gdy on ma " za dużo " koleżanek - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » gdy on ma " za dużo " koleżanek

Strony Poprzednia 1 2 3 4 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 77 do 114 z 119 ]

77

Odp: gdy on ma " za dużo " koleżanek
Anulka1987 napisał/a:

Szczerze mówiąc nie wiem jak dalej to będzie a jecsze dodam ,że tyka mi zegar biologiczny i szczerze mówiąc odezwał się we mnie instynkt macierzyński. Mam jakąś fobie ,że zaraz skończę 32 lata i mogę już nigdy nie mieć dzieci ..Że on jest facetem oleje mnie a ja zostanę znowu sama . W poprzednim związku bardzo chcieliśmy dziecka a po poronieniu facet mnie porzucil . Mam jakąś obsesję ,że znowu tak będzie . To też musi bić z kilometra taka desperacja .

Problem psychiki to jedno, na pewno warto walczyć z takimi cechami jak zaborczosc, nadmierne kontrolowanie dorosłego przecież i majacego prawo do prywatności partnera, wymaganie od niego poświęcenia i odstawienia wszystkiego dla związku.
Z drugiej strony Twój zamiar jest jasny - szukasz odpowiedzialnego faceta i ojca dla swojego dziecka. Póki co ten nie rokuje i stąd się bierze problem. Nie piszesz też co on myśli o ewentualnym byciu ojcem. Bałabym się planować z takim przyszłość i założenie rodziny. Może się ogarnąć i dorosnąć w obliczu ciąży, ale pewności nie ma. Choć poprzedni chyba  był mniej niefrasobliwy, a i tak skończyło się marnie? Może warto jeszcze poszukać. Albo być nastawiona na ewentualne samotne macierzyństwo, jeśli posiadanie dziecka jest ważne i byłabyś nieszczęśliwa brakiem spełnienia jako matka. Choć na pewno warto dążyć do zapewnienia dziecku pełnej rodziny. Tyle że nie na wszystko i wszystkich ma się wpływ. Więcej luzu dla Ciebie i w podejściu do  partnera, zdystansuj się i przyjrzyj jaki on jest gdy nie narzucasz mu niczego, może zaskoczy Cię pozytywnie. A może nie będzie sensu kontynuowania tej relacji. I pracuj nad sobą. Mamusiowanie i trzymanie na krótkiej smyczy w żadnym związku się nie sprawdza. Tylko partnerstwo i wzajemna miłość i wsparcie.

"Gdy się kogoś kocha, to kocha się całego człowieka, takiego jaki jest, a nie takiego, jakim by się go mieć chciało."
Lew Tołstoj
Zobacz podobne tematy :

78

Odp: gdy on ma " za dużo " koleżanek

Szczerze mówiąc to nie wiem czy bym chciała żeby konkretnie on był ojcem dziecka ...Zero planów na wspólne zamieszkanie ,zero perspektywy nawet na wspólne wakacje ..Co więcej on ma problemu finansowe . Tak sobie myślę ,że nikt nie ma napisane na czole " dobry materiał na ojca " .Dopko nie poznamy drugiego człowieka nie wiemy o nic nic .
Z dobrych cech to na pewno jest uczciwy i dba o mnie ,wiem że o dziecko też byłby skłonny zadbać ..No ale z tego co wiem on póki co wyklucza opcje dziecka ze względów finansowych.
Nie wiem jak taka rozmawa miałaby wyglądać ,ale po 5 miesiącach znajomości myślę że czas myslec o wspólnym mieszkanku (?) A może to za wcześnie ..Zaraz wyjdzie że to ja naciskam a chce żeby to wyszło samo. Bez opcji wspólnego mieszkania razem nie ma tematu dziecko hmm

79

Odp: gdy on ma " za dużo " koleżanek
SaraS napisał/a:

Mallwusia, ale ja również się z tym zgadzam. Wcześniej odnosiłam się do tego, że trzeba uszanować to, że ktoś jest/jest się w związku, tym, że nie pisze się ze znajomymi zbyt wiele. Dla mnie jedno z drugim się nie łączy, a już na pewno nie w takiej formie.


Sara

to "zbyt wiele" jest pojęciem względnym. Dla każdego może to oznaczać coś innego.


Moim zdaniem ważne, aby autorka kierowała się własnymi zasadami, bo jeśli będzie na siłę akceptować nie pasujące jej zachowania, to i tak prędzej czy później to wybuchnie.

80

Odp: gdy on ma " za dużo " koleżanek

Moim zdaniem 5 miesięcy związku to o wiele za wcześnie na myślenie o dzieciach i mieszkaniu.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

81

Odp: gdy on ma " za dużo " koleżanek
Anulka1987 napisał/a:

Szczerze mówiąc to nie wiem czy bym chciała żeby konkretnie on był ojcem dziecka ...Zero planów na wspólne zamieszkanie ,zero perspektywy nawet na wspólne wakacje ..Co więcej on ma problemu finansowe . Tak sobie myślę ,że nikt nie ma napisane na czole " dobry materiał na ojca " .Dopko nie poznamy drugiego człowieka nie wiemy o nic nic .
Z dobrych cech to na pewno jest uczciwy i dba o mnie ,wiem że o dziecko też byłby skłonny zadbać ..No ale z tego co wiem on póki co wyklucza opcje dziecka ze względów finansowych.
Nie wiem jak taka rozmawa miałaby wyglądać ,ale po 5 miesiącach znajomości myślę że czas myslec o wspólnym mieszkanku (?) A może to za wcześnie ..Zaraz wyjdzie że to ja naciskam a chce żeby to wyszło samo. Bez opcji wspólnego mieszkania razem nie ma tematu dziecko hmm


Anulka
a czy on coś robi w tym kierunku, aby mu się finanse polepszyły? Bo z tego, co piszesz, to on prowadzi raczej towarzyskie i  lajtowe życie i mu pasuje tak, jak jest. Z innej bajki jesteście moim zdaniem, mama mówi  Ci to samo, a co podpowiada Ci intuicja?

82

Odp: gdy on ma " za dużo " koleżanek

Fakt faktem coś w tym kierunku robi.  Szuka lepszej pracy i od października ma zacząć studia wyższe. Zobaczymy co z tego wyjdzie ...
Generalnie chyba jest tak ,że my się mijamy . Wspólne hobby ,fajnie spędzony czas to nie wszystko jak się okazało ponieważ ja jestem bardziej dojrzała emocjonalnie. 
Jemu jest dobrze jak jest.  Żeby nie było, że krytykuje! Niech żyje po swojemu ... Ma mamę która wszystko za nim zrobi więc może się wloczyc I spać do 12 , ma pełno znajomych w tym damskie towarzystwo.. po co mu ktoś kto tylko zawraca głowę i ma o to pretensje .
Ja za to mam kredyt ,pełno stresów,  jestem samodzielną I jak wstanę z kacem o 13 to nie czeka na mnie kawka i zakupy A potem obiad . Dlatego może nie mam ochoty na wloczenie się tak jak on .
Chociaż boli mnie serce jak o tym mówię to wiem że rozstanie to jest jedyne rozsądne wyjscie.

83

Odp: gdy on ma " za dużo " koleżanek

Mam trzech dorosłych synów i niedobrze mi się robi jak słyszę, że mamusie niańczą dorosłych synów. A potem żaden z niego partner, kolejne dziecko do opieki. Brrr.
Pozdrawiam i życzę powodzenia.

Ruda wiolonczela, radosna i szczera.
Supergirls don't cry, supergirls just fly.
Witches don't need drugs to fly.

84

Odp: gdy on ma " za dużo " koleżanek
Anulka1987 napisał/a:

Fakt faktem coś w tym kierunku robi.  Szuka lepszej pracy i od października ma zacząć studia wyższe. Zobaczymy co z tego wyjdzie ...
Generalnie chyba jest tak ,że my się mijamy . Wspólne hobby ,fajnie spędzony czas to nie wszystko jak się okazało ponieważ ja jestem bardziej dojrzała emocjonalnie. 
Jemu jest dobrze jak jest.  Żeby nie było, że krytykuje! Niech żyje po swojemu ... Ma mamę która wszystko za nim zrobi więc może się wloczyc I spać do 12 , ma pełno znajomych w tym damskie towarzystwo.. po co mu ktoś kto tylko zawraca głowę i ma o to pretensje .
Ja za to mam kredyt ,pełno stresów,  jestem samodzielną I jak wstanę z kacem o 13 to nie czeka na mnie kawka i zakupy A potem obiad . Dlatego może nie mam ochoty na wloczenie się tak jak on .
Chociaż boli mnie serce jak o tym mówię to wiem że rozstanie to jest jedyne rozsądne wyjscie.


Fajnie jest mieć hobby i pasje, ale niestety trzeba też ogarniać sprawy życiowe. Za niego robi to mamusia.
Czy on mamie pomaga w tych zakupach, w gotowaniu, w sprzątaniu? Czy wszystko ma pod nos? Jeśli to drugie, to nie będzie mu się spieszyło ani do wspólnego zamieszkania, ani do zakładania rodziny, ani nie będzie partnerem w związku.

85

Odp: gdy on ma " za dużo " koleżanek

Masz inne priorytety, dla Ciebie ważna jest przyszłość, rodzina, a dla niego liczy się by dobrze się bawić. Również widzę wiele rzeczy, które on mógłby zrobić lepiej, ale tak naprawdę to jest jego życie i jego sprawa. Takie zmiany jak lepsza praca i nowe studia mogą okazać się korzystne, ale Ty też masz wybór czy chcesz żyć w taki sposób, pracować nad zmianami na lepsze w jego życiu, czy może zacząć coś nowego z kimś innym.

"Poznacie ich po ich owocach":D

86 Ostatnio edytowany przez Anulka1987 (2019-05-03 14:50:24)

Odp: gdy on ma " za dużo " koleżanek

Nie jest powiedziane że " ktoś inny " będzie ideałem . Idealow jak dobrze wiemy nie ma . Najgorzej ,że jak ja mu próbuje coś powiedzieć to on od razu reaguje agresja . W sensie słowna agresja..tym bardziej nie wydaje mi się żeby taka rozmowa była konstruktywna . Raczej to strata czasu i nerwów .Jak możemy dojść do kompromisu skoro on zachowuje się jak obrażony dzieciak za każdym razem kiedy chce coś osiągnąć . Osiągnąć w sensie porozmawiać aby dojść do kompromisu. Wydaje mi się ,że nie ma to sensu ....On się nie zmieni bo nie chcę się zmienić . Nawet jak Mieni pracę nadal będzie " sobą " czyli " obrażonym dzieciakiem ".

87

Odp: gdy on ma " za dużo " koleżanek
Anulka1987 napisał/a:

Nie jest powiedziane że " ktoś inny " będzie ideałem . Idealow jak dobrze wiemy nie ma . Najgorzej ,że jak ja mu próbuje coś powiedzieć to on od razu reaguje agresja . W sensie słowna agresja..tym bardziej nie wydaje mi się żeby taka rozmowa była konstruktywna . Raczej to strata czasu i nerwów .Jak możemy dojść do kompromisu skoro on zachowuje się jak obrażony dzieciak za każdym razem kiedy chce coś osiągnąć . Osiągnąć w sensie porozmawiać aby dojść do kompromisu. Wydaje mi się ,że nie ma to sensu ....On się nie zmieni bo nie chcę się zmienić . Nawet jak Mieni pracę nadal będzie " sobą " czyli " obrażonym dzieciakiem ".


trujesz mu wtedy pewno jak mamusia, która by się już chciała pozbyć starego konia z domu wink

88

Odp: gdy on ma " za dużo " koleżanek

Nie truje bo widzę że to bez sensu . Cokolwiek nie powiem to się obraża albo mówi " rób se co chcesz " albo " pasujesz mi humor od rana " i tego typu teksty . Kiepsko naprawdę .

89

Odp: gdy on ma " za dużo " koleżanek
Anulka1987 napisał/a:

Nie jest powiedziane że " ktoś inny " będzie ideałem . Idealow jak dobrze wiemy nie ma . Najgorzej ,że jak ja mu próbuje coś powiedzieć to on od razu reaguje agresja . W sensie słowna agresja..tym bardziej nie wydaje mi się żeby taka rozmowa była konstruktywna . Raczej to strata czasu i nerwów .Jak możemy dojść do kompromisu skoro on zachowuje się jak obrażony dzieciak za każdym razem kiedy chce coś osiągnąć . Osiągnąć w sensie porozmawiać aby dojść do kompromisu. Wydaje mi się ,że nie ma to sensu ....On się nie zmieni bo nie chcę się zmienić . Nawet jak Mieni pracę nadal będzie " sobą " czyli " obrażonym dzieciakiem ".

Bo związek nie polega na ciągłym ustawianiu kogoś, robieniu mu wyrzutów, zwracaniu uwagi, czyli tzw. "truciu". Macie chcieć być ze sobą, czuć się dobrze i mieć podobne zapatrywania na życie. Zmiany oczywiście następują, ale samodzielnie, nie mogą być wymuszone czy wyżebrane. On nie chce się zmieniać, może tylko dla Ciebie, może w ogóle. Im bardziej będziesz naciskać tym bardziej będzie uparty. Życie z kimś kogo się nie akceptuje lub z kimś  kto nie akceptuje Ciebie jest do kitu. Przy Twoim stosunku do niego kompletnie nie jarze uporu co do kontynuacji związku. Bierzesz co dają albo odpuść, bo zameczysz siebie i jego.

"Gdy się kogoś kocha, to kocha się całego człowieka, takiego jaki jest, a nie takiego, jakim by się go mieć chciało."
Lew Tołstoj

90

Odp: gdy on ma " za dużo " koleżanek

Wydaje mi się że jego nastawienie też jest problemem i utrudnia tworzenie udanego związku, nie wiem jak dokładnie wygląda rozmowa w Twoim wykonaniu, ale odpowiedzi typu "rób se co chcesz" nie zapowiadają dobrej komunikacji w przyszłości, a to ważny element udanego małżeństwa i dobrych relacji rodzinnych.

"Poznacie ich po ich owocach":D

91

Odp: gdy on ma " za dużo " koleżanek

Anulka, a jak wyglądają te kompromisy w Twoim wykonaniu? Tak jak nam opisałaś stronę wcześniej, że mu czegoś zabraniasz i oczekujesz dostosowania się? To nie kompromis tylko terror.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

92

Odp: gdy on ma " za dużo " koleżanek
Lady Loka napisał/a:

Anulka, a jak wyglądają te kompromisy w Twoim wykonaniu? Tak jak nam opisałaś stronę wcześniej, że mu czegoś zabraniasz i oczekujesz dostosowania się? To nie kompromis tylko terror.

Żeby była jasność j jemu tego nie zabraniam tylko mówię ,że mi się niepodoba . Na samym początku znajomości w każdy piątek wyłaził na piwo mając mnie gdzieś ..no może dwa razy się wysilil i zrezygnował z piwa .. Skończyło się to tak ,że chodzimy w piątek na piwo razem o ile ja mam też ochotę i z naszymi znajomymi . Jak nie mam ochoty idzie sam . Nie każe mu przecież w domu siedzieć albo daje szlaban do 22..
Tak samo za każdym razem to ja do niego przyjeżdżam a nie on do mnie . Jakoś tak wyszlo ...Na początku minto nie pezeszkadalo ,ale ile można się pakować i jeździć ....
Już chyba najgorsza w tym wszystkim jest to ,że mimo moich ustępstw on to ciągle na swoje nagina a jak mówię ,że coś mi nie pasuje to faktycznie zmienia to ,ale po wielkich fochCh .

93

Odp: gdy on ma " za dużo " koleżanek
Anulka1987 napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

Anulka, a jak wyglądają te kompromisy w Twoim wykonaniu? Tak jak nam opisałaś stronę wcześniej, że mu czegoś zabraniasz i oczekujesz dostosowania się? To nie kompromis tylko terror.

Żeby była jasność j jemu tego nie zabraniam tylko mówię ,że mi się niepodoba . Na samym początku znajomości w każdy piątek wyłaził na piwo mając mnie gdzieś ..no może dwa razy się wysilil i zrezygnował z piwa .. Skończyło się to tak ,że chodzimy w piątek na piwo razem o ile ja mam też ochotę i z naszymi znajomymi . Jak nie mam ochoty idzie sam . Nie każe mu przecież w domu siedzieć albo daje szlaban do 22..
Tak samo za każdym razem to ja do niego przyjeżdżam a nie on do mnie . Jakoś tak wyszlo ...Na początku minto nie pezeszkadalo ,ale ile można się pakować i jeździć ....
Już chyba najgorsza w tym wszystkim jest to ,że mimo moich ustępstw on to ciągle na swoje nagina a jak mówię ,że coś mi nie pasuje to faktycznie zmienia to ,ale po wielkich fochCh .

A jakie są te Twoje ustępstwa?
Kompromis to nie jest to, że Ty mu mówisz, że coś Ci nie pasuje i on musi to zmienić. Kompromis to spotkanie się w połowie drogi, a tymczasem ja nie widzę tutaj żadnych Twoich ustępstw i kroków w jego stronę.
Dlaczego miałby nie chodzić na piwo w piątki? Planowałaś wtedy coś innego dla Was? Czy to było na zasadzie "nie podoba mi się" ale jedyną alternatywą było siedzenie w domu?
No i co w tym złego, że jak nie masz ochoty to idzie sam? Ma z Tobą w domu siedzieć? Robicie chociaż coś razem, czy dla Ciebie jest tylko to ważne, że on został w domu?

Jaką macie od siebie odległość, że tak bardzo musiałaś się do niego pakować?

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

94

Odp: gdy on ma " za dużo " koleżanek

Kompromisy to są dobre, o ile można to tak nazwać, gdy się ma 20 lat małżeństwa i trójkę dzieci.
Z kompromisu nikt nie jest zadowolony .

95

Odp: gdy on ma " za dużo " koleżanek
Lady Loka napisał/a:

No i co w tym złego, że jak nie masz ochoty to idzie sam? Ma z Tobą w domu siedzieć? Robicie chociaż coś razem, czy dla Ciebie jest tylko to ważne, że on został w domu

No nie ma w tym nic złego ! Było źle jak wybierał za każdym razem wyjścia . Były ważniejsze ode mnie ... Proszę o czytanie ze zrozumieniem. Zaczął mnie zapraszać poznałam jego znajomych a jak ja nie mam ochoty iść z nim idzie sobie sam . Nie mam nic przeciwko. Oczywiście wolałabym spędzić romantyczny wieczór we dwoje . Chociaż raz na jakiś czas ,ale tego nie ma . Kompromis to wg mnie sytuacja 2 weekendy razem w domu ,2 weekendy jego ze znajomymi na miesiąc ..ale niestety to nie jest kompromis tylko moje ustępstwo .
Mieszkamy 13 km od siebie w jednym mieście .

96

Odp: gdy on ma " za dużo " koleżanek

Hmm... jeśli odnosisz się do swojej wypowiedzi :

"Kompromis to wg mnie sytuacja 2 weekendy razem w domu ,2 weekendy jego ze znajomymi na miesiąc ..ale niestety to nie jest kompromis tylko moje ustępstwo ."

to przeczysz sama sobie.Bo to właśnie jest kompromis. W myśl tego kompromis to tylko Twoje ustępstwo.
Zdecyduj się może , co w takim kompromisie jest jest dla Ciebie nie do przyjęcia?

"Niebo nie zna wściekłości takiej, jak miłość w nienawiść zmieniona, ni piekło nie zna furii takiej jak kobieta wzgardzona. "

97

Odp: gdy on ma " za dużo " koleżanek
Edmund Dantes napisał/a:

Hmm... jeśli odnosisz się do swojej wypowiedzi :

"Kompromis to wg mnie sytuacja 2 weekendy razem w domu ,2 weekendy jego ze znajomymi na miesiąc ..ale niestety to nie jest kompromis tylko moje ustępstwo ."

to przeczysz sama sobie.Bo to właśnie jest kompromis. W myśl tego kompromis to tylko Twoje ustępstwo.
Zdecyduj się może , co w takim kompromisie jest jest dla Ciebie nie do przyjęcia?

No Nie jest to kompromis ponieważ weekendy u mnie się nie zarządzają.  Zawsze znajdzie się jakąś wymówka żeby on nie przyjechał do mnie. Źle to napisałam  faktycznie.  Mogło wydać się nielogiczne.

98

Odp: gdy on ma " za dużo " koleżanek

Właściwie macie tutaj dużo racji . Pogadaliśmy sobie ,gdzieś tam lżej mi jak powiedziałam co mi się nie podoba ,ale ...intuicyjny racja nie zabronię mu sienspotuakc z kimś kogo zna 10 lat i dłużej . On nie jest moja własnością. Bardzo bym chciała żeby wszystko było po mojej myśli a gdy tak nie jest wpadam w dziwny nastrój ,ciężko się z tym pogodzić . Trochę jest w tym wszystkim mojej winy bo sobie coś ułożyłam w głowie i jak to odbiega od normy jestem zła. Postaram się to zmienic i dla tego zwlazku i dla siebie i ma przyszłość .

99

Odp: gdy on ma " za dużo " koleżanek

No i stało się tak jak ktoś tutaj napisał on miał dość moich ciągłych kontroli i urwał kontakt . Chyba faktycznie stało się tak ,że oboje patrzymy na 1 rzecz inaczej, co dla niego jest normą I sensem życia dla mnie patologia i nie mam zamiaru znosić co tygodniowego wypijania 10 piw bo ja czegoś innego oczekuje od życia.
Skupilam się na sobie i na zniwelowaniu mojej tokstycznosci . Przyznaję chociaż z bólem, że go kontrolowalam, wypisywalam elaboraty jaki powinien być.  Przyznałam przed sobą i przed nim ,że jestem toksyczna osoba ,muszę podjąć terapię i nie mogę z nim być.  Poza tym nie odpowiada mi jego styl bycia więc jaki to ma sens..
On jednak nie zniknął mimo to z mojego życia, najpierw urwał kontakt A potem wrócil. Nie spotyka się ze mną, ale dzwoni i mówi, że pojedziemy nad wodę, pojedziemy w góry, na wakacje...,że on wcale nie chce ode mnie odpoczywać to nie o to chodzi..Dziś byliśmy umówieni, ale oczywiście zapil wczoraj I odmówił bo kac. Znowu się wściekłam, znowu kłótnia,znowu powiedziałam, że ja jestem toksyczna ,zle reaguje I muszę być sama dla dobra wszystkich facetów na świecie, z którym I potencjalnie mogła bym być..A poza tym chamsku mnie wystawił.
Nie rozumiem jego zachowania ,mówi, że mnie kocha A jednocześnie olewa .
Ja wiem ,że nie wylecze się ze swojej tokstycznosci jak będzie on . Działa ba mnie jak plachta na byka . Potem pisze do niego eseje pod wpływem złych emocji..
Nie wiem naprawdę co z nim nie tak, że nie odchodzi.  Mówię wprost ,że koniec A on się znowu uaktywnia .
Nie wiem czy to miłość z jego strony czy jakąś podla gra A jednocześnie trudno zerwać kontakt skoro on się odzywa A ja nie jestem konsekwenta.

100 Ostatnio edytowany przez nudny.trudny (2019-06-17 05:29:46)

Odp: gdy on ma " za dużo " koleżanek

Nie masz obowiązku wytrzymywania ciągłego stanu pod wpływem alkoholu, w dalszej przyszłości taki nałóg mógłby mieć jeszcze gorsze skutki dla życia w małżeństwie czy życia rodzinnego z dziećmi, 10 piw tygodniowo to 500 rocznie, czyli około 4000 zł na rok (cena 1 piwa to 8 zł chociażby na karcie menu w wagonie restauracyjnym, ale w różnych miejscach ceny mogą się różnić). Nie sądzę żeby wina była tylko po Twojej stronie, nawet powiedziałbym więcej, moim zdaniem niestety większość niepowodzeń wynikała z jego działań, zaniechań lub braku dobrych chęci. Oczywiście terapia na pewno ma szansę być pomocna, dlatego doradzę zrealizować ten pomysł.

"Poznacie ich po ich owocach":D

101

Odp: gdy on ma " za dużo " koleżanek

nie wiem czy to dokładnie 10 piw bo mu nie wyliczam. Wiem ,że jak wychodzimy na piwo 1 piątki i soboty kupuje sobie za każdym razem 5-6 i wszystko wypija, w  tygodniu raczej się nie widujemy więc tego nie wiem. Problem w tym ,że on stawia w koło siebie mur i nie docierają żadne argumenty. Już pomijam te koleżanki , ja jego piciem jestem przerażona. Wydaje mi się,że nawet jeśli to żadna z tych koleżanek o ile jest normalna też by tego nei zniosła. Co to za życie , przychodzi weekend a on na kacu do 12-13 minimum , potem się pokręci i noc znowu w palnik. Czaem się wyrwiemy gdzieś na rower bo oboje lubimy i to wszystko.
Ja z kolei mam coś z głową i mam wrażenie ,że MUSZĘ jego kontrolować, że jak tego nie będę robić on odejdzie, znajdzie lepszą opcję. Stało się odwrotnie miał już dość mojego biadolenia sad Przykro mi bo któregoś razu pracował do późna , wyłączył telefon a ja mu jazdę,że pewnie pije już. Faktycznie to było kilka razy , ze neisłusznie go posądziłam i jest mi z tego powodu bardzo głupio.
No,ale w zasadzie on tak robił dzwonił do mnie o 20 zaptać co słychać żeby już się nie kontaktować , potem 22 piwko koleżanki , koledzy...nie odbierał ode mnie telefonu.Nauczona złm doświadczeniem już za każdym razem go osądzałam.
Nie wiem po co ten stres , ta kontrola, potrzeba monitorowania co robi itd jak jakas obsejsa , na pewno jego też to krzywdzi i nie rozumiem czemu wobec tego nie chce odejść.

102

Odp: gdy on ma " za dużo " koleżanek

Zaufanie w związku to podstawa, nikt nie lubi być kontrolowany. On faktycznie dawał Ci powody do tego aby mu nie ufać przez liczne koleżanki i dużo alkoholu. Czy faceta który nie robi takich rzeczy i generalnie Ci odpowiada też byś kontrolowała...? Też miałabyś obawy że coś złego się dzieje gdyby nie odzywał się przez parę godzin..?

A dlaczego nie chce odejść... może zostałaś jedną z jego koleżanek? Zastanów się lepiej dlaczego Ty nie chcesz odejść..? Jak ze mną dziewczyna zerwała to zaczęła mnie kompletnie ignorować i w sumie dobrze wyszło dla nas obojga.

103

Odp: gdy on ma " za dużo " koleżanek
Szkot napisał/a:

kontrolowała...? Też miałabyś obawy że coś złego się dzieje gdyby nie odzywał się przez parę godzin..?

wydaje mi się,że ta. Tzn to nie jest tak ,że kontroluje , wydzwaniam ..nie nie. Tylko wewnątrz czuje niepokój , po prostu nie ufam. Z każdym było by tak samo , czułabym taki niepokój właśnie. Tutaj jednak chyba bardziej bo mnie zawiódł i niestety rózne rzeczy wypominam , których jak twierdzi nie zrobił.
Nie wiem czemu nie chce odejść. Mówi ,że nie chce żebym pisała oskarżycielskich wiadomości na fb do niego. Jak jesteśmy razem to jest w porządku a potem pisze co mi się nie podoba. Chyba faktycznie tak jest , zachowuje się głupio i dziecinnie,ale wpost też nie raz mówiłam ,że takie picie mi się nei podoba.
W końcu załamałam nad tym ręcę i postanowiłam odejść. Pierwszy weekend spędziliśmy osobno i nie czuje braku. Wstałam rano wypiczęta, poszłam nad wodę na cay dzien...niedzielę spędziłąm w swoim domu czytając książki. Dawno tak nei wypoczęłąm , z nim to spanie do 13 ,potem bania wieczorem.
Wg niego nie wyobraża sobie żeby mnie nie było a jednocześnie przeszkadza ,ze " marudzę " , zmienić się nie chce

104

Odp: gdy on ma " za dużo " koleżanek

Jak dla mnie wychować, zmienić itp to można własne dzieci które błądzą, uczą się życia... dorosłych ludzi lepiej po prostu dobierać według tego co nam odpowiada a co nie.

105

Odp: gdy on ma " za dużo " koleżanek

Niekocznie musi tak byc w kazdym twoim zwiazku. Ja np tylko w jednym swoim związku czułam niepokój, i chęć kontrolowania podobnie jak ty. Facet zresztą w zachowaniu był podobny do Twojego. W weekend  zawsze alkohol, niedziela na kacu. Spotykanie się najlepiej tylko w weekend. Potem doszło jego codziennie picie wina do obiadu I kolacji. Usprawiedliwiał sam siebie, że to po by być zdrowszym. Umawiał się ze mną, po czym zajezdzał do szwagra, który go czestowa alkoholem, i zapominał o mnie , A ja czekałam...martwiac się czy cos się nie stało. Bo mial w zwyczaju nie odbierac telefonu, gdy wiedział, ze nie zrobil tego co mi obiecywał. Ale wg niego tylko się czepialam, mimo, że dusilam to w sobie i milczalam na ten temat, jednak widać było I czuć, że mi zwyczajnie przykro i smutno. I to go wkurzalo. Teraz gdy jestem w innym związku ani przez chwilę nie zachowuje się tak jak w poprzednim I nie czuje tego niepokoju. A też myślałam, że to we mnie siedzi, że to ja za dużo oczekuje. Nie myśl o sobie aż tak źle:) przez tego faceta nabawilabyś się nerwicy tylko;) sama widzisz, że bez niego jesteś spokojna i odpoczywasz:)

106

Odp: gdy on ma " za dużo " koleżanek

mi się wydaję wręcz ,że u niego to nałóg. Przychodzi weekendi słyszę " muszę " piwo . Stwarza okazje tylko do picia tego piwa no i palenia. Niby taki spokojny i wyluzowany a paznokcie obgryzione do krwi.Nie raz słyszałam jak się wydarł o nic na babcię i mamę. On mi mówi,że to ja jestem nerwowa i robię wszystko żeby było między nami źle. To prawda to nerwica nad którą nie panuje. Pisze mu długie wiadomosci co mi sie nie podoba sad To dziecinada , wiem...
Z drugiej strony mówiłam nie raz,że nie podoba mi się to. Dlaczego wypicie 7 piw jest ważniejsze i jest większym osiągnięciem niż romantyczny wieczór ze mną.
Nie mówię żeby całkiem rezygnował ,ale częściowo ... skoro nie umie sie ograniczyć do 1 dnia w tygodniu nawet jest to prawdopodobnie nałóg.

107

Odp: gdy on ma " za dużo " koleżanek

Z tego co piszesz faktycznie może to być nałóg: regularne upijanie się i towarzystwo do imprezowania na to wskazują. Ciesz się że nie pojawiło się dziecko, wtedy dopiero miałabyś problem. Wydzieranie się na babcię i mamę wkrótce mogłoby zamienić się w wydzieranie się na Ciebie i dziecko.

Myślę że potrzebujesz faceta dla którego będziesz najważniejsza, nastawiłaś się na niego ale on niestety tego Ci nie daje i nie da, stąd Twoja frustracja i znerwicowanie. On chce pić i imprezować, nie zmienisz tego.

108

Odp: gdy on ma " za dużo " koleżanek
Szkot napisał/a:

nastawiłaś się na niego ale on niestety tego Ci nie daje i nie da, stąd Twoja frustracja i znerwicowanie.

ja jemu 100 x mówiłam  o tym i byłoby mi łatwiej jakby się nie odzywał. On urwał kontakt a potem wrócił ze wzmożoną siłą. To jest gorzej bo wiadomo kto chce być sam  sad były między nami uczucia.

109

Odp: gdy on ma " za dużo " koleżanek
Anulka1987 napisał/a:
Szkot napisał/a:

nastawiłaś się na niego ale on niestety tego Ci nie daje i nie da, stąd Twoja frustracja i znerwicowanie.

ja jemu 100 x mówiłam  o tym i byłoby mi łatwiej jakby się nie odzywał. On urwał kontakt a potem wrócił ze wzmożoną siłą. To jest gorzej bo wiadomo kto chce być sam  sad były między nami uczucia.

Może wreszcie Ty urwij kontakt?

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

110

Odp: gdy on ma " za dużo " koleżanek

pewnie dlatego bo do końca nie chcę..czekam aż się jakiś cud wydarzy może , nie wiem sad

111

Odp: gdy on ma " za dużo " koleżanek
Anulka1987 napisał/a:

pewnie dlatego bo do końca nie chcę..czekam aż się jakiś cud wydarzy może , nie wiem sad

Ania, nie będzie cudu. Będziesz koleżanką, nie partnerką. Dla samej siebie i swojego zdrowia - rozstaliście się, zablokuj mu wszystkie możliwości kontaktu.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

112

Odp: gdy on ma " za dużo " koleżanek
Lady Loka napisał/a:
Anulka1987 napisał/a:

pewnie dlatego bo do końca nie chcę..czekam aż się jakiś cud wydarzy może , nie wiem sad

Ania, nie będzie cudu. Będziesz koleżanką, nie partnerką. Dla samej siebie i swojego zdrowia - rozstaliście się, zablokuj mu wszystkie możliwości kontaktu.

Ja rozumiem Anię, to są emocje, po prostu jeszcze coś czuje... Trochę czasu potrzeba, tak myślę.

113

Odp: gdy on ma " za dużo " koleżanek
Szkot napisał/a:
Lady Loka napisał/a:
Anulka1987 napisał/a:

pewnie dlatego bo do końca nie chcę..czekam aż się jakiś cud wydarzy może , nie wiem sad

Ania, nie będzie cudu. Będziesz koleżanką, nie partnerką. Dla samej siebie i swojego zdrowia - rozstaliście się, zablokuj mu wszystkie możliwości kontaktu.

Ja rozumiem Anię, to są emocje, po prostu jeszcze coś czuje... Trochę czasu potrzeba, tak myślę.

Wbrew pozorom też rozumiem, natomiast odcięcie się, nawet wbrew sobie, powinno być pierwszą rzeczą zrobioną po rozstaniu. Inaczej nie ma szans na żadne ruszenie do przodu. Będziesz Aniu stać w miejscu dopóki on się nie odetnie sam. A potem będziesz płakać, że on się odciął.
A możesz być silna i zrobić to wcześniej sama. Zupełnie inaczej się wtedy przeżywa kiedy Ty decydujesz, a nie zdajesz się na czyjeś decyzje.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

114 Ostatnio edytowany przez Anulka1987 (2019-06-17 14:58:07)

Odp: gdy on ma " za dużo " koleżanek

tym bardziej z jego strony kontakt jest dziwny. W tygodniu spotkania odpadają raczej , na weekend ,ale ZAWSZE ja do niego. Wcozraj np byliśmy umówieni to wymówka ,że źle się czuł. Podobno miał zakwasy i mu sie nie chciało. No to olałam , bo jeszcze nie słyszałam żeby mężczyzna ,któremu zależy na kobiecie odmówił spotkania z powodu zakwasów. Zwłaszcza,że ta kobieta zerwała a on się stara...

Ale za każdym razem on pierwszy dzwoni , pisze..
Ja to głównie dlatego skończyłam bo piwko ,znajomi a dla nas czasu zero . Myślałam ,w końcu ja sie odczepie to da mi spokój on na pewno , będzie wolny tak jak lubi.
No ,ale on twierdzi ,że on tego rozstania nie chce, nie cche odpocząć i pisze jakies bzdtety " dzień dobry " " miłego dzionka " dzwoni a intensywność kontaktu fizycznego jaka była taka jest.

Posty [ 77 do 114 z 119 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » gdy on ma " za dużo " koleżanek

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018