Przyjaciółka nie chce przyjść na ślub - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Przyjaciółka nie chce przyjść na ślub

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 56 do 96 z 96 ]

56

Odp: Przyjaciółka nie chce przyjść na ślub

Niech mnie Matka Boska broni przed taką przyjaźnią wielką, że jak się lepsze towarzystwo na horyzoncie pojawi, to zostaję wepchnięta pod przysłowiowy autobus.

Wcale się Twojej wieloletniej przyjaciółce nie dziwię. Kobita się właśnie zorientowała jak "dużo" dla Ciebie znaczy- czyli goofno. Też bym na Twój ślub nie poszła, na jej miejscu, i chyba taka rozmowa jak przedstawiłaś, to byłaby nasza ostatnia. Ty, po prostu, jak sprytna małpka, zauważyłaś lepszą gałąź i hop siup sobie na nią skoczyłaś.

I nie dziw się, jak za kilka lat, kiedy będziesz w betach siedzieć i te niedzielne obiadki uszami Ci będą wychodzić, do kogo ust nie będziesz miała otworzyć.

Zobacz podobne tematy :

57

Odp: Przyjaciółka nie chce przyjść na ślub

Nie podoba mi się zachowanie tej przyjaciółki. Przede wszystkim mam wrażenie, że bierze to zbyt osobiście, jak zresztą często się dzieje, kiedy ktoś się czuje urażony - trudno wtedy spojrzeć na sprawę obiektywnie. Odbiera to tak, jakby autorka oznajmiła jej, że właśnie spadła na drugie miejsce wśród koleżanek (co, swoją drogą, też jest dziwne - nawet gdyby autorka faktycznie bardziej lubiła kogoś innego, to ta nie może przyjść na ślub? Utrzymuje z kimś kontakt, wyłącznie gdy jest najważniejsza? Trochę dziecinne takie szeregowanie koleżanek, jak w podstawówce), a przecież tak nie jest. Autorka zamiast zwyczajowego wyboru na świadka najbliższej osoby, zdecydowała się na wybór osób najważniejszych dla ich związku. I to jest moim zdaniem sedno nieporozumienia, bo przyjaciółka się obraża za niebycie najważniejszą dla niej, a autorka wybierała pod kątem ważności dla związku. Ładny obrazek, skoro w tym dniu o związek akurat będzie chodzić. Ja bym jeszcze raz spróbowała to w ten sposób wytłumaczyć, a jeśli nie - odpuściłabym chyba, bo mam dziwne wrażenie, że przyjaciółki to i tak nie obejdzie. Albo po jej myśli, albo wcale. Super przyjaźń.

58

Odp: Przyjaciółka nie chce przyjść na ślub
SaraS napisał/a:

Nie podoba mi się zachowanie tej przyjaciółki. Przede wszystkim mam wrażenie, że bierze to zbyt osobiście, jak zresztą często się dzieje, kiedy ktoś się czuje urażony - trudno wtedy spojrzeć na sprawę obiektywnie. Odbiera to tak, jakby autorka oznajmiła jej, że właśnie spadła na drugie miejsce wśród koleżanek (co, swoją drogą, też jest dziwne - nawet gdyby autorka faktycznie bardziej lubiła kogoś innego, to ta nie może przyjść na ślub?

Dla mnie to żadna wielka przyjaźń jak druga strona jest w stanie się mnie pozbyć jak niewygodnego grata kiedy jej to pasi. Nieważne 20 lat bliskości, bo nowe towarzystwo narzeczonego jest priorytetem hmm

Sorry, ale to jedynie pokazuje, że Autorka jest egoistką bez grosza lojalności. I z kimś takim nie chciałabym się przyjaźnić.

59

Odp: Przyjaciółka nie chce przyjść na ślub

Ale autorka nie wybrała "osoby, którą najbardziej lubi", tylko "osoby, dzięki którym ten ślub doszedł do skutku". Nie wybrała kogoś na miejsce przyjaciółki, po prostu kierowała się innymi kryteriami wyboru świadka, niżby przyjaciółka sobie życzyła. Wg mnie to jest duża różnica.

60

Odp: Przyjaciółka nie chce przyjść na ślub
SaraS napisał/a:

Ale autorka nie wybrała "osoby, którą najbardziej lubi", tylko "osoby, dzięki którym ten ślub doszedł do skutku". Nie wybrała kogoś na miejsce przyjaciółki, po prostu kierowała się innymi kryteriami wyboru świadka, niżby przyjaciółka sobie życzyła. Wg mnie to jest duża różnica.

Taaa... szczególnie jak wcześniej rozmawiała z nią w szczegółach o ślubie i panieńskim, tym samym sugerując silnie, zresztą zgodnie z deklaracją bliskiej oraz długiej przyjaźni, że rola świadkowej jest jej.

Bądźmy szczerzy tutaj. Autorka najpierw chciała mieć przyjaciółkę za świadka, ale, że narzeczony pokręcił nosem i może też zasugerował jak ona nie pasuje do jego towarzystwa, to zrobiła sobie szbką kalkulację zysków i strat decydując się jej pozbyć. I to ma być coś więcej niż egoizm?

61

Odp: Przyjaciółka nie chce przyjść na ślub

Autorka rozmawiała o szczegółach, bo chciała udziału przyjaciółki w przygotowaniach. Przyjaciółka zrezygnowała, bo jak nie będzie świadkiem, to nie będzie jej w ogóle. Swoją drogą, zdarzało mi się omawiać z trzema osobami szczegóły panieńskiego, sukni i wesela; nigdy nie uznałam, że to sugerowanie, że zostanę świadkiem, mimo że dwie z tych dziewczyn to moje przyjaciółki od dziecka.
Inna sprawa, że ja nie wykluczam, że nie jest tak, jak mówisz, po prostu mi się cała ta sytuacja kojarzy inaczej. Ale to łatwo sprawdzić - gdyby tylko przyjaciółka zamiast się obrażać zdecydowała, że na ślub pójdzie i przyjęła mimo obaw/pretensji dobrą wolę autorki, mogłaby sobie spokojnie obserwować rozwój sytuacji i wygląd ich przyjaźni po ślubie. I ewentualnie miałaby wtedy nieco poważniejsze argumenty niż to, że świadkiem został ktoś inny. Chociaż wciąż podejrzewam, że to taka osoba, która mogłaby się obrazić o wieczór w gronie "nowych znajomych", gdyby sama miała wtedy inne plany. Z tego samego, oczywiście, powodu - że autorka teraz tamtych bardziej lubi, bo kiedyś to by na shopping i imprezkę poszła. Ale to już gdybanie tylko.

62

Odp: Przyjaciółka nie chce przyjść na ślub

Dla mnie twoja przyjaciółka zachowuje się w trochę zaborczy sposób. Przyjaciół można mieć więcej niż jednego. Jasne świadek to ktoś więcej niż gość, ale przecież to tylko rola na okoliczność ślubu, to nie ze  świadkową bierzesz ślub. Możesz mieć swoje powody kogo chcesz wziąść na świadkową, w ten sposób nie oceniasz kto jest twoją najlepszą przyjaciółką. Problemem jest, że twoja przyjaciółka była pewna, że to ona będzie świadkową i twoja decyzja bardzo ją zaskoczyła i rozczarowała. Może jeszcze ochłonie..

63

Odp: Przyjaciółka nie chce przyjść na ślub
SaraS napisał/a:

Autorka rozmawiała o szczegółach, bo chciała udziału przyjaciółki w przygotowaniach. Przyjaciółka zrezygnowała, bo jak nie będzie świadkiem, to nie będzie jej w ogóle. Swoją drogą, zdarzało mi się omawiać z trzema osobami szczegóły panieńskiego, sukni i wesela; nigdy nie uznałam, że to sugerowanie, że zostanę świadkiem, mimo że dwie z tych dziewczyn to moje przyjaciółki od dziecka.
Inna sprawa, że ja nie wykluczam, że nie jest tak, jak mówisz, po prostu mi się cała ta sytuacja kojarzy inaczej. Ale to łatwo sprawdzić - gdyby tylko przyjaciółka zamiast się obrażać zdecydowała, że na ślub pójdzie i przyjęła mimo obaw/pretensji dobrą wolę autorki, mogłaby sobie spokojnie obserwować rozwój sytuacji i wygląd ich przyjaźni po ślubie. I ewentualnie miałaby wtedy nieco poważniejsze argumenty niż to, że świadkiem został ktoś inny. Chociaż wciąż podejrzewam, że to taka osoba, która mogłaby się obrazić o wieczór w gronie "nowych znajomych", gdyby sama miała wtedy inne plany. Z tego samego, oczywiście, powodu - że autorka teraz tamtych bardziej lubi, bo kiedyś to by na shopping i imprezkę poszła. Ale to już gdybanie tylko.

Może tak a może koleżanka już wcześniej została zepchnięta na drugi plan przez nowych znajomych i to był tylko gwóźdź do trumny tej przyjaźni... Sorry ale nie wydaje mi się że ktoś stabilny emocjonalnie jako przyjaciel przez 20 lat nagle sie odpala bo przyjaciółka sobie takie kryteria a nie inne obrała na wybór świadka. I tak jakoś się nie dziwię że jak nowego towarzystwa nie lubie, z panną młodą którą lubi i tak dużo nie pogada a czeka ją wieczór przy stoliku z ludzmi z innnego świata to jen sie odechciało. To nie jeat objadek na 2 godziny że jakoś się poświęcisz

64 Ostatnio edytowany przez Airuf (2019-05-13 12:54:26)

Odp: Przyjaciółka nie chce przyjść na ślub

Ja tu za bardzo nie widzę przyjaźni. Autorka ma przyjaciółkę by się wypłakać, ale w najważniejszym dniu dla siebie - posadzi ją przy stoliku z kolegami... Na serio w tej całej przyjaźni nie wiedziała jak ważne dla jej przyjaciółki jest bycie u jej boku tego dnia, zorganizowanie wieczoru panieńskiego, pomoc w przygotowaniach? Jak nie wiedziała to ta przyjaciółka jest tylko dobrą znajomą. Jak wiedziała a mimo to dokonała takich a nie innych wyborów to też daje jasny obraz sytuacji. Wiem że to jej ślub, jej decyzje, jej wizja kto jak i gdzie, ale skoro długoletnia przyjaciółka jest tak mało w tych planach istotna to chyba czas zmienić status tej relacji...

Ps. Też bym czuł żal jeżeli podczas najważniejszego dnia jednej z najważniejszych w życiu osób, został bym odsunięty do roli zwykłego kolegi...

65

Odp: Przyjaciółka nie chce przyjść na ślub

jakaś dziecinada:)

Szukasz sposobu na zaniżone odszkodowanie? skorzystaj z dopłaty do odszkodowania

66

Odp: Przyjaciółka nie chce przyjść na ślub
Lady Loka napisał/a:
Vel1992 napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

To już było wcześniej powiedziane, że przyjaciółka z koleżanką się niespecjalnie lubią tongue

teraz ogólnie jest bardzo połączona rola naszej świadkowej z amerykańskim pomysłem na druhnę, która jest obok, siedzi obok i we wszystkim pomaga.

Swoją drogą dla mnie to jeszcze wygląda na to, że Autorce się spodobał inny styl życia i zamiast próbować jakoś to przepracować z przyjaciółką i zmodyfikować ich relację, to od razu odstawia przyjaciółkę w odstawkę, bo tak jak do tej pory pasowało jej spa i torebki za 2 koła, tak teraz mają być domowe ciasta i dzieci. Ma prawo dziewczyna się poczuć olana, zwłaszcza, jeżeli to ona była stroną, która starała się relację utrzymać.


Musze przyznac, że jest w tym trochę prawdy.. Ja już mam instynkt macierzynski i widząc takie domowe pielesze, też tego pragnę. My zawsze byłyśmy anty- dzieci, anty- rodzina. Razem poszłyśmy na studnia, razem robiłyśmy specjalizacje, razem robiłyśmy dodatkowe kursy. Ale u każdej kobiety chyba nadchodzi taki czas..  Na moim weselu też nie będzie dzieci, aż tak jeszcze nie dojrzałam do rodzinnych spędów. Ale chyba w tym tkwi problem, że ja się zmieniam i jestem rozdarta między życiem dla pracy, a zakładaniem rodziny.. Mój narzeczony mi mówi, że bardzo dobrze, że się obraziła teraz a nie na weselu, bo do wesela zdążę sobie poprawić humor. Będzie mi jednak jej brakować i nadal nie wyobrażam sobie panienskiego i slubu bez niej..

Taa tyle, że Twój narzeczony nastawia Cię przeciwko Twojej przyjaciółce. Nie widzisz tego?
Poza tym to zawsze da się pogodzić. Przecież nie musicie mieć dokładnie takich samych stylów życia. Tylko o tym się rozmawia. Przyjaźń tak jak i związek nie stoi w miejscu tylko ewoluuje. To, że Twój narzeczony jej nie lubi nie oznacza, że jest złą osobą i że masz nagle z niej zrezygnować. Poza tym mega to jest pocieszenie, że lepiej teraz niż później. Wspiera Cię tej facet tak normalnie?

Trochę mi ta historia nie leży. W sensie widzę jakieś drugie dno w tych zmianach, w narzeczonym, w znajomych i niespecjalnie bym to traktowała jako coś pozytywnego, ale to Twoja decyzja jak chcesz przeżyć Twoje życie. Mi trochę nie leży to, że oni Cię tak ustawiają, a Ty jak bezwolna owieczka idziesz za nimi i pozwalasz im praktycznie kierować swoim życiem. Zalatuje trochę toksykiem, że nie wybrałaś sobie nawet sama świadkowej tylko w jakiś sposób miał na to wpływ Twój narzeczony.


Autorko... związek powinien rozszerzać horyzonty...dodawać czegoś nowego... łączyć .
Tu ewidentnie widać wypieranie Twojego życia pod  styl "narzeczonego "... Zachłysnęłaś się innością … imponują Ci narzeczony i jego towarzystwo....

pytanie kiedy zatęsknisz za prawdziwym życiem .. tym Twoim tongue... i do kogo polecisz z płaczem gdy zacznie być coś nie tak ??? kiedy już ta inność się znudzi .. i zacznie być szare życie

Natury się nie oszuka.. ..

Znalazłam swoja wadę...- Łatwo się nie poddaję ....

67 Ostatnio edytowany przez newlife (2019-05-13 17:40:01)

Odp: Przyjaciółka nie chce przyjść na ślub

A ja to widze inaczej.
Ty sie zmienilas i zmienilas swoje wartosci - normalny proces na drodze rozwoju. Twoja przyjaciolka jest w swoim zyciu w innym miejscu. Ta wasza przyjazn sadze, ze by nie przetrwala twojego slubu i malzenstwa skoro ona juz teraz tak mocno teraz reaguje. Powod bylby napewno inny ale te wiezi by z czasem oslably.
Ja stracilam czesc "przyjaciolek" jak pokazalam im pierscionek zareczynowy a czesc juz po slubie. Normalnie szok! Powody byly glupie i nieistotne jak np. to ze w okreslonym dniu i miejscu nie moglam sie z "przyjaciolka" spotkac. Wieloletnia przyjazn sie skonczyla jakby nozem przecial. Przykro mi bylo bardzo ale przebolalam.  Czesc zostala i bardzo sobie ich przyjazn cenie.

68

Odp: Przyjaciółka nie chce przyjść na ślub

Zawaliłaś na całej linii a gadka o przyjaciołach bez których 2 emocjonalnie niepełnosprawne osoby czyli Ty i mąż nigdy by się nie pobrały jest wręcz żenująca. Teraz jeszcze pod dyktando męża wyrzuć wszystkich swoich znajomych z dzieciństwa z życia i udanego małżeństwa!

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach

69 Ostatnio edytowany przez CatLady (2019-05-13 20:51:52)

Odp: Przyjaciółka nie chce przyjść na ślub
Vel1992 napisał/a:

Dziewczyny, biorę ślub i stałam przed ogromnym dylematem przy wyborze świadków. Ostatecznie z narzeczonym postanowiliśmy wziąć naszych wspólnych przyjaciół, przez których się poznaliśmy. Moja przyjaciółka od małego, jak się o tym dowiedziała postanowiła nie przyjść ma slub sad jest mi strasznie przykro, nie wiedziałam, ze tak zareaguje.. ogólnie mam 3 przyjaciółki takie które znałam przed poznaniem narzeczonego, nie wiedziałam kogo wybrać. Narzeczony nalegal na tych przyjaciół, bo poznali nas na wspólnej wycieczce. Sami tez sa małżeństwem, jednak nie wyobrażam sobie ślubu bez mojej kompanki od dziecka. To taka przyjaźń jak z filmów, łączy nas bardzo wiele.. co robić?:(

Ja ją rozumiem.

Niby przyjaciółka od dziecka... To ona powinna być Twoim oczywistym wyborem. Tamci Was poznali, ale to ją znasz dłużej i ona jest Ci bliska - przynajmniej tak możnaby sądzić. Właśnie jej pokazałaś jak jest naprawdę. Pokazałaś, kto ważniejszy.

vel1992 napisał/a:

Usłyszałam wiele gorzkich słów, ze wiedziałam gdzie przyjść jak miałam doła, jak mi coś w życiu nie wychodziło (uczelnia, rodzina), jak się rozstawalam z poprzednim partnerem  czy jakies perypetie zawodowe, a jak biorę ślub to mam ją gdzieś, chociaż ona od kilku miesięcy myślała co zrobić, by panieński czy wesele byly niezapomniane.. nie spodziewałam się, że ona mi to wszystko wytknie. Myslalam, ze przyjaciele nie zapamiętuja takich momentów wsparcia, to chyba naturalne.. A przez to, ze ktoś inny będzie koło mnie stał 10 min na ślubie, wyszła mega jatka..

Ona Ci nie wytyka, ona Ci tylko prawdę mówi. Sama kręcisz, bo najpierw mówisz o uhonorowaniu tamtych osób, a teraz że ktos tylko 10 minut będzie obok Ciebie stał. I jeszcze usadzisz ją czort wie gdzie, na drugim końcu sali jak obcą. Powtarzam: ja ją z zupełności rozumiem.

70

Odp: Przyjaciółka nie chce przyjść na ślub
krolowachlodu napisał/a:

Może tak a może koleżanka już wcześniej została zepchnięta na drugi plan przez nowych znajomych i to był tylko gwóźdź do trumny tej przyjaźni... Sorry ale nie wydaje mi się że ktoś stabilny emocjonalnie jako przyjaciel przez 20 lat nagle sie odpala bo przyjaciółka sobie takie kryteria a nie inne obrała na wybór świadka. I tak jakoś się nie dziwię że jak nowego towarzystwa nie lubie, z panną młodą którą lubi i tak dużo nie pogada a czeka ją wieczór przy stoliku z ludzmi z innnego świata to jen sie odechciało. To nie jeat objadek na 2 godziny że jakoś się poświęcisz

Z tym stolikiem to trochę przesada moim zdaniem. A jakby młodzi wymyślili sobie, że przy nich będą siedzieć rodzice, a nie świadkowie, a wszyscy młodzi osobno? To też by nie przyszła, bo ich nie lubi, bo zjawia się tylko po to, by spędzić czas z panną młodą? To jest jednak wesele, a nie domówka, można by uznać, że wizja młodych jest czymś ważnym, bo ślub - w założeniach - wezmą raz, więc ten raz, jeśli ktoś chce się mienić przyjaciółką panny młodej, może się dostosować, nawet jeśli uroczystość nie będzie zgodna z jego planami/pragnieniami. No nie będzie, bo będzie zgodna z wizją młodych. Oczywiście każdy ma prawo się obrazić i nie przyjść (jak przy wszystkich konfliktogennych decyzjach powiązanych ze ślubem, np. zaproszenie bez dzieci), ale jednak trochę przykro, że przyjaciółka raz, w takim dniu, nie może schować swoich oczekiwań, zawiedzionych nadziei itd. i na wesele przyjść. Weźmie osobę towarzyszącą, to co ją otoczenie interesuje? Przecież te osoby towarzyszące bardzo często nie znają na imprezach nikogo poza partnerem/partnerką, a chyba nie wszystkie uważają, że jak tak, to nie idą.

Airuf napisał/a:

Ja tu za bardzo nie widzę przyjaźni. Autorka ma przyjaciółkę by się wypłakać, ale w najważniejszym dniu dla siebie - posadzi ją przy stoliku z kolegami... Na serio w tej całej przyjaźni nie wiedziała jak ważne dla jej przyjaciółki jest bycie u jej boku tego dnia, zorganizowanie wieczoru panieńskiego, pomoc w przygotowaniach? Jak nie wiedziała to ta przyjaciółka jest tylko dobrą znajomą. Jak wiedziała a mimo to dokonała takich a nie innych wyborów to też daje jasny obraz sytuacji. Wiem że to jej ślub, jej decyzje, jej wizja kto jak i gdzie, ale skoro długoletnia przyjaciółka jest tak mało w tych planach istotna to chyba czas zmienić status tej relacji...

Jakoś zmroził mnie ten post. Nie róbmy ze ślubu autorki i jej narzeczonego wspólnej imprezy dwóch przyjaciółek albo w ogóle jakiegoś hołdu autorki, który winna złożyć przyjaciółce w ramach podziękowania za wspólne lata. To jest jej ślub, decyzje podejmuje wspólnie z partnerem, tak, najważniejszą osobą w jej życiu. Podjęli taką, a nie inną. Wyobrażacie sobie, żeby autorka stwierdziła w dyskusji "podoba mi się pomysł z uhonorowaniem X i Y, ale muszę spytać o zgodę moją przyjaciółkę"? Przyjaciółka mogła zostać przyjaciółką, ale żeby tak się stało, musiałaby się pogodzić z tym, że nie będzie już w życiu autorki najważniejsza - a z tym, wydaje mi się, problem byłby największy.

Swoją drogą, jak się rodzice mieszają do wesela czy próbują obrazić za niezgodność ceremonii z ich wizją, to wszyscy zazwyczaj się przekrzykują, że to ślub młodych, że robić po swojemu, że powinni zrozumieć itd. Dalej: jak synuś bardziej przejmuje się zdaniem/(potencjalnymi) fochami mamusi niż partnerki, to się pisze o odcięciu pępowiny, o tym, że powinno być jasne, że teraz żona najważniejsza, że to z nią decyzje, że... A tutaj? Autorka ustaliła z przyszłym mężem jedno, a z przynajmniej połowy postów leci, że jak tak mogła, że przyjaciółka myślała/chciała/zawiodła się... No ludzie, litości. Na kompromis w kwestii ślubu powinno się iść z partnerem/partnerką. Nikim więcej. Z drugiej strony - nie wyobrażam sobie, żebym wymagała wzięcia mojego zdania pod uwagę przy organizacji cudzego ślubu.

71

Odp: Przyjaciółka nie chce przyjść na ślub
SaraS napisał/a:
krolowachlodu napisał/a:

Może tak a może koleżanka już wcześniej została zepchnięta na drugi plan przez nowych znajomych i to był tylko gwóźdź do trumny tej przyjaźni... Sorry ale nie wydaje mi się że ktoś stabilny emocjonalnie jako przyjaciel przez 20 lat nagle sie odpala bo przyjaciółka sobie takie kryteria a nie inne obrała na wybór świadka. I tak jakoś się nie dziwię że jak nowego towarzystwa nie lubie, z panną młodą którą lubi i tak dużo nie pogada a czeka ją wieczór przy stoliku z ludzmi z innnego świata to jen sie odechciało. To nie jeat objadek na 2 godziny że jakoś się poświęcisz

Z tym stolikiem to trochę przesada moim zdaniem. A jakby młodzi wymyślili sobie, że przy nich będą siedzieć rodzice, a nie świadkowie, a wszyscy młodzi osobno? To też by nie przyszła, bo ich nie lubi, bo zjawia się tylko po to, by spędzić czas z panną młodą? To jest jednak wesele, a nie domówka, można by uznać, że wizja młodych jest czymś ważnym, bo ślub - w założeniach - wezmą raz, więc ten raz, jeśli ktoś chce się mienić przyjaciółką panny młodej, może się dostosować, nawet jeśli uroczystość nie będzie zgodna z jego planami/pragnieniami. No nie będzie, bo będzie zgodna z wizją młodych. Oczywiście każdy ma prawo się obrazić i nie przyjść (jak przy wszystkich konfliktogennych decyzjach powiązanych ze ślubem, np. zaproszenie bez dzieci), ale jednak trochę przykro, że przyjaciółka raz, w takim dniu, nie może schować swoich oczekiwań, zawiedzionych nadziei itd. i na wesele przyjść. Weźmie osobę towarzyszącą, to co ją otoczenie interesuje? Przecież te osoby towarzyszące bardzo często nie znają na imprezach nikogo poza partnerem/partnerką, a chyba nie wszystkie uważają, że jak tak, to nie idą.

Airuf napisał/a:

Ja tu za bardzo nie widzę przyjaźni. Autorka ma przyjaciółkę by się wypłakać, ale w najważniejszym dniu dla siebie - posadzi ją przy stoliku z kolegami... Na serio w tej całej przyjaźni nie wiedziała jak ważne dla jej przyjaciółki jest bycie u jej boku tego dnia, zorganizowanie wieczoru panieńskiego, pomoc w przygotowaniach? Jak nie wiedziała to ta przyjaciółka jest tylko dobrą znajomą. Jak wiedziała a mimo to dokonała takich a nie innych wyborów to też daje jasny obraz sytuacji. Wiem że to jej ślub, jej decyzje, jej wizja kto jak i gdzie, ale skoro długoletnia przyjaciółka jest tak mało w tych planach istotna to chyba czas zmienić status tej relacji...

Jakoś zmroził mnie ten post. Nie róbmy ze ślubu autorki i jej narzeczonego wspólnej imprezy dwóch przyjaciółek albo w ogóle jakiegoś hołdu autorki, który winna złożyć przyjaciółce w ramach podziękowania za wspólne lata. To jest jej ślub, decyzje podejmuje wspólnie z partnerem, tak, najważniejszą osobą w jej życiu. Podjęli taką, a nie inną. Wyobrażacie sobie, żeby autorka stwierdziła w dyskusji "podoba mi się pomysł z uhonorowaniem X i Y, ale muszę spytać o zgodę moją przyjaciółkę"? Przyjaciółka mogła zostać przyjaciółką, ale żeby tak się stało, musiałaby się pogodzić z tym, że nie będzie już w życiu autorki najważniejsza - a z tym, wydaje mi się, problem byłby największy.

Swoją drogą, jak się rodzice mieszają do wesela czy próbują obrazić za niezgodność ceremonii z ich wizją, to wszyscy zazwyczaj się przekrzykują, że to ślub młodych, że robić po swojemu, że powinni zrozumieć itd. Dalej: jak synuś bardziej przejmuje się zdaniem/(potencjalnymi) fochami mamusi niż partnerki, to się pisze o odcięciu pępowiny, o tym, że powinno być jasne, że teraz żona najważniejsza, że to z nią decyzje, że... A tutaj? Autorka ustaliła z przyszłym mężem jedno, a z przynajmniej połowy postów leci, że jak tak mogła, że przyjaciółka myślała/chciała/zawiodła się... No ludzie, litości. Na kompromis w kwestii ślubu powinno się iść z partnerem/partnerką. Nikim więcej. Z drugiej strony - nie wyobrażam sobie, żebym wymagała wzięcia mojego zdania pod uwagę przy organizacji cudzego ślubu.

Dokladnie. A tymczasem tu sie okazuje, ze wazniejsze sa oczekiwania przyjaciolki niz pragnienia przyszlego meza i samej Autorki. Moze od razu Autorka powinna wziac slub z przyjaciolka a nie jakims facecikiem ktorego zna duzo krocej i z ktorym teraz sila rzeczy bedzie spedzac duzo wiecej czasu niz z psiapsia? Inaczej bedzie to oznaczalo ze jest zla i niewdzieczna przyjaciolka.
Nic nie wiemy o tym jaka Autorka byla do tej pory w tej relacji, czy rownie mocno nie wspierala tamtej, czy w roznych sytuacjach nie poswiecila dla niej rownie wiele a mimo to wszyscy osadzili ja juz jako niewdziecznice niegodna miana przyjaciolki... bo smiala wybrac na swiadka WLASNEGO slubu kogos innego. Niewazne, ze przyjaciolke na wesele przeciez zaprosila, niewazne ze chciala by ona uczestniczyla w przygotowaniach do slubu na rowni ze swiadkowa, wazny jest tytul "swiadek" ktorego jej nie nadala. To jest wystarczajacy argument, zeby przyklasnac decyzji tamtej o zerwaniu tej rzekomo wielkiej przyjazni.
A co do spelniania oczekiwan przyjaciolek to gdybym miala sie tym kierowac to wcale za maz bym nie wyszla. Jako ze wczesnie postanowilismy sie pobrac z mezem to moje przyjaciolki nie mialy jeszcze swoich zwiazkow i bardzo im bylo nie w smak ze ja bede zona, gdyz bede miala teraz zdecydowanie mniej czasu dla nich (no bo sila rzeczy jakos ten czas trzeba bedzie poswiecic rowniez na obowiazki domowe). Ile ja sie nie nasluchalam jak to sie zmienilam bo nie jestem juz tak dyspozycyjna itp. Po czym gdy same wyszly za maz to wsiorbalo je na dobre kilka lat bo wiadomo obiad dla meza, opieka nad dzieckiem, odwieedziny u tesciow, ogarnianie chalupy itp. Wtedy jakos ich perpsektywa tego na ile pierwszenstwo ma zycie zwiazkowe  diametralnie sie zmienila.

72

Odp: Przyjaciółka nie chce przyjść na ślub

Przeczytałam wszystkie Wasze posty i bez cytowania się odniosę... Kontaktu dalej między nami nie ma. Myślę, że jej chodzi o to, że świadkiem będzie osoba, któej szczerze nie lubi. Zresztą z wzajemnością.. Wizja wspólnego spędzania czasu na przymiarkach i wspólne organizowanie panienskiego jej nie przekonało, bo unika tej osoby jak ognia. Tu miało miejsce moje naiwne myślenie, że wspólny cel je scali, a nie będzie przyczynkiem konfliktu.

Co do siedzenia przy jednym stole z nami.. pierw mieli obok nas siedzieć rodzice i nikt wtedy nie protestował. Problem pojawił się, jak postanowiliśmy, że będą obok nas świadkowie. Pojawiły się różne zazdrostki i podstawy do pozycjonowania sympatii wsród znajomych. Rodzice będą siedzieć przy jednym stole, znajomi według naszych ustalen przy innych. Sami dobieraliśmy kto z nim.

Sytuacja nie jest do odratowania.. Dałam jej parę dni na wyciszenie i napisałam do niej, to mi odpowiedziała, że takie prymitywne metody na opadnięcie emocji, mogę stosować względem moich nowych znajomych, a ona oczekuje ode mnie rozmowy wtedy, kiedy jest potrzebna i wtedy kiedy sytuacja tego wymaga. A czekanie aż wszystko się uspokoi, to jej zdaniem prymitywne metody z brawo girl i jest zdziwiona, że się tak uwsteczniłam przy moich nowych koleżankach..

73 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2019-05-14 14:09:46)

Odp: Przyjaciółka nie chce przyjść na ślub

Ja bym olała. „Przyjaciółka” księżniczkuje ostro.
Normalna osoba przyszłaby na ślub zaproszona, nie robiłaby problemów przed imprezą, żeby dodatkowo nie stresować panny młodej, a temat zaczęłaby, jak już emocje po ślubie/weselu by opadły. Wtedy byłby moment.

Ona robi cyrk teraz, kiedy wie, że dotknie Cię to najmocniej. Zawsze lubi być w centrum zainteresowania, czy to pierwszy raz?

74 Ostatnio edytowany przez polis (2019-05-14 14:51:48)

Odp: Przyjaciółka nie chce przyjść na ślub
krolowachlodu87 napisał/a:
SaraS napisał/a:

Autorka rozmawiała o szczegółach, bo chciała udziału przyjaciółki w przygotowaniach. Przyjaciółka zrezygnowała, bo jak nie będzie świadkiem, to nie będzie jej w ogóle. Swoją drogą, zdarzało mi się omawiać z trzema osobami szczegóły panieńskiego, sukni i wesela; nigdy nie uznałam, że to sugerowanie, że zostanę świadkiem, mimo że dwie z tych dziewczyn to moje przyjaciółki od dziecka.
Inna sprawa, że ja nie wykluczam, że nie jest tak, jak mówisz, po prostu mi się cała ta sytuacja kojarzy inaczej. Ale to łatwo sprawdzić - gdyby tylko przyjaciółka zamiast się obrażać zdecydowała, że na ślub pójdzie i przyjęła mimo obaw/pretensji dobrą wolę autorki, mogłaby sobie spokojnie obserwować rozwój sytuacji i wygląd ich przyjaźni po ślubie. I ewentualnie miałaby wtedy nieco poważniejsze argumenty niż to, że świadkiem został ktoś inny. Chociaż wciąż podejrzewam, że to taka osoba, która mogłaby się obrazić o wieczór w gronie "nowych znajomych", gdyby sama miała wtedy inne plany. Z tego samego, oczywiście, powodu - że autorka teraz tamtych bardziej lubi, bo kiedyś to by na shopping i imprezkę poszła. Ale to już gdybanie tylko.

Może tak a może koleżanka już wcześniej została zepchnięta na drugi plan przez nowych znajomych i to był tylko gwóźdź do trumny tej przyjaźni... Sorry ale nie wydaje mi się że ktoś stabilny emocjonalnie jako przyjaciel przez 20 lat nagle sie odpala bo przyjaciółka sobie takie kryteria a nie inne obrała na wybór świadka.

Też mi pachnie tym, że ta przyjaciółka już od dłuższego czasu mogła być spychana na drugi plan. Z duża afera się z tego zrobiła jak na pojedynczy wypadek. Problem narastający od dłuższego czasu brzmi bardziej prawdopodobnie.

Vel1992 napisał/a:

Sytuacja nie jest do odratowania.. Dałam jej parę dni na wyciszenie i napisałam do niej, to mi odpowiedziała, że takie prymitywne metody na opadnięcie emocji, mogę stosować względem moich nowych znajomych, a ona oczekuje ode mnie rozmowy wtedy, kiedy jest potrzebna i wtedy kiedy sytuacja tego wymaga.

Skoro chce rozmawiać, to może umów się z nią na rozmowę i waśnijcie sobie, co trzeba? Może coś jej nie pasuje od dłuższego czasu w waszej relacji, z poprzednich Twoich postów na to by wynikało i czas na wyciszenie potraktowała jako sygnał, że masz nadzieję, że ona po prostu pogodzi się ze wszystkim i potulnie zaakceptuje nowe miejsce w dalszym szeregu i role pocieszycielki, jak będziesz mieć problemy.

feniks35 napisał/a:

Dokladnie. A tymczasem tu sie okazuje, ze wazniejsze sa oczekiwania przyjaciolki niz pragnienia przyszlego meza i samej Autorki. Moze od razu Autorka powinna wziac slub z przyjaciolka a nie jakims facecikiem ktorego zna duzo krocej i z ktorym teraz sila rzeczy bedzie spedzac duzo wiecej czasu niz z psiapsia?

feniks pewnie, że powinno się brać pod uwagę zdanie partnera, ale z tego co pisze autorka to zachowanie tego przyszłego męża jest takie hmm zastanawiające
Mój narzeczony mi mówi, że bardzo dobrze, że się obraziła teraz a nie na weselu, bo do wesela zdążę sobie poprawić humor.

75 Ostatnio edytowany przez feniks35 (2019-05-14 20:56:43)

Odp: Przyjaciółka nie chce przyjść na ślub
polis napisał/a:
krolowachlodu87 napisał/a:
SaraS napisał/a:

Autorka rozmawiała o szczegółach, bo chciała udziału przyjaciółki w przygotowaniach. Przyjaciółka zrezygnowała, bo jak nie będzie świadkiem, to nie będzie jej w ogóle. Swoją drogą, zdarzało mi się omawiać z trzema osobami szczegóły panieńskiego, sukni i wesela; nigdy nie uznałam, że to sugerowanie, że zostanę świadkiem, mimo że dwie z tych dziewczyn to moje przyjaciółki od dziecka.
Inna sprawa, że ja nie wykluczam, że nie jest tak, jak mówisz, po prostu mi się cała ta sytuacja kojarzy inaczej. Ale to łatwo sprawdzić - gdyby tylko przyjaciółka zamiast się obrażać zdecydowała, że na ślub pójdzie i przyjęła mimo obaw/pretensji dobrą wolę autorki, mogłaby sobie spokojnie obserwować rozwój sytuacji i wygląd ich przyjaźni po ślubie. I ewentualnie miałaby wtedy nieco poważniejsze argumenty niż to, że świadkiem został ktoś inny. Chociaż wciąż podejrzewam, że to taka osoba, która mogłaby się obrazić o wieczór w gronie "nowych znajomych", gdyby sama miała wtedy inne plany. Z tego samego, oczywiście, powodu - że autorka teraz tamtych bardziej lubi, bo kiedyś to by na shopping i imprezkę poszła. Ale to już gdybanie tylko.

Może tak a może koleżanka już wcześniej została zepchnięta na drugi plan przez nowych znajomych i to był tylko gwóźdź do trumny tej przyjaźni... Sorry ale nie wydaje mi się że ktoś stabilny emocjonalnie jako przyjaciel przez 20 lat nagle sie odpala bo przyjaciółka sobie takie kryteria a nie inne obrała na wybór świadka.

Też mi pachnie tym, że ta przyjaciółka już od dłuższego czasu mogła być spychana na drugi plan. Z duża afera się z tego zrobiła jak na pojedynczy wypadek. Problem narastający od dłuższego czasu brzmi bardziej prawdopodobnie.

Vel1992 napisał/a:

Sytuacja nie jest do odratowania.. Dałam jej parę dni na wyciszenie i napisałam do niej, to mi odpowiedziała, że takie prymitywne metody na opadnięcie emocji, mogę stosować względem moich nowych znajomych, a ona oczekuje ode mnie rozmowy wtedy, kiedy jest potrzebna i wtedy kiedy sytuacja tego wymaga.

Skoro chce rozmawiać, to może umów się z nią na rozmowę i waśnijcie sobie, co trzeba? Może coś jej nie pasuje od dłuższego czasu w waszej relacji, z poprzednich Twoich postów na to by wynikało i czas na wyciszenie potraktowała jako sygnał, że masz nadzieję, że ona po prostu pogodzi się ze wszystkim i potulnie zaakceptuje nowe miejsce w dalszym szeregu i role pocieszycielki, jak będziesz mieć problemy.

feniks35 napisał/a:

Dokladnie. A tymczasem tu sie okazuje, ze wazniejsze sa oczekiwania przyjaciolki niz pragnienia przyszlego meza i samej Autorki. Moze od razu Autorka powinna wziac slub z przyjaciolka a nie jakims facecikiem ktorego zna duzo krocej i z ktorym teraz sila rzeczy bedzie spedzac duzo wiecej czasu niz z psiapsia?

feniks pewnie, że powinno się brać pod uwagę zdanie partnera, ale z tego co pisze autorka to zachowanie tego przyszłego męża jest takie hmm zastanawiające
Mój narzeczony mi mówi, że bardzo dobrze, że się obraziła teraz a nie na weselu, bo do wesela zdążę sobie poprawić humor.

A co w tym zastanawiajacego? Pewnie, ze najlepiej jakby sie wogole nie obrazila ale jesli juz musiala urzadzic drake to oczywiscie ze lepiej duzo przed weselem niz w trakcie. Co Cie dziwi w takiej ocenie sytuacji? Bo moim zdaniem narzeczony chcial tu dobrze dla Autorki. Bol spowodowany zerwaniem przyjazni nie przeminie oczywiscie raz dwa ale Autorka zdazy sie z nim chociaz troche oswoic do dnia slubu. Lepiej by bylo zeby dostala gonga w postaci awantury urzadzonej przez przyjaciolke w kosciele czy na sali weselnej?
EDIT:Przyszla mi jeszcze do glowy taka refleksja, ze duze grono osob wypowiadajacych sie tu negatywnie odnosnie postawy Autorki dokonalo takiej oceny nie tylko dlatego ze same postapilyby inaczej tylko dlatego ze one podobnie jak tamta przyjaciolka unioslyby sie dumą gdyby ich ego nie zostalo dopieszczone tytulem swiadkowej. Dla mnie to jest bardzo smutne bo jesli nam na kims zalezy naprawde to jestesmy w stanie wniesc sie ponad wlasna proznosc i oczekiwania  jesli to ma ta druga osobe uszczesliwic, szczegolnie w najwazniejszym dniu jej zycia. Tu ewidentnie nie o przyjazn chodzi tylko urazone ego i potrzebe "odwetu" w postaci zerwania przyjazni. Chciala uderzyc tak zeby na pewno zabolalo. Osiagnela cel ale i tak jej malo bo dalej robi sceny a nawet obraza Autorke mimo prob mediacji. Co wiecej osiagnela rowniez upragniona atencje i to wieksza niz ta wynikajaca z roli swiadkowej. Bo doskonale wie ze teraz Autorka mimo natloku przygotowan slubnych mysli pewnie non stop o zerwanej przyjazni.
Olalabym taka pseudoprzyjaciolke cienkim strumieniem po tej ostatniej akcji. Niech szuka innej dziewczynki do ustawiania pod swoje wyobrazenia.

76

Odp: Przyjaciółka nie chce przyjść na ślub
feniks35 napisał/a:

A co w tym zastanawiajacego? Pewnie, ze najlepiej jakby sie wogole nie obrazila ale jesli juz musiala urzadzic drake to oczywiscie ze lepiej duzo przed weselem niz w trakcie. Co Cie dziwi w takiej ocenie sytuacji? Bo moim zdaniem narzeczony chcial tu dobrze dla Autorki. Bol spowodowany zerwaniem przyjazni nie przeminie oczywiscie raz dwa ale Autorka zdazy sie z nim chociaz troche oswoic do dnia slubu. Lepiej by bylo zeby dostala gonga w postaci awantury urzadzonej przez przyjaciolke w kosciele czy na sali weselnej?
EDIT:Przyszla mi jeszcze do glowy taka refleksja, ze duze grono osob wypowiadajacych sie tu negatywnie odnosnie postawy Autorki dokonalo takiej oceny nie tylko dlatego ze same postapilyby inaczej tylko dlatego ze one podobnie jak tamta przyjaciolka unioslyby sie dumą gdyby ich ego nie zostalo dopieszczone tytulem swiadkowej. Dla mnie to jest bardzo smutne bo jesli nam na kims zalezy naprawde to jestesmy w stanie wniesc sie ponad wlasna proznosc i oczekiwania  jesli to ma ta druga osobe uszczesliwic, szczegolnie w najwazniejszym dniu jej zycia. Tu ewidentnie nie o przyjazn chodzi tylko urazone ego i potrzebe "odwetu" w postaci zerwania przyjazni. Chciala uderzyc tak zeby na pewno zabolalo. Osiagnela cel ale i tak jej malo bo dalej robi sceny a nawet obraza Autorke mimo prob mediacji. Co wiecej osiagnela rowniez upragniona atencje i to wieksza niz ta wynikajaca z roli swiadkowej. Bo doskonale wie ze teraz Autorka mimo natloku przygotowan slubnych mysli pewnie non stop o zerwanej przyjazni.
Olalabym taka pseudoprzyjaciolke cienkim strumieniem po tej ostatniej akcji. Niech szuka innej dziewczynki do ustawiania pod swoje wyobrazenia.

Mógł zaregaować też w inny sposób, np. uspokoić, że sprawa do ślubu się wyjśni albo zaproponować, żeby z nią porozmawiałą i sobie wyjaśniły sprawę, a odowiedział, tak jakby go to zadowoliło, że wyszła taka sytuacja z jej najlepszą przyjaciółką

Zauważ też, że póki co mamy relację jednej strony. Nie wiemy, jak sprawa wygląda z drugiej. Na razie to autorka raz pisze, że świadek to nic takiego, a potem nadaje mu zancznie większe znaczenie. Potem dowiadujemy się, że świadkowa z przyjaciółką się wzajemnie nie znoszą i unikają jak ognia, narzeczony też jej nie lubi. To mi pachnie znacznie dłuższym konfliktem i problemem.

77 Ostatnio edytowany przez żyworódka (2019-05-15 06:56:44)

Odp: Przyjaciółka nie chce przyjść na ślub
feniks35 napisał/a:

...Ból spowodowany zerwaniem przyjazni nie przeminie oczywiscie raz dwa ale Autorka zdazy sie z nim chociaz troche oswoic do dnia slubu. Lepiej by bylo zeby dostala gonga w postaci awantury urzadzonej przez przyjaciolke w kosciele czy na sali weselnej?...

...EDIT:Przyszla mi jeszcze do glowy taka refleksja, ze duze grono osob wypowiadajacych sie tu negatywnie odnosnie postawy Autorki dokonalo takiej oceny nie tylko dlatego ze same postapilyby inaczej tylko dlatego ze one podobnie jak tamta przyjaciolka unioslyby sie dumą gdyby ich ego nie zostalo dopieszczone tytulem swiadkowej...

Ponosi cię fikcja literatacka.
Mnie przyszła do głowy taka refleksja, że bronisz postawy autorki tylko dlatego, bo zachowałaś się podobnie w sytuacji dla ciebie trudnej, gdy musiałaś wybrać między przyjaźnią, a potrzebą chwili.

"Ludzi poznajemy w momencie, kiedy sytuacja jest dla nich trudna, wtedy pokazują prawdziwą twarz" - przeczytane na forum

78

Odp: Przyjaciółka nie chce przyjść na ślub

Nie wiadomo dokładnie jak było, bo autorka mało szczegolow podaje, ale faktem jest, ze ludzie mało sobie cenia przyjazn.

79 Ostatnio edytowany przez feniks35 (2019-05-15 07:31:20)

Odp: Przyjaciółka nie chce przyjść na ślub
żyworódka napisał/a:
feniks35 napisał/a:

...Ból spowodowany zerwaniem przyjazni nie przeminie oczywiscie raz dwa ale Autorka zdazy sie z nim chociaz troche oswoic do dnia slubu. Lepiej by bylo zeby dostala gonga w postaci awantury urzadzonej przez przyjaciolke w kosciele czy na sali weselnej?...

...EDIT:Przyszla mi jeszcze do glowy taka refleksja, ze duze grono osob wypowiadajacych sie tu negatywnie odnosnie postawy Autorki dokonalo takiej oceny nie tylko dlatego ze same postapilyby inaczej tylko dlatego ze one podobnie jak tamta przyjaciolka unioslyby sie dumą gdyby ich ego nie zostalo dopieszczone tytulem swiadkowej...

Ponosi cię fikcja literatacka.
Mnie przyszła do głowy taka refleksja, że bronisz postawy autorki tylko dlatego, bo zachowałaś się podobnie w sytuacji dla ciebie trudnej, gdy musiałaś wybrać między przyjaźnią, a potrzebą chwili.

A tu zonk. To ja bylam przyjaciolka nie poproszona na swiadkowa i nie zrobilam z fego faktu dramy. Wspominalam o tym zreszta w jednym z pierwszych postow. Generalnie jestem osoba, ktora nawet jesli poczuje się zraniona przez bliska osobe to nie da odczuc tego w taki sposob, ze ja Ci teraz dowale az Ci w piety pojdzie. Kloci mi sie to z idea przyjazni wogole. Czy to w przyjazni czy zwiazku trzeba czasem schowac dume do kieszeni i porozmawiac a nie od razu walic na oslep. Szczegolnie ze Autorka nie chciala przyjaciolki skrzywdzic z rozmyslem, poprostu wybrala na swiadka kogos kto jej sie bardziej kojarzyl z narodzinami jej zwiazku. Ja to potrafie zrozumiec. Nie raz tez bywaly sytuacje ze przyjaciolka musiala mi czegos odmowic albo odwolac spotkanie bo to wchodzilo w konflikt ze sprawami zwiazkowymi. W zyciu nie przyszloby mi jednak do glowy szantazowanie jej ze wybrala meza a nie mnie i kazanie wybierac pomiedzy nami albo zrywanie przyjazni.Tymvardziej gdyby byl zgrzyt a ona chcialaby to wyjasnic to nie powiedzialabym jej lec se do swojego chlopa, przy ktorym tak zglupialas.
Ciekawi mnie czy gdyby Autorka postawila sie np matce ktora liczylaby na to ze corka pojdzie do slubu w jej sukni slubnej to tez wszyscy hukneliby na Autorke ze jest egoistka, zranila uczucia Matki ktora ja urodzila, wychowala itp czy raczej padlyby glosy ze oczekiwania oczekiwaniami ale slub to sprawa mlodych i mama powinna to uszanowac.
W jednym masz racje Zyworodko, mam do tej sprawy osobisty stosunek ale z zupelnie innych wzgledow. Pisalam juz rowniez o tym, ze bylam w takiej "przyjazni" gdzie ciagle bylam tresowana do tego co w imie przyjazni powinnam robic i poswiecac. Spelnianie oczekiwan mojej owczesnej przyjaciolki nie tylko nie zaskarbilo mi jej wdziecznosci ale sklonilo ja do chorych oczekiwan ze poswiece dla niej moj egzamin wstepny do szkoly. Pierwszy i jedyny raz nie spelnilam tego oczekiwania i podobnie jak tu okazalo sie ze te wszystkie wczesniejsze lata to gufno i nic a ona zrywa przyjazn. Dlatego alergie mam na takie roszczeniowe i egoistyczne przyjaciolki.
EDIT: czyja wina by to nie byla to Autorka wyciagnela reke do rozmowy i chciala wytlumaczyc przyjaciolce swoje pobudki. Dostala w odpowiedzi buta na twarz. Rozumiem, ze Ci wszyscy, ktorzy tak podkreslaja jak wazna jest rozmowa w razie konfliktu nadal uwazaja ze to Autorce nie zalezy na tej przyjazni.

80

Odp: Przyjaciółka nie chce przyjść na ślub

dla mnie ten wybór świadka to taka sama wtopa jak przyjście na czyiś ślub w białej sukience. Niby nasz wybór co założymy i nasz sprawa że ładnie nam w białym no ale jednak głupio....
Tak podsumowując zwyczajowo: na świadka wybieramy osobę bliską - przyjaciela, kogoś z rodziny. Jako o osobie bliskiej autorka mówi o swojej przyjaciółce. O świadkach wypowiada się że to wspólni znajomi jej i męża i to słodkie że ich ze sobą poznali. No dla mnie jednoznaczne.

81

Odp: Przyjaciółka nie chce przyjść na ślub
krolowachlodu87 napisał/a:

dla mnie ten wybór świadka to taka sama wtopa jak przyjście na czyiś ślub w białej sukience. Niby nasz wybór co założymy i nasz sprawa że ładnie nam w białym no ale jednak głupio....
Tak podsumowując zwyczajowo: na świadka wybieramy osobę bliską - przyjaciela, kogoś z rodziny. Jako o osobie bliskiej autorka mówi o swojej przyjaciółce. O świadkach wypowiada się że to wspólni znajomi jej i męża i to słodkie że ich ze sobą poznali. No dla mnie jednoznaczne.

Jak dla mnie porownanie totalnie nietrafne. Zakladajac biala sukienke na  slub innej osoby szkodzimy panie mlodej w dniu JEJ slubu. Tu chodzi natomiast o slub Autorki i chyba naprawde ma prawo decydowac jak chce by wygladal.
Wspolczuje ludziom dla ktorych pozory, tytuly i funkcje na slubie sa najwazniejsze i dla nich sa sklonni zerwac dlugoletnia przyjazn, ktora jak mniemam do tej pory byla satysfakcjonujaca dla obu stron. Tymbardziej wspolczuje tym ktorzy w swej obrazie majestatu sa tak zacieci ze nawet wyciagnieta na zgode dlon odtracaja. Strach pomyslec co by bylo gdyby Autorka zawiodla przyjaciolke w jakis mocniejszy sposob typu zdradzila tajemnice, nie udzielila pomocy. No szafot chyba bo o drugiej szansie nie byloby mowy patrzac jaka range nadala temu "przewinieniu."

82

Odp: Przyjaciółka nie chce przyjść na ślub
feniks35 napisał/a:

Rozumiem, ze Ci wszyscy, ktorzy tak podkreslaja jak wazna jest rozmowa w razie konfliktu nadal uwazaja ze to Autorce nie zalezy na tej przyjazni.

Moim zdaniem zależy jej przede wszystkim na zatarciu tego, notabene słusznego, wrażenia, że ta wieloletnia przyjaźń nie okazała się być wystarczająco ważna, by przedłożyć ją nad 'słodkie' akcenty ślubu i wesela.
Odnoszę zresztą wrażenie, że Autorka jest wyraźnie zadziwiona, że przyjaciółka, która do tej pory bez słowa skargi była zawsze, gdy była potrzebna, nagle pokazuje, że ma swoje uczucia. Jednym słowem jest zaskoczona, że przyjaciółka postąpiła z nią tak, jak ona z nią.

Ja oczywiście rozumiem, że to jest jej dzień i powinien odbyć się na jej zasadach, ale przyjaźń to przyjaźń i obowiązujące w niej zasady nigdy nie powinny działać ani tymczasowo w zależności od tego, co na daną chwilę jest wygodne, ani w jedną stronę.

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj smile 
Dzieląc się swoją opinią zawsze pamiętaj, że po drugiej stronie siedzi drugi człowiek. Hejt może ranić!

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz."

83 Ostatnio edytowany przez żyworódka (2019-05-15 13:32:32)

Odp: Przyjaciółka nie chce przyjść na ślub
feniks35 napisał/a:
żyworódka napisał/a:

Mnie przyszła do głowy taka refleksja, że bronisz postawy autorki tylko dlatego, bo zachowałaś się podobnie w sytuacji dla ciebie trudnej, gdy musiałaś wybrać między przyjaźnią, a potrzebą chwili.

A tu zonk. To ja bylam przyjaciolka nie poproszona na swiadkowa i nie zrobilam z fego faktu dramy. Wspominalam o tym zreszta w jednym z pierwszych postow. Generalnie jestem osoba, ktora nawet jesli poczuje się zraniona przez bliska osobe to nie da odczuc tego w taki sposob, ze ja Ci teraz dowale az Ci Szczegolnie ze Autorka nie chciala przyjaciolki skrzywdzic z rozmyslem, poprostu wybrala na swiadka kogos kto jej sie bardziej kojarzyl z narodzinami jej zwiazku. Ja to potrafie zrozumiec....

Feniks, zauważ, że nie jesteś klonem przyjaciółki autorki. Zatem pozwól jej się zachować zgodnie z jej,  a nie z twoimi odczuciami. Owszem można rozumieć zachowanie autorki, ale dla mnie przekroczyła niepisane normy współżycia/zachowań między
dwiema bliskimi osobami,  tutaj dot.to przyjażni.
Edit:
Uważam, że każdy problem należy rozpatrywać indywidualnie, i trzymać się go, a nie tak jak ty,  że  tak powiem poruszasz tematy "w cały świat" .

"Ludzi poznajemy w momencie, kiedy sytuacja jest dla nich trudna, wtedy pokazują prawdziwą twarz" - przeczytane na forum

84

Odp: Przyjaciółka nie chce przyjść na ślub
feniks35 napisał/a:
krolowachlodu87 napisał/a:

dla mnie ten wybór świadka to taka sama wtopa jak przyjście na czyiś ślub w białej sukience. Niby nasz wybór co założymy i nasz sprawa że ładnie nam w białym no ale jednak głupio....
Tak podsumowując zwyczajowo: na świadka wybieramy osobę bliską - przyjaciela, kogoś z rodziny. Jako o osobie bliskiej autorka mówi o swojej przyjaciółce. O świadkach wypowiada się że to wspólni znajomi jej i męża i to słodkie że ich ze sobą poznali. No dla mnie jednoznaczne.

Jak dla mnie porownanie totalnie nietrafne. Zakladajac biala sukienke na  slub innej osoby szkodzimy panie mlodej w dniu JEJ slubu. Tu chodzi natomiast o slub Autorki i chyba naprawde ma prawo decydowac jak chce by wygladal.
Wspolczuje ludziom dla ktorych pozory, tytuly i funkcje na slubie sa najwazniejsze i dla nich sa sklonni zerwac dlugoletnia przyjazn, ktora jak mniemam do tej pory byla satysfakcjonujaca dla obu stron. Tymbardziej wspolczuje tym ktorzy w swej obrazie majestatu sa tak zacieci ze nawet wyciagnieta na zgode dlon odtracaja. Strach pomyslec co by bylo gdyby Autorka zawiodla przyjaciolke w jakis mocniejszy sposob typu zdradzila tajemnice, nie udzielila pomocy. No szafot chyba bo o drugiej szansie nie byloby mowy patrzac jaka range nadala temu "przewinieniu."

Biała sukienka panny młodej to tak samo tylko tradycja jak tytuł świadka, zakładając białą sukienkę nikomu nie szkodzę ani nie robię krzywdy big_smile Zachowuję się tylko inaczej niż taka tradycja nakazuje. A tradycją również jest wybieranie na świadka osoby bliskiej - rodzeństwa, przyjaciół itp a nie znajomych co nas ze sobą poznali. Tak jak nie jedna panna młoda by się obraziła za białą kieckę tak przyjaciółka obraziła się za świadka:D

A ktoś kto rozpowiada o tobie wszystko i nie udziela ci pomocy to zdecydowanie nie jest przyjaciel i nigdy nim nie był.

85

Odp: Przyjaciółka nie chce przyjść na ślub
krolowachlodu87 napisał/a:
feniks35 napisał/a:
krolowachlodu87 napisał/a:

dla mnie ten wybór świadka to taka sama wtopa jak przyjście na czyiś ślub w białej sukience. Niby nasz wybór co założymy i nasz sprawa że ładnie nam w białym no ale jednak głupio....
Tak podsumowując zwyczajowo: na świadka wybieramy osobę bliską - przyjaciela, kogoś z rodziny. Jako o osobie bliskiej autorka mówi o swojej przyjaciółce. O świadkach wypowiada się że to wspólni znajomi jej i męża i to słodkie że ich ze sobą poznali. No dla mnie jednoznaczne.

Jak dla mnie porownanie totalnie nietrafne. Zakladajac biala sukienke na  slub innej osoby szkodzimy panie mlodej w dniu JEJ slubu. Tu chodzi natomiast o slub Autorki i chyba naprawde ma prawo decydowac jak chce by wygladal.
Wspolczuje ludziom dla ktorych pozory, tytuly i funkcje na slubie sa najwazniejsze i dla nich sa sklonni zerwac dlugoletnia przyjazn, ktora jak mniemam do tej pory byla satysfakcjonujaca dla obu stron. Tymbardziej wspolczuje tym ktorzy w swej obrazie majestatu sa tak zacieci ze nawet wyciagnieta na zgode dlon odtracaja. Strach pomyslec co by bylo gdyby Autorka zawiodla przyjaciolke w jakis mocniejszy sposob typu zdradzila tajemnice, nie udzielila pomocy. No szafot chyba bo o drugiej szansie nie byloby mowy patrzac jaka range nadala temu "przewinieniu."

Biała sukienka panny młodej to tak samo tylko tradycja jak tytuł świadka, zakładając białą sukienkę nikomu nie szkodzę ani nie robię krzywdy big_smile Zachowuję się tylko inaczej niż taka tradycja nakazuje. A tradycją również jest wybieranie na świadka osoby bliskiej - rodzeństwa, przyjaciół itp a nie znajomych co nas ze sobą poznali. Tak jak nie jedna panna młoda by się obraziła za białą kieckę tak przyjaciółka obraziła się za świadka:D

A ktoś kto rozpowiada o tobie wszystko i nie udziela ci pomocy to zdecydowanie nie jest przyjaciel i nigdy nim nie był.

Ale nikt z nas nie wie na ile bliscy stali sie dla Autorki Ci znajomi. To ze zna ich krocej niz przyjaciolke nie oznacza ze dla niej nie sa wazni. Nie trzeba znac kogos 20 lat zeby zaiskrzylo tak intensywnie ze ktos staje sie stosunkowo szybko przyjacielem.
Piszac o innych wpadkach nie mialam na mysli rozpowiadania wszystkiego i nagminnie o przyjacielu a jednorazowe potkniecie ktore kazdemu sie chyba kiedys zdarzylo w najlepszej przyjazni, w najlepszym zwiazku. No chyba ze wszyscy tu sa krysztalowymi ludzmi ktorzy nigdy nie skrzywdzili nawet drobiazgiem bliskiej osoby.

86

Odp: Przyjaciółka nie chce przyjść na ślub
Olinka napisał/a:
feniks35 napisał/a:

Rozumiem, ze Ci wszyscy, ktorzy tak podkreslaja jak wazna jest rozmowa w razie konfliktu nadal uwazaja ze to Autorce nie zalezy na tej przyjazni.

Moim zdaniem zależy jej przede wszystkim na zatarciu tego, notabene słusznego, wrażenia, że ta wieloletnia przyjaźń nie okazała się być wystarczająco ważna, by przedłożyć ją nad 'słodkie' akcenty ślubu i wesela.
Odnoszę zresztą wrażenie, że Autorka jest wyraźnie zadziwiona, że przyjaciółka, która do tej pory bez słowa skargi była zawsze, gdy była potrzebna, nagle pokazuje, że ma swoje uczucia. Jednym słowem jest zaskoczona, że przyjaciółka postąpiła z nią tak, jak ona z nią.

Ja oczywiście rozumiem, że to jest jej dzień i powinien odbyć się na jej zasadach, ale przyjaźń to przyjaźń i obowiązujące w niej zasady nigdy nie powinny działać ani tymczasowo w zależności od tego, co na daną chwilę jest wygodne, ani w jedną stronę.

Celne to zdanie na końcu posta. Z tym że, moim zdaniem, można odnieść je do sytuacji na dwa sposoby. Zresztą, cały konflikt dotyczący przyjaźni i tego, co się powinno bądź nie, opiera się tu w dużej mierze na dwóch punktach widzenia.
1. Czy ze względu na przyjaźń przyjaciółka nr 1 może mieć oczekiwania/wymagania względem pewnych elementów wesela przyjaciółki nr 2?
2. Czy ze względu na przyjaźń przyjaciółka nr 2 może oczekiwać zrozumienia dla swoich planów dotyczących pewnych elementów swojego wesela od przyjaciółki nr 1?
I chyba tyle, zależy, co kto uzna za ważniejsze. Mi jest zdecydowanie bliżej do odpowiedzi twierdzącej na pyt. nr 2, bo ani nie przyszłoby mi do głowy wymagać czy obrazić się za coś podobnego, ani też nie przyszłoby mi do głowy ustalać podobne kwestie w oparciu o zdanie bliskich mi osób. Pomijając już tupanie nogą, że wesele moje i partnera, więc my decydujemy, to pierwsza opcja wydaje się właściwie niemożliwa organizacyjnie - bo jeśli wezmę pod uwagę zdanie mojego przyjaciela, to i wypadałoby przyjaciół mojego partnera, a przecież mam też bliskie kuzynki, a partner - siostrę, a znowu rodzice nas wychowali, a babcie rozpieszczały i też je kochamy, a... To nie wiem, żeby zadowolić wszystkich najbliższych potrzebowalibyśmy sali konferencyjnej na parę dni. wink Nie mówiąc już o tym, że tak sobie jednak uważam, że w tym jednym wyjątkowym dniu miałabym prawo myśleć wyłącznie o sobie i partnerze, i faktycznie oczekiwać, że inni to uszanują.

87

Odp: Przyjaciółka nie chce przyjść na ślub

Są sytuacje w życiu, kiedy przede wszystkim warto wziąć pod uwagę to, że to nie my gramy pierwsze skrzypce. Rozumiem, że przyjaciółka poczuła się skrzywdzona, ale gdyby zechciała spojrzeć dalej niż czubek własnego nosa, zauważyłby również, że Autorce na niej WCIĄŻ zależy i dąży do tego, aby wyjaśnić sytuację.
Wystarczyłoby trochę dobrej woli, żeby się dziewczyny między sobą dogadały. Tymczasem przyjaciółka obraziła się to, że Autorka tematu nie spełniła jej wyobrażeń o wieczorze panieńskim i jej ślubie. Tylko to są oczekiwania przyjaciółki, Autorka na prawo postąpić inaczej. Zdaję sobie sprawę, że dziewczyna się zawiodła, ale jednocześnie od razu spaliła wszystkie mosty. No wg mnie tak przyjaźń również nie wygląda. Przyjaciółka nie dała nawet szansy Autorce na wytłumaczenie swojej decyzji.

- Dokąd idziesz?
- Nie wiem- odpowiedział Włóczykij .
Drzwi zamknęły się i Włóczykij wszedł w las.
Miał przed sobą sto mil ciszy.

88

Odp: Przyjaciółka nie chce przyjść na ślub

Przez dwa miesiące nic się nie zmieniło... chyba oswoiłam się już z tą myślą. Zaczęły się pierwsze przymiarki, bez niej sad nie dzwonilam więcej do niej ani ona do mnie.. takie charaktery.. myślę codziennie o tym wszystkim, ale godność tez mi nie pozwoli się za kims uganiac. Myślicie, że wysyłać zaproszenie na ślub czy tylko zawiadomienie? Skłaniam się ku zaproszeniu, sama wybierze a ja będę miała czyste sumienie

89

Odp: Przyjaciółka nie chce przyjść na ślub
Vel1992 napisał/a:

Przez dwa miesiące nic się nie zmieniło... chyba oswoiłam się już z tą myślą. Zaczęły się pierwsze przymiarki, bez niej sad nie dzwonilam więcej do niej ani ona do mnie.. takie charaktery.. myślę codziennie o tym wszystkim, ale godność tez mi nie pozwoli się za kims uganiac. Myślicie, że wysyłać zaproszenie na ślub czy tylko zawiadomienie? Skłaniam się ku zaproszeniu, sama wybierze a ja będę miała czyste sumienie

Dokonałaś wyboru i masz jego skutki.

Nie uganiaj się za nią - wydaje mi się, że swoje już zrobiłaś, próbowałaś wyciąać rękę, ale dla przyjaciółki sytuacja jest niewybaczalna i opinię ma wyrobioną. I powtarzam - ja ją rozumiem.

Co do zapraszania na ślub to sama nie wiem. Wiem za to, że kiedyś wypadało wręczać zaproszenia osobiście - czy to się zmieniło i wypada teraz wysłać pocztą? Dziwnie bym się czuła będąc zaproszona w ten sposób - zwłaszcza w sytuacji jaka jest pomiędzy Wami. Kolejny raz pokazałabyś jej jak mało dla Ciebie znaczy, że nawet pofatygować się nie możesz osobiście...

90

Odp: Przyjaciółka nie chce przyjść na ślub

Zawiadomienia o ślubie to celebryci do mediów wysyłają. Znajomym wysyła się zaproszenie albo nie.

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach

91

Odp: Przyjaciółka nie chce przyjść na ślub

W pewnym sensie z zaproszeniem racja, bo i tak pewnie nie przyjdzie. Ale może jednak uzna, że wpadnie chociaż na chwilę bo nie warto się kłócić.. ludzie często się godzą przy wzniosłych momentach (święta, imprezy rodzinne, urodziny, wesela właśnie czy chrzciny to wyjątkowe okazje). Następuje chwila refleksji i wszystko wraca do normy. Trochę liczę na to, ale wewnętrzna racjonalistka mi mówi, że nie skorzysta z zaproszenia.

Zawiadomienia wysyłamy wszystkim znajomym, wszyscy z zawiadomień sa zaproszeni na kawalerski czy na panienski, a na wesele zaproszeni są tylko bliscy. Coraz więcej osób tak robi, ze na panieński zaprasza się więcej znajomych niż na ślub. Nie widzę w tym nic celebryckiego

92

Odp: Przyjaciółka nie chce przyjść na ślub

Zaprosiłabym na ślub.

gdykochamy

93

Odp: Przyjaciółka nie chce przyjść na ślub

Mnie by było przykro dostać zawiadomienie i zaproszenie na panieński a na wesele już nie. Jest odwrotnie - najbliźsi na panieński i kawalerski.
Otrzymanie zawiadomienia dla mnie jest żenujące. Wolałabym nie dostać nic.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

94

Odp: Przyjaciółka nie chce przyjść na ślub
feniks35 napisał/a:
żyworódka napisał/a:
feniks35 napisał/a:

...Ból spowodowany zerwaniem przyjazni nie przeminie oczywiscie raz dwa ale Autorka zdazy sie z nim chociaz troche oswoic do dnia slubu. Lepiej by bylo zeby dostala gonga w postaci awantury urzadzonej przez przyjaciolke w kosciele czy na sali weselnej?...

...EDIT:Przyszla mi jeszcze do glowy taka refleksja, ze duze grono osob wypowiadajacych sie tu negatywnie odnosnie postawy Autorki dokonalo takiej oceny nie tylko dlatego ze same postapilyby inaczej tylko dlatego ze one podobnie jak tamta przyjaciolka unioslyby sie dumą gdyby ich ego nie zostalo dopieszczone tytulem swiadkowej...

Ponosi cię fikcja literatacka.
Mnie przyszła do głowy taka refleksja, że bronisz postawy autorki tylko dlatego, bo zachowałaś się podobnie w sytuacji dla ciebie trudnej, gdy musiałaś wybrać między przyjaźnią, a potrzebą chwili.

A tu zonk. To ja bylam przyjaciolka nie poproszona na swiadkowa i nie zrobilam z fego faktu dramy. Wspominalam o tym zreszta w jednym z pierwszych postow. Generalnie jestem osoba, ktora nawet jesli poczuje się zraniona przez bliska osobe to nie da odczuc tego w taki sposob, ze ja Ci teraz dowale az Ci w piety pojdzie. Kloci mi sie to z idea przyjazni wogole. Czy to w przyjazni czy zwiazku trzeba czasem schowac dume do kieszeni i porozmawiac a nie od razu walic na oslep. Szczegolnie ze Autorka nie chciala przyjaciolki skrzywdzic z rozmyslem, poprostu wybrala na swiadka kogos kto jej sie bardziej kojarzyl z narodzinami jej zwiazku. Ja to potrafie zrozumiec. Nie raz tez bywaly sytuacje ze przyjaciolka musiala mi czegos odmowic albo odwolac spotkanie bo to wchodzilo w konflikt ze sprawami zwiazkowymi. W zyciu nie przyszloby mi jednak do glowy szantazowanie jej ze wybrala meza a nie mnie i kazanie wybierac pomiedzy nami albo zrywanie przyjazni.Tymvardziej gdyby byl zgrzyt a ona chcialaby to wyjasnic to nie powiedzialabym jej lec se do swojego chlopa, przy ktorym tak zglupialas.
Ciekawi mnie czy gdyby Autorka postawila sie np matce ktora liczylaby na to ze corka pojdzie do slubu w jej sukni slubnej to tez wszyscy hukneliby na Autorke ze jest egoistka, zranila uczucia Matki ktora ja urodzila, wychowala itp czy raczej padlyby glosy ze oczekiwania oczekiwaniami ale slub to sprawa mlodych i mama powinna to uszanowac.
W jednym masz racje Zyworodko, mam do tej sprawy osobisty stosunek ale z zupelnie innych wzgledow. Pisalam juz rowniez o tym, ze bylam w takiej "przyjazni" gdzie ciagle bylam tresowana do tego co w imie przyjazni powinnam robic i poswiecac. Spelnianie oczekiwan mojej owczesnej przyjaciolki nie tylko nie zaskarbilo mi jej wdziecznosci ale sklonilo ja do chorych oczekiwan ze poswiece dla niej moj egzamin wstepny do szkoly. Pierwszy i jedyny raz nie spelnilam tego oczekiwania i podobnie jak tu okazalo sie ze te wszystkie wczesniejsze lata to gufno i nic a ona zrywa przyjazn. Dlatego alergie mam na takie roszczeniowe i egoistyczne przyjaciolki.
EDIT: czyja wina by to nie byla to Autorka wyciagnela reke do rozmowy i chciala wytlumaczyc przyjaciolce swoje pobudki. Dostala w odpowiedzi buta na twarz. Rozumiem, ze Ci wszyscy, ktorzy tak podkreslaja jak wazna jest rozmowa w razie konfliktu nadal uwazaja ze to Autorce nie zalezy na tej przyjazni.

czytajac wszyskie komentarze zastanawiam sie jak wypadł slub i wesele Autorki? jak potoczyła się historia? dużo było mówione jeszcze w lipcu o przymiarkach a juz koniec sierpnia tongue po slubie i weselu. z ciekawości pytam bo sytuacja 'ciekawa'.

dlaczego zacytowalam ten post?
powiem tak. uwazam, ze feniks ma rację. mam wrazenie, ze mimo 29 lat mam podobne myslenie. w przeszlosci- liceum, studia- zawsze byłam tą miła. zawsze bylam otoczona ludzmi, przyjaciólkami. tylko ze zawsze one mialy jeszcze kogos a ja zostaawalam sama. wiele wysluchalam takich słow jak 'nie smuc sie przeciez jestesmy najlepszymi przyjaciolkami'.
nieanwidze takiego okazywania emocji, jest to sztuczne. wg mnie jesli komus na Tobie zalezy to to okaze.
z wieloma takimi 'przyjaciolkami' odcielam kontakt. spowodowane było to po prostu zbyt duza rozbieznoscia w zyciu, w swiatopogladzie, w rodzaju znajomych. nie jestem osoba ktora szuka idealu, ale mam pewne wymogi i do siebie i do ludzi. zawsze stawialam siebie na 2 miejscu i kiedy zaczelam mowic NIE czy ogolnie zaczelam wypowiadac swoja opinie to posypaly sie gromy. szczegolnie w relacjach dluzszych niz 5 lat kiedy te osoby widzialy moja przemiane z szarej myszki w asertywna kobiete. czulam i nadal czuje zazdrosc i jakas fruustracje w niektorych z nich kiedy ja 'ide do przodu' a one albo stoja w miejscu bo sie boja albo nei wiem sama.
ale mam to gdzies.

ostatnio do pisania tutaj postów sklonila mnie jedna moja sytuacja takze ze slubi i takze wczesniejsze z przyjaciolka. zachecam do komentowania na tutejszym forum.  w jednej relacji ok 10 letniej ostatnio  czyli wtedy kiedy zaczelam skupiac sie tylko na samorozwoju, na wlasnym zyciu i pojscu do przodu, na ZMIANIE  mentalnej, nie tylko fiizycznej- okazalo sie ze ludzie maja z tym maly problem i im to nie odpowiada. niby mnie propsowali, poklepywali po plecach ale widzialam 'ocene' szczegolnie jednej przyjaciolki. gadatliwej plotkary. zastanawiam sie teraz ile ona o mnie mowila innym jesli ja ciagle wysluchiwalam ostatnio o kazdym i dodatkowo o jej facecie.

suma sumarum historia slubna wygladala tak, ze kilka miesiecy temu zostalam zaproszona na slub kolezanki tej mojej przyjaciolki. na slub bo nie znalam ich bardzo dobrze aby mnie zaprosili na wesele. jako jedynej z tej gdupy nie zaprosili ALE Nie mialam z tym problemu bo tak jest. sa dluzsze i krotsze relacje wiec jakby ja w ogole nie gniewalam sie ze inni zostali zaproszeni a ja nie. ni ejestesmy dziecmi.
w dzien slubi dzowni do mnie panna mloda i mowi ze ktos zrezygnowal z wesela a ze ja jestem 1 na liscie rezerwowje to mnie zaprasza. 3h przed weselem. zdebialam i nie poszlam na wesele. poszlam tylko na slub. na slubie przyjaciolka mi powiedziala ze myslala ze przyjde na wesele bo wiedziala zebylam 1 na liscie. lol.
czulam sie jak zapchajdziura tak jakby nikt z nich nie respektowal mojego czasu ze ja laskawie nie czekam na ich slub ale mam swoje zycie. szczegolnie jesli moge zaplanowac sobie sama jeden wieczorj jak chce jesli dostaje 3 miesiace wczesniej zaproszenie na slub.

czulam sie zle. okazalo sie ze ktos nr 2 z listy przyszedl. nie zareagowalam zbyt paniusiowato ale honorowo. i tu wyszla wlasnie sytuacja kiedy pani mloda troszczy sie tylko i wylacznie o swoj slub i swoj dzien. wiec wg mnie Autorka dobrze postapila. szczerze? mowie tak moze dlatego ze sie na wielu osobach juz zawiodlam i nawet nie wiem kogo mialabym wziac za swiadka.
znajome mojej siostry ktora ma o wiele wiecej kolezanek z dluzszym stazem nigdy nie obrazaly sie na siebie jesli ktoras ktorejs nie wziela na swiadka. a bylo takich slubów 3 w ostatnich 2 latach. wiec ja nie wiem. a relacje dlugie od podstawowki gimnazjum...

95

Odp: Przyjaciółka nie chce przyjść na ślub

Jak ja dostawalem zaproszenie na slub a nie na wesele od blizszych znajomych to nigdy nie szedlem. potem na podworoku jak sie pytali co tam jak tam to mowie ze nie bylem bo mnie nie zaporsilscie na slub... i krotka piłka. Wiec na miejscu tej twojej psiapsiuły bym nie przyszedl i sie juz d cb wiecej nie  odezwal

96

Odp: Przyjaciółka nie chce przyjść na ślub

Byłam w podobnej sytuacji co twoja przyjaciółka. Moja po 25 latach przyjaźni na świadkową poprosiła dziewczynę, która zapoznała ją z chłopakiem, mieszkającą w Holandii i nie utrzymującą z nią kontaktu od dobrych 3 lat. Zraniło mnie to bardzo. Chciala żebym jej przy wszystkim pomogła, bo tamta za granicą, powiedziałam że skoro tak wybrała to niech tamta pomaga. Nie wiem co było dalej, bo po wysłuchaniu, że nie mam prawa się czuć zraniona i że stroję fochy przestałam zabiegać o kontakt. Na wesele nie dostałam zaproszenia i tak zakończyła się moja 25 letnia przyjaźń.

Posty [ 56 do 96 z 96 ]

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Przyjaciółka nie chce przyjść na ślub

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018