gdy on ma " za dużo " koleżanek - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » gdy on ma " za dużo " koleżanek

Strony Poprzednia 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 56 do 110 z 119 ]

56 Ostatnio edytowany przez Lady Loka (2019-04-28 14:10:58)

Odp: gdy on ma " za dużo " koleżanek
mallwusia napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

Ja do mojego żonatego przyjaciela piszę i po 23 tongue będzie to odpisze, nie będzie to odpisze rano.
I nie, kobiety nie są z natury zazdrosne, a tłumaczenie tego w taki sposób jest po prostu głupie. Ma koleżanki to ma. Albo się z tym pogódź albo się z nim rozstań, bo inaczej będziesz mu truć nad głową zanim on sam Cię nie rzuci. I żadnego czytania smsów. Dajcie spokój, to nie przedszkole.

Moim zdaniem, nie obraź się, ale brakuje Ci wyczucia. Twój Przyjaciel wieczory ma dla rodziny, dla żony, a nie dla Przyjaciółek. Czy Ty byś była zadowolona, gdyby do Twojego partnera po nocach wypisywały koleżanki? Leżycie w lóżku kochacie, się, a tu  drrrr, komórka dzwoni. Dla mnie to nie do pomyślenia.
Mam przyjaciela, z którym trenuję, ale sama dobrze wiem, kiedy do niego napisać, a kiedy nie. Także z szacunku do jego partnerki.

Nie, bo ja zdaję sobie sprawę z tego, jaki ma tryb życia i z tego, że często nocami siedzi nad swoimi projektami i czasami prędzej odpisze mi o 2 w nocy niż o 12 w południe wink
poza tym sorry, ale ja jak leżę z partnerem w łóżku to mam internet wyłączony w telefonie, najczęściej telefon wyciszony albo w drugim pokoju.
Nie zrozumiałyście mnie - ja nie oczekuję tego, że ktoś mi o 23 odpisze. Odpisze jak będzie mógł odpisać. Za to ja do rana pewnie zapomniałabym tego, co chciałam mu przekazać więc piszę od razu. I też nie robię tego codziennie wink w sumie nie pamiętam kiedy ostatni raz pisałam później niż o 20, skoro sama o 22 chodzę spać. Ale gdyby coś się u mnie stało i potrzebowałabym pomocy, to wiem, że mogę napisać i tak samo działa to w drugą stronę - on też wie, że może napisać do mnie.
Sorry dziewczyny, ja z przyjacielem znam się 10 lat, oboje partnerów mamy już jakiś czas i wiemy, kiedy możemy się ze sobą kontaktować wink i też wiem do kogo ze znajomych wypada a do kogo nie wypada pisać o takiej porze.
Co do mojego partnera to nie wtrącam się do tego, o której godzinie piszą do niego znajomi. Oboje mamy dokładnie takie samo podejście - jak nie mamy ochoty akurat odpisywać to nie odpisujemy.

edit. Ja w sumie zwykle mam czas na seks popołudniu tongue na pewno nie o 23. O 20 to już jest po wszystkim. To co, mam wszystkim znajomym powiedzieć, że do mnie się nie pisze między 16 a 20? big_smile nie wiem ile razy zdarzyło mi się, że w trakcie zadzwoniła moja mama albo mama mojego partnera big_smile wszystko jedno, skończymy to oddzwaniamy.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.
Zobacz podobne tematy :

57

Odp: gdy on ma " za dużo " koleżanek
CatLady napisał/a:
Anulka napisał/a:

Ja wymagam aby nie wałęsał się nocami ,znalazl lepsza pracę ,poszedł do szkoły , inaczej spożytkował czas a ja mogę go w tym wspierać

Same drobiazgi big_smile

Jest w tym facecie cokolwiek, co Ci sie podoba, co wg Ciebie robi dobrze? Bo ja widzę, ze wszystko na nie, wszystkie istotne rzeczy. Praca nie taka, wykształcenie nie takie, niewłaściwy twoim zdaniem sposób spędzania wolnego czasu, bo wiadomo, kino lepsze, bardziej wartościowe, niz spotkania ze znajomymi... hmm wszystko źle. To powinien, tamtego nie powinien... hmm

Po co Ty z nim jesteś? Chcesz by zmienił się dla Ciebie niemal o 100%, a Ty łaskawie będziesz go wspierać... A czy on potrzebuje tej zmiany i Twojego w tym wsparcia? Dlaczego nie znajdziesz faceta, który Ci odpowiada?

Przyznam rację, znalazłaś sobie partnera który pod wieloma względami Ci nie odpowiada a mimo wszystko próbujesz z nim budować relację. Nie tędy droga.

Druga sprawa - czy Ty widzisz w nim realną chęć zmiany? Tzn. nie tylko puste deklaracje, ale również jakieś działania w kierunku poprawy jego sytuacji życiowej?

Twoja mama ma mnóstwo racji. Spotykasz się z 31 letnim facetem, który kilka razy w tygodniu melanżuje na ławce ze znajomymi. To, że ma problem alkoholowy (którego może nie dostrzegasz) jest oczywiste. Zatem do listy praca, szkoła, rozwój dopisz jeszcze terapia, albo w dłuższej perspektywie odwyk. Widziałem mnóstwo ludzi po trzydziestym roku życia przy ławce z piwem. Po czterdziestce niewiele się u nich zmieniło, poza perspektywami. Nie mają już prawie żadnych.

58

Odp: gdy on ma " za dużo " koleżanek
CatLady napisał/a:

Wg mnie to w ogóle nie powinno się do nikogo pisać o tej porze.

Oczywiście, że tak.

I telefonu nie ściszam, bo gdyby naprawdę się coś stało komuś z moich bliskich czy przyjaciół, to nic bym o tym nie wiedziała.



Lady Loka - coś mieszasz, bo najpierw piszesz :

"Ja do mojego żonatego przyjaciela piszę i po 23 tongue będzie to odpisze, nie będzie to odpisze rano."

potem:
"Nie zrozumiałyście mnie - ja nie oczekuję tego, że ktoś mi o 23 odpisze. Odpisze jak będzie mógł odpisać. Za to ja do rana pewnie zapomniałabym tego, co chciałam mu przekazać więc piszę od razu. I też nie robię tego codziennie"

a jeszcze później:

"Ale gdyby coś się u mnie stało i potrzebowałabym pomocy, to wiem, że mogę napisać i tak samo działa to w drugą stronę - on też wie, że może napisać do mnie."

59 Ostatnio edytowany przez Lady Loka (2019-04-28 16:11:05)

Odp: gdy on ma " za dużo " koleżanek
mallwusia napisał/a:

Lady Loka - coś mieszasz, bo najpierw piszesz :

"Ja do mojego żonatego przyjaciela piszę i po 23 tongue będzie to odpisze, nie będzie to odpisze rano."

potem:
"Nie zrozumiałyście mnie - ja nie oczekuję tego, że ktoś mi o 23 odpisze. Odpisze jak będzie mógł odpisać. Za to ja do rana pewnie zapomniałabym tego, co chciałam mu przekazać więc piszę od razu. I też nie robię tego codziennie"

a jeszcze później:

"Ale gdyby coś się u mnie stało i potrzebowałabym pomocy, to wiem, że mogę napisać i tak samo działa to w drugą stronę - on też wie, że może napisać do mnie."

Ale co mieszam, bo w dwóch pierwszych wypowiedziach jest dokładnie to samo tongue że zdarza mi się pisać po 23, że nie oczekuję wtedy odpowiedzi od razu, że jak odpisze rano to odpisze no plus uzasadnienie.

W sumie drugi też się do tego odnosi. Gdyby działo się coś ważnego, to mogę napisać i o 4 nad ranem, bo wiem, że jeżeli potrzebuję pomocy to pomoc dostanę i tak samo działa to w drugą stronę. W takim wypadku bym pewnie dzwoniła zamiast pisać, ale to byłaby absolutnie awaryjna sytuacja i przez 10 lat naszej znajomości nie zdarzyło mi się z takiej możliwości korzystać. Chociaż wiem, że taką możliwość mam.

Żaden z moich postów nie oznacza, że piszę do niego tak codziennie, ba, w żadnym momencie nie powiedziałam, jak często mi się to zdarza.
Tak jak mówię, ja jednak naszą przyjaźń znam lepiej niż Wy i my po prostu takie rzeczy mamy dawno przegadane, czego zresztą jestem gorącą orędowniczką. W sensie, żeby z przyjaciółmi też rozmawiać o jakości relacji.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

60

Odp: gdy on ma " za dużo " koleżanek

Lady Loka

zupełnie co innego oznacza pisanie o każdej porze, bo "do rana pewnie zapomniałabym tego, co chciałam mu przekazać", a pisanie w sytuacji awaryjnej. To drugie jest oczywiste, bo właśnie po to mamy przyjaciół, aby można było na siebie wzajemnie liczyć o każdej porze dnia i nocy.

Mój czas po pracy nie jest niestety rozciągalny jak guma w gaciach i przede wszystkim chcę go mieć dla najbliższych. Tak samo mają moi przyjaciele w związkach. Trzeba to uszanować.

61

Odp: gdy on ma " za dużo " koleżanek

Mallwusiu, a ja po raz trzeci powiem, że mamy przegadane to, kiedy możemy do siebie pisać i mamy też przegadane to, że nie wymagamy od siebie odpisywania od razu. Nawet jeżeli napiszę o 23 to on może odpisać mi o 3 w nocy a ja jemu o 7 rano. I tak, do rana zapomniałabym, a tak to piszę od razu.
Sorry, ja wiem jednak lepiej jak to u mnie wygląda wink nie wmówisz mi, że kot jest koniem, bo u Ciebie funkcjonuje to inaczej.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

62

Odp: gdy on ma " za dużo " koleżanek

Lady
jeśli żona Twojego przyjaciela z całą pewnością mogłaby tu napisać  - " o jak fajnie, że mój mąż ma przyjaciółkę, która mu zawraca gitarę o każdej porze dnia i nocy", wtedy wszystko OK. Wszak różne są modele związku.

63 Ostatnio edytowany przez Anulka1987 (2019-04-28 21:58:56)

Odp: gdy on ma " za dużo " koleżanek

Po kolejnym weekendzie spędzonym z moim facetem doszłam do przykrego związku ,że moje szczęście z kimś u boku przekreśla moja samoocena ..niska samoocena a bije to z kilometr jak sądzę ..
Ta chęć kontroli wynika z tego ,że ja się boje ,że kogoś lepszego spotka ( przecież każda jest lepsza niż ja )...Nie przeszkadza mi ,że się spotyka z przyjaciółmi ,ale obawiam się że są a tym towarzystwie interesujące kobiety z którymi potem pisze..
Kiedyś powiedział ,że nigdy nie miał problemów z kobietami potem że mial dwa poważne zwjZki 2 letnie a tak to kilkumiesięczne znajomości i było ich bardzo dużo . Tak sobie teraz uświadomiłam ,że mój niepokój zwiększył się po tej " fantastycznej" deklaracji .
Zawsze myślałam o nim inaczej ,że ma małe doświadczenie z kobietami i zależy mu na mnie a potem to się zmieniło .
Koniec końców zaczęłam mu od tamtej pory robić przytyki ,że ma nie chodzić ,że mnie to wkurza its o koleżankach nie powiedziałam w  sumie nic . Może i lepiej .
Widzę a nim dużo pozytywow . Przede wszystkim łączy nas hobby i świetnie się spędza czas ,poczucie humoru ,miłość do zwierząt . Mamy psy ,chodzimy na spacery .
Potem przyszło mi do głowy ,że może to on ma przy mnie też kompleksy . Zarabiam 2 x tyle co on , mam własne mieszkanie , wykształcenie ,znam 4 obce języki .. Może to imponować ( ale moja niska samoocena skutecznie spowodowała że mimo tego co osiągnęłam uważam się za śmiecia ).
To chyba ja jestem toksyczna sad i chyba racja ,że powinien znaleźć dziewczynę pewna siebie ,otwarta i uśmiechnięta . Niż sfiksowana marude ...Krzywo się popatrzy ,nie odezwie ..już mam wrażenie ,że mnie nie kocha . To jakiś koszmar co się dzieje w mojej głowie .
Fakt faktem zmienił się pod moim wsplywem ,ale tak jak piszecie to trochę chore próbować zmieniać dorosłego faceta ..
Trochę za bardzo się na nim uwiesilam zaniedbując siebie ,swoich znajomych . Na pewno to nie jest dla niego atrakcyjne ...Przykro mi że tak wyszło ,ale ja się mega mecze a mam taki wylewny charakter ,że od razu się uzewnętrznianiam sad
Szczerze mówiąc nie wiem jak dalej to będzie a jecsze dodam ,że tyka mi zegar biologiczny i szczerze mówiąc odezwał się we mnie instynkt macierzyński. Mam jakąś fobie ,że zaraz skończę 32 lata i mogę już nigdy nie mieć dzieci ..Że on jest facetem oleje mnie a ja zostanę znowu sama . W poprzednim związku bardzo chcieliśmy dziecka a po poronieniu facet mnie porzucil . Mam jakąś obsesję ,że znowu tak będzie . To też musi bić z kilometra taka desperacja .

64

Odp: gdy on ma " za dużo " koleżanek

Ja znałam takiego z licznymi frajerkami w jego kolekcji pokemonów. Nic innego jak trzymanie 10 srok za ogon żeby można było szybko przeskoczyć na następną.

65

Odp: gdy on ma " za dużo " koleżanek
sunrider napisał/a:

Ja znałam takiego z licznymi frajerkami w jego kolekcji pokemonów. Nic innego jak trzymanie 10 srok za ogon żeby można było szybko przeskoczyć na następną.

To po co sobie mnie poznal skoro je zna o wiele.dluzej . Może lubi być adorowany zresztą ja nie mam pojęcia o czym on z nimi rozmawia ,piszę ...

66

Odp: gdy on ma " za dużo " koleżanek

Anulka, ale nad swoją samooceną powinnaś pracować sama. I to, że będziesz wiedzieć o czym rozmawiają nic Ci nie da.
Ba, NIGDY w związku nie będziesz na 100% wiedzieć o czym druga osoba rozmawia ze swoimi znajomymi. Bierz się za siebie i pracuj nad sobą, bo powoli przerodzisz się w toksyka.

Mallwusiu, mam też kontakt z jego żoną wink może nie tak duży, ale jak ona coś potrzebuje, a ja akurat mogę jej pomóc, to też ze sobą piszemy. Ona też mogłaby do mnie pisać w nocy gdyby coś się działo i potrzebowałaby pomocy.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

67

Odp: gdy on ma " za dużo " koleżanek
Lady Loka napisał/a:

Anulka, ale nad swoją samooceną powinnaś pracować sama. I to, że będziesz wiedzieć o czym rozmawiają nic Ci nie da.
Ba, NIGDY w związku nie będziesz na 100% wiedzieć o czym druga osoba rozmawia ze swoimi znajomymi. Bierz się za siebie i pracuj nad sobą, bo powoli przerodzisz się w toksyka.
cy.

Łatwo powiedzieć, ale to ciężko praca wbrew pozorom . Nawet terapia wiele nie zadziałała, ale to racja że jestem i czuje się toksyczna.

68

Odp: gdy on ma " za dużo " koleżanek
Anulka1987 napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

Anulka, ale nad swoją samooceną powinnaś pracować sama. I to, że będziesz wiedzieć o czym rozmawiają nic Ci nie da.
Ba, NIGDY w związku nie będziesz na 100% wiedzieć o czym druga osoba rozmawia ze swoimi znajomymi. Bierz się za siebie i pracuj nad sobą, bo powoli przerodzisz się w toksyka.
cy.

Łatwo powiedzieć, ale to ciężko praca wbrew pozorom . Nawet terapia wiele nie zadziałała, ale to racja że jestem i czuje się toksyczna.

No lepiej przetrzepać facetowi telefon i patrzeć co pisze plus zabronić mu kontaktów z koleżankami i ograniczać jego wyjścia, bo Ty się czujesz niepewnie?

Nie masz pojęcia nad czym w sobie pracują inni więc nie zakładaj, że nie wiemy co mówimy.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

69

Odp: gdy on ma " za dużo " koleżanek
Lady Loka napisał/a:

No lepiej przetrzepać facetowi telefon i patrzeć co pisze plus zabronić mu kontaktów z koleżankami i ograniczać jego wyjścia, bo Ty się czujesz niepewnie?

Nie masz pojęcia nad czym w sobie pracują inni więc nie zakładaj, że nie wiemy co mówimy.

I cieszyć się z tego, że nie zdradził dlatego, że nie miał jak xd a nie dlatego że nie chciał. Po co komu zaufanie

70

Odp: gdy on ma " za dużo " koleżanek
mallwusia napisał/a:

Lady Loka

zupełnie co innego oznacza pisanie o każdej porze, bo "do rana pewnie zapomniałabym tego, co chciałam mu przekazać", a pisanie w sytuacji awaryjnej. To drugie jest oczywiste, bo właśnie po to mamy przyjaciół, aby można było na siebie wzajemnie liczyć o każdej porze dnia i nocy.

Mój czas po pracy nie jest niestety rozciągalny jak guma w gaciach i przede wszystkim chcę go mieć dla najbliższych. Tak samo mają moi przyjaciele w związkach. Trzeba to uszanować.

Oczywiście, że trzeba to uszanować, co nie oznacza jednak zakazu pisania o pewnych porach/ograniczania kontaktu do minimum. Pisać mogą do mnie wszyscy znajomi - tak, jak pisali, kiedy nie byłam w związku. "Uszanować" będzie oznaczało zrozumienie tego, że zmieniły mi się priorytety, że jest ktoś, komu poświęcę więcej czasu i muszę go jakoś wygospodarować, czyli bez fochów, jeśli nie zgodzę się na spontaniczne spotkanie czy odpiszę, kiedy znajdę chwilę. Przecież to, że nie mam nic przeciwko, żeby znajomi nie zmieniali nic w częstotliwości kontaktów ze mną, nie znaczy, że muszę być na każde zawołanie, że jak ktoś zadzwoni, to wyskoczę facetowi z łóżka i pójdę plotkować, a gdy napisze - wybiegnę z restauracji w podskokach, oznajmiając wesolutko, że umówiłam się z kumplami na browara, sorry, skarbie, taki mamy klimat, nie czekaj, wrócę późno. I właściwie przecież tak samo funkcjonowało to przed związkiem - też przecież nie zawsze ma się czas dla znajomych. Związek jedynie ten czas dodatkowo ogranicza.

I w drugą stronę u mnie też tak działa, więc to chyba nie tak, że mam całkowicie spaczone pojęcie na temat zasad w związku. Do przyjaciół/przyjaciółek odzywam się, kiedy mam ochotę, niezależnie od tego, czy mają drugą połówkę czy nie. Tyle że w żadnym wypadku nie oczekuję natychmiastowych odpowiedzi czy zgody na spotkanie. Ba, mam kolegę, wieloletniego, z niewieloletnią żoną i jeszcze mniej wieloletnim dzieckiem. Żona do pracy dojeżdża niemal 100 km, do tego praca zmianowa, w domu jest rzadko, z wiadomych względów jak jest, to święto, z oczywistych względów ciężar opieki nad dzieckiem spoczywa głównie na koledze. Absolutnie to rozumiem, co nie przeszkadza mi - gdy tylko jestem przejazdem - zameldować się trochę wcześniej: "Słuchaj, będę wtedy i wtedy, jak masz chwilę to kawa, coś?". No i wiadomo, w zdecydowanej większości czasu niet, ale zdarza się, że się uda. A wg niektórych osób tu piszących powinnam zamilknąć na wieki, bo a nuż wetnę się w małżeńskie powitania tudzież zacieśnianie więzów... (Zanim ktoś zarzuci, że koledze układ pasuje, a żonie niekoniecznie - nie sądzę. Jak już uda nam się spotkać, to - mimo że po pracy - często proponuje, że zajmie się dzieckiem, a my won, na drinka, żebyśmy mogli spokojnie paplać, mimo że praktycznie w ogóle się nie znamy).

Hm, może trochę za bardzo z przykładami z własnego życia wyskoczyłam, ale chciałam tylko zobrazować, skąd się wzięło moje zdanie, i eee... rozgadałam się pewnie niepotrzebnie.

Anulka1987 napisał/a:
sunrider napisał/a:

Ja znałam takiego z licznymi frajerkami w jego kolekcji pokemonów. Nic innego jak trzymanie 10 srok za ogon żeby można było szybko przeskoczyć na następną.

To po co sobie mnie poznal skoro je zna o wiele.dluzej . Może lubi być adorowany zresztą ja nie mam pojęcia o czym on z nimi rozmawia ,piszę ...

Anulka, skoro nie masz pojęcia, o czym on z nimi rozmawia, to skąd to adorowanie? Ja też piszę z kolegami, ale, no właśnie, kolegami, a nie adoratorami! Jakby mi partner próbował to sprowadzać do tego, że gadam z nimi, bo - nie wiem - potrzebuję męskiego zainteresowania czy coś w ten deseń, to bym się popukała po głowie. Albo jego. Też po głowie. Patelnią.

71 Ostatnio edytowany przez marakujka (2019-04-29 14:08:17)

Odp: gdy on ma " za dużo " koleżanek
Anulka1987 napisał/a:

Mamy po 31 lat i znamy się od października, nei mieszkamy razem ,ale już padły deklaracje ,że kochamy się .. Związek w sumie mamy udany ,ale jak wszędzie wzloty i upadki -docieramy się. Mój facet jest bardzo lubianą osobą, ma dużo znajomych a część z nich miałam okazję poznać. Nie przeglądam mu telefonu itp ,ale czasami kątem oka widzę,że ktoś pisze..a piszą jakieś " koleżanki" . Pojęcia nie mam co bo tego nie czytam ,ale dziwne bo nie poznałam ich a widzę ,ze kontakt mają regularny. Czasami też ktoś zadzwoni ...raz odbierze a innym razem nie ...bo nic ważnego. Naliczyłam ich ze 4 . Jak się zapytałam mówiąc ,że trochę dziwne mówi że normalne przecież,że znajomi piszą. Nie sądzę żeby ię potajemnie z nimi spotykał. Z drugiej strony on też nie sprawdza i nie pyta kto i po co do mnie pisze. Jak wyszłam na piwo z samymi kolegami dymu nie było o to ..dlatego też nie chce być ta złą stroną  i mu zabraniać.
Czy coś ze mną jest nie tak ? Bo wydaje mi się ,że to trochę dziwne żeby facet miał tyle koleżanek online...


4 to dużo? Ech, niektórzy mają po kilkanaście aktywnych (w sensie, że systematycznie spotykają się nierandkowo, gadają w pracy i poza nią).
Ot, chłopak jest towarzyski i lubiany. Nic więcej.

72

Odp: gdy on ma " za dużo " koleżanek

Sara
Tak jak ktoś już wcześniej napisał, nie ma jednego dobrego wzorca i ważne, aby obojgu pasowało.

narielka napisał/a:
Wzl napisał/a:

Czytając tematy na forum można dojść do wniosku, że nie ma uniwersalnych prawd i jedynej, słusznej drogi do szczęścia.
Jedna uważa, że związek nic w życiu nie zmienia i dlaczego ma rezygnować z nocnych eskapad czy wspólnych wyjazdów z przyjacielem, którego zna dłużej niż partnera.
Inna uważa, że skoro jest teraz w związku to spędzanie czasu z partnerem jest tym co chce robić i siłą rzeczy ogranicza kontakty z osobami, z którymi spędzała czas będąc singlem.
Nie da się określić, która postawa jest skuteczniejsza w budowaniu szczęśliwego związku.
Ważniejsze żeby dobrać się z osobą, która podobnie do nas patrzy na związki i życie, bo dostosowywania się do oczekiwań partnera czy robienie "dobrze" wbrew sobie wcześniej czy później źle się skończy.

No właśnie, dla jednego człowieka te koleżanki będą niepokojące, dla kogoś innego ich brak. Dlatego warto od razu szukać kogoś o podobnych standardach, bo tak to zawsze przynajmniej jedna osoba będzie umęczona.

podpisuję pod tym obiema łapkami


Co zaś do nie dzwonienia po nocach, to jest to elementarna zasada savoir vivre.


A tak z życia, to znam niestety 2 przypadki, kiedy takie przyjaźnie z mężami skończyły się dramatami. Znajoma była zdradzana przez wiele lat, "przyjaciółkę" znała i lubiła. Mężowi oczywiście bezgranicznie ufała, a teraz nie może się wykaraskać z ciężkiej depresji.

73

Odp: gdy on ma " za dużo " koleżanek

Mallwusia, ale ja również się z tym zgadzam. Wcześniej odnosiłam się do tego, że trzeba uszanować to, że ktoś jest/jest się w związku, tym, że nie pisze się ze znajomymi zbyt wiele. Dla mnie jedno z drugim się nie łączy, a już na pewno nie w takiej formie.

74

Odp: gdy on ma " za dużo " koleżanek

Dodam jeszcze ,że nie zdarzyło się żeby mnie olewał i namiętnie pisał wiadomości lub rozgadywał się przez telefon . Nie wiem czy to dobrze czy nie dobrze,ale niektórych telefonów po prostu przy mnie nie odbiera mówiąc ,że jest ze mną a oddzwoni sobie później -dotyczą i kobiet i mężczyzn z tego co zauważyłam. Nie wiem czy nie odbiera bo są podejrzane czy nie odbiera bo nic ważnego... Ja od kolegów odbieram telefony sugerując się ,że jak dzwonią tzn czegoś potrzebują....On tak nie robi i nie wiem co o tym myśleć.

75

Odp: gdy on ma " za dużo " koleżanek
Anulka1987 napisał/a:

Dodam jeszcze ,że nie zdarzyło się żeby mnie olewał i namiętnie pisał wiadomości lub rozgadywał się przez telefon . Nie wiem czy to dobrze czy nie dobrze,ale niektórych telefonów po prostu przy mnie nie odbiera mówiąc ,że jest ze mną a oddzwoni sobie później -dotyczą i kobiet i mężczyzn z tego co zauważyłam. Nie wiem czy nie odbiera bo są podejrzane czy nie odbiera bo nic ważnego... Ja od kolegów odbieram telefony sugerując się ,że jak dzwonią tzn czegoś potrzebują....On tak nie robi i nie wiem co o tym myśleć.

Popatrz na swoje reakcje. Normalna osoba stwierdziłaby: super, tak ceni czas ze mną, że nie odbiera w trakcie telefonu, ale muszę być dla niego ważna.

Ty myślisz: nie odbiera przy mnie telefonu, na pewno mnie zdradza.

Walcz o swoją pewność siebie, bo jeżeli ktoś ten związek rozwali to nie on a Ty.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

76

Odp: gdy on ma " za dużo " koleżanek
Anulka1987 napisał/a:

Dodam jeszcze ,że nie zdarzyło się żeby mnie olewał i namiętnie pisał wiadomości lub rozgadywał się przez telefon . Nie wiem czy to dobrze czy nie dobrze,ale niektórych telefonów po prostu przy mnie nie odbiera mówiąc ,że jest ze mną a oddzwoni sobie później -dotyczą i kobiet i mężczyzn z tego co zauważyłam. Nie wiem czy nie odbiera bo są podejrzane czy nie odbiera bo nic ważnego...

Innymi słowy nie ponosisz żadnych negatywnych konsekwencji tego, że on ma kontakt z koleżankami. Przeszkadza Ci sam fakt, że taki kontakt istnieje. Nie przesadzaj, zwłaszcza że - jak sama piszesz - on w ten sam sposób traktuje kolegów. To przecież na plus, że nie ignoruje Ciebie i nie poświęca im czasu przeznaczonego na spotkania z Tobą.

77

Odp: gdy on ma " za dużo " koleżanek
Anulka1987 napisał/a:

Szczerze mówiąc nie wiem jak dalej to będzie a jecsze dodam ,że tyka mi zegar biologiczny i szczerze mówiąc odezwał się we mnie instynkt macierzyński. Mam jakąś fobie ,że zaraz skończę 32 lata i mogę już nigdy nie mieć dzieci ..Że on jest facetem oleje mnie a ja zostanę znowu sama . W poprzednim związku bardzo chcieliśmy dziecka a po poronieniu facet mnie porzucil . Mam jakąś obsesję ,że znowu tak będzie . To też musi bić z kilometra taka desperacja .

Problem psychiki to jedno, na pewno warto walczyć z takimi cechami jak zaborczosc, nadmierne kontrolowanie dorosłego przecież i majacego prawo do prywatności partnera, wymaganie od niego poświęcenia i odstawienia wszystkiego dla związku.
Z drugiej strony Twój zamiar jest jasny - szukasz odpowiedzialnego faceta i ojca dla swojego dziecka. Póki co ten nie rokuje i stąd się bierze problem. Nie piszesz też co on myśli o ewentualnym byciu ojcem. Bałabym się planować z takim przyszłość i założenie rodziny. Może się ogarnąć i dorosnąć w obliczu ciąży, ale pewności nie ma. Choć poprzedni chyba  był mniej niefrasobliwy, a i tak skończyło się marnie? Może warto jeszcze poszukać. Albo być nastawiona na ewentualne samotne macierzyństwo, jeśli posiadanie dziecka jest ważne i byłabyś nieszczęśliwa brakiem spełnienia jako matka. Choć na pewno warto dążyć do zapewnienia dziecku pełnej rodziny. Tyle że nie na wszystko i wszystkich ma się wpływ. Więcej luzu dla Ciebie i w podejściu do  partnera, zdystansuj się i przyjrzyj jaki on jest gdy nie narzucasz mu niczego, może zaskoczy Cię pozytywnie. A może nie będzie sensu kontynuowania tej relacji. I pracuj nad sobą. Mamusiowanie i trzymanie na krótkiej smyczy w żadnym związku się nie sprawdza. Tylko partnerstwo i wzajemna miłość i wsparcie.

"Gdy się kogoś kocha, to kocha się całego człowieka, takiego jaki jest, a nie takiego, jakim by się go mieć chciało."
Lew Tołstoj

78

Odp: gdy on ma " za dużo " koleżanek

Szczerze mówiąc to nie wiem czy bym chciała żeby konkretnie on był ojcem dziecka ...Zero planów na wspólne zamieszkanie ,zero perspektywy nawet na wspólne wakacje ..Co więcej on ma problemu finansowe . Tak sobie myślę ,że nikt nie ma napisane na czole " dobry materiał na ojca " .Dopko nie poznamy drugiego człowieka nie wiemy o nic nic .
Z dobrych cech to na pewno jest uczciwy i dba o mnie ,wiem że o dziecko też byłby skłonny zadbać ..No ale z tego co wiem on póki co wyklucza opcje dziecka ze względów finansowych.
Nie wiem jak taka rozmawa miałaby wyglądać ,ale po 5 miesiącach znajomości myślę że czas myslec o wspólnym mieszkanku (?) A może to za wcześnie ..Zaraz wyjdzie że to ja naciskam a chce żeby to wyszło samo. Bez opcji wspólnego mieszkania razem nie ma tematu dziecko hmm

79

Odp: gdy on ma " za dużo " koleżanek
SaraS napisał/a:

Mallwusia, ale ja również się z tym zgadzam. Wcześniej odnosiłam się do tego, że trzeba uszanować to, że ktoś jest/jest się w związku, tym, że nie pisze się ze znajomymi zbyt wiele. Dla mnie jedno z drugim się nie łączy, a już na pewno nie w takiej formie.


Sara

to "zbyt wiele" jest pojęciem względnym. Dla każdego może to oznaczać coś innego.


Moim zdaniem ważne, aby autorka kierowała się własnymi zasadami, bo jeśli będzie na siłę akceptować nie pasujące jej zachowania, to i tak prędzej czy później to wybuchnie.

80

Odp: gdy on ma " za dużo " koleżanek

Moim zdaniem 5 miesięcy związku to o wiele za wcześnie na myślenie o dzieciach i mieszkaniu.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

81

Odp: gdy on ma " za dużo " koleżanek
Anulka1987 napisał/a:

Szczerze mówiąc to nie wiem czy bym chciała żeby konkretnie on był ojcem dziecka ...Zero planów na wspólne zamieszkanie ,zero perspektywy nawet na wspólne wakacje ..Co więcej on ma problemu finansowe . Tak sobie myślę ,że nikt nie ma napisane na czole " dobry materiał na ojca " .Dopko nie poznamy drugiego człowieka nie wiemy o nic nic .
Z dobrych cech to na pewno jest uczciwy i dba o mnie ,wiem że o dziecko też byłby skłonny zadbać ..No ale z tego co wiem on póki co wyklucza opcje dziecka ze względów finansowych.
Nie wiem jak taka rozmawa miałaby wyglądać ,ale po 5 miesiącach znajomości myślę że czas myslec o wspólnym mieszkanku (?) A może to za wcześnie ..Zaraz wyjdzie że to ja naciskam a chce żeby to wyszło samo. Bez opcji wspólnego mieszkania razem nie ma tematu dziecko hmm


Anulka
a czy on coś robi w tym kierunku, aby mu się finanse polepszyły? Bo z tego, co piszesz, to on prowadzi raczej towarzyskie i  lajtowe życie i mu pasuje tak, jak jest. Z innej bajki jesteście moim zdaniem, mama mówi  Ci to samo, a co podpowiada Ci intuicja?

82

Odp: gdy on ma " za dużo " koleżanek

Fakt faktem coś w tym kierunku robi.  Szuka lepszej pracy i od października ma zacząć studia wyższe. Zobaczymy co z tego wyjdzie ...
Generalnie chyba jest tak ,że my się mijamy . Wspólne hobby ,fajnie spędzony czas to nie wszystko jak się okazało ponieważ ja jestem bardziej dojrzała emocjonalnie. 
Jemu jest dobrze jak jest.  Żeby nie było, że krytykuje! Niech żyje po swojemu ... Ma mamę która wszystko za nim zrobi więc może się wloczyc I spać do 12 , ma pełno znajomych w tym damskie towarzystwo.. po co mu ktoś kto tylko zawraca głowę i ma o to pretensje .
Ja za to mam kredyt ,pełno stresów,  jestem samodzielną I jak wstanę z kacem o 13 to nie czeka na mnie kawka i zakupy A potem obiad . Dlatego może nie mam ochoty na wloczenie się tak jak on .
Chociaż boli mnie serce jak o tym mówię to wiem że rozstanie to jest jedyne rozsądne wyjscie.

83

Odp: gdy on ma " za dużo " koleżanek

Mam trzech dorosłych synów i niedobrze mi się robi jak słyszę, że mamusie niańczą dorosłych synów. A potem żaden z niego partner, kolejne dziecko do opieki. Brrr.
Pozdrawiam i życzę powodzenia.

Ruda wiolonczela, radosna i szczera.
Supergirls don't cry, supergirls just fly.
Witches don't need drugs to fly.

84

Odp: gdy on ma " za dużo " koleżanek
Anulka1987 napisał/a:

Fakt faktem coś w tym kierunku robi.  Szuka lepszej pracy i od października ma zacząć studia wyższe. Zobaczymy co z tego wyjdzie ...
Generalnie chyba jest tak ,że my się mijamy . Wspólne hobby ,fajnie spędzony czas to nie wszystko jak się okazało ponieważ ja jestem bardziej dojrzała emocjonalnie. 
Jemu jest dobrze jak jest.  Żeby nie było, że krytykuje! Niech żyje po swojemu ... Ma mamę która wszystko za nim zrobi więc może się wloczyc I spać do 12 , ma pełno znajomych w tym damskie towarzystwo.. po co mu ktoś kto tylko zawraca głowę i ma o to pretensje .
Ja za to mam kredyt ,pełno stresów,  jestem samodzielną I jak wstanę z kacem o 13 to nie czeka na mnie kawka i zakupy A potem obiad . Dlatego może nie mam ochoty na wloczenie się tak jak on .
Chociaż boli mnie serce jak o tym mówię to wiem że rozstanie to jest jedyne rozsądne wyjscie.


Fajnie jest mieć hobby i pasje, ale niestety trzeba też ogarniać sprawy życiowe. Za niego robi to mamusia.
Czy on mamie pomaga w tych zakupach, w gotowaniu, w sprzątaniu? Czy wszystko ma pod nos? Jeśli to drugie, to nie będzie mu się spieszyło ani do wspólnego zamieszkania, ani do zakładania rodziny, ani nie będzie partnerem w związku.

85

Odp: gdy on ma " za dużo " koleżanek

Masz inne priorytety, dla Ciebie ważna jest przyszłość, rodzina, a dla niego liczy się by dobrze się bawić. Również widzę wiele rzeczy, które on mógłby zrobić lepiej, ale tak naprawdę to jest jego życie i jego sprawa. Takie zmiany jak lepsza praca i nowe studia mogą okazać się korzystne, ale Ty też masz wybór czy chcesz żyć w taki sposób, pracować nad zmianami na lepsze w jego życiu, czy może zacząć coś nowego z kimś innym.

86 Ostatnio edytowany przez Anulka1987 (2019-05-03 14:50:24)

Odp: gdy on ma " za dużo " koleżanek

Nie jest powiedziane że " ktoś inny " będzie ideałem . Idealow jak dobrze wiemy nie ma . Najgorzej ,że jak ja mu próbuje coś powiedzieć to on od razu reaguje agresja . W sensie słowna agresja..tym bardziej nie wydaje mi się żeby taka rozmowa była konstruktywna . Raczej to strata czasu i nerwów .Jak możemy dojść do kompromisu skoro on zachowuje się jak obrażony dzieciak za każdym razem kiedy chce coś osiągnąć . Osiągnąć w sensie porozmawiać aby dojść do kompromisu. Wydaje mi się ,że nie ma to sensu ....On się nie zmieni bo nie chcę się zmienić . Nawet jak Mieni pracę nadal będzie " sobą " czyli " obrażonym dzieciakiem ".

87

Odp: gdy on ma " za dużo " koleżanek
Anulka1987 napisał/a:

Nie jest powiedziane że " ktoś inny " będzie ideałem . Idealow jak dobrze wiemy nie ma . Najgorzej ,że jak ja mu próbuje coś powiedzieć to on od razu reaguje agresja . W sensie słowna agresja..tym bardziej nie wydaje mi się żeby taka rozmowa była konstruktywna . Raczej to strata czasu i nerwów .Jak możemy dojść do kompromisu skoro on zachowuje się jak obrażony dzieciak za każdym razem kiedy chce coś osiągnąć . Osiągnąć w sensie porozmawiać aby dojść do kompromisu. Wydaje mi się ,że nie ma to sensu ....On się nie zmieni bo nie chcę się zmienić . Nawet jak Mieni pracę nadal będzie " sobą " czyli " obrażonym dzieciakiem ".


trujesz mu wtedy pewno jak mamusia, która by się już chciała pozbyć starego konia z domu wink

88

Odp: gdy on ma " za dużo " koleżanek

Nie truje bo widzę że to bez sensu . Cokolwiek nie powiem to się obraża albo mówi " rób se co chcesz " albo " pasujesz mi humor od rana " i tego typu teksty . Kiepsko naprawdę .

89

Odp: gdy on ma " za dużo " koleżanek
Anulka1987 napisał/a:

Nie jest powiedziane że " ktoś inny " będzie ideałem . Idealow jak dobrze wiemy nie ma . Najgorzej ,że jak ja mu próbuje coś powiedzieć to on od razu reaguje agresja . W sensie słowna agresja..tym bardziej nie wydaje mi się żeby taka rozmowa była konstruktywna . Raczej to strata czasu i nerwów .Jak możemy dojść do kompromisu skoro on zachowuje się jak obrażony dzieciak za każdym razem kiedy chce coś osiągnąć . Osiągnąć w sensie porozmawiać aby dojść do kompromisu. Wydaje mi się ,że nie ma to sensu ....On się nie zmieni bo nie chcę się zmienić . Nawet jak Mieni pracę nadal będzie " sobą " czyli " obrażonym dzieciakiem ".

Bo związek nie polega na ciągłym ustawianiu kogoś, robieniu mu wyrzutów, zwracaniu uwagi, czyli tzw. "truciu". Macie chcieć być ze sobą, czuć się dobrze i mieć podobne zapatrywania na życie. Zmiany oczywiście następują, ale samodzielnie, nie mogą być wymuszone czy wyżebrane. On nie chce się zmieniać, może tylko dla Ciebie, może w ogóle. Im bardziej będziesz naciskać tym bardziej będzie uparty. Życie z kimś kogo się nie akceptuje lub z kimś  kto nie akceptuje Ciebie jest do kitu. Przy Twoim stosunku do niego kompletnie nie jarze uporu co do kontynuacji związku. Bierzesz co dają albo odpuść, bo zameczysz siebie i jego.

"Gdy się kogoś kocha, to kocha się całego człowieka, takiego jaki jest, a nie takiego, jakim by się go mieć chciało."
Lew Tołstoj

90

Odp: gdy on ma " za dużo " koleżanek

Wydaje mi się że jego nastawienie też jest problemem i utrudnia tworzenie udanego związku, nie wiem jak dokładnie wygląda rozmowa w Twoim wykonaniu, ale odpowiedzi typu "rób se co chcesz" nie zapowiadają dobrej komunikacji w przyszłości, a to ważny element udanego małżeństwa i dobrych relacji rodzinnych.

91

Odp: gdy on ma " za dużo " koleżanek

Anulka, a jak wyglądają te kompromisy w Twoim wykonaniu? Tak jak nam opisałaś stronę wcześniej, że mu czegoś zabraniasz i oczekujesz dostosowania się? To nie kompromis tylko terror.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

92

Odp: gdy on ma " za dużo " koleżanek
Lady Loka napisał/a:

Anulka, a jak wyglądają te kompromisy w Twoim wykonaniu? Tak jak nam opisałaś stronę wcześniej, że mu czegoś zabraniasz i oczekujesz dostosowania się? To nie kompromis tylko terror.

Żeby była jasność j jemu tego nie zabraniam tylko mówię ,że mi się niepodoba . Na samym początku znajomości w każdy piątek wyłaził na piwo mając mnie gdzieś ..no może dwa razy się wysilil i zrezygnował z piwa .. Skończyło się to tak ,że chodzimy w piątek na piwo razem o ile ja mam też ochotę i z naszymi znajomymi . Jak nie mam ochoty idzie sam . Nie każe mu przecież w domu siedzieć albo daje szlaban do 22..
Tak samo za każdym razem to ja do niego przyjeżdżam a nie on do mnie . Jakoś tak wyszlo ...Na początku minto nie pezeszkadalo ,ale ile można się pakować i jeździć ....
Już chyba najgorsza w tym wszystkim jest to ,że mimo moich ustępstw on to ciągle na swoje nagina a jak mówię ,że coś mi nie pasuje to faktycznie zmienia to ,ale po wielkich fochCh .

93

Odp: gdy on ma " za dużo " koleżanek
Anulka1987 napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

Anulka, a jak wyglądają te kompromisy w Twoim wykonaniu? Tak jak nam opisałaś stronę wcześniej, że mu czegoś zabraniasz i oczekujesz dostosowania się? To nie kompromis tylko terror.

Żeby była jasność j jemu tego nie zabraniam tylko mówię ,że mi się niepodoba . Na samym początku znajomości w każdy piątek wyłaził na piwo mając mnie gdzieś ..no może dwa razy się wysilil i zrezygnował z piwa .. Skończyło się to tak ,że chodzimy w piątek na piwo razem o ile ja mam też ochotę i z naszymi znajomymi . Jak nie mam ochoty idzie sam . Nie każe mu przecież w domu siedzieć albo daje szlaban do 22..
Tak samo za każdym razem to ja do niego przyjeżdżam a nie on do mnie . Jakoś tak wyszlo ...Na początku minto nie pezeszkadalo ,ale ile można się pakować i jeździć ....
Już chyba najgorsza w tym wszystkim jest to ,że mimo moich ustępstw on to ciągle na swoje nagina a jak mówię ,że coś mi nie pasuje to faktycznie zmienia to ,ale po wielkich fochCh .

A jakie są te Twoje ustępstwa?
Kompromis to nie jest to, że Ty mu mówisz, że coś Ci nie pasuje i on musi to zmienić. Kompromis to spotkanie się w połowie drogi, a tymczasem ja nie widzę tutaj żadnych Twoich ustępstw i kroków w jego stronę.
Dlaczego miałby nie chodzić na piwo w piątki? Planowałaś wtedy coś innego dla Was? Czy to było na zasadzie "nie podoba mi się" ale jedyną alternatywą było siedzenie w domu?
No i co w tym złego, że jak nie masz ochoty to idzie sam? Ma z Tobą w domu siedzieć? Robicie chociaż coś razem, czy dla Ciebie jest tylko to ważne, że on został w domu?

Jaką macie od siebie odległość, że tak bardzo musiałaś się do niego pakować?

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

94

Odp: gdy on ma " za dużo " koleżanek

Kompromisy to są dobre, o ile można to tak nazwać, gdy się ma 20 lat małżeństwa i trójkę dzieci.
Z kompromisu nikt nie jest zadowolony .

95

Odp: gdy on ma " za dużo " koleżanek
Lady Loka napisał/a:

No i co w tym złego, że jak nie masz ochoty to idzie sam? Ma z Tobą w domu siedzieć? Robicie chociaż coś razem, czy dla Ciebie jest tylko to ważne, że on został w domu

No nie ma w tym nic złego ! Było źle jak wybierał za każdym razem wyjścia . Były ważniejsze ode mnie ... Proszę o czytanie ze zrozumieniem. Zaczął mnie zapraszać poznałam jego znajomych a jak ja nie mam ochoty iść z nim idzie sobie sam . Nie mam nic przeciwko. Oczywiście wolałabym spędzić romantyczny wieczór we dwoje . Chociaż raz na jakiś czas ,ale tego nie ma . Kompromis to wg mnie sytuacja 2 weekendy razem w domu ,2 weekendy jego ze znajomymi na miesiąc ..ale niestety to nie jest kompromis tylko moje ustępstwo .
Mieszkamy 13 km od siebie w jednym mieście .

96

Odp: gdy on ma " za dużo " koleżanek

Hmm... jeśli odnosisz się do swojej wypowiedzi :

"Kompromis to wg mnie sytuacja 2 weekendy razem w domu ,2 weekendy jego ze znajomymi na miesiąc ..ale niestety to nie jest kompromis tylko moje ustępstwo ."

to przeczysz sama sobie.Bo to właśnie jest kompromis. W myśl tego kompromis to tylko Twoje ustępstwo.
Zdecyduj się może , co w takim kompromisie jest jest dla Ciebie nie do przyjęcia?

97

Odp: gdy on ma " za dużo " koleżanek
Edmund Dantes napisał/a:

Hmm... jeśli odnosisz się do swojej wypowiedzi :

"Kompromis to wg mnie sytuacja 2 weekendy razem w domu ,2 weekendy jego ze znajomymi na miesiąc ..ale niestety to nie jest kompromis tylko moje ustępstwo ."

to przeczysz sama sobie.Bo to właśnie jest kompromis. W myśl tego kompromis to tylko Twoje ustępstwo.
Zdecyduj się może , co w takim kompromisie jest jest dla Ciebie nie do przyjęcia?

No Nie jest to kompromis ponieważ weekendy u mnie się nie zarządzają.  Zawsze znajdzie się jakąś wymówka żeby on nie przyjechał do mnie. Źle to napisałam  faktycznie.  Mogło wydać się nielogiczne.

98

Odp: gdy on ma " za dużo " koleżanek

Właściwie macie tutaj dużo racji . Pogadaliśmy sobie ,gdzieś tam lżej mi jak powiedziałam co mi się nie podoba ,ale ...intuicyjny racja nie zabronię mu sienspotuakc z kimś kogo zna 10 lat i dłużej . On nie jest moja własnością. Bardzo bym chciała żeby wszystko było po mojej myśli a gdy tak nie jest wpadam w dziwny nastrój ,ciężko się z tym pogodzić . Trochę jest w tym wszystkim mojej winy bo sobie coś ułożyłam w głowie i jak to odbiega od normy jestem zła. Postaram się to zmienic i dla tego zwlazku i dla siebie i ma przyszłość .

99

Odp: gdy on ma " za dużo " koleżanek

No i stało się tak jak ktoś tutaj napisał on miał dość moich ciągłych kontroli i urwał kontakt . Chyba faktycznie stało się tak ,że oboje patrzymy na 1 rzecz inaczej, co dla niego jest normą I sensem życia dla mnie patologia i nie mam zamiaru znosić co tygodniowego wypijania 10 piw bo ja czegoś innego oczekuje od życia.
Skupilam się na sobie i na zniwelowaniu mojej tokstycznosci . Przyznaję chociaż z bólem, że go kontrolowalam, wypisywalam elaboraty jaki powinien być.  Przyznałam przed sobą i przed nim ,że jestem toksyczna osoba ,muszę podjąć terapię i nie mogę z nim być.  Poza tym nie odpowiada mi jego styl bycia więc jaki to ma sens..
On jednak nie zniknął mimo to z mojego życia, najpierw urwał kontakt A potem wrócil. Nie spotyka się ze mną, ale dzwoni i mówi, że pojedziemy nad wodę, pojedziemy w góry, na wakacje...,że on wcale nie chce ode mnie odpoczywać to nie o to chodzi..Dziś byliśmy umówieni, ale oczywiście zapil wczoraj I odmówił bo kac. Znowu się wściekłam, znowu kłótnia,znowu powiedziałam, że ja jestem toksyczna ,zle reaguje I muszę być sama dla dobra wszystkich facetów na świecie, z którym I potencjalnie mogła bym być..A poza tym chamsku mnie wystawił.
Nie rozumiem jego zachowania ,mówi, że mnie kocha A jednocześnie olewa .
Ja wiem ,że nie wylecze się ze swojej tokstycznosci jak będzie on . Działa ba mnie jak plachta na byka . Potem pisze do niego eseje pod wpływem złych emocji..
Nie wiem naprawdę co z nim nie tak, że nie odchodzi.  Mówię wprost ,że koniec A on się znowu uaktywnia .
Nie wiem czy to miłość z jego strony czy jakąś podla gra A jednocześnie trudno zerwać kontakt skoro on się odzywa A ja nie jestem konsekwenta.

100 Ostatnio edytowany przez nudny.trudny (2019-06-17 05:29:46)

Odp: gdy on ma " za dużo " koleżanek

Nie masz obowiązku wytrzymywania ciągłego stanu pod wpływem alkoholu, w dalszej przyszłości taki nałóg mógłby mieć jeszcze gorsze skutki dla życia w małżeństwie czy życia rodzinnego z dziećmi, 10 piw tygodniowo to 500 rocznie, czyli około 4000 zł na rok (cena 1 piwa to 8 zł chociażby na karcie menu w wagonie restauracyjnym, ale w różnych miejscach ceny mogą się różnić). Nie sądzę żeby wina była tylko po Twojej stronie, nawet powiedziałbym więcej, moim zdaniem niestety większość niepowodzeń wynikała z jego działań, zaniechań lub braku dobrych chęci. Oczywiście terapia na pewno ma szansę być pomocna, dlatego doradzę zrealizować ten pomysł.

101

Odp: gdy on ma " za dużo " koleżanek

nie wiem czy to dokładnie 10 piw bo mu nie wyliczam. Wiem ,że jak wychodzimy na piwo 1 piątki i soboty kupuje sobie za każdym razem 5-6 i wszystko wypija, w  tygodniu raczej się nie widujemy więc tego nie wiem. Problem w tym ,że on stawia w koło siebie mur i nie docierają żadne argumenty. Już pomijam te koleżanki , ja jego piciem jestem przerażona. Wydaje mi się,że nawet jeśli to żadna z tych koleżanek o ile jest normalna też by tego nei zniosła. Co to za życie , przychodzi weekend a on na kacu do 12-13 minimum , potem się pokręci i noc znowu w palnik. Czaem się wyrwiemy gdzieś na rower bo oboje lubimy i to wszystko.
Ja z kolei mam coś z głową i mam wrażenie ,że MUSZĘ jego kontrolować, że jak tego nie będę robić on odejdzie, znajdzie lepszą opcję. Stało się odwrotnie miał już dość mojego biadolenia sad Przykro mi bo któregoś razu pracował do późna , wyłączył telefon a ja mu jazdę,że pewnie pije już. Faktycznie to było kilka razy , ze neisłusznie go posądziłam i jest mi z tego powodu bardzo głupio.
No,ale w zasadzie on tak robił dzwonił do mnie o 20 zaptać co słychać żeby już się nie kontaktować , potem 22 piwko koleżanki , koledzy...nie odbierał ode mnie telefonu.Nauczona złm doświadczeniem już za każdym razem go osądzałam.
Nie wiem po co ten stres , ta kontrola, potrzeba monitorowania co robi itd jak jakas obsejsa , na pewno jego też to krzywdzi i nie rozumiem czemu wobec tego nie chce odejść.

102

Odp: gdy on ma " za dużo " koleżanek

Zaufanie w związku to podstawa, nikt nie lubi być kontrolowany. On faktycznie dawał Ci powody do tego aby mu nie ufać przez liczne koleżanki i dużo alkoholu. Czy faceta który nie robi takich rzeczy i generalnie Ci odpowiada też byś kontrolowała...? Też miałabyś obawy że coś złego się dzieje gdyby nie odzywał się przez parę godzin..?

A dlaczego nie chce odejść... może zostałaś jedną z jego koleżanek? Zastanów się lepiej dlaczego Ty nie chcesz odejść..? Jak ze mną dziewczyna zerwała to zaczęła mnie kompletnie ignorować i w sumie dobrze wyszło dla nas obojga.

103

Odp: gdy on ma " za dużo " koleżanek
Szkot napisał/a:

kontrolowała...? Też miałabyś obawy że coś złego się dzieje gdyby nie odzywał się przez parę godzin..?

wydaje mi się,że ta. Tzn to nie jest tak ,że kontroluje , wydzwaniam ..nie nie. Tylko wewnątrz czuje niepokój , po prostu nie ufam. Z każdym było by tak samo , czułabym taki niepokój właśnie. Tutaj jednak chyba bardziej bo mnie zawiódł i niestety rózne rzeczy wypominam , których jak twierdzi nie zrobił.
Nie wiem czemu nie chce odejść. Mówi ,że nie chce żebym pisała oskarżycielskich wiadomości na fb do niego. Jak jesteśmy razem to jest w porządku a potem pisze co mi się nie podoba. Chyba faktycznie tak jest , zachowuje się głupio i dziecinnie,ale wpost też nie raz mówiłam ,że takie picie mi się nei podoba.
W końcu załamałam nad tym ręcę i postanowiłam odejść. Pierwszy weekend spędziliśmy osobno i nie czuje braku. Wstałam rano wypiczęta, poszłam nad wodę na cay dzien...niedzielę spędziłąm w swoim domu czytając książki. Dawno tak nei wypoczęłąm , z nim to spanie do 13 ,potem bania wieczorem.
Wg niego nie wyobraża sobie żeby mnie nie było a jednocześnie przeszkadza ,ze " marudzę " , zmienić się nie chce

104

Odp: gdy on ma " za dużo " koleżanek

Jak dla mnie wychować, zmienić itp to można własne dzieci które błądzą, uczą się życia... dorosłych ludzi lepiej po prostu dobierać według tego co nam odpowiada a co nie.

105

Odp: gdy on ma " za dużo " koleżanek

Niekocznie musi tak byc w kazdym twoim zwiazku. Ja np tylko w jednym swoim związku czułam niepokój, i chęć kontrolowania podobnie jak ty. Facet zresztą w zachowaniu był podobny do Twojego. W weekend  zawsze alkohol, niedziela na kacu. Spotykanie się najlepiej tylko w weekend. Potem doszło jego codziennie picie wina do obiadu I kolacji. Usprawiedliwiał sam siebie, że to po by być zdrowszym. Umawiał się ze mną, po czym zajezdzał do szwagra, który go czestowa alkoholem, i zapominał o mnie , A ja czekałam...martwiac się czy cos się nie stało. Bo mial w zwyczaju nie odbierac telefonu, gdy wiedział, ze nie zrobil tego co mi obiecywał. Ale wg niego tylko się czepialam, mimo, że dusilam to w sobie i milczalam na ten temat, jednak widać było I czuć, że mi zwyczajnie przykro i smutno. I to go wkurzalo. Teraz gdy jestem w innym związku ani przez chwilę nie zachowuje się tak jak w poprzednim I nie czuje tego niepokoju. A też myślałam, że to we mnie siedzi, że to ja za dużo oczekuje. Nie myśl o sobie aż tak źle:) przez tego faceta nabawilabyś się nerwicy tylko;) sama widzisz, że bez niego jesteś spokojna i odpoczywasz:)

106

Odp: gdy on ma " za dużo " koleżanek

mi się wydaję wręcz ,że u niego to nałóg. Przychodzi weekendi słyszę " muszę " piwo . Stwarza okazje tylko do picia tego piwa no i palenia. Niby taki spokojny i wyluzowany a paznokcie obgryzione do krwi.Nie raz słyszałam jak się wydarł o nic na babcię i mamę. On mi mówi,że to ja jestem nerwowa i robię wszystko żeby było między nami źle. To prawda to nerwica nad którą nie panuje. Pisze mu długie wiadomosci co mi sie nie podoba sad To dziecinada , wiem...
Z drugiej strony mówiłam nie raz,że nie podoba mi się to. Dlaczego wypicie 7 piw jest ważniejsze i jest większym osiągnięciem niż romantyczny wieczór ze mną.
Nie mówię żeby całkiem rezygnował ,ale częściowo ... skoro nie umie sie ograniczyć do 1 dnia w tygodniu nawet jest to prawdopodobnie nałóg.

107

Odp: gdy on ma " za dużo " koleżanek

Z tego co piszesz faktycznie może to być nałóg: regularne upijanie się i towarzystwo do imprezowania na to wskazują. Ciesz się że nie pojawiło się dziecko, wtedy dopiero miałabyś problem. Wydzieranie się na babcię i mamę wkrótce mogłoby zamienić się w wydzieranie się na Ciebie i dziecko.

Myślę że potrzebujesz faceta dla którego będziesz najważniejsza, nastawiłaś się na niego ale on niestety tego Ci nie daje i nie da, stąd Twoja frustracja i znerwicowanie. On chce pić i imprezować, nie zmienisz tego.

108

Odp: gdy on ma " za dużo " koleżanek
Szkot napisał/a:

nastawiłaś się na niego ale on niestety tego Ci nie daje i nie da, stąd Twoja frustracja i znerwicowanie.

ja jemu 100 x mówiłam  o tym i byłoby mi łatwiej jakby się nie odzywał. On urwał kontakt a potem wrócił ze wzmożoną siłą. To jest gorzej bo wiadomo kto chce być sam  sad były między nami uczucia.

109

Odp: gdy on ma " za dużo " koleżanek
Anulka1987 napisał/a:
Szkot napisał/a:

nastawiłaś się na niego ale on niestety tego Ci nie daje i nie da, stąd Twoja frustracja i znerwicowanie.

ja jemu 100 x mówiłam  o tym i byłoby mi łatwiej jakby się nie odzywał. On urwał kontakt a potem wrócił ze wzmożoną siłą. To jest gorzej bo wiadomo kto chce być sam  sad były między nami uczucia.

Może wreszcie Ty urwij kontakt?

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

110

Odp: gdy on ma " za dużo " koleżanek

pewnie dlatego bo do końca nie chcę..czekam aż się jakiś cud wydarzy może , nie wiem sad

Posty [ 56 do 110 z 119 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » gdy on ma " za dużo " koleżanek

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018