Zrezygnować ze studiów? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » STUDIA, SESJA I ŻYCIE STUDENCKIE » Zrezygnować ze studiów?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 23 ]

Temat: Zrezygnować ze studiów?

Po maturze studiowałam filologię polską i zrezygnowałam z niej po niecałym roku. Wszystko mnie wtedy przerażało - wysokie wymagania, nadmiar rzeczy do zrobienia, z którymi zwyczajnie nie wyrabiałam, niektóre z nich nawet mnie przerastały po względem emocjonalnym. Skończyło się na tym, że byłam zupełnie wypalona zawodowo i zrezygnowałam, bo zwyczajnie miałam wszystkiego dość.
Dwa lata temu podjęłam się studiów psychologicznych. Pierwszy rok był w miarę okej, ale teraz znowu zaczynają się schody. Znowu zaczyna mnie wszystko przerażać, przerastać. Niemal każde zadanie, które mamy zrobić, wiąże się u mnie z bardzo silnym stresem. Kosztuje mnie to wiele emocji, nad którymi nie potrafię zapanować. Znowu mam sytuację, gdzie wszystkich rzeczy do zrobienia jest za dużo i zwyczajnie się nie wyrabiam. Całość utrudnia mi mój perfekcjonizm, oraz fakt, że te rzeczy również przerastają mnie pod względem emocjonalnym. Jakoś ciągnęłam do tej pory, ale teraz jest moment, kiedy już zwyczajnie mam dosyć. Znów mam ochotę jeszcze dzisiaj złożyć papiery o rezygnację. Z drugiej strony nie mam pomysłu na siebie, co mogłabym robić bez studiów. Nigdy nie interesowały mnie prace typu fryzjer, kosmetyczka, sklepowa itp. Mam wrażenie, że do niczego się nie nadaję i nigdzie nie znajdę swojego miejsca.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Zrezygnować ze studiów?

Może studia po prostu nie są dla Ciebie, a może stres i przemęczenie przesłaniają Ci zdolność do racjonalnego myślenia. Może psycholog?

3

Odp: Zrezygnować ze studiów?
Cyngli napisał/a:

Może studia po prostu nie są dla Ciebie, a może stres i przemęczenie przesłaniają Ci zdolność do racjonalnego myślenia. Może psycholog?

Nie wiem, wiem, że po prostu już po raz drugi mam dosyć, że chcę zrezygnować. Przy pierwszym, do tego, co opisałam, dochodziło to, że nie do końca mnie to ciekawiło, byłam rozczarowana studiami i choć w liceum uwielbiałam polski, na studiach miałam poczucie, że tracę czas. Tutaj natomiast są obszary, które mnie interesują, które rzeczywiście mogłabym wykorzystać w przyszłej pracy i które naprawdę są ciekawe, ale znowu dochodzi to, że zadania, które są mi stawiane, zwyczajnie mnie przerastają pod względem emocji i ilości do zrobienia. Nie potrafię pracować przy silnych emocjach i pod presją, i rzeczywiście tak, jak piszesz - ciężko mi wtedy myśleć racjonalnie.
Pamiętam, że kiedy zrezygnowałam z filologii polskiej, poczułam ogromną ulgę, miałam ogromny przypływ energii do działania. Znalazłam wtedy pracę na słuchawce, a w wolnym czasie uczyłam się programowania w C++. Pamiętam, że byłam w stanie siedzieć nad tym godzinami i przed pochłonięcie nauką, zapominałam czasami o posiłkach. Miałam wtedy jednak, w związku z pracą, cały czas poczucie bezsensu, bo często odwoływano moją zmianę i sama praca nie miała najmniejszego sensu. Nic nie wnosiła do życia, w żaden sposób nie pomagałam tym ludziom i nie rozwijała mnie. W pewnym momencie miałam poczucie stagnacji.

4

Odp: Zrezygnować ze studiów?

Zastanów sie, dlaczego chcesz zrezygnować - bo może ten kierunek aż tak Cię nie interesuje - może informatyka byłaby lepsza, skoro się tym interesujesz?

A może po prostu za łatwo rezygnujesz? Pierwsze trudności wywołują stres i poczucie, że sobie nie poradzisz i obawę, że będzie jeszcze trudniej, a wcale nie jest tak źle? Może warto jednak trochę się przycisnąć i pokonać ten lęk?

5 Ostatnio edytowany przez Tajemnicza9715 (2019-05-27 14:32:32)

Odp: Zrezygnować ze studiów?
CatLady napisał/a:

Zastanów sie, dlaczego chcesz zrezygnować - bo może ten kierunek aż tak Cię nie interesuje - może informatyka byłaby lepsza, skoro się tym interesujesz?

A może po prostu za łatwo rezygnujesz? Pierwsze trudności wywołują stres i poczucie, że sobie nie poradzisz i obawę, że będzie jeszcze trudniej, a wcale nie jest tak źle? Może warto jednak trochę się przycisnąć i pokonać ten lęk?

Kiedy po raz drugi podejmowałam decyzję o studiach, chodziłam na różne wykłady z paru kierunków i na informatyce zwyczajnie się nudziłam. Nie byłabym w stanie wysiedzieć na tamtych zajęciach. Jeśli patrzeć po zainteresowaniach, ogólnie interesuje mnie wiele rzeczy i często moje zainteresowania się zmieniają. Stale natomiast jest ze mną literatura, ale z filologią polską próbowałam i temu nie podołałam. Przerosła mnie ilość lektur, ilość rzeczy do zrobienia, ilość nieistotnej wiedzy (do tej pory nie mam pojęcia, po co przerabialiśmy przez 1/3 semestru artykulację i po co mi wiedzieć, że podczas pisania dzieła X, nad autorem sprawowała pieczę osobą Y). Męczyłam się. Nie dostałam tam tego, czego oczekiwałam po tym kierunku. Liczyłam na dyskusje, na interpretacje, na rozważania o literaturze, na rzeczy gramatyczne, które poszerzą wiedzę na temat języka, którą będę mogła zastosować w praktyce, a dostałam dawkę zbędnej wiedzy i niemożliwą do przeczytania ilość książek, których nawet nie omawialiśmy. Z praktycznych rzeczy było rozpoznawanie dzieła po dwulinijkowym tekście, spośród setek tekstów, które mieliśmy przeczytać, oraz tłumaczenie od pierwszych zajęć tekstów łacińskich, nie znając języka.

Generalnie nie jest źle, bo jakoś zdaję poszczególne rzeczy i brnę do przodu, mimo ogromnego stresu. Zawsze na końcu wychodzi wszystko dobrze, ale wiele kosztuje mnie to emocjonalnie. Przez ostatnie dwa semestry było dużo zaliczeń, w których musieliśmy wykazać się aktywnością (odzywanie się na forum), w tym semestrze mamy sporo prezentacji. Takie rzeczy powodują u mnie ogromny stres; jeszcze długo po prezentacji i odezwaniu się na forum jestem roztrzęsiona. Nikt nie reaguje na te rzeczy tak, jak ja. W przeciągu najbliższego tygodnia mam jedną prezentację, dwie prace zaliczeniowe pisemne, kolokwium z przedmiotu, który stresuje mnie od początku semestru (trafiłam na prowadzącego idiotę) oraz egzamin. Tych rzeczy jest za dużo, przytłacza mnie ten nadmiar i nawet nie wiem, jak to wszystko zorganizować w czasie, bo jest go bardzo mało. Stresuję się, że nie wyrobię, stresuję się tą prezentacją, stresuję się tym kolokwium, bo mam dość kiepską sytuację z tego przedmiotu. Siedząc dzisiaj do 4:00 nad prezentacją, będąc spanikowana, że za 4 godziny mam prezentację, a nawet nie spałam, po prostu się poddałam i poszłam spać, nie wstałam na zajęcia, zostałam w domu, choć na dzisiaj miałam dwie rzeczy do zaliczenia. Po prostu coś we mnie pękło i chyba to jest główny powód, przez który pojawiła się u mnie myśl o rezygnacji - że emocjonalnie i technicznie (organizacyjnie) zwyczajnie nie daję rady, choć interesują mnie omawiane materiały.

Frustruje mnie też, że niby chodzę na wykłady, niby mam notatki, ale tak właściwie mam wrażenie, że niczego nie umiem. Że zwyczajnie jestem zalewana wiedzą, a nawet nie mam kiedy jej przyswoić. Na egzaminy chodzę ledwo przygotowana, byle zdać. Wszystko jest po łebkach, bo zwyczajnie czasowo nie wyrabiam. Tempo jest dla mnie za duże. Za duży zalew informacjami. Dopiero na wakacjach siadam do literatury (rok temu tak było) i zaczynam na spokojnie czytać, uczyć się, zgłębiać wiedzę z tych rzeczy z psychologii, które mnie zaciekawiły podczas zajęć w semestrze. Wtedy dowiaduję się naprawdę wiele i dopiero wtedy mam wrażenie, że moja wiedza rośnie. Nie potrafię tego robić w semestrze. Nie wiem, dlaczego, nie potrafię tego wyjaśnić. Chyba to przez tempo. Na wakacjach sama je dostosowuję do siebie i wtedy się odnajduję. I też nie muszę skupiać się na wielu przedmiotach na raz, tylko skupiam się na jednym i wałkuję, dopóki nie przerobię wszystkiego, nie mam poczucia, że na ten etap wystarczy.

6

Odp: Zrezygnować ze studiów?

Nie rezygnuj. Będziesz żałować jeśli to zrobisz.

Odp: Zrezygnować ze studiów?
M@r napisał/a:

Nie rezygnuj. Będziesz żałować jeśli to zrobisz.

Dokładnie, tez tak myśle.
Pół roku temu tez rozpoczęłam studia.
Jestem na drugim semestrze i mam wrażenie, że jestem już za stara na to, co ja zrobiłam rzucając prace i podjąć decyzje aby iść na studia. Ale te pierwsze semestry są ciężkie i każdy musi się po swojemu odnaleźć.
Powoli mi się znów podoba na nowo i nie rzucę ich, choćby nie wiem co. Samo to, ze później masz wykształcenie i szanse na lepsze zarobki. Jeśli nie chcesz iść na kosmetyczkę, sklepowa czy sprzątaczkę to lepiej zostań. Chyba ze masz kapitał, życie cię nauczyło różnych trików i jesteś kreatywna, to zacznij jakiś własny biznes ;-) zaczym rzucisz studia powinnaś mieć plan co dalej.

M..To nie ty to ja

8

Odp: Zrezygnować ze studiów?

Drugi i trzeci rok jest najcięższy na psychologii. Wiem, bo kończyłam te studia. Później już uczysz się tego, co wybierzesz tak naprawdę co Cię interesuje. Wiesz nie uciekaj przed wszystkim co rodzi jakieś trudności, bo to będzie na każdym kierunku. Zastanów się czy w ogóle jest sens studiować, może w Twoim przypadku lepiej byłoby poszukać pracy a ewentualnie potem się dokształcać?

Natura dała nam dwoje oczu, dwoje uszu, ale tylko jeden język - po to, abyśmy więcej patrzyli i słuchali, niż mówili.

9

Odp: Zrezygnować ze studiów?

Jeśli masz natłok obowiązków ustal priorytety, co jest w danej chwili najważniejsze. Piszesz, że natłok materiały do nauki Cię zalewa - na studiach dostajemy masę informacji, zadaniem studenta jest przefiltrowanie informacji, notowanie a następnie zapamiętanie najważniejszych z nich.

Zamiast negatywnego myślenia o nie zaliczonych przedmiotach, o ilości materiały do przyswojenia, siądź i zacznij od tego co najważniejsze. Nie wszystko trzeba zaliczyć za pierwszym podejściem. Więcej pozytywnego myślenia - inni dają radę to czemu Ty nie miałabyś dać rady?

Podsumowując nie studia świadczą o sukcesie zawodowym. Wielu kończy studia a idą pracować na stanowisko, na którym zasiadają ludzie bez wyższego wykształcenia czy innych wyjątkowych umiejętności.

10

Odp: Zrezygnować ze studiów?

Piszę tutaj, ponieważ Szanowna Moderatorka zablokowała obecny, palący wątek, który nijak ma się do problemu, który był poruszany tutaj rok / dwa temu.
Jestem obecnie na czwartym roku psychologii. Wcześniej, przez rok, studiowałam filologię polską. Choć literatura jest moją pasją, jednak zrezygnowałam z tego kierunku przez wypalenie oraz brak czasu na cokolwiek innego poza nauką. Filologię wybierałam pod kątem zainteresowań, podobnie jak psychologię. Po obecnych studiach wyobrażałam sobie siebie jako psychologa szkolnego. Im dłużej tkwię na tym kierunku, tym coraz bardziej dochodzę do wniosku, że praca psychologa to nie moja bajka. Zawód ten wiąże się ze zbyt dużą odpowiedzialnością, na którą nie jestem gotowa, i której nie chcę brać na siebie. Jako, że nie widzę siebie w zawodzie psychologa, w jakimkolwiek środowisku, mam poczucie, że studiując ten kierunek tracę tylko czas. Po rezygnacji ze studiów chciałabym znaleźć tymczasową pracę, np. w księgarni, zrobić kurs programowania i znaleźć pracę w branży IT. Uczę się programowania od pół roku i całkiem dobrze mi to wychodzi. Mam dobrze rozwinięte analityczne myślenie, dzięki czemu szybko "chwytam materiał" i jak na razie poszczególne zagadnienia nie sprawiają mi większych problemów. Obawiam się jednak, że ten pomysl również spali się na panewce. Czuję się z tym wszystkim zupełnie pogubiona. Chciałabym, mam nadzieję, że znajdzie się wśród Was ktoś, kto spojrzy na wszystko świeżym okiem i pomoże mi to jakoś poukładać lub chociaż powie, jak to widzi z własnej perspektywy.

11

Odp: Zrezygnować ze studiów?
Tajemnicza9715 napisał/a:

Piszę tutaj, ponieważ Szanowna Moderatorka zablokowała obecny, palący wątek, który nijak ma się do problemu, który był poruszany tutaj rok / dwa temu.
Jestem obecnie na czwartym roku psychologii. Wcześniej, przez rok, studiowałam filologię polską. Choć literatura jest moją pasją, jednak zrezygnowałam z tego kierunku przez wypalenie oraz brak czasu na cokolwiek innego poza nauką. Filologię wybierałam pod kątem zainteresowań, podobnie jak psychologię. Po obecnych studiach wyobrażałam sobie siebie jako psychologa szkolnego. Im dłużej tkwię na tym kierunku, tym coraz bardziej dochodzę do wniosku, że praca psychologa to nie moja bajka. Zawód ten wiąże się ze zbyt dużą odpowiedzialnością, na którą nie jestem gotowa, i której nie chcę brać na siebie. Jako, że nie widzę siebie w zawodzie psychologa, w jakimkolwiek środowisku, mam poczucie, że studiując ten kierunek tracę tylko czas. Po rezygnacji ze studiów chciałabym znaleźć tymczasową pracę, np. w księgarni, zrobić kurs programowania i znaleźć pracę w branży IT. Uczę się programowania od pół roku i całkiem dobrze mi to wychodzi. Mam dobrze rozwinięte analityczne myślenie, dzięki czemu szybko "chwytam materiał" i jak na razie poszczególne zagadnienia nie sprawiają mi większych problemów. Obawiam się jednak, że ten pomysl również spali się na panewce. Czuję się z tym wszystkim zupełnie pogubiona. Chciałabym, mam nadzieję, że znajdzie się wśród Was ktoś, kto spojrzy na wszystko świeżym okiem i pomoże mi to jakoś poukładać lub chociaż powie, jak to widzi z własnej perspektywy.

Przeczytałam wcześniejsze wpisy, przypominasz mi bardzo jedną znajomą z młodości, dokładnie takie samo spojrzenie i poglądy i podejście do nauki, pracy i zawodu.
Ja bym Cię zapytała co Cię interesuje, ale tak naprawdę, bo po wpisach widać, ze ciągle szukasz.
Po drugie, zawsze mozesz zmienić prace, po trzecie, większość prac to jest jakaś odpowiedzialność.

Co do pracy w IT - może to jest dobry pomysł? Czemu nie?
Po co w takim razie psychogia, której widać nie czujesz?

Acha, ta moja znajoma ma 45 lat , do dziś nie ma wykształcenia, ani pracy, dobrze, że mąż zarabia, bo ona jedynie łapie jakieś prace dorywcze. Tez pozaczynała różne kierunki- żadnego nie skończyła, nie wie, co by chciała robić zawodowo do dzisiaj. Najchętniej siedzieć w domu i aby mąż zarabiał - mam wrażenie, że to dla nie j najlepsza opcja, ale człowiek powinien być niezależyny.

Na Twoim miejscu stawiałabym na IT, z tego co piszesz, to się miże udać.

12

Odp: Zrezygnować ze studiów?
Tajemnicza9715 napisał/a:

Piszę tutaj, ponieważ Szanowna Moderatorka zablokowała obecny, palący wątek, który nijak ma się do problemu, który był poruszany tutaj rok / dwa temu.
Jestem obecnie na czwartym roku psychologii. Wcześniej, przez rok, studiowałam filologię polską. Choć literatura jest moją pasją, jednak zrezygnowałam z tego kierunku przez wypalenie oraz brak czasu na cokolwiek innego poza nauką. Filologię wybierałam pod kątem zainteresowań, podobnie jak psychologię. Po obecnych studiach wyobrażałam sobie siebie jako psychologa szkolnego. Im dłużej tkwię na tym kierunku, tym coraz bardziej dochodzę do wniosku, że praca psychologa to nie moja bajka. Zawód ten wiąże się ze zbyt dużą odpowiedzialnością, na którą nie jestem gotowa, i której nie chcę brać na siebie. Jako, że nie widzę siebie w zawodzie psychologa, w jakimkolwiek środowisku, mam poczucie, że studiując ten kierunek tracę tylko czas. Po rezygnacji ze studiów chciałabym znaleźć tymczasową pracę, np. w księgarni, zrobić kurs programowania i znaleźć pracę w branży IT. Uczę się programowania od pół roku i całkiem dobrze mi to wychodzi. Mam dobrze rozwinięte analityczne myślenie, dzięki czemu szybko "chwytam materiał" i jak na razie poszczególne zagadnienia nie sprawiają mi większych problemów. Obawiam się jednak, że ten pomysl również spali się na panewce. Czuję się z tym wszystkim zupełnie pogubiona. Chciałabym, mam nadzieję, że znajdzie się wśród Was ktoś, kto spojrzy na wszystko świeżym okiem i pomoże mi to jakoś poukładać lub chociaż powie, jak to widzi z własnej perspektywy.

Nie szłabym na Twoim miejscu w branżę IT. Tam w ogromnej mierze są ludzie, którzy programują latami. Sam kurs programowania to może być za mało.
Jestem na freelancerskiej grupie dla ludzi szukających pracę i programistów jest tam zatrzęsienie. Dla ludzi ze średniej półki wcale nie ma kokosów. A dobrzy programiści mają tyle zleceń, że nie wyrabiają na zakrętach. Tylko dobrzy programiści to tacy, którzy po prostu wcześnie zaczeli.

Jesteś na czwartym roku psychologii. Co Ci szkodzi już teraz dorobić ten piąty rok, który Ci został, skoro 4 lata już przeżyłaś? Przynajmniej będziesz miała dyplom, większy wymiar urlopu jak już pójdziesz do pracy, wyższe wykształcenie. Ja bym nie rezygnowała tak pod koniec. Nie musisz potem pracować w zawodzie.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

13

Odp: Zrezygnować ze studiów?
rossanka napisał/a:
Tajemnicza9715 napisał/a:

Piszę tutaj, ponieważ Szanowna Moderatorka zablokowała obecny, palący wątek, który nijak ma się do problemu, który był poruszany tutaj rok / dwa temu.
Jestem obecnie na czwartym roku psychologii. Wcześniej, przez rok, studiowałam filologię polską. Choć literatura jest moją pasją, jednak zrezygnowałam z tego kierunku przez wypalenie oraz brak czasu na cokolwiek innego poza nauką. Filologię wybierałam pod kątem zainteresowań, podobnie jak psychologię. Po obecnych studiach wyobrażałam sobie siebie jako psychologa szkolnego. Im dłużej tkwię na tym kierunku, tym coraz bardziej dochodzę do wniosku, że praca psychologa to nie moja bajka. Zawód ten wiąże się ze zbyt dużą odpowiedzialnością, na którą nie jestem gotowa, i której nie chcę brać na siebie. Jako, że nie widzę siebie w zawodzie psychologa, w jakimkolwiek środowisku, mam poczucie, że studiując ten kierunek tracę tylko czas. Po rezygnacji ze studiów chciałabym znaleźć tymczasową pracę, np. w księgarni, zrobić kurs programowania i znaleźć pracę w branży IT. Uczę się programowania od pół roku i całkiem dobrze mi to wychodzi. Mam dobrze rozwinięte analityczne myślenie, dzięki czemu szybko "chwytam materiał" i jak na razie poszczególne zagadnienia nie sprawiają mi większych problemów. Obawiam się jednak, że ten pomysl również spali się na panewce. Czuję się z tym wszystkim zupełnie pogubiona. Chciałabym, mam nadzieję, że znajdzie się wśród Was ktoś, kto spojrzy na wszystko świeżym okiem i pomoże mi to jakoś poukładać lub chociaż powie, jak to widzi z własnej perspektywy.

Przeczytałam wcześniejsze wpisy, przypominasz mi bardzo jedną znajomą z młodości, dokładnie takie samo spojrzenie i poglądy i podejście do nauki, pracy i zawodu.
Ja bym Cię zapytała co Cię interesuje, ale tak naprawdę, bo po wpisach widać, ze ciągle szukasz.
Po drugie, zawsze mozesz zmienić prace, po trzecie, większość prac to jest jakaś odpowiedzialność.

Co do pracy w IT - może to jest dobry pomysł? Czemu nie?
Po co w takim razie psychogia, której widać nie czujesz?

Acha, ta moja znajoma ma 45 lat , do dziś nie ma wykształcenia, ani pracy, dobrze, że mąż zarabia, bo ona jedynie łapie jakieś prace dorywcze. Tez pozaczynała różne kierunki- żadnego nie skończyła, nie wie, co by chciała robić zawodowo do dzisiaj. Najchętniej siedzieć w domu i aby mąż zarabiał - mam wrażenie, że to dla nie j najlepsza opcja, ale człowiek powinien być niezależyny.

Na Twoim miejscu stawiałabym na IT, z tego co piszesz, to się miże udać.

Zabawna sytuacja, jeśli chodzi o to podobieństwo, bo gdzieś podświadomie, od najmłodszych lat, miałam wrażenie, że może się u mnie tak to potoczyć, jeśli czegoś z tym nie zrobię. Dziękuję, że o tym napisałaś smile

Rzeczywiście wciąż poszukuję. Przez lata byłam uzależniona od gier komputerowych, i podczas gdy inni mieli czas na odkrywanie siebie, ja wbijałam "kolejne lvl". Teraz na szybko / w kilka lat, próbuję nadrobić to, na co inni mieli późne dzieciństwo i wiek nastoletni. Z nałogu oczywiście wyszłam i nikłe są szanse, że do niego wrócę - mam dość silną wolę, ale pewnych rzeczy, pewnych "braków" nie idzie przeskoczyć.

Tyle, że nie we wszystkich pracach, jak zrobi się coś źle, to niszczy się człowiekowi życie. W psychologii - owszem. Wcześniej nie byłam tego do końca świadoma, dopiero teraz, na czwartym roku, trafiliśmy na prowadzącego, który o tym mówi. O tym, co powinno zostać powiedziane już na pierwszym.

Po co psychologia? Też zadaję sobie o pytanie. Do tej pory chciałam pracować jako psycholog szkolny, jednak dotarł do mnie ogrom odpowiedzialności, który spoczywa nie tylko na psychologu szkolnym, ale każdym psychologu. Obecnie - chyba szkoda 3,5 roku. Można też na to spojrzeć, że szkoda kolejnych 1,5. Również trochę się obawiam, że jak rzucę psychologię i nie wyjdzie mi z IT, zostanę z niczym. Filologia, jak i psychologia nie wypaliły, więc patrzę już ostrożniej na pomysł z IT. Przy obu kierunkach byłam przekonana, w 100% pewna swoich pomysłów, które ostatecznie spaliły na panewce.

14

Odp: Zrezygnować ze studiów?

Po psychologii nie musisz być psychologiem. Duże firmy i korporacje przecież poszukują do działów HR ludzi po psychologii, wiadomo ktoś ze specjalizacją Human Resources albo odrębnym kierunkiem temu poświęconym ma nad Tobą przewagę teoretyczną, ale masz jeszcze osobowość i szereg kompetencji miękkich, które mogą Ci takie drogi otworzyć. W firmach IT też masz takie działy. To szeroka działka: od specjalistów ds. personalnych, specjalistów ds. HR, rekruterów różnych szczebli, trenerów, doradców. Zawsze ewentualnie można zrobić podyplomówkę z HR. Bo jednak z jakiegoś powodu psychologię wybierałaś, lubisz ludzi, interesują Cię oni i ich rozwój. Może to jest jakaś opcja?

Został Ci rok tych studiów, tak? Może warto się przemęczyć? Ja rzuciłam licencjat po drugim roku i mimo, że nie chciałabym pracować w tej branży to jednak żałuję czasem, bo zawsze to jakiś papier.

Nie widzimy rzeczy takimi, jakie są. Widzimy je takimi, jakimi my jesteśmy.

15

Odp: Zrezygnować ze studiów?
R_ita napisał/a:

Po psychologii nie musisz być psychologiem. Duże firmy i korporacje przecież poszukują do działów HR ludzi po psychologii, wiadomo ktoś ze specjalizacją Human Resources albo odrębnym kierunkiem temu poświęconym ma nad Tobą przewagę teoretyczną, ale masz jeszcze osobowość i szereg kompetencji miękkich, które mogą Ci takie drogi otworzyć. W firmach IT też masz takie działy. To szeroka działka: od specjalistów ds. personalnych, specjalistów ds. HR, rekruterów różnych szczebli, trenerów, doradców. Zawsze ewentualnie można zrobić podyplomówkę z HR. Bo jednak z jakiegoś powodu psychologię wybierałaś, lubisz ludzi, interesują Cię oni i ich rozwój. Może to jest jakaś opcja?

Został Ci rok tych studiów, tak? Może warto się przemęczyć? Ja rzuciłam licencjat po drugim roku i mimo, że nie chciałabym pracować w tej branży to jednak żałuję czasem, bo zawsze to jakiś papier.

Hm... nawet mamy na psychologii specjalność społeczną, na której jest blok poświęcony pracy w HR. Oczywiście, interesują mnie ludzie, ich rozwój, procesy zachodzące w umyśle człowieka, tyle że zdałam sobie sprawę, że w późniejeszej pracy nie chcę mieć nic wspólnego z tym, co ma wpływ na dalsze losy drugiej osoby. Nie chcę decydować o tym, czy ktoś nadaje się do jakiejś pracy, nie chcę diagnozować i wystawiać opinii, nie chcę przeprowadzać terapii... Psychologia mnie interesuje, ale tylko z perspektywy czysto teoretycznej. Praca po niej jest natomiast zbyt odpowiedzialna. Nie chcę brać na siebie odpowiedzialności za losy drugiego człowieka.

16

Odp: Zrezygnować ze studiów?
Tajemnicza9715 napisał/a:
R_ita napisał/a:

Po psychologii nie musisz być psychologiem. Duże firmy i korporacje przecież poszukują do działów HR ludzi po psychologii, wiadomo ktoś ze specjalizacją Human Resources albo odrębnym kierunkiem temu poświęconym ma nad Tobą przewagę teoretyczną, ale masz jeszcze osobowość i szereg kompetencji miękkich, które mogą Ci takie drogi otworzyć. W firmach IT też masz takie działy. To szeroka działka: od specjalistów ds. personalnych, specjalistów ds. HR, rekruterów różnych szczebli, trenerów, doradców. Zawsze ewentualnie można zrobić podyplomówkę z HR. Bo jednak z jakiegoś powodu psychologię wybierałaś, lubisz ludzi, interesują Cię oni i ich rozwój. Może to jest jakaś opcja?

Został Ci rok tych studiów, tak? Może warto się przemęczyć? Ja rzuciłam licencjat po drugim roku i mimo, że nie chciałabym pracować w tej branży to jednak żałuję czasem, bo zawsze to jakiś papier.

Hm... nawet mamy na psychologii specjalność społeczną, na której jest blok poświęcony pracy w HR. Oczywiście, interesują mnie ludzie, ich rozwój, procesy zachodzące w umyśle człowieka, tyle że zdałam sobie sprawę, że w późniejeszej pracy nie chcę mieć nic wspólnego z tym, co ma wpływ na dalsze losy drugiej osoby. Nie chcę decydować o tym, czy ktoś nadaje się do jakiejś pracy, nie chcę diagnozować i wystawiać opinii, nie chcę przeprowadzać terapii... Psychologia mnie interesuje, ale tylko z perspektywy czysto teoretycznej. Praca po niej jest natomiast zbyt odpowiedzialna. Nie chcę brać na siebie odpowiedzialności za losy drugiego człowieka.

Są takie miejsca pracy, gdzie nie jest ważne konkretne wykształcenie. Przykładowo korpo. Tam patrzą na to, że jest dyplom i znajomość języków.
Nie rezygnuj ze studiów na ostatniej prostej. Choćby przez to, że po studiach popracujesz 2 lata i będziesz miała 26 dni urlopu, a bez studiów będziesz musiała robić 8 albo 10 lat (już nie pamiętam), żeby do takiej ilości dobić. A to naprawdę robi różnicę big_smile

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

17 Ostatnio edytowany przez R_ita (2021-01-05 16:56:32)

Odp: Zrezygnować ze studiów?

Rozumiem Tajemnicza.

Tak z luźnych refleksji, to tak naprawdę każdy zawód- nie tylko ten zaufania publicznego- może zdeterminować czyjeś życie, losy drugiego człowieka. Nawet główny księgowy niesie na swoich barkach los innych ludzi, bo a niech coś spieprzy w sprawozdaniach albo nie uaktualni wiedzy o przepisach i sprowadzi na spółkę poważne kłopoty, które mogą być opłakane w skutkach... taki przykład. Nie wszystko skorygujesz w US.

Może przesadzam, ale nie wydaje mi się by kierunek studiów był u Ciebie głównym problemem- już rok temu pisałaś o nieradzeniu sobie z emocjami, stresem, perfekcjonizmem, wypaleniem, wpadaniem w panikę, pisałaś o dawnym uzależnieniu, nie wierzysz w swoje umiejętności, w nabytą wiedzę (prześledziłam posty od 2019), boisz się odpowiedzialności. Z jakiegoś powodu nie potrafisz w wytrwać w rzeczach które niby lubisz i  których się podejmujesz. Rzucisz te, potem może kolejne, potem będziesz rzucać prace: bo ta zbyt wymagająca, tamta obciążająca, tamta nużąca, a tamta siaka... Rossanka podała Ci przykład takiej kobiety, ja też takie znam. I to nigdy nie chodziło tak naprawdę o kierunek studiów. Wybacz "zaglądanie" do życia i wydanie oceny która może jest na wyrost, ale może warto spojrzeć głębiej. Choćby po to, by upewnić się, że jednak tylko o kierunek studiów chodzi.
Ja już teraz mądrzejsza o własne porzucenie studiów, doradzałabym się jakoś przemęczyć. Rok, czy tam półtora to "chwila"

PS Tak Loka, zgadza się. Ale może być tak, że jak mają dwóch kandydatów do HRu i jeden jest po psychologii a drugi nie, to jednak ten po ma na dzień dobry większe szanse. Przynajmniej pozornie i w pierwszej selekcji. No i np. Executive recruiter bez wymogu wykształcenia z zakresu psychologii czy human resources? Szczerze, nie spotkałam się. Ale pewnie się da. W końcu to nieregulowany zawód.

Nie widzimy rzeczy takimi, jakie są. Widzimy je takimi, jakimi my jesteśmy.

18

Odp: Zrezygnować ze studiów?
R_ita napisał/a:

Rozumiem Tajemnicza.

Tak z luźnych refleksji, to tak naprawdę każdy zawód- nie tylko ten zaufania publicznego- może zdeterminować czyjeś życie, losy drugiego człowieka. Nawet główny księgowy niesie na swoich barkach los innych ludzi, bo a niech coś spieprzy w sprawozdaniach albo nie uaktualni wiedzy o przepisach i sprowadzi na spółkę poważne kłopoty, które mogą być opłakane w skutkach... taki przykład. Nie wszystko skorygujesz w US.

Może przesadzam, ale nie wydaje mi się by kierunek studiów był u Ciebie głównym problemem- już rok temu pisałaś o nieradzeniu sobie z emocjami, stresem, perfekcjonizmem, wypaleniem, wpadaniem w panikę, pisałaś o dawnym uzależnieniu, nie wierzysz w swoje umiejętności, w nabytą wiedzę (prześledziłam posty od 2019), boisz się odpowiedzialności. Z jakiegoś powodu nie potrafisz w wytrwać w rzeczach które niby lubisz i  których się podejmujesz. Rzucisz te, potem może kolejne, potem będziesz rzucać prace: bo ta zbyt wymagająca, tamta obciążająca, tamta nużąca, a tamta siaka... Rossanka podała Ci przykład takiej kobiety, ja też takie znam. I to nigdy nie chodziło tak naprawdę o kierunek studiów. Wybacz "zaglądanie" do życia i wydanie oceny która może jest na wyrost, ale może warto spojrzeć głębiej. Choćby po to, by upewnić się, że jednak tylko o kierunek studiów chodzi.
Ja już teraz mądrzejsza o własne porzucenie studiów, doradzałabym się jakoś przemęczyć. Rok, czy tam półtora to "chwila"

PS Tak Loka, zgadza się. Ale może być tak, że jak mają dwóch kandydatów do HRu i jeden jest po psychologii a drugi nie, to jednak ten po ma na dzień dobry większe szanse. Przynajmniej pozornie i w pierwszej selekcji. No i np. Executive recruiter bez wymogu wykształcenia z zakresu psychologii czy human resources? Szczerze, nie spotkałam się. Ale pewnie się da. W końcu to nieregulowany zawód.

Zgadzam się, każdy zawód niesie za sobą dopowiedzialność, jednak jedne są bardziej odpowiedzialne, inne mniej. Preferowałabym te drugie.

W porządku, liczę się z tym, że cokolwiek publikuję, mają do tego wgląd praktycznie wszyscy, także nie mam nic przeciwko, że zrobiłaś szerszy "research". Przyznaję, mam problemy ze sobą. Pracuję nad tym. Zrobiłam ogromny potęp od czasu opublikowania posta w 2019 roku, dużo rzeczy się u mnie zmieniło i też myślę, że potrafię też już rozpoznać, kiedy moje reakcje wynikają z moich problemów, kiedy natomiast wynikają z zupełnie czegoś innego. Rzeczywiście mogę jeszcze raz się temu przyjrzeć, natomiast na chwilę obecną, w 95% jestem przekonana, że chodzi głównie o kierunek studiów.

19

Odp: Zrezygnować ze studiów?

Przyjrzyj się. Czasem pewne schematy i mechanizmy tkwią w nas bardzo mocno, racjonalizujemy je, odrzucamy... a z czasem okazuje się, że jak zawsze chodziło o to, o co na początku. Powodzenia. No i... kto wie, może to programowanie jest czymś, co mogłoby Cię usatysfakcjonować. Ale miej świadomość, że z cechami, które przejawiasz na tym etapie to niestety, ale sukcesu nie wróżę także tam. Między innymi z powodów, które powyżej opisała Loka. I nie tylko dlatego, że wcale nie jest tak różowo w tej branży.

Nie widzimy rzeczy takimi, jakie są. Widzimy je takimi, jakimi my jesteśmy.

20

Odp: Zrezygnować ze studiów?

ten perfekcjonizm Ciebie zabija, przydała by się jakaś mega kompromitująca wpadka, po której byś szybko się przekonała że inni tym nie żyją a świat się nie skończył, problemem jest też Twoja gonitwa myśli i częste zmiany, jak tak dalej pójdzie to studiować będziesz do 40stki a i tak nic nie skończysz, choć po tym jak piszesz widać że jesteś osobą o wysokiej inteligencji,
perfekcjonizm często cechuje uczniów, którzy do etapu końca liceum mieli bardzo dobre oceny, ale ja Ci powiem na podstawie życiowego doświadczenia, najlepsi w nauce w życiu osiągają wiele może w 20-30%, najlepsze rezultaty osiągają ludzie, którzy nie boją się wpadek i porażek, często uczniowie trójkowi ale z nastawieniem że za drugim razem, czy trzecim zrobią coś na tak jak trzeba, wyciągając wiele wniosków po drodze wink

21 Ostatnio edytowany przez polis (2021-01-06 13:43:18)

Odp: Zrezygnować ze studiów?

Co do pracy w IT, to nie rzucałabym studiów tak lekko, przemyśl tę decyzję. Chyba że zamierzasz rzucić psychologię dla studiowania informatyki.

Po pierwsze realne trudności jakie widzę, takich osób jak Ty, który pomyślały, że IT to super sprawa, bo usłyszały o zarobkach seniorów, jest teraz całe mnóstwo i jest spora konkurencja. Po kilkaset CV idzie na te początkowe stanowiska.

Po drugie, przychodzi tyle CV na juniora od osób po różnych wątpliwych kursach i bootcampach, że w nie jednej firmie HR ma powiedziane, żeby CV osób bez związku z informatyką odrzucać. Wiem, że problem jest taki, że jeśli osoba techniczna wcześniej rozmawiała, z setką kandydatów po bootcampie i ogólnie byli słabi, to nie ma teraz ochoty rozmawiać ze 101.

Jeślibyś chciała iść w programowanie, to zależenie od tego co chcesz dokładnie robić radziłabym co następuję:

Jeśli chcesz zajmować się backendem, to najlepiej mieć studia i szukać w ten sposób pierwszej pracy, stażu. Oczywiście, żadne studia gwarancji pracy nie dają, ale ogarnięci studenci informatyki ostatnich lat są mile widziani na stażach czy na juniora. Dużo milej niż osoby po kursach/bootcampach. Wiadomo, że po studiach mają już jakieś obycie z komputerami, dowiedzieli się czegoś o algorytmach, bazach danych, wiedzą co to terminal i potrafią coś w nim zrobić, itd. Koeljna sprawa dlaczego bym Tobie polecała studia jeśli chcesz backend, to wybacz szczerość, ale masz wykształcenie humanistyczne, nie będzie przez wiele osób i firm brana poważanie, a chodzi o to, żeby sobie ułatwić, a nie utrudniać.

Jeśli myślałaś o front-endzie, to pomyśl o podyplomówce przy jakiejś uczelni. Kursu czy bootcampu nie wpisuj sobie do CV, bo są widziane jako fabryki marzeń, ale sensowna podyplomówka będzie ok.

Szukaj darmowych materiałów na necie i tanich kursów na Udemy.

Niezależnie od wszystkiego przygotuj sobie portfolio. 

Nie wiem, czy myślałaś o wydanie kilkunastu czy kilkudziesięciu tysięcy na bootcamp, ale jeśli tak to bardzo dobrze to sobie przemyśl. Te szkoły często żerują na naiwności ludzkiej obiecując gruszki na wierzbie. Nie przekazują tam żadnej tejmnej wiedzy, a projekt jaki zrobisz na bootcampie i tak możesz wywalić z portfolio. Ludzi pracujący przy rekrutacjach widzą, że wiele osób po bootcampach ma dokładnie taki sam projekt na githubie i jak się można domyślić jak widzą kolejną osobę z takim samym projektem, to nie sprawia on, że im kapcie spadają z podziwu.

Istotne pytanie, to jak wygląda Twój angielski? Jesteś na B2?

22 Ostatnio edytowany przez Verdnal (2021-01-07 10:17:04)

Odp: Zrezygnować ze studiów?

Co do rzucania studiów to się zgodzę, jak pisałem w innym, zamkniętym wątku autorki - studia warto skończyć, bo już niedużo zostało.

polis napisał/a:

Jeśli chcesz zajmować się backendem, to najlepiej mieć studia i szukać w ten sposób pierwszej pracy, stażu. Oczywiście, żadne studia gwarancji pracy nie dają, ale ogarnięci studenci informatyki ostatnich lat są mile widziani na stażach czy na juniora. Dużo milej niż osoby po kursach/bootcampach. Wiadomo, że po studiach mają już jakieś obycie z komputerami, dowiedzieli się czegoś o algorytmach, bazach danych, wiedzą co to terminal i potrafią coś w nim zrobić, itd. Koeljna sprawa dlaczego bym Tobie polecała studia jeśli chcesz backend, to wybacz szczerość, ale masz wykształcenie humanistyczne, nie będzie przez wiele osób i firm brana poważanie, a chodzi o to, żeby sobie ułatwić, a nie utrudniać.

Według mnie to zależy jednak od osoby. To, że częściej przyjmowane są osoby kończące studia, nie oznacza od razu ktoś po bootcamp'ie jest w te klocki gorszy. Po prostu większość osób, które idą na te bootcampy nie przykłada się do nauki i nie robi nic po nich sama we własnym zakresie. Jeśli ktoś ma portfolio na github'ie z jakimiś w miarę rozbudowanymi projektami to również ma szansę się dostać. Jak ja byłem na praktykach, to na ponad 10 osób były chyba 2 po bootcamp'ie i jedna radziła sobie tak średnio, ale druga to był taki kozak programistyczny, że szok. Przebić się faktycznie ciężko, ale tym osobom, które nie reprezentują żadnego sensownego poziomu. Jeśli ktoś się realnie przyłoży to się wkręci smile

Nie dyskryminowałbym też tak tego frontendu smile, uważając go za "łatwiejszy". To też przecież nie jest tak, że oni siedzą i klepią cały czas UI. Przy obecnych technologiach to muszą znać tyle framework'ów JS'owych, że aż głowa boli, no i jakaś logika frontu, bo frontu, ale tam się znajduje.

23

Odp: Zrezygnować ze studiów?
Verdnal napisał/a:

Co do rzucania studiów to się zgodzę, jak pisałem w innym, zamkniętym wątku autorki - studia warto skończyć, bo już nie dużo zostało.

polis napisał/a:

Jeśli chcesz zajmować się backendem, to najlepiej mieć studia i szukać w ten sposób pierwszej pracy, stażu. Oczywiście, żadne studia gwarancji pracy nie dają, ale ogarnięci studenci informatyki ostatnich lat są mile widziani na stażach czy na juniora. Dużo milej niż osoby po kursach/bootcampach. Wiadomo, że po studiach mają już jakieś obycie z komputerami, dowiedzieli się czegoś o algorytmach, bazach danych, wiedzą co to terminal i potrafią coś w nim zrobić, itd. Koeljna sprawa dlaczego bym Tobie polecała studia jeśli chcesz backend, to wybacz szczerość, ale masz wykształcenie humanistyczne, nie będzie przez wiele osób i firm brana poważanie, a chodzi o to, żeby sobie ułatwić, a nie utrudniać.

Według mnie to zależy jednak od osoby. To, że częściej przyjmowane są osoby kończące studia, nie oznacza od razu ktoś po bootcamp'ie jest w te klocki gorszy. Po prostu większość osób, które idą na te bootcampy nie przykłada się do nauki i nie robi nic po nich sama we własnym zakresie. Jeśli ktoś ma portfolio na github'ie z jakimiś w miarę rozbudowanymi projektami to również ma szansę się dostać. Jak ja byłem na praktykach, to na ponad 10 osób były chyba 2 po bootcamp'ie i jedna radziła sobie tak średnio, ale druga to był taki kozak programistyczny, że szok. Przebić się faktycznie ciężko, ale tym osobom, które nie reprezentują żadnego sensownego poziomu. Jeśli ktoś się realnie przyłoży to się wkręci smile

Nie dyskryminowałbym też tak tego frontendu smile, uważając go za "łatwiejszy". To też przecież nie jest tak, że oni siedzą i klepią cały czas UI. Przy obecnych technologiach to muszą znać tyle framework'ów JS'owych, że aż głowa boli, no i jakaś logika frontu, bo frontu, ale tam się znajduje.

Chciałam napisać dziewczynie jak jest i jak byłby jej teraz najłatwiej. Nie wątpię, że można zostać dobrym backendowcem i bez studiowania informatyki, ale to będzie trudniejsze przy obecnych klimatach, gdzie bootcampy są postrzegane jako fabryki marzeń. Poza tym, po tym co się dowiedziałam o tych bootcampach to serio nie radzę. Jeden z bootcampów zrobił taką akcję, że niektórzy płacili za niego 4 tysiące, a inni 10 tysięcy. Jak się jedna dziewczyna zapytała, dlaczego takie różnice, to jej powiedzieli, że to zależy od umiejętności negocjacyjnych kursanta. big_smile Autorce radziłabym dołączyć do grup facebookowych dla programistek i programistów, jeśli się zastanawia nad tymi kursami, to znajdzie tam trochę opinii byłych kursantów, często niezbyt pozytywnych.

Co do front-endu, to absolutnie go nie dyskryminuje smile Po prostu wiem, ile jest go na studiach i że jest traktowany po macoszemu. Sama miałam go tyle co nic, niecałe pół roku, więc tutaj studia wiem, że aż tak nie pomagają i zrobienie jakiejś sensownej podyplomówki z front-ednu może mieć moim zdaniem i z tego co słyszałam więcej sensu.

Posty [ 23 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » STUDIA, SESJA I ŻYCIE STUDENCKIE » Zrezygnować ze studiów?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2021