Związek z narcyzem - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Związek z narcyzem

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 55 z 56 ]

Temat: Związek z narcyzem

Potrzebuje się wygadać,pogadać z kimś kto ma podobne doświadczenie. Związek  //były
związek z mężczyzną osobowość narcystyczna. Byłam przez 4 lata w związku z takim facetem od 4 m-cy nie jesteśmy razem (oczywiście on mnie rzucił,po raz kolejny,ale ja już nie zgodziłam się na powrót) ale musimy jeszcze przez jakiś czas mieszkać razem. Ja bardzo dużo za wiem nt osobowości narcystycznej i zaburzeniach osobowości ale on jest mistrzem manipulacji i dręczenia psychicznego. osiągnął level expert i dlatego ,mimo że wiem jak z taką osobą postępować,jak się "bronić" czasem mam ochotę strzelić sobie w lep.on chce być moim przyjacielem,chce mnie mieć w swoim życiu, spotykac się jak już nie będziemy mieszkać razem....ja nie chcę,mowilam mu że nie wierzę w przyjaźń damsko męska i że to się nie uda...on myśli mi oczy miłymi słówkami, zachowaniem,które ma sprawić żebym straciła czujność...czasem mu się udaje. Te ciągłe zmiany nastroju, silent treatment, przyciaganie-odpychanie...itd. to może zlamac każdego ,serio. To jest rasowe znęcanie się nad kimś i ja zdaje sobie z tego sprawę ale musimy mieszkać razem jeszcze przez jakiś czas. Zabija mnie to i nie pokazuje mi tego bo by mnie totalnie zniszczył,ale ja jestem już u kresu.....chce żyć, być szczęśliwa,wstawać rano i uśmiechać się ale póki co tylko udaje przed nim i przed sobą....nie wiem czy kiedykolwiek się z tego podniosę.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Związek z narcyzem
katrinakejt83 napisał/a:

Potrzebuje się wygadać,pogadać z kimś kto ma podobne doświadczenie. Związek  //były
związek z mężczyzną osobowość narcystyczna. Byłam przez 4 lata w związku z takim facetem od 4 m-cy nie jesteśmy razem (oczywiście on mnie rzucił,po raz kolejny,ale ja już nie zgodziłam się na powrót) ale musimy jeszcze przez jakiś czas mieszkać razem. Ja bardzo dużo za wiem nt osobowości narcystycznej i zaburzeniach osobowości ale on jest mistrzem manipulacji i dręczenia psychicznego. osiągnął level expert i dlatego ,mimo że wiem jak z taką osobą postępować,jak się "bronić" czasem mam ochotę strzelić sobie w lep.on chce być moim przyjacielem,chce mnie mieć w swoim życiu, spotykac się jak już nie będziemy mieszkać razem....ja nie chcę,mowilam mu że nie wierzę w przyjaźń damsko męska i że to się nie uda...on myśli mi oczy miłymi słówkami, zachowaniem,które ma sprawić żebym straciła czujność...czasem mu się udaje. Te ciągłe zmiany nastroju, silent treatment, przyciaganie-odpychanie...itd. to może zlamac każdego ,serio. To jest rasowe znęcanie się nad kimś i ja zdaje sobie z tego sprawę ale musimy mieszkać razem jeszcze przez jakiś czas. Zabija mnie to i nie pokazuje mi tego bo by mnie totalnie zniszczył,ale ja jestem już u kresu.....chce żyć, być szczęśliwa,wstawać rano i uśmiechać się ale póki co tylko udaje przed nim i przed sobą....nie wiem czy kiedykolwiek się z tego podniosę.


Skoro masz już dosyć, jesteś u kresu i nie chcesz z nim być rób wszystko aby się od niego wyprowadzić jak najszybciej. Innej drogi nie widzę, jak właśnie tylko taką, chyba, żę dalej chcesz być omamiana ,dręczona i niszczona - jak to sama napisałaś. Prosta sprawa, nie widzę tutaj nic nie możliwego do wykonania. smile

Nawet mały gest życzliwości nigdy się nie marnuje
- Ezop -

3

Odp: Związek z narcyzem

Związek z narcyzem to związek toksyczny, w którym oprawca pasożytuje na Tobie i Twoich uczuciach i czerpie radość z projektowania swoich złych emocji na Ciebie. Obecność z tak toksycznymi osobami może doprowadzić nawet do choroby psychicznej. Nie ma możliwości obrony, jedyny sposób to blokowanie i ograniczanie kontaktu. Najtrafniejszym rozwiązaniem jest reguła zero kontaktu. Przebywanie z taką osobą, gdy już wie, że chcesz odejść może sprowokować wiele niebezpiecznych dla Ciebie sytuacji, włącznie z zagrożeniem życia, utraty reputacji, przemoc fizyczną, rozprawy sądowe wynikające z fałszywych oskarżeń, i tak dalej.  Sugeruję Ci natychmiastową wyprowadzkę, zwrócenie się o pomoc do znajomych i rodziny, jak również udanie się na psychoterapię ponieważ to, że tkwiłaś w takiej sytuacji oznacza, że masz predyspozycje i nierozwiązane problemy z przeszłości jak na przykład brak poczucia własnej wartości, poczucie samotności, brak miłości do siebie samego i szacunku do siebie. To oznacza także, że najprawdopodobniej byłaś wychowana przez rodzica narcyza, który zakodował w Tobie podległość i poczucie ogromnej samotności. Narcyzi właśnie żerują na takich emocjach. Musisz wyizolować się od tej sytuacji i ochłonąć, następnie postarać się zrozumieć siebie, pogodzić się z tym że byłaś ofiarą i że to nie jest Twoja wina, bo tak zostałaś zaprogramowana aby akceptować manipulacje i przemoc w poszukiwaniu akceptacji i miłości. Potraktuj to jako szansę aby rozprawić się z tymi problemami z dzieciństwa, które możliwe że zagrzebałaś tak głęboko, że nawet nie jesteś świadoma że istnieją. Po odizolowaniu się od tej osoby i zajęciu się sobą zobaczysz że będziesz w coraz lepszym stanie, tak samo jak alkoholik po odstawieniu alkoholu.

4

Odp: Związek z narcyzem

Nie mogłabym być z takim mężczyzną.. to kobieta ma byc płcią piękną w tym związku a nie facet big_smile

5

Odp: Związek z narcyzem

Hej. Ja może nie byłam w związku, ale miałam 2 relacje z wybitnymi narcyzami-psychopatami, bo tak ich trzeba nazwać. Odcięłam się i tylko jedynie to jest dobre wyjście. Za każdym razem się łudziłam, a oni żerowali na mojej potrzebie bliskości-miłości. Podniesiesz się spokojnie, będzie to trochę trwać, ale im bardziej się odetniesz od niego tym szybciej z tego wyjdziesz, wiem z własnego doświadczenia. Nie wierz w >>absolutnie<< żadne jego słowo, w absolutnie żadną skruchę, nie licz na nic. Po prostu ucieknij od niego raz na zawsze. Ja jednemu z nich kazałam rok temu się ze mną nie kontaktować i podziałało o dziwo, chociaż mnie mamił przez jakieś 3 lata... tak właśnie zrywaliśmy i odnawialiśmy kontakt. Musisz przerwać z nim tę "pajęczynę" którą Ciebie oplótł. Wiem to nie jest łatwe, może Cię właśnie zwieść ale właśnie nie możesz mu na to pozwolić. On chce być Twoim przyjacielem by nadal na Tobie żerować, na Twoich uczuciach. Ratuj się i uciekaj od niego... naprawdę nie ma innego z takimi typami wyjścia. Zamknij dla niego drzwi i nie otwieraj pod żadnym pozorem smile Jeżeli chcesz porozmawiać to napisz do mnie, może będę w stanie jakoś jeszcze pomóc. Pozdrawiam

"Nie krytykuj, nie podskakuj, siedź na d.... i przytakuj."

6

Odp: Związek z narcyzem
katrinakejt83 napisał/a:

Potrzebuje się wygadać,pogadać z kimś kto ma podobne doświadczenie. Związek  //były
związek z mężczyzną osobowość narcystyczna. Byłam przez 4 lata w związku z takim facetem od 4 m-cy nie jesteśmy razem (oczywiście on mnie rzucił,po raz kolejny,ale ja już nie zgodziłam się na powrót) ale musimy jeszcze przez jakiś czas mieszkać razem. Ja bardzo dużo za wiem nt osobowości narcystycznej i zaburzeniach osobowości ale on jest mistrzem manipulacji i dręczenia psychicznego. osiągnął level expert i dlatego ,mimo że wiem jak z taką osobą postępować,jak się "bronić" czasem mam ochotę strzelić sobie w lep.on chce być moim przyjacielem,chce mnie mieć w swoim życiu, spotykac się jak już nie będziemy mieszkać razem....ja nie chcę,mowilam mu że nie wierzę w przyjaźń damsko męska i że to się nie uda...on myśli mi oczy miłymi słówkami, zachowaniem,które ma sprawić żebym straciła czujność...czasem mu się udaje. Te ciągłe zmiany nastroju, silent treatment, przyciaganie-odpychanie...itd. to może zlamac każdego ,serio. To jest rasowe znęcanie się nad kimś i ja zdaje sobie z tego sprawę ale musimy mieszkać razem jeszcze przez jakiś czas. Zabija mnie to i nie pokazuje mi tego bo by mnie totalnie zniszczył,ale ja jestem już u kresu.....chce żyć, być szczęśliwa,wstawać rano i uśmiechać się ale póki co tylko udaje przed nim i przed sobą....nie wiem czy kiedykolwiek się z tego podniosę.

Podniesiesz się i zaznasz spokoju dopiero, kiedy on zniknie całkowicie z Twojego życia. Skoro dużo czytałaś o osobowościach narcystycznych to powinnaś to wiedzieć. Jedynie co możesz teraz zrobić mieszkając z nim pod jednym dachem, to ignorować go ale i nie myśleć o nim, nie rozmyślać o niczym co jest z nim związane. Tak jakby on nie istniał.

7

Odp: Związek z narcyzem

Łatwo powiedzieć, żeby rzucić narcyza,jestem w związku 6 lat,(Mam 60 lat)mieszkamy osobno,nie miałam pojęcia o tym że są takie osobowości,od ok.pół roku zaczęłam zagłębiać się w to,dlaczego mój facet jest jaki jest.Liczne artykuły o narcyzach uświadomiły mi ze jestem z takim typem,próbowałam zerwać kontakt,chodziłam na terapię,brałam leki uspokajające, lecz po 2 miesiącach  nie bylam w stanie funkcjonowac normalnie, czułam że za moment wyląduje w psychiatryku,więc zaprosilam ponownie narcyza do mojego zycia,mój stan psychiczny poprawił się,bo mamy kontakt telefoniczny i razem wekendy,lecz teraz wiem jak z nim postępować,przedtem mówiłam mu wszystko co działo się w moim życiu,moje złe stany psychiczne i zdrowotne, teraz wiem że czekał na moje słabe momenty życiowe i cieszył się że jest górą,teraz mam inną taktyke-niewiele mówię o moim codziennym zyciu,zawsze jestem zadowolona i uśmiechnięta gdy on ma problem,to staram się zmieniać temat i mówić o sprawach lekkich,które wiem,że  go interesują,widzę ze jest momentami zagubiony,że nie może wyssac że mnie nic wiecej,bo przedtem stale mnie krytykował,próbował odsunąć nawet od dzieci czy wnuków, na co nie pozwoliłam i nie pozwale,staram się za dużo nie mówić o rodzinie i o tym co robię codziennie lub gdy rozmawiamy telefonicznie  kłamię na ile to możliwe a on to łyka,w weekendy siedzimy  u mnie lub u niego w mieszkaniu i żyjemy razem ale osobno,gdyż ja nie umiem zerwać, wiem że to chore,ale narazie wybrałam lepsze zło,w przeciwnym razie wiem że psychicznie nie dam rady,chyba że znajdzie się jakiś dobry terapeuta,co sądzicie o mnie???

8 Ostatnio edytowany przez trx (2019-04-03 22:09:11)

Odp: Związek z narcyzem
An56 napisał/a:

co sądzicie o mnie???

Że ludzie z zaburzeniem narcystycznym wybierają swoich, hm "dawców" nieprzypadkowo, bo :

An56 napisał/a:

próbowałam zerwać kontakt,chodziłam na terapię,brałam leki uspokajające, lecz po 2 miesiącach  nie bylam w stanie funkcjonowac normalnie, czułam że za moment wyląduje w psychiatryku,więc zaprosilam ponownie narcyza do mojego zycia,mój stan psychiczny poprawił się,bo mamy kontakt telefoniczny i razem wekendy

No więc to co wybrałaś to jednak nie jest mniejsze zło. Myślę, że stabilna jednostka spieprzałaby gdzie pieprz rośnie za wszelką cenę.

Możesz przybliżyć na czym polegało to, że nie mogłaś normalnie funkcjonować ?

There is nothing quite so tragic as a young cynic, because it means the person has gone from knowing nothing to believing nothing.

9

Odp: Związek z narcyzem

To że nie mogłam normalnie funkcjonować polegało na tym,że miałam stany lękowe, drżenie ciała,brak koncentracji uwagi(jeszcze pracuję i prowadzę też samochod)ból serca,stałe myślenie o nim,brak snu ,brak apetytu.Dodam,że mój poprzedni związek był z alkoholikiem,mój narcyz wogole nie pije i nie pali,nie używa przemocy fizycznej.Przeczytalam 3 razy ksiazke"Moje dwie głowy ",chodziłam do terapeutki.I nadal nie umiem odejść, bo ze wzgledu tez na moj wiek,boję się stanu sprzed jego powrotu,

10

Odp: Związek z narcyzem

To że nie mogłam normalnie funkcjonować polegało na tym,że miałam stany lękowe, drżenie ciała,brak koncentracji uwagi(jeszcze pracuję i prowadzę też samochod)ból serca,stałe myślenie o nim,brak snu ,brak apetytu.Dodam,że mój poprzedni związek był z alkoholikiem,mój narcyz wogole nie pije i nie pali,nie używa przemocy fizycznej.Przeczytalam 3 razy ksiazke"Moje dwie głowy ",chodziłam do terapeutki.I nadal nie umiem odejść, bo ze wzgledu tez na moj wiek,boję się stanu sprzed jego powrotu,

11 Ostatnio edytowany przez IsaBella77 (2019-04-04 07:07:16)

Odp: Związek z narcyzem

Tego się mniej więcej spodziewałam, ale wolałam dopytać wink Nie powinnam może się wypowiadać w tym tonie, bo nie jestem specjalistą, zaznaczam, ale mnie to wygląda na typowe uzależnienie. Jeśli czytałaś Dwie Głowy, pracowałaś z terapeutą to ogromne gratulacje dla Ciebie, podchodzisz do tematu mądrze i świadomie.
Rozumiem Cię doskonale, że boisz się samotności, ale z tego co pisałaś masz dzieci i wnuki...wiem, że to nie partner, ale "Twój narcyz" to też żaden partner.
Wiedz, że
1) to w czym tkwisz to straszna ułuda, która odbiera Ci szanse na jakikolwiek normalny związek.
2) to, że w tym tkwisz powoduje, że z dnia na dzień będzie Ci coraz trudniej odejść, ewentualne objawy odstawienia będą gorsze i trudniejsze do zniesienia.

Zadaj sobie pytanie, czy chcesz do końca życia układu w jakim jesteś. Jakoś wątpię wink

Ja bym radziła od siebie nastawić się na potworne odczucia związane z odstawieniem... i definitywnie odejść. Po prostu powiedz sobie, że będziesz się męczyć i będzie strasznie, ale nie umiera się od tego (chyba?) za to potem jest tylko lepiej. Wiesz, jak ja zrywałam relację z narcyzem zrozumiałam narkomanów..chyba, bo jednak nie wiem co to uzależnienie od substancji twardych. Wiem,  łatwo mi się mówi, dla mnie to przeszłość bez znaczenia, ale z doświadczenia - jedyne co możesz zrobić to się odciąć i pomęczyć.

Jakiego stanu "sprzed narcyza" się boisz ?

Aha, wydaje mi się mało prawdopodobne, że narcyz uzna relację za skończoną, nawet wtedy, kiedy Ty ją definitywnie zakończysz. Oni nie rezygnują ze swoich dawców.

There is nothing quite so tragic as a young cynic, because it means the person has gone from knowing nothing to believing nothing.

12 Ostatnio edytowany przez ulle (2019-04-04 08:43:33)

Odp: Związek z narcyzem

Autorko, ja też jestem mniej więcej w zbliżonym wieku do twojego i prawie cztery lata temu definitywnie zakończyłam wieloletni układ z narcyzem starszym ode mnie prawie siedem lat.
W czasie znajomości z nim nabawiłam się nerwicy lękowej, która co jakiś czas pojawia się i znika. Dzisiaj potrafię żyć z jej objawami, daje radę, ale gdy trwałam w tej znajomości przeżywałam dokładnie to samo co ty, nie dawałam sobie rady z objawami nerwicy. Zauważyłam, że objawy pojawiają się, gdy tylko coś między mną a narcyzem psuły się, natomiast gdy się spotykaliśmy, czyli wszystko wracało do normy, wtedy nerwica ustępowała, dostawałam skrzydeł i czułam się świetnie. Tak więc rozumiem doskonale, jak to funkcjonuje u ciebie.
Doszłaś już do ściany i chociaż chciałabyś uwolnić się od tego człowieka, to jednak blokuje cię strach, że znowu będziesz miała somaty nerwicowe.
Zerwałam z tym człowiekiem prawie cztery lata temu, a ściślej mówiąc przeprowadziłam się do innego miasta ( poszłam jakby za córką, która wyszła za mąż, urodziła dziecko i dzisiaj jestem etatową babcią) i powoli zaczęłam wychodzić na prostą. Tamto zaczęło odchodzić powoli w niebyt, a ja byłam pochłonięta nowym życiem, a szczególnie tym, że pojawiła się moja wnuczka.
Jednak nawet tu narcyz od czasu do czasu dopadał mnie, bo co jakiś czas dzwonił do mnie, mniej więcej raz na pół roku, ale zazwyczaj były to serie telefonów, czyli co pół roku i dzwonił codziennie przez kilka dni pod rząd, po czym swoim zwyczajem znikał i nie stad ni zowąd po prostu przestawał dzwonić i po kilku miesiącach abarot to samo.
Moim błędem było, że odbierałam te telefony, ponieważ uważałam, że nic mi już że strony tego człowieka nie grozi. Tu na nowym miejscu wiele się działo, wszystko było nowe i fascynujące, ale inie ze wszystkiego byłam zadowolona, jak to w życiu, jednak miałam taktykę, by narcyzowi nie opowiadać o minusach swojego życia. Opowiadałam mu więc o różnych rzeczach radosnym głosem i przedstawiałam swój zachwyt, jak to jest mi idealnie. On skręcał się w czasie tych rozmów, był wściekły, że jestem zadowolona i sączył oczywiście swój jad. Niby spływało to mnie, ale jednak nie do końca, bo zawsze udawało mu się zasiać we mnie ziarno zwątpienia. Jakiś czas po jego telefonach odreagowywalam i nawet wracały znane mi doskonale objawy nerwicowe. Zawsze jednak umiałam zapanować nad sobą i w miarę szybko wracałam do siebie.
Tak mijaly kolejne lata.
Aż któregoś razu, a było to jesienią ubiegłego roku pokłóciłam się z córką i byłam na nią wściekła. Akurat tego dnia narcyz zadzwonił do mnie i ja w tym ferworze opowiedziałam mu o kłótni z córką, w emocjach zapomniałam, że jest to ostatni człowiek, który powinien był wiedzieć, że coś mi się nie udaje. I oczywiście gdy tylko mu opowiedziałam od razu wiedziałam, że ma on ogromną satysfakcję, tak się cieszył z mojego kłopotu, że aż piał do tego telefonu z radości i od razu ponowił próbę zwabienia mnie na jakiś wspólny wyjazd, jakieś spotkanie. Ja, wyobraź sobie, zgodziłam się na to i zaczęły się jego codzienne telefony i sączenie mi do ucha lęków oraz czarnej wizji mojego dalszego życia, jeśli zostanę tu, gdzie jestem.
Mnie złość nam córkę dawno już przeszła, ale on nabrał wiatru w żagle i urabiał mnie intensywnie. Byłam już o krok od tego, by zgodzić się na spotkanie z nim po ponad trzech latach.
Przeżywałam w tym czasie istne katusze, bo wiedziałam z kim i z czym mam do czynienia i czułam się jak zdrajca wobec córki, która nie wiedziała, że za jej plecami prowadzę jakieś rozmowy z narcyzem. To było okropne. Ona do dzisiaj o tym nie wie, wstydziłam przyznać się jej do tego, że tamta znajomość dalej trwa.
W końcu zawzielam się i poblokowalam narcyza wszedzie gdzie tylko mogłam, napisałam mu wcześniej, że odwołuje spotkanie i żeby nigdy więcej nie odzywał się do mnie itd.
Tak zrobiłam, ale całą sytuację bardzo odchorowalam, bo wróciły mi objawy nerwicowe i to w pełnej krasie. Nie byłam w stanie panować nad tym, co się ze mną zadziało, więc znowu urządziłam wycieczki do różnych lekarzy i naprawdę najadłam się niewaskiego strachu, bo mam przecież swoje lata, a przecież i młodzi ludzie dostają zawałów albo udarów. Wyniki badań wyszły mi dobre, różni lekarze specjaliści też niczego złego się nie doszukali, byłam nawet u psychiatry, który oczywiście potwierdzil silna nerwice, dostałam leki, ale nie biorę ich, bo strasznie boje się leków psychiatrycznych. Gdy trzeba wspomagam się tylko ataraxem albo kroplami walerianowymi i chodzę do psychologa. Wizyty u psychologa bardzo mi pomagają. Udzielam się też tutaj i to też jest dla mnie bardzo pomocne.
Jest coraz lepiej a wręcz dobrze. Znowu udało mi się jakoś z tego wszystkiego wyjść obronną ręką.
Narcyz nie odzywa się, bo nie ma do mnie dostępu i chyba wreszcie dotarło do niego, że ze mną już sobie nie pouzywa.
Mam spokój, znalazłam zadowolenie ze swojej sytuacji i jedyne czego mi czasem brakuje, to tego, że jestem sama i chociaż mam fajne życie, to jednak czasem ze smutkiem stwierdzam, że moje marzenie, by być z kimś w normalnym satysfakcjonującym związku nigdy się nie spełni, że jest już za późno. Jednak takie myśli miewam tylko od czasu do czasu, szczególnie gdy są święta i inne tego typu dni.
No cóż. Będzie co ma być.
Najważniejsze jednak, że raz na zawsze uwolniłam się od tego człowieka. Nie sądzę, by moja nerwica znowu mnie przyatakowala, bo zniknęło jej źródło. Przeszłam gehennę, ale było warto.
Jeśli zerwiesz z tym facetem musisz nastawić się na to, że będzie ci bardzo ciężko i że on na pewno tak łatwo nie odczepi się od ciebie. To oczywiście będzie przedłużało twoja męczarnię.
Dlatego ja jestem taka zwolenniczką zasady zero kontaktu.
Gdybym ja przez te ponad trzy lata po zerwaniu z nim, po swojej przeprowadzce nie odbierała telefonów od niego, to do dzisiaj już dawno nie pamiętałabym o tym, czym jest nerwica i na pewno nie narazilabym siebie na te wszystkie jazdy, jakich doświadczyłam teraz na przełomie 2018/2019 roku. Do dzisiaj ledwo kojarzyłabym, że w ogóle znałam kogoś takiego jak ten facet.
Życzę ci siły i zdrowia, bo ono będzie ci bardzo teraz potrzebne.

13

Odp: Związek z narcyzem

Dziękuję za odpowiedź, ja to wszystko wiem,lecz może poprzez to  pisanie spróbuję ułożyć sobie w głowie, w tej mądrzejszej głowie, sposób zerwania kontaktu.pytasz co sprzed Narcyza?sama nie wiem,później dopisze więcej,teraz już jestem w pracy

14

Odp: Związek z narcyzem

Nie rozumiem stwierdzenia że nadal musicie jeszcze przez jakiś czas mieszkać razem To toksyczny związek który cię wypala Wystaw mu walizki i skończ tą życiową pomyłkę Absolutnie nie gódź się na przyjaźń z nim bo to tylko kolejny pretekst do tego żeby on nadal miał nad tobą kontrolę Po prostu to zakończ definitywnie

15

Odp: Związek z narcyzem
Kamilla66 napisał/a:

Nie rozumiem stwierdzenia że nadal musicie jeszcze przez jakiś czas mieszkać razem To toksyczny związek który cię wypala Wystaw mu walizki i skończ tą życiową pomyłkę Absolutnie nie gódź się na przyjaźń z nim bo to tylko kolejny pretekst do tego żeby on nadal miał nad tobą kontrolę Po prostu to zakończ definitywnie

Kamilo, teraz rozmawiamy o sytuacji innej kobiety, która napisała na dniach, autorka z 2018 roku już tu nie pisze.

16

Odp: Związek z narcyzem

trx i ulle:BARDZO DZIEKUJE.
Moj stan "sprzed narcyza"był normalny,byłam wewnetrznie spokojna,wiec bardzo pragne dojsc do tego stanu.Rozpoczynajac i trwajac w tym zwiazku 6 lat,nie wiedzialam co to narcyzm.Zachowanie mojego narcyza tlumaczyłam bardzo ciezkim dziecinstwem.Dopiero(6 lat klapki na oczach!!!!!) pod koniec 2018 zapaliła mi sie czerwona lampka i zaczełam w necie szukac przyczyn jego sposobu zycia i bycia.Przezyłam szok,dowiadujac sie w jakim bagnie tkwię i wszedzie slowa,ze łatwiej wejsc niz wyjsc z takiego zycia i to jest prawda.Ja- wiekowa kobieta nie moge poradzic sobie z taką sytuacja.
Pod koniec 2018 roku nagle zaczał miec uraz do calej mojej rodziny,przez telefon nadawal,jacy to oni są,obrazajac ich i mnie tymi slowami.Ja negujac ta sytuacje,zostalam potraktowana agresją slowna,a nastepnie jego milczeniem.Potem nie miał dla mnie czasu,bo stale pracuje,wieczorem i w nocy wylaczony telefon,bo ponoc wypoczywa po ciezkiej pracy itp.itd.Mój stan psychiczny pogarszał sie z dnia na dzien.Był psychoterapeuta,leki uspokajajace i wyciszajace.Brak koncentracji uwagi,a ja jeszcze pracuje,wiec musze funkcjonowac(moja rodzina nie wie z kim tak naprawde jestem,tzn.nie wiedza ze narcyz) zawsze z usmiechem a z tyłu głowy wielki ból psychiczny,brak apetytu.Wkoncu po 2 miesiacach zdecydowalam zakonczyc ta znajomosc,wysyłajac wiadomosc o koncu zwiazku,o przyczynach i o rozliczeniu swoich rzeczy.Nie zablokowalam jego nr tel.wiec po odczytaniu przez niego moich ostatecznych postanowien,zadzwonil.Ja slyszac jego glos rozplakalam sie jak dzieciak,zaczal mnie wyzywac za te niby glupie pisanie i zaprosil do siebie.Ja w momencie pojechalam do niego.Teraz pamietam i wiem,jak karmił się moją skruchą i płaczem.Ja go przepraszalam (IDIOTKA) i ustalilismy ze zaczynamy wszystko od poczatku,nie wracamy do przeszlosci,nie kłocimy sie.I tak jest od ok.miesiaca,widujemy sie w wekendy,a tak rozmawiamy przez telefon,ale teraz te rozmowy trwaja krotko,bo niema kłotni.Kiedys opowiadalam mu co dzialo sie danego dnia i od razu mialam stos krytyki i doradztwa,zeby mnie dołowac,a  on mogł czerpac energie .Bardzo to głupie ale teraz obrałam  nastepujacą taktyke:caly czas udaje szczesliwa kobiete,nie mowie o zadnych problemach,o zadnych planach,nic o rodzinie,teraz ja widze,jak on jest bezradny zewnetrznie i wewnetrznie,nie daje mu czasu ani powodu na gnojenie mojej osoby i mojej rodziny,gdy probuje wyciagnac ode mnie jakies interesujace go wiadomosci,to zmieniam temat albo wchodze z obiecankami-cacankami.Jak sie upomina o te obiecanke,to ja mu wmawiam,ze zle zrozumial lub zle zapamietal.Teraz piszac tutaj,wiem ze jest mi lzej,ze mam tu takie same osoby,ktore to przeżyly,ale moj problem nie znika!!!!!

17

Odp: Związek z narcyzem

An bardzo rozumnie do tego podchodzisz. Już sam fakt, że będąc jeszcze w tym układzie potrafisz zobaczyć co jest nie tak (bo nierzadko ma się jednak klapki..) jest godny pogratulowania.
Nie mam pojęcia co Ci napisać co mogłoby jakoś pomóc... z tego co piszesz wnioskuję, że problemem jest tak naprawdę Twoja reakcja na zrywanie kontaktu i to, że nie radzisz sobie wówczas np. z pracą. Ręsztę Ty doskonale wiesz. Popatrz może tak, było ciężko i po dwóch miesiącach "pękłaś" gdy pogorszyły się Twoje odczucia, ale z drugiej strony wytrzymałaś całe dwa miesiące... a jakby tak zacisnąć zęby i wytrzymać kolejne dwa itd. aż do momentu gdy się poprawi. Nie ma możliwości, byś zrobiła sobie na moment problem wolne z pracy ? Nie wiem, urlop, sanatorium, może L4 jeżeli Twoje stany lękowe są wyjątkowo poważne ?
Musisz zawalczyć o siebie, nikt inny nie jest w stanie zrobić tego za Ciebie.
A, i widać, że jesteś inteligentną, ułożoną kobietą, nóż w kieszeni mi się otwiera, że marnujesz czas na emocjonalnego pasożyta.
Nie bój się samotności, niewiadomo jak się życie ułoży, ale to w czym tkwisz jest niewarte niczego.

There is nothing quite so tragic as a young cynic, because it means the person has gone from knowing nothing to believing nothing.

18

Odp: Związek z narcyzem
trx napisał/a:

An bardzo rozumnie do tego podchodzisz. Już sam fakt, że będąc jeszcze w tym układzie potrafisz zobaczyć co jest nie tak (bo nierzadko ma się jednak klapki..) jest godny pogratulowania.
Nie mam pojęcia co Ci napisać co mogłoby jakoś pomóc... z tego co piszesz wnioskuję, że problemem jest tak naprawdę Twoja reakcja na zrywanie kontaktu i to, że nie radzisz sobie wówczas np. z pracą. Ręsztę Ty doskonale wiesz. Popatrz może tak, było ciężko i po dwóch miesiącach "pękłaś" gdy pogorszyły się Twoje odczucia, ale z drugiej strony wytrzymałaś całe dwa miesiące... a jakby tak zacisnąć zęby i wytrzymać kolejne dwa itd. aż do momentu gdy się poprawi. Nie ma możliwości, byś zrobiła sobie na moment problem wolne z pracy ? Nie wiem, urlop, sanatorium, może L4 jeżeli Twoje stany lękowe są wyjątkowo poważne ?
Musisz zawalczyć o siebie, nikt inny nie jest w stanie zrobić tego za Ciebie.
A, i widać, że jesteś inteligentną, ułożoną kobietą, nóż w kieszeni mi się otwiera, że marnujesz czas na emocjonalnego pasożyta.
Nie bój się samotności, niewiadomo jak się życie ułoży, ale to w czym tkwisz jest niewarte niczego.

Dokładnie jest tak, jak napisałaś/les. Anna wszystko wie, więc niczego nie trzeba jej tłumaczyć, a jedyne, co ja blokuje, to strach jak zniesie psychicznie i fizycznie zakończenie tej znajomości.
Niestety ma nerwice i podobnie jak ja nabawiła się jej w czasie trwania tej znajomości.
To norma, że tak właśnie kończą ludzie zadający się z tymi zaburzencami. Prędzej czy później płacą własnym zdrowiem już nie mówiąc o stracie czasu, a często także i pieniędzy.
Anna boi się, że zaraz będzie miała somaty nerwicowe i oczywiście będzie je miała.

Jednak ja uważam, że jest szansa dla Anny, bo teraz jako osoba uświadomiona ona spotykając się z tym facetem nie będzie miała satysfakcji, uczucia komfortu, bo ona już wie i nie ma złudzeń. Pozostanie więc w konflikcie sama ze sobą, czyli będzie czuła się tak, jakby ktoś zamknął ja w pułapce. Objawy nerwicowe będą więc tak czy siak.
Dlatego Anno musisz sobie rozważyć czy nie lepiej byłoby zakończyć ten związek i potem pomęczyć się trochę z tą nerwicą, bo przecież na dobrą sprawę i tak niczego nie tracisz. Spotykając się z nim i tak będziesz miała objawy nerwicowe.
Nie ma siły, by było inaczej.
Może zacznij więc od tego, by pójść do psychologa ( ja chodzę i jestem zadowolona i chodzę na NFZ), a gdy trochę wzmocnisz się psychicznie, wtedy wycofaj się z tej znajomości.
Tylko nie wiem jak poradzisz sobie z tym, żeby trzymać się zasady zero kontaktu.
Ja miałam łatwiej, bo mieszkam daleko od pana, więc logistyka jakby wymusiła na mnie to, że nie skusiłam się na proponowane mi spotkania, ale telefony jednak odbierałam i to przez kilka lat.
To naprawdę trudna sytuacja. Ja nawet teraz, mimo że mam go zablokowanego, to czasem myślę sobie, że mija ponad pół roku od jego ostatniego kontaktu telefonicznego ze mną, więc gdzieś tam podskórnie robię się niespokojna, bo przecież dzwonił do mnie mniej więcej co pół roku. Wiem, że on już nie zadzwoni, ale mój mózg ma już pewne schematy myślowe wdrukowane na wiele lat i niestety ciężko jest ot tak wszystko z siebie wymazac.
Myślę, że powinnaś pójść do psychologa i zacząć terapię. Nie mam innego pomysłu na ciebie i tak naprawdę nie wiem jak można byłoby ci pomóc.
Jedno tylko wiem, a to mianowicie, że ten facet z tobą nie zerwie, więc niczego nie będziesz miała ułatwionego. Bo gdyby on zerwał, to trudno, jakiś czas musiałabyś idchorowac jego odejście, ale w końcu odzyskalbys spokój. Nie miałabyś po prostu innego wyjścia. Jednak on ani nie zerwie, ani nie odczepi się od ciebie po twoim ewentualnym zerwaniu.
Idź do psychologa i może za kilka miesięcy będziesz gotowa na to, by wycofać się z tego destrukcyjnego dla ciebie układu.

19

Odp: Związek z narcyzem

Jesteście kochane i to że znalazlam zrozumienie, bardzo wam dziękuję, pójdę znów na terapię ,lecz pomimo tego jeszcze tutaj podpisze,bo to daje mi ulgę, terapeutka mi radzila aby pisac to co czuje,lecz nie moglam jakos sie zabrac,teraz wiem że była to dobra rada.Wczoraj było późno i nie napisałam jeszcze o kimś,kto pojawił się w moim życiu, w sumie znamy się sporo lat ale z bardzo luźnej znajomości,teraz jest wolny i samotny,spotkaliśmy się przypadkiem, umówiliśmy się na kawe,jest tak dobrym i uczynnym facetem,że nie umiem tego wyrazić, wie o moim życiu z narcyzem,chyba rozumie i zapewnia że mnie bardzo kocha, że nie wyobraża sobie dalszego życia beze mnie, ja powiedziałam mu że go nie kocham i nie wiem czy będę umiała kochać,a on mówi że jego miłość starczy na nas dwoje, jego dobroć mnie przerasta, całe życie musiałam dbać o wszystko i myśleć o wszystkim, nikt nic mi nie dał,faceci -poprzedni i teraz to ludzie bez serca,ewentualne życie z facetem który chce żebym leżała i pachniala,a on wszystko ogarnie,nie wchodzi chyba w gre ,nie chce i nie moge go skrzywdzić, bo jak zyc bez milosci z mojej strony.Ponadto nie moge zaczac nic nowego dopóki nie zakończę przeszłości,przynajmniej ja tak uwazam,może od was otrzymam jakoś poradę,

20

Odp: Związek z narcyzem

Anno, powiem szczerze, że twój post nastroił mnie dość optymistycznie, bo wygląda na to, że jednak może i dlanie jest jakaś nadzieja, że spotkam kogoś fajnego. Ja jestem już na takim etapie, że gdybym spotkała mądrego, ciepłego i dobrego człowieka, do którego miałabym zaufanie, to nawet przez chwilę bym się nie zawahała, bo samotne życie wcale nie jest takie słodkie i warto mieć przy sobie kogoś, kto mógłby człowieka wesprzeć, oczywiście z wzajemnością w trudnych chwilach, ale byłby też i w tych dobrych chwilach. Nie narzekam na swój los, bo mam fajne życie, czasem nie mam nawet chwili dla siebie, bo tyle mam spraw na głowie, ale znajomi, wnuczka i córką to jednak nie życiowy partner
Jeśli chodzi o ciebie, to oczywiście radzilabym ci jeszcze dzisiaj skończyć z narcyzem i otworzyć się na związek z tym nowym facetem. Ja tak bym zrobiła, jednak ty jesteś jeszcze za bardzo zmęczona i poraniona znajomością z narcyzem, sama wewnętrznie rozdarta,vwiec wątpię żebyś była dobra partnerka dla tego nowego. Szkoda by go było. Sorry, to nic osobistego w twoja stronę. Chodzi mi po prostu o to, że ty musiałabyś najpierw odpocząć po zaburzencu, odzyskać wiarę w siebie i w ludzi, uspokoić skolatane nerwy, a dopiero potem myśleć o takich sprawach.
Póki co nie masz nic do zaoferowania temu człowiekowi, bo wewnętrznie jesteś wypalona i pusta. Tak to już jest, gdy człowiek lata całe żyje w toksyku.
Idź do psychologa, pisz tutaj ( to pomaga), zerwij z chorym na głowę i chorym z nienawiści  do ludzi facetem, a z tamtym na razie utrzymuj typowe przyjacielskie kontakty, a jednocześnie pracuj nad sobą, byś w nowy związek nie weszła jako biorca, lecz też i jako dawca.

21

Odp: Związek z narcyzem

Ulle, dziękuję za odpowiedź i rady, dziś przebywam z nim cały dzień,nie widzieliśmy się tydzień, przez ten czas tu pisałam,teraz odczuwam,jak bardzo   potrzebne jest mi ,aby tu popisać,już czuje że moj stosunek do niego  zmienił się, patrzę jeszcze trzezwiej na  niego i myślę że zacznę ograniczać kontakt, choć wiem że trzeba uciąć to odrazu.Musze dac radę bo inaczej wiem że będzie tylko gorzej, postaram się o dłuższy wyjazd,zawsze przy takich wyjazdach bez niego,miał pretensje i żale że sama jeżdżę, więc i może wtedy uda mi się zerwać,cały czas gdybam,
Ulle,życzę tobie abyś spotkała kogoś fajnego,bo ja mam naprawdę kogoś kto bardzo mnie kocha i rozumie,ale jak pisałaś, jestem pusta,wypalona i niezdolna do nowej miłości czy bliższej znajomośći ,i wiem że tak jest,chce bardzo zakończyć te chorą relację,a zarazem ten strach przed napadami lęku, który budzi mnie w środku nocy czy rano nie daje chęci do życia, odezwę się jak coś postanowie lub gdy bede musiała wyplakac się tutaj,życzę wszystkim którzy są z narcyzem abyśmy wspierali się wzajemnie, w grupie sila

22

Odp: Związek z narcyzem

To ja jeszcze podpowiem ci, że w dziale o nałogach jest wątek założony przez kalejdoskopke pt "Starość z narcyzem", wątek liczy całkiem sporo stron, na której obecnie jest stronie w tym dziale nie wiem, musiałabyś go po prostu poszukac. Warto go przeczytać, ja tam też jestem, roxpznadz mnie, chociaż miałam różne Nicki ( zapominałam haseł i musiałam przybierać nowe Nicki) i tego watka fowiedz naprawdę bardzo dużo i w taki życiowy sposób i zrozumiały.
Dziękuję ci Anno. Za .miłe życzenia. Kto wie, może  pojawi się w moim życiu jakiś fajny facet , nawet chwili bym się nie zastanawiala, bo czas szybko mija i nie ma na co czeka. 
Ja też życzę. Ci z całego serca, żebyś uwolniła się od narcyz, bo naprawdę będziesz bardzo nieszcziwa. Koniecznie napisz, jak  będzie Ci z źle i jsk dobrze też pisz.

23

Odp: Związek z narcyzem
katrinakejt83 napisał/a:

Potrzebuje się wygadać,pogadać z kimś kto ma podobne doświadczenie. Związek  //były
związek z mężczyzną osobowość narcystyczna. Byłam przez 4 lata w związku z takim facetem od 4 m-cy nie jesteśmy razem (oczywiście on mnie rzucił,po raz kolejny,ale ja już nie zgodziłam się na powrót) ale musimy jeszcze przez jakiś czas mieszkać razem. Ja bardzo dużo za wiem nt osobowości narcystycznej i zaburzeniach osobowości ale on jest mistrzem manipulacji i dręczenia psychicznego. osiągnął level expert i dlatego ,mimo że wiem jak z taką osobą postępować,jak się "bronić" czasem mam ochotę strzelić sobie w lep.on chce być moim przyjacielem,chce mnie mieć w swoim życiu, spotykac się jak już nie będziemy mieszkać razem....ja nie chcę,mowilam mu że nie wierzę w przyjaźń damsko męska i że to się nie uda...on myśli mi oczy miłymi słówkami, zachowaniem,które ma sprawić żebym straciła czujność...czasem mu się udaje. Te ciągłe zmiany nastroju, silent treatment, przyciaganie-odpychanie...itd. to może zlamac każdego ,serio. To jest rasowe znęcanie się nad kimś i ja zdaje sobie z tego sprawę ale musimy mieszkać razem jeszcze przez jakiś czas. Zabija mnie to i nie pokazuje mi tego bo by mnie totalnie zniszczył,ale ja jestem już u kresu.....chce żyć, być szczęśliwa,wstawać rano i uśmiechać się ale póki co tylko udaje przed nim i przed sobą....nie wiem czy kiedykolwiek się z tego podniosę.


Trudna sprawa wykończysz się.On tylko myśli o sobie

[tu był nieregulaminowy link]

24

Odp: Związek z narcyzem

Witaj katrina, ja wcześniej pisalam o sobie i moich przeżyciach, poczytaj,ale,jak narazie tkwie w tym,lecz od pewnego czasu wiem jak z nim postępować,przy każdej rozmowie czy byciu razem udaje mega szczęśliwą,nie opowiadam o żadnych moich sprawach domowych i zawodowych, o żadnych kłopotach czy problemach,on próbuje nieraz wydobyć ze mnie interesujące to sprawy,ale ja odrazu zmieniam temat,i mam poczucie tego że nie może mną manipulować,widzę jak przez cierpi wewnętrznie,przez to też że nie udaje mu się mnie wykończyć psychicznie i to najbardziej mnie cieszy,ale sama z sobą mam wyrzuty sumienia że nadal to ciagne, że nadal boję się zakończyć ten chory związek, zapisałam się na terapię,boję się stanów lękowych ,bo wtedy nie moge normalnie funkcjonowac,a musze bo pracuje, co mam ci doradzić, jesli jesteś młoda to wszystko przed tobą i dasz RADĘ, co to narcyzm to wiem dopiero od 4 miesięcy, więc nadal nie mogę uwierzyć że w takie bagno wlazlam i nie mogę bo opuścić,czego tobie bardzo życzę

25 Ostatnio edytowany przez ulle (2019-04-08 19:45:12)

Odp: Związek z narcyzem

Jednak stany lękowe, tak czy siak będziesz miała, nawet spotykając się z tym facetem. Dlaczego?
Już pisałam o tym wcześniej, ale powtórzę to raz jeszcze.
Od jakiegoś czasu wiesz w jakim tkwisz bagnie, a skoro zdajesz sobie z tego sprawę, to jako kobieta inteligentna i rozsądna będziesz klocila się sama ze sobą, czyli będziesz żyła w stałym stresie i konflikcie własnym.
Będziesz chodziła na te spotkania z coraz niżej opuszczona głową, bo przed sobą sama będzie Ci głupio. A czas ucieka i lat przybywa.
To jak długo jeszcze masz zamiar ciągnąć coś, co z całą pewnością nie ma przyszłości, a już na pewno nie ma dobrej przyszłości?
I w imię czego właściwie masz to ciągnąć?  Bo pojawia się objawy nerwicowe, których się boisz, szczególnie że pracujesz i prowadzisz auto? Zapewniam cię, że to tylko wymówka, bo nerwice masz i tak, a poza tym sama przed sobą usprawiedliwiasz się, że ty nie możesz nic zrobić, bo jesteś biedna i nieszczęśliwa.
No bez przesady.
Idąc tym tokiem rozumowania, to właściwie powinnaś trzymać się tego faceta rękami i nogami, bo tylko jego obecność w twoim życiu gwarantuje ci spokój, szczęście i poczucie bezpieczeństwa. Gdy on zniknie ty natychmiast rozpadasz się na milion kawałków.
Dobrze ze zaczniesz terapię. O narcyzmie wiesz właściwie dopiero od czterech miesięcy, więc tak naprawdę jesteś na samym początku drogi.
Gratuluję ci, bo jak na osobę, która dopiero poczatkuje w tym zakresie, ty już potrafisz odpowiednio zbijac z tropu narcyza. Inne kobiety uczą się tego latami, a i tak popełniają kardynalne błędy.
Tak więc radzisz sobie super.
Ogarnij jednak temat zakończenia tej znajomości, bo naprawdę szkoda życia.

26

Odp: Związek z narcyzem

Bardzo dziękuję za cenne rady,układam sobie w tej drugiej połowie głowy kompletne zerwanie znajomości,masz rację,sama sobie usprawiedliwiam swoje postępowanie, lecz w tym temacie muszę to zrobić wtedy gdy bede mogła pozwolić sobie na stany lękowe i przeżywanie ich ,bo pracuje i naprawdę nie mogę pozwolić sobie na brak funkcjonalnosci  i naprawdę nie tłumaczę swego postępowania lecz działać będę z przemysłem i konsekwencją,wtedy też napewno będę tutaj pisać i szukać otuchy i pociechy, możesz mnie krytykować i wstawiać do mojej głowy,myślę że będzie to bardzo pomocne, krytyka zawsze mnie uczy więc nie jest dla mnie żadna ujma,pozdrawiam

27 Ostatnio edytowany przez ulle (2019-04-09 08:43:22)

Odp: Związek z narcyzem

No to pomyśl może tak, że nie daj Boże nagle dzieje się z tobą coś złego, to jak sądzisz, pomogły ci ten człowiek czy raczej zostawił sama na pastwę losu? Jest to człowiek, na którego mogłabyś liczyć? Widzisz go jako podpore na coraz cięższe nadchodzące lata twojego życia? Bo moim zdaniem najważniejszym kryterium wyboru partnera dla siebie powinno być przekonanie, że na tego człowieka zawsze mogę liczyć i odwrotnie też, rzecz jasna.
Jeśli masz do czynienia z narcyzem, to przecież wiadomo, że taki człowiek odwróci się od ciebie, jeśli tylko uzna, że jesteś dla niego zbyt dużym ciężarem.
Z narcyzem jest przecież tak, że dopóki nie sprawiasz mu kłopotu, to ok możesz sobie być. Oni zawsze na pierwszym miejscu stawiają siebie i własną wygodę.
Spotykasz się z nim już cztery lata i czego dobrego doświadczyłas przy okazji tej znajomości? Jak byłaś sama, tak dalej jesteś sama, bo co to za związek, jeśli spotkacie się w weekendy?
Nie wiem jak spedzacie czas w te weekendy, u niego czy u ciebie, czy gdzieś wyjeżdżacie?
Jeśli u niego, to jak znam życie pewnie sprzatasz mu w chałupie i nagotujesz żarcia na kilka dni.
Jeśli u ciebie, to wyobrażam sobie, ile masz roboty z przygotowaniem się do jego wizyty i z nadskakiwaniem mu, gdy jest u ciebie.
Jeśli wyjeżdżacie, to ciekawe jak rozkładacie koszty takiego wyjazdu.
Czy chodzicie gdzieś razem? Czy możesz śmiało i z otwartą przylbica pokazać się z nim w gronie rodzinnym lub wśród znajomych? Czy raczej chowasz go po kątach, bo wiesz, że nie masz z kogo być dumna?
Jesteś pewna, że to narcyz? Może to tylko stara zrzeda, wieczny malkontent, który lubi zatruwac innym zycie, bo jest pesymista i zwyczajnie chłopem z wrednym usposobieniem? Są takie stare zrzedliwe mantyki, które od rana do wieczora tylko narzekają i krytykują.
Co takiego jest w tym człowieku, że uznałas, iż to narcyz?
Ja myślę, że ty potrzebujesz troszkę więcej czasu na to, by przetrawic sobie wszystko w głowie, bo na ten moment jesteś jednak dopiero na początku drogi. Boisz się rozstania z nim jak diabeł swieconej wody, bo musiałaś mieć duże nadzieje i plany związane z tym facetem i odrzucając go czulabys się tak, jakbyś sama sobie usuwala grunt spod nóg.
Jesteś pewna, że to narcyz?

28

Odp: Związek z narcyzem

Ulle,jesteś kochana,że to narcyz -wiem na 100%,ale od 4 miesięcy, nie wiem jaki twoj byl,moj duzo zapomina lub udaje ze nie pamieta,np.wczoraj-próbował telefonicznie wciągnąć mnie w jakis biznes, powiedziałam,na niby,że będę zainteresowana jak on zrobi to czy tamto,wtedy ja moge pomóc i ponadto musze to przemyslec do rana,rano bylam przygotowana na jego pytania,ale jak zadzwonil to mial zupelnie inny temat,a o wczorajszym nie wspomniał,od tego momentu do tej pory nie dzwonił,więc przypuszczam,że taktyką narcyza -mnie sprawdzał na wczorajszy temat,skoro ja nie wspomniałam rano o tum temacie ,to jest foch narcyza,weekendy,to tak jak piszesz, znajomi-wszyscy mu nie pasują, wypad do marketu czy na miasto-nigdy mu nie pasuje,chyba że w innym odleglym miescię,finansowo-jego wypłata na moje konto,więc swoje wydatki z nim związane rozliczam,ale nic ponadto nie dostanę, bo mówi ze stale mało zarabia,choć to nieprawda.Nadal wiem,że jestem totalnie głupia!!!jak pisałam, jest ktoś inny,lecz ja całe życie musiałam dbać o wszystko sama,teraz nagle jest ktoś,kto wszystko chce robić za mnie i dla mnie,tyle dobroci naraz nie mogę udźwignąć,do tego bardzo mnie kocha lecz ja nie kocham i nie wiem czy będę mogła pokochać,więc bujam się z tym co nic nie daje i nic dobrego nie wnosi do mojego życia, napisz Ulle,jaki był twój narcyz?kiedy odkrylas że to narcyz?czy udało Ci się odrazu i w momencie skończyć,bo pisałaś,że wyjechała,czy on o tym wiedział?mieszkalas z nim?teraz,jak wracam pamięcią wstecz,to naprawdę miałam klapki na oczach.Bylo tyle różnych dziwnych sytuacji,dziwnych rozmów kłamstw,nagłych wyjazdów, czemu ja nic nie widziałam i nie myślałam?Nie wiedziałam nic że są tacy wredni ludzie-narcyz,nie miałam pojęcia, teraz nie mogę sobie wybaczyć że tak głęboko w tym tkwie i nie mogę z tym poradzić, po niedzieli zaczynam terapię, Ulle -jeszcze raz dziękuję i proszę o więcej

29

Odp: Związek z narcyzem

Odkryłam dopiero po latach, bo wcześniej zylam jak w zaczarowanym filmie pojęcia nie mając dlaczego ten facet tak mnie traktuje i dlaczego nie układa się między nami, dlaczego nasza znajomość nie przebiega tak, jak u innych ludzi.
Niczego nie rozumiałam, ale wiedziałam, że dzieje się w moim życiu coś bardzo złego. Zaczęłam szukać pomocy, wtedy zaczęła się też moja nerwica, o której w tamtym czasie też niewiele wiedziałam albo prawie nic.
Usłyszałam coś o niebieskiej linii, że istnieje coś takiego jak telefon zaufania itd. Zatelefonowalam i wyobraź sobie od razu odebrano mój telefon, chociaż jak się później dowiedziałam, ludzie dzwonili tam tygodniami nie mogąc się dodzwonić. Porozmawialam z jakąś kobietą i ona właściwie już po paru minutach rozmowy zorientowała się w czym tkwie. Wszystko sobie zapisałam, co do mnie mówiła.
Potem weszłam na forum niebieskiej linii i zaczęłam czytać różne wątki. Oczy robiły mi się jak pięć złotych. Czytałam z zapartym tchem. Wszystko się zgadzało.
Akurat wtedy, pamiętam to doskonałe, narcyz wymierzyl mi karę nieodzywania się do mnie, to był już kolejny tydzień koszmaru jego milczenia, ja cały ten czas wykorzystałam na czytanie forum niebieskiej linii, a potem zaczęłam rozszerzać źródła swojej wiedzy, wtedy był to głównie internet, potem były książki i coraz poważniejsze lektury, "Moje dwie głowy" to na tamte czasy dla mnie była jak biblia. Wszystko się zgadzało, dosłownie wszystko, a najlepszym dowodem na to, że tkeilam w układzie z psychopata byłam ja sama, bo strasznie się zmieniłam. Miałam psychikę ofiary, sieroty bożej i totalnej doopy wolowej, chociaż wcześniej przed tą znajomością byłam wesoła i pewna siebie osoba, odważna i przebojowa.
Dziś chodzę na terapię i szukam tej dawnej ulle. Ona jeszcze mi się troszkę chowa, ale coraz wyraźniej ja widzę, chociaż wiele mam jeszcze wspólnego z tym tworem ullowatym, który narodził się w związku z narcyzem, tworem zakompleksionym, pesymistyczne i bojacym się własnego cienia. Jednak ja wiem, że odnajxe siebie z okresu zanim poznałam tego faceta.
Nie mieszkaliśmy że sobą, chociaż ja bardzo tego chciałam, jednak jemu daleko było do wprowadzania mnie pod własny dach. On nigdy z nikim nie mieszkał, kobiety tylko u niego bywały, ten facet już po trzech dniach nie wytrzymywal nikogo pod swoim dachem. Był z tego znany. Tak więc mowy nie było, żeby można bo ułożyć sobie z nim życie. To był mądry facet, obrotny i zaradny, więc dorobił się całkiem niezłego majątku, bardzo kochał siebie, nikomu nie ufal i wszystkich posadzal o złe intencje. Dzielił ladxi na poczciwych frajerów i cwaniakow, którzy tylko czyhają na jego kasę i czekają aż noga mu się powinien. Frajerów, ludzi dobrych i mu życzliwych lekceważyl i pogardzal mimo, chętnie ich wykorzystywał do różnych celów, pomiatal nimi. Im bardziej ktoś był mu przyjazny, tym bardziej on uważał go za frajera i wykorzystywał.
Liczył się natomiast z ludźmi o których miał jak najgorsze zdanie, czyli z tymi cwaniaczkami, tam potrafił skladac się w scyzoryk przed nimi, widziałam to wiele razy.
Przyjaciół deptal a wrogów nosił na rękach.
Miał wielkie powodzenie u kobiet, więc zawsze miał ich pełno i po kilka na raz, jedna wychodziła od niego, a druga właśnie wchodziła, czasami mijały się w drzwiach. Ja też byłam jedna z wielu, chociaż on był dla mnie jedynym. Byłam jakby główna jak to określa maja Friedrich z dwóch głów kołdrą podstawową, chociaż czasami spadałam do roli klodry pobocznej. Oczywiście pojęcia nie miałam, w jakiej byłam sytuacji.
Ponadto człowiek ten non stop kłamał, kłamał w sprawach duperelnych i w ważnych, kłamał na każdym kroku.
Był wielkim snobem i cieszył się, gdy ludzie zazdrościli mu czegoś. Uważał się za kogoś cytując jego "jestem cudowny, wspaniały i doskonały".
Trochę znudziło mi się już pisanie o tym facecie, ale jeśli dalej będziemy do siebie pisały, to na pewno wiele jeszcze razy o nim wspomnę.

Dobrze ze pójdziesz do psychologa. Jestem pewna, że szybko dijrzejesz do tego, by wycofać się z tej znajomości. Samej byłoby Ci znacznie trudniej.

30

Odp: Związek z narcyzem

Miałam doczynienia z narcyzem przez okolo 1,5 roku. Nie duzo ale wystarczająco bym nabawiła się objawów nerwicy lękowej. Wyszłam już prawię na prostą, wiem, że jak teraz się do mnie odezwie to nie zgodzę się na rozmowę czy spotkanie. Mam do Was kochane netkobiety pytanie: jak wyglądały Wasze związki po narcyzie?
Mi jest ciężko. Muszę oduczyć się zachowań, których nauczyłam się przy narcyzie. Takich jak: mówienie tylko o tych nieprzyjemnych, smutnych rzeczach które mnie spotkały w ciągu dnia, wyolbrzymianie ich; nie proszęnie o pomoc; nie rozmawianie o uczuciach, o nas. Sama nie wychodzę z żadną inicjatywą w sposobie spędzania czasu z partnerem. Tak jakby czekam aż partner się pierwszy odezwie, pierwszy coś zaproponuje jesli chodzi o spedzaie wspolnego czasu. Partner odbiera moje zachowanie jakby mi w ogóle nie zależało na nim. Irytuje się i już drugi raz mi powiedział, że "chyba potrzebujesz faceta, który jest ch....". A ja robię tak, bo mi własnie zależy. Podwiadomie zachowuję się w stosunku do niego jak do byłego. Bo mam w głowie ciągle, to, żeby dawać jak najwięcej przestrzeni by facet nie zniknął nagle... By niczego nie wymagać. W związku z narcyzem mogłam uzyskać jego większe zainteresowanie gdy miałam gorszy dzień, gdy byłam szczęśliwa on był jakby obrażony i nie rozmawiał ze mną, tylko wybąkiwał jakieś półsłówka. Gdy proponowalam jakieś zajęcie, spotkanie na moich warunkach nigdy tego nie dostałam. Musiało być tak jak on chce. Moje zachcianki zaś obiecał KIEDYS spełnić. Nigdy się nie doczekałam. Gdy prosiłam o pomoc, za każdym razem mnie olewał, bozawsze coś było ważniejsze. Bałam się poruszać temat naszego związku bo po takiej rozmowie milczał przez parę dni, bądź mnie zostawiał. Oprócz tego oczywiście przesuwał coraz dalej moje granice, te w seksie też. Kłamał. Krytykował. Im mniejsze okazywałam mu zainteresowanie i mówiłam dosadnie by spier.... on wówczas bardziej szukał ze mną kontaktu, wykorzystujac nawet inne osoby.
Wyleczyłam się z narcyza ale jakieś takie dziwne zachowanie w stosunku do mojego obecnego mężczyzny mi zostało. Czy tylko ja tak mam?

31 Ostatnio edytowany przez ulle (2019-04-10 04:36:25)

Odp: Związek z narcyzem
marta2101 napisał/a:

Miałam doczynienia z narcyzem przez okolo 1,5 roku. Nie duzo ale wystarczająco bym nabawiła się objawów nerwicy lękowej. Wyszłam już prawię na prostą, wiem, że jak teraz się do mnie odezwie to nie zgodzę się na rozmowę czy spotkanie. Mam do Was kochane netkobiety pytanie: jak wyglądały Wasze związki po narcyzie?
Mi jest ciężko. Muszę oduczyć się zachowań, których nauczyłam się przy narcyzie. Takich jak: mówienie tylko o tych nieprzyjemnych, smutnych rzeczach które mnie spotkały w ciągu dnia, wyolbrzymianie ich; nie proszęnie o pomoc; nie rozmawianie o uczuciach, o nas. Sama nie wychodzę z żadną inicjatywą w sposobie spędzania czasu z partnerem. Tak jakby czekam aż partner się pierwszy odezwie, pierwszy coś zaproponuje jesli chodzi o spedzaie wspolnego czasu. Partner odbiera moje zachowanie jakby mi w ogóle nie zależało na nim. Irytuje się i już drugi raz mi powiedział, że "chyba potrzebujesz faceta, który jest ch....". A ja robię tak, bo mi własnie zależy. Podwiadomie zachowuję się w stosunku do niego jak do byłego. Bo mam w głowie ciągle, to, żeby dawać jak najwięcej przestrzeni by facet nie zniknął nagle... By niczego nie wymagać. W związku z narcyzem mogłam uzyskać jego większe zainteresowanie gdy miałam gorszy dzień, gdy byłam szczęśliwa on był jakby obrażony i nie rozmawiał ze mną, tylko wybąkiwał jakieś półsłówka. Gdy proponowalam jakieś zajęcie, spotkanie na moich warunkach nigdy tego nie dostałam. Musiało być tak jak on chce. Moje zachcianki zaś obiecał KIEDYS spełnić. Nigdy się nie doczekałam. Gdy prosiłam o pomoc, za każdym razem mnie olewał, bozawsze coś było ważniejsze. Bałam się poruszać temat naszego związku bo po takiej rozmowie milczał przez parę dni, bądź mnie zostawiał. Oprócz tego oczywiście przesuwał coraz dalej moje granice, te w seksie też. Kłamał. Krytykował. Im mniejsze okazywałam mu zainteresowanie i mówiłam dosadnie by spier.... on wówczas bardziej szukał ze mną kontaktu, wykorzystujac nawet inne osoby.
Wyleczyłam się z narcyza ale jakieś takie dziwne zachowanie w stosunku do mojego obecnego mężczyzny mi zostało. Czy tylko ja tak mam?

Nie, nie tylko ty tak masz. Zachowania ponarcyzowe, które odpisałaś są normą. Człowiek kończy źle, bo z nerwicami różnego typu, depresjami oraz z dziwacznymi zachowaniami.
Też tak miałam, bo teraz raczej już mnie to nie dotyczy, chociaż prawdę mówiąc nie mam nikogo, więc w sumie to nie jestem pewna, jakbym się zachowywała w zwiazku.
Wiem tylko, że na pewno rozpoznalabym narcyza albo innego zaburzenca, wyczulabym kogoś takiego na mile i uciekalabym oczywiście w popłochu.
A jeśli chodzi o zachowania ponarcyzowe?
Jest tego całe mnóstwo.
Człowiek jakby traci umiejętność normalnego komunikowania się z ludźmi. Nie zadzwoni do nikogo spontanicznie, bo zaraz wyobraża sobie, że komuś narzuca się albo pokazuje, jak to mu zależy i ta osoba od razu będzie nim pogardzac i lekceważyć.
Jest problem w przeprowadzaniu rozmów o problemach w związku, bo człowiek boi się kary. W moim przypadku było to znikanie z dnia na dzień. Dzień wcześniej było super spotkanie, a następnego dnia koniec, facet nie odbierał telefonów, nie oddzwanial, nie pisał, po prostu znikal, na kilka dni, potem kilkanaście, później na kilka tygodni, a bywało że i na kilka miesuecy.
Po narcyzie pozostaje też jakaś wyuczona skłonność do koncentrowanis się na minusach i trudach życia, przyciąganie do siebie myśli pesymistycznych, czarnych i wyobrazanie sobie, że nic się nie uda. Bo tylko idiota podskakuje z radości i cieszy się z czegoś, człowiek mądry wie przecież o tym, że życie jest przede wszystkim okropne, ciężkie i beznadziejne. Przy narcyzie opłacało się być takim smutasem, bo wtedy on ożywial się i widać było, że cieszy się jak dziecko z czyjegoś cierpienia. Chcąc zagrać na nosie narcyzowi wystarczyło opowiedzieć mu tylko o jakimś swoim sukcesie, robił się wtedy posepny i niespokojny. Takie wyuczone zachowania przenosi się potem na relacje z normalnymi ludźmi.
Traci się umiejętność wychodzenia do ludzi z  własną inicjatywa. Zamiast tego czeka się na działanie innych niczym jakaś księżniczka albo książę udzielny. Nie chcesz tak się zachowywać, ale niestety zachowujesz się tak. Większość nowo poznanych ludzi zniechęca się do znajomości z nami i trudno im się dziwić.
Po związku z takim człowiekiem zostaje też jakaś dziwna skłonność do umniejszania swojej inteligencji, swoich możliwości, niepokaxywanie że jest się mądra osobą lecz robienie z siebie słodkiej idiotki, czasem udawanie małej bezradnej dziewczynki, np seplenienie do faceta. Pokazywanie się narcyzowi jako dojrzała mądra i wymagająca kobieta zawsze kończyło się karą zniknięcia i długiego milczenia albo inna kara np złośliwymi uwagami, wyszydzaniem i to zupełnie bez powodu, ot tak po prostu, narcyz jest w czymś takim mistrzem.
I jest jeszcze wiele innych ponarcyzich zachowań. Tak więc Marto na pewno nie jesteś w czymś takim odosobniona.
Ileż to potem trzeba nad sobą pracować, by odzyskać utracona normalność.
Dlatego należy uciekać od narcyzow i innych tego typu uroczych ludzi.

32

Odp: Związek z narcyzem
An56 napisał/a:

moj duzo zapomina lub udaje ze nie pamieta,np.wczoraj-próbował telefonicznie wciągnąć mnie w jakis biznes, powiedziałam,na niby,że będę zainteresowana jak on zrobi to czy tamto,wtedy ja moge pomóc i ponadto musze to przemyslec do rana,rano bylam przygotowana na jego pytania,ale jak zadzwonil to mial zupelnie inny temat,a o wczorajszym nie wspomniał,od tego momentu do tej pory nie dzwonił,więc przypuszczam,że taktyką narcyza -mnie sprawdzał na wczorajszy temat,skoro ja nie wspomniałam rano o tum temacie ,to jest foch narcyza,weekendy,to tak jak piszesz, znajomi-wszyscy mu nie pasują, wypad do marketu czy na miasto-nigdy mu nie pasuje,chyba że w innym odleglym miescię,finansowo-jego wypłata na moje konto,więc swoje wydatki z nim związane rozliczam,ale nic ponadto nie dostanę, bo mówi ze stale mało zarabia,choć to nieprawda.

An, czy Ciebie to nie meczy ?

There is nothing quite so tragic as a young cynic, because it means the person has gone from knowing nothing to believing nothing.

33

Odp: Związek z narcyzem

Ulle mam dokładnie jak piszesz. Gdy byłam sama zachowywałam się jak dawna ja. Gdy mój obecny związek zaczął być poważniejszy uruchomił mi się schemat zachowań przy narcyzie. Partner to oczywiście zauważył, i stwierdził , że Z fajnej pewnej siebie, uśmiechniętej dziewczyny stałam się lękliwa, pesymistyczna I w ogóle on nie czuje by mi zależało na nim. Piszę bardzo mało, nie dzownie pierwsza ot tak sobie, chyba, ze cos trzeba ustalic. On myśli, że ja go olewam, albo się coś stało a ja po prostu nie zawracam mu głowy, bo jest w pracy, bo odpoczywa po pracy, bo może śpi, bo jest na spotkaniu... Narcyz zawsze codziennie o 6.50 pisal mi smsa "dzień dobry, miłego dnia" I potem jeśli do mnie nie przyjeżdżał od razu po pracy (a doszlo do tego, że chciał tylko raz w tygodniu się spotykac) to dzwonił o 18, przeglądał w tym czasie Internet albo grał w grę na komputerze albo konsoli. To był cały jego kontakt w ciągu dnia, jeden SMS I jeden telefon. Gdy ja dzownilam badz pisalam smsy to nie odbierał. Oddzwanial po paru godzinach, tłumacząc że był zajęty.  Gdy zwracałam mu uwagę na takie rzeczy, to foch I milczenie przez parę dni. Bez wyjaśniania oczywiście. Sama musiałam się domyślać co źle wg niego zrobiłam. I przepraszać, że się czepiam... I teraz pierwsza do nikogo nie napisze, nie zadzwonię. Muszę na siłę u siebie takie odruchy wywoływać. Czasem myślę, że nie nadaje się już do normalnego związku, że nikt nie da mi tyle wsparcia i czasu bym zaufała na tyle I zachowywała się jak dawna ja. Zresztą nie mam prawa oczekiwać tego od partnera. Bo ileż można czekać.

34

Odp: Związek z narcyzem

Zachowujesz się tak, bo lepiej i bezpieczniej czujesz się uzbrojona w gruby pancerz, który ochroni cię przed jego ewentualnym zranieniem cię np jego nagłym zniknięciem.
Bo jak boli, gdy ktoś zadaje ci ranę, ty doskonale pamiętasz i dlatego bronisz się przed tym.
Najgorsze jest też to, że nie za bardzo możesz opowiadać za dużo o narcyzie swojemu facetowi tłumacząc mu niektóre swoje zachowania, bo mógłby jeszcze pomyśleć, że dalej zależy ci na byłym. Możesz więc coś tam mu wytłumaczyć, ale musisz mieć też to wyczucie czy przypadkiem nie za dużo narcyza między wami.

35

Odp: Związek z narcyzem

Trx,męczy mnie ta sytuacja, po niedzieli terapia i zobaczę co z tego wyjdzie, dam znać,a wogole to będę tu pisać do skutku

36

Odp: Związek z narcyzem

Pisz pisz smile

There is nothing quite so tragic as a young cynic, because it means the person has gone from knowing nothing to believing nothing.

37

Odp: Związek z narcyzem

We wtorek terapia,od nowa, bo podczas pierwszej terapii, było rozstanie,a następnie powrót do narcyza,z powodu mocnych stanów lękowych,których nie byłam w stanie pokonać,a w związku z tym normalnie funkcjonować, podchodzę do tego po raz drugi,ale z jeszcze większą wiedzą o narcyzmie, czy się uda?Nie wiem, choć dam z siebie tyle ile mój organizm da radę znieść, a moze więcej.Majac od grudnia wiedzę o tym,w czym siedzę i widząc jak zachowuje się moj"niby"partner,cały czas wiem że nie mogę tego ciągnąć.Choć nie daje już sobą manipulować, to wewnętrznie źle z tym się czuje,a mając z nim kontakt udaje szczęśliwą i zadowolona.I czuję jak go skręca mój optymizm, to moja satysfakcja, ale głupoty piszę, ale pisze to co czuję, ponadto układam sobie w głowie rozstanie,

38

Odp: Związek z narcyzem

Ja od msc próbuje zapomnieć o narcyzie, przez cały "związek" zastanawialam się co jest ze mną nie tak, ewentualnie z nim. Dopiero po 2 rozstaniu zaczęłam szukać w internecie wskazówek... przerażające jest to, że większość opisanych rzeczy przydarzyła się również i mi ... schemat ich działania jest bardzo podobny. Mój ex miał dużo kobiet i to zawsze one ponosily wine za rozstanie (on nigdy nie był  winny). Myślałam, ze mial poprostu pecha i trafial na niewłaściwe. Ostatnio prowadził podwójne życie  (chociaz oficjalnie mi sie nie przyznał), ale ja byłam coraz bardziej niecierpliwa. Po dwóch msc bawienia sie w kotka i myszke zostawil mnie (w sumie to wymusilam decyzje bo chyba nie potrafił jej podjąć albo sie zdecydować która z nas jest lepsza). Męczy mnie tylko to, że może dla tej nowej będzie zupełnie inny, moze ja pokocha?

39

Odp: Związek z narcyzem

Ja swoją przejażdżkę z narcyzem zakończyłam prawie rok temu, po 2 latach tej emocjonalnej huśtawki. Do tej pory nie mogę się pogodzić z myślą jak mogłam do tego dopuścić... . Z biegiem czasu zdałam sobie sprawę ile sygnałów ostrzegawczych zbagatelizowałam. A były to książkowe przykłady działania tych popapranców.
Czuję, że już nie będę tą samą osobą. Narcyz zabrał cząstkę mnie. Tą dobrą cząstkę.
Kilka dni temu zakończyłam znajomość z facetem, który prawdopodobnie też jest narcyzem. Identyczny schemat działania: bombardowanie miłością w krótkim czasie, snucie planów na przyszłość mimo że to nie był związek. Rozmowy były płynne do momentu gdy nie weszłam na poważniejszy temat, wymagający otwarcia z jego strony. Na zadawane pytania odpowiadał tak jakby na około i koniec końców i tak nie wiadomo było jaka była odpowiedź.
Jednak teraz byłam już mądrzejsza i go zwyczajnie przetestowałam. Zażartował raz na temat ścian w moim mieszkaniu, właściwie to wyśmiał i stwierdził że wyglądają dziwnie. Powiedziałam mu na to, że ma prawo mieć swój gust ale taki komentarz mógł zachować dla siebie bo mnie w tym momencie uraził. Reakcja - atak. Obrócił wszystko tak, że to ze mną jest coś nie tak, że się czepiam i psuję mu dzień. Że mogłam już sobie darować. Następnie zerwanie ze mną kontaktu. Z mojej strony zero reakcji. Po tygodniu reaktywował się i stwierdziłam, że nie mam nic do stracenia. Wyjechałam na kontrakt więc kontakt był jedynie internetowy. Wszystko było ok przez jakieś dwa tygodnie. Kilka dni temu wróciłam ze sklepu i napisałam mu o tym uradowana bo udało mi się kupić co chciałam. On nie wiedział po co poszłam, też nawet nie pytał. Na moją wiadomość odpisał tylko czy kupiłam dużo kondomów... . No więc zapytałam co do czego i co w tym momencie sugeruje. On na to, że ja i ktoś tam (znajomy z pracy) mieliśmy się chyba ku sobie (oczywiście nic nie bylo, mówiłam.mu o nim ale narzekając na niego). Poczułam się w tamtym momencie strasznie obrażona bo żart był zwyczajnie nietaktowny i poniżej jakiegokolwiek poziomu. Nie muszę mówić co się stało gdy mu to zakomunikowałam... . Ale się rozpisalam smile a mogłabym o nich pisać i pisać!

40

Odp: Związek z narcyzem

Narcyz nie jest dobrym materiałem dla każdego ,trzeba potrafic go "ujarzmić". Każda inna osobowosc bedzie sie z takim osobnikiem wybitnie meczyla co predzej czy pozniej zabije uczucie.

41

Odp: Związek z narcyzem

Jejku, nie mogę sobie wyobrazić bycia z takim facetem.
Mam nadzieję, że wszystko się u ciebie ułoży.
Powodzenia!

[tu była nieregulaminowa reklama wraz z linkiem]

42

Odp: Związek z narcyzem

A co z narcyzem w pracy? Związek można zakończyć i więcej nie oglądać kogoś, z kim sie było romantycznie. A co z wariatem, którego się widzi codziennie w pracy?

43

Odp: Związek z narcyzem
An56 napisał/a:

Łatwo powiedzieć, żeby rzucić narcyza,jestem w związku 6 lat,(Mam 60 lat)mieszkamy osobno,nie miałam pojęcia o tym że są takie osobowości,od ok.pół roku zaczęłam zagłębiać się w to,dlaczego mój facet jest jaki jest.Liczne artykuły o narcyzach uświadomiły mi ze jestem z takim typem,próbowałam zerwać kontakt,chodziłam na terapię,brałam leki uspokajające, lecz po 2 miesiącach  nie bylam w stanie funkcjonowac normalnie, czułam że za moment wyląduje w psychiatryku,więc zaprosilam ponownie narcyza do mojego zycia,mój stan psychiczny poprawił się,bo mamy kontakt telefoniczny i razem wekendy,lecz teraz wiem jak z nim postępować,przedtem mówiłam mu wszystko co działo się w moim życiu,moje złe stany psychiczne i zdrowotne, teraz wiem że czekał na moje słabe momenty życiowe i cieszył się że jest górą,teraz mam inną taktyke-niewiele mówię o moim codziennym zyciu,zawsze jestem zadowolona i uśmiechnięta gdy on ma problem,to staram się zmieniać temat i mówić o sprawach lekkich,które wiem,że  go interesują,widzę ze jest momentami zagubiony,że nie może wyssac że mnie nic wiecej,bo przedtem stale mnie krytykował,próbował odsunąć nawet od dzieci czy wnuków, na co nie pozwoliłam i nie pozwale,staram się za dużo nie mówić o rodzinie i o tym co robię codziennie lub gdy rozmawiamy telefonicznie  kłamię na ile to możliwe a on to łyka,w weekendy siedzimy  u mnie lub u niego w mieszkaniu i żyjemy razem ale osobno,gdyż ja nie umiem zerwać, wiem że to chore,ale narazie wybrałam lepsze zło,w przeciwnym razie wiem że psychicznie nie dam rady,chyba że znajdzie się jakiś dobry terapeuta,co sądzicie o mnie???

44

Odp: Związek z narcyzem

Ja Cię doskonale rozumiem. An56.. Mam 50lat Byłam w związku z narcyzem 8 lat.. Były rozstania i powroty.. Ciche mszę które mi fundowal trwały różnie tydzień dwa.,miesiadz trzy miesiące za każdym razem mówiłam sobie dość tego i tak 8 lat przelacialo.To ja zawsze przerywalam te ciche mszę tłumacząc sobie jego zachowanie na różne sposoby że taki już jest nie zdaje sobie sprawy ze w ten sposób nas niszczy.  robi to bo wie że mi na nim zależy i wciąż mnie sprawdza jak bardzo pozwalała mu na wiele złego tłumacząc sobie ze niejest porostu świadom jak krzywdzi w ten sposób. Nie sądziłam że może istnieć człowiek z tak potwornym podejściem do drugiego człowieka NIE CHCIAŁAM wierzyć że można karmić się krzywdzące druga istotę było mi trudno uwierzyć w istnienie człowieka bez grama empatii któremu niejest potrzebna miłość harmonia czułość Ale w końcu postanowiłam zakończyć to na dobre minęły trzy miesiące od ostatniego kontaktu i jest cholernie ciężko... Nie jem prawie wcale nie śpię i niemoge przestać myśleć o tym co było... Wiem że on nie wykona ruchu w moją stronę nie powie przepraszam wruc do mnie... A ja obiecałam sobie ze nigdy więcej nie wyciągnę do niego ręki pierwsza... Teraz trzeba przetrwać nie poddać się depresji i strachowi przed samotnością im człowiek jest starszy tym trudniej myśleć "Jeszcze mogę sobie życie poukładać z kimś innym" w naszym wieku  nie jest to już takie realne...

45

Odp: Związek z narcyzem
lonelygirl999 napisał/a:

A co z narcyzem w pracy? Związek można zakończyć i więcej nie oglądać kogoś, z kim sie było romantycznie. A co z wariatem, którego się widzi codziennie w pracy?

46

Odp: Związek z narcyzem

Co z narcyzem w pracy?? Trzeba się pilnować przy takim koledze jak najmniej rozmawiać o pracy o tym co zrobiłaś lub nie zrobiłaś a miałaś zrobić bo wykorzysta to przeciwko tobie to są donosiciele dla nich priorytetem jest błyszczeć przed szefem i zrobi wszystko eby być numerem jeden dla szefa... Jeśli wyczuje że możesz zagrażać jego pozycji że to ty możesz być prawą ręką szefa to cie zniszczy nie cofnie się przed niczym... Polecam Ci filmiki   na temat narcyza i jego zachowań np. Soul GPS  lub Wiczycą być... Jest ich wiele

47

Odp: Związek z narcyzem
Kruszyna20 napisał/a:
lonelygirl999 napisał/a:

A co z narcyzem w pracy? Związek można zakończyć i więcej nie oglądać kogoś, z kim sie było romantycznie. A co z wariatem, którego się widzi codziennie w pracy?

48

Odp: Związek z narcyzem

I wierz mi łatwiej jest zmienić pracę uciekając w ten sposób od narcystycznego kolegi lub koleżanki niż odejść i zakończyć związek z taką osobą... Ale to trzeba przeżyć na własnej skurze...

49

Odp: Związek z narcyzem
An56 napisał/a:

Łatwo powiedzieć, żeby rzucić narcyza,jestem w związku 6 lat,(Mam 60 lat)mieszkamy osobno,nie miałam pojęcia o tym że są takie osobowości,od ok.pół roku zaczęłam zagłębiać się w to,dlaczego mój facet jest jaki jest.Liczne artykuły o narcyzach uświadomiły mi ze jestem z takim typem,próbowałam zerwać kontakt,chodziłam na terapię,brałam leki uspokajające, lecz po 2 miesiącach  nie bylam w stanie funkcjonowac normalnie, czułam że za moment wyląduje w psychiatryku,więc zaprosilam ponownie narcyza do mojego zycia,mój stan psychiczny poprawił się,bo mamy kontakt telefoniczny i razem wekendy,lecz teraz wiem jak z nim postępować,przedtem mówiłam mu wszystko co działo się w moim życiu,moje złe stany psychiczne i zdrowotne, teraz wiem że czekał na moje słabe momenty życiowe i cieszył się że jest górą,teraz mam inną taktyke-niewiele mówię o moim codziennym zyciu,zawsze jestem zadowolona i uśmiechnięta gdy on ma problem,to staram się zmieniać temat i mówić o sprawach lekkich,które wiem,że  go interesują,widzę ze jest momentami zagubiony,że nie może wyssac że mnie nic wiecej,bo przedtem stale mnie krytykował,próbował odsunąć nawet od dzieci czy wnuków, na co nie pozwoliłam i nie pozwale,staram się za dużo nie mówić o rodzinie i o tym co robię codziennie lub gdy rozmawiamy telefonicznie  kłamię na ile to możliwe a on to łyka,w weekendy siedzimy  u mnie lub u niego w mieszkaniu i żyjemy razem ale osobno,gdyż ja nie umiem zerwać, wiem że to chore,ale narazie wybrałam lepsze zło,w przeciwnym razie wiem że psychicznie nie dam rady,chyba że znajdzie się jakiś dobry terapeuta,co sądzicie o mnie???

50

Odp: Związek z narcyzem

Łatwiej jest powiedzieć niż zrobić
Zwłaszcza po tak długim stażu w  takim związku... Im dłużej się w nim trwa tym trudniej odejść i tym trudniej podnieść się i żyć bez niego... Zrozumie to tylko ten kto to przeżywa

51

Odp: Związek z narcyzem
An56 napisał/a:

Jesteście kochane i to że znalazlam zrozumienie, bardzo wam dziękuję, pójdę znów na terapię ,lecz pomimo tego jeszcze tutaj podpisze,bo to daje mi ulgę, terapeutka mi radzila aby pisac to co czuje,lecz nie moglam jakos sie zabrac,teraz wiem że była to dobra rada.Wczoraj było późno i nie napisałam jeszcze o kimś,kto pojawił się w moim życiu, w sumie znamy się sporo lat ale z bardzo luźnej znajomości,teraz jest wolny i samotny,spotkaliśmy się przypadkiem, umówiliśmy się na kawe,jest tak dobrym i uczynnym facetem,że nie umiem tego wyrazić, wie o moim życiu z narcyzem,chyba rozumie i zapewnia że mnie bardzo kocha, że nie wyobraża sobie dalszego życia beze mnie, ja powiedziałam mu że go nie kocham i nie wiem czy będę umiała kochać,a on mówi że jego miłość starczy na nas dwoje, jego dobroć mnie przerasta, całe życie musiałam dbać o wszystko i myśleć o wszystkim, nikt nic mi nie dał,faceci -poprzedni i teraz to ludzie bez serca,ewentualne życie z facetem który chce żebym leżała i pachniala,a on wszystko ogarnie,nie wchodzi chyba w gre ,nie chce i nie moge go skrzywdzić, bo jak zyc bez milosci z mojej strony.Ponadto nie moge zaczac nic nowego dopóki nie zakończę przeszłości,przynajmniej ja tak uwazam,może od was otrzymam jakoś poradę,

52

Odp: Związek z narcyzem
Lena_m_18 napisał/a:

Ja od msc próbuje zapomnieć o narcyzie, przez cały "związek" zastanawialam się co jest ze mną nie tak, ewentualnie z nim. Dopiero po 2 rozstaniu zaczęłam szukać w internecie wskazówek... przerażające jest to, że większość opisanych rzeczy przydarzyła się również i mi ... schemat ich działania jest bardzo podobny. Mój ex miał dużo kobiet i to zawsze one ponosily wine za rozstanie (on nigdy nie był  winny). Myślałam, ze mial poprostu pecha i trafial na niewłaściwe. Ostatnio prowadził podwójne życie  (chociaz oficjalnie mi sie nie przyznał), ale ja byłam coraz bardziej niecierpliwa. Po dwóch msc bawienia sie w kotka i myszke zostawil mnie (w sumie to wymusilam decyzje bo chyba nie potrafił jej podjąć albo sie zdecydować która z nas jest lepsza). Męczy mnie tylko to, że może dla tej nowej będzie zupełnie inny, moze ja pokocha?

53

Odp: Związek z narcyzem
Lena_m_18 napisał/a:

Ja od msc próbuje zapomnieć o narcyzie, przez cały "związek" zastanawialam się co jest ze mną nie tak, ewentualnie z nim. Dopiero po 2 rozstaniu zaczęłam szukać w internecie wskazówek... przerażające jest to, że większość opisanych rzeczy przydarzyła się również i mi ... schemat ich działania jest bardzo podobny. Mój ex miał dużo kobiet i to zawsze one ponosily wine za rozstanie (on nigdy nie był  winny). Myślałam, ze mial poprostu pecha i trafial na niewłaściwe. Ostatnio prowadził podwójne życie  (chociaz oficjalnie mi sie nie przyznał), ale ja byłam coraz bardziej niecierpliwa. Po dwóch msc bawienia sie w kotka i myszke zostawil mnie (w sumie to wymusilam decyzje bo chyba nie potrafił jej podjąć albo sie zdecydować która z nas jest lepsza). Męczy mnie tylko to, że może dla tej nowej będzie zupełnie inny, moze ja pokocha?

54

Odp: Związek z narcyzem

Nie martw się tym że twój Narcyz dla kogo kolwiek się zmieni... Że dla tej co będzie po tobie będzie dobry normalny cudowny... Na początku napewno ale tylko do momentu aż wyczuje że ja omotal. Miesiąc może dwa a potem pokaże jej na co go stać maska zacznie pekac...beda te same kłamstwa pokrywane następnymi kłamstwami. Oni się niezmieniaja przybierają tylko maski na początku. Ich tok działania jest zawsze taki sam i wobec każdej kobiety... Zacznij myśleć o sobie i tylko o sobie. Nie myśl o tym że może mieć inna kobietę i jaki dla niej jest bo to bardzo destrukcyjne działa na psychikę i nie będziesz w stanie uwolnić się od niego nigdy... Zadreczysz się... Nie jest łatwo... Wiem.... Jestem po osmioletnim związku z narcyzem był cudowny i zimny jak kamień na przemian kłamstwa na każdym kroku złapany na kłamstwie brnol w kolejne kłamstwo słabe zresztą  i kiedy zapytałam po co kłamiesz ja wiem ze kłamiesz ty wiesz ze ja wiem więc poco..wybuchal wtedy doprowadza  do wojny i zamiast słowa przepraszam fundowal mi cicha mszę czyli takie karanie cieszą to ja byłam winna... Nie on tylko ja, on nieczul się winny ani trochę... A cała moja wina była taka że uważnie go słuchałam co mówi i czytałam co pisze... Nie od razu wiedziałam że mam do czynienia z narcyzem. Po paru miesiącach znajomości miałam wrażenie że facet ma podwójna osobowość..Przez trzy dni kochający i czuły a czwartego atakował złośliwością konsliwe dokuczliwe żarty ponizenie i doprowadzenie mnie do łez... Nie mogłam zrozumieć czemu i poco to robi.. Poco stara się zdobyć tygodniami moje zaufanie a potem je sam rujnuje... No tym żył to im daje najwięcej frajdy kiedy mogą dawać a potem gwałtownie zabrać ty cierpisz a on wtedy czuje ze żyje.... Każdej to robi i musi mieć conajmniej dwie kobiety pod ręką kiedy dla jednej jest okrutny to dla tej drugiej jest kochającym czulym facetem aż mu się nie znudzi... Fundowal mi słodkie i gorzkie dni na przemian. Miał mnustwo kobiet przedemną i bardzo długo utrzymywał z nimi kontakt po zakończeniu związków tak się zabezpiecza bo oni bardziej niż my boją się samotności... Ty dasz sobie radę bez niego jesteś wartościowa kobieta... To jemu będzie trudniej bez ciebie....

55

Odp: Związek z narcyzem

nie chciałabym być z takim facetem

Posty [ 1 do 55 z 56 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Związek z narcyzem

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018