Całkowita niezdolność do stworzenia związku/małżeństwa - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Całkowita niezdolność do stworzenia związku/małżeństwa

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 42 ]

Temat: Całkowita niezdolność do stworzenia związku/małżeństwa

Witam. Już kiedyś udzielałam się na forum, ale zapomniałam hasła do emaila. Mój przypadek jest bardzo ciężki i skomplikowany. Mam ukończone 25 lat (rocznik 1994) więc swoje lata, niestety, już mam. Od 15. roku życia czas przesypuje mi się niczym piasek przez klepsydrę.

Jestem na II roku studiów dziennych (późno, wiem). Mój problem jest bardzo skomplikowany. W późnej podstawówce, GM i LO był ze mnie pierwszy aromantyk i aseksualista. Patrzyłam z pogardą na pary zakochanych. Przez bardzo długi czas myślałam, że jestem osobą aseksualną, przeszukiwałam Internet, strony www na temat aseksualizmu, fora dla takich ludzi.

Aż tu nagle, w wieku ok. 20 lat, dosłownie z dnia na dzień...Naszła mnie taka żałość, tak tęsknota... Tęsknota za bratnią duszą, drugą połówką, chciałam podzielić się z drugą osobą swoimi zainteresowaniami. Nie chodziło o sam akt seksualny, chociaż ta tematyka bardzo nie zainteresowała. Prześladują mnie sny erotyczne. CAŁY CZAS myślę o seksie (a podobno to dotyczy bardziej mężczyzn!!). Próbowałam przestać myśleć o seksie, ale nie potrafię. Cierpię. Lubię młodych mężczyzn. Chyba jestem hetero-romantyczna...Ale boję się penisów. Nie podobają mi się, Są brzydkie. Chyba umarłabym na widok członka w stanie erekcji. Nigdy nie byłam w związku. Teraz myślę sobie, że wybór między związkiem a samotnictwem to wybór między dżumą a cholerą. I tu, i tam się cierpi. Samotnikom brakuje bliskości, drugiej połówki. Lecz ludziom w związkach/małżeństwach brakuje swobody, wolności, niezależności.

Seks jest dla mnie ohydny. Mam taki strach, takie opory, że nigdy go nie uprawiałam. Boję się penetracji. Seks z książek, filmów wygląda dla mnie dziwacznie. Wstydzę się nagości. Czasem chcę, aby seks nigdy nie istniał, bo sprawia same problemy.

Codziennie zastanawiam się, dlaczego 95%dorosłych na całym świecie tworzy związki, bierze śluby, uprawia seks, 1% to nie interesuje, a ja.....Nie jestem ani po jednej, ani po drugiej stronie. Mam jakąś patologiczną nienawiść do tego, a z drugiej pragnę tego najbardziej na świecie. Brakuje mi dotyku. Czasem wyobrażam sobie, że uprawiam seks z jakąś filmową postacią, przystojniakiem i....Odczuwam wtedy podniecenie, wilgoć w narządach płciowych. Chyba oszaleję.

Nie wiem, skąd to się wzięło. Moi rodzice nigdy się nie rozwiedli, w domu niczego (materialnie) nie brakowało, chodzili do pracy. Jedyne, co było nie tak, to seks stanowił temat zakazany. Chociaż nie tylko seks, ale i miłość. Nie miałam prawa się zakochać, bo "randki ogłupiają, dziewczynom chodzenie z chłopcami obniża oceny". To, co teraz przeżywam, to jakiś koszmar. Miał ktoś podobnie? Jakieś rady?

Zobacz podobne tematy :

2 Ostatnio edytowany przez Lady Loka (2019-06-18 20:30:03)

Odp: Całkowita niezdolność do stworzenia związku/małżeństwa
Raidert1394 napisał/a:

Witam. Już kiedyś udzielałam się na forum, ale zapomniałam hasła do emaila. Mój przypadek jest bardzo ciężki i skomplikowany. Mam ukończone 25 lat (rocznik 1994) więc swoje lata, niestety, już mam. Od 15. roku życia czas przesypuje mi się niczym piasek przez klepsydrę.

Jestem na II roku studiów dziennych (późno, wiem). Mój problem jest bardzo skomplikowany. W późnej podstawówce, GM i LO był ze mnie pierwszy aromantyk i aseksualista. Patrzyłam z pogardą na pary zakochanych. Przez bardzo długi czas myślałam, że jestem osobą aseksualną, przeszukiwałam Internet, strony www na temat aseksualizmu, fora dla takich ludzi.

Aż tu nagle, w wieku ok. 20 lat, dosłownie z dnia na dzień...Naszła mnie taka żałość, tak tęsknota... Tęsknota za bratnią duszą, drugą połówką, chciałam podzielić się z drugą osobą swoimi zainteresowaniami. Nie chodziło o sam akt seksualny, chociaż ta tematyka bardzo nie zainteresowała. Prześladują mnie sny erotyczne. CAŁY CZAS myślę o seksie (a podobno to dotyczy bardziej mężczyzn!!). Próbowałam przestać myśleć o seksie, ale nie potrafię. Cierpię. Lubię młodych mężczyzn. Chyba jestem hetero-romantyczna...Ale boję się penisów. Nie podobają mi się, Są brzydkie. Chyba umarłabym na widok członka w stanie erekcji. Nigdy nie byłam w związku. Teraz myślę sobie, że wybór między związkiem a samotnictwem to wybór między dżumą a cholerą. I tu, i tam się cierpi. Samotnikom brakuje bliskości, drugiej połówki. Lecz ludziom w związkach/małżeństwach brakuje swobody, wolności, niezależności.

Seks jest dla mnie ohydny. Mam taki strach, takie opory, że nigdy go nie uprawiałam. Boję się penetracji. Seks z książek, filmów wygląda dla mnie dziwacznie. Wstydzę się nagości. Czasem chcę, aby seks nigdy nie istniał, bo sprawia same problemy.

Codziennie zastanawiam się, dlaczego 95%dorosłych na całym świecie tworzy związki, bierze śluby, uprawia seks, 1% to nie interesuje, a ja.....Nie jestem ani po jednej, ani po drugiej stronie. Mam jakąś patologiczną nienawiść do tego, a z drugiej pragnę tego najbardziej na świecie. Brakuje mi dotyku. Czasem wyobrażam sobie, że uprawiam seks z jakąś filmową postacią, przystojniakiem i....Odczuwam wtedy podniecenie, wilgoć w narządach płciowych. Chyba oszaleję.

Nie wiem, skąd to się wzięło. Moi rodzice nigdy się nie rozwiedli, w domu niczego (materialnie) nie brakowało, chodzili do pracy. Jedyne, co było nie tak, to seks stanowił temat zakazany. Chociaż nie tylko seks, ale i miłość. Nie miałam prawa się zakochać, bo "randki ogłupiają, dziewczynom chodzenie z chłopcami obniża oceny". To, co teraz przeżywam, to jakiś koszmar. Miał ktoś podobnie? Jakieś rady?

Terapia, terapia, terapia.
Jeżeli chcesz zmienić cokolwiek w którąś stronę to tylko tak.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

3

Odp: Całkowita niezdolność do stworzenia związku/małżeństwa

ja Ciebie rozumiem , mój pierwszy raz też był wieku 25/26 lat . Tak samo bałam się tego  było mi głupio ,że byłam dziewicą, błam się mężczyzn a jedocześnie pociągali mnie . Nigdy nie byłam w żadnym związku , tylko przelotne znajomości  ,może ze 2 razy całowałam się z chłopakami. Nie byłam brzydką dziewczyną a wręcz przeciwnie wiem ,że pociągałam facetów ,ale tak strasznie się bałam  . Kiedy skończyłam szkołę średnią  i poszłam na studia poznałam nowych znajomych. Pełno ludzi , pełno nowych znajomości o seksie mówiło się lekko a ja czułam się gorsza ,że tego nie robiłam . Przytyłam wtedy 20 kg , już teraz wiem dlaczego .. swtorzyłam sobie pancerz ochronny przed łapczywymi spojrzeniami facetów...
Dopiero po studiach ogarnęłam się, poszłam do dietetyka , znalazłam dobrą pracę i nabrałam pewności siebie .Znowu byłam atrakcyjna dla płci przeciwnej ,ale znowu się bałam...

Kiedyś się zdarzyło ,że wynajęłam mieszkanie z 20 letnimi dzieczynami a one o seksie mówiły bardzo lekko, czułam się fatalnie ,że ja w tym wieku i kompletnie nic.  Poszłam z nimi do baru, poznałam przypadkowego faceta i poprosiłam żeby poszedł ze mną do domu i mnie rozdziewiczył . WIem ,że to brzmi strasznie ! Ale to otworzyło mi okno na płeć przeciwną. Ja wiem ,że to rada może beznadziejna ,ale jednak pomogło.

Później zaczęły się portale randkowe , znajomości z facetami...w końcu związałam się bliżej z facetem 9 lat starszym , który otworzył mi bramy do seksu . Nie mówiłam ,że jestem niedoświadczona, później mi powiedział ,że od razu to zauważył.
Kolejne lata jako związek były fatalne,ale on w przeciwieństwie do mnei był doświadczony bardzo. Milion związków  za sobą, konto na Zbiorniku itd. Przyznam ,że nauczył mnie wszystkiego , jak żyć z 2 człowiekiem , na czym polega bycie razem no i sex . ..
Później byli inni faceci , wciąż się nie ukłąda ( poczytaj moje wątki ) więc nie radziłabym Ci iść moją drogą.  Uważam ,że wiele by zmieniła tutaj terapia. U mnei w domu podobnie jak u Ciebie temat zwiazku, seksu nie istniał. Jak się okazało rodzice od wielu lat żyli w białym małżeństwie ...z jakieś 20 , nie było między nimi czułosci. Pewnie dlatego ja nie wiedziałam co i jak. Wszystiego nauczył mnie mój ex.

Powodzenia życzę i radzę oszukać dobrego terapeuty.

4

Odp: Całkowita niezdolność do stworzenia związku/małżeństwa

Odczuwam zazdrość i nienawiść do młodych ludzi w małżeństwach, do całujących się par, trzymających się za ręce. Mam żal do Boga (jeśli istnieje), do losu za to, że mnie
tak okaleczono. Że jestem żeńskim incelem....Że niektórzy chowali się w otwartych, kochających domach i ich osobowość się zdrowo rozwinęła, a ja jestem takim
emocjonalnym pokraką. Bardzo cierpię....Chodzę na psychoterapię już 1,5 roku, ale czeka mnie jeszcze 5....
Mam zaburzenia osobowości stwierdzone przez psychiatrę i zespół Aspergera.

5

Odp: Całkowita niezdolność do stworzenia związku/małżeństwa

może i w dzieciństwie Cię okaleczono ,ale teraz jesteś dorosła i możesz wziąć sprawy w swoje ręcę. Ja mam 32 lata i nigdy nie byłam w poważniejszym związku i nikogo za to nie winię.
Terapia na pewno pomoże,ale zmień nastawienie, pamiętaj masz DOPIERO 25 lat całe życie przed Tobą.

6

Odp: Całkowita niezdolność do stworzenia związku/małżeństwa

Jakoś czuję się staro. Niektórzy moi rówieśnicy są już po ślubie. Moja koleżanka, rówieśniczka, rok temu wzięła ślub z narzeczonym, obaj po 24 lata, tworzyli związek od 18.roku życia. Dorosła?
Jakoś nie czuję sprawczości. Wręcz przeciwnie. Czuję totalną niemoc. Czuję się staro. Czuję, jakbym nie miała na nic wpływu. Jakby w życiu była tylko szara rzeczywistość, a nasze plany, marzenia, ambicje były dziecinnymi mrzonkami. A im jest się starszym, tym gorzej. A potem do piachu i nikt o nas nie będzie pamiętał.

7

Odp: Całkowita niezdolność do stworzenia związku/małżeństwa

Ja jestem od Ciebie  7 lat starsza i tak nie myślę..tylko ja dopiero zaczęłąm swoją drogę z terapią i uważam ,że mam szansę na założenie rodziny. Nie patrz na innych. Jak miałam 25 też były śluby a teraz są rozwody. Życie ma różne barwy a najpięknieszą z nich nie musi być od razu związek. Przełam się do tych facetów a pójdzie z górki .

8

Odp: Całkowita niezdolność do stworzenia związku/małżeństwa

Seks=czułość? Mnie się seks kojarzy z agresją i brutalnością. Te dziwaczne akrobacje, te zwierzęce jęki, nagość. Nie odrzuca Was to? Jak to może się z czułością kojarzyć?

9

Odp: Całkowita niezdolność do stworzenia związku/małżeństwa
Raidert1394 napisał/a:

Seks=czułość? Mnie się seks kojarzy z agresją i brutalnością. Te dziwaczne akrobacje, te zwierzęce jęki, nagość. Nie odrzuca Was to? Jak to może się z czułością kojarzyć?

Leżymy czasem tak obok siebie zupełnie bez ubrań tak blisko że słyszę jej bicie serca. Delikatnie smyram ją przesuwając dłoń po jej boczku aż do bioderka czasem się zaśmieje bo ją łaskocze. Lubię na nią patrzeć jak jej dobrze jak powstrzymuje się od wydawania dźwięków ale nie daje rady i czasem cichutko jęknie. Czasem tak po prostu leży na mnie całym sowim nagim ciałem i dopytuje się czy na pewno mi wygodnie czy niczego za mocno mi nie przygniata. Śmieje się gdy czuje jak tam na dole coś ją uwiera.
Tak mniej więcej wygląda nasz sex zupełnie inaczej niż ta pornografia której się naoglądałaś i masz mylne wyobrażenia . Oczywiście jak ktoś lubi z agresją to jego sprawa byle by im było fajnie.

10

Odp: Całkowita niezdolność do stworzenia związku/małżeństwa

Autorko pamietam Twoje poprzednie watki i widze ze stoisz w tym samym miejscu od tamtego czasu. Kojarze jeszcze, ze panicznie balas sie ciazy.
Wychowanie jakie wynioslas z domu bardzo Ci utrudnilo funkcjonowanie w obecnym momencie zycia. To co piszesz o seksie, o jego obrzydliwosci i zezwierzeceniu. Mysle ze tak naprawde mowia przez Ciebie Twoi rodzice a nie Ty sama. Ty jako Ty przyznajesz, ze odczuwasz potrzebe seksu i myslisz o tym duzo. Odczuwasz poprostu bardzo silny dysonans pomiedzy tym co Ci przez wiele lat wpajano (i co sama zaczelas traktowac za pewnik) a tym co podswiadomie czujesz, czego pragniesz. Tesknota i fantazje na ten temat biora sie z tego ze tak naprawde na jakims poziomie swiadomosci podejrzewasz/przeczuwasz ze bliskosc moze byc mila i przyjemna. Nie tesknimy przeciez za czyms co jest dla nas przykre.
Jedyne co Ci zostaje to terapia i to intensywna. Byc moze obecny terapeuta nie potrafi do Ciebie odpowiednio trafic skoro czujesz ze spotkania nie przynosza efektu. Pomiedzy terapeuta a pacjentem musi powstac pewnego rodzaju chemia (nie mylic z pociagiem). Chodzi o zrozumienie i nadawanie na podobnych falach. Nie zawsze z kazdym psychoterapeuta to porozumienie wystepuje. Pomysl o zmianie ale absolutnie nie zarzucaj terapii bo inaczej bedziesz tkwic w martwym punkcie przez kolejne dziesiatki lat i zakladac tylko kolejne watki.

11

Odp: Całkowita niezdolność do stworzenia związku/małżeństwa
uleshe napisał/a:
Raidert1394 napisał/a:

Seks=czułość? Mnie się seks kojarzy z agresją i brutalnością. Te dziwaczne akrobacje, te zwierzęce jęki, nagość. Nie odrzuca Was to? Jak to może się z czułością kojarzyć?

Leżymy czasem tak obok siebie zupełnie bez ubrań tak blisko że słyszę jej bicie serca. Delikatnie smyram ją przesuwając dłoń po jej boczku aż do bioderka czasem się zaśmieje bo ją łaskocze. Lubię na nią patrzeć jak jej dobrze jak powstrzymuje się od wydawania dźwięków ale nie daje rady i czasem cichutko jęknie. Czasem tak po prostu leży na mnie całym sowim nagim ciałem i dopytuje się czy na pewno mi wygodnie czy niczego za mocno mi nie przygniata. Śmieje się gdy czuje jak tam na dole coś ją uwiera.
Tak mniej więcej wygląda nasz sex zupełnie inaczej niż ta pornografia której się naoglądałaś i masz mylne wyobrażenia . Oczywiście jak ktoś lubi z agresją to jego sprawa byle by im było fajnie.

Jeżeli tak, to szkoda, że nikt o mnie, żaden rodzic ani opiekun nie pomyślał i nie dał mi do zrozumienia, że może być fajnie. I ryczę teraz jak bóbr, i jest mi strasznie smutno, że NIGDY tego nie doświadczę i żaden mężczyzna mnie nie będzie chciał. 25 lat i nigdy nie miałam chłopaka, dramat. Jestem zupełnie niewidzialna, nikt się mną nie interesuje w TYM sensie. Boli. Okrutnie.

12

Odp: Całkowita niezdolność do stworzenia związku/małżeństwa

Czytam Twoje wypowiedzi i strasznie nie podoba mi się to jak wszystkim obarczasz rodziców. Ok rozumie, że miałąś trudniejszy start ,ale to nie przekreśla przecież wszystkiego ! Rodzice wychowali Cię, dali jeść, dali jakieś pieniądze, zadbali o Twoją terapie. CO mają powiedzieć ludzie ,którzy np ich w ogóle nie mają ?
Popatrz na to trzeźwo , rodzice odwalili już swoją robotę a teraz kolej na Ciebie. Nie skupiaj się na tym co było bo przyszłość jest w Twoich rękach.

13

Odp: Całkowita niezdolność do stworzenia związku/małżeństwa

Mógłby ktoś tutaj podlinkować poprzednie tematy Autorki?

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

14

Odp: Całkowita niezdolność do stworzenia związku/małżeństwa
Raidert1394 napisał/a:

Jeżeli tak, to szkoda, że nikt o mnie, żaden rodzic ani opiekun nie pomyślał i nie dał mi do zrozumienia, że może być fajnie. I ryczę teraz jak bóbr, i jest mi strasznie smutno, że NIGDY tego nie doświadczę i żaden mężczyzna mnie nie będzie chciał. 25 lat i nigdy nie miałam chłopaka, dramat. Jestem zupełnie niewidzialna, nikt się mną nie interesuje w TYM sensie. Boli. Okrutnie.

Żyjemy w takim społeczeństwie że rozmowy o seksie rodziców z dziećmi to temat tabu praktycznie nikomu rodzice nie opowiadają jak to jest więc nie czuj się z tego powodu inna bo nie jesteś. Teraz jesteś dorosła możesz mieć taki sex jaki tylko chcesz tylko trzeba się rozejrzeć i wybrać odpowiedniego partnera.
Myślisz że jesteś niewidzialna ale nie musisz być bierna jak jakiś Ci się spodoba to próbuj szczęścia zagaduj . Przez tyle czasu czułaś się aseksualna może pewne mechanizmy Ci pozostały i otoczenie nie widzi że teraz masz ochotę na bliższe kontakty. Może czas podkreślić swoje atuty zacząć ćwiczyć flirtowanie. Dzieciństwo Cie nie definiuje to Ty codziennie wybierasz jak się zachowujesz.

15

Odp: Całkowita niezdolność do stworzenia związku/małżeństwa

Omal nie zostałam wyrzucona z psychoterapii, bo obraziłam żonę psychoterapeuty (ma obrączkę). Dałam mu książkę z dedykacją, gdzie wulgarnie opisałam ich stosunek seksualny. Chciałam się zemścić za to, że on potrafi żyć w związku, a ja nie. On mi mówi, że celowo sabotuję psychoterapię, aby dodać sobie splendoru, że mój przypadek jest nieuleczalny.
Mam 25 lat, jestem dziewicą. Zdajecie sobie sprawę z tego, że w pewnym wieku dziewictwo zaczyna przeszkadzać?! Prowokuje to do pytań-dlaczego ja nie potrafię, a inni potrafią, mają po 17, 18 lat i przeżywają ten swój pierwszy raz. Nie oszukujmy się, 99% związków, małżeństw, nie jest biała, i trzeba ten seks uprawiać. A mnie na widok penisa robi się niedobrze.
Pewnie jak będę mieć 30, 35 lat, to też będę dziewicą i będę sama. Umrę w końcu w wieku 70 lat, nie zaznając bliskości fizycznej i duchowej z mężczyzną.

16

Odp: Całkowita niezdolność do stworzenia związku/małżeństwa
Raidert1394 napisał/a:

Omal nie zostałam wyrzucona z psychoterapii, bo obraziłam żonę psychoterapeuty (ma obrączkę). Dałam mu książkę z dedykacją, gdzie wulgarnie opisałam ich stosunek seksualny. Chciałam się zemścić za to, że on potrafi żyć w związku, a ja nie. On mi mówi, że celowo sabotuję psychoterapię, aby dodać sobie splendoru, że mój przypadek jest nieuleczalny.
Mam 25 lat, jestem dziewicą. Zdajecie sobie sprawę z tego, że w pewnym wieku dziewictwo zaczyna przeszkadzać?! Prowokuje to do pytań-dlaczego ja nie potrafię, a inni potrafią, mają po 17, 18 lat i przeżywają ten swój pierwszy raz. Nie oszukujmy się, 99% związków, małżeństw, nie jest biała, i trzeba ten seks uprawiać. A mnie na widok penisa robi się niedobrze.
Pewnie jak będę mieć 30, 35 lat, to też będę dziewicą i będę sama. Umrę w końcu w wieku 70 lat, nie zaznając bliskości fizycznej i duchowej z mężczyzną.

A Ty chcesz się wyleczyć czy nie?
Może powinnaś chodzić do terapeutki, byłoby lepiej?
Życie prywatne Twojego terapeuty to nie Twoja broszka.

Ja znam dużo osób, które zaczęły współżyć mając powyżej 25 lat.

I nie rozumiem po co tak zależy Ci na tym seksie, skoro tak Cię on obrzydza.
Zdecyduj się. Zaakceptuj to, jaka jesteś, nawet jeżeli to aseksualność. Aseksualność też jest ok. Nie ma co się zmuszać do czegoś, na co nie masz ochoty.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

17 Ostatnio edytowany przez Anulka1987 (2019-06-19 16:35:47)

Odp: Całkowita niezdolność do stworzenia związku/małżeństwa

Tak czytam i sobie myślę, że bardzo wyolbrzmiasz problem . Jesteś kowalem własnego losu..Ty ..Nie rodzice, nie terapeuta . Ja bym na Twoim miejscu się cieszyła, że mam możliwość chodzić...Ja w wieku 25 lat nie miałam .  DOCEŃ to co masz A to jak będzie wyglądało Twoje życie w przyszłości zależy tylko od Ciebie .
Jeżeli sex Cię obrzydza to go nie uorawoaj ,jak masz ochotę uprawiaj. Chyba najpierw to Ty się musisz zdecydować czego w ogóle chcesz. Mam 25 lat nie 15 ...
Może usiądź na spokojnie i się zastanów czego Ty w ogóle od życia oczekujesz .Bo może Cię zaskoczę, ale nikt niczego na tacy nie dostał, na wszystko musimy zapracować sami .

18

Odp: Całkowita niezdolność do stworzenia związku/małżeństwa
Anulka1987 napisał/a:

Tak czytam i sobie myślę, że bardzo wyolbrzmiasz problem . Jesteś kowalem własnego losu..Ty ..Nie rodzice, nie terapeuta . Ja bym na Twoim miejscu się cieszyła, że mam możliwość chodzić...Ja w wieku 25 lat nie miałam .  DOCEŃ to co masz.

To akurat jest najmniej pomocne podejście z możliwych wink i absolutnie nie pomaga drugiej osobie.
Jasne, są ludzie, którzy mają gorzej. Bywa i tak. Są tacy, co mają lepiej. Tak też bywa. Ale każdy mierzy się ze swoimi problemami i dla każdego w tym momencie, kiedy prosi o pomoc, te problemy są trudne, czasami nie do przeskoczenia. Mówienie wtedy o tym, że problem jest głupi i inni mają gorzej jest trochę nie na miejscu.

Kiedy za pierwszym razem poszłam do terapeuty, po powiedzeniu, jaki mam problem usłyszałam coś w stylu "ale przecież to nie problem. Proszę sobie wyobrazić, że ktoś bliski Pani umarł. To jest problem". No i to jest najgorsze, co można usłyszeć, bo dla mnie problem był duży. A czasami można obiektywnie małą rzecz załatwić szybko, pomóc komuś i zrobione. Po takich tekstach problem tylko się pogłębia, a człowiek w końcu ląduje z depresją na tabletkach.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

19

Odp: Całkowita niezdolność do stworzenia związku/małżeństwa

No tak, ale nikt za nas tego nie zrobi ..Nie odmieni życia.  Nie ma Arabelli która zakreci pierscionkiem I nasze życie się zmieni . Pojawi się facet, zniknął problemy. 
Autorka tematu moim zdaniem, nie docenia tego co ma I nie wie czego chce ...

20 Ostatnio edytowany przez Raidert1394 (2019-06-19 21:25:34)

Odp: Całkowita niezdolność do stworzenia związku/małżeństwa

Dla aseksualistów seks jest obojętny, a dla mnie nie. Mnie on interesuje, dużo czytam na jego temat i mam dużo albumów z pozycjami seksualnymi. Brakuje mi "tylko" jednego-praktyki.
Ciekawe, dlaczego miażdżąca większość ludzkości przeżywa ten swój pierwszy raz, tylko ja nie potrafię.

Wczoraj przed snem miałam jakiś straszliwy przebłysk świadomości, że nigdy nikogo nie spotkam, że nigdy nie stworzę
związku i umrę w wieku 70 lat, nigdy nie zaznawszy bliskości fizycznej i duchowej z mężczyzną.

21

Odp: Całkowita niezdolność do stworzenia związku/małżeństwa

Reidert seks ciebie przeraża bo skupiasz się na technice. Seks jest jak ... taniec. Lubisz tańczyć?
Jeśli sprawia ci przyjemność tańczenia to pomyśl że tak jest z seksem. Warunkiem satysfakcji jest wybór osoby która będzie zainteresowana tobą w takim samym stopniu jak ty nią. Ponadto   
on ma fizycznie tobie się podobać,   mieć zapach który pobudzi ciebie do tego że zdecydujesz się zrobić to z nim. Zanim jednak zaczniesz kochać się z tym chłopakiem /mężczyzną spotykaj się z nim żeby potańczyć. Może nawet zapisz się na kurs tańca by być może poznać tam swojego partnera?
Korzystalas może z pomocy seksuologa?

Miłość szanuje. Kocham cię, więc w ciebie wierzę. Wiem, że jesteś wystarczająco silny, mądry, dobry, żebyś
dokonywał własnych wyborów. Nie muszę za ciebie decydować.
Sam to potrafisz.

22

Odp: Całkowita niezdolność do stworzenia związku/małżeństwa

Właśnie chodzę 1,5 roku do psychologa-seksuologa. Tylko dlaczego NIC mi to nie daje?

23

Odp: Całkowita niezdolność do stworzenia związku/małżeństwa
Raidert1394 napisał/a:

Właśnie chodzę 1,5 roku do psychologa-seksuologa. Tylko dlaczego NIC mi to nie daje?

Bo wydaje Ci się, że sam terapeuta bez Twojej pracy cokolwiek zmieni.
Nic nie zmieni jezwli Ty nie bedziesz chciala tego zmienic. A Ty wolisz zazdroscic mu jego relacji.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

24 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2019-06-20 13:15:54)

Odp: Całkowita niezdolność do stworzenia związku/małżeństwa
Raidert1394 napisał/a:

Właśnie chodzę 1,5 roku do psychologa-seksuologa. Tylko dlaczego NIC mi to nie daje?

A terapeuta, do którego chodzisz ma doświadczenie w prowadzeniu terapii z dorosłymi osobami z zaburzeniami typu Zespół Aspergera?

Może w tym tkwi problem. Może przyczyną Twojego stanu jest ZA? Kiedy zostałaś zdiagnozowana?

25

Odp: Całkowita niezdolność do stworzenia związku/małżeństwa
Lady Loka napisał/a:
Raidert1394 napisał/a:

Właśnie chodzę 1,5 roku do psychologa-seksuologa. Tylko dlaczego NIC mi to nie daje?

Bo wydaje Ci się, że sam terapeuta bez Twojej pracy cokolwiek zmieni.
Nic nie zmieni jezwli Ty nie bedziesz chciala tego zmienic. A Ty wolisz zazdroscic mu jego relacji.

A co ja mogę?
Czy przyjdzie do mnie młody mężczyzna, który będzie chciał ze mną wejść w relację, zapuka do drzwi i powie, że chce ze mną być?
Znajomości z LO się wykruszyły (swoją drogą, nieźle to mną trzepnęło). Na studiach wcale nie jest łatwo o znajomości, a byłam już
na kilku kierunkach. Czuję się przez to oszukana. Myślałam, że na studiach moje życie towarzyskie rozkwitnie-ludzie, których łączą
wspólne zainteresowania, czego chcieć więcej?? Figa z makiem. Ludzie ze wszystkich stron Polski, od Pomorza, do Rzeszowa, każdy ma swoje problemy.
A to musi kwaterę posprzątać, a to pędzi na zajęcia z drugiego kierunku, a to pisze pracę zaliczeniową, a to wraca na drugi kraniec Polski na weekend.
Sesja to koszmar. Wszyscy ryją i nikt nawet na piwo nie chce wyjść. Nie mam już żadnej nadziei na spotkanie potencjalnego narzeczonego.
Teraz widzę, że po studiach nawiązywanie nowych znajomości, po 30, to mission impossible.
Czy naprawdę życie musi być takie daremne? Naprawdę musi z czasem iść tylko w dół? Czy naprawdę w życiu dorosłym nie ma miejsca na szczęście, miłe zaskoczenie,
przyjemności i zabawę????....Jestem przerażona. Życie mnie przerosło.
Zespół Aspergera mam zdiagnozowany od 2011 roku.

26

Odp: Całkowita niezdolność do stworzenia związku/małżeństwa

Z całym szacunkiem, ale jak Ty liczysz na to, że Ci królewicz z nieba spadnie, a znajomi sami będą się dobijać do Ciebie drzwiami i oknami, to Ty chyba niepoważna jesteś.

Oczywiście, że ludzie na studiach są zajęci (no co w końcu inaczej na tych studiach robią?), ale przecież w próżni nie żyją i po prostu spędzają czas z osobami, które lubią. Nie wiem na ile głęboki jest Twój Asperger. Może trudno się z Tobą dogadać, mało od siebie mówisz, strzelasz ciągle gafy? Twoja terapia wogóle sie zajmuje Twoimi kontaktami społecznymi?

27 Ostatnio edytowany przez IsaBella77 (2019-06-20 18:42:17)

Odp: Całkowita niezdolność do stworzenia związku/małżeństwa

Bonzo, następnym razem, zanim rzucisz jakąś szowinistyczną mądrość, przeczytaj proszę choć kilka wypowiedzi z wątku, w którym piszesz

28

Odp: Całkowita niezdolność do stworzenia związku/małżeństwa
Raidert1394 napisał/a:

Nie wiem, skąd to się wzięło. Moi rodzice nigdy się nie rozwiedli, w domu niczego (materialnie) nie brakowało, chodzili do pracy. Jedyne, co było nie tak, to seks stanowił temat zakazany. Chociaż nie tylko seks, ale i miłość. Nie miałam prawa się zakochać, bo "randki ogłupiają, dziewczynom chodzenie z chłopcami obniża oceny". To, co teraz przeżywam, to jakiś koszmar. Miał ktoś podobnie? Jakieś rady?

Pani droga, tyż nie wiem. Ale na pewno nie chodzi o to, czego nasłuchałaś się w domu. Mam w otoczeniu paru ludzi z takich domów i nie mieli problemow ani z seksem, ani ze związkami.
Raczej zastanów się głębiej, skąd mogło się wziąć twoje podejście i postawa - dlaczego z jednej strony tak bardzo zależy ci na ośmieszeniu we własnych oczach tematu damsko-męskiego (wmawianie sobie, że...), a z drugiej strony tak bardzo tego pragniesz - Bo takie mam wrażenie, że z jakichś powodów bardzo zależy ci na ośmieszeniu tego tematu.

29

Odp: Całkowita niezdolność do stworzenia związku/małżeństwa
Bonzo napisał/a:

Bonzo, następnym razem, zanim rzucisz jakąś szowinistyczną mądrość, przeczytaj proszę choć kilka wypowiedzi z wątku, w którym piszesz

widze  cenzura ma sie dobrze....czytalem wypowiedzi....ja sie nie pieszcze z ksiażniczkami...tylko pisze to co mysle, POZDRAWIAM.

30

Odp: Całkowita niezdolność do stworzenia związku/małżeństwa
Bonzo napisał/a:
Bonzo napisał/a:

Bonzo, następnym razem, zanim rzucisz jakąś szowinistyczną mądrość, przeczytaj proszę choć kilka wypowiedzi z wątku, w którym piszesz

widze  cenzura ma sie dobrze....czytalem wypowiedzi....ja sie nie pieszcze z ksiażniczkami...tylko pisze to co mysle, POZDRAWIAM.

Nie cenzura, a moderacja.
Ciebie, jako mężczyznę na naszym forum, obowiązują specjalne zasady, i jeśli ich sobie nie przeczytałeś i nie będziesz się do nich stosował - to Twoje nie pieszczenie się z księżniczkami - potrwa tu bardzo krótko.

The past cannot be changed,
forgotten, edited, or erased.
It can only be accepted.

31

Odp: Całkowita niezdolność do stworzenia związku/małżeństwa
marakujka napisał/a:
Raidert1394 napisał/a:

Nie wiem, skąd to się wzięło. Moi rodzice nigdy się nie rozwiedli, w domu niczego (materialnie) nie brakowało, chodzili do pracy. Jedyne, co było nie tak, to seks stanowił temat zakazany. Chociaż nie tylko seks, ale i miłość. Nie miałam prawa się zakochać, bo "randki ogłupiają, dziewczynom chodzenie z chłopcami obniża oceny". To, co teraz przeżywam, to jakiś koszmar. Miał ktoś podobnie? Jakieś rady?

Pani droga, tyż nie wiem. Ale na pewno nie chodzi o to, czego nasłuchałaś się w domu. Mam w otoczeniu paru ludzi z takich domów i nie mieli problemow ani z seksem, ani ze związkami.
Raczej zastanów się głębiej, skąd mogło się wziąć twoje podejście i postawa - dlaczego z jednej strony tak bardzo zależy ci na ośmieszeniu we własnych oczach tematu damsko-męskiego (wmawianie sobie, że...), a z drugiej strony tak bardzo tego pragniesz - Bo takie mam wrażenie, że z jakichś powodów bardzo zależy ci na ośmieszeniu tego tematu.

To dobrze dla nich, że nie mieli problemów. Bo ja mam i to od czasów nastoletnich i to cierpienie jest straszliwe, nieporównywalne z niczym innym.
Oprócz Zespołu Aspergera mam jeszcze zaburzenia osobowości.

32

Odp: Całkowita niezdolność do stworzenia związku/małżeństwa

Stawiam na bordera.

33 Ostatnio edytowany przez marakujka (2019-06-20 19:35:16)

Odp: Całkowita niezdolność do stworzenia związku/małżeństwa

Raidert1394, nie znam się na aspargerach czy jakichś tam zaburzeniach, wiec mogę nie mieć racji i może jest jeszcze coś innego, co  by ci "pomogło". Ale na logikę to jest tak: chcesz, a nie chcesz.
Więc radę mam taką: zanim zaczniesz rozeznawać się w dostępności wolnych facetów w różnych miejscach, najpierw i przede wszystkim zacznij chcieć pobawić się w związek, choćby na zasadzie próby "o co w tym może chodzić" i odłóż te swoje przedziwne odczucia na bok. Inaczej pozostaje ci tylko trzymać się mocno tych odczuć, że seksy, związki i w ogóle cały ten romantyzm jest bebe i fuj i jeden wielki wstyd.

34

Odp: Całkowita niezdolność do stworzenia związku/małżeństwa

Mój syn ma ZA, więc domyślam się, że Ci ciężko.
Odpowiesz na moje pytania z poprzedniego postu?

35 Ostatnio edytowany przez Raidert1394 (2019-06-20 20:29:35)

Odp: Całkowita niezdolność do stworzenia związku/małżeństwa

Cyngli, nei wiem, czy on ma w tym temacie doświadczenie. W ogóle, relacje damsko-męskie, różnic płci, związki-te tematy to jest jakiś KOSZMAR. Kiedy czytam literaturę na ten temat, jestem załamana. To jest jak taniec na linie nad ogromną przepaścią, trzymając w jednej ręce tacę z kieliszkami ułożonymi w piramidę-niewykonalne!!!! A wszyscy, którzy się starają, cierpią. Bez tych tematów życie byłoby przyjemniejsze.

36

Odp: Całkowita niezdolność do stworzenia związku/małżeństwa

Jako osoba kojarzaca Autorke z innych watkow radze nie angazowac sie za mocno w jej problem bo widze ze zachowuje sie dokladnie jak wczesniej. Minelo kilka lat a schemat jest jotka w jotke ten sam. Po wstepnym zasygnalizowaniu ze niby chce rozwiazac swoj problem przestaje po chwili wykazywac jakakolwiek wole wspolpracy i pisze glownie swoje monologii jakie to zwiazki sa be, sex jest be, ciaza jest be (tu o ciazy jeszcze nie wspomniala). Proba pomocy jej, sugerowanie czegos, propozycje rozwiazan to jak krew w piach, szkoda pradu. Jest jak osoba ktora narzeka, ze nie ma prawa jazdy i musi wszedzie chodzic pieszo albo jezdzic transportem publicznym by po chwili wyliczac jak niebezepieczne sa auta, ile jest wypadkow, pijanych kierowcow, jakie wogole to jest skomplikowane i trudne prowadzic pojazd  (mimo ze NIGDY nawet nie probowala usiasc za kierownica badz porozmawiac z potencjalnym instruktorem) a na koniec puentuje ze kazdy kto ma auto jest debilem i morderca bo niszczy srodowisko i stanowi potencjalne zagrozenie na drodze. 
Mysle ze terapeuta ma racje ze Raidert nie zalezy na tym by przepracowac swoj problem. Ja interesuja tylko dwa rozwiazania: albo sie plawic w swoim nieszczesciu i wyjatkowosci sytuacji albo dostac na tacy remedium w postaci faceta ktory bedzie za nia chodzil i blagal zeby mu pozwolila sie oswoic i zblizyc. Zdrowe osoby bez zaburzen nie maja tak dobrze tylko musza sie postarac by stworzyc zdrowa relacje a tymbardziej osoba zaburzona powinna sie wziac za siebie bo nikt nie marzy o tym zeby byc terapueta swojego partnera. Od tego sa profesjonalisci z ktorymi nalezy wspolpracowac a nie sabotowac ich wysilek. Albo Autorka wezmie sie wiec naprawde za siebie albo bedzie tworzyc kolejne watki latami i zaiste zostanie sama jak palec.

37

Odp: Całkowita niezdolność do stworzenia związku/małżeństwa
feniks35 napisał/a:

Jako osoba kojarzaca Autorke z innych watkow radze nie angazowac sie za mocno w jej problem bo widze ze zachowuje sie dokladnie jak wczesniej. Minelo kilka lat a schemat jest jotka w jotke ten sam. Po wstepnym zasygnalizowaniu ze niby chce rozwiazac swoj problem przestaje po chwili wykazywac jakakolwiek wole wspolpracy i pisze glownie swoje monologii jakie to zwiazki sa be, sex jest be, ciaza jest be (tu o ciazy jeszcze nie wspomniala). Proba pomocy jej, sugerowanie czegos, propozycje rozwiazan to jak krew w piach, szkoda pradu. Jest jak osoba ktora narzeka, ze nie ma prawa jazdy i musi wszedzie chodzic pieszo albo jezdzic transportem publicznym by po chwili wyliczac jak niebezepieczne sa auta, ile jest wypadkow, pijanych kierowcow, jakie wogole to jest skomplikowane i trudne prowadzic pojazd  (mimo ze NIGDY nawet nie probowala usiasc za kierownica badz porozmawiac z potencjalnym instruktorem) a na koniec puentuje ze kazdy kto ma auto jest debilem i morderca bo niszczy srodowisko i stanowi potencjalne zagrozenie na drodze. 
Mysle ze terapeuta ma racje ze Raidert nie zalezy na tym by przepracowac swoj problem. Ja interesuja tylko dwa rozwiazania: albo sie plawic w swoim nieszczesciu i wyjatkowosci sytuacji albo dostac na tacy remedium w postaci faceta ktory bedzie za nia chodzil i blagal zeby mu pozwolila sie oswoic i zblizyc. Zdrowe osoby bez zaburzen nie maja tak dobrze tylko musza sie postarac by stworzyc zdrowa relacje a tymbardziej osoba zaburzona powinna sie wziac za siebie bo nikt nie marzy o tym zeby byc terapueta swojego partnera. Od tego sa profesjonalisci z ktorymi nalezy wspolpracowac a nie sabotowac ich wysilek. Albo Autorka wezmie sie wiec naprawde za siebie albo bedzie tworzyc kolejne watki latami i zaiste zostanie sama jak palec.

Tylko na czym to "wzięcie za siebie" miałoby polegać? Co takiego mam niby konkretnie zrobić??

38

Odp: Całkowita niezdolność do stworzenia związku/małżeństwa
Raidert1394 napisał/a:
feniks35 napisał/a:

Jako osoba kojarzaca Autorke z innych watkow radze nie angazowac sie za mocno w jej problem bo widze ze zachowuje sie dokladnie jak wczesniej. Minelo kilka lat a schemat jest jotka w jotke ten sam. Po wstepnym zasygnalizowaniu ze niby chce rozwiazac swoj problem przestaje po chwili wykazywac jakakolwiek wole wspolpracy i pisze glownie swoje monologii jakie to zwiazki sa be, sex jest be, ciaza jest be (tu o ciazy jeszcze nie wspomniala). Proba pomocy jej, sugerowanie czegos, propozycje rozwiazan to jak krew w piach, szkoda pradu. Jest jak osoba ktora narzeka, ze nie ma prawa jazdy i musi wszedzie chodzic pieszo albo jezdzic transportem publicznym by po chwili wyliczac jak niebezepieczne sa auta, ile jest wypadkow, pijanych kierowcow, jakie wogole to jest skomplikowane i trudne prowadzic pojazd  (mimo ze NIGDY nawet nie probowala usiasc za kierownica badz porozmawiac z potencjalnym instruktorem) a na koniec puentuje ze kazdy kto ma auto jest debilem i morderca bo niszczy srodowisko i stanowi potencjalne zagrozenie na drodze. 
Mysle ze terapeuta ma racje ze Raidert nie zalezy na tym by przepracowac swoj problem. Ja interesuja tylko dwa rozwiazania: albo sie plawic w swoim nieszczesciu i wyjatkowosci sytuacji albo dostac na tacy remedium w postaci faceta ktory bedzie za nia chodzil i blagal zeby mu pozwolila sie oswoic i zblizyc. Zdrowe osoby bez zaburzen nie maja tak dobrze tylko musza sie postarac by stworzyc zdrowa relacje a tymbardziej osoba zaburzona powinna sie wziac za siebie bo nikt nie marzy o tym zeby byc terapueta swojego partnera. Od tego sa profesjonalisci z ktorymi nalezy wspolpracowac a nie sabotowac ich wysilek. Albo Autorka wezmie sie wiec naprawde za siebie albo bedzie tworzyc kolejne watki latami i zaiste zostanie sama jak palec.

Tylko na czym to "wzięcie za siebie" miałoby polegać? Co takiego mam niby konkretnie zrobić??

Chociazby na nieobrazaniu terapuety. Nie wiesz nic o czlowieku ani o seksie jako takim a wchodzilas z butami w jego zycie lozkowe. Po drugie zamiast czytac o seksie i nakrecac sie jeszcze bardziej WYOBRAZENIAMI (bo guzik o
tym wiesz i przezylas) zaczac od proby zrozumienia siebie i poukladania siebie. Jak ktos jest chory (a Ty jestes) to sie leczy a nie szuka informacji o seksie i potencjalnego narzeczonego. Ma to taki sam sens jak psikanie sie dezodorantem po niemytym tygodniami ciele z oczekiwaniem ze sie bedzie ladnie pachniec.

39 Ostatnio edytowany przez Beyondblackie (2019-06-20 21:52:43)

Odp: Całkowita niezdolność do stworzenia związku/małżeństwa

Zgadzam się z Feniks. Jesteś chora i potrzebujesz chęci wyjścia z tej sytuacji. Musisz współpracować z terapeutą, a nie go obrażać.

Zresztą co ja gadam. Od prawie dwóch lat rozmawiamy z patologiczną konfabulatorką.

40

Odp: Całkowita niezdolność do stworzenia związku/małżeństwa

Moim zdaniem pora rozejrzeć się za terapeutą, który specjalizuje się w leczeniu osób z ZA.

Wizyta u psychiatry również wskazana przy takich zaburzeniach.

41

Odp: Całkowita niezdolność do stworzenia związku/małżeństwa

Cyngli, zgadzam się, ale tu jest więcej nie halo niż ZA. Autorka ma patologiczny lęk przed seksem, wydzielinami ciała, samookreśleniem osobowości i fantazjami, które w sposób nierealistyczny przygotowuja ją do życia.

Czytałam jej wcześniejszy wątek, ba, nawet komentowałam, i niestety, chęć leczenia była rok temu znikoma- i dzisiaj tez jest.

42 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2019-06-21 07:48:45)

Odp: Całkowita niezdolność do stworzenia związku/małżeństwa

Wiesz Beyondblackie, osoby z ZA brzydzą się pewnych rzeczy i mają ogólny lęk przed bliskością. Im szybciej zdiagnozowane zaburzenie, tym lepiej, bo dzieciaki z ZA uczą się głównie poprzez naśladownictwo.
Dlatego pytałam Autorkę, kiedy ją zdiagnozowano.

Po 3 latach terapii mój syn przytula się do mnie spontanicznie i mówi, że mnie kocha. Został zdiagnozowany, gdy miał 3 latka.

Posty [ 42 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Całkowita niezdolność do stworzenia związku/małżeństwa

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018