Jak podnieść się gdy wydaje ci się że życie już nie ma sensu? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Jak podnieść się gdy wydaje ci się że życie już nie ma sensu?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 20 ]

Temat: Jak podnieść się gdy wydaje ci się że życie już nie ma sensu?

Witam.
Piszę na tym forum z tego względu, że chyba łatwiej jest przelać anonimowo na papier swoje emocje, bolączki i żale niż nawet iść i wynużać się przed psychologami. Zresztą jakiś czas temu leczyłam się już na depresję, przeszłam mnóstwo spotkań z psychologami, psychiatrami, ale wydaje mi się, że to wszystko pomaga tylko na chwilę, w tym momencie jak siedzi się w fotelu w gabinecie, a zamykając za sobą drzwi i tak pozostaje się samym ze sobą, swoimi myślami i całym światem sprzeciwiającym się nam.
Obecnie jestem w związku małżeńskim z kimś kto wydawał mi się miłością mojego życia, facetem na dobre i na złe, że razem będziemy góry przenosić. Pobraliśmy się 9 m-cy temu po ponad 3 latach związku. Jest to moje drugie małżeństwo. Mam 33 lata i wydaje mi się, że życie w totalnej ruinie. Pierwsze małżeństwo było wybrykiem dwojga gówniarzy (ja 20 lat, on 23) i w pewnym sensie na przekór rodzicom, którzy nie pozwalali mi się wyprowadzić do domu i spróbować życia na własny rachunek bez ślubu. On był moją licealną miłostką, nastoletnim zauroczeniem raczej niż miłością, niezaradny życiowo, podporządkowany woli swoich rodziców, non stop żyjący pod ich dyktando, spowiadający się ze wszystkiego. Z czasem widziałam, że to nie jest związek na całe życie, oddalaliśmy się od siebie, żyliśmy bardziej jako kumple czy współlokatorzy niż małżeństwo. Po 6 latach małżeństwa urodził się nam syn, miałam nadzieję że nas jakoś scali, że coś się zmieni, ale było tylko gorzej. Ja, energiczna i głodna życia zaczęłam się dusić w domu, on chciał kąpać się tylko w cieple domowego ogniska. Gdy syn miał 2,5 roku powiedziałam sobie dość, płakałam każdej nocy, że nie chcę takiego życia, że duszę się, że choćbym miała wylądować pod mostem, chcę być sama z synem, bez niego. To ja podjęłam decyzję o rozwodzie, on lamentował, prosił, bał się życia w pojedynkę. Nie ustąpiłam. Po kolejnym 1,5 roku udręki dostałam rozwód. W tzw. międzyczasie poznałam Roberta. Stało się to wszystko w czasie gdy czułam, że nie mam nic, małżeństwo się sypie, do domu nie chcę wracać... Robert był zupełnie inny, przebojowy, inteligentny, można było z nim rozmawiać o wszystkim, w każdym temacie miał swoje zdanie, umiał się wypowiedzieć zarówno o polityce jak i kabarecie. Przystojny, czarujący, przebojowy, czerpiący z życia całymi garściami. Tylko jedno mi się nie podobało. Impulsywny, wybuchowy. Nawet gdy rozmawiał ze swoją matką była to jedna wielka kłótnia, wrzaski i wyzwiska - za każdym razem. Obawiałam się tego, że i w stosunku do mnie może kiedyś tak się zachować, ale zakochana wypierałam to z głowy i tłumaczyłam sobie, że mnie kocha i nigdy nie podniesie nawet głosu na mnie. Po prostu przepadłam. Świata nie było poza nim. Tylko on. W domu, w pracy, wszędzie, tylko on w głowie i szukanie choćby godziny by się spotkać, by być blisko. Było nam bardzo ciężko zbudować związek. Rozstawaliśmy się co 1-2 tygodnie i wracaliśmy za kilka dni z powrotem. Już nawet nie pamiętam powodów rozstań, kłótni, bo przy dwóch tak burzliwych charakterach punktem zapalnym bywało wszystko, tak samo jak wszystko nas z powrotem do siebie przyciągało. Najgorsze przyszło po ok. 2 latach. Po milionie podobnych rozstań i powrotów przyszła totalna wojna i wydawało mi się, że rozstanie tym razem bez szans powrotu. Padło tyle wyrazów nienawiści z jego strony, że postanowiłam, iż nie chcę tak dalej żyć. Chodziłam i płakałam dniami i nocami, bo wszędzie widziałam tylko jego, w każdej parze, w każdym mijanym człowieku na chodniku, w powietrzu, w domu, w pracy, wszędzie. Nie mogłam się pozbierać. Pomagała mi koleżanka, wyciągała z domu, do ludzi, na wyjścia. Zaczęłam czuć, że gdy nie jestem sama powoli udaje się oddychać bez niego. Przez pracę poznałam kogoś, z kim zaczęłam się spotykać, jednak wyszedł z tego tylko układ "pocieszycielski". Co zdołowało mnie jeszcze bardziej. Że dla facetów jestem tylko przedmiotem, zabawką, lalką do łóżka i tyle. Trwało to przez ok. 3 m-ce ale dając mi w tym czasie tylko kilka spotkań, bo jak się okazało byłam jedną z wielu... Po 5 m-cach od rozstania z Robertem nastąpił przełom. On wrócił, tłumaczył, że próbował, chciał zaczynać wszystko od nowa, ale jego świat to tylko ja i na przekór wszystkiemu chce być tylko ze mną. Kolejny powrót. Tylko tym razem najbardziej nieszczęśliwy. On zaczął mnie inwigilować, sprawdzać telefon, maile, podsłuchiwać rozmowy, przejmować smsy, miałam poinstalowane aplikacje szpiegowskie w telefonie prywatnym, służbowym. Dowiedział się że w czasie gdy nie byliśmy razem spotykałam się z kimś i zwariował. Powiedział, że niby rozumie, że wybaczy, ale w domu zaczął się horror. Poszedł nawet do psychiatry bo nie mógł sobie poradzić ze swoimi myślami. Non stop wyzywał mnie od k..., od najgorszych, najtańszych dz... i puszczalskich. Każdego faceta w pracy łączył ze mną w łóżku, każde moje wyjście z domu było zdradą. Zaczął leki mieszać z dużymi ilościami alkoholu, urządzał awantury, najpierw pełen siły i werwy wydzierał się na mnie, wyzywał, by kończyć z płaczem, niemocą, leżąc na podłodze i tłumacząc co ja i miłość do mnie z niego zrobiły. Mimo wszystko po jakimś chwilowym przebudzeniu zgodziłam się na ślub. Miliony czerwonych lampek świeciły się w głowie, ale z drugiej strony miałam poczucie winy, że to wszystko co się z nim dzieje jest przeze mnie, to ja zawiniłam. I to jak go kochałam i nie wyobrażałam sobie by mnie kolejny raz opuścił.... Myślałam jednak że jeśli będę dla niego surowa, on szybciej stanie na nogi. Jak tylko zaczynał wyć, mówiłam mu jak go takiego nienawidzę, że pokochałam kogoś innego, nie taki wrak jaki z siebie zrobił, że wszystko to przez jego inwigilacje i chorą wyobraźnię, nie rozumiałam tego że też popadł w depresję i nie umiał z tego wyjść. Nie było nawet tygodnia spokoju, ciągłe awantury, policja. Straciłam w czasie tego całego horroru dwie ciąże. Jednak on twierdzi, że to nie stres tylko moja wina, bo się puszczałam i zniosłam syf. Choć niestety prawda była taka że w czasie gdy mnie zostawił na 5 m-cy poważnie chorowałam ginekologicznie, nawet mój stan pomylono z chorobą nowotworową, ale on w to wszystko nie wierzy, dalej robiąc ze mnie brudną .... W tej chwili jesteśmy 9 m-cy po ślubie i w 6 m-cu ciąży. Czekam na dziecko którego jak twierdzi tak bardzo pragnął, szalał ze szczęścia jak dowiedział się o kolejnej ciąży, a zostawił mnie już w 7 tygodniu. Przez 2 m-ce na odległość wydzwaniając po nocach, nachodząc mnie w domu, dobijając się do drzwi w środku nocy by wystraszyć i mnie i starszego syna, dalej wykrzykując od najgorszych, wyzywając, ubliżając. Pod koniec grudnia wrócił, że "da mi szansę" się wykazać i łaskawie dla dziecka będzie przy mnie. Był. 1 dzień. Ale na sylwestra była ważniejsza impreza, więc znów awantura i wyzwiska by tylko się wyrwać, a to dlatego że porównałam sobie tę ciążę do tej pierwszej, z której mam synka. A on sobie nie życzył porównań nie swojego dziecka do jego. Wrócił po tygodniu. Ale ciągle to samo. Od lutego wyprowadził się na drugi koniec Polski do nowej pracy. Najpierw chciał bym wyjechała z nim, później stwierdził, że woli sam, że będzie wracał na weekendy, grał komedię przez telefon. W ciągu 2 ostatnich miesięcy byłam 3 x u niego, z czego raz z synem, a pobyt skończył się wyrzuceniem nas na 15 st. mróz  ok. 23 w nocy, zabierając jeszcze auto (moje), że takie znajdy niech sobie krążą po dworzu, bez wygód. Zażądał bym go za to, że to ja do takiej sytuacji doprowadziłam, błagała na kolanach w wejściu do bloku o przebaczenie, ja klęczałam, wyłam, błagałam, a on się darł i wyzywał. Później potraktował jak najemną panienkę, zrobił co chciał, wyszarpał "co jego", pogryzł, potraktował jak kogoś najbardziej znienawidzonego i rano powiedział że już mogę się wynosić, że nie chce mnie nigdy widzieć, bo się mną brzydzi. Błagałam, tłumaczyłam, chwytałam się wszystkiego - niby okazał pozorną zgodę. Tydzień spokoju na odległość. Po kolejnym tyg zadzwonił upojony że chce rozwodu, że nie może na moją mor... juz patrzeć, że rzyga mną, że nie interesuje go już nic. Jak sobie poradzę z dzieckiem to już tylko mój problem, jego już nic nie obchodzimy. Ja już nie mam siły, dzwoni do mnie pijany wieczorem, wyzywa od najgorszych, jakie tylko największe i najbardziej obraźliwe plugastwa zdoła wymyśleć, jak nie odbieram, straszy w smsach że mam tego słuchać, bo wszystko jest moją winą, a on w tej sposób leczy swoją duszę i komuś musi to powiedzieć, a że to o mnie to wstyd ludziom, więc mam słuchać ja. Zresztą na zewnątrz on jest zupełnie innym człowiekiem, każdy powie że porządny poukładany, anioł nie człowiek. Kiedyś mi powiedział, że on to wszystko robi w białych rękawiczkach, za drzwiami bez świadków, żeby nikt mi nie uwierzył jak komuś cokolwiek powiem, a to on ze mnie zrobi wtedy wariatkę....  Żyć już mi się nie chce, nawet nie mam siły. Ciążę znoszę bardzo źle, zażywam mnóstwo leków ze względu na jej zagrożenie, codziennie zastrzyki, ale czy kogokolwiek to obchodzi? Nie. Skutecznie odsunął mnie od rodziny, zabraniał kontaktów, wyjazdów do domu, do znajomych dzwonił i wygadywał bzdury robiąc ze mnie wariatkę lub strasząc że porujnuje ich życia... Teraz juz nie mam nic, nikogo, komu nawet mogłabym się zwyczajnie wygadać.... Jestem 33-letnią kobietą ze zdeptaną psychiką, zerowym poczuciem własnej wartości, z dwójką dzieci i brakiem sił, by poprowadzić je dalej przez życie..... Tylko już leżę i płaczę. Do tych pustych ścian....

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Jak podnieść się gdy wydaje ci się że życie już nie ma sensu?

To co napisałaś jest straszne. Powinnaś uciec od niego jak najdalej.
Jesteś z nim?

3

Odp: Jak podnieść się gdy wydaje ci się że życie już nie ma sensu?

Zyj dla siebie i dla dzieci. Odpowiednim miejscem dla tego..."pana" jest wiezienny szpital psychiatryczny.Pomysl o tym...Wszyscy popelniamy bledy lecz nie pozwol , zeby z powodu jakiegos palanta dobijac sie ...Zaden facet nie jest tego wart. Masz silna osobowosc i tak trzymaj. Wierze, ze bedziesz szczesliwa i tego Ci zycze z calego serducha. Znam z autopsji uczucie ponizenia, strachu ,przerazajacego zimna i niedowierzania, kiedy tzw."ukochany" wyrzuca Cie z domu na mroz. Chyba obecnie siedzi w "pierdlu"...Nie interesuje mnie jego los. Badz silna i...do przodu z podniesiona glowa , usmiechem w duszy i na ustach.  Bedzie ok:)

4

Odp: Jak podnieść się gdy wydaje ci się że życie już nie ma sensu?

Wiem że czasem człowiek daje się wmanewrować w sytuację pozornie bez wyjścia, ale jak możesz pozwolić komuś się tak traktować? Nikt, nawet matka, nie ma prawa nazwać cię dziwką. Nikt nie ma prawa cię uderzyć, nikt nie ma prawa tobą gardzić.
Jesteś CZLOWIEKIEM.
Ryczysz przez faceta? No nie żartuj. Kimże on jest żebyś ty miała przez niego plakac? Wygnaj go jak psa i poszczuj policją. Jak nie tak, to poproś o pomoc rodziców, a jak nie rodziców, to MOPS, księdza, dawną przyjaciółkę. Wstań z kolan i się wyprostuj. Bądź kobietą przez duże K. Masz 33 lata. Jesteś młoda, a skoro faceci na ciebie "lecą", to wnioskuję że i ładna. Masz pracę, więc i jesteś  życiowo zaradna. Podnieś głowę i idź do przodu. Nie oglądaj się za siebie.  Masz śmiecia w domu? Czas go wymieść za próg. Każdą akcję z dobijaniem się do domu, biciem, krzykami, zgłaszaj policji. Wygoń bydlaka, bo z was dwojga to ty jesteś tą dobra, a on w tej opowieści jest czarnym charakterem.

5

Odp: Jak podnieść się gdy wydaje ci się że życie już nie ma sensu?

Dziękuję za słowa wsparcia.
Już tyle razy próbowałam wyrzucić go ze swojego życia i zacząć oddychać swoim, czystym powietrzem, ale za każdym razem wracał, przekonywał, ze łzami w oczach, że zacznijmy od nowa inaczej. A moje głupie serce niestety za każdym razem wierzyło i aż rwało się do niego.
Jak tylko próbuję w głowie przywoływać wszystko co złe mnie spotkało z jego strony, to zaraz przychodzą też wspominki cudownych chwil. Niestety było ich niewiele, więcej bólu i terroru, ale głupie emocje jeszcze targają.
Może kiedyś to minie, może zblednie, mam nadzieję, że po urodzeniu się drugiego synka nie będę już miała tyle czasu na te durne rozmyślania i zacznę jakoś funkcjonować, narazie tego nie widzę.
Być kobietą przez duże K.... Troll dziękuję smile za cały komentarz, ale R. niestety tak zniszczył poczucie mojej wartości, że na obecną chwilę nawet nie umiem chodzić prosto po ulicy z podniesioną głową. To ja niestety czuję się wymieciona jak śmieć z czyjegoś życia, na kim mi tak bardzo zależało, choć wątpliwe jest czy na to zasługiwał. Umiał jednak tak mi sprać mózg bym nawet myślała to co on by chciał, mówiła co chciałby usłyszeć i bała się być sobą. Myślę, że daleka droga przede mną by nauczyć się życia na nowo, ba nawet funkcjonowania bez niego gdzieś w pobliżu, bez głupiego telefonu, jakiejkolwiek rozmowy.... Narazie świata nie ma bo tak jakby zabrał mi cały ze sobą sad I nawet syn, który jest przy mnie a drugi w brzuszku, nie potrafią sprowadzić mnie na ziemię i przekonać do zmiany tego postrzegania... Aż sama o sobie myślę, jak kiepską mamą jestem i będę zaraz dla dwóch synków sad

Odp: Jak podnieść się gdy wydaje ci się że życie już nie ma sensu?

Boże!!! Jakbym czytała o sobie...
Współczuję Ci strasznie, musisz dać radę! Nie dla Dzieci, DLA SIEBIE!
Już wiesz, że wypełniony kimś (koleżanką, Rodziną) czas pozwala nie myśleć i się odciąć. Jak najwięcej z kimś przebywaj, zajmuj swój czas i głowę, a dasz wtedy radę się podnieść. Ty już jesteś Kobietą przez duże K, bo wytrzymałaś taki terror.

7

Odp: Jak podnieść się gdy wydaje ci się że życie już nie ma sensu?

NarzeczonaSkorpiona, dobrze tobie tu piszą. Pamiętaj - nikt nie ma prawa cię poniżać, a Ty nie powinnaś nigdy przez nikogo znaleźć się tam na dole.
Byłoby dobrze, tak jak tu pisano, abyś znalazła sobie towarzystwo. Wówczas dużo łatwiej jest się wyleczyć. Lub, jeśli nie masz specjalnie do kogo pójść po pomoc, to są jakieś grupy wsparcia w realu i w necie, do którym możesz dołączyć. W tej sytuacji każda metoda jest dobra, abyś wyszła z załamania.

I tak od siebie już napiszę. Pisałaś o tym, zę to ON tobie zszargał poczucie wartości itp. A czy nie jest ta, że masz je zszargane od znacznie dłuższego czasu? Może ktoś inny, dużo wcześniej wyrządził ci taką krzywdę? Wg mnie ktoś kto wyniósł z domu poczucie wartości i znajomość dobrych relacji, raczej nie dopuści do bycia w takim bagnie o jakim piszesz. Chyba że nie mam racji.

8

Odp: Jak podnieść się gdy wydaje ci się że życie już nie ma sensu?

O, przepraszam, odpowiadałam użytkowniczce Jak żyć, a nie Narzeczonej.

Odp: Jak podnieść się gdy wydaje ci się że życie już nie ma sensu?
marakujka napisał/a:

O, przepraszam, odpowiadałam użytkowniczce Jak żyć, a nie Narzeczonej.

big_smile też chętnie przyjmę słowa pocieszenia wink

10

Odp: Jak podnieść się gdy wydaje ci się że życie już nie ma sensu?
Jak żyć napisał/a:

Dziękuję za słowa wsparcia.
Już tyle razy próbowałam wyrzucić go ze swojego życia i zacząć oddychać swoim, czystym powietrzem, ale za każdym razem wracał, przekonywał, ze łzami w oczach, że zacznijmy od nowa inaczej. A moje głupie serce niestety za każdym razem wierzyło i aż rwało się do niego.
Jak tylko próbuję w głowie przywoływać wszystko co złe mnie spotkało z jego strony, to zaraz przychodzą też wspominki cudownych chwil. Niestety było ich niewiele, więcej bólu i terroru, ale głupie emocje jeszcze targają.
Może kiedyś to minie, może zblednie, mam nadzieję, że po urodzeniu się drugiego synka nie będę już miała tyle czasu na te durne rozmyślania i zacznę jakoś funkcjonować, narazie tego nie widzę.

Jeśli chcesz żyć, to nie kiedyś, nie jutro, nie za chwilę. Żyć musisz tu i teraz. Teraz, skoro jesteś sama i samotna, szukaj wsparcia. Teraz podejmij decyzję. Skoro facet cię prześladuje, to nie ma miejsca na sentymenty. Odrzuć go jak zrakowaciałą tkankę. To nic że to twoja tkanka. Odrzuć ja bo inaczej cię zabije.

Nie potrafię zrozumieć kobiecej psychiki. Facetom znacznie rzadziej zdarza się dać się tak zaszczuć. A wy pozwalacie mężczyźnie traktować się jak szmatę. W imię czego? Dla tych okruchów szczęścia? Możecie przecież naprawdę żyć! Póki człowiek jest zdrowy, ma siły i wiare w siebie, może osiągnąć wszystko. Jedyne co musi, to z wiarą i ufnością iść do przodu.

11

Odp: Jak podnieść się gdy wydaje ci się że życie już nie ma sensu?

Szok i niedowierzanie mnie ogarnia gdy czytam na jak wiele pozwalają niektóre kobiety.
Jeden syn już patrzy na to jak on Cię traktuje.. Chcesz aby i drugie dziecko było tego świadkiem  ?
Dużo mogłabym napisać, ale nie ma to sensu. Żadne słowa tutaj nie pomogą to zaszło tak głęboko, że potrzebujesz terapii ze specjalistą!
Zgłoś się do psychologa/psychiatry niech pomoże Ci odbudować Twoje życie od nowa.
Przede wszystkim nie milcz, to jak on Cię traktuje NIE JEST TWOJĄ WINĄ!! Odezwij się do starych przyjaciół,  rodziny niech Ci pomogą. Nie wstydź się. To on powinien się wstydzić. Nic nie usprawiedliwia przemocy.
Życzę Ci dużo sił i odwagii do walki o lepsze życie dla Ciebie i Twoich dzieci. Zasługujesz na to.

12

Odp: Jak podnieść się gdy wydaje ci się że życie już nie ma sensu?

Hej wszystkim. Pisze do was, bo mam ogromny problem. Jestem osoba młoda mam 23 lata..od 5 lat jestem w związku, który czuje w najbliższym czasie skończy się. Załamałam sie od 3 lat mieszkamy ze sobą wszystko zaczęło sie juz po pierwszym roku zamieszkania z nim brak zaangażowania szacunku do mnie ciągle krzyki przekleństwa wykończyły mnie i mój stan zdrowotny. Przez 2 lata byl cudownym chłopakiem starał sie ogromnie teraz nic mu nie w głowie od 3lat pral mi głowę, że chce mi sie zaręczyć do dzis nic nie bylo..i ciągle mi mowi, ze chce mimo ze ja nigdy na to nie naciskałam,bo uważałam ze wszystko w swoim czasie. Dziś spakowałam sie i nawet nie starał sir mnie zatrzymać wiec uznałam ze naprawdę juz od dawna mu nie zależy. Wszystko zaczęło sie jakieś pol roku temu gdy pokłóciłam sie o niego z jego rodzicami. On ich bardzo kocha wręcz ślepo ale tolerowalam to bo to rodzice wkoncu. Mimo ze nie dbali o niego ze nie skończył liceum i ze nie chodzili z nim do dentysty. Doszło do takiego momentu ze walczył o życie i potrzebował ich pomocy finansowej musiał usunąć wszystkie zeby były tak zepsute. Poszedł do nich z prosba bo takie zabiegi i zeby są kosztowne ja ze swojej najniższej krajowej nie bylam wstanie zaplacic nawet za polowe tych wydatków jego rodzice bardzo majetni zwyzywali mnie ze jak ja moge mówić ze oni o niego nie znali wydatki sie na mnie i mnie bardzo zwyzywali..Bylo mi przykro on nie stanął w mojej obronie..mimo ze ja go broniłam i mówiłam ze potrzebuje ich pomocy..łzy leciały same..ale pomyślałam okej damy rade sami myślałam ze mój chłopak chodź odrobine będzie zły na nich, ale tak nie stało sie, byl zły na mnie.Do dzis ciągle awantury o jego rodziców i do tego z moja mama, ponieważ gdy ostatnio zobaczyła jak mój chłopak mnie nie szanuje kazała wracać mi do siebie, jeszcze ja pokłóciłam sie ze swoja mama o niego... I wyprowadziłam się mimo ze chciałam mu dac szanse chciałam mu naprawdę pomoc to wyszłam na tym najgorzej. Mam złamane serce jestem zawsze bardzo pomocna i teraz myślę ze nie warto...mu nie zależy olał mnie po tych 5 latach totalnie mimo ze dla niego ze wszystkich swoich planów życiowych zrezygnowałam...zdawalam maturę miedzyeuropejska mialam wyjechać za granice dla niego zmieniłam swoje cale 5lat młodości od 18nastki moj najpiękniejszy czas w życiu..a teraz zostały mi tylko lzy. Ciężko bylo mi pokochać, naprawdę nigdy nikogo nie kochałam tak jak jego był dla mnie wszystkimi całym życiem..

13

Odp: Jak podnieść się gdy wydaje ci się że życie już nie ma sensu?
zawiedziona2323 napisał/a:

Hej wszystkim. Pisze do was, bo mam ogromny problem. Jestem osoba młoda mam 23 lata..od 5 lat jestem w związku, który czuje w najbliższym czasie skończy się. Załamałam sie od 3 lat mieszkamy ze sobą wszystko zaczęło sie juz po pierwszym roku zamieszkania z nim brak zaangażowania szacunku do mnie ciągle krzyki przekleństwa wykończyły mnie i mój stan zdrowotny. Przez 2 lata byl cudownym chłopakiem starał sie ogromnie teraz nic mu nie w głowie od 3lat pral mi głowę, że chce mi sie zaręczyć do dzis nic nie bylo..i ciągle mi mowi, ze chce mimo ze ja nigdy na to nie naciskałam,bo uważałam ze wszystko w swoim czasie. Dziś spakowałam sie i nawet nie starał sir mnie zatrzymać wiec uznałam ze naprawdę juz od dawna mu nie zależy. Wszystko zaczęło sie jakieś pol roku temu gdy pokłóciłam sie o niego z jego rodzicami. On ich bardzo kocha wręcz ślepo ale tolerowalam to bo to rodzice wkoncu. Mimo ze nie dbali o niego ze nie skończył liceum i ze nie chodzili z nim do dentysty. Doszło do takiego momentu ze walczył o życie i potrzebował ich pomocy finansowej musiał usunąć wszystkie zeby były tak zepsute. Poszedł do nich z prosba bo takie zabiegi i zeby są kosztowne ja ze swojej najniższej krajowej nie bylam wstanie zaplacic nawet za polowe tych wydatków jego rodzice bardzo majetni zwyzywali mnie ze jak ja moge mówić ze oni o niego nie znali wydatki sie na mnie i mnie bardzo zwyzywali..Bylo mi przykro on nie stanął w mojej obronie..mimo ze ja go broniłam i mówiłam ze potrzebuje ich pomocy..łzy leciały same..ale pomyślałam okej damy rade sami myślałam ze mój chłopak chodź odrobine będzie zły na nich, ale tak nie stało sie, byl zły na mnie.Do dzis ciągle awantury o jego rodziców i do tego z moja mama, ponieważ gdy ostatnio zobaczyła jak mój chłopak mnie nie szanuje kazała wracać mi do siebie, jeszcze ja pokłóciłam sie ze swoja mama o niego... I wyprowadziłam się mimo ze chciałam mu dac szanse chciałam mu naprawdę pomoc to wyszłam na tym najgorzej. Mam złamane serce jestem zawsze bardzo pomocna i teraz myślę ze nie warto...mu nie zależy olał mnie po tych 5 latach totalnie mimo ze dla niego ze wszystkich swoich planów życiowych zrezygnowałam...zdawalam maturę miedzyeuropejska mialam wyjechać za granice dla niego zmieniłam swoje cale 5lat młodości od 18nastki moj najpiękniejszy czas w życiu..a teraz zostały mi tylko lzy. Ciężko bylo mi pokochać, naprawdę nigdy nikogo nie kochałam tak jak jego był dla mnie wszystkimi całym życiem..

Podjęłaś w życiu decyzje, teraz ponosisz ich konsekwencje. Jeśli postanawiasz całe swoje życie podporządkować mężczyźnie, to jesteś skazana na jego łaskę i niełaskę. Jak on postanowi cię zostawić to twój cały świat się zawali.
Musisz zmienić priorytety. W twoim życiu najważniejsza musisz być ty. To twoje życie i ty musisz mieć nad nim kontrolę. Mężczyzna z którym mieszkasz i żyjesz jest ważny, ale nie wolno dla niego rezygnować z siebie. Miałaś ambicje, chciałaś wyjechać za granicę, chciałaś coś osiągnąć. Wróć do tego. Miej marzenia i idź za nimi. Ale nie marzenia o mężczyźnie, nie walcz o jego szczęście, nie walcz o jego marzenia. W twoim życiu idzie o ciebie. Mężczyzna ma być twoim partnerem i cię wspierać. Jeśli wasze marzenia się mijają, to szukajcie kompromisu, ale nie oddawaj całego pola.
Jeśli twój kolo nie potrafi przeciąć pępowiny, to pozwól mu dojrzeć. Samemu. Jak już będzie dorosły, to niech wtedy szuka kobiety. Szkoda twojego czasu na szczyla który trzyma się mamusinej spódnicy. Kochasz go? No przestań. Dwie mamusie na jednego pampersiaka? To trochę za dużo. Tamta druga była pierwsza więc go jej oddaj. A sama zajmij się sobą. Miałaś zainteresowania, pasje. Wróć do nich. Miałaś plany? Zrealizuj je. Idź przed siebie nie oglądając się wstecz.

14

Odp: Jak podnieść się gdy wydaje ci się że życie już nie ma sensu?
zawiedziona2323 napisał/a:

Hej wszystkim. Pisze do was, bo mam ogromny problem. Jestem osoba młoda mam 23 lata..od 5 lat jestem w związku, który czuje w najbliższym czasie skończy się. Załamałam sie od 3 lat mieszkamy ze sobą wszystko zaczęło sie juz po pierwszym roku zamieszkania z nim brak zaangażowania szacunku do mnie ciągle krzyki przekleństwa wykończyły mnie i mój stan zdrowotny. Przez 2 lata byl cudownym chłopakiem starał sie ogromnie teraz nic mu nie w głowie od 3lat pral mi głowę, że chce mi sie zaręczyć do dzis nic nie bylo..i ciągle mi mowi, ze chce mimo ze ja nigdy na to nie naciskałam,bo uważałam ze wszystko w swoim czasie. Dziś spakowałam sie i nawet nie starał sir mnie zatrzymać wiec uznałam ze naprawdę juz od dawna mu nie zależy. Wszystko zaczęło sie jakieś pol roku temu gdy pokłóciłam sie o niego z jego rodzicami. On ich bardzo kocha wręcz ślepo ale tolerowalam to bo to rodzice wkoncu. Mimo ze nie dbali o niego ze nie skończył liceum i ze nie chodzili z nim do dentysty. Doszło do takiego momentu ze walczył o życie i potrzebował ich pomocy finansowej musiał usunąć wszystkie zeby były tak zepsute. Poszedł do nich z prosba bo takie zabiegi i zeby są kosztowne ja ze swojej najniższej krajowej nie bylam wstanie zaplacic nawet za polowe tych wydatków jego rodzice bardzo majetni zwyzywali mnie ze jak ja moge mówić ze oni o niego nie znali wydatki sie na mnie i mnie bardzo zwyzywali..Bylo mi przykro on nie stanął w mojej obronie..mimo ze ja go broniłam i mówiłam ze potrzebuje ich pomocy..łzy leciały same..ale pomyślałam okej damy rade sami myślałam ze mój chłopak chodź odrobine będzie zły na nich, ale tak nie stało sie, byl zły na mnie.Do dzis ciągle awantury o jego rodziców i do tego z moja mama, ponieważ gdy ostatnio zobaczyła jak mój chłopak mnie nie szanuje kazała wracać mi do siebie, jeszcze ja pokłóciłam sie ze swoja mama o niego... I wyprowadziłam się mimo ze chciałam mu dac szanse chciałam mu naprawdę pomoc to wyszłam na tym najgorzej. Mam złamane serce jestem zawsze bardzo pomocna i teraz myślę ze nie warto...mu nie zależy olał mnie po tych 5 latach totalnie mimo ze dla niego ze wszystkich swoich planów życiowych zrezygnowałam...zdawalam maturę miedzyeuropejska mialam wyjechać za granice dla niego zmieniłam swoje cale 5lat młodości od 18nastki moj najpiękniejszy czas w życiu..a teraz zostały mi tylko lzy. Ciężko bylo mi pokochać, naprawdę nigdy nikogo nie kochałam tak jak jego był dla mnie wszystkimi całym życiem..

Czytając to ukazuję mi się fajna młoda ambitna kobieta która z miłości dla faceta (który wogole nie pasuje do niej  ) zmarnowała swoją młodość i przyszłość , ale to nie prawda jesteś jeszcze młodziutka zostaw tego mami synka i zacznij żyć dla siebie. Spełniaj swoje marzenia on się nie zmieni zawsze zdanie mamusi będzie najważniejsze pewnie po ślubie też by tak było.

15

Odp: Jak podnieść się gdy wydaje ci się że życie już nie ma sensu?

Dziękuję bardzo za odpowiedź na forum. Dokładnie od dzis spełniam swoje marzenia, zaczynam myśleć o sobie i co najważniejsze zrozumiałam, ze naprawdę on jest mami synkiem, a ja gupia to tolerowałam. Dzwoni pisze nagle mu zależy? Ale ja nie wiem czy jest seans wracać do związku w którym dusiłam sie, nie czułam spełnienia ani szczęścia? On zawsze byl na 1 miejscu, ale chce to zmienić mimo, ze kocham go i moje uczucie do niego nie znikło i pewnie prędko nie zniknie... Tylko myślę czy jest sens...? Marnować kolejne 5 lat? Wszyscy mi mówią ze nie pasujemy do siebie, ze zasługuje na kogoś lepszego, ale co zrobić gdy serce nie sługa i kocha go?

16

Odp: Jak podnieść się gdy wydaje ci się że życie już nie ma sensu?
zawiedziona2323 napisał/a:

Dziękuję bardzo za odpowiedź na forum. Dokładnie od dzis spełniam swoje marzenia, zaczynam myśleć o sobie i co najważniejsze zrozumiałam, ze naprawdę on jest mami synkiem, a ja gupia to tolerowałam. Dzwoni pisze nagle mu zależy? Ale ja nie wiem czy jest seans wracać do związku w którym dusiłam sie, nie czułam spełnienia ani szczęścia? On zawsze byl na 1 miejscu, ale chce to zmienić mimo, ze kocham go i moje uczucie do niego nie znikło i pewnie prędko nie zniknie... Tylko myślę czy jest sens...? Marnować kolejne 5 lat? Wszyscy mi mówią ze nie pasujemy do siebie, ze zasługuje na kogoś lepszego, ale co zrobić gdy serce nie sługa i kocha go?

Każde rostanie jest ciężkie jeszcze długo po rostaniu będziesz do niego coś czuć nie da się od tak kogoś przestać kochać .
Ale jak urwiesz kontakt całkowity minie trochę czasu zrozumiesz że to była najlepsza decyzja . A co do ludzi którzy mówią że nie pasujecie do siebie to nie oni są z nim tylko ty to twoje życie i to ty powinnaś wiedzieć czy pasujecie do siebie .

17

Odp: Jak podnieść się gdy wydaje ci się że życie już nie ma sensu?
zawiedziona2323 napisał/a:

Dziękuję bardzo za odpowiedź na forum. Dokładnie od dzis spełniam swoje marzenia, zaczynam myśleć o sobie i co najważniejsze zrozumiałam, ze naprawdę on jest mami synkiem, a ja gupia to tolerowałam. Dzwoni pisze nagle mu zależy? Ale ja nie wiem czy jest seans wracać do związku w którym dusiłam sie, nie czułam spełnienia ani szczęścia? On zawsze byl na 1 miejscu, ale chce to zmienić mimo, ze kocham go i moje uczucie do niego nie znikło i pewnie prędko nie zniknie... Tylko myślę czy jest sens...? Marnować kolejne 5 lat? Wszyscy mi mówią ze nie pasujemy do siebie, ze zasługuje na kogoś lepszego, ale co zrobić gdy serce nie sługa i kocha go?

Nie wiesz czy jest sens wracać? Tego musisz się dowiedzieć. To jest pierwszy krok. Zrób sobie listę. Z lewej śpisz wszystkie rzeczy za które go kochasz. Wszystkie cudowne chwile które ci dał. Z prawej to czego nie tolerujesz. Jego wady, słabości, to co cię odraża. Zrób bilans zysków i strat. Pomyśl czy wytrzymasz z tą kanalia po to żeby być z tym misiem pysiem.
Nie ważne co postanowisz. Ważne żeby to zrobić świadomie. I ilekroć będziesz się wahać, wróć do tej listy i ją uważnie przeczytaj.
Pamietaj- jesteś wszystkim co masz. Jeśli dla kogoś musisz z siebie zrezygnować, to tracisz wszystko. W życiu trzeba czasem iść na kompromis, ale kompromis oznacza tylko te ustępstwa na które jesteś gotowa. Jak ty chcesz wyjechać do Stanów, a on chce być w Polsce, to lepiej się rozstać. Jak chcesz iść na studia, a on chce żebyś siedziała w domu to czas się rozstać. Itd, itp. Szukaj w związku punktów wspólnych, ale nie rezygnuj z tego co dla ciebie ważne. Jeśli twój partner do tego nie przystaje, zmień partnera. Jak nie znajdziesz takiego który cię zaakceptuje, nie szukaj na siłę. Lepiej być samej niż żyć w niewoli.

18

Odp: Jak podnieść się gdy wydaje ci się że życie już nie ma sensu?

Hej zawiedziona jak tam u Ciebie?

19

Odp: Jak podnieść się gdy wydaje ci się że życie już nie ma sensu?

Dziękuję Kochani jeszcze raz za wszystkie odpowiedzi. Powiem wam tak, szczerze? Wpajał mi zawsze ze wszystko jest moja wina, a wy otworzyliście mi oczy na moje życie. Zaczęłam naprawdę wierzyć w to, że wszystko jest moja wina. Kończę studia magisterskie i wyjeżdżam za granice edukowac się na cala Europe. Zniszczyłam cala swoja przyszłość i dzis zaczęłam ja naprawiać napisałam książkę o moim życiu i co okazało znalazl sie wydawca..  Nie wiem jak to sie stało pisałam ja od 5 lat kiedy z nim bylam i wkoncu moje , moim zdaniem nędzne zdania znalazły uznanie ostatnio zupełnie przez przypadek.. Książkę pod tytułem z Życia Kaliny w dolnej ziemi, najprawdopodobniej ukaze sie w wydawnictwach wszyscy, którzy dodali mi tu otuchy maja ja u mnie za darmo. Nawet jeśli nie dojdzie do wydania nawet jeśli nie uda mi sie to dziękuję wam bardzo, podpisałam również kontrakt z firmą zagraniczna wszystko tak szybko ostatnio się potoczyło w moim życiu gdy znow zaczekam działać zapomniałam o nim o miłości..powiedział mi ktoś ze naprawdę jestem kimś kto naprawdę jest wyjątkowy, hamowałam swoje plany ostatnio zaczęłam myśleć o sobie i stawiać małe kroki które idą ku sukcesowi w tak krótkim czasie. Nie wiem czy los mi sie odwdzięcza ale wiem ze wkoncu zaczęłam myśleć chociaż odrobinę o sobie kocham go i tęsknię , ale Kochani pamiętajcie nie zawsze warto...

20

Odp: Jak podnieść się gdy wydaje ci się że życie już nie ma sensu?

Jestem ciekawa, jak Wasze losy się potoczyły dziewczyny...

Posty [ 20 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Jak podnieść się gdy wydaje ci się że życie już nie ma sensu?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018