Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Strony Poprzednia 1 268 269 270

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 14,796 do 14,840 z 14,840 ]

14,796

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Witam, Monika dzien przed Wigilia dowiedziałam się że przez cały czas prowadził podwójne życie, jest już z inna a mi do końca nie pozwolił odejsc i kłamał, że cały czas jest. Po co mu byłam skoro były inne. Jest bardzo źle :-(

Zobacz podobne tematy :

14,797

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
monique1115 napisał/a:

Witam, Monika dzien przed Wigilia dowiedziałam się że przez cały czas prowadził podwójne życie, jest już z inna a mi do końca nie pozwolił odejsc i kłamał, że cały czas jest. Po co mu byłam skoro były inne. Jest bardzo źle :-(

Przeminie. Rozumiem Cię, bo sam byłem tak potraktowany.

14,798

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Narazie rozrywa od środka, nie rozumiem dlaczego tak postąpił, jeśli chciał innego życia mógł zerwać kontakt, a on tak bardzo o niego zabiegał, on dzisiaj będzie się bawił ja jeszcze długo nie, jaka w tym sprawiedliwosc, przepraszam nie daje dzisiaj rady ;-(

14,799

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
monique1115 napisał/a:

Narazie rozrywa od środka, nie rozumiem dlaczego tak postąpił, jeśli chciał innego życia mógł zerwać kontakt, a on tak bardzo o niego zabiegał, on dzisiaj będzie się bawił ja jeszcze długo nie, jaka w tym sprawiedliwosc, przepraszam nie daje dzisiaj rady ;-(

Nikt nie rozumie, jak można tak postępować ale cóż, życie. Niech się bawi a ty się nie smuć, bo może przyjść czas, kiedy on będzie się smucił... Czasem człowiek zamienia ładny kwiat na pokrzywę.
Ja też sam jestem od lat i jakoś funkcjonuje....
Głowa do góry, jesteś pewnie młoda, pojawi się nowy facet i będzie jeszcze lepiej.

14,800

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Nie jestem już młoda, obydwoje byliśmy po bardzo dużych przejściach, ja się zamknęłam od świata, on mnie z tego wyciągnął obiecał że nie zrani, a potem zrobił coś tak okrutnego.

Dziękuję za wsparcie

14,801

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
monique1115 napisał/a:

Nie jestem już młoda, obydwoje byliśmy po bardzo dużych przejściach, ja się zamknęłam od świata, on mnie z tego wyciągnął obiecał że nie zrani, a potem zrobił coś tak okrutnego.

Dziękuję za wsparcie

Moja też była po przejściach moźe nie małźeńskich jak jak , ale zrobiła co niepowinna. Przepraszam, że pytam, to ile lat masz.

14,802

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
ahrozumiem@tlen.pl napisał/a:

wdowa31 - jestem w szoku jak można zdradzać męża z taką kanalią. Ja bym nawet na takiego nie spojrzała , który w taki okrutny sposób wyraża się o swojej żonie i jeszcze przyznaje się , że jest z nią dla wygody. To jest zwykłe chamstwo. Gdzie ty dziewczyno oczy miałaś? Takiego faceta to nawet nie warto opluć. Dziwne są niektóre kobiety. Jak można powiedzieć swojej kochance , że się brzydzi własną żoną? Ohydne i niesmaczne to.

Moja była małżonka o mnie jeszcze lepiej mówiła. Kobiety czasem są nie lepsze.

14,803 Ostatnio edytowany przez Dolly85 (2015-12-31 12:21:24)

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Cześć, 16 grudnia dowiedziałam się,że mój mąż który w październiku porzucił rodzinę " bo coś w nim pękło" spędził połowę nocy w listopadzie u kochanki w domu. Odnalazł mnie i poinformował jej mąż.Sytuacja jest tragiczna bo zanim zostałam poinformowana o zdradzie mój mąż wrócił z podkulonym ogonem ratować małżeństwo bo jednak kocha.. bo my musimy być razem, uwierzyłam głupia i pozwoliłam na powrót a teraz on się wypiera zdrady i nie opuści mieszkania za żadne skarby świata. Na początku przepraszał błagał o szansę. W domu jest 2 dzieci(3 lata i 10 lat). Odseparowałam się w domu na tyle ile się da od tego człowieka, jego błagania się skończyły teraz jest wrogość w stosunku do mnie bo przecież ja śmiem chcieć rozwodu a on nic takiego nie zrobił. Oni tylko po nocach rozmawiali.

Nigdy, przenigdy nie sądziłam że spotka mnie coś takiego, moja psychika siedzi, podtrzymuje mnie na duchu rodzina. Przede mną długa ciernista droga, walka w sądzie, walka o uwolnienie się od tego człowieka.

Dodam tylko że jestem w szoku ile jest tu tak okrutnie poszkodowanych osób..

14,804

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
poly28 napisał/a:

Cześć, 16 grudnia dowiedziałam się,że mój mąż który w październiku porzucił rodzinę " bo coś w nim pękło" spędził połowę nocy w listopadzie u kochanki w domu. Odnalazł mnie i poinformował jej mąż.Sytuacja jest tragiczna bo zanim zostałam poinformowana o zdradzie mój mąż wrócił z podkulonym ogonem ratować małżeństwo bo jednak kocha.. bo my musimy być razem, uwierzyłam głupia i pozwoliłam na powrót a teraz on się wypiera zdrady i nie opuści mieszkania za żadne skarby świata. Na początku przepraszał błagał o szansę. W domu jest 2 dzieci(3 lata i 10 lat). Odseparowałam się w domu na tyle ile się da od tego człowieka, jego błagania się skończyły teraz jest wrogość w stosunku do mnie bo przecież ja śmiem chcieć rozwodu a on nic takiego nie zrobił. Oni tylko po nocach rozmawiali.

Nigdy, przenigdy nie sądziłam że spotka mnie coś takiego, moja psychika siedzi, podtrzymuje mnie na duchu rodzina. Przede mną długa ciernista droga, walka w sądzie, walka o uwolnienie się od tego człowieka.

Dodam tylko że jestem w szoku ile jest tu tak okrutnie poszkodowanych osób..

A czy doszło do zdrady? W sumie może faktycznie dostał zaćmienia. Może to przemyśl, bo czasem lepiej dać szansę , bo w końcu to twój mąż. Jesteś w takim wieku, że wiem, iż sie ciśnie na rozwód, ale lepiej sie zastanowić. Nie koniecznie od razu rozwód.

14,805

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Wiesz materacem nie byłam, ale samo to że związał się z tą kobietą na tyle blisko by spędzać u niej noce w tym samym czasie karmiąc mnie kłamstwami że siedzi jak palec w 4 pustych ścianach w wynajętym mieszkaniu nie daje mi siły na przebaczenie.

Dużo , bardzo dużo rozmawiam z rodzina na ten temat i wiem że byłabym w stanie przebaczyć bo zapomnieć się nie da jakby swoim zachowaniem codziennie pokazywał mi że zbłądził ,że jego chęci powrotu są szczere, że kocha itd.. ale niestety było tak przez kilka dni, tyle wytrzymał. Nadal pracuje z ta panią ma z nią kontakt," chroni " ją przed moimi atakami bo tak zajebiście im się rozmawiało, taka wielka przyjaźń..

On wrócił do domu szybciutko po tym jak owa kobieta dostała pozew rozwodowy gdzie były jego dane jako jej prawdopodobnie 3 kochanka. Sprawa się rypła, on przed rodziną jak się go pytali zapierał się że nikogo nie ma i taki chciał pozostać do końca.
Widzę że nie jest szczery momentami śmieje mi się w twarz,że skoro nie mam zdjęć z łóżka to nic mu nie udowodnię...
Nagrywał naszą rozmowę gdzie on udaje niewinnego...

Czy tak się zachowuje facet który zbłądził i chce naprawiać małżeństwo???? Bo dla mnie to desperat który chce żebym mu uwierzyła, spała z nim w jednym łóżku i zachowywała się normalnie jak gdyby nigdy nic, bez rozmowy na ten temat.. a jak widzi że mu nie wierzę wpada we wściekłość każe mi płacić wszystko na pół pomimo tego że sam ma 3x więcej pieniędzy, straszy mnie kasą,wie że za chwilę stracę pracę bo zakład jest w trakcie likwidacji wykorzystuje to że jest górą.

14,806

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Poly28 o to z niego chojrak. Piszesz, że związał się z tą kobietą, to brzmi jak byłaby od niego starsza.
Ty tej kobiety nie atakuj, bo to nie ma sensu. Włosów jej nie wyrwierz a oczu nie wydrapierz. W sumie ona męża też ma. Zdjęcia do rozwodu czasem są nie potrzebne, bo przecież możesz chcieć rozwód, gdyż z niem nie chcesz być. Za samo jego zachowanie. Bo normalny kochający mąż, to nawet jak coś by odwalił, to raczej starałby się załagodzić wszystko i przepraszać. Z tego co napisałaś, to on jednak tylko cwaniakuje. To że twój zakład pracy chcą rozwiązać to nie tragedia, pracę można znaleźć gdzie indziej. Jeśli macie dzieci, to będzie płacił alimenty.
On się wścieka, to znaczy, że coś jest na rzeczy . Każe ci płacić na pół, z jednej strony go rozumiem, no bo jak chcesz rozwód to chce sie jakoś odegrać. Z innego punktu to mieszkanie wynajmujecie razem  a on nie ma zamiaru sam płacić. Wiadomo jeden problem dodaje następny . Wiem coś o tym, ale to bardzo odległe lata.
Teraz z byłą małżonką niedawno rozmawiałem, bo znowu sobie razem pójdziemy do Sądu  po 16 latach.
Taka miła niespodzianka. Najbardziej mnie rozbawiła co mi powiedziała. Można powiedzieć, że przyznała się do błędu.

14,807

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Mnie zostawila dziewczyna pop rawie 3 latach, zaczeła przyjaznic sie z taka kumpela z klasy, jej opowiadala jak to u nas jest to powiedziala ze nie zasluguje na takie traktowanie itd. caly czas ze soba pisza, wstawiaja zdjecia i przez nia moja byla spotkala takiego typa i prawdopodobnie sie nim zauroczyla? zakochala? nie wiem sam a szukala argumentu zeby byla to moja wina..powiedziala mi ze sama nie wie czego chce czy kocha wiec napewno ten drugi musial jej namiesza w glowie wraz z ta jej przyjaciolka. Mam ogromny do niej zal ale i tak jestem w stanie jej to wybaczyc i bardzo chcialbym zeby wrocila...

14,808

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Witam
Porzucona po 12 latach, trzy lata po slubie, maz sie odkochal i wypalil. Czy zdradzil? emocjonalnie tak, fizycznie - nie wiem. Mam 31 lat, 15 miesieczne dziecko i straszny bol w sercu. Czy to minie? Od narodzin naszego dziecka przezywalam z nim koszmar, na końcu porzucil mnie.

14,809 Ostatnio edytowany przez Gelwira87 (2016-01-04 23:13:52)

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
dziewczynaaa31 napisał/a:

Witam
Porzucona po 12 latach, trzy lata po slubie, maz sie odkochal i wypalil. Czy zdradzil? emocjonalnie tak, fizycznie - nie wiem. Mam 31 lat, 15 miesieczne dziecko i straszny bol w sercu. Czy to minie? Od narodzin naszego dziecka przezywalam z nim koszmar, na końcu porzucil mnie.

Mój syn ma obecnie 11 miesięcy, mąż zostawił nas w sierpniu gdy młody miał pół roczku... poznał w pracy koleżankę i w niej się zakochał, uczucie do mnie się wypaliło.. według niego nie rozumiałam go i nie wspierałam, nie okazywałam uczuć, natomiast ona dała mu to czego ja mu nie dałam. Od kiedy pojawiło się dziecko zmienił się na gorsze. Jego kochanka ma 9-letnia córkę, zamienił nas na wygodne życie bez pieluch, mieszkają razem i są szczęśliwą rodzinka. Na początku bolało strasznie, czułam się nic nie warta i gorsza od tamtej, płakałam całymi dniami, tylko dla dziecka zmuszałam się, żeby jakoś funkcjonować. Dużo pomogła mi terapia z psychologiem, teraz skupiam się na sobie i dziecku. Teraz już wiem, ze życie bez niego istnieje. Na początku chciałam, żeby wrócił, ale czy dlatego, ze go aż tak kochałam? Chyba bardziej bałam się samotności, tego jak sobie poradzę sama z dzieckiem. Wiem, że karma do niego wróci prędzej czy później.

Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą.

14,810 Ostatnio edytowany przez Dolly85 (2016-01-13 12:09:36)

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
Gelwira87 napisał/a:
dziewczynaaa31 napisał/a:

Witam
Porzucona po 12 latach, trzy lata po slubie, maz sie odkochal i wypalil. Czy zdradzil? emocjonalnie tak, fizycznie - nie wiem. Mam 31 lat, 15 miesieczne dziecko i straszny bol w sercu. Czy to minie? Od narodzin naszego dziecka przezywalam z nim koszmar, na końcu porzucil mnie.

Mój syn ma obecnie 11 miesięcy, mąż zostawił nas w sierpniu gdy młody miał pół roczku... poznał w pracy koleżankę i w niej się zakochał, uczucie do mnie się wypaliło.. według niego nie rozumiałam go i nie wspierałam, nie okazywałam uczuć, natomiast ona dała mu to czego ja mu nie dałam. Od kiedy pojawiło się dziecko zmienił się na gorsze. Jego kochanka ma 9-letnia córkę, zamienił nas na wygodne życie bez pieluch, mieszkają razem i są szczęśliwą rodzinka. Na początku bolało strasznie, czułam się nic nie warta i gorsza od tamtej, płakałam całymi dniami, tylko dla dziecka zmuszałam się, żeby jakoś funkcjonować. Dużo pomogła mi terapia z psychologiem, teraz skupiam się na sobie i dziecku. Teraz już wiem, ze życie bez niego istnieje. Na początku chciałam, żeby wrócił, ale czy dlatego, ze go aż tak kochałam? Chyba bardziej bałam się samotności, tego jak sobie poradzę sama z dzieckiem. Wiem, że karma do niego wróci prędzej czy później.

Gelwira u mnie były bardzo podobne przyczyny odejścia męża z domu czyli :  "według niego nie rozumiałam go i nie wspierałam, nie okazywałam uczuć" tzn. według jego słów( tak tak najlepiej zwalić winę na żonę), jednak prawda okazała się inna.. koleżanka z pracy( kochanka) czyli podobnie jak u Ciebie. Tylko mój mąż zanim wyszło że chodzi o "koleżankę z pracy" nagle po 1,5 miesiąca postanowił wrócić do rodziny i ratować małżeństwo z obustronnym staraniem, uwierzyłam mu choć inni twierdzili że na pewno jest ta trzecia. Wrócił i po zaledwie 1,5 tygodnia doszły do mnie fakty czyli jego wielokrotne nocowanie w jej domu. I tak się zastanawiam.. Twój mąż np. wybrał kochanicę i masz przynajmniej  jasną sytuację, możesz powolutku budować życie bez niego a mój cały czas twierdzi że to tylko koleżanka, nie raz zaśmiał mi się w twarz że nie mam zdjęć z łózka i nic mu nie udowodnię, aktualnie wygląda to tak 2 dni przepraszania, jakichś tam jego starań i kolejne 2 dni ciszy lub usilnego  wmawiania mi że to przeze mnie, w tym samym czasie próby włamania mi się na konto internetowe, na tel. i nagrywanie rozmów gdzie on mi zarzuca jaka to ja byłam zła w tym małżeństwie i powtarza jak mantrę że oni tylko rozmawiali ( przeważnie od 21-2,3, a nawet 7 rano). Schudłam 10 kg w miesiąc, nabawiłam się anemii o nerwach już nie wspominając  i teraz walczę o siebie żeby móc spać,jeść i normalnie funkcjonować. U nas jest 2 dzieci z tym że pierwszy syn 10 lat nie jest jego dzieckiem i nasz 3 latek. Jak myślę o samotności z 2 dzieci,( od lutego będę  bez pracy ) to dosłownie dopada mnie jakiś paraliż, problemy z oddychaniem tak jakby ktoś postawił mnie pod ścianą z nożem przy gardle. A jeszcze jeśli wybiorę drogę samotnej matki będę miała do spłacenia jego część mieszkania czyli kilkadziesiąt tysięcy złotych. Czuję się w takiej dupie o jakiej mi się nawet nie śniło.
Chyba nawet wolałabym żeby się w końcu przyznał jak człowiek i poszedł w huj do tej kochanicy ze wszystkimi  tego konsekwencjami niż to jak łże mi prosto w oczy jednocześnie szukając haków na mnie bo będzie robił wszystko żeby w razie w nie było wyroku z orzekaniem o jego winie lub żeby się przyznał i pokazał że ma jeszcze resztki sumienia,żeby zawalczył o małżeństwo o rodzinę ale tak szczerze. Dodam jeszcze tylko że byłabym w stanie wybaczyć co mogłoby trwać miesiącami lub latami pod warunkiem że widziałabym jego skruchę, jego starania, jego szczerość itd.. a póki co widzę zakłamanie i kombinacje jak wyjść z tego cało.  Także prędzej czy później muszę podjąć kroki dotyczące rozwodu. 

Ale Twoje słowa że "życie   bez niego istnieje " działają pokrzepiająco,

14,811

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

W ogóle to mnie zastanawia to że inni faceci potrafią  się przyznać i wziąć na siebie wszelkie konsekwencje swojego wyboru, potrafią się określić ratuję / odchodzę a mój mąż wypiera się jak dziecko romansu, niby chce ratować małżeństwo ale notorycznie kłamie, szpieguje mnie,dobija psychicznie że nie dam sobie rady itd. nagrywa  i usilnie stara się obwinić mnie za decyzje które podjął on. Czego on tak naprawdę chce??

14,812

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Moj tez mnie chyba nagrywa w rozmowach telefonicznych, bo za kazdym razem sie wybiela i probuje mi wmowic ze cos sobie wymysliłam.....
Mam łatwiej, bo mój jm poszedł sobie w pizdu do swojej gwiazdy i nie dzwoni, nie pisze, nie mamy kontaktu oprucz służbowych spraw  jeśli chodzi o syna....

Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą.

14,813

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

poly28 mój sie wypieral, ratował malzenstwo, błagał, zapewnial ze kocha. Jeszcze 4 grudnia pisal ze kocha a tydzien pozniej powiedzial ze odchodzi bo jednak sie wypalil. Wczoraj dowiedzialam sie od meza jego "kolezanki" ze on wyprowadzil sie miesiac temu od niej. Wiec co za tym idzie - kolezanka została wolna - a mój mąż się odkochał we mnie wink

14,814

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

A ja z moim muszę siedzieć w jednym mieszkaniu i to jeszcze pewnie długo bo on za żadne skarby świata się nie wyprowadzi, chodzi po rodzinie i się tłumaczy że to tylko koleżanka była i on mi nic złego nie zrobił, cały czas to słyszę no i oczywiście opowiada jaka to ja mało czuła byłam, że się z nim nie liczę, ze do mnie nic nie dociera a konkretnie chodzi o jego chora zazdrość która towarzyszyła nam w małżeństwie, wiecznie tylko były pretensje i jazdy że mam za duży dekolt,że schyliłam się i ktoś mi się popatrzył w dekolt,nie godził się na moje jeżdżenie na basen, wymusił na mnie w końcu chociaż pełny jednoczęściowy strój co było warunkiem że pan mnie puści popływać, kontrolował mnie na każdym kroku i wypominał że z pracy wracam 10 minut później, przebierał mi garderobę i chciał ustalać co mogę założyć do pracy a co nie i tak przez całe wspólne życie, potrafił mi pokazywać jak mam się schylać np. podczas podawania kawy gościom w naszym mieszkaniu  żeby bluzka nawet ta bez dekoltu nie miała prawa mi się odgiąć od ciała żeby ktoś czasem nie spojrzał mi w dekolt itp.. wiecznie tylko fochy i wmawianie że zona jak ma jakikolwiek dekolt i jest w towarzystwie nie ma prawa sie schylać nisko np. podczas ubierania butów, czy do dziecka.. wmawianie mi że ja mam myśleć o takich rzeczach bo nie zachowuje się jak żona.. Ludzie którzy o tym wiedzieli uznawali go za psychopatę dosłownie, ale on nigdy w sobie nie widział nic nieprawidłowego a teraz po wielu wspólnych nocach u koleżanki w domu dalej nie widzi nic złego, bo przecież ja sobie wmawiam że on mi zrobił krzywdę a tak nie jest. Taki człowiek potrafi psychicznie wykończyć. Nawet teraz jak sprawa z kochanicą mu sie rypła zamiast okazać skruchę to chodzi mnie kontroluje, przegrzebuje torebkę i jak tylko usłyszy sms w moim tel. próbuje wpisywać hasło i chodzi nerwowy, a sam przy tym oczywiście swój tel. ma przy dupie 24/24 i hasła wszędzie gdzie tylko można. Ewidentnie szuka na mnie haków.

14,815

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
dziewczynaaa31 napisał/a:

poly28 mój sie wypieral, ratował malzenstwo, błagał, zapewnial ze kocha. Jeszcze 4 grudnia pisal ze kocha a tydzien pozniej powiedzial ze odchodzi bo jednak sie wypalil. Wczoraj dowiedzialam sie od meza jego "kolezanki" ze on wyprowadzil sie miesiac temu od niej. Wiec co za tym idzie - kolezanka została wolna - a mój mąż się odkochał we mnie wink

Heh ja o zdradzie o ich wspólnych nocach również dowiedziałam się od męża jego koleżanki... bo tamten śledził razem z detektywem mojego męża po tym jak doszły go słuchy że jego jeszcze żonka ( z którą juz pół roku nie mieszkał z powodu jej zdrad) znalazła sobie trzeciego kochanka w pracy czyli mojego męża, ten człowiek odszukał mnie spotkał się ze mną i wszystko wyszło na jaw.  Nie mogłam w to uwierzyć ale niestety takie są fakty.

Tutaj jednak kochanica wypiera się swojemu mężowi zdrady jak tylko może i dostała już pozew rozwodowy na którym są podane dane mojego męża jako jej 3 fagasa i dlatego sprawa się rypła mężuś szybciutko wrócił do domku bo nagle jednak mnie kocha... to nic ze jak był z nią przez miesiąc czasu mi wmawiał ze już nic do mnie nie czuje że nie kocha i chce rozwodu bez orzekania o winie. Myślę że jakby ona miała już czystą sprawę to mój mąż by nie wrócił wynajmował by mieszkanko w jej mieście tak jak do tej pory żeby być blisko niej żeby mieć wymówkę dla rodziny że jest sam w tym mieszkaniu i wmawiał by wszystkim tak jak to robił że nie ma żadnej kobiety w jego życiu że poprostu juz biedak nie umiał ze mna wytrzymać, a po cichaczu dalej romansik by trwał aż podał by o rozwód bez orzekania o winie i potem dopiero ujawnił swoją kobiete jako że po rozwodzie sie zakochał.

14,816

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Wybaczcie szczerość, nie rozumiem skąd taka ilośc wpisów w tym temacie, jego tytuł brzmi strasznie żałośnie i wynika z przygnębienia. Nie widzicie że pomnażacie to uczucie w sobie? Im więcej się myśli o złych rzeczach, im mocniej wiążą sie ludzie z problemami krążąc wokół nich, tym bardziej takie mysli urastają w Was i więcej czasu im poświęcacie. Ciągłe myślenie o dołujących rzeczach nie przekuje waszego losu na coś lepszego. Jeśli żyjcecie w smutku i szukacie grona ludzi owładniętymi takimi smutkami, to przeżre Was. Zamiast użalać się nad sobą, rozmyślaniu nad ilością dni w samotności, weźcie się za siebie. Nie dajcie uciec życiu, nie marnujcie go.
Sa inne ciekawsze tematy, na tym forum, jest zycie, które Wam ucieka, spierniczajcie stąd, łącznie się w skutku, to masochizm. Rozstanie to nie śmierć, która rzeczywiście godna jest takiej uwagi. Ale nie rozstanie się.

Szczęście żonatego mężczyzny zależy od kobiet, których nie poślubił.

14,817

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Skoro żałośnie brzmi to po co tutaj wchodzisz? To nie jest temat dla Ciebie. Ludzie własnie sobie pomagają na tym forum. Po co to komentujesz?  Żałosny to jest twój wpis.

14,818

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Hej, Anka 34l. woj. mazowieckie... po 13 latach związku, facet wybrał sobie koleżankę z pracy. Aczkolwiek zdradzał mnie praktycznie cały nasz związek. Za każdym razem kiedy to wychodziło obiecywał złotą gwiazdkę, starał się, mówił piękne słowa... A ja naiwnie wierzyłam, bo chciałam ratować dom i rodzinę dla syna. Teraz próbował mi najpierw wmówić, że po prostu nie może dalej ze mną żyć. Że jestem cudowną kobieta, matką, ale nic nas nie łączy. Po miesiacu prób ratowania związku, okazało się że jednak znowu ma kogoś od ponad roku. I ona nie chce tego dalej ciągnąć o ile on nie wyjaśni swoje sprawy życiowej... No to wyjaśnił... Byliśmy nawet na terapii, ale po 2 sesjach uznał, że to nie ma sensu... Skoro chce być z nią, to oczywiście że to nie ma sensu... Ale on cały czas zarzeka się, ze to nie o nią chodzi.... Jaaaasne...

"Nigdy nie pozwól, aby ktoś był dla Ciebie priorytetem, podczas gdy Ty jesteś dla niego tylko jedną z opcji" Mark Twain

14,819

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
ahrozumiem@tlen.pl napisał/a:

Skoro żałośnie brzmi to po co tutaj wchodzisz? To nie jest temat dla Ciebie. Ludzie właśnie sobie pomagają na tym forum. Po co to komentujesz?  Żałosny to jest twój wpis.

ahrozumiem, obawiam się, że nie rozumiesz sad , nie słowo żenujące jest w moim przesłaniu najważniejsze, ale to by zamiast użalać wyjśc do innych tematów, poszukać sobie miejsca, gdzie zamiast skupiać się na cierpieniu, co pozwala temu uczuciu urastać do wielkości, która przytłacza taką osobę, uciec od tego.
Mnie samemu najbardziej pomogło pomaganie innym. Porzucenie użalania się nad własnym losem pozwoliło się oderwać od tego, wcale nie zapomnieć, ale oderwać i wrócić na tory. Użalanie się nad sobą rozdrapywanie ran i kręcenie się wokół, sprowadzić może co najwyżej więcej rozpaczy i czarnych myśli.
Skupianie się - łączenie w grupy ludzi cierpiących i skupiających się na tym - zobacz na ostatnie wpisy tego tematu, to pułapka.
Jest taka historyjka o starcu siedzącym na kamieniu u wrót miasta - zapytany przez wędrowca, czy gdy dotrze do miasta za jego plecami znajdzie ludzi smutnych, pogrążonych w żalu, cierpiących i głodujących - starzec odpowiedział mu tak, że właśnie takich znajdzie. Kolejny wędrowiec, który zapytał czy w murach miasta znajdzie ludzi zadowolonych z życia, umiejących patrzeć w przyszłość, radzić sobie z kłopotami - uzyskał odpowiedź, że w tym mieście znajdzie właśnie takich ludzi.
Ludzie weseli przyciągają się, ludzie smutni przyciągają takich. I gdzie to prowadzi? Ludzie bogaci przyciągają bogatych, uprawiający sport, przyciągają takich itd, itd.

Podobnie jest z Tobą ahrozumiem - znalazłaś w moich słowach krytykę - bo negatywnie patrzysz na otoczenie, gdybyś patrzyła pozytywnie, znalazłabyś chęć pomocy.

Zobacz proszę kiedy dołączyłem do forum, zobacz ile mam wpisów, myślę, że wiele osób mogło by zaświadczyć, że rozumiem po co jest to forum. I właśnie dla tego napisałem ten apel, by pomóc osobom które piszą w tym temacie.

Szczęście żonatego mężczyzny zależy od kobiet, których nie poślubił.

14,820

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

O czym ty mówisz człowieku? To forum nie służy do wyżalania się , tylko do POMOCY. Mi to forum bardzo pomogło. Skutek został osiągnięty. Każdy sobie pomaga w taki sposób jaki chce. Dobrze jest wiedzieć, że nie jest się w tej sytuacji osamotnioną.Nie można nikomu narzucać tego w jaki sposób chce sobie pomóc.  Jak się zostaję samotną matką z dwójką dzieci to każde wsparcie jest potrzebne. TO POMAGA. Idź stąd , bo tylko zaśmiecasz to forum!!!

14,821 Ostatnio edytowany przez rojka (2016-01-20 09:44:09)

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
Dunkis napisał/a:

Wybaczcie szczerość, nie rozumiem skąd taka ilośc wpisów w tym temacie, jego tytuł brzmi strasznie żałośnie i wynika z przygnębienia. Nie widzicie że pomnażacie to uczucie w sobie? Im więcej się myśli o złych rzeczach, im mocniej wiążą sie ludzie z problemami krążąc wokół nich, tym bardziej takie mysli urastają w Was i więcej czasu im poświęcacie. Ciągłe myślenie o dołujących rzeczach nie przekuje waszego losu na coś lepszego. Jeśli żyjcecie w smutku i szukacie grona ludzi owładniętymi takimi smutkami, to przeżre Was. Zamiast użalać się nad sobą, rozmyślaniu nad ilością dni w samotności, weźcie się za siebie. Nie dajcie uciec życiu, nie marnujcie go.
Sa inne ciekawsze tematy, na tym forum, jest zycie, które Wam ucieka, spierniczajcie stąd, łącznie się w skutku, to masochizm. Rozstanie to nie śmierć, która rzeczywiście godna jest takiej uwagi. Ale nie rozstanie się.

Osoby które doznały zdrady i cierpią z tego powodu szukają kogoś kto też to przeżywa, chcą wiedzieć,że nie są same w swoim cierpieniu ,że jest jeszcze ktoś kto czuje podobnie i ma podobne doświadczenia.
Stąd taka ilość wpisów.
Brzmi żałośnie i dołująca bo są tu ludzie świeżo zdradzeni i porzuceni. To taka pierwsza deska ratunku. Na początku swojej drogi po zdradzie większość ludzi zachowuje się żałośnie ale jest to całkiem normalne i nie ma się co dziwić.
Przychodzą ale przeważnie sobie stąd idą jak już napiszą co ich spotkało.
To jest zdrowe, takie wyrzucenie z siebie żalu i pożalenie się na tych co zrobili krzywdę.

Natomiast trwanie w tym swoim smutku zdrowe już nie jest.

Zgodzę się z Tobą,że siedzenie w swoim żalu nie doprowadzi do tego,że z niego sie wyjdzie i ruszy do przodu.
Ale to się wie już dużo później, jak przejdzie się całą drogę, żeby z powrotem stanąć na nogi .
Trzeba zająć się czymś innym , czymś co odciągnie myśli od złych wydarzeń

Dlatego dobrze,że napisałeś mimo,że spotkałeś się z agresją i chęcią wypędzenia Ciebie z tego wątku , tu można wejść ale nie powinno się zostawać na dłużej.

14,822 Ostatnio edytowany przez rey78 (2016-01-20 20:48:48)

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Z jaką agresją? Weź nie przesadzaj. Niech każdy sobie radzi jak chce. Jak ma ochotę siedzieć sobie na tym forum i to tej osobie pomaga to niech siedzi! Ty tutaj siedzisz od maja i co:) Po co komuś coś narzucasz? Ten autor Wyśmiał ten wątek , nie będąc w takiej sytuacji. Głodny Sytego nigdy nie zrozumie.

14,823

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
rey78 napisał/a:

Z jaką agresją? Weź nie przesadzaj. Niech każdy sobie radzi jak chce. Jak ma ochotę siedzieć sobie na tym forum i to tej osobie pomaga to niech siedzi! Ty tutaj siedzisz od maja i co:) Po co komuś coś narzucasz? Ten autor Wyśmiał ten wątek , nie będąc w takiej sytuacji. Głodny Sytego nigdy nie zrozumie.

Każdy jest tu z jakiegoś powodu a mowa była o wątku a nie o forum. nie siedzę w tym wątku od maja i nie wbijam sobie w głowę w kółko tego samego.
Dlaczego ma się nie wypowiedzieć ktoś kto nie glaszcze po głowie tylko wręcz przeciwnie.?
I jak napisze to co nie pasuje , to od razu jest wypędzany?
Co ja narzucam?
Wyjście z otępienia po zdradzie ? Z płaczu i użalania się nad swoim życiem?
To źle Twoim zdaniem?
Każdy sobie radzi inaczej  i każdy może napisać to co akurat myśli .

14,824

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

hihih kabaret  nowy jestem fajnie tu 3 lsta temu zdradzony efekt tego 3 dzieci jest pod moją opieką

14,825

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

rojka  niech każdy robi to na co ma ochotę. Jeżeli ma ochotę sobie siedzieć tutaj 2 lata to niech siedzi. Posty innych osób dają ukojenie. Jeżeli tej osoby to  nie dotyczy i nie ma takiego problemu to niech tutaj nie włazi i niech się  nie zgrywa, bo ludzie nie mają ochoty czytać takich negatywnych komentarzy na temat tego forum.

14,826 Ostatnio edytowany przez rey78 (2016-01-23 06:14:33)

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Rojka  niech każdy robi to na co ma ochotę. Jeżeli ma ochotę sobie siedzieć tutaj 2 lata to niech siedzi. Posty innych osób dają ukojenie. Jeżeli tej osoby to  nie dotyczy i nie ma takiego problemu to niech tutaj nie włazi i niech się  nie zgrywa, bo ludzie nie mają ochoty czytać takich negatywnych komentarzy na temat tego forum. NIE MÓWIĄC O TYM , ŻE TEN PAN JEST SKOŃCZONYM HIPOKRYTĄ, BO SAM SIĘ WYŻALAŁ W TEGO TYPU TEMATACH:) HEHE

14,827

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

.

14,828

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Rey78

Nie zrozumiałaś/eś przesłania w jego wypowiedzi wyczytałaś/eś tylko krytykę ,której nie ma.
I nie ma to nic wspólnego z hipokryzją, to było podzielenie się własnym doświadczeniem.
Wiele jest takich osób, które zaczynały od użalania się nad sobą a skończyły na podzieleniu się tym co przeżyły i jak to przeszły .


Dunkis napisał/a:

(...) nie słowo żenujące jest w moim przesłaniu najważniejsze, ale to by zamiast użalać wyjśc do innych tematów, poszukać sobie miejsca, gdzie zamiast skupiać się na cierpieniu,co pozwala temu uczuciu urastać do wielkości, która przytłacza taką osobę, uciec od tego.
(...) Porzucenie użalania się nad własnym losem pozwoliło się oderwać od tego, wcale nie zapomnieć, ale oderwać i wrócić na tory Użalanie się nad sobą rozdrapywanie ran i kręcenie się wokół, sprowadzić może co najwyżej więcej rozpaczy i czarnych myśli.
Skupianie się - łączenie w grupy ludzi cierpiących i skupiających się na tym - zobacz na ostatnie wpisy tego tematu, to pułapka.
(...)
Podobnie jest z Tobą ahrozumiem - znalazłaś w moich słowach krytykę - bo negatywnie patrzysz na otoczenie, gdybyś patrzyła pozytywnie, znalazłabyś chęć pomocy.

I właśnie dla tego napisałem ten apel, by pomóc osobom które piszą w tym temacie.

14,829

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

rey78 zgadzam się smile

14,830

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

wpisuję się tu. Zostałem porzucony ale na wlasne życzenie...

14,831

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Dwa dni od rozstania. Czuje potworny ból i pustkę. Bylismy ponad dwa lata, ale swoim zachowaniem doprowadzilem do tego, ze prawdopoodbnie znalazla sobie innego (do konca sie do tego nie przyznala). Probowalem to jeszcze ratowac i szukac sposobu naprawy jednak po szczerej rozmowie Gdy zaproponowala przerwe postanowilem to zakonczyc. Minely dwa dni a ja czuje wszystko co najgorsze: tesknote, smutek, brak apetytu, brak checi do pracy, pustke, strach przed samotnoscia. W glebi duszy marze zeby wrocila. Myslicie ze taka sytuacja jest jeszcze do naprawy i czy jest mozliwy powrot? Czy raczej ona skupi sie na nowym celu a mnie w minute wyrzucila do kosza swoich mysli? Dodam ze jestesmy dojrzalymi ludzmi po przejsciach. Kiedys Kochala to pewne.

14,832 Ostatnio edytowany przez waldi28 (2016-08-13 09:45:01)

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Witam i ja dołączam do wątku. 2 miesiące temu zostałem porzucony już definitywnie po 6,5 letnim związku. Było pare rozstań  pozniej powroty i znowu rozstanie. Osttanie bylo definitywnym powiedziala że już mnie nie kocha i nie ma chemii itp. Pierwszy miesiac to był koszmar, blagalem ją o powrót zasypywalem smsami. Podstawowe bledy. Teraz sobie jakoś staram radzić,. pielegnuje swoje pasje, poznaje dużo nowych ludzi i sie  z nimi spotykam. Proboje też poznawać i spotykac  sie z innymi dziewczynami ale nic z tego nie wychodzi. Gdyż albo nie sa zainteresowane albo maja bardzo dziwne uklady np 2 co osttanio poznalem i sa zainteresowane to jedna ma 3  dzieci i jest w trakcie rozwodu ale jeszcze mieszka z  mezem a  druga bedzie miala dziecko z  bylym, ktory ma zakaz  sadowy zblizania sie do niej za pobicie. Takie oto kobiety mi sie trafiaja nowo poznane. Takze nie sadze zeby mnie jeszcze coś dobrego jeżeli chodzi o uczuycia w życiu spotkalo. Mam już 30 lat moja eks ma 24 wpedzila mnie  w lata i tyle...starokawalerstwo czeka. Kobiety nie lubia uczuciowych mezczyzn tylko wolą drani co zdradzaja i oszukują bo wtedy mają emocje. A jak sa wycieczki wyjazdy prezenty to nudaaaa...w każdym razie ból już może ciut minał ten najwiekszy ale czuje w sobie po prostu wielką emocjonalną dziurę. I nie potrafie sie szczerze uśmiechać jak dawniej przez to wszystko

14,833

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Witajcie Kochani . Podkarpacie ,wczoraj minął miesiąc od rozstania odszedł z dnia na dzień w czasie choroby mojej uzasadniając ,że musi pomyśleć bo już nie ma sił do tego wszystkiego i myśli już cały miesiąc.Brak kontaktu od dwóch dni ...żadna ze stron się nie odzywa

14,834

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

witajcie
21 lat razem zdradzona 2 miesiące temu .Wyprowadził się miesiąc temu .Mam 45 lat dla niego byłam za gruba za brzydka (ważę 59 kg).Wyczyścił konto i mieszkanie i bawi się z nową panią .Czekam na pozew podobno ma go złożyć .przerąbane ale żyję

14,835

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Po co czekasz na pozew? Sama złóż. Z orzeczeniem o jego winie. To pomoże uzupełnić Ci stan konta smile

Pomijając właściwości zdrowotne pietruszki, można stwierdzić, że jest ona po prostu smaczna.

14,836

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Cześć wszystkim... Miesiąc od rozstania i jakiegokolwiek kontaktu... Jest ze mna lepiej, ale czasem doskwiera mi straszna samotność. Moge opisać swoją historie, żyje ktoś kto doradzi mi jak sie zachowywać?

Zmień co możesz zmienić, a czego nie możesz - zaakceptuj.

14,837

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Witam! Wróciłem tu po 6 latach. (Kolejne rozstanie) zagląda tu ktoś jeszcze?

14,838

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
waldi28 napisał/a:

Witam i ja dołączam do wątku. 2 miesiące temu zostałem porzucony już definitywnie po 6,5 letnim związku. Było pare rozstań  pozniej powroty i znowu rozstanie. Osttanie bylo definitywnym powiedziala że już mnie nie kocha i nie ma chemii itp. Pierwszy miesiac to był koszmar, blagalem ją o powrót zasypywalem smsami. Podstawowe bledy. Teraz sobie jakoś staram radzić,. pielegnuje swoje pasje, poznaje dużo nowych ludzi i sie  z nimi spotykam. Proboje też poznawać i spotykac  sie z innymi dziewczynami ale nic z tego nie wychodzi. Gdyż albo nie sa zainteresowane albo maja bardzo dziwne uklady np 2 co osttanio poznalem i sa zainteresowane to jedna ma 3  dzieci i jest w trakcie rozwodu ale jeszcze mieszka z  mezem a  druga bedzie miala dziecko z  bylym, ktory ma zakaz  sadowy zblizania sie do niej za pobicie. Takie oto kobiety mi sie trafiaja nowo poznane. Takze nie sadze zeby mnie jeszcze coś dobrego jeżeli chodzi o uczuycia w życiu spotkalo. Mam już 30 lat moja eks ma 24 wpedzila mnie  w lata i tyle...starokawalerstwo czeka. Kobiety nie lubia uczuciowych mezczyzn tylko wolą drani co zdradzaja i oszukują bo wtedy mają emocje. A jak sa wycieczki wyjazdy prezenty to nudaaaa...w każdym razie ból już może ciut minał ten najwiekszy ale czuje w sobie po prostu wielką emocjonalną dziurę. I nie potrafie sie szczerze uśmiechać jak dawniej przez to wszystko

Widzisz a ja własnie szukam uczuciowego dobrego ktory bedzie mnie szanowac. A trafiam na samych drani:( zycie jest pokrecone. Jesli chcesz mozemy porozmawiac... Moze jakos takie obupolne wsparcie bedzie czyms dobrym w tym wszystkim...

14,839

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
smutny24 napisał/a:

Witam! Wróciłem tu po 6 latach. (Kolejne rozstanie) zagląda tu ktoś jeszcze?

Jestem ja...

14,840

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
Mamdosyc napisał/a:

Cześć wszystkim... Miesiąc od rozstania i jakiegokolwiek kontaktu... Jest ze mna lepiej, ale czasem doskwiera mi straszna samotność. Moge opisać swoją historie, żyje ktoś kto doradzi mi jak sie zachowywać?

Pisz śmiało. Siła w grupie...

Posty [ 14,796 do 14,840 z 14,840 ]

Strony Poprzednia 1 268 269 270

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018