rozstanie po kilkunastu latach wspólnego związku, córka... - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » rozstanie po kilkunastu latach wspólnego związku, córka...

Strony Poprzednia 1 9 10 11

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 381 do 397 z 397 ]

381

Odp: rozstanie po kilkunastu latach wspólnego związku, córka...
MarekDV napisał/a:
Pokręcona Owieczka napisał/a:

Miałam na myśli odpowiadanie na niektóre ataki.
Czy to tu, czy w Twoim świecie. Chyba nie masz wątpliwości, że to co robisz jest w tej chwili najlepsze dla Twojej córki.

To, że dziecko potrzebuje obojga rodziców, jest normalne. Natomiast, nie ma sensu kopać się z koniem. Matka Twojego dziecka nie wykazuje żadnej chęci, ani inicjatywy, by chociaż próbować utrzymywać z nią jakąkolwiek więź. Dla niej jest to piłeczka, którą odbija, kiedy chce i jak chce.
Ty próbujesz to jakoś unormować, ale za każdym razem spotykasz się ze ścianą.
Jest to bardzo trudna sytuacja, wierzę że Twoja córka cierpi, dźwiga ogromny ciężar, który wrzuciła jej na plecy jej własna matka.
Mam nadzieję, że wrześniowa sprawa trochę Cię uspokoi i da początek czemuś dobremu.


Wiesz, ona uważa, że wykazuje ogromne "chęci i inicjatywy", ale że ja wszystko blokuję, uniemożliwiam i utrudniam. Jeżeli córka nie chce z nią rozmawiać - moja wina. Jeżeli córka nie chce z nią wyjechać do rodziców byłej na wakacje - moja wina. I tak dalej.

A z drugiej strony mam reakcje córki, która, kiedy próbuję ją jakoś (może nieudolnie) przekonywać, że mama nie jest przecież zła, itd., reaguje podejrzliwie i myśli, że ja kombinuję, jak tu się jej pozbyć... Pat totalny.

nie dziw sie reakcji dziecka, zostales jej tylko Ty I dlatego ona nie chce aby Cie stracic

Zobacz podobne tematy :
Odp: rozstanie po kilkunastu latach wspólnego związku, córka...
MarekDV napisał/a:

A z drugiej strony mam reakcje córki, która, kiedy próbuję ją jakoś (może nieudolnie) przekonywać, że mama nie jest przecież zła, itd., reaguje podejrzliwie i myśli, że ja kombinuję, jak tu się jej pozbyć... Pat totalny.

Marek, tak szczerze, uważasz że matka Twojego dziecka "nie jest przecież taka zła"?  Bo jeśli tak faktycznie jest, to może nie przekonuj ale podawaj przykłady.
Np. "Zobacz Kochanie, mama się stara, i też chce spędzić z Tobą czas, może jednak pojedziesz z nią na wakacje? Na pewno będzie super, a ja będę do Ciebie dzwonił codziennie wieczorem, by zapytać jak Ci minął dzień"

Tylko jakoś w to nie wierzę.  W sensie, w to, że ona nie jest taka zła. A jaka jest? Pogubiona?
Każdy ma tyle na co zasłużył, masz kilkanaście przykładów jej złego zachowania, Twoja córka też to widzi, więc nie dziw się, że jak próbujesz ją przekonać, że jest inaczej, ona reaguje podejrzliwością.
To nie jest małe dziecko, ona wchodzi w wiek dojrzewania, umie odróżnić dobro od zła.
Moim zdaniem, w ogóle nie powinieneś być adwokatem swojej byłej, i nie opowiadać córce jaka to ona nie jest.

383 Ostatnio edytowany przez 12miecio12 (2019-07-10 16:20:31)

Odp: rozstanie po kilkunastu latach wspólnego związku, córka...
Pokręcona Owieczka napisał/a:
MarekDV napisał/a:

A z drugiej strony mam reakcje córki, która, kiedy próbuję ją jakoś (może nieudolnie) przekonywać, że mama nie jest przecież zła, itd., reaguje podejrzliwie i myśli, że ja kombinuję, jak tu się jej pozbyć... Pat totalny.

Marek, tak szczerze, uważasz że matka Twojego dziecka "nie jest przecież taka zła"?  Bo jeśli tak faktycznie jest, to może nie przekonuj ale podawaj przykłady.
Np. "Zobacz Kochanie, mama się stara, i też chce spędzić z Tobą czas, może jednak pojedziesz z nią na wakacje? Na pewno będzie super, a ja będę do Ciebie dzwonił codziennie wieczorem, by zapytać jak Ci minął dzień"

Tylko jakoś w to nie wierzę.  W sensie, w to, że ona nie jest taka zła. A jaka jest? Pogubiona?
Każdy ma tyle na co zasłużył, masz kilkanaście przykładów jej złego zachowania, Twoja córka też to widzi, więc nie dziw się, że jak próbujesz ją przekonać, że jest inaczej, ona reaguje podejrzliwością.
To nie jest małe dziecko, ona wchodzi w wiek dojrzewania, umie odróżnić dobro od zła.
Moim zdaniem, w ogóle nie powinieneś być adwokatem swojej byłej, i nie opowiadać córce jaka to ona nie jest.

Tradycyjna solidarnosc jajnikow, bo przecie facet to masakra, a kobity to cuda natury

Wakacje u jej rodziny to dla dziecka przymusowe pranie mozgu przez babcie I reszte jej rodziny, po co to Markowi?

384

Odp: rozstanie po kilkunastu latach wspólnego związku, córka...

@12miecio12: Nie dziwię się. Może się nieprecyzyjnie i nieco chaotycznie wyrażam w moich postach, ale piszę je między pracą, praniem a sprzątaniem, jak to typowy gospodyń wink domowy. wink Nie, wcale się nie dziwię - jedynie opisuję, jak to wygląda.

@PokręconaOwieczka: Przyznaję, że chwilami sam już nie do końca wiem, co "uważam". Ale generalnie przyjąłem poprawkę na wcześniejsze sugestie, że relacje dziecka z matką powinny być przynajmniej poprawne. Z drugiej strony, nie będę się powtarzał kolejny raz, ale tak - dostałem niezłą dawkę "serdeczności inaczej" ze strony byłej i jej rodziny, a córka również nie wspomina mile, delikatnie mówiąc, chociażby ostatnich ferii u dziadków (opisywałem to), więc zupełnie nie widzę (nawet już abstrahując od tego, że dziecko samo kategorycznie nie chce) jej idyllicznych wakacji u dziadków. Zresztą, nie wiadomo, czy na pewno byłyby u dziadków, bo skoro mama siedzi non stop obecnie u swojego nowego faceta i bombardują net sweet fociami, to skąd mam wiedzieć, czy mi córki do niego nie wywiezie (pamiętacie akcję w pociągu).

Dlatego, po fiasku wspólnych sesji u psychologa i dalszych "radosnych ekscesach" mojej eks, wycofałem się z przekonywania córki do matki. Jestem neutralny. Jeżeli córka powie coś po prostu nie mieszczącego się w normach ogólnie przyjętej kultury osobistej i/lub zachowania dzieci wobec rodziców, zwracam jej, naturalnie, uwagę. Ale z wybielaniem obrazu mamuni dałem sobie spokój - zwłaszcza, odkąd psycholog, który ją poznał, powiedział: "Niech pan ratuje córkę - ona w żadnym razie nie może mieszkać z matką".

385

Odp: rozstanie po kilkunastu latach wspólnego związku, córka...
MarekDV napisał/a:

@12miecio12: Nie dziwię się. Może się nieprecyzyjnie i nieco chaotycznie wyrażam w moich postach, ale piszę je między pracą, praniem a sprzątaniem, jak to typowy gospodyń wink domowy. wink Nie, wcale się nie dziwię - jedynie opisuję, jak to wygląda.

@PokręconaOwieczka: Przyznaję, że chwilami sam już nie do końca wiem, co "uważam". Ale generalnie przyjąłem poprawkę na wcześniejsze sugestie, że relacje dziecka z matką powinny być przynajmniej poprawne. Z drugiej strony, nie będę się powtarzał kolejny raz, ale tak - dostałem niezłą dawkę "serdeczności inaczej" ze strony byłej i jej rodziny, a córka również nie wspomina mile, delikatnie mówiąc, chociażby ostatnich ferii u dziadków (opisywałem to), więc zupełnie nie widzę (nawet już abstrahując od tego, że dziecko samo kategorycznie nie chce) jej idyllicznych wakacji u dziadków. Zresztą, nie wiadomo, czy na pewno byłyby u dziadków, bo skoro mama siedzi non stop obecnie u swojego nowego faceta i bombardują net sweet fociami, to skąd mam wiedzieć, czy mi córki do niego nie wywiezie (pamiętacie akcję w pociągu).

Dlatego, po fiasku wspólnych sesji u psychologa i dalszych "radosnych ekscesach" mojej eks, wycofałem się z przekonywania córki do matki. Jestem neutralny. Jeżeli córka powie coś po prostu nie mieszczącego się w normach ogólnie przyjętej kultury osobistej i/lub zachowania dzieci wobec rodziców, zwracam jej, naturalnie, uwagę. Ale z wybielaniem obrazu mamuni dałem sobie spokój - zwłaszcza, odkąd psycholog, który ją poznał, powiedział: "Niech pan ratuje córkę - ona w żadnym razie nie może mieszkać z matką".

I tego sie trzymaj, twoje dziecko to twoj priorytet

386 Ostatnio edytowany przez MarekDV (2019-07-15 19:31:47)

Odp: rozstanie po kilkunastu latach wspólnego związku, córka...

Niestety, będę musiał walczyć o dowód córki i jej wyjazd na wakacje przez sąd. Dzisiaj minął wyznaczony przez mojego adwokata termin na oddanie przetrzymywanego przez eks dokumentu. Ona po prostu wyjechała do swojego nowego faceta i, mimo braku jakichkolwiek uzgodnień między nami, po prostu przestała przychodzić na wyznaczone spotkania z córką. W międzyczasie wysłała mi absurdalny email, powtarzający absurdalne oskarżenia wobec mnie i stwierdzenia w stylu "praktycznie sama wychowywałam córkę", itp. Dostałem też zakończone groźbą (!) oddania sprawy do sądu żądanie jej rodziców ustalenia spotkań z moją córką w... ich miejscu zamieszkania. Kochający dziadkowie nie wiem, czego chcą - żebym wysłał im córkę w paczce albo ją przywiózł i spadał w drogę powrotną niemal 600km..? Córka nie chce nawet słyszeć o wyjeździe do nich, gdzie w czasie ferii zimowych było to, co wcześniej już opisywałem. Kiedy odpowiedziałem wyważonym, podającym konkretne argumenty pismem zaaprobowanym uprzednio przez mojego adwokata jako bardzo sensowne, w odpowiedzi dostałem CZTERY strony oskarżeń, insynuacji, obelg, itp.

387

Odp: rozstanie po kilkunastu latach wspólnego związku, córka...

to w glowie sie nie miesci jak z kojacej kiedys partnerki tworzy sie potwor opetany zadzami do nowego partnera, ale Marku ty nie mysl o niej, o jej patologicznej rodzinie, skup sie na dziecku,

388

Odp: rozstanie po kilkunastu latach wspólnego związku, córka...

Potwór, nie potwór, niech sobie robi, co chce - ale kiedy jej matka mi pisze, że - cytuję: "Propozycja spotkań z wnuczką w jej miejscu zamieszkania są niemożliwą do przyjęcia kpiną", gdy piszę, że dziadkowie mogą, co oczywiste, odwiedzać wnuczkę w miejscu jej zamieszkania, w domu rodzinnym i że - cytuję: "Kilkusetkilometrowa odległość, którą musielibyśmy przebyć, by spędzić z wnuczką godzinę lub kilka,  gdy nie wiadomo czy nie odmówi i nie zrezygnuje ze spotkania, jest barierą, której pokonania nie będziemy ryzykować.". To czego ta kobieta oczekuje? Że wyślę niespełna 11-letnie dziecko same w podróż prawie 600km w jedną stronę? Że ją sam przywiozę i odjadę? I że zrobię to wbrew jasno wyrażanej woli dziecka? To chore.

389 Ostatnio edytowany przez 12miecio12 (2019-07-15 20:49:30)

Odp: rozstanie po kilkunastu latach wspólnego związku, córka...

Marku, wszystko wskazuje ze troska rodziny Twojej bylej partnerki o dziecko jest podyktowana checia wyprania malej mozgu, I nakierowanie jej przeciwko tobie, trzymaj sie zdecydowanie warunkow wyznaczonych przez sad, a tam nic nie ma ze twoja corka ma przymus przechodzenia przez oboz przetrwania w domu dziadkow, skoro matka dziecka nie ma czasu na spotkanie dzieck, powiadom stosowne instancje I skonfrontuj sie z adwokatem czy istnieje jakakolwiek przeslanka na ograniczenie jej praw do dziecka, dziecko ma 11 lat, jeszcze 2 I mala sama decyduje gdzie chce byc I z kim

390

Odp: rozstanie po kilkunastu latach wspólnego związku, córka...

Nie wiem, czy nie powinieneś wystąpić do sądu o ograniczenie jej praw rodzicielskich.....bo serwuje dziecku huśtawkę emocjonalną. I o alimenty...to może się opamięta.

391

Odp: rozstanie po kilkunastu latach wspólnego związku, córka...

Wniosek o ograniczenie praw poszedł z obu stron - i mój wobec niej, i jej wobec mnie.

Na "portalach społecznościowych" trwa festiwal sweet foci z podpisami mówiącymi, jaka to "młoda para" jest przeszczęśliwa. Odwiedzam, bo robię screeny do sądu - niech sędzia widzi, jak wygląda "stęskniona za córką" i "zrozpaczona" matka, która w wielkich "hollywoodzkich" okularach rozdaje fotograficzne uśmiechy na wakacjach, na które wyjechała "ot tak", w ogóle nic z nikim nie uzgadniając i po prostu olewając wyznaczone sądownie spotkania z dzieckiem.

Po kolejnych sugestiach adwokata, rozpocząłem również sprawę o zniesienie współwłasności. W międzyczasie matka mojej byłej oświadczyła mi na 4 stronach paranoidalnego, grafomańskiego "elaboratu", że jestem winny całego zła na świecie, że skieruje do sądu sprawę o ustalenie kontaktów dziadków z wnuczką i że moja propozycja, aby wnuczkę odwiedzili w miejscu zamieszkania to obraza boska.

392

Odp: rozstanie po kilkunastu latach wspólnego związku, córka...

Nawet w największej kłótni czy jakiś złościach , nie zdradź się , że masz dostęp do portali społecznościowych , to twoja broń do wykorzystania w sądzie . Jak coś powiesz możesz zostać zablokowany. Z czasem i tak Cię zablokują ale odwlekaj to.

393

Odp: rozstanie po kilkunastu latach wspólnego związku, córka...

Ależ ona doskonale wie, że ja mam nie tylko dostęp do portali społecznościowych, ale że - ze względów zawodowych - jestem niemal non-stop w nich obecny. Nie wykluczam nawet, że te albumy sweet foci zamieszczane na profilu jej nowego faceta są "dla mnie" - tzn. żeby mnie "pognębić", pokazać mi, jak szczęśliwa ona jest bez tego potwora, jakim jestem ja. wink

394

Odp: rozstanie po kilkunastu latach wspólnego związku, córka...

Trzy dni przed datą wyjazdu córki, kiedy wyznaczona była już godzina rozprawy w kwestii nakazu oddania dowodu, mama w końcu oddała ten dowód. Sąd nakazał jej pisemnie poświadczyć ten fakt i zgodę na wyjazd dziecka. Jednak emocjonalnej jazdy, którą urządziła, już się nie cofnie.

Teraz Mała jest na obozie i, chociaż dobrze się bawi, mówi mi przez telefon, że chciałaby... już wrócić do taty. A mama próbuje do niej dzwonić. Ale Mała nie odbiera, więc mama (która wcześniej stawała dosłownie na rzęsach, żeby wyjazd córki nie doszedł do skutku i mówiła trenerowi również, że się nie zgodzi, bo to ma być "kara dla córki za bycie dla mamy wredną") żali się trenerowi, żeby ją jakoś nakłonił do odbierania tych telefonów. Zwariować można.

395

Odp: rozstanie po kilkunastu latach wspólnego związku, córka...

Czyli cyrku ciąg dalszy.
Najbardziej szkoda córki.

396

Odp: rozstanie po kilkunastu latach wspólnego związku, córka...

ona nie walczy o uczucia dziecka, to walka o alimenty na dziecko i 500+ do jej kieszeni a nie twojej

397

Odp: rozstanie po kilkunastu latach wspólnego związku, córka...

Nie wiem... Mam mętlik w głowie... Z jednej strony, pamiętam ją (byłą), jak była bardzo czuła wobec córki, kiedy ta była malutka. Opiekowała się nią naprawdę dobrze. Spędzała z nią mnóstwo czasu - na spacerach, zabawach, rowerze, wrotkach, itd.... Ja wtedy cały czas "zasuwałem" i spędzałem z córką znacznie mniej czasu niż ona.

Potem, kiedy Mała przestała być już całkiem mała wink, coś zaczęło "szwankować" między nimi. Córka coraz bardziej lgnęła do mnie, okazało się, że jest całkiem sporo rzeczy, które oboje lubimy, a które dla mamy mogłyby pewnie nie istnieć (np. książki i filmy fantasy). Mnie udało się przeorganizować trochę moją pracę i wygospodarowywać więcej czasu dla Małej. Z kolei była partnerka zaczęła wykazywać coraz większą niekonsekwencję w wychowywaniu dziecka. Ciągle coś jej kupowała, pozwalała prawie na wszystko, a potem wpadała w szał i histerię, kiedy córka była nieposłuszna wobec niej.

Ja, oczywiście, otrzymałem rolę "złego policjanta" w domu - interweniowałem stawiając córkę "do pionu", kiedy matka wzywała mnie "na pomoc", bo nie mogła sobie dać rady. Teraz była partnerka wykrzywia obraz sytuacji i kłamie, że nią i córką pomiatałem, że byłem tyranem, itp.

Ale córka cały czas stanowczo i kategorycznie twierdzi, że chce mieszkać ze mną. W ogóle zdaje się nie brać innego rozwiązania pod uwagę. A moja była nagle jakoś daje sobie najwyraźniej świetnie radę nie widząc córki w ogóle przez bity miesiąc. Zamienia daty spotkań, bo woli techno na jakimś klepisku w towarzystwie 15 pijanych i naćpanych palantów (nie mam nic przeciwko imprezom, ale to jest ich parodia) niż czas z Małą. W ogóle tego nie rozumiem i nie poznaję jej... Chyba żyłem blisko 15 lat z kimś innym...

Posty [ 381 do 397 z 397 ]

Strony Poprzednia 1 9 10 11

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » rozstanie po kilkunastu latach wspólnego związku, córka...

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018