Mama i zazdrość - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 35 ]

Temat: Mama i zazdrość

Moja mama ma 65 lat. Jest obecnie na emeryturze, mieszka sama. Mama jest osobą trudną do życia. Od razu po maturze wyprowadziłam się do innego miasta na studia, mimo że mogłam studiować w rodzinnym mieście, bo nie wyobrażałam sobie inaczej. Kiedyś była bardzo nerwowa, łatwo wpadała w szał. Nie dogadywałyśmy się nigdy. Obecnie jest bardzo emocjonalna. Nic nie można jej powiedzieć, bo wszystko odbiera jako atak. Niestety muszę przyznać, że jest osobą bardzo zawistną i w tym tkwi źródło problemu. Sama też taka byłam, w końcu mnie wychowywała w tym jadzie, więc łatwo mi to zrozumieć. Jak ktoś ma pieniądze, to dla niej to jest złodziej. Jak jakaś kobieta w jej wieku fajnie wygląda, jest zadbana, to ją to denerwuje, od razu zawistnie komentuje. Jak jakaś jej sąsiadka wyjedzie na wakacje, to zaraz jest złośliwe komentowanie, ze "stara rura pojechała grube pupsko wygrzewać". Jedynym wyjątkiem jestem oczywiście ja, bo jak ja dobrze zarabiam i dobrze wyglądam, to wszystko jest dzięki niej. Wkurza ją, że ktoś coś ma, do czegoś doszedł, powodzi mu się. Ogląda telewizję i jak tam jakaś gwiazda opowiada o swoim życiu, to komentuje "no tak, takiej pindzie to łatwo mówić!". Ja jej mówię, żeby tego nie oglądała, skoro ją to wkurza, ale i tak ogląda. Bardzo rzadko spotyka się z koleżankami, ale czasami jeździ do jednej, która ma swój dom z ogrodem. Bardzo jej zazdrości domu, wakacji, ubrań. Nienawidzi kobiet na wyższych stanowiskach. Z drugiej strony nie robi nic, aby poprawić swoje życie. Zawsze pracowała na najniższych stanowiskach i nie próbowała dojść wyżej. Pracowała 30 lat w tym samym miejscu, a jak ją zwolnili, to była bezrobotna przez rok, aż ciocia jej załatwiła pracę po znajomości. Zamiast być wdzięczną albo poszukać czegoś innego, to siedziała tam do emerytury psiocząc na ciotkę, że załatwiła jej pracę fizyczną, a powinna biurową. Mama pracowała przy dzieleniu listów. Rozumiem rozgoryczenie, ale kurczę... zawsze pretensje do innych, nigdy do siebie. Nigdy nie poszła na żaden kurs, nigdy nie widziałam jej z jakąkolwiek książką w ręku - nawet romansidłem. Złości się, że jej sąsiadka siedzi sobie na recepcji w hotelu, ale już nie myśli o tym, że ta sąsiadka specjalnie chodziła na angielski, żeby dostać taką pracę.


Mnie ten jej jad po prostu męczy. Nie umiem z nią rozmawiać. Odkąd mi się dobrze powodzi, to też stałam się jej "wrogiem". Jak próbuję mamie cokolwiek pomóc, doradzić, to spotykam się z atakiem. Przykładowa sytuacja z niedawna. Próbowałam jej spokojnie powiedzieć, żeby trochę ogarnęła mieszkanie (ma zagracone), to będzie jej się przyjemniej żyło. Zaproponowałam, że zamówię jej usługi sprzątania. Reakcja była mniej więcej taka "niech mi tu nikt nie przychodzi, ja nie chcę! ja nie mam na co sprzątać, dla kogo... taka mądra jesteś, najmądrzejsza w całej wsi! jeszcze za mleko gówniaro nie zapłaciłaś, a mi się tu mądrkujesz, co ja mam robić!". Często też płacze, wymusza różne rzeczy. Narzeka, że jakby miała takie a takie kremy, to by też wyglądała tak pięknie jak "panie z telewizji", a jak jej kupię ten krem, to nawet go nie używa. I tak jest ze wszystkim. Chce tu, chce tam, chce to i tamto. A jak dostaje to czego chce albo propozycję, żeby na przykład załatwić jej sanatorium, to jest "a na co mi to, ja nie chcę". Nie zliczę, ile razy ją zapisywalam na terapię, do psychologa albo na różne zajęcia dla seniorów... Nigdy nie poszła. Nie wiem, co mam z nią zrobić i jak jej pomóc. Dla niej najlepiej byłoby, żeby zamieszkała ze mną i moim partnerem, ale ja sobie takiej sytuacji nie wyobrażam. Przyjeżdżamy do niej tak często jak możemy, ale... jakkolwiek strasznie to nie brzmi i na jak bardzo wyrodne dziecko nie wyjdę - nie dam sobie zniszczyć życia. Moja mama potrafi być fajną, miłą babką. Da się z nią pogadać czasami. Ale ta jej zawiść po prostu zalewa wszystkich dookoła. Też bardzo mnie irytuje to, że opowiada ludziom o mnie niestworzone historie i przed ludźmi próbuje grać kogoś innego, w jej mniemaniu lepszego. Raz była taka sytuacja, że musieliśmy oddać samochód do naprawy i chcieliśmy przyjechać do mamy pożyczonym od znajomych autem, to stwierdziła, żeby nie przyjeżdżać, bo to stare auto, wstyd i sąsiedzi będą gadać... Czy miał ktoś podobną sytuację? Co z tym zrobić?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Mama i zazdrość

Nie jesteś w stanie jej zmienić ani zadowolić. Nie przejmuj odpowiedzialności za jej szczęście. Jej jest ok tak jak jest bo jest przyzwyczajona do tego i nie chce podejmować wysiłku związanego ze zmianą.
Wcale nie uważam, że jesteś złą córką, że nie chcesz aby mieszkała z wami. To by się na pewno na Tobie i twoim związku źle odbiło. Uważam, że jeśli często ją odwiedzasz, oferujesz pomoc to bardzo się starasz o waszą relację. Mama ma zbyt duże oczekiwania w stosunku do innych a mało wymaga od siebie.

Everyone you meet is fighting a battle you know nothing about. Be kind. Always.

3

Odp: Mama i zazdrość

Nie daj się sprowokować i żyj własnym życiem. Oczywiście to co możesz to rób dla mamy. Znam ten typ, to raczej beznadziejny przypadek i nie wiele da sie z tym zrobić.

4

Odp: Mama i zazdrość

Dlaczego siebie obwiniasz za ciężki i destrukcyjny charakter swojej mamy ? Już taka jest, to jej osobowość - nikt i nic tego nie zmieni a na pewno nie Ty i nie Ty jesteś tu czegokolwiek winna. Twoja mama jeśli nawet miłaby to, co innym zazdrości, to i tak byłaby niezadowolona i znalazlaby jakikolwiek pretekst do zatruwania sobie życia a przy okazji wszystkim tym, którzy z nią przebywają - czyli przede wszystkim Tobie.
Jedyne wyjście, to za każdym razem zwracać jej uwagę na okropne zachowanie, uświadamiać jej to, ze ciągle jest niezadowolona i do wszystkich zawistna. To oczywiście nic nie da, bo ona nigdy się nie zmieni ale przynajmniej dowie się jak Ty odbierasz jej zachowanie, że Ci się to nie podoba i dlatego nie będziesz z nią mieszkać. Musisz to jej uzmysłowić bo zatruje Ci zycie.

5

Odp: Mama i zazdrość

Ja też mojej mamie mówię wprost takie rzeczy. Akurat u mojej mamy jest tak, że ona ciągle narzeka, rozlewa swoje lęki na innych i nie uznaje odpowiedzialności za swoje decyzje. Nie zmieniła się ale przynajmniej przyhamowała z tym narzekaniem przy mnie i zamęczaniem mnie swoimi lękami.

Everyone you meet is fighting a battle you know nothing about. Be kind. Always.

6

Odp: Mama i zazdrość

Witaj w klubie.

Moja mama tez taka zawsze była. Doslownie nikt nie był uczciwy, na nic nie zasłużył, ciotka zlapała wujaka na kasę, dobrze wyglądająca kobieta to pinda, a ona jest najbardziej pokrzywdzona na świecie. Przekladalo się to też na moje jakiekolwiek osiągnięcia, które minimalizowała albo insynuowala, że mialam farta albo ktoś nie chcial mi zrobić przykrości. Nawet moi przyjaciele podobno przyjaźnili się ze mną z litości. Porażka. W takim jadzie nie da się zyć.

Ja wyjechalam za granicę 20 lat temu i dzis mam sporadyczny kontakt z nią. Nawet wtedy potrafi mi przylożyć. Mój dom jest glupi, bo historyczny, z partnerem związalam się na kasę, brzydko się starzęję i ogólnie nic w życiu nie osiagnęłam. Szczerze? Mnie już to nie rusza. Ma problem, nie chce go rozwiązywać, to jej sprawa.

7 Ostatnio edytowany przez Salomonka (2021-03-31 19:56:00)

Odp: Mama i zazdrość
biankax99 napisał/a:

Moja mama ma 65 lat. Jest obecnie na emeryturze, mieszka sama. Mama jest osobą trudną do życia. Od razu po maturze wyprowadziłam się do innego miasta na studia, mimo że mogłam studiować w rodzinnym mieście, bo nie wyobrażałam sobie inaczej. Kiedyś była bardzo nerwowa, łatwo wpadała w szał. Nie dogadywałyśmy się nigdy. Obecnie jest bardzo emocjonalna. Nic nie można jej powiedzieć, bo wszystko odbiera jako atak. Niestety muszę przyznać, że jest osobą bardzo zawistną i w tym tkwi źródło problemu. Sama też taka byłam, w końcu mnie wychowywała w tym jadzie, więc łatwo mi to zrozumieć. Jak ktoś ma pieniądze, to dla niej to jest złodziej. Jak jakaś kobieta w jej wieku fajnie wygląda, jest zadbana, to ją to denerwuje, od razu zawistnie komentuje. Jak jakaś jej sąsiadka wyjedzie na wakacje, to zaraz jest złośliwe komentowanie, ze "stara rura pojechała grube pupsko wygrzewać". Jedynym wyjątkiem jestem oczywiście ja, bo jak ja dobrze zarabiam i dobrze wyglądam, to wszystko jest dzięki niej. Wkurza ją, że ktoś coś ma, do czegoś doszedł, powodzi mu się. Ogląda telewizję i jak tam jakaś gwiazda opowiada o swoim życiu, to komentuje "no tak, takiej pindzie to łatwo mówić!". Ja jej mówię, żeby tego nie oglądała, skoro ją to wkurza, ale i tak ogląda. Bardzo rzadko spotyka się z koleżankami, ale czasami jeździ do jednej, która ma swój dom z ogrodem. Bardzo jej zazdrości domu, wakacji, ubrań. Nienawidzi kobiet na wyższych stanowiskach. Z drugiej strony nie robi nic, aby poprawić swoje życie. Zawsze pracowała na najniższych stanowiskach i nie próbowała dojść wyżej. Pracowała 30 lat w tym samym miejscu, a jak ją zwolnili, to była bezrobotna przez rok, aż ciocia jej załatwiła pracę po znajomości. Zamiast być wdzięczną albo poszukać czegoś innego, to siedziała tam do emerytury psiocząc na ciotkę, że załatwiła jej pracę fizyczną, a powinna biurową. Mama pracowała przy dzieleniu listów. Rozumiem rozgoryczenie, ale kurczę... zawsze pretensje do innych, nigdy do siebie. Nigdy nie poszła na żaden kurs, nigdy nie widziałam jej z jakąkolwiek książką w ręku - nawet romansidłem. Złości się, że jej sąsiadka siedzi sobie na recepcji w hotelu, ale już nie myśli o tym, że ta sąsiadka specjalnie chodziła na angielski, żeby dostać taką pracę.


Mnie ten jej jad po prostu męczy. Nie umiem z nią rozmawiać. Odkąd mi się dobrze powodzi, to też stałam się jej "wrogiem". Jak próbuję mamie cokolwiek pomóc, doradzić, to spotykam się z atakiem. Przykładowa sytuacja z niedawna. Próbowałam jej spokojnie powiedzieć, żeby trochę ogarnęła mieszkanie (ma zagracone), to będzie jej się przyjemniej żyło. Zaproponowałam, że zamówię jej usługi sprzątania. Reakcja była mniej więcej taka "niech mi tu nikt nie przychodzi, ja nie chcę! ja nie mam na co sprzątać, dla kogo... taka mądra jesteś, najmądrzejsza w całej wsi! jeszcze za mleko gówniaro nie zapłaciłaś, a mi się tu mądrkujesz, co ja mam robić!". Często też płacze, wymusza różne rzeczy. Narzeka, że jakby miała takie a takie kremy, to by też wyglądała tak pięknie jak "panie z telewizji", a jak jej kupię ten krem, to nawet go nie używa. I tak jest ze wszystkim. Chce tu, chce tam, chce to i tamto. A jak dostaje to czego chce albo propozycję, żeby na przykład załatwić jej sanatorium, to jest "a na co mi to, ja nie chcę". Nie zliczę, ile razy ją zapisywalam na terapię, do psychologa albo na różne zajęcia dla seniorów... Nigdy nie poszła. Nie wiem, co mam z nią zrobić i jak jej pomóc. Dla niej najlepiej byłoby, żeby zamieszkała ze mną i moim partnerem, ale ja sobie takiej sytuacji nie wyobrażam. Przyjeżdżamy do niej tak często jak możemy, ale... jakkolwiek strasznie to nie brzmi i na jak bardzo wyrodne dziecko nie wyjdę - nie dam sobie zniszczyć życia. Moja mama potrafi być fajną, miłą babką. Da się z nią pogadać czasami. Ale ta jej zawiść po prostu zalewa wszystkich dookoła. Też bardzo mnie irytuje to, że opowiada ludziom o mnie niestworzone historie i przed ludźmi próbuje grać kogoś innego, w jej mniemaniu lepszego. Raz była taka sytuacja, że musieliśmy oddać samochód do naprawy i chcieliśmy przyjechać do mamy pożyczonym od znajomych autem, to stwierdziła, żeby nie przyjeżdżać, bo to stare auto, wstyd i sąsiedzi będą gadać... Czy miał ktoś podobną sytuację? Co z tym zrobić?

Zrozumieć drugiego człowieka to naprawdę trudna sprawa i wcale nie łatwiejsza, gdy staramy się zrozumieć rodzica. Jak zauważył Goethe, „ludzie słuchają tylko tego, co rozumieją”. To prawda. W jakiś sposób łączymy się tylko z tymi, którzy są dla nas bardziej zrozumiali. Z tymi, którzy bardziej harmonizują z naszymi ideami, wartościami i myślami. Po prostu jesteś inna od swojej matki i pewnie nigdy nawet nie próbowałaś jej zrozumieć. Nic nie piszesz o tym, dlaczego taka się stała? Co sprawiło, że zgorzkniała i straciła wiarę w siebie. Piszesz, że potrafi być miłą babką.. Pewnie kiedyś tam, przy sprzyjających okolicznościach, gdy zapomni o tym co ją zżera od środka potrafi się nawet szczerze śmiać smile

Moim zdaniem niczego już pewnie w niej nie zmienisz na lepsze, ale możesz zmienić na gorsze, gdy zaczniesz się od niej gwałtownie odsuwać tłumacząc to jej zachowaniem. Po prostu bądź mądra i postaw granice ale nie tak, by ją ranić. Podejrzewam że swoje w życiu już przeszła.. Nie pozwalaj się  krzywdzić, ale też nie krzywdź jej. Czasem wystarczy, że kogoś wysłuchamy, choćby nie wiem jak durne wydawały nam się jego zwierzenia. Myślę, że nic więcej dla swojej matki nie możesz zrobić, a przecież nie jest ci obojętna skoro napisałaś ten list?

8

Odp: Mama i zazdrość
Salomonka napisał/a:

Zrozumieć drugiego człowieka to naprawdę trudna sprawa i wcale nie łatwiejsza, gdy staramy się zrozumieć rodzica. Jak zauważył Goethe, „ludzie słuchają tylko tego, co rozumieją”. To prawda. W jakiś sposób łączymy się tylko z tymi, którzy są dla nas bardziej zrozumiali. Z tymi, którzy bardziej harmonizują z naszymi ideami, wartościami i myślami. Po prostu jesteś inna od swojej matki i pewnie nigdy nawet nie próbowałaś jej zrozumieć. Nic nie piszesz o tym, dlaczego taka się stała? Co sprawiło, że zgorzkniała i straciła wiarę w siebie. Piszesz, że potrafi być miłą babką.. Pewnie kiedyś tam, przy sprzyjających okolicznościach, gdy zapomni o tym co ją zżera od środka potrafi się nawet szczerze śmiać smile

Moim zdaniem niczego już pewnie w niej nie zmienisz na lepsze, ale możesz zmienić na gorsze, gdy zaczniesz się od niej gwałtownie odsuwać tłumacząc to jej zachowaniem. Po prostu bądź mądra i postaw granice ale nie tak, by ją ranić. Podejrzewam że swoje w życiu już przeszła.. Nie pozwalaj się  krzywdzić, ale też nie krzywdź jej. Czasem wystarczy, że kogoś wysłuchamy, choćby nie wiem jak durne wydawały nam się jego zwierzenia. Myślę, że nic więcej dla swojej matki nie możesz zrobić, a przecież nie jest ci obojętna skoro napisałaś ten list?

Rolą dziecka nie jest zrozumieć dlaczego matka ma problemy. Matka powinna sama szukać pomocy kiedy nie daje sobie rady w zyciu. W przypadku osób doroslych takich matek, mają one bagaż traumy takiego wychowania i absolutnie żadną obligację by być wspomagaczem mamy. To jest dorosla kobieta, która sama może iść do terapeuty.

Oskarżanie dziecka o nierozumienie doroslej matki jest kuriozalne.

9

Odp: Mama i zazdrość
biankax99 napisał/a:

(...)  ale... jakkolwiek strasznie to nie brzmi i na jak bardzo wyrodne dziecko nie wyjdę - nie dam sobie zniszczyć życia.

Nikt inny, jak tylko Twoja matka, jest odpowiedzialna za swoje życie - zarówno przeszłe, jak i obecne, a że z jakiegoś powodu wygodnie jej w roli ofiary, to w nią weszła i niestety przy okazji wylewa toksynę do otoczenia. Przypadkiem nie daj jej się wbić w poczucie winy, coć zdaje się, że na to już za późno, bo dopóki jest sprawna, samowystarczalna, nie żyje w niedostatku, to nie masz w stosunku do niej żadnych zobowiązań, nawet prawnych, masz za to pełne prawo układać sobie życie po swojemu i na własnych warunkach. Mama musi to zaakceptować, a jeśli nie potrafi, to jest to jej problem.

To dojrzała osoba, trudno ją będzie zmienić, ale warto wyznaczyć własne granice i wprost komunikować, które zachowania są dla Ciebie krzywdzące albo po prostu trudne do przyjęcia i zwracać na to uwagę. Dla przykładu: jeśli mama umniejsza Twoje osiągnięcia, zapytaj dlaczego to robi i powiedz jak się z tym czujesz, a jeżeli nie pomoże, to że sobie tego po prostu nie życzysz.

Twoja rodzicielka jest tak zwanym wampirem energetycznym. W innych okolicznościach poradziłabym, żebyś się od niej odcięła, ale rozumiem, że mimo wszystko łączy Cię z nią emocjonalna więź, dlatego bądź dla niej dostępna, jednak zasady Waszych kontaktów muszą ulec zmianie, bo to nie powinno, a wręcz nie może, odbywać się Twoim kosztem. Oczywiście, że będzie się buntować, bo przecież nie jest łatwo dokonać korekty tam, gdzie do tej pory wszystko "działało", ale stopniowo, konsekwentnie i niestety z dużą dozą cierpliwości jest nadzieja, że zobaczysz jakieś światełko w tunelu.

W każdym razie żadna terapia nie przyniesie pożądanych efektów dopóki sama nie będzie do niej przekonana, czyli nie zauważy problemu i nie będzie miała w sobie wystarczającej motywacji do zmiany.

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj! smile 
Dzieląc się swoją opinią pamiętaj, że po drugiej stronie siedzi drugi człowiek. Hejt może ranić!

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz." (Janis Joplin)

10

Odp: Mama i zazdrość
Beyondblackie napisał/a:
Salomonka napisał/a:

Zrozumieć drugiego człowieka to naprawdę trudna sprawa i wcale nie łatwiejsza, gdy staramy się zrozumieć rodzica. Jak zauważył Goethe, „ludzie słuchają tylko tego, co rozumieją”. To prawda. W jakiś sposób łączymy się tylko z tymi, którzy są dla nas bardziej zrozumiali. Z tymi, którzy bardziej harmonizują z naszymi ideami, wartościami i myślami. Po prostu jesteś inna od swojej matki i pewnie nigdy nawet nie próbowałaś jej zrozumieć. Nic nie piszesz o tym, dlaczego taka się stała? Co sprawiło, że zgorzkniała i straciła wiarę w siebie. Piszesz, że potrafi być miłą babką.. Pewnie kiedyś tam, przy sprzyjających okolicznościach, gdy zapomni o tym co ją zżera od środka potrafi się nawet szczerze śmiać smile

Moim zdaniem niczego już pewnie w niej nie zmienisz na lepsze, ale możesz zmienić na gorsze, gdy zaczniesz się od niej gwałtownie odsuwać tłumacząc to jej zachowaniem. Po prostu bądź mądra i postaw granice ale nie tak, by ją ranić. Podejrzewam że swoje w życiu już przeszła.. Nie pozwalaj się  krzywdzić, ale też nie krzywdź jej. Czasem wystarczy, że kogoś wysłuchamy, choćby nie wiem jak durne wydawały nam się jego zwierzenia. Myślę, że nic więcej dla swojej matki nie możesz zrobić, a przecież nie jest ci obojętna skoro napisałaś ten list?

Rolą dziecka nie jest zrozumieć dlaczego matka ma problemy. Matka powinna sama szukać pomocy kiedy nie daje sobie rady w zyciu. W przypadku osób doroslych takich matek, mają one bagaż traumy takiego wychowania i absolutnie żadną obligację by być wspomagaczem mamy. To jest dorosla kobieta, która sama może iść do terapeuty.


Oskarżanie dziecka o nierozumienie doroslej matki jest kuriozalne.


Nikt tu już nie jest dzieckiem, chyba nie zauważyłaś, że autorka jest już dorosła. Poza tym nigdzie nie napisałam, że ma być "wspomagaczem mamy", tylko że czasami dobrze choć próbować zrozumieć drugiego człowieka zanim się powiesi na nim wszystkie psy ze wsi. Autorka z matką już nie mieszka więc jeśliby chciałaby zerwać z nią wszelkie kontakty z powodu traum o których wspomniałaś, to pewnie nie byłoby z tym problemu. Napisałam o postawieniu granic, a ty o zerwaniu wszelkich kontaktów, bo ty tak zrobiłaś. Skoro ci z tym dobrze to pewnie wszystko jest w porządku. Nie każdy jednak takie rozwiązanie przyjmie i trudno się dziwić.

11

Odp: Mama i zazdrość

W tego typu przypadkach, gdzie zachodzą tak poważne spięcia na linii dziecko-rodzic, stawianie granic moze być zupełnie niewystarczające. Jak nieustannnie rodzic przełamuje te granice a dziecko i tak łatwiej się temu poddaje, bo gdzies tam z tyłu głowy jednak zostaje świadomość, żę to najbliższa rodzina, bliska osoba. Dlatego zerwać kontakt nie jest tak łatwo...

"Będziesz stale cierpiał, jeśli będziesz reagował emocjonalnie na wszystko(...), prawdziwa siła zawiera się w obserwowaniu wszystkiego z boku, ze spokojem i logiką" - Bruce Lee

12

Odp: Mama i zazdrość

Ja przeszłam to na własnej skórze i z doswiadczenia powiem, źe najgorsze co moźe być, to wpaść w myślenie takie jak proponuje SALOMONKA. To prosta droga do wpadania w ciagłe poczucie winy, przyjecia roli ofiary, która musi ponosić odpowiedzialność za trudne źycie i niepowodzenia swojej matki/rodziców, ukrywania radości i swoich sukcesów.
Moim zdaniem taka postawa dziecka do niczego nie prowadzi a wręcz utwierdza matkę w przekonaniu, źe za niepowodzenia winni są inni a dziecko współwinne. Tak nie moźe być, to nie jest pomoc.

13

Odp: Mama i zazdrość

Mnie się wydaje, że w tego rodzaju relacjach nie ma jedynie słusznych rozwiązań. Mimo wszystko, każda taka historia pomimo wielu podobieństw jest jednak jedyna w swoim rodzaju. Oczywiście można się kompletnie odciąć od toksycznego rodzica, ale nie jestem pewna, czy to dobre rozwiązanie również dla tego, który się odcina. Osobiście miałam wieloletni okres braku kontaktów z matką. Jednak, czy tego chcemy, czy też nie... bez względu na jakość wzajemnych kontaktów, matka zawsze będzie znaczącą postacią w życiu każdego z nas. Odcinając się od trudnego rodzica unikamy konfrontacji z własnymi urazami i złością, co przecież nie jest dobrym rozwiązaniem. Żeby od czegoś odejść (uwolnić się mentalnie) trzeba się z tym najpierw wewnętrznie pogodzić, dlatego może na początek warto przestać osądzać i spróbować zaakceptować rodzica takim jaki jest ? W pewnym sensie przecież nie akceptując rodzica odrzucamy jakąś część siebie... 
Wiem, że to trudne jednak czasami warto spojrzeć na swoich rodziców z większą wyrozumiałością. Walka o to, żeby nasi rodzice się zmienili jest z góry skazana na porażkę. Zdecydowanie szkoda energii i zdrowia. Może jednak czasami przeceniamy wolną wolę człowieka i mit, że każdy może się zmienić jeżeli tego chce ? wink Przecież nie tak łatwo wpłynąć na myśli jakie się pojawiają się w naszej głowie, czy na emocje z tymi myślami związane. Gdyby to było proste zadanie, to świat byłby pełen idealnych ludzi. Mnie na przykład moja pula genetyczna poważnie ogranicza wink Niby pracuje nad sobą, ale co do efektów, to doprawdy szału nie ma...
Obecnie jak moja matka uderza w swoja ulubioną nutę  z cyklu :  jaka jestem biedna, skrzywdzona przez los, wykorzystana przez podłych ludzi, to ja zwyczajnie głuchnę. Nie podejmuje tematu i czekam, aż sama zauważy, że jej nie słucham. Wiem, że ona lubi czuć się ofiarą i obwiniać cały świat o swoje niepowodzenia. Taka była zawsze i taka pewnie z tego świata odejdzie.

"Błogosławiony ten, co nie mając nic do powiedzenia,  nie obleka tego faktu w słowa"

14

Odp: Mama i zazdrość
Volver napisał/a:

Mnie się wydaje, że w tego rodzaju relacjach nie ma jedynie słusznych rozwiązań. Mimo wszystko, każda taka historia pomimo wielu podobieństw jest jednak jedyna w swoim rodzaju. Oczywiście można się kompletnie odciąć od toksycznego rodzica, ale nie jestem pewna, czy to dobre rozwiązanie również dla tego, który się odcina. Osobiście miałam wieloletni okres braku kontaktów z matką. Jednak, czy tego chcemy, czy też nie... bez względu na jakość wzajemnych kontaktów, matka zawsze będzie znaczącą postacią w życiu każdego z nas. Odcinając się od trudnego rodzica unikamy konfrontacji z własnymi urazami i złością, co przecież nie jest dobrym rozwiązaniem. Żeby od czegoś odejść (uwolnić się mentalnie) trzeba się z tym najpierw wewnętrznie pogodzić, dlatego może na początek warto przestać osądzać i spróbować zaakceptować rodzica takim jaki jest ? W pewnym sensie przecież nie akceptując rodzica odrzucamy jakąś część siebie... 
Wiem, że to trudne jednak czasami warto spojrzeć na swoich rodziców z większą wyrozumiałością. Walka o to, żeby nasi rodzice się zmienili jest z góry skazana na porażkę. Zdecydowanie szkoda energii i zdrowia. Może jednak czasami przeceniamy wolną wolę człowieka i mit, że każdy może się zmienić jeżeli tego chce ? wink Przecież nie tak łatwo wpłynąć na myśli jakie się pojawiają się w naszej głowie, czy na emocje z tymi myślami związane. Gdyby to było proste zadanie, to świat byłby pełen idealnych ludzi. Mnie na przykład moja pula genetyczna poważnie ogranicza wink Niby pracuje nad sobą, ale co do efektów, to doprawdy szału nie ma...
Obecnie jak moja matka uderza w swoja ulubioną nutę  z cyklu :  jaka jestem biedna, skrzywdzona przez los, wykorzystana przez podłych ludzi, to ja zwyczajnie głuchnę. Nie podejmuje tematu i czekam, aż sama zauważy, że jej nie słucham. Wiem, że ona lubi czuć się ofiarą i obwiniać cały świat o swoje niepowodzenia. Taka była zawsze i taka pewnie z tego świata odejdzie.

Mnie się wydaje, źe trzeba rozróźnić dwie sytuacje. Pierwsza, to kiedy rodzic jest zgorzkniały, zawistny i negatywnie nastawiony do otoczenia no i trudny w codziennych kontaktach - tu mozna rozmawiać, tłumaczyć, zrozumieć powody. Druga sytuacja to taka, kiedy to dzieci, jako osoby najbliźsze i jakby "pod ręką"  stają się obiektem ataków i wyźywania się, przerzucania na nich swoich frustracji , zwyczajnego zadręczania.
W tym drugim przypadku potrzebne są bardziej radykalne kroki. Stawianie granic ( jeśli ktoś potrafi) nic nie daje, bo jak ktoś wyźej napisał, te granice są łamane i to bezkarnie - bo to przecieź matka, którą się jednak kocha.

15

Odp: Mama i zazdrość
biankax99 napisał/a:

(...) Próbowałam jej spokojnie powiedzieć, żeby trochę ogarnęła mieszkanie (ma zagracone), to będzie jej się przyjemniej żyło. Zaproponowałam, że zamówię jej usługi sprzątania. Reakcja była mniej więcej taka "niech mi tu nikt nie przychodzi, ja nie chcę! ja nie mam na co sprzątać, dla kogo... taka mądra jesteś, najmądrzejsza w całej wsi! jeszcze za mleko gówniaro nie zapłaciłaś, a mi się tu mądrkujesz, co ja mam robić!". (...)

Polecenia, wydawane w najbardziej uprzejmej formie, wzbudzają złość.


(...) Często też płacze, wymusza różne rzeczy. Narzeka, że jakby miała takie a takie kremy, to by też wyglądała tak pięknie jak "panie z telewizji", a jak jej kupię ten krem, to nawet go nie używa. (...)

Wyjściem z sytuacji jest zapytanie jej, czy chce go od Ciebie dostać.

(...) Nie zliczę, ile razy ją zapisywalam na terapię, do psychologa albo na różne zajęcia dla seniorów... Nigdy nie poszła. (...)

A przedtem prosiła Cię, byś to dla niej zrobiła? Jeśli tak, to co powiedziała, gdy dowiedziałaś się, że nie poszła ani na terapię, ani na zajęciaa?


(...) Nie wiem, co mam z nią zrobić i jak jej pomóc. (...)

A może o to zapytaj mamę, informując, iż wspólne zamieszkanie nie jest możliwe.



I sobie samej odpowiedz na pytanie, dlaczego jesteś od niej zależna emocjonalnie. Odpowiedź "bo jest moja matką" pomiń. Obie, i Ty, i kobieta, która dawno temu Cię urodziła jesteście dorosłymi osobami.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

16 Ostatnio edytowany przez R_ita (2021-04-01 18:17:33)

Odp: Mama i zazdrość
justa_pl napisał/a:

Ja przeszłam to na własnej skórze i z doswiadczenia powiem, źe najgorsze co moźe być, to wpaść w myślenie takie jak proponuje SALOMONKA. To prosta droga do wpadania w ciagłe poczucie winy, przyjecia roli ofiary, która musi ponosić odpowiedzialność za trudne źycie i niepowodzenia swojej matki/rodziców, ukrywania radości i swoich sukcesów. Moim zdaniem taka postawa dziecka do niczego nie prowadzi a wręcz utwierdza matkę w przekonaniu, źe za niepowodzenia winni są inni a dziecko współwinne. Tak nie moźe być, to nie jest pomoc.

Nie do końca się zgodzę. Uważam, że rolę ofiary to autorka przejawia teraz, pozostając uzależnioną emocjonalnie od matki dorosłą dziewczynką z ukrytym żalem, która próbuje tę matkę ratować i się nią opiekować m.in. podsuwając rozwiązania, którymi matka nie jest zainteresowana bo o nie nie prosiła i próbując matkę zmieniać, mimo, że owa tej pomocy wcale nie oczekuje, bo ta matka jako dorosła kobieta posiada szereg instrumentów, po które może sięgnąć by coś w sobie zmienić, czego nie robi.

Proponowane zrozumienie, akceptacja osobowości matki i pogodzenie się z tym, jaką osobą jest matka nie jest tożsame z usprawiedliwieniem jej, zdejmowaniem winy z niej, a juz na pewno nie szukaniem winy w sobie. Takie podejście to przysługa autorki dla samej siebie, bo to droga do pozbycia się żalu, poczucia niesprawiedliwości, wzniesienia ponad racjonalne myślenie dot. sprawiedliwości. Ta akceptacja i zrozumienie może być początkiem rozwoju autorki i uwolnienia emocjonalnego od matki.

Uważam podobnie jak Volver, że takie sytuacja za każdym razem należy rozpatrywać indywidualnie, urwanie kontaktów nie równa się uwolnieniu mentalnemu od tej sytuacji. Zostaje jasne wyrażanie komunikatów i nazywanie niezgody na określone zachowania. Zrozumienie samej siebie. A jeśli to nie pomoże to dopiero ograniczenie/urwanie kontaktów.

Od siebie dodam, że z tym co serwują/serwowały nam matki, możemy zrobić co chcemy i dopiero jak autorka stanie nie tylko oko w oko z prawdą o własnej matce ale zdejmie z siebie ciężar prób jej zmiany, to przestanie być jej marionetką i dorosłą dziewczynką. Bo uważam, że teraz nią jest.

Pozwalam sobie na taką radę dla autorki, bo wiem jak pomogła mnie samej. Dzięki temu słysząc niedawno od matki, że zostałam ekskluzywną ku*wą domową nie poczułam nawet ukłucia w sercu a jedynie myśl, że to bardzo przykry człowiek i nie była to myśl nacechowana negatywnie.

Nie widzimy rzeczy takimi, jakie są. Widzimy je takimi, jakimi my jesteśmy.

17

Odp: Mama i zazdrość

Z mojego doświadczenia, jakiekolwiek próby stawiania granic były bezsensowną stratą czasu. Moja matka kompletnie nie przyjmowała do wiadomości, że mam prawo do prywatności, do własnych opinii, do szacunku jako czlowiek, do własnych uczuć i kompletnie ignorowała próby powiedzenia jej, że mam granice, jak każda osoba. Niestety, jest taki poziom zaburzenia osobowości, gdzie wgląd w siebie jest praktycznie niemożliwy, a woli terapii nie ma. No cóż, wiele w takiej sytuacji zrobić nie można.

Ja miałam tylko dwa wyjścia: albo wystawiać się na ciągle gnębienie, które doprowadzalo mnie do depresji, albo zerwać kontakt i się zupelnie odciąć. Mam instyknt zachowawczy, więc wybralam to drugie.

18

Odp: Mama i zazdrość
R_ita napisał/a:

Pozwalam sobie na taką radę dla autorki, bo wiem jak pomogła mnie samej. Dzięki temu słysząc niedawno od matki, że zostałam ekskluzywną ku*wą domową nie poczułam nawet ukłucia w sercu a jedynie myśl, że to bardzo przykry człowiek i nie była to myśl nacechowana negatywnie.

Twoja mamusia musi być uroczą osobą big_smile Zaiste cukiereczek...

Fakt uwolnienia się od odpowiedzialności za "szczęście" swojej matki był dla mnie momentem mocno wyzwalającym. Dziś już wiem, że wylewanie tych wodospadów żali i pretensji do świata całkowicie zwalnia ją z odpowiedzialności za jakość własnego życia. Widać taką właśnie strategię na przetrwanie wybrała. Niewątpliwie nie miała łatwego życia, choć wybory których dokonywała były jej własnymi wyborami. Nie sądzę jednak, żeby świadomie chciała siebie skrzywdzić...
Obecnie nie prostuje już jej ścieżek. Nie robię pogadanek uświadamiających wink Jest jaka jest. Przyjęłam to do wiadomości i tyle. Oczywiście wolałabym mieć matkę swoich marzeń, ale z drugiej strony o ileż  moje życie byłoby uboższe... wink

"Błogosławiony ten, co nie mając nic do powiedzenia,  nie obleka tego faktu w słowa"

19 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2021-04-01 20:25:26)

Odp: Mama i zazdrość

Beyond W Twoim przypadku nie było raczej innej możliwości, jak drugie wyjście. Z tego opisu wyłania się obraz kogoś, kto absolutnie nie jest w stanie przerwać tego ciągu frustracji, skierowanych w stronę najbliższej osoby, czyli dziecka. W pewnym momencie przychodzi taki moment, że się już nie da tego wszystkiego dłużej znosić i trzeba się ewakuować.
O ile w przypadku odcięcią się od byłego partnera czy natrętnego adoratora łatwiej jest zerwać ten kontakt, bo to przecież obca osoba, to już z rodziną nie idzie tak łatwo.

"Będziesz stale cierpiał, jeśli będziesz reagował emocjonalnie na wszystko(...), prawdziwa siła zawiera się w obserwowaniu wszystkiego z boku, ze spokojem i logiką" - Bruce Lee

20

Odp: Mama i zazdrość
Volver napisał/a:

Dziś już wiem, że wylewanie tych wodospadów żali i pretensji do świata całkowicie zwalnia ją z odpowiedzialności za jakość własnego życia. Widać taką właśnie strategię na przetrwanie wybrała. Niewątpliwie nie miała łatwego życia, choć wybory których dokonywała były jej własnymi wyborami. Nie sądzę jednak, żeby świadomie chciała siebie skrzywdzić...

Oczywiście, że jest to sposób na pozbycie się odpowiedzialności za własne życie, a nawet rozpaczliwa próba usprawiedliwiania przed otoczeniem, że to życie jest, jakie jest, nie z jej winy, a dedukuję sobie, że bardzo średnie, skoro mama jest tak zgorzkniała i sfrustrowana. To coś jak usilne pozbywanie się ciążącego jej balastu błędnie dokonywanych wyborów i stawienia tej świadomości, zapewne spychanej bardzo głęboko, czoła, z równoczesnym przerzucaniem uwagi na innych. Celowo raczej nikt sam siebie nie krzywdzi, bo stawka jest zbyt duża, a jeśli tak się zdarzy, to czasem trudno jest zmierzyć się z prawdą, że jednak najwięcej zależy od nas samych, choćbyśmy nie wiem jak bardzo się przed tym bronili.

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj! smile 
Dzieląc się swoją opinią pamiętaj, że po drugiej stronie siedzi drugi człowiek. Hejt może ranić!

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz." (Janis Joplin)

21 Ostatnio edytowany przez R_ita (2021-04-02 08:25:03)

Odp: Mama i zazdrość
Volver napisał/a:

Fakt uwolnienia się od odpowiedzialności za "szczęście" swojej matki był dla mnie momentem mocno wyzwalającym. Dziś już wiem, że wylewanie tych wodospadów żali i pretensji do świata całkowicie zwalnia ją z odpowiedzialności za jakość własnego życia. Widać taką właśnie strategię na przetrwanie wybrała. Niewątpliwie nie miała łatwego życia, choć wybory których dokonywała były jej własnymi wyborami. Nie sądzę jednak, żeby świadomie chciała siebie skrzywdzić... Obecnie nie prostuje już jej ścieżek. Nie robię pogadanek uświadamiających wink Jest jaka jest. Przyjęłam to do wiadomości i tyle. Oczywiście wolałabym mieć matkę swoich marzeń, ale z drugiej strony o ileż  moje życie byłoby uboższe... wink

Otóż to. Utożsamiam się z tym co napisałaś, bo proces "uwolnienia" wyglądał u mnie niemal identycznie.
Co do ostatniego zdania- panuje powszechne przekonanie, że to dzieciństwo determinuje naszą przyszłość. Ja z kolei zgadzam się z poglądem, że to nie samo dzieciństwo, a jego interpretacja nas determinuje. Możemy utknąć w pułapce, bo od tego w jaki sposób spojrzymy na naszą przeszłość, będzie zależało jak będzie wyglądać przyszłość. Możemy to uznać za nasza siłę, albo za słabość i wejść w rolę ofiary. Ja uznaję to za siłę, przecież gdyby nie to wszystko, nie byłybyśmy tym, kim jesteśmy. A przecież oprócz jakiś tam deficytów nosimy w sobie bardzo wiele dobrego i mądrego. Więc tak, zdecydowanie byłoby uboższe ; )

Nie widzimy rzeczy takimi, jakie są. Widzimy je takimi, jakimi my jesteśmy.

22

Odp: Mama i zazdrość

Jak czytam takie historie, to mi żal takich ludzi, widzę, że są głęboko nieszczęśliwi, a szczęście jest zawsze gdzieś tam i potem, a nie tu i teraz.
Skąd się bierze takie poczucie niesprawiedliwości i smutek, żal, nieszczęście - nie wiem.
Wiem za to, że "uszczęśliwianie" kogoś na siłę nigdy nie działa. Nie możesz tego zrobić smile

Więc cokolwiek spróbujesz zrobić dla matki, za matkę,, nie zadziała. Never. To ona jest odpowiedzialna za to, jakie ma życie, jakie przeżywa emocje. Piszesz, że jest Ci trudno, i chcesz ją ratować.

Nie masz takie obowiązku, a zadanie też postawiłaś przed sobą wręcz niewykonalne. Nie pomożesz jej, bo ona wcale nie mówi, że potrzebuje pomocy. Może jej nie chce.

Wydaje mi się, że takie życie w wiecznym nieszczęściu i zawiści daje wiele korzyści. Inaczej ludzie by tego nie robili. Jej to narzekanie, zawiść, deprecjonowanie innych, nawet obrzydliwe traktowanie Ciebie ". taka mądra jesteś, najmądrzejsza w całej wsi! jeszcze za mleko gówniaro nie zapłaciłaś, a mi się tu mądrkujesz, co ja mam robić!" jak kogoś gorszego - sprawia przyjemność. Daje satysfakcje, pozwala poczuć się lepszą. To dla niej wspaniały lek na złe sampoczucie, rodzaj mechanizmu, który pozwala przetrwać, czuć się dobrze.

A Ty chcesz jej to zabrać, mówiąc, żeby coś zmieniła, to będzie miała kasę, urodę, wakacje... Ona ich nie chce - pewnie chce czuć się lepsza. Osiąga to na swój sposób, i nie dziwne, że buntuje się, gdy chcesz jej to odebrać, zabronić, zmienić. W końcu każdy psycholog wie, że zabierając komuś mechanizm obronny, musisz dać coś w zamian.

Przy tym wszystkim - ta toksyna, którą ona się karmi, truje Ciebie. I nie dziwię się, że nie chcesz z nią przebywać, to niebezpieczne dla zdrowia psychicznego. To już decyzja matki, czy zmieni swoją fabrykę toksyn na coś innego, zanim Ciebie zupełnie zrazi do siebie, spali wszystkie mosty. To jest JEJ odpowiedzialność.

If you can be anything, be kind.

23

Odp: Mama i zazdrość
Monoceros napisał/a:

Nie pomożesz jej, bo ona wcale nie mówi, że potrzebuje pomocy. Może jej nie chce.

A może warto wprost ją o to zapytać? Niech raz na zawsze głośno powie czego oczekuje, czy chce pomocy, a jeśli tak, to jak ta pomoc, jej zdaniem, ma wyglądać?
Z doświadczenia wiem, że tego typu pytania potrafią zdziałać bardzo wiele, bo z jednej strony obnażają prawdziwe intencje takiej wiecznie narzekającej "ofiary", z drugiej wybijają jej broń z ręki, bo przecież nie przyzna się, że tutaj chodzi o zwykłe wylewanie z siebie goryczy czy poprawianie własnego samopoczucia kosztem innych.

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj! smile 
Dzieląc się swoją opinią pamiętaj, że po drugiej stronie siedzi drugi człowiek. Hejt może ranić!

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz." (Janis Joplin)

24

Odp: Mama i zazdrość

Co mnie zadziwia, to poczucie winy i odpowieldzialności.

Nigdy nie postrzegalam matki jako kogoś bliskiego i któremu nalezał się szacunek. To byla osoba, która rzadzila moim życiem, karala mnie i poniżala mnie. Od wczesnej mlodości nienawidzilam  ją. Nawet jako małe dziecko, wolalam mężczyzn, bo wydawali mi sie fajni i bezbieczni, jak mój tata. Który nie był idealny, ale słuchał co mnie interesuje, dlaczego chcę być metodystka, dlaczego mam poczucie wyalienowania. Mój ociec chciał dobrze i generalnie zgadzaliżmy się.

Tata zmarł w 2008. Nic nie czułam. Tylko chęć odzyskania domów i ziemi.

25

Odp: Mama i zazdrość
Beyondblackie napisał/a:

Nawet jako małe dziecko, wolalam mężczyzn, bo wydawali mi sie fajni i bezbieczni, jak mój tata. Który nie był idealny, ale słuchał co mnie interesuje, dlaczego chcę być metodystka, dlaczego mam poczucie wyalienowania. Mój ociec chciał dobrze i generalnie zgadzaliżmy się.

Tata zmarł w 2008. Nic nie czułam. Tylko chęć odzyskania domów i ziemi.

Konsultowałaś to kiedyś? Poważnie pytam. Bo to nie jest normalne, aby nie czuć nic po śmierci osoby, która była Ci na swój sposób bliska, była dla Ciebie fajna, bezpieczna, z którą się zgadzałaś - to są Twoje słowa, a jedyną jej wartością były te domy i ta ziemia, które mogłaś odzyskać.
W każdym razie brzmi dosyć przerażająco.

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj! smile 
Dzieląc się swoją opinią pamiętaj, że po drugiej stronie siedzi drugi człowiek. Hejt może ranić!

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz." (Janis Joplin)

26

Odp: Mama i zazdrość

Beyond powiem szczerze, że Twoje słowa są, delikatnie mówiąc, nieco szokujące. Zastanawiam się co się musi wydarzyć w życiu człowieka, że jest on w stanie znienawidzić, ale tak z całego serca, swoich rodziców. Musi wydarzyć się coś naprawdę przerażającego, aby ktoś przejawiał niemal wrogość do swojej rodziny.

"Będziesz stale cierpiał, jeśli będziesz reagował emocjonalnie na wszystko(...), prawdziwa siła zawiera się w obserwowaniu wszystkiego z boku, ze spokojem i logiką" - Bruce Lee

27

Odp: Mama i zazdrość
bagienni_k napisał/a:

Zastanawiam się co się musi wydarzyć w życiu człowieka, że jest on w stanie znienawidzić, ale tak z całego serca, swoich rodziców. Musi wydarzyć się coś naprawdę przerażającego, aby ktoś przejawiał niemal wrogość do swojej rodziny.

Wydaje mi się, że jeśli weźmiemy pod uwagę fakt, że relacja z rodzicem, a w szczególności z matką jest fundamentalną do tego jakie wypracujemy style przywiązania, jak będziemy postrzegać świat, jaką strategię przetrwania w świecie przybierzemy, jak bardzo rodzic nas w dzieciństwie zdradzi.... jeśli jedyne co dziecko zna to poczucie lęku, przekonanie o własnej bezradności i niemocy, poczucie zagrożenia czyli jednym słowem antytezę wychowania, bo ci, którzy mieli kochać i wspierać, byli oprawcami to czy można się tej nienawiści dziwić?... dziecko poddawane ustawicznemu cierpieniu, przestaje być świadome siebie, własnych uczuć i przeżyć i ono idzie z tym w dorosłość. Nienawiścią może tak naprawdę przysłaniać wiele rzeczy, dla mnie takie silne uczucie to kwestia nieprzepracowania tych ran i nie zrobienia z sobą do końca porządku. Ale to oczywiście moja subiektywna opinia.

Ja osobiście nie znam tego uczucia. Wiem, że zostałam obciążona lękowo- ambiwalentnym stylem przywiązania i 6 lat temu ruszyłam z uwalnianiem się i świetnie mi idzie (w mojej ocenie i terapeutki)

Z nienawiścią do rodzica spotkałam się u swojego partnera. Za tym kryje się strach i poczucie zbyt dużej krzywdy, nieumiejętność wybaczenia, to, że nigdy nie mógł być dzieckiem, że nie umiał ochronić sióstr. Mój partner wprost powiedział, że nie tylko ojca nienawidzi, ale czeka aż jego ojciec umrze bo dopiero wtedy przestanie się go bać i się od niego uwolni. Bo od lat nie potrafi i podejmując większość decyzji ma w głowie, że ojciec "to i to". To są tak głębokie rany, że tylko o tym mówiąc drżały mu ręce. Ja poznając zaledwie kilka historii z dzieciństwa i tego jakiego znęcania na wielu polach doświadczał nawet umiem tę postawę zrozumieć, a przynajmniej nie osądzać. Bo bolało od samego słuchania.

Nie widzimy rzeczy takimi, jakie są. Widzimy je takimi, jakimi my jesteśmy.

28

Odp: Mama i zazdrość
bagienni_k napisał/a:

Beyond Zastanawiam się co się musi wydarzyć w życiu człowieka, że jest on w stanie znienawidzić, ale tak z całego serca, swoich rodziców. Musi wydarzyć się coś naprawdę przerażającego, aby ktoś przejawiał niemal wrogość do swojej rodziny.

Bazując na własnych doświadczeniach mogę stwierdzić, że "coś naprawdę przerażającego" to mimo wszystko dość płynna definicja wink  Wychowałyśmy się z siostrą w tym samym domu i jesteśmy dziećmi tych samych rodziców. Mamy trochę podobnych deficytów i lęków, ale do wielu "patologii" związanych z nasza matką pochodzimy nieco inaczej. To pokazuje moim zdaniem, że dużo tez zależy od osobowości dziecka jak pewne zdarzenia interpretuje. Oczywiście mam tutaj na uwadze jedynie krzywdy emocjonalne, bo przy tych fizycznych specjalnego pola do interpretacji nie ma.

Beyond, szczerze życzę Tobie, żebyś kiedyś uwolniła się od tych wszystkich przytłaczających emocji. Myślę, że doświadczyłaś w dzieciństwie tzw. traumy chronicznej i raczej  sama sobie z tym nie poradzisz. Nie jest to oczywiście niemożliwe, ale przynajmniej na starcie jakaś sensowna pomoc trochę się przydaje. Wiem po sobie, że można te wszystkie urazy gdzieś głęboko w głowie zakopać, ale to nie uchroni nas przed nawrotami duchów przerażających, czy poniżających przeżyć. Mnie moje demony mimo ogromu pracy jaki nad sobą wykonałam wciąż dopadają, ale już zdecydowanie rzadziej. Ponadto rozprawienie się z przeszłością, a właściwie jej akceptacja wniosła w moje życie więcej wewnętrznego spokoju i akceptacji dla "słabych" ludzi...  Beyond jesteś osobą z ogromnym potencjałem - ponadprzeciętnie zdolna, do tego bystra i pracowita. Wiele osiągnęłaś, niektórych osiągnięć zazdroszczę Tobie nawet ja, co w moim wykonaniu jest raczej rzadkością wink  Nie będę Ci tutaj cukrzyć, bo sama wiesz, że masz dużo zalet. Niestety ten cały Twój potencjał zdecydowanie "blednie" w sytuacjach, kiedy dawne przeżycia nie pozwalają Ci być zwyczajnie życzliwym człowiekiem. Życzliwość, to coś więcej niż bycie "miłym". To, co myślimy o innych, o świecie, o sobie samym, o życiu jest odzwierciedlane przez nasz język, nasz sposób bycia. Mnie czasami bardzo ciężko czyta się Twoje wypowiedzi, bo szalenie mało w nich właśnie tej zwykłej życzliwości i przynajmniej chęci zrozumienia drugiego człowieka. Wiem, że nie miałaś szczęścia nasiąknąć życzliwością w domu rodzinnym ( ja też ), ale uwierz mi, że po rozprawieniu się z bolesną przeszłością wraca umiejętność praktykowania życzliwości smile

"Błogosławiony ten, co nie mając nic do powiedzenia,  nie obleka tego faktu w słowa"

29

Odp: Mama i zazdrość
Volver napisał/a:

  Wiem, że nie miałaś szczęścia nasiąknąć życzliwością w domu rodzinnym ( ja też ), ale uwierz mi, że po rozprawieniu się z bolesną przeszłością wraca umiejętność praktykowania życzliwości smile

Dla mnie zastanawiające jest, że tata Beyond mimo wszystko stanowił pewnego rodzaju emocjonalną równowagę, o ile w ogóle można o tym w ten sposób mówić, dla zachowań matki, był w jej życiu obecny i był pozytywnie postrzegany, a mimo to jej nienawiść przełożyła się także na niego.

Beyondblackie, mnie wydajesz się być emocjonalnie zahibernowana, jakby to "zastygnięcie" pozwalało Ci przetrwać, a przecież stworzyłaś związek, o którym wypowiadasz się, że jest dobry, co mimo wszystko pozwala sądzić, że jesteś zdolna do uczuć i potrzebujesz mieć obok siebie inną osobę, nawet jeśli na własnych warunkach.
Bardzo skomplikowana sytuacja.

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj! smile 
Dzieląc się swoją opinią pamiętaj, że po drugiej stronie siedzi drugi człowiek. Hejt może ranić!

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz." (Janis Joplin)

30

Odp: Mama i zazdrość
Olinka napisał/a:

Dla mnie zastanawiające jest, że tata Beyond mimo wszystko stanowił pewnego rodzaju emocjonalną równowagę, o ile w ogóle można o tym w ten sposób mówić, dla zachowań matki, był w jej życiu obecny i był pozytywnie postrzegany, a mimo to jej nienawiść przełożyła się także na niego.

Cóż... może ten brak głębszych uczuć do ojca wynika z jego bierności ?  Może sam nie krzywdził, ale zakładam, że nic też nie zrobił żeby krzywdzie zapobiec. Matka traktowała córkę podle przez lata, a ojciec jako dorosły człowiek nie widział lub bagatelizował ten stan rzeczy. Jeżeli tak, to mnie reakcja Beyond specjalnie nie dziwi. Zakładam, że ojciec też mógł sobie z emocjami wobec matki nie radzić i nie konfrontował się z nią dla "świętego" spokoju... własnego. Tyle tylko, że on był dorosły i miał  jakąś tam moc sprawczą w przeciwieństwie do swojego dziecka.

"Błogosławiony ten, co nie mając nic do powiedzenia,  nie obleka tego faktu w słowa"

31

Odp: Mama i zazdrość

Volver, absolutnie masz rację. Mój tata wolal święty spokój niż postawić sie matce. Nigdy mu tego nie wybaczylam, bo jako dorosły mógł zainterweniować, obronić mnie, postawić na sprawiedliwość, ale wolal biernie się przyglądać. Zresztą jak matka mu dala popalić, to mnie się od niego dostawalo, a potrafilł być naprawdę okrótny i zmieszać mnie z blotem w pięć minut, często nawet przy ludziach.

Także dla mnie jest bardziej niezrozumiale, że mialabym tęsknić za takimi ludźmi.

32

Odp: Mama i zazdrość

Hm, dlatego właśnie takie odczucie muszą posiadać osoby, które doświadczyły skrajnych form znęcania się czy prześladowań ze strony rodziny. Już sam fakt, żę to matka/ojciec(jako osoby, od których oczekujemy najwyższej formy dobroci) przejawiają takie zachowania wobec nas.

"Będziesz stale cierpiał, jeśli będziesz reagował emocjonalnie na wszystko(...), prawdziwa siła zawiera się w obserwowaniu wszystkiego z boku, ze spokojem i logiką" - Bruce Lee

33

Odp: Mama i zazdrość
Beyondblackie napisał/a:

Volver, absolutnie masz rację. Mój tata wolal święty spokój niż postawić sie matce. Nigdy mu tego nie wybaczylam, bo jako dorosły mógł zainterweniować, obronić mnie, postawić na sprawiedliwość, ale wolal biernie się przyglądać. Zresztą jak matka mu dala popalić, to mnie się od niego dostawalo, a potrafilł być naprawdę okrutny i zmieszać mnie z blotem w pięć minut, często nawet przy ludziach.

Także dla mnie jest bardziej niezrozumiale, że mialabym tęsknić za takimi ludźmi.

Przyznasz, że to brzmi jednak inaczej niż wcześniejszy post, w którym nie było mowy o żadnej przemocy ze strony ojca. Teraz lepiej to rozumiem, oczywiście na tyle, na ile potrafię sobie wyobrazić jak dorasta się w takim domu, a na pewno bardzo współczuję Ci tych wszystkich przeżyć, ale choć nie jestem specjalistą, to nawet ja widzę, że Twoje doświadczenia z przeszłości bardzo rzutują na dzisiejszy stosunek do świata i wybiega on daleko poza te dwie osoby. Choćbyś nie wiem jak usiłowała się maskować, to Ci to ciąży, zaś uwolnienie od negatywnych emocji, o których wspomniały poprzedniczki, niewątpliwie byłoby czymś oczyszczającym. Dzieciństwo nas kształtuje, jeśli było złe, to idziemy przez życie z ogromnym balastem, ale to wcale nie znaczy, że musimy go nieść przez całą dorosłość.

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj! smile 
Dzieląc się swoją opinią pamiętaj, że po drugiej stronie siedzi drugi człowiek. Hejt może ranić!

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz." (Janis Joplin)

34

Odp: Mama i zazdrość

Przeszlam terapię jako dwudziestokilkulatka i to mi pozwoliło się wyprowadzic i odciąć. Nie twierdzę, że nie mam blizn: nie ufam ludziom i jestem przewrażliwiona na punkcie szacunku. Na szczęście, Misiek zawsze mnie wspierał i stal po mojej stronie. Tak naprawdę, to pierwszy czlowiek, który mi uwierzyl w to jak wyglądala moja rodzina i zaakceptowal mnie jaką jestem.

35

Odp: Mama i zazdrość

Na początku chciałam podziękować wszystkim za cenne rady i uwagi. smile Staram się nie dać wzbudzić w sobie poczucia winy, choć bywa to trudne.

Co do genezy problemów mojej mamy, o które pytaliście, to myślę, że chodzi tu o ogólne niezadowolenie z życia. O fakt, że to życie nie potoczyło się tak jak chciała. Mama jest samotna. Jest po rozwodzie. Miała brata, który zmarł 7 lat temu. Utrzymuje codzienny kontakt z jego żoną i dziećmi. Reszta rodziny jest rozsiana po kraju. Niby pragnie kontaktu, a jednak wszystkich odpycha. Wiele razy próbowałam ją jakoś zaktywizować, żeby poszła gdzieś do ludzi. Jak pracowała, to było lepiej, bo chociaż tam z kimś pogadała, pośmiała się. A zawiść? Zawiść wzięła się z poczucia niższości, tak uważam. Z żalu, że inni mają. Nadchodzi moment, kiedy trzeba przyznać przed samym sobą, że może inni coś mają, bo sobie na to zapracowali. Tylko to jest ciężkie. Łatwiej powiedzieć "on ma pieniądze, bo je ukradł". To nie zmusza do refleksji nad sobą, do pracy nad sobą.

Posty [ 35 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2021