Czy lubisz swoje Cialo? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 41 ]

Temat: Czy lubisz swoje Cialo?

Dzień dobry wszystkim, a raczej dobry wieczór. Chciałabym dzisiaj zapytać Was czy lubicie swoje ciało? Czy podoba wam się jak wyglądacie? Czy lubicie swoje kształty?czy lubicie swoje biusty? Czy wasi faceci lubią wasze niedoskonałości? Ja mam kompleksy jak każda z nas chyba, dlatego pytam bo wiem że odpowiecie mi mądrze.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Czy lubisz swoje Cialo?

Ja lubię, ale mam wiele niedoskonałości. Biodra szerokie i jestem barzysta. Piersi też niewielkie, nie wiem czy to dobrze czy nie ale ja je lubię. Faceta nie mam, więc się nie wypowiem ale może zrobi to któraś, która ma partnera:)

3

Odp: Czy lubisz swoje Cialo?

Podoba mi się moja figura, chociaż do idealnej mi trochę brakuje, ale jestem z niej w miarę zadowolona wink pewnie, ze mam jakieś tam kompleksy, na pewno biust chciałabym mieć trochę większy, chociaż kształt mi sie podoba, im jestem starsza tym bardziej akceptuje te swoje niedoskonałości big_smile co do partnera to wiem ze mu sie bardzo podoba moja figura, a coś co było moim kompleksem, czyli wydatny tyłek jest dla niego największym moim atutem big_smile

Nigdy nie osądzaj ludzi wg opinii innych. Każdy człowiek pokazuje inną stronę swojej osobowości różnym ludziom. J.S.

4

Odp: Czy lubisz swoje Cialo?

Chyba nie ma osoby, która w pełni siebie akceptuje wink
Ja swojego ciała nie lubię, ale pracuję nad nim.

What is the difference between a man and a parasite?
A man builds. A parasite asks 'Where is my share?'
A man creates. A parasite says, 'What will the neighbors think?'
A man invents. A parasite says, 'Watch out, or you might tread on the toes of God... '
Odp: Czy lubisz swoje Cialo?

Lubię, bardzo. Nie tylko za to jak wygląda. Tak się złożyło że idealnie pasuje do mojego stylu życia:D Chłopięca sylwetka idealnie mi pasuje do ulubionych t-shirtów, trampek i jeansów.

6

Odp: Czy lubisz swoje Cialo?

lubilam, i ogolnie nadal lubie ale w ubraniu... porody zrobily swoje.. Partner lubi ale no sory, nie przeskocze tego co sama widze... nosze sie z zamiarem korekcji plastycznej ale szkoda mi kasy, dziecko mam chore i wole wydac to na dziecka leczenie..
Niestety natura (a potem zycie) obdarza figura i innymi walorami jak popadnie, czasem nie ma sie tego farta i tyle..
Jak sie nie ma co sie lubi... smile

7

Odp: Czy lubisz swoje Cialo?
krolowachlodu87 napisał/a:

Lubię, bardzo. Nie tylko za to jak wygląda. Tak się złożyło że idealnie pasuje do mojego stylu życia:D Chłopięca sylwetka idealnie mi pasuje do ulubionych t-shirtów, trampek i jeansów.

A nie jest przypadkiem odwrotnie, czyli czy to nie sylwetka zdecydowała, że najlepiej czujesz się w takim właśnie stylu? W końcu ubieramy się również w zależności od tego jak wyglądamy i w czym dzięki temu jest nam komfortowo.

Choć nie jest może idealne, to lubię swoje ciało. Zresztą nie znam chyba nikogo, kto byłby ideałem wink. To co dostałam od natury, to dobre proporcje, długie nogi, fajny biust, ładne dłonie, reszta wynika z dbałości o siebie. Jestem aktywna fizycznie, pracuję na dobry wygląd i to chyba widać. Mój mężczyzna pomimo upływu lat wciąż patrzy na mnie w taki sposób, że wiem, że mu się podobam, a nawet twierdzi, że ciało mam lepsze niż niegdyś, pomimo że zawsze byłam szczupła. Z drugiej strony dzięki pełnej akceptacji siebie również w sypialni sama ze sobą czuję się komfortowo, co niewątpliwie w pewien sposób przekłada się na jakość tego, co jest między nami.

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz." (Janis Joplin)
[olinkowy status jest nieaktualny, niestety na ten moment technicznie niemożliwy do zmiany]

8 Ostatnio edytowany przez Ko-neko (2020-11-09 17:38:39)

Odp: Czy lubisz swoje Cialo?

Gdy byłam nastolatką bardzo nie lubiłam swojego ciała. Jako dwudziestolatka zaakceptowałam je. Dostrzegałam zarówno wady jak i zalety. Obecnie po ciąży pokochałam moje ciało. Za to, że tak szybko wróciło do wyglądu i formy sprzed ciąży. Za to, że tyle potrafi znieść i jest zdrowe i silne. Za to, że czuje się atrakcyjna. Za to, że oszczędziło mi wielu dolegliwości, które doskwierają kobietom po ciąży i porodzie. Dopiero teraz je w pełni doceniam i czuję się jakbym miała ciało superbohaterki.

9

Odp: Czy lubisz swoje Cialo?

Nie lubię. Nigdy jakos specjalnie nie lubilam. Nauczyłam się akceptować, nauczyłam się kontrolowac siebie i moją autoagresję i chęć karania ciala za to, co myśli mózg.
Ale nie lubię. Nawet wersji nad ktora pracuję nie lubię. I nie wiem co musiałabym zmienić, żeby polubić.

Wiem tylko, że na pewno jeżeli po porodzie powiekszy mi się biust, to zrobie sobie plastykę, żeby go zmniejszyć, bo tu akurat jest moja granica tolerancji.

Ale nie przeszkadza mi to obecnie w zyciu. Nie spędza snu z powiek, nie powoduje depresji czy innych zaburzeń. Ciało jest dla mnie środkiem do celu. Czymś na co mogę kupić fajnego ciucha i narzędziem, które pomaga mi w poznawaniu i tworzeniu nowych rzeczy.

A moj partner lubi tongue ale to jego gust big_smile

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

10

Odp: Czy lubisz swoje Cialo?

Lubię i to bardzo big_smile
Wiadomo, jak byłam nastolatką to przeszkadzało mi wszystko- i wzrost (160) i za szerokie biodra i brak płaskiego tyłka który mi się marzył, ogólnie miałam awersję do krągłości i kobiecości wiec chciałam być jak najchudsza. Ale to okres dorastania był smile Teraz jestem rozmiłowana w latynoskiej figurze, w tych moich szerszych biodrach i pełniejszym tyłku, mimo, że biust to jednak proporcjonalny do nich nie jest smile ale to też mi nie przeszkadza. Jedyne co to jednak jakbym miała chociaż z te 5 cm więcej to byłoby fajniej bo od każdego faceta byłam niższa minimum te 25 cm-30 cm i to wygląda komicznie.
Co do facetów, to zawsze słyszałam, że mam cudowne filigranowe i seksowne ciało. Ale jakby ani mi to ziębiło ani grzało. Jeśli chodzi o wygląd to nie lubię przeglądania się w oczach innych.

Nie widzimy rzeczy takimi, jakie są. Widzimy je takimi, jakimi my jesteśmy.

11

Odp: Czy lubisz swoje Cialo?

Nie mam zadnych kompleksow i tak, lubie swoje cialo, podoba mi sie jak wygladam, lubie swoje ksztalty, bardzo lubie swoj biust.
Brak kompleksow wynika z podejscia do spraw wygladu.

'To go back, you must go through yourself, and that way no man can show another.'

12

Odp: Czy lubisz swoje Cialo?
Olinka napisał/a:
krolowachlodu87 napisał/a:

Lubię, bardzo. Nie tylko za to jak wygląda. Tak się złożyło że idealnie pasuje do mojego stylu życia:D Chłopięca sylwetka idealnie mi pasuje do ulubionych t-shirtów, trampek i jeansów.

A nie jest przypadkiem odwrotnie, czyli czy to nie sylwetka zdecydowała, że najlepiej czujesz się w takim właśnie stylu? W końcu ubieramy się również w zależności od tego jak wyglądamy i w czym dzięki temu jest nam komfortowo.

Choć nie jest może idealne, to lubię swoje ciało. Zresztą nie znam chyba nikogo, kto byłby ideałem wink. To co dostałam od natury, to dobre proporcje, długie nogi, fajny biust, ładne dłonie, reszta wynika z dbałości o siebie. Jestem aktywna fizycznie, pracuję na dobry wygląd i to chyba widać. Mój mężczyzna pomimo upływu lat wciąż patrzy na mnie w taki sposób, że wiem, że mu się podobam, a nawet twierdzi, że ciało mam lepsze niż niegdyś, pomimo że zawsze byłam szczupła. Z drugiej strony dzięki pełnej akceptacji siebie również w sypialni sama ze sobą czuję się komfortowo, co niewątpliwie w pewien sposób przekłada się na jakość tego, co jest między nami.

hah, nigdy tak głęboko tego nie analizowałam big_smile Mnie się zawsze podobała taka modelkowa sylwetka wieszaka. Kobiece kształty idealnej klepsydry też potrafią wyglądać wow w jakiejś ultra kobiecej stylówce ale to jest coś na co mogę spojrzeć i stwierdzić że ładne. W żadnym wypadku bym nie chciała tak wyglądać.

Ale ja od małego w sportowych szkołach więc może po prostu wpływ otoczenia.

13

Odp: Czy lubisz swoje Cialo?
Malwa.krakow.lodz napisał/a:

Dzień dobry wszystkim, a raczej dobry wieczór. Chciałabym dzisiaj zapytać Was czy lubicie swoje ciało? Czy podoba wam się jak wyglądacie? Czy lubicie swoje kształty?czy lubicie swoje biusty? Czy wasi faceci lubią wasze niedoskonałości? Ja mam kompleksy jak każda z nas chyba, dlatego pytam bo wiem że odpowiecie mi mądrze.

Generalnie lubię swoje ciało. To, co do końca mi nie pasuję, nad tym pracuję, np. jestem ektomorficzką, czyli mam wydłużone ręce i nogi, których mięśnie się nie imają, ale nie odpuszczam, żeby nie były patykowate ;-)
A faceci zawsze dziwili się jakimś moim kompleksom, chyba one są tylko w naszych głowach, a im całość bardzo odpowiada i nie skupiają się na szczegółach, jak my ;-) :-D

14

Odp: Czy lubisz swoje Cialo?

Lubię. Zdecydowanie nie zawsze tak było. Ja mam figurę nastolatki w wieku prawie 40 lat. Nigdy się nie musiałam odchudzać, nie choruję prawie, włosy mi nie siwieją, prawie nie mam zmarszczek ;-)
To co mi się nie za bardzo podoba, to są takie rzeczy, które nie zależą ode mnie i nie da się ich zmienić. No chyba, że jakieś kosztowne, bolesne operacje, których efekt nie jest nigdy pewny. Dla mnie to nie ma sensu, więc wybrałam akceptację. Poza tym lubię naturalność i różnorodność form ;-). Nie lubię tego pędu do doskonałego ciała. Jakbym mogła sobie zmienić jedną rzecz, to chciałabym od natury normalnych rozmiarów cycki :-P tzn takie, które widać :-P Pocieszenie, że z tym moim mikrobiustem, przynajmniej wygodnie, a ja lubię się ruszać. Nic mi nie przeszkadza nawet jak biegam bez stanika ;-) No i najważniejsze dla mnie jest jednak sprawność i zdrowie.

Everyone you meet is fighting a battle you know nothing about. Be kind. Always.

15 Ostatnio edytowany przez amyrose (2020-11-10 13:13:25)

Odp: Czy lubisz swoje Cialo?

Ani lubie ani nie lubie. Jestem po prostu swiadoma jego wad i zalet i wiem co chce poprawic.

16

Odp: Czy lubisz swoje Cialo?

Ja swoje ciało lubię ale od jakiegoś czasu. Dużo ćwiczę i biegam wiec jestem szczupła i mam dość umięśnione ciało. Nie zamieniłabym nic w swoim ciele. Twarz tez mi się podoba, jedynie zmarszczki muszę trocje ogarnąć ale to jest do zrobienia.
Wcześniej jak nad sobą nie pracowałam nie czułam się tak dobrze w swoim ciele.

17 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2020-11-11 13:20:15)

Odp: Czy lubisz swoje Cialo?

Hmm... Czy lubię? Tak jak jedna z moich przedmówczyń, nigdy się jakoś nad tym nie zastanawiałam. Nie zwracam specjalnej uwagi na swoje ciało. Jest, jakie jest, służy mi w miarę sprawnie, za co jestem mu wdzięczna. Szkoda byłoby mi czasu i życia na roztrząsanie, gdzie za mało, a gdzie za dużo.
Kiedyś miałam swojemu wyglądowi sporo do zarzucenia, dziś uważam, że to okrutne wobec siebie i nawet nieco upokarzające  - rozbierać się na elementy niczym tuszę rzeźnego zwierzęcia. Nie chcę sama siebie tak traktować.
Pięknością nie byłam i nigdy nie będę, ale za szkaradę też się nie uważam. Zdarzało mi się słyszeć zupełnie niespodziewane komplementy, jestem też głęboko przekonana, że człowiek i jego piękno to całokształt, suma wielu składników. Mam kilka nietypowych "defektów", ale przekonałam się, że największą uwagę zwracam na to ja sama. Dlatego... przestałam zwracać uwagę smile
Więc na ogół chyba lubię swoje ciało, chociaż na co dzień zupełnie się nad tym nie zastanawiam. Lubię je z zaletami i wadami, cieszę się, że / gdy nie przysparza mi zbytnich kłopotów, że nie muszę walczyć o figurę (pal sześć wygląd, ale zdrowie...), bo wystarcza tryb życia, jaki prowadzę (nie mam samochodu, sporo jeżdżę na rowerze, lubię spacerować, nie trzymam w domu dyżurnych ciasteczek, chociaż nie jest dla mnie żadnym wyczynem zjedzenie naraz tabliczki czekolady).
Wkurzam się na nie tylko, gdy mam atak choroby i ciężko mi otworzyć karton z mlekiem. Niezadowolona też jestem ze swoich włosów. Kiedyś były zdrowe i lśniące (i nie miałam pojęcia, że są ładne, póki mi nie powiedziała o tym fryzjerka), nie wiedziałam, co to kłopoty z wyżej wymienionymi. Dziś niestety walczę z przesuszaniem się.
Zmartwienia przysparzają mi spotęgowane chorobą problemy z uzębieniem. Oj, tego to nie lubię!

Co do facetów, to nie miałam ich wielu, ale na zdrowy rozum - chyba oczywiste jest, że jeśli ktoś mnie wybrał, to się podobam.
Wymieniać nie będę, bo mnie to peszy, ale zdarzyło się, że mieliśmy z PP odmienne opinie na temat cech mojego wyglądu. On oczywiście miał pozytywną.
Nasz wygląd, a raczej jego ocena jest w naszej głowie.
Tak jak pisze Lody Miętowe - jej facetowi podobało się to, z czego ona była niezadowolona.

Budowałem na piasku/ I zawaliło się./ Budowałem na skale/ I zawaliło się./ Teraz budując, zacznę/ Od dymu z komina. (Leopold Staff)

Navigare necesse est, vivere non est necesse.

18

Odp: Czy lubisz swoje Cialo?

Lubię:)
Wiadomo, że zawsze można się przyczepić do czegoś ale jestem wysportowana, robi mi się ładny sześciopak i jestem w swoich oczach atrakcyjna:)

19

Odp: Czy lubisz swoje Cialo?
Oczko82 napisał/a:

Lubię:)
Wiadomo, że zawsze można się przyczepić do czegoś ale jestem wysportowana, robi mi się ładny sześciopak i jestem w swoich oczach atrakcyjna:)


sześciopak przy lockdownie i homeoffice? Szanuje big_smile

20

Odp: Czy lubisz swoje Cialo?
krolowachlodu87 napisał/a:

sześciopak przy lockdownie i homeoffice? Szanuje big_smile

A czemu nie? Ja od kilku lat obok aktywności na świeżym powietrzu (rower, bieganie) ćwiczę głównie w domu, także siłowo - z gumami, hantlami i kettlami, nie mam tylko sztangi, za to syn u siebie w pokoju zainstalował dwa drążki, ma też kilka dodatków, z których czasem korzystam. Kiedy wprowadzono lockdown czułam się wygrana, bo pod tym względem u mnie nic się nie zmieniło. Tak więc w tych niepewnych czasach polecam smile.

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz." (Janis Joplin)
[olinkowy status jest nieaktualny, niestety na ten moment technicznie niemożliwy do zmiany]

21

Odp: Czy lubisz swoje Cialo?
Olinka napisał/a:
krolowachlodu87 napisał/a:

sześciopak przy lockdownie i homeoffice? Szanuje big_smile

A czemu nie? Ja od kilku lat obok aktywności na świeżym powietrzu (rower, bieganie) ćwiczę głównie w domu, także siłowo - z gumami, hantlami i kettlami, nie mam tylko sztangi, za to syn u siebie w pokoju zainstalował dwa drążki, ma też kilka dodatków, z których czasem korzystam. Kiedy wprowadzono lockdown czułam się wygrana, bo pod tym względem u mnie nic się nie zmieniło. Tak więc w tych niepewnych czasach polecam smile.

To ja podjęłam próbę przy pierwszym zamknięciu siłowni i wypożyczyłam sobie sprzęty typu kettle, gryf, obciążenie... zaniosłam to wszystko po schodach z auta na pięterko i już się zgrzałam, po czym walnęłam to na podłogę w pokoju... i odniosłam. Doszło do mnie że sąsiadka z małym dzieckiem pod nami mnie zabije jak się wstrzelę z martwym ciągiem w drzemke małej xD

Z resztą mnie za progiem mieszkania łapie zawsze senność big_smile Do tego stopnia że raczej po pracy od razu chodze na trening albo jak nie mogę od razu to włóczę się po sklepach bo wiem że jak pójde do domu i walne się na kanapę to już nie wstanę big_smile Dlatego jak ognia unikam HO i płacę miliony monet za trenera żeby teraz móc normalnie trenować na siłowni teraz.

22 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2020-11-12 20:57:04)

Odp: Czy lubisz swoje Cialo?

Kiedyś miałem kompleksy na punkcie odstających uszu, ale właściwie to przeszłość smile Ogólnie ciężko mi powiedzieć, czy lubię..Po prostu akceptuję smile Nie wiem, czy cielesność jest czymś, co trzeba lub da się lubić. Ciało to tylko ciało i na sporo rzeczy wpływu nie mamy. Na tymi, na które mam staram się pracować. Operacji nie przewiduję, bo w moim przypadku byłaby to ostatnia rzecz, jaką bym zrobił na tym świecie a potem chyba palnąłbym sobie w głowę..
Co mógłbym zmienić w swoim wyglądzie, to może ten wzrost, bo jak widać, przeciętnie muszę być wyższy od kobiety o te 20 czy więcej cm. Jakbym znalazł taką, której wystarczy 10 lub 5 cm różnicy, to uwierzyłbym w cuda..
Nad sylwetką pracuję intensywnie obecnie w tymczasowej pracy smile

"Będziesz stale cierpiał, jeśli będziesz reagował emocjonalnie na wszystko(...), prawdziwa siła zawiera się w obserwowaniu wszystkiego z boku, ze spokojem i logiką" - Bruce Lee

23

Odp: Czy lubisz swoje Cialo?
krolowachlodu87 napisał/a:

To ja podjęłam próbę przy pierwszym zamknięciu siłowni i wypożyczyłam sobie sprzęty typu kettle, gryf, obciążenie... zaniosłam to wszystko po schodach z auta na pięterko i już się zgrzałam, po czym walnęłam to na podłogę w pokoju... i odniosłam.

Hahaha, zrobiłaś mi wieczór! big_smile

Mnie bardzo odpowiadają treningi w domu, choćby dlatego, że nie jestem zależna od czynników zewnętrznych. Lubię też swobodę, którą mi dają, także w gospodarowaniu czasem - wystarczy, że mam trochę luzu i mogę wbić się z treningiem między inne zajęcia, choć i tak najczęściej ćwiczę wieczorem, kiedy przestają dzwonić telefony i mam tak zwany święty spokój. Niemniej zdaję sobie sprawę, że wiele osób lubi klimat siłowni, poza tym w domu chyba jednak trzeba mieć w sobie większą samodyscyplinę. W każdym razie mój mąż patrzy i podziwia, bo on mając w zasięgu wzroku kanapę na pewno nie porwie się na ćwiczenia big_smile. To jest ten typ, który żeby ćwiczyć, musi wyjść z domu i to dokładnie w tym celu. 

W każdym razie lepszy wygląd, to tylko część profitów, bo dzięki aktywności moje ciało przede wszystkim lepiej mi służy - jest rozciągnięte, sprawne, znacznie silniejsze, o wydolności (a tę mam lepszą niż kiedykolwiek) nie wspominając. Kiedy widzę osoby, które mają zadyszkę po przebiegnięciu 200 metrów czy nie potrafią z podłogi wejść na parapet, to jest mi naprawdę smutno, że sobie to robią. To jest przecież niepełnosprawność na własne życzenie.

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz." (Janis Joplin)
[olinkowy status jest nieaktualny, niestety na ten moment technicznie niemożliwy do zmiany]

24 Ostatnio edytowany przez Panna z Kapeluszem (2020-11-13 02:20:03)

Odp: Czy lubisz swoje Cialo?
Piegowata'76 napisał/a:

Hmm... Czy lubię? Tak jak jedna z moich przedmówczyń, nigdy się jakoś nad tym nie zastanawiałam. Nie zwracam specjalnej uwagi na swoje ciało. Jest, jakie jest, służy mi w miarę sprawnie, za co jestem mu wdzięczna. Szkoda byłoby mi czasu i życia na roztrząsanie, gdzie za mało, a gdzie za dużo.
Kiedyś miałam swojemu wyglądowi sporo do zarzucenia, dziś uważam, że to okrutne wobec siebie i nawet nieco upokarzające  - rozbierać się na elementy niczym tuszę rzeźnego zwierzęcia. Nie chcę sama siebie tak traktować.
Pięknością nie byłam i nigdy nie będę, ale za szkaradę też się nie uważam. Zdarzało mi się słyszeć zupełnie niespodziewane komplementy, jestem też głęboko przekonana, że człowiek i jego piękno to całokształt, suma wielu składników. Mam kilka nietypowych "defektów", ale przekonałam się, że największą uwagę zwracam na to ja sama. Dlatego... przestałam zwracać uwagę smile
Więc na ogół chyba lubię swoje ciało, chociaż na co dzień zupełnie się nad tym nie zastanawiam. Lubię je z zaletami i wadami, cieszę się, że / gdy nie przysparza mi zbytnich kłopotów, że nie muszę walczyć o figurę (pal sześć wygląd, ale zdrowie...), bo wystarcza tryb życia, jaki prowadzę (nie mam samochodu, sporo jeżdżę na rowerze, lubię spacerować, nie trzymam w domu dyżurnych ciasteczek, chociaż nie jest dla mnie żadnym wyczynem zjedzenie naraz tabliczki czekolady).
Wkurzam się na nie tylko, gdy mam atak choroby i ciężko mi otworzyć karton z mlekiem. Niezadowolona też jestem ze swoich włosów. Kiedyś były zdrowe i lśniące (i nie miałam pojęcia, że są ładne, póki mi nie powiedziała o tym fryzjerka), nie wiedziałam, co to kłopoty z wyżej wymienionymi. Dziś niestety walczę z przesuszaniem się.
Zmartwienia przysparzają mi spotęgowane chorobą problemy z uzębieniem. Oj, tego to nie lubię!

Co do facetów, to nie miałam ich wielu, ale na zdrowy rozum - chyba oczywiste jest, że jeśli ktoś mnie wybrał, to się podobam.
Wymieniać nie będę, bo mnie to peszy, ale zdarzyło się, że mieliśmy z PP odmienne opinie na temat cech mojego wyglądu. On oczywiście miał pozytywną.
Nasz wygląd, a raczej jego ocena jest w naszej głowie.
Tak jak pisze Lody Miętowe - jej facetowi podobało się to, z czego ona była niezadowolona.

Piegusiu, bardzo ładnie to ujęłaś,
tak z serca...

„Stwórca”daje Nam określony
wygląd - płaszcz,
z którym musimy przeżyć to życie,
ale i tak nic nie jest Nam dane na zawsze, nasz rzeźbiciel chciał żebyśmy wyglądali
z zewnątrz właśnie tak, a nie inaczej,
ten nos właśnie, a nie inny,
takie uszy, a nie inne,
taki kolor włosów, a nie inny,
taki kolor oczu, a nie inny,
często ten płaszcz ludzie chcą zmienić na siłę, nie podoba nam się,
bądź nie podoba się innym „Nasz płaszcz”
i jesteśmy za niego odrzucani, cierpimy...
Wiele tragedii jest, było i będzie
z powodu wyglądu.
Chodź są osoby które odrzucają kogoś nie za „kogoś płaszcz„
a za to jaki jest w stosunku do drugiego człowieka, za charakter - prawdziwą zawartość - głębie.

Zwierzęta, rośliny
” twórca świata” też rzeźbi o różnych kolorach, kształtach/o rożnym wyglądzie.

Często niszczymy  swoje ciało złymi rzeczami - złymi nałogami/uzależnieniem
Niemądrze odżywiany nasze ciało.

Eh życie by było  łatwiejsze gdyby nasz wygląd zewnętrzny nie liczył się,
tylko to jakim człowiek jest z serca.

25 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2020-11-13 12:57:51)

Odp: Czy lubisz swoje Cialo?
Panna z Kapeluszem napisał/a:

Eh życie by było  łatwiejsze gdyby nasz wygląd zewnętrzny nie liczył się,
tylko to jakim człowiek jest z serca.

Ale, Panno, to my decydujemy, co się dla nas liczy. Czy jest sens zawracać sobie głowę powierzchownymi facetami?
Okej, nie neguję znaczenia wyglądu, ale nie przeceniajmy go. Można przyciągać uśmiechem, ciepłem, życzliwością. Czasami, co już tu zostało powiedziane, inni dostrzegają w nas coś, czego zupełnie w sobie nie zauważamy, nie cenimy.  PP nazywał mnie czubkiem i twierdził, że mam swój styl.
Mam śliczną, ale potwornie zakompleksioną koleżankę. Nieraz moi znajomi mężczyźni chwalili jej urodę, ale ona tak nie wierzy w siebie, że wiecznie jest spięta, zestresowana i przez to zupełnie sparaliżowana, wycofana. Nie umie pokazać prawdziwej siebie. I tak dochodzi do samospełniającej się przepowiedni: wierzy, że jest nieatrakcyjna i tak się zachowuje.
Też trochę taka byłam, ale zdarzyło się kilka wspierających sytuacji, które pozwoliły mi uwierzyć, że nie wypadłam kozie spod ogona Może nie przełożyło mi się to na super związkowy sukces, ale zdecydowanie mi lepiej ze sobą, gdy wierzę, że jestem o.k.

-------------------------------------------------
-------------------------------------------------

Olinka napisał/a:
krolowachlodu87 napisał/a:

To ja podjęłam próbę przy pierwszym zamknięciu siłowni i wypożyczyłam sobie sprzęty typu kettle, gryf, obciążenie... zaniosłam to wszystko po schodach z auta na pięterko i już się zgrzałam, po czym walnęłam to na podłogę w pokoju... i odniosłam.

Hahaha, zrobiłaś mi wieczór! big_smile...

Żadna siła nie zmusi mnie do ćwiczeń, w dodatku indywidualnych, typu jakaś Chodakowska, zumba czy siłownia. Nawet nie próbuję się zmuszać. Nie lubię i już. Wolę rower, pływanie, piesze wędrówki.
Dociera jednak do mnie, że na pewnym etapie życia trzeba już o pewne rzeczy zadbać, nie przyjdą same. Zauważylam, że chyba nie wystarcza mi zwykła, codzienna aktywność typu przelecieć się na zakupy do Biedronki odległej o 500 m. czy pracy, do której z domu maszeruję 10 min. Nawet to, że skopię dwa razy do roku ogródek, to nie to.
Nie wiem, czy to sprawa stale towarzyszącej mi choroby (badania się kłaniają, a tu wirus!), wieku czy kondycji, ale zauważyłam, że ostatnio męczę się znacznie łatwiej. Niedawna wyprawa na łatwy podobno bieszczadzki szlak okazała się sporym wyzwaniem.
No i tak sobie myślę, że powinnam częściej ruszać się z domu. Bo mi kije do nordic-walking pajęczyną porosną big_smile

Budowałem na piasku/ I zawaliło się./ Budowałem na skale/ I zawaliło się./ Teraz budując, zacznę/ Od dymu z komina. (Leopold Staff)

Navigare necesse est, vivere non est necesse.

26

Odp: Czy lubisz swoje Cialo?
Piegowata'76 napisał/a:

Może nie przełożyło mi się to na super związkowy sukces, ale zdecydowanie mi lepiej ze sobą, gdy wierzę, że jestem o.k.

Jestem dokładnie tego samego zdania. Jesteśmy takimi osobami, jakimi sami siebie postrzegamy. Kompleksy, brak wiary we własne możliwości - to jest prosta droga do niepowodzeń towarzyskich. Jeśli ktoś sam w siebie nie wierzy i sam siebie nie lubi, nie powinien oczekiwać tego od innych, tym bardziej , że do otoczenia, często nawet zupełnie nieświadomie, wysyła się sygnały wskazujące, że coś z nami jest nie tak. Wiara w siebie i polubienie siebie to jest clou dobrej jakości życia. 

Piegowata'76 napisał/a:

Żadna siła nie zmusi mnie do ćwiczeń, w dodatku indywidualnych, typu jakaś Chodakowska, zumba czy siłownia. Nawet nie próbuję się zmuszać. Nie lubię i już. Wolę rower, pływanie, piesze wędrówki.
Dociera jednak do mnie, że na pewnym etapie życia trzeba już o pewne rzeczy zadbać, nie przyjdą same. Zauważylam, że chyba nie wystarcza mi zwykła, codzienna aktywność typu przelecieć się na zakupy do Biedronki odległej o 500 m. czy pracy, do której z domu maszeruję 10 min. Nawet to, że skopię dwa razy do roku ogródek, to nie to.
Nie wiem, czy to sprawa stale towarzyszącej mi choroby (badania się kłaniają, a tu wirus!), wieku czy kondycji, ale zauważyłam, że ostatnio męczę się znacznie łatwiej. Niedawna wyprawa na łatwy podobno bieszczadzki szlak okazała się sporym wyzwaniem.

Zumba czy jakiś grupowy fitness to również dla mnie strata czasu. Lubię biegać w terenie, jeździć na rowerze, a domowe treningi zwykle układam sobie sama, choć dosyć często podpieram się filmami trenerek, ale nie jest to żadna Chodakowska.
Twierdzi się, że dla zdrowia wystarczy codzienny 30 minutowy szybki spacer, ale ja czułabym totalny niedosyt. Poza tym w pewnym momencie organizm domaga się większych wyzwań, aby osiągnąć ten sam efekt. Widać to wyraźnie na treningu typu HIIT czy z ciężarami.

Piegowata'76 napisał/a:

No i tak sobie myślę, że powinnam częściej ruszać się z domu. Bo mi kije do nordic-walking pajęczyną porosną big_smile

To jest świetna forma aktywności, ale pod warunkiem, że chodzi się z tymi kijkami poprawnie technicznie, bo to co widzę, czyli podpieranie się nimi, jakby służyły po to, żeby było łatwiej, przyprawia mnie o ból głowy. W ogóle odnoszę wrażenie, że większość ludzi nie wie do czego kije nordic-walking tak naprawdę służą.
Mimo wszystko najgorzej zasiąść na kanapie i NIC nie robić. Podobnie jak najgorszy trening, to ten nie zrobiony wink.

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz." (Janis Joplin)
[olinkowy status jest nieaktualny, niestety na ten moment technicznie niemożliwy do zmiany]

27 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2020-11-13 13:51:05)

Odp: Czy lubisz swoje Cialo?

Olinko, z kijami chodzę dobrze - potwierdzone przez instruktora, bo w czerwcu wzięłam udział w profesjonalnym szkoleniu. Bezpłatne było, więc grzech nie skorzystać. Zanim zaczęłam przygodę z kijami, poczytałam na ten temat i pooglądałam kilka instruktażowych filmików. Też często obserwuję ludzi, którzy pojęcia nie mają o prawidłowym używaniu kijów. A to się czuje, gdy się człowiek solidnie namacha i porozciąga. Mnie automatycznie narzuca się szybkie tempo marszu.
Lubię ruch, ale systematyczność jest moją słabą stroną. Jednego dnia przeniosę góry, a drugiego - kanapowiec pospolity big_smile Ksiązka, internet, kolejne herbatki i cały dzień mogę tak spędzić, nie nudząc się ani trochę.
Czasami sobie myślę, że przydałby się piesek, coby motywował smile Ale postanowiłam, że zwierzątka dopiero, gdy obniżę pewne wydatki - chyba że sam nas znajdzie jakiś psiak czy kociak ; wtedy nie ręczę za siebie wink
Teraz chłodno, więc mam codzienny jogging do garażu i z powrotem po węgiel do pieca smile

Budowałem na piasku/ I zawaliło się./ Budowałem na skale/ I zawaliło się./ Teraz budując, zacznę/ Od dymu z komina. (Leopold Staff)

Navigare necesse est, vivere non est necesse.

28

Odp: Czy lubisz swoje Cialo?
Piegowata'76 napisał/a:
Panna z Kapeluszem napisał/a:

Eh życie by było  łatwiejsze gdyby nasz wygląd zewnętrzny nie liczył się,
tylko to jakim człowiek jest z serca.

Ale, Panno, to my decydujemy, co się dla nas liczy. Czy jest sens zawracać sobie głowę powierzchownymi facetami?
Okej, nie neguję znaczenia wyglądu, ale nie przeceniajmy go. Można przyciągać uśmiechem, ciepłem, życzliwością. Czasami, co już tu zostało powiedziane, inni dostrzegają w nas coś, czego zupełnie w sobie nie zauważamy, nie cenimy.  PP nazywał mnie czubkiem i twierdził, że mam swój styl.
Mam śliczną, ale potwornie zakompleksioną koleżankę. Nieraz moi znajomi mężczyźni chwalili jej urodę, ale ona tak nie wierzy w siebie, że wiecznie jest spięta, zestresowana i przez to zupełnie sparaliżowana, wycofana. Nie umie pokazać prawdziwej siebie. I tak dochodzi do samospełniającej się przepowiedni: wierzy, że jest nieatrakcyjna i tak się zachowuje.
Też trochę taka byłam, ale zdarzyło się kilka wspierających sytuacji, które pozwoliły mi uwierzyć, że nie wypadłam kozie spod ogona Może nie przełożyło mi się to na super związkowy sukces, ale zdecydowanie mi lepiej ze sobą, gdy wierzę, że jestem o.k.

-------------------------------------------------
-------------------------------------------------

Olinka napisał/a:
krolowachlodu87 napisał/a:

To ja podjęłam próbę przy pierwszym zamknięciu siłowni i wypożyczyłam sobie sprzęty typu kettle, gryf, obciążenie... zaniosłam to wszystko po schodach z auta na pięterko i już się zgrzałam, po czym walnęłam to na podłogę w pokoju... i odniosłam.

Hahaha, zrobiłaś mi wieczór! big_smile...

Żadna siła nie zmusi mnie do ćwiczeń, w dodatku indywidualnych, typu jakaś Chodakowska, zumba czy siłownia. Nawet nie próbuję się zmuszać. Nie lubię i już. Wolę rower, pływanie, piesze wędrówki.
Dociera jednak do mnie, że na pewnym etapie życia trzeba już o pewne rzeczy zadbać, nie przyjdą same. Zauważylam, że chyba nie wystarcza mi zwykła, codzienna aktywność typu przelecieć się na zakupy do Biedronki odległej o 500 m. czy pracy, do której z domu maszeruję 10 min. Nawet to, że skopię dwa razy do roku ogródek, to nie to.
Nie wiem, czy to sprawa stale towarzyszącej mi choroby (badania się kłaniają, a tu wirus!), wieku czy kondycji, ale zauważyłam, że ostatnio męczę się znacznie łatwiej. Niedawna wyprawa na łatwy podobno bieszczadzki szlak okazała się sporym wyzwaniem.
No i tak sobie myślę, że powinnam częściej ruszać się z domu. Bo mi kije do nordic-walking pajęczyną porosną big_smile

Zgadzam się, siłownia jest nudna ale pozwala przetrwać martwy sezon i przekłada się na to że w innych sportach jest się lepszym. Pewnych zdolności motorycznych nie nabędziesz radośnie hasając po górach wink) Ale to już jest dla tych co ambitnie podchodzą do tematu, dla zdrowia i ogólnej sprawności starczy pobiegać, porozciągać się i dodać kilka przysiadów czy innych ćwiczeń.

Mnie motywuje upływający czas. Bo każdy z nas się starzeje i nie da się być wiecznie w szczytowej formie. Różnica jednak jest w tym z jakiego poziomu będziemy spadać w dół. Jeśli całe życie tylko siedzimy na kanapie to i wycieczka do biedry któregoś dnia zacznie być wyzwaniem. Jeśli w wieku lat 40 wbiegamy na śnieżkę to nawet jak mu najbliższą biedronkę zamkną to pobiegnie do następnej big_smile Także ja się chcę nacieszyć sprawnością póki mogę smile)

29

Odp: Czy lubisz swoje Cialo?

swojego ciała nie lubię, nie cierpię z tego powodu, że jest grube, żal mi jest patrzeć w lustro.

30

Odp: Czy lubisz swoje Cialo?

Niestety mało osób lubi swoje ciało, teraz jak w domu się siedzi jest jeszcze gorzej... myśle o może jakiś internetowych treningach może coś to da żeby było lepiej.

[tu był uporczywie wstawiany nieregulaminowy link - został usunięty przez moderację]

31

Odp: Czy lubisz swoje Cialo?
Malwa.krakow.lodz napisał/a:

Dzień dobry wszystkim, a raczej dobry wieczór. Chciałabym dzisiaj zapytać Was czy lubicie swoje ciało? Czy podoba wam się jak wyglądacie? Czy lubicie swoje kształty?czy lubicie swoje biusty? Czy wasi faceci lubią wasze niedoskonałości? Ja mam kompleksy jak każda z nas chyba, dlatego pytam bo wiem że odpowiecie mi mądrze.

Bardzo polecam wszystkim ksiażkę obsesja piękna- mi bardzo pomogła! Dzięki niej polubiłam swoje ciało!

32

Odp: Czy lubisz swoje Cialo?

Uwazam ze moglabym byc troche szczuplejsza i drobniejsza, ale poza tym lubie siebie jaka jestem

33

Odp: Czy lubisz swoje Cialo?

Bardzo lubię swoje ciało i dbam o nie. Ale znam siebie na tyle, by wiedzieć, ze nie akceptowałabym swojego ciała, gdybym była grubsza, mniej zgrabna. Dlatego mam zamiar pracować bardziej nad kochaniem siebie jako osoby.

34

Odp: Czy lubisz swoje Cialo?

Nie lubię kiedy moje ciało nawala, jesli chodzi ściśle o fizyczność to raczej niewiele sobie wytykam. Uważam, że to jedynie opakowanie które mnie nie definiuje.

35

Odp: Czy lubisz swoje Cialo?

Ktoś wyżej bardzo słusznie zauważył, że zakochać się można( i chyba często tak jest) prędzej w czyjejś osobowości, otwartości czy życzliwości - słowem w sposobie bycia danej osoby. Ciało to raczej już zaspokaja czysto fizyczne pożądanie.

"Będziesz stale cierpiał, jeśli będziesz reagował emocjonalnie na wszystko(...), prawdziwa siła zawiera się w obserwowaniu wszystkiego z boku, ze spokojem i logiką" - Bruce Lee

36 Ostatnio edytowany przez Winter.Kween (2021-01-03 08:21:03)

Odp: Czy lubisz swoje Cialo?
bagienni_k napisał/a:

Ktoś wyżej bardzo słusznie zauważył, że zakochać się można( i chyba często tak jest) prędzej w czyjejś osobowości, otwartości czy życzliwości - słowem w sposobie bycia danej osoby. Ciało to raczej już zaspokaja czysto fizyczne pożądanie.

Nie rozdzielalabym tego.
Cialo to jedyny instrument jakim czlowiek przekazuje swoje emocje i charakter. Mozna sie zakochac w czyjes twarzy, w sposobie noszenia glowy na szyi i na wielu innych takich szczegolach. Same cialo jest calkiem pozbawione animacji tylko wtedy jezeli ktos niezyje. To jaka osoba posiada dane cialo bardzo wplywa na wyglad. Stad tak latwo rozpoznac kto jaki jest z twarzy.

'To go back, you must go through yourself, and that way no man can show another.'

37

Odp: Czy lubisz swoje Cialo?
Winter.Kween napisał/a:

Nie rozdzielalabym tego.
Cialo to jedyny instrument jakim czlowiek przekazuje swoje emocje i charakter. Mozna sie zakochac w czyjes twarzy, w sposobie noszenia glowy na szyi i na wielu innych takich szczegolach. Same cialo jest calkiem pozbawione animacji tylko wtedy jezeli ktos niezyje. To jaka osoba posiada dane cialo bardzo wplywa na wyglad. Stad tak latwo rozpoznac kto jaki jest z twarzy.

Ja również z całym swoim życiowym doświadczeniem nie oddzielałabym fizyczności od charakteru i osobowości. Zakochujemy się bowiem w człowieku jako całości i tutaj wszystko musi ze sobą w jakiś sposób współgrać.
Oczywiście, że w długotrwałym związku to charakter ma zdecydowanie większe znaczenie, jak również wraz z upływem czasu zmieniają nam się proporcje, ewentualnie zaniżamy oczekiwania, ale kto z nas chce być z kimś, kto mu się fizycznie nie podoba? To się wcześniej czy później, ale musi odbić na jakości relacji.

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz." (Janis Joplin)
[olinkowy status jest nieaktualny, niestety na ten moment technicznie niemożliwy do zmiany]

38

Odp: Czy lubisz swoje Cialo?
Olinka napisał/a:
Winter.Kween napisał/a:

Nie rozdzielalabym tego.
Cialo to jedyny instrument jakim czlowiek przekazuje swoje emocje i charakter. Mozna sie zakochac w czyjes twarzy, w sposobie noszenia glowy na szyi i na wielu innych takich szczegolach. Same cialo jest calkiem pozbawione animacji tylko wtedy jezeli ktos niezyje. To jaka osoba posiada dane cialo bardzo wplywa na wyglad. Stad tak latwo rozpoznac kto jaki jest z twarzy.

Ja również z całym swoim życiowym doświadczeniem nie oddzielałabym fizyczności od charakteru i osobowości. Zakochujemy się bowiem w człowieku jako całości i tutaj wszystko musi ze sobą w jakiś sposób współgrać.
Oczywiście, że w długotrwałym związku to charakter ma zdecydowanie większe znaczenie, jak również wraz z upływem czasu zmieniają nam się proporcje, ewentualnie zaniżamy oczekiwania, ale kto z nas chce być z kimś, kto mu się fizycznie nie podoba? To się wcześniej czy później, ale musi odbić na jakości relacji.

Zgadzam się! Jesteśmy całością. Kiedyś mój partner mnie zapytał, czy jakby wyglądał jak aktor X (uważany za osobę atrakcyjną), ale zachował swoją osobowość, to czy chciałabym z nim być. Po namyśle stwierdziłam, że nie, to co czyni mojego partnera osobą, którą kocham jest jego całokształt. Kocham jego umysł, charakter i każdy centymetr ciała. Nie chciałabym, żeby wyglądał jak ktoś inny.

Natomiast uważam, że w stosunku do charakteru ciało jest raczej sprawą drugorzędną. Znam kilka przypadków, gdy zauroczyła mnie osoba z pozoru nieatrakcyjna z wyglądu, ale mająca czarujący charakter, miałam też przypadek, gdy piękny mężczyzna (absolutnie fantastyczny pod kątem fizyczności) miał tak paskudny charakter, że był dla mnie wręcz odpychający.

39 Ostatnio edytowany przez niepodobna (2021-01-04 00:28:54)

Odp: Czy lubisz swoje Cialo?

Hmm... To skomplikowane smile
Mam cechy, które w swoim wyglądzie lubię i takie, których nie lubię. Myślę, że obiektywnie ten bilans wypada przeciętnie, ale to, jak sama na siebie patrzę i jak się oceniam, czy wskazówka się wychyla w jedną czy w drugą stronę bardzo zależy od dnia i samopoczucia oraz okoliczności. Moja samoocena nie jest stabilna, ale z drugiej strony mam na tyle dystansu do siebie, że jestem odporna na próby manipulacji mną przez odwołanie czy to do próżności, czy kompleksów (które posiadam, ale przyjmuję po prostu i radzę sobie z nimi) - żyję ze swoimi wahaniami jak inni ze zmianami ciśnienia ; )

40

Odp: Czy lubisz swoje Cialo?

Ja to chyba pod tym wzgledem jestem ewenementem ponieważ kiedyś byłam bardzo szczupła i generalnie nie lubiłam swojego ciała ,ale z biegiem czasu przytylam (i to nie mało) i moje kompleksy widocznie zmalaly. Najwcześniej jest odwrotnie ,albo może w moim przypadku defekty były tylko w mojej głowie.

41

Odp: Czy lubisz swoje Cialo?

Hmm czy lubię  czy nie...  Nie wiem.  Nie jest idealne,  trochę bym pozmieniała tam i ówdzie, ale nie jest złe.  Jestem jaka jestem,  z facetami problemu nie miałam więc raczej idealna figura  nie jest najważniejsza.  Doceniam  co mam ładne po prostu i tyle,  nie będę się uzalac nad sobą,  ani płakać  w poduszkę bo natura dała mi biust  B a bym chciała C.  Za to kocham swoje szerokie biodra smile

Nie ma rewolucji, jeśli nie ma buntu.

Posty [ 41 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2021