Przyjaciółka nie chce przyjść na ślub - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Przyjaciółka nie chce przyjść na ślub

Strony Poprzednia 1 2 3

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 77 do 95 z 95 ]

77 Ostatnio edytowany przez żyworódka (2019-05-15 07:56:44)

Odp: Przyjaciółka nie chce przyjść na ślub
feniks35 napisał/a:

...Ból spowodowany zerwaniem przyjazni nie przeminie oczywiscie raz dwa ale Autorka zdazy sie z nim chociaz troche oswoic do dnia slubu. Lepiej by bylo zeby dostala gonga w postaci awantury urzadzonej przez przyjaciolke w kosciele czy na sali weselnej?...

...EDIT:Przyszla mi jeszcze do glowy taka refleksja, ze duze grono osob wypowiadajacych sie tu negatywnie odnosnie postawy Autorki dokonalo takiej oceny nie tylko dlatego ze same postapilyby inaczej tylko dlatego ze one podobnie jak tamta przyjaciolka unioslyby sie dumą gdyby ich ego nie zostalo dopieszczone tytulem swiadkowej...

Ponosi cię fikcja literatacka.
Mnie przyszła do głowy taka refleksja, że bronisz postawy autorki tylko dlatego, bo zachowałaś się podobnie w sytuacji dla ciebie trudnej, gdy musiałaś wybrać między przyjaźnią, a potrzebą chwili.

"Ludzi poznajemy w momencie, kiedy sytuacja jest dla nich trudna, wtedy pokazują prawdziwą twarz" - przeczytane na forum
Zobacz podobne tematy :

78

Odp: Przyjaciółka nie chce przyjść na ślub

Nie wiadomo dokładnie jak było, bo autorka mało szczegolow podaje, ale faktem jest, ze ludzie mało sobie cenia przyjazn.

79 Ostatnio edytowany przez feniks35 (2019-05-15 08:31:20)

Odp: Przyjaciółka nie chce przyjść na ślub
żyworódka napisał/a:
feniks35 napisał/a:

...Ból spowodowany zerwaniem przyjazni nie przeminie oczywiscie raz dwa ale Autorka zdazy sie z nim chociaz troche oswoic do dnia slubu. Lepiej by bylo zeby dostala gonga w postaci awantury urzadzonej przez przyjaciolke w kosciele czy na sali weselnej?...

...EDIT:Przyszla mi jeszcze do glowy taka refleksja, ze duze grono osob wypowiadajacych sie tu negatywnie odnosnie postawy Autorki dokonalo takiej oceny nie tylko dlatego ze same postapilyby inaczej tylko dlatego ze one podobnie jak tamta przyjaciolka unioslyby sie dumą gdyby ich ego nie zostalo dopieszczone tytulem swiadkowej...

Ponosi cię fikcja literatacka.
Mnie przyszła do głowy taka refleksja, że bronisz postawy autorki tylko dlatego, bo zachowałaś się podobnie w sytuacji dla ciebie trudnej, gdy musiałaś wybrać między przyjaźnią, a potrzebą chwili.

A tu zonk. To ja bylam przyjaciolka nie poproszona na swiadkowa i nie zrobilam z fego faktu dramy. Wspominalam o tym zreszta w jednym z pierwszych postow. Generalnie jestem osoba, ktora nawet jesli poczuje się zraniona przez bliska osobe to nie da odczuc tego w taki sposob, ze ja Ci teraz dowale az Ci w piety pojdzie. Kloci mi sie to z idea przyjazni wogole. Czy to w przyjazni czy zwiazku trzeba czasem schowac dume do kieszeni i porozmawiac a nie od razu walic na oslep. Szczegolnie ze Autorka nie chciala przyjaciolki skrzywdzic z rozmyslem, poprostu wybrala na swiadka kogos kto jej sie bardziej kojarzyl z narodzinami jej zwiazku. Ja to potrafie zrozumiec. Nie raz tez bywaly sytuacje ze przyjaciolka musiala mi czegos odmowic albo odwolac spotkanie bo to wchodzilo w konflikt ze sprawami zwiazkowymi. W zyciu nie przyszloby mi jednak do glowy szantazowanie jej ze wybrala meza a nie mnie i kazanie wybierac pomiedzy nami albo zrywanie przyjazni.Tymvardziej gdyby byl zgrzyt a ona chcialaby to wyjasnic to nie powiedzialabym jej lec se do swojego chlopa, przy ktorym tak zglupialas.
Ciekawi mnie czy gdyby Autorka postawila sie np matce ktora liczylaby na to ze corka pojdzie do slubu w jej sukni slubnej to tez wszyscy hukneliby na Autorke ze jest egoistka, zranila uczucia Matki ktora ja urodzila, wychowala itp czy raczej padlyby glosy ze oczekiwania oczekiwaniami ale slub to sprawa mlodych i mama powinna to uszanowac.
W jednym masz racje Zyworodko, mam do tej sprawy osobisty stosunek ale z zupelnie innych wzgledow. Pisalam juz rowniez o tym, ze bylam w takiej "przyjazni" gdzie ciagle bylam tresowana do tego co w imie przyjazni powinnam robic i poswiecac. Spelnianie oczekiwan mojej owczesnej przyjaciolki nie tylko nie zaskarbilo mi jej wdziecznosci ale sklonilo ja do chorych oczekiwan ze poswiece dla niej moj egzamin wstepny do szkoly. Pierwszy i jedyny raz nie spelnilam tego oczekiwania i podobnie jak tu okazalo sie ze te wszystkie wczesniejsze lata to gufno i nic a ona zrywa przyjazn. Dlatego alergie mam na takie roszczeniowe i egoistyczne przyjaciolki.
EDIT: czyja wina by to nie byla to Autorka wyciagnela reke do rozmowy i chciala wytlumaczyc przyjaciolce swoje pobudki. Dostala w odpowiedzi buta na twarz. Rozumiem, ze Ci wszyscy, ktorzy tak podkreslaja jak wazna jest rozmowa w razie konfliktu nadal uwazaja ze to Autorce nie zalezy na tej przyjazni.

80

Odp: Przyjaciółka nie chce przyjść na ślub

dla mnie ten wybór świadka to taka sama wtopa jak przyjście na czyiś ślub w białej sukience. Niby nasz wybór co założymy i nasz sprawa że ładnie nam w białym no ale jednak głupio....
Tak podsumowując zwyczajowo: na świadka wybieramy osobę bliską - przyjaciela, kogoś z rodziny. Jako o osobie bliskiej autorka mówi o swojej przyjaciółce. O świadkach wypowiada się że to wspólni znajomi jej i męża i to słodkie że ich ze sobą poznali. No dla mnie jednoznaczne.

81

Odp: Przyjaciółka nie chce przyjść na ślub
krolowachlodu87 napisał/a:

dla mnie ten wybór świadka to taka sama wtopa jak przyjście na czyiś ślub w białej sukience. Niby nasz wybór co założymy i nasz sprawa że ładnie nam w białym no ale jednak głupio....
Tak podsumowując zwyczajowo: na świadka wybieramy osobę bliską - przyjaciela, kogoś z rodziny. Jako o osobie bliskiej autorka mówi o swojej przyjaciółce. O świadkach wypowiada się że to wspólni znajomi jej i męża i to słodkie że ich ze sobą poznali. No dla mnie jednoznaczne.

Jak dla mnie porownanie totalnie nietrafne. Zakladajac biala sukienke na  slub innej osoby szkodzimy panie mlodej w dniu JEJ slubu. Tu chodzi natomiast o slub Autorki i chyba naprawde ma prawo decydowac jak chce by wygladal.
Wspolczuje ludziom dla ktorych pozory, tytuly i funkcje na slubie sa najwazniejsze i dla nich sa sklonni zerwac dlugoletnia przyjazn, ktora jak mniemam do tej pory byla satysfakcjonujaca dla obu stron. Tymbardziej wspolczuje tym ktorzy w swej obrazie majestatu sa tak zacieci ze nawet wyciagnieta na zgode dlon odtracaja. Strach pomyslec co by bylo gdyby Autorka zawiodla przyjaciolke w jakis mocniejszy sposob typu zdradzila tajemnice, nie udzielila pomocy. No szafot chyba bo o drugiej szansie nie byloby mowy patrzac jaka range nadala temu "przewinieniu."

82

Odp: Przyjaciółka nie chce przyjść na ślub
feniks35 napisał/a:

Rozumiem, ze Ci wszyscy, ktorzy tak podkreslaja jak wazna jest rozmowa w razie konfliktu nadal uwazaja ze to Autorce nie zalezy na tej przyjazni.

Moim zdaniem zależy jej przede wszystkim na zatarciu tego, notabene słusznego, wrażenia, że ta wieloletnia przyjaźń nie okazała się być wystarczająco ważna, by przedłożyć ją nad 'słodkie' akcenty ślubu i wesela.
Odnoszę zresztą wrażenie, że Autorka jest wyraźnie zadziwiona, że przyjaciółka, która do tej pory bez słowa skargi była zawsze, gdy była potrzebna, nagle pokazuje, że ma swoje uczucia. Jednym słowem jest zaskoczona, że przyjaciółka postąpiła z nią tak, jak ona z nią.

Ja oczywiście rozumiem, że to jest jej dzień i powinien odbyć się na jej zasadach, ale przyjaźń to przyjaźń i obowiązujące w niej zasady nigdy nie powinny działać ani tymczasowo w zależności od tego, co na daną chwilę jest wygodne, ani w jedną stronę.

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj smile 
Dzieląc się swoją opinią zawsze pamiętaj, że po drugiej stronie siedzi drugi człowiek. Hejt może ranić!

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz."

83 Ostatnio edytowany przez żyworódka (2019-05-15 14:32:32)

Odp: Przyjaciółka nie chce przyjść na ślub
feniks35 napisał/a:
żyworódka napisał/a:

Mnie przyszła do głowy taka refleksja, że bronisz postawy autorki tylko dlatego, bo zachowałaś się podobnie w sytuacji dla ciebie trudnej, gdy musiałaś wybrać między przyjaźnią, a potrzebą chwili.

A tu zonk. To ja bylam przyjaciolka nie poproszona na swiadkowa i nie zrobilam z fego faktu dramy. Wspominalam o tym zreszta w jednym z pierwszych postow. Generalnie jestem osoba, ktora nawet jesli poczuje się zraniona przez bliska osobe to nie da odczuc tego w taki sposob, ze ja Ci teraz dowale az Ci Szczegolnie ze Autorka nie chciala przyjaciolki skrzywdzic z rozmyslem, poprostu wybrala na swiadka kogos kto jej sie bardziej kojarzyl z narodzinami jej zwiazku. Ja to potrafie zrozumiec....

Feniks, zauważ, że nie jesteś klonem przyjaciółki autorki. Zatem pozwól jej się zachować zgodnie z jej,  a nie z twoimi odczuciami. Owszem można rozumieć zachowanie autorki, ale dla mnie przekroczyła niepisane normy współżycia/zachowań między
dwiema bliskimi osobami,  tutaj dot.to przyjażni.
Edit:
Uważam, że każdy problem należy rozpatrywać indywidualnie, i trzymać się go, a nie tak jak ty,  że  tak powiem poruszasz tematy "w cały świat" .

"Ludzi poznajemy w momencie, kiedy sytuacja jest dla nich trudna, wtedy pokazują prawdziwą twarz" - przeczytane na forum

84

Odp: Przyjaciółka nie chce przyjść na ślub
feniks35 napisał/a:
krolowachlodu87 napisał/a:

dla mnie ten wybór świadka to taka sama wtopa jak przyjście na czyiś ślub w białej sukience. Niby nasz wybór co założymy i nasz sprawa że ładnie nam w białym no ale jednak głupio....
Tak podsumowując zwyczajowo: na świadka wybieramy osobę bliską - przyjaciela, kogoś z rodziny. Jako o osobie bliskiej autorka mówi o swojej przyjaciółce. O świadkach wypowiada się że to wspólni znajomi jej i męża i to słodkie że ich ze sobą poznali. No dla mnie jednoznaczne.

Jak dla mnie porownanie totalnie nietrafne. Zakladajac biala sukienke na  slub innej osoby szkodzimy panie mlodej w dniu JEJ slubu. Tu chodzi natomiast o slub Autorki i chyba naprawde ma prawo decydowac jak chce by wygladal.
Wspolczuje ludziom dla ktorych pozory, tytuly i funkcje na slubie sa najwazniejsze i dla nich sa sklonni zerwac dlugoletnia przyjazn, ktora jak mniemam do tej pory byla satysfakcjonujaca dla obu stron. Tymbardziej wspolczuje tym ktorzy w swej obrazie majestatu sa tak zacieci ze nawet wyciagnieta na zgode dlon odtracaja. Strach pomyslec co by bylo gdyby Autorka zawiodla przyjaciolke w jakis mocniejszy sposob typu zdradzila tajemnice, nie udzielila pomocy. No szafot chyba bo o drugiej szansie nie byloby mowy patrzac jaka range nadala temu "przewinieniu."

Biała sukienka panny młodej to tak samo tylko tradycja jak tytuł świadka, zakładając białą sukienkę nikomu nie szkodzę ani nie robię krzywdy big_smile Zachowuję się tylko inaczej niż taka tradycja nakazuje. A tradycją również jest wybieranie na świadka osoby bliskiej - rodzeństwa, przyjaciół itp a nie znajomych co nas ze sobą poznali. Tak jak nie jedna panna młoda by się obraziła za białą kieckę tak przyjaciółka obraziła się za świadka:D

A ktoś kto rozpowiada o tobie wszystko i nie udziela ci pomocy to zdecydowanie nie jest przyjaciel i nigdy nim nie był.

85

Odp: Przyjaciółka nie chce przyjść na ślub
krolowachlodu87 napisał/a:
feniks35 napisał/a:
krolowachlodu87 napisał/a:

dla mnie ten wybór świadka to taka sama wtopa jak przyjście na czyiś ślub w białej sukience. Niby nasz wybór co założymy i nasz sprawa że ładnie nam w białym no ale jednak głupio....
Tak podsumowując zwyczajowo: na świadka wybieramy osobę bliską - przyjaciela, kogoś z rodziny. Jako o osobie bliskiej autorka mówi o swojej przyjaciółce. O świadkach wypowiada się że to wspólni znajomi jej i męża i to słodkie że ich ze sobą poznali. No dla mnie jednoznaczne.

Jak dla mnie porownanie totalnie nietrafne. Zakladajac biala sukienke na  slub innej osoby szkodzimy panie mlodej w dniu JEJ slubu. Tu chodzi natomiast o slub Autorki i chyba naprawde ma prawo decydowac jak chce by wygladal.
Wspolczuje ludziom dla ktorych pozory, tytuly i funkcje na slubie sa najwazniejsze i dla nich sa sklonni zerwac dlugoletnia przyjazn, ktora jak mniemam do tej pory byla satysfakcjonujaca dla obu stron. Tymbardziej wspolczuje tym ktorzy w swej obrazie majestatu sa tak zacieci ze nawet wyciagnieta na zgode dlon odtracaja. Strach pomyslec co by bylo gdyby Autorka zawiodla przyjaciolke w jakis mocniejszy sposob typu zdradzila tajemnice, nie udzielila pomocy. No szafot chyba bo o drugiej szansie nie byloby mowy patrzac jaka range nadala temu "przewinieniu."

Biała sukienka panny młodej to tak samo tylko tradycja jak tytuł świadka, zakładając białą sukienkę nikomu nie szkodzę ani nie robię krzywdy big_smile Zachowuję się tylko inaczej niż taka tradycja nakazuje. A tradycją również jest wybieranie na świadka osoby bliskiej - rodzeństwa, przyjaciół itp a nie znajomych co nas ze sobą poznali. Tak jak nie jedna panna młoda by się obraziła za białą kieckę tak przyjaciółka obraziła się za świadka:D

A ktoś kto rozpowiada o tobie wszystko i nie udziela ci pomocy to zdecydowanie nie jest przyjaciel i nigdy nim nie był.

Ale nikt z nas nie wie na ile bliscy stali sie dla Autorki Ci znajomi. To ze zna ich krocej niz przyjaciolke nie oznacza ze dla niej nie sa wazni. Nie trzeba znac kogos 20 lat zeby zaiskrzylo tak intensywnie ze ktos staje sie stosunkowo szybko przyjacielem.
Piszac o innych wpadkach nie mialam na mysli rozpowiadania wszystkiego i nagminnie o przyjacielu a jednorazowe potkniecie ktore kazdemu sie chyba kiedys zdarzylo w najlepszej przyjazni, w najlepszym zwiazku. No chyba ze wszyscy tu sa krysztalowymi ludzmi ktorzy nigdy nie skrzywdzili nawet drobiazgiem bliskiej osoby.

86

Odp: Przyjaciółka nie chce przyjść na ślub
Olinka napisał/a:
feniks35 napisał/a:

Rozumiem, ze Ci wszyscy, ktorzy tak podkreslaja jak wazna jest rozmowa w razie konfliktu nadal uwazaja ze to Autorce nie zalezy na tej przyjazni.

Moim zdaniem zależy jej przede wszystkim na zatarciu tego, notabene słusznego, wrażenia, że ta wieloletnia przyjaźń nie okazała się być wystarczająco ważna, by przedłożyć ją nad 'słodkie' akcenty ślubu i wesela.
Odnoszę zresztą wrażenie, że Autorka jest wyraźnie zadziwiona, że przyjaciółka, która do tej pory bez słowa skargi była zawsze, gdy była potrzebna, nagle pokazuje, że ma swoje uczucia. Jednym słowem jest zaskoczona, że przyjaciółka postąpiła z nią tak, jak ona z nią.

Ja oczywiście rozumiem, że to jest jej dzień i powinien odbyć się na jej zasadach, ale przyjaźń to przyjaźń i obowiązujące w niej zasady nigdy nie powinny działać ani tymczasowo w zależności od tego, co na daną chwilę jest wygodne, ani w jedną stronę.

Celne to zdanie na końcu posta. Z tym że, moim zdaniem, można odnieść je do sytuacji na dwa sposoby. Zresztą, cały konflikt dotyczący przyjaźni i tego, co się powinno bądź nie, opiera się tu w dużej mierze na dwóch punktach widzenia.
1. Czy ze względu na przyjaźń przyjaciółka nr 1 może mieć oczekiwania/wymagania względem pewnych elementów wesela przyjaciółki nr 2?
2. Czy ze względu na przyjaźń przyjaciółka nr 2 może oczekiwać zrozumienia dla swoich planów dotyczących pewnych elementów swojego wesela od przyjaciółki nr 1?
I chyba tyle, zależy, co kto uzna za ważniejsze. Mi jest zdecydowanie bliżej do odpowiedzi twierdzącej na pyt. nr 2, bo ani nie przyszłoby mi do głowy wymagać czy obrazić się za coś podobnego, ani też nie przyszłoby mi do głowy ustalać podobne kwestie w oparciu o zdanie bliskich mi osób. Pomijając już tupanie nogą, że wesele moje i partnera, więc my decydujemy, to pierwsza opcja wydaje się właściwie niemożliwa organizacyjnie - bo jeśli wezmę pod uwagę zdanie mojego przyjaciela, to i wypadałoby przyjaciół mojego partnera, a przecież mam też bliskie kuzynki, a partner - siostrę, a znowu rodzice nas wychowali, a babcie rozpieszczały i też je kochamy, a... To nie wiem, żeby zadowolić wszystkich najbliższych potrzebowalibyśmy sali konferencyjnej na parę dni. wink Nie mówiąc już o tym, że tak sobie jednak uważam, że w tym jednym wyjątkowym dniu miałabym prawo myśleć wyłącznie o sobie i partnerze, i faktycznie oczekiwać, że inni to uszanują.

87

Odp: Przyjaciółka nie chce przyjść na ślub

Są sytuacje w życiu, kiedy przede wszystkim warto wziąć pod uwagę to, że to nie my gramy pierwsze skrzypce. Rozumiem, że przyjaciółka poczuła się skrzywdzona, ale gdyby zechciała spojrzeć dalej niż czubek własnego nosa, zauważyłby również, że Autorce na niej WCIĄŻ zależy i dąży do tego, aby wyjaśnić sytuację.
Wystarczyłoby trochę dobrej woli, żeby się dziewczyny między sobą dogadały. Tymczasem przyjaciółka obraziła się to, że Autorka tematu nie spełniła jej wyobrażeń o wieczorze panieńskim i jej ślubie. Tylko to są oczekiwania przyjaciółki, Autorka na prawo postąpić inaczej. Zdaję sobie sprawę, że dziewczyna się zawiodła, ale jednocześnie od razu spaliła wszystkie mosty. No wg mnie tak przyjaźń również nie wygląda. Przyjaciółka nie dała nawet szansy Autorce na wytłumaczenie swojej decyzji.

- Dokąd idziesz?
- Nie wiem- odpowiedział Włóczykij .
Drzwi zamknęły się i Włóczykij wszedł w las.
Miał przed sobą sto mil ciszy.

88

Odp: Przyjaciółka nie chce przyjść na ślub

Przez dwa miesiące nic się nie zmieniło... chyba oswoiłam się już z tą myślą. Zaczęły się pierwsze przymiarki, bez niej sad nie dzwonilam więcej do niej ani ona do mnie.. takie charaktery.. myślę codziennie o tym wszystkim, ale godność tez mi nie pozwoli się za kims uganiac. Myślicie, że wysyłać zaproszenie na ślub czy tylko zawiadomienie? Skłaniam się ku zaproszeniu, sama wybierze a ja będę miała czyste sumienie

89

Odp: Przyjaciółka nie chce przyjść na ślub
Vel1992 napisał/a:

Przez dwa miesiące nic się nie zmieniło... chyba oswoiłam się już z tą myślą. Zaczęły się pierwsze przymiarki, bez niej sad nie dzwonilam więcej do niej ani ona do mnie.. takie charaktery.. myślę codziennie o tym wszystkim, ale godność tez mi nie pozwoli się za kims uganiac. Myślicie, że wysyłać zaproszenie na ślub czy tylko zawiadomienie? Skłaniam się ku zaproszeniu, sama wybierze a ja będę miała czyste sumienie

Dokonałaś wyboru i masz jego skutki.

Nie uganiaj się za nią - wydaje mi się, że swoje już zrobiłaś, próbowałaś wyciąać rękę, ale dla przyjaciółki sytuacja jest niewybaczalna i opinię ma wyrobioną. I powtarzam - ja ją rozumiem.

Co do zapraszania na ślub to sama nie wiem. Wiem za to, że kiedyś wypadało wręczać zaproszenia osobiście - czy to się zmieniło i wypada teraz wysłać pocztą? Dziwnie bym się czuła będąc zaproszona w ten sposób - zwłaszcza w sytuacji jaka jest pomiędzy Wami. Kolejny raz pokazałabyś jej jak mało dla Ciebie znaczy, że nawet pofatygować się nie możesz osobiście...

90

Odp: Przyjaciółka nie chce przyjść na ślub

Zawiadomienia o ślubie to celebryci do mediów wysyłają. Znajomym wysyła się zaproszenie albo nie.

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach

91

Odp: Przyjaciółka nie chce przyjść na ślub

W pewnym sensie z zaproszeniem racja, bo i tak pewnie nie przyjdzie. Ale może jednak uzna, że wpadnie chociaż na chwilę bo nie warto się kłócić.. ludzie często się godzą przy wzniosłych momentach (święta, imprezy rodzinne, urodziny, wesela właśnie czy chrzciny to wyjątkowe okazje). Następuje chwila refleksji i wszystko wraca do normy. Trochę liczę na to, ale wewnętrzna racjonalistka mi mówi, że nie skorzysta z zaproszenia.

Zawiadomienia wysyłamy wszystkim znajomym, wszyscy z zawiadomień sa zaproszeni na kawalerski czy na panienski, a na wesele zaproszeni są tylko bliscy. Coraz więcej osób tak robi, ze na panieński zaprasza się więcej znajomych niż na ślub. Nie widzę w tym nic celebryckiego

92

Odp: Przyjaciółka nie chce przyjść na ślub

Zaprosiłabym na ślub.

gdykochamy

93

Odp: Przyjaciółka nie chce przyjść na ślub

Mnie by było przykro dostać zawiadomienie i zaproszenie na panieński a na wesele już nie. Jest odwrotnie - najbliźsi na panieński i kawalerski.
Otrzymanie zawiadomienia dla mnie jest żenujące. Wolałabym nie dostać nic.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

94

Odp: Przyjaciółka nie chce przyjść na ślub
feniks35 napisał/a:
żyworódka napisał/a:
feniks35 napisał/a:

...Ból spowodowany zerwaniem przyjazni nie przeminie oczywiscie raz dwa ale Autorka zdazy sie z nim chociaz troche oswoic do dnia slubu. Lepiej by bylo zeby dostala gonga w postaci awantury urzadzonej przez przyjaciolke w kosciele czy na sali weselnej?...

...EDIT:Przyszla mi jeszcze do glowy taka refleksja, ze duze grono osob wypowiadajacych sie tu negatywnie odnosnie postawy Autorki dokonalo takiej oceny nie tylko dlatego ze same postapilyby inaczej tylko dlatego ze one podobnie jak tamta przyjaciolka unioslyby sie dumą gdyby ich ego nie zostalo dopieszczone tytulem swiadkowej...

Ponosi cię fikcja literatacka.
Mnie przyszła do głowy taka refleksja, że bronisz postawy autorki tylko dlatego, bo zachowałaś się podobnie w sytuacji dla ciebie trudnej, gdy musiałaś wybrać między przyjaźnią, a potrzebą chwili.

A tu zonk. To ja bylam przyjaciolka nie poproszona na swiadkowa i nie zrobilam z fego faktu dramy. Wspominalam o tym zreszta w jednym z pierwszych postow. Generalnie jestem osoba, ktora nawet jesli poczuje się zraniona przez bliska osobe to nie da odczuc tego w taki sposob, ze ja Ci teraz dowale az Ci w piety pojdzie. Kloci mi sie to z idea przyjazni wogole. Czy to w przyjazni czy zwiazku trzeba czasem schowac dume do kieszeni i porozmawiac a nie od razu walic na oslep. Szczegolnie ze Autorka nie chciala przyjaciolki skrzywdzic z rozmyslem, poprostu wybrala na swiadka kogos kto jej sie bardziej kojarzyl z narodzinami jej zwiazku. Ja to potrafie zrozumiec. Nie raz tez bywaly sytuacje ze przyjaciolka musiala mi czegos odmowic albo odwolac spotkanie bo to wchodzilo w konflikt ze sprawami zwiazkowymi. W zyciu nie przyszloby mi jednak do glowy szantazowanie jej ze wybrala meza a nie mnie i kazanie wybierac pomiedzy nami albo zrywanie przyjazni.Tymvardziej gdyby byl zgrzyt a ona chcialaby to wyjasnic to nie powiedzialabym jej lec se do swojego chlopa, przy ktorym tak zglupialas.
Ciekawi mnie czy gdyby Autorka postawila sie np matce ktora liczylaby na to ze corka pojdzie do slubu w jej sukni slubnej to tez wszyscy hukneliby na Autorke ze jest egoistka, zranila uczucia Matki ktora ja urodzila, wychowala itp czy raczej padlyby glosy ze oczekiwania oczekiwaniami ale slub to sprawa mlodych i mama powinna to uszanowac.
W jednym masz racje Zyworodko, mam do tej sprawy osobisty stosunek ale z zupelnie innych wzgledow. Pisalam juz rowniez o tym, ze bylam w takiej "przyjazni" gdzie ciagle bylam tresowana do tego co w imie przyjazni powinnam robic i poswiecac. Spelnianie oczekiwan mojej owczesnej przyjaciolki nie tylko nie zaskarbilo mi jej wdziecznosci ale sklonilo ja do chorych oczekiwan ze poswiece dla niej moj egzamin wstepny do szkoly. Pierwszy i jedyny raz nie spelnilam tego oczekiwania i podobnie jak tu okazalo sie ze te wszystkie wczesniejsze lata to gufno i nic a ona zrywa przyjazn. Dlatego alergie mam na takie roszczeniowe i egoistyczne przyjaciolki.
EDIT: czyja wina by to nie byla to Autorka wyciagnela reke do rozmowy i chciala wytlumaczyc przyjaciolce swoje pobudki. Dostala w odpowiedzi buta na twarz. Rozumiem, ze Ci wszyscy, ktorzy tak podkreslaja jak wazna jest rozmowa w razie konfliktu nadal uwazaja ze to Autorce nie zalezy na tej przyjazni.

czytajac wszyskie komentarze zastanawiam sie jak wypadł slub i wesele Autorki? jak potoczyła się historia? dużo było mówione jeszcze w lipcu o przymiarkach a juz koniec sierpnia tongue po slubie i weselu. z ciekawości pytam bo sytuacja 'ciekawa'.

dlaczego zacytowalam ten post?
powiem tak. uwazam, ze feniks ma rację. mam wrazenie, ze mimo 29 lat mam podobne myslenie. w przeszlosci- liceum, studia- zawsze byłam tą miła. zawsze bylam otoczona ludzmi, przyjaciólkami. tylko ze zawsze one mialy jeszcze kogos a ja zostaawalam sama. wiele wysluchalam takich słow jak 'nie smuc sie przeciez jestesmy najlepszymi przyjaciolkami'.
nieanwidze takiego okazywania emocji, jest to sztuczne. wg mnie jesli komus na Tobie zalezy to to okaze.
z wieloma takimi 'przyjaciolkami' odcielam kontakt. spowodowane było to po prostu zbyt duza rozbieznoscia w zyciu, w swiatopogladzie, w rodzaju znajomych. nie jestem osoba ktora szuka idealu, ale mam pewne wymogi i do siebie i do ludzi. zawsze stawialam siebie na 2 miejscu i kiedy zaczelam mowic NIE czy ogolnie zaczelam wypowiadac swoja opinie to posypaly sie gromy. szczegolnie w relacjach dluzszych niz 5 lat kiedy te osoby widzialy moja przemiane z szarej myszki w asertywna kobiete. czulam i nadal czuje zazdrosc i jakas fruustracje w niektorych z nich kiedy ja 'ide do przodu' a one albo stoja w miejscu bo sie boja albo nei wiem sama.
ale mam to gdzies.

ostatnio do pisania tutaj postów sklonila mnie jedna moja sytuacja takze ze slubi i takze wczesniejsze z przyjaciolka. zachecam do komentowania na tutejszym forum.  w jednej relacji ok 10 letniej ostatnio  czyli wtedy kiedy zaczelam skupiac sie tylko na samorozwoju, na wlasnym zyciu i pojscu do przodu, na ZMIANIE  mentalnej, nie tylko fiizycznej- okazalo sie ze ludzie maja z tym maly problem i im to nie odpowiada. niby mnie propsowali, poklepywali po plecach ale widzialam 'ocene' szczegolnie jednej przyjaciolki. gadatliwej plotkary. zastanawiam sie teraz ile ona o mnie mowila innym jesli ja ciagle wysluchiwalam ostatnio o kazdym i dodatkowo o jej facecie.

suma sumarum historia slubna wygladala tak, ze kilka miesiecy temu zostalam zaproszona na slub kolezanki tej mojej przyjaciolki. na slub bo nie znalam ich bardzo dobrze aby mnie zaprosili na wesele. jako jedynej z tej gdupy nie zaprosili ALE Nie mialam z tym problemu bo tak jest. sa dluzsze i krotsze relacje wiec jakby ja w ogole nie gniewalam sie ze inni zostali zaproszeni a ja nie. ni ejestesmy dziecmi.
w dzien slubi dzowni do mnie panna mloda i mowi ze ktos zrezygnowal z wesela a ze ja jestem 1 na liscie rezerwowje to mnie zaprasza. 3h przed weselem. zdebialam i nie poszlam na wesele. poszlam tylko na slub. na slubie przyjaciolka mi powiedziala ze myslala ze przyjde na wesele bo wiedziala zebylam 1 na liscie. lol.
czulam sie jak zapchajdziura tak jakby nikt z nich nie respektowal mojego czasu ze ja laskawie nie czekam na ich slub ale mam swoje zycie. szczegolnie jesli moge zaplanowac sobie sama jeden wieczorj jak chce jesli dostaje 3 miesiace wczesniej zaproszenie na slub.

czulam sie zle. okazalo sie ze ktos nr 2 z listy przyszedl. nie zareagowalam zbyt paniusiowato ale honorowo. i tu wyszla wlasnie sytuacja kiedy pani mloda troszczy sie tylko i wylacznie o swoj slub i swoj dzien. wiec wg mnie Autorka dobrze postapila. szczerze? mowie tak moze dlatego ze sie na wielu osobach juz zawiodlam i nawet nie wiem kogo mialabym wziac za swiadka.
znajome mojej siostry ktora ma o wiele wiecej kolezanek z dluzszym stazem nigdy nie obrazaly sie na siebie jesli ktoras ktorejs nie wziela na swiadka. a bylo takich slubów 3 w ostatnich 2 latach. wiec ja nie wiem. a relacje dlugie od podstawowki gimnazjum...

95

Odp: Przyjaciółka nie chce przyjść na ślub

Jak ja dostawalem zaproszenie na slub a nie na wesele od blizszych znajomych to nigdy nie szedlem. potem na podworoku jak sie pytali co tam jak tam to mowie ze nie bylem bo mnie nie zaporsilscie na slub... i krotka piłka. Wiec na miejscu tej twojej psiapsiuły bym nie przyszedl i sie juz d cb wiecej nie  odezwal

Posty [ 77 do 95 z 95 ]

Strony Poprzednia 1 2 3

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Przyjaciółka nie chce przyjść na ślub

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018