Czuję coś nieokreślonego do mojego kolegi - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Czuję coś nieokreślonego do mojego kolegi

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 14 ]

Temat: Czuję coś nieokreślonego do mojego kolegi

Cześć.
Mam 24 lata, ogólnie jestem zadowolona ze swojego życia, studiuję, mam fajną pracę, usamodzielniłam się, daję radę. Jestem super dumna z siebie i do tego mam wspaniałych przyjaciół. Ale…
W kwietniu poznałam faceta (25 lat), który wywrócił moje życie do góry nogami. Kiedy go pierwszy raz zobaczyłam, od tego czasu nie mogę zapomnieć. Myślę o nim KAŻDEGO dnia. On na początku też mnie lubił, chciał czegoś więcej. Kiedy mnie pierwszy raz pocałował, nie wiem co to było. Jak eksplozja uczuć, nigdy nie czułam czegoś takiego. Później było coś więcej i więcej, trwało to jakieś 2 miesiące, kiedy zaczęły się pierwsze kłótnie między nami. On często mnie ignorował, co mi przeszkadzało. On jest zamknięty w sobie, nie chciał NIGDY rozmawiać o uczuciach. Nigdy nie miał dziewczyny, tylko jakieś pojedyncze „przyjaciółki” (z którymi uprawiał seks). I to było widać, on jest baaaardzo niedoświadczony, seks był jeden z gorszych w życiu, całował też średnio, ale to jak on sprawiał, że się czuję… Wystarczyło, że na niego popatrzyłam i czułam już tą chemię. Nigdy nie czułam takiego pociągu seksualnego do nikogo…
Tylko problem jest taki, że jesteśmy dwoma totalnie różnymi osobami. Wiem, że nigdy nie moglibyśmy być razem, nie chciałabym tego. Ale kocham kiedy on mnie dotyka, kiedy czuję jego zapach, chciałabym go pocałować, kiedy go widzę.
Problem jest taki, że mamy mnóstwo wspólnych znajomych. Dlatego często go spotykam. Udało mi się na krótko o nim zapomnieć, kiedy byłam 3 tygodnie na wakacjach. Jednak po powrocie jedna impreza i wszystko wróciło…
Wczoraj były urodziny naszego kolegi. On też tam był. W przeszłości często zostawał u mnie na noc, bo jego dom rodzinny jest daleko, a ja mieszkam sama i w centrum. Po dyskotece on mi powiedział, że wraca do domu autobusem. Ja oczywiście zdesperowana i głupia i naiwna, tylko żeby krótko poczuć znowu to uzależniające uczucie, prosiłam, żeby przyszedł do mnie. Zatrzymał się, staliśmy godzinę w deszczu i rozmawialiśmy. On chce żebyśmy zostali przyjaciółmi. Powiedział mi to wczoraj, że widzi jak się męczę. Że zawsze kiedy on spędza noc u mnie, kiedy się przytulamy i całujemy, ja jestem nieszczęśliwa i on tego nie chce. On chce żebym była szczęśliwa. Że nie mogę zmienić moich uczuć, że on nie chce mnie ranić. Zaprzeczyłam wszystkiemu. Powiedziałam, że to nieprawda, że lubię po prostu z nim spać, ale też, że bardzo często o nim myślę. On zapytał dlaczego nie mogę znaleźć kogoś komu będzie zależeć, bo on chce tylko przyjaźni. Zabolało… Zaprzeczyłam jego słowom, sama próbowałam się okłamywać. Uciekł mu ostatni autobus przez naszą długą rozmowę. Poszliśmy do mnie. Zasnęliśmy oddzielnie, rano jednak położyłam moją rękę na jego. Zrobił to samo, zaczął mnie dotykać, znowu było coś między nami… Gdy wychodził powiedział, że on nie chce tego robić, że zostajemy przyjaciółmi.
Wczoraj, po paru drinkach, myślałam, że dam radę, że to co on mówi, to jest jeden wielki bullshit i że jestem silna i pewna siebie. Dzisiaj płaczę cały dzień, od kiedy on wyszedł. Ja wiem, że on ma rację. Ale NIE MOGĘ być jego przyjaciółką. ZAWSZE jak go widzę, chcę czegoś więcej. Dlatego napisałam mu wiadomość, że to nie jest możliwe. Że powinniśmy przestać mieć ze sobą kontakt. Odpisał, że on chce po prostu się przyjaźnić, że powinniśmy zrobić sobie przerwę w spotykaniu się i na pewno mi przejdzie. Ale ja wiem, że to nie pomoże. Ja wiem, że nigdy nie będę go widzieć jako mojego przyjaciela.
I tak czuję się zawsze dzień po spotkaniu z nim. Też, jeśli nic między nami nie było danego wieczoru, czuję się dokładnie tak beznadziejnie jak dzisiaj.
Czy ktoś mi może wytłumaczyć jak to jest możliwe, że czuję coś takiego do kogoś, kto nie jest w moim typie, nie jest super przystojny, ma lekką nadwagę, nie mamy zbyt dużo wspólnego ze sobą, nigdy nie mogliśmy spędzić fajnie czasu, nie jest dobry w łóżku i wiem, że nigdy nie moglibyśmy być razem? Dlaczego dalej szukam kontaktu z nim? Dlaczego to jest takie uzależniające? Co robić? Jak zapomnieć? Przestać odpisywać? Zmienić znajomych?

Zobacz podobne tematy :

2 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2019-10-13 21:55:32)

Odp: Czuję coś nieokreślonego do mojego kolegi

Napisałbym coś, ale dostałbym pewnie od razu bana smile

Napiszę tylko jedno, bo nie wiem czy tutaj da rqadę coś sensownego zrobić..

W moim odczuciu jeśli:

- pragniesz z gościem kontaktu
- tak miło Ci się z nim rozmawia
- tęksnisz do niego,
- pragniesz z nim bliskości

to zaprzecza wszystkim Twoim stwierdzeniom, dla których niby nie chcesz/nie możesz wejść z nim w związek. Po prostu się zakochałaś.

"Będziesz stale cierpiał, jeśli będziesz reagował emocjonalnie na wszystko(...), prawdziwa siła zawiera się w obserwowaniu wszystkiego z boku, ze spokojem i logiką" - Bruce Lee

3

Odp: Czuję coś nieokreślonego do mojego kolegi
Niepodpisana napisał/a:

Cześć.
Mam 24 lata, ogólnie jestem zadowolona ze swojego życia, studiuję, mam fajną pracę, usamodzielniłam się, daję radę. Jestem super dumna z siebie i do tego mam wspaniałych przyjaciół. Ale…
W kwietniu poznałam faceta (25 lat), który wywrócił moje życie do góry nogami. Kiedy go pierwszy raz zobaczyłam, od tego czasu nie mogę zapomnieć. Myślę o nim KAŻDEGO dnia. On na początku też mnie lubił, chciał czegoś więcej. Kiedy mnie pierwszy raz pocałował, nie wiem co to było. Jak eksplozja uczuć, nigdy nie czułam czegoś takiego. Później było coś więcej i więcej, trwało to jakieś 2 miesiące, kiedy zaczęły się pierwsze kłótnie między nami. On często mnie ignorował, co mi przeszkadzało. On jest zamknięty w sobie, nie chciał NIGDY rozmawiać o uczuciach. Nigdy nie miał dziewczyny, tylko jakieś pojedyncze „przyjaciółki” (z którymi uprawiał seks). I to było widać, on jest baaaardzo niedoświadczony, seks był jeden z gorszych w życiu, całował też średnio, ale to jak on sprawiał, że się czuję… Wystarczyło, że na niego popatrzyłam i czułam już tą chemię. Nigdy nie czułam takiego pociągu seksualnego do nikogo…
Tylko problem jest taki, że jesteśmy dwoma totalnie różnymi osobami. Wiem, że nigdy nie moglibyśmy być razem, nie chciałabym tego. Ale kocham kiedy on mnie dotyka, kiedy czuję jego zapach, chciałabym go pocałować, kiedy go widzę.
Problem jest taki, że mamy mnóstwo wspólnych znajomych. Dlatego często go spotykam. Udało mi się na krótko o nim zapomnieć, kiedy byłam 3 tygodnie na wakacjach. Jednak po powrocie jedna impreza i wszystko wróciło…
Wczoraj były urodziny naszego kolegi. On też tam był. W przeszłości często zostawał u mnie na noc, bo jego dom rodzinny jest daleko, a ja mieszkam sama i w centrum. Po dyskotece on mi powiedział, że wraca do domu autobusem. Ja oczywiście zdesperowana i głupia i naiwna, tylko żeby krótko poczuć znowu to uzależniające uczucie, prosiłam, żeby przyszedł do mnie. Zatrzymał się, staliśmy godzinę w deszczu i rozmawialiśmy. On chce żebyśmy zostali przyjaciółmi. Powiedział mi to wczoraj, że widzi jak się męczę. Że zawsze kiedy on spędza noc u mnie, kiedy się przytulamy i całujemy, ja jestem nieszczęśliwa i on tego nie chce. On chce żebym była szczęśliwa. Że nie mogę zmienić moich uczuć, że on nie chce mnie ranić. Zaprzeczyłam wszystkiemu. Powiedziałam, że to nieprawda, że lubię po prostu z nim spać, ale też, że bardzo często o nim myślę. On zapytał dlaczego nie mogę znaleźć kogoś komu będzie zależeć, bo on chce tylko przyjaźni. Zabolało… Zaprzeczyłam jego słowom, sama próbowałam się okłamywać. Uciekł mu ostatni autobus przez naszą długą rozmowę. Poszliśmy do mnie. Zasnęliśmy oddzielnie, rano jednak położyłam moją rękę na jego. Zrobił to samo, zaczął mnie dotykać, znowu było coś między nami… Gdy wychodził powiedział, że on nie chce tego robić, że zostajemy przyjaciółmi.
Wczoraj, po paru drinkach, myślałam, że dam radę, że to co on mówi, to jest jeden wielki bullshit i że jestem silna i pewna siebie. Dzisiaj płaczę cały dzień, od kiedy on wyszedł. Ja wiem, że on ma rację. Ale NIE MOGĘ być jego przyjaciółką. ZAWSZE jak go widzę, chcę czegoś więcej. Dlatego napisałam mu wiadomość, że to nie jest możliwe. Że powinniśmy przestać mieć ze sobą kontakt. Odpisał, że on chce po prostu się przyjaźnić, że powinniśmy zrobić sobie przerwę w spotykaniu się i na pewno mi przejdzie. Ale ja wiem, że to nie pomoże. Ja wiem, że nigdy nie będę go widzieć jako mojego przyjaciela.
I tak czuję się zawsze dzień po spotkaniu z nim. Też, jeśli nic między nami nie było danego wieczoru, czuję się dokładnie tak beznadziejnie jak dzisiaj.
Czy ktoś mi może wytłumaczyć jak to jest możliwe, że czuję coś takiego do kogoś, kto nie jest w moim typie, nie jest super przystojny, ma lekką nadwagę, nie mamy zbyt dużo wspólnego ze sobą, nigdy nie mogliśmy spędzić fajnie czasu, nie jest dobry w łóżku i wiem, że nigdy nie moglibyśmy być razem? Dlaczego dalej szukam kontaktu z nim? Dlaczego to jest takie uzależniające? Co robić? Jak zapomnieć? Przestać odpisywać? Zmienić znajomych?

Słabo dotyka, ale kochasz, kiedy to robi.
Słabo całuje, ale chcesz, żeby całował.

Zakochałaś się i tyle. Piszesz, że nie mogłabyś z nim być. A dlaczego?

4

Odp: Czuję coś nieokreślonego do mojego kolegi

Ta historia to jakiś totalny, jeden wielki młyn smile Tyle zupełnych sprzeczności, przeciwieństw a jednak coś Ciebie do niego ciągnie..Co to może być? Jeśli sobie to uświadomisz to dlaczego zwyczajnie nie możesz się przemóc, co Ciebie tak blokuje przed tymn gośćiem?
Z drugiej strony on sam przyznał, że nie che być kimś więcej( albo tylko tak twierdzi), tylko dlaczego mimo wszystko pozwala sobie na tak bliski kontakt..? przyjaciele zwykle nie trzymają sie za ręce i nie całują...

"Będziesz stale cierpiał, jeśli będziesz reagował emocjonalnie na wszystko(...), prawdziwa siła zawiera się w obserwowaniu wszystkiego z boku, ze spokojem i logiką" - Bruce Lee

5

Odp: Czuję coś nieokreślonego do mojego kolegi
bagienni_k napisał/a:

Ta historia to jakiś totalny, jeden wielki młyn smile Tyle zupełnych sprzeczności, przeciwieństw a jednak coś Ciebie do niego ciągnie..Co to może być?

Chemia, Panie z bagien, chemia!

Tutaj ewidentnie górę bierze chemia, może jeszcze jakiś magnetyzm totalny.

6 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2019-10-14 08:23:40)

Odp: Czuję coś nieokreślonego do mojego kolegi

Hehh, co to jest to ja wiem smile Zabrzmiało inaczej, no cóż..raczej zadałem pytanie Autorce, gdyż sama właśnie chyba nie jest uświadomiona, co się z nią dzieje..

Z drugiej strony, to jednak budujący przykład, świadczący o tym, że można stracić głowę dla kogoś kto nas zupełnie nie pociągał wcześniej ztn akurat osoba o takim a nie innym typie urody, charakteru itp. Zupełnie przeciwny biegun do osób o tak twardo ustalonych preferencjach, że żadna siła nie sprawi, iż zdecydują się związać z kimś, kto choć trochę odbiega od ich wyobrażeń o tym idealnym smile

"Będziesz stale cierpiał, jeśli będziesz reagował emocjonalnie na wszystko(...), prawdziwa siła zawiera się w obserwowaniu wszystkiego z boku, ze spokojem i logiką" - Bruce Lee

7

Odp: Czuję coś nieokreślonego do mojego kolegi

Gdyby jeszcze nie pokazał, że ma ją w nosie, to może otrzeźwienie przyszło by szybciej. A tu wszystkie znamiona bad boya i dziewczyna straciła głowę. smile

8

Odp: Czuję coś nieokreślonego do mojego kolegi

Może taki typowy bad-boy to nie, ale facet wyraźnie próbuje ukrócić te znajomość do koleżeństwa. Dał wyraźnie do zrozumienia, żeby poszukała sobie kogoś innego i to być może Autorkę do niego przyciąga. Na jego miejscu, nie czując nic więcej do niej, wycofałbym się, bo nie da się tak funkcjonować, jeśli obie strony chcą zupełnie czegoś innego..

"Będziesz stale cierpiał, jeśli będziesz reagował emocjonalnie na wszystko(...), prawdziwa siła zawiera się w obserwowaniu wszystkiego z boku, ze spokojem i logiką" - Bruce Lee

9

Odp: Czuję coś nieokreślonego do mojego kolegi
bagienni_k napisał/a:

Może taki typowy bad-boy to nie, ale facet wyraźnie próbuje ukrócić te znajomość do koleżeństwa. Dał wyraźnie do zrozumienia, żeby poszukała sobie kogoś innego i to być może Autorkę do niego przyciąga. Na jego miejscu, nie czując nic więcej do niej, wycofałbym się, bo nie da się tak funkcjonować, jeśli obie strony chcą zupełnie czegoś innego..

W tej sprawie myślę, że nie można brać określeń takimi, jak one ogólnie znaczą. Facet chce przyjaźni trzeba rozumieć, że nie chce tego wszystkiego co jest związane ze związkiem. Prawdopodobnie wie, jaki ma wpływ na kobiety i chce z tego korzystać. Ale jak ognia boi się zaangażowania uczuciowego. Pewnie został kiedyś zraniony. Dla niego kobieta zaangażowana (jak Autorka) staje się nieatrakcyjna i chce to szybko uciąć. Ale zapewne też chce mieć ją na orbicie, gdy przyjdzie z kobietami posucha.

10

Odp: Czuję coś nieokreślonego do mojego kolegi
Cyngli napisał/a:
Niepodpisana napisał/a:

Cześć.
Mam 24 lata, ogólnie jestem zadowolona ze swojego życia, studiuję, mam fajną pracę, usamodzielniłam się, daję radę. Jestem super dumna z siebie i do tego mam wspaniałych przyjaciół. Ale…
W kwietniu poznałam faceta (25 lat), który wywrócił moje życie do góry nogami. Kiedy go pierwszy raz zobaczyłam, od tego czasu nie mogę zapomnieć. Myślę o nim KAŻDEGO dnia. On na początku też mnie lubił, chciał czegoś więcej. Kiedy mnie pierwszy raz pocałował, nie wiem co to było. Jak eksplozja uczuć, nigdy nie czułam czegoś takiego. Później było coś więcej i więcej, trwało to jakieś 2 miesiące, kiedy zaczęły się pierwsze kłótnie między nami. On często mnie ignorował, co mi przeszkadzało. On jest zamknięty w sobie, nie chciał NIGDY rozmawiać o uczuciach. Nigdy nie miał dziewczyny, tylko jakieś pojedyncze „przyjaciółki” (z którymi uprawiał seks). I to było widać, on jest baaaardzo niedoświadczony, seks był jeden z gorszych w życiu, całował też średnio, ale to jak on sprawiał, że się czuję… Wystarczyło, że na niego popatrzyłam i czułam już tą chemię. Nigdy nie czułam takiego pociągu seksualnego do nikogo…
Tylko problem jest taki, że jesteśmy dwoma totalnie różnymi osobami. Wiem, że nigdy nie moglibyśmy być razem, nie chciałabym tego. Ale kocham kiedy on mnie dotyka, kiedy czuję jego zapach, chciałabym go pocałować, kiedy go widzę.
Problem jest taki, że mamy mnóstwo wspólnych znajomych. Dlatego często go spotykam. Udało mi się na krótko o nim zapomnieć, kiedy byłam 3 tygodnie na wakacjach. Jednak po powrocie jedna impreza i wszystko wróciło…
Wczoraj były urodziny naszego kolegi. On też tam był. W przeszłości często zostawał u mnie na noc, bo jego dom rodzinny jest daleko, a ja mieszkam sama i w centrum. Po dyskotece on mi powiedział, że wraca do domu autobusem. Ja oczywiście zdesperowana i głupia i naiwna, tylko żeby krótko poczuć znowu to uzależniające uczucie, prosiłam, żeby przyszedł do mnie. Zatrzymał się, staliśmy godzinę w deszczu i rozmawialiśmy. On chce żebyśmy zostali przyjaciółmi. Powiedział mi to wczoraj, że widzi jak się męczę. Że zawsze kiedy on spędza noc u mnie, kiedy się przytulamy i całujemy, ja jestem nieszczęśliwa i on tego nie chce. On chce żebym była szczęśliwa. Że nie mogę zmienić moich uczuć, że on nie chce mnie ranić. Zaprzeczyłam wszystkiemu. Powiedziałam, że to nieprawda, że lubię po prostu z nim spać, ale też, że bardzo często o nim myślę. On zapytał dlaczego nie mogę znaleźć kogoś komu będzie zależeć, bo on chce tylko przyjaźni. Zabolało… Zaprzeczyłam jego słowom, sama próbowałam się okłamywać. Uciekł mu ostatni autobus przez naszą długą rozmowę. Poszliśmy do mnie. Zasnęliśmy oddzielnie, rano jednak położyłam moją rękę na jego. Zrobił to samo, zaczął mnie dotykać, znowu było coś między nami… Gdy wychodził powiedział, że on nie chce tego robić, że zostajemy przyjaciółmi.
Wczoraj, po paru drinkach, myślałam, że dam radę, że to co on mówi, to jest jeden wielki bullshit i że jestem silna i pewna siebie. Dzisiaj płaczę cały dzień, od kiedy on wyszedł. Ja wiem, że on ma rację. Ale NIE MOGĘ być jego przyjaciółką. ZAWSZE jak go widzę, chcę czegoś więcej. Dlatego napisałam mu wiadomość, że to nie jest możliwe. Że powinniśmy przestać mieć ze sobą kontakt. Odpisał, że on chce po prostu się przyjaźnić, że powinniśmy zrobić sobie przerwę w spotykaniu się i na pewno mi przejdzie. Ale ja wiem, że to nie pomoże. Ja wiem, że nigdy nie będę go widzieć jako mojego przyjaciela.
I tak czuję się zawsze dzień po spotkaniu z nim. Też, jeśli nic między nami nie było danego wieczoru, czuję się dokładnie tak beznadziejnie jak dzisiaj.
Czy ktoś mi może wytłumaczyć jak to jest możliwe, że czuję coś takiego do kogoś, kto nie jest w moim typie, nie jest super przystojny, ma lekką nadwagę, nie mamy zbyt dużo wspólnego ze sobą, nigdy nie mogliśmy spędzić fajnie czasu, nie jest dobry w łóżku i wiem, że nigdy nie moglibyśmy być razem? Dlaczego dalej szukam kontaktu z nim? Dlaczego to jest takie uzależniające? Co robić? Jak zapomnieć? Przestać odpisywać? Zmienić znajomych?

Słabo dotyka, ale kochasz, kiedy to robi.
Słabo całuje, ale chcesz, żeby całował.

Zakochałaś się i tyle. Piszesz, że nie mogłabyś z nim być. A dlaczego?

Z gory przepraszam za brak polskich znakow, akurat jestem w pracy i klawiatura ich nie posiada.
Nie chce z nim byc, bo wiem, ze to nie mialoby szans. On ma calkiem inne poglady i swiatopoglad. Przyklad? Dajmy na to ostatni piatek. Gotowalismy wspolnie z grupka przyjaciol, gospodarz powiedzial, ze my mamy przyniesc skladniki, on kupi jakies dobre wino. W polowie przyszedl ten moj tytulowy kolega (na gotowe oczywiscie), nie przyniosl nic, najadl sie, napil i nawet nie zapytal czy moze komus oddac pieniadze. I to nie chodzi o te pare groszy, tylko o jego podejscie. Mi by bylo wstyd, gdyby on byl moim chlopakiem. Tak samo on jest super leniwy: pracuje 8h tygodniowo, a poza tym to nie robi nic. Na wyklady nie chodzi, bo wszystko ma juz zdane, ale magisterki tez nie zaczal. Spi po 12h dziennie. To jest calkowite przeciwienstwo mojego idealu i tego jak wyobrazam sobie partnera zyciowego. Jestem wsciekla na siebie, ze ktos taki moze mi sie podobac...

Napisalam mu w niedziele, ze nie bede utrzymywac z nim kontaktu, bo "przyjazn" miedzy nami nigdy nie bedzie istniec. On odpisal mi, zeby tylko zrobic sobie przerwe w spotykaniu sie. Kusilo mnie strasznie, ale nie odpisalam.
Niestety mam taki problem, ze w tym tygodniu przyjezdza pare znajomych do niego. Ja ich nie znam, ale wielu moich przyjaciol tak. Chca isc na wielki festyn u nas w okolicy, ja tez bardzo sie na to cieszylam. Tylko ze problem jest taki, ze wiem, ze on tam bedzie. Plus okolo 10 osob z naszej paczki.

Poradzcie mi: isc czy sobie odpuscic? Szczerze, nie wyobrazam sobie, zeby tam nie isc... Tak sie cieszylam na ta impreze. Ale jak go traktowac? Po prostu jak powietrze? Wiem, ze jesli on powie do mnie jedno slowo, ja znowu odplyne...

Bylo dobrze, ale od rana znowu o nim mysle.

11

Odp: Czuję coś nieokreślonego do mojego kolegi

Ja bym poszła i zachowywała się normalnie.

12 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2019-10-15 08:43:31)

Odp: Czuję coś nieokreślonego do mojego kolegi

Skoro do Ciebie nie pasuje, ok rozumiem..

Uderzyło mnie natomiast coś zupełnie innego..Dla Ciebie facet jest superleniwy, bo...pracuje 8 godzin dziennie? A gdzie pracuje? Może nie ma kompletnie ochoty czy siły na inne aktywności? Czego Ty oczekujesz?
Leniwy byłby, jakby siedział na czterech literach przed TV z piwem w ręku i nie robił nic..A  tak pracuje, zarabia na siebie..A że śpi 12 godzin..No cóz..Może akurat tak mieć, że czuje sie wyspany dopiero po tak długim czasie..Sam nie wiem, jak to jest, bo mi wystarcza 6-7 godzin smile Zaczął studia i ich nie skończył? To błąd rzeczywiście..Pytanie dlaczego?

"Będziesz stale cierpiał, jeśli będziesz reagował emocjonalnie na wszystko(...), prawdziwa siła zawiera się w obserwowaniu wszystkiego z boku, ze spokojem i logiką" - Bruce Lee

13

Odp: Czuję coś nieokreślonego do mojego kolegi
bagienni_k napisał/a:

Skoro do Ciebie nie pasuje, ok rozumiem..

Uderzyło mnie natomiast coś zupełnie innego..Dla Ciebie facet jest superleniwy, bo...pracuje 8 godzin dziennie? A gdzie pracuje? Może nie ma kompletnie ochoty czy siły na inne aktywności? Czego Ty oczekujesz?
Leniwy byłby, jakby siedział na czterech literach przed TV z piwem w ręku i nie robił nic..A  tak pracuje, zarabia na siebie..A że śpi 12 godzin..No cóz..Może akurat tak mieć, że czuje sie wyspany dopiero po tak długim czasie..Sam nie wiem, jak to jest, bo mi wystarcza 6-7 godzin smile Zaczął studia i ich nie skończył? To błąd rzeczywiście..Pytanie dlaczego?

Nie, zle przeczytalas/es: on pracuje 8h tygodniowo. Wiec jeden dzien w tygodniu. Skonczyl we wrzesniu wyklady i teraz czeka go magisterka, ale zeby ja zaczac musi ja "zameldowac" (mieszkam w Niemczech tutaj jest troche inny system). Na razie robi sobie przerwe, ktora trwa juz 1.5 miesiaca, czego ja jako osoba, ktora poczuwa sie do obowiazkow, nie rozumiem. I to jest oczywiscie jego sprawa, ale dochodzac do tego, dlaczego nie moglabym z nim byc: widzac to ze on ma wszystko gdzies i w wieku 25 lat mieszka jeszcze z rodzicami, na pewno by mnie to denerwowalo, bo ja pracuje 20h tygodniowo, do tego dochodza wyklady i nauka.

I wiem jak to brzmi, tylko narzekam na niego, ale to nie znaczy, ze nie mysle o nim i ze jak go widze, bardzo chcialabym go przytulic i czuje takie przyciaganie... Mozg mowi mi cos innego, a serce tez cos innego ;(

14 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2019-10-15 11:11:39)

Odp: Czuję coś nieokreślonego do mojego kolegi
Niepodpisana napisał/a:
bagienni_k napisał/a:

Skoro do Ciebie nie pasuje, ok rozumiem..

Uderzyło mnie natomiast coś zupełnie innego..Dla Ciebie facet jest superleniwy, bo...pracuje 8 godzin dziennie? A gdzie pracuje? Może nie ma kompletnie ochoty czy siły na inne aktywności? Czego Ty oczekujesz?
Leniwy byłby, jakby siedział na czterech literach przed TV z piwem w ręku i nie robił nic..A  tak pracuje, zarabia na siebie..A że śpi 12 godzin..No cóz..Może akurat tak mieć, że czuje sie wyspany dopiero po tak długim czasie..Sam nie wiem, jak to jest, bo mi wystarcza 6-7 godzin smile Zaczął studia i ich nie skończył? To błąd rzeczywiście..Pytanie dlaczego?

Nie, zle przeczytalas/es: on pracuje 8h tygodniowo. Wiec jeden dzien w tygodniu. Skonczyl we wrzesniu wyklady i teraz czeka go magisterka, ale zeby ja zaczac musi ja "zameldowac" (mieszkam w Niemczech tutaj jest troche inny system). Na razie robi sobie przerwe, ktora trwa juz 1.5 miesiaca, czego ja jako osoba, ktora poczuwa sie do obowiazkow, nie rozumiem. I to jest oczywiscie jego sprawa, ale dochodzac do tego, dlaczego nie moglabym z nim byc: widzac to ze on ma wszystko gdzies i w wieku 25 lat mieszka jeszcze z rodzicami, na pewno by mnie to denerwowalo, bo ja pracuje 20h tygodniowo, do tego dochodza wyklady i nauka.

I wiem jak to brzmi, tylko narzekam na niego, ale to nie znaczy, ze nie mysle o nim i ze jak go widze, bardzo chcialabym go przytulic i czuje takie przyciaganie... Mozg mowi mi cos innego, a serce tez cos innego ;(

Rzeczywiścoie przepraszam, źle zrozumiałem.. sad   To faktycznie nie za dużo..Tylko pytanie brzmi, czy nie chce odpocząć po tych studiach.. I dlaczego tak długo musi czekać aż ta magisterka w końcu nadejdzie..? Jeśli mu się zwyczajnie nie chce nic robić, to słusznei jest leniwy, jeśli świadomie chce sobie przerwę zrobić a potem się zabrac do pracy, to już co innego
Wszystko zależy od podejścia i warunków w jakich przyszło nam żyć..Ja osobiście jestem zwolennikiem złotego środka. Jeśli miałbym studiować dziennie to na pewno bym nie pracował, chcąc się poświęcić całkowicie rozwijaniem swojej kariery. Gdybym miał pracować, to studia co najwyzej może zaoczne..Na pewno się da wiele rzeczy pogodzić, ale jeśli istnieje prostrze rozwiązanie, to czemu nie spróbować?
Z mieszkaniem też  różnie bywa. Ja przez ostatnie kilka lat, pracując w rozjazdach, mając zlecenia w różnych miejscach, nie myślałem o mieszkaniu, bo i tak spędzałbym w nim mniej niż 1/4 roku. Teraz chwilowo mieszkam w rodzinnym domu, ale niedługo znowu będę musiał wyjechać. Zatem czy jest sens pakować kase w mieszkanie? U niego wygląda to chyba trochę inaczej..

Co nie zmienia faktu, że jesteś rozdarta między swoimi odczuciami a wyobrażeniem idealnego partnera. Odcięcie się jest chyba najrozsądniejszym rozwiązaniem..

"Będziesz stale cierpiał, jeśli będziesz reagował emocjonalnie na wszystko(...), prawdziwa siła zawiera się w obserwowaniu wszystkiego z boku, ze spokojem i logiką" - Bruce Lee

Posty [ 14 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Czuję coś nieokreślonego do mojego kolegi

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018