Nie potrafię okazywać złości - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Nie potrafię okazywać złości

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 25 ]

Temat: Nie potrafię okazywać złości

Jak w temacie. Jest tu sporo osób bardziej doświadczonych ode mnie, spójrzcie na moj problem i powiedzcie dlaczego tak się dzieje?

Jestem osobą spokojną. Generalnie nie okazuję złości. Z jakichś przyczyn mam na to alergię, nie znoszę tego w otoczeniu ani we własnym zachowaniu. A przecież zdrowiej jest się wykrzyczeć, a pózniej przeprosić jeśli przegiełam, niż udawać ze wszystko jest ok, a w gardle gula. Sto razy juz tak było- ktoś robi mi nieświadomie/śwadomie na złość, nic nie mówię, czasem zdarzy mi się zareagować, ale to jest jakies 10% akuratnej złości jaką odczuwam. Czyli nawet tupnę nogą czy coś warknę, ale wystarczy że ktoś to zauważy, a ja już udaję, ze nie, mało tego w żywe oczy kłamię, ze się nie zdenerwowałam pomimo, ze inni to widzą i komentują.

Pózniej boli mnie żołądek i nie mogę sie uspokoić przez kilka godzin. Kilka razy przełamałam tą "nieśmiałość" w okazywaniu negatywnych emocji i do dzis mam pare mostów spalonych, ale też kilka sytaucji uległo oczyszczeniu i poprawie, nie mogę więc powiedzieć, że okazywanie złości jest jednoznacznie złe czy dobre.

Najbardziej mnie to męczy w sytuacjach kiedy wiem, ze mam rację, bo ktos zalazł mi za skórę kolejny raz w ten sam sposób, ale nawet wtedy nie potrafię tego wyatrykułować, zeby nie brzmiec: "a ty juz 4 raz w tym roku robisz to samo, wtedy i wtedy było tak i tak" - zwyczajnie za długo trwa takie wyliczanie, więc sie nie odzywam, tylko na chwile jakby mnie to paralizuje, przeanalizuję te sytuacje ktore sie powtarzają, mowie sobie: "dobra daj sobie spokoj, bo on/ona i tak nie zrozmumie ani nie pamieta tego co było x czasu temu," itd itd. Trwa ten moj wewnętrzny monolog pare skeund, ten ktoś zauwazy ze cos jest nie tak, a ja juz niby na luzie mowie ze ok, ze wcale sie nie zdenerwowałam, udaję głupa.

Dodatkowo zaaaawsze kiedy okaże złosc dopadają mnie straszne wyrzuty sumienia i potrafię sama sobie udowadniać, ze nie miałam racji albo ze mogłam inaczej sie zachować. To chyba gorsze niż to duszenie w sobie, tzn bardziej mnie męczy taka wewnętrzna analiza sytuacji, łatwiej jest zdusić i zapomnieć niz potem sobie wyrzucać, ze sie kogos opier...

Moze ktos ma pomysł skąd to się bierze i jak z tym sobie radzić?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Nie potrafię okazywać złości

Terapia.
Niestety.

Mam tak samo jak Ty, bardzo mało emocji potrafię wywalić na zewnątrz, większość trzymam w sobie, te negatywne nawet bardziej niż te pozytywne.
To jest zaburzenie związane z autoagresją i przejawia się na różnych polach, ale normalnie ich nie widzisz, bo się na nich nie skupiasz.

Jest to do ogarnięcia, chociaż trudne niestety. Ale ja już wolę ciężką pracę nad sobą niż momenty, kiedy tak się na kogoś zdenerwuję, że nie śpię przez tydzień, ale nie potrafię nikomu o tym powiedzieć.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

3

Odp: Nie potrafię okazywać złości

Lady Loka, a jak wygląda twoja praca nad tym?

"[...]po raz kolejny upewniłem się w od dawna nurtującej mnie idei, iż życie składać się też może z kilku zdań. Kilka zdań może krążyć wokół ciebie przez całe życie. Od czasu do czasu będą ci je przypominali najzupełniej przypadkowi rozmówcy. Przeczytasz je w codziennej gazecie, w przypadkowo otwartej powieści. Reszta zaś - wszystko, co powiesz i usłyszysz - będą to wariacje na ich temat."

4

Odp: Nie potrafię okazywać złości
niepodobna napisał/a:

Lady Loka, a jak wygląda twoja praca nad tym?

Staram się mniej przejmować rzeczami, na które nie mam wpływu, odcinać od ludzi, którzy mają zły wpływ na mnie i mówić o tym, kiedy coś mi nie pasuje. Póki co sprawdza mi się to bardzo w związku, nie mamy awantur, ale jak coś się dzieje to rozmawiamy i to pomaga. W poprzedniej relacji takich rozmów nie było, mnie coś irytowało, nie umiałam o tym powiedzieć, bo nie chciałam wywalać swojej złości na drugą osobę. Największy problem ciągle mam z moją mamą, bo to relacja z nią jest w głównej mierze przyczyną moich problemów, ale tutaj są rzeczy, których chyba nie uda mi się przeskoczyć. Podejmowalam próby rozmowy kilkukrotnie i za każdym razem było mi gorzej, więc dałam sobie spokój, staram się nie brać do siebie tego co mówi, skutek jest różny.

Staram się rozmawiać na bieżąco jak coś się dzieje. Albo na bieżąco rozwiązywać wszystkie takie nerwowe i stresujące sytuacje. Kiedyś łapałam w takich momentach doła, potrafiłam kilka dni nic nie jeść, tak miałam ściśnięty żołądek, nie mogłam spać, nie mogłam się na niczym skupić, teraz staram się z kimś o takich rzeczach rozmawiać. Czy to z partnerem czy to z koleżanką, bo to bardzo pomaga w takim wyrzuceniu z siebie tego, co jest akurat nie tak. No i dbam też o to, żeby regularnie jeść i odpowiednio dużo spać. Czasami robię też coś dla siebie, żeby się zrelaksować, unikam rzeczy, które mnie złoszczą lub irytują.
Wybrałam taką pracę, w której mam bardzo mało bezpośredniego kontaktu z klientem, żeby uniknąć stresowych sytuacji.

Mam stwierdzoną autoagresję i skłonności do podświadomego karania samej siebie jeżeli coś jest nie tak.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

5 Ostatnio edytowany przez anitrax (2019-08-08 12:46:32)

Odp: Nie potrafię okazywać złości

Dzięki za odpowiedź

Lady Loka napisał/a:

mówić o tym, kiedy coś mi nie pasuje.

Staram się rozmawiać na bieżąco jak coś się dzieje. Albo na bieżąco rozwiązywać wszystkie takie nerwowe i stresujące sytuacje.

To jest bardzo trudne. Uwazam ze ta wewnętrzna "walka"z emocjami potrafi przysłonić mozliwość normalnej reakcji. Kiedy się takie sytuacje nawarstwiają i w końcu wybuchnę, to nie ma czego zbierać i pojawiają się wyrzuty sumienia. Najważniejsze nauczyc się jakoś reagować od razu- nie mysleć co sie stanie kiedy tak po prostu pokaże się co się TERAZ czuje, Tyle teorii bo póki co mnie praralizuje i jest praktycznie nie mozliwe do zrealizowania.

Lady Loka napisał/a:

Wybrałam taką pracę, w której mam bardzo mało bezpośredniego kontaktu z klientem, żeby uniknąć stresowych sytuacji.

Ja też
Mysle ze to forma ucieczki od głównego problemu, ale przynajmniej jest mniej stresu.

Aha i jeszcze; inni sie wkurzaja, wydzierają robią sceny bez zadnej żenady, a nikt ich nie odrzuca z mety i zyja sobie spokojnie dalej. Mi sie wydaje chyba, ze jak wydrę sie na kogoś albo bede mu wyjaśniac czemu jestem zła to sie to na mnie zemści po stokroć.

6

Odp: Nie potrafię okazywać złości

A widzisz, u mnie nigdy nie było i nie ma tego momentu wybuchu, kiedy emocje się nawarstwiają. U mnie zamiast wybuchu na innych pojawiają się myśli samobójcze. Dlatego teraz nie doprowadzam do aż takiej kumulacji emocji, żeby było źle.

Może to jest forma ucieczki, a może po prostu nie jesteśmy stworzone do pracy z ludźmi smile ja jeszcze bardzo ciężko znoszę zmiany takie narzucone przez innych typu zmiana biurka w pracy, przeniesienie do innego budynku itd, więc pracuję też nad tym.

No ale tak to terapia, tak jak mówiłam. Chociaż kilka spotkań, żeby terapeuta Cię naprowadził na to, na jakie rejony życia zwracać uwagę.

Ja nie umiem zrobić komuś sceny. Nie umiem się wydrzeć, więc nigdy się nie zastanawiałam nad tym czy byłabym odrzucona przez ludzi czy nie. Ogólnie inni mi mówią, że jestem mega spokojna i często wyglądam tak, jakby dużo rzeczy nie robiło na mnie żadnego wrażenia, a to nie prawda, po prostu u mnie te wrażenia nie wychodzą na zewnątrz. Przez to też w sumie jestem uznawana za osobę trudną, bo ktoś się właśnie wydrze i atmosfera jest oczyszczona, a ja tłumię wszystko w sobie i nie ma tego oczyszczającego momentu, plus unikam kłótni i wszystkie takie mocniejsze wymiany zdań chcę od razu kończyć. Ale w sumie z moimi bliższymi znajomymi jakoś wypracowaliśmy kontakt i nie mamy problemów. Nie odsunęli się ode mnie w żadnej ważnej sytuacji.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

7 Ostatnio edytowany przez anitrax (2019-08-08 13:54:49)

Odp: Nie potrafię okazywać złości
Lady Loka napisał/a:

jakby dużo rzeczy nie robiło na mnie żadnego wrażenia

Dokładnie tak samo mam. Teraz jest troche lepiej, bo troche okazuję juz emocje i te dobre i złe (zawsze z duszą na ramieniu)
Z somatycznych reakcji mojego organizmu, które zniknęły na szczęscie to przestało mi kołatać serce, żołądek jeszcze czasem boli ale to już nie tak jak dawniej, ze ciągle.

W kazdym razie mi tak samo trudno okazać radość (nazywano mnie w pewnych kręgach dziewczyna, która sie nie uśmiecha) jak i smutek, złość. Tzn moge chodzić markotna i zdołowana, ale nie jest to otwarcie skierowane do osoby która ten stan u mnie wywołała.

Co do wydzierania się- nie mam pewności czy w ogole robię to wtedy kiedy powinnam. Zwykle jeśli juz tak się dzieje, to gdy ochłonę, chcę uciec gdzie pieprz rośnie i naprawde długo dochodze do siebie., mam w głowie rollercoaster emocji. Ludzie są zdziwieni moja wybuchową reakcją nieadekwatną do sytuacji i czasem przepraszają, bo nie wiedzą co sie dzieje. Daje mi to trochę satysfakcji i ulgi, ale zaraz potem wyrzut sumienia ze mogłam sprawę jakos inaczej wyjaśnić. Jednak wtedy staram sie sobie przyznać prawo do takiej a nie innej reakcji nawet jesli nie ma ona wiele z asertywnością wspólnego.

EDIT:
A może ktoś wyluzowany w tej materii opowiedziałby w jaki sposób wyraża złość i inne emocje, co wtedy myśli (bo ja np w głowie mam mętlik w sytuacji stresowej i albo idzie w stronę płaczu, wtedy mam zero siły na jakąkolwiek reakcję, albo zamykam sie w sobie i resztę opisałam wyżej).

Przykładowo; ktoś kto kolejny raz postapił wobec was źle (nawet o tym nie wie) i robi ciągle to samo, co wtedy? W sensie co dzieje sie w waszej głowie ze podejmujecie próbę wyrażenia swoich uczuć. Ja chyba nie mam dystansu, bo jestem jak w oku cyklonu i po prostu stoję sparalizowana nic nie robiąc ani nie reagując, bo mnie to przerasta. Ktos musi mi robić mocna krzywdę , zebym sie broniła a i to nie zawsze jest adekwatne i skuteczne. Nie wiem czy nie zbaczam juz z tematu.

8 Ostatnio edytowany przez Benita72 (2019-08-08 15:28:31)

Odp: Nie potrafię okazywać złości

W tym watku jest trochę pomieszanie z poplataniem, wg mnie.
Bo - okazanie zlosci niekoniecznie jest równoznaczne z wywołaniem awantury czy jakimiś krzykami. Da się rowniez spokojnie wyrazić zlosc. Tylko - najpierw trzeba sobie uswiadomic ta emocję, wiedzieć, co ją wywolalo. Czyli - dlaczego w danej chwili jestem zla.
Natomiast wewnętrzne tłumienie (wszelkich emocji, nie tylko zlosci, ale i innych) jest niekorzystne, jak już tu zostało powiedziane.

9

Odp: Nie potrafię okazywać złości
anitrax napisał/a:

Uwazam ze ta wewnętrzna "walka"z emocjami potrafi przysłonić mozliwość normalnej reakcji. Kiedy się takie sytuacje nawarstwiają i w końcu wybuchnę, to nie ma czego zbierać i pojawiają się wyrzuty sumienia. Najważniejsze nauczyc się jakoś reagować od razu- nie mysleć co sie stanie kiedy tak po prostu pokaże się co się TERAZ czuje, Tyle teorii bo póki co mnie praralizuje i jest praktycznie nie mozliwe do zrealizowania.

Słusznie uważasz anitax.Widzę że i tak sporo zrobiłaś dla siebie pozostaje poszerzać umiejętności pracy z uczuciami i ćwiczyć ,ćwiczyć.
Pewnie gdzieś już wstawiłem ten cytat,ale nie zaszkodzi powtórzyć w Twoim wątku bardzo aktualne moim zdaniem a książkę polecam do przeczytania w całości

"Łagodniejemy dzięki czystej sile emocji – energii gniewu, energii rozczarowania czy energii lęku. To tłumienie ją wyostrza i zatruwa. Tymczasem jeśli nie zostanie ona ukierunkowana, może przeniknąć nasze serce i otworzyć nas. Wówczas odkrywamy stan wolny od ego. W tym momencie rozpadają się nawykowe schematy naszych zachowań. Osiągnięcie granic wytrzymałości jest jak odnalezienie drzwi do zdrowego umysłu".

Pema Cziedryn, "Kiedy życie nas przerasta"

Choć to szaleństwo,
lecz jest w nim metoda

10

Odp: Nie potrafię okazywać złości

O ile nie wrzeszczę na ludzi, to wyrażanie złości nie sprawia mi najmniejszego problemu. Spokojnie mówię co mi nie pasuje, ale w taki sposób, że inni nie mają wątpliwości, że nie żartuję. Jestem plagą hydraulików i budowlańców, bo wszystko sprawdzam dwadzieścia razy i jak widzę niedociągnięcia, to delikatnie, acz stanowczo, mówię, że nie zaplacę.

Nigdy nie mam wyrzutów sumienia, nawet jak mi się zdarzy na kogoś wydrzeć, bo mało mnie obchodzą uczucia innych ludzi, a interesuje mnie to, że ktoś w danym momencie nadepnął mi na odcisk.

Nie wiem skąd się bierze Twoja nieumiejetność asertywnego zachowania. Pewnie Twoi rodzice kontrolowali Cie bardzo i wpędzali w ciągłe poczucie winy. Chociaż, muszę przyznac, że moja mamusia i tatuś to robili w ciągu całego mojego dzieciństwa, bez jakichkolwiek efektów- nauczyłam się tylko egoizmu i olewactwa w stosunku do innych. No cóż, ludzie som różne.

11 Ostatnio edytowany przez Benita72 (2019-08-08 19:10:20)

Odp: Nie potrafię okazywać złości
paslawek napisał/a:

Pema Cziedryn, "Kiedy życie nas przerasta"

O wlasnie, warto siegnac w wolnej chwili.


Beyondblackie napisał/a:

Nigdy nie mam wyrzutów sumienia, nawet jak mi się zdarzy na kogoś wydrzeć, bo mało mnie obchodzą uczucia innych ludzi, a interesuje mnie to, że ktoś w danym momencie nadepnął mi na odcisk.

.

blacky, ale asertywność to tez umiejetnosc wyrazania zlosci BEZ ranienia innych.. tak mi się wydaje..

12

Odp: Nie potrafię okazywać złości
Benita72 napisał/a:
paslawek napisał/a:

Pema Cziedryn, "Kiedy życie nas przerasta"

O wlasnie, warto siegnac w wolnej chwili.


Beyondblackie napisał/a:

Nigdy nie mam wyrzutów sumienia, nawet jak mi się zdarzy na kogoś wydrzeć, bo mało mnie obchodzą uczucia innych ludzi, a interesuje mnie to, że ktoś w danym momencie nadepnął mi na odcisk.

.

blacky, ale asertywność to tez umiejetnosc wyrazania zlosci BEZ ranienia innych.. tak mi się wydaje..

Ale ja nie twierdze, że jestem wyłącznie asertywna. Jestem niezłą zołzą.

Nie idę w świat chcąc ranić innych, ale jak napotykam głupotę czy słabość, ciężko mi sie powstrzymać od dowalenia komuś takiemu. Brzydkie? No, tak.

13

Odp: Nie potrafię okazywać złości
Beyondblackie napisał/a:

Nie idę w świat chcąc ranić innych, ale jak napotykam głupotę czy słabość, ciężko mi sie powstrzymać od dowalenia komuś takiemu. Brzydkie? No, tak.

Ale tym samym dajesz innym prawo do traktowania Cie w taki sam sposób.

Poza tym mam wrazenie, ze jesteś dumna z tego, ze bywasz zolzą; a czasem może trafic kosa na kamien..

14

Odp: Nie potrafię okazywać złości
Benita72 napisał/a:

Bo - okazanie zlosci niekoniecznie jest równoznaczne z wywołaniem awantury czy jakimiś krzykami. Da się rowniez spokojnie wyrazić zlosc. Tylko - najpierw trzeba sobie uswiadomic ta emocję, wiedzieć, co ją wywolalo. Czyli - dlaczego w danej chwili jestem zla..

To jest clue sprawy. Mam problem z tym spokojniejszym okazywaniem złości. Prędzej widzę siebie w takiej wersji jaką prezentuje Beyondblackie, tzn wrzeszczącą. Dlatego po fakcie mi głupio jeśli wybuchnę. Wiem, że mogłam inaczej. Co nie zmienia faktu, ze 99% razy nie robię zupełnie nic i wstydzę się najmniejszych objawów złości.

Co do książki to poszukam jej, dzięki Paslawek

Pisaliście o domu rodzinnym. Moja mama to typ wrzeszczący na każdego, sieje terror bo musi być jak ona chce. Potrafię jej się przeciwstawić, ale w dzieciństwie pewnie tego nie potrafiłam. Przemoc psychiczna była na porządku dziennym u nas. Właściwie nadal jest, ale nie mieszkamy razem to jakby zapomniałam jak to wyglada.

15

Odp: Nie potrafię okazywać złości

Mnie nie przeszkadza to, że ktoś jest agresywny. Jeżeli ma racje, przyznam mu. Jak nie, oleję.

Denerwują mnie za to ludzie, którzy owijaja w watę i marnują mój czas.

16 Ostatnio edytowany przez paslawek (2019-08-08 20:20:17)

Odp: Nie potrafię okazywać złości
Beyondblackie napisał/a:

Jestem niezłą zołzą.

Nie zołzą tylko klientką specjalnej troski smile dla mnie to było zawsze pewne wyzwanie,frajda i urozmaicenie w codzienności tongue
Moja wrodzona "łagodność" brak powagi  niebieskie oczki były skuteczne w negocjacjach smile
Z tym ranieniem innych i ich uczuciami warto dokładnie i świadomie poukładać to sobie  w głowie  o co w tym chodzi i weryfikować
co jakiś czas np tym że słowa nie bolą zwłaszcza jak egzekwuje się dane słowo umowę
Nie ma co bać się własnego cienia wtedy byle co nas nie ma obowiązku ranić złościć irytować drażnić itp.

Choć to szaleństwo,
lecz jest w nim metoda

17 Ostatnio edytowany przez niepodobna (2019-08-08 21:54:18)

Odp: Nie potrafię okazywać złości
Lady Loka napisał/a:

Ogólnie inni mi mówią, że jestem mega spokojna i często wyglądam tak, jakby dużo rzeczy nie robiło na mnie żadnego wrażenia, a to nie prawda, po prostu u mnie te wrażenia nie wychodzą na zewnątrz.

Mam tak samo. Jednak zdanie "bo ty jesteś taka spokojna" jest moim przekleństwem, bo ludzie po pierwsze nie rozumieją i nie wiedzą, co rzeczywiście czuję, po drugie - naklejając taką etykietkę odbierają mi prawo do innej reakcji, niż spokojna. Bo ty jesteś taka spokojna - i spróbuj tylko nie być... Tak to powinno brzmieć.
U osób raz określonych jako spokojne każde zachowanie, które choć trochę odbiega od tego schematu, jest odbierane bardziej negatywnie niż takie samo u ludzi, którzy takiej etykiety nie mają. Podczas gdy u tych drugich byłoby uznane za reakcję adekwatną do sytuacji, u kogoś "spokojnego" jest jakimś wybrykiem, agresją i powodem do przypisania winy, nieważne zupełnie, kto i w jaki sposób do tej sytuacji doprowadził.
To powiększa trudności z wyrażaniem emocji. Już z natury jestem dość mało ekspresyjna, dodatkowo wpłynęły na mnie różne doświadczenia w młodym wieku, kiedy nauczyłam się wiele rzeczy tłumić. Blokady to jednak nie jest wszystko, ja jakby nie mam środków, żeby pewne rzeczy okazać. Umiem często mówić o powodach swojej złości, ale nie umiem jej naprawdę wyrazić. Albo jest tak, że długo nie potrafię nic zrobić z tym, że ktoś próbuje mi wejść na głowę, a kiedy już reaguję, to w sposób, który powoduje problemy.
Trudne to.

"[...]po raz kolejny upewniłem się w od dawna nurtującej mnie idei, iż życie składać się też może z kilku zdań. Kilka zdań może krążyć wokół ciebie przez całe życie. Od czasu do czasu będą ci je przypominali najzupełniej przypadkowi rozmówcy. Przeczytasz je w codziennej gazecie, w przypadkowo otwartej powieści. Reszta zaś - wszystko, co powiesz i usłyszysz - będą to wariacje na ich temat."

18

Odp: Nie potrafię okazywać złości

Odnośnie tej spokojnosci najbardziej zabolało jak siostra powiedziała mi prosto w twarz, ze nie zalezalo mi na dziadku, bo nie przezywalam ze zmarl.
Przezywalam tylko ona tego nie widziala, bo nie widziala tego ze przestalam spac, ze mam napady kompulsywnego jedzenia i paniki na zmiane. Dla niej najwazniejeze bylo to ze bylam przy tym wszystkim hiper spokojna.
Ale wlasnie to tez kwestia tego o czym mowie czyli kierowania wszystkich uczuc do srodka zamiast na zewnatrz.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

19 Ostatnio edytowany przez Beyondblackie (2019-08-09 08:05:44)

Odp: Nie potrafię okazywać złości
anitrax napisał/a:
Benita72 napisał/a:

Bo - okazanie zlosci niekoniecznie jest równoznaczne z wywołaniem awantury czy jakimiś krzykami. Da się rowniez spokojnie wyrazić zlosc. Tylko - najpierw trzeba sobie uswiadomic ta emocję, wiedzieć, co ją wywolalo. Czyli - dlaczego w danej chwili jestem zla..

To jest clue sprawy. Mam problem z tym spokojniejszym okazywaniem złości. Prędzej widzę siebie w takiej wersji jaką prezentuje Beyondblackie, tzn wrzeszczącą. Dlatego po fakcie mi głupio jeśli wybuchnę. Wiem, że mogłam inaczej. Co nie zmienia faktu, ze 99% razy nie robię zupełnie nic i wstydzę się najmniejszych objawów złości.

Co do książki to poszukam jej, dzięki Paslawek

Pisaliście o domu rodzinnym. Moja mama to typ wrzeszczący na każdego, sieje terror bo musi być jak ona chce. Potrafię jej się przeciwstawić, ale w dzieciństwie pewnie tego nie potrafiłam. Przemoc psychiczna była na porządku dziennym u nas. Właściwie nadal jest, ale nie mieszkamy razem to jakby zapomniałam jak to wyglada.

Nie wrzeszczę. Praktycznie zdarzyło mi się dwa razy w ciągu 20 lat. Natomiast zawsze zdecydowanie postawiam swoje zdanie. Mój Misiek mówi, że to pierwsza rzecz jaką zauważył i pokochał. Boją się mnie dorośli mężczyźni, bo technikę cichego terroru opanowałam do perfekcji.

Paslawek, nie udaję, że taka postawa jest normalna. Mam za soba lata przemocy psychicznej i fizycznej, ze strony moich rodziców. Obserwowalny charakter jest pewnie wynikiem stresu pourazowego, tzw PTSD. Mój terapeuta, lata temu, zauważył, ze podobne przypadki miał tylko wśród byłych zołnierzy wracających ze stref konfliktu.

20

Odp: Nie potrafię okazywać złości

Też bym chciała tak umieć postawić na swoim. Emocje mi to utrudniają. Ostatnio np zajęło mi pół dnia odpisanie koleżance żeby do mnie nie przeklinała jak pisze wiadomość. Musiałam przeczytać w necie jak reagować na agresję bo nie wiem.  Łatwiej jest oczywiście na czatach/ przez SMS czy coś. W takiej samej sytuacji face to face nic nie robię i jestem jeszcze bardziej sfrustrowana.

21

Odp: Nie potrafię okazywać złości

Anitrax, jedyną opcję jaką mam dla Ciebie jest terapia i nauczenie się asertywności. Inni ludzie się mało przejmują Twoją osobą. Marnujesz czas koncentrując się na ich reakcjach.

22

Odp: Nie potrafię okazywać złości
anitrax napisał/a:

Też bym chciała tak umieć postawić na swoim. Emocje mi to utrudniają. Ostatnio np zajęło mi pół dnia odpisanie koleżance żeby do mnie nie przeklinała jak pisze wiadomość. Musiałam przeczytać w necie jak reagować na agresję bo nie wiem.  Łatwiej jest oczywiście na czatach/ przez SMS czy coś. W takiej samej sytuacji face to face nic nie robię i jestem jeszcze bardziej sfrustrowana.

Nauczenie się tego wszystkiego wymaga pewnej pracy i jest możliwe wiem o tym bo moja żona miała z tym pewne problemy .
Czytanie,myślenie ,pisanie jest OK ale ćwiczenie i działanie jest najskuteczniejsze .Terapia w grupie podobnych osób to może byłby spory krok do przodu

Beyondblackie przykre to z Twoimi rodzicami i PTSD chciałem tylko napisać że z podobnymi osobami jak Ty jakoś się dogaduje.

Choć to szaleństwo,
lecz jest w nim metoda

23

Odp: Nie potrafię okazywać złości

Hej, a co myślicie, by sie zapisać na kurs samoobrony? Może by mi to pomogło. Co prawda brzydzę się jak ktoś obcy narusza moją przestrzeń osobistą, nie mówiąc już o przemocy fizycznej, ale moze przełamałoby to jakieś moje bariery. Może nauczyłabym się bronić, tzn dowiedziałabym się, że to nie jest nic złego, bo chyba teraz tak uważam.

24

Odp: Nie potrafię okazywać złości
anitrax napisał/a:

Hej, a co myślicie, by sie zapisać na kurs samoobrony? Może by mi to pomogło. Co prawda brzydzę się jak ktoś obcy narusza moją przestrzeń osobistą, nie mówiąc już o przemocy fizycznej, ale moze przełamałoby to jakieś moje bariery. Może nauczyłabym się bronić, tzn dowiedziałabym się, że to nie jest nic złego, bo chyba teraz tak uważam.

Zrób to .Do naruszania przestrzeni zostaniesz przygotowana.Mnie się bardzo podoba ten pomysł smile
Sztuki walki to nic innego jak kontrolowanie agresji,gniewu i złości w sposób naturalny .

Choć to szaleństwo,
lecz jest w nim metoda

25

Odp: Nie potrafię okazywać złości
paslawek napisał/a:

Beyondblackie przykre to z Twoimi rodzicami i PTSD chciałem tylko napisać że z podobnymi osobami jak Ty jakoś się dogaduje.

Dzięki smile

Ja się też zwykle dogaduję z podobnymi osobami.

Posty [ 25 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Nie potrafię okazywać złości

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018