Breaking bad w związku. - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Breaking bad w związku.

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 16 ]

Temat: Breaking bad w związku.

Zdaję sobie sprawę, że świat nie jest tylko czarny i biały, dobry i zły, że ktoś jest uczciwy albo tylko kłamie, ale z ciekawości przyglądam się procesowi jak ktoś żyjący całe życie według prostych zasad, bojący się, kłamstw, zdrad, oszustw - stacza się do poziomu cwaniarstw który dla mnie nawet jest zaskakujący.

Czy trauma - nie za ciekawe dzieciństwo, zdrada żony, później kolejna jego następnej partnerki może spowodować że człowiek wyzbywa się "moralności", "poczucia winy", "wyrzutów sumienia"?

Powstaje jak feniks z popiołów i mści się na wszystkich kobietach które go skrzywdziły i nie widzi w tym nic niemoralnego? Pytanie czy po zakończeniu swojej gry będzie jeszcze potrafiła być normalna, jak kiedyś.

Ja staram się go wysłać do psychologa, "bo jak raz w kogoś wejrzy ciemność" to nie ma opcji od zobaczenia...

Zwykły Jan Kowalski, postać z brzegu pierwsza -
Prochu nie wymyślę, nie napiszę wiersza...
Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Breaking bad w związku.

Jak ktoś  nie potrafi otworzyć każdej nowej relacji od zera to żle z nim.
Nie sądzę by był to efekt złych doświadczeń, raczej element autodestrukcji

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach

3

Odp: Breaking bad w związku.
Ela210 napisał/a:

Jak ktoś  nie potrafi otworzyć każdej nowej relacji od zera to żle z nim.
Nie sądzę by był to efekt złych doświadczeń, raczej element autodestrukcji

Dla mnie stojącego z boku to trochę wygląda na zemstę.

Zwykły Jan Kowalski, postać z brzegu pierwsza -
Prochu nie wymyślę, nie napiszę wiersza...

4

Odp: Breaking bad w związku.

Bo pierwsze doświadczenie "tuż po" to najczęściej katharsis. A potem jak się ogarnie, to może zbudować coś normalnego (o ile nie trafi z deszczu pod rynnę).

5 Ostatnio edytowany przez paslawek (2019-09-25 15:23:20)

Odp: Breaking bad w związku.
john.doe80 napisał/a:
Ela210 napisał/a:

Jak ktoś  nie potrafi otworzyć każdej nowej relacji od zera to żle z nim.
Nie sądzę by był to efekt złych doświadczeń, raczej element autodestrukcji

Dla mnie stojącego z boku to trochę wygląda na zemstę.

To prawdopodobnie jest odwet,wszystko co przysypane nie rozliczone np nieszczęśliwe dzieciństwo,zdrada żony itp odkopane odświeżone gotowe do uzasadniania zemsty, pragnienia,pożądania ulgi ,cały stłumiony gniew wybuchnie.Usprawiedliwienia są narzędziem .
Niewiele  zrobisz raczej daj spokój.naprawdę to może być ciężka sprawa dużo cierpliwości potrzeba ,widziałem to parę razy,raz dałem się wciągnąć w to .
Trafiasz na mur nic racjonalnego w tym nie ma, tylko pomagasz na chwilę w odpoczynku,zbieraniu nowych sił do walki z całym światem
jesteś opatrznie,rozumiany, jak mówisz swoje ,on nie słyszy tak jak normalnie to trochę jak obłęd,zaćma.

Choć to szaleństwo,
lecz jest w nim metoda

6

Odp: Breaking bad w związku.

Tu jest ciekawie bo On się ogarnął a potem kliknęło mu coś w głowie i "nie poznaje kolegi" kłamie Panią w żywe oczy, odzyskał je teraz rano z jedną, wieczorem z drugą... każdej mówi jak bardzo ją kocha i nawet mu brewka nie dygnie.... właśnie rozpracowuje nową dziewczynę ... inny człowiek. Jak pytam o co chodzi to mówi że ma to gdzieś, no risk no fun...

Po części go rozumiem bo "moralność" to kwestia umowna... ale zastanawiam się czy po takiej zmianie można znów być normalnym? Przed złem w pewien sposób chroni nas strach przed konsekwencjami, a co jeśli przestaniemy się bać, kara nie nadchodzi i jesteśmy bezkarni, takie życie bez ograniczeń? W jego przypadku ... co najgorszego mnie spotka, zostawią mnie ... i co będą następne.

Zwykły Jan Kowalski, postać z brzegu pierwsza -
Prochu nie wymyślę, nie napiszę wiersza...

7 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2019-09-26 10:37:12)

Odp: Breaking bad w związku.

Nie wiem co gość musiał przeżyć, ale takie zachowanie sugeruje jakąś naprawdę grubą akcję. Skoro on teraz się mści na "wszystkich kobietach", to może doznał samemu krzywdy od wielu?

Zastanawiałem się kiedyś nad założęniem osobnego wątku na ten temat. Niezmiernie mnie ciekawi zagadnienie zemsty w kontekście odwetu za zranienie czy odrzuconą miłość. Jak bardzo urażona duma, czy ślad w psychice, jaki zostawiają wyrządzone krzywdy, może nas skłonić do takich działań? Każdy przypadek należy pewnie rozpatrywać osobno, ale z pewnością wspólne cechy by sie znalazły: ogromne rozgoryczenie, brak zrozumienia zaistniałej sytuacji i złudzenie, że rewanż w jakikolwiek sposób może wyrównać nasze krzywdy.
O ile jednak skierowane jest to w stronę "winnej" osoby można to jeszcze jakoś próbować zrozumieć, ale jeśłi wymierzone będzie w ślepo, to nic innego jak zbiorowa odpowiedzialność...
Osobiście uważam, że często szkoda czasu i zachodu na taką krucjatę smile A konsekwencje tez bywają nieprzyjemne smile

"Będziesz stale cierpiał, jeśli będziesz reagował emocjonalnie na wszystko(...), prawdziwa siła zawiera się w obserwowaniu wszystkiego z boku, ze spokojem i logiką" - Bruce Lee

8 Ostatnio edytowany przez niepodobna (2019-09-26 11:03:54)

Odp: Breaking bad w związku.
bagienni_k napisał/a:

Nie wiem co gość musiał przeżyć, ale takie zachowanie sugeruje jakąś naprawdę grubą akcję. Skoro on teraz się mści na "wszystkich kobietach", to może doznał samemu krzywdy od wielu?

Zastanawiałem się kiedyś nad założęniem osobnego wątku na ten temat. Niezmiernie mnie ciekawi zagadnienie zemsty w kontekście odwetu za zranienie czy odrzuconą miłość. Jak bardzo urażona duma, czy ślad w psychice, jaki zostawiają wyrządzone krzywdy, może nas skłonić do takich działań? Każdy przypadek należy pewnie rozpatrywać osobno, ale z pewnością wspólne cechy by sie znalazły: ogromne rozgoryczenie, brak zrozumienia zaistniałej sytuacji i złudzenie, że rewanż w jakikolwiek sposób może wyrównać nasze krzywdy.

O ile jednak skierowane jest to w stronę "winnej" osoby można to jeszcze jakoś próbować zrozumieć, ale jeśłi wymierzone będzie w ślepo, to nic innego jak zbiorowa odpowiedzialność...
Osobiście uważam, że często szkoda czasu i zachodu na taką krucjatę smile A konsekwencje tez bywają nieprzyjemne smile

Coś podobnego chciałam napisać.
W dodatku, jeśli jest to zemsta na osobach, które żadnej krzywdy komuś nie zrobiły, oparte na obciążaniu ich zbiorową odpowiedzialnością tylko np. dlatego, że są kobietami, to taki człowiek jest głęboko zaburzony i należy go omijać z daleka, a jeśli ominąć się nie da, to na jego jazdy reagować bezkompromisowo, bo tolerancja i zrozumienie dla psychola tylko go ośmielają i nakręcają, a tacy ludzie nigdy nie są szczerzy, brud jest zawsze w tle każdego kontaktu.

"[...]po raz kolejny upewniłem się w od dawna nurtującej mnie idei, iż życie składać się też może z kilku zdań. Kilka zdań może krążyć wokół ciebie przez całe życie. Od czasu do czasu będą ci je przypominali najzupełniej przypadkowi rozmówcy. Przeczytasz je w codziennej gazecie, w przypadkowo otwartej powieści. Reszta zaś - wszystko, co powiesz i usłyszysz - będą to wariacje na ich temat."

9 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2019-09-26 11:37:53)

Odp: Breaking bad w związku.

Sam fakt obciążania niewinnej osoby za krzywdy wyrzadzone przez kogoś innego jest zwykłym absurdem. Zarówno z punktu widzenia etycznego, społecznego jak i prawnego, jest pozbawiony sensu. Dodatkowo samo pojecie "odpowiedzialności zbiorowej" wywołuje u mnie, jako Polaka, delikatnie mówiąc zniesmaczenie, bo wiadomo, jaki system stosował taką taktykę jako narzędzie powszechnego terroru..
Może to zbyt daleko idące porównanie, ale opiera się na dokładnie tych samych zasadach.

"Będziesz stale cierpiał, jeśli będziesz reagował emocjonalnie na wszystko(...), prawdziwa siła zawiera się w obserwowaniu wszystkiego z boku, ze spokojem i logiką" - Bruce Lee

10

Odp: Breaking bad w związku.

Myślę, że facet dostał już tyle razy w kość, że teraz odgrywa się na kobietach.
Osobiście uważam, że to żadne wyjście bo toczy go wewnętrzny jad który tylko zagłusza.
Nie mnie oceniać, choć widzę pewne niebezpieczeństwo. Może poznać fajną Kobietę i zaprzepaścić sprawę.
Przykre, ale co zrobisz?

Say What You Mean, Mean What You Say

11

Odp: Breaking bad w związku.

Według mnie to nie odwet. Tak jak napisał pasławek, dawne nieprzepracowane krzywdy są tylko usprawiedliwieniem dla dokonywanych podłości.
Po świecie po prostu chodzą ludzie, którzy nie potrafią sobie radzić z własnym bólem inaczej niż oddając go dalej. Chodzą więc i oddają go przypadkowym „ofiarom”, niszcząc w ten sposób też siebie.

Czy da się wrócić do tego, co ponoć kiedyś było?
Pewnie się da, człowiek ma w sobie gros możliwości, ale to może być trudne, bo trzeba byłoby inaczej niż oddając dalej, rozprawić się z własnym bólem. Nakłanianie nic nie da, tym bardziej, gdy mechanizm usprawiedliwiania lub wypierania działa znakomicie i pozwala prześlizgiwać się, gdy ewentualnie przyjdzie chwila refleksji. Samemu trzeba do tego dojrzeć.

12

Odp: Breaking bad w związku.

On to zupełnie inaczej widzi, w jego odczuciu On zrozumiał, że może być bezkarny - tak jak one jemu wmawiały swoje wielkie uczucia, wierność... to teraz On robi to samo... jak on to mówi jest jak kaczka - niby nic, a nóżki pracują. On upewnia się kłamiąc że te kobiety tylko tego potrzebują. Dla mnie jest trochę jak seryjny zabójca który chce żeby go złapano - tylko ... żadna z tych Pań nie interesuje się na poważnie nim żeby chcieć go złapać.

Pozostawiam swoje pytanie czy On sam naprawi się, czy to życie "złoczyńcy" nie uszkodzi go ...

Zwykły Jan Kowalski, postać z brzegu pierwsza -
Prochu nie wymyślę, nie napiszę wiersza...
Odp: Breaking bad w związku.

Trzeba ogromu światłosci, empatii aby dostawac po mordzie dzień w dzień, wiedzieć że bedziesz dostawał do końca zycia i nadal działac wedle swoich ustalonych zasad robiąc ludziom "dobrze" na co dzień, pomagać i poswięcać się żeby to inni niekiedy kosztem twojego komfortu czy tez honoru czuli sie dobrze na tym swiecie. Dzisiaj widziałem taki napis fajny w jednej ze szkół ... " Nie dla siebie zyjemy ..." piekne ale łatwo sobie wyobrazic jak człowiek z idealisty romantyka dobrej duszy może sie zmienić w kogoś kto do końca zycia bedzie sobie powtarzac " bede zły bo mi sie nalezy bo ludzie mnie zle traktowali". Dlatego osoby które podążają prawdziwie za zasadami wyznawanej relig=gji sa godne podziwu a Ci ktorzy robia to bezinteresownie powinni dostać jakas nagrode ze " bycie normalnym człowiekiem"

14

Odp: Breaking bad w związku.

W końcu wszystko będzie dobrze.

Life is fun when you play geometry dash game

15

Odp: Breaking bad w związku.

Jasne... ale nawiązanie w tytule nie jest przypadkowe, czy po złamaniu swoich wszystkich zasad można wrócić do bycia "porządnym"? Czy to nie jest tak, jak z zobaczeniem czegoś... że nie da się od-zobaczyć?

Zwykły Jan Kowalski, postać z brzegu pierwsza -
Prochu nie wymyślę, nie napiszę wiersza...

16

Odp: Breaking bad w związku.

Obwinianie osoby X za krzywdy dokonane przez osobe Y to zwykla toksycznosc i powinno sie to uswiadamiac takiej osobie.

Posty [ 16 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Breaking bad w związku.

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018