Strata najbliższych plus samotność śmierć za życia - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Strata najbliższych plus samotność śmierć za życia

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 55 z 61 ]

1 Ostatnio edytowany przez Losu (2019-10-17 15:56:43)

Temat: Strata najbliższych plus samotność śmierć za życia

Mam problem straciłem wszystko. Nie jestem osobą wierzącą jak prawie  moja rodzina(zostało niewiele osób) wierzącym jest łatwiej. Zawsze bylem inny od reszty i miałem pecha co zauważyła rodzina i ówcześni znajomi. Przeżyłem tylko dzięki czarnoskóremu rezydentowi inaczej  nigdy bym się nie urodził. Gdy byłem mały przez atak psa w czasie burzy nabyłem fobię do psów. Z jakiegoś powodu bałem się ludzi szczególnie zakonnic. Sam nie wiem czemu rodzice też nie wiedzieli. Nigdy nie miałem dziewczyny nie ciągnęło mnie do tego. Dobrych kolegów dotąd miałem dwóch inicjatywa była ich.  generalnie nie potrafię utrzymywać kontaktów z ludźmi rozmawiać o pierdołach by rozmowa się kleiła. Zawsze mam jakby głos niepewny i chrypę gdy mówię do obcego. Nie wiem czemu ale nie lubię dotyku innych osób czuję się wtedy nie swojo bakterię.  Od dziecka walczę np z kiwaniem się czy nie patrzeniem ludziom w oczy nawet własnej rodzinie. Od strony mojego śp ojca (śmierć 2014) nigdy nie znałem nikogo. Ojca wychowywała matka jego ojciec zmarł a ona mu w młodości. W moim przypadku było dobrze do czasu aż zmarł dziadek później ojciec później babcia 2 lata później matka. Brat pracuje za granica ja mieszkam sam nie mam nikogo. Życie traci sens. Beznadzieja. Na dobrego psychoterapeutę  mnie nie stać z resztą biorę leki od dawna. Według lekarzy mogę mieć lekkiego autyzmu ale oficjalnie nikt tego nie potwierdził.   Nie mam wielu cech męskich np determinacji, konsekwencji jestem niezdecydowany zawsze tak było od zawsze nie umiem się zmienić.  Jestem geekiem komputerowym gry komputerowe(programy, naprawa komputera zmiana elementów itp) filmy muzyka ciekawostki techniczne blogi polityka i stała praca to moje życie. Ale czuję pustkę która mnie zabija żyję na oparach. Jestem kompletnie nie życiowy co muszę otwarcie przyznać. Wszyscy których znam mieli lepiej piszą tu kobiety które straciły mężów ale mają dzieci, rodzinę pisał tu pan który stracił żonę matkę ale ma siostrę i chyba ojca. Ja nawet nie mam zwykłego kolegi w pracy o to trudno. Znam kobietę co straciła dziecko i wydzierała się na mnie jaka jest poszkodowana gdy matka mi umierała na raka. Ma męża i dużą rodzinę. Mam ciotkę która w sumie miała gdzieś moją matkę jest bezdzietna mój brat tak samo. Jeszcze widziałem  cierpienia matki nawet jak zapominam to mam koszmary zachowywała się jak nie ona mówiła o tym bym ją zabił bo cierpi a wcześniej o tym iż jest królikiem doświadczalnym co chyba nie było prawdą.. Albo co gorsza śni mi się iż żyje i śmieje się iż się wygłupiam z tą śmiercią a późnij pobudka i straszna rzeczywistość. Kusi mnie jedno......

sad
Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Strata najbliższych plus samotność śmierć za życia

Masz fascynujacy umysl. Pociesze Cie tym: Tacy ludzie jak Ty ,z takimi problemami i takimi symbolicznymi zachowaniami i straszydlami w glowie, potrafia wlasnie najwiecej osiagnac w blansie psychicznym. Nie czuj sie bez szans mimo, ze droga moze byc przed Toba bardzo bardzo trudna.

Chetnie z Toba porozmawiam o Twojej matce i jej smierci i o wszystkich innych rzeczach, jezeli naprawde chcesz ? Bo nie wiem czy wyrzucasz emocje czy chcesz opinii.

Zakladam, ze kusi Cie smierc? Dlaczego sie jeszcze nie zabiles w takim razie? Cos trzyma Ciebie przy zyciu.

'Żadne drzewo nie wzrośnie do nieba,jeśli jego korzenie nie sięgają do piekła.'

3

Odp: Strata najbliższych plus samotność śmierć za życia
Losu napisał/a:

Mam problem straciłem wszystko. Nie jestem osobą wierzącą jak prawie  moja rodzina(zostało niewiele osób) wierzącym jest łatwiej. Zawsze bylem inny od reszty i miałem pecha co zauważyła rodzina i ówcześni znajomi. Przeżyłem tylko dzięki czarnoskóremu rezydentowi inaczej  nigdy bym się nie urodził. Gdy byłem mały przez atak psa w czasie burzy nabyłem fobię do psów. Z jakiegoś powodu bałem się ludzi szczególnie zakonnic. Sam nie wiem czemu rodzice też nie wiedzieli. Nigdy nie miałem dziewczyny nie ciągnęło mnie do tego. Dobrych kolegów dotąd miałem dwóch inicjatywa była ich.  generalnie nie potrafię utrzymywać kontaktów z ludźmi rozmawiać o pierdołach by rozmowa się kleiła. Zawsze mam jakby głos niepewny i chrypę gdy mówię do obcego. Nie wiem czemu ale nie lubię dotyku innych osób czuję się wtedy nie swojo bakterię.  Od dziecka walczę np z kiwaniem się czy nie patrzeniem ludziom w oczy nawet własnej rodzinie. Od strony mojego śp ojca (śmierć 2014) nigdy nie znałem nikogo. Ojca wychowywała matka jego ojciec zmarł a ona mu w młodości. W moim przypadku było dobrze do czasu aż zmarł dziadek później ojciec później babcia 2 lata później matka. Brat pracuje za granica ja mieszkam sam nie mam nikogo. Życie traci sens. Beznadzieja. Na dobrego psychoterapeutę  mnie nie stać z resztą biorę leki od dawna. Według lekarzy mogę mieć lekkiego autyzmu ale oficjalnie nikt tego nie potwierdził.   Nie mam wielu cech męskich np determinacji, konsekwencji jestem niezdecydowany zawsze tak było od zawsze nie umiem się zmienić.  Jestem geekiem komputerowym gry komputerowe(programy, naprawa komputera zmiana elementów itp) filmy muzyka ciekawostki techniczne blogi polityka i stała praca to moje życie. Ale czuję pustkę która mnie zabija żyję na oparach. Jestem kompletnie nie życiowy co muszę otwarcie przyznać. Wszyscy których znam mieli lepiej piszą tu kobiety które straciły mężów ale mają dzieci, rodzinę pisał tu pan który stracił żonę matkę ale ma siostrę i chyba ojca. Ja nawet nie mam zwykłego kolegi w pracy o to trudno. Znam kobietę co straciła dziecko i wydzierała się na mnie jaka jest poszkodowana gdy matka mi umierała na raka. Ma męża i dużą rodzinę. Mam ciotkę która w sumie miała gdzieś moją matkę jest bezdzietna mój brat tak samo. Jeszcze widziałem  cierpienia matki nawet jak zapominam to mam koszmary zachowywała się jak nie ona mówiła o tym bym ją zabił bo cierpi a wcześniej o tym iż jest królikiem doświadczalnym co chyba nie było prawdą.. Albo co gorsza śni mi się iż żyje i śmieje się iż się wygłupiam z tą śmiercią a późnij pobudka i straszna rzeczywistość. Kusi mnie jedno......

Nie wiem, czy to Cię pocieszy, ale każdy ma swojego trupa w szafie. Nikt nie ma idealnego życia, nikt nie jest pozbawiony wad.
Np. mnie wychowała toksyczna matka na zmianę z jej rodzicami, bo ojciec był alkoholikiem i damskim bokserem. Długi czas wydawało mi się, że nie jestem nic warta, i nie ma we mnie niczego, za co można mnie kochać. Też chciałam zrobić sobie krzywdę i nawet próbowałam (na szczęście mi się nie udało!).

Dziś jestem żoną, matką i wydaje mi się, że pewną siebie kobietą. Wiem (no, może prawie zawsze wiem), czego chcę. Chodzę na terapię.
To prawda, że na terapię na NFZ ciężko się dostać, jest długa lista oczekujących, ALE do psychologa jest łatwiej - i tam też można się wygadać.
Zakładam, że do psychiatry już chodzisz? Poproś go o skierowanie do psychologa. Nie masz nic do stracenia. Możesz też iść na oddział na obserwację i tam Cię postawią na nogi, będziesz też miał tam terapię.

O jednym pamiętaj. Liczy się tu i teraz, ewentualnie to, co będzie. Przeszłości nie zmienisz, warto ją zaakceptować. No i polubić siebie takim, jakim jest.
Przeczytałam jeden, jedyny Twój post i mam bardzo pozytywne wyobrażenia na Twój temat. Więc uszy do góry.

4 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2019-10-19 12:29:52)

Odp: Strata najbliższych plus samotność śmierć za życia

Szukam osoby podobnej do siebie. Znajomy pocieszył mnie tym iż na moim miejscu już by się zabił sad
Szukam na ślepo jakiegoś koła ratunkowego w sumie sam nie wiem po co tu piszę.

Winter.Kween napisał/a:

Masz fascynujacy umysl. Pociesze Cie tym: Tacy ludzie jak Ty ,z takimi problemami i takimi symbolicznymi zachowaniami i straszydlami w glowie, potrafia wlasnie najwiecej osiagnac w blansie psychicznym. Nie czuj sie bez szans mimo, ze droga moze byc przed Toba bardzo bardzo trudna.

Chetnie z Toba porozmawiam o Twojej matce i jej smierci i o wszystkich innych rzeczach, jezeli naprawde chcesz ? Bo nie wiem czy wyrzucasz emocje czy chcesz opinii.

Zakladam, ze kusi Cie smierc? Dlaczego sie jeszcze nie zabiles w takim razie? Cos trzyma Ciebie przy zyciu.

Napisałem do ciebie.

sad

5 Ostatnio edytowany przez zosienka (2019-10-19 12:53:39)

Odp: Strata najbliższych plus samotność śmierć za życia

Ja Cię rozumiem. Mam tak samo... Nawet sny...

Dokładnie znam to uczucie, kiedy śni mi się Mama, czuję jej ciepło, łagodność. Sama w tych snach czuję się dokładnie tak, jak wtedy, kiedy żyła. Jestem taka odpowiedzialna za nią i staram się być jak najlepsza dla niej... Ona jest wsparciem dla mnie, a ja dla niej... Uśmiechamy się, rozmawiamy, siedzimy sobie w domu i jesteśmy szczęśliwe...
To jest niesamowite, że ja dosłownie czuję się tak, jakbym się cofnęła w czasie, jakby to wszystko, normalne życie, trwało nadal.

...i nagle zdaję sobie sprawę, że to tylko sen... że cały ten koszmar trwa. Znowu budzę się i... nic. U mnie te sny pojawiły się od 2 miesięcy, od kiedy nie pracuję.

Wcześniej byłam non stop zajęta, praca z ludźmi, dojazdy do pracy. Więc codziennie buzia mi się nie zamykała, było z kim pogadać, ludzie się do mnie uśmiechali. Czułam, że żyję, i że jestem normalna. Moim jedynym problemem było, kiedy znaleźć czas, żeby zrobić porządek, zakupy. Miałam plany zawodowe, czekałam na swoją miłość, rozglądałam się.
Nie byłam taka szczęśliwa, jak wtedy, kiedy żyła Mama, ale budowałam swoje nowe szczęście, czułam, że robię dobre rzeczy.

Ale teraz nie pracuję i dopada mnie ta pustka. Codziennie się uczę do rekrutacji do pracy, mam te dni zajęte, ale jednak no... nie ma nikogo. Czasem wymienię z kimś parę smsów, ale coraz rzadziej i coraz mniej. Łapię się na tym, że jedyną osobą, do której się odzywam raz na kilka dni, są panie z piekarni, sklepu. Najpierw to były dni, potem tygodnie, teraz zaczynają się miesiące.

Wiem, co czujesz.

Nie poddawaj się. Może staraj się... nie myśleć o tym za dużo? Kiedy te myśli i sny są, pozwól im być, ale może pozwól im też odejść?

Ja znam kilka osób, które też nie mają rodziców ani rodzeństwa, miałam takich kolegów w liceum, i oni dali radę. Założyli rodziny. Jeden mając dwadzieścia lat, drugi przed trzydziestką. Też zmagali się z tą pustką, ale oni dali radę. Mnie to bardzo trzyma przy życiu, wiem, że zawsze musi być lepiej. Takie jest życie, tak działa rzeczywistość, że po paśmie klęsk musi prędzej czy później wyjść słońce.

Ja Ci mogę napisać, że moim pierwszym krokiem jest znalezienie nowej pracy. Codziennie sprawdzam ogłoszenia, uczę się, żeby być przygotowaną do rekrutacji w razie czego. Mega się boję, że sobie nie poradzę... i mnie jakoś odrzucą. Najgorzej, że nie ma nawet komu o tym powiedzieć... Tak ogólnie, posiedzieć obok, oprzeć się o czyjeś ramię, przytulić się...

Dlatego dziękuję, że napisałeś. Ja trzymam za Ciebie kciuki!

A myślałeś o portalu randkowym? Skoro masz pracę, odpada taki strach, że coś się nie uda, masz za co żyć, co jeść, odpadają takie podstawowe "strachy", i sobie radzisz, to może pora zacząć szukać? Moi koledzy, Ci, którzy też byli całkiem sami, znaleźli miłość. A jeden z nich naprawdę próbował latami.
Na 100% będą Cię czekały jakieś zawody i niepowodzenia, bo zawsze coś się parę razy nie uda, ale nie ma co się poddawać smile Za którymś razem "zaskoczy" smile A jak już poznasz to swoje szczęście, to naprawdę wszystko się może zmienić niemal z dnia na dzień smile

6 Ostatnio edytowany przez Losu (2019-10-19 13:00:52)

Odp: Strata najbliższych plus samotność śmierć za życia

Ale mają żonę dzieci, ja jestem mało życiowy, jakbyś przeczytała moje wady żadna kobieta nei zechce faceta który nie lubi dotyku nie patrzy się w oczy, jest zawsze niekonsekwentny, siedzi przy komputerze, nie czuje potrzeby zarabiać dużo awansować  sad Ma od dawna problemy psychiczne możliwe iż jest aspergerem bądź ma inną formę lekkiego autyzmu. W pracy jestem bardzo potrzebny lubiany ale zarobki 2800 bez premii na rękę to dużo nie jest.

sad

7 Ostatnio edytowany przez zosienka (2019-10-19 20:31:52)

Odp: Strata najbliższych plus samotność śmierć za życia

Nie wiem, nie jestem każdą kobietą smile
Tak naprawdę nawet nie za bardzo CI wierzę, że masz same wady. To znaczy, niby je wszystkie tak wyliczasz, ale Twoje wypowiedzi są głębokie, złożone, bardzo uczuciowe... Widać nich wrażliwość. I ja to widzę, i dziewczyny, które pisały wyżej.
Może... nie widzisz swoich zalet, bo "zapominasz" je też zauważać i wyliczać? Jak już tak piszesz o wszystkich swoich problemach, mógłbyś być szczery i dopisać to, co w sobie lubisz, co jest w Tobie dobre, piękne i cenne.

A czy odpowiedziałeś już sobie na pytanie, o czym tak naprawdę marzysz? Czego byś najbardziej na świecie, najprawdziwiej, najgłębiej chciał?
Wiem, że to banał.

Ale ja sama jakiś czas temu wreszcie się odważyłam przyznać sama przed sobą, że chcę miłości. Kochać i być kochana. Wcześniej, od śmierci Mamy, to od siebie odsuwałam. Myślałam, że niczym nie zasłużyłam na coś takiego. Że jestem już za stara, za smutna, za dużo rzeczy się wydarzyło, żeby mnie ktoś pokochał. Bałam się strasznie, że już na zawsze będę sama. I nie wiem, dlaczego, ale odsunęłam od siebie te myśli. Zaszyłam się trochę w skorupkę. Że niby już nie chcę, nie zależy mi.
I właśnie jak zostałam bez pracy, posiedziałam trochę w domu, zderzyłam się z tą samotnością, przeszłam etap strasznych snów i przeżywania na nowo śmierci Mamy, zrozumiałam, że... tak naprawdę bardzo chciałabym kochać i być kochana.
Mieć rodzinę, dzieci, męża. Dom. Poczuć znowu takie bezpieczeństwo, obecność drugiego człowieka i szczęście. Mieć rodzinę.

I moim "pierwszym krokiem" jest szukanie pracy. Chcę być wśród ludzi, może kogoś poznam smile Założę konto na portalu randkowym, zapiszę się na siłownię, będę sobie siadać w kawiarniach, chodzić na basen, spacerować. I szukać mojego szczęścia smile Widzę w tym swoją szansę smile

Może u Ciebie też przyszedł czas na postawienie sobie zasadniczych pytań?

Czego tak naprawdę chcesz, o czym marzysz?

Czy gdyby nie było tych wymówek, że coś z Tobą nie tak, gdybyś mógł wybrać wszystko, czy wybrałbyś miłość? Czy chciałbyś stworzyć swoją rodzinę?
Czy bardziej chodzi Ci o znajomych, z którymi mógłbyś się spotykać co jakiś czas?
Czy brak Ci kolegi, przyjaciela od serca?
Czy na razie potrzebujesz tylko tego, żeby się komuś wygadać, opowiedzieć, co przeżyłeś, zrzucić to z siebie?

Ja myślę, że to bardzo ważne pytanie, bo jak sobie na nie odpowiesz, będziesz mógł od razu pomyśleć, co może być Twoim pierwszym krokiem do realizacji tego marzenia.

A co do aspergera i autyzmu - wiesz, nie jestem lekarzem. Wiem natomiast, czym jest trauma i jak potrafi sparaliżować ciało i umysł... Dlatego przede wszystkim musisz przeżyć to, co Cię spotkało.

Doświadczyłeś koszmaru, takich zdarzeń, z których nikt nie wychodzi normalny. Musi minąć czas, aż to przetrawisz, przetrzymasz. Aż to się w Tobie "ułoży". Wróci Ci normalne myślenie, postrzeganie samego siebie i świata. Dlatego pamiętaj, żeby być dla siebie teraz przede wszystkim wyrozumiałym. I rozmawiać, z kim się da, o tym, co Cię spotkało. To pomaga!

8 Ostatnio edytowany przez Losu (2019-10-20 17:50:06)

Odp: Strata najbliższych plus samotność śmierć za życia

Mam zalety wierność, pracowitość rozmowa an tematy filozoficzne, polityczne, branża IT w tym gry (w pracy jestem szanowany gdy idę na urlop wszyscy się o mnie pytają, jestem fachowcem w swojej dziedzinie).  Ale cóż ze względu an leki cechy charakteru nie mogę mieć prawa jazdy. Siłownia możliwa ale to z przymusu nie da mi to satysfakcji wyśmieją mnie na starcie tego się obawiam, basen odpada uczulenie na chlor oraz trauma z dzieciństwa (prawie utonąłem). Mam tez problemy z  kręgosłupem chłodziłem do kreatora miałem takie bóle nie do opisania.   Ból wystąpił gdy usiadłem na palecie w biurze i chciałem się na kilka sekund odsapnąć w ten dzień wyjątkowo  było wtedy mniej roboty. Chodziłem wygięty jak igor, nie mogłem spać każda pozycja bolała.chodziło o ciecz międzykręgowa taki smar jak dla mechanizmów. Wyciekł na bok. Trochę mailem ćwiczeń ale nie mam samozaparcia by ćwiczyć w domu. A to kosztowało poza tym brałem końskie dawki poltramu dexaku i nalgezinu forte(to sporadycznie tylko gdy ból był naprawdę mocny) po 3 razy dziennie ale po ćwiczeniach i środkach przeszło. Normalnie prowadzę nocny tryb życia na 1 zmiany chodzę spać 23-00:30 i po pracy dosypiam na drugie 4:00-5:30.
Teraz nic mi się nie chce.

sad

9

Odp: Strata najbliższych plus samotność śmierć za życia

Najważniejsze, że przeszły Ci te bóle, to musiało być straszne! To ja Ci się już teraz w ogóle nie dziwię, że masz taki nastrój... Bezradność w chorobie, kiedy coś boli, i jeszcze w dodatku jest się z tym wszystkim samemu, jest strasznie trudna... Zmienia myślenie i inaczej się wtedy wszystko odbiera...

Posłuchaj, spróbuj się jednak nie zniechęcać i ćwiczyć w domu dalej. Troszkę, ruszać się tak jak zalecili Ci lekarze, ale się nie przemęczać. Tak na wszelki wypadek, żeby wzmocnić plecy. Przecież bez tego ból może kiedyś wrócić.

Przepraszam, dopiero teraz widzę, że jesteś parę lat starszy ode mnie, nie wiem, czemu wcześniej myślałam, że masz jakieś dwadzieścia lat. I boisz się siłowni? Weeeeź, halo wink To wynika tylko z Twojego ogólnego samopoczucia, gdybyś poszedł, sam byś się przekonał, że na siłowniach nikt nikogo nie wyśmiewa. Każdy jest zajęty sobą i mało ludzi zwraca na innych uwagę. Co najwyżej, żeby w czymś pomoc, doradzić.
Ale skoro bolały Cię plecy, to chyba zdecydowanie lepiej sobie na razie odpuścić. Lepiej chuchać i dmuchać, żebyś nie nabawił się niepotrzebnie jakiejś kontuzji.

A czy jest jakaś szansa, żebyś zmienił tryb życia na bardziej dzienny? Kiedyś dużo o tym czytałam, życie w nocy i odsypianie w dzień może pogłębiać obniżenie nastroju i na pewno nie pomaga wyjść z depresji... Takie odsypianie o różnych porach, w dzień, to przecież też jest straszne dla organizmu. Od samego takiego trybu życia można mieć koszmary, bóle głowy i nie wiadomo, co jeszcze sad
Jest jakaś szansa, żebyś mógł na przykład spędzać czas na świeżym powietrzu, na słońcu?

I jeszcze raz przepraszam, ale naprawdę piszesz jak bardzo ogarnięty człowiek. Natomiast widać, że jest Ci ciężko, masz mega trudną sytuację. I dołek, brak siły, zupełne zniechęcenie. Przeżyłeś koszmar. I jesteś z tym zupełnie sam.
Dlatego nie jestem pewna, czy masz dobrego lekarza. Spróbowałeś go zmienić? Zapisać się gdzieś indziej i opowiedzieć o sobie wszystko naprawdę dobremu psychiatrze, od samego początku? Nie, że Ci ktoś "nieoficjalnie" przybredzi, że masz autyzm. Ja się na tym nie znam, ale wydaje mi się, że naprawdę dobry psychiatra jest w stanie Cię dokładnie przebadać, zdiagnozować, konkretnie powiedzieć, co Ci jest. Zaproponować realną, konkretną pomoc, rozwiązania najlepsze dla Ciebie, w Twojej obecnej sytuacji.
Co to za lekarz, który jakoś za kotarą albo zza szafy (to znaczy nieoficjalnie) mówi Ci coś, co w sumie zostawia Cię z jeszcze większym dołem i większą ilością pytań?
Czy tylko ja się na tym nie znam? Bo mi się wydaje, że powinieneś być przez lekarza tak zaopiekowany, że zamiast pisać z rozpaczy na forum, powinieneś siedzieć na jakiejś terapii, obok innych ludzi, którzy przeżyli to samo, i cierpią na to samo i z którymi moglibyście sobie dać nawzajem dużo wsparcia.

Bardzo bym chciała, żeby napisały tu też inne osoby w takiej samej sytuacji, jak one sobie radzą, co im mówili ewentualnie lekarze, jakie pomysły im pomogły i pomagają.

Proszę, spróbuj może pójść do psychiatry prywatnie. Wiem, ze to duże koszty, ale jednak świetny specjalista na pewno Ci pomoże. Nie można się poddać tak kompletnie bez walki. Musisz spróbować chociaż określić, co Ci jest. Z traumy można wyjść. Jeśli to inne zaburzenia, są terapie, programy pomocy. Dobry lekarz na pewno znajdzie rozwiązania, zrozumie i doradzi. Obok dobrze dobranych leków.

10 Ostatnio edytowany przez Losu (2019-10-22 00:24:32)

Odp: Strata najbliższych plus samotność śmierć za życia

Kręgosłup obawiam się iż ludzie uznają iż jestem słaby będą się patrzeć i śmiać. Ciężko będzie mi się przestawić. Matka też była nocnym markiem mam to po niej brat tez je śniadanie o 13:00 gdy tylko ma wolny dzień. Ja chodzę do psychiatry już od dawna mam problemy śmierć matki tylko je nasiliły. Pani psychiatra jak każda którą spotkałem na pierwszym spotkaniu miła pół godziny rozmów później tylko dwa zdania leki jak chce dłużej mówić to patrzy na zegarek bo nowy pacjent. Musiałby to być jakiś psychoterapeuta ale oni biorą w moim mieście po 350-400 zł za wizytę. Dla mnie to stanowczo za dużo.

sad

11

Odp: Strata najbliższych plus samotność śmierć za życia

Jest też opcja, żeby przestać patrzeć tylko na siebie i poszukać kogoś, komu można pomóc. Kogoś innego, słabszego, potrzebującego. A nawet jeśli nie to, to ogólnie pomóc komuś w czymś drobnym, wyszukiwać takich ludzi wokół siebie.

Wersja ekstremalna (gdzie trzeba by poświęcić ciut więcej czasu) to wolontariat. Jest przecież tyle miejsc, gdzie potrzeba ludzi. Organizacje społeczne, hospicja, domy pomocy... Wcale nie trzeba mieć jakiś nadzwyczajnych mocy, wystarczy być...

Albo właśnie rozglądaj się uważnie, czy są wokół Ciebie, gdzieś w pobliżu jacyś ludzie, którzy też się czują trochę zagubieni. Może ktoś starszy, może słabszy, może z mniejszą wiedzą.

Tak mi przyszło do głowy, że skupiamy się cały czas, jak CI pomóc, a może to Ty możesz pomóc komuś?

12

Odp: Strata najbliższych plus samotność śmierć za życia

Nie jestem typem działacza. Musze długo pracować by pokryć koszt zamieszkania. Wracam prawie padnięty nie mam lekkiej pracy w biurze. Tylko praca mnie trzyma. Nie spotkałem ludzi którzy tak jak ja stracili obu rodziców i byli sami. Znam kobietę która po bardziej błahej stracie męża był alkoholikiem sam się zabił piciem skoczyła z dachu. Miała kochaną matkę ojca. Znałem tych ludzi od zawsze ją wspierali. Wcześniej nikt by nie powiedział iż tak się zachowa.

sad

13

Odp: Strata najbliższych plus samotność śmierć za życia

Do plusów zaliczę też to iż nie palę i nie piję. Komputer mi to zastępuje.

sad

14 Ostatnio edytowany przez Losu (2019-10-26 16:29:30)

Odp: Strata najbliższych plus samotność śmierć za życia

Ból głowy niemoc w ogarnięciu wszystkiego czasu na nic nie starcza problemy żołądkowy co bym nie jadł. Po co wyśmiewacie mnie przez email

sad

15

Odp: Strata najbliższych plus samotność śmierć za życia

Przeniesione z innego wątku:

Losu napisał/a:

Ale macie rodzinę przynajmniej w części ja jestem sam nie mam i nigdy ni miałem nawet przyjaciółki a jak straciłem ojca a później matkę to nie mam nikogo poza bratem mieszkającym 1000 km od Polski i egoistyczną bezpłodną ciotką(endometrioza ) która myśli tylko o pieniądzach i nie ma za grosz empatii. Macie bardziej komfortową sytuacje ode mnie. Trochę autystyczny prawiczek być może asperger 36 letni mieszkający ze starcami sąsiadami. Straciłem wszystkich znajomych rozeszli się wtedy jeszcze nie mieli komórek więc moje domowe telefony stały się nieaktualne. Wszyscy wyjechali albo za granice albo do warszawy albo w inny rejon Wrocławia. Która zechce człowieka który od dzieciństwa jest dziwakiem nie patrzy w oczy nawet własnej rodzinie jak rozmawia (od dziecka odwracam się albo mówię z patrząc z boku bądź głowę w dół ma opory przed dotykiem).

The past cannot be changed,
forgotten, edited, or erased.
It can only be accepted.

16

Odp: Strata najbliższych plus samotność śmierć za życia

W odniesieniu jeszcze co napisała Zosieńko w okół mnie nie ma słabych ludzi jestem tym najsłabszym. Starsi sąsiedzi wszyscy byli pracownicy orange z bloku są zbyt dumni by im w czymś pomóc są egoistami. Non stop wykorzystywali mego śp ojca.Z początku nie chcieli płacić składki mieszkaniowej ojciec kiedy żył sprawnie  zarządzał wspólnotą za friko (dotąd tak jest bo nie mamy oficjalnego zarządcy) Teraz przypominają sobie jakim był dobrym zarządcą. Zawsze wszystko było wiadomo kupował książki o podatkach często robił zebrania a teraz jest jeden wielki chaos. Matka coś próbowała ale kto chciał słuchać kobiety.

sad

17 Ostatnio edytowany przez Iwona40 (2019-10-31 23:25:05)

Odp: Strata najbliższych plus samotność śmierć za życia

Jeśli chcesz sobie pomóc to we Wrocławiu działają bezpłatne grupy wsparcia w ramach projektów realizowanych przez UM www.autyzm.wroclaw.pl  w ramach klubu "Po drodze "  lub grupa wsparcia dla osób z problemami psychicznymi
Otwarty Krąg”, ul. Wybrzeże Korzeniowskiego 18, tel. 71/ 776 62 23, www.otwartykrag.pl oraz
Fundacja Polski Instytut Otwartego Dialogu,sala szkoleniowa przy KlasztorzeOO. Franciszkanów, ul. Redycka 10/12, tel. kom. 501 189 193, www.otwartydialog.pl, e-mail: fundacja@otwartydialog.pl

Miłość szanuje. Kocham cię, więc w ciebie wierzę. Wiem, że jesteś wystarczająco silny, mądry, dobry, żebyś
dokonywał własnych wyborów. Nie muszę za ciebie decydować.
Sam to potrafisz.

18 Ostatnio edytowany przez Losu (2019-11-01 00:55:48)

Odp: Strata najbliższych plus samotność śmierć za życia

Kościelne odpadają. Babci chcieli zabrać mieszkanie nasza rodzina to ateiści. Mam bardzo niski współczynnik autyzmu. Nie wiem mogę spróbować. Gdyby nie śmierć matki w takim wieku. Jakoś bym zdążył ułożyć sobie życie. Ten otwarty krąg to organizacja świecka ?
Z wypowiedzi tej pani wynika iż jest to osoba religijna, prawicowa nie dla mnie. Matka się w grobie przewraca a brat czuje zażenowanie. Bylem u pani J rozmawiałem o wszystkim szczerze. Pani była zaskoczona jak stwierdziłem iż ten świecki pogrzeb z mistrzem ceremonii był piękny. Tym iż stwierdzeniem iż matka znikła chciałbym by było inaczej ale ona sama wiedziała iż tak jest. Nie chciała księży. Wiara to droga an skróty ułuda odejścia w lepsze miejsce. Ludziom wierzącym jest łatwiej. Pani stwierdziła iż mi nie pomoże to mnie całkiem załamało. Tu pewnie będzie to samo. Wchodząc na ich stronę są tagi aniołkowie aborcja. Mi nie potrzebna pomoc duchowa. Pewnie na zachodzie znalazł bym pomoc ale z powodu poczucia nie mocy na to nie jestem jeszcze gotowy nie jestem poliglota jak mój zamożny brat. Tu na pewno we Wrocławiu jej nie znajdę. Liczyłem iż znajdę kogoś do rozmowy nikt nie odpowiada poza obrażaniem mnie 3 posty.

sad

19

Odp: Strata najbliższych plus samotność śmierć za życia

Losu, nie znam Cię, oceniam wyłącznie przez Internet, ale moim zdaniem jesteś jeszcze w takim wieku i w takiej sytuacji, że spokojnie zdążysz spełnić wszystkie swoje marzenia i plany.

Na razie tylko jesteś w takim dołku. Wszystko widzisz w ciemnych barwach, bo przeżyłeś traumę. Ja nie wiem, jak Ci pomóc, bo wydaje mi się, że przyjąłeś taką postawę, że ogólnie jesteś "na nie" i co by Ci zaproponować, to zanegujesz. No masz taki okres w życiu i nic się z tym nie zrobi, musisz się zebrać do kupki.

Wcale nie odbieram Cię tak źle, jak sam siebie przedstawiasz. Na moje oko, spokojnie mógłbyś zacząć wychodzić do ludzi, otwierać się troszkę na świat. Nie trzeba do towarzystwa szukać ludzi równie nieszczęśliwych jak Ty sam, wiesz? Trzeba szukać ludzi dobrych, miłych, otwartych.

Spróbuj wygospodarować dla siebie troszkę czasu w codziennych zajęciach. Na Twoim miejscu założyłabym jednak konto na Sympatii albo Tinderze i po prostu napisałabym, że szukam przyjaźni, rozmów, towarzystwa do spędzania czasu albo tylko do pogadania. Wcale nie jest powiedziane, że ludzie tam szukają tylko miłości, seksu i mężów. Jest też bardzo dużo osób po trudnych rozstaniach, przeżyciach. A przede wszystkim zapracowanych, szukających odskoczni, chętnych do rozmów nawet tylko przez Internet.

Nie widzę innego wyjścia. Myślałam, że w tym wątku napisze więcej osób, które podzielą się swoimi doświadczeniami, ale widocznie jeszcze na ten wątek te osoby nie trafiły wink Za to myślę, że sam pomysł z napisaniem o sobie na forum miałeś świetny smile To już jest pierwszy krok do otworzenia się na rzeczywistość smile To może teraz spróbujesz dalszych, innych kroków?

20

Odp: Strata najbliższych plus samotność śmierć za życia

Mętlik rozczarowanie pustka. nie wiem za co się zabrać  myślę iż wszystko mi ucieknie robić 100 rzeczy na raz.

sad

21 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2019-11-07 06:38:22)

Odp: Strata najbliższych plus samotność śmierć za życia

Zrobiłem konto na sympatii oraz tinderze. Żeby to używać trzeba nie mało płacić. Bez zapłaty nie dowiem się kto polubił mogę tylko raz do kogoś napisać.
Dostałem wiadomość nie wiem czy to nie jakiś spam zdjęcie wydaje się prawdziwe.
"Hej, nawet nie wiem jak zacząć, piszę do ciebie ponieważ jestes bardzo przystojny, wydajesz sie fajnym i konkretnym facetem, super ze masz 36 lat bo wlaśnie szukam kogos w twoim wieku , dodatkowo super sie złożyło bo niedawno przeprowadziłam sie i mam blisko do miasta Wrocław a widze, że ty właśnie stamtad jesteś. Może umówilibyśmy sie na jakaś kawe lub spacer? Tylko wiesz co ja tutaj nie mam konta premium i moge wysłać tylko jedną wiadomość napisz do mnie na spam Mam tam dodane pare fotek bo tutaj dlugo czekam az mi dodadza na profil, nr tel tez na spam, dogadamy się tam, czekam na ciebie a tutaj usuwam profill"
Bylem na spam ten portal przerzuca na różne strony spam zarejestrować się na jednym z  tych portali nie da się wyszukać użytkowników portal sam poleca nie było jej a płaci się jeszcze więcej za wszystko chyba wielkie oszustwo sad

sad

22

Odp: Strata najbliższych plus samotność śmierć za życia

Losu, nie gniewaj się, ale w mojej opinii potrzebujesz pomocy psychologa albo terapeuty. Tym powinieneś się zająć w pierwszej kolejności, bo jesteś w totalnej rozsypce. Taki stan nie pomoże Ci w znalezieniu kogoś i to nie jest dobry moment na budowanie relacji.

23

Odp: Strata najbliższych plus samotność śmierć za życia
Losu napisał/a:

Tu na pewno we Wrocławiu jej nie znajdę. Liczyłem iż znajdę kogoś do rozmowy nikt nie odpowiada poza obrażaniem mnie 3 posty.

Losu, co zrobiłeś w realu żeby zmienić swoje nastawienie?
Byłeś lub umowiles  sie może na spotkanie jakiejś grupy wsparcia?
A może umowisz się do psychoterapeuty?

Co sądzisz o nawiązaniu prawdziwej znajomości gdzieś w mieście?
Uważam że sam sobie ograniczasz wyjście/rozwiązanie swojej sytuacji.  Wyjdź z domu, zapisz się na jakieś zajęcia np.kurs tańca,  nie żebyś miał brać udział w konkursach tanecznych,  ale żeby mieć możliwość poznania kobiet poza tym taniec jest fajnym sposobem spędzania czasu wolnego  ,  zrelaksowania się... A przy okazji z pewnością tam więcej jest kobiet, dziewczyn .
Tylko niczego nie oczekuj . Patrz, obserwuj,  skup się na Tu i Teraz.  Włącz dobrą energię w sobie i baw się dobrze .
Możesz także np. wyjść na ciekawy koncert tam nawiązać znajomości  ,  sprawdzić też spotkanie dla singli (czytałam kiedyś że są organizowane we Wrocławiu), zapisać się na kurs gotowania bądź studia.. Możliwości jest wiele.
A co sądzisz o wolontariacie?

Nie myśl za długo tylko działaj.
Czekamy na relację .

Miłość szanuje. Kocham cię, więc w ciebie wierzę. Wiem, że jesteś wystarczająco silny, mądry, dobry, żebyś
dokonywał własnych wyborów. Nie muszę za ciebie decydować.
Sam to potrafisz.

24

Odp: Strata najbliższych plus samotność śmierć za życia

Nie znam nikogo dobrego byłem u wielu. Nerwica represyjna a ja już od lat biorę leki fluoksetyna aegis od niedawna także neurotop. Pękniecie było zanim zmarł mi ojciec już w 2007 roku. Od tego czasu z roczną przerwa non stop biorę leki. Jeśli chodzi o sport nie znoszę fizoli tj zwierząt. Miałem z nimi problemy od podstawówki. Jestem spiętym sztywnym aspegerowatym nerdem nie umiem rozmawiać o pierdołach. W szkole miałem problem taki iż pod wpływem stresu zapominałem wszystko a po czasie znów mi pamięć wracała. Podobno z moją przypadłością problemy psychiczne są skutkiem ubocznym a przy tym co się wydarzyło gorzej być nie mogło.

sad

25

Odp: Strata najbliższych plus samotność śmierć za życia
Losu napisał/a:

Nie znam nikogo dobrego byłem u wielu. Nerwica represyjna a ja już od lat biorę leki fluoksetyna aegis od niedawna także neurotop. Pękniecie było zanim zmarł mi ojciec już w 2007 roku. Od tego czasu z roczną przerwa non stop biorę leki. Jeśli chodzi o sport nie znoszę fizoli tj zwierząt. Miałem z nimi problemy od podstawówki. Jestem spiętym sztywnym aspegerowatym nerdem nie umiem rozmawiać o pierdołach. W szkole miałem problem taki iż pod wpływem stresu zapominałem wszystko a po czasie znów mi pamięć wracała. Podobno z moją przypadłością problemy psychiczne są skutkiem ubocznym a przy tym co się wydarzyło gorzej być nie mogło.

To może w takim razie jakaś terapia dla dorosłych z ZA?

P.S. Mój syn ma ZA, wiem, jak potrafi być ciężko.

26

Odp: Strata najbliższych plus samotność śmierć za życia

ZA ? Co ten skrót oznacza ? Macie jakieś namiary na porządnego terapeutę to kosztuje ?

sad

27

Odp: Strata najbliższych plus samotność śmierć za życia
Losu napisał/a:

ZA ? Co ten skrót oznacza ? Macie jakieś namiary na porządnego terapeutę to kosztuje ?

ZA to Zespół Aspergera...
Byłeś kiedykolwiek na to diagnozowany?

Nie znam żadnego terapeuty dla dorosłych od tych spraw, z synem jeździliśmy do ośrodka w Dąbrowie Górniczej, mogę Ci podać nazwę na priv, żeby nie spamować. Może tam byś dostał jakiekolwiek namiary na kogoś. Aczkolwiek możesz też się skontaktować z fundacją Synapsis, tam na pewno coś podpowiedzą.

28 Ostatnio edytowany przez Losu (2019-11-09 18:59:24)

Odp: Strata najbliższych plus samotność śmierć za życia

Oficjalnie nie ale pani psycholog stwierdziła iż to mam po rozmowie ze mną matką i resztą osób. Mailem wtedy 18 lat. Coś chyba nawet wypełniałem. W każdym razie powiedziała iż na bank albo mam Asperger albo coś z pogranicza autyzmu jakoś lekki autyzm. Nie pamiętam przychodni już nie ma papiery przepadły.

sad

29

Odp: Strata najbliższych plus samotność śmierć za życia
Losu napisał/a:

Oficjalnie nie ale pani psycholog stwierdziła iż to mam po rozmowie ze mną matką i resztą osób. Mailem wtedy 18 lat. Coś chyba nawet wypełniałem. W każdym razie powiedziała iż na bank albo mam Asperger albo coś z pogranicza autyzmu jakoś lekki autyzm. Nie pamiętam przychodni już nie ma papiery przepadły.

Rozumiem. Warto by było, byś zdiagnozował się ponownie pod kątem ZA albo autyzmu.
Odpowiednie podejście do tematu plus pomoc kogoś kompetentnego mogą odmienić Twoje życie.

30 Ostatnio edytowany przez Losu (2019-11-09 19:14:47)

Odp: Strata najbliższych plus samotność śmierć za życia

Zespół aspergera mieści się w spektrum autyzmu. 
U mnie zgadza się

Zaburzenia interakcji społecznej, nieumiejętność lub brak chęci współpracy w grupie,
zaburzenia mowy i języka (opóźniony rozwój, powierzchownie perfekcyjny język ekspresyjny, sztywna i pedantyczna mowa, nietypowa prozodia i charakterystyka głosu, uszkodzenie zdolności rozumienia języka – przede wszystkim znaczeń przenośnych i ukrytych) ostatnie w dużej części tak.

zawężone, specjalistyczne zainteresowania, połączone czasem z obsesyjnym zainteresowaniem jedną dziedziną.
Tyle iż u mnie po latach potrafi zmienić się na inne.
zachowania powtarzalne, rutynowe, niezmienne, to też po wielu latach może u mnie się zmienić do pewnego stopnia ale nowe zachowania też stają się rutynowe. mam do tego skłonności.
trudności w komunikacji niewerbalnej (ograniczone gesty, skąpa ekspresja twarzy, dystans fizyczny, zachwianie rozumienia bliskości do innej osoby, kłopoty z kontaktem wzrokowym),
niezdarność ruchowa (nie zawsze). Skąpa ekspresja twarzy tak po części ostatnie też po części. Reszta się zgadza.
Prawdopodobnie stad się to wzięło iż gdyby nie czarnoskóry rezydent nigdy bym się nie urodził.
Pójdę kolejny wydatek i stresujące spotkanie.

sad

31

Odp: Strata najbliższych plus samotność śmierć za życia
Losu napisał/a:

Zespół aspergera mieści się w spektrum autyzmu.

Tak, mieści się, ale potrzeby się trochę różnią, więc i terapia inaczej wygląda.

Zdiagnozować musisz się u specjalisty.

32

Odp: Strata najbliższych plus samotność śmierć za życia

A co to zmieni ?

Znów dół beznadzieja sad

sad

33

Odp: Strata najbliższych plus samotność śmierć za życia
Losu napisał/a:

A co to zmieni ?

Znów dół beznadzieja sad

Skoro uważasz, że to nic nie zmieni, to chyba za bardzo nie ma sensu o tym dyskutować...
Widzę, że jesteś zrezygnowany, ale z takim nastawieniem raczej niewiele osiągniesz, nawet chodząc do dobrego specjalisty.

34

Odp: Strata najbliższych plus samotność śmierć za życia

Losu, wybacz, ale jesteś przepotwornym marudą i nawet nie próbujesz tego w żaden sposób zmienić. Dużo rzeczy, które teraz Cię dołują masz na swoje własne życzenie.
Bierzesz leki na ból i na nerwicę, ale ani w jednym ani w drugim przypadku leki nic nie dadzą. A psycholog nie jest od terapii. Od terapii jest psychoterapeuta i można do takiego się dostać za darmo na NFZ!!! Można też mieć płatną terapię i znaleźć taką w okolicach 100zł za wizytę! Więc to nie jest majątek. Ty za to wolisz założyć, że to będzie drogie i Cię nie stać, a psycholog Ci nie pomaga. Psycholog Ci nie pomoże, bo nie od tego jest. Leki też Ci nie pomogą, bo powinny działać jednocześnie z terapią.
Tak samo te leki na kręgosłup. Miałeś ćwiczyć, żeby naprawić to, co się zepsuło, a Tobie się nie chciało, stąd bóle. Tutaj powinieneś iść do fizjoterapeuty i się rehabilitować i wykonywać to, co Ci fizjo powie, że masz zrobić.

Pytanie jest tutaj do Ciebie. Jak długo masz zamiar szukać wymówek po to, żeby nic nie robić? Czy może weźmiesz się za siebie i zaczniesz zmieniać swoje życie.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

35

Odp: Strata najbliższych plus samotność śmierć za życia

Ból kręgosłupa akurat tymczasowo wyleczyłem bólów nie ma ale stąd nie mam konsekwencji w nowych ćwiczeniach. Chciałbym tylko wiedzieć co da zdiagnozowanie mojej choroby. Wszystkie terapie jakie widziałem dotyczą leczenia dzieci czy jakieś zakony. Nie widzę w Polsce miejsca gdzie leczy się mą przypadłość. Jak byłem u pani psychiatry to jak powiedziałem iż prawdopodobnie mam ten zespół to stwierdziła iż to nie ma żadnego znaczenia. Do śp ojca mam pretensję iż w wolnym czasie zajmował się oglądaniem meczów komputerem itp rzeczami iż nawet nie nauczyłem mnie oraz brata jazdy na rowerze.

sad

36

Odp: Strata najbliższych plus samotność śmierć za życia

Poczytaj sobie któryś z moich wątków. Masz pretensje do ojca, że mecze oglądał... przynajmniej Cię nie lał tak, jak mój mnie. Nie lał Twojej mamy. Nie rozwalił Waszej rodziny alkoholizmem i przemocą.

Uwierz, są ludzie, którzy mieli/mają gorzej od Ciebie.

37 Ostatnio edytowany przez Losu (2019-11-11 02:37:09)

Odp: Strata najbliższych plus samotność śmierć za życia

Bardzo przykro mi z tego powodu ale przynajmniej masz męża oraz matkę przyjaciółki Koenigów. To co przeżyłem jak własna matka chciała bym ją zabiła  ja nie potrafiłem błagała bo wiedziała iż i tak umrze.  Mi trudno znaleźć bratnią dusze ale miałem takich ludzi po szkole nasze drogi się niestety rozeszły. Ludzie ci byli wyjątkowi niepokorne duchy niema ich na facebooku z resztą jak mnie a stacjonarne telefony dawno zamknęli. Tych co wiem gdzie mieszkali dawno tam już nie ma. W tamtych czasach zdobywałem prace miałem całą pełną rodzinę pomyślałem takla jest naturalna kolej rzeczy pewnie się pożenili zmienili miejsce zamieszkania. Alkoholika znałem kiedyś sympatyczny facet był zawsze miły dla nas jak byliśmy małymi dziećmi miał  psa którego wabił buncol(od nazwy polskiego piłkarza). Znany był z  towarzyskości i właśnie przez to popadł w alkoholizm przez co  zmienił się w coś potwornego. Siedział praktycznie cały czas w domu poza pójściem po flaszkę robiła awantury przeklinał w końcu nawet rzygał krwią z mieszkania dochodził trupi odór. Żona uciekła z synem do Niemiec i już nigdy nie wrócili. Dom zamienił w melinę do której przychodzili koledzy do flaszki. W końcu zmarł mieszkanie wyremontowano zrobiono dosłownie wszystko a  na jego miejsce przyszedł sąsiad śmieciarz człowiek który chwalił się iż jego córkę wychowało podwórko. jak pracował zbierał w czasie przyjęć resztki jedzenia bo się przydadzą dotąd chodzi do opieki społecznej i jeszcze narzeka iż inni to robią bez potrzeby... Mimo iż dostał odprawę za 1,5 roku.  we wszystkim poucza żonę brodaty człowiek co mówi we własnym języku niby pozytywny świr ale w ich mieszkaniu nie ma już wolnego miejsca a żeby wejść trzeba schylić się i zrobić susa kiedyś jego żona kąpała się u nas  później w suszarni. Na wannie tony śmieci pralkę sam zepsuł bo uwala iż za dużo dobiera wody więc grzebał w dopływie i tym sposobem z zniszczył sobie pralkę. . Ale za to kupił sobie plazmę a kilka lat wcześniej super drogi za kilka tysięcy złotych odkurzacz do wielkich salonów oczywiście na kredyt córka dostała w spadku po jego teściowej mieszkanie opłaty płacą oni. Na dodatek on poza wiedzą żony wziął kredyt na 300000 zł a jego własna córka nawet go nie spłacała ci nawet nie chce ich zaprosić do siebie. Choć podobno pod naciskiem matki która chce przepisać mieszkanie na nią(moja  śp matka ją do tego przekonywała, ta sąsiadka jest wolno myśląca ) Ich córka ma ośmiorga dzieci  pochodzą od 6 kochanków na każde  bierze 500 plus. Pierwszy jej mąż bił ja uciekła niby jeden z synów chciał z  nim zostać ale w końcu wrócił do matki. Kolejny maż jest dobry ale mądry jak i ona lubił ciężko pracować nosić ciężary aż w końcu dostał przepukliny. Robił dalej szef chciał mu dać lżejsza prace  za większa kasę a on odmówił.  Teraz nie pracuje zajmuje się dzieckiem a ona pracuje w sklepie. Matka się wszystkim interesowała martwiła się o ludzi których znała. Wszyscy ją zapamiętali.

sad

38

Odp: Strata najbliższych plus samotność śmierć za życia

Słońce, jak chcesz poznać bratnią duszę, skoro smutek i żal siedzi w Tobie tak mocno, że aż się wylewa? Nawet tu, na Forum, w każdym wątku nawiązujesz do tego, co Cię spotkało. Myślę, że jeśli robisz tak również poza Forum, to ludzi może to odpychać.
Naprawdę powienieneś pomyśleć o dobrej terapii, uważam, że masz wielką szansę wyjść na prostą i ułożyć sobie życie.

39

Odp: Strata najbliższych plus samotność śmierć za życia

Losu, te ćwiczenia to nawet sam dla siebie powinieneś robić. Bo sorry, ale co innego masz do robienia? Pracujesz i narzekasz, dorzuć do tego 30min ćwiczeń codziennie, będzie 30min mniej narzekania.

Szczerze, przy poznawaniu Cię nie interesowałoby mnie czy masz ZA czy nie masz ZA. Kto Cię diagnozuje i czy chodzisz na terapię. Ale jeżeli całe spotkania wyglądałyby tak, jak tutaj, że mówisz i nie dajesz nikomu się przegadać, to dla mnie odpadłbyś w przedbiegach z jakiejkolwiek relacji.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

40

Odp: Strata najbliższych plus samotność śmierć za życia

Zostawiam do przemyślenia dla Losu:

Bogdan de Barbaro (psychoterapeuta) napisał/a:

Dlaczego ktoś chciałby pozostać w opowieści „Jestem beznadziejny”?
Paradoksalnie może mu być w tym tekście wygodnie. Narracja pesymistyczna może przynosić emocjonalne korzyści. Na przykład: daje poczucie wyższości moralnej, bo jestem krzywdzony; zwalnia z    konieczności podejmowania pewnych zadań; pozwala po porażce powiedzieć: „A nie mówiłem!”. Dlatego pacjenci nie tak łatwo z tej narracji rezygnują. Poza tym opowieść ofiary może wyzwalać w innych osobach reakcje opiekuńcze.

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj smile 
Dzieląc się swoją opinią zawsze pamiętaj, że po drugiej stronie siedzi drugi człowiek. Hejt może ranić!

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz."

41 Ostatnio edytowany przez Losu (2019-11-11 18:43:38)

Odp: Strata najbliższych plus samotność śmierć za życia

Byłem za słaby by spe lnic jej żądanie poszedłbym do więzienia ale czułbym się w porządku rozumiecie co mnie dręczy. Za życia mógłbym być też dla niej lepszy. J anie mam z kim rozmawiać zaczynam rozmawiać z sobą dlatego ciągle myślę od jednym a im bardziej chce myśleć o czymś innym tym mocniej po czasie to wraca.

sad

42

Odp: Strata najbliższych plus samotność śmierć za życia

Terapia. U psychoterapeuty. To powinien być Twój pierwszy krok. I na tej terapi wytrwać.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

43

Odp: Strata najbliższych plus samotność śmierć za życia

Rozumiem ale może ktoś by mi doradził konkretną osobę na email wyśle wiadomość nie chciałbym trafić na za osobę. Wśród psychiatrów jedna osoba coś zrozumiała i pomogła reszta pytała szkoda słów.

sad
Odp: Strata najbliższych plus samotność śmierć za życia

Czytam ten wątek od jakiegoś czasu. Autorze jesteś strasznie męczącą osobą. Cały czas trajkoczesz tylko o sowich problemach. Jeśli tak zachowujesz się w realnym życiu, to się nie dziwię że znajomi cie unikają. Ps. Na fb można zablokować konkretne osoby, żeby nie nas nie widziały...

Po drugie nie rozumiem co trzeba mieć w głowie żeby z kronikarską dokładnością śledzić życie sąsiadów. Co cię obchodzi kto ile ma dzieci czy jaki ma telewizor. To nie twoja zakichana sprawa. Zachowujesz się jak stalker... Podsumowując tak masz, jak sobie pościeliłeś.

45 Ostatnio edytowany przez Losu (2019-11-11 22:47:50)

Odp: Strata najbliższych plus samotność śmierć za życia

Matka interesowała się ich życiem znała sąsiadkę chciała jej pomóc. Interesowała się naszą wspólnotą. Często przychodziła coś matce pocerować za pieniądze czy posprzątać korytarz i kawałek podwórza (mamy grafik sprzątań) bo matka nie maila siły a ja robiłem nadgodziny .To że mam taką pamięć jest faktem tego jaki jestem. Często przywiązuję wagę do szczegółów nawet tam gdzie nie są potrzebne.

sad
Odp: Strata najbliższych plus samotność śmierć za życia

A oni chcieli tej pomocy. Nikt nielubi jak im się obcy ładują z butami w życie.

47 Ostatnio edytowany przez Losu (2019-11-11 22:50:30)

Odp: Strata najbliższych plus samotność śmierć za życia

Ona sama nachodziła matkę jest osobą namolną kiedy ojciec żył potrafił ją wyrzucić. 100 razy pytała o rady a i tak robiła po swojemu. Niby miała dość męża a pozwalała mu zbierać graty gdy trafił do szpitala nic nie wyrzuciła. Wielokroć przychodziła się do ans myć w końcu śp matka odmówiła miała chemioterapię każda bakteria mogła ją zabić.

sad
Odp: Strata najbliższych plus samotność śmierć za życia

Proponuję,  żebyś prowadził kronikę osiedla czy bloku. Jak komuś zginie rower albo zapomni czyje jest konkretne dziecko to uderzy do ciebie. Chłopie ty sie zajmij swoim życiem, a nie wspominasz z rozrzewnieniem  to co było 15 lat temu. Zachowujesz się jak upadła celebrytka, której sława przeminęła. I teraz wyskakuje z "nowościami" w sezonie ogórkowym.

49 Ostatnio edytowany przez Losu (2019-11-11 23:10:42)

Odp: Strata najbliższych plus samotność śmierć za życia

Ja swoje wpisy traktuję jako cześć swojej terapii pisze dla siebie nie ujawniam danych osobowych. Już na samym początku napisałem iż moja śp matka była cały czas wykorzystywana przez innych. Sprawdziłem na pisałem na końcu iż moja śp matka wszystkim interesowała martwiła się o ludzi których znała. Wszyscy ją zapamiętali. Przy okazji szukam jakieś pomocy nie chciałbym trafić na hochsztaplera. Nie jestem typowym mężczyznom brak mi wielu cech od samego urodzenia więcej mam cech kobiecych  niekonsekwencja,  narzekanie, wrażliwość. Nawet  w pracy rządzi mną kobieta. Śp ojciec praktycznie mną się nie zajmował dopiero gdy byłem starszy to połączyła nas pasja do komputerów. Brak męskiej reki. Jestem krytyczny wobec siebie. Obawiam się iż nasz ród wyginie zaprzepaszczę wszystko. Ludzie wierzący mają wiele łatwiej odchodzi w lepsze miejsce gdzie tez się po śmierci udajesz.

sad

50

Odp: Strata najbliższych plus samotność śmierć za życia
Losu napisał/a:

Ja swoje wpisy traktuję jako cześć swojej terapii pisze dla siebie (...)

Ta informacja, jako najważniejsza, powinna rozpoczynać Twój wątek.



(...) Przy okazji szukam jakieś pomocy nie chciałbym trafić na hochsztaplera. (...)

Wpisz w wyszukiwarkę hasło "Polskie Towarzystwo Psychologiczne", na stronie PTP znajdź zakładkę "Lista Certyfikowanych Psychoterapeutów Polskiego Towarzystwa Psychologicznego".

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

51

Odp: Strata najbliższych plus samotność śmierć za życia
Losu napisał/a:

Rozumiem ale może ktoś by mi doradził konkretną osobę na email wyśle wiadomość nie chciałbym trafić na za osobę. Wśród psychiatrów jedna osoba coś zrozumiała i pomogła reszta pytała szkoda słów.

Nikt Ci nie doradzi, bo terapeuta ma być dopasowany do Twoich potrzeb a nie naszych. Czasami trzeba wypróbować kilku zanim trafisz na odpowiedniego.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

52

Odp: Strata najbliższych plus samotność śmierć za życia

Ok wybiorę kogoś z listy. Lista jest mała czyżby inni byli oszustami.

sad

53

Odp: Strata najbliższych plus samotność śmierć za życia
Losu napisał/a:

Ok wybiorę kogoś z listy. Lista jest mała czyżby inni byli oszustami.

Nie są. Po prostu nie są członkami PTP.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

54

Odp: Strata najbliższych plus samotność śmierć za życia

Wyczytałem coś takiego "Mamy w Polsce jeden problem z zawodem psychoterapeuty. Nie ma ustawy o tym zawodzie. Trwają wprawdzie prace nad taką ustawą, ale na razie obywamy się bez niej. Skutek jest taki, że każdy może w majestacie prawa otworzyć gabinet, powiesić na drzwiach tabliczkę z napisem „Psychoterapeuta Jan Iksiński” i przyjmować pacjentów (jeśli tylko przyjdą). Dlatego ważne jest, żeby sprawdzić, do kogo się udajemy."Miałem złe przeuczcie i się sprawdziło.Coś mi nie pasowało z psychoterapeutami. Idąc do psychiatry psychologa wiadomo do kogo szedłem byli różni ale jednak miałem pewność iż to nie oszuści   Wyczytałem iż musi mieć certyfikat oraz oraz powinna być jakaś superwizja co to jest ?

sad

55

Odp: Strata najbliższych plus samotność śmierć za życia

Losu, teraz będziesz czytał i szukać zamiast iść i się leczyć?
Dlatego napisałam, że często trzeba przejść kilku zanim się trafi na dobrego.
Plus jak idziesz na NFZ to jednak jakaś selekcja jest robiona, bo nie wszyscy podpisują umowę z Funduszem.

Przestań szukać wymówek i zapisz się na wizytę.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

Posty [ 1 do 55 z 61 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Strata najbliższych plus samotność śmierć za życia

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018