zamknięte kregi znajomych- dlaczego? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » zamknięte kregi znajomych- dlaczego?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 15 ]

Temat: zamknięte kregi znajomych- dlaczego?

Cześć, jest to mój pierwszy post na forum i już prawdopodobnie wiem,że zostanę znienawidzona, upomniana przez użytkowników.
Chciałabym opisać stan, w którym teraz jestem i to co czuję. MOżliwe, że wielu z Was to się nie spodoba i będą uważali, że 'każdy ma te same prawa', 'każdy może żyć jak chce' i 'każdy orze jak może'.
Z jednej strony to rozumiem, ale...

Mieszkam w jednym z większych miast w kraju ( w pierwszej trójce). Pochodzę z rodziny z tradycjami, mieszkającej tu od pokoleń. Nigdy jednak nie chwaliłam się tym i zawsze byłam 'otwarta na znajomości', otwarta na innych ludzi. Tak zostałam wychowana, tak wpajano mi, że każdy jest równy, że każdy ma takie same prawa. Moi rodzice byli hippisami, można powiedziec, że  to z dwóch rodzin czarne owce. Moje rodzeństwo tak samo jest 'lekkie', natomiast ja chyba wdałam się w przodków, w babcie bo lubię pewne 'zasady', regulaminy ( ale też nie do przesady).

Chodzi o to, że do zdania na studia nie uważałam, że 'pochodzenie jest ważne'. W liceum miałam większosć znajomych z mojego miasta, tak samo jak ja 'od wielu pokoleń', ale zaczynali się napływowi znajomi zróżnych mniejszych miejscowości, wiosek. Nigdy nikogo nie odtrącałam, zawsze jak mowilam byłam otwarta , sympatyczna ale miałam ten dystans. DO tej pory dwie najbliższe mi osoby nie pochodzą z mojego miasta . Może brzmieć to infantylnie i bardzo słabo z mojej strony ale w liceum zauwazałam pewien schemat, że nawet wybierając partnra niektórzy koledzy oceniali dziewczyny nie tylko pod względem tego czy są inteligentne, ładne ale też ( JUZ W WIEKU 17 lat) z jakiej rodziny pochodzą, czy są z mojego miasta czy nie. Bardzo się z tym wczesniej nie zgadzałam i zastanawiąłam się dlaczego są tacy oceniający, zachowywali się jak mali starzy.
Na studia zdałam do mojego miasta więc nawet przez pewien czas nie musiałam się przeprowadzać. Znowu miałam pełno znajomych napływowych, nie miało to dla mnie znaczenia. Oczywiscie miałam też znajomych z liceum z mojego miasta. Przez studia znowu zaczęłam się dziwić dlaczego ludzie z mojego miasta zwykle dziwnie się odnoszą, separują od ludzi napływowych. Były tworzone grupki, nikt nie chciał nikogo do niczego wpuścić. Mnie to bardzo dziwiło bo uwazałam, że na każdym etapie życia, studia, praca nalezy poznawać coraz to nowych ludiz i w danym momencie po prostu być dla nich miłym- nie tworzyć jakis specjalnych ram i grup bo to nie ma sensu. Takie podzielenie jest niefajne. Znowu czulam się jak w liceum, czasem byłam nawet jedyną osobą z mojego miasta na jakis imprezach.
Problem tylko był taki ze zadając się z ludzmi z innych miast odchodzili ode mnie ludzi z mojego miasta. WIdząc mnie na zdjęciach na social media itp. Nie wiem o co chodzilo. Czułam się dziwnie jakbym cos przerwała, jakby znowu panowała jakas ocena.
Zastanawiałam się co jest nie tak.
Dopiero pod koniec studiów zrozumiałam dlaczego tak było. Tak jak powiedziałam - zostałam wychowana w bardzo otwartym mentalnie domu i mimo, że ja jestem trochę bardziej nieugięta to na studiach i w liceum poznając ludzi , będąc mlodą osobą bardzo chcialam miec duzo znajomych i kazdego akceptowałam pomimo tego jaki był. Nie zwracałam uwagi nastan posiadania, na rodzinę itp.
Pod koniec studiów zorientowałam się chyba w dobrym momencie co jest nie tak. Zaczęły się magisterskie studia. Duzo osob z innych miejscowosci znając mnie chcialo abym cos im załatwiała. Ja jako osobo z danego miasta i mająca kontakty od 'zawsze', przez rodziców, od ich znajomych, bylam chyba dla nich dobrym łupem bo wiele osob chcialo ode mnie zdobyc jakies informacje na temat pracy czy abym załatwiła wprost pracę.

I zaczelam chyba rozumiec stosunek moich znajomych z liceum i ze studiów do niektórych ludzi. Zaczelam się zamykac i im dalej się zamykałam tym więcej osob do mnie przychodziło z pretensjami. Tak, pretensjami. Mialam grupkę znajomych w ktorej ja i jedna dziewczyna bylysmy z mojego miasta. Inne osoby nie- mialy trudniej i uwazaly ze jak się kolegujemy to ja i ona mamy mus załatwienia im spraw zawodowych. Poniewaz one nas zapraszały, ponieważ zwierzałysmy się sobie. Tak jakby one nia miały juz tego kroku wstecz bo nie mialyby gdzie wrocic.
I zaczelam sie zastanawiac ze ja chyba popelniłam blad.
Pozniej wyjechalam na wymiane miedzynarodową i popowrocie zauwazylam ze z moich znajomych licealnych i tych ze studiów 'z mojego miasta' tylko kilka osob zostalo w miescie , wiekszosc wyprowadzila sie do Warszawy lub za granicę. A w pewnych fundacjach, w kregach kulturalnych gdzie ja sie krecilam wczesniej, 'do wladzy' doszly osoby z mniejszych miejscowosci' ktore nie mialy wyboru i musialy zostac w miescie/ I to one tworzyly np zarządy w kulturlanych fundacjach , robily wielkie 'chamskie' imprezy, tak załatwiały zlecenia i np nie 'wpuszczaly w swoje krego słoików'  mnie czy inne osoby z miasta.

I teraz tak- wiem,ze ten post moze wywołac kontrowersje ale jakie jest wasze zdanie? Czy nadal w jakis kregach ludzie zwracaja uwage na pochodzenie i na to kto z kim się zadaje jesli chodzi o sprawy zawodowe? Czy wlasnie nie macie nic przeciwko 'słoikom' ludziom z mniejszych miejscowosci, ze wsi ktorzy swoją pracą dokonali przeprowadzki etc?

Tutaj chodzi tez o to jak takie osoby przedstawialy się na studiach czy w liceum. Byly bardzo glosne, nie umialy sie zachować. CIeszyly sie jesli ktos z 'miasta' się z nimi kolegowal bo cuzly sie akceptowane. I wlasnie te imprezy, glosne imprezy, chamskie imprezy z używkami z tego co wiedzialam byly domena ludzi zinnych miast. Dlatego moi znajomi z 'miasta' trzymali sie w grupkach.

Czy uwazacie ze taki podzial nadal jest w grupach, ale nikt o tym nie mowi? Zauwazylam, ze kiedy wrocilam po wymianie do miasta i zaczelam zyc jak dorosly czlowiek, szukajac pracy itp, duzo znajomych z miasta zaczelo do mnie pisac i oceniac mnie 'przeswietlac na fb' z kim ja sie teraz koleguje- tak jakby ktos chcial wiedziec. Nie wiem o co chodzi. Nie wkrecam sobie takich rzeczy. Na wielu spotkaniach nadal wielu moich znajomych z pracy wraca do sytuacji, ludzi, plotek, obgadywania nawet sprzed 10-5 lat . To są ludzie z miasta. tak jakby nie psozli dalej. Co o tym sądzicie?
To jest mega dziwne. I tworzą sie takie kręgi, grupy.


Podrawiam,

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: zamknięte kregi znajomych- dlaczego?

Ja zupełnie nie rozumiem, o co Ci chodzi.
Tak jak Ty, mieszkam w jednym z największych miast Polski, moja rodzina tu mieszka od pokoleń, chodziłam tu do szkół, na studia, teraz tu pracują i w życiu nie spotkałam się z dzieleniem ludzi na tych z miasta i na tych spoza miasta. Co za różnica? Dzielenie ludzi to snobizm.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

3

Odp: zamknięte kregi znajomych- dlaczego?
Lady Loka napisał/a:

Ja zupełnie nie rozumiem, o co Ci chodzi.
Tak jak Ty, mieszkam w jednym z największych miast Polski, moja rodzina tu mieszka od pokoleń, chodziłam tu do szkół, na studia, teraz tu pracują i w życiu nie spotkałam się z dzieleniem ludzi na tych z miasta i na tych spoza miasta. Co za różnica? Dzielenie ludzi to snobizm.

Tak jest w istocie. Amerykanizujemy się na potęgę.
Durne filmiki o Alfa, Beta, Gamma, też swoje robią.
Broni dostępnej dla wszystkich tylko brakuje.

facet po przejściach

4

Odp: zamknięte kregi znajomych- dlaczego?
Excop napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

Ja zupełnie nie rozumiem, o co Ci chodzi.
Tak jak Ty, mieszkam w jednym z największych miast Polski, moja rodzina tu mieszka od pokoleń, chodziłam tu do szkół, na studia, teraz tu pracują i w życiu nie spotkałam się z dzieleniem ludzi na tych z miasta i na tych spoza miasta. Co za różnica? Dzielenie ludzi to snobizm.

Tak jest w istocie. Amerykanizujemy się na potęgę.
Durne filmiki o Alfa, Beta, Gamma, też swoje robią.
Broni dostępnej dla wszystkich tylko brakuje.

10/10

"[...]po raz kolejny upewniłem się w od dawna nurtującej mnie idei, iż życie składać się też może z kilku zdań. Kilka zdań może krążyć wokół ciebie przez całe życie. Od czasu do czasu będą ci je przypominali najzupełniej przypadkowi rozmówcy. Przeczytasz je w codziennej gazecie, w przypadkowo otwartej powieści. Reszta zaś - wszystko, co powiesz i usłyszysz - będą to wariacje na ich temat."

5

Odp: zamknięte kregi znajomych- dlaczego?

W sumie, to nie wiem, o co Ci chodzi.

Podziały widywałam niemal od zawsze, a Ty brzmisz jakbyś się z hibernacji obudziła.

W podstawówce miałam podziały na bogatych i biednych, na kujonów i na głupich. Na studiach były podziały na tych miejscowych i obcych - Śląsk, ludzie często raczej wrogo nastawieni do obcych, mam złe doświadczenia.

Teraz też widzę podziały - z kim warto sie zaznajomić i trzymać blisko, a kogo na dystans. Robią to zazwyczaj klasy średnie i wzwyż. Z kim się może opłacać, a z kim nie. Handel wymienny.

Przykre to, ale taka rzeczywistość.

6

Odp: zamknięte kregi znajomych- dlaczego?

Swiata nie zmienisz, ale definicje mezaliansu mozesz poczytac. Wbrew temu co sie mowi w Polsce podzial na klasy spoleczne sie nie skonczyl.

7

Odp: zamknięte kregi znajomych- dlaczego?

Ja akurat nie mieszkam i nie chodziłam do szkół w wielkim mieście, a w średnim w kierunku małym. I faktycznie w liceum ludzie dojeżdżający ze wsi byli uznawani za gorszych, a "miastowi" za lepszych. Tak, były grupy.

8

Odp: zamknięte kregi znajomych- dlaczego?

Uwazam twoje tezy za posiadajace dosc absurdalne wnioski.

Po pierwsze, to nie miejsce zamieszkania tylko wysoka pozycja rodzinna jest ewentualnym argumentem przemawiajacym za proszenie cie o "zalatwienie" pracy. Twoja rodzina moglaby mieszkac w tym mieście nawet od średniowiecza a bez dojść do wpływowych stanowisk byłaby w tej materii bezużyteczna.

Po drugie co niby "trzyma" przyjezdnych w twoim mieście? Tak jak kazdy moga sie rownie dobrze przeprowadzic do stolicy, widocznie pozostanie w nim im odpowiadalo.

Bez urazy, ale to wszystko brzmi strasznie głupio i nadęcie. Jeszcze te próby wybielania sie co chwile, że pochodzisz z tolerancyjnej i otwartej rodziny xD

9

Odp: zamknięte kregi znajomych- dlaczego?

W czasach mojego studiowania w dużym mieście byłoby to bez sensu, bo na 80 osób dostało się 5 krakusów rdzennych smile
Tylko że to były początki przemian lat 90.. Więc może nie było rozwarstwienia tak widać. Ale smile
jak tworzyły się pary , to już zaczynało być widoczne. smile Towarzysko=pełen luz..pokomunistyczny czy hipisowski nie wiem.. Ludzie z elity i małych wsi  smile

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach

10 Ostatnio edytowany przez Misinx (2019-10-04 10:07:56)

Odp: zamknięte kregi znajomych- dlaczego?
Lady Loka napisał/a:

Ja zupełnie nie rozumiem, o co Ci chodzi.
Tak jak Ty, mieszkam w jednym z największych miast Polski, moja rodzina tu mieszka od pokoleń, chodziłam tu do szkół, na studia, teraz tu pracują i w życiu nie spotkałam się z dzieleniem ludzi na tych z miasta i na tych spoza miasta. Co za różnica? Dzielenie ludzi to snobizm.

Oj tam, oj tam big_smile ... Loka mieszkam całe życie w tym samym mieście co Ty (o ile dobrze pamiętam) i pamiętam, że od dawna mieszkańcy, zwłaszcza ci "rdzenni" z najstarszych dzielnic dzielili trochę ludzi na ich i tamtych big_smile Ja pochodzę z Nowej Huty i dla wielu starszych Krakusów to nie był Kraków big_smile Zresztą w drugą stronę też to działało, bo jak się jechało do śródmieścia to potocznie się mówiło, że "jadę do Krakowa" big_smile Faktem jest, że obecnie to zjawisko już zanikło. Te starsze hermetyczne pokolenia już wymierają. Moja żona jest ze wsi, w całkiem innym regionie i nigdy się z jakimkolwiek przejawem "dyskryminacji" nie spotkała.
Ale ludzie od zawsze lubią się dzielić. Czy to pod względem zamieszkania, czy statusu, pochodzenia, wyznawanych poglądów, religii itd. Zwłaszcza w dzisiejszych czasach te dwa ostatnie są mocno dzielące.

"Z gówna bata nie ukręci"  NieGall Anonim

11

Odp: zamknięte kregi znajomych- dlaczego?
Misinx napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

Ja zupełnie nie rozumiem, o co Ci chodzi.
Tak jak Ty, mieszkam w jednym z największych miast Polski, moja rodzina tu mieszka od pokoleń, chodziłam tu do szkół, na studia, teraz tu pracują i w życiu nie spotkałam się z dzieleniem ludzi na tych z miasta i na tych spoza miasta. Co za różnica? Dzielenie ludzi to snobizm.

Oj tam, oj tam big_smile ... Loka mieszkam całe życie w tym samym mieście co Ty (o ile dobrze pamiętam) i pamiętam, że od dawna mieszkańcy, zwłaszcza ci "rdzenni" z najstarszych dzielnic dzielili trochę ludzi na ich i tamtych big_smile Ja pochodzę z Nowej Huty i dla wielu starszych Krakusów to nie był Kraków big_smile Zresztą w drugą stronę też to działało, bo jak się jechało do śródmieścia to potocznie się mówiło, że "jadę do Krakowa" big_smile Faktem jest, że obecnie to zjawisko już zanikło. Te starsze hermetyczne pokolenia już wymierają. Moja żona jest ze wsi, w całkiem innym regionie i nigdy się z jakimkolwiek przejawem "dyskryminacji" nie spotkała.
Ale ludzie od zawsze lubią się dzielić. Czy to pod względem zamieszkania, czy statusu, pochodzenia, wyznawanych poglądów, religii itd. Zwłaszcza w dzisiejszych czasach te dwa ostatnie są mocno dzielące.

No dobra, ale Ty jesteś ode mnie 20 lat starszy tongue
Moja dzielnica też w Krakowie jest dopiero trochę ponad 100 lat, ale na studiach może z 5 osób było z Krakowa, reszta to przyjezdni big_smile

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

12

Odp: zamknięte kregi znajomych- dlaczego?
Lady Loka napisał/a:
Misinx napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

Ja zupełnie nie rozumiem, o co Ci chodzi.
Tak jak Ty, mieszkam w jednym z największych miast Polski, moja rodzina tu mieszka od pokoleń, chodziłam tu do szkół, na studia, teraz tu pracują i w życiu nie spotkałam się z dzieleniem ludzi na tych z miasta i na tych spoza miasta. Co za różnica? Dzielenie ludzi to snobizm.

Oj tam, oj tam big_smile ... Loka mieszkam całe życie w tym samym mieście co Ty (o ile dobrze pamiętam) i pamiętam, że od dawna mieszkańcy, zwłaszcza ci "rdzenni" z najstarszych dzielnic dzielili trochę ludzi na ich i tamtych big_smile Ja pochodzę z Nowej Huty i dla wielu starszych Krakusów to nie był Kraków big_smile Zresztą w drugą stronę też to działało, bo jak się jechało do śródmieścia to potocznie się mówiło, że "jadę do Krakowa" big_smile Faktem jest, że obecnie to zjawisko już zanikło. Te starsze hermetyczne pokolenia już wymierają. Moja żona jest ze wsi, w całkiem innym regionie i nigdy się z jakimkolwiek przejawem "dyskryminacji" nie spotkała.
Ale ludzie od zawsze lubią się dzielić. Czy to pod względem zamieszkania, czy statusu, pochodzenia, wyznawanych poglądów, religii itd. Zwłaszcza w dzisiejszych czasach te dwa ostatnie są mocno dzielące.

No dobra, ale Ty jesteś ode mnie 20 lat starszy tongue
Moja dzielnica też w Krakowie jest dopiero trochę ponad 100 lat, ale na studiach może z 5 osób było z Krakowa, reszta to przyjezdni big_smile

100 lat ?? Hmm... Bronowice ? big_smile Zgaduję.
U mnie na studiach też nas było kilkoro z Krakowa, a reszta z poza i o ile na pierwszym roku było super, wspólne imprezy itd., tak na drugim roku bez powodu ci ludzie zaczęli się od nas-miejscowych izolować. I tak już zostało do końca.

"Z gówna bata nie ukręci"  NieGall Anonim

13

Odp: zamknięte kregi znajomych- dlaczego?
Misinx napisał/a:
Lady Loka napisał/a:
Misinx napisał/a:

Oj tam, oj tam big_smile ... Loka mieszkam całe życie w tym samym mieście co Ty (o ile dobrze pamiętam) i pamiętam, że od dawna mieszkańcy, zwłaszcza ci "rdzenni" z najstarszych dzielnic dzielili trochę ludzi na ich i tamtych big_smile Ja pochodzę z Nowej Huty i dla wielu starszych Krakusów to nie był Kraków big_smile Zresztą w drugą stronę też to działało, bo jak się jechało do śródmieścia to potocznie się mówiło, że "jadę do Krakowa" big_smile Faktem jest, że obecnie to zjawisko już zanikło. Te starsze hermetyczne pokolenia już wymierają. Moja żona jest ze wsi, w całkiem innym regionie i nigdy się z jakimkolwiek przejawem "dyskryminacji" nie spotkała.
Ale ludzie od zawsze lubią się dzielić. Czy to pod względem zamieszkania, czy statusu, pochodzenia, wyznawanych poglądów, religii itd. Zwłaszcza w dzisiejszych czasach te dwa ostatnie są mocno dzielące.

No dobra, ale Ty jesteś ode mnie 20 lat starszy tongue
Moja dzielnica też w Krakowie jest dopiero trochę ponad 100 lat, ale na studiach może z 5 osób było z Krakowa, reszta to przyjezdni big_smile

100 lat ?? Hmm... Bronowice ? big_smile Zgaduję.
U mnie na studiach też nas było kilkoro z Krakowa, a reszta z poza i o ile na pierwszym roku było super, wspólne imprezy itd., tak na drugim roku bez powodu ci ludzie zaczęli się od nas-miejscowych izolować. I tak już zostało do końca.

Jeszcze kawałeczek dalej big_smile ale teraz w sumie moje znienawidzone Azory smile

To u mnie w sumie było tak, że wszyscy wracali do domów na weekendy na pierwszym roku i ciężko było się zgrać big_smile ale i tak ci, którzy skończyli studia w większości zostali w Krakowie i mam taką mieszaną paczkę jeżeli chodzi o pochodzenie.
Tak samo w pracy mam praktycznie wszystkich, którzy są przyjezdni i po studiach już zostali. Dlatego nigdy nie spotkałam się z żadnymi podziałami w tej kwestii.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

14

Odp: zamknięte kregi znajomych- dlaczego?
Lady Loka napisał/a:
Misinx napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

No dobra, ale Ty jesteś ode mnie 20 lat starszy tongue
Moja dzielnica też w Krakowie jest dopiero trochę ponad 100 lat, ale na studiach może z 5 osób było z Krakowa, reszta to przyjezdni big_smile

100 lat ?? Hmm... Bronowice ? big_smile Zgaduję.
U mnie na studiach też nas było kilkoro z Krakowa, a reszta z poza i o ile na pierwszym roku było super, wspólne imprezy itd., tak na drugim roku bez powodu ci ludzie zaczęli się od nas-miejscowych izolować. I tak już zostało do końca.

Jeszcze kawałeczek dalej big_smile ale teraz w sumie moje znienawidzone Azory smile

To u mnie w sumie było tak, że wszyscy wracali do domów na weekendy na pierwszym roku i ciężko było się zgrać big_smile ale i tak ci, którzy skończyli studia w większości zostali w Krakowie i mam taką mieszaną paczkę jeżeli chodzi o pochodzenie.
Tak samo w pracy mam praktycznie wszystkich, którzy są przyjezdni i po studiach już zostali. Dlatego nigdy nie spotkałam się z żadnymi podziałami w tej kwestii.

Jak masz paczkę to i tak dobrze. Mnie po czasach studenckich została tylko jedna znajomość i widujemy się już dość sporadycznie. Zresztą w ogóle życie towarzyskie mam generalnie mizerne.

"Z gówna bata nie ukręci"  NieGall Anonim

15

Odp: zamknięte kregi znajomych- dlaczego?

Z posta autorki przebija sie bardzo dziwne poczucie wyzszosci z racji bycia wielopokoleniową mieszkanką jakiegos miasta więc zadam proste pytanie: w jaki sposob fakt czy mieszkasz gdzies rok czy 20 lat sprawia, że jesteś kims lepszym?

Posty [ 15 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » zamknięte kregi znajomych- dlaczego?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018