Nie potrafię rozmawiać z mamą - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Nie potrafię rozmawiać z mamą

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 49 ]

Temat: Nie potrafię rozmawiać z mamą

Witam
Zacznę od tego że moje dzieciństwo nie było kolorowe,  teraz gdy jestem bliżej 30 stki, dostrzegam że moi rodzicie byli skrajnie nieodpowiedzialni. Kłótnie, alkohol.. Brak jakiejkolwiek miłości, rozmowy niczego. Jakoś wytrwałam w tym domu i szybko z niego uciekłam. Dalej się tej rodziny wstydze.
Wyrosłam , pracowalam nad sobą i wiode spokojne dobre życie i nie potrafię w ogóle z mama rozmawiac. Ja się pytam co słychać, co tam? Zadaje pytania itd a moja mama nic. Jestem w ciąży, przed chwilą do niej zadzownilam i nawet nie spytała się jak się czuję? Kiedy do lekarza, nic. Wcześniej sama z siebie cos jej opowiadałam ale stwierdziłam że koniec z tym. Ja jej mówię że mam mdłości itd a ona mi przerywa i mówi o sąsiadach i innych atrakcjach wioskowych...
Wiem, że jej ciężko i czasem wysyłam jej pieniądze na życie to nie potrafi powiedzieć dziękuję.
Nie potrafi mnie przytulić, usiąść pogadać głębiej, zapytać o moje życie tylko mi opowiada o wiosce i życiu innych ludzi... hmm
Ja np z partnerem, czy z znajomymi to potrafię rozmawiać o wszystkim, głębszych emocjach, o uczuciach itd i pomimo że tego nie wyniosłam z domu to się tego nauczylam biorąc przykład z innych ludzi.
Przykro mi że nie ma między nami relacji, że nie możemy pogadać jak przyjaciółki i łapie się na tym że męczy mnie przebywanie z nią  a jak jade ja odwiedzic to i tak gadamy o takich bzdurach że szkoda czasu i nerwów na to.
Chciałam się tylko wygadać.
Jak u was relacje?

Dobro zawsze wraca :-)
Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Nie potrafię rozmawiać z mamą
ZywiecZdroj napisał/a:

Witam
Zacznę od tego że moje dzieciństwo nie było kolorowe,  teraz gdy jestem bliżej 30 stki, dostrzegam że moi rodzicie byli skrajnie nieodpowiedzialni. Kłótnie, alkohol.. Brak jakiejkolwiek miłości, rozmowy niczego. Jakoś wytrwałam w tym domu i szybko z niego uciekłam. Dalej się tej rodziny wstydze.
Wyrosłam , pracowalam nad sobą i wiode spokojne dobre życie i nie potrafię w ogóle z mama rozmawiac. Ja się pytam co słychać, co tam? Zadaje pytania itd a moja mama nic. Jestem w ciąży, przed chwilą do niej zadzownilam i nawet nie spytała się jak się czuję? Kiedy do lekarza, nic. Wcześniej sama z siebie cos jej opowiadałam ale stwierdziłam że koniec z tym. Ja jej mówię że mam mdłości itd a ona mi przerywa i mówi o sąsiadach i innych atrakcjach wioskowych...
Wiem, że jej ciężko i czasem wysyłam jej pieniądze na życie to nie potrafi powiedzieć dziękuję.
Nie potrafi mnie przytulić, usiąść pogadać głębiej, zapytać o moje życie tylko mi opowiada o wiosce i życiu innych ludzi... hmm
Ja np z partnerem, czy z znajomymi to potrafię rozmawiać o wszystkim, głębszych emocjach, o uczuciach itd i pomimo że tego nie wyniosłam z domu to się tego nauczylam biorąc przykład z innych ludzi.
Przykro mi że nie ma między nami relacji, że nie możemy pogadać jak przyjaciółki i łapie się na tym że męczy mnie przebywanie z nią  a jak jade ja odwiedzic to i tak gadamy o takich bzdurach że szkoda czasu i nerwów na to.
Chciałam się tylko wygadać.
Jak u was relacje?


A wiesz jakie ona miała dzieciństwo, młodość?
Może nie miała gdzie ani od kogo nauczyć się okazywania uczuć.

" Kto dzieckiem w kolebce łeb urwał ...lalce "

3

Odp: Nie potrafię rozmawiać z mamą
ZywiecZdroj napisał/a:

Chciałam się tylko wygadać. Jak u was relacje?

Jako, że chciałaś się tylko wygadać, a nie prosić o rady, to jedynie odpowiem smile

Relacje- nie mam. Uwolniłam się od matki wiele lat temu. Tak naprawdę ani jej nie kocham, ani nie nienawidzę. Ona po prostu istnieje i nie specjalnie uczestniczy w moim życiu. Jest dla mnie antytezą niemal wszystkiego tak naprawdę. Ale ani nie chowam żalu ani jej z tego nie rozliczam, może nie umiała inaczej. W temacie ciąży, bo też jestem: jak moja mama dowiedziała się o mojej ciąży, to usłyszałam, że zmarnuje sobie życię jak ona swoimi dziećmi, jedyne o co zapytała to czy chce pieniądzy, by się go pozbyć albo czy ojciec dziecka ma. Jestem już na końcówce i nie było ani jednego telefonu na temat tego jak to znoszę czy jak się czuję. Co więcej, zapytana przez moją siostrę, dlaczego ma to gdzieś, odpowiedziała, że połowa kobiet na świecie jest w ciąży, ona też była w ciąży i jakoś nikt się tym nie interesował a w między czasie na fakt, że od niemal początku jestem na L4 to usłyszałam, że jestem ekskluzywną ku*wą domową big_smile A z dwa miesiące temu na 50tce ojca siedziałyśmy na krańcach stołu i nie zamieniłyśmy ani słowa. Ale znalazła czas, aby dorwać mojego partnera i mu na mnie narzekać, że w ogóle się do niej nie odzywam. Moja mama z jakiegoś powodu zawsze widziała we mnie, ale i w siostrze po części wrogów i tylko ona jedna wie dlaczego. Może jeszcze parę lat temu by mnie to bolało, ale mam to gdzieś aktualnie. Jedynie mi przykro, że córka nie będzie miała żadnej babci. No ale życie. Ja w sumie nie miałam matki, więc gorzej. To tak naprawdę zawsze była kobieta dla której liczyło się posiadanie, wyglądanie, pozoranctwo, robienie z siebie ofiary i obwinianie wszystkich o wszystko. Nic nie tracę smile Ojca mam nie najgorszego z kolei. Trochę królowa dramatów, ale zawsze można liczyć na niego, odwiedza nas i czeka na wnuczkę.

Ostatnio był wątek na temat mam https://www.netkobiety.pl/t125430.html
Nie wiem w sumie czy mam jakąkolwiek koleżankę, która ma dobre relacje z mamą.

Nie widzimy rzeczy takimi, jakie są. Widzimy je takimi, jakimi my jesteśmy.

4 Ostatnio edytowany przez IsaBella77 (2021-04-27 22:51:05)

Odp: Nie potrafię rozmawiać z mamą
Kleoma napisał/a:
ZywiecZdroj napisał/a:

Witam
Zacznę od tego że moje dzieciństwo nie było kolorowe,  teraz gdy jestem bliżej 30 stki, dostrzegam że moi rodzicie byli skrajnie nieodpowiedzialni. Kłótnie, alkohol.. Brak jakiejkolwiek miłości, rozmowy niczego. Jakoś wytrwałam w tym domu i szybko z niego uciekłam. Dalej się tej rodziny wstydze.
Wyrosłam , pracowalam nad sobą i wiode spokojne dobre życie i nie potrafię w ogóle z mama rozmawiac. Ja się pytam co słychać, co tam? Zadaje pytania itd a moja mama nic. Jestem w ciąży, przed chwilą do niej zadzownilam i nawet nie spytała się jak się czuję? Kiedy do lekarza, nic. Wcześniej sama z siebie cos jej opowiadałam ale stwierdziłam że koniec z tym. Ja jej mówię że mam mdłości itd a ona mi przerywa i mówi o sąsiadach i innych atrakcjach wioskowych...
Wiem, że jej ciężko i czasem wysyłam jej pieniądze na życie to nie potrafi powiedzieć dziękuję.
Nie potrafi mnie przytulić, usiąść pogadać głębiej, zapytać o moje życie tylko mi opowiada o wiosce i życiu innych ludzi... hmm
Ja np z partnerem, czy z znajomymi to potrafię rozmawiać o wszystkim, głębszych emocjach, o uczuciach itd i pomimo że tego nie wyniosłam z domu to się tego nauczylam biorąc przykład z innych ludzi.
Przykro mi że nie ma między nami relacji, że nie możemy pogadać jak przyjaciółki i łapie się na tym że męczy mnie przebywanie z nią  a jak jade ja odwiedzic to i tak gadamy o takich bzdurach że szkoda czasu i nerwów na to.
Chciałam się tylko wygadać.
Jak u was relacje?


A wiesz jakie ona miała dzieciństwo, młodość?
Może nie miała gdzie ani od kogo nauczyć się okazywania uczuć.

Domyslam się że nie miała miłości w domu, ale ciężko mi coś na ten temat powiedzieć ponieważ babcie pamietam jak przez mgłe a mama nie potrafi o niczym rozmawiać a co nejlepsze mam wrażenie że że mną, z braćmi bo z obcymi ludźmi wręcz przeciwnie.
Nie jest dla mnie to żaden argument bo ja też nic z domu nie wyniosłam ale w momencie osiągnięcia pewnego wieku myślałam że uda mi się z mama pogadać jak z koleżanką ale jak tylko wejdę na temat głębszy to mi przerywa i mówi : "a ta Paulina spod 5 to ciągle na papieroska wychodzi.... "
Wtedy ja już kompletnie tracę nadzieję.
Jak powiedziałam że jestem w ciąży to zamiast pogratulować czy cokolwiek to ona zmieniła temat.
Ja wiem , że ona w głębi serca się cieszy ale ja już powoli się wycofuje z tej relacji..

I sęk w tym że ja nie mam pretensji no bo o co? O to że nikt nigdy jej obycia nie nauczył a ona sama nawet nie myślała o tym żeby nas sobą pracować? Nie.
Mama nawet emerytury nie potrafi sobie zaltwic, większość czasu na czarno pracowała i ja teraz się głowie jak to rozwiązać?...
Po prostu mi przykro że mam taką mamę a nie inna.
Przykro mi że obcy ludzi się pytają jak się czuję a własną mama nic, że nigdy z nią nie usiądę przy kawie i nie porozmawiam głęboko.
Od dzieciństwa ta rodzina to było zło i dalej tak jest.
Z ojcem nie mam kontaktu i paradoks z nim da się pogadać ale to damski bokser więc jest dla mnie skreślony.

Rita - najlepiej czasem się naprawdę odciąć , bo to że łączą nas wiezy krwi to nic nie znaczy.

Dobro zawsze wraca :-)

5

Odp: Nie potrafię rozmawiać z mamą

a miałyście dziewczyny starszą siostrę, ciotkę lub babcię blisko?

jedni lubią zagadki kryminalne- a ja psychologiczne smile

większym nieszczęściem nie umieć kochać, niż nie być kochanym... smile

6

Odp: Nie potrafię rozmawiać z mamą

Hej ZywiecZdoj, gratuluję ciąży :-)

Przykra sprawa z brakiem zainteresowania i wsparcia ze strony Twojej mamy :-/ Szczególnie teraz, gdy jesteś w ciąży, to musi być dla Ciebie trudne, bo łączy Was to doświadczenie i to w sumie bardzo ekscytujący czas w życiu.

Niemniej, chyba lepiej będzie dla Ciebie, gdy przestaniesz od matki oczekiwać matczynej troski i wsparcia, bo ona nie potrafi tego Tobie dać. Starasz się chociaż na chwilę stać w jej oczach „zlotym dzieckiem”, czujesz się za nią odpowiedzialna, wspierasz ją finansowo, martwisz o jej emeryturę, to mi pokazuje, że pewnie już dawno doszło do odwrócenia ról i jesteś wygłodniała jej miłości. Ale nie uzyskasz od niej miłości, której potrzebowałaś i nadal potrzebujesz. Odpuść sobie :-)

7

Odp: Nie potrafię rozmawiać z mamą
Ela210 napisał/a:

a miałyście dziewczyny starszą siostrę, ciotkę lub babcię blisko?

Dobre pytanie i niestety smutna odpowiedź.
Babcia zmarła jak miałam chyba z 6 lat, druga babcia jak bylam starsza więc trochę z nią czasu spędzałam ( brakuje mi ich bardzo! ) babcia to babcia :-)

Siostry nie mam niestety ( mam 2 starszych braci).
Z kuzynka mam nawet dobry kontakt, różnica roku czasu,ale mało kobiet w rodzinie, chłopaki same się rodziły.

Mam nadzieję że noszę pod sercem córkę i moim marzeniem jest stworzyć świetna relacje, żeby córka potrafiła do mnie zawsze przyjść i pogadać. :-)

Dobro zawsze wraca :-)

8

Odp: Nie potrafię rozmawiać z mamą
MagdaLena1111 napisał/a:

Hej ZywiecZdoj, gratuluję ciąży :-)

Przykra sprawa z brakiem zainteresowania i wsparcia ze strony Twojej mamy :-/ Szczególnie teraz, gdy jesteś w ciąży, to musi być dla Ciebie trudne, bo łączy Was to doświadczenie i to w sumie bardzo ekscytujący czas w życiu.

Niemniej, chyba lepiej będzie dla Ciebie, gdy przestaniesz od matki oczekiwać matczynej troski i wsparcia, bo ona nie potrafi tego Tobie dać. Starasz się chociaż na chwilę stać w jej oczach „zlotym dzieckiem”, czujesz się za nią odpowiedzialna, wspierasz ją finansowo, martwisz o jej emeryturę, to mi pokazuje, że pewnie już dawno doszło do odwrócenia ról i jesteś wygłodniała jej miłości. Ale nie uzyskasz od niej miłości, której potrzebowałaś i nadal potrzebujesz. Odpuść sobie :-)

Dziekuje :-)
Tak nie oczekuję już od niej relacji jaka mi się marzy, zawsze marzyła.. Tego nie ma. Ona nie potrafi, i nigdy nie chciała nauczyć się tworzyć tej relacji.
Mam dwóch starszych braci i tak samo oni relacji nie mają z nią żadnych. Na święta jak jedziemy to tylko dlatego że tak trzeba, żeby mama nie była sama w tym dniu, i wtedy jak wypije kilka drinków to robi się wylewna ( chyba na trzeźwo nie potrafi usiąść z nami w 3 i pogadać, za duży wysiłek dla niej emocjonalny nie wiem).
Z drugiej strony wiem że opowiada ludziom z wioski że ma taką i taką córkę, że sobie ułożyła życie, że mi pomaga, dzwoni itd.. Ale ona to mówi obcym - nie mi.
Wydaje mi się że w momencie kiedy pojawi się na świecie moje dziecko , wtedy już calkowicie odpuszczę i skupie się na swojej rodzinie.
Żal mi tylko tego jak widzę jak u partnera są relacje, spotkania, dzwonią do siebie, jeździmy na obiad, na kawę.. Jest tak normalnie. Ten żal i smutek we mnie niestety o taką normalna rodzinę, do której chciałabym pojechać i sobie zwyczajnie posiedzieć w weekend jest i pozostanie. Tego nie mam niestey ale muszę z tym żyć.
Zakladam własną rodzinę i chce mieć ja wspaniałą smile.
Zastanawia mnie tylko po co decydować się na rodzinę, na trójkę dzieci i nie budować relacji? Żyć bo żyć, obok tych dzieci.. Jedyne wytłumaczenie jest to że ona siebie nie widzi, nie widzi jak bardzo nie potrafi pokazywać uczuć, nic.

Dobro zawsze wraca :-)

9

Odp: Nie potrafię rozmawiać z mamą

Mama też człowiek. Jaki by nie był, to i tak mama, a jeśli ta relacja nawaliła to tej pustki w sercu nic nigdy nie zapełni sad sad sad O wiele rzeczy mogłabym mieć do mojej mamy pretensje z okresu dziecięcego, ale wiem, że robiła co umiała i to nie był zły człowiek smile Teraz jest mi dużym wsparciem. Zawsze była wymagająca, nie umiała chwalić, nie umiała rozmawiać o uczuciach ale nie oceniam jej źle smile smile smile

Magdalena1111 jest to oczywiście prawda, z tym trzeba się pogodzić smile Ale poza tą prawdą jest kwestia bycia człowiekiem sad Syty głodnego nie zrozumie, wiem. Ale jest jeszcze człowieczeństwo i pomaganie bliźniemu jaki by nie był. Nie umiem sobie wyobrazić, aby ŻywiecZdrój była szczęśliwą osobą gdyby pozostawiła mamę samą sobie. Pracowała na czarno, nie ma wypracowanej emerytury? myślisz, że można być szczęśliwym zostawiając bliźniego, MATKĘ na pastwę losu, gdzie może nie mieć co do garnka włożyć, za co zapłacić rachunki, za co kupić leki? Odwrócenie ról odwróceniem roli, jesteśmy córkami, matkami, żonami, ale jesteśmy też ludźmi. I jacy byśmy nie byli to niektóre rzeczy trzeba zrobić dla siebie by umieć sobie spojrzeć potem w twarz.

Autorko, życzę w takim razie córeczki!!! smile smile smile Ja rozstałam się z mężem w ciąży, ale mam mamę, mam bratową, są mi ogromnym wsparciem. Nikt tak nie zrozumie kobiety, jak druga kobieta. Dużo zdrówka!!!

10 Ostatnio edytowany przez MagdaLena1111 (2021-04-28 08:32:11)

Odp: Nie potrafię rozmawiać z mamą

ZywiecZdrój, kiedyś ktoś polecał na forum książkę „Matki, które nie potrafią kochać”. Sama jeszcze nie czytałam, ale może znajdziesz tam coś, co Tobie pomoże odnaleźć się w sytuacji.

Han.Fan, chyba nie zrozumiałaś mojej wypowiedzi. Bo zachęcam ZywiecZdroj do odcięcia emocjonalnego, gdyż nie zazna miłości w wyschniętym źródełku a ciągle próby zaskarbienia sobie miłości tylko powodują kolejne rozczarowania i przykrości. Ale możesz ja zachęcać do walenia głową w mur. Jednak nie sądzę, że doprowadzi to do czegoś więcej niż bólu głowy. Lepiej sobie odpuścić, bo na miłości wszystkim zależy, ale nie warto się poświęcać na poszukiwanie jej tam, gdzie jej nie zaznamy.

11 Ostatnio edytowany przez Han.Fan (2021-04-28 08:36:57)

Odp: Nie potrafię rozmawiać z mamą

Magdalena1111 chyba ty mnie nie zrozumiałaś smile  Napisałam, że w pełni się z Tobą zgadzam, ŻywiecZdroj nie ma na co liczyć, bo jej mamy nic nie zmieni nakreśliłam jedynie, że nikomu szczęścia nie przyniesie pozostawianie drugiego człowieka na pastwę losu w trudnej sytuacji. Jaki by on nie był, a szczególnie jeśli to matka, bo to świadczy o naszym człowieczeństwie. Ale napisałam też, że syty głodnego nie zrozumie smile Zdecydowanie nie. Osoby mające dobre relacje z mamami nawet nie mają świadomości przed jakimi dylematami moralnymi można stawać względem rodziców, ludzi starszych. I nie to zaskarbianie miłości. To jest fakt bycia człowiekiem. Pomoc drugiemu człowiekowi. Bez różnicy kto to nie był. Pomoc bliźniemu to poświęcanie? smile smile smile

12

Odp: Nie potrafię rozmawiać z mamą
Han.Fan napisał/a:

Magdalena1111 chyba ty mnie nie zrozumiałaś smile  Napisałam, że w pełni się z Tobą zgadzam, ŻywiecZdroj nie ma na co liczyć, bo jej mamy nic nie zmieni nakreśliłam jedynie, że nikomu szczęścia nie przyniesie pozostawianie drugiego człowieka na pastwę losu w trudnej sytuacji. Jaki by on nie był, a szczególnie jeśli to matka, bo to świadczy o naszym człowieczeństwie. Ale napisałam też, że syty głodnego nie zrozumie smile Zdecydowanie nie. Osoby mające dobre relacje z mamami nawet nie mają świadomości przed jakimi dylematami moralnymi można stawać względem rodziców, ludzi starszych. I nie to zaskarbianie miłości. To jest fakt bycia człowiekiem. Pomoc drugiemu człowiekowi. Bez różnicy kto to nie był. Pomoc bliźniemu to poświęcanie? smile smile smile

Właśnie nie wiem skąd się Tobie wzięlo to pozostawianie kogoś na pastwę losu? Brak człowieczeństwa i takie inne przykre w sumie rzeczy. Nawet nie chcę nie wnikać w Twój tok myślenia.

Wydaje mi się, że ZywiecZdrój jest w takim momencie swojego życia, że przyszedł czas, aby przestała zabiegać o względy tam, gdzie to mija się z celem, z czego sama zaczyna sobie już zdawać sprawę.
Matka jest dorosła, więc jeśli potrzebuje pomocy, wsparcia, to może poprosić. ZywiecZdrój nie musi wyskakiwać przed orkiestrę, lepiej ustawić własne granice, wyzbyć się oczekiwań i przecież zawsze może powiedzieć mamie, że jeśli czegoś będzie potrzebowała, to ona jest gotowa do pomocy w ramach własnych możliwości. Nikt tu, oprócz Ciebie, nie mówi o zapomnieniu, że matka istnieje i może tej pomocy potrzebować. Może niech ona nauczy się o nią prosić.

13

Odp: Nie potrafię rozmawiać z mamą

Z Twojego postu smile Napisałaś, że:
Niemniej, chyba lepiej będzie dla Ciebie, gdy przestaniesz od matki oczekiwać matczynej troski i wsparcia, bo ona nie potrafi tego Tobie dać. Starasz się chociaż na chwilę stać w jej oczach „zlotym dzieckiem” <-- i to prawda, smutna ale prawda sad Ale cała reszta brzmi tak jakby miała ją pozostawić samej sobie --> wspierasz ją finansowo, martwisz o jej emeryturę, to mi pokazuje, że pewnie już dawno doszło do odwrócenia ról i jesteś wygłodniała jej miłości. Ale nie uzyskasz od niej miłości, której potrzebowałaś i nadal potrzebujesz. Odpuść sobie :-) Pogrubiłam fragmenty, które bardzo różnie można rozumieć. Ja to rozumiem właśnie tak: zostaw ją na pastwę losu. Nie wiem czemu od razu atakujesz mnie i mój tok myślenia smile Podkreślę trzeci raz, syty głodnego nie zrozumie, dylematów moralnych z tym związanych też nie. Teoria to za mało smile Nie chce się z Tobą kłócić w żaden sposób użytkowniczko więc daj mi spokój i mojemu tokowi rozumowania smile

14

Odp: Nie potrafię rozmawiać z mamą
Ela210 napisał/a:

a miałyście dziewczyny starszą siostrę, ciotkę lub babcię blisko?

Elu, ja to akurat nie mogę narzekać smile Co prawda ani starszej siostry ani babci, ale mam moje trzy ciotki-wiedźmy, które traktują mnie jak przybraną córkę i są blisko więc wsparcie jest smile
Ale mam też całą grupę kobiet od strony partnera: żony kolegów, siostry żon, różnych narodowości i różnych kultur, choć Polek sporo. Ogrom życzliwości i otwartości, rozmów, dzielenia doświadczeniami, wsparcia i deklaracji pomocy jak już będziemy w trójkę, w co wierzę bo już teraz możemy na nie liczyć. Trochę jak w wiosce i dużej rodzinie, ale podoba mi się smile Ale i na stronę męską możemy bardzo liczyć, bo po zaznajomieniu z wszystkimi naszymi problemami nie tylko nas wytulili ale też zadeklarowali pomoc przy domu i wsparcie w gorszych chwilach i momentach braku czasu przez obowiązki zawodowe partnera i już też zdarzyło mi się z tego skorzystać. To jest dla mnie coś totalnie nowego, nie znałam nigdy czegoś takiego i aż się wzruszam jak pomyślę o tej życzliwości i tym jak Ci ludzie się sobą wzajemnie opiekują, cieszę się, że się otworzyłam na pomoc i inność smile No i nasza "pani od domu" to przesympatyczna kobieta z dziećmi za granicą więc jak z kobietą też mogę sobie o tym porozmawiać.

ŻywiecZdrój to ja Tobie bardzo tej córeczki życzę! smile

Nie widzimy rzeczy takimi, jakie są. Widzimy je takimi, jakimi my jesteśmy.

15 Ostatnio edytowany przez ZywiecZdroj (2021-04-28 10:19:19)

Odp: Nie potrafię rozmawiać z mamą
Han.Fan napisał/a:

Mama też człowiek. Jaki by nie był, to i tak mama, a jeśli ta relacja nawaliła to tej pustki w sercu nic nigdy nie zapełni sad sad sad O wiele rzeczy mogłabym mieć do mojej mamy pretensje z okresu dziecięcego, ale wiem, że robiła co umiała i to nie był zły człowiek smile Teraz jest mi dużym wsparciem. Zawsze była wymagająca, nie umiała chwalić, nie umiała rozmawiać o uczuciach ale nie oceniam jej źle smile smile smile

Magdalena1111 jest to oczywiście prawda, z tym trzeba się pogodzić smile Ale poza tą prawdą jest kwestia bycia człowiekiem sad Syty głodnego nie zrozumie, wiem. Ale jest jeszcze człowieczeństwo i pomaganie bliźniemu jaki by nie był. Nie umiem sobie wyobrazić, aby ŻywiecZdrój była szczęśliwą osobą gdyby pozostawiła mamę samą sobie. Pracowała na czarno, nie ma wypracowanej emerytury? myślisz, że można być szczęśliwym zostawiając bliźniego, MATKĘ na pastwę losu, gdzie może nie mieć co do garnka włożyć, za co zapłacić rachunki, za co kupić leki? Odwrócenie ról odwróceniem roli, jesteśmy córkami, matkami, żonami, ale jesteśmy też ludźmi. I jacy byśmy nie byli to niektóre rzeczy trzeba zrobić dla siebie by umieć sobie spojrzeć potem w twarz.

Autorko, życzę w takim razie córeczki!!! smile smile smile Ja rozstałam się z mężem w ciąży, ale mam mamę, mam bratową, są mi ogromnym wsparciem. Nikt tak nie zrozumie kobiety, jak druga kobieta. Dużo zdrówka!!!

No właśnie już na ten moment jestem nieszczęśliwa wiedząc jak u mojej mamy krucho, i z jednej strony wkurza mnie to że moja mama żyje tu i teraz, żadnego ubezpieczenia, nic - nie pomyśli co się stanie jak trzeba będzie jechać do szpitala.
Moi bracia to totalnie mają to gdzieś, w nich empatii jest tyle co kot naplakal więc wiem też że jak ja nie pomogę to nikt nie pomoże.

Ja nie miałam lekko, nigdy żadnej pomocy, nawet zlotowki - na wszystko pracowałam sama, rodzicie partnera zawsze jakoś wspomogli itd nawet przywiezieniem obiadu w trakcie remontu smile z mojej strony od rodziny nic, nawet ciepłego słowa. Moja mamę nie interesuje jak u mnie w pracy, co robię? jak splacamy kredyty, nic. Zastanawiam się co ja tak naprawdę interesuje?? Ja nie chce od niej pomocy czy pieniędzy - nigdy nie chciałam ale jak można się nie interesować własnym dzieckiem? Szok. Moja głowa tego nie ogarnia a ja wręcz przeciwnie martwię się bo wiem że jak jeszcze bardziej podupadnie na sile co jest nieuniknione to nie będzie miała co do garnka włożyć.
Ktoś powie weź ja do siebie - tylko jak? Jak dla mnie to prawie obca osoba która się mną praktycznie nie interesuje.naprawde nasza rozmowa to tylko o tym co się dzieje na wiosce i u każdego sąsiada... Ja tylko podtrzymuje ta rozmowę bo w przeciwnym razie nie byłoby o czym nawet słowa zamienić.
Znaczy się byłoby ale tak jak wspomniałam moja mamę moje życie nie interesuje.
Ona się dziwi czemu syn nie dzwoni, nie przyjeżdża? Naprawdę... Dziwi się.

I w tym wszystkim jest taki okropny żal.
Żal za zmarnowane dzieciństwo, żal za brak relacji już w dorosłym życiu i żal że kobieta 30 lat o de mnie starsza nie zadbała o żadna swoją przyszłość, o spokojna starość, żal że to jest zostawione na moja czy braci głowę - taką prawda. Żalu jest dużo ale już z tym nic nie zrobię.
Pomagam bo inaczej nie umiem i wiem że tak trzeba ale nie robię tego z milosci.
Miłości tu nie ma.
Niestety.

Dobro zawsze wraca :-)

16

Odp: Nie potrafię rozmawiać z mamą

A czy zaczynałaś rozmowę na jej temat?
Czy pytałaś co się z nią działo te 30 lat temu i wcześniej, jakie miała relacje ze swoimi rodzicami, rodzeństwem?
Czy pytałaś ją jak widzi swoją przyszłość, sprawy związane z ubezpieczeniem itd.?
Jest już w wieku emerytalnym chyba skoro masz 30 lat a ona 30 lat starsza.
Czy wiesz jakie ma zainteresowania oprócz wypowiedzi o sąsiadach, co lubi robić ?

" Kto dzieckiem w kolebce łeb urwał ...lalce "

17 Ostatnio edytowany przez MagdaLena1111 (2021-04-28 11:25:07)

Odp: Nie potrafię rozmawiać z mamą
Han.Fan napisał/a:

Z Twojego postu smile Napisałaś, że:
Niemniej, chyba lepiej będzie dla Ciebie, gdy przestaniesz od matki oczekiwać matczynej troski i wsparcia, bo ona nie potrafi tego Tobie dać. Starasz się chociaż na chwilę stać w jej oczach „zlotym dzieckiem” <-- i to prawda, smutna ale prawda sad Ale cała reszta brzmi tak jakby miała ją pozostawić samej sobie --> wspierasz ją finansowo, martwisz o jej emeryturę, to mi pokazuje, że pewnie już dawno doszło do odwrócenia ról i jesteś wygłodniała jej miłości. Ale nie uzyskasz od niej miłości, której potrzebowałaś i nadal potrzebujesz. Odpuść sobie :-) Pogrubiłam fragmenty, które bardzo różnie można rozumieć. Ja to rozumiem właśnie tak: zostaw ją na pastwę losu. Nie wiem czemu od razu atakujesz mnie i mój tok myślenia smile Podkreślę trzeci raz, syty głodnego nie zrozumie, dylematów moralnych z tym związanych też nie. Teoria to za mało smile Nie chce się z Tobą kłócić w żaden sposób użytkowniczko więc daj mi spokój i mojemu tokowi rozumowania smile

OK, wyciągnęłaś sobie fragment wypowiedzi i na tym zbudowałaś własną teorię. Rozumiem.
Coż, dla mnie to był tylko zestaw argumentów pokazujących, że u autorki doszło do jej parentyfikacji, a dla Ciebie jak jakieś wytyczne.
Odpuść sobie też dotyczyło zabiegania o miłość i to jest w zdaniu poprzedzającym tę formułę. Nieważne w sumie, jak Ty to przefiltrowałaś przez swoje filtry, ważne, że autorka nie skupiła się na wyrwanych z kontekstu fragmentach i zrozumiała wydźwięk :-)



ZywiecZdroj napisał/a:

I w tym wszystkim jest taki okropny żal.
Żal za zmarnowane dzieciństwo, żal za brak relacji już w dorosłym życiu i żal że kobieta 30 lat o de mnie starsza nie zadbała o żadna swoją przyszłość, o spokojna starość, żal że to jest zostawione na moja czy braci głowę - taką prawda. Żalu jest dużo ale już z tym nic nie zrobię.
Pomagam bo inaczej nie umiem i wiem że tak trzeba ale nie robię tego z milosci.
Miłości tu nie ma.
Niestety.

Żal to chyba trzeba przepracować.
Bo on Ciebie może męczyć, jak go będziesz w sobie karmić i pielęgnować. Nie miałaś wpływu na to, co się wydarzyło, trzeba to przeboleć i iść dalej.

Powiedz Zywieczdroj, czy Ty wciąż masz nadzieję, że ta sytuacja się zmieni, że Twoja matka nagle Ciebie dostrzeże, zacznie interesować się Tobą i Twoim życiem, będzie się o Ciebie troszczyć? Wierzysz w to?

18

Odp: Nie potrafię rozmawiać z mamą

Mogę napisać znowu to samo- syty głodnego nie zrozumie, jakichkolwiek bogatych i pięknych słów byś nie użyła to dalej życie to coś zupełnie innego niż suchy tekst na łamach poradników. to są dylematy moralne, które może zrozumieć tylko osoba odarta z tego, co w życiu najważniejsze- relacji z mamą smile Myślę, że autorka zrozumiała mnie dobrze pisząc o nieszczęśliwości już na ten moment smile smile smile Bo mimo nieszczęśliwości, żalu i braku miłości niesie pomoc.  I nie wyrywałam nic z kontekstu, odebrałam tak całość wypowiedzi po czym na Twoje pytanie o to gdzie to niby napisałaś, zaznaczyłam owe fragmenty smile Dalej uważam, że masz rację, autorka nie powinna mieć żadnych nadziei na zainteresowanie i troskę i zmianę mamy ale to tyle.

Trochę jednak nie rozumiem postu Kleomy. Czy chodzi o zobaczenie w mamie człowieka? Bo ja uważam, że mama też człowiek. Warto pozbyć się żalu wobec mamy. Robiła jak umiała.

19

Odp: Nie potrafię rozmawiać z mamą
Kleoma napisał/a:

A czy zaczynałaś rozmowę na jej temat?
Czy pytałaś co się z nią działo te 30 lat temu i wcześniej, jakie miała relacje ze swoimi rodzicami, rodzeństwem?
Czy pytałaś ją jak widzi swoją przyszłość, sprawy związane z ubezpieczeniem itd.?
Jest już w wieku emerytalnym chyba skoro masz 30 lat a ona 30 lat starsza.
Czy wiesz jakie ma zainteresowania oprócz wypowiedzi o sąsiadach, co lubi robić ?

Oczywiscie ze zaczynałam ale mama mi odpowie zdawkowo i opowiada dalej o sąsiadach. Nie wiem o co chodzi, ale ona nie potrafi spojrzeć w oczy, odwraca wzrok i gada cały czas o ludziach z wioski jak by mnie to interesowało?

Z rodzeństwem nie ma kontaktu, siostra ja nie odwiedza od wielu lat, z bratem często siedziała i upijali się cała noc ( brat zmarł, 2 siostra też).

Jak pojechałam z nią do krusu i tam Pani powiedziała że jej nie należy się emertura ,to po wyjściu mama stwierdziła że ona nie rozumie co ta Pani mówiła i jak jej wytłumaczyłam to zapytała się i co teraz??? Do emerytury brakuje jej niecałego roku i jej powiedziałam żeby chociaż ten rok pracowala na umowie, żeby składki do ZUSu były płacone i że ja później wystapie z prośbą do zusu o policzenie ile lat faktycznie mama pracowała, odliczenie tych lat z krusu i opisze co i jak i może jakaś najniższa emeryturę dostanie ale mama poszła pracować na czarno. Z jednej strony rozumiem bo wieś, mało pracy i chce zarobić jakiś grosz a z drugiej tak pół życia pracuje... I się skończy bez emerytury, bez pieniędzy - nie wiem co to będzie.

Co mama lubi robić? Nie wiem
Miała ogródek nigdy się nim nie zajmowała , nie miała do tego serca i stoi w chaszczach.
Całe życie na tej wiosce, więc lubi postać z sąsiadami, wypić piwko - no taka ja pamiętam.
Nie raz szła zygzakiem do domu a wtedy miała ok 40 lat - przerażające.

Ja jej zadaje pytania, co słychać? Jak w pracy? Jak coś ugotować? I odpowie a ok, robię rosół i nie zada pytania do mnie. Więc następuje cisza i jest rozmowa o sąsiadach.

Na pewno jest osoba wrażliwa, i na swój sposób dbała o nas jak bylismy mali, dużo przeszła w życiu, kiepskiego męża sobie wybrała no ciężkie te życie.
Ale na własne życzenie traci dzieci, i jest samotna bo brat już w ogóle tam nie chce jeździć a ja się zmuszam.

Może wychodzi na to że tak narzekam na nią ale pisze po prostu jak jest.
Z miłych chwil pamiętam jak siedziałyśmy razem przy stole, ona sobie coś rysowała its.
Albo jak wracałam do domu podgrzewala mi obiad, i była zadowolona ze mi smakuje.
Na swój sposób pokazywała że się cieszy tylko nigdy nie potrafiła tego pokazać.

Na święta też zrobi jedzenie, przygotuje wszystko no ale rozmowy są tylko o sąsiadach niestety.

Kiedyś ja zabrałam nad morze, pojechalysmy ale szczerze ro chciałam szybko wracać bo u niej co drugie słowo przekleństwo, papieros co 2 minuty, i rozmowy o niczym.. Tak to wygląda

Dobro zawsze wraca :-)

20

Odp: Nie potrafię rozmawiać z mamą

Padło tu pytanie czy wierzę że coś się zmieni? I ta relacja?

Szczerze to chyba juz nie. Myślałam że im więcej moich telefonów, pytań, opowiadania o sobie o swoim życiu jakoś ja otworzy, przełamie się, zacznie uczyć się rozmawiać, pokazywać jakieś emocje - cokolwiek.
Teraz już w to nie wierzę

Nie wiem jak się zachowa jak przyjdzie jej pierwsza wnuczka/ wnuczek na świat.
Ale w cuda nie wierzę

Dobro zawsze wraca :-)

21

Odp: Nie potrafię rozmawiać z mamą

A to chciałam Ci powiedziec ze dla mnie i siostry nasze bratowe są naprawdę bliskimi kobietami. nie są z tamtej rodziny- są z naszej.
do mamy mówiłabym wprost czego oczekujesz. Moze wnuczek czy wnuczka poruszy jej serce, bo zwykle do takiej istotki ma się więcej luzu i spokoju.
a jeśli nie, trudno..

jedni lubią zagadki kryminalne- a ja psychologiczne smile

większym nieszczęściem nie umieć kochać, niż nie być kochanym... smile

22

Odp: Nie potrafię rozmawiać z mamą

Żywiec, a jakie masz relacje z teściową? Wiem, teściowa to nie matka i nic tego nie zastąpi, ale to też może być fajna relacja o ile obie strony o to zadbają. Moja siostra ma takie szczęście, że mama jej męża to fantastyczna kobieta smile Zawsze ubolewała, że sami synowie i teraz też ma córki i że kocha jak swoje. Częściej dzwoni do niej niż do syna, razem jeździły na zakupy ubraniowe czy kawki w kawiarni, jeździli na wspólne wakacje, przy ich małżeńskich sporach nie była stronnicza. Taki substytut i dla jednej i dla drugiej takiej fajnej kobiecej relacji.

Też bym w cuda nie wierzyła co do pojawienia się wnuczki/a na świecie, ale kto wie. Może coś to w niej odblokuje. Tego też Ci życzę.

Nie widzimy rzeczy takimi, jakie są. Widzimy je takimi, jakimi my jesteśmy.

23

Odp: Nie potrafię rozmawiać z mamą

Moja relacja z teściowa jest poprawna :-)
Potrafię z nią porozmawiac , partnera siostry są sporo starsze ok 15 lat różnicy ale też są w porządku :-) ogólnie lubię ich, fajna rodzina, ciepła i kochająca się ale nie potrafię się tak wpelni cieszyć bo ja nie mam do jakiej rodziny zabrać mojego faceta.
Raz przyjechał mój brat ( są prawie w tym samym wieku i mój naciskał że chce go poznać), i pogadali ale no mój brat też taki mruk trochę.

Rodziny się nie wybiera, teraz jedynie mogę stworzyć nową, kochająca się rodzinę smile

Dobro zawsze wraca :-)

24

Odp: Nie potrafię rozmawiać z mamą

To ja Ci powiem tak: rodziną mojego Ex męża była taka trochę  jak Twoja..A moja głośna liczna blisko związana jest.
Nie bardzo mi to przeszkadzało.
Czasami wolałam na święta  pojechać  do teściów tam było po prostu..spokojniej..
Może Twojemu mężowi wcale to nie przeszkadza.

jedni lubią zagadki kryminalne- a ja psychologiczne smile

większym nieszczęściem nie umieć kochać, niż nie być kochanym... smile

25

Odp: Nie potrafię rozmawiać z mamą
Ela210 napisał/a:

To ja Ci powiem tak: rodziną mojego Ex męża była taka trochę  jak Twoja..A moja głośna liczna blisko związana jest.
Nie bardzo mi to przeszkadzało.
Czasami wolałam na święta  pojechać  do teściów tam było po prostu..spokojniej..
Może Twojemu mężowi wcale to nie przeszkadza.

Na początku na pewno przeszkadzało teraz pewnie to już olał, pogodził się z tym jak jest.
Na początku bardzo chcial kontaktu z braćmi - myślałam że się zakumpluja, że oni będą przyjeżdżać że swoimi kobietami i fajnie sobie posiedzimy na ogrodzie ale ja wiedziałam że tak nie będzie. On tego nie rozumiał bo dla niego taki kontakt z siostrami, spotkania, rozmowy są normalne.
Po drugim spotkaniu z bratem już wiedział że nic z tego nie będzie, rozmowa się nie kleiła ani z nim ani że mną.

Ja go do matki nie zabieram bo wystarczy mi już naprawdę nerwów.
Nie wiem czy w ogóle o de mnie ktoś na chrzciny przyjedzie!! Pewnie nie.
Cóż muszę się odciąć i nie czuć wstydu który towarzyszy mi od dzieciństwa po dzien dzisiejszy.

Dobro zawsze wraca :-)

26

Odp: Nie potrafię rozmawiać z mamą

Żywiec, pisałaś o alkoholu, kłótniach, braku stałej pracy więc i braku pieniędzy pewnie, ojcu bokserze, czyli to generalnie taki obraz, gdzie wiadomo, że dzieje się źle i ludzie w jakiś sposób chociaż współczują. Powiem Ci, że jak byłam młodsza to zazdrościłam dzieciakom z takich rodzin, bo nikt nie podważał ich krzywd i nie wartościował smile I wiesz, że Twoja mama jednak robiła jak umiała bo np. cieszyła się, że wam smakowało jedzenie. Ogólnie wiem jak to głupio brzmi. Ale jeśli chodzi o takie rodziny jak moja, gdzie było sporo pieniędzy, wszyscy piękni i dobrze ubrani, zawsze wakacje, rodzinne spotkania to nie dość, że i tak każdy traktował Cię z góry to jeszcze każdy odbierał prawo do problemów, no bo przecież "jest wszystko" i nie miałaś prawa narzekać. Teraz już może głośno się mówi o patologiach i deficytach miłości i pogubienia i problemach w różnych warstwach społecznych, ale 15-20 lat temu? Zresztą do dziś można spotkać się w wielu miejscach z odczłowieczaniem ludzi, którzy mają zasoby. Takie kapitalistyczne podejście, że pieniądze są wartością nadrzędną i rozwiązaniem wszystkiego dalej pokutuje za co zresztą kilka miesięcy mocno oberwało się Codziennikowi Feministycznemu, ale pewnie gwiazdki pousuwały smile Ale ogólnie dobrze, że coraz mniej ludzi przelicza szczęście na pieniądze. Choć wiadomo, że mocno pomagają.

Żywiec, piszesz o żalu, wstydzie. Ty w jakiś sposób to przerabiałaś, np. na terapii? Wiadomo, że w ciągu życia i w gorszych momentach jakiś żal tam się pojawiał będzie, bo jednak sporo Tobie odebrano, ale przerabiałaś kiedyś ten problem z jakimś specjalistą?

Nie widzimy rzeczy takimi, jakie są. Widzimy je takimi, jakimi my jesteśmy.

27

Odp: Nie potrafię rozmawiać z mamą

Rita kilka lat temu ( miałam chyba 23 ) aktualnie mam 31 poszłam do psychologa.
Chciałam przerobić temat bo z nikim nie potrafię o tym rozmawiac, z nikim. Moi znajomi których poznałam już w mieście w którym aktualnie mieszkam nie znają mojego życia, ja nie potrafię o nim rozmawiać, za dużo bólu, od razu u mnie pojawia się płacz i dużo emocji.
Nawet mój partner nie wie wszystkiego i myślę że skala tego co tam się działo po alkoholu by była za wielka do zrozumienia. Nie wiem.
Ogólnie zawsze unikam tematu, mówię że mam słaby kontakt z mama i z braćmi, z ojcem  w ogóle i że odwiedzam od święta. Na tym kończę.

Pewnie to źle, wiem to ale wracają właśnie do tematu psychologa to moment w którym wypowiedziałam na głos pierwsze słowa, emocje były tak silne że zanosiłam się płaczem.
Nie dałam rady, wyszłam.

Ostatnio jak bylam w kursie z mama, to po wysłuchaniu jej, jeszcze raz spojrzenia na te życie, na ten dom ile tam przeżyła to po powrocie do domu nie potrafiłam wstać z łóżka, i smutek był ogromny. Żalu nie było tylko smutek o jej zycie.
Po takich sytuacjach zawsze wysyłam pieniądze, dzwonie i pewnie coś próbuje w sobie zagłuszyć.

Ojcu wygarnelam wszytsko od a do z. Opisałam mu co nam wyrządził, że ja to wszytsko pamiętam a byłam najmłodsza! Wygarnelam mu że jaka trzeba być bestia żeby powiedzieć swojej córce ( może miałam 9 lat) cytuje " Idź do domu , tam Twoja matka martwa leży ", ja wchodzę do domu przerażona a tam wszystko w krwi i skulona matka w kącie... To są obrazy które zniszczyły mi psychikę.

I nie potrafię tego przegadać z psychologiem, z partnerem, przyjaciółka - nie potrafię.
Mam w sobie tyle nienawiści do tego człowieka że ja na jego pogrzeb nie pójdę.

Sami sobie zgotowali piekło, i nam dzieciakom. Jak było dobrze i mama nie piła to ojciec nachlany ja bił, jak on byl trzeźwy to ona się napiła i go zaczepiala i awantura gotowa, jak się pogodzili to za kilka dno obydwoje usiedli przy stole przy wódce i awantura po pijaku gotowa i takie było zycie. Brat wylatywał z pokoju bronić mamy, ja się chowałam pod kołdrę.
Nas ojciec nigdy nie uderzył ale to nie ma znaczenia bo ból bicia matki pamiętam to dziś.

W takich sytuacjach się zastanawiam czy mogę mieć żal do mamy że jest jaka jest? Pewnie nie.
Zniszczona psychika pewnie tak duża że nie zdaje sobie sprawy.
Nie miałam wpływu w jakim domu się urodziłam ale niosę tego plony niestety całe życie.

Wraca to do mnie. I pomimo że mówię sobie ok było minęło, czasu się nie cofnie to było - to i tak obrazu wracają.

Dobro zawsze wraca :-)

28

Odp: Nie potrafię rozmawiać z mamą
ZywiecZdroj napisał/a:

Ojcu wygarnelam wszytsko od a do z. Opisałam mu co nam wyrządził, że ja to wszytsko pamiętam a byłam najmłodsza! Wygarnelam mu że jaka trzeba być bestia żeby powiedzieć swojej córce ( może miałam 9 lat) cytuje " Idź do domu , tam Twoja matka martwa leży ", ja wchodzę do domu przerażona a tam wszystko w krwi i skulona matka w kącie... To są obrazy które zniszczyły mi psychikę.

Żywiec, bardzo mi przykro. W temacie fragmentu bo w sumie łzy mi stanęły w oczach (ach, hormony) bo pamiętam jak partner mi opowiadał, jak po podobnym widoku matki ojciec ich zamknął w pokoju na klucz gdzie on jako 14 letni chłopiec nie wiedząc, czy mama w ogóle żyje czy nie, nie mogąc nic zrobić bo byli zamknięci uspokajał i usypiał młodsze siostry, a najmłodszej nawet nie miał czym nakarmić i ciągle płakała. Wy się tych obrazów nigdy nie pozbędziecie z głowy. Wiesz, on mi akurat opowiadał takie rzeczy, a widok 32 latka który płacze jak dziecko to jest bardzo smutny widok.

Żywiec, uważam, że powinnaś wrócić na terapię, choć byś miała przepłakać kilka pierwszych sesji, albo na nich milczeć. Bo to są ogromne rany. Nie boisz się np. że niektóre deficyty przeniesiesz na córkę, bo np. będziesz miała jakieś blokady i nie będziesz umiała czegoś przeskoczyć? Ty chciałabyś jakoś wewnętrznie podzielić się tym z partnerem, czy to jest kwestia wstydu, czy poczucia, że nie zrozumie czy jak? My akurat dzięki 100% wiedzy na tematy dotyczące domów rodzinnych nauczyliśmy się siebie lepiej rozumieć, nie oceniać a pytać "dlaczego". Ale to my. Każdy jest inny. To jest duża odwaga tak się odsłonić.

Nie widzimy rzeczy takimi, jakie są. Widzimy je takimi, jakimi my jesteśmy.

29

Odp: Nie potrafię rozmawiać z mamą

Rita - może wrócę na terapie ale już po urodzeniu, może teraz będzie odrobinę lżej.
Czy boję się , że przeniosę niektóre deficyty na córkę? Sama nie wiem jakie je mam szczerze mówić.
Dużo pracowałam nad sobą, czytałam, medytowalam i przerabiałam w głowie żeby sobie jakoś poukładać ale wiadomo to jest może 1%.
Najważniejsze , że dzięki mojej przyjaciółce która jest bardzo wylewna, uczuciowa itd otworzylam się :-), nauczyłam się od niej tych prostych czynności których nie umiałam.
Teraz bez problemu przytulam się z znajomymi, trzymam za rękę, mówię im co myślę, że się cieszę że wpadli, partnerowi mówię wszytsko i nie wstydzę się pokazywać uczuć i nauczylam się tej umiejetnosci i to jest dla mnie najważniejsze.
Pewna jestem że z córką będę potrafiła zbudować relacje :-).
Wczesniej mi było ciężko przez tel powiedzieć " Hej słońce, tęskniłam za Tobą " Np do przyjaciolki - nie umiałam tego ( no bo skąd miałam umieć? ) a teraz już potrafie.

To że nie mam mamy przyjaciółki - pogodzilam się i zaakceptowałam ze w sumie czasem jest dla mnie obca.
To że rodzina to patologia oj ciężko zakkaceptować ale poukładałam sobie że ona już nie jest moja, spędziłam tam trochę lat ale mnie już nic nie łączy, bywam tam rzadko.

Smutno mi tylko wtedy gdy widzę rodziny razem na ognisku, grillu i wtedy myślę ech dostałam dużo od życia ale coz rodziny nie.

Tak wstydzę się mówić przyjaciołom, partnerowi. Wstyd to najbliższe określenie co czuje.
Nie chce też litosci.
Chyba wole żeby żyli w niewiedzy.
Sek w tym że im nawet przez mysl nie przejdzie co u mnie było w dzieciństwie, tego jestem pewna.
Ludzie odbierają mnie jak kobietę z dobrego domu, i nie raz słyszałam że rodzicie to się postarali wychować tak córkę....
I w takiej obłudzie żyje też na własne życzenie ale siła wstydu jest ogromna.

Partnerowi Twojemu chyle czoło za odwagę :-) wiem co przeżył i wiem co jest w jego głowie i też wiem ze do końca dni zostanie.

Dobro zawsze wraca :-)

30 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2021-04-29 14:41:28)

Odp: Nie potrafię rozmawiać z mamą

Wstyd to powinien być na coś  na co mieliśmy wpływ..
W tych całych trudnych sytuacjach warto zauważyć  gdzie jest się  TERAZ  na jakim etapie życia i jednak nie trzymać się tak kurczowo obrazów przeszłości.
Bo można było się znaleźć  w gorszym punkcie aktualnie.
Natomiast ten niesłuszny wstyd warto sobie przepracować kiedyś.

jedni lubią zagadki kryminalne- a ja psychologiczne smile

większym nieszczęściem nie umieć kochać, niż nie być kochanym... smile

31

Odp: Nie potrafię rozmawiać z mamą

Twoja mama nie była dobrą mamą - kochającą, czułą , zainteresowaną życiem swojej córki i taka też nie będzie. Nie zmieni się, ją Twoja ciąża średnio interesuje. Im szybciej to zaakceptujesz tym mniej będziesz się frustrować. Przed Tobą teraz inne zadania - masz szansę stworzyć swojemu dziecku dom o jakim zawsze marzyłaś. Na to masz realny wpływ i na siebie - na matkę nie , jej strata. Skup się na sobie, kontynuuj terapię i ciesz macierzyństwem i swoją nową rodziną. O rodzinie pochodzenia zapomnij - nie stworzysz z nimi takiej relacji o jakiej marzysz.

Natura dała nam dwoje oczu, dwoje uszu, ale tylko jeden język - po to, abyśmy więcej patrzyli i słuchali, niż mówili.

32

Odp: Nie potrafię rozmawiać z mamą

Żywiec no odwagi to mu w niczym nie brakuje :-) Bardzo i jemu i Tobie współczuję takich doświadczeń.

No i życzę Tobie byś znalazła po urodzeniu czas i energię na powrót na terapię, by przepracować te traumy, żal i oczywiście ten wstyd- bo jak już napisano, jest nie słuszny. Dużo i tak już osiągnęłaś sama własną pracą smile i jak już napisano- przed Tobą szansa stworzenia swojemu dziecku domu, o którym ty marzyłaś. To już niemała ekscytacja sama w sobie.

Nie widzimy rzeczy takimi, jakie są. Widzimy je takimi, jakimi my jesteśmy.

33

Odp: Nie potrafię rozmawiać z mamą
chomik9911 napisał/a:

Twoja mama nie była dobrą mamą - kochającą, czułą , zainteresowaną życiem swojej córki i taka też nie będzie. Nie zmieni się, ją Twoja ciąża średnio interesuje. Im szybciej to zaakceptujesz tym mniej będziesz się frustrować. Przed Tobą teraz inne zadania - masz szansę stworzyć swojemu dziecku dom o jakim zawsze marzyłaś. Na to masz realny wpływ i na siebie - na matkę nie , jej strata. Skup się na sobie, kontynuuj terapię i ciesz macierzyństwem i swoją nową rodziną. O rodzinie pochodzenia zapomnij - nie stworzysz z nimi takiej relacji o jakiej marzysz.

Tak tu się zgodzę i doszło to do mnie całkiem niedawno, że ja trochę żyłam innym wyobrażeniem.
Jak sięgam pamięcią do fragmentów dzieciństwa to przypominam sobie niezbyt fajne rzeczy, wysługowanie się dziećmi ( jak nie było pieniędzy, to mi kazała iść do sklepu zrobić zakupy na tzw zeszyt) , ja nie chciałam, wstydzilam się to była awantura i w końcu szłam... A ile wstydu się najadłam. Tak samo musiałam jeździć do kuzyna i prosić o pieniadze ( teraz tak myślę , że jak można wysłać dziecko bo samemu się wstydziło????) niepojęte
W emocjach różne wyzwiska ,  wyslugiwanie się, robienie wstydu na wsi - upijanie się do nieprzytomności, w domu to ciszy nigdy nie było i tego też się zawsze wstydzilam

Tak że obraz mamy w dzieciństwie nie jest dobry, teraz w sumie na starsze lata nie lepszy...

Cóż - czas o tym już nie myśleć.
Cieszę się że stworze własną rodzinę, dziecko które mam w sobie już pokochałam najbardziej na świecie i tylko to się teraz dla mnie liczy.

Dziękuję wam wszystkim za rozmowę :-)

Dobro zawsze wraca :-)

34

Odp: Nie potrafię rozmawiać z mamą
ZywiecZdroj napisał/a:
chomik9911 napisał/a:

Twoja mama nie była dobrą mamą - kochającą, czułą , zainteresowaną życiem swojej córki i taka też nie będzie. Nie zmieni się, ją Twoja ciąża średnio interesuje. Im szybciej to zaakceptujesz tym mniej będziesz się frustrować. Przed Tobą teraz inne zadania - masz szansę stworzyć swojemu dziecku dom o jakim zawsze marzyłaś. Na to masz realny wpływ i na siebie - na matkę nie , jej strata. Skup się na sobie, kontynuuj terapię i ciesz macierzyństwem i swoją nową rodziną. O rodzinie pochodzenia zapomnij - nie stworzysz z nimi takiej relacji o jakiej marzysz.

Tak tu się zgodzę i doszło to do mnie całkiem niedawno, że ja trochę żyłam innym wyobrażeniem.
Jak sięgam pamięcią do fragmentów dzieciństwa to przypominam sobie niezbyt fajne rzeczy, wysługowanie się dziećmi ( jak nie było pieniędzy, to mi kazała iść do sklepu zrobić zakupy na tzw zeszyt) , ja nie chciałam, wstydzilam się to była awantura i w końcu szłam... A ile wstydu się najadłam. Tak samo musiałam jeździć do kuzyna i prosić o pieniadze ( teraz tak myślę , że jak można wysłać dziecko bo samemu się wstydziło????) niepojęte
W emocjach różne wyzwiska ,  wyslugiwanie się, robienie wstydu na wsi - upijanie się do nieprzytomności, w domu to ciszy nigdy nie było i tego też się zawsze wstydzilam

Tak że obraz mamy w dzieciństwie nie jest dobry, teraz w sumie na starsze lata nie lepszy...

Cóż - czas o tym już nie myśleć.
Cieszę się że stworze własną rodzinę, dziecko które mam w sobie już pokochałam najbardziej na świecie i tylko to się teraz dla mnie liczy.

Dziękuję wam wszystkim za rozmowę :-)

Wiesz ja to przerabiałam u siebie - tego się nigdy nie zapomina, ale z czasem to się staje już mało ważne, jak zły sen pod warunkiem , że się to właśnie przepracuje. Ta krzywda zawsze pozostanie w Twoim sercu, bo mama , w ogóle rodzice to są najważniejsze osoby w życiu małego człowieka i jak one tak zawiodą, wykorzystają i nie spełnią podstawowych potrzeb to człowiek całe życie jest zraniony. Trzeba z tym żyć, pozbyć się złudzeń i marzeń o sielance rodzinnej i stworzyć ją w nowej rodzinie. Twoja mama wysysa z Ciebie energię , więc trzymaj się blisko ludzi od których mozesz z radością ją czerpać a nie oddawać wbrew woli,

Natura dała nam dwoje oczu, dwoje uszu, ale tylko jeden język - po to, abyśmy więcej patrzyli i słuchali, niż mówili.

35

Odp: Nie potrafię rozmawiać z mamą
ZywiecZdroj napisał/a:

Witam
Zacznę od tego że moje dzieciństwo nie było kolorowe,  teraz gdy jestem bliżej 30 stki, dostrzegam że moi rodzicie byli skrajnie nieodpowiedzialni. Kłótnie, alkohol.. Brak jakiejkolwiek miłości, rozmowy niczego. Jakoś wytrwałam w tym domu i szybko z niego uciekłam. Dalej się tej rodziny wstydze.
Wyrosłam , pracowalam nad sobą i wiode spokojne dobre życie i nie potrafię w ogóle z mama rozmawiac. Ja się pytam co słychać, co tam? Zadaje pytania itd a moja mama nic. Jestem w ciąży, przed chwilą do niej zadzownilam i nawet nie spytała się jak się czuję? Kiedy do lekarza, nic. Wcześniej sama z siebie cos jej opowiadałam ale stwierdziłam że koniec z tym. Ja jej mówię że mam mdłości itd a ona mi przerywa i mówi o sąsiadach i innych atrakcjach wioskowych...
Wiem, że jej ciężko i czasem wysyłam jej pieniądze na życie to nie potrafi powiedzieć dziękuję.
Nie potrafi mnie przytulić, usiąść pogadać głębiej, zapytać o moje życie tylko mi opowiada o wiosce i życiu innych ludzi... hmm
Ja np z partnerem, czy z znajomymi to potrafię rozmawiać o wszystkim, głębszych emocjach, o uczuciach itd i pomimo że tego nie wyniosłam z domu to się tego nauczylam biorąc przykład z innych ludzi.
Przykro mi że nie ma między nami relacji, że nie możemy pogadać jak przyjaciółki i łapie się na tym że męczy mnie przebywanie z nią  a jak jade ja odwiedzic to i tak gadamy o takich bzdurach że szkoda czasu i nerwów na to.
Chciałam się tylko wygadać.
Jak u was relacje?

Nie umiesz rozmawiać z mamą a twoja mama nie umie z tobą. Pewnie też nie nauczono jej, jak powinny wyglądać relacje rodzice - dzieci. Nie każdy tę wiedzę wysysa z mlekiem matki.
Matka opowiada ci o swoich sąsiadach, bo pewnie też chce cię jakoś sobą zainteresować, a że robi to w sposób który dla ciebie jest nieakceptowalny, to już inna sprawa.
Moim zdaniem nie nadrabiaj dzieciństwa i nie wybiegaj przed orkiestrę. Nie masz z matką kontaktu, to już pewnie go nie zbudujesz i zajmij się sobą. To przecież teraz takie modne smile
Jednocześnie naprawdę kijem Wisły nie zawrócisz. Nie zrobisz z matki przyjaciólki, jeśli ona nigdy przyjaciólki w życiu nie miała i nie wie jak takie relacje powinny wyglądać. Wystarczy, że wspomożesz ją finansowo aby swojemu sumieniu ulżyć i tyle. Wystarczająco masz do niej  żalu, aby nie czuć dyskomfortu.
Jednocześnie odebrałaś wspaniałą lekcję, jaką matką NIE BYĆ. Wbrew pozorom, to bardzo dobra i pouczająca lekcja. Oby tylko twoje dzieci to doceniły smile

36 Ostatnio edytowany przez ZywiecZdroj (2021-05-01 14:34:02)

Odp: Nie potrafię rozmawiać z mamą

Salomonka- bardziej sądze, że mama nie mówi mi o. Sąsiadach żeby mnie jakos zainteresować tylko ona najzwyczajniej w świecie nie potrafi o niczym innym rozmawiać. Ja ciągnę ta bezsensowna rozmowę, bo tak jak wspomniałam kazda moja próba rozmowy kończy się na niczym.
Ona tak po ludzku nie potrafi powiedzieć kilka słów i nigdy jej przez gardło nie przeszło jak np Nie martw się, jak się czujesz , trzymaj się, uważaj na siebie! Nic zero takich podstaw u niej nie ma.
Nigdy mnie nie przytulia i nie potrafi. Ostatnio na wigilię po pijaku przytuliła się do brata i nam mówiła że jest taka samotna.. Po alkoholu.
Tylko na trzeźwo już takiej rozmowy nie ma, oczekuje od nas odwiedzin, wszytskiego a my nawet nie mamy o czym rozmawiac.. Brat już w ogóle tam nie chce jeździć.

Kilka lat temu przyjechałam na wigilię mama była tak piana że spała, wróciłam do domu, siedziałam sama i próbowałam o tym nie myśleć.
Na nasteony dzień mama dzwoni kiedy będę? Bo ona jest sama!!! To jej powiedziałam że byłam wczoraj i byłaś tak piana że spałaś, brat poszedł do dziewczyny , ja wróciłam do domu i też byłam sama!
Ona do mnie że jak ona ma tak sama być teraz? Odpowiedziałam jej że normlanie i tyle. Miałam tyle w sobie smutku że nie potrafiłabym ppjechac tam.
Fakt faktem po tej sytuacji w święta upija się dopiero jak przyjedziemy, alkohol i tak musi być echh..

Ja już nic nie nadrabiam, miałam złość, zal, próbowałam zrozumieć, postawić się w jej sytuacji az doszłam że muszę odpuścić.

Napisałaś że moja mama nigdy przyjaciółki nie miała - bardzo te zdanie mnie uderzyło.
Tak to prawda, nie wiem dlaczego.
Miała koleżanki, spotykała się z sąsiadkami ale nigdy nie było super przyjaźni, wyjazdów, spotkań we dwie przy winie cokolwiek - smutne to bardzo.

Upijala się z jedną sąsiadka u niej w domu, no ale właśnie upijala się do nieprzytomności.
Ja też miałam i mam spore problemy z nawiązywaniem przyjaźni ale jest już lepiej.

Moja własną matka nigdy do mnie na urodziny z życzeniami nie zadzownila, nigdy nie dostałam prezentu na święta nic. Przykre to bardzo
Żalu jest ogrom ale co mogę zrobić jak nie iść dalej?...

Czasami żałuję że tak to rozgrzebuje, że jestem bardzo emocjonalna osoba. Taka już jestem, boję się starości mamy - nie wiem czy będę potrafiła i chciała się nią zająć - nie wiem.

Wyciągnęłam wnioski, i wiem jaka mama nie będę, i muszę się pogodzić z tym jak jest nie mam innego wyjścia

Dobro zawsze wraca :-)

37

Odp: Nie potrafię rozmawiać z mamą
ZywiecZdroj napisał/a:

Salomonka- bardziej sądze, że mama nie mówi mi o. Sąsiadach żeby mnie jakos zainteresować tylko ona najzwyczajniej w świecie nie potrafi o niczym innym rozmawiać. Ja ciągnę ta bezsensowna rozmowę, bo tak jak wspomniałam kazda moja próba rozmowy kończy się na niczym.
Ona tak po ludzku nie potrafi powiedzieć kilka słów i nigdy jej przez gardło nie przeszło jak np Nie martw się, jak się czujesz , trzymaj się, uważaj na siebie! Nic zero takich podstaw u niej nie ma.
Nigdy mnie nie przytulia i nie potrafi. Ostatnio na wigilię po pijaku przytuliła się do brata i nam mówiła że jest taka samotna.. Po alkoholu.
Tylko na trzeźwo już takiej rozmowy nie ma, oczekuje od nas odwiedzin, wszytskiego a my nawet nie mamy o czym rozmawiac.. Brat już w ogóle tam nie chce jeździć.

Kilka lat temu przyjechałam na wigilię mama była tak piana że spała, wróciłam do domu, siedziałam sama i próbowałam o tym nie myśleć.
Na nasteony dzień mama dzwoni kiedy będę? Bo ona jest sama!!! To jej powiedziałam że byłam wczoraj i byłaś tak piana że spałaś, brat poszedł do dziewczyny , ja wróciłam do domu i też byłam sama!
Ona do mnie że jak ona ma tak sama być teraz? Odpowiedziałam jej że normlanie i tyle. Miałam tyle w sobie smutku że nie potrafiłabym ppjechac tam.
Fakt faktem po tej sytuacji w święta upija się dopiero jak przyjedziemy, alkohol i tak musi być echh..

Ja już nic nie nadrabiam, miałam złość, zal, próbowałam zrozumieć, postawić się w jej sytuacji az doszłam że muszę odpuścić.

Napisałaś że moja mama nigdy przyjaciółki nie miała - bardzo te zdanie mnie uderzyło.
Tak to prawda, nie wiem dlaczego.
Miała koleżanki, spotykała się z sąsiadkami ale nigdy nie było super przyjaźni, wyjazdów, spotkań we dwie przy winie cokolwiek - smutne to bardzo.

Upijala się z jedną sąsiadka u niej w domu, no ale właśnie upijala się do nieprzytomności.
Ja też miałam i mam spore problemy z nawiązywaniem przyjaźni ale jest już lepiej.

Moja własną matka nigdy do mnie na urodziny z życzeniami nie zadzownila, nigdy nie dostałam prezentu na święta nic. Przykre to bardzo
Żalu jest ogrom ale co mogę zrobić jak nie iść dalej?...

Czasami żałuję że tak to rozgrzebuje, że jestem bardzo emocjonalna osoba. Taka już jestem, boję się starości mamy - nie wiem czy będę potrafiła i chciała się nią zająć - nie wiem.

Wyciągnęłam wnioski, i wiem jaka mama nie będę, i muszę się pogodzić z tym jak jest nie mam innego wyjścia

Tak, nie masz innego wyjścia niż tylko pogodzić się z tym, że jest jak jest. Bardzo dużo zrobiłaś do tej pory aby ocieplić relacje ze swoją mamą i nie spalaj się więcej skoro to nic nie daje.

Nie myśl o starości swojej matki, nikt  nie wie co czeka nas jutro. Myśl o swojej rodzinie i dzieciach. Skoncentruj się na nich, na budowaniu z nimi dobrej relacji. Tyle możesz zrobić dla siebie; zbudować dom do którego twoje dzieci będą wracać jak do bezpiecznego gniazda, do ciebie. Jesteś wrażliwym, dobrym człowiekiem i na pewno ci się to uda, bo msz na to wpływ. Na zachownia swojej matki niestety wpływu nie masz. Przynajmniej nie taki, aby się zmieniła nagle w anioła, gdy nigdy dobrą matką nie była.
Niektórym niestety trafiają się niefajni rodzice i niezbyt udane rodziny, a żyć dalej jakoś trzeba.
Powodzenia.

38

Odp: Nie potrafię rozmawiać z mamą

A jakieś próby leczenia mamy z alkoholizmu były?
Ktoś jej to proponował?
Rozmawiałaś z nią o tym?

" Kto dzieckiem w kolebce łeb urwał ...lalce "

39

Odp: Nie potrafię rozmawiać z mamą

Bardzo Wam współczuję dziewczyny. Ciekawa jestem, jak to będzie z wnukami. Moj sp tata podobnie się odcinał z emocjami, ale na punkcie wnuków dosłownie wariował ze szczęścia. Pomagał, wspierał, zawsze miał czas, siostrzeńca to nawet niańczył, gdy było trzeba. Nam z siostrą to trudno było na kino wysępić, a wnukom fundował po kolei studia, prawa jazdy, samochody... Jak ja dzwoniłam, to chwilkę pogadał i było " kończymy te gadki" big_smile albo " radźcie se jakoś ", a z wnukami to rozmawiał godzinami. Ach, ciężko o tym aż pisać, niedawno Go pożegnaliśmy ....

Ja z kolei mam codziennie kontakt z dziećmi. Mamy " grupę rodzinną" na msn big_smile
Za bardzo się czasem przejmuję, przeżywam. Powtarzam im czesto, że zawsze mogą na mnie liczyć, piszemy codziennie. Do mamy też dzwonię prawie codziennie w drodze z pracy ( idę piechotką kilka km i mamy już taki rytuał). Kiedy się nie odzywam przez kilka dni, to już wie, że coś jest u mnie nieteges. Nie chcę jej martwić, a kłamać nie potrafię.

40

Odp: Nie potrafię rozmawiać z mamą
Kleoma napisał/a:

A jakieś próby leczenia mamy z alkoholizmu były?
Ktoś jej to proponował?
Rozmawiałaś z nią o tym?

Problem alkoholowy był odkąd pamiętam, jak bylam mała to już były libacje alkoholowe, często w powrocie do domu z szkoły modliłam się żeby w domu mama była trzeźwa, ugotowany obiad i żeby było normalnie ( czasami tak bywało) , czasami przychodzilam i dosłownie w domu melina, butelki po winie, porozlewany alkohol, burdel na stole - i w takim domu ciężko miło spędzić czas po szkole.
Nie pamiętam nawet jak sobie radziłam, co robiłam,  pamiętam tylko że raz wpadłam w taka furię i wygoniłam śp wujka ( brata mamy), zrobiłam awanturę na cały blok, i powiedziałam że jej nienawidzę.

Co najlepsze teraz jak tu pisze do was i sobie tak to wszystko przypominam to widzę jak bardzo Idealizowalam swoją mamę i jak wiele rzeczy udawałam że nie pamiętam.

Mama uważa że problemu alkoholowego nie ma, a niestety ma. Na żadne leczenie nie pójdzie się leczyć zresztą ona nie ma nawet ubezpieczenia więc nie wiem kto miałby te koszta pokryć. Jedyna osoba która jej pomaga finansowo w jakimś niewielkim stopniu ( czasem 200 czy 100 zł) w miesiącu, na 2 miesiące wyśle jestem ja. ( ja mam kredyt na głowie za dom, dziecko w drodze, jak trzeba ja zawieźć do krusu ode mnie to 150 km w 1 stronę ) to wsiade w samochód i ja zawioze ) nie mam kokosów żeby utrzymać też dodatkowo mamę, bracia mają to gdzieś. I nie pomagają jej.

Ja jej kiedyś się pytałam czy nie szkoda Ci zdrowia? Papieros jeden za drugim, piwko, wódka? 
Odpowiedziała że co jej w życiu pozostało.

Jak wysłałam jej pieniądze to mówiłam że ma oszczędzać bo niestety ale ja mam teraz multum wydatków żeby przygotować pokój i wszytsko inne dla dziecka i to jest dla mnie priorytetem i że ma nie tracić tych pieniędzy na alkohol.. Powiedziała że będzie oszczędzać. Dziwnie po 2 dniach pijana...

I szczerze może zabrzmi to źle ale ja jej nie pomoge akurat z tym problemem.
Pije od wielu lat, jest świadoma co robi, i to jest jej życie. Chce niech pije.
Przez ten alkohol całe życie ma przegrane i przez ten alkohol się wykończy.

Dobro zawsze wraca :-)

41

Odp: Nie potrafię rozmawiać z mamą
mallwusia napisał/a:

Bardzo Wam współczuję dziewczyny. Ciekawa jestem, jak to będzie z wnukami. Moj sp tata podobnie się odcinał z emocjami, ale na punkcie wnuków dosłownie wariował ze szczęścia. Pomagał, wspierał, zawsze miał czas, siostrzeńca to nawet niańczył, gdy było trzeba. Nam z siostrą to trudno było na kino wysępić, a wnukom fundował po kolei studia, prawa jazdy, samochody... Jak ja dzwoniłam, to chwilkę pogadał i było " kończymy te gadki" big_smile albo " radźcie se jakoś ", a z wnukami to rozmawiał godzinami. Ach, ciężko o tym aż pisać, niedawno Go pożegnaliśmy ....

Ja z kolei mam codziennie kontakt z dziećmi. Mamy " grupę rodzinną" na msn big_smile
Za bardzo się czasem przejmuję, przeżywam. Powtarzam im czesto, że zawsze mogą na mnie liczyć, piszemy codziennie. Do mamy też dzwonię prawie codziennie w drodze z pracy ( idę piechotką kilka km i mamy już taki rytuał). Kiedy się nie odzywam przez kilka dni, to już wie, że coś jest u mnie nieteges. Nie chcę jej martwić, a kłamać nie potrafię.

Piękna relacja i z mama i z dziecmi - gratuluję i zazdroszczę

Dobro zawsze wraca :-)

42

Odp: Nie potrafię rozmawiać z mamą
Salomonka napisał/a:
ZywiecZdroj napisał/a:

Salomonka- bardziej sądze, że mama nie mówi mi o. Sąsiadach żeby mnie jakos zainteresować tylko ona najzwyczajniej w świecie nie potrafi o niczym innym rozmawiać. Ja ciągnę ta bezsensowna rozmowę, bo tak jak wspomniałam kazda moja próba rozmowy kończy się na niczym.
Ona tak po ludzku nie potrafi powiedzieć kilka słów i nigdy jej przez gardło nie przeszło jak np Nie martw się, jak się czujesz , trzymaj się, uważaj na siebie! Nic zero takich podstaw u niej nie ma.
Nigdy mnie nie przytulia i nie potrafi. Ostatnio na wigilię po pijaku przytuliła się do brata i nam mówiła że jest taka samotna.. Po alkoholu.
Tylko na trzeźwo już takiej rozmowy nie ma, oczekuje od nas odwiedzin, wszytskiego a my nawet nie mamy o czym rozmawiac.. Brat już w ogóle tam nie chce jeździć.

Kilka lat temu przyjechałam na wigilię mama była tak piana że spała, wróciłam do domu, siedziałam sama i próbowałam o tym nie myśleć.
Na nasteony dzień mama dzwoni kiedy będę? Bo ona jest sama!!! To jej powiedziałam że byłam wczoraj i byłaś tak piana że spałaś, brat poszedł do dziewczyny , ja wróciłam do domu i też byłam sama!
Ona do mnie że jak ona ma tak sama być teraz? Odpowiedziałam jej że normlanie i tyle. Miałam tyle w sobie smutku że nie potrafiłabym ppjechac tam.
Fakt faktem po tej sytuacji w święta upija się dopiero jak przyjedziemy, alkohol i tak musi być echh..

Ja już nic nie nadrabiam, miałam złość, zal, próbowałam zrozumieć, postawić się w jej sytuacji az doszłam że muszę odpuścić.

Napisałaś że moja mama nigdy przyjaciółki nie miała - bardzo te zdanie mnie uderzyło.
Tak to prawda, nie wiem dlaczego.
Miała koleżanki, spotykała się z sąsiadkami ale nigdy nie było super przyjaźni, wyjazdów, spotkań we dwie przy winie cokolwiek - smutne to bardzo.

Upijala się z jedną sąsiadka u niej w domu, no ale właśnie upijala się do nieprzytomności.
Ja też miałam i mam spore problemy z nawiązywaniem przyjaźni ale jest już lepiej.

Moja własną matka nigdy do mnie na urodziny z życzeniami nie zadzownila, nigdy nie dostałam prezentu na święta nic. Przykre to bardzo
Żalu jest ogrom ale co mogę zrobić jak nie iść dalej?...

Czasami żałuję że tak to rozgrzebuje, że jestem bardzo emocjonalna osoba. Taka już jestem, boję się starości mamy - nie wiem czy będę potrafiła i chciała się nią zająć - nie wiem.

Wyciągnęłam wnioski, i wiem jaka mama nie będę, i muszę się pogodzić z tym jak jest nie mam innego wyjścia

Tak, nie masz innego wyjścia niż tylko pogodzić się z tym, że jest jak jest. Bardzo dużo zrobiłaś do tej pory aby ocieplić relacje ze swoją mamą i nie spalaj się więcej skoro to nic nie daje.

Nie myśl o starości swojej matki, nikt  nie wie co czeka nas jutro. Myśl o swojej rodzinie i dzieciach. Skoncentruj się na nich, na budowaniu z nimi dobrej relacji. Tyle możesz zrobić dla siebie; zbudować dom do którego twoje dzieci będą wracać jak do bezpiecznego gniazda, do ciebie. Jesteś wrażliwym, dobrym człowiekiem i na pewno ci się to uda, bo msz na to wpływ. Na zachownia swojej matki niestety wpływu nie masz. Przynajmniej nie taki, aby się zmieniła nagle w anioła, gdy nigdy dobrą matką nie była.
Niektórym niestety trafiają się niefajni rodzice i niezbyt udane rodziny, a żyć dalej jakoś trzeba.
Powodzenia.


Dziękuję, tak to prawda moja rodzina która stworzę to będzie moja siła.
Muszę iść do przodu i na szczescie cały czas idę, z małymi przerwami nad rozmyslaniem, analizowaniem ale wierze ze przyjdzie taki momemnt że się uwolnie już od tych myśli i nie będą one dla mnie już aż takim ciężarem.
Wydaje mi się że przełomem beda narodziny mojego wymarzonego dziecka i rozpoczęcie nowego życia smile

Dobro zawsze wraca :-)

43

Odp: Nie potrafię rozmawiać z mamą
ZywiecZdroj napisał/a:

Dziękuję, tak to prawda moja rodzina która stworzę to będzie moja siła.
Muszę iść do przodu i na szczescie cały czas idę, z małymi przerwami nad rozmyslaniem, analizowaniem ale wierze ze przyjdzie taki momemnt że się uwolnie już od tych myśli i nie będą one dla mnie już aż takim ciężarem.  Wydaje mi się że przełomem beda narodziny mojego wymarzonego dziecka i rozpoczęcie nowego życia smile

Nie wiem jak ty Żywcu ale u mnie ciąża okazała się takim czasem, gdzie właśnie wróciło takie rozmyślanie i analizowanie dzieciństwa. Wizja tego, że sama mam zostać mamą i jaką odpowiedzialność to na mnie nakłada sprawiła, że znowu wróciłam myślami do własnej matki, nie tylko jej w tej roli ale ogólnie jako do kobiety. Właśnie wizja tych narodzin i rozpoczęcia nowego życia jako mama powiedziała mi dużo o mnie samej i pozwoliła ulepszyć pracę nad sobą i uzmysłowić, że mam wszystkie instrumenty, by nie powielić jej postępowania, dlatego z perspektywy czasu nawet się cieszę, że chciałam ją poinformować o ciąży i zderzyć w pigułce z tym, jaka całe życie była. Wierzę i życzę Tobie, by z czasem wszystko się u Ciebie rozmyło i przestało aż tak ciążyć. Żal pewnie nigdy do końca nie zniknie. Bo każda uroczystość rodzinna to może być jakieś zakłucie w sercu, albo widok jakiegoś dziecka z babcią też może zakłuć (choć kto wie, może jako babcia Twoja mama się sprawdzi lepiej?).

Mallwusia poruszyła fajną kwestię. Dla niej tata był emocjonalnie wycofany, a dla wnuków jest super zaangażowanym dziadkiem. Ja często coś takiego obserwuję. Nie wiem czy gdzieś napisałaś o tym, ale twój ojciec wie, że będzie miał wnuka?

Nie widzimy rzeczy takimi, jakie są. Widzimy je takimi, jakimi my jesteśmy.

44

Odp: Nie potrafię rozmawiać z mamą

W mojej relacji z mamą to jest sinusoida od początku. Pierwszy problem pojawił się jak miałam 5 lat. Mama późno wracała do domu, nocowała poza domem, czasem nawet wyjeżdżała na wakacje beze mnie i taty. Raz nie przyszła na szkolne przedstawienie z okazji Dnia Matki w którym grałam - płakałam wtedy, bo bardzo liczyłam na to, że mama zobaczy mnie na scenie. Na mojej pierwszej komunii wprawdzie była, ale nie została do końca przyjęcia. Mama się nie wyprowadziła, ale przez te 4 lata była mało obecna - praktycznie wychowywał mnie wtedy tylko tata. Ale nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło - nabrałam dzięki temu trochę męskich zainteresowań, np. piłka nożna (to z tatą oglądałam pamiętne mistrzostwa w 1974 r., kiedy Polska zajęła 3 miejsce) i zostało mi do dziś. I to tak trwało 4 lata. Nie rozumiałam, co się działo. Jak miałam 9 lat, to się to skończyło. Po latach się dowiedziałam, że przez te 4 lata miała romans. I te jej późne powroty, nocowanie poza domem, wyjazdy na wakacje, to było przez kochanka. Jak nie przyszła na przedstawienie z okazji Dnia Matki - to dlatego, że pieprzyła się wtedy z nim i zapomniała o przedstawieniu. Jak wyszła z przyjęcia komunijnego - tak samo, poszła na schadzkę z nim.
No ale po tym romansie postanowiła być dobrą matką i już mnie więcej nie zaniedbywać. I to jej się udawało, bardzo się starała być ze mną jak najbliżej. Tata się wtedy trochę wycofał. Poświęcił się i trochę się wycofał potem. Chciał dać jej szansę na wykazanie się jako matka, na nadrobienie naszej relacji i pozwolił jej mieć więcej do powiedzenia w sprawach wychowawczych. I miałam super kontakt z mamą, ufałam jej wtedy i widziałam w niej prawdziwą przyjaciółkę.
A jak miałam 16 lat, to miała kolejny romans i choć bardzo się pilnowała, by mnie nie zaniedbywać, to po prostu chciałam z nią porozmawiać o tym, zapytać. Była nerwowa, no bo nikt nie lubi być przyłapanym na czymś złym, a zwłaszcza przez swoją córkę. I mama najpierw zrobiła minę jakby chciała mnie ukarać i poszła do szafy po rózgę, ale nie uderzyła mnie nią, tylko się uspokoiła i na spokojnie powiedziała, że obie jesteśmy kobietami, mamy prawo mieć życie uczuciowe i ona szanuje że mam chłopaka, ale tak samo muszę to uszanować w jej przypadku. Wtedy przestałyśmy być przyjaciółkami. Raz, że nie chciała ze mnie o tym rozmawiać, a dwa, że podupadł jej autorytet w moich oczach przez romans. A ja bardzo współczułam tacie i znowu z nim zacisnęłam bliższą więź, ale nie wiedziałam jak pomóc ani nie chciałam za bardzo się wtrącać.
I potem przez 30 lat nie byłam z nią w konflikcie, ale też nie miałyśmy zbyt bliskiej relacji. 7 lat temu się zmieniło po tym, jak odważyłam się po 30 latach ją ponownie zapytać o tamto. Bardzo budujące są dla mnie rozmowy z mamą. Obydwoje nadrabiamy teraz to wszystko, czego brakowało nam przez 30 lat i odbudowujemy naszą relacje. Lepiej późno niż wcale i cieszę się, że od tamtej pory coraz bardziej zaprzyjaźniam się z mamą. Mama jest już starszą osobą zbliżającą się do 80-tki i wiem, że niestety prędzej czy później jej zabraknie, więc jak to mówią, śpieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą. Cieszę się, że nadrabiamy teraz te 30 lat, kiedy nie byłyśmy sobie bliskie.

45

Odp: Nie potrafię rozmawiać z mamą

Rita - bardzo możliwe że to przez ciążę mam teraz wzmożone myśli, zastanawiam się nad wieloma rzeczami więc możliwe , że ciąża skłoniła mnie do refleksji.
Kluczem jest dla mnie to że nauczyłam się nie udawać, że mam super mamę i rodzinę tylko nazwac rzeczy po imieniu co nie oznacza że potrafię się z wspomnień zwierzać.

Jeśli chodzi o mojego ojca to napisałam mu smsa że zostanie dziadkiem na którego nawet nie odpisal co zreszta było do przewidzenia ( jest urażony prawda która o de mnie usłyszał i stwierdził że to były sprawy jego i mojej matki) no nie do końca tylko ich sprawy bo ja z braćmi byliśmy ich nieodłącznymi widzami i słuchaczami.
Nie zabolał mnie brak reakcji bo jak wspomniałam żywię do niego tylko nienawiść

Dobro zawsze wraca :-)

46

Odp: Nie potrafię rozmawiać z mamą
ZywiecZdroj napisał/a:

Moja relacja z teściowa jest poprawna :-)
Potrafię z nią porozmawiac , partnera siostry są sporo starsze ok 15 lat różnicy ale też są w porządku :-) ogólnie lubię ich, fajna rodzina, ciepła i kochająca się ale nie potrafię się tak wpelni cieszyć bo ja nie mam do jakiej rodziny zabrać mojego faceta.
Raz przyjechał mój brat ( są prawie w tym samym wieku i mój naciskał że chce go poznać), i pogadali ale no mój brat też taki mruk trochę.

Rodziny się nie wybiera, teraz jedynie mogę stworzyć nową, kochająca się rodzinę smile


Czuje się tak jakbym czytała o sobie. Przez to bardzo nie lubię świąt, bo nie mam rodziny do której mogę jechać i spędzić świąteczny czas. Z teściową też mam poprawne stosunki, chociaż na początku raczej mnie nie lubiła. Mam czasami wrażenie, że jak się pochodzi z takiego domu jak my, to ma się na sobie klątwę odrzucenia. Ja tak to nazywam. Pewnie to jakaś blokada, albo problemy w nawiązywaniu relacji - nie wiem. Mimo, że mam znajomych, że mam męża i udało mi się moją sytuację rodzinną zrozumieć, czasem mam poczucie... że przez brak rodziny i te problemy z rodziną co się ciągną, ludzie uciekają ode mnie albo nie chcą nawiązywać głębszych relacji.

47

Odp: Nie potrafię rozmawiać z mamą
ZywiecZdroj napisał/a:
mallwusia napisał/a:

Bardzo Wam współczuję dziewczyny. Ciekawa jestem, jak to będzie z wnukami. Moj sp tata podobnie się odcinał z emocjami, ale na punkcie wnuków dosłownie wariował ze szczęścia. Pomagał, wspierał, zawsze miał czas, siostrzeńca to nawet niańczył, gdy było trzeba. Nam z siostrą to trudno było na kino wysępić, a wnukom fundował po kolei studia, prawa jazdy, samochody... Jak ja dzwoniłam, to chwilkę pogadał i było " kończymy te gadki" big_smile albo " radźcie se jakoś ", a z wnukami to rozmawiał godzinami. Ach, ciężko o tym aż pisać, niedawno Go pożegnaliśmy ....

Ja z kolei mam codziennie kontakt z dziećmi. Mamy " grupę rodzinną" na msn big_smile
Za bardzo się czasem przejmuję, przeżywam. Powtarzam im czesto, że zawsze mogą na mnie liczyć, piszemy codziennie. Do mamy też dzwonię prawie codziennie w drodze z pracy ( idę piechotką kilka km i mamy już taki rytuał). Kiedy się nie odzywam przez kilka dni, to już wie, że coś jest u mnie nieteges. Nie chcę jej martwić, a kłamać nie potrafię.

Piękna relacja i z mama i z dziecmi - gratuluję i zazdroszczę

Dziękuję, ale do ideału to jest bardzo daleko. Natomiast co do relacji z tatą, to musiałam ją przepracować u specjalisty. Na szczęście trafiłam na cudowną psycholog i wystarczyła nam jedna, dosłownie jedna bardzo intensywna sesja, aby zakopać  wszystkie żale, pretensje i smutki. Bez wielu miesięcy grzebania się w dzieciństwie. Tego i Wam życzę.

48 Ostatnio edytowany przez R_ita (2021-05-03 12:03:34)

Odp: Nie potrafię rozmawiać z mamą

U mnie z kolei wystarczyła jedna, choć wielogodzinna rozmowa z tatą. Poznanie jego perspektywy na własne małżeństwo, na życie i na relacje z nami córkami przyniosło mi wiele odpowiedzi dlaczego było tak a nie inaczej i też przyniosło trochę zrozumienia dla mamy ale i żal jakie rzeczy nam wtłaczała do głowy na jego temat chociażby. Zweryfikowanie jak to było z tym, że ona nie pracowała, jak to było z pieniędzmi, z tym, że o wielu rzeczach między mną i siostrą a mamą w ogóle nie wiedział, że nigdy nie stawał między nami bo mimo, że nie umiał zrozumieć własnej żony to nie chciał przeciw niej występować, dlaczego nigdy nie chciał się rozwieść i czemu im ze sobą mimo wszystko dobrze na swój sposób. Ja mam dużo dobrych wspomnień z tatą akurat, bo mimo małej ilości czasu całkiem sporo go nam poświęcał. Dużą ulgę przyniosło mi powiedzenie mu, ile żalu mam do niego o to, że organizował nam całe życie a nie pytał czego my chcemy, choćby liceum, studia i przyszłe życie ale i uznanie, że umiał przeprosić ze swojej strony za wiele rzeczy. Teraz po latach znowu mamy sztamę. Może przyjdzie taki czas, że i z mamą kiedyś tak sobie porozmawiam jak to miało miejsce u 67Eve.

Nie widzimy rzeczy takimi, jakie są. Widzimy je takimi, jakimi my jesteśmy.

49

Odp: Nie potrafię rozmawiać z mamą
Mali napisał/a:
ZywiecZdroj napisał/a:

Moja relacja z teściowa jest poprawna :-)
Potrafię z nią porozmawiac , partnera siostry są sporo starsze ok 15 lat różnicy ale też są w porządku :-) ogólnie lubię ich, fajna rodzina, ciepła i kochająca się ale nie potrafię się tak wpelni cieszyć bo ja nie mam do jakiej rodziny zabrać mojego faceta.
Raz przyjechał mój brat ( są prawie w tym samym wieku i mój naciskał że chce go poznać), i pogadali ale no mój brat też taki mruk trochę.

Rodziny się nie wybiera, teraz jedynie mogę stworzyć nową, kochająca się rodzinę smile


Czuje się tak jakbym czytała o sobie. Przez to bardzo nie lubię świąt, bo nie mam rodziny do której mogę jechać i spędzić świąteczny czas. Z teściową też mam poprawne stosunki, chociaż na początku raczej mnie nie lubiła. Mam czasami wrażenie, że jak się pochodzi z takiego domu jak my, to ma się na sobie klątwę odrzucenia. Ja tak to nazywam. Pewnie to jakaś blokada, albo problemy w nawiązywaniu relacji - nie wiem. Mimo, że mam znajomych, że mam męża i udało mi się moją sytuację rodzinną zrozumieć, czasem mam poczucie... że przez brak rodziny i te problemy z rodziną co się ciągną, ludzie uciekają ode mnie albo nie chcą nawiązywać głębszych relacji.


Dokładnie tak samo czuje, wydaje mi się że nie potrafię tak w 100% nawiazywac relacji nawet u mojego faceta w rodzinie. To chyba w nas zostanie.

Dobro zawsze wraca :-)

Posty [ 49 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Nie potrafię rozmawiać z mamą

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2021