aborcja..prosze przeczytajcie moja historie.... - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MOJA NIESAMOWITA HISTORIA » aborcja..prosze przeczytajcie moja historie....

Strony Poprzednia 1 2 3 4

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 166 do 214 z 214 ]

166

Odp: aborcja..prosze przeczytajcie moja historie....
veivo napisał/a:

Witaj, bardzo dobrze cie rozumiem bylam w podobnej sytuacji, rowniez przebywam za granica, nie powiem napewno jets tu duzo lepiej niz w polsce ale to nie oto tu chodzi, czasami brakuje wsparcia dobrego slowa np. " bedzie dobrze, dasz rade".
W 2005 roku zaszlam w ciaze, nie mialam wsparcia od moich najblizszych, mowili nie dasz rady usun idt. nim sie ostatecznie na to zdecydowalam troche to potrwalo, ale stalo sie, wiekszosc z Was mi powie trzebabylo urodzic, oddac ale to nie jest takie proste. Wiem zabilam swoje dziecko, do tej pory jest mi z tym trudno zyc, ale nie jestem pewna czy umiala bym zyc wiedzac ze ono gdzies tam jest ze nie mam z nim kontaktu, ze moze po kilkunastu latach mnie znajdzie i zapyta sie dlaczego ?????
Moze powiecie ze wybralam mniejsze zlo, ale stalo sie, nic juz na to nie poradze, juz nie da sie tego cofnac.

Nie zabiłaś dziecka - usunęłaś ciąże. Podjęłaś świadomą decyzję o swoim życiu, do której miałaś prawo a skoro ją podjęłaś, to znaczy, że była ona słuszna. Przestań się zadręczać, zmień myślenie, to twoje życie i masz je prawo żyć tak, jak chcesz.

Zobacz podobne tematy :

167

Odp: aborcja..prosze przeczytajcie moja historie....
Ainohia napisał/a:

Dlaczego oskarżacie tą Dziewczynę. Nie możecie przemyśleć tego w ten sposób że już teraz sama siebie katuje myślami i tym że wie że zrobiła źle że może by sobie poradzili może by się ułożyło. Ale niestety to już nie wróci. Będzie musiała nauczyć się z tym żyć, żyć że świadomością że może zbyt pochopnie i zbyt szybko nie myśląc zabiła swoje dziecko. Zastanówcie sie Dziewczyny. Co byście zrobiły z takiej sytuacji.
Zgadzam się z opinią "Pumy" "Marioli"

Innym piszesz, by się zastanowili i by nie oskarżali jej a sama po chwili piszesz, że zabiła swoje dziecko. Zastanów ty się.

168

Odp: aborcja..prosze przeczytajcie moja historie....

Nie bardzo rozumiem, po co odkopywać wątek sprzed 4 lat, Autorka i reszta wypowiadających się zapewne tego nie przeczyta. Ale daj Panie Boże zdrowie...

Pomijając właściwości zdrowotne pietruszki, można stwierdzić, że jest ona po prostu smaczna.

169

Odp: aborcja..prosze przeczytajcie moja historie....

Jestem co prawda prze przeciwko aborcjii ale nie chcę nikogo krytykować. Mam tylko nadzieję że sweetness23 i wszyscy którzy to przeczytali nie popełnią już tego błędu.

170

Odp: aborcja..prosze przeczytajcie moja historie....
santapietruszka napisał/a:

Nie bardzo rozumiem, po co odkopywać wątek sprzed 4 lat, Autorka i reszta wypowiadających się zapewne tego nie przeczyta. Ale daj Panie Boże zdrowie...

Pietruszko,ja myślę,że po to by bez konsekwencji dokopać komuś i poczytać sobie w necie swoją opiniotwórczą wypowiedź smile

Końcówkę -om piszemy w celowniku liczby mnogiej rzeczowników wszystkich rodzajów, np.Wspomniałem o tym moim gościom.
Zwrócił się ku tamtym kobietom.
Przyjrzał się uważnie oknom i drzwiom.

171 Ostatnio edytowany przez dave90 (2017-02-12 19:50:20)

Odp: aborcja..prosze przeczytajcie moja historie....

Przestroga dla wszystkich kobiet - zacznijcie myśleć! Oczywiście, czasem wiadomość o ciąży jest szokiem - wszystko rozumiem. Oczywiście, jestem facetem i łatwo mi mówić, bo nie ja będę nosił to dziecko 9 miesięcy, ale cóż, to już nie ja wymyśliłem. Ja, jako facet, mogę jedynie robić wszystko, aby ta ciąża dla mojej kobiety przebiegała jak najlepiej, wyręczając ją i pomagając we wszystkim, w czym trzeba.

Ale do czego zmierzam? Do tego, że aborcja to morderstwo, za które powinno się siedzieć, jak za każde inne morderstwo. Niestety. Nazywajmy rzeczy po imieniu. Ja rozumiem, jeśli płód jest tak masakrycznie uszkodzony, że nie ma szans na normalne życie czy jest pewne, że dziecko umrze w męczarniach niedługo po porodzie lub gdy ciąża zagraża życiu matki, tudzież jest z gwałtu. Tutaj niech kobieta rozsądza to w zgodzie z własnym sumieniem.

Jednak jeśli ciąża przebiega prawidłowo, a powodem aborcji jest wpadka lub brak zaplecza finansowego to nie ma wytłumaczenia. Nie masz kasy? Możesz oddać, ale jak już się urodzi i popatrzy na Ciebie małymi oczkami to zaczniesz pracować na 5 etatów byleby tylko je zatrzymać i zapewnić wszystko, co możesz. STOP ABORCJI BEZ POWODU!

172

Odp: aborcja..prosze przeczytajcie moja historie....
dave90 napisał/a:

Przestroga dla wszystkich kobiet - zacznijcie myśleć! Oczywiście, czasem wiadomość o ciąży jest szokiem - wszystko rozumiem. Oczywiście, jestem facetem i łatwo mi mówić, bo nie ja będę nosił to dziecko 9 miesięcy, ale cóż, to już nie ja wymyśliłem. Ja, jako facet, mogę jedynie robić wszystko, aby ta ciąża dla mojej kobiety przebiegała jak najlepiej, wyręczając ją i pomagając we wszystkim, w czym trzeba.

Ale do czego zmierzam? Do tego, że aborcja to morderstwo, za które powinno się siedzieć, jak za każde inne morderstwo. Niestety. Nazywajmy rzeczy po imieniu. Ja rozumiem, jeśli płód jest tak masakrycznie uszkodzony, że nie ma szans na normalne życie czy jest pewne, że dziecko umrze w męczarniach niedługo po porodzie lub gdy ciąża zagraża życiu matki, tudzież jest z gwałtu. Tutaj niech kobieta rozsądza to w zgodzie z własnym sumieniem.

Jednak jeśli ciąża przebiega prawidłowo, a powodem aborcji jest wpadka lub brak zaplecza finansowego to nie ma wytłumaczenia. Nie masz kasy? Możesz oddać, ale jak już się urodzi i popatrzy na Ciebie małymi oczkami to zaczniesz pracować na 5 etatów byleby tylko je zatrzymać i zapewnić wszystko, co możesz. STOP ABORCJI BEZ POWODU!


Jak by ci tu powiedzieć, spierd......

Niech mi administracja wybaczy ale inaczej się nie dało.

173

Odp: aborcja..prosze przeczytajcie moja historie....
Swanen napisał/a:
dave90 napisał/a:

Przestroga dla wszystkich kobiet - zacznijcie myśleć! Oczywiście, czasem wiadomość o ciąży jest szokiem - wszystko rozumiem. Oczywiście, jestem facetem i łatwo mi mówić, bo nie ja będę nosił to dziecko 9 miesięcy, ale cóż, to już nie ja wymyśliłem. Ja, jako facet, mogę jedynie robić wszystko, aby ta ciąża dla mojej kobiety przebiegała jak najlepiej, wyręczając ją i pomagając we wszystkim, w czym trzeba.

Ale do czego zmierzam? Do tego, że aborcja to morderstwo, za które powinno się siedzieć, jak za każde inne morderstwo. Niestety. Nazywajmy rzeczy po imieniu. Ja rozumiem, jeśli płód jest tak masakrycznie uszkodzony, że nie ma szans na normalne życie czy jest pewne, że dziecko umrze w męczarniach niedługo po porodzie lub gdy ciąża zagraża życiu matki, tudzież jest z gwałtu. Tutaj niech kobieta rozsądza to w zgodzie z własnym sumieniem.

Jednak jeśli ciąża przebiega prawidłowo, a powodem aborcji jest wpadka lub brak zaplecza finansowego to nie ma wytłumaczenia. Nie masz kasy? Możesz oddać, ale jak już się urodzi i popatrzy na Ciebie małymi oczkami to zaczniesz pracować na 5 etatów byleby tylko je zatrzymać i zapewnić wszystko, co możesz. STOP ABORCJI BEZ POWODU!


Jak by ci tu powiedzieć, spierd......

Niech mi administracja wybaczy ale inaczej się nie dało.

popieram

174 Ostatnio edytowany przez summerka88 (2017-02-16 11:46:12)

Odp: aborcja..prosze przeczytajcie moja historie....
dave90 napisał/a:

Przestroga dla wszystkich kobiet - zacznijcie myśleć! Oczywiście, czasem wiadomość o ciąży jest szokiem - wszystko rozumiem. Oczywiście, jestem facetem i łatwo mi mówić, bo nie ja będę nosił to dziecko 9 miesięcy, ale cóż, to już nie ja wymyśliłem. Ja, jako facet, mogę jedynie robić wszystko, aby ta ciąża dla mojej kobiety przebiegała jak najlepiej, wyręczając ją i pomagając we wszystkim, w czym trzeba.

Ale do czego zmierzam? Do tego, że aborcja to morderstwo, za które powinno się siedzieć, jak za każde inne morderstwo. Niestety. Nazywajmy rzeczy po imieniu. Ja rozumiem, jeśli płód jest tak masakrycznie uszkodzony, że nie ma szans na normalne życie czy jest pewne, że dziecko umrze w męczarniach niedługo po porodzie lub gdy ciąża zagraża życiu matki, tudzież jest z gwałtu. Tutaj niech kobieta rozsądza to w zgodzie z własnym sumieniem.

Jednak jeśli ciąża przebiega prawidłowo, a powodem aborcji jest wpadka lub brak zaplecza finansowego to nie ma wytłumaczenia. Nie masz kasy? Możesz oddać, ale jak już się urodzi i popatrzy na Ciebie małymi oczkami to zaczniesz pracować na 5 etatów byleby tylko je zatrzymać i zapewnić wszystko, co możesz. STOP ABORCJI BEZ POWODU!

To tak jabyś powiedział STOP dla innego niż mój własny światopogląd i system wartości, STOP dla odmiennego niż mój własny sposobu myślenia i interpretowania świata, STOP dla samodzielnego i zgodnego z indywidualnym sumieniem postępowania.

175

Odp: aborcja..prosze przeczytajcie moja historie....

Niech faceci przestaną się wypowiadać na tematy, na które pojęcia nie mają ZIELONEGO to raz, chyba, że jesteś ojcem nienarodzonego dziecka i Ty i nikt inny ma być za niego odpowiedzialny. Łatwo się ocenia osobę, sytuację, jeśli się nigdy nie stało przed podobnym wyborem! Jestem poruszona ilością jadu i nienawiści skierowanej na autorkę i wszystkich, którzy ośmielili się pomyśleć inaczej. W czasach Jezusa pewnie wzięlibyście do ręki wspomniany kamień i zrobili z niego użytek. Osobiście również nie jestem zwolenniczką wolnej aborcji i zgadzam się jest to godne potępienia postępowanie, ale nie będę jeszcze dołować kobiety, która JUŻ wyboru dokonała. Do czego to ma niby prowadzić i jak dziewczynie ma pomóc w pozbieraniu się z tej traumy?? Potrzeba tu niestety psychologa, a nie inkwizytorów! Ta dziewczyna mimo decyzji jaką dokonała i cierpienia duszy, do którego sama doprowadziła musi znaleźć przede wszystkim siłę i spokój by móc z tym jakoś żyć i móc wychować  syna. Poza tym post ma być swego rodzaju przestrogą dla innych, to ważne by rozmawiać na takie tematy, na pewno przed podobnym wyborem stoją tysiące kobiet, należy im się przede wszystkim wsparcie. Gdzie są ci rodzice, znajomi, partner zanim zapadnie tak drastyczna decyzja? Oczywiście nas to nie interesuje prawda? Najlepiej jest piać na całe gardło już po fakcie.

176

Odp: aborcja..prosze przeczytajcie moja historie....

Feministki walczą o prawa kobiet do aborcji a żadna nie wspomni o tym, ze całe obciążenie pada na nas... Zajrzyj na blog na facebooku - Zakała Prawi. Ona tam coś pisala o aborcji, może Ci pomoże

177

Odp: aborcja..prosze przeczytajcie moja historie....

Chciałam bronić autorkę postu, ale jak przeczytałam jaki ma stosunek do rodaków, to już nie mam ochoty jej bronić...

Nie rozumiem dlaczego wielu Polakom mieszkającym za granicą w głowach się przewraca...

178 Ostatnio edytowany przez cslady (2017-06-28 18:30:34)

Odp: aborcja..prosze przeczytajcie moja historie....

Moja siostra miała trzy aborcje i bardzo się z tego cieszy. Powodem dla którego ludzie ni elubią aorcji jest łatwa podatność ludzi na to co im sie wmawia, brak samodzielnego myślenia. Od piątego roku życia rodzice zmuszają dzieci do obrządków religijnych, kler co tydzień wmawia że aborcja jest zła. Faktycznie aborcja jest dobra, bo nie ma niepożądanej ciąży,a dusza za kilka tygodni dostanie nowe ciało do którego wejdzie. Kościół Katolicki celowo na Soborze w Konstantynopolu zakazał wiary w reinkarnację, żeby nie wolno było robić aborcji i przez to żeby ludzie więcej cierpieli. Kościół Katolicki zawsze była za maksymalnym cierpieniem ludzi. Teresa z Kalkuty w swoich obozach nie dawała chorym na raka morfiny bo ta [obraźliwy epitet poniżej poziomu forum] uważała że oni powinni cierpieć.

179

Odp: aborcja..prosze przeczytajcie moja historie....
dave90 napisał/a:

Przestroga dla wszystkich kobiet - zacznijcie myśleć! Oczywiście, czasem wiadomość o ciąży jest szokiem - wszystko rozumiem. Oczywiście, jestem facetem i łatwo mi mówić, bo nie ja będę nosił to dziecko 9 miesięcy, ale cóż, to już nie ja wymyśliłem. Ja, jako facet, mogę jedynie robić wszystko, aby ta ciąża dla mojej kobiety przebiegała jak najlepiej, wyręczając ją i pomagając we wszystkim, w czym trzeba.

Ale do czego zmierzam? Do tego, że aborcja to morderstwo, za które powinno się siedzieć, jak za każde inne morderstwo. Niestety. Nazywajmy rzeczy po imieniu. Ja rozumiem, jeśli płód jest tak masakrycznie uszkodzony, że nie ma szans na normalne życie czy jest pewne, że dziecko umrze w męczarniach niedługo po porodzie lub gdy ciąża zagraża życiu matki, tudzież jest z gwałtu. Tutaj niech kobieta rozsądza to w zgodzie z własnym sumieniem.

Jednak jeśli ciąża przebiega prawidłowo, a powodem aborcji jest wpadka lub brak zaplecza finansowego to nie ma wytłumaczenia. Nie masz kasy? Możesz oddać, ale jak już się urodzi i popatrzy na Ciebie małymi oczkami to zaczniesz pracować na 5 etatów byleby tylko je zatrzymać i zapewnić wszystko, co możesz. STOP ABORCJI BEZ POWODU!


zgadzam się. a jeśli ktoś chce usunąć to zawsze sobie znajdzie powód, pretekst...

180

Odp: aborcja..prosze przeczytajcie moja historie....

Niestety nie wrócisz już życia swojemu dziecku.. ale musisz teraz stawić czoła temu, co zrobiłaś. Nie będzie to łatwe. Życie z taką świadomością i poczuciem winy nigdy już nie będzie takie samo. Stało się - niestety czasu już nie cofniemy. ALE teraz musisz poszukać przebaczenia. Tak, przebaczenia - dla samej siebie. Nie będziesz mogła żyć dalej dopóki sobie nie przebaczysz, dopóki tego nie przepracujesz. Straciłaś dziecko i jesteś świadoma tego, co zrobiłaś. Z Twojego postu wynika, że żałujesz, nie warto szukać usprawiedliwienia dla swojego czynu, bo go nie znajdziesz. ALE czy jesteś wierząca? Warto z kimś o tym porozmawiać, może udać się do psychologa, księdza, koleżanki i porozmawiać o tym co zrobiłaś. Wyrzucić to z siebie, bo jedno życie zostało stracone, ale nie chcemy, by kolejnym życiem było Twoje. W takich momentach wiara w Boga naprawdę pomaga - przemyśl to, zastanów się - przecież masz dla kogo żyć.

181

Odp: aborcja..prosze przeczytajcie moja historie....
MrSpock napisał/a:

Moja siostra miała trzy aborcje i bardzo się z tego cieszy. Powodem dla którego ludzie ni elubią aorcji jest łatwa podatność ludzi na to co im sie wmawia, brak samodzielnego myślenia. Od piątego roku życia rodzice zmuszają dzieci do obrządków religijnych, kler co tydzień wmawia że aborcja jest zła. Faktycznie aborcja jest dobra, bo nie ma niepożądanej ciąży,a dusza za kilka tygodni dostanie nowe ciało do którego wejdzie. Kościół Katolicki celowo na Soborze w Konstantynopolu zakazał wiary w reinkarnację, żeby nie wolno było robić aborcji i przez to żeby ludzie więcej cierpieli. Kościół Katolicki zawsze była za maksymalnym cierpieniem ludzi. Teresa z Kalkuty w swoich obozach nie dawała chorym na raka morfiny bo ta [obraźliwy epitet poniżej poziomu forum] uważała że oni powinni cierpieć.

gratuluje siostry. Nie znam zadnej normalnej kobiety dla której aborcja byłaby radością, zwłaszcza wielokrotna. To jest zawsze trudna i przykra decyzja.

182

Odp: aborcja..prosze przeczytajcie moja historie....
adiaphora napisał/a:
MrSpock napisał/a:

Moja siostra miała trzy aborcje i bardzo się z tego cieszy. Powodem dla którego ludzie ni elubią aorcji jest łatwa podatność ludzi na to co im sie wmawia, brak samodzielnego myślenia. Od piątego roku życia rodzice zmuszają dzieci do obrządków religijnych, kler co tydzień wmawia że aborcja jest zła. Faktycznie aborcja jest dobra, bo nie ma niepożądanej ciąży,a dusza za kilka tygodni dostanie nowe ciało do którego wejdzie. Kościół Katolicki celowo na Soborze w Konstantynopolu zakazał wiary w reinkarnację, żeby nie wolno było robić aborcji i przez to żeby ludzie więcej cierpieli. Kościół Katolicki zawsze była za maksymalnym cierpieniem ludzi. Teresa z Kalkuty w swoich obozach nie dawała chorym na raka morfiny bo ta [obraźliwy epitet poniżej poziomu forum] uważała że oni powinni cierpieć.

gratuluje siostry. Nie znam zadnej normalnej kobiety dla której aborcja byłaby radością, zwłaszcza wielokrotna. To jest zawsze trudna i przykra decyzja.

adiaphora, bzdura
nie zawsze
w wielu ankietach wychodzi, że większość kobiet po aborcji odczuwa jedno: ULGĘ
i większość nie rozpacza ani nie rozpaczała i nie biła się z myślami

trudna i przykra decyzja to jest dla tych kobiet, które chciały mieć dziecko, a np.z przyczyn zdrowotnych zdecydowały się na aborcję.

183

Odp: aborcja..prosze przeczytajcie moja historie....
_v_ napisał/a:

adiaphora, bzdura
nie zawsze
w wielu ankietach wychodzi, że większość kobiet po aborcji odczuwa jedno: ULGĘ
i większość nie rozpacza ani nie rozpaczała i nie biła się z myślami

trudna i przykra decyzja to jest dla tych kobiet, które chciały mieć dziecko, a np.z przyczyn zdrowotnych zdecydowały się na aborcję.

Z tym sie zgodze. Jedyne wspomnienie jakie mam po swojej to niesamowita ulga i do dzis dziekuje instytucji NHS za szybki i sprawny serwis, bez glupich pytan i przesluchania. Wystarczy, ze jest sie przerazona wpadka i jej konsekwencjami, zeby jeszcze do tego ktos mnie wypytywal czy faktycznie chce usunac (tak jakby dorosla baba nie wiedziala co chce ze soba zrobic).

Aborcja MOZE byc trauma (jak pisalam juz milion razy), ale tylko wtedy kiedy kobieta jest do niej przymuszona poprzez czynniki zdrowotne badz zastraszanie rodziny, partnera czy srodowiska.

184

Odp: aborcja..prosze przeczytajcie moja historie....

ewentualnie jak ktos jej bedzie próbował wmawiac jakies religijne bzdury

185 Ostatnio edytowany przez adiaphora (2017-08-03 15:46:02)

Odp: aborcja..prosze przeczytajcie moja historie....
_v_ napisał/a:
adiaphora napisał/a:
MrSpock napisał/a:

Moja siostra miała trzy aborcje i bardzo się z tego cieszy.

gratuluje siostry. Nie znam zadnej normalnej kobiety dla której aborcja byłaby radością, zwłaszcza wielokrotna. To jest zawsze trudna i przykra decyzja.

adiaphora, bzdura
nie zawsze
w wielu ankietach wychodzi, że większość kobiet po aborcji odczuwa jedno: ULGĘ
i większość nie rozpacza ani nie rozpaczała i nie biła się z myślami

trudna i przykra decyzja to jest dla tych kobiet, które chciały mieć dziecko, a np.z przyczyn zdrowotnych zdecydowały się na aborcję.

nie mam na myśli, że się rozpacza czy, że ma się traumę. Ja też nie rozpaczałam i nie mam traumy, bo po prostu definitywnie nie chciałam mieć więcej dzieci, ale wolałabym nigdy nie być w niechcianej ciąży i nie mieć aborcji.  Ja tego nigdy nie wyprę ze świadomości. To nie jest tak, że rozmyślam o tym, że zabiłam dziecko, że czuję się mordercą i męczy mnie sumienie. Nie, śpię spokojnie, ale bywają chwile, gdy patrzę na jakieś i myślę, że moje miałoby już tyle lat... i zastanawiam się, jak by wyglądało, jakie by było... To sa rzadkie i krotkie chwile, ale się zdarzają i wtedy ogarnia mnie smutek. Nie tęsknota, ale smutek, że to mi się przydarzyło. Nigdy nie odczuwałam radości z tego powodu, że miałam aborcję. Bo z czego tu się cieszyć? Ze dusi się w zarodku życie własnego dziecka? Nonsens jakiś.
Naprawdę nie wyobrażam sobie, aby jakaś normalna, świadoma kobieta cieszyła się z tego powodu. Aborcja to jest przykra konieczność. Lepiej nie mieć takich doświadczeń niż mieć. Chyba oczywiste. Gdy więc ktoś pisze o radości w związku z tym, nie do końca chyba zdaje sobie sprawę z tego czym jest aborcja, albo jest niezdolny do głębszych refleksji.

186

Odp: aborcja..prosze przeczytajcie moja historie....

Ale przeciez nikt nie pisze o radosci. Nikt normalny nie cieszy sie z destrukcji zycia. Pisze o ULDZE, a to cos zupelnie innego. Nigdy nie chcialam miec dzieci i swiadomosc bycia w ciazy mnie totalnie straumatyzowala. Mozliwosc dokonacja terminacji polaczyla sie z usunieciem stresu i odzyskaniem kontroli.

Do dzis nie lubie dzieci i nie mam zadnych marzen na jawie o tym jakie by bylo moje dziecko. Co najwyzej przechodzi mnie dreszcz przerazenia, ze taka moglaby byc rzeczywistosc.

187 Ostatnio edytowany przez adiaphora (2017-08-03 16:22:17)

Odp: aborcja..prosze przeczytajcie moja historie....

Beyond a czy ja pisalam o Tobie? Zauważylaś może w swoim roztargnieniu, że odniosłam się do wypowiedzi Spocka w ktorej pisał o radości siostry z powodu trzech aborcji?  Nie nakręcajmy niepotrzebnie tematu. Swoje zdanie w temacie aborcji przedstawiłam w innym wątku, w którym i Ty i V też się wypowiadałyście, i o ile mnie pamięć nie myli, różnicy zdań nie ma.
Aborcja to decyzja z ktorej żadna kobieta nie powinna się tlumaczyć. Ale nie przeginajmy, że to jest takie nic, że hip hip hurra, jak extra. Nie jest extra i nie ma się czym chwalic ani z czego cieszyć. To mniejsze zło i tyle. Lepiej usunąć ciażę niż urodzić niechciane dziecko albo krzywdzić je jak ma to miejsce posrod patologii. Dzieci powinny rodzić się chciane i kochane, zawsze to powtarzam i będę do smierci. Tyle w temacie.

188

Odp: aborcja..prosze przeczytajcie moja historie....

Ja do dziś nie mogę zapomnieć tego jak bardzo  wtedy cierpiałam chyba więcej ze strachu, niż z bólu. Nie, decyzji nie żałuje, zrobiłabym to co wtedy. Ale odchorowałam to. Teraz mam duży problem z bliskością, unikam seksu, boje się przyszłości. Często nachodzą mnie ciemne myśli. Dzieci mnie drażnią, w większości wywołują u mnie bardzo negatywne emocje, złość. Ogólnie temat dzieci, wpadki, założenia rodziny  naciska u mnie te najbardziej bolesne przyciski, uaktywnia te wszystkie emocje. Czuje się taka bezradna, bez wyjścia sad sad sad

189

Odp: aborcja..prosze przeczytajcie moja historie....

Czuje się zmęczona, że tak się ciągle z tym szarpie. Nawet dziś robię ostatnie zakupy przed wakacjami. Duże centrum handlowe, fajne wyprzedaże, finanse są można zaszaleć. Zapowiadało się nieźle, aż spotkałam dziewczynę z wózkiem, w moim wieku, no góra 24 lata. Z dzieckiem w wieku buntu dwulatka, dzieciak rzucał się na podłogę, darł, wymyślał, a ona oprócz niego i wózka jeszcze zakupy niosła na obiad, pampersy i nic dla siebie, zero ciuchów kosmetyków. Moja pierwsza myśl, że przecież ja mogłam być na jej miejscu, że przecież mogłam tak samo przegrać życie. Serio ruszają mnie takie sytuacje, staram się jak mogę ich unikać. Mam coś w rodzaju, zespołu stresu pourazowego. Wyszłam jak najszybciej w spokojne miejsce, żeby się uspokoić. Staram się unikać dzieci i rodzin z dziećmi. Ale czuje, że ciągle uciekam, boje się ze tak już zawsze będzie sad

190

Odp: aborcja..prosze przeczytajcie moja historie....

Jeżeli chodzi o aborcję, truizmem jest, że każda sprawa ma swój własny kontekst. Są przypadki, w których byłabym za jak gwałty zbiorowe i trauma poszkodowanej etc. Jednak model - dla wygody... to czysta patologia.

Cała magia tego świata, leży w sile ludzkiego umysłu.

191

Odp: aborcja..prosze przeczytajcie moja historie....

dla mnie wystarczającym powodem jest: nie chcę dziecka

192

Odp: aborcja..prosze przeczytajcie moja historie....

według mnie powinna być dozwolona

_________________________________________________________
Pozdrawiam Piotr

193

Odp: aborcja..prosze przeczytajcie moja historie....

Rowniez jestem przeciwko aborcji , ale dziewczyny opamietajcie sie ! Swoimi slowami dobijacie czlowieka, ktory juz jest na dnie!!! Czym pokazujecie, ze wcale nie jestescie lepsze od autorki! Ona ma ciezka depresje  (poczytajcie troche na ten temat), pisze, ze gdyby nie dziecko juz nie byloby jej na tym swiecie.Przez Wasze niemadre slowa, moze pojsc dziewczyna targnac sie na wlasne zycie i co bedziecie zadowolone Katoliczki wielkie? Tak samo jak autorka mozecie sie przyczynic do kogos smierci.Temu dziecku zycia nie wrocicie, jezeli jestescie wierzace to wierzycie, Ze jest ono u Boga i jest mu tam dobrze.
Do Autorki: Czasu nie cofniesz, to , ze zrobilas zle wiesz, teraz musisz myslec o tym dziecku, ktore masz. Idz do psychologa i pomoz sobie. Bo nieszczesliwa mama to nieszczesliwe dziecko a masz dla kogo zyc! Powodzenia

194

Odp: aborcja..prosze przeczytajcie moja historie....

Temat bardzo stary,autorki juz pewnie na naszym forum nie ma ale wypowiem sie. Jako Polka,agnostyczka na aborcje nie patrze przez pryzmat wiary. Mam czworo zdrowych wspanialych dzieci i dwa poronienia "na koncie". Minelo juz wiele lat od poronien ale nawet jak byly to "swieze" rany,nie przezywalam strasznie,owszem plakalam,bylo mi zal tego zycia ktore zginelo jednak to byly tylko zarodki,plody z medycznego punktu widzenia. Nie DZIECI. Jeszcze nie... Uwazam ze temat aborcji nie powinien podlegac dyskusji na forum bo kazdy ma swoje sumienie,dusze i uczucia. Aborcja powinna byc jak najbardziej legalna,kazda kobieta powinna decydowac w zgodzie z wlasnym sumieniem. Na szczescie niejestem zmuszona stawac przed taka decyzja ale jesli mysialabym wybierac miedzy szczesciem i dostatkiem moich dzieci (jestem samotna matka,pracuje na dwoch etatach zeby zarobic na siebie i skrzaty),a przezyciem tego kolejnego malenstwa,kiedy wiem ze stracilabym prace i wszelkie za tym idace konsekwencje moglyby doprowadzic do pogorszenia statusu zycia moich dzieci,zdecydowalabym sie na aborcje.

" Lepiej być szczęśliwym głupcem,niż nieszczęśliwym mędrcem" H.W. Geissler

195

Odp: aborcja..prosze przeczytajcie moja historie....

Ja uważam, że to zawsze powinna być decyzja kobiety. Jeśli nie czuje się na siłach urodzić dziecko nikt nie ma prawa jej tego zabronić. Przestanie krzyczeć o obronie życia i pomyślcie przez chwilę o dziewczynach postawionych pod ścianą przez rodzinę i znajomych. Czasami mam wrażenie czytając niektóre wypowiedzi, że powinnam czuć się winna po każdym okresie

196

Odp: aborcja..prosze przeczytajcie moja historie....

Aborcja powinna być jak najbardziej dostępna i każda kobieta powinna mieć prawo decydowania o sobie.

Najbardziej bawią mnie wypowiedzi "można urodzić i oddać". Jakby to było takie proste. Taka kobieta jest napiętnowana przez otoczenie bo "jak to? oddała swoje dziecko?"

Zarodek to nie dziecko. Usuwając zarodek nie pozwala mu się rozwinąć. To nie jest morderstwo.

197

Odp: aborcja..prosze przeczytajcie moja historie....

Mam do Was pytanie odnośnie dwóch artykułów, które przeczytałam na znanych portalach (newsweek i natemat).
Czy faktycznie jedynym rozwiązaniem jest aborcja na słowacji? Według nich to prawdopodobnie najkorzystniejsza opcja, ponieważ w Polsce jest zakazana, a wyjazd do Holandii strasznie drogi.

198 Ostatnio edytowany przez SandLady (2019-02-06 15:59:04)

Odp: aborcja..prosze przeczytajcie moja historie....
niepewna34 napisał/a:

Mam do Was pytanie odnośnie dwóch artykułów, które przeczytałam na znanych portalach (newsweek i natemat).
Czy faktycznie jedynym rozwiązaniem jest aborcja na słowacji? Według nich to prawdopodobnie najkorzystniejsza opcja, ponieważ w Polsce jest zakazana, a wyjazd do Holandii strasznie drogi.

Czechy, Słowacja i Niemcy to chyba najbezpieczniejsze i najbliższe wyjście.

199

Odp: aborcja..prosze przeczytajcie moja historie....

Czy osoby, ktore tu deklarują, że nie chcą mieć dzieci wytłumaczą mi jak krowie na rowie dlaczego się nie wykastrują? Dlaczego nie podwiążą jajowodow czy nasieniowodów tylko wolą dokonać aborcji? 
Przecież jest to moralnie bardziej akceptowalne i można tego dokonać na spokojnie.  Nie trzeba w biegu jak najszybciej po wpadce.  Nie rozumiem dlaczego lepiej jest zabijać własne dziecko?
Ludzie już nie mają żadnych wartości poza swoim ogromnym egoizmem i wygodą.

200 Ostatnio edytowany przez Gosia1962 (2019-08-29 14:38:22)

Odp: aborcja..prosze przeczytajcie moja historie....

Jestes malolata, jestes....dojrzale kobiety nie podejmuja takiej decyzji bez przemyslenia.

Rada?
1. Zaprzestan uprawiania seksu, bo nie umiesz sie zabezpieczac
2.Jesli znasz jezyk, idz do psychologa
3. Nie rob z siebie ofiare, bo nia nie jestes
4.Nie pyskuj na Forum, piszesz= musisz liczyc sie z konsekwencjami, tzn. z tym, ze ktos ma odmienne zdanie, niz ty


Fakt, ze robi to gdzies tam  70% kobiet (skad te dane???) o niczym nie swiadczy.

Zrobilas zle.

Ktos tu pisze: nie kopac lezacego. No racja. Ale to dotyczy OFIARY (a nie OPRAWCY), ktory jest w jakims tam polozeniu, ktorego nie zawinila. Tu jest inaczej.
Idac tym tokiem rozumowania: nie pisac negatywnie o NIKIM? zdradzacze, oprawcy, ciemiezyciele, ktorzy odczuwaja, ze leza na dnie, ktore sami sobie stworzyli powinni byc na tym Forum pocieszani? a czemuz to?

Co chcesz od nas uslyszec?
Ja mieszkam od 35 lat za granica, wiec nie mysle juz "po polsku", bo zyje innymi realiami. I mam takie samo zdanie na ten temat, jak kobiety z Polski.

Ktos tu pisze: zarodek.
JAKI ZARODEK???
9-tygodniowa ciaza to juz istotka, ktora ma wszystkie organy i narzady. Troche wiedzy na ten temat nie zaszkodziloby kobiecie.

Aborcja w Niemczech, jesli ktos nie jest w DE ubezpieczony ani nie nie jest za darmo, ani nie jest latwa.
Trzeba przedstawic zaswiadczenie o kilku poradach w SKF (Sozialdienst der Katholischen Frauen). No i potem zaplacic ok. 6 tysiecy euro.

Jak czytam wasze bzdety, to rece mi opadaja....

Zyj Tu i Teraz.

201

Odp: aborcja..prosze przeczytajcie moja historie....
Polemka napisał/a:

Czy osoby, ktore tu deklarują, że nie chcą mieć dzieci wytłumaczą mi jak krowie na rowie dlaczego się nie wykastrują? Dlaczego nie podwiążą jajowodow czy nasieniowodów tylko wolą dokonać aborcji? 
Przecież jest to moralnie bardziej akceptowalne i można tego dokonać na spokojnie.  Nie trzeba w biegu jak najszybciej po wpadce.  Nie rozumiem dlaczego lepiej jest zabijać własne dziecko?
Ludzie już nie mają żadnych wartości poza swoim ogromnym egoizmem i wygodą.

W naszym kraju kastracja jest nielegalna, za granicami kosztuje spore pieniądze.
Jest to zabieg nieodwracalny. To, że ktoś nie chce mieć dziecka po 20, to nie znaczy, że 10 lat później też nie będzie chciał.

Nie jest lepiej zabić własne dziecko, to raczej ostateczność, tak myślę.

Wcale się nie boję, że mnie podepczą. Podeptana trawa staje się ścieżką. Błaga Dimitrowa

Odpowiedzi na wszelkie pytania znajdziesz w Regulaminie naszego forum ;-).

202 Ostatnio edytowany przez paavloock (2019-08-29 17:35:56)

Odp: aborcja..prosze przeczytajcie moja historie....

salpingotomia jak i kastracja w Polsce jest nielegalne
wazektomia jest w pełni legalna i odwracalna re-wazektomia choć to skomplikowane i 10 razy droższe od wazektomii

203

Odp: aborcja..prosze przeczytajcie moja historie....

Aborcja też nie jest legalna w Polsce wiec to nie argument.
Pytanie bylo do osób które deklarują  ze nie chcą dzieci nigdy.
Zakładam że kobieta która wpadnie ale chce dziecka za jakiś czas jednak nie usuwa niechcianej ciąży tylko bierze na siebie odpowiedzialność. Nie widzę sensu usuwania żeby za pół roku, rok czy dwa ponownie świadomie zajść w ciążę.  Chyba nikt nie jest tak wyrachowany?

204

Odp: aborcja..prosze przeczytajcie moja historie....
Polemka napisał/a:

Aborcja też nie jest legalna w Polsce wiec to nie argument.
Pytanie bylo do osób które deklarują  ze nie chcą dzieci nigdy.
Zakładam że kobieta która wpadnie ale chce dziecka za jakiś czas jednak nie usuwa niechcianej ciąży tylko bierze na siebie odpowiedzialność. Nie widzę sensu usuwania żeby za pół roku, rok czy dwa ponownie świadomie zajść w ciążę.  Chyba nikt nie jest tak wyrachowany?

Można wpaść w młodym wieku i nie być gotowym ani pod względem psychicznym, ani fizycznym, ani finansowym.

Wcale się nie boję, że mnie podepczą. Podeptana trawa staje się ścieżką. Błaga Dimitrowa

Odpowiedzi na wszelkie pytania znajdziesz w Regulaminie naszego forum ;-).

205

Odp: aborcja..prosze przeczytajcie moja historie....

No oczywiście ze można wpaść w młodym wieku, ale lepiej nie: )

206

Odp: aborcja..prosze przeczytajcie moja historie....
Polemka napisał/a:

Czy osoby, ktore tu deklarują, że nie chcą mieć dzieci wytłumaczą mi jak krowie na rowie dlaczego się nie wykastrują? Dlaczego nie podwiążą jajowodow czy nasieniowodów tylko wolą dokonać aborcji? 
Przecież jest to moralnie bardziej akceptowalne i można tego dokonać na spokojnie.  Nie trzeba w biegu jak najszybciej po wpadce.  Nie rozumiem dlaczego lepiej jest zabijać własne dziecko?
Ludzie już nie mają żadnych wartości poza swoim ogromnym egoizmem i wygodą.

Znam osoby, ktore mialy wiele aborcji z roznych powodow. Nie dlatego, ze chcialy ale poprzez sytuacje. Partera, ktory sie znecal i inne takie.
W takich wypadkach jak ktos nie chce miec dzieci, ale mial wiele aborcji to pomyslalabym o kastracji jezeli taka jest dostepna.
Kastracja darmowa w UK np nie jest, ale aborcja owszem. Ciezej mlodej kobiecie znalezc lekarza, ktory dokona podwiazania jajowodow nizeli takiego co zrobi aborcje.

Sama nie chce miec nigdy dzieci, nie mialam jak narazie zadnej aborcji. Nie bralam nigdy hormonow takze.
Nie widze jak narazie potrzeby ku podejmowaniu ingerencji chirurgicznej skoro nie mialam z tym problemow, nigdy nawet nie musialam wziac tabletki 'po'.
Jesli bede musiala to zrobie sobie aborcje i pozniej bede sie martwic podwiazywaniem jajowodow. Mam na to pieniadze i mam do tego prawo.
Dla Ciebie to moze  byc nie moralne, ale w wielu miejscach jest legalne.

Jesli chodzi o aborcje to ludzie maja rozne poglady. Dla mnie nie ma wiekszego znaczenia czy nazwiesz to dzieckiem czy zarodkiem.
Nikt nie ma prawa przebywac w ciele innej osoby bez zgody tej osoby. Mam prawo zastrzelic kogos kto wtargnie do mojego domu. I mam prawo zabic kogos kto przebywa w moim organizmie.
Ludzie moga to nazywac morderstwem, albo aktem wyzwolonej kobiety. Nie bardzo mnie obchodzi zadna strona tej awantury i kto jak to okresla. Ludzie, ktorzy na sile kloca sie z obu stron po prostu za bardzo sie przejmuja tym co inni mysla i robia. Osobiscie nie mam zadnego konfliktu wewnetrznego na temat aborcji tak wiec jesli ja sobie zrobie i ktos bedzie mowil, ze jestem morderczynia to ma prawo do swoich pogladow i nie przeszkadza mi to.

'Żadne drzewo nie wzrośnie do nieba,jeśli jego korzenie nie sięgają do piekła.'

207 Ostatnio edytowany przez paavloock (2019-08-30 09:28:52)

Odp: aborcja..prosze przeczytajcie moja historie....
Winter.Kween napisał/a:

Nikt nie ma prawa przebywac w ciele innej osoby bez zgody tej osoby.


Ten argument jednak wydaje się być bez sensu bo ta "osoba" nie znalazła się w ciele innej osoby  z własnej woli kompletnie nie miała na to wpływu
Trzeba być w dzisiejszych czasach strasznym matołkiem żeby nie wiedzieć jak się robi dzieci.
Taka osoba czyli zarodek ma jak najbardziej naturalne prawo przebywać w ciele innej osoby nie ma innego wyjścia
takie prawa ma  biologia i takie zasady panują w przyrodzie.
Jak coś jest nie tak z zarodkiem to organizm czasem go odrzuca następuje naturalne poronienie a czasem nie .
A wcale nie jestem przeciwniczką legalnej aborcji .Wymuszanie rodzenia dzieci wydaje mi się też bez sensu

208 Ostatnio edytowany przez Winter.Kween (2019-08-30 09:47:46)

Odp: aborcja..prosze przeczytajcie moja historie....
paavloock napisał/a:
Winter.Kween napisał/a:

Nikt nie ma prawa przebywac w ciele innej osoby bez zgody tej osoby.


Ten argument jednak wydaje się być bez sensu bo ta "osoba" nie znalazła się w ciele innej osoby  z własnej woli kompletnie nie miała na to wpływu
Trzeba być w dzisiejszych czasach strasznym matołkiem żeby nie wiedzieć jak się robi dzieci.
Taka osoba czyli zarodek ma jak najbardziej naturalne prawo przebywać w ciele innej osoby nie ma innego wyjścia
takie prawa ma  biologia i takie zasady panują w przyrodzie.
Jak coś jest nie tak z zarodkiem to organizm czasem go odrzuca następuje naturalne poronienie a czasem nie .
A wcale nie jestem przeciwniczką legalnej aborcji .Wymuszanie rodzenia dzieci wydaje mi się też bez sensu

Ahh czyli jezeli ktos chory i w ten sposob nieswiadomy wpadanie do mojego domu to nagle moze tam przebywac, bo jest nieswiadomy tego co robi?
Tak to w wielu miejscach nie dziala. Dlatego aborcja jest legalna w wielu miejscach poniewaz nie mozesz kogos zmusic by goscil kogos innego w swoim ciele nawet jezeli ten drugi tego ciala potrzebuje. Dlatego to ma sens prawny.

Jesli mowimy o naturalnym prawie to jest tez naturalnym prawem zabic chore mlode po narodzinach bo takie prawa panuja w przyrodzie. Dziecko chore do stopnia wegetacji nie ma prawa bytu w przyrodzie i zmarloby gdyby nie sztuczne podtrzymywanie zycia. Prawa natury dawno porzucilismy i zajmujemy sie podtrzymywaniem zycia na sile czy to chemia kiedy nie ma ona sensu, czy agresywnym leczeniem ludzi w wieku 90 lat.
Ja mowie o tematach prawnych, a nie o naturze.

'Żadne drzewo nie wzrośnie do nieba,jeśli jego korzenie nie sięgają do piekła.'

209 Ostatnio edytowany przez zwyczajny gość (2019-08-30 11:33:54)

Odp: aborcja..prosze przeczytajcie moja historie....
Winter.Kween napisał/a:

Jesli bede musiala to zrobie sobie aborcje..........

Gwoli ścisłości, zrobisz aborcję dziecku.....sobie byłoby trudno smile

Winter.Kween napisał/a:

Nikt nie ma prawa przebywac w ciele innej osoby bez zgody tej osoby..........

Ależ udzielasz taka zgodę uprawiając sex bez zabezpieczenia. Już ewolucja tak nas urządziła, że sex służy prokreacji.
A przyjemność ma nas skłonić do tej czynności, by gatunek się rozwijał.....

Winter.Kween napisał/a:

Mam prawo zastrzelic kogos kto wtargnie do mojego domu............

I tu zaczyna się już niebezpiecznie. Absolutnie nie masz takiego prawa. To grozi wieloletnim więzieniem.
Masz prawo się bronić przy bezpośrednim ataku i to środkami adekwatnymi do zamachu by nie przekroczyć tzw. obrony koniecznej.

210

Odp: aborcja..prosze przeczytajcie moja historie....

"Nikt nie ma prawa przebywac w ciele innej osoby bez zgody tej osoby. Mam prawo zastrzelic kogos kto wtargnie do mojego domu. I mam prawo zabic kogos kto przebywa w moim organizmie."

Ale niejako sama "zapraszasz" dziecko do swojego ciała. Wiedza jak dochodzi do zapłodnienia jest powszechna. To tak jakbyś zaprosiła sąsiada do domu, a potem go zastrzeliła.

Nie jest ważne jak nazywamy "twór " w naszym łonie. Czy dzieckiem,  plodem,  zygota czy zlepkiem komorek.  Sama napisałaś "kogoś kto przebywa w naszym organizmie " a nie "cos". Sama nadajesz temu dziecku (wolę to określenie bo wyraża szacunek)  zaimek osobowy.

Abortowane dzieci mają ręce, nogi, głowę, bijące serce. Wyglądają  (i dla mnie są) mini ludźmi.  Dlatego wydaje mi się że traktowanie aborcji jako środka antykoncepcyjnego jest nie wporzadku. I żeby nie było nie jestem katoliczka. Mogłabym rozważyć aborcję gdybym miała nieprzezyc ciazy i porodu lub dziecko pochodziło by z gwałtu.  Ale rozważyć.  Nie wiem czy bym się odważyła bo niby czemu dziecko z gwałtu można "zabic" a z wpadki już nie? 

Dziwi mnie że kobieta dokonuje kilkakrotnie aborcji a nie podwiaze się.

Historia aborcji i tabletek antykoncepcyjnych nie jest zresztą różowa. Nie powstały one dla kobiet wyzwolonych.

211 Ostatnio edytowany przez Winter.Kween (2019-08-30 19:26:01)

Odp: aborcja..prosze przeczytajcie moja historie....
Polemka napisał/a:

"Nikt nie ma prawa przebywac w ciele innej osoby bez zgody tej osoby. Mam prawo zastrzelic kogos kto wtargnie do mojego domu. I mam prawo zabic kogos kto przebywa w moim organizmie."

Ale niejako sama "zapraszasz" dziecko do swojego ciała. Wiedza jak dochodzi do zapłodnienia jest powszechna. To tak jakbyś zaprosiła sąsiada do domu, a potem go zastrzeliła.

Nie jest ważne jak nazywamy "twór " w naszym łonie. Czy dzieckiem,  plodem,  zygota czy zlepkiem komorek.  Sama napisałaś "kogoś kto przebywa w naszym organizmie " a nie "cos". Sama nadajesz temu dziecku (wolę to określenie bo wyraża szacunek)  zaimek osobowy.

Abortowane dzieci mają ręce, nogi, głowę, bijące serce. Wyglądają  (i dla mnie są) mini ludźmi.  Dlatego wydaje mi się że traktowanie aborcji jako środka antykoncepcyjnego jest nie wporzadku. I żeby nie było nie jestem katoliczka. Mogłabym rozważyć aborcję gdybym miała nieprzezyc ciazy i porodu lub dziecko pochodziło by z gwałtu.  Ale rozważyć.  Nie wiem czy bym się odważyła bo niby czemu dziecko z gwałtu można "zabic" a z wpadki już nie? 

Dziwi mnie że kobieta dokonuje kilkakrotnie aborcji a nie podwiaze się.

Historia aborcji i tabletek antykoncepcyjnych nie jest zresztą różowa. Nie powstały one dla kobiet wyzwolonych.

Mowie 'ktos', a nie 'cos' z tego wzgledu, ze zwykle osoby, ktore mowia 'cos' chca podkreslic tym swoje poglady. Ja nie uwazam plodu za osobe rowna doroslemu czlowiekowi ani nawet niemowlakowi. Ale nie robi mi roznicy nazywanie tego plodu 'kims' poniewaz to tylko slowo.

Dla mnie nie ma wiekszej roznicy czy to ktos czy cos, czy coz tam jeszcze. I tak bym usunela ciaze z wpadki. Latwiej i bardziej mi sie oplaca zrobic sobie aborcje we wczesnej ciazy niz podwiazywac jajowody. Czy chce robic aborcje? Nie, ale nie ze wzgledow moralnych tylko dlatego, ze to jest pewna niewygoda dla mnie.
Jednak mniejsza niewygoda niz operacja. Szanse na ciaze mam male, w zadnej ciazy nie bylam tak wiec wybieram taka opcje.

Ty z aborcja masz problem, nie zrobilabys byc moze nawet gdyby ciaza byla wynikiem gwaltu. Ja bym zrobila bez problemu gdyby ciaza byla wynikiem seksu z moim mezem. Mamy inne myslenie, a juz czy Ty uwazasz , ze to OK czy nie to sa Twoje poglady i masz do nich prawo, ale nie maja nic wspolnego z tym, ze ja i tak zrobie co zechce.
A raczki czy nozki i inne urocze organy to nie robia na mnie wiekszego wrazenia bo bardziej mnie obchodzi by moje zycie wygladalo jak ja chce. Krzywda zadna sie nie dzieje bo aborcja we wczesnej ciazy nie wywoluje cierpienia plodu. Takze dziecko rozwijajace sie nie cierpi bo nie ma mozgu i ja nie cierpie bo nie mam dziecka. Win win.

'Żadne drzewo nie wzrośnie do nieba,jeśli jego korzenie nie sięgają do piekła.'

212

Odp: aborcja..prosze przeczytajcie moja historie....
Winter.Kween napisał/a:
Polemka napisał/a:

"Nikt nie ma prawa przebywac w ciele innej osoby bez zgody tej osoby. Mam prawo zastrzelic kogos kto wtargnie do mojego domu. I mam prawo zabic kogos kto przebywa w moim organizmie."

Ale niejako sama "zapraszasz" dziecko do swojego ciała. Wiedza jak dochodzi do zapłodnienia jest powszechna. To tak jakbyś zaprosiła sąsiada do domu, a potem go zastrzeliła.

Nie jest ważne jak nazywamy "twór " w naszym łonie. Czy dzieckiem,  plodem,  zygota czy zlepkiem komorek.  Sama napisałaś "kogoś kto przebywa w naszym organizmie " a nie "cos". Sama nadajesz temu dziecku (wolę to określenie bo wyraża szacunek)  zaimek osobowy.

Abortowane dzieci mają ręce, nogi, głowę, bijące serce. Wyglądają  (i dla mnie są) mini ludźmi.  Dlatego wydaje mi się że traktowanie aborcji jako środka antykoncepcyjnego jest nie wporzadku. I żeby nie było nie jestem katoliczka. Mogłabym rozważyć aborcję gdybym miała nieprzezyc ciazy i porodu lub dziecko pochodziło by z gwałtu.  Ale rozważyć.  Nie wiem czy bym się odważyła bo niby czemu dziecko z gwałtu można "zabic" a z wpadki już nie? 

Dziwi mnie że kobieta dokonuje kilkakrotnie aborcji a nie podwiaze się.

Historia aborcji i tabletek antykoncepcyjnych nie jest zresztą różowa. Nie powstały one dla kobiet wyzwolonych.

Mowie 'ktos', a nie 'cos' z tego wzgledu, ze zwykle osoby, ktore mowia 'cos' chca podkreslic tym swoje poglady. Ja nie uwazam plodu za osobe rowna doroslemu czlowiekowi ani nawet niemowlakowi. Ale nie robi mi roznicy nazywanie tego plodu 'kims' poniewaz to tylko slowo.

Dla mnie nie ma wiekszej roznicy czy to ktos czy cos, czy coz tam jeszcze. I tak bym usunela ciaze z wpadki. Latwiej i bardziej mi sie oplaca zrobic sobie aborcje we wczesnej ciazy niz podwiazywac jajowody. Czy chce robic aborcje? Nie, ale nie ze wzgledow moralnych tylko dlatego, ze to jest pewna niewygoda dla mnie.
Jednak mniejsza niewygoda niz operacja. Szanse na ciaze mam male, w zadnej ciazy nie bylam tak wiec wybieram taka opcje.

Ty z aborcja masz problem, nie zrobilabys byc moze nawet gdyby ciaza byla wynikiem gwaltu. Ja bym zrobila bez problemu gdyby ciaza byla wynikiem seksu z moim mezem. Mamy inne myslenie, a juz czy Ty uwazasz , ze to OK czy nie to sa Twoje poglady i masz do nich prawo, ale nie maja nic wspolnego z tym, ze ja i tak zrobie co zechce.
A raczki czy nozki i inne urocze organy to nie robia na mnie wiekszego wrazenia bo bardziej mnie obchodzi by moje zycie wygladalo jak ja chce. Krzywda zadna sie nie dzieje bo aborcja we wczesnej ciazy nie wywoluje cierpienia plodu. Takze dziecko rozwijajace sie nie cierpi bo nie ma mozgu i ja nie cierpie bo nie mam dziecka. Win win.

Oczywiście tlumaczyc się nie musisz ale dobrze jest poznać inne poglądy i poszerzyć horyzonty.

Z tego co wiem naukowcy nie ustalili granicy od kiedy płód/ niemowle mysli i czuje?

213

Odp: aborcja..prosze przeczytajcie moja historie....
Polemka napisał/a:
Winter.Kween napisał/a:
Polemka napisał/a:

"Nikt nie ma prawa przebywac w ciele innej osoby bez zgody tej osoby. Mam prawo zastrzelic kogos kto wtargnie do mojego domu. I mam prawo zabic kogos kto przebywa w moim organizmie."

Ale niejako sama "zapraszasz" dziecko do swojego ciała. Wiedza jak dochodzi do zapłodnienia jest powszechna. To tak jakbyś zaprosiła sąsiada do domu, a potem go zastrzeliła.

Nie jest ważne jak nazywamy "twór " w naszym łonie. Czy dzieckiem,  plodem,  zygota czy zlepkiem komorek.  Sama napisałaś "kogoś kto przebywa w naszym organizmie " a nie "cos". Sama nadajesz temu dziecku (wolę to określenie bo wyraża szacunek)  zaimek osobowy.

Abortowane dzieci mają ręce, nogi, głowę, bijące serce. Wyglądają  (i dla mnie są) mini ludźmi.  Dlatego wydaje mi się że traktowanie aborcji jako środka antykoncepcyjnego jest nie wporzadku. I żeby nie było nie jestem katoliczka. Mogłabym rozważyć aborcję gdybym miała nieprzezyc ciazy i porodu lub dziecko pochodziło by z gwałtu.  Ale rozważyć.  Nie wiem czy bym się odważyła bo niby czemu dziecko z gwałtu można "zabic" a z wpadki już nie? 

Dziwi mnie że kobieta dokonuje kilkakrotnie aborcji a nie podwiaze się.

Historia aborcji i tabletek antykoncepcyjnych nie jest zresztą różowa. Nie powstały one dla kobiet wyzwolonych.

Mowie 'ktos', a nie 'cos' z tego wzgledu, ze zwykle osoby, ktore mowia 'cos' chca podkreslic tym swoje poglady. Ja nie uwazam plodu za osobe rowna doroslemu czlowiekowi ani nawet niemowlakowi. Ale nie robi mi roznicy nazywanie tego plodu 'kims' poniewaz to tylko slowo.

Dla mnie nie ma wiekszej roznicy czy to ktos czy cos, czy coz tam jeszcze. I tak bym usunela ciaze z wpadki. Latwiej i bardziej mi sie oplaca zrobic sobie aborcje we wczesnej ciazy niz podwiazywac jajowody. Czy chce robic aborcje? Nie, ale nie ze wzgledow moralnych tylko dlatego, ze to jest pewna niewygoda dla mnie.
Jednak mniejsza niewygoda niz operacja. Szanse na ciaze mam male, w zadnej ciazy nie bylam tak wiec wybieram taka opcje.

Ty z aborcja masz problem, nie zrobilabys byc moze nawet gdyby ciaza byla wynikiem gwaltu. Ja bym zrobila bez problemu gdyby ciaza byla wynikiem seksu z moim mezem. Mamy inne myslenie, a juz czy Ty uwazasz , ze to OK czy nie to sa Twoje poglady i masz do nich prawo, ale nie maja nic wspolnego z tym, ze ja i tak zrobie co zechce.
A raczki czy nozki i inne urocze organy to nie robia na mnie wiekszego wrazenia bo bardziej mnie obchodzi by moje zycie wygladalo jak ja chce. Krzywda zadna sie nie dzieje bo aborcja we wczesnej ciazy nie wywoluje cierpienia plodu. Takze dziecko rozwijajace sie nie cierpi bo nie ma mozgu i ja nie cierpie bo nie mam dziecka. Win win.

Oczywiście tlumaczyc się nie musisz ale dobrze jest poznać inne poglądy i poszerzyć horyzonty.

Z tego co wiem naukowcy nie ustalili granicy od kiedy płód/ niemowle mysli i czuje?

Niemowle po jest po narodzinach wiec wiemy, ze czuje.
No zalezy jak pozno aborcja oczywiscie. Ja mowie o aborcji farmakologicznej czasej wykonywanej tylko w najwczesniejszych momentach ciazy.

Te poglady ludzi, ktorzy sa przeciwni aborcji zna praktycznie kazdy. Ja rozumiem, ze ktos w ten sposob to widzi i szanuje to. Jednak mi to nie przeszkadza by zyc wedle siebie.

'Żadne drzewo nie wzrośnie do nieba,jeśli jego korzenie nie sięgają do piekła.'

214

Odp: aborcja..prosze przeczytajcie moja historie....

Nie oceniajcie nikogo. Nigdy nie wiecie co może się wydarzyć w waszym życiu, i jak w danej chwili postapicie. Nigdy nie wiecie, czy potem nie będziecie postąpować inaczej niż zwykle, bo okoliczności drastycznie się zmienią.Sweetness23-wierzę, że twoja decyzja  nie była najłatwijszą w twoim życiu. Szkoda, że wogóle musiałaś tka podjąć...Szkoda, że jestes z tym sama. Absolutnie nie oceniam, bo kim jestem, zeby oceniać. A wy dziewczyny zastanówcie się czasem, co same byście zrobiły. I nie zarzekajcie się, że zawsze byście urodziły, bo bywa róznie. Co z dziewczynami zgwałconymi, które usuwaja?Je też potępicie? Chodzi mi o to, że naprawdę w niczym nie jesteśmy lepsze od innych, by oceniać innych.

co mnie nie zabije, to mnie wzmocni.podobno...

Posty [ 166 do 214 z 214 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MOJA NIESAMOWITA HISTORIA » aborcja..prosze przeczytajcie moja historie....

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018