Życie w trójkącie - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MOJA NIESAMOWITA HISTORIA » Życie w trójkącie

Strony Poprzednia 1 2 3 4

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 166 do 207 z 207 ]

166 Ostatnio edytowany przez Naprędce (2019-06-13 21:16:15)

Odp: Życie w trójkącie
Katarzynka88 napisał/a:

Kogoś kto nie odnajduje się w tradycyjnym modelu relacji lub kto miał „nieszczęście” zakochać się, będąc w udanym związku.

Druga część tego zdania odnosi się do Ciebie, a pierwsza do Twojego męża?

Katarzynka88 napisał/a:

Faktycznie, patrząc  z boku można się zastanawiać "co do cholery ten mąż z tego ma?" S. łatwiej zrozumieć, bo on "zyskał", podczas gdy mąż podzielił się tym, co dotąd miał tylko dla siebie (nie tylko łóżkowo, ale przede wszystkim mój czas i uwagę). Gdy o to pytam męża, z bonusów wymienia zacieśnienie koleżeńskich więzi (serio, S. jest nam bliższy niż rodzina i wiemy, że dla nas wskoczyłby w ogień), urozmaicenia w łóżku, pomoc w domowych obowiązkach, osłabienie mojej zazdrości, a także… radość z naszego szczęścia.

Nie chcę być nieuprzejmy, ani atakować Waszego sposobu na życie- życzę Ci dobrze, ale jesteś pewna że "podzielenie się czasem i uwagą" jest jego "stratą", a nie "zyskiem"?

Z czego wynikała Twoja zazdrość? (raczej nie ma genu zazdrości- to apropo Twojego sformułowania "chorobliwa z natury").
Czy była uzasadniona? Oparta na faktach?  Czy jej przyczyny umiejscowiłabyś raczej w sobie samej? Jak sie przejawiała? Jak duże problemy generowała? Czy Twój mąż dawał znaki, że jest sfrustrowany z jej powodu?   

Ta historia może być odebrana przez wielu (mężczyzn) nieco inaczej niż miałaś nadzieję, że będzie.
A mianiowicie ekstremalny "sposób na zazdrosną żonę", lub wręcz "przerobienie" partnerki na własne podobieństwo po to, by realizować na boku swoje fantazje (głównie seksualne).
Oto znajdź czarującego, wytrwałego przyjaciela, "wsuwaj" go jej stopniowo do łóżka, a kiedy ona już się zaangażuje, będziesz miał wolną rękę- bo będzie czuła się zobowiązana do dania jej Tobie.
Nie chcę sprawiać wrażenia, że próbuję podważać Twoje zaufania do męża. Tylko pytam... nie czułaś się ani przez chwilę zmanipulowana przez niego?
Jak to się stało, że Ty- która jak utrzymujesz -musisz nawiązać więź emocjonalną zanim się zaangażujesz (i w efekcie zdecydujesz się na seks- dobrze zrozumiałem?), będąc na dodatek w udanym związku, wylądowałaś w łózku z kimś, którego darzyłaś powiedzmy "umiarkowaną sympatią" (trafne określenie?). Czy nie był to aby z kolei Twój sposób na ratowanie tego związku?

Zobacz podobne tematy :

167

Odp: Życie w trójkącie

Naprędce, dzięki za wiadomość. Ciekawa perspektywa.
Był faktycznie okres, w którym czułam się zmanipulowana. Wspomniałam o tym w pierwszych postach pisząc: „początkowo był we mnie jeszcze opór. Wyrzucałam mężowi, że być może zrobił wszystko z wyrachowania, że „wpakował” nam S. do łóżka, bym później czuła się w obowiązku się zgodzić na inne kobiety.”

Ale… nawet jeśli mąż miał taki plan, by małżeństwo w ten sposób otworzyć na obustronne eksperymenty łóżkowe, to rzeczywistość poszła własną drogą. Na pewno mąż nie spodziewał się, że przyjaciel i ja się w sobie zakochamy. To był zaskakujący i raczej niepożądany skutek uboczny.

Z czego wynikała Twoja zazdrość? (raczej nie ma genu zazdrości- to apropo Twojego sformułowania "chorobliwa z natury").
Czy była uzasadniona? Oparta na faktach?  Czy jej przyczyny umiejscowiłabyś raczej w sobie samej? Jak sie przejawiała? Jak duże problemy generowała? Czy Twój mąż dawał znaki, że jest sfrustrowany z jej powodu?

Nie byłam zazdrosna chorobliwie, ale z pewnością na tyle, że ograniczałam mężowi swobodne bycie sobą. A jaki jest mój mąż? Jest typem kobieciarza. Na imprezach jest zazwyczaj w centrum uwagi. Dowcipny, czarujący, komplemenciarz. Lubi (z wzajemnością) towarzystwo innych kobiet, lubi flirt. Ja natomiast po każdej takiej imprezie potrafiłam zrobić awanturę. Co jeszcze…? Nigdy nie przeglądałam jego prywatnej korespondencji, ale np. chciałam wiedzieć z kim smsuje, o czym. Kto będzie na imprezie firmowej, co będzie się tam działo. Kontrolowałam jego przyjaźnie, doszukując się zalążka potencjalnej zdrady.
Wiedziałam przy tym, że mężowi ciąży brak większych przedmałżeńskich doświadczeń. Poznał mnie jeszcze w LO i przez to nie „pokorzystał” z życia. Sam zazdrosny nigdy nie był, nie rozumiał tego uczucia i z pewnością chciał, żebym miała podobnie. Szybko podchwycił temat trójkąta, być może licząc, że będzie to pierwszym krokiem do zmiany mojego podejścia.

Nie było to jednak takie proste. Mimo, że sama zaczęłam sypiać z dwoma mężczyznami, nadal nie umiałam się wyzbyć zazdrości o męża. Tzn. teoretycznie się zgadzałam na jego poszukiwania kochanki, ale w praktyce sama chciałam wybrać mu dziewczynę i wetowałam po kolei potencjalne kandydatki. Frustracja męża rosła i wtedy faktycznie zaczęło się psuć pomiędzy nami. Mieliśmy mały kryzys, w trakcie którego postanowiłam wziąć się za swoje emocje, przepracować je. Szukałam przyczyn zazdrości i pierwszą był oczywiście lęk przed utratą męża. Wytłumaczyłam sobie jednak, że nie ma żadnego skutecznego lekarstwa na porzucenie, a zazdrosne strzeżenie swego terytorium może co najwyżej skłonić męża do zdrady w ukryciu. Poza tym co to za wierność, która zamiast z wewnętrznej potrzeby, wynika wyłącznie z narzuconych przez partnera rygorów? Moja zazdrość brała się też ze zwykłego narcyzmu. Chciałam być zawsze w centrum zainteresowania męża, jego fascynacja innymi kobietami uderzała w moją próżność. No bo jak to?! Sama jednak widzę, zauroczenie i flirt są przyjemne, ubogacają nas, to są fajne doświadczenia i nie chcę go od takich doświadczeń odcinać, skoro ich potrzebuje. Tym bardziej, że jak pokazał mój przykład, nie oznacza to z definicji osłabienia miłości w stałym związku. I najważniejsza rzecz… wyzbycie się uprzedzeń do „konkurencji”. Umiejętność dostrzeżenia, że to naprawdę fajne, normalne dziewczyny, z którymi ja też mogę pogadać i pośmiać się przy piwie.

Dzięki tym i innym przemyśleniom przeszłam do porządku dziennego ze wspomnianą „wesołą blondynką z jego byłej pracy”. Na fali pozytywnych emocji wynikających z tej ulgi, zaczęłam pisać tu na forum. Od tego czasu relacja z blondyną umarła śmiercią naturalną, za to pojawiła się dużo głębsza, emocjonalna więź męża z moją imienniczką. To był prawdziwy sprawdzian mojej „przemiany”, który także udało mi się zdać.

I doszło do mnie, że naprawdę dobrze się czuję odkąd zazdrość osłabła. Zazdrość nie tylko męczy partnera, ale przede wszystkim osobę zazdrosną. To wyniszczające uczucie. Nawet jeśli mąż „wsunął” mi przyjaciela do łóżka i dzięki temu jest wolny od zazdrosnej żony, to ja też się od niej szczęśliwie uwolniłam.

168

Odp: Życie w trójkącie

Łał historia niezła i powiem że podziwiam za odwagę, bo ja bym tak nie potrafiła, czułabym jakbym mimo wszytsko zdradzała męża

169

Odp: Życie w trójkącie
Cyngli napisał/a:

Ja bym tak nie mogła, ale skoro Wam to pasuje i nikogo nie krzywdzicie, to dlaczego nie.

Zastanawiam się tylko, co będzie, gdy pojawią siedzi, lub, gdy któreś z Was zacznie mieć dość takiego układu.

...I ja bym tak nie mogła.To jakieś chore i nienormalne.Jestem w szoku!!!!!
Przeczytałam wszystko od początku do końca i uważam,że tu się kłania psychologia!!!!!!
Nie chcę tu oceniać nikogo,ale uważam,że ludziom poprzewracało się w głowach!!!!!
Świat został skażony,czysta ,prawdziwa miłość - rzadkość!!!!!!!
Gdybym miała znaleźć się w takiej sytuacji wolałabym mieć kochanka.....
Bo to co opisujesz jest szokujące (jak dla mnie).Nie umię takiego czegoś zaakceptować.
Uważam takie zachowanie za......zwierzęce!!!!!!I to nazywasz miłością??????!!!!!

Miłość to ból,rzekła małpka całując jeża.

170

Odp: Życie w trójkącie
WALENCJA napisał/a:
Cyngli napisał/a:

Ja bym tak nie mogła, ale skoro Wam to pasuje i nikogo nie krzywdzicie, to dlaczego nie.

Zastanawiam się tylko, co będzie, gdy pojawią siedzi, lub, gdy któreś z Was zacznie mieć dość takiego układu.

...I ja bym tak nie mogła.To jakieś chore i nienormalne.Jestem w szoku!!!!!
Przeczytałam wszystko od początku do końca i uważam,że tu się kłania psychologia!!!!!!
Nie chcę tu oceniać nikogo,ale uważam,że ludziom poprzewracało się w głowach!!!!!
Świat został skażony,czysta ,prawdziwa miłość - rzadkość!!!!!!!
Gdybym miała znaleźć się w takiej sytuacji wolałabym mieć kochanka.....
Bo to co opisujesz jest szokujące (jak dla mnie).Nie umię takiego czegoś zaakceptować.
Uważam takie zachowanie za......zwierzęce!!!!!!I to nazywasz miłością??????!!!!!

Dzisiaj jest pomieszanie pojęć stąd się bierze brak prawidłowego zdefiniowania tego co opisuje autorka. Podam Ci przykład. Małżeństwo, związek kobiety i mężczyzny. Ma ono swoją rolę społeczną i psychologiczną. Konkubinat już tej definicji nie spełnia w pełni ale większość zadań małżeństwa realizuje. Nadal jest to jednak związek kobiety i mężczyzny (w naszym kręgu kulturowym 1:1). Obok tego mamy wolne związki, związki homoseksualne, sytuacje podwójnego życia, itp. Te różne rzeczy nie spełniają społecznej roli małżeństwa, często też nie spełniają psychologicznej roli dla uczestników małżeństwa (poczucie bezpieczeństwa, w tym dla dzieci, zapewnienie rozwoju, itp.). Za to spełniają funkcję realizacji "zachcianek", tak jak to jest z alkoholem, szybkimi samochodami, z wyłączeniem szczególnych sytuacji, gdzie mamy do czynienia z realizacją niemogących ulec zmianie preferencji dorosłych osób w kwestii homo ale nie jest to eksponowane społecznie (patrz krąg kulturowy).

Na świecie mamy też poligamię, czyli wielomałżeństwo, co wynika z konkretnej kultury, tradycji czy religii. Jest to jednak realizacja roli społecznej, podobnie jak w przypadku małżeństwa monogamicznego. Są więc tam dzieci, jest wierność partnera w ramach rodziny, jest troska i rodzinę, wychowanie dzieci, itd. Życie w takim czymś wymaga jednak zwykle urodzenia się i wychowania w takiej kulturze.

To co przedstawia autorka nie jest poligamią ale poliamoryzmem. Związane jest to z realizacją tych samych "potrzeb", które wymieniłem pod koniec pierwszego akapitu mojej wypowiedzi. Poliamoryzm nie jest związany z wiernością (nie jest to rodzina poligamiczna) ale z realizacją różnych potrzeb, nie tylko seksualnych (głównie seksualnych; ale wszyscy wiemy że przez seks realizujemy różne potrzeby, np. bliskości, zrozumienia, bo to nie są tylko akty mechaniczne, przeważnie, moze tez byc "miłość"). Poliamoryzm jest więc tym wobec Poligamii czym jest niewierność, otwarty związek i inne układy wobec rodziny. W żadnym razie nie należy tych pojęć ze sobą utożsamiać.

"Sensacyjność tematu" nie wynika jednak z samej realizacji takich potrzeb bo nikt się chyba już "nie zachwyca" związkami niemałżeńskimi w przypadku klasycznej definicji małżeństwa monogamicznego, ale z tego że dotyczy to poliamorii, którą wielu myli z poligamia. Jest jednak ona bardziej zbliżona do czegoś co sie nazywa wymianą partnerów, i innymi tego typu rzeczami, gdybyśmy traktowali to w odniesieniu do znanych nam związków monogamicznych. Tu nie ma wierności, nie ma zakazu korzystania z osób z zewnątrz.

Podsumowując:

Rodzina małżeństwo to zdefiniowany związek monogamiczny (w naszej kulturze) lub poligamiczny (w innych kulturach arabskiej, indyjskiej) mający swoją rolę społeczną i psychologiczną w stosunku do człowieka z tej rodziny

Związki otwarte, poliamoryzm, sytuacja podwójnego życia, wymiana partnerów i inne, to zupełnie inna kategorią układów stojących w opozycji do klasycznego małżeństwa monogamicznego czy nawet poligamicznego.

171 Ostatnio edytowany przez Excop (2019-07-02 13:31:58)

Odp: Życie w trójkącie

Ja już w kwestię nomenklatury dotyczącej rodzajów związków "tych normalnych" i od "normalności" odstających, zagłębiał się nie będę.
Powtórzę, nie wierzę w tę historie.
Ostatni zapis Katarzynki utwierdził mnie w tym.
Wyszło na to, że żaden z niego pierdoła bez jaj, ten jej mąż, a wyrachowanym maczo okazał się, który wyrzuty sumienia, kochankiem dla szanownej wytłumił.
Każde sobie rzepkę skrobie, a Katarzynka ofiarą jest bezecności ślubnego, który zakochania ponownego jedynie nie przewidział. I dobrze, bo przechytrzył samego siebie. smile
Czerwiec minął. Kiedy TVN to puści?
Na początku inaczej to wyglądało. Ciekaw jestem powodów....

facet po przejściach

172

Odp: Życie w trójkącie

Excop, nigdy nie sugerowałam, by mój mąż był „pierdołą” – to Twoje zadnie, któremu od początku zaprzeczałam (patrz: temat Hipokryty). Ty jednak uczepiłeś się wyobrażenia ciapowatego męża i z niedowierzaniem przyjmujesz fakty, które stoją w sprzeczności do Tego stereotypu.
Wcześniej w tym temacie pisałam o moim mężu: „pewny siebie, od zawsze wyzbyty uczucia zazdrości, serdeczny, otwarty, szczery i radosny” – i gdzie tu pierdoła bez jaj? Obawiam się, że tylko w Twej głowie.

Co do daty emisji, jeszcze jej nie znam. Jak pisałam – ma być to wakacyjny weekend, prawdopodobnie przełom lipca i sierpnia.

Okonek, czy masz wypracowaną jakąś moralną ocenę zjawiska poliamorii?

173 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2019-07-03 13:01:13)

Odp: Życie w trójkącie

Katarzynko- gratuluję nie trójkąta bynajmniej- ale tego, że w taką wędrówkę wyruszyłaś dla.. miłości do męża.
Docenił, czy uznał za normalne i Twój wybór? Pewnie to 2.
Życie dało Ci mężczyznę, przy którym się szlifujesz..Co ma swoje dobre i złe strony.
Los dał Ci drugiego- dla uzupełnienia.
Mąż robi tak, by jemu było dobrze. Tobie pozostaje to samo.
Jak poczujesz, ze ta ścieżka nie jest jednak Twoja- porzuć bez żalu.

na emisję nie czekam, bo niczego głębokiego po TV się nie spodziewam smile

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach

174

Odp: Życie w trójkącie
Katarzynka88 napisał/a:

Excop, nigdy nie sugerowałam, by mój mąż był „pierdołą” – to Twoje zadnie, któremu od początku zaprzeczałam (patrz: temat Hipokryty). Ty jednak uczepiłeś się wyobrażenia ciapowatego męża i z niedowierzaniem przyjmujesz fakty, które stoją w sprzeczności do Tego stereotypu.
Wcześniej w tym temacie pisałam o moim mężu: „pewny siebie, od zawsze wyzbyty uczucia zazdrości, serdeczny, otwarty, szczery i radosny” – i gdzie tu pierdoła bez jaj? Obawiam się, że tylko w Twej głowie.

Co do daty emisji, jeszcze jej nie znam. Jak pisałam – ma być to wakacyjny weekend, prawdopodobnie przełom lipca i sierpnia

Wybacz, Katarzynko, ale do teraz, męża swojego przedstawiałaś jako tego, który pogodził się z zakochaniem żony w innym, by cię nie stracić.
On zaś, swoje cele w tym miał, okazało się.
Kto więc kogo w końcu w ten trójkąt wplątał?

facet po przejściach

175

Odp: Życie w trójkącie

Excop, historia od początku jedna i ta sama tylko Wasze interpretacje różne.

Streszczając ponownie: trójkąt seksualny to była propozycja przyjaciela, którą mąż w końcu podchwycił. Być może tylko z ciekawości, a może właśnie po to, abym się mu później czuła w obowiązku odwdzięczyć.

Z czasem, gdy pojawiły się silne uczucia, zaczęliśmy szukać najlepszego dla wszystkich rozwiązania. I mąż powiedział - okej, możemy to kontynuować pod warunkiem, że i ja będę mógł sobie znaleźć kochankę. To wszystko jest opisane w pierwszych postach. Pytanie, jakie wnioski z nich wyciągniemy. Ty stwierdziłeś, że to ja wplątałam męża w trójkąt, a Naprędce po przeczytaniu dokładnie tej samej historii, że było wręcz odwrotnie.

Gdzie leży prawda? Nie wiem, bo nie łatwo być sędzią w swojej sprawie, ale uważam, że nikt nikogo w nic z wyrachowania nie wplątał. Z perspektywy czasu można nam przypisywać różne motywacje, które mogły być mniej lub bardziej uświadomione.

Ela, dziękuję smile Cieszę się z tego szlifowania, bo póki co sama dobrze się czuję ze zmianami.

176

Odp: Życie w trójkącie
Katarzynka88 napisał/a:

Excop, historia od początku jedna i ta sama tylko Wasze interpretacje różne.

Streszczając ponownie: trójkąt seksualny to była propozycja przyjaciela, którą mąż w końcu podchwycił. Być może tylko z ciekawości, a może właśnie po to, abym się mu później czuła w obowiązku odwdzięczyć.

Z czasem, gdy pojawiły się silne uczucia, zaczęliśmy szukać najlepszego dla wszystkich rozwiązania. I mąż powiedział - okej, możemy to kontynuować pod warunkiem, że i ja będę mógł sobie znaleźć kochankę. To wszystko jest opisane w pierwszych postach. Pytanie, jakie wnioski z nich wyciągniemy. Ty stwierdziłeś, że to ja wplątałam męża w trójkąt, a Naprędce po przeczytaniu dokładnie tej samej historii, że było wręcz odwrotnie.

Gdzie leży prawda? Nie wiem, bo nie łatwo być sędzią w swojej sprawie, ale uważam, że nikt nikogo w nic z wyrachowania nie wplątał. Z perspektywy czasu można nam przypisywać różne motywacje, które mogły być mniej lub bardziej uświadomione.

Ela, dziękuję smile Cieszę się z tego szlifowania, bo póki co sama dobrze się czuję ze zmianami.

Moi znajomi żyją w trójkącie, ale ten trójkąt który znam, to trzecia osoba po prostu obserwuje jak oni uprawiają seks bo to tej trzeciej osobie sprawia satysfakcję, a potem wymiana.

177

Odp: Życie w trójkącie
Katarzynka88 napisał/a:

Excop, historia od początku jedna i ta sama tylko Wasze interpretacje różne.

Streszczając ponownie: trójkąt seksualny to była propozycja przyjaciela, którą mąż w końcu podchwycił. Być może tylko z ciekawości, a może właśnie po to, abym się mu później czuła w obowiązku odwdzięczyć.

Z czasem, gdy pojawiły się silne uczucia, zaczęliśmy szukać najlepszego dla wszystkich rozwiązania. I mąż powiedział - okej, możemy to kontynuować pod warunkiem, że i ja będę mógł sobie znaleźć kochankę. To wszystko jest opisane w pierwszych postach. Pytanie, jakie wnioski z nich wyciągniemy. Ty stwierdziłeś, że to ja wplątałam męża w trójkąt, a Naprędce po przeczytaniu dokładnie tej samej historii, że było wręcz odwrotnie.

Gdzie leży prawda? Nie wiem, bo nie łatwo być sędzią w swojej sprawie, ale uważam, że nikt nikogo w nic z wyrachowania nie wplątał. Z perspektywy czasu można nam przypisywać różne motywacje, które mogły być mniej lub bardziej uświadomione.

Z pewnością, nie chcę być sędzią lub luźnym interpretatorem.
Zrozumiałem w końcu, ze Ty właśnie, Katarzynko, stałaś się "ofiarą" tej układanki.
Na ile ten roczny eksperyment wzmocnił Twą więź z mężem, czy raczej, przeglądasz na oczy w sumie dopiero?
"Chcę mieć kochankę" w zamian. No, nieźle.
Czyli co z Was zostaje w tej sytuacji?
Przyjaciel z Tobą, a mąż gdzie indziej od czasu do czasu?
Trójkąt, w którym Ty jedna, nie masz nic do gadania, niestety. sad

facet po przejściach

178

Odp: Życie w trójkącie

Emisja w najbliższy weekend.

179

Odp: Życie w trójkącie
Katarzynka88 napisał/a:

Emisja w najbliższy weekend.

Gdzie to można będzie obejrzeć ?

180

Odp: Życie w trójkącie

Materiał był realizowany dla Dzień Dobry TVN, więc zgaduję, że na normalnym Tefałenie. Z tego co widzę, program Dzień Dobry Wakacje rozpoczyna się od 8:30 i tam powinien być wyemitowany reportaż. Dopytałam już o szczegóły i czekam na odpowiedź.

181

Odp: Życie w trójkącie

Emisja jutro w TVN.

182

Odp: Życie w trójkącie

Czy mogl by ktos podac link to tej emisji? Dzieki.

183

Odp: Życie w trójkącie

Również bym z ciekawością zobaczył smile

We all make choices. But in the end, our choices make us.

184

Odp: Życie w trójkącie

Na priv podawać, jakby co ;-)

Wcale się nie boję, że mnie podepczą. Podeptana trawa staje się ścieżką. Błaga Dimitrowa

Odpowiedzi na wszelkie pytania znajdziesz w Regulaminie naszego forum ;-).

185

Odp: Życie w trójkącie

Śmiem wątpić w tę emisję, która pojawić się miała dobry miesiąc wcześniej.
Trollem jsteś, Katarzynko. Nie wiem tylko, kto, za co i ile tobie płaci....

facet po przejściach

186

Odp: Życie w trójkącie

To znaczy nie było emisji wcale ?

Choć to szaleństwo,
lecz jest w nim metoda

187 Ostatnio edytowany przez feniks35 (2019-09-07 10:57:20)

Odp: Życie w trójkącie

Emisja byla. W sobotniej sniadaniowce TVN. Jakis miesiac temu. Ja akurat nie ogladalam ale kolezanka z pracy owszem. Opowiadala mi o tym i od razu skojarzylam z Katarzynka. Twarze wypowiadajacych sie nie byly pokazane ale historia trojkata zostala przedstawiona. Takze pudlo Excop, jak sie nie ma dowodow to sie nie wydaje od razu wyroku.
Tak na marginesie tez bym chetnie obejrzala powtorke:)

188

Odp: Życie w trójkącie
feniks35 napisał/a:

Emisja byla. W sobotniej sniadaniowce TVN. Jakis miesiac temu. Ja akurat nie ogladalam ale kolezanka z pracy owszem. Opowiadala mi o tym i od razu skojarzylam z Katarzynka. Twarze wypowiadajacych sie nie byly pokazane ale historia trojkata zostala przedstawiona. Takze pudlo Excop, jak sie nie ma dowodow to sie nie wydaje od razu wyroku.
Tak na marginesie tez bym chetnie obejrzala powtorke:)

Wobec tego, cofam moje orzeczenie i przepraszam Autorkę i pozostałych uczestników trójkąta oraz tych, którzy inne zdanie, niż ja mieli.

facet po przejściach

189 Ostatnio edytowany przez Katarzynka88 (2019-09-08 12:36:56)

Odp: Życie w trójkącie

Fragmenty rozmowy mozna znaleźć pod tym linkiem https://dziendobry.tvn.pl/a/poliamoria- … o-w-polsce ewentualnie wpisując w googla "poliamoria dd tvn".

Rozmowa niestety mocno okrojona.

190

Odp: Życie w trójkącie

Taki urok współczesnej telewizji .
Faktycznie znacznie więcej z Twojego wątku można się dowiedzieć o emocjach,różnych,stanach fazach Twojego Waszego związku.

Choć to szaleństwo,
lecz jest w nim metoda

191

Odp: Życie w trójkącie

Witam. Przeczytałem właśnie cały temat od początku, ominąłem tylko parę słownych potyczek. Obejrzałem także cały reportaż i im więcej się dowiaduje tym mniej umiem taki związek na codzień wyobrazić. Dodam, że przyszedłem tu z innego posta gdzie się Katarzynka wypowiadałaś o seksie w trójkącie. Nie będe Cię ani potępiał ani chwalił. Bardziej chiałbym wystąpić jako ciekawski obserwator bo ta sytuacja jest nietuzinkowa. Jak dalej toczy się wasze życie? Czy macie już wspólne plany na przyszłość? A teraz zapytam jak wścibska ciotka: Planujecie dzieci? No i na końcu będe wścibskim wujkiem: Jak wygląda wasze pożycie seksualne? Czy możesz powiedzieć coś więcej o pozycjach? I czy próbowaliście np. podwójnej penetracji? Pytam bo sam marzę właśnie o trojkącie z innym mężczyzną choć jestem hetero. Często o tym z partnerką fantazjujemy i szalenie mnie interesuje jak to wygląda i chciałbym dowiedzieć się od kogoś doświadczonego kto naprawdę takie rzeczy ma za sobą wink Pozdrawiam.

192

Odp: Życie w trójkącie
Ife napisał/a:

Witam. Przeczytałem właśnie cały temat od początku, ominąłem tylko parę ...
.....
Często o tym z partnerką fantazjujemy i szalenie mnie interesuje jak to wygląda i chciałbym dowiedzieć się od kogoś doświadczonego kto naprawdę takie rzeczy ma za sobą wink Pozdrawiam.

Pociagajace ale zbyt niebezpieczne. Skad wezmiesz 'bezpiecznego' samca. Czyli takiego ktory majac luzny stosunek do seksu ale nie ma zadnej choroby. Ktory zachowa Wam wiernosc, czyli nie bedzie miał jednoczesnie innych kontaktow seksualnych z innymi przypadkowo poznanymi osobami. Ktory nie zaangazuje sie emocjonalnie i w razie Waszej checi zakonczenia znajomosci nie zacznie robic problemow. Ktory jednoczesnie bedzie atrakcyjny fizycznie (nie chcialbys aby jakis brzydal pukał partnerke) i jdnoczesnie nie miał innych kontaktow seksualnych. Ogolnie, idea pociągająca ale trudnorealizowalna. Chyba najbezpieczniej znalesc inna pare i tu robic rozne konfiguracje typu 1+1, 2+1, 2+2.

193

Odp: Życie w trójkącie

Niestety oglądałam. Istotne wątki zostały pominięte, ten pan trzeci jakiś zagubiony się wydawał. Niemniej jakbym nie czytała wcześniej tego tematu, to może bym i uwierzyła w tę "poliamorię".

194 Ostatnio edytowany przez Katarzynka88 (2019-09-11 13:10:19)

Odp: Życie w trójkącie

Perydot, nasza historia może cię nie przekonywać, ale to chyba nie jest wystarczający powód żeby kwestionować zjawisko poliamorii w ogólności. Są na świecie miliony ludzi żyjących w szczęśliwych związkach wieloosobowych. Monogamia to dominująca forma dla naszych czasów/naszego kręgu kulturowego. Kiedy żyliśmy jako koczownicze ludy, byliśmy pozbawieni prawdziwej miłości? Albo są jej pozbawione kultury tworzące rodziny poligamiczne/poliandryczne?

Jak dalej toczy się wasze życie? Czy macie już wspólne plany na przyszłość?

Mieliśmy. Chcieliśmy z przyjacielem zamieszkać we troje i zrobić coming out przed całą rodziną. Życie jednak poszło w inną stronę. Mąż jakiś czas temu zakończył intensywny związek, w który był mocno zaangażowany. To zniechęciło go do dalszych prób i zapragnął wrócić do monogamii (w dalszym ciągu twierdzi, że relacja tylko we troje, to nie jest układ dla niego).

Słysząc to, postanowiliśmy z przyjacielem spróbować wygasić naszą relację i wrócić do stanu sprzed dwóch lat. Nie spaliśmy ze sobą od tygodni. Spotykamy się we troje nadal często, byliśmy tydzień temu w Bieszczadach na wspólnym wyjeździe. Przyjaźń więc póki co nie ucierpiała, ale poza tym przyznaję, jest ciężko. Miłość, pożądanie, tęsknota, wszystkie emocje ciągle żywe. Nie wiemy jeszcze, czy przy regularnym kontakcie da się ot tak wrócić na stopę przyjacielską. No i najgorsze jest poczucie niepewności. Czy to ostateczne? A co jeśli za rok mąż kogoś pozna i zechce znowu otworzyć związek? Szczerze powiem, że obecnie czuję się trochę w kropce. W stanie zawieszenia, czekając na... Nie wiem. Nie widzę szczęśliwego zakończenia. Potwierdziły się przypuszczenia niektórych forumowiczów, że ciężko z udziałem dwóch heteroseksualnych mężczyzn zbudować trwały i szczęśliwy dla wszystkich trójkąt mkm. Warunkiem dla męża była możliwość nawiązywania pobocznych romansów, a gdy stracił na to ochotę, cały trójkąt też przestał mieć dla niego sens.

Gwoli ścisłości, nie żałujemy. Małżeństwo nie ucierpiało, a z przyjacielem przeżyliśmy tyle cudownych chwil, że nic ich nie przeciwważy. Ale przyznaję, boli okropnie... Pewnie jestem naiwna, ale naprawdę wierzyłam, że we troje będziemy żyć długo i szczęśliwie. Na ten moment więc historia dobiegła końca. Może za parę miesięcy się odezwę i powiem, czy i jak udało nam się uporać ze wszystkim.

Ife, wścibski wujku wink Nie czuję się komfortowo, pisząc na forum o szczegółach życia łóżkowego, ale w wolnej chwili wyślę Ci prywatną wiadomość. Powiem tylko, że seks we troje w układzie 2m + k jest bardzo satysfakcjonujący i to nie tylko dla mnie. Obaj moi panowie próbowali też układów kmk i uznają je za zdecydowanie mniej praktyczne i ciekawe.

195

Odp: Życie w trójkącie
Katarzynka88 napisał/a:

Perydot, nasza historia może cię nie przekonywać, ale to chyba nie jest wystarczający powód żeby kwestionować zjawisko poliamorii w ogólności. Są na świecie miliony ludzi żyjących w szczęśliwych związkach wieloosobowych. Monogamia to dominująca forma dla naszych czasów/naszego kręgu kulturowego. Kiedy żyliśmy jako koczownicze ludy, byliśmy pozbawieni prawdziwej miłości? Albo są jej pozbawione kultury tworzące rodziny poligamiczne/poliandryczne?

Jak dalej toczy się wasze życie? Czy macie już wspólne plany na przyszłość?

Mieliśmy. Chcieliśmy z przyjacielem zamieszkać we troje i zrobić coming out przed całą rodziną. Życie jednak poszło w inną stronę. Mąż jakiś czas temu zakończył intensywny związek, w który był mocno zaangażowany. To zniechęciło go do dalszych prób i zapragnął wrócić do monogamii (w dalszym ciągu twierdzi, że relacja tylko we troje, to nie jest układ dla niego).

Słysząc to, postanowiliśmy z przyjacielem spróbować wygasić naszą relację i wrócić do stanu sprzed dwóch lat. Nie spaliśmy ze sobą od tygodni. Spotykamy się we troje nadal często, byliśmy tydzień temu w Bieszczadach na wspólnym wyjeździe. Przyjaźń więc póki co nie ucierpiała, ale poza tym przyznaję, jest ciężko. Miłość, pożądanie, tęsknota, wszystkie emocje ciągle żywe. Nie wiemy jeszcze, czy przy regularnym kontakcie da się ot tak wrócić na stopę przyjacielską. No i najgorsze jest poczucie niepewności. Czy to ostateczne? A co jeśli za rok mąż kogoś pozna i zechce znowu otworzyć związek? Szczerze powiem, że obecnie czuję się trochę w kropce. W stanie zawieszenia, czekając na... Nie wiem. Nie widzę szczęśliwego zakończenia. Potwierdziły się przypuszczenia niektórych forumowiczów, że ciężko z udziałem dwóch heteroseksualnych mężczyzn zbudować trwały i szczęśliwy dla wszystkich trójkąt mkm. Warunkiem dla męża była możliwość nawiązywania pobocznych romansów, a gdy stracił na to ochotę, cały trójkąt też przestał mieć dla niego sens.

Gwoli ścisłości, nie żałujemy. Małżeństwo nie ucierpiało, a z przyjacielem przeżyliśmy tyle cudownych chwil, że nic ich nie przeciwważy. Ale przyznaję, boli okropnie... Pewnie jestem naiwna, ale naprawdę wierzyłam, że we troje będziemy żyć długo i szczęśliwie. Na ten moment więc historia dobiegła końca. Może za parę miesięcy się odezwę i powiem, czy i jak udało nam się uporać ze wszystkim.

Ife, wścibski wujku wink Nie czuję się komfortowo, pisząc na forum o szczegółach życia łóżkowego, ale w wolnej chwili wyślę Ci prywatną wiadomość. Powiem tylko, że seks we troje w układzie 2m + k jest bardzo satysfakcjonujący i to nie tylko dla mnie. Obaj moi panowie próbowali też układów kmk i uznają je za zdecydowanie mniej praktyczne i ciekawe.

Taka relacja moze byc udana, ale z bardzo specyficznym partnerem. Znam kogos takiego, kto jest wierny tylko partnerce i w pewnym sensie ma obsesje na jej punkcie i ma fetysz taki, ze chcialby ja zobaczyc z innym i zgodzilby sie na taki zwiazek bez chodzenia w bok. Nie otwarty bo to czesc fetyszu, ze ona z kims innym, a on nie.

'Żadne drzewo nie wzrośnie do nieba,jeśli jego korzenie nie sięgają do piekła.'

196

Odp: Życie w trójkącie

Ja właśnie nie neguję poliamorii jako takiej, tylko Twoją relację. I to co napisałaś w ostatnim wątku tylko mnie w tym upewniło. Mąż chciał chodzić na boki, więc się zgodził, abyś i Ty miała kochanka. Teraz nie chce romansować, więc ucina i Twoje kontakty. Nie mogę oceniać Waszych uczuć, więc nie pogdybam sobie, ale trochę za mocno się chyba wkręciłaś i wyidealizowałaś tę relację.

197 Ostatnio edytowany przez Katarzynka88 (2019-09-12 12:09:55)

Odp: Życie w trójkącie

Aha, jeśli tak to okej wink Sama pisałam wcześniej, że nie jesteśmy najlepszy przykładem udanego związku poliamorycznego, bo się sami jeszcze takiej relacji uczymy, a poza tym brakuje miłości romantycznej pomiędzy partnerami.

Może i racja, że za dużo sobie wyobrażałam. Miałam nadzieję, że całą naszą trójkę połączyło coś specjalnego. Mąż jest mało emocjonalny, ale zdarzały się chwile, że leżąc we troje sobie obiecywaliśmy, że zawsze będziemy razem. Mąż tłumaczył, że na co dzień nie umie mówić o uczuciach, ale też jest z nami szczęśliwy i że jesteśmy dla niego najważniejszymi ludźmi w życiu. Wierzyliśmy przez to z S., że nieuchronnie zmierzamy ku wspólnemu układaniu sobie życia.

Teraz wychodzi jednak na to, że jest tak, jak mówisz. Nie chcę w to jednak uwierzyć. Łudzę się, że to kwestia negatywnych emocji jakie przechodzi w związku z rozstaniem i za jakiś czas sam zainicjuje powrót do trójkąta (już raz mieliśmy podobny epizod). Jeśli uważacie, że to płonne nadzieje i tylko krzywdzimy siebie z S. wierząc w jakieś mrzonki, to poproszę o kubeł zimnej wody.

198

Odp: Życie w trójkącie

Jak dla mnie to patola, ale co kto lubi...

199

Odp: Życie w trójkącie

W zyciu nie weszlabym w taki zwiazek bo nie miesci sie to nie tylko w mojej moralnosci ale ogolnie nie wyobrazam sobie tego, ze jesli kogos kocham to chetnie i z usmiechem dziele sie ta osoba z kims trzecim. Dla mnie, tak jak zostalo to wyzej napisane, Twoj maz Katarzynko zwyczajnie chcial miec furtke do chodzenia na boki dlatego Twoj kochanek byl dla niego wygodnym argumentem. Teraz jest zniechecony, zmeczony wyczerpujaca relacją i dlatego Tobie tez "zaluje" uzywania sobie z kochankiem. Zreszta ani Ty ani maz nie jestescie uczciwi w tym pseudootwartym zwiazku. Skoro jestescie zwolennikami poliamorii to co ma do tego chwilowy brak boczniary u meza? Nadal macie siebie w trojke. Skoro mowisz ze kochasz naprawde kochanka a nie tylko o bzykanie chodzi to dlaczego wystawilas przyjaciela z ukladu gdy tylko maz sobie tego zazyczyl? Albo sie kochacie i jestescie ze soba na rowni w trojke albo jednak jest para Ty i maz i mniej istotne epizody z kochankami a cala ta gadka o zyciu w trojkacie i poliamorii jest tylko pieprz...em zeby nie nazwac wprost Waszych wzajemnych zdrad, pomimo ktorych jestescie razem bo wspolny dom, kredyty itp.

200 Ostatnio edytowany przez Katarzynka88 (2019-09-12 20:01:00)

Odp: Życie w trójkącie

Feniks, po co ten agresywny ton? Będzie łatwiej rozmawiać, jak odpuścisz sobie pogardliwe "boczniary" i inne złośliwości.

To o czym piszesz, nazywa się hierarchiczną poliamorią, z przywilejem pary i prawem weta. I owszem, takie praktyki też w środowisku poliamorycznym bywają uznawane za nieetyczne. Z drugiej strony zaś pada argument, że "chcącemu nie dzieje się krzywda" i jeśli dorosła osoba dobrowolnie wchodzi w układ hierarchiczny, to akceptuje ww. ryzyko.

Ja sama. uwierz, mam ogromny moralny problem z hierarchią. I wcale nie porzucam przyjaciela lekką ręką. To w równym stopniu jego decyzja, by spróbować się odsunąć. Uważa, że jest to winien mojemu mężowi. Układ miał być dobrowolny, za zgodą i w celu uszczęśliwienia całej trójki. A skoro jedna osoba przestała być szczęśliwa, to nie chcemy beztrosko brnąć w to dalej. Próbujemy więc wrócić do przyjaźni. Czy się uda? Czas pokaże.


A może (pytam bez ironii) masz dla nas jakąś lepszą radę? Jakieś rozwiązanie uczciwe wobec wszystkich zaangażowanych? Naprawdę uczucia każdego z nich są dla mnie bardzo ważne i czuje się podle z wydarzeniami ostatnich tygodni. Nie chcę porzucać przyjaciela, ale także nie chcę zignorować komunikatu męża. Bo - ważne sprostowanie - to był komunikat, a nie żądanie. Mąż wprost niczego nam nie nakazuje/zakazuje, a jedynie oświadczył co czuje. No i teraz nasza rola, co powinniśmy z tym zrobić, jak zareagować..

201

Odp: Życie w trójkącie

Zdaję się że najwięcej to Ty Katarzyno przepracowałaś .
Masz cierpliwość do tych dwóch tłumoczków.
Postawa Twojego męża wydaje się nie w porządku chyba jednak ma problem ze skrywaną zazdrością coś może przed sobą udawał.
Jedyne co to poczekaj aż mu minie żal rozgoryczenie  przygnębienie po nieudanym związku tylko nie musi karać za to całej reszty .
To że się godzicie na jego działania ?
Chciał mieć dwie Katarzyny tak jak Ty dwóch partnerów .
Trudno chyba jednak znaleźć osoby o podobnym stosunku do otwartego związku.

Choć to szaleństwo,
lecz jest w nim metoda

202

Odp: Życie w trójkącie

Dziękuje za odpowiedź. Czekam z niecierpliwością na wiadomość. A co do odpowiedzi innych wyżej to chętnie przeżyje niejedną przygodę jeśli moja partnerka się zgodzi. Jeśli ona będzie również tego chciała a wie, że ja bym chciał to zrobimy to. Sam mówiłem jej, że byłaby taka konfiguracja, która jej odpowiada. Chociaż mnie najbardziej podnieca trójkąt mkm i nie jest to rodzaj łapówki by zgodziła się na przygodę z kobietą. Wiem, że najbardziej fair dla każdego z nas byłoby znalezienie pary z ktorą również można wiele spróbować.

A co do właściwego tematu tego posta. Żenujące jest dla mnie wchodzenie w taki temat, potem czytanie go z wypiekami na twarzy przez wielu a następnie ataki na autorkę. Rozumiem, że można się nie zgadzać ale po co ta agresja? Człowiek, który uważa się za inteligetnego powinien raczej operować argumentami a nie przemocą słowną. Każdy wybiera treści jakie czyta. Jeśli was to tak gorszy, to nikt nie zmusza was do tego. Również każdy jest kowalem własnego losu i ewentualne konsekwencje poniosą tylko zaangażowani w tę relację.
Ja osobiście myślę, że w takich relacjach może być nieuniknione stanie przed wyborem. Jak wiemy zazdrość w monogamicznym związku może mieć ogromny wpływ, a co dopiero kiedy partnerów jest więcej. Masz rację Katarzynka, że decyduje fakt iż obu partnerów jest heteroseksualnych. Twój mąż niezależnie od czynników raczej nie osiągnie takiej satysfakcji ze związku jak Ty. Poza tym uważam, że sam fakt, iż jest się w małżeństwie, wiele się ze sobą przeżyło i jak wiele się od drugiej osoby przez całe życie otrzymało może również zaważyć. Właśnie to też decyduje o pewnej hierarchii. Nie weszliście w to wszyscy razem, w tym samym czasie. Co ja na koniec sam zasugerowałbym to może sesję z terapeutą. Choć musiałby to być ktoś bardzo etyczny, kto umie pracować niezależnie a nie wystawi swoją (w Polsce często też katolicką) brutalną opinię. Bo chodzi o Ciebie i to jak Ty z w takiej innej sytuacji się czujesz i dlaczego, a nie o z góry nakreśloną narrację.

203

Odp: Życie w trójkącie

paslawek, Ife, dziękuję za Wasze rady. Racja, w temacie raz na jakiś czas pojawia się jakiś kryształowy forumowicz, co mocno podkreśla swoją moralną wyższość nade mną. Szkoda tylko, że ta moralność ani trochę nie przeszkadza w obrażaniu drugiego człowieka.

paslawek, właśnie to, że trudno znaleźć osoby o podobnym podejściu, może być jedną z przyczyn frustracji męża. Owszem, kobiety często deklarują chęć romansu, ale gdy słyszą, że ja wiem i to akceptuję, uciekają w popłochu. Trochę zabawne, zdrada spotyka się z większą społeczną tolerancją niż związek otwarty. No i w końcu udało się, poznał świetną dziewczynę. Piękną, mądrą i sympatyczną. Moją imienniczkę wink Niestety jednak, i nie mogę się temu specjalnie dziwić, bycie "tą drugą" nie wystarczało jej na dłuższą metę. Mąż mocno to przeżył i zniechęcił się do dalszych poszukiwań, nie chcąc nikogo więcej (i siebie) zranić. Nie wiem, czy czas może to zmienić, bo to raczej racjonalne rozważania. Jeśli więc na naszej drodze nie pojawi się jakaś zadeklarowana poliamorystka, to ciężko oczekiwać zwrotu akcji.

Ife, wysłałam maila. Pomysł z terapią bardzo mnie przekonał. Nie wiem czy gdzieś w okolicy znajdę jakiegoś terapeutę poli-friendly (albo chociaż o otwartym umyśle), ale z pewnością poszukam.

204

Odp: Życie w trójkącie

Katarzynka, za dużo ustępstw wobec męża. przez cały wątek.. Pomyśl o tym.

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach

205

Odp: Życie w trójkącie

Nie wiem czy ten przytyk o krysztalowej moralnosci skierowany byl do mnie ale nie o moralnosc w sensie wiernosci mi nawet chodzilo tylko o lojalnosc w sensie ogolnym i uczciwe zasady gry. Gdyby ten Wasz otwarty zwiazek byl oparty na czyms prawdziwym to na swoj sposob bym to moze i szanowala ale to jest powtarzam zwykle malzenstwo w ktorym jedna ze stron chciala miec otwarta furtke do romansow wiec wmanewrowala druga strone w uklad trojkata. Romanse sie znudzily, rozczarowaly to teraz wrocmy do udawania monogamistow a niewygodny element ukladanki usunmy zaslaniajac sie przywilejem pary, prawem weta i innym belkotem. Nie dosc ze to mega nielojalne to na dodatek pokazuje jakim dobrym manipulantem jest Twoj maz Autorko. On od poczatku do konca pociaga za wszystkie sznurki a Ty elegancko wchodzisz w role marionetki. Niby tesknisz, niby cierpisz ale mezowi nie pasuje juz trojkat wiec ok przyjacielowi mowimy papa w sensie zwiazkowym. Jak w polityce i religii. Szanuje ze ktos moze myslec i wierzyc w cos innego niz ja (nawet jesli jest to na przeciwleglym biegunie moich wartosci) ale jesli ktos dzisiaj jest buddysta, za miesiac agnostykiem a za trzy  katolikiem bo akurat w danym momencie wygodniej nim byc to trudno jest mi szanowac taka postawe.
Nie wiem czy zdajesz sobie sprawe Katarzynko ze swoim watkiem zrobilas cos odwrotnego niz zamierzalas, czyli totalna antyreklame swoje nowego (na chwile) stylu zycia. Przy okazji jaskrawo pokazalas ze w takich ukladach zawsze ktos rozdaje karty a reszta gra karta ktora dostanie i nie ma tu mowy o zadnej rownosci, harmonii i autentycznym przywiazaniu trojga ludzi. Pietnuję nadawanie pieknej otoczki czemus tak naprawde slabemu i nieprawdziwemu a nie sam fakt ze chcieliscie zyc we troje. Mozesz sie koncentrowac na moim tonie wypowiedzi, rzekomej agresji itp ale wiesz dobrze ze to jest tak naprawde temat zastepczy zeby nie musiec sie skupic  na wlasnej sytuacji w ktorej zostalas elegancko wykukana przez meza kolejny raz a wciaz probujesz bronic idei Waszego otwartego(tylko dla meza) zwiazku.

206 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2019-09-14 11:52:32)

Odp: Życie w trójkącie
feniks35 napisał/a:

Nie wiem czy ten przytyk o krysztalowej moralnosci skierowany byl do mnie ale nie o moralnosc w sensie wiernosci mi nawet chodzilo tylko o lojalnosc w sensie ogolnym i uczciwe zasady gry. Gdyby ten Wasz otwarty zwiazek byl oparty na czyms prawdziwym to na swoj sposob bym to moze i szanowala ale to jest powtarzam zwykle malzenstwo w ktorym jedna ze stron chciala miec otwarta furtke do romansow wiec wmanewrowala druga strone w uklad trojkata. Romanse sie znudzily, rozczarowaly to teraz wrocmy do udawania monogamistow a niewygodny element ukladanki usunmy zaslaniajac sie przywilejem pary, prawem weta i innym belkotem. Nie dosc ze to mega nielojalne to na dodatek pokazuje jakim dobrym manipulantem jest Twoj maz Autorko. On od poczatku do konca pociaga za wszystkie sznurki a Ty elegancko wchodzisz w role marionetki. Niby tesknisz, niby cierpisz ale mezowi nie pasuje juz trojkat wiec ok przyjacielowi mowimy papa w sensie zwiazkowym. Jak w polityce i religii. Szanuje ze ktos moze myslec i wierzyc w cos innego niz ja (nawet jesli jest to na przeciwleglym biegunie moich wartosci) ale jesli ktos dzisiaj jest buddysta, za miesiac agnostykiem a za trzy  katolikiem bo akurat w danym momencie wygodniej nim byc to trudno jest mi szanowac taka postawe.
Nie wiem czy zdajesz sobie sprawe Katarzynko ze swoim watkiem zrobilas cos odwrotnego niz zamierzalas, czyli totalna antyreklame swoje nowego (na chwile) stylu zycia. Przy okazji jaskrawo pokazalas ze w takich ukladach zawsze ktos rozdaje karty a reszta gra karta ktora dostanie i nie ma tu mowy o zadnej rownosci, harmonii i autentycznym przywiazaniu trojga ludzi. Pietnuję nadawanie pieknej otoczki czemus tak naprawde slabemu i nieprawdziwemu a nie sam fakt ze chcieliscie zyc we troje. Mozesz sie koncentrowac na moim tonie wypowiedzi, rzekomej agresji itp ale wiesz dobrze ze to jest tak naprawde temat zastepczy zeby nie musiec sie skupic  na wlasnej sytuacji w ktorej zostalas elegancko wykukana przez meza kolejny raz a wciaz probujesz bronic idei Waszego otwartego(tylko dla meza) zwiazku.

Jak nie zawsze się z Feniks zgadzam, tak tu ma dużo racji.
Nawet jak myślę, że ze strony Katarzynki to szczere.
Po prostu patrzysz na męża przez różowe okulary

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach

207

Odp: Życie w trójkącie

Co prawda nie w aż tak emocjonalnym zwiazku nie byłam ale w trójkącie owszem i z perspektywy doświadczeń z takiego układu muszę przyznać rację większości tu komentujących - Wasz trójkąt Katarzynko to trójkąt Twojego męża ... sam fakt że omawiasz na publicznym forum swoje wątpliwości i emocje świadczy że nie do końca taki układ zawsze Ci pasuje (być może podswiadomie szukasz odpowiedzi na wątpliwosci).
Prawie w każdym poście odnosisz się do uczuć pozostałych osób to z jednej strony uczciwe i jak najbardziej potrzebne ale co z Tobą - piszesz że wszystko akceptujesz, że pracujesz nad sobą, przepracowałaś swoją zazdrość, swoje uczucia wobec nich obu ... a czy oni dokonali tego samego?
Taki układ trójkąt (obojętnie w jakiej konfiguracji) czy dwie pary wymaga dojrzałości emocjonalnej na wysokim poziomie, empatii wszystkich uczestników, mega szczerości i umiejętności zrozumienia każdego w układzie. Opcja godzenia się na coś takiego ze względu na kogoś z góry skazuje układ na problemy, Wam jest trudniej bo między Wami jest też więź emocjonalna bardzo silna, są emocje które trudno od tak przepracować. Ale ja mam takie wrażenie czytając to wszystko że Ty owszem pracujesz nad tym a Panowie niekoniecznie.

Ale ogólnie związki tego typu popieram ... jeśli tylko są szczere i budują je ludzie dojrzali i zrównoważeni.

Posty [ 166 do 207 z 207 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MOJA NIESAMOWITA HISTORIA » Życie w trójkącie

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018