Moja babcia ma na mnie za duży wpływ - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Moja babcia ma na mnie za duży wpływ

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 16 ]

1

Temat: Moja babcia ma na mnie za duży wpływ

Długo zastanawiałam się czy napisać, bo są gorsze problemy dnia codziennego, jednak skoro tak bardzo zaczynam się tym czuć zmęczona, to postanowiłam poprosić o radę.
Mam babcię, która ma 76lat, od zawsze była mi bliska mimo, że charakter ma dość ciężki, nie lubi jak coś jest nie po jej myśli. Zrozumiałe jest dla mnie to, że zawsze pytam czy czegoś jej nie trzeba itp. Problem w tym, że momentami przesadza... Np jest weekend, nie planowałam jej odwiedzać, byłam u niej w tygodniu, a babcia potrafi powiedzieć, że jak będę na zakupach to mogę kupić jej gazetę i przy okazji podrzucić... Przy okazji, a mieszkam 20min drogi od niej. Tłumaczę, że nie planowałam być w jej stronach, na co ona, że może w niedzielę jej przyniosę w takim razie. We mnie już się gotuję, bo byłam u niej w tygodniu, a według niej chyba serio nie mam co robić tylko spełniać zachcianki i przychodzić codziennie hmm Nie okazuję złości, tlumaczę sobie, że to starsza osoba, że się nudzi, ale po takiej rozmowie mam zły nastrój pół dnia i w kółko odtwarzam ją w głowie, co wiem, że nie jest normalne.
Druga sprawa. Dziś wróciłam z wyjazdu, zadzwoniłam, żeby się nie martwiła, a babcia już kiedy przyjdę takim nadąsanym głosem, mówię, że pod koniec tygodnia i już nerwy mi puściły i mówię, że nie może oczekiwać, że rzucę wszystko i będę do niej chodzić, bo tak. Oczywiście foch i pretensje. Tłumaczę cierpliwie, że zawsze staram się być na każde skinienie, że zdarza się, że kosztem moich spraw i samopoczucia i że to tak jak w powiedzeniu "daj palec...". Szybko zakończyłam rozmowę, wzięłam cos na uspokojenie i nerwy dalej mnie trzymają.
Brzmi jakbym była podłą osobą, ale naprawdę doszłam do momentu, kiedy mam wrażenie, że podporządkowałam się babci i jej humorom. Rośnie we mnie bunt, że to nie jest normalne, że jednym zdaniem potrafi rozwalić mi dzień, że nie pomagają melisa i pastylki uspokajające (bez recepty). Najgorsze, że babcia ma synów, których nie obarcza swoimi-momentami-wymysłami, zadzwonią raz na jakiś czas, a jak babcia na któregoś fuknie, to po nich to spływa. Po mnie niestety nie. Wiem, że dużo w tym mojej winy, bo przyzwyczaiłam, że staram się szybko pomóc, przyjść, mam z nią codzienny kontakt, odwiedzam ją raz w tygodniu. Dla mnie to jest dużo, bo nie zawsze mam czas i ochotę to robić, a jednak robię, często w imię świętego spokoju. Oczywiście nie zawsze tak jest, jak ma dobry dzień, to jest "normalnie", nie wymyśla, można powiedzieć, że średnio raz w tygodniu trafia mnie szlag. Staram się spokojnym tonem mówić, że przesadza, że nie mogę ot tak rzucić wszystkiego, bo tak sobie wymyśliła, ale w środku cała chodzę.
Mam dopiero 30 lat, a łapię się na tym, że jestem zmęczona tym kieratem, często też przybita. Wiem, że dużo nie zmienię, ale może ktoś z Was był w podobnej sytuacji i udało mu się jakoś tak nie angażować się emocjonalnie, bo to wykańcza. Mój mąż zawsze się irytuje jak słyszy jakąś rozmowę, podczas której się denerwuję, widzi jak cała się potem trzęsę i wiem, że najchętniej mocno by mnie odsunął od babci, bo widzi jaki ma na mnie wpływ. Czasem myślę, ze przez tą chorą sytuację nie zdecyduję się na dziecko, bo raz że pewnie bym z nerwów poroniła, a dwa, że nawet jak się uda to szkoda dziecka, żeby miało tak znerwicowaną matkę sad
Mnie z kolei się wydaje, że kluczowe jest wypracowanie metod, dzięki którym nie będę tak się przejmować i nakręcać pół dnia.
Proszę o rady lub chociaż trzeźwe spojrzenie.

Zobacz podobne tematy :

2 Ostatnio edytowany przez CatLady (2020-10-18 22:13:28)

Odp: Moja babcia ma na mnie za duży wpływ
niokka napisał/a:

Długo zastanawiałam się czy napisać, bo są gorsze problemy dnia codziennego, jednak skoro tak bardzo zaczynam się tym czuć zmęczona, to postanowiłam poprosić o radę.
Mam babcię, która ma 76lat, od zawsze była mi bliska mimo, że charakter ma dość ciężki, nie lubi jak coś jest nie po jej myśli. Zrozumiałe jest dla mnie to, że zawsze pytam czy czegoś jej nie trzeba itp. Problem w tym, że momentami przesadza... Np jest weekend, nie planowałam jej odwiedzać, byłam u niej w tygodniu, a babcia potrafi powiedzieć, że jak będę na zakupach to mogę kupić jej gazetę i przy okazji podrzucić... Przy okazji, a mieszkam 20min drogi od niej. Tłumaczę, że nie planowałam być w jej stronach, na co ona, że może w niedzielę jej przyniosę w takim razie. We mnie już się gotuję, bo byłam u niej w tygodniu, a według niej chyba serio nie mam co robić tylko spełniać zachcianki i przychodzić codziennie hmm Nie okazuję złości, tlumaczę sobie, że to starsza osoba, że się nudzi, ale po takiej rozmowie mam zły nastrój pół dnia i w kółko odtwarzam ją w głowie, co wiem, że nie jest normalne.
Druga sprawa. Dziś wróciłam z wyjazdu, zadzwoniłam, żeby się nie martwiła, a babcia już kiedy przyjdę takim nadąsanym głosem, mówię, że pod koniec tygodnia i już nerwy mi puściły i mówię, że nie może oczekiwać, że rzucę wszystko i będę do niej chodzić, bo tak. Oczywiście foch i pretensje. Tłumaczę cierpliwie, że zawsze staram się być na każde skinienie, że zdarza się, że kosztem moich spraw i samopoczucia i że to tak jak w powiedzeniu "daj palec...". Szybko zakończyłam rozmowę, wzięłam cos na uspokojenie i nerwy dalej mnie trzymają.
Brzmi jakbym była podłą osobą, ale naprawdę doszłam do momentu, kiedy mam wrażenie, że podporządkowałam się babci i jej humorom. Rośnie we mnie bunt, że to nie jest normalne, że jednym zdaniem potrafi rozwalić mi dzień, że nie pomagają melisa i pastylki uspokajające (bez recepty). Najgorsze, że babcia ma synów, których nie obarcza swoimi-momentami-wymysłami, zadzwonią raz na jakiś czas, a jak babcia na któregoś fuknie, to po nich to spływa. Po mnie niestety nie. Wiem, że dużo w tym mojej winy, bo przyzwyczaiłam, że staram się szybko pomóc, przyjść, mam z nią codzienny kontakt, odwiedzam ją raz w tygodniu. Dla mnie to jest dużo, bo nie zawsze mam czas i ochotę to robić, a jednak robię, często w imię świętego spokoju. Oczywiście nie zawsze tak jest, jak ma dobry dzień, to jest "normalnie", nie wymyśla, można powiedzieć, że średnio raz w tygodniu trafia mnie szlag. Staram się spokojnym tonem mówić, że przesadza, że nie mogę ot tak rzucić wszystkiego, bo tak sobie wymyśliła, ale w środku cała chodzę.
Mam dopiero 30 lat, a łapię się na tym, że jestem zmęczona tym kieratem, często też przybita. Wiem, że dużo nie zmienię, ale może ktoś z Was był w podobnej sytuacji i udało mu się jakoś tak nie angażować się emocjonalnie, bo to wykańcza. Mój mąż zawsze się irytuje jak słyszy jakąś rozmowę, podczas której się denerwuję, widzi jak cała się potem trzęsę i wiem, że najchętniej mocno by mnie odsunął od babci, bo widzi jaki ma na mnie wpływ. Czasem myślę, ze przez tą chorą sytuację nie zdecyduję się na dziecko, bo raz że pewnie bym z nerwów poroniła, a dwa, że nawet jak się uda to szkoda dziecka, żeby miało tak znerwicowaną matkę sad
Mnie z kolei się wydaje, że kluczowe jest wypracowanie metod, dzięki którym nie będę tak się przejmować i nakręcać pół dnia.
Proszę o rady lub chociaż trzeźwe spojrzenie.

Taki problem poświęcić 20 minut by przynieść starszej osobie zakupy? Czy żeby zadzwonić? Zwłaszcza, że jej synowie mają to gdzieś? Jak zaczęłam czytać, to myślałam, że to jakaś nastolatka pisze...

Nie widzę tu powodu do aż tak ogromnego znerwicowana i poronienia ewentualnej ciąży. Jeśli na małe prośby babci o pomoc czy zwyczajny kontakt reagujesz takimi nerwami to coś z Tobą nie tak. Nie widzę tu żadnych powodów do takich emocji. Raczej rozpieszczoną i leniwą wnuczkę.

3 Ostatnio edytowany przez Istotka6 (2020-10-18 22:30:41)

Odp: Moja babcia ma na mnie za duży wpływ

Cat,  tu nie chodzi o zakupy ale o gazetę,  tak jakby bez niej nie mogła żyć.  20 minut przy swoich planach to jest dużo.  Autorka przecież dba o babcie ale ta wymaga od Autorki poświęcenia czasu gdy sama ms na to ochotę,  nie dba o to że autorka mimo że jest często to też ma swoje sprawy.  Też bym nie chciała takiego zawracanie  D z byle powodu

Nie ma rewolucji, jeśli nie ma buntu.

4

Odp: Moja babcia ma na mnie za duży wpływ

Lepiej faktycznie nie decyduj się na dziecko, bo jeżeli takie pierdoły mogą spowodować poronienie, to co dopiero prawdziwie stresujące sytuacje.

Ja myślę, że babci jest po prostu mało czasu z Tobą spędzonego. 20min spaceru do niej to nie jest wielki wysiłek, mogłabyś wpadać częściej, skoro nikt inny tego nie robi.
A jak nie to po prostu podchodź do tego asertywnie i nie dawaj na siebie aż tak wpływać i się tak denerwować. Serio, są bardziej stresujące w życiu rzeczy.

Ja tylko zapytalabym siebie samą na Twoim miejscu, czy jak babci zabraknie, to nie będzie Ci żal, że nie poświęciłaś tych 20min, żeby jej zanieść głupią gazetę.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

5

Odp: Moja babcia ma na mnie za duży wpływ

Dzwonię do niej dwa razy dziennie, jestem u niej raz w tygodniu. Rozumiem kupić chleb, artykułu pierwszej potrzeby, bo jej się nie chciało wyjść, ale akurat gazeta to dla mnie fanaberia... Przykładów mam dużo: paczka majeranku w czasach, kiedy do sklepu chciało się wejść to trzeba było przez obostrzenia stać w kolejce albo że mój tata wspanialomyślnie zrobił babci zakupy, według babci za duże, i zadzwoniła do mnie, że muszę teraz natychmiast przyjść, żeby część rzeczy zabrać - rzeczy, które spokojnie te dwa dni by wytrzymały. Tłumaczę, że dopiero weszłam do mieszkania, że chcę odpocząć i przyjdę jutro, to już fochy i burczenie, że dziś.
Może tak to brzmi, że jestem leniwa, rozpieszczona. Serio to jest jedyna osoba, która potrafi doprowadzić mnie do wściekłości i łez bezradności.

6

Odp: Moja babcia ma na mnie za duży wpływ

Borze, ale masz super mniemanie o swojej babci. "nie chciało się wyjść, foch, burczenie, fanaberia..."
Może byłoby lepiej, jakbyś w ogóle jej nie robiła tych przysług, bo wygląda na to, że ich cena jest zdecydowanie za wysoka dla Ciebie i dla niej...

To, że ona prosi o różne rzeczy, nie oznacza, że jest wymgająca czy roszczeniowa. To jest stary i samotny człowiek, który chce, żeby kogoś obchodził jego los, żeby komuś zależało na tym, czy jest jej dobrze, czy jest szczęśliwa, czy ma z kim pogadać. Mam niejasne poczucie, że chcesz ugłaskać swoje sumienie, bo Ci jej żal, ale dajesz tylko tyle, żeby sobie to sumienie zagłuszyć, a nie naprawdę zobaczyć w tym wszystkim człowieka.

Naprawdę, nie masz powodów do złości. Sama sobie wkręcasz całą tą wściekłość i bezradność. To Ty decydujesz ile czasu i jaki czas poświęcasz innym ludziom, do wściekłości i bezradności dochodzi wtedy, kiedy robisz rzeczy wbrew sobie. Po co jedziesz z tą gazetą, jak nie chcesz? Masz prawo nie chcieć. Ale tu zaczyna się sumienie "biedna babcia, synowie ją porzucili" i nadużywasz siebie, jedziesz. A babcia chce więcej, bo jest samotna. A Ty już pełna wściekłości na cały tydzień, że raz się nadużyłaś, kolejne telefony i prośby już odbierasz jako fanaberie. Mimo że dla niej - osoby, która w tym wieku już chyba nie ma wielu angażujących spraw - kwestia zbyt dużych zakupów to coś, co może zaprzątać głowę cały dizeń.

Serio, pomedytuj sobie czy posiedź nad tym, ile czasu naprawdę chcesz spędzać z babcią i jakie mieć z nią relacje, żeby ona nie miala poczucia, że robisz coś "z łaski", tylko autentycznej troski i chęci kontaktu, a jednocześnie żebyś ty nie miała poczucia, że ktoś oczekuje że masz nagle wszystko rzucać, i na dodatek Ty to oczekiwanie spełniasz.

If you can be anything, be kind.

7

Odp: Moja babcia ma na mnie za duży wpływ
Monoceros napisał/a:

To Ty decydujesz ile czasu i jaki czas poświęcasz innym ludziom, do wściekłości i bezradności dochodzi wtedy, kiedy robisz rzeczy wbrew sobie. Po co jedziesz z tą gazetą, jak nie chcesz? Masz prawo nie chcieć. Ale tu zaczyna się sumienie "biedna babcia, synowie ją porzucili" i nadużywasz siebie, jedziesz. A babcia chce więcej, bo jest samotna (...)

Serio, pomedytuj sobie czy posiedź nad tym, ile czasu naprawdę chcesz spędzać z babcią i jakie mieć z nią relacje, żeby ona nie miala poczucia, że robisz coś "z łaski", tylko autentycznej troski i chęci kontaktu, a jednocześnie żebyś ty nie miała poczucia, że ktoś oczekuje że masz nagle wszystko rzucać, i na dodatek Ty to oczekiwanie spełniasz.

Właśnie z tym mam problem sad

8

Odp: Moja babcia ma na mnie za duży wpływ

Pamiętaj, że nic nie musisz. Tym bardziej nie musisz utrzymywać kontaktów z kimś kto wprawia Cię w zły nastrój. To że babcia jest starsza i samotna nie oznacza, że jednocześnie nie może być toksycznym człowiekiem.

Kontakty z nią i pomaganie to tylko Twoja dobra wola a nie obowiązek.

9

Odp: Moja babcia ma na mnie za duży wpływ
CatLady napisał/a:

Nie widzę tu powodu do aż tak ogromnego znerwicowana i poronienia ewentualnej ciąży. Jeśli na małe prośby babci o pomoc czy zwyczajny kontakt reagujesz takimi nerwami to coś z Tobą nie tak. Nie widzę tu żadnych powodów do takich emocji. Raczej rozpieszczoną i leniwą wnuczkę.

To samo pomyślałam. Głownie mnie rozśmieszyło, że autorka bierze leki uspokajające i boi się że poroni przez babcię big_smile

Autorko - zamiast mówić "nie chce mi się, nie mam czasu" (babcia tego nie zrozumie), podawaj konkretne (nawet wymyślone) powody: umówiłaś się z koleżanką, masz dziś więcej pracy, zostajesz po godzinach, masz randkę.

Proponuję również żebyś nauczyła ją jak się odbiera połączenia video - i rozmawiajcie w ten sposób. Bo jej najwyraźniej sam głos nie starczy, chce Cię widzieć.

10

Odp: Moja babcia ma na mnie za duży wpływ
Monoceros napisał/a:

Borze, ale masz super mniemanie o swojej babci. "nie chciało się wyjść, foch, burczenie, fanaberia..."
Może byłoby lepiej, jakbyś w ogóle jej nie robiła tych przysług, bo wygląda na to, że ich cena jest zdecydowanie za wysoka dla Ciebie i dla niej...

To, że ona prosi o różne rzeczy, nie oznacza, że jest wymgająca czy roszczeniowa. To jest stary i samotny człowiek, który chce, żeby kogoś obchodził jego los, żeby komuś zależało na tym, czy jest jej dobrze, czy jest szczęśliwa, czy ma z kim pogadać. Mam niejasne poczucie, że chcesz ugłaskać swoje sumienie, bo Ci jej żal, ale dajesz tylko tyle, żeby sobie to sumienie zagłuszyć, a nie naprawdę zobaczyć w tym wszystkim człowieka.

Teoretycznie trudno się z tym poglądem nie godzić z drugiej jednak strony, dlaczego jakby tylko w osobie starszej należy dostrzegać człowieka ? Czy we wnuczce, córce, synu, którzy są czynni zawodowo i posiadają już własna rodzinę  oraz obowiązki wobec niej, tak trudno dostrzec owego człowieka ? Doba ma tylko 24 godziny dla każdego. Oczywiście, że inaczej ten czas upływa osobie zajętej, a inaczej  nudzącej się jak mops. Na bazie obserwacji najbliższego otoczenia oraz własnych doświadczeń  stwierdzam, że osoby starsze nagminnie oczekują nieustającego zainteresowania, atencji i błyskawicznego spełniania ich fanaberii. Bywa, że są kapryśne jak dzieci. Tyle tylko, że dziećmi już od dawna nie są i mają chyba trochę większe wyobrażenie o życiu codziennym dorosłego człowieka niż dziecko ? Tak szybko się zapomina jak wygląda rytm dnia człowieka pracującego zawodowo, często w godzinach nadliczbowych, żeby utrzymać dom i własną rodzinę ? Czy potrzeba zrozumienia działa tylko w jedną stronę ? Roszczeniowa postawa osób starszych, ciągłe narzekanie na brak zainteresowania i wzbudzanie w najbliższych poczucia winy skutkuje tylko tym, że dzieci i wnuki  odwiedzają takie osoby jeszcze rzadziej i głównie z poczucia obowiązku. Może gdyby niektóry staruszkowie byli mniej roszczeniowi i skupiający się jedynie na swoich potrzebach nie byliby tak samotni ?
Chciałabym być dobrze zrozumiana... osobiście uważam, że dzieci mają obowiązek troszczyć się o starszych rodziców. Miło byłoby jednak, gdyby obie strony chciały dostrzegać w sobie człowieka z jego potrzebami i ograniczeniami związanymi z różnym etapem życia.

"Błogosławiony ten, co nie mając nic do powiedzenia,  nie obleka tego faktu w słowa"

11

Odp: Moja babcia ma na mnie za duży wpływ
Volver napisał/a:
Monoceros napisał/a:

Borze, ale masz super mniemanie o swojej babci. "nie chciało się wyjść, foch, burczenie, fanaberia..."
Może byłoby lepiej, jakbyś w ogóle jej nie robiła tych przysług, bo wygląda na to, że ich cena jest zdecydowanie za wysoka dla Ciebie i dla niej...

To, że ona prosi o różne rzeczy, nie oznacza, że jest wymgająca czy roszczeniowa. To jest stary i samotny człowiek, który chce, żeby kogoś obchodził jego los, żeby komuś zależało na tym, czy jest jej dobrze, czy jest szczęśliwa, czy ma z kim pogadać. Mam niejasne poczucie, że chcesz ugłaskać swoje sumienie, bo Ci jej żal, ale dajesz tylko tyle, żeby sobie to sumienie zagłuszyć, a nie naprawdę zobaczyć w tym wszystkim człowieka.

Teoretycznie trudno się z tym poglądem nie godzić z drugiej jednak strony, dlaczego jakby tylko w osobie starszej należy dostrzegać człowieka ? Czy we wnuczce, córce, synu, którzy są czynni zawodowo i posiadają już własna rodzinę  oraz obowiązki wobec niej, tak trudno dostrzec owego człowieka ? Doba ma tylko 24 godziny dla każdego. Oczywiście, że inaczej ten czas upływa osobie zajętej, a inaczej  nudzącej się jak mops. Na bazie obserwacji najbliższego otoczenia oraz własnych doświadczeń  stwierdzam, że osoby starsze nagminnie oczekują nieustającego zainteresowania, atencji i błyskawicznego spełniania ich fanaberii. Bywa, że są kapryśne jak dzieci. Tyle tylko, że dziećmi już od dawna nie są i mają chyba trochę większe wyobrażenie o życiu codziennym dorosłego człowieka niż dziecko ? Tak szybko się zapomina jak wygląda rytm dnia człowieka pracującego zawodowo, często w godzinach nadliczbowych, żeby utrzymać dom i własną rodzinę ? Czy potrzeba zrozumienia działa tylko w jedną stronę ? Roszczeniowa postawa osób starszych, ciągłe narzekanie na brak zainteresowania i wzbudzanie w najbliższych poczucia winy skutkuje tylko tym, że dzieci i wnuki  odwiedzają takie osoby jeszcze rzadziej i głównie z poczucia obowiązku. Może gdyby niektóry staruszkowie byli mniej roszczeniowi i skupiający się jedynie na swoich potrzebach nie byliby tak samotni ?
Chciałabym być dobrze zrozumiana... osobiście uważam, że dzieci mają obowiązek troszczyć się o starszych rodziców. Miło byłoby jednak, gdyby obie strony chciały dostrzegać w sobie człowieka z jego potrzebami i ograniczeniami związanymi z różnym etapem życia.

Tej babci z posta nie mam jak tego powiedzieć, bo gdybym miała, to własnie bym to powiedziala. Ale pisanie w próżnię mnie nie kręci. Dlatego też napisałam autorce posta co ONA może zrobić, bo to jej temat, jej problem, i to ona musi poszukać rozwiązania, jeśli chce sobie pomóc. Użalanie się, że babcia jest taka roszczeniowa niewiele zmieni, a może tylko pogorszyć nastawienie do babci, która - być może - nie ma złych intencji.

niokka piszesz "właśnie z tym mam problem" ale mam poczucie, że Ty doskonale WIESZ ile czasu chcesz spędzać z babcią i na co się zgadzasz, a na co nie. Napisz to tutaj, przecież nikt Cię nie zlinczuje za to, że powiesz, że chcesz ją widywać raz w tygodniu i nie odbierać od niej codziennie telefonów. Tylko na razie ukrrywasz się za tym, że to trudne.
Jest trudne, owszem. Bardzo. I nie będziesz się czuła dobrze jeszcze przez długi czas, niezależnie od tego, jakie decyzje podejmiesz.

Brak decyzji również jest wyborem.

If you can be anything, be kind.

12

Odp: Moja babcia ma na mnie za duży wpływ

A moze zostawila jakis spadek i teraz wymaga?
Sytuacja z dzis. Moj kochany mezulek przesiaduje co niedziela u mamy ciekawe czemu. Moze marzy mu sie domek po rodzicach???
Kazdy prezent to splata. Niestety.

'Netkobiety są kompasem w moim życiu'

"mam czas dla każdego absurdu"

13

Odp: Moja babcia ma na mnie za duży wpływ
nokiaaa napisał/a:

A moze zostawila jakis spadek i teraz wymaga?
Sytuacja z dzis. Moj kochany mezulek przesiaduje co niedziela u mamy ciekawe czemu. Moze marzy mu sie domek po rodzicach???
Kazdy prezent to splata. Niestety.

Nie wpadłaś na to, że po prostu chce się z własną matką zobaczyć?

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

14 Ostatnio edytowany przez nokiaaa (2020-11-09 07:03:02)

Odp: Moja babcia ma na mnie za duży wpływ

Lady zostawial mnie w kazdym waznym momencie naszego zycia, jak odbieralam wyniki spadających bet tez byl u niej, u lekarza, pod gabinetem, w szpitalu,na usg. W swieta pojechali na jajeczko a ja zostalam w drugiej poronionej juz ciazy sama jak palec w domu(nie mamy dobrej relacji), czekając na skrobankę w szpitalu(mialam isc do szpitala po swietach). Kazde swieto to samo. To nie jest temat do krotkiej dyskusji.  Stracilam dwie ciaze, mamy jednego syna, w kazdej kolejnej bylam sama. a tu? Po prostu babcia  boi sie samotnosci, szkoda mi mlodej i jej meza, jak na sile to widac jakie skutki.

'Netkobiety są kompasem w moim życiu'

"mam czas dla każdego absurdu"

15

Odp: Moja babcia ma na mnie za duży wpływ
nokiaaa napisał/a:

Lady zostawial mnie w kazdym waznym momencie naszego zycia, jak odbieralam wyniki spadających bet tez byl u niej, u lekarza, pod gabinetem, w szpitalu,na usg. W swieta pojechali na jajeczko a ja zostalam w drugiej poronionej juz ciazy sama jak palec w domu(nie mamy dobrej relacji), czekając na skrobankę w szpitalu(mialam isc do szpitala po swietach). Kazde swieto to samo. To nie jest temat do krotkiej dyskusji.  Stracilam dwie ciaze, mamy jednego syna, w kazdej kolejnej bylam sama. a tu? Po prostu babcia  boi sie samotnosci, szkoda mi mlodej i jej meza, jak na sile to widac jakie skutki.

Nokia, ale to jest problem Twojego meza i Twoj, ze mu na takie zachowania pozwalasz.
Twoj maz ma prawo do odwiedzenia swojej matki. Jednoczesnie Ty popelnilas na przestrzeni czasu duzo bledow pozwalajac mu na to, zeby na swieta jezdzil tam sam. Zreszta, skoro Ty z nia nie masz dobrej relacji i nie umiecie zagryzc zebow i po prostu przetrzymac tego jajeczka, to coz.
W normalnej sytuacji albo oboje nie jedziecie, albo oboje jedziecie, a nie ze on jedzie, a Ty siedzisz w domu.

I nie, u Autorki jednak inaczej to wyglada.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

16 Ostatnio edytowany przez Maga1984 (2020-11-15 12:05:58)

Odp: Moja babcia ma na mnie za duży wpływ

niokka rozumiem Twoja frustracje i wiem, ze nie chodzi z Twojej strony o brak checi przyslugi, pomocy czy troski o babcie.

Moja babcia traktuje podobnie moja mame ... powiedzialabym troche przedmiotowo, ale juz swojego syna (brata mojej mamy) nie.

Wiem, ze to 'wina' mojej mamy, bo pozwolila na przekraczanie granic przez wiele lat. Trudno to teraz zatrzymac. Kiedy moja mama nie ma sily/czasu/checi spelniac tego co chce jej mama pojawia sie opor i podobne reakcje jak u Ciebie: foch, odpowiednia intonacja glosu, wzbudzanie poczucia winy.

Oczywiscie u Ciebie jest inna relacja: babcia vs wnuczka zas w mojej rodzinie mama vs corka, ale utrwalony wieloletni schemat bardzo podobny.

Jedyne co moge Tobie poradzic to to bys pracowala nad soba ... masz jedynie wplyw na swoje zachowanie i swoje reakcje.

Posty [ 16 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Moja babcia ma na mnie za duży wpływ

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2021