Zdałam prawo jazdy ale nie umiem jeździć... - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Zdałam prawo jazdy ale nie umiem jeździć...

Strony Poprzednia 1 2 3

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 111 do 131 z 131 ]

111

Odp: Zdałam prawo jazdy ale nie umiem jeździć...
SonyXperia napisał/a:

Dobrze smile  W takim razie po co robiłeś prawo jazdy?

Jeżeli mam być szczery to tylko po to aby sobie wpisać w swoim CV (specyficzna branża) a tak to bym w ogóle nie robił smile

Olinka napisał/a:

Nikt mnie nie przekona, że można poruszać się lepiej niż samochodem, bo nawet jeśli muszę stać w korku, to zamiast czuć na plecach oddech obcych wolę we własnym wnętrzu, w temperaturze jaką sama sobie ustawię i słuchając muzyki, którą sama wybiorę. Pomijam przy tym, że bez obawy o komfort własny i współpasażerów mogę swobodnie rozmawiać przez telefon (żeby nie było - przez wbudowany bluetooth lub słuchawkę). Mam też do dyspozycji bagażnik, dzięki któremu mogę zrobić większe zakupy albo zabrać ze sobą większy bagaż, w razie potrzeby ładowarkę i parę innych przydatnych drobiazgów.

A ja lubię w jeździe samochodem to, że za kierownicą mogę sobie poczytać książkę, obejrzeć film albo sobie zamknąć oczy na 15 minut podczas jazdy żeby trochę się wyciszyć
A nie.. czekaj... to niewykonalne.
W sumie zastanawiam się po co to ,,licytowanie się" w tym co jest lepsze/gorsze.
Jak ktoś lubi kiblować w korkach to naprawdę nic mi do tego.

Zresztą życzę powodzenia i szerokości na drodze.
Mam nadzieję, że następnym razem jadąc z całą rodziną samochodem na trasie nie spotkacie śpiącego kierowcy TIRa za kierownicą albo pijanego w sportowym samochodzie jadącym z naprzeciwka.
Naprawdę nie wiem po co ta dyskusja big_smile

Olinka napisał/a:

Podsumowując cały ten wywód: trudno mi sobie wyobrazić jak ciężko musi się żyć będąc zależnym od innych. Ja sama ogromnie cenię sobie tę swobodę, jaką daje mi możliwość samodzielnego przemieszczania się samochodem.

Bo kierowcy samochodów nie są zależni od wolnych miejsc parkingowych w centrum miast, od mechaników itp.
Ostatnio jechałem autobusem i strzeliła opona, wiesz co zrobiłem? za 10 min wsiadłem w następny.

Korzystając z komunikacji miejskiej nie muszę się martwić o miejsce parkingowe, nie obchodzi mnie stan paliwa i płynów eksploatacyjnych w pojeździe. Nie muszę się martwić stanem technicznym pojazdu, nie muszę robić przeglądów, odśnieżać w zimę, zmieniać opon, naprawiać, ubezpieczać, odkurzać w środku niczego. A jak silnik mi się rozkraczy w połowie drogi to nie muszę go naprawiać.

Lagrange napisał/a:

Komunikacja publiczna jest lepsza. Mogę w podróży się spocić jak wieprz. W pracy śmierdzę jak koń, po dotarciu do celu dłuższej podróży mam ochotę tylko umrzeć.

No serio nie wiem co mam Ci powiedzieć.
No ja komunikacją miejską (albo rowerem) omijam wszystkie korki i jestem w pracy x2 szybciej niż jakbym miał się tłuc samochodem po tych dziurawych drogach.
Każdy ma inne doświadczenia z przemieszczania się i tyle smile

Benita72 napisał/a:

A ja mysle, ze trochę się czepiacie tego biednego Rumunskiego.

Popieram big_smile

Lady Loka napisał/a:

ale też UWAGA, w 2019 roku nie w każdym pociagu jest wagon warsu smile czasami jest tylko wózek i jedyne co możesz dostać to kawa lub herbata.

Zawsze można poprosić mamę aby narobiła kanapków w tornister przed podróżą i można sobie potem pójść do jakiejś restauracji, usiąść elegancko, wyciągnąć i sobie zjeść z pasztetową smile

Benita72 napisał/a:

To trochę stawianie sprawy na glowie, czepianie się chłopaka, ze jeździ 40 zamiast 60 :roll: A niech sobie jeździ. Ścigajmy tych, którzy prują jak szaleni, wyprzedzają na podwojnej ciąglej, bo im się spieszy, albo uwazaja, ze sa sami na drodze, itd.

W Holandii jak jeździsz ekonomicznym małym elektrycznym samochodem to jesteś super eko itp. jesteś poważany, jak jeździsz tramwajem to naprawdę wzbudzasz podziw wśród ludzi (a do parlamentu to już chyba wymóg) zaś jak przesiadasz się na rower to jesteś już coś jak Bożek (w krajach Beneluksu za potrącenie rowerzysty można mieć sajgon do końca życia)
Ogólnie w krajach takich rozwiniętych jak NL czy Belgia stawia się na rozwój transportu miejskiego, rowery, elektroniczne samochody itp.
w Polsce troszeczkę inaczej to wygląda, tutaj jak nie masz prawka i diesel'a śmierdzącego na pół osiedla rakotwórczymi substancjami to jesteś nikim.
w Polsce wyznacznikiem życia jest 10 letni samochód albo nowy na raty. Tutaj jak powiesz, że nie masz samochodu i wolisz jeździć pociągiem to dzieje się to co w tym temacie, wyciąganie noża i jechanie konkretnie po takim delikwencie smile Tutaj nie masz prawa nawet powiedzieć, że wolisz autobus od auta bo zaczynają się obelgi.
No ale to jest Osteuropa. Białoruś i Ukraina to jeszcze lepsze przykłady. Tam ludzie biorą nowe wielkie samochody z salonu na kredyty po 10-20 lat tylko żeby się pokazać przed sąsiadem.
Może kiedyś dogonimy zachodnią Europę ale na razie jest niszczenie osób nieposiadających własnego szatana 1,6 litrów pod maską.

Zobacz podobne tematy :

112

Odp: Zdałam prawo jazdy ale nie umiem jeździć...
Rumunski_Zolnierz napisał/a:

A ja lubię w jeździe samochodem to, że za kierownicą mogę sobie poczytać książkę, obejrzeć film albo sobie zamknąć oczy na 15 minut podczas jazdy żeby trochę się wyciszyć
A nie.. czekaj... to niewykonalne.
W sumie zastanawiam się po co to ,,licytowanie się" w tym co jest lepsze/gorsze.
Jak ktoś lubi kiblować w korkach to naprawdę nic mi do tego.

No dobrze, bawimy się dalej big_smile.
Czas zaoszczędzony dzięki poruszaniu się samochodem można spędzić z książką w ręku we własnym fotelu i z kubkiem kawy w ręku, czyli jednak w przyjemniejszych warunkach niż w autobusie albo pociągu.
Nie wiem jak to się dzieje, ale nie kibluję w korkach. Owszem, w godzinach szczytu trzeba dołożyć kilka, kilkanaście minut na dojazd do celu, ale to jest do przejścia i mimo wszystko czasowo wciąż zyskuję. Na typowe korki trafiam raz na jakiś czas i to zwykle wtedy, gdy jeżdżę autostradami, a zdarzy się wypadek lub trwa przebudowa drogi. Zresztą autobusów korki magicznie przecież nie omijają wink, jeżdżąc nimi stoi się dokładnie tak samo.
Generalnie naprawdę nie jest tak źle, ale od razu zaznaczam, że nie mieszkam w Warszawie, a mieście średniej wielkości.
Pomijam przy tym, że wsiadam pod domem i zatrzymuję się dokładnie tam, gdzie potrzebuję, co nawet jeśli wziąć pod uwagę niewielki poślizg (owe korki) i tak czasowo wychodzi baaaardzo na plus. Korzystając z autobusów i pociągów często trzeba się przesiadać, na stację kolejową czymś dojechać, bezpieczniej jest na przystanek przyjść kilka minut wcześniej i tak dalej.
No nie przekonasz mnie big_smile.

Rumunski_Zolnierz napisał/a:
Olinka napisał/a:

Podsumowując cały ten wywód: trudno mi sobie wyobrazić jak ciężko musi się żyć będąc zależnym od innych. Ja sama ogromnie cenię sobie tę swobodę, jaką daje mi możliwość samodzielnego przemieszczania się samochodem.

Bo kierowcy samochodów nie są zależni od wolnych miejsc parkingowych w centrum miast, od mechaników itp.
Ostatnio jechałem autobusem i strzeliła opona, wiesz co zrobiłem? za 10 min wsiadłem w następny.

Korzystając z komunikacji miejskiej nie muszę się martwić o miejsce parkingowe, nie obchodzi mnie stan paliwa i płynów eksploatacyjnych w pojeździe. Nie muszę się martwić stanem technicznym pojazdu, nie muszę robić przeglądów, odśnieżać w zimę, zmieniać opon, naprawiać, ubezpieczać, odkurzać w środku niczego. A jak silnik mi się rozkraczy w połowie drogi to nie muszę go naprawiać.

Moją powyższą wypowiedź wyjąłeś z kontekstu, wiesz, że w całości brzmiało to jednak nieco inaczej?

Odnosząc się jednak do tego co napisałeś, już opowiadam jak jest smile.
Nie czuję się zależna od mechaników, bo nie jest to w żadnej mierze uciążliwe. Owszem, raz na jakiś czas trzeba wykonać rutynowe czynności serwisowe, ale to nie jest żaden problem, bo pomijając, że zajmuje się tym mój mąż wink, to umawiam go na konkretną godzinę i w dniu kiedy mi, jemu oczywiście także, to odpowiada. Zresztą wiele rzeczy przy samochodzie mąż robi sam, więc po pomoc zwracamy się tylko wtedy, gdy jest to absolutnie konieczne, czyli naprawdę rzadko.
Rozkraczony na drodze silnik? No litości, jak się dba, tak się ma.
Mówisz coś o oponie - przecież samemu zmienia się ją nie dłużej niż 10 minut big_smile.
Nie czuję też obciążenia koniecznością uzupełniania płynów czy nalewania paliwa do baku (serio to miałby być problem?), ubezpieczenie, przegląd załatwia się raz w roku, odkurzanie zajmuje 10 minut. Jeśli miałabym to porównać z ilością czasu spędzanego na przystankach, przesiadkach i dojściach z punktu A do punktu B, to jest to po prostu nieporównywalne.

I jeszcze ostatnie, chyba w tym wszystkim najważniejsze - korzystam z samochodu, bo mam WYBÓR. Przecież co to za problem zdecydować, że od jutra przesiadam się na komunikację miejską. Natomiast nie radząc sobie za kierownicą, tego wyboru już się nie ma.

P.S.
Wiesz, mam nadzieję, że na tym etapie to już się z Tobą wyraźnie droczę? wink


Edit:

Rumunski_Zolnierz napisał/a:

Mam nadzieję, że następnym razem jadąc z całą rodziną samochodem na trasie nie spotkacie śpiącego kierowcy TIRa za kierownicą albo pijanego w sportowym samochodzie jadącym z naprzeciwka.

Piszesz tak, jakby autobusy były bezpieczne, a i pociągi wypadki omijały. Ciekawe, że co roku słyszy się o zaśnięciach kierowcy autobusu albo wykolejeniu tego drugiego. Różnica jest taka, że jadąc samochodem samemu ponosi się odpowiedzialność, a korzystając z innych rodzajów komunikacji przerzucasz ją na kogoś innego.

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj smile 
Dzieląc się swoją opinią zawsze pamiętaj, że po drugiej stronie siedzi drugi człowiek. Hejt może ranić!

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz."

113

Odp: Zdałam prawo jazdy ale nie umiem jeździć...

Do powyższego jeszcze dodam rozkosz obcowania co jakiś czas z zaszczanym dziadkiem skunksem, który akurat w ramach darmowych biletów przemieszcza się na mojej trasie. Niezapomnianych przeżyć dostarczały też babcie wracające w godzinach szczytu z cmentarza i zrzedzące że ci młodzi to tacy a sracy. A, no i młodzieńcy wracający z imprezy którym zdarza się wydalić z siebie o wiele więcej niż tylko głos.
Atrakcyjność transportu publicznego niezmiernie podnoszą też notoryczne spóźnienia, bo kierowca najpierw czeka na sebę, który się spóźnił na przystanek, a potem jeszcze sprzedaje mu bilet wydając resztę po 20 groszy. W efekcie masz dziesięć minut na przesiadkę i spóźniasz się o dwie.

Jak nie mieszkasz w mieście z metrem, czy inną koleją miejską, to komunikacja publiczna nie jest żadną alternatywa dla samochodu osobowego.
Na trasie, przy dwóch osobach w pojeździe już jest taniej. Jak nie jedziesz z Wawy do Poznania czy innego Gdańska i to dworzec-dworzec, to samochodem zawsze jest szybciej. No i komfort tego, że nie słyszysz jak Seba przez komórkę komentuje na cały wagon jak to Halyna mu laskę robiła na imprezie. Strefa ciszy? Póki telefon nie zadzwoni.
No i bagaż. Jak masz jedną torbę to jest ok. Ja wiozę trzy walizki żony i jedną swoją. Wrzucam do bagażnika i jedzie. Wnieś to na dworzec, wtargaj po schodach na peron i przesiądź się że dwa razy, a przeklniesz dzień swoich narodzin.

Rumuński, jesteś po prostu patałachem który nie radzi sobie z samochodem i dorabia do tego ideologię, ale nie istnieje argument który wykaże wyższość twojej niepełnosprawności nad naszą elastycznością. Może siebie nawet przekonasz, ale ludzie umiejący prowadzić i aktywnie to praktykujący mają w życiu po prostu łatwiej.

114

Odp: Zdałam prawo jazdy ale nie umiem jeździć...

Jezeli ktos pomimo zdania prawka nie umie jezdzic to powinien po prostu po godzinach szlifowac umiejetnosci i tyle. Nawet jezeli oznaczaloby to wykupienie dodatkowych godzin na placu.

115 Ostatnio edytowany przez Rumunski_Zolnierz (2019-08-01 16:55:36)

Odp: Zdałam prawo jazdy ale nie umiem jeździć...
Olinka napisał/a:

No dobrze, bawimy się dalej big_smile.
Czas zaoszczędzony dzięki poruszaniu się samochodem można spędzić z książką w ręku we własnym fotelu i z kubkiem kawy w ręku, czyli jednak w przyjemniejszych warunkach niż w autobusie albo pociągu.
Nie wiem jak to się dzieje, ale nie kibluję w korkach. Owszem, w godzinach szczytu trzeba dołożyć kilka, kilkanaście minut na dojazd do celu, ale to jest do przejścia i mimo wszystko czasowo wciąż zyskuję. Na typowe korki trafiam raz na jakiś czas i to zwykle wtedy, gdy jeżdżę autostradami, a zdarzy się wypadek lub trwa przebudowa drogi. Zresztą autobusów korki magicznie przecież nie omijają wink, jeżdżąc nimi stoi się dokładnie tak samo.

Tam gdzie mieszkam są buspasy i takim autobusem omijam korek bokiem, nie muszę kiblować w korku razem z innymi autami.
Albo mogę skorzystać z pociągu i wtedy jestem znacznie szybszy niż samochód kiblujący w korku
No rozumiem, że gdzieś tam w małej miejscowości jak autobus jedzie dwa razy na dzień o 4 rano i 23:50 to faktycznie można bardziej iść w kierunku poruszania się samochodem smile
No ale w dużych miastach komunikacja miejska nie sprawia problemu, u mnie jeździ dokładnie planowo i jest wszystko usytuowane w strategicznych miejscach (przystanki, dworce) więc ja nie widzę kłopotu a kiblując w samochodzie i szukając 15 minut wolnego miejsca w centrum miasta mi się nie widzi smile

Olinka napisał/a:

Nie czuję się zależna od mechaników, bo nie jest to w żadnej mierze uciążliwe. Owszem, raz na jakiś czas trzeba wykonać rutynowe czynności serwisowe, ale to nie jest żaden problem, bo pomijając, że zajmuje się tym mój mąż wink, to umawiam go na konkretną godzinę i w dniu kiedy mi, jemu oczywiście także, to odpowiada. Zresztą wiele rzeczy przy samochodzie mąż robi sam, więc po pomoc zwracamy się tylko wtedy, gdy jest to absolutnie konieczne, czyli naprawdę rzadko.

Jak w domu jest mąż złota rączka to nie ma jeszcze tragedii
Ale trzeba wziąć pod uwagę, że nie każdy tak ma. Nie każdy ma męża/żone mechanika.
Jest wiele np. starych panien, które jeżdżą rozklekatonymi szrotami psującymi się co tydzień i taka dziewczyna musi co chwilę jeździć do mechanika na naciągane koszty po naprawach itp. więc taki człowiek jest zniewolony, uwięziony przez samochód, przeżywa kaźnie i katusze, takiego człowieka nie przekonasz do tego, że auto jest super.

Olinka napisał/a:

I jeszcze ostatnie, chyba w tym wszystkim najważniejsze - korzystam z samochodu, bo mam WYBÓR. Przecież co to za problem zdecydować, że od jutra przesiadam się na komunikację miejską. Natomiast nie radząc sobie za kierownicą, tego wyboru już się nie ma.
P.S.  Wiesz, mam nadzieję, że na tym etapie to już się z Tobą wyraźnie droczę? wink

Tak wiem
Ja w sumie też mam wybór jeżdżenia samochodem, posiadam prawo jazdy i jestem w stanie dojechać z celu A do celu B, robiłem tak latami więc to nie do mnie raczej smile
Ale wolę komunikację miejską.

Olinka napisał/a:

Piszesz tak, jakby autobusy były bezpieczne, a i pociągi wypadki omijały. Ciekawe, że co roku słyszy się o zaśnięciach kierowcy autobusu albo wykolejeniu tego drugiego. Różnica jest taka, że jadąc samochodem samemu ponosi się odpowiedzialność, a korzystając z innych rodzajów komunikacji przerzucasz ją na kogoś innego.

Nic nie jest bezpieczne
Ale statystycznie bezpieczniej jest jeździć autobusem/pociągiem niż przeciskać się samochodem na drodze między szarżującymi pijakami i śpiącymi kierowcami ciężarówek smile

Lagrange napisał/a:

Rumuński, jesteś po prostu patałachem który nie radzi sobie z samochodem i dorabia do tego ideologię, ale nie istnieje argument który wykaże wyższość twojej niepełnosprawności nad naszą elastycznością. Może siebie nawet przekonasz, ale ludzie umiejący prowadzić i aktywnie to praktykujący mają w życiu po prostu łatwiej.

Ja rozumiem Panie dziadku, że wszystkie rozumy pozjadałeś i zamieniłeś się nie powiem czym na mózgi ale jest jeszcze coś takiego jak kultura.
Dlaczego mnie obrażasz skoro ja nie zaczynałem do Ciebie sapać? Zaczynasz pierwszy mnie obrażać, ludzie widzieli.
Co to znaczy: ,,patałachu"? za takie coś powinna być ostrzegawcza listwa na łypę.
Ja rozumiem, że frustracja życiowa każe Ci robić to co robisz, czyli obrażać mnie ale warto jednak popuścić gumkę w szortach i trochę zluzować przy klawiaturze bo obrażanie innych użytkowników forum nie prowadzi niczego owocnego.

116

Odp: Zdałam prawo jazdy ale nie umiem jeździć...
Rumunski_Zolnierz napisał/a:

Tam gdzie mieszkam są buspasy i takim autobusem omijam korek bokiem, nie muszę kiblować w korku razem z innymi autami.
Albo mogę skorzystać z pociągu i wtedy jestem znacznie szybszy niż samochód kiblujący w korku
No rozumiem, że gdzieś tam w małej miejscowości jak autobus jedzie dwa razy na dzień o 4 rano i 23:50 to faktycznie można bardziej iść w kierunku poruszania się samochodem smile
No ale w dużych miastach komunikacja miejska nie sprawia problemu, u mnie jeździ dokładnie planowo i jest wszystko usytuowane w strategicznych miejscach (przystanki, dworce) więc ja nie widzę kłopotu a kiblując w samochodzie i szukając 15 minut wolnego miejsca w centrum miasta mi się nie widzi wink

Jeśli to miał być przytyk do mnie, to zdecydowanie nie trafiłeś. Pisałam, że nie mieszkam w wielkim mieście, ale nie jest to również miasto małe, jest największe w tej części Śląska. Mamy dosyć dobrze rozbudowaną komunikację, centra przesiadkowe, elektroniczne wyświetlacze, jako pierwsi w Polsce mieliśmy tzw. e-bilety.
Jeśli zaś chodzi o problemy z parkowaniem, to przypomnę, że mnie ten temat nie dotyczy. 

Rumunski_Zolnierz napisał/a:

Nic nie jest bezpieczne
Ale statystycznie bezpieczniej jest jeździć autobusem/pociągiem niż przeciskać się samochodem na drodze między szarżującymi pijakami i śpiącymi kierowcami ciężarówek smile

Właśnie dlatego przynajmniej postawiliśmy na bezpieczny samochód. Kiedy jeździmy w dalekie trasy, zawsze wybieramy rodzinny, a ten ma wszystkie możliwe poduszki powietrzne, kurtyny, nawet poduszkę dla pieszego, samoistnie zatrzymuje się przed przeszkodą (nie jest to podobno przyjemne, ale w sytuacjach awaryjnych ratuje tyłek), mnóstwo różnych czujników. Ten, którym ja jeżdżę też nie jest mały, dzięki czemu tzw. strefa zgniotu jest większa, technicznie w 100% sprawny i sprawdzony, ma dobre opony. Jeśli dodać do tego lata doświadczenia i własną uważność na drodze, to nic więcej raczej nie jestem w stanie zrobić.

W każdym razie wątek jest o tym co począć z fantem, kiedy po otrzymaniu uprawnień kierowca nie czuje się na siłach, by samodzielnie poruszać się po drogach, więc ja mówię nie uciekać przed tym, ale nabywać doświadczenia, a to możliwe jest tylko wtedy, gdy się człowiek przełamie i po prostu jak najwięcej jeździ.


--------------
Lagrange, Rumunski_Zolnierzu, już jako moderatorka bardzo proszę, abyście się wzajemnie nie obrażali. Można przecież przekazać te same treści bez naruszania zasad kultury i dobrych obyczajów.

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj smile 
Dzieląc się swoją opinią zawsze pamiętaj, że po drugiej stronie siedzi drugi człowiek. Hejt może ranić!

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz."

117

Odp: Zdałam prawo jazdy ale nie umiem jeździć...
Rumunski_Zolnierz napisał/a:

Ogólnie w krajach takich rozwiniętych jak NL czy Belgia stawia się na rozwój transportu miejskiego, rowery, elektroniczne samochody itp.
w Polsce troszeczkę inaczej to wygląda, tutaj jak nie masz prawka i diesel'a śmierdzącego na pół osiedla rakotwórczymi substancjami to jesteś nikim.
w Polsce wyznacznikiem życia jest 10 letni samochód albo nowy na raty. Tutaj jak powiesz, że nie masz samochodu i wolisz jeździć pociągiem to dzieje się to co w tym temacie, wyciąganie noża i jechanie konkretnie po takim delikwencie smile Tutaj nie masz prawa nawet powiedzieć, że wolisz autobus od auta bo zaczynają się obelgi.
.

Madry chłopak big_smile W wielu krajach promuje się rozwój komunikacji miejskiej, majac na uwadze dobro mieszkancow, tak jest taniej, sprawniej, bardziej ekologicznie. Za to u nas każdy Bozno i kazda Bonzowa musi się kisic w wielokilometrowym korku, po jednej osobie na "woz", ale za to czuja się gosciami ;D

118

Odp: Zdałam prawo jazdy ale nie umiem jeździć...
Benita72 napisał/a:

Madry chłopak big_smile W wielu krajach promuje się rozwój komunikacji miejskiej, majac na uwadze dobro mieszkancow, tak jest taniej, sprawniej, bardziej ekologicznie. Za to u nas każdy Bozno i kazda Bonzowa musi się kisic w wielokilometrowym korku, po jednej osobie na "woz", ale za to czuja się gosciami ;D

No widzisz, a dla mnie to nie jest ani sprawniej, ani taniej. Pomijając, że oboje z mężem mamy bardzo ekonomiczne samochody, on nawet bardziej ode mnie, pomimo że większy, to jeśli w dłuższą trasę jedziemy wspólnie, to nie ma takiej możliwości, żeby korzystając z publicznego transportu mogło być taniej. No nie, właśnie myślę nad tym, zwoje mi się palą i zapewniam, że nie ma takiej opcji.
Jeżeli zaś mowa o ekologii, to jeśli tylko mogę, chodzę pieszo, a ostatnio coraz częściej jeżdżę rowerem.
Tak czy inaczej stawiam na samowystarczalność, pełną samodzielność i swobodę, o komforcie nie wspominając. I mogę sobie być nawet Bonzową.

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj smile 
Dzieląc się swoją opinią zawsze pamiętaj, że po drugiej stronie siedzi drugi człowiek. Hejt może ranić!

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz."

119

Odp: Zdałam prawo jazdy ale nie umiem jeździć...
Olinka napisał/a:

I mogę sobie być nawet Bonzową.

Nie pisałam konkretnie o Tobie, wiem, ze mieszkasz w mniejszej miejscowości (bez korkow)

120

Odp: Zdałam prawo jazdy ale nie umiem jeździć...

No ja jeszcze nie dorobilam się własnego samochodu, więc po mieście poruszam się komunikacją miejską i zresztą w Krakowie nie opłaca się inaczej. Chociaż buspasy są tak logicznie zrobione, że też są zakorkowane przez samochody skręcające w prawo wink
ale jak będę planować podróże w dalekie dystanse to już tylko i wyłącznie samochodem.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

121

Odp: Zdałam prawo jazdy ale nie umiem jeździć...
Olinka napisał/a:

Jeśli to miał być przytyk do mnie, to zdecydowanie nie trafiłeś. Pisałam, że nie mieszkam w wielkim mieście, ale nie jest to również miasto małe, jest największe w tej części Śląska. Mamy dosyć dobrze rozbudowaną komunikację, centra przesiadkowe, elektroniczne wyświetlacze, jako pierwsi w Polsce mieliśmy tzw. e-bilety.
Jeśli zaś chodzi o problemy z parkowaniem, to przypomnę, że mnie ten temat nie dotyczy.

To nie był jakikolwiek przytyk tylko zrozumienie, że w mniejszych miejscowościach (nie, że super małe, tylko w mniejszych) z komunikacją miejską może być tylko na bakier.
Faktycznie istnieją miejsca, gdzie jest tylko PKS jeżdżący 3-4 razy dziennie w godzinach z kosmosu więc rozumiem postawę niektórych ludzi.
W mojej aglomeracji komunikacja miejska jest bardzo dobrze rozbudowana, autobusy, trolejbusy, pociągi miejskie, tramwaje itp. można sobie wybierać od wyboru do koloru smile
Dlatego przy tak mocno rozbudowanym transporcie publicznym nie zdecydowałbym się na własny samochód.
W mniejszej miejscowości może nie ma korków i jeżdżą trzy PKSy na krzyż więc faktycznie nie ma innej opcji poza autem.
Ale w dużych miastach są inne rozwiązania.
Np. to tak jakby mieszkać w centrum Warszawy, wtedy posiadanie samochodu byłoby samobójstwem.

Olinka napisał/a:

Lagrange, Rumunski_Zolnierzu, już jako moderatorka bardzo proszę, abyście się wzajemnie nie obrażali. Można przecież przekazać te same treści bez naruszania zasad kultury i dobrych obyczajów.

Ja nie zaczynałem, to on zaczął mnie obrażać, tylko się broniłem.

Benita72 napisał/a:

Madry chłopak big_smile W wielu krajach promuje się rozwój komunikacji miejskiej, majac na uwadze dobro mieszkancow, tak jest taniej, sprawniej, bardziej ekologicznie. Za to u nas każdy Bozno i kazda Bonzowa musi się kisic w wielokilometrowym korku, po jednej osobie na "woz", ale za to czuja się gosciami ;D

No i takie podejście to ja szanuję
Mnie też rozwala widok sznurku aut w korku i w każdym pojeździe po jednym człowieczku.
Do tego samochody generują dużo zanieczyszczeń dla środowiska.

122

Odp: Zdałam prawo jazdy ale nie umiem jeździć...

Jak sie przełamac i jezdzic samochodem ??

W koncu po zdaniu prawka kupilam samochód. Nie ukrywam,że wciąż nie czuje sie pewnie za kolkiem i boje sie jeździć sama [nikt ze mnie nie chce] w ddatku ten samochod ma zaledwie 47 koni mechanicznych [corsa] boje się,że jak bedzie gdzies pochylo to sie stoczę na dół i wpadne na inne auto [nie umiem ruszać z ręcznego] jedynie przytrzymuje sprzęgło żeby auto sie nie stoczyło,ale czasem za szybko puszczam sprzegło,lub daje za mało gazu i auto gasnie,nie umiem tego wyczuć..Wyjeździlam łacznie 60h ,zdałam za 9ym razem..Chciałabym sie usamozielnić,boje sie,że zrobie jakiś błąd na drodze i ktoś sie ze mnie bedzie smiał,bedzie obgadywał,albo nie poradze sobie z jakimś manewrem .. Co robić? jakieś rady ?

123

Odp: Zdałam prawo jazdy ale nie umiem jeździć...

Alu526a, przeczytałaś wcześniejsze skierowane do Ciebie odpowiedzi? Pojawiło się w nich sporo cennych rad, a Ty w zasadzie po raz kolejny pytasz dokładnie o to samo, choć przecież poza tym, że obecnie posiadasz już własny samochód, nic się nie zmieniło.

Edit:

Ala526a napisał/a:

(...) boje sie,że zrobie jakiś błąd na drodze i ktoś sie ze mnie bedzie smiał,bedzie obgadywał,albo nie poradze sobie z jakimś manewrem ..

To że ktoś się będzie z Ciebie śmiał, to jest akurat najmniejszy problem. Gorzej jeśli w wyniku tego błędu ktoś realnie ucierpi.

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj smile 
Dzieląc się swoją opinią zawsze pamiętaj, że po drugiej stronie siedzi drugi człowiek. Hejt może ranić!

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz."

124 Ostatnio edytowany przez Lucyfer666 (2019-08-09 16:11:27)

Odp: Zdałam prawo jazdy ale nie umiem jeździć...

Kupić lekcję w szkole nauki każdy i rozpocząć zabawę od nowa.

We all make choices. But in the end, our choices make us.

125

Odp: Zdałam prawo jazdy ale nie umiem jeździć...
Ala526a napisał/a:

Jak sie przełamac i jezdzic samochodem ??

W koncu po zdaniu prawka kupilam samochód. Nie ukrywam,że wciąż nie czuje sie pewnie za kolkiem i boje sie jeździć sama [nikt ze mnie nie chce] w ddatku ten samochod ma zaledwie 47 koni mechanicznych [corsa] boje się,że jak bedzie gdzies pochylo to sie stoczę na dół i wpadne na inne auto [nie umiem ruszać z ręcznego] jedynie przytrzymuje sprzęgło żeby auto sie nie stoczyło,ale czasem za szybko puszczam sprzegło,lub daje za mało gazu i auto gasnie,nie umiem tego wyczuć..Wyjeździlam łacznie 60h ,zdałam za 9ym razem..Chciałabym sie usamozielnić,boje sie,że zrobie jakiś błąd na drodze i ktoś sie ze mnie bedzie smiał,bedzie obgadywał,albo nie poradze sobie z jakimś manewrem .. Co robić? jakieś rady ?

Kup sobie auto z automatyczną skrzynią biegów. Nawet na pochyłościach auto Ci nie zjeżdża. Więc problem z głowy. Nie trzeba tam "mieszać" biegami, bo jak to mówię do znajomych "włączam D jak debil i jadę" lol
Generalnie automat to kupa dobrego, swojego Mercedesa kocham miłością stałą i niezmienną. Wcześniej miałam Opla Omegę, też w automacie i od tamtej pory zaczęła się moja miłość do tego typu skrzyń smile Wcześniej jeździłam bo musiałam, a teraz jeżdżę, bo sprawia mi to przyjemność.

A też czułam się jak noga, chociaż teraz z perspektywy czasu wiem, że tak naprawdę za bardzo się przejmowałam INNYMI. Jeśli sama sobie wmawiasz że jesteś pi**a, to zaczynasz się zachowywać jak pi**a. Tak naprawdę to świat się nie skończy, jeśli Ci auto zgaśnie, albo jeśli potrzebujesz więcej czasu na jakiś manewr. Też kiedyś tego nie rozumiałam. wink

- Dokąd idziesz?
- Nie wiem- odpowiedział Włóczykij .
Drzwi zamknęły się i Włóczykij wszedł w las.
Miał przed sobą sto mil ciszy.

126

Odp: Zdałam prawo jazdy ale nie umiem jeździć...
McMiodek napisał/a:

Kup sobie auto z automatyczną skrzynią biegów. Nawet na pochyłościach auto Ci nie zjeżdża.

Nawet nie trzeba mieć samochodu z automatyczną skrzynią biegów, ja na przykład nie mam, ale za to mój posiada taką fajną funkcję, która po zwolnieniu hamulca, a wciśnięciu pedału gazu, jeszcze przez kilka sekund blokuje koła, nie pozwalając w ten sposób, by samochód zjechał do tyłu. Szukałam w instrukcji jak ta funkcja dokładnie się nazywa, ale niestety nie znalazłam i nadal nie wiem. Może ktoś podpowie? wink

Obawiam się natomiast, że w cenie do 4 tysięcy złotych, a tyle Autorka planowała przeznaczyć na samochód (być może coś się zmieniło, ale taki założyła na forum temat), może być trudno cokolwiek znaleźć czy to w automacie, czy choćby z taką wygodą. Być może jednak się mylę, a jeśli tak, to mnie poprawcie. 

McMiodek napisał/a:

Tak naprawdę to świat się nie skończy, jeśli Ci auto zgaśnie, albo jeśli potrzebujesz więcej czasu na jakiś manewr. Też kiedyś tego nie rozumiałam. wink

Komu silnik nigdy nie zgasł albo nigdy nie musiał parkować na trzy razy, niech pierwszy rzuci kamieniem big_smile. Różnica jest taka, że rutyniarz nawet nie zwróci na to uwagi, a świeżak zaraz się spina.

Swoją drogą zauważyłam, że kiedy zaczyna się jeździć, to za punkt honoru stawia się sobie, żeby zaparkowane auto stało równiutko, dokładnie na środku wyznaczonego miejsce, a koła były wyprostowane big_smile. Ja natomiast, zwłaszcza kiedy często muszę wsiadać i wysiadać, już o to nie dbam, zupełnie nie bojąc się, że ktoś mnie będzie oceniał. Jasne, że nie zostawiam samochodu jak ofiara, ale nie przestawiam go, jeśli nie stoi perfekcyjnie w linii i nie wracam, żeby przekręcić kierownicę i idealnie wyprostować koła wink.

Jedyne na co zawsze zwracam uwagę, to żeby oszczędzać miejsce tam, gdzie jest to pożądane, dzięki czemu na tej samej przestrzeni może zmieścić się więcej samochodów. Niby logiczne, a jednak nawet na ciasnych parkingach niektórzy zachowują się tak, jakby byli tam sami, a w najlepszym wypadku jakby mieli gigantyczny problem z myśleniem w ogóle.

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj smile 
Dzieląc się swoją opinią zawsze pamiętaj, że po drugiej stronie siedzi drugi człowiek. Hejt może ranić!

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz."

127

Odp: Zdałam prawo jazdy ale nie umiem jeździć...
Lady Loka napisał/a:

Widać dawno nie jechałeś pociągiem, a mnie zdarza się to dosyć często.
W 2019 roku dalej sprzedają na pociągi bilety stojące, jeżeli skończą się miejsca siedzące. Więc zdarzają się na korytarzu tłumy. W przedziale 8 osobowym jeżeli każdy siedzi to miejsca jest na tyle mało, że siedzący na przeciw siebie stykają się kolanami. Na nocnych jest spoko, bo przedziały są 6 osobowe smile

Ostatnimi czasy miałem przyjemność korzystania z usług PKP kilka razy

Jechałem w dzień, przedziały 6 osobowe, pełna kulturka, nikt nie bekał ani nie capił śmierdzącymi pachami, sami kulturalni ludzie, miejsce siedzące przypisane razem z biletem, nic tylko usiąść sobie i czytać książki kilka godzin smile

Z tymi stykającymi kolanami nie spotkałem się ani razu, jest dosyć miejsca by rozwalić giry nawet przy moim wzroście +180

Co do samych wagonów to całkowita cywilizacja, klimatyzacja ustawiona na temperaturę pokojową, wagony bardzo wyciszone a do tego zmodernizowane zawieszenie, miałem wrażenie, że płynę statkiem a nie poruszam się po szynach.

Do tego można było sobie kupić jakieś napoje czy jedzenie (szła pani z wózkiem gastronomicznym przez korytarz)

I pomyśleć, że miałbym kiblować tyle godzin samochodem w zamkniętej puszce... nawet książki bym nie przeczytał ani jednej smile

128 Ostatnio edytowany przez MalaMe (2019-08-17 18:31:24)

Odp: Zdałam prawo jazdy ale nie umiem jeździć...
Olinka napisał/a:

Komu silnik nigdy nie zgasł albo nigdy nie musiał parkować na trzy razy, niech pierwszy rzuci kamieniem big_smile. Różnica jest taka, że rutyniarz nawet nie zwróci na to uwagi, a świeżak zaraz się spina.

10 000 % racji wink Tylko świeżaki spinają poślady za kierownicą big_smile


Olinka napisał/a:

Swoją drogą zauważyłam, że kiedy zaczyna się jeździć, to za punkt honoru stawia się sobie, żeby zaparkowane auto stało równiutko, dokładnie na środku wyznaczonego miejsce, a koła były wyprostowane big_smile. Ja natomiast, zwłaszcza kiedy często muszę wsiadać i wysiadać, już o to nie dbam, zupełnie nie bojąc się, że ktoś mnie będzie oceniał. Jasne, że nie zostawiam samochodu jak ofiara, ale nie przestawiam go, jeśli nie stoi perfekcyjnie w linii i nie wracam, żeby przekręcić kierownicę i idealnie wyprostować koła wink.

Jedyne na co zawsze zwracam uwagę, to żeby oszczędzać miejsce tam, gdzie jest to pożądane, dzięki czemu na tej samej przestrzeni może zmieścić się więcej samochodów. Niby logiczne, a jednak nawet na ciasnych parkingach niektórzy zachowują się tak, jakby byli tam sami, a w najlepszym wypadku jakby mieli gigantyczny problem z myśleniem w ogóle.

Doświadczony, ale tutaj także kulturalny kierowca, zwraca jedynie uwagę na to, żeby zaparkować w sposób nie utrudniający parkowanie oraz jazdę innym kierowcom. Sposób w jaki do tego dojdzie, czy będzie poprawiał, czy ktoś będzie się temu przyglądał lub komentował, jest mu obojętny, bo już umie sobie radzić z samochodem, ma wyczucie i umiejętności jazdy i tak naprawdę w ogóle o tym nie myśli w sposób nadmiernie natrętny jak "wypada" podczas jazdy.

Tańcz póki żyjesz i śmiej się do żony,
I pij... zdrowie dam!

129

Odp: Zdałam prawo jazdy ale nie umiem jeździć...
Rumunski_Zolnierz napisał/a:

Ostatnimi czasy miałem przyjemność korzystania z usług PKP kilka razy

Jechałem w dzień, przedziały 6 osobowe, pełna kulturka, nikt nie bekał ani nie capił śmierdzącymi pachami, sami kulturalni ludzie, miejsce siedzące przypisane razem z biletem, nic tylko usiąść sobie i czytać książki kilka godzin smile

Z tymi stykającymi kolanami nie spotkałem się ani razu, jest dosyć miejsca by rozwalić giry nawet przy moim wzroście +180

Co do samych wagonów to całkowita cywilizacja, klimatyzacja ustawiona na temperaturę pokojową, wagony bardzo wyciszone a do tego zmodernizowane zawieszenie, miałem wrażenie, że płynę statkiem a nie poruszam się po szynach.

Do tego można było sobie kupić jakieś napoje czy jedzenie (szła pani z wózkiem gastronomicznym przez korytarz)

I pomyśleć, że miałbym kiblować tyle godzin samochodem w zamkniętej puszce... nawet książki bym nie przeczytał ani jednej smile

Chyba jeździmy jakimś innym PKP smile. W lutym tego roku po kilkunastu latach miałam (nie)przyjemność jechać pociągiem ze Śląska do Gdańska. Pociąg nocny, przedział 6-osobowy. I powiem szczerze, że gdyby nie fakt, że jechałam po auto dla siebie i było mi tak po prostu lepiej niż wracać na dwa samochody, to nigdy więcej. Jestem relatywnie wysoka, ale wyraźnie niższa od Ciebie, nie wiem jakim cudem Ty przy swoich 180 cm mieścisz się swobodnie, bo gdyby nie to, że naprzeciw siedział mąż i mogłam wyciągnąć się na jego siedzeniu, to do rana chyba szlag by mnie trafił z niewygody, a muszę dodać, że z natury swojej raczej nie rozczulam się nad sobą. Tak można podróżować godzinę, dwie, ale nie całą noc. Po składzie walały się jakieś śmierdzące pijusy, a kiedy potrzebowałam skorzystać, to sama ubikacja aż odrzucała, o braku bieżącej wody nie wspominając. Dodam do pakietu, że zwyczajnie mi się nudziło, a w samochodzie jakoś nigdy na to nie narzekam, zwłaszcza kiedy to ja siedzę za kierownicą.
Co prawda nie o tym ten temat, ale naprawdę dziwi mnie to gloryfikowanie pociągów. No chyba, że to rzeczywiście ja miałam jakiegoś wyjątkowego pecha.

MalaMe napisał/a:

Doświadczony, ale tutaj także kulturalny kierowca, zwraca jedynie uwagę na to, żeby zaparkować w sposób nie utrudniający parkowanie oraz jazdę innym kierowcom. Sposób w jaki do tego dojdzie, czy będzie poprawiał, czy ktoś będzie się temu przyglądał lub komentował, jest mu obojętny, bo już umie sobie radzić z samochodem, ma wyczucie i umiejętności jazdy i tak naprawdę w ogóle o tym nie myśli w sposób nadmiernie natrętny jak "wypada" podczas jazdy.

To prawda. Osobiście jako kierowca zawsze staram się brać pod uwagę także innych użytkowników dróg i parkingów, a przy tym sama bardzo doceniam, kiedy na przykład na ruchliwej drodze ktoś mnie wpuści, gdy usiłuję włączyć się do ruchu i gdyby nie czyjaś uprzejmość, byłoby to trudne. Takie drobne gesty są naprawdę bardzo ważne i dzięki nim jeździ się o wiele przyjemniej.

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj smile 
Dzieląc się swoją opinią zawsze pamiętaj, że po drugiej stronie siedzi drugi człowiek. Hejt może ranić!

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz."

130

Odp: Zdałam prawo jazdy ale nie umiem jeździć...
Rumunski_Zolnierz napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

Widać dawno nie jechałeś pociągiem, a mnie zdarza się to dosyć często.
W 2019 roku dalej sprzedają na pociągi bilety stojące, jeżeli skończą się miejsca siedzące. Więc zdarzają się na korytarzu tłumy. W przedziale 8 osobowym jeżeli każdy siedzi to miejsca jest na tyle mało, że siedzący na przeciw siebie stykają się kolanami. Na nocnych jest spoko, bo przedziały są 6 osobowe smile

Ostatnimi czasy miałem przyjemność korzystania z usług PKP kilka razy

Jechałem w dzień, przedziały 6 osobowe, pełna kulturka, nikt nie bekał ani nie capił śmierdzącymi pachami, sami kulturalni ludzie, miejsce siedzące przypisane razem z biletem, nic tylko usiąść sobie i czytać książki kilka godzin smile

Z tymi stykającymi kolanami nie spotkałem się ani razu, jest dosyć miejsca by rozwalić giry nawet przy moim wzroście +180

Co do samych wagonów to całkowita cywilizacja, klimatyzacja ustawiona na temperaturę pokojową, wagony bardzo wyciszone a do tego zmodernizowane zawieszenie, miałem wrażenie, że płynę statkiem a nie poruszam się po szynach.

Do tego można było sobie kupić jakieś napoje czy jedzenie (szła pani z wózkiem gastronomicznym przez korytarz)

I pomyśleć, że miałbym kiblować tyle godzin samochodem w zamkniętej puszce... nawet książki bym nie przeczytał ani jednej smile

Wystarczy wejść na stronę pkp na facebooku i zobaczyć jak bardzo opinie i komentarze ludzi tam różnią się od Twoich. Z ciekawości, to była 1 klasa czy 2?
Bo w 2 klasie przedziały 6 osobowe są rzadkością, jak się na taki trafi z biletem to jest sukces. Oczywiście, że jak się kupo wcześniej to masz miejsce, natomiast dużo ludzi kupuje bilety bez miejscówek i jadą 9h na stojąco blokując korytarz, czego efektem jest brak pani z wózkiem.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

131

Odp: Zdałam prawo jazdy ale nie umiem jeździć...

Ja nie wiem faktycznie jeździmy innymi PKP
Ja jeżdżę całe życie 2gą klasą i nie narzekam, przy swoim wzroście 185 normalnie mam jak ułożyć sobie giry i nigdy nie miałem z tym problemu.
Co do śmierdzących pijaków to dla mnie są oni bardziej stereotypem, mało kiedy na coś takiego się natrafiam, praktycznie nigdy.
Jeżeli zaś chodzi o ,,nudę" w pociągu to tak jak pisałem można sobie przecież poczytać jakąś książkę, gazetę, pooglądać film, serial czy inne tego typu rzeczy, naprawdę nikt nie zmusza do nudy smile
Jazda samochodem przez całą Polskę autostradą to dopiero nuda nie do opisania wink

Posty [ 111 do 131 z 131 ]

Strony Poprzednia 1 2 3

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Zdałam prawo jazdy ale nie umiem jeździć...

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018