rozstanie po kilkunastu latach wspólnego związku, córka... - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » rozstanie po kilkunastu latach wspólnego związku, córka...

Strony Poprzednia 1 6 7 8 9 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 386 do 440 z 456 ]

386 Ostatnio edytowany przez MarekDV (2019-07-15 18:31:47)

Odp: rozstanie po kilkunastu latach wspólnego związku, córka...

Niestety, będę musiał walczyć o dowód córki i jej wyjazd na wakacje przez sąd. Dzisiaj minął wyznaczony przez mojego adwokata termin na oddanie przetrzymywanego przez eks dokumentu. Ona po prostu wyjechała do swojego nowego faceta i, mimo braku jakichkolwiek uzgodnień między nami, po prostu przestała przychodzić na wyznaczone spotkania z córką. W międzyczasie wysłała mi absurdalny email, powtarzający absurdalne oskarżenia wobec mnie i stwierdzenia w stylu "praktycznie sama wychowywałam córkę", itp. Dostałem też zakończone groźbą (!) oddania sprawy do sądu żądanie jej rodziców ustalenia spotkań z moją córką w... ich miejscu zamieszkania. Kochający dziadkowie nie wiem, czego chcą - żebym wysłał im córkę w paczce albo ją przywiózł i spadał w drogę powrotną niemal 600km..? Córka nie chce nawet słyszeć o wyjeździe do nich, gdzie w czasie ferii zimowych było to, co wcześniej już opisywałem. Kiedy odpowiedziałem wyważonym, podającym konkretne argumenty pismem zaaprobowanym uprzednio przez mojego adwokata jako bardzo sensowne, w odpowiedzi dostałem CZTERY strony oskarżeń, insynuacji, obelg, itp.

Zobacz podobne tematy :

387

Odp: rozstanie po kilkunastu latach wspólnego związku, córka...

to w glowie sie nie miesci jak z kojacej kiedys partnerki tworzy sie potwor opetany zadzami do nowego partnera, ale Marku ty nie mysl o niej, o jej patologicznej rodzinie, skup sie na dziecku,

388

Odp: rozstanie po kilkunastu latach wspólnego związku, córka...

Potwór, nie potwór, niech sobie robi, co chce - ale kiedy jej matka mi pisze, że - cytuję: "Propozycja spotkań z wnuczką w jej miejscu zamieszkania są niemożliwą do przyjęcia kpiną", gdy piszę, że dziadkowie mogą, co oczywiste, odwiedzać wnuczkę w miejscu jej zamieszkania, w domu rodzinnym i że - cytuję: "Kilkusetkilometrowa odległość, którą musielibyśmy przebyć, by spędzić z wnuczką godzinę lub kilka,  gdy nie wiadomo czy nie odmówi i nie zrezygnuje ze spotkania, jest barierą, której pokonania nie będziemy ryzykować.". To czego ta kobieta oczekuje? Że wyślę niespełna 11-letnie dziecko same w podróż prawie 600km w jedną stronę? Że ją sam przywiozę i odjadę? I że zrobię to wbrew jasno wyrażanej woli dziecka? To chore.

389 Ostatnio edytowany przez 12miecio12 (2019-07-15 19:49:30)

Odp: rozstanie po kilkunastu latach wspólnego związku, córka...

Marku, wszystko wskazuje ze troska rodziny Twojej bylej partnerki o dziecko jest podyktowana checia wyprania malej mozgu, I nakierowanie jej przeciwko tobie, trzymaj sie zdecydowanie warunkow wyznaczonych przez sad, a tam nic nie ma ze twoja corka ma przymus przechodzenia przez oboz przetrwania w domu dziadkow, skoro matka dziecka nie ma czasu na spotkanie dzieck, powiadom stosowne instancje I skonfrontuj sie z adwokatem czy istnieje jakakolwiek przeslanka na ograniczenie jej praw do dziecka, dziecko ma 11 lat, jeszcze 2 I mala sama decyduje gdzie chce byc I z kim

390

Odp: rozstanie po kilkunastu latach wspólnego związku, córka...

Nie wiem, czy nie powinieneś wystąpić do sądu o ograniczenie jej praw rodzicielskich.....bo serwuje dziecku huśtawkę emocjonalną. I o alimenty...to może się opamięta.

391

Odp: rozstanie po kilkunastu latach wspólnego związku, córka...

Wniosek o ograniczenie praw poszedł z obu stron - i mój wobec niej, i jej wobec mnie.

Na "portalach społecznościowych" trwa festiwal sweet foci z podpisami mówiącymi, jaka to "młoda para" jest przeszczęśliwa. Odwiedzam, bo robię screeny do sądu - niech sędzia widzi, jak wygląda "stęskniona za córką" i "zrozpaczona" matka, która w wielkich "hollywoodzkich" okularach rozdaje fotograficzne uśmiechy na wakacjach, na które wyjechała "ot tak", w ogóle nic z nikim nie uzgadniając i po prostu olewając wyznaczone sądownie spotkania z dzieckiem.

Po kolejnych sugestiach adwokata, rozpocząłem również sprawę o zniesienie współwłasności. W międzyczasie matka mojej byłej oświadczyła mi na 4 stronach paranoidalnego, grafomańskiego "elaboratu", że jestem winny całego zła na świecie, że skieruje do sądu sprawę o ustalenie kontaktów dziadków z wnuczką i że moja propozycja, aby wnuczkę odwiedzili w miejscu zamieszkania to obraza boska.

392

Odp: rozstanie po kilkunastu latach wspólnego związku, córka...

Nawet w największej kłótni czy jakiś złościach , nie zdradź się , że masz dostęp do portali społecznościowych , to twoja broń do wykorzystania w sądzie . Jak coś powiesz możesz zostać zablokowany. Z czasem i tak Cię zablokują ale odwlekaj to.

393

Odp: rozstanie po kilkunastu latach wspólnego związku, córka...

Ależ ona doskonale wie, że ja mam nie tylko dostęp do portali społecznościowych, ale że - ze względów zawodowych - jestem niemal non-stop w nich obecny. Nie wykluczam nawet, że te albumy sweet foci zamieszczane na profilu jej nowego faceta są "dla mnie" - tzn. żeby mnie "pognębić", pokazać mi, jak szczęśliwa ona jest bez tego potwora, jakim jestem ja. wink

394

Odp: rozstanie po kilkunastu latach wspólnego związku, córka...

Trzy dni przed datą wyjazdu córki, kiedy wyznaczona była już godzina rozprawy w kwestii nakazu oddania dowodu, mama w końcu oddała ten dowód. Sąd nakazał jej pisemnie poświadczyć ten fakt i zgodę na wyjazd dziecka. Jednak emocjonalnej jazdy, którą urządziła, już się nie cofnie.

Teraz Mała jest na obozie i, chociaż dobrze się bawi, mówi mi przez telefon, że chciałaby... już wrócić do taty. A mama próbuje do niej dzwonić. Ale Mała nie odbiera, więc mama (która wcześniej stawała dosłownie na rzęsach, żeby wyjazd córki nie doszedł do skutku i mówiła trenerowi również, że się nie zgodzi, bo to ma być "kara dla córki za bycie dla mamy wredną") żali się trenerowi, żeby ją jakoś nakłonił do odbierania tych telefonów. Zwariować można.

395

Odp: rozstanie po kilkunastu latach wspólnego związku, córka...

Czyli cyrku ciąg dalszy.
Najbardziej szkoda córki.

396

Odp: rozstanie po kilkunastu latach wspólnego związku, córka...

ona nie walczy o uczucia dziecka, to walka o alimenty na dziecko i 500+ do jej kieszeni a nie twojej

W tym cały jest ambaras, żeby dwoje chciało naraz,

397

Odp: rozstanie po kilkunastu latach wspólnego związku, córka...

Nie wiem... Mam mętlik w głowie... Z jednej strony, pamiętam ją (byłą), jak była bardzo czuła wobec córki, kiedy ta była malutka. Opiekowała się nią naprawdę dobrze. Spędzała z nią mnóstwo czasu - na spacerach, zabawach, rowerze, wrotkach, itd.... Ja wtedy cały czas "zasuwałem" i spędzałem z córką znacznie mniej czasu niż ona.

Potem, kiedy Mała przestała być już całkiem mała wink, coś zaczęło "szwankować" między nimi. Córka coraz bardziej lgnęła do mnie, okazało się, że jest całkiem sporo rzeczy, które oboje lubimy, a które dla mamy mogłyby pewnie nie istnieć (np. książki i filmy fantasy). Mnie udało się przeorganizować trochę moją pracę i wygospodarowywać więcej czasu dla Małej. Z kolei była partnerka zaczęła wykazywać coraz większą niekonsekwencję w wychowywaniu dziecka. Ciągle coś jej kupowała, pozwalała prawie na wszystko, a potem wpadała w szał i histerię, kiedy córka była nieposłuszna wobec niej.

Ja, oczywiście, otrzymałem rolę "złego policjanta" w domu - interweniowałem stawiając córkę "do pionu", kiedy matka wzywała mnie "na pomoc", bo nie mogła sobie dać rady. Teraz była partnerka wykrzywia obraz sytuacji i kłamie, że nią i córką pomiatałem, że byłem tyranem, itp.

Ale córka cały czas stanowczo i kategorycznie twierdzi, że chce mieszkać ze mną. W ogóle zdaje się nie brać innego rozwiązania pod uwagę. A moja była nagle jakoś daje sobie najwyraźniej świetnie radę nie widząc córki w ogóle przez bity miesiąc. Zamienia daty spotkań, bo woli techno na jakimś klepisku w towarzystwie 15 pijanych i naćpanych palantów (nie mam nic przeciwko imprezom, ale to jest ich parodia) niż czas z Małą. W ogóle tego nie rozumiem i nie poznaję jej... Chyba żyłem blisko 15 lat z kimś innym...

Odp: rozstanie po kilkunastu latach wspólnego związku, córka...

Marku, co u Was?

399

Odp: rozstanie po kilkunastu latach wspólnego związku, córka...

Cześć.

Nie pisałem nic, bo... myślałem, że skoro nie ma jakichś super konkretów, to nie będę tu "truć" nikomu.

Rozprawa nr 2... nie odbyła się do tej pory. Najpierw, pod koniec sierpnia, moja była nie pojawiła się na jednym z kolejnych spotkań z córką bez żadnej informacji, co i jak. Potem na drugim. Kiedy zadzwoniłem, powiedziała, że... już mieszka w Krakowie. Dowiedziałem się przypadkowo zupełnie, z tzw. trzeciej ręki, że podobno wzięła sobie roczny urlop (tzw. urlop dla poratowania zdrowia) w swojej pracy (przedszkole) i po prostu wyjechała do swojego nowego faceta. Nawiasem mówiąc, wcześniej ani mnie, ani naszej córce słowem o tym nie wspomniała.

Po paru dniach wysłała emailem "list", w którym - poza standardowym oskarżaniem mnie o wszystko (nie chce mi się kolejny raz wymieniać) - stwierdziła, że spotkania z córką w takim kształcie w jakim narzucił je sąd nie miały sensu i że ona będzie się domagać zmian. Do córki dzwoni co jakiś czas - córka nie bardzo chce z nią w ogóle rozmawiać - zwłaszcza, że wyczuwa "podstępność" matki, która każdą rozmowę zaczyna od: "Co robi tata?", "Jesteś w domu?", "Tata ci gotuje obiady?", itd. Czyli "szuka czegoś" na mnie... Tym niemniej, cały czas powtarzam córce, że to jej mama i że powinna chociaż trochę z nią rozmawiać.

Jej adwokat wystosował kuriozalne pismo, w którym domaga się ona, aby sąd ustalił, że dwa weekendy w miesiącu córka ma spędzać z matką, gdziekolwiek ta zechce. Czyli pewnie w Krakowie. Córka nie chce w ogóle o tym słyszeć.

W sądzie jakaś reorganizacja. Poprzedniego sędziego przeniesiono podobno do innego wydziału. Sędzina, której przydzielono sprawę, jest na długoterminowym zwolnieniu lekarskim. Wyznaczono termin drugiej rozprawy ponownie - na połowę grudnia.

Z córką żyjemy na tyle normalnie, na ile potrafimy. Pomaga dużo moja matka, która mocno się zaangażowała. Musiała mieć świetnego psychologa, bo aż nie mogę uwierzyć w jej całkowitą niemal zmianę. Szkoda, że dopiero teraz - kiedy ona ma 75 lat, a ja prawie 50, rozmawiamy tak, jak rozmawiamy. Ale lepiej późno niż wcale. Mam tylko nadzieję, że ta "dobra zmiana" wink u mojej matki to na stałe, a nie chwilowo...

Córka chodzi do szkoły, ma dobre oceny, nie sprawia problemów wychowawczych. Chodzi na treningi, spotyka się z koleżankami, czas płynie...

400

Odp: rozstanie po kilkunastu latach wspólnego związku, córka...

Trzymam kciuki za Ciebie , aby Tobie i córce się wszystko poskładało. Bez szarpaniny ....

Odp: rozstanie po kilkunastu latach wspólnego związku, córka...

Trzymajcie się.
Wg mnie, wszystkie opisane przez Ciebie okoliczności, działają na Twoją korzyść. To ona nie zabiega o kontakty, a Ty jej przecież nie utrudniasz.
W moim uzasadnieniu o kontakty, sąd wyraźnie napisał, że kontakty mają służyć dziecku, a nie być wygodą dla rodzica. To, ze jej coś nie pasuje, bo wyprowadziła się daleko, to jej problem. Nie sądzę, by sąd uznał, że dobrem dziecka będą wycieczki co drugi tydzień do Krakowa.
Zbieraj wszystko, opinie ze szkoły itp.

Powodzenia!

402

Odp: rozstanie po kilkunastu latach wspólnego związku, córka...

to nieprawda, że nie masz realnych szans na to by Córka została z Tobą, znam przypadek gdzie to właśnie ojciec został opiekunem, przeprowadzka dla Dziecka to dodatkowy stres, uważam, że Sąd bierze pod uwagę wiele aspektów, liczy się dobro dziecka, jeśli udowodnisz, że lepiej Małej będzie z Tobą to masz szanse, nie można od razu się poddawać, idź do prawnika i realnie oceńcie szanse , pozatym zawsze warto próbować, Mała też będzie wiedziała, że nie odpuściłeś jej tak poprostu, tylko, że walczyłeś do końca.

Odp: rozstanie po kilkunastu latach wspólnego związku, córka...
Joasia1979 napisał/a:

to nieprawda, że nie masz realnych szans na to by Córka została z Tobą, znam przypadek gdzie to właśnie ojciec został opiekunem, przeprowadzka dla Dziecka to dodatkowy stres, uważam, że Sąd bierze pod uwagę wiele aspektów, liczy się dobro dziecka, jeśli udowodnisz, że lepiej Małej będzie z Tobą to masz szanse, nie można od razu się poddawać, idź do prawnika i realnie oceńcie szanse , pozatym zawsze warto próbować, Mała też będzie wiedziała, że nie odpuściłeś jej tak poprostu, tylko, że walczyłeś do końca.

Joasiu, nie wiem czy udało Ci się przeczytać cały wątek Marka. Autor ma już  za sobą i kuratora i rozprawę, ma prawnika, walczy i wg mnie jest na dobrej drodze.
Nie jest z tych co się poddają wink

404

Odp: rozstanie po kilkunastu latach wspólnego związku, córka...
Pokręcona Owieczka napisał/a:

Trzymajcie się.
Wg mnie, wszystkie opisane przez Ciebie okoliczności, działają na Twoją korzyść. To ona nie zabiega o kontakty, a Ty jej przecież nie utrudniasz.
W moim uzasadnieniu o kontakty, sąd wyraźnie napisał, że kontakty mają służyć dziecku, a nie być wygodą dla rodzica. To, ze jej coś nie pasuje, bo wyprowadziła się daleko, to jej problem. Nie sądzę, by sąd uznał, że dobrem dziecka będą wycieczki co drugi tydzień do Krakowa.
Zbieraj wszystko, opinie ze szkoły itp.

Powodzenia!

Podpisuję się pod tą wypowiedzią w 100%. Czas działa na korzyść Marka.

MarekDV napisał/a:

.....
Z córką żyjemy na tyle normalnie, na ile potrafimy. Pomaga dużo moja matka, która mocno się zaangażowała. Musiała mieć świetnego psychologa, bo aż nie mogę uwierzyć w jej całkowitą niemal zmianę. Szkoda, że dopiero teraz - kiedy ona ma 75 lat, a ja prawie 50, rozmawiamy tak, jak rozmawiamy. Ale lepiej późno niż wcale. Mam tylko nadzieję, że ta "dobra zmiana" wink u mojej matki to na stałe, a nie chwilowo...

Córka chodzi do szkoły, ma dobre oceny, nie sprawia problemów wychowawczych. Chodzi na treningi, spotyka się z koleżankami, czas płynie...

Fajnie, fajnie fajnie, że pomaga Ci Matka, że poprawiły się relacje rodzinne, dobrze dla całej trójki, jest Ci trochę lżej, Babcia i Wnuczka mają ze sobą kontakt, zachować ostrożność i nie zepsuć tego, czyli nie jesteście sami smile
Lepiej późno niż wcale, może właśnie teraz potrzebny Wam (Ty i Córka) taki Anioł do pomocy.

Z tego co pamiętam, może się mylę, brakuje Ci zabezpieczenia alimentacyjnego od byłej, uzupełnij to.

Pozdrawiam.

405

Odp: rozstanie po kilkunastu latach wspólnego związku, córka...

Więc matka walczy w sądzie o 2 weekendy w miesiącu, córka w ogóle nie chce spotkań, a ty się wołasz o pomstę do nieba, że wyrodna matka nie spotyka się więcej z dzieckiem.
Nieźle to pokręcone.
Doprawdy nie mogę zrozumieć tej filozofii życia. Ale co ja tam wiem. Kara za grzechy się należy;)

406

Odp: rozstanie po kilkunastu latach wspólnego związku, córka...

Ty nie komentujesz naszej sytuacji, ale swoje (nie wiem, skąd wzięte - być może z jakiejś własnej traumy) wyobrażenie o niej.

Na tyle dokładnie opisałem przebieg i rozwój całej sytuacji, że Twoje uwagi uważam za absurdalne.

407 Ostatnio edytowany przez paslawek (2019-10-18 18:21:45)

Odp: rozstanie po kilkunastu latach wspólnego związku, córka...
kejt38 napisał/a:

Więc matka walczy w sądzie o 2 weekendy w miesiącu, córka w ogóle nie chce spotkań, a ty się wołasz o pomstę do nieba, że wyrodna matka nie spotyka się więcej z dzieckiem.
Nieźle to pokręcone.
Doprawdy nie mogę zrozumieć tej filozofii życia. Ale co ja tam wiem. Kara za grzechy się należy;)

Ależ Ty się uparłaś na tego Marka Kejt chociaż to interesujące podejście i punkt widzenia trochę "utopijny" w tej sytuacji konkretnej.
"Żądasz" niemożliwego od Autora  on nie jest w stanie przekonać w tej chwili córki do matki.Marek za matkę też nie jest w stanie nią być jak ona z jakiś swoich powodów postanowiła wyjechać i nie kwapi się do kontaktów słowa są o kant doopy potłuc działanie przeczy jej słowom myślę że od jakiegoś już czasu oddaliła się  od córki ,czy to ma związek z jej depresją,domniemanym potencjalnym uzależnieniem - możliwe czas to zweryfikuje.Wyrodne matki są na świecie i nie bardzo wiadomo co z nimi zrobić jak one nie chcą być matkami a tu matka  leczy się nowym facetem i niby zaj.....ym życiem niby nową wielką miłością tylko czy to chore czy prawdziwe co ona ma w głowie.Zaniedbane leczenie depresji wyjdzie jej niestety bokiem to zauroczenie/zakochanie  najprawdopodobniej też nie jest niepoczytalna jednak nic o tym nie wiadomo 
Matka się zakochała ok ma prawo,odeszła z domu, ok ma prawo ,bez córki ma prawo wolno jej wszystkie wybory mają konsekwencje nikt nie  złagodzi skutków jej decyzji chociaż Marek i tak to robi na ile może .
Bycie rodzicem to jednak dobrowolność w obowiązku też nikt jej nie zmusi do kontaktu z córką - taka filozofia życia odkryta przez matkę około czterdziestki .Wybrała inne  lepsze życie z innym mężczyzną według niej lepszym
Podobno ma się to na co zasłuży się we własnym mniemaniu .
Nowy facet też coś nie bardzo się wyrywa i niema takiego obowiązku,skoro matka wszystko podporządkowała jemu konsekwencje sama poniesie swojej euforii.
W dalszej perspektywie to może być tak że będzie chcieć wrócić na łono rodziny istnieje taki wariant wtedy zobaczy dzieło swoich i tylko swoich rąk.Nie da się przeżyć życia za kogoś .Księżniczka robi łaskę córce tak to wygląda.Ma jednak prawne obowiązki przed którymi ucieka i jeszcze "robi "za ofiarę.
Marek w tym momencie z taką wiedzą i świadomością robi najlepiej jak potrafi nie wyleczy i nie dorośnie za matkę córki .
Nie sąd nie Marek i nie córka wyznaczą karę sama ją sobie zrobi nie ona jest tu pokrzywdzona .
O ile jest w stanie zobaczyć to że skrzywdziła córkę i to że największą karę poniesie jej własna córka.
Mogła to wszystko inaczej zrobić nie zrobiła jej wybór krzywdzenie i ukaranie siebie  samej to też będzie jej wybór.
O ile jest w stanie to zobaczyć i uznać przed sobą - nie wszystkie osoby porzucające swoje dzieci to widzą i chcą widzieć a nawet niektóre osoby niczego nie żałują i mają święty spokój Jaka okaże się ex Marka ? To od nie zależy tylko ona ma na to decydujący wpływ nie system nie społeczeństwo były i obecny partner rodziny religie ona decyduje co na nią i jak wpływa.

Choć to szaleństwo,
lecz jest w nim metoda

408

Odp: rozstanie po kilkunastu latach wspólnego związku, córka...
kejt38 napisał/a:

Więc matka walczy w sądzie o 2 weekendy w miesiącu, córka w ogóle nie chce spotkań, a ty się wołasz o pomstę do nieba, że wyrodna matka nie spotyka się więcej z dzieckiem.
Nieźle to pokręcone.
Doprawdy nie mogę zrozumieć tej filozofii życia. Ale co ja tam wiem. Kara za grzechy się należy;)

Poczytaj te historie, zanim zaczniesz oceny, to matka tu porzuca dziecko, z uwagi na atrakcje z gachem, to matka tu chce zburzyc dziecku dom, stabilizacje, rodzine w imie swoich nowych ,,love", dziecko ma prawie 11 lat I doskonale wyczuwa falsz I zaklamanie swoje matki

409

Odp: rozstanie po kilkunastu latach wspólnego związku, córka...

To o co właściwie chodzi, skoro matka porzuciła i nie chce dziecka to w jakim celu walka w sądzie? Czemu ma służyć sprzeciw wobec chęci matki do widzenia dziecka.....skoro i tak się z nim nie spotka???

Zazwyczaj w roli Marka są kobiety. Ostatnio mam też pod nosem sprawę kobiety porzuconej przez męża, która wszędzie opowiada o złym ojcu, który nie chce widywać dziecka i.......zarazem walczy w sądzie o zero widzeń. Taka schizofrenia.

Myślę, że Marek nienawidzi ex za to co zrobiła i chce mieć sprzymierzeńca w córce.
Córka "też" potwierdza jak zła jest matka.
A tutaj trzeba raczej pomyśleć o terapii dla córki i  jej przyszłości, tej dalszej.

410 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2019-10-18 21:51:38)

Odp: rozstanie po kilkunastu latach wspólnego związku, córka...

Dzisas Kejt, Ty chyba dzieci nie masz. Bo wtedy byś wiedziała, że chroni się dziecko w takiej sytuacji, jeśli ona nie chce jeżdzić do Krakowa, to niech pożal się Boże "matka" ruszy d.. z Krakowa drogi i pociągi są.On nie ma obowiązku babie niczego ułatwiać, czy córce ćwiartować mózgu by sprawiedliwości stało się zadość,

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach

411

Odp: rozstanie po kilkunastu latach wspólnego związku, córka...

Kejt przypomnij sobie Marek chodził z córką i matką na terapię ona zrezygnowała bo terapeuta nie taki.
Córka chyba chodzi do psychologa o ile pamiętam.
Marek też się konsultuje z  dwoma terapeutami taka dziwna sytuacja zdrowi się leczą a chora nie bardzo za to sobie używa życia ma prawo ale inni też je mają nie jest uprzywilejowana specjalnie .
Marek czuje do ex to co czuje moim zdaniem nie ma w tym z jego strony przegięcia był dość cierpliwy i otwarty nie musi jej już kochać na zabój.
Pewnie wersja ex była by inna podobnie wersja zdarzeń córki.
Marek nie walczy przecież o zero widzeń nie róbmy zamętu matka zmienia terminy i nie wywiązuje się z tych do których się zobowiązała.Nic jej nie pasuje ciągle .
Nie wygonił ex z domu sama uciekła i nie zabrała córki z sobą .
Dlaczego ? Taka pewna czy nie pewna.
Dlaczego walczy z Autorem nie on zaczął.Miała wobec Marka dość podłe plany z tego co pamiętam.
Przesadna uległość jest zła.
Matka może i nie jest zła ale porzuciła dziecko to się tak nazywa.
Z pewnością też  Autora nie darzy sympatią bo istnieją przesłanki że jeszcze podczas związku go zdradzała .

Choć to szaleństwo,
lecz jest w nim metoda

412

Odp: rozstanie po kilkunastu latach wspólnego związku, córka...
kejt38 napisał/a:

To o co właściwie chodzi, skoro matka porzuciła i nie chce dziecka to w jakim celu walka w sądzie? Czemu ma służyć sprzeciw wobec chęci matki do widzenia dziecka.....skoro i tak się z nim nie spotka???
Zazwyczaj w roli Marka są kobiety. Ostatnio mam też pod nosem sprawę kobiety porzuconej przez męża, która wszędzie opowiada o złym ojcu, który nie chce widywać dziecka i.......zarazem walczy w sądzie o zero widzeń. Taka schizofrenia.
Myślę, że Marek nienawidzi ex za to co zrobiła i chce mieć sprzymierzeńca w córce.
Córka "też" potwierdza jak zła jest matka.
A tutaj trzeba raczej pomyśleć o terapii dla córki i  jej przyszłości, tej dalszej.


Kiedy nie wiadomo o co chodzi, chodzi o kase, pamietaj, ta matka to przedszkolanka, jedzie za swoim LOVEE do Krakowa, gdzie koszt zycia wyzszy, dostanie jeszcze alimenty na dziecko, i tu uderza ja fantastyczny pomysl, po co ona ma placic na dziecko, to lepiej jednak jakby dziecko przy nie bylo, 500+ wpadnie, a i jeszcze alimenty od meza

W tym cały jest ambaras, żeby dwoje chciało naraz,

413

Odp: rozstanie po kilkunastu latach wspólnego związku, córka...

Walkę - i to nie tylko w sądzie - rozpoczęła moja była. Pisałem o tym dokładnie. Kiedy zorientowałem się, ze kogoś ma i odmówiłem natychmiastowej sprzedazy mieszkania i podziału środków 50/50, natychmiast zaatakowała mnie wściekle. Wyprowadziła się, a widząc, że córka nie chce "iść za nią", wpadła w jeszcze większą furię. Miałem w domu bezpodstawnie wzywaną policję (są raporty wyraźnie stwierdzające, że nie było podstaw), miałem NK - dzięki praktycznie natychmiastowemu zgłoszeniu mnie w MOPS przez byłą, itd. Sprawę do sądu to moja eks złożyła jako pierwsza, jako pierwsza zażądała również ograniczenia mi praw rodzicielskich.

Innymi słowy - dążyła do, literalnie, czegoś w rodzaju totalnej anihilacji, jeśli chodzi o moje kontakty z córką, a może i dalej.

POMIMO TEGO - idąc za poradami psychologów (nie jednego, a trojga) - w żaden sposób nie utrudniałem matce kontaktów z dzieckiem wyznaczonych przez sąd w postanowieniu. Podjąłem opisywane tu wcześniej próby sesji rodzinnych. Córce nieustannie tłumaczę, że to, co jest między mamą a mną nie oznacza, że ma nie kochać mamy; mówię jej ciągle, żeby rozmawiała z mamą, że w żaden sposób nie sprawi mi przykrości utrzymując normalny kontakt z mamą, itd. Nie - nie przychodzi mi to łatwo. Nie - nie nienawidzę mojej byłej. Tak - wyrwała mi serce bez znieczulenia, a widząc córkę i jej cierpienie (jej dotychczasowy świat legł w gruzach) nie tęsknię za moją byłą - nie myślę jednak o "nienawiści do niej", ale o córce i o tym, co dalej, jak się ta cała sytuacja rozwinie i żeby dziecko miało jak największe szanse wyjść z tego wszystkiego z jak najmniejszymi ranami/bliznami.

NIE - nie mam wpływu na to, co robi moja była. Ona CHCE, ŻĄDA, DOMAGA SIĘ, PODEJMUJE DECYZJE, itd. - ale ja nie muszę już jej słuchać we wszystkim. Jak sama mi wulgarnie zwracała kilkakrotnie uwagę, nie jesteśmy już razem, więc MOGĘ, ale NIE MUSZĘ dostosowywać się do każdego jej kaprysu i "widzimisię".

Właściwie do Ciebie, Kejt38, chyba już nie piszę. Kilkakrotnie wyrażałaś tutaj opinie i komentarze wyraźnie pokazujące, że masz wbity w czaszkę jakiś "schemat" i fakty w żaden sposób nie przeszkodzą Ci w jego zastosowaniu. Jednak jedno zasadne pytanie zadałaś - mianowicie: po co to wszystko? Ja też nie wiem. Ale sam przeciwko sobie Armageddonu nie rozpocząłem. Dziecka wbrew matce na stronę "złego ojca" także "nie przekabaciłem". Córka chce być ze mną, a ja ją kocham, więc mieszkamy razem. Tyle. Nie zamierzam też "palnąć sobie w łeb", żeby eks mogła zabrać kasę, dziecko i być "happy". Bardzo przepraszam wink, ale zamierzam jeszcze trochę pożyć i opiekować się córką dopóki tylko będzie tego sama chciała.

414

Odp: rozstanie po kilkunastu latach wspólnego związku, córka...

I tak trzymaj, Marek. Najważniejszego Ci nie zabrała.

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach

415

Odp: rozstanie po kilkunastu latach wspólnego związku, córka...
MarekDV napisał/a:

Walkę - i to nie tylko w sądzie - rozpoczęła moja była. Pisałem o tym dokładnie. Kiedy zorientowałem się, ze kogoś ma i odmówiłem natychmiastowej sprzedazy mieszkania i podziału środków 50/50, natychmiast zaatakowała mnie wściekle. Wyprowadziła się, a widząc, że córka nie chce "iść za nią", wpadła w jeszcze większą furię. Miałem w domu bezpodstawnie wzywaną policję (są raporty wyraźnie stwierdzające, że nie było podstaw), miałem NK - dzięki praktycznie natychmiastowemu zgłoszeniu mnie w MOPS przez byłą, itd. Sprawę do sądu to moja eks złożyła jako pierwsza, jako pierwsza zażądała również ograniczenia mi praw rodzicielskich.

Innymi słowy - dążyła do, literalnie, czegoś w rodzaju totalnej anihilacji, jeśli chodzi o moje kontakty z córką, a może i dalej.

POMIMO TEGO - idąc za poradami psychologów (nie jednego, a trojga) - w żaden sposób nie utrudniałem matce kontaktów z dzieckiem wyznaczonych przez sąd w postanowieniu. Podjąłem opisywane tu wcześniej próby sesji rodzinnych. Córce nieustannie tłumaczę, że to, co jest między mamą a mną nie oznacza, że ma nie kochać mamy; mówię jej ciągle, żeby rozmawiała z mamą, że w żaden sposób nie sprawi mi przykrości utrzymując normalny kontakt z mamą, itd. Nie - nie przychodzi mi to łatwo. Nie - nie nienawidzę mojej byłej. Tak - wyrwała mi serce bez znieczulenia, a widząc córkę i jej cierpienie (jej dotychczasowy świat legł w gruzach) nie tęsknię za moją byłą - nie myślę jednak o "nienawiści do niej", ale o córce i o tym, co dalej, jak się ta cała sytuacja rozwinie i żeby dziecko miało jak największe szanse wyjść z tego wszystkiego z jak najmniejszymi ranami/bliznami.

NIE - nie mam wpływu na to, co robi moja była. Ona CHCE, ŻĄDA, DOMAGA SIĘ, PODEJMUJE DECYZJE, itd. - ale ja nie muszę już jej słuchać we wszystkim. Jak sama mi wulgarnie zwracała kilkakrotnie uwagę, nie jesteśmy już razem, więc MOGĘ, ale NIE MUSZĘ dostosowywać się do każdego jej kaprysu i "widzimisię".

Właściwie do Ciebie, Kejt38, chyba już nie piszę. Kilkakrotnie wyrażałaś tutaj opinie i komentarze wyraźnie pokazujące, że masz wbity w czaszkę jakiś "schemat" i fakty w żaden sposób nie przeszkodzą Ci w jego zastosowaniu. Jednak jedno zasadne pytanie zadałaś - mianowicie: po co to wszystko? Ja też nie wiem. Ale sam przeciwko sobie Armageddonu nie rozpocząłem. Dziecka wbrew matce na stronę "złego ojca" także "nie przekabaciłem". Córka chce być ze mną, a ja ją kocham, więc mieszkamy razem. Tyle. Nie zamierzam też "palnąć sobie w łeb", żeby eks mogła zabrać kasę, dziecko i być "happy". Bardzo przepraszam wink, ale zamierzam jeszcze trochę pożyć i opiekować się córką dopóki tylko będzie tego sama chciała.

Dlaczego inteligentny facet robi dość dziwne zestawienia typu "dziecka na stronę złego ojca nie przekabaciłem"? Dlaczego tworzy czarno-biały obraz rzeczywistości?
Oczywiście, że to twoja eks walczy w sądzie o kontakty. Zapytałam...dlaczego matka, która nie chce spotykać się z dzieckiem walczy (koszty) w sądzie o 2 weekendy w miesiącu?
Ktoś odpowiedział bo 500+, alimenty- ale ona nie ma (może) nawet szansy na 4dni w miesiącu. Dlaczego tej szansy nie ma- bo ty uważasz, że nie powinna jej mieć i odpierasz jej "ataki" w sądzie.
Sam napisałeś, że nie zawsze była "wyrodną" matką, że poświęcała czas córce, że ją kochała. Ale też nie chcesz dać jej szansy- jak twierdzisz dla dobra córki. I to jest moment, w którym się z tobą nie zgadzam.

Tutaj na forum słowo zdrada zaćmiewa wielu umysły.
Jednak ja twoich słów nie czytam po powierzchni.
Jestem też przeciwna łączenia dzieci z konfliktem rodziców, czy robi to facet, czy kobieta.

Nikt nie napisał, że dziecko ma być z eks, każdy widzi, że ty sprawujesz dobrą i odpowiedzialną opiekę. I w ogóle nie w tym kierunku szło moje rozumowanie.
Ja wybiegam już w przyszłość twojego dziecka bo czy fajnym jest myśleć, że ma się okropną matkę? Są sposoby na minimalizowaniem strat- za tym się opowiadam.

416 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2019-10-19 14:36:36)

Odp: rozstanie po kilkunastu latach wspólnego związku, córka...

Dla Ciebie Kejt widać że dziecko jest przedmiotem i niczym więcej.. przykre. Na myślenie nastolatki matka sobie pracuje.  Sama.

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach

417

Odp: rozstanie po kilkunastu latach wspólnego związku, córka...
Ela210 napisał/a:

Dla Ciebie Kejt widać że dziecko jest przedmiotem i niczym więcej.. przykre. Na myślenie nastolatki matka sobie pracuje.  Sama.

Przeciwnie, nigdy nie wykorzystałam swoich dzieci w walce z eks. Nawet jak pewne decyzje były dla mnie krzywdzące.

Wiem jak łatwo "przekręcić" dziecko na swoją stronę szczególnie jeśli ma się na nie wpływ 26 dni w miesiącu.
Dzieci też starają się być lojalne wobec tego kto w większości sprawuje nad nimi opiekę i sprawia, że mają poczucie bezpieczeństwa.
Ale ja wiem, że dziecko kiedyś staje się dorosłym i zaczyna na nowo "przeglądać" swoją przeszłość.

Nie opisuję dokładnie mojej historii na tym forum bo jest (forum) zbyt schematyczne i pewnie w sekundę nazwano by mnie trollem.

418 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2019-10-19 15:36:20)

Odp: rozstanie po kilkunastu latach wspólnego związku, córka...

A masz nastolatki? Jakby Twój były zachowywał się jak żona Marka nakazałabyś im jazdy do innego  miasta gdyby tego nie chciały? serio?

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach

419

Odp: rozstanie po kilkunastu latach wspólnego związku, córka...
Ela210 napisał/a:

A masz nastolatki? Jakby Twój były zachowywał się jak żona Marka nakazałabyś im jazdy do innego  miasta gdyby tego nie chciały? serio?

Nie da się uciec od ojca czy matki, trzeba się z tym zmierzyć. U Marka sytuacja nie jest tragiczna, do rozstania mama zachowywała się jak mama.
Niczego nie trzeba zaraz nakazywać, trzeba rozmawiać i tłumaczyć, wspierać i szukać rozwiązań.
Taka "niestety" rola tego mądrzejszego rodzica.

420

Odp: rozstanie po kilkunastu latach wspólnego związku, córka...

Nie, zostający z dzieckiem rodzic nie ma obowiązku dbać o kontakty dzieci z tym rzekomo głupszym i fałszowania rzeczywistości na korzyść tamtego.
Nic w tym dobrego nie widzę.

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach

421

Odp: rozstanie po kilkunastu latach wspólnego związku, córka...
Ela210 napisał/a:

Nie, zostający z dzieckiem rodzic nie ma obowiązku dbać o kontakty dzieci z tym rzekomo głupszym i fałszowania rzeczywistości na korzyść tamtego.
Nic w tym dobrego nie widzę.

Zupełnie nie rozumiesz moich słów, ale ok.

Jeśli drugi rodzic nie chce kontaktów to trudno, jednak gdy szuka tego kontaktu to należy wykorzystać szansę.

To ostatnia moja wypowiedź w tym temacie:)

422 Ostatnio edytowany przez MarekDV (2019-10-19 17:13:53)

Odp: rozstanie po kilkunastu latach wspólnego związku, córka...

Niestety, kolejny raz odpowiadasz nie na FAKTY, a na swoje wyobrażenie o nich. MATKA MIAŁA PRZYZNANE KONTAKTU Z CÓRKĄ. NIE REALIZOWAŁA ICH. KIEDY JA WOZIŁEM CÓRKĘ NA SPOTKANIA, W WYZNACZONYM MIEJSCU, O WYZNACZONEJ GODZINIE, ZDARZAŁO SIĘ NAM "CAŁOWAĆ KLAMKĘ". Czy teraz jaśniej? Zmieniała terminy spotkań, bo wolała "party na klepisku" niż spotkania z córką. Ja przywoziłem córkę, kiedy chciała, gdzie chciała - zawsze, kiedy miała życzenia zmienić termin i miejsce spotkania wyznaczonego przez sąd. I Ty piszesz, że ja "nie chce jej dać szansy"..? Wolne żarty.

I nie ja "tworzę dziwne zestawienia" - to moja była i jej rodzina nieustannie mnie oskarżają, że manipuluję dzieckiem, psychologami, pedagogami, sędzią i Bóg raczy wiedzieć, kim jeszcze. Gdybyś znała moją córkę, wiedziałabyś, że ze zmanipulowaniem jej problemy miałby nawet Zygmunt Freud. wink Ale ja musze nieustannie słuchać i czytać, że jestem "wielkim manipulatorem" i uosobieniem zła. A Ty klepiesz te farmazony non-stop, chociaż w ogóle mnie nie znasz. Tylko dlatego, że (co zupełnie zrozumiałe) czuję się głęboko zraniony i oszukany, bez cienia podstaw zarzucasz mi izolowanie dziecka od matki. A to jest wierutna bzdura. Prawda jest taka, że stan obecny jest w prostej linii konsekwencją zachowania mojej eks. Ludzie wybierając nowego partnera nie muszą koniecznie dążyć do unicestwienia byłego, prawda..? A dzieci mają chyba prawo kochać RÓWNIEŻ TATĘ, prawda..?

423 Ostatnio edytowany przez After (2019-10-19 20:00:33)

Odp: rozstanie po kilkunastu latach wspólnego związku, córka...

Witaj
Przeczytałem Twoją historię i aż włosy stanęły mi na głowie
I szczerze Ci powiem, że jestem pod wrażeniem.
O ile w początkowej fazie popelniałeś błąd za błędem (kto zresztą będąc w podobnej sytuacji ich nie popełnia), to jak wreszcie dotarło do Ciebie z kim masz do czynienia i o co chodzi, to zacząłeś postępować tak jak to powinieneś robić od początku.
Widzisz to zawsze tutaj pisałem. Kobiety uwielbiają mieć pod kontrolą zarówno sytuację, jak i faceta.
Niestety dla niej, wszystko jej się spod tej kontroli wymknęło, wqrwila się i to ona zaczęła popełniać błąd za błędem. Na szczęście dla Ciebie i córki, potrafiłeś to wykorzystać.
Bo na początku kiepsko to z Twojej strony wyglądało
Dyktafon dyktafonem, ale mnie zastanawia, czemu nie korzystałeś rozmawiając z nią lub córką opcji nagrywania tych rozmów w telefonie?
Ale to w tej chwili już nieistotny detal.

Cóż ja mogę Ci podpowiedzieć.
Jedynie to, że nadal musisz być konsekwentnym w tym co robisz. Nie daj się jej wyprowadzić z równowagi i wszystkie jej akcje nadal dokumentuj.
Bo ona cały czas świadomie lub nie, wali sobie juz nie tylko w stopy lecz również w oba kolana nawet tego nie czując. Nie wiem kiedy jej się skończy amunicja ale dopóki ma pełny magazynek, będzie walić bez opamiętania.

To nie jest na szczęście już Twój problem, pod jednakże jednym warunkiem.
Tak jak napisałem powyżej, nie wolno Ci się dać wyprowadzić z równowagi i bezlitośnie z tego  korzystać.
Bo ten jej haj nie będzie trwać wiecznie i jak jej wróci świadomość, to się może naprawdę zacząć spektakl z jej strony.
I na to musisz być przygotowany

Jeśli byś przypadkiem chciał się z nią spotkać lub ona z Tobą w sprawie dziecka, czy też w sprawach majątkowych, to staraj się aby to nie było spotkanie w cztery oczy,
Nawet w sądzie raczej unikaj takiego kontaktu
Potknie się na schodach, a oskarzy ciebie o to że ją popchnąłeś.
Lepiej na zimne dmuchać niż później udowadniać, że nie jesteś wielbłądem
Trzymam mocno kciuki za Was, tzn za córkę i Ciebie.
Szkoda, że to tak wszystko się przeciąga, ale skoro tyle wytrzymałeś, to dasz radę.

Co do osób Ciebie atakujących nie ma sensu z nimi wydawać się w dyskusję, bo wg nich musisz udowodnić, że nie jesteś wielbłądem. Szkoda na to Twoich nerwów. Po prostu mają duże problemy z czytaniem tekstu ze zrozumieniem.
Całkiem spora bowiem grupa kobiet traktuje swoje dzieci jako źródło dodatkowego dochodu mając w czterech literach ich dobro. W Polsce nadal pokutuje bowiem obraz matki Polki cierpiacej. Na szczęście powolutku co prawda ale to się już zmienia
TY jesteś blisko córki i sam wiesz najlepiej jaka jest prawda.
A ja nie mam żadnych podstaw aby Ci nie wierzyć.
To jeden z bardziej paskudnych tematów, jakie tutaj czytałem
Matka otumaniona miłością do tego stopnia, że ma w dupie to przez co musi przechodzić jej córka to naprawdę nie jest tak częste

Na razie wynik meczu brzmi 2:0 dla Ciebie,
Masz córkę przy sobie, jest z dala od tej patologi
Nie ma qrewny w domu
Ale pamiętaj, że mecz nadal trwa,
Więc musisz być skoncentrowany do aż do końcowego gwizdka,
Nie wolno Ci popełnić jakiegoś błędu, który odwróci sytuację na Twoją niekorzyść.
Wniosek do sądu o zniesienie współasnosci jest bardzo dobrym posunięciem. Szkoda tylko, że tak późno
Skoro wspólnie korzystaliscie z nieruchomości, a Ty ponosiłeś cały uzasadniony koszt jej utrzymania, w myśl KC o ile się nie mylę, masz prawo domagać się ich zwrotu, Czyli ona jest Twoim dłużnikiem Ale to na 100 % powinien wiedzieć prawnik
Opatrzność chyba nad Tobą chłopaku czzuwała, że nie było ślubu.
Wtedy to dopiero miałbyś ból głowy smile
Nie rozczulaj się tak bardzo nad jej losem.
Niestety dla Ciebie, zapomnij o tym co było kiedyś. Nie czas na sentymenty
Stań się wobec niej zimnym, wyrachowanym sqrwysynem.
Takie jak ona liczą się z argumentem siły, a nie z siłą argumentów.
Słabymi gardzą. To właśnie przerabiałeś na samym początku.i masz cały czas tego próbki teraz.
Ona od samego początku wraz ze swoją p....ną rodzinką nie traktowała córki jako swojego kochanego dziecka, które trzeba chronić za wszelką cenę mimo tego co się stało.
Ona chciała użyć własnego dziecka jako zakladnika i żywej tarczy, aby Ciebie zmiekczyc i wykorzystać twoją miłość do córki aby ugrać maksymalnie co się da.
Ona od początku chciała i nadal to jest jej głównym celem aby odciąć Ciebie od córki i sprowadzić Ciebie wyłącznie do roli dostarczciela kasy.
Jak ktoś, kto Ciebie atakuje, tego nie widzi tzn, że ma problemy z czytaniem tekstu ze zrozumieniem.

To jej na szczęście się nie udało i mam nadzieję, że się nigdy nie uda.

Nie znam Twojej ex, ale jej zachowanie i postępowanie wygląda na typowe x pogranicza borderline. Z udziałem ddd.
A od takich trzeba spierdalac jak najdalej tylko się da.
To jedyny sposób aby od takiej osoby się uwolnić i siebie uratować
Nie rozpaczaj, a raczej się ciesz, że pozbyłeś się jej z domu
Można tylko współczuć jej kochankowi, bo nie wie w jakie gówno się wpakował.
To jednak jego wybór big_smile
Jakbyś miał chwilę wolnego czasu, to poczytaj sobie ten temat
https://www.netkobiety.pl/t83319.html
Zobaczysz, jak wiele rzeczy Wasze tematy łączy.

3maj się Marek
Pozdrawiam
After

Jakby co to jestem stuprocentowym mężczyzną smile

424

Odp: rozstanie po kilkunastu latach wspólnego związku, córka...

Coś dla Kejt38. Szkoda, że Cię tutaj dzisiaj nie było. Po nagłym ataku tęsknoty wink za córką, mama pojawiła się w naszym mieście. Zażądała spotkań 3 dni z rzędu po 3 godziny. Kiedy wyjaśniłem, że córka ma przecież szkołę, zajęcia, klasówki, itd., przystała na opcję "piątek-sobota-niedziela". Jednak wyraźnie jej napisałem, że o ile ja nie mam nic przeciwko jej spotkaniom z córką, to musi jeszcze Małą przekonać. No i zasugerowałem, żeby - skoro nadal nie pozbawiona jest praw - odebrała córkę dzisiaj ze szkoły i spróbowała bezpośrednio, twarzą w twarz, porozmawiać z nią o spotkaniach. Napisałem w sms-ie, że wystarczy, iż później da mi znać, o której córkę odprowadzi do domu. Przez dłuższy czas nie dostawałem żadnej odpowiedzi, więc zapytałem w sms-ie, czy poszła do szkoły po córkę. Przyszła odpowiedź: "Mała czeka na ciebie w szkole". K..a, pojechałem tam. Przed głównym wejściem do szkoły czekała już na mnie eks. Na pierdyliard procent miała opracowany wcześniej scenariusz, a w torebce dyktafon, bo od razu ruszyła do ataku. "Chciałabym z Tobą porozmawiać o naszej córce". Ja: "Ale przecież nie będziemy tutaj, przed szkołą, rozmawiać." Normalnym tonem. Ona, rozglądając się i szukając wzrokiem jakichś potencjalnych świadków (rodziców odbierających dzieci, nauczycielek): "Nie krzycz na mnie! Dlaczego na mnie podnosisz głos?". I taki klimacik... Powiedziałem jej, że w taki sposób w ogóle nie będę z nią rozmawiać. Ona ruszyła za mną i dalej: 'Nie krzycz na mnie", itp. Żałosne to było. I w kółko mantra o tym, że ja "sączę dziecku jad", etc. Wyszła córka - okazało się, że matka była "po nią" wcześniej, ale znowu się pokłóciły i córka nie chciała z nią nigdzie iść. Eks zażądała, żebym córkę przywiózł po południu do parku dla dzieci. Powiedziałem, że zrobię to, jeżeli córka będzie tego chciała. Mała, że nie ma mowy. I od nowa cyrk. Przechodzą rodzice, panie nauczycielki. Po prostu pięknie. W końcu idziemy do samochodu. Eks szarpie drzwiami wynajętego przeze mnie auta mówiąc do mnie: "Widać, że jesteś zdenerwowany. Nie ukryjesz tego. Denerwujesz się. Nie umiesz się opanować." I dodaje: "Idę do mieszkania (czytaj: naszego)". Przyjechaliśmy pod dom z córką - czekała. I od nowa - tym razem spektakl dla sąsiadów. W końcu odpuściła. Ale po godzinie znowu sms-y z żądaniami przywiezienia córki, a potem, żeby córka wyszła na dwór, bo "mam jej do przekazania kilka rzeczy." Córka nie chciała. W międzyczasie eks powiedziała mi np., że "sprawiedliwie mnie zgłosiła do MOPS i na policję" (odpowiedziała mi tak, kiedy wyraziłem zdziwienie, że po takich brzydkich, niczym nieuzasadnionych "zagraniach", ma czelność mieć wobec mnie jeszcze jakieś "oczekiwania"). Ciekawe, co przyniesie dzień jutrzejszy i kolejne...

425

Odp: rozstanie po kilkunastu latach wspólnego związku, córka...

Dobrze ci radzi After, spotkania koniecznie ze swiadkiem, z nagrywaniem w kieszeni, u niej wyrazna determinacja aby wyrwac od ciebie dziecko, bo alimenty to dla niej za wiele, a I wtedy 500+ dla niej

426

Odp: rozstanie po kilkunastu latach wspólnego związku, córka...

Marku , czytałem kiedyś na innym portalu , historię faceta , którego zdradziła żona i jeszcze chciała z niego zrobić na siłę przemocowca . Pewnego wieczoru umówiła się z mężem w domu , była przed nim i w momencie jak wchodził do mieszkania zaczęła krzyczeć aby jej nie bił , w tym samym momencie kochanek który czekał pod domem zadzwonił po policję , wszystko było ukartowane , zdziwiła się tylko gdy za jej mężem wszedł też sąsiad który stał w tyle , została ukarana za bezpodstawne wezwanie policji . Piszę Ci to , bo jak widać Twoja była też zaczyna odstawiać teatr i nie wiesz tak naprawdę do czego jeszcze się posunie , tak jak pisał After , zabezpieczaj się , miej zawsze przy sobie dyktafon , nagrywaj te jej chore akcje . To też dużo wnosi do sprawy , pokazuje jaka jest teraz naprawdę . Ona uznaje w tym momencie tylko swój interes . Najgorsze jest w tym wszystkim , że nie potrafi zapanować nad swoimi chorymi emocjami i nie dostrzega tego , jaki ma to wpływ na relacje z Tobą jak i z córką . Trzymaj się .

427

Odp: rozstanie po kilkunastu latach wspólnego związku, córka...

Marku, jedyne co mogłabym Ci poradzić - to zdecydowana i nie wzbudzająca wątpliwości reakcja.
Nie wiesz, do czego Twoja partnerka jest w stanie wykorzystać te nagrania, ani kto będzie ich słuchał.
Musisz reagować tak, aby jednoznacznie obnażać jej prowokacje i nie pozostawiać wątpliwości, że jesteś ofiarą manipulacji.
Kiedy ona zaczyna odgrywać teatr z tym, żebyś na nią nie krzyczał, odpowiadaj zdecydowanie - że o czym ona mówi, jedyną osobą która tu podnosi głos jest ona sama, że Ty na nikogo nie krzyczysz.
Eks szarpie drzwiami wynajętego przeze mnie auta mówiąc do mnie: "Widać, że jesteś zdenerwowany. Nie ukryjesz tego. Denerwujesz się. Nie umiesz się opanować." - Twoja odpowiedź - proszę nie niszczyć mojego auta, bo będę zmuszony wezwać policję.
Mam niedobre przeczucie, że to dopiero początek spektaklu jednej aktorki, i że czeka Cię jeszcze droga przez mękę.
Tylko się spodziewać niebieskiej karty, i oskarżeń o molestowanie.
Ta kobieta chwilowo nie jest zdolna do prowadzenia normalnego dialogu, dlatego musisz zdecydowanie ucinać prowokacje.

The past cannot be changed,
forgotten, edited, or erased.
It can only be accepted.

428

Odp: rozstanie po kilkunastu latach wspólnego związku, córka...

@IsaBella 77: Niebieską Kartę już miałem. Można o tym przeczytać kilka stron wcześniej. Stwierdzono bezpodstawność tejże i zamknięto procedurę.

@After: Czytałem wątek, do którego link mi wkleiłeś - masz rację, są podobieństwa. Jednak u mnie NIE MA MOWY o powrocie. Absolutnie. No way. Nie po tym, co eks zrobiła nie tylko mnie, ale i córce. Nie było żadnego powodu, żeby z rozstania robić "trzecią wojnę światową" - a ona zrobiła, bo nie dostała kasy i córka wybrała mnie.

429

Odp: rozstanie po kilkunastu latach wspólnego związku, córka...

Po prostu uważaj na siebie.
Stosunek jej jako matki, do Waszego dziecka jest bardzo wymowny.
Ona albo jest nadal w totalnym amoku, albo nie dba już o nic, bo dotarło do niej, że spaliła już wszystkie mosty.
To oznacza, że jest w stanie zrobić każde świństwo.

The past cannot be changed,
forgotten, edited, or erased.
It can only be accepted.

430

Odp: rozstanie po kilkunastu latach wspólnego związku, córka...

pamietaj jedno, to co ona nagra, to mozna zmanipulowac, wybrac tylko te kawalki, ktore ona bedzie chciala uzyc, wiec miej swoj dyktafon i nagrywaj wszystko

W tym cały jest ambaras, żeby dwoje chciało naraz,

431

Odp: rozstanie po kilkunastu latach wspólnego związku, córka...

Dzisiaj znowu "dała mi popalić". Telefony do córki (to mi nie przeszkadza), ale i do mnie - bez żadnego sensu/potrzeby, ot tak - żeby "nabluzgać".

Czekała chyba na mnie pod domem, bo ledwie się pojawiłem z psem na spacerze, od razu mnie "dopadła" i znowu "heja" - że moja wina, że jestem taki a taki, itp., itd.

Potem seria emaili i sms-ów w podobnym stylu - że chory z nienawiści jestem, psychiczny, egoista, etc.

Trochę, szczerze mówiąc, jestem wykończony tym wszystkim. "Najśmieszniejsze" jest to, że kiedy regularnie powtarzam córce, że powinna się jednak spotkać z mamą, że powinna z mamą rozmawiać, że to, że mama odeszła ode mnie nie oznacza, że jej nie kocha, itd. - to słyszę od Małej, że bronię mamy i że chcę się jej (córki) pozbyć.

432

Odp: rozstanie po kilkunastu latach wspólnego związku, córka...

Zablokowałabym ją gdzie tylko to możliwe, informując uprzednio, że w związku z agresywnym nękaniem, jedynym sposobem do kontaktu w sprawach dziecka - pozostaje droga mailowa.

The past cannot be changed,
forgotten, edited, or erased.
It can only be accepted.

433

Odp: rozstanie po kilkunastu latach wspólnego związku, córka...

Marku , dzieci mimo całej tej sytuacji i w tym wieku , potrafią już odróżnić dobro od zła , dajesz małej stabilność i poczucie bezpieczeństwa . Wyobrażasz ją sobie znów w tym pociągu ? Jeszcze nieraz będziesz narażony na ataki byłej ale staraj się to sprowadzić do minimum , kontakt tak jak wyżej napisany e-mail czy tez SMS dla udokumentowania . Mała nie chce w tym momencie kontaktu to nie zmuszaj .

434

Odp: rozstanie po kilkunastu latach wspólnego związku, córka...

To samo mówi mi psycholog, do której chodzę. Mówi: "Niech pan już nie naciska, nie nalega, żeby córka koniecznie widywała się z mamą. Zrobił pan bardzo dużo w tym kierunku, mimo ewidentnie wrogich zachowań byłej partnerki. Proszę odpuścić." To niby takie proste, ale kiedy się co chwila czyta w emailach/sms-ach, że jest się "chorym z nienawiści", "chorym psychicznie", "okrutnym egoistą", itp., to w pewnym momencie człowiek zaczyna się zastanawiać, czy może jednak nie mógłby jeszcze czegoś zrobić. Więc próbuję tłumaczyć córce, że powinna spotkać się z mamą, dać jej szansę - tak, robię to wbrew sobie i temu, co widzę ze strony eks - ale "czuję się w obowiązku". Córka źle na to reaguje - ma głęboki uraz do matki, a dla matki wszystko jest prościuteńkie: "Ty ją przeciwko mnie nastawiłeś". Matka zresztą otwarcie mówiła/mówi, że ona chce, żeby Mała mieszkała z nią i jej nowym partnerem. Ona w ogóle nie przyjmuje do wiadomości, że nasza córka może tego nie chcieć.

435

Odp: rozstanie po kilkunastu latach wspólnego związku, córka...
MarekDV napisał/a:

To samo mówi mi psycholog, do której chodzę. Mówi: "Niech pan już nie naciska, nie nalega, żeby córka koniecznie widywała się z mamą. Zrobił pan bardzo dużo w tym kierunku, mimo ewidentnie wrogich zachowań byłej partnerki. Proszę odpuścić." To niby takie proste, ale kiedy się co chwila czyta w emailach/sms-ach, że jest się "chorym z nienawiści", "chorym psychicznie", "okrutnym egoistą", itp., to w pewnym momencie człowiek zaczyna się zastanawiać, czy może jednak nie mógłby jeszcze czegoś zrobić. Więc próbuję tłumaczyć córce, że powinna spotkać się z mamą, dać jej szansę - tak, robię to wbrew sobie i temu, co widzę ze strony eks - ale "czuję się w obowiązku". Córka źle na to reaguje - ma głęboki uraz do matki, a dla matki wszystko jest prościuteńkie: "Ty ją przeciwko mnie nastawiłeś". Matka zresztą otwarcie mówiła/mówi, że ona chce, żeby Mała mieszkała z nią i jej nowym partnerem. Ona w ogóle nie przyjmuje do wiadomości, że nasza córka może tego nie chcieć.

Wszystkie jej e-maile, wiadomosci dobrze archiwuj, tak na wszelki wypadek, nie wie nikt do czego jeszcze posunie sie ta kobieta

W tym cały jest ambaras, żeby dwoje chciało naraz,

436

Odp: rozstanie po kilkunastu latach wspólnego związku, córka...
MarekDV napisał/a:

To samo mówi mi psycholog, do której chodzę. Mówi: "Niech pan już nie naciska, nie nalega, żeby córka koniecznie widywała się z mamą. Zrobił pan bardzo dużo w tym kierunku, mimo ewidentnie wrogich zachowań byłej partnerki. Proszę odpuścić." To niby takie proste, ale kiedy się co chwila czyta w emailach/sms-ach, że jest się "chorym z nienawiści", "chorym psychicznie", "okrutnym egoistą", itp., to w pewnym momencie człowiek zaczyna się zastanawiać, czy może jednak nie mógłby jeszcze czegoś zrobić. Więc próbuję tłumaczyć córce, że powinna spotkać się z mamą, dać jej szansę - tak, robię to wbrew sobie i temu, co widzę ze strony eks - ale "czuję się w obowiązku". Córka źle na to reaguje - ma głęboki uraz do matki, a dla matki wszystko jest prościuteńkie: "Ty ją przeciwko mnie nastawiłeś". Matka zresztą otwarcie mówiła/mówi, że ona chce, żeby Mała mieszkała z nią i jej nowym partnerem. Ona w ogóle nie przyjmuje do wiadomości, że nasza córka może tego nie chcieć.

Matka małej , wybrała nowe życie , SAMOLUBNIE zakładając , że dziecko też będzie chciało iść z nią w nowe , ale tu nastąpiło zderzenie z rzeczywistością .Córka nie ma 2 latek , dodatkowo gdyby jeszcze mama , wprowadzała nowego partnera powoli przy tym zachowując się przy córce normalnie to byłoby inaczej , ale w tym przypadku , dostarczyła córce od samego początku niezłych wrażeń np. Kochanek w pociągu , chore jazdy w Ciebie , fałszywe oskarżenia itp . Córka jest już bardzo mądra , wybrała sobie znane środowisko , szkoła , inne dzieci , stabilny zrównoważony ojciec . Mama dziecka powinna to uszanować ale jak widać ciężko to jej wychodzi .

437 Ostatnio edytowany przez Pokręcona Owieczka (2019-10-28 08:55:04)

Odp: rozstanie po kilkunastu latach wspólnego związku, córka...
MarekDV napisał/a:

Trochę, szczerze mówiąc, jestem wykończony tym wszystkim. "Najśmieszniejsze" jest to, że kiedy regularnie powtarzam córce, że powinna się jednak spotkać z mamą, że powinna z mamą rozmawiać, że to, że mama odeszła ode mnie nie oznacza, że jej nie kocha, itd. - to słyszę od Małej, że bronię mamy i że chcę się jej (córki) pozbyć.


Domyślam się, co przeżywasz, ale to co przeżywa Twoja córka, to jakaś masakra.

Wiesz co, Marku, ja bym przestała namawiać córkę na rozmowy i spotkania z matką. Po co to robisz? To tylko obróci się przeciwko Tobie. Córka nie ma 3 latek, widzi co się dzieje i z kim ma do czynienia. Słyszysz od niej, że pokłóciła się z matką pod szkołą i nie chce się z nią spotykać, a Ty ją na siłę namawiasz. No proszę... Nie utrudniasz kontaktów, matka sama je sobie ograniczyła, jesteś otwarty na propozycje, ale przestań namawiać córkę do tych kontaktów.
Ona ma prawo nie chcieć, trzeba uwzględnić wolę dziecka.
IsaBella dobrze radzi, przejdź na kontakt mailowy, zero rozmów, zero spotkań.
Masz do czynienia z osobą niestabilną emocjonalnie i powinieneś chronić dziecko przed jej atakami. Przestań być adwokatem diabła.

438

Odp: rozstanie po kilkunastu latach wspólnego związku, córka...

Zachowanie twojego dziecka jest zupelnie naturalne, trzyma sie tego zna, gdzie jest od lat, gdzie ma wszystko poukladane zamiast isc na slepo za matka do nie wiadomo kogo, nie wiadomo gdzie, dlatego ty musisz byc dla swojego dziecka jak opoka, co zawsze jest, nigdy nie zawiedzie

439

Odp: rozstanie po kilkunastu latach wspólnego związku, córka...

Chyba rzeczywiście przestanę nalegać i ciągle mówić córce, że powinna spotykać się i rozmawiać z mamą. Jeżeli sama w którymś momencie poczuje, że tego chce, i tak mi to powie. Wie, bo jej to ciągle powtarzam, że będę ją zawsze kochać - nawet, jeżeli kiedyś stwierdzi, że woli mieszkać z mamą. Ona mówi, że jestem "głupiutkim miśkiem". Chwilami mam wrażenie, że jest dużo silniejsza ode mnie.

Eks napisałem w ostatnim emailu, że jeżeli nadal będzie mnie obrażać i atakować w emailach właśnie, jak również w sms-ach i kontaktach bezpośrednich, to będę się z nią komunikować wyłącznie poprzez adwokata. Dosyć mam tego "odbijania piłeczki". Ona wie swoje, ja swoje - ciągłe "mielenie" tych samych wątków (co jej wydaje się sprawiać jakąś chorą frajdę) nie ma najmniejszego sensu.

Czekam po prostu na drugą rozprawę (połowa grudnia). W międzyczasie może nastąpić "otwarcie drugiego frontu walk", czyli rozpoczęcie sprawy "czyszczącej" finanse. Eks nie wie chyba jeszcze, że mój adwokat złożył już w sądzie dokumenty.

Wymieniłem drzwi w zamkach, po Wszystkich Świętych idę ją wymeldować.

440

Odp: rozstanie po kilkunastu latach wspólnego związku, córka...
MarekDV napisał/a:

Wymieniłem drzwi w zamkach, po Wszystkich Świętych idę ją wymeldować.

Tylko jej tego nie mów. Jak będziesz w urzędzie to pamiętaj - nie wiesz gdzie ona jest i nie masz z nią kontaktu.

Posty [ 386 do 440 z 456 ]

Strony Poprzednia 1 6 7 8 9 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » rozstanie po kilkunastu latach wspólnego związku, córka...

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018