Dwa piwka po pracy... relaks czy alkoholizm? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Dwa piwka po pracy... relaks czy alkoholizm?

Strony Poprzednia 1 2 3

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 111 do 127 z 127 ]

111

Odp: Dwa piwka po pracy... relaks czy alkoholizm?
SonyXperia napisał/a:

Nie żebym się czepiała, ale WHO do całkiem niedawna uważała że homoseksualizm to choroba. Dzisiaj już tak nie uważa. Dlatego nie jestem do końca przekonana o tym, że ustalenie normy ma być wiążące dla posługiwania się jakimś pojęciem, że coś już czymś jest a czymś jeszcze nie jest wink

Co do otępienia - sławny prof. kardiolog od przeszczepów serc - podobno właśnie był alkoholikiem.

Wspomagał się nootropami jak zresztą większość pracowników umysłowych. To dlatego był nadal sprawny. Papierochy i wóda go zabiły.

Ps. WHO uznało miłość za chorobę psychiczną. Tyle jest warte te cale WHO.

"Jesteśmy marionetkami tańczącymi na sznurkach tych, którzy żyli przed nami, a pewnego dnia nasze dzieci przejmą po nas sznurki i będą tańczyły zamiast nas."
Zobacz podobne tematy :

112

Odp: Dwa piwka po pracy... relaks czy alkoholizm?

Ciekawe jest to, co ktoś napisał o enzymach i czy ma związek z tym czy pijemy alkohol do jedzenia, czy solo.
Bo Polacy chyba lubią solo piwo czy wino.. Ja np piwa solo nie piję nigdy, bo nie lubię. W domu otwieranie go do obiadu uchodziło za moje dziwactwo, bo wszyscy czekali na po obiedzie. Całe szczęście w rodzinie pojawił się "południowiec" i przestałam być dziwakiem.

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach

113

Odp: Dwa piwka po pracy... relaks czy alkoholizm?
Mordimer napisał/a:
SonyXperia napisał/a:

Nie żebym się czepiała, ale WHO do całkiem niedawna uważała że homoseksualizm to choroba. Dzisiaj już tak nie uważa. Dlatego nie jestem do końca przekonana o tym, że ustalenie normy ma być wiążące dla posługiwania się jakimś pojęciem, że coś już czymś jest a czymś jeszcze nie jest wink

Co do otępienia - sławny prof. kardiolog od przeszczepów serc - podobno właśnie był alkoholikiem.

Wspomagał się nootropami jak zresztą większość pracowników umysłowych. To dlatego był nadal sprawny. Papierochy i wóda go zabiły.

Ps. WHO uznało miłość za chorobę psychiczną. Tyle jest warte te cale WHO.

Mnie uczono, że to "bezczynność" mózgu w pierwszej kolejności powoduje jego stopniową degradację i spadek zdolności intelektualno-poznawaczych. Może to dlatego tyle wybitnych alkoholików? wink
Co do prof. Wcale sie nie dziwię że sięgał po wspomaganie. Ambicja pewnie pchała go po większą wydajność, a nie osłabienie alkoholem.

114

Odp: Dwa piwka po pracy... relaks czy alkoholizm?
SonyXperia napisał/a:
Mordimer napisał/a:
SonyXperia napisał/a:

Nie żebym się czepiała, ale WHO do całkiem niedawna uważała że homoseksualizm to choroba. Dzisiaj już tak nie uważa. Dlatego nie jestem do końca przekonana o tym, że ustalenie normy ma być wiążące dla posługiwania się jakimś pojęciem, że coś już czymś jest a czymś jeszcze nie jest wink

Co do otępienia - sławny prof. kardiolog od przeszczepów serc - podobno właśnie był alkoholikiem.

Wspomagał się nootropami jak zresztą większość pracowników umysłowych. To dlatego był nadal sprawny. Papierochy i wóda go zabiły.

Ps. WHO uznało miłość za chorobę psychiczną. Tyle jest warte te cale WHO.

Mnie uczono, że to "bezczynność" mózgu w pierwszej kolejności powoduje jego stopniową degradację i spadek zdolności intelektualno-poznawaczych. Może to dlatego tyle wybitnych alkoholików? wink
Co do prof. Wcale sie nie dziwię że sięgał po wspomaganie. Ambicja pewnie pchała go po większą wydajność, a nie osłabienie alkoholem.

Tak zgadza się ale to nie jest temat o bezczynności mózgu tylko o wpływie alkoholu.
Owszem w historii było wielu gigantów intelektu, którzy nałogowo pili m.in. artyści, naukowcy itp. Jednak nie wyszli na tym dobrze.

"Jesteśmy marionetkami tańczącymi na sznurkach tych, którzy żyli przed nami, a pewnego dnia nasze dzieci przejmą po nas sznurki i będą tańczyły zamiast nas."

115

Odp: Dwa piwka po pracy... relaks czy alkoholizm?
Mordimer napisał/a:
SonyXperia napisał/a:
Mordimer napisał/a:

Wspomagał się nootropami jak zresztą większość pracowników umysłowych. To dlatego był nadal sprawny. Papierochy i wóda go zabiły.

Ps. WHO uznało miłość za chorobę psychiczną. Tyle jest warte te cale WHO.

Mnie uczono, że to "bezczynność" mózgu w pierwszej kolejności powoduje jego stopniową degradację i spadek zdolności intelektualno-poznawaczych. Może to dlatego tyle wybitnych alkoholików? wink
Co do prof. Wcale sie nie dziwię że sięgał po wspomaganie. Ambicja pewnie pchała go po większą wydajność, a nie osłabienie alkoholem.

Tak zgadza się ale to nie jest temat o bezczynności mózgu tylko o wpływie alkoholu.
Owszem w historii było wielu gigantów intelektu, którzy nałogowo pili m.in. artyści, naukowcy itp. Jednak nie wyszli na tym dobrze.

Nie wyszli, bo alkohol niszczy przede wszystkim wątrobę, która w przeciwieństwie do połączeń międzykomórkowych mózgu, nie regeneruje się wink

116

Odp: Dwa piwka po pracy... relaks czy alkoholizm?
SonyXperia napisał/a:
Mordimer napisał/a:
SonyXperia napisał/a:

Mnie uczono, że to "bezczynność" mózgu w pierwszej kolejności powoduje jego stopniową degradację i spadek zdolności intelektualno-poznawaczych. Może to dlatego tyle wybitnych alkoholików? wink
Co do prof. Wcale sie nie dziwię że sięgał po wspomaganie. Ambicja pewnie pchała go po większą wydajność, a nie osłabienie alkoholem.

Tak zgadza się ale to nie jest temat o bezczynności mózgu tylko o wpływie alkoholu.
Owszem w historii było wielu gigantów intelektu, którzy nałogowo pili m.in. artyści, naukowcy itp. Jednak nie wyszli na tym dobrze.

Nie wyszli, bo alkohol niszczy przede wszystkim wątrobę, która w przeciwieństwie do połączeń międzykomórkowych mózgu, nie regeneruje się wink

Właśnie wątroba ma fenomenalne właściwości regeneracji. A komórkom w mózgu jednak trzeba mocno pomóc aby się zaczął proces neurogenezy.

Ogólnie to ten temat poszedł w dziwną stronę. Jakieś przechwałki, że się śmigało po alkoholu samochodem. Masakra jakaś.

"Jesteśmy marionetkami tańczącymi na sznurkach tych, którzy żyli przed nami, a pewnego dnia nasze dzieci przejmą po nas sznurki i będą tańczyły zamiast nas."

117 Ostatnio edytowany przez SonyXperia (2019-07-06 22:59:41)

Odp: Dwa piwka po pracy... relaks czy alkoholizm?
Mordimer napisał/a:
SonyXperia napisał/a:
Mordimer napisał/a:

Tak zgadza się ale to nie jest temat o bezczynności mózgu tylko o wpływie alkoholu.
Owszem w historii było wielu gigantów intelektu, którzy nałogowo pili m.in. artyści, naukowcy itp. Jednak nie wyszli na tym dobrze.

Nie wyszli, bo alkohol niszczy przede wszystkim wątrobę, która w przeciwieństwie do połączeń międzykomórkowych mózgu, nie regeneruje się wink

Właśnie wątroba ma fenomenalne właściwości regeneracji. A komórkom w mózgu jednak trzeba mocno pomóc aby się zaczął proces neurogenezy.

Ogólnie to ten temat poszedł w dziwną stronę. Jakieś przechwałki, że się śmigało po alkoholu samochodem. Masakra jakaś.


Systematyczne i rozległe  uszkodzenia zaburzają regenerację. Prowadzą do nieodwracalnych uszkodzeń, niewydolności i konieczności przeszczepu.
Mocna głowa, nie wątroba wink Alkohol jest największym wrogiem wątroby, nie mózgu.

118 Ostatnio edytowany przez marakujka (2019-07-07 03:47:50)

Odp: Dwa piwka po pracy... relaks czy alkoholizm?
Olinka napisał/a:
marakujka napisał/a:

Oczywiście są też i takie osoby, które będą mówiły, że po nich nie widać, ba, w całym mieście, w którym są mieszkańcami nic nie widać - bo są inne niż wszyscy - no, ale to już taka przypadłość człowieka łaknącego uznania społecznego. - To tak a propos np. Olinki czy Beyondblacki i tego wszechobecnego braku bekania - a ładniej mówiąc - odbijania się podczas picia piwa (bo przecież nie wszyscy piją tzw. "bezgazowe"), braku zapachu, wszelkiego braku (pewnie braku potrzeby wydalania ekskrementów i siusiu też wink).
Co jeszcze... aha, właśnie - alko z ust czuć, nawet jedno piwo. Jeśli ktoś nie czuje, to może słaby węch lub nos jest przyzwyczajony do tego zapachu.

Wszelkie złośliwości uznaję za zbędne, można by ich zresztą uniknąć dokładnie wczytując się w słowa osób, które usiłujesz z sobie tylko wiadomego powodu zdyskredytować. Ja akurat piwa od dłuższego czasu w ogóle nie ruszam, a jedyne do czego się odniosłam, to do poczynionych obserwacji. Zapewniam przy tym, że z moim węchem wszystko jest w porządku, ale też przecież nie podchodzę i ludzi nie obwąchuję big_smile.


To nie złośliwości. Raczej spostrzeżenia.
Nie pisałam też o tym, że pijesz czy nie pijesz teraz piwa...

Olinka napisał/a:

Zapewniam przy tym, że z moim węchem wszystko jest w porządku, ale też przecież nie podchodzę i ludzi nie obwąchuję big_smile.

Sugerujesz, a nawet zarzucasz mi wprost, że podchodzę do ludzi i ich obwąchuję. Otóż nie robię tego. To czuć nawet z odległości ładnych paru metrów.
Zresztą już o tym pisałam - komunikacja publiczna, kolejki w sklepach itd. Ale przede wszystkim takie moje "życiowe" doświadczenia, że gdy ktoś chwyta pierwsze piwo, to to czuć już nawet po paru łykach. Tak samo jest z winem i każdym innym alkoholem.
Resztę twoich wywodów pominę, bo aż mi się tego nie chce...


A wracając poniekąd do głównego wątku.

Jak ktoś ma taką formę odprężania, no to... niech sobie ma. Byleby zdawał sobie sprawę, że raczej wcale tak fajnie nie wygląda jak mu się wydaje. Że właśnie śmierdzi. Że się odbija (ok, może po "niegazowanym" mniej lub nawet w ogóle...). Że z każdym łykiem twarz mu się coraz mocniej "buraczy", znaczy - czerwienieje, a nawet puchnie (chyba że ma się wyjątkowo grubą, wręcz gadzią skórę - to może dopiero po piątym piwie będzie coś widać). I aby również zdawał sobie sprawę, że fakt przebywania w ogródkach piwnych i pubach nie kwalifikuje go z miejsca do roli drącego mordulę goryla, natomiast sam fakt trzymania tego piwka w rąsi nie upoważnia go do hałaśliwych, przeszkadzających wszystkim dookoła zachowań w miejscach publicznych (oczywiście nie wszystkich pijących to się tyczy, tylko takich "samozwańczych wybrańców").

I powtórzę się. Co sama miewam okazje obserwować u pijących piwo, to właśnie to, że zamiast sensownego pobudzenia lub przynajmniej trzymania przez jakiś sensowny czas względnej stałej, robią się z ludzi guły, ociężałe. Jednak oni nie zauważają za bardzo (a może zbyt chętnie) tej zmiany stanu. I tak jak na ogół inne alko jakoś jednak działają - w jedną lub w drugą stronę u różnych osób, to po piwie schemat jest zawsze taki sam - ociężała guła. Więc wg mnie picie akurat tego piwa nie ma najmniejszego sensu.

Chyba że upatrywać sens społeczny, potrzebę określenia się - ktoś pije piwo, bo wszyscy je piją, a sam nie chce się szczególnie odróżniać z jakichś powodów. To pewnie chodzi o chęć bycia zaakceptowanym (bo gdyby oni jedli trawę, on też by się nauczył to jeść i nawet zaczęłaby mu smakować, co  w sumie już jest - weganie, wegetarianie).

119

Odp: Dwa piwka po pracy... relaks czy alkoholizm?

A nie przyszło Ci do głowy, że ludzie piją piwo, bo lubią jego smak?

W ten weekend w moim mieście jest festiwal piwa i muzyki folkowej. Jest wielki festyn, dużo zespołów grających na świeżym powietrzu i różne małe browary promujące lokalne ale i cydry. Nie chodzi o to by się upić, ale spróbować jak najwięcej ciekawych smaków, dlatego można kupować małe kubeczki (takie około 170 ml). Jakoś, pomimo ogólnie wszechogarniającej konsumpcji, nie czułam żadnych oparów piwnych, ani nie widziałam otępiałych ludzi, już nic nie pisząc o czerwonych gębach. Widziałam za to mnóstwo amatorów tego szlachetnego trunku, degustujących go kulturalnie przy kiełbaskach i inszych fast foodach.

120 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2019-07-11 08:00:47)

Odp: Dwa piwka po pracy... relaks czy alkoholizm?

Właśnie - smak...

W moim przypadku jest tak, że pijam piwko głównie dla jego smaku, nie dla zawartości alkoholu, bo gdyby człowiek chciał się naładować jak szpadel to by sięgnął po zupełnie co innego smile
Osobiście staram się trzymać umiar, zwłaszcza jak czasami najdzie mnie ochota na wypicie samemu jednej czy dwóch butelek( z puszki nie pijam - za bardzo metalem zalatuje), bo na miasto i tak rzadko wychodzę. Raz, dwa razy w tygodniu po dwa piwka jeszcze chyba nikomu nie zaszkodziły smile
Teraz, w okresie letnim robi się trochę trudniej, bo akurat dla mnie piwo rewelacyjnie gasi pragnienie.

"Będziesz stale cierpiał, jeśli będziesz reagował emocjonalnie na wszystko(...), prawdziwa siła zawiera się w obserwowaniu wszystkiego z boku, ze spokojem i logiką" - Bruce Lee

121

Odp: Dwa piwka po pracy... relaks czy alkoholizm?

A bezalkoholowe tez tak lubisz?

122 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2019-07-11 17:02:22)

Odp: Dwa piwka po pracy... relaks czy alkoholizm?
Benita72 napisał/a:

A bezalkoholowe tez tak lubisz?

Jeśli to miało być do mnie to już odpowiadam smile

Przyznam się uczciwie, że rzadko, ale zdarzało mi się próbować wersje alcohol -free. W każdym razie zdecydowanie wolę te o niskiej zawartości( max do 4,5 - 5 %) niż te mocne. Mam kilku znajomych, którzy zbyt mocno gustują w porterach i strongach różnego rodzaju. Piwo, któr ma powyżej 7 % to już nie to...:(
Te symboliczne dwa "browarki" to dla mnie taka swoista granica, ilość którą można spokojnie wypić jak się coś np. robi w domu, pracuje przy komputerze, gdzie nie jest wymagane skupienie nie wiadomo jakich myśli.
Dłużej jak 3 dni pod rząd jeszcze mi się nie zdarzyło..
Problem zaczyna się w lecie. Jeszcze w moim przypadku, kiedy do niedawna przebywałem prawie cały czas w terenie, na świeżym powietrzu( w trakcie pracy i odpoczynku) pokusa jest większa..

"Będziesz stale cierpiał, jeśli będziesz reagował emocjonalnie na wszystko(...), prawdziwa siła zawiera się w obserwowaniu wszystkiego z boku, ze spokojem i logiką" - Bruce Lee

123

Odp: Dwa piwka po pracy... relaks czy alkoholizm?

Piłam bezalkoholowe i muszę przyznać, że da się wyczuć różnicę. Jest jakieś takie... bezsmakowe hmm

Prawdziwe piwo ma bukiet aromatu i do wyboru, do koloru, można znaleźć takie, które pasuje do pory roku, okazji czy też danej potrawy. Często używam browaru w kuchni, bo sprawdza się super w gulaszach, pieczeniach i do marynat. Taka, na przykład, wieprzowina marynowana w IPA czy też Hoegaarden z sosem jabłkowym to miodzio big_smile

124

Odp: Dwa piwka po pracy... relaks czy alkoholizm?

Poza golonką w piwie, to nie znałem do tej pory żadnego dania, gdzie można wykorzystać bursztynowy płyn smile
Za to DO obiadku, do popicia to już zupełnie co innego smile

Może ja mam jakiś stępiony węch, ale żeby od kogoś tak nieprzyjemnie zalatywało piwem, to musiałby chyba wychylić co najmniej czteropak smile

"Będziesz stale cierpiał, jeśli będziesz reagował emocjonalnie na wszystko(...), prawdziwa siła zawiera się w obserwowaniu wszystkiego z boku, ze spokojem i logiką" - Bruce Lee

125

Odp: Dwa piwka po pracy... relaks czy alkoholizm?

Witam jestem żoną alkoholika jesteśmy rok po ślubie mamy rocznego syna nie wiem co mam robić mój mąż codziennie pije nie wiem jak mam do niego dotrzeć on uważa że nie ma żadnego problemu był na odwyku nie pił dwa lata doradzcie mi co robić

126 Ostatnio edytowany przez paslawek (2019-08-08 11:03:27)

Odp: Dwa piwka po pracy... relaks czy alkoholizm?

Witaj Mała199 jak masz dokąd to odejdź nie ma najmniejszego sensu żebyś patrzyła na jego picie nie upilnujesz go,ani nie uratujesz .
Był na odwyku to wie gdzie wrócić i co zrobić z sobą,ale najpierw daj mu się dopić teraz ma nawrót jest pewnie w ciągu.Dwa lata walczył ze sobą i czekał wygląda na to że nie pił w zaparte niewiele skorzystał z terapii to się zdarza jak ktoś udaje i nie pije dla kogoś nie pogodził się z tym że jest uzależniony od alkoholu zaniedbał leczenie .Chciał sprawdzić czy może pić w sposób kontrolowany po 2 latach abstynencji
Szarpaniem się z nim nic nie wskórasz nie dotrzesz do niego w tym stanie musi się nasycić i nasiąknąć to oczywiście niebezpieczne,
Nie ma innego sposobu on powinien poczuć konsekwencje na sobie albo żyje i nie pije dla siebie albo picie.Ewentualnie jego spakuj niech mieszka gdzie indziej.Szkoda dziecka żeby było narażone na jego zachowania.
Zacznij też dbać o swoje sprawy prawnik może psycholog.grupa wsparcia ,inne lokum wynieś się bo się umordujesz ciągle go przekonując czekając patrząc.Zajmij się swoimi sprawami to wcale nie jest okrutne i egoistyczne chociaż tak niektórzy na to mogą patrzeć to nieważne.Wyczerpałaś już wszystkie sposoby na rozmawianie tak się domyślam.Nie masz nad nim kontroli Ty też jesteś wobec jego picia bezsilna nie zmienisz tego jego picia i nie wymusisz na nim nic chyba że znowu jakieś pozory.
Jeszcze jak będzie miał przerwę w ciągu  bo nie da się pić codziennie tak bezkarnie możesz mu dać ultimatum żeby poszedł na AA i do poradni,jak się nie zgodzi to wiej dziewczyno bo może być tylko gorzej.Jak jest pijany zero dyskusji.
Trzymaj się.

Choć to szaleństwo,
lecz jest w nim metoda

127

Odp: Dwa piwka po pracy... relaks czy alkoholizm?

Codzienne picie nawet jednego piwa dziennie to niestety już alkoholizm ale faceci niestety traktują to jako relaks co jest żałosne Najczęściej właśnie w ten sposób zaczynają się poważne problemy z alkoholem i już wtedy nie pije się z kumplami ale samemu oczywiście ukrywając to przed rodziną

Posty [ 111 do 127 z 127 ]

Strony Poprzednia 1 2 3

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Dwa piwka po pracy... relaks czy alkoholizm?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018