Wygląd - brzydota - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 61 do 84 z 84 ]

61

Odp: Wygląd - brzydota

Zacznij malować, pisać, fotografować, uprawiać boks skoro masz tyle agresji względem siebie wykorzystaj ją przynajmniej produktywnie.
Mnie mierzi już, że gdzie nie spojrzę wszędzie sztuczne baby. Zastanawiam się ile czasu muszą zmarnować by wszystkie te akcesoria kupić, a potem jeszcze je wykorzystać. Ostatnio włączyłam TVP1 a tam sława, z bycia sławną partnerką Kreta Pani prezenterka wiadomości w obcasach conajmniej 20cm. Wtf. Przecież takie buty noszą pornostary, a nie szanowane kobiety prezentujące "poważne" wiadomości.
Ostatnio również doszła do mnie informacja, że młodzież ma nową kulturę, propagującą anoreksję - proana. Zapisujesz się na stronce, od której dostajesz informację jak się głodzić. 14 latki stosujące dietę 300 kalorii dziennie.
No coś pięknego.
Wybacz autorko, że to w Twoim poście me wynurzenia zawarłam, jednak czytając Twe ubolewania znowu się zmierziłam. Szkoda, że nie potrafisz zauważyć że Twoim problemem z pewnością nie jest "przepiękne opakowanie", a trujący jad który sama sobie systematycznie dawkujesz. Chcesz się akceptować? To zacznij z równą zawziętością się komplementować, a wady zacznij traktować jak część siebie, a nie defekt. DYSTANS jest pięknem. Mądrość, poczucie humoru, sarkazm, absurd. Piękna twarz to tylko piękna twarz, nic ponad to.

Zobacz podobne tematy :

62

Odp: Wygląd - brzydota

Vinnga, świetnie to napisała. Jak już pisałam tysiąc razy też wiele osób nazywało mnie brzydką i też można mnie tak nazwać, nie wyglądam ładnie, ale dzięki sposobowi życia ludzi to tak bardzo nie obchodzi. Owszem, wygląd ma pewne znaczenie, ale nawet największe braki można nadrobić.

A znalezienie pasji to też dobry pomysł smile Ona może dać wiele radości i popatrzysz na siebie z innej perspektywy.

"Czytanie książek to najpiękniejsza zabawa, jaką sobie ludzkość wymyśliła"

Wisława Szymborska

63

Odp: Wygląd - brzydota

E, mnie się już podnosi kolacja od tego wątku.
Znajdź sobie DOBREGO specjalistę.

A najlepsze dla Ciebie byłoby dobrowolne zgłoszenie się do dobrego szpitala na odpowiedni oddział. Tam Cię naprawią. Tylko musisz mieć motywację, chęci do zmiany. Musisz chcieć - a Ty nie chcesz. Ja trafiłam na oddział po próbie samobójczej dobrych parę lat temu. Postawili mnie na nogi. Oczywiście nie od razu, stopniowo. Powinnaś zacząć od opanowania problemów z jedzeniem. Nie poradzisz sobie sama. Potem stopniowo odbudowywać straconą samoocenę.

I jak słusznie stwierdziła Vinnga, możesz być najgorszym kaszalotem, ale jeśli jesteś ciepła, inteligentna, pozytywnie nastawiona do życia, to któryś facet na bank Cię pokocha i wcale nie taki emocjonalny popapraniec jak Ci się wydaje. Ale nie bądź rozmiękłą kluchą..

Krótkie nogi da się znieść. Zgryz można naprawić - coś o tym wiesz. Mordę można zmienić - operacje są. Ale jestem więcej niż pewna - że po takiej operacji nic by się u Ciebie nie zmieniło. Leci taki program na TVN Style - Piękna i Bestia. Obejrzyj sobie - dostępny na Tvnplayerze.

64

Odp: Wygląd - brzydota

Przeczytałem ten wątek z uwagą, niedowierzaniem i szczęką wbitą w podłogę, która to spadając pogruchotała blat biurka.
Po kilku pierwszych linijkach zacząłem się zastanawiać skąd kobieta może mieć nie tyle do świata, co do samej siebie tyle nienawiści za to... że jest jaka jest.
Sam jestem po oszpeceniu nogi przez lekarzy, wielu życiowych perturbacjach i wypadku motocyklowym z "odznakami" na całym ciele ale to już mi zakrawa o zaiste pisarską wersję z polotem samozagłady za życia. Prowokacja w wersji hard.
Jedno z czym się mogę zgodzić to

Metyl napisał/a:

Wiesz co ... ja do ludzi generalnie podchodzę neutralnie. Ba - jestem nawet w stanie zrozumieć i to dość mocno tych na różnych życiowych zakrętach. Ćpunów, alkoholików, ludzi którzy mają kosmiczne problemy z nauką, są cholernie nieśmiali, wplątywali się w różne dziwne relacje związkowo-seksualne, ludzi po najróżniejszych wybojach i doświadczeniach życiowych. I naprawdę chciałoby się takim ludziom pomóc ale wiem z doświadczenia jak i autopsji, że to jest zwyczajnie niemożliwe w jednym przypadku. A ten przypadek nazywa się całkowitym i absolutnym negowaniem wszystkiego i brakiem podstawowej rzeczy jakim jest szacunek do siebie. I do tego nie trzeba mieć ani długich nóg ani zgrabnego biustu ani idealnej cery.
Już Ci raz pisałem - jeśli nie szanujesz siebie, swojego ciała, życia to jak my - inni ludzie mamy NIE mieć pod górkę chcąc żyć obok Ciebie, chcąc Ci pomóc, doradzić skoro nazywasz siebie ścierwem, piszesz niewybrednym językiem i w ogóle na wszystko jesteś zapatrzona negatywnie. I nie uwierzę że NIE MA w Tobie ani jednej - jakiejkolwiek rzeczy, która mogłaby pomóc Ci wyjść na powierzchnię z tego bagna pesymizmu. To se ne da panie Havranek.
Domyślam się że nie jest Ci lekko w tej sytuacji ale do jasnej cholery ... Jakiekolwiek zmiany MUSZĄ mieć podstawy. Jakiekolwiek podstawy.

Takie desperackie poszukiwanie poparcia, poklasku i - o zgrozo - wyrazów uznania w społeczeństwie ,jest poszukiwaniem ludzi chorujących na permisywizm społeczny, który to daje przyzwolenie na rozbestwienie -Twoje autorko słownictwo - rozwydrzenie "medialne" i sklasyfikowanie takich ludzi do miana chorych na cokolwiek.
Chorych, bo nie widzą ani grama pozytywnych aspektów ani na zewnątrz ani wewnątrz siebie. I negują wszystko co może mieć choć 1% prawdy, zgoła odmiennej od ich zatwardziałego punktu widzenia.

Ty nie szukasz w ogóle sposobu jak pomóc sobie i od czego zacząć; Ty za wszelką cenę szukasz w Nas - na tym forum - poparcia swojego wizerunku. Ale wizerunku, który z całą pewnością nie u każdego się kończy na tym, co widzi za pierwszym podejściem interpersonalnym czy kontaktem wzrokowym. Tego nie możesz przełknąć. A jak jeden lekarz Ci nie pasi i nie pomaga, recepta jest banalnie prosta - zmień go i problem się jakoś inaczej rozwiąże.

Też mogłem się zamknąć w 4 ścianach i nie pokazywać światu; też po diagnozie lekarza wrosnąć w krzesło i siedzieć, bo jedynym środkiem lokomocji dla mnie - jego zdaniem - był wózek inwalidzki - w wielkiej ostateczności kule "szwedki" lub balkonik - a nie własne nogi. Nawet wypadek motocyklowy i pokiereszowania wskutek tego nabyte, mnie na niego nie posadziły. Ale nie dałem za wygraną i pokazałem światu, że z tego marazmu i potłuczonej diagnozy lekarskiej wyjdę i "jeszcze Wam qwa pokażę". (konował był dumny ze swojej pewności siebie, jak po 20 latach zobaczył mnie wjeżdżającego na wózku do jego gabinetu; zdębiał i zbladł ze wstydu jak po skończonej wizycie bez problemu wyszedłem z gabinetu, zostawiając mu wózek "gratis").

Można? Można, tylko trzeba chcieć i szukać - nawet pod ziemią - sposobu i pukać do zamkniętych drzwi; tych obok a nie "zaspawanych" przed nosem!

Mogę być w każdym miejscu na świecie, ale fragment mnie zawsze będzie jezdził opustoszałą autostradą zwaną życiem, sprawdzajac w tylnym lusterku, jak rozmywają się na horyzoncie miejsca i ludzie, których poznałem.

65

Odp: Wygląd - brzydota

Jak masz krotkie nogi to masz, nie zmienisz tego. Mozesz zadbac, by byly ladne, smukle itd. Na codzien ciuchy i odpowiednie buty potrafia dodac pare cm. NIe lataj nago przed innymi. W sytuacji intymnej z jakims jegomosciem nogi nie graja wielkiej roli, raczej ida na bok, do gory itd. wiec nie ma co sie przejmowac.

Co do buzki, jesli jest az tak szpetna jak mowisz, to mozesz ja troche odszpecic. Troche maski na buzce nikomu nie zaszkodzilo. To niewiarygodne ale sam tusz do rzes i troche rozu i wyrownane brwi czynia cuda.

Co do nieposiadania faceta to sie nie dziwie, bo Ty chyba robisz sie na ich kumpla a zazwyczaj facet nie lata za kumplem. Wiec jesli jestes od piwa to bedziesz, chyba, ze to zmienisz. Nie wiem jak, nie bylam nigdy w takiej sytuacji ale troche kobiecosci nigdy nie zaszkodzi. A sa rzeczy, ktorych mozna sie nauczyc.

Co do resztz to wspolczuje i Bogu dziekuje, ze mam lzej w zyciu ale pewnie wrodzone dobre samopoczucie i widzenie szklanki do polowy pelnej mi w tym pomagaja.

66 Ostatnio edytowany przez Katarzynka82 (2013-09-22 02:29:37)

Odp: Wygląd - brzydota

Intelektu ci nie brak tu szukaj swych dobrych cech bo jak niedostanie się urody to dostanie się umysł.

Jestem wierna tak jak ty mi.
Odp: Wygląd - brzydota
Katarzynka82 napisał/a:

Intelektu ci nie brak tu szukaj swych dobrych cech bo jak niedostanie się urody to dostanie się umysł.

100% racji. Znam z widzenia kilka osób, które mają specyficzną urodę, zdecydowanie odbiegają od normy. Ale robią karierę, środowisko je szanuje i liczy się z ich opinią i osiągnięciami. W pewien sposób przerosły swoje problemy. Gdyby chciały mogłyby usunąć wszelkie wady fizyczne bo dzięki pracy na to je stać. Ale do tego trzeba dwóch rzeczy: ambicji i pokonania lenistwa.

68

Odp: Wygląd - brzydota

Masz rację wszyscy wokół Ciebie to debile i idioci - tylko Ty jedna masz rozum.. bidulka, dla której najważniejszą wartością jest wygląd.. eh - współczuję.

bo ważna jest dla mnie
równowaga
uczynków i słów

69

Odp: Wygląd - brzydota

ojj ja cię rozumiem, najczęstsze uczucie jaki mi towarzyszy to wściekłość. A jeżeli chodzi o to jak sobie radzicie hmm w zasadzie to chyba sobie w ogóle nie radze a jedynie żyje z dnia na dzień a każda sytuacja w której płeć przeciwna daje mi odczuć brak urody doprowadzają mnie do szału.

70

Odp: Wygląd - brzydota

Nie ma to jak cisnąć siebie o to, że jest się brzydkim, a nie robić zbytnio nic w kierunku poprawy.
W zaakceptowaniu samego siebie pomaga jakaś zajawka ,  a w szczególności sport.
Ćwicząc zaczynasz akceptować swoje ciało, a zaraz sprowadzasz je do coraz to lepszej formy.
Poprawia się samopoczucie, samoocena i życie staje się przyjemniejsze. Po dobrym wysiłku samo leżenie jest czymś pięknym i nie ma miejsca na nude. A jak się człowiek nudzi to mu głupie pomysły do głowy przychodzą. Takie jak użalanie się nad sobą za pierdoły.

Zadbanie o siebie to podstawa, nie wierze w te wasze sztuczne ułomności bedące powodem życiowego nieszczęścia.
Są ludzie którzy na odzień borykają sie z dużo większymi problemami a w pełni cieszą się życiem, a wasze defekty są przy nich śmieszne.
Ludzie z paraliżem twarzy, poparzeniem, brakiem kończyn i innymi nieszczęściami są bardziej zadowoleni od co poniektórych zdrowych.
Po prostu się wam za przeproszeniem w dupach po przewracało i nic więcej, weźcie się w garść  i bierzcie do działania.

71

Odp: Wygląd - brzydota

Co wy tu w ogóle piszecie... Wrzuć swoją fotkę bjo, jeżeli faktycznie jest tak jak mówisz to jedna fotka w necie nic Ci nie zaszkodzi.

72

Odp: Wygląd - brzydota

Postanowiłam dokopać się do tego nieszczęsnego wątku, by PONARZEKAĆ, WYŻYĆ SIĘ, WYPŁAKAĆ SIĘ ETC. . Nie daję sobie rady. Co prawda od września sporo się w moim życiu zmieniło, jednakże jedyne co mną miota, to myśli suicydalne. Dodam, że jednym z mniejszych pierwiastków jest wygląd. Nie mniej jednak jest to 100 kg piłka lekarska, która wisi mi nad głową, i która zaraz z całą siłą zleci i uderzy o mnie. Męczą mnie schizy, które są pochodną wyglądu.

truskaweczka19 napisał/a:

A myślałaś może kiedyś, by pójść na jakiś dzienny oddział nerwic czy depresji? Mogłabyś popytać, bo słyszałam, że są takie na nfz, zawsze pobędziesz tam jakiś czas, poznasz ludzi z podobnymi problemami, a przy tym odpoczniesz psychicznie od rodziców.

A jeśli chodzi do psychologów, to chodziłaś na taką regularną terapię np poznawczo-behawioralną, co tydzień np? Słyszałam, że takie przynoszą dobre efekty, może warto spróbować, chociażby na nfz popytać, bo zrozumiem, jeśli przebywanie na oddziale to będzie dla Ciebie za wiele. Ja po prostu chcę pomóc.

Myślałam. Każdy mój psychiatra stwierdzał, że nie nadaje się na oddział dzienny. Bo się widać nie nadaję. To, że świetnie umiem stwarzać pozory normalności i ogólnej zajebistości (przez co nie trzeba na mnie tracić hajsu z kasy nfz), to już nie moja wina. Nie wiem co bym musiała zrobić. Chyba zwrócić obiad na biurko psychiatrzycy, a potem na jej oczach wyjąć wygotowaną pętelke i próbować doknac żywota na klamce od gabinetu.
Jak chciałam wydębić skierowanie na oddzial zamknięty we wrześniu, to rzeczona psychiatrzyca mi powiedziała, że "znając mnie" wypisałabym się już następnego dnia. Pewno racja. A zawsze chciałam sprawdzić jak to jest w psychiatryku... Od tylu lat nie wychodzi.
Na terapie b-p chodziłam, zaczynałam wielokrotnie. Ostatnią przerwałam jak weszłam w seksualność. Po prostu zaczęłam się brzydzić mojej terapeutki i szkoda mi też było stówki tygodniowo (bo zarabiałam wtedy niecałe 8 stów miesiecznie i nie mieszkałam ze starymi, wiec tego...).

koteczek tongue napisał/a:

zastanawia mnie jedno dlaczego uwazasz ze operacja zmieni twoje zycie? otoz uwazam ze zmieni wyglad, naprawi kilka usterek np zgryzu i tyle.... w srodku nadal bedziesz ta smutna i zakompleksiona dziewczynka ktora nie widzi wlasnego odbicia w lustrze tylko "brzydote". po operacji znajdziesz kolejny powod do umartwiania sie...i tyle.
Powinnas popracowac nad psychika i to z pomoca specjalisty...ZAAKCEPTOWAC SIEBIE TAKA JAKA JESTES.....a potem myslec o zmianach w wygladzie. Moim zdaniem wiele "mankamentow" urody mozna skorygowac nie wydajac na nie kuuuupy kasy.

Otóż nie Koteczku. Zastanawia mnie, dlaczego KAŻDY tak mówi? KAŻDY kto nie zna problemu z autopsji. Skąd pewność, że operacja nie przyniesie poprawy samopoczucia? A skąd pewność, że przyniesie? Co mam do stracenia? Co mam do zyskania? Nic. Więc dlaczego nie próbować? Mogę tylko stracić. Nic nie robiąc tracę. Teraz tracę. Całe moje dotychczasowe życie, to jedna wielka strata. Chciałabym się poczuć pewna siebie, ładna, atrakcyjna (tak, fizycznie)... w oczach innych. Chciałabym poznać to uczucie. Jedyne mi znane, to to, które zmusza mnie do tego, bym się chowala, wstydziła itp.
W żaden inny sposób niż OPERACJA tego nie osiągnę. Chciałabym by było inaczej. Uwierz.

vinnga napisał/a:

Uznałaś, że winny jest Twój wygląd. No cóż, w ten sposób faktycznie będziesz tylko chodzić na piwo i fajkę z facetami. Bo ten pogląd jest bardzo wygodną wymówką. Wymówką, żeby nie poszukać i nie zmienić tego co jest prawdziwą przyczyną. Do tego jest to bardzo skuteczna wymówka - może Ci niezmiennie skutecznie służyć do 70-tki.

W pierwszym poście zapytałaś "jak radzicie sobie z brzydotą?". Ja ze swoją rozprawiłam się już dawno. Żadnymi operacjami, nawet nie makijażem (którego do tej pory nie nauczyłam się robić). Skupiłam się na tym, żeby pokazywać jaka jestem fajna

Zatem zadaję kolejne pytanie(a): Jak znaleźć prawdziwą przyczynę?
Jak sobie poradziłaś? Wydajesz się być osobą pewną siebie. To mi imponuje.

fajka2 napisał/a:

Chcesz się akceptować? To zacznij z równą zawziętością się komplementować, a wady zacznij traktować jak część siebie, a nie defekt.

Jeżeli ktoś poza mną, potrafić tak będzie wobec mnie, to why not?

Cynicznahipo napisał/a:

A najlepsze dla Ciebie byłoby dobrowolne zgłoszenie się do dobrego szpitala na odpowiedni oddział. Tam Cię naprawią. Tylko musisz mieć motywację, chęci do zmiany. Musisz chcieć - a Ty nie chcesz. Ja trafiłam na oddział po próbie samobójczej dobrych parę lat temu. Postawili mnie na nogi. Oczywiście nie od razu, stopniowo. Powinnaś zacząć od opanowania problemów z jedzeniem. Nie poradzisz sobie sama. Potem stopniowo odbudowywać straconą samoocenę.

(...)

Krótkie nogi da się znieść. Zgryz można naprawić - coś o tym wiesz. Mordę można zmienić - operacje są. Ale jestem więcej niż pewna - że po takiej operacji nic by się u Ciebie nie zmieniło. Leci taki program na TVN Style - Piękna i Bestia. Obejrzyj sobie - dostępny na Tvnplayerze.

Tak jak pisałam już Truskawce; na oddział nie mogę się zgłosić. Jak chciałam się tam wbić dobrowolnie, to mi powiedzieli, że potrzebuje skierowanie od mojego psychiatry. Gdy poprosiłam o skierowanie moją psychiatrę, to ta mi rzekła, iż się nie kwalifikuje i że nic mi to nie da, a co więcej, że "znając mnie", wypiszę się już następnego dnia.
Wiem, że sobie nie poradzę sama. Nie wiem co robić. Brakuje mi kompletnie sił. Sinusoida. Raz mam zryw i działam, a potem tygodnie kompletnego impasu. Łbem o ścianę. Nie mam siły wstać z łóżka. Idę do pracy, tam zawalam. Studia na śmietniku historii. Nie nadaje się kompletnie do życia. HE.
Samoocena.
Pytanie nr 3: Jak odbudować/zbudować samoocenę?

A co do tego, że operacja nie zmieni podejścia do siebie. Skąd ta pewność? Znasz z autopsji? Nie interesują mnie głupie babsztyle z programów, które poprawiają sobie krzywe paznokcie, czy opadające powieki.

bags napisał/a:

Ty nie szukasz w ogóle sposobu jak pomóc sobie i od czego zacząć; Ty za wszelką cenę szukasz w Nas - na tym forum - poparcia swojego wizerunku. Ale wizerunku, który z całą pewnością nie u każdego się kończy na tym, co widzi za pierwszym podejściem interpersonalnym czy kontaktem wzrokowym. Tego nie możesz przełknąć. A jak jeden lekarz Ci nie pasi i nie pomaga, recepta jest banalnie prosta - zmień go i problem się jakoś inaczej rozwiąże.

Fakt, robię to uparcie od wielu lat. Nie tylko na forum. Wobec wszystkiego i wszystkich co mnie otacza.

D_ISASTER napisał/a:

Nie ma to jak cisnąć siebie o to, że jest się brzydkim, a nie robić zbytnio nic w kierunku poprawy.
W zaakceptowaniu samego siebie pomaga jakaś zajawka ,  a w szczególności sport.
Ćwicząc zaczynasz akceptować swoje ciało, a zaraz sprowadzasz je do coraz to lepszej formy.
Poprawia się samopoczucie, samoocena i życie staje się przyjemniejsze. Po dobrym wysiłku samo leżenie jest czymś pięknym i nie ma miejsca na nude. A jak się człowiek nudzi to mu głupie pomysły do głowy przychodzą. Takie jak użalanie się nad sobą za pierdoły.

Ta, sport. Po kiego wała uprawiać SPORT, skoro ten SPORT niczego nie zmieni w naszej zdeformowanej figurze? BoRZE, czemu wy macie ludzie takie klapki na oczach?

73

Odp: Wygląd - brzydota

bjo, pozwoliłam sobie przeczytać cały Twój wątek i obawiam się, że mam dla Ciebie złą wiadomość - Twój problem nie tkwi w Twoim wyglądzie, ale w Twojej głowie. Są ludzie ciężko chorzy, zdeformowani, niepełnosprawni (poruszający się na wózkach, nie posiadający końcyn), ba! nawet głuchoniewidomi (czyli tacy, którzy jednocześnie nie widzą i nie słyszą), ale znajdują się w szczęśliwych związkach. Nie z fetyszystami, ale z normalnymi, zdrowymi osobami, które nie opierają swojego związku na atrakcyjności fizycznej drugiej strony, ale wzajemnym szacunku, bliskości duchowej i przyjaźni. Tylko, że różnica między nimi a Tobą jest taka, że oni nie usprawiedliwiają wszystkich swoich życiowych niepowodzeń swoim wyglądem, tylko starają się uczynić swoje życie wartościowym pomimo urody czy sprawności daleko odbiegającej od ideału. I jeśli mam być szczera, to współczułabym facetowi, który by się z Tobą związał. Nie dlatego, że masz krótkie nogi i progenię. Dlatego, że zachowujesz się jak histeryczna desperatka, która nie ma szacunku do siebie i innych. Z taką babą to i święty by nie wytrzymał, niezależnie od jej wyglądu. Masz 24 lata, a zachowujesz się jak dziecko, które rzuca się na podłogę w sklepie, wrzeszcząc i tupiąc, bo nie dostało od mamy (Matki Natury) lizaka (urody). Normalne dziecko może przez chwilę popłacze, po czym się podniesie i pójdzie dalej, a z czasem z takich zachowań wyrośnie, Ty nadal tkwisz na takim etapie. Ogarnij się, dziewczyno i zacznij walczyć o siebie i swoją przyszłość, bo w tej chwili fundujesz sobie staropanieństwo na własne życzenie.

Ja również jestem brzydka, bardzo brzydka. Mam znaczną nadwagę (ważę ponad 100 kg, więc nie jestem ułomkiem), bardzo duży biust (miseczka F, co nie każdemu musi się podobać), w dodatku całe moje ciało jest w rozstępach i cierpię na hirsutyzm, czyli nadmierne owłosienie ciała łącznie z twarzą. I jestem w szczęśliwym związku z cudownym facetem, który nie tylko mnie akceptuje, ale którego pociągam. Tylko, że ja nigdy nie stękałam nad uchem, ubolewając nad swoim wyglądem, połączyły nas wspólne (bardzo nietypowe) zainteresowania, poczucie humoru i przyjaźń. Gdybym zachowywała się tak jak Ty, zapewne nie zwróciłby na mnie nawet uwagi. Dodam również, że chodzę regularnie na siłownię i ćwiczę w grupie z super szczupłymi ładnymi dziewczynami + jednym mężczyzną. I jakoś nikomu nie przeszkadza mój wygląd i nigdy nie usłyszałam przykrej uwagi na swój temat.

Dlatego powtarzam - ogarnij się. Niepotrzebnie sama stajesz się swoim katem.

74

Odp: Wygląd - brzydota

Również dokopałam się i zapoznałam z wątkiem. Przede wszystkim jest mi bardzo przykro, że żyjemy w świecie w którym tak bardzo liczy się atrakcyjność; że są osoby które cierpią czy czują się gorsze z powodu wyglądu. Chciałabym Wam pomóc pracować nad samooceną. Rozmawiać, przytulić, zrobić coś co sprawi że staniecie przed lustrem i powiecie: ''mam w sobie coś fajnego, jestem interesująca".

75

Odp: Wygląd - brzydota

bjo moim zdaniem kazdy jest inny i ma cechy fizyczne badz psychiczne z ktorych jest mniej lub bardziej zadowolonym ja to oczywiscie moglabym troche schudnac i kompleks okularow ale nie ma co patrzec na takie szczegoly tylko szukac jakis pozytywow w ciagu dnia

76

Odp: Wygląd - brzydota

Bjo, przeczytałem Twój watek bo jest naprawdę super napisany.Zajmuje się literatura nie tylko hobbystycznie i powiem Ci- masz talent.Jeszcze nigdy nie widziałem by ktoś tak perfekcyjnie łączył kretyńską treść z błyskotliwą forma. Powinnaś dokumentować swoja nienawiść do świata oraz siebie samej w formie bloga; zrobiłby furorę!
Ale do rzeczy.W temacie ladnosci tudzież brzydoty twarzy nie ma sensu dyskutować bo ladnosc to pojecie subiektywne i niesprawdzalne. Ale tak się niefajnie składa, ze w innym wątku napisałaś, ze Twoje nogi maja długość coś ponad 70 cm przy wzroście 160.No i wtopa, bo widzisz sama czarno na białym, ze przynajmniej w tej materii nie jesteś zadnym zafajdanym muminkiem, tylko wyglądasz najzupełniej normalnie. Zale o to, ze nogi są krótsze od tulowia, to może (ale nie musi) mieć laska o wzroście 180.Nawet przy Twoim wypaczonym postrzeganiu świata, musisz się zgodzić, ze ludzie o różnym wzroście maja różne proporcje.Ludzie niscy maja relatywnie krótsze nogi, większe głowy itp.I to jest NORMALNE.
Tak wiec przynajmniej w temacie figury jesteś Ok.Zdeformowany to masz mozg, ale to już wiesz.
Pzdr i czekam na kolejne zajefajne posty!

77

Odp: Wygląd - brzydota

bjo, widzisz, Ty jesteś brzydka i masz schizy, a ja jestem gruba i mam nerwicę.

Powinnyśmy się poznać.

78 Ostatnio edytowany przez lilly25 (2014-01-11 20:40:44)

Odp: Wygląd - brzydota

Niektórzy ludzie mają urojenia, i nie są w stanie obiektywnie się ocenić. Jedna z najmłodziej wyglądających jak na swój wiek, i pięknych kobiet jakie znam uważa że jest brzydka, i ocenia 100 kilogramowe, przeciętne z twarzy kobiety jako ładniejsze od niej. Znam też niezbyt ładne osoby które uważają się za piękności. Ciekawi mnie jak jest w Twoim przypadku. To że ludzie mówili Ci że jesteś brzydka, jeszcze nic nie świadczy, bo ludźmi wygłaszającymi takie opinie kierują różne pobudki ( może powiedziałaś tak o sobie, i potem ludzie widząc że w to wierzysz zaczęli powtarzać to dla zabawy?). O naprawdę pięknych modelkach,  i aktorkach ludzie zapewne z zazdrości potrafią pisać jakie to one okropne. Ile razy tak naprawdę bjo słyszałaś że jesteś brzydka, i w jakich sytuacjach?

Może przesłałabyś mi prywatnie przez internet swoje zdjęcie, jeśli nie chcesz robić tego publicznie, obiecuje szczerą, obiektywną ocenę . Nie mam zamiaru Cię pocieszać jeśli uznam że faktycznie masz rację w swojej ocenie, ciekawi mnie bardzo jak ma się  ona do stanu faktycznego.

79

Odp: Wygląd - brzydota

To raczej wściekłość na świat. Co robić? Mam wiele kolezanek brzydkich które sobie radzą mają facetów i to nawet fajnych. Nie wiem jak to robia. Ale robia.

80

Odp: Wygląd - brzydota

Ja mam żle zoperowany rozczep podniebienia,krzywy,bardzo zdeformowany ,nos,brak zębów na przodzie. Poza tym  bardzo niewyrażnie mówię. Noszę okulary.
Jestem paskudna.Mam zdeformowaną mordę,jak to mi  powiedziała jedna osoba.
Ludzie mnie odrzucają,myślą że jestem niepełnosprawną umysłowo.Drwią że mnie.
Mi nie wolno kochać ,Ani się zakochać.jestem strasznie wrażliwa,nadwrażliwa ,ludzkie emocje przelatują przeze mnie z dokładną wyrazistośćią. Teraz udeżyła we mnie prawdziwa miłość .Kocham, nie wygląd,ale całego człowieka, duszę,osobowość,oczy i to co tam ukryte.Niepowinnam.,bo on,tylko się patrzy na mnie z   niechęćią,odrazą.nieznosi mnie.
Woli ładniejsze koleżanki ,wygląd jest dla niego najważniejszy.cierpię,tęsknię bo wiem,że zawsze będę go kochać,jak jeszcze żadnego.tęsknię.nic na to nie poradzę.Gdybym była ładna ,można by próbować.,a tak to porażka.wszysrko przez gębę paskudną,nie żyję tak jak bym chciała.

81

Odp: Wygląd - brzydota
ado napisał/a:

Ja mam żle zoperowany rozczep podniebienia,krzywy,bardzo zdeformowany ,nos,brak zębów na przodzie. Poza tym  bardzo niewyrażnie mówię. Noszę okulary.
Jestem paskudna.Mam zdeformowaną mordę,jak to mi  powiedziała jedna osoba.
Ludzie mnie odrzucają,myślą że jestem niepełnosprawną umysłowo.Drwią że mnie.
Mi nie wolno kochać ,Ani się zakochać.jestem strasznie wrażliwa,nadwrażliwa ,ludzkie emocje przelatują przeze mnie z dokładną wyrazistośćią. Teraz udeżyła we mnie prawdziwa miłość .Kocham, nie wygląd,ale całego człowieka, duszę,osobowość,oczy i to co tam ukryte.Niepowinnam.,bo on,tylko się patrzy na mnie z   niechęćią,odrazą.nieznosi mnie.
Woli ładniejsze koleżanki ,wygląd jest dla niego najważniejszy.cierpię,tęsknię bo wiem,że zawsze będę go kochać,jak jeszcze żadnego.tęsknię.nic na to nie poradzę.Gdybym była ładna ,można by próbować.,a tak to porażka.wszysrko przez gębę paskudną,nie żyję tak jak bym chciała.

A nie da się zmienić tych krzywizn kolejną operacją plastyczną? Wstawić zęby sztuczne? Okulary to żaden problem, sporo ludzi je nosi i całkiem fajnie wyglądają gdy oprawki są dobrane do kształtu twarzy. Są też soczewki kontaktowe.
Moja znajoma, kiedyś piękna kobieta jest po ciężkim wypadku, brak części kości policzkowej, kawałka czaszki na czole, oskalpowana część głowy bo zdarło jej skórę z włosami, liczne blizny na ciele, na nosie, zęby też straciła. Przeszła kilka operacji aby lepiej wyglądać, wstawiła zęby. Makijaż, doczepka włosów.
Poznała mężczyznę, który może nie jest najpiękniejszy a do tego niski i cieszą się sobą.

" Kto dzieckiem w kolebce łeb urwał ...lalce "

82

Odp: Wygląd - brzydota

tyle już latek minęło... Ciekawe, co o Bjo słychać. Czy sobie poradziła z problemem... Mam nadzieję, że nie jest gorzej :-(

83 Ostatnio edytowany przez adiafora (2020-04-28 12:48:43)

Odp: Wygląd - brzydota

tyle już latek minęło... Ciekawe, co u Bjo słychać. Czy sobie poradziła z problemem... Mam nadzieję, że nie jest gorzej :-(
Taka fajna dziewczyna!

84 Ostatnio edytowany przez Iness1 (2020-04-28 22:27:04)

Odp: Wygląd - brzydota
AlphaWolf napisał/a:

bjo, pozwoliłam sobie przeczytać cały Twój wątek i obawiam się, że mam dla Ciebie złą wiadomość - Twój problem nie tkwi w Twoim wyglądzie, ale w Twojej głowie.

Są ludzie ciężko chorzy, zdeformowani, niepełnosprawni (poruszający się na wózkach, nie posiadający końcyn), ba! nawet głuchoniewidomi (czyli tacy, którzy jednocześnie nie widzą i nie słyszą), ale znajdują się w szczęśliwych związkach.

Nie z fetyszystami, ale z normalnymi, zdrowymi osobami, które nie opierają swojego związku na atrakcyjności fizycznej drugiej strony, ale wzajemnym szacunku, bliskości duchowej i przyjaźni.

Tylko, że różnica między nimi a Tobą jest taka, że oni nie usprawiedliwiają wszystkich swoich życiowych niepowodzeń swoim wyglądem,
tylko starają się uczynić swoje życie wartościowym pomimo urody czy sprawności daleko odbiegającej od ideału.


I jeśli mam być szczera, to współczułabym facetowi, który by się z Tobą związał. Nie dlatego, że masz krótkie nogi i progenię. Dlatego, że zachowujesz się jak histeryczna desperatka, która nie ma szacunku do siebie i innych. Z taką babą to i święty by nie wytrzymał, niezależnie od jej wyglądu.

Pitagoras napisał/a:

Ale do rzeczy.W temacie ladnosci tudzież brzydoty twarzy nie ma sensu dyskutować bo ladnosc to pojecie subiektywne i niesprawdzalne.

Piękne ujęte, w punkt.

Posty [ 61 do 84 z 84 ]

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2021