Problem z przyjaciółką - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 7 ]

Temat: Problem z przyjaciółką

Cześć, jestem tutaj nowy. Chciałbym się podzielić z Wami własną historią i prosić o rady.

Moja najbliższa przyjaciółka i najbliższa osoba dla mnie w ogóle, jakiś czas temu zaskoczyła wiadomością, że jest zainteresowana relacją romantyczną z moim byłym przyjacielem. Dlaczego jest to dla mnie problem? Mój były przyjaciel (a przyjaciół miałem niewielu) też był na pewnym etapie mojego życia najbliższą mi osobą. Sam przeżywam problemy z zaufaniem (rodzice: przemoc fizyczna i psychiczna), więc to było bardzo ważne dla mnie doświadczenia, żeby zdobyć z kimś na bliskość i obdarzyć zaufaniem. Później doszedł drugi przyjaciel i byliśmy nierozłączni, do momentu aż okazało się, że moja dwójka najbliższych osób wyśmiewa mnie, obmawia i oczernia za moimi plecami, również w towarzystwie innych osób. Do tego doszło jeszcze, że drugi z moich przyjaciół związał się z pierwszą i wówczas jedyną dziewczyną do której coś czułem. Przez lata urwał mi się kontakt z tą dwójką, odnowiłem z tym pierwszym, gdy szukałem lokatora, a ja bardzo potrzebowałem lokum, więc zamieszkaliśmy razem. Muszę do tego dodać, że leczę się psychiatrycznie, ma za sobą "odsiadkę" w szpitalu psychiatrycznym, przeżywałem stany lękowe, maniakalne i depresyjne, które co jakiś czas wracają. Kiedy dowiedziałem się o planach swojej przyjaciółki (ale też pierwszej dziewczyny w której byłem zakochany i drugiej do której coś czułem - z czasem przyjaźń wyparła zakochanie), miałem, pierwsze udane cztery tygodnie odkąd zachorowałem i zaczynałem czuć satysfakcję z życia - od tego czasu jestem wrakiem. Wróciły i lęki, i mania, i ciężka depresja, pierwsze z trzecimi się łączą i przeplatają z drugą. Od razu - uprzedzając pytania - nie ingerowałem w żadne związki z mężczyznami swojej przyjaciółki i nie chcę się z nią wiązać. Wielokrotnie życzyłem jej dobrego partnera. Teraz nie rozmawiamy, ale bardzo mi jej brakuje. Jednocześnie mam żal do niej, uważam, że w tej sytuacji postąpiła egoistycznie tym bardziej, że niczego poważnego nie czuje do tego gościa - jak sama powiedziała. Postąpiła egoistycznie, bo wiedziała o mnie wszystko: i o specyfice mojej choroby, i mojej przeszłości, którą teraz skrótowo zarysowałem, i moich problemach z bliskością, zaufaniem. Ta sytuacja kosztowała mnie to bardzo dużo zdrowia, moja choroba cofnęła się o kilkanaście miesięcy i to jeszcze w momencie, kiedy wydawało się, że zaraz będzie naprawdę dobre oraz jestem bliski wyzdrowienie. Co o tym wszystkim sądzicie? Czy mam prawo być zły na swoją przyjaciółkę?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Problem z przyjaciółką

Prawo być złym masz zawsze, kiedy CZUJESZ się zły. Ale czy to na pewno to jest to, co czujesz? Nie kwestionuję Twoich uczuć, ale często złość maskuje coś innego... I w tej historii mi się to nie klei.
Pytanie do Ciebie, nie musisz tu odpowiadać, ale... co myślisz, co czujesz, w tej sytuacji? Na kogo się złościsz i za co? Kto tutaj wywołuje złość, a może żal, smutek, zazdrość? Może czujesz jakąś zdradę, może nielojalność? Może wciąż złość za przeszłość?

If you can be anything, be kind.

3 Ostatnio edytowany przez tomasz999 (2021-01-30 09:15:10)

Odp: Problem z przyjaciółką

Czuję złość, bo zamierza związać się z takim facetem (być może jedynym), że nie będzie możliwe kontynuowanie naszej relacji, a podobno byłem jej najbliższą osobą (zresztą jak ona moją). Czuję złość, bo jest to facet, który w przeszłości bardzo mnie skrzywdził. Czuję złość, ponieważ jej decyzja zmienia moje życie w błędne koło (raz to przypadek, drugi raz pokazuje pewną powtarzalność). Czuję złość, że czuję się znowu zdradzony przez najbliższą osobę (jak przez tego faceta w przeszłości). Czuję złość, bo znała moją przeszłość (w tym dotyczącą jego, ale też w ogóle problemy z zaufaniem itd.), wiedziała o mnie właściwie wszystko, a mimo to zrobiła, co zrobiła. Czuję złość, bo dobrze wie o specyfice mojej choroby (do najmniejszych szczegółów), a z dnia na dzień swoimi działaniami zrujnowała mi zdrowie, szczególnie, że w czasie, gdy zaczynałem się wreszcie dobrze czuć (i nikt mi tego czasu nie zwróci). Czuję, że się na niej bardzo zawiodłem. Co Ci się nie klei?

4

Odp: Problem z przyjaciółką

To nie przyjaciółka jest winna temu jak się czujesz tylko TY SAM. Egoistycznie to Ty się zachowujesz, bo myślisz że świat kręci się wokół Ciebie. Po co te dramy?

1. Dlaczego nie możecie dalej utrzymywać kontaktu? Bo Twój dawny znajomy zabierze Ci przyjaciółkę? Jesteś tylko przyjacielem, a partner zawsze będzie na pierwszym miejscu. Zawsze.

2. Bo nie lubisz gościa? Nie musisz. Nie Twoja broszka z kim wiąże się Twoja przyjaciółka. Widocznie widzi w nim co innego niż Ty.

3. Wiedziała o Tobie wszystko? Błąd. Nikt nie powinien wiedzieć o Tobie wszystkiego. Dużo może wiedzieć Twoja dziewczyna/żona, ale też nie warto mówić absolutnie wszystkiego. Ludzi należy lubić, ale nie być naiwnym!

4. To Ty odpowiadasz za swoje zdrowie. Nie przyjaciółka, nie kolega, nie nauczycielka w szkole, nie kierowca autobusu.

5

Odp: Problem z przyjaciółką

Po pierwsze: to jak się czujemy zależy również od osób z naszego otoczenia, szczególnie osób najbliższych.

Po drugie: od dawna nie wykluczam bycia egoistą, ale nie, nie uważam, żeby świat się kręcił wokół mnie. Inna sprawa, że najbliższe sobie osoby myślę, że powinny brać pod uwagę jaki skutek będą miały ich decyzje i zachowania na drugą.

Po trzecie: Tu nie chodzi o wyłącznie o brak sympatii do gościa, tylko o przywracanie najgorszych momentów mojego życia. Momentów, które splotły się z moją chorobą - możesz mi uwierzyć, że epizod psychotyczny w szpitalu psychiatrycznym nie jest niczym przyjemnym. A dekompensacja psychotyczna to proces, który uniemożliwia pełne funkcjonowanie człowieka od kilku do kilkunastu miesięcy, jeśli nie splecie się z innymi zaburzeniami, zaburzeniami, które może wywołać. Moja przyjaciółka była zarówno świadoma mojej przeszłości, przyczyn mojej choroby, treści mojej psychozy, podłoża zaburzeń depresyjnych i lękowych. Przed opisaną sytuacją związaną z jej decyzją, moje zdrowienie wydawało się w końcu na finiszu - obecnie zanotowałem ogromny regres, póki co jestem świadomy, że raczej nie wrócę do funkcjonowania sprzed tej sytuacji w ciągu najbliższych 4-6 tygodni, tym bardziej, że przez ten czas muszę brać wyjątkowo mocno psychotropy.

Po czwarte: Dzielenie się swoim życiem z najbliższą osobą nie uważam za naiwność, a przejaw zaufania i poczucia bliskości. Rozumiem, że w tej kwestii masz inne przekonania, ale nie oznacza to od razu, że pasują wszystkim i każdy powinien się do nich stosować.

Po piąte: Nie uważam, że musi być dziewczyna/żona, tą z którą BARDZIEJ będę się dzielić swoim życiem. Ani, że "partner będzie zawsze na pierwszym miejscu". To, że jest to najpowszechniejszy model w naszym społeczeństwie, nie oznacza, że jedyny. Zarówno przyjaciółka o której piszę jak i ja, bardziej wierzymy w trwałość relacji przyjacielskich niż romantycznych. Wielokrotnie też podkreślała - spotykając się z mężczyznami - że nasza relacja jest dla niej najważniejsza. Jeśli o mnie chodzi, nie stawiałem nigdy z góry moich relacji romantycznych ponad przyjacielskie, w praktyce nie postawiłem nigdy. Zastanów się przez chwilę na czym polega różnica między miłością platoniczną (przyjaźnią) a miłością romantyczną i dlaczego uważasz, że to drugie stoi ponad pierwsze. Dobra, powiem: chodzi o stosunek do seksu. Dla niektórych arcyważną osobą staje się ta z którą śpi, dla innych nie jest kwestia mająca wpływ na istotność relacji.

6

Odp: Problem z przyjaciółką
tomasz999 napisał/a:

Po pierwsze: to jak się czujemy zależy również od osób z naszego otoczenia, szczególnie osób najbliższych.

Tak, zależy, ale jeżeli dajesz im taką sprawczość, że mogą wywrócić Twoje życie do góry nogami to jest to Twoja wina. Musisz być bardziej asertywny. Jeżeli ktoś powoduje, że źle się czujesz, szkodzi Ci, to taką osobę wystawia się za drzwi.

tomasz999 napisał/a:

Inna sprawa, że najbliższe sobie osoby myślę, że powinny brać pod uwagę jaki skutek będą miały ich decyzje i zachowania na drugą.

Przyjaciółka nie jest Twoją najbliższą osobą. To tylko przyjaciółka.

Co ona miała zrobić? Zrezygnować z miłości/romansu, bo Ty się źle z tym poczujesz? Nie widzisz jak absurdalnie to brzmi?

tomasz999 napisał/a:

Wielokrotnie też podkreślała - spotykając się z mężczyznami - że nasza relacja jest dla niej najważniejsza.

Może i tak mówiła, ale gdy się prawdziwie zakocha zostaniesz odsunięty na dalszy plan. Bo Najlepszy Przyjaciel może być tylko jeden i jest nim partner.

tomasz999 napisał/a:

Jeśli o mnie chodzi, nie stawiałem nigdy z góry moich relacji romantycznych ponad przyjacielskie, w praktyce nie postawiłem nigdy.

W tym leży duża część Twojego problemu. Chcesz żyć w wymyślonym przez siebie konstrukcie (w tym przypadku przekonaniu o wyjątkowej sile i wartości przyjaźni) chociaż on nijak ma się do rzeczywistości i raz za razem zderzasz się z tą rzeczywistością.
Ludzie Cię zawodzą, bo masz wobec nich nieadekwatne oczekiwania. Ludzie Cię ranią, bo obdarzasz ich zaufaniem na które nie zasłużyli.

Zanim się obrazisz, zobacz gdzie zaprowadziły Cię Twoje przekonania. Czy to na pewno dobra mapa?

7

Odp: Problem z przyjaciółką
tomasz999 napisał/a:

Po pierwsze: to jak się czujemy zależy również od osób z naszego otoczenia, szczególnie osób najbliższych.

Po drugie: od dawna nie wykluczam bycia egoistą, ale nie, nie uważam, żeby świat się kręcił wokół mnie. Inna sprawa, że najbliższe sobie osoby myślę, że powinny brać pod uwagę jaki skutek będą miały ich decyzje i zachowania na drugą.

Po trzecie: Tu nie chodzi o wyłącznie o brak sympatii do gościa, tylko o przywracanie najgorszych momentów mojego życia. Momentów, które splotły się z moją chorobą - możesz mi uwierzyć, że epizod psychotyczny w szpitalu psychiatrycznym nie jest niczym przyjemnym. A dekompensacja psychotyczna to proces, który uniemożliwia pełne funkcjonowanie człowieka od kilku do kilkunastu miesięcy, jeśli nie splecie się z innymi zaburzeniami, zaburzeniami, które może wywołać. Moja przyjaciółka była zarówno świadoma mojej przeszłości, przyczyn mojej choroby, treści mojej psychozy, podłoża zaburzeń depresyjnych i lękowych. Przed opisaną sytuacją związaną z jej decyzją, moje zdrowienie wydawało się w końcu na finiszu - obecnie zanotowałem ogromny regres, póki co jestem świadomy, że raczej nie wrócę do funkcjonowania sprzed tej sytuacji w ciągu najbliższych 4-6 tygodni, tym bardziej, że przez ten czas muszę brać wyjątkowo mocno psychotropy.

Po czwarte: Dzielenie się swoim życiem z najbliższą osobą nie uważam za naiwność, a przejaw zaufania i poczucia bliskości. Rozumiem, że w tej kwestii masz inne przekonania, ale nie oznacza to od razu, że pasują wszystkim i każdy powinien się do nich stosować.

Po piąte: Nie uważam, że musi być dziewczyna/żona, tą z którą BARDZIEJ będę się dzielić swoim życiem. Ani, że "partner będzie zawsze na pierwszym miejscu". To, że jest to najpowszechniejszy model w naszym społeczeństwie, nie oznacza, że jedyny. Zarówno przyjaciółka o której piszę jak i ja, bardziej wierzymy w trwałość relacji przyjacielskich niż romantycznych. Wielokrotnie też podkreślała - spotykając się z mężczyznami - że nasza relacja jest dla niej najważniejsza. Jeśli o mnie chodzi, nie stawiałem nigdy z góry moich relacji romantycznych ponad przyjacielskie, w praktyce nie postawiłem nigdy. Zastanów się przez chwilę na czym polega różnica między miłością platoniczną (przyjaźnią) a miłością romantyczną i dlaczego uważasz, że to drugie stoi ponad pierwsze. Dobra, powiem: chodzi o stosunek do seksu. Dla niektórych arcyważną osobą staje się ta z którą śpi, dla innych nie jest kwestia mająca wpływ na istotność relacji.

Wierzę Ci, że tak się czujesz i takie widzisz przyczyny. Jednak mam ostatnio taką rzecz, która mocno mi daje się we znaki, zdanie, które widziałam wielokrotnie w różnych miejscach, Taka mantra ostatnich miesięcy dla mnie: to, że coś myślisz, nie oznacza, że jest to prawda.

I nie mam zamiaru poddawać w wątpliwość Twoich przeżyć, jedynie Twoje przekonania. Zrób z tym co chcesz.

1) To, jak się czuejsz, zależy do tego, jak interpretujesz zachowania bliskich sobie osów. Nie ich zachowanie ani ich decyzje, a Twoja interpretacja, ma na to wpływ. Jeśli moja przyjaciółka nie przyszła na spotkanie, to moja interpretacja może być 1) ma mnie w nosie i chce mi sprawić przykrość. I wtedy moja interpretacja jej zachowania powoduje, że jest mi źle. Ale moja interpretacja może brzmieć 2) musiało coś naprawdę ważnego się wydarzyć, że nie przyszła a ja ufam w naszą relację i wiem, że nie chciała mi sprawić przykrości. I wtedy moja interpretacja powoduje, że jest mi przykro ale nie ciąży to na naszej relacji.

To o tym mówię, kiedy mówię, że to MY jesteśmy odpowiedzialni za nasze emocje. Wiadomo, nie zawsze i wszędzie, ale głównie.
Twoja interpretacja tej sytuacji przynosi Ci żal i smutek: uważasz, że ona robi to WBREW Tobie, mając Twoją krzywdę w nosie, ignorując Twoje potrzeby, przedkładając waszą relację nad tę nową relację z facetem. Interpretujesz jej zachowanie: ona ma mnie gdzieś, nie jestem dla niej ważny, mój stan jej nie obchodzi, moja przeszłość nie jest dla niej warta zapamiętania, nowa relacja jest ciekawsza niż moja przyjaźń. Interpretujesz to jako świadome, celowe wyrządzanie przykrości.

Widzę, że w Twojej interpretacji brakuje takich wątków: ONA się zakochała, ONA wybrała spróbować nowej relacji, chcąc samodzielnie (czyli bez Twojego wpływu) podjąć decyzję o wartości tego człowieka, postanowiła niezależnie od Ciebie przekonać się jaki jest, postanowiła żyć swoim życiem i robić rzeczy, nie konsultując ich z Tobą.

Wnioskuję, że czujesz złość, bo ona nie jest aż tak związana z Tobą tak jak Ty z nią. Wasza zależność jest bardziej jednostronna, Ty jesteś bardziej zależny od niej, niż ona od Ciebie.

Ta relacja z Tobą może być dla niej najważniejsza, ale to nie zgadza się z Twoim oczekiwaniem, że będzie pierwszą i podstawową wartością, którą będzie się kierować, podejmując decyzje o wpuszczaniu nowych osób do JEJ życia.

If you can be anything, be kind.

Posty [ 7 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2021