Może to nie depresja? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » STRES, LĘK, NERWICA, DEPRESJA » Może to nie depresja?

Strony Poprzednia 1 6 7 8

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 386 do 404 z 404 ]

386

Odp: Może to nie depresja?

Hej, missnowegojorku a może spróbujesz chodzić z psami osobno ? Jak jeden się boi , to pewnie nakręca drugiego . Ja też mam dwa psy , i jak przynajmniej niektóre sparcerki mamy osobno zdecydowanie więcej psich znajomości nawiązują . Nie wiem czego oczekujesz po takich psich znajomościach ,mi już zwykła życzliwość , usmiech i merdanie psiego ogona poprawia nastrój. Ja mam jedną suczkę młodą , drugą znacznie starszą ..jak idą razem tworzą stado i wtedy ludzie i psy mijaja nas bokiem sad

Zobacz podobne tematy :

387

Odp: Może to nie depresja?

Nieraz tam z kimś porozmawiam. Zwłaszcza jak mały jakiegoś psa się nie boi i się lasi. Wtedy wszyscy zachwycają się małym. Bo on mimo wieku 9 lat przypomina szczenię. Ale żeby jak tu nie którzy piszą zawrzeć przyjaźń to jeszcze mi się przez 10 lat nie zdarzyło.

388

Odp: Może to nie depresja?
interfire napisał/a:
missnowegojorku napisał/a:

Powiedziała, że w terapii lecząca jest sama relacja z terapeuta.

Tak powiedziała, bo Ci ludzie reprezentują sobą wiarę w bliżej nieokreślone bóstwo pod tytułem „Terapia”.  Według nich jest to bóstwo uzdrawiające psychikę. A taki terapeuta jest pośrednikiem pomiędzy bóstwem a klientem tworząc „Relację Terapeutyczną”. To nie ma nic wspólnego z nauką. To jest mniej więcej to samo, co robi ksiądz na kazaniu.


Chciałem tylko powiedzieć, że będąc w podobnej beznadziei, samo dążenie do czegoś co mi coś da w przyszłości dawało spokój ducha. Co powiesz na własny biznes? Odnoszę wrażenie, że lubisz psy. To może pomyślisz o założeniu hodowli jakiejś rasy psów? To tylko jedna z opcji, bo możliwości jest wiele.

Terapia nie ale za to własny biznes? Świetna propozycja dla osoby, która jest przerażona rzeczywistością tongue Dodatkowy stres związany z płatnościami, formalnościami i pozyskiwaniem klienta na pewno jej dobrze zrobi na samopoczucie. Proponujesz rozwiązania, które mają odwrócić uwagę od problemu. Coś na zasadzie osób, które twierdzą, że depresja wynika z tego, że się ma za dużo czasu wolnego.

A terapia nie ma za wiele wspólnego z księdzem na kazaniu. Jest to mniej abstrakcyjne niż to próbujesz przedstawić. Chodzi o poznanie mechanizmów dzięki którym zachowujemy się i czujemy w taki sposób jaki to ma miejsce. Terapeuta nie ma podrzucać gotowych rozwiązań, tylko naprowadzić. + dla ludzi z problemami społecznymi samo wygadanie się przed kimś kto nie ocenia może mieć pozytywny efekt

389

Odp: Może to nie depresja?

Miss, rzeczywiście z Twoim typem osobowości i sytuacją życiową pomogłaby praca. Sama po sobie widzę,  że moje samopoczucie w tygodniu jest lepsze. Także powinnaś to rozważyć i to nie musi być sprzątanie czy kasa w Biedronce. W Gdańsku, jak pewnie wiesz, jest centrala jednego z większych banków. Na call center jest duża rotacja i zawsze tam potrzebują pracowników. Umowy są na zlecenie, czas pracy w niepełnym wymiarze godzin. Myślę, że to by Ci pomogło.

390

Odp: Może to nie depresja?

Już mówiłam, że samo ubranie się i wyjście z domu to dla mnie jak wejście na Mont Everest. Nie jestem w obecnym stanie iść do pracy. Często zasypiam o 2, 3 w nocy i rano nie dałabym rady iść do pracy. Gdybym pracowała zawodowo na pewno byłabym na L4.

391

Odp: Może to nie depresja?
missnowegojorku napisał/a:

Już mówiłam, że samo ubranie się i wyjście z domu to dla mnie jak wejście na Mont Everest. Nie jestem w obecnym stanie iść do pracy. Często zasypiam o 2, 3 w nocy i rano nie dałabym rady iść do pracy. Gdybym pracowała zawodowo na pewno byłabym na L4.

Bo nie masz motywacji. Jednak Twój stan nie jest aż taki zły,  bo szukasz pomocy, chodzisz do lekarzy, na terapię. Zakładam więc, że dasz radę i praca może być tą motywacją. Ja w weekendy, jak dziecko jest u taty, też chodzę w piżamie,  ale nie mam z tego powodu wyrzutów sumienia wink

392

Odp: Może to nie depresja?

Właśnie szukam pomocy bo jestem w bardzo złym stanie i myślę o odejściu z tego świata.

393

Odp: Może to nie depresja?

Terapia była poświęcona osobie z problemem życiowym a nie psychologicznym. Nic dla siebie nie wzięłam, bo to sytuacja odległa od mojej o miliony lat świetlnych. Ale słuchałam z zaciekawieniem.

394

Odp: Może to nie depresja?
missnowegojorku napisał/a:

Właśnie szukam pomocy bo jestem w bardzo złym stanie i myślę o odejściu z tego świata.

Zgłoś się do szpitala i powiedz, że masz myśli samobójcze. Zajmą się Tobą.

Ale tego pewnie też nie zrobisz, bo Ty nie chcesz sobie pomóc. Lubisz ten stan zawieszenia i te zainteresowanie, które okazują Ci wtedy inni.

395

Odp: Może to nie depresja?
Cyngli napisał/a:
missnowegojorku napisał/a:

Właśnie szukam pomocy bo jestem w bardzo złym stanie i myślę o odejściu z tego świata.

Zgłoś się do szpitala i powiedz, że masz myśli samobójcze. Zajmą się Tobą.

Ale tego pewnie też nie zrobisz, bo Ty nie chcesz sobie pomóc. Lubisz ten stan zawieszenia i te zainteresowanie, które okazują Ci wtedy inni.

Ja mam mieszane uczucia w związku z depresją Miss. Dlatego napisałam wyżej, że wg mnie jest w nienajgorszej formie. Wbrew pozorom jest dość aktywna. Wychodzi z domu, mimo że nie musi. Zapisała się na różne zajęcia, jest na portalu randkowym. Chodzi do lekarzy i na różne terapie. Może to poczucie braku sensu w życiu,  wypalenie, nie depresja?

396 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2019-01-13 18:08:40)

Odp: Może to nie depresja?

Nie jestem lekarzem, ale według mnie to bardzo samotna osoba bez celu w życiu, a na to nie ma tabletek, niestety.

397

Odp: Może to nie depresja?
Cyngli napisał/a:

Nie jestem lekarzem, ale według mnie to bardzo samotna osoba bez celu w życiu, a na to nie ma tabletek, niestety.

No właśnie, na to nie ma tabletek.

398

Odp: Może to nie depresja?
missnowegojorku napisał/a:
Cyngli napisał/a:

Nie jestem lekarzem, ale według mnie to bardzo samotna osoba bez celu w życiu, a na to nie ma tabletek, niestety.

No właśnie, na to nie ma tabletek.

Zmienić siebie można nie tylko poprzez łykanie pigułek.

399

Odp: Może to nie depresja?
missnowegojorku napisał/a:
Cyngli napisał/a:

Nie jestem lekarzem, ale według mnie to bardzo samotna osoba bez celu w życiu, a na to nie ma tabletek, niestety.

No właśnie, na to nie ma tabletek.

No może chociaż tu popisz, albo na priv do jakiejś osoby, którą uważasz za przyjazną.

400

Odp: Może to nie depresja?
Lou71.71 napisał/a:
missnowegojorku napisał/a:
Cyngli napisał/a:

Nie jestem lekarzem, ale według mnie to bardzo samotna osoba bez celu w życiu, a na to nie ma tabletek, niestety.

No właśnie, na to nie ma tabletek.

No może chociaż tu popisz, albo na priv do jakiejś osoby, którą uważasz za przyjazną.

Tylko co jeszcze napisać. Wszystko już powiedziałam.

401

Odp: Może to nie depresja?
missnowegojorku napisał/a:
Lou71.71 napisał/a:
missnowegojorku napisał/a:

No właśnie, na to nie ma tabletek.

No może chociaż tu popisz, albo na priv do jakiejś osoby, którą uważasz za przyjazną.

Tylko co jeszcze napisać. Wszystko już powiedziałam.

Nie chodzi o zrelacjonowanie problemu, ale rozmowa ... zwyczajna ... dla poprawienia samopoczucia, dla podzielenia się z kimś przemyśleniami, obserwacjami dnia codziennego, lub choćby po to, aby opowiedzieć co  się działo, o swoich marzeniach itp. na co tylko ma się ochotę.
Spróbuj, zobaczysz jak się czujesz po takich kontaktach.

402

Odp: Może to nie depresja?

Czy Ty chcesz pomocy? Bo jeśli tak - to słuchasz ludzi  i robisz to co mówią, a nie podważasz każdy pomysł, jaki rzucają "to nie wyjdzie, to nie działa, to nie ma sensu, w to nie wierzę, to jakieś bujdy a tamto to chyba ktoś na prochach wymyślił, nie, nie, nie". Skoro sama nie umiesz sobie pomóc to może miej na tyle pokory, żeby przyjąć, że inni mają wiedzę i lata doświadczeń, które im dają prawo do tego, żeby mówić Tobie, co Ci pomoże.

Ale jeśli uważasz, że wiesz sama najlepiej, i nie chcesz pomocy, to nikt nie każe Ci jej szukać.

people make mistakes
fathers mothers
people make mistakes
you are not alone

403

Odp: Może to nie depresja?

Piszesz, że brakuje Ci tematów do rozmów. Jednak kiedy byłaś mała miałaś dobrą przyjaciółkę i dogadywałaś się z nią. Przypuszczam, że coś razem robiłyście i dzięki tej aktywności miałyście wspólne tematy. Teraz też powinnaś tak zrobić. Znaleźć jakiś sport, zajęcia, na które będziesz uczęszczać, poznasz nowych ludzi i będziesz miała jak nawiązywać znajomości.

404

Odp: Może to nie depresja?
missnowegojorku napisał/a:

Poczucie obniżonej wartości miałam właściwie od dziecka. Zawsze byłam samotniczką i miałam jedynie jedną dobrą przyjaciółkę, którą chciałam mieć jedynie dla siebie i bywałam o nią zazdrosna. To może jednak nie takie ważne, od 10 lat leczę się na zaburzenia depresyjno-lękowe, brałam już chyba wszystkie możliwe leki. Chodziłam na psychoterapię. Bywało lepiej i gorzej. Próbowałam wielu rzeczy: w tym liczne wolontariaty, kursy, prace zawodowe. Wszystko po pewnym czasie traci dla mnie sens. W swoim życiu coś jednak osiągnęłam, skończyłam studia, miałam dobrą pracę, teraz jestem od 11 lat na emeryturze (budżetówka). Obecnie mam 48 lat, jestem bardzo samotna, mam tylko mamę staruszkę, mam problemy w nawiązywaniu i utrzymywaniu relacji. Próbuję naprawdę wszystkiego, przez internet poznałam mężczyznę i wdałam się w toksyczny dwuletni związek. Jakoś przy pomocy mamy udało mi się go zakończyć. Ostatnio zapisałam się na angielski, żeby wychodzić gdzieś do ludzi. Od pewnego czasu mimo leków czuję się potwornie. Budzę się nad ranem i do 11.00 leżę w łóżku, żeby tylko nie wstawać, bo i po co. Przede mną tylko koszmarny, kolejny dzień. Nic mnie nie interesuje, nic nie chce mi się robić, czasem mam problem z wyjściem z domu, bo obawiam się oceny obcych ludzi. Nie chce mi się dalej żyć w takim stanie. Odczuwam pustkę i bezsens istnienia. Boję się odejścia mamy bo zostanę wtedy zupełnie sama. Nie widzę żadnej alternatywy. Nie wiem właściwie po co to piszę. Przepraszam, że zabieram Wam czas, ale poczytałam to forum i chciałam się podzielić swoją historią. Może jednak ktoś się odezwie? Pozdrawiam


Potrzebujesz towarzystwa i,to jak najszybciej ,bo samej się zmobilizować to bardzo trudno.

[tu był nieregulaminowy link i został usunięty przez moderatora]

Posty [ 386 do 404 z 404 ]

Strony Poprzednia 1 6 7 8

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » STRES, LĘK, NERWICA, DEPRESJA » Może to nie depresja?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018