Bolesne rozstanie. Jak zyc? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Bolesne rozstanie. Jak zyc?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 18 ]

Temat: Bolesne rozstanie. Jak zyc?

Hej dziewczyny. Jestem... A raczej bylam (chociaz ciezko w to uwierzyc, ze juz w czasie przeszlym) z moim chlopakiem prawie 3 lata. Ja mam 18 lat, on 19. Byly to moze TYLKO 3 lata, ale bardzo intensywne 3 lata, wspolne wyjazdy, wspolne dni, noce, poranki, wieczory. Moja rodzina traktowala go jak syna, a jego rodzina mnie jak corke. Na poczatku bylo idealnie. Ale od 6 miesiecy wszystko zaczelo sie psuc. Byl nerwowy, potrafil nazwac mnie "suka, dziwka"... Po co? Bo poszlam na ognisko. Na nasz wspolny wyjazd zabral kolege, upil sie z nim, cala noc rzygal. Oklamywal mnie... Przesadzal z alkoholem... Na 18nastce mojej kolezanki klepnal ja w tylek za moimi plecami. Klamal, ze nie. Nie chcial sie przyznac. A jak zaczelam sie na niego drzec popchnal mnie, upadlam i rozcielam sobie noge. Byl chamski. Jechalam z nim motorem, zawadzil o murek, podarlam spodnie i kolano krwawilo. Zostalam zwyzywana "po co sie tak kur** wychylalas?!". Ale nie zawsze taki byl... Czasem przynosil kwiaty, byl mily, czuly, zabieral mnie na kolacje. W srode mnie oklamal. Chodzi o to, ze wyjechal na studia. Pisal mi, ze jest u kolegi w mieszkaniu. Na drugi dzien gdy weszlam na fb zobaczylam jego zdjecia z imprezy. Zadzwonilam do niego, wypieral sie, robil ze mnie idiotke, ale w koncu sie przyznal. Wygarnelam mu, ze to koniec, ze ma nie dzwonic, nie pisac, itp. Olal to, nawet nie napisal. Chyba myslal, ze znow tylko to mowie. Chodzi o to, ze zawsze po tych jego wybrykach grozilam mu, ze go rzuce. Ale zawsze nie potrafilam odejsc. Pozniej mna manipulowal "jak moglas pomyslec o rozstaniu?!" itp, mialam wyrzuty sumienia i szybko mu wybaczalam. Zawsze to ja bylam ta najgorsza bo grozilam rozstaniem. A on mial to gdzies, potrafilam wyc przy nim, a on mnie nawet wtedy nie przytulil. W sobote przyjechal po swoje rzeczy. Prosil abym mu wybaczyla. Mowil, ze nie umie beze mnie zyc, ze bedzie walczyl do konca. Bylam sklonna wybaczyc. Pozniej pisalismy, juz bylo prawie dobrze. Gdy on nagle wypalil "jednak zepsulas wszystko, wszystko co budowalismy 3 lata, to koniec,to Twoja zasluga, Ty do tego doprowadzilas, w jednej chwili zburzylas wszystko". Poczulam okropny bol, czulam sie taka bezsilna. Dlaczego on mnie o to obwinia? Bylam gotowa zrobic wszystko byleby tylko zmienil zdanie. Dzwonilam do niego. Wiecie co zrobil? Odrzucil i napisal "daj spokoj". Prosilam go aby przyjechal, olal to i napisal "nie przyjade bo po co?" Od czwartku leze w lozku z opuchnietymi oczami, ciagle wije sie z bolu i wyje. Wiem, ze to zly czlowiek, ale pokochalam go na tyle mocno, ze bylabym zdolna oddac wszystko byleby do mnie wrocil. Kocham go na zaboj. W te 4 dni schudlam 2 kilo. Nic nie jem. Nie spie cale noce oczekujac sms. Ale go nie ma. Weszlam wczoraj na jego profil na fejsie... On zmienil status zwiazku, rozumiecie? Jak podniesc sie z tego dolka? Jak zyc normalnie, dalej? Wiem, ze nie pokocham nikogo juz tak mocno, ale chcialabym kiedys dac jeszcze szanse innemu chlopakowi. Nie mam ani jednej kolezanki, kolegi. Caly swiat w ciagu 3 lat krecil sie wokol niego. Kazda wolna chwile spedzalam z nim. Byl dla mnie jedynym przyjacielem, jedyna bliska osoba. Tydzien temu wpisalam sie na studniowkowa liste. Ale bede musiala sie niestety z niej wypisac bo naprawde nie mam z kim isc.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Bolesne rozstanie. Jak zyc?
xxxasia18 napisał/a:

Hej dziewczyny. Jestem... A raczej bylam (chociaz ciezko w to uwierzyc, ze juz w czasie przeszlym) z moim chlopakiem prawie 3 lata. Ja mam 18 lat, on 19. Byly to moze TYLKO 3 lata, ale bardzo intensywne 3 lata, wspolne wyjazdy, wspolne dni, noce, poranki, wieczory. Moja rodzina traktowala go jak syna, a jego rodzina mnie jak corke. Na poczatku bylo idealnie. Ale od 6 miesiecy wszystko zaczelo sie psuc. Byl nerwowy, potrafil nazwac mnie "suka, dziwka"... Po co? Bo poszlam na ognisko. Na nasz wspolny wyjazd zabral kolege, upil sie z nim, cala noc rzygal. Oklamywal mnie... Przesadzal z alkoholem... Na 18nastce mojej kolezanki klepnal ja w tylek za moimi plecami. Klamal, ze nie. Nie chcial sie przyznac. A jak zaczelam sie na niego drzec popchnal mnie, upadlam i rozcielam sobie noge. Byl chamski. Jechalam z nim motorem, zawadzil o murek, podarlam spodnie i kolano krwawilo. Zostalam zwyzywana "po co sie tak kur** wychylalas?!". Ale nie zawsze taki byl... Czasem przynosil kwiaty, byl mily, czuly, zabieral mnie na kolacje. W srode mnie oklamal. Chodzi o to, ze wyjechal na studia. Pisal mi, ze jest u kolegi w mieszkaniu. Na drugi dzien gdy weszlam na fb zobaczylam jego zdjecia z imprezy. Zadzwonilam do niego, wypieral sie, robil ze mnie idiotke, ale w koncu sie przyznal. Wygarnelam mu, ze to koniec, ze ma nie dzwonic, nie pisac, itp. Olal to, nawet nie napisal. Chyba myslal, ze znow tylko to mowie. Chodzi o to, ze zawsze po tych jego wybrykach grozilam mu, ze go rzuce. Ale zawsze nie potrafilam odejsc. Pozniej mna manipulowal "jak moglas pomyslec o rozstaniu?!" itp, mialam wyrzuty sumienia i szybko mu wybaczalam. Zawsze to ja bylam ta najgorsza bo grozilam rozstaniem. A on mial to gdzies, potrafilam wyc przy nim, a on mnie nawet wtedy nie przytulil. W sobote przyjechal po swoje rzeczy. Prosil abym mu wybaczyla. Mowil, ze nie umie beze mnie zyc, ze bedzie walczyl do konca. Bylam sklonna wybaczyc. Pozniej pisalismy, juz bylo prawie dobrze. Gdy on nagle wypalil "jednak zepsulas wszystko, wszystko co budowalismy 3 lata, to koniec,to Twoja zasluga, Ty do tego doprowadzilas, w jednej chwili zburzylas wszystko". Poczulam okropny bol, czulam sie taka bezsilna. Dlaczego on mnie o to obwinia? Bylam gotowa zrobic wszystko byleby tylko zmienil zdanie. Dzwonilam do niego. Wiecie co zrobil? Odrzucil i napisal "daj spokoj". Prosilam go aby przyjechal, olal to i napisal "nie przyjade bo po co?" Od czwartku leze w lozku z opuchnietymi oczami, ciagle wije sie z bolu i wyje. Wiem, ze to zly czlowiek, ale pokochalam go na tyle mocno, ze bylabym zdolna oddac wszystko byleby do mnie wrocil. Kocham go na zaboj. W te 4 dni schudlam 2 kilo. Nic nie jem. Nie spie cale noce oczekujac sms. Ale go nie ma. Weszlam wczoraj na jego profil na fejsie... On zmienil status zwiazku, rozumiecie? Jak podniesc sie z tego dolka? Jak zyc normalnie, dalej? Wiem, ze nie pokocham nikogo juz tak mocno, ale chcialabym kiedys dac jeszcze szanse innemu chlopakowi. Nie mam ani jednej kolezanki, kolegi. Caly swiat w ciagu 3 lat krecil sie wokol niego. Kazda wolna chwile spedzalam z nim. Byl dla mnie jedynym przyjacielem, jedyna bliska osoba. Tydzien temu wpisalam sie na studniowkowa liste. Ale bede musiala sie niestety z niej wypisac bo naprawde nie mam z kim isc.

pozwól sobie na małą żałobę, kilka dni, nie więcej, a potem
weź się w garść i zrób wbrew sobie, olej go całkowicie
to wszystko minie - zobaczysz

jestes młoda, wszystko przed Tobą, lepiej , żebyś nie obudziła się za naście lat z poczuciem, że życie przeciekło Ci przez palce
"lepszy koszmarny koniec, niż koszmar bez końca" - to motto Ci się przyda
dasz radę

Zawsze byłam inna, niż wszyscy.
-----------------------------
05.11. pora zacząć żyć, a nie przesiadywać w fikcyjnym świecie zwanym internetem, do widzenia smile

3

Odp: Bolesne rozstanie. Jak zyc?
LonelyM napisał/a:
xxxasia18 napisał/a:

Hej dziewczyny. Jestem... A raczej bylam (chociaz ciezko w to uwierzyc, ze juz w czasie przeszlym) z moim chlopakiem prawie 3 lata. Ja mam 18 lat, on 19. Byly to moze TYLKO 3 lata, ale bardzo intensywne 3 lata, wspolne wyjazdy, wspolne dni, noce, poranki, wieczory. Moja rodzina traktowala go jak syna, a jego rodzina mnie jak corke. Na poczatku bylo idealnie. Ale od 6 miesiecy wszystko zaczelo sie psuc. Byl nerwowy, potrafil nazwac mnie "suka, dziwka"... Po co? Bo poszlam na ognisko. Na nasz wspolny wyjazd zabral kolege, upil sie z nim, cala noc rzygal. Oklamywal mnie... Przesadzal z alkoholem... Na 18nastce mojej kolezanki klepnal ja w tylek za moimi plecami. Klamal, ze nie. Nie chcial sie przyznac. A jak zaczelam sie na niego drzec popchnal mnie, upadlam i rozcielam sobie noge. Byl chamski. Jechalam z nim motorem, zawadzil o murek, podarlam spodnie i kolano krwawilo. Zostalam zwyzywana "po co sie tak kur** wychylalas?!". Ale nie zawsze taki byl... Czasem przynosil kwiaty, byl mily, czuly, zabieral mnie na kolacje. W srode mnie oklamal. Chodzi o to, ze wyjechal na studia. Pisal mi, ze jest u kolegi w mieszkaniu. Na drugi dzien gdy weszlam na fb zobaczylam jego zdjecia z imprezy. Zadzwonilam do niego, wypieral sie, robil ze mnie idiotke, ale w koncu sie przyznal. Wygarnelam mu, ze to koniec, ze ma nie dzwonic, nie pisac, itp. Olal to, nawet nie napisal. Chyba myslal, ze znow tylko to mowie. Chodzi o to, ze zawsze po tych jego wybrykach grozilam mu, ze go rzuce. Ale zawsze nie potrafilam odejsc. Pozniej mna manipulowal "jak moglas pomyslec o rozstaniu?!" itp, mialam wyrzuty sumienia i szybko mu wybaczalam. Zawsze to ja bylam ta najgorsza bo grozilam rozstaniem. A on mial to gdzies, potrafilam wyc przy nim, a on mnie nawet wtedy nie przytulil. W sobote przyjechal po swoje rzeczy. Prosil abym mu wybaczyla. Mowil, ze nie umie beze mnie zyc, ze bedzie walczyl do konca. Bylam sklonna wybaczyc. Pozniej pisalismy, juz bylo prawie dobrze. Gdy on nagle wypalil "jednak zepsulas wszystko, wszystko co budowalismy 3 lata, to koniec,to Twoja zasluga, Ty do tego doprowadzilas, w jednej chwili zburzylas wszystko". Poczulam okropny bol, czulam sie taka bezsilna. Dlaczego on mnie o to obwinia? Bylam gotowa zrobic wszystko byleby tylko zmienil zdanie. Dzwonilam do niego. Wiecie co zrobil? Odrzucil i napisal "daj spokoj". Prosilam go aby przyjechal, olal to i napisal "nie przyjade bo po co?" Od czwartku leze w lozku z opuchnietymi oczami, ciagle wije sie z bolu i wyje. Wiem, ze to zly czlowiek, ale pokochalam go na tyle mocno, ze bylabym zdolna oddac wszystko byleby do mnie wrocil. Kocham go na zaboj. W te 4 dni schudlam 2 kilo. Nic nie jem. Nie spie cale noce oczekujac sms. Ale go nie ma. Weszlam wczoraj na jego profil na fejsie... On zmienil status zwiazku, rozumiecie? Jak podniesc sie z tego dolka? Jak zyc normalnie, dalej? Wiem, ze nie pokocham nikogo juz tak mocno, ale chcialabym kiedys dac jeszcze szanse innemu chlopakowi. Nie mam ani jednej kolezanki, kolegi. Caly swiat w ciagu 3 lat krecil sie wokol niego. Kazda wolna chwile spedzalam z nim. Byl dla mnie jedynym przyjacielem, jedyna bliska osoba. Tydzien temu wpisalam sie na studniowkowa liste. Ale bede musiala sie niestety z niej wypisac bo naprawde nie mam z kim isc.

pozwól sobie na małą żałobę, kilka dni, nie więcej, a potem
weź się w garść i zrób wbrew sobie, olej go całkowicie
to wszystko minie - zobaczysz

jestes młoda, wszystko przed Tobą, lepiej , żebyś nie obudziła się za naście lat z poczuciem, że życie przeciekło Ci przez palce
"lepszy koszmarny koniec, niż koszmar bez końca" - to motto Ci się przyda
dasz radę

-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

mam nadzieje. chcialam przespac ten czas. jestem strasznie emocjonalna osoba, bardzo sie angazuje i przywiazuje. kazdy post dodany na fejsie przez jego brata, ciotke, siostrzenice itp. powoduje u mnie okropny bol.

4

Odp: Bolesne rozstanie. Jak zyc?
xxxasia18 napisał/a:
LonelyM napisał/a:
xxxasia18 napisał/a:

Hej dziewczyny. Jestem... A raczej bylam (chociaz ciezko w to uwierzyc, ze juz w czasie przeszlym) z moim chlopakiem prawie 3 lata. Ja mam 18 lat, on 19. Byly to moze TYLKO 3 lata, ale bardzo intensywne 3 lata, wspolne wyjazdy, wspolne dni, noce, poranki, wieczory. Moja rodzina traktowala go jak syna, a jego rodzina mnie jak corke. Na poczatku bylo idealnie. Ale od 6 miesiecy wszystko zaczelo sie psuc. Byl nerwowy, potrafil nazwac mnie "suka, dziwka"... Po co? Bo poszlam na ognisko. Na nasz wspolny wyjazd zabral kolege, upil sie z nim, cala noc rzygal. Oklamywal mnie... Przesadzal z alkoholem... Na 18nastce mojej kolezanki klepnal ja w tylek za moimi plecami. Klamal, ze nie. Nie chcial sie przyznac. A jak zaczelam sie na niego drzec popchnal mnie, upadlam i rozcielam sobie noge. Byl chamski. Jechalam z nim motorem, zawadzil o murek, podarlam spodnie i kolano krwawilo. Zostalam zwyzywana "po co sie tak kur** wychylalas?!". Ale nie zawsze taki byl... Czasem przynosil kwiaty, byl mily, czuly, zabieral mnie na kolacje. W srode mnie oklamal. Chodzi o to, ze wyjechal na studia. Pisal mi, ze jest u kolegi w mieszkaniu. Na drugi dzien gdy weszlam na fb zobaczylam jego zdjecia z imprezy. Zadzwonilam do niego, wypieral sie, robil ze mnie idiotke, ale w koncu sie przyznal. Wygarnelam mu, ze to koniec, ze ma nie dzwonic, nie pisac, itp. Olal to, nawet nie napisal. Chyba myslal, ze znow tylko to mowie. Chodzi o to, ze zawsze po tych jego wybrykach grozilam mu, ze go rzuce. Ale zawsze nie potrafilam odejsc. Pozniej mna manipulowal "jak moglas pomyslec o rozstaniu?!" itp, mialam wyrzuty sumienia i szybko mu wybaczalam. Zawsze to ja bylam ta najgorsza bo grozilam rozstaniem. A on mial to gdzies, potrafilam wyc przy nim, a on mnie nawet wtedy nie przytulil. W sobote przyjechal po swoje rzeczy. Prosil abym mu wybaczyla. Mowil, ze nie umie beze mnie zyc, ze bedzie walczyl do konca. Bylam sklonna wybaczyc. Pozniej pisalismy, juz bylo prawie dobrze. Gdy on nagle wypalil "jednak zepsulas wszystko, wszystko co budowalismy 3 lata, to koniec,to Twoja zasluga, Ty do tego doprowadzilas, w jednej chwili zburzylas wszystko". Poczulam okropny bol, czulam sie taka bezsilna. Dlaczego on mnie o to obwinia? Bylam gotowa zrobic wszystko byleby tylko zmienil zdanie. Dzwonilam do niego. Wiecie co zrobil? Odrzucil i napisal "daj spokoj". Prosilam go aby przyjechal, olal to i napisal "nie przyjade bo po co?" Od czwartku leze w lozku z opuchnietymi oczami, ciagle wije sie z bolu i wyje. Wiem, ze to zly czlowiek, ale pokochalam go na tyle mocno, ze bylabym zdolna oddac wszystko byleby do mnie wrocil. Kocham go na zaboj. W te 4 dni schudlam 2 kilo. Nic nie jem. Nie spie cale noce oczekujac sms. Ale go nie ma. Weszlam wczoraj na jego profil na fejsie... On zmienil status zwiazku, rozumiecie? Jak podniesc sie z tego dolka? Jak zyc normalnie, dalej? Wiem, ze nie pokocham nikogo juz tak mocno, ale chcialabym kiedys dac jeszcze szanse innemu chlopakowi. Nie mam ani jednej kolezanki, kolegi. Caly swiat w ciagu 3 lat krecil sie wokol niego. Kazda wolna chwile spedzalam z nim. Byl dla mnie jedynym przyjacielem, jedyna bliska osoba. Tydzien temu wpisalam sie na studniowkowa liste. Ale bede musiala sie niestety z niej wypisac bo naprawde nie mam z kim isc.

pozwól sobie na małą żałobę, kilka dni, nie więcej, a potem
weź się w garść i zrób wbrew sobie, olej go całkowicie
to wszystko minie - zobaczysz

jestes młoda, wszystko przed Tobą, lepiej , żebyś nie obudziła się za naście lat z poczuciem, że życie przeciekło Ci przez palce
"lepszy koszmarny koniec, niż koszmar bez końca" - to motto Ci się przyda
dasz radę

-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

mam nadzieje. chcialam przespac ten czas. jestem strasznie emocjonalna osoba, bardzo sie angazuje i przywiazuje. kazdy post dodany na fejsie przez jego brata, ciotke, siostrzenice itp. powoduje u mnie okropny bol.

dasz radę i tego się trzymaj, pewnych rzeczy,odczuć nie przeskoczysz, ale nie martw się, to naprawdę przejściowe
uświadom sobie, ze to jeszcze nie koniec świata, nie jesteś jedyną nieszczęśliwą na świecie, są ludzie, którzy przeżywają prawdziwe dramaty
nie umniejszam Twojego bólu, rozpaczy, spróbuj po prostu swoje myślenie nakierować na właściwe tory

Zawsze byłam inna, niż wszyscy.
-----------------------------
05.11. pora zacząć żyć, a nie przesiadywać w fikcyjnym świecie zwanym internetem, do widzenia smile

5 Ostatnio edytowany przez iLoveMyLambs (2014-10-13 11:27:39)

Odp: Bolesne rozstanie. Jak zyc?

Nie gadaj, że nikogo już tak nie pokochasz bo to nieprawda. Z resztą ja i tak nie ogarniam takich kobiet, "bije mnie ale go kocham", "wyzywa mnie od dziwek ale mnie kocha". Krew mnie zalewa..

Jesteś świeżo po rozstaniu więc to normalne, że cierpisz. Mimo to wiedziałaś, że tak to się skończy. Nie byłaś z nim szczęśliwa tylko uzależniona i dobrze zmanipulowana. Koleś robił z Tobą co chciał, wyczuł moment i to on z Tobą zerwał, nie pozwolił byś zrobiła to Ty.

Z każdym dniem będzie lepiej i przestaniesz kochać i tęsknić, o ile sobie na to pozwolisz. Bo czuję, że Ty bardziej chcesz by wrócił (taki idealny) niż przestać kochać.

Don't hate me just because You ain't me

6 Ostatnio edytowany przez iLoveMyLambs (2014-10-13 11:27:15)

Odp: Bolesne rozstanie. Jak zyc?

.

Don't hate me just because You ain't me

7

Odp: Bolesne rozstanie. Jak zyc?

i jeszcze jedno;

zacznij się zastanawiać czy kochasz jego czy swoje wyobrażenie o nim, jestem prawie pewne, że to drugie

Zawsze byłam inna, niż wszyscy.
-----------------------------
05.11. pora zacząć żyć, a nie przesiadywać w fikcyjnym świecie zwanym internetem, do widzenia smile

8

Odp: Bolesne rozstanie. Jak zyc?
LonelyM napisał/a:

i jeszcze jedno;

zacznij się zastanawiać czy kochasz jego czy swoje wyobrażenie o nim, jestem prawie pewne, że to drugie

Oczywiście, że wyobrażenie. Poza tym nieźle ją zmanipulował i uzależnił. Nawet zdecydował o rozstaniu bo nie pozwoliłby sobie by ona zrobiła to pierwsza.

Don't hate me just because You ain't me

9

Odp: Bolesne rozstanie. Jak zyc?
iLoveMyLambs napisał/a:
LonelyM napisał/a:

i jeszcze jedno;

zacznij się zastanawiać czy kochasz jego czy swoje wyobrażenie o nim, jestem prawie pewne, że to drugie

Oczywiście, że wyobrażenie. Poza tym nieźle ją zmanipulował i uzależnił. Nawet zdecydował o rozstaniu bo nie pozwoliłby sobie by ona zrobiła to pierwsza.

Wyobrazenie. Cieszylam sie gdy mial przyjechac, cieszylam sie gdy mielismy gdzies jechac. Ale gdy do tego dochodzilo czar pryskal i tylko sie klocilismy, plakalam. Bo albo sie darl, albo mu cos nie pasowalo, albo sie upil....

10

Odp: Bolesne rozstanie. Jak zyc?
xxxasia18 napisał/a:

Wyobrazenie. Cieszylam sie gdy mial przyjechac, cieszylam sie gdy mielismy gdzies jechac. Ale gdy do tego dochodzilo czar pryskal i tylko sie klocilismy, plakalam. Bo albo sie darl, albo mu cos nie pasowalo, albo sie upil....

Ale chcesz żeby wrócił?

Don't hate me just because You ain't me

11

Odp: Bolesne rozstanie. Jak zyc?
iLoveMyLambs napisał/a:
xxxasia18 napisał/a:

Wyobrazenie. Cieszylam sie gdy mial przyjechac, cieszylam sie gdy mielismy gdzies jechac. Ale gdy do tego dochodzilo czar pryskal i tylko sie klocilismy, plakalam. Bo albo sie darl, albo mu cos nie pasowalo, albo sie upil....

Ale chcesz żeby wrócił?

Nie wiem. Narazie okropnie tesknie. Aktualnie lezac nie wyobrazam go sobie szarpiacego mnie, pijanego ale kochanego przytulacego mnie i mowiacego "moja kochana zona".

12

Odp: Bolesne rozstanie. Jak zyc?

I to jest właśnie straszny błąd rzucić dla kogoś wszystko. Przyjaciół, rodzinę, pasję.  Osoba odchodzi i zostaje się z niczym. Sama pomyśl, czy to normalne, że nie masz żadnej koleżanki? Idealnie przez 3 lata manipulował Tobą. Nie wiem czy jest za kim tęsknić.

Don't hate me just because You ain't me

13

Odp: Bolesne rozstanie. Jak zyc?
iLoveMyLambs napisał/a:

I to jest właśnie straszny błąd rzucić dla kogoś wszystko. Przyjaciół, rodzinę, pasję.  Osoba odchodzi i zostaje się z niczym. Sama pomyśl, czy to normalne, że nie masz żadnej koleżanki? Idealnie przez 3 lata manipulował Tobą. Nie wiem czy jest za kim tęsknić.

----------------------------------------------------------------------------

Nie. On zawsze byl na 1 miejscu.

14

Odp: Bolesne rozstanie. Jak zyc?

Wiesz, moja połówka też jest dla mnie na 1 miejscu, ale nadal mam przyjaciół. Trzeba umieć to rozdzielić i poukładać. A u Ciebie to toksyczne.
Znam wiele osób, którzy tak zrobili, poddali się całkowicie tej drugiej osobie i po rozstaniu musieli radzić sobie sami, co boli dodatkowo.

Don't hate me just because You ain't me

15

Odp: Bolesne rozstanie. Jak zyc?

Prawie jak bym czytała swoją historę, więc nie jesteś sama choć to żadne pocieszenie, ale dokładnie wiem co czujesz i przez co przechodzisz. Zerwał ze mną tydzień temu, mimo że miła tyle wad , wiekszość to wady to tylko jedno jego słowo i byłabym u niego.
Od tygodnia nie było dnia abym nie płakała, Nie wiem jak sobie poradzić czuje jak by mi serce wyrwał..

16

Odp: Bolesne rozstanie. Jak zyc?

Oczywiscie ze wyobrażenie + uzaleznienie. Minie z czasem. Tak jest z kazdym uzaleznieniem od ktorego trzeba sie odciąć.
Plus bedziesz wiedziala, by nie popełniać takich błędów jak tym razem.

'She's the kind of girl you dream of'
"Mało pewne siebie kobiety zawsze będą biec za tym, czego nie mogą mieć, szukać czegoś czego nie ma."
Nie ma możliwości obdarzenia najgłębszym uczuciem jakim dysponuje człowiek, kogoś, kto nie jest dla ciebie dobry i traktuje cie nie tak jak byś chciał. Zakochanie w wyobrażeniach.
|Tylko pod mailem|

17

Odp: Bolesne rozstanie. Jak zyc?

Koleżanko pisz tu a najlepiej udaj się an policję.

Transhumanista "Starzenie się to odwieczna choroba choroba która należy w końcu wyleczyć"
http://www.youtube.com/watch?v=RGdaHHHHWoA
http://www.transhumanism.pl/ (strona niekomercyjna)
"Człowiekowi mądremu cała ziemia jest dostępna, gdyż ojczyzną szlachetnej duszy jest cały świat" Demokryt

18

Odp: Bolesne rozstanie. Jak zyc?

Asiu, widzę że od napisania Twojego wątku już trochę minęło... Aktualnie jestem w podobnej sytuacji. Jak sobie z tym poradziłaś?

Posty [ 18 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Bolesne rozstanie. Jak zyc?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018