Porzucenie dla byłej - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Porzucenie dla byłej

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 9 ]

1 Ostatnio edytowany przez meggiswe23 (2019-07-19 00:46:58)

Temat: Porzucenie dla byłej

Cześć wszystkim smile Przychodzę z taką trochę historią z mojego życia, mając nadzieję, że pomoże mi to uporać się z zerwaniem (minął już rok).
Najśmieszniejsze jest to, że nie wiem nawet czy mogę to tak nazwać... W wiosnę w tamtym roku, zaczął mnie podrywać mój znajomy (K.) z akademika ze studiów.
Wcześniej tylko gadaliśmy, kiedy do mnie przychodził, albo gdy spotykaliśmy się w kuchni (głównie dzięki wspólnym znajomym i tym, że pokoje mieliśmy obok siebie).
Ja w międzyczasie zauroczona byłam w jego koledze, jednak zostałam odrzucona na koniec kwietnia. K. o wszystkim się dowiedział. Krótko po tym, zaczął do mnie więcej pisać
oraz dawać różne znaki. Coraz częściej mnie odwiedzał, a raz spytał mnie czy bym gdzieś z nim wyszła. Najpierw nie chciałam, dlatego, że widziałam w nim tylko kolegę. Pytałam
się, czy mam na poważnie traktować jego propozycje, na co on mnie spytał, czy chcę, żeby to było na poważnie. Wydawało mi się, że jest on typem podrywacza (wcześniej kręcił
z moją koleżanką ze studiów, ale nie wyszło im), o czym mu napisałam, ale on odrzekł, że ostatnio to tylko tak ze mną.
W końcu stwierdziłam, że co tam. Zgodziłam się. Nadszedł dzień randki i zero odzewu od niego. Dopiero późno wieczorem do mnie napisał, czy o nim zapomniałam. Ostatecznie
oglądaliśmy film. No i tak to się zaczęło. Nie powiem, zakochałam się po uszy i to w tak krótkim czasie. Stwierdziłam, że jesteśmy w czymś, co można nazwać "związkiem". Całowaliśmy się oraz ogólnie robiliśmy rzeczy, które się robi w związku. Raz spytałam się go czy jesteśmy parą. Ale on jakoś wymigał się od tego pytania i nie odpowiedział - widać było,
że tak nie uważa. Na końcu czerwca (a "związek" zaczął się miesiąc wcześniej) spotykaliśmy się już codziennie, nocowaliśmy u siebie w pokojach, rozmawiając do późnej nocy. Potrafiliśmy
spędzać ze sobą całe 24h. Mieliśmy wiele rozmów, które dawały mi nadzieję na dłuższy związek. Ale wszystko przepadło na początku lipca. Pamiętam, jak miała przyjechać do niego
koleżanka, bo przyjechała na egzaminy. Przyjechała rano, kiedy jeszcze u niego spałam, więc widziała, że już kogoś ma. A następnego dnia spotykała się z jego byłą, dlatego że to wspólni znajomi.
Jestem na 99% pewna, że powiedziała jego byłej, o tym, że u niego byłam, dlatego, że dzień po ich spotkaniu, w czwartek, była napisała do K. Był wtedy przy mnie i zobaczyłam, że to była (wcześniej mi o niej opowiadał i widziałam, że nadal coś do niej czuje, a zerwała z nim rok przed tym). Najpierw olewał jej wiadomości. Ale w piątek musiałam jechać do domu, i wracałam dopiero w poniedziałek.
No i tej decyzji o wyjeździe bardzo żałuję. Kiedy do niego pisałam w tamten weekend, czułam, że coś jest nie tak. Odpisywał mi od niechcenia. Byłam ciekawa co się stało, więc kiedy wróciłam
do akademika, poszłam do niego. Od razu zauważyłam, że wygląda na jakiegoś smutnego, mówił że nie wie jak rozwiązać pewną sprawę, że nawet szukał na google porad. Ale nie powiedział
o co chodziło (oczywiście, że nie haha). Powiedziałam mu, że jak coś to mu pomogę i żeby się odezwał jak będzie chciał pogadać, po czym wróciłam do siebie.
W środę późnym wieczorem napisał do mnie. Napisał, że widzi we mnie tylko koleżankę i że nie widzi nas w związku. Wkurzyłam się szczerze mówiąc i popłakałam się.
Napisałam mu, że mógłby przynajmniej powiedzieć mi to osobiście, w końcu był w pokoju na tym samym piętrze. Domyśliłam się, że pewnie wrócił do byłej. Najpierw nic mi nie odpisywał,
ale w końcu napisał, że to jego błąd i mógł ze mną nic nie zaczynać (dlatego, że mu to wypomniałam, że na początku ja nic do niego nie czułam, i że mógł w ogóle nic nie zaczynać).
I to była ostatnia wiadomość jaką od niego dostałam.
Okazało się, że miałam rację. Dosłownie następnego dnia, jego była wstawiła z nim zdjęcie z opisem, z którego dało się zrozumieć, że są ze sobą z powrotem.
Pojechałam wtedy do domu i tylko ryczałam. Do dnia dzisiejszego nie napisał mi żadnej wiadomości, nie przeprosił mnie (mimo, że mijaliśmy się kilka razy).
W dodatku coś za co siebie nienawidzę, to, że pisałam do niego po pijaku głupoty.
Wydaję mi się, że chyba przez to, że ani razu nie usłyszałam od niego przepraszam, to nie umiem sobie z tym poradzić. W sensie, normalnie funkcjonuje, ale od czasu
do czasu złapie mnie straszny dół i sobie popłaczę przed snem.
Czuję się strasznie głupia, że się tak w nim zakochałam, kiedy on mnie tak potraktował.
W zasadzie nie wiem po co to wszystko piszę, może mam nadzieję, na jakieś słowa wsparcia, albo i krytyki smile Albo może ktoś ma podobne przeżycia?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Porzucenie dla byłej

ech, współczuję Ci teraz dziewczyno- po prostu to zapewne uroczy, ale niedojrzały chłopiec..Zaangażowałaś się?- to super, potrafisz smile
Spotkasz innego kto to doceni. Idż dalej. Przeżyłam coś podobnego będąc w Twoim wieku i zapewniam, że po latach pozostaną z tego tylko te miłe wspomnienia smile Nawet jak teraz odrobinę gorzko..

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach

3

Odp: Porzucenie dla byłej

Docenisz to że tak się stało i to że, ona do niego wróciła za rok,może za dwa. Nie chciałabyś być z takim tchórzliwym dupkiem w dłuższej perspektywie. Otrzyj swoją młoda buźkę i idź w świat. Cale piękne miłosne życie jeszcze przed tobą . A facet który nie potrafi spojrzeć kobiecie w oczy i się pożegnać to nie facet. Ale wiem,że ci smutno. Każdemu by było.

4

Odp: Porzucenie dla byłej

Karma do niego wróci. Była go zostawiła a jak dowiedziała się, ze kogoś ma to włączył jej się syndrom psa ogrodnika. Odzyskała go jednym pstryknięciem palców i prawdopodobnie tak samo szybko się go wkrótce pozbędzie.

5

Odp: Porzucenie dla byłej

Przykro mi i szkoda Twojego bólu, ale wykorzystasz to doświadczenie w późniejszych relacjach. Będziesz mocniejsza.

6

Odp: Porzucenie dla byłej

im szybciej o nim zapomnisz, tym lepiej dla ciebie, to przykre byc potraktowanym jako zabawka, na czas kiedy w ich zwiazku sie pokielbasilo, ale odbierz to jako nauke, nigdy nie zaczynaj zwiazku z nikim, kto definitywnie nie skonczyl poprzedniego

7

Odp: Porzucenie dla byłej

Współczuję, bo chłopak oszukał Cię i wykorzystał, ale...historia wydarzyła się rok temu, a Wasz "związek" trwał tylko około 1,5 miesiąca!
Nie uważasz, że czas ruszyć do przodu, przestać rozdrapywać rany i rozczulać się nad sobą?

8

Odp: Porzucenie dla byłej

meggiswe

Byłaś plastrem emocjonalnym. On wolał eksię, a z Tobą się spotykał, żeby nie czuć samotności.

9

Odp: Porzucenie dla byłej

Dzięki wielkie za słowa wsparcia wink Jednak potrzebowałam czegoś takiego.
josz - wiem o tym, i jestem na siebie za to strasznie zła, że nadal go wspominam, mimo że to wszystko trwało tak krótko! Ale ostatni rok mi minął tak szybko, nawet nie ogarnęłam, że to już tyle czasu. Dlatego chyba zdecydowałam się tutaj napisać, bo potrzebowałam jakiegoś otrząśnięcia z tego wszystkiego i zrozumienia.

Posty [ 9 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Porzucenie dla byłej

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018