Przeszłość mojej dziewczyny - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Przeszłość mojej dziewczyny

Strony Poprzednia 1 2 3 4

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 166 do 199 z 199 ]

166

Odp: Przeszłość mojej dziewczyny
Ela210 napisał/a:

A jaki to niby region;) Ja pochodzę z konserwatywnego big_smile
a intercyza co ma do tego.?
Obowiązkowość testów na ojcostwo kobiety wam mają zorganizować, Panowie?
W sejmie większość macie..

Powiem tak. W sprawach intercyzy, ojcostwa czy nawet głupich badań to dla wielu pań z moich kręgów problem, bo świadczy o "braku zaufania".
Dla mnie to podstawowe rzeczy na jednym poziomie.

Z regionem miałem na myśli to, że np. w takiej Wielkopolsce spotkałem się z bardziej otwartym dialogiem na ten temat, niż z takim kategorycznym "nie i koniec tematu". Oczywiście to wszystko jest kwestią indywidualnego podejścia.

We all make choices. But in the end, our choices make us.
Zobacz podobne tematy :

167 Ostatnio edytowany przez Burzowy (2019-05-30 11:23:40)

Odp: Przeszłość mojej dziewczyny

Ela, mają wybór i z niego korzystają przechodząc ze związku w związek, a pomiędzy wciska się jeszcze wiadomo co. Po prostu produkcja masowa. A być kobietą i nie umieć stworzyć stałej relacji, to coś mocno nie gra. To kobieta wybiera i od niej większość zależy. To kobiety kończą bodaj 90% relacji. Więc jeżeli chce, to stworzy. Niestety zaczyna to wyglądać tak, że wcale nie chce, ale ma ciśnienie na dziecko i wbrew sobie próbuje zakładać rodzinę, czy coś. Dziś to jednak faceci są o wiele bardziej konserwatywni. Jak dla mnie już nie można nawet wierzyć, można się najwyżej oklamywac.

A co do regionu, nad morzem tragedia...

Ogólnie to wszystko zaczęło z czasem być przerażające tongue.

-

168

Odp: Przeszłość mojej dziewczyny
Burzowy napisał/a:

A co do regionu, nad morzem tragedia...

Oooo....wypraszam sobie, to te przyjezdne psują nam opinię :-D

169

Odp: Przeszłość mojej dziewczyny

Tak, mój kumpel mówił, że to na pewno przez te z Poznania big_smile.

-

170

Odp: Przeszłość mojej dziewczyny

Znalazłem na tym forum fragment o dziewictwie pani o nicku nikkola, bardzo mi się spodobał ipozwolę sobie go przytoczyć:

W dziewictwie tak naprawdę chodzi o spełnienie pewnej "baśni". Praktycznie każda nastoletnia dziewczyna marzy o "księciu z bajki", czyli tym jednym, jedynym mężczyźnie na całe życie. I każdy mężczyzna marzy o swojej "pięknej", którą może uratować. To pragnienie prawdziwej i wyłącznej miłości jest wpisane w człowieka na stałe. Nikt nie chce być tym drugim, piątym, czy piętnastym... Ale życie to nie jest taka prosta bajka, w której zawsze wszystko się dobrze układa. Czasami zdarza się, że robimy coś pod wpływem chwili, że zaufamy komuś, komu nie powinniśmy ufać... I oddajemy swoje ciało i duszę osobie, która na to nie zasługuje. Każdy czlowiek nosi w sobie pewne zranienia, jest ukształtowany przez swoje środowisko, przez kulturę i wcześniejsze doświadczenia. Czasami w seksie nie tyle chodzi o seks, co np. o poczucie akceptacji, złagodzenie strachu przed samotnoscią, a nawet różne zachowania autodestrukcyjne.
Jesteśmy tylko ludźmi i możemy się mylić, ale od nas zależy, co z tą pomyłką zrobimy. "Dziewictwo nie jest ważne" - tak krzyczą osoby, które juz je straciły i chcą odebrać mu wartość, żeby poczuć się lepiej. I to jest jedna droga - stwierdzić, że to nie ma znaczenia i wchodzić w kolejne związki, uprawiać seks z kolejnymi partnerami i okłamywać siebie, ze taki jest dzisiejszy świat i tak nalezy robic. Ale coś, co głęboko w środku nas zostało zranione, nadal bedzie tam tkwiło. To takie zamiatanie śmieci pod dywan. Druga mozliwość, to uznać własną pomyłkę, wybaczyć sobie i nie popełniać więcej tego błędu. Szanować siebie i swoje ciało, pójść w ślad za pragnieniem tej jedynej, prawdziwej miłości. Myślę, że tylko taki sposób postępowania pozwala na wyleczenie tego zranienia i późniejsze otwarcie się na inną osobę.

Problem postawiony w tym temacie postrzegam bardziej jako wyraz stereotypu, który uzależnia wartość kobiety od bycia dziewicą. Nie widzi się innej możliwości, tylko albo dziewica, albo szmata. Denerwuje mnie ta nierówność społeczna, że mężczyzna ma przyzwolenie na uprawianie seksu z wieloma partnerkami (nawet "wymaga" się od niego doświadczenia), natomiast kobieta ma być tą "czystą", gdy tymczasem oboje powinni być mierzeni ta sama miarą.

Jestem zaręczona. Mój ukochany mężczyzna był z kilkoma kobietami wcześniej. I mnie to boli. Bardzo boli. Domyślam się, że taki sam ból odczuwa mężczyzna, który wie, że jego ukochana była wcześniej z kimś innym, że inna osoba dotykała jej w tak głęboki i intymny sposób. Jedyna metoda na poradzenie sobie z tym, to szczera rozmowa i przebaczenie. Nie jest to łatwe, ale tylko w ten sposób można sobie z tym poradzić. Udawanie, że liczba partnerów ukochanej osoby nie ma znaczenia, to jak zamiatanie śmieci pod dywan. Rośnie złość i gniew, zaczynają draznić różne "drobiazgi", w końcu związek się rozpada. Oczywiście nikt nie powie, ze to z powodu liczby partnerów, tylko znajdzie inne wytłumaczenie, bo przecież jesteśmy "wyzwoleni" i "racjonalni".

171 Ostatnio edytowany przez Leśny_owoc (2019-06-04 23:46:02)

Odp: Przeszłość mojej dziewczyny
Marata napisał/a:

A ja uważam, że jeśli ktoś chce zdradzić, to każda wymówka jest dobra.

Bingo. Wymówki to najczęściej sukcesywne oczyszczanie własnego sumienia i podtrzymywanie moralności na wyższym stopniu, niż w rzeczywistości jest. Przypominam, że nie trzeba posuwać się do zdrady i krzywdzić innej osoby. Wystarczy, jak normalny człowiek z kręgosłupem moralnym wyjść z związku i wówczas szukać przygód.

172

Odp: Przeszłość mojej dziewczyny
Burzowy napisał/a:

Bo to są tylko słowa, a słowa to nic. I Wy kobiety wiecie to najlepiej. Organizm reaguje tak, że z każdą kolejną osobą hormony działają inaczej, słabiej, uczucie spada, haju prawie nie ma. By uwierzyć w takie słowa człowiek by musiał być super-manem pod każdym względem (noo jestem super przystojny, bogaty, mega obdarzony i ogarnięty, faktycznie przy mnie ci poprzedni byli słabi) albo ci wszyscy poprzedni musieliby być super beznadziejni, tylko co ona wtedy z nimi robiła? To tak nie działa i prawdę mówiąc jest o wiele większe prawdopodobieństwo, że jesteśmy tacy sami jak ci poprzedni, z którymi nie wyszło, a któregoś z nich pewnie zdradziła itd, tylko jesteśmy Nowi, potrzebni na chwilę albo lata jej lecą i szuka kogoś w miarę bezpiecznego, co nie wywinie numerów. I to niekoniecznie są kompleksy, tylko facet od zawsze szukał sposobu by splodzic potomstwo, chciał mieć pewność że dziecko jest jego. Stąd niechęć do rozwiązlych kobiet. A że w tym kraju co 7-8 wychowuje obce dziecko... Jest się czego obawiać zatem, prawda? A potem słyszymy m. In na tym forum, że co za różnica czyje dziecko chowamy, na czyje dziecko zapieprzamy... ważne że to JEJ. A obowiązkowych testów na ojcostwo nikt nie wprowadzi, bo to rozbije miliony rodzin.

Dokładnie, tak to właśnie wygląda, zwłaszcza z obcymi dziećmi.

Marata napisał/a:

Że też nie docenia tego, że po tylu doświadczeniach dziewczyna mówi mu, że jest najlepszym i wybranym dla niej, tylko zastanawia się, kogoż to ona miała między nogami.

Haha! A co niby ona miałaby mu powiedzieć? Prawdę?
Np. to, że wcześniej(np. gdy była młoda, nie miała dziecka z poprzedniego związku) wolała innego/innych? Że jej obecny partner już nie pociąga i nie wzbudza takich wspaniałych i szalonych uczuć jak poprzedni, ale za to jest z nim wygodniej, bezpieczniej? Że darzy go uczuciem z second-handu? Że już nie szuka prawdziwej wyjątkowej miłości tylko wygody i bezpieczeństwa? Że nie szuka już kogoś do przeżywania wspaniałych, wyjątkowych chwil, że wyszalała się już w przeszłości tylko teraz szuka tylko kogoś ułożonego do przeżywania szarej prozy życia? Że jest dla niej opcją rezerwową a nie priorytetem itp?
Serio? To chyba dla każdej kobiety szukającej korzystnej opcji zapasowej na starość, niezawodnie były to strzał do własnej bramki. Zresztą, podobnie też w przypadku tak postępującego faceta.

Ela210 napisał/a:

  Zawsze można z góry ustalić- że test na ojcostwo robimy. Ja bym nic przeciwko nie miała- chyba jak większość kobiet.

No ta, jaaaasne....
Wystarczy przeczytać posty na podobny temat w samym tylko tym portalu, żeby dowiedzieć się co na ten temat sądzi spora większość kobiet.

Prawdziwa przyjaźń damsko-męska istnieje tylko między bratem i siostrą oraz między gejem i lesbijską.

173 Ostatnio edytowany przez Leśny_owoc (2019-06-05 00:06:06)

Odp: Przeszłość mojej dziewczyny
X77 napisał/a:
Ela210 napisał/a:

  Zawsze można z góry ustalić- że test na ojcostwo robimy. Ja bym nic przeciwko nie miała- chyba jak większość kobiet.

No ta, jaaaasne....
Wystarczy przeczytać posty na podobny temat w samym tylko tym portalu, żeby dowiedzieć się co na ten temat sądzi spora większość kobiet.

Ja nie mam nic przeciwko. Tak samo, jak przed pierwszym stosunkiem w związku wysłanie partnera na badania do androloga i urologa czy przypadkiem nie ma HPV oraz innych chorób wenerycznych smile.

Kontrola jest najwyższą formą zaufania.

174 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2019-06-05 00:14:02)

Odp: Przeszłość mojej dziewczyny

Dla Nikkoli może być to ważne, jest młodą kobietą na progu życia i może sobie wierzyć w księcia z bajki, którego główną zaletą jest prawictwo i w to, że dziewictwo czyni z niej lepszą żonę.
ale nie może komuś wmawiać, że udaje , bo dla niego to nie jest ważne- bo to sobie każdy SAMODZIELNIE określa.

Nie chcę też pozbawiać jej złudzeń tej "gwarancji" bo ja ją miałam i wiem że są ważniejsze cechy księcia big_smile
Natomiast można podejrzewać kompleksy- czy się jest wystarczająco dobrą dla mężczyzny, co miał wiele innych- a to nie jest dobry prognostyk..
I o ile On nie musi mieć każdej która mu się nawinie i trzyma się tego co sobie ustalą, to idę o zakład, ze to Nikkola ukoi swoje cierpienie u innego, tak jak to zrobił prawiczek Bazyli.
Miejmy tylko nadzieję, że potem nie znajdzie prawiczka na drugiego męża i będzie pisać na forum, jak baedzo cierpiała w 1 małżeństwie..

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach

175

Odp: Przeszłość mojej dziewczyny
Leśny_owoc napisał/a:
X77 napisał/a:
Ela210 napisał/a:

  Zawsze można z góry ustalić- że test na ojcostwo robimy. Ja bym nic przeciwko nie miała- chyba jak większość kobiet.

No ta, jaaaasne....
Wystarczy przeczytać posty na podobny temat w samym tylko tym portalu, żeby dowiedzieć się co na ten temat sądzi spora większość kobiet.

Ja nie mam nic przeciwko. Tak samo, jak przed pierwszym stosunkiem w związku wysłanie partnera na badania do androloga i urologa czy przypadkiem nie ma HPV oraz innych chorób wenerycznych smile.

Kontrola jest najwyższą formą zaufania.

Zgadzam się w tym co napisałaś, ale.... jedna jaskółka(a nawet kilka) wiosny nie czyni.

Prawdziwa przyjaźń damsko-męska istnieje tylko między bratem i siostrą oraz między gejem i lesbijską.

176 Ostatnio edytowany przez Marata (2019-06-06 08:25:25)

Odp: Przeszłość mojej dziewczyny
X77 napisał/a:

Haha! A co niby ona miałaby mu powiedzieć? Prawdę?
Np. to, że wcześniej(np. gdy była młoda, nie miała dziecka z poprzedniego związku) wolała innego/innych? Że jej obecny partner już nie pociąga i nie wzbudza takich wspaniałych i szalonych uczuć jak poprzedni, ale za to jest z nim wygodniej, bezpieczniej? Że darzy go uczuciem z second-handu? Że już nie szuka prawdziwej wyjątkowej miłości tylko wygody i bezpieczeństwa? Że nie szuka już kogoś do przeżywania wspaniałych, wyjątkowych chwil, że wyszalała się już w przeszłości tylko teraz szuka tylko kogoś ułożonego do przeżywania szarej prozy życia? Że jest dla niej opcją rezerwową a nie priorytetem itp?
Serio? To chyba dla każdej kobiety szukającej korzystnej opcji zapasowej na starość, niezawodnie były to strzał do własnej bramki. Zresztą, podobnie też w przypadku tak postępującego faceta.

X77 a co faceci mówią takie rzeczy, gdy uwodzą kobiety?
Mówią, że jest 20 z kolei do bzyknięcia? Że babka już go nie pociąga, ale wciąż grzeje łóżko i to mu na razie wystarcza? Że ona ma być tylko czasoumilaczem pomiędzy piwami a kolegami? Że tak na prawdę nie liczy się jej inteligencja, osobowość i inne rzeczy, a tylko to co ma między nogami? Że ma być jedynie remedium na jakieś chore kompleksy? Że zawsze na boku ma jeszcze pięć innych chętnych koleżanek w jej zastępstwo?

My wierzymy, że jeśli ktoś chce być z nami, to jest. Że dajemy mu/jej akurat to, czego potrzebuje.

Więc gdy facet mówi kobiecie "kocham Cię" większość kobiet, które są z tym facetem w to wierzy. Wierzy w to, że są przez niego chciane i kochane.

Edit:
Po prostu najlepiej by było gdybyśmy przestali siebie i nasze dzieci karmić bajkami:
- że o ma być tym księciem, bogatym, szarmanckim i od pierwszego wejrzenia zakochanym w niezaradnej sierocie, do odkrycia jak żaba która przesiedziała w błocku kilka lat, zamieniająca się za pocałunkiem księżniczki
- że ona ma czekać na tego księcia okopcona i bezwłasnowolna jak kopciuszek, zakopana w głębokim lesie jak królewna śnieżka, bez prawa do swojego życia

Wszyscy wiemy, że życie tak nie wygląda, a jak dochodzi co do czego, to potem mamy sfrustrowanych normalnych facetów na dorobku szukających nieskalanej życiem księżniczki; i czekające na księcia kobiety, które rzadko wnoszą jakiś majątek własny do małżeństwa. Bo przecież to on ma utrzymać rodzinę, a ona wychowywać dzieci.

Potem są pretensje, że ona już kogoś miała, i że on nie jest w stanie robić jak wół roboczy i kasę przynosić w zębach na każde skinienie. Że ona po iluś tam latach dalej szuka księcia, a on nieskalanej księżniczki.

177

Odp: Przeszłość mojej dziewczyny

Zgoda Marata. Zaznacze jednak ze jest różnica czy 25 letnia dziewczyna miała 15 partnerów czy tylko 2 i cos dla niej znaczyl. Oczekiwanie monogamii od kogoś kto wierny nigdy nie był to naiwne.

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach

178

Odp: Przeszłość mojej dziewczyny

Zgadzam się z Tobą Ela w 100%. Oczekiwanie monogamii od kogoś, kto nie był wierny, to naiwność. I zgadzam się, że jest różnica między 2 a 20 partnerów.
Tylko tu mamy sytuację, gdy dziewczyna nie jest już dziewicą, bo miała jednego/dwóch partnerów i jakieś schizy na ten temat.

179 Ostatnio edytowany przez Burzowy (2019-06-06 11:53:54)

Odp: Przeszłość mojej dziewczyny

Bo ma 18 lat. Pójdzie na studia to spokojnie wyrówna liczbę facetów ze swoim wiekiem.

-

180 Ostatnio edytowany przez Marata (2019-06-06 11:59:33)

Odp: Przeszłość mojej dziewczyny

Skąd wiesz? Wróżysz z fusów? Przekreślasz kogoś dla tego, że ma 18 lat i chciał czegoś spróbować?
Gdy napił się wódki to zostanie na studiach alkoholikiem, gdy zapalił to zostanie ćpunem?

181 Ostatnio edytowany przez Burzowy (2019-06-06 12:05:14)

Odp: Przeszłość mojej dziewczyny

Jak już dajesz porównanie z alkoholem i trawą, to wiedz że osoba, która spróbowała nie musi wpadać w nałóg, ale nigdy nie poprzestaje na jednym razie, tylko co jakiś czas sięga po te używki. A tutaj sięganie co jakiś czas jest równe braku stabilności. Poza tym widziałem multum przykładów na to, że ciało raz w ruch puszczone... Sorry, ale tacy ludzie NIGDY się nie zatrzymują. A u kobiet po 1 razie następuje jakaś dzika, stała potrzeba posiadania facetów przy sobie. Bo co trzeba mieć w głowie, żeby w młodym wieku tracić dziewictwo i ryzykować wszelkie komplikacje dla jednorazowych wybryków, taaa jasne na pewno będzie wyjątkowa i stabilna. Jak sama pisałaś w bajki nie ma co wierzyć.

-

182

Odp: Przeszłość mojej dziewczyny

Czy ostatecznie nie jest tak, że i tak używamy masę uogólnień.

Z drugiej strony w przypadku zaufania to obecnie ciężko mieć, bo jak widać choćby nawet na forum wiele rzeczy relacji buduje się na zakłamaniu.

We all make choices. But in the end, our choices make us.

183 Ostatnio edytowany przez Burzowy (2019-06-06 13:06:36)

Odp: Przeszłość mojej dziewczyny

No niestety... tak to wygląda, daj ludziom wolność i głupieja. Podobni do podobnych niech idą , nie daj sobie wmówić co dla Ciebie dobre, ale radz się innych, którzy mogą być dla Ciebie autorytetem. Snake mógłby się więcej wypowiadać na temat związków, bo chyba mu wychodzi, ale tez jednak kobiety sprzed kilkunastu lat były zupełnie inne i temat teraz wygląda zupełnie inaczej.

-

184

Odp: Przeszłość mojej dziewczyny
Burzowy napisał/a:

Jak już dajesz porównanie z alkoholem i trawą, to wiedz że osoba, która spróbowała nie musi wpadać w nałóg, ale nigdy nie poprzestaje na jednym razie, tylko co jakiś czas sięga po te używki. A tutaj sięganie co jakiś czas jest równe braku stabilności. Poza tym widziałem multum przykładów na to, że ciało raz w ruch puszczone... Sorry, ale tacy ludzie NIGDY się nie zatrzymują. A u kobiet po 1 razie następuje jakaś dzika, stała potrzeba posiadania facetów przy sobie. Bo co trzeba mieć w głowie, żeby w młodym wieku tracić dziewictwo i ryzykować wszelkie komplikacje dla jednorazowych wybryków, taaa jasne na pewno będzie wyjątkowa i stabilna. Jak sama pisałaś w bajki nie ma co wierzyć.

Co za bzdury. Po co rzucasz takimi uogólnieniami, jakbyś znał wszystkich ludzi na tej planecie? Znam przypadki zaprzeczające Twoimi teoriom, ale co tam.

185 Ostatnio edytowany przez Lucyfer666 (2019-06-06 13:15:05)

Odp: Przeszłość mojej dziewczyny

W zasadzie to co napisała Marata ma też dużo racji. Propaganda wkładana za młodu z bajek też dawała pewne złudzenia... Ku ironio klechty domowe bardziej życiowe są;)

Taka prawda, że w mało realistycznym kierunku się kształtuje młodzież i niektórzy w takowym pozostają będąc z biegiem lat bardziej sfrustrowani.

We all make choices. But in the end, our choices make us.

186

Odp: Przeszłość mojej dziewczyny
Rising_Sun napisał/a:
Burzowy napisał/a:

Jak już dajesz porównanie z alkoholem i trawą, to wiedz że osoba, która spróbowała nie musi wpadać w nałóg, ale nigdy nie poprzestaje na jednym razie, tylko co jakiś czas sięga po te używki. A tutaj sięganie co jakiś czas jest równe braku stabilności. Poza tym widziałem multum przykładów na to, że ciało raz w ruch puszczone... Sorry, ale tacy ludzie NIGDY się nie zatrzymują. A u kobiet po 1 razie następuje jakaś dzika, stała potrzeba posiadania facetów przy sobie. Bo co trzeba mieć w głowie, żeby w młodym wieku tracić dziewictwo i ryzykować wszelkie komplikacje dla jednorazowych wybryków, taaa jasne na pewno będzie wyjątkowa i stabilna. Jak sama pisałaś w bajki nie ma co wierzyć.

Co za bzdury. Po co rzucasz takimi uogólnieniami, jakbyś znał wszystkich ludzi na tej planecie? Znam przypadki zaprzeczające Twoimi teoriom, ale co tam.

Tak, a potem rozlatuje się 1/3 małżeństw a cholera wie ile żyje w niewiedzy.

-

187

Odp: Przeszłość mojej dziewczyny

Burzowy, ostro przesadzasz z tym twierdzeniem o kobietach.
Gdyby było, jak mówisz, to każda by się puszczała na prawo i lewo po rozdziewiczeniu, byle tylko mieć penisa na swoje potrzeby. A im sprawniejszy, tym lepszy. Mocno krzywdzisz tym twierdzeniem kobiety i siebie, jeżeli tak na prawdę uważasz.

Pytanie: co Ty miałeś w głowie w wieku 17 lat? Tak uczciwie. Bo wątpię, że życie w celibacie.

188 Ostatnio edytowany przez Burzowy (2019-06-06 14:12:24)

Odp: Przeszłość mojej dziewczyny

No to po kolei. Co miałem w glowie w wieku 17 lat? To samo co w wieku 12, 15 i 19 lat. Czyli to, że znajdę jedna kobietę, będziemy dla siebie forever jedyni i będziemy razem iść przez życie. Tak samo jak moi rodzice, moi obaj wujkowie, dziadkowie. Pary, które poznały się młodo i ze sobą zostali do końca, nikogo przed sobą nie mając, ani po sobie. Także tak, mimo hormonów i dość rozbudowanej seksualności miałem wtedy jeszcze w glowie życie w celibacie. 1 raz mogłem mieć w wieku 12/13 lat z moją ówczesna dziewczyna, jednak czułem się o wiele za młody. No i ona ten 1 raz miała beze mnie. Mając 15 lat ulokowalem uczucia w kobiecie o delikatnie mówiąc odmiennym podejściu i to też nie mogło się udać. Dalej jak było znasz z mojego tematu, rzecz jasna moja filozofia siła rzeczy dawno została spuszczona w wc, bo kobietom nie po myśli były monogamiczne związki. I wcale nie jest mi z tym dobrze.

I owszem kobiety po rozdziewiczeniu zaczynają szaleć. Nie wiem Marata, dlaczego uważasz, że to ja krzywdzę kobiety. Może one jednak krzywdza się same? Ty żyjesz w otwartym związku i rzecz jasna masz do tego prawo, ale namawiasz do seksu zamęzne kobiety, które jak sama pisałaś często mają wyrzuty sumienia i płaczą. A pisałaś, że to faceci mają takie skłonności i jest im łatwiej. To ja się pytam, kto je krzywdzi. Ja pisząc o tym, Ty, czy one same? A może to mężowie są krzywdzeni? Bierzesz czynny udział w rozwalaniu związków i paradoksalnie próbujesz bronić tutaj kobiet na tym polu twierdząc, że są niewinne i stale. Dla mnie jako faceta to niezrozumiałe. To mi przypomina sytuację, gdzie po ostatnim związku chcąca mi pomóc znajoma psycholog zaczęła mi nawijac, że znajdę sobie lepsza, bo takich jest masa wokół. No i poleciła mi swoją koleżankę, która jest jakaś tam pokrzywdzona przez los związkowo i potrzebuje mena, który ją wybawi. Jej pokrzywdzenie polegało na tym, że miała typowo beta faceta od kasy i życia oraz alfe, który ją bzykal, ale nie chciał od niej nic więcej. I ja będąc dopiero co zdradzonym miałem JĄ BIEDNĄ WYBAWIC Z OPRESJI big_smile. Jeżeli Wy takie stany nazywacie pokrzywdzeniem, niewinnościa i staloscia to muszę przyznać, że na tym polu nigdy nie zrozumiem kobiet.

A teraz to wszystko mi nawet na rękę.

-

189 Ostatnio edytowany przez Marata (2019-06-06 14:49:18)

Odp: Przeszłość mojej dziewczyny

No więc po kolei:
mam syna w wieku 14 lat i ostatnia rzecz o której można z nim porozmawiać, to sex. Na razie ten temat go brzydzi i jest to normalna postawa. Podobnie jest z większością jego kolegów.
Kilka wątków niżej jest temat, że 17 letnia dziewczyna nie chce, co tam było, całować się z autorem wątku i on ma do niej pretensje o to. Podobno jest nieczuła, i na pewno go nie kocha, bo nie chce iść o krok dalej.
Jesteś pewien, że właściwie lokujesz swoje wspomnienia w przedziale czasowym?

Uważam, że twoje twierdzenie o ogólniej rozwiązłości kobiet je krzywdzi, a tym samym uderzasz w siebie. Zamykasz sobie drogę do szukania szczęścia, bo przecież i tak zostaniesz zdradzony, porzucony.

Mogła bym odwrócić twierdzenie i powiedzieć, że facet, który do pewnego wieku, nie stworzył stabilnego związku, nie jest zdolny do stworzenia takiego.
O, albo, że facet, który nie potrafi utrzymać kobiety przy sobie, to coś tam upokarzającego i głupiego należy tu wpisać.
Ale była by to nieprawda i mocne nadużycie wobec większości ludzi.
Po prostu, nie ma co wymyślać jakich niestworzonych bajek i teorii, jakie Ty wypisujesz i umacniasz się w kolejnych stereotypach.

Edit: smile A nie wolisz związać się z normalną, szczerą kobietą, zamiast szukać jakiś bajek o jakiś nieskalanych dziewojach?

190

Odp: Przeszłość mojej dziewczyny
Marata napisał/a:

Zamykasz sobie drogę do szukania szczęścia, bo przecież i tak zostaniesz zdradzony, porzucony.

Patrząc mimo wszystko na stosunek wielu ludzi oraz ich rozgoryczenie to przekładanie swojego szczęścia od tego czy jest druga osoba, jest w dzisiejszych czasach drogą do zawodu.
Mimo wszystko coraz rosnąca ilość osób nie dająca sobie rady na tym polu o czymś świadczy...

We all make choices. But in the end, our choices make us.

191 Ostatnio edytowany przez Marata (2019-06-06 15:47:17)

Odp: Przeszłość mojej dziewczyny

I tu jest kolejna bajka do obalenia - szukanie drugiej połówki. Jakiej połówki? To sugeruje, że sami jesteśmy niepełni. A tym czasem, co powtarza wiele mądrych ludzi - musimy być pełną całością, żeby móc kogoś zaprosić do towarzyszenia w naszym życiu.
Tak, jak piszesz Lucyfer.

Jeżeli nie potrafimy być szczęśliwi sami ze sobą, to nikt tego nie zmieni. Będzie małym plasterkiem na wielką ranę.

U Burzowego, chodziło mi o to, że on poddał się po kilku niepowodzeniach, i woli piętnować kobiety jako takie, zamiast dać im i sobie ponownie szanse. Nie musi, to jego sprawa, ale pielęgnacja tych wszystkich negatywnych stereotypów i dorabianie nowych o czymś mówi.

192

Odp: Przeszłość mojej dziewczyny
Marata napisał/a:

I tu jest kolejna bajka do obalenia - szukanie drugiej połówki. Jakiej połówki? To sugeruje, że sami jesteśmy niepełni. A tym czasem, co powtarza wiele mądrych ludzi - musimy być pełną całością, żeby móc kogoś zaprosić do towarzyszenia w naszym życiu.
Tak, jak piszesz Lucyfer.

Jeżeli nie potrafimy być szczęśliwi sami ze sobą, to nikt tego nie zmieni. Będzie małym plasterkiem na wielką ranę.

U Burzowego, chodziło mi o to, że on poddał się po kilku niepowodzeniach, i woli piętnować kobiety jako takie, zamiast dać im i sobie ponownie szanse. Nie musi, to jego sprawa, ale pielęgnacja tych wszystkich negatywnych stereotypów i dorabianie nowych o czymś mówi.

Dlatego moim zdaniem mamy taj przede wszystkim dużo głębszy problem, który na nasze nieszczęście sprowadzamy do tytułowania ludzi od szarych myszek, sfrustrowanych prawiczków, czy puszczalskich.

Sam stosunek Burzowego rozumiem z poddaniem się rozumiem. Po iluśtam razach po prosty wychodzi, że nie warto. Tak długo, jak relacja zaczyna stawać się biznesem, po prostu nie warto się bawić w coś takiego.
Ja przynajmniej nie lubię grać w gry, których zasady mi się nie podobają i na dłuższą metę frustrują.

We all make choices. But in the end, our choices make us.

193 Ostatnio edytowany przez Burzowy (2019-06-06 19:05:03)

Odp: Przeszłość mojej dziewczyny

No cóż podejmijmy raz kolejny, chyba ostatni raz tę dyskusję big_smile.

Marata napisał/a:

No więc po kolei:
mam syna w wieku 14 lat i ostatnia rzecz o której można z nim porozmawiać, to sex. Na razie ten temat go brzydzi i jest to normalna postawa. Podobnie jest z większością jego kolegów.

To normalne, ale dla połowy koleżanek (zachęcam do spojrzenia na skrin wrzucony przeze mnie w temacie o randkach internetowych) już jest rzeczą powszechną temat seksu.

Kilka wątków niżej jest temat, że 17 letnia dziewczyna nie chce, co tam było, całować się z autorem wątku i on ma do niej pretensje o to. Podobno jest nieczuła, i na pewno go nie kocha, bo nie chce iść o krok dalej.
Jesteś pewien, że właściwie lokujesz swoje wspomnienia w przedziale czasowym?

Oczywiście, że właściwie. Dlaczego nie? W wieku 12 lat każdy wiedział co to jest seks, niektórzy (głównie niektóre) go uprawiali już. Z rodzicami wstyd rozmawiać o tym był jeszcze długo.

Uważam, że twoje twierdzenie o ogólniej rozwiązłości kobiet je krzywdzi, a tym samym uderzasz w siebie. Zamykasz sobie drogę do szukania szczęścia, bo przecież i tak zostaniesz zdradzony, porzucony.

Bo dokładnie tak właśnie będzie.

Mogła bym odwrócić twierdzenie i powiedzieć, że facet, który do pewnego wieku, nie stworzył stabilnego związku, nie jest zdolny do stworzenia takiego.
O, albo, że facet, który nie potrafi utrzymać kobiety przy sobie, to coś tam upokarzającego i głupiego należy tu wpisać.
Ale była by to nieprawda i mocne nadużycie wobec większości ludzi.
Po prostu, nie ma co wymyślać jakich niestworzonych bajek i teorii, jakie Ty wypisujesz i umacniasz się w kolejnych stereotypach.

Możesz sobie ustalać własne ramy to jasne. Ale różnica jest taka, że ja mam awersję na czyny ewidentnie wątpliwe moralnie (oczywiście kobiety nie widzą w tym nic złego, bo każdy broni swojej dupy, jednak kac moralny nie pojawia się bez powodów), a to o czym Ty piszesz takie nie jest. Plus to osoby rozwiązłe mają problem z utrzymywaniem związków nawet małżeńskich i zawsze w ich życiu pojawiają się zdrady, nieczyste sytuacje. Ba, nawet badano i powyżej jakiejś tam ilości partnerów jest prawdopodobieństwo większe, że małżeństwo się rozleci, niż że się utrzyma. To są rzeczy ewidentnie ZŁE w kontekście MONOGAMICZNEGO związku. Osoba, która w związku nie była nie jest osobą, którą można tu podobnie zaklasyfikować, bo jej się po prostu nie da zweryfikować. Plus te osoby zawsze mogą się zmienić, rozpocząć relację być może trwałą. W drugą stronę nie bardzo.

Edit: smile A nie wolisz związać się z normalną, szczerą kobietą, zamiast szukać jakiś bajek o jakiś nieskalanych dziewojach?

A co to jest normalna i szczera kobieta? Albo może kto to jest niby?

Marata napisał/a:

I tu jest kolejna bajka do obalenia - szukanie drugiej połówki. Jakiej połówki? To sugeruje, że sami jesteśmy niepełni. A tym czasem, co powtarza wiele mądrych ludzi - musimy być pełną całością, żeby móc kogoś zaprosić do towarzyszenia w naszym życiu.
Tak, jak piszesz Lucyfer.

Ile najdłużej byłaś sama bez jakiegokolwiek kontaktu z kobietą lub mężczyzną wink? Tydzień? Miesiąc? Dlaczego kobiety nie praktykują tego co napisałaś? Tylko non stop próbują tworzyć relacje różnego typu? big_smile Czyżby to jakaś projekcja na mężczyzn?

Marata napisał/a:

U Burzowego, chodziło mi o to, że on poddał się po kilku niepowodzeniach, i woli piętnować kobiety jako takie, zamiast dać im i sobie ponownie szanse. Nie musi, to jego sprawa, ale pielęgnacja tych wszystkich negatywnych stereotypów i dorabianie nowych o czymś mówi.

To nie kilka szans, tylko moje róznorakie doświadczenia, związki ludzi wokół, literatura, badania i inne media typu to forum. To jest po prostu zbyt destrukcyjne na dłuższą metę. Najgorsze jest jak bardzo schematycznie się to wszystko powtarza. Kobieta zawsze robi z siebie ofiarę... to ja byłam rozwiązła, nieszczera, ale to przez facetów... albo jednego faceta. I tak zawsze... trochę mi to wszystko przypomina niańczenie niegrzecznego dziecka, które się nie słucha. Tylko, że to dziecko robiąc oczy kota ze Shreka wbija sztylet w serce i potem rok się odkręcasz, a ona dawno z innym. Ja rozumiem sytuację, że wchodzi babka, mówi jakie ma plany na związek, czego oczekuje i co daje, a facet swoje i ona mówi nara... jak ktoś się umie po ludzku rozejść i z tego korzysta, to też się ceni. Nawet wydaje się, że była tu taka użytkowniczka. Natomiast jak słyszysz, że marzy jej się X, jesteś tym X non stop, a ona Cię na boku robi z Y... No więc takie dziwaczne, schematyczne i zbiorowe dziwne zachowania kobiet skłoniły mnie do przejrzenia kilkudziesięciu książek na Wasz temat. I ja przynajmniej wiem, co Wami powoduje i na co można liczyć. Ile kobiet to wie? Niewiele. No i koniec końców związki dla facetów stały się skrajnie nieopłacalne. Kobiety coraz więcej obowiązków zrzucają na nas, a posagu już nie wnoszą tongue.

Rzecz jasna kobiety mają wiele plusów i atutów, których nie mają faceci (i pomijam tu wygląd), ale nie trzeba wchodzić w związki by tego doświadczyć.

-

194

Odp: Przeszłość mojej dziewczyny

Hmm... masz rację.
Nie przeczytałam na forum ani jednego tematu: jestem rozwiązła przez facetów, ale dopiero pół roku tu jestem. Może jakiś mi umknął.
Takie doświadczenia, jakie opisujesz miałam zarówno z mężczyznami jak i kobietami. Więc nie rozdzielała bym na płcie tego jakoś specjalnie.

Ile wytrzymałam nie szukając kogoś? Ale wiesz, że pytasz mężatki? Wytrzymałam 10 lat zanim mąż wrócił do domu na stałe. Musiało mi wystarczyć, że w domu zjawiał się raz na jakiś czas. Wtedy właśnie nauczyłam się, że tak na prawdę nie jest mi do niczego potrzebny, a jestem z nim, bo chcę. Że ze wszystkim sobie poradzę sama - z niepełnosprawnym dzieckiem, z utrzymaniem domu, z naprawą kranu i wieloma innymi rzeczami. Jest tego masa, a w małżeństwie z dzieckiem to jeszcze pączkuje i dodatkowo przybywa. I sama obaliłam dla siebie kolejną bajkę smile

To znaczy na co masz awersję? Bo na razie wrzucasz wszystkie kobiety do jednego wora. Piszesz, że skoro się bzyknęła raz, to będzie się puszczać. Dla czego tego nie piszesz o facetach? O kolesiach szukających łatwych ofiar? O facetach porzucających rodziny z niepełnosprawnymi dziećmi? O niedojrzałych emocjonalnie bubkach? O kolesiach, którzy ze wszystkimi muszą rywalizować i wciąż udowadniać, że są najlepsi, krzywdząc przy tym swoje rodziny? O tych, którzy w każdym mieście mają inną kochankę? Mało masz ofiar takich supermenów na tym forum?

Ta dyskusja nie będzie miała końca. Musze lecieć do mężusia i dzieciaków smile

195 Ostatnio edytowany przez Burzowy (2019-06-06 22:13:55)

Odp: Przeszłość mojej dziewczyny

Nie odpowiedziałaś na pytanie i zbyt dużo ominęłaś, trudno. Widać, że piszesz o jakimś tam skupieniu się na sobie, a sama jak zaczęłaś, to non stop był ktoś przy Tobie. Czyli tak jakby rzucamy oczekiwaniami w stronę facetów.

O facetach nie wspominam, bo z nimi nie randkuję i u facetów jest mniej schematyczne myślenie, większy przekrój różnego rodzaju osobowości, a to o czym piszesz prezentują tylko skrajne patusy, a sam znam wielu wolnych w porządku gości bez ciśnienia na zaliczanie, czy związki w ogóle, ale będących po prostu w porządku ludźmi. No cóż w moim otoczeniu jest ogromna dysproporcja i zwyczajnie faceci zachowują się o wiele, wiele bardziej przyzwoicie i fair, po prostu.

Nie przeczytałam na forum ani jednego tematu: jestem rozwiązła przez facetów, ale dopiero pół roku tu jestem

No cóż, oskarżanie facetów o rzeczy, które się samemu robi widziałem nawet w Twoich postach, jesteś dość niespójna w opiniach i światopoglądzie, chociaż często cenię Twoje zdanie. No, ale za dużo pomijania, za mało odpowiedzi także zakończmy, chociaż szkoda że trochę jak zwykle urwane.

-

196

Odp: Przeszłość mojej dziewczyny

Wiesz Burzowy, nie widzę sensu ciągnięcia dyskusji w której Ty będziesz mnie o coś tam oskarżał, a Ja Ciebie.  Takie wytykanie jak w złym małżeństwie i kto komu więcej wygarnie.

Nie odpowiedziałam na Twoje pytanie, bo nie wiem, jak długo nie wchodziłam w żadne relacje, mam Cię okłamać i coś wymyślić? Ok. Sam chcesz smile
Nie będę odpowiadać za wszystkie kobiety, sorry big_smile

U facetów jest większy przekrój różnego rodzaju osobowości i mniej schematyczne myślenie?
Jacie kręcę, chłopie, zacznij być człowiekiem, a nie tylko facetem.

197 Ostatnio edytowany przez Naprędce (2019-06-14 23:48:58)

Odp: Przeszłość mojej dziewczyny
Marata napisał/a:

To jest fajna historia ale... zauważ że w przypadku Bazylego był seks przedmałżeński i ożenił się, bo jak sam napisał dziewczyna zaszła z nim w ciążę. Rodzice ich do tego zmusili. A ten fragment o tym, że zdradził żonę, po kilku latach małżeństwa, bo miała kogoś zanim go poznała dla mnie osobiście jest hitem absolutnym.


Edit: co to znaczy, że musiał ją zdradzić? Końmi go do tego zaciągnęli, czy co? Chciał zdradzić, to zdradził, nadarzyła się okazja i tyle. Ludzie popełniają błędy :)

To była tylko luźna impresja, nie miała pretensji do idealnego odwzorowania jej drugorzędnych elementów, takich jak wpadka i presja rodziców. Nie ożeniłby się z nią gdyby nie rodzice? Przecież biorąc pod uwagę jego przekonania, kiedy zdecydował się na seks z Ex, musiał ją kochać i być zdecydowany spędzić z nią życie, czyż nie?

Popełnił "błąd" identyczny jak jego Ex - uprawiali seks z "niewłaściwą" osobą. "Błąd" jego Ex nadal mu "śmierdzi" i "musiał" przekreślić związek, a jego "pachnie" bo psikał nań latami odświeżaczem i mimo tego błędu żyje sobie teraz szczęśliwie z obecną żoną.
I gość nadal uważa, że z Ex nie dało się inaczej. Wot logika!

Żeby móc się usprawiedliwić znalazł sobie maksymę życiową, którą kiedy unaoczniłem jej zasadniczą nieścisłość, próbuje nieudolnie modyfikować. Nawiasem mówiąc jej autorem jest dziewiętnastowieczny (kontekst epoki?) biseksualista (może miał na myśli swoich kochanków i kochanki? :D ), wypowiada ją kobieta ( zapewne w którymś z jego utworów) i w oryginale nie dotyczy stricte seksu tylko miłości.
No i jest zdaje się być przekonany (przytoczony post Nikkoli), że wszyscy meżczyźni "mają jak on" i chcą być pierwszymi, a jeśli tak nie jest to uwiera ich to metafizycznie, nawet jeśli twierdzą inaczej. To świadczy, że nadal ma megalomańską mentalność nastolatka, który uważa że zna świat od podszewki i zapewne nie może zasnąć bez upajającej wizji, w której pół populacji tej planety zazdrości takim jak on żon-dziewic.
Btw: na poparcie tej bezczelnej teorii wybiera kogo słowa? Kobiety :)

p.s A moim zdaniem najlepszy tekst to "zdrada jako terapia" i plastyczne opisy przelewającej się obcej spermy w ciele kobiety, której twarz pewnie zaczyna mu się zacierać w pamięci.
Przyznaję, to pierwsze jest dość kreatywne i nadaję medal z buraka.

Burzowy napisał/a:

Posiadanie ideałów, czy zasad ma być chore? No ciekawe.

Jeśli realizacja ideałów krzywdzi ludzi, to może nie są takie idealne, jak się posiadaczom wydaje?

198

Odp: Przeszłość mojej dziewczyny

Ostateczne w czym ideały Burzowego miałby krzywdzić ludzi?

Jeżeli działają przeciwko komukolwiek to, co najwyżej przeciwko niemu, z racji stosowania ostrej selekcji... Jednocześnie ma do tego prawo - to jego życie i jego zasady.

We all make choices. But in the end, our choices make us.

199

Odp: Przeszłość mojej dziewczyny

Moja odpowiedź jest skierowana do Burzowego, ale w kontekście "ideałów" i historii Bazylego.

Posty [ 166 do 199 z 199 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Przeszłość mojej dziewczyny

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018