Czy ktoś też miał kiedyś takiego pecha do facetów? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Czy ktoś też miał kiedyś takiego pecha do facetów?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 25 ]

Temat: Czy ktoś też miał kiedyś takiego pecha do facetów?

Spróbuję w jak największym skrócie opisać mój problem. Może znajdzie się tu ktoś, kto miał podobnie.
Zacznę od okresu dojrzewania aż do pełnoletniości.
No więc w gimnazjum był chłopak, w którym się podkochiwałam, ale byłam nieśmiała, bałam się zagadać, a to taki klasowy śmieszek i łobuz. Potem poszłam do liceum. Przez praktycznie całe liceum nie spodobał mi się bardziej żaden chłopak. No z małymi wyjątkami np na wakacjach, ale to nic poważnego. Po liceum poszłam na studia. Tam poznawałam różnych chłopaków. Często już dorosłych, takich kilka lat starszych ode mnie. Od 1 roku studiów starałam się chodzić na jakieś imprezy i randki. Wielu chłopaków mówiło mi otwarcie, że chciałoby czegoś więcej. Widziałam, jak patrzą na mnie tzw "maślanymi oczami". Problem w tym, że żaden nie podobał się mi. Albo w jego charakterze coś nie grało albo w wyglądzie i charakterze. Jednak to nie tak, że jestem wybredna. Było kilku takich, którzy spodobali mi się bardziej. No wiecie, motylki w brzuchu, przyspieszone bicie serca, onieśmielenie w jego obecności- miałam tak przy kilku, w tym ostatni był nawet z mojego roku. Niestety żaden z nich mi uczuć nie odwzajemnił. Nie musiałam robić nawet pierwszego kroku. Po głębszym dochodzeniu dowiadywałam się, czy to od nich czy przez wspólnych znajomych, że oni mają dziewczyny, więc odpuszczałam.
Tylko teraz jestem już na 3 roku, niedługo skończę 22 lata a mam praktycznie zerowe doświadczenia miłosne. Niejedna nastolatka jest bardziej doświadczona niż ja. Ja niestety nie miałam chłopaka, przez co nie miałam partnera seksualnego. Generalnie jestem osobą szanującą się, ale w zeszłym roku, jeden mój kolega z uczelni chciał mnie tylko zaciągnąć do łóżka. Nie zależało mu na mnie tylko na moich kobiecych walorach. Normalnie bym odmówiła, ale było lato, ciepło, wypiłam kilka drinków, on mnie zaczął rozbierać. Co prawda nie udało mu się mnie zaliczyć, bo w odpowiednim momencie powiedziałam "stop", ale i tak do jakiegoś tam zbliżenia doszło (nie będę bardziej opisywać, bo nie o to chodzi). Mimo że powinnam się wstydzić, że dałam się mu podejść, to nie żałuję, bo inaczej nie wiedziałabym, jak to jest nawet przed kimś nago stać, więc nie żałuję, bo jest to jednak dla mnie jakieś tam doświadczenie.
Jednak wracając do tematu od wielu wielu lat (od początku liceum, chociaż w gimnazjum chyba też) wmawiam sobie, że muszę poczekać, że jak nie ten to inny. Tylko kurczę ile można sobie tak wmawiać. U mnie w otoczeniu nie ma presji. Nikt mnie nie naciska, o nie. Mam porządnych ludzi np. na roku. Jednak spora ich część jest w związkach. Czasem mi żal serce ściska jak widzę, że kolejna koleżanka wyjeżdża na weekend do chłopaka. Albo jak chłopak koleżanki z grupy przyszedł z nią na trudny egzamin, wspierał ją i czekał pod salą- to było takie urocze. Sama robię wrażenie silnej kobiety, ale czasem potrzebuję wsparcia, przytulenia i ciepłego słowa. A rodzice to jednak nie to samo, choć mam w nich wsparcie, jednak inne na pewno niż w chłopaku.
Także ja podobam się chłopakom. Potrafię się spotykać z chłopakami, ale ja np widuję się z kilkoma z nich a ten, który mi się podoba akurat jest zajęty i przechodzi koło mnie obojętnie. Aż żal mi tych chłopaków, którzy do mnie poczują więcej, bo oni się starają a ja wzdycham do innego. Tylko co ja na to poradzę?
Przepraszam za chaos i taki długi wywód, ale musiałam się wygadać
Czy któraś z Was też tak miała?
Ja wiem, że dla niektórych Pań 22 lata to młody wiek, to wcześnie, ale sama znam dziewczynę, która całe życie poświęciła nauce, potem przyszły 30 ste urodziny, dosłownie było "polowanie" na faceta. W ciągu roku, ledwo go znając wyszła za mąż, szybko zaszła w ciążę.....ja czegoś takiego bym nie chciała a boję się, że tak właśnie skończę. Wiecie, co innego, jak się już miało chłopaka i się jest singlem nawet kilka lat. Jednak ja osobiście przyznaję, że mam błędne wyobrażeni o związkach. No bo skąd mam wiedzieć, jak wygląda związek? Ja znam tylko z filmów i z opowieści koleżanek, a koleżanki o swoich chłopakach mówią tak:"mój Filipek jest taki kochany, tak bardzo mi pomaga...." albo "Mój Adaś i ja jesteśmy tak zgraną parą..."- ja nie chcę a muszę tego słuchać, przy czym nie jest mi smutno, gdy to słyszę, ale czasem, jak mam doła to wtedy takie teksty mi się przypominają i bardzo we mnie uderzają
Czy ktoś miał też tak?

Zobacz podobne tematy :

2 Ostatnio edytowany przez Melasia (2019-03-17 01:54:56)

Odp: Czy ktoś też miał kiedyś takiego pecha do facetów?

Ze mna bylo tak, ze tez od zawsze jak sie komus bardzo podobalam, to on apurat mi nie. i na odwrot. Pierwszy moj chlopak tak bardzo sie staral, ze w koncu zgodzilam sie z nim chodzic a sex wyszedl sam z siebie rowniez dlatego, ze on sie postaral. Z drugim bylo tak samo. Latwo bylo mi z nim zerwac, bo niewiele czulam. Od tego zerwania minelo 7 dlugich lat. Juz mi sie nie chcialo wchodzic w takie zwiazki choc ciagle sie ktos kolo mnie krecil. Az 2 miesiace temu mijalam Go na schodach i strzelilo nas oboje! Nie rozumialam tego, tak kiedy kilka dni pozniej go poznalam to bylo tak jakbym spotkala kogos dobrze mi znanego, tylko nie widzianego dawno. Na dzien dzisiejszy ten chlopak zostawil dla mnie wszystko, a ja go nie zawiode. Wiem, po prostu wiem, ze to ten! Wiedzialam odkad go zobaczylam. I mysle, ze Ty tez spotkasz tego wlasciwego, tylko musisz byc otwarta. Ps przepraszam za brak polskich znakow
I musze dodac, ze mam 35 lat

3

Odp: Czy ktoś też miał kiedyś takiego pecha do facetów?
szalonadora13 napisał/a:

Spróbuję w jak największym skrócie opisać mój problem. Może znajdzie się tu ktoś, kto miał podobnie.
Zacznę od okresu dojrzewania aż do pełnoletniości.
No więc w gimnazjum był chłopak, w którym się podkochiwałam, ale byłam nieśmiała, bałam się zagadać, a to taki klasowy śmieszek i łobuz. Potem poszłam do liceum. Przez praktycznie całe liceum nie spodobał mi się bardziej żaden chłopak. No z małymi wyjątkami np na wakacjach, ale to nic poważnego. Po liceum poszłam na studia. Tam poznawałam różnych chłopaków. Często już dorosłych, takich kilka lat starszych ode mnie. Od 1 roku studiów starałam się chodzić na jakieś imprezy i randki. Wielu chłopaków mówiło mi otwarcie, że chciałoby czegoś więcej. Widziałam, jak patrzą na mnie tzw "maślanymi oczami". Problem w tym, że żaden nie podobał się mi. Albo w jego charakterze coś nie grało albo w wyglądzie i charakterze. Jednak to nie tak, że jestem wybredna. Było kilku takich, którzy spodobali mi się bardziej. No wiecie, motylki w brzuchu, przyspieszone bicie serca, onieśmielenie w jego obecności- miałam tak przy kilku, w tym ostatni był nawet z mojego roku. Niestety żaden z nich mi uczuć nie odwzajemnił. Nie musiałam robić nawet pierwszego kroku. Po głębszym dochodzeniu dowiadywałam się, czy to od nich czy przez wspólnych znajomych, że oni mają dziewczyny, więc odpuszczałam.
Tylko teraz jestem już na 3 roku, niedługo skończę 22 lata a mam praktycznie zerowe doświadczenia miłosne. Niejedna nastolatka jest bardziej doświadczona niż ja. Ja niestety nie miałam chłopaka, przez co nie miałam partnera seksualnego. Generalnie jestem osobą szanującą się, ale w zeszłym roku, jeden mój kolega z uczelni chciał mnie tylko zaciągnąć do łóżka. Nie zależało mu na mnie tylko na moich kobiecych walorach. Normalnie bym odmówiła, ale było lato, ciepło, wypiłam kilka drinków, on mnie zaczął rozbierać. Co prawda nie udało mu się mnie zaliczyć, bo w odpowiednim momencie powiedziałam "stop", ale i tak do jakiegoś tam zbliżenia doszło (nie będę bardziej opisywać, bo nie o to chodzi). Mimo że powinnam się wstydzić, że dałam się mu podejść, to nie żałuję, bo inaczej nie wiedziałabym, jak to jest nawet przed kimś nago stać, więc nie żałuję, bo jest to jednak dla mnie jakieś tam doświadczenie.
Jednak wracając do tematu od wielu wielu lat (od początku liceum, chociaż w gimnazjum chyba też) wmawiam sobie, że muszę poczekać, że jak nie ten to inny. Tylko kurczę ile można sobie tak wmawiać. U mnie w otoczeniu nie ma presji. Nikt mnie nie naciska, o nie. Mam porządnych ludzi np. na roku. Jednak spora ich część jest w związkach. Czasem mi żal serce ściska jak widzę, że kolejna koleżanka wyjeżdża na weekend do chłopaka. Albo jak chłopak koleżanki z grupy przyszedł z nią na trudny egzamin, wspierał ją i czekał pod salą- to było takie urocze. Sama robię wrażenie silnej kobiety, ale czasem potrzebuję wsparcia, przytulenia i ciepłego słowa. A rodzice to jednak nie to samo, choć mam w nich wsparcie, jednak inne na pewno niż w chłopaku.
Także ja podobam się chłopakom. Potrafię się spotykać z chłopakami, ale ja np widuję się z kilkoma z nich a ten, który mi się podoba akurat jest zajęty i przechodzi koło mnie obojętnie. Aż żal mi tych chłopaków, którzy do mnie poczują więcej, bo oni się starają a ja wzdycham do innego. Tylko co ja na to poradzę?
Przepraszam za chaos i taki długi wywód, ale musiałam się wygadać
Czy któraś z Was też tak miała?
Ja wiem, że dla niektórych Pań 22 lata to młody wiek, to wcześnie, ale sama znam dziewczynę, która całe życie poświęciła nauce, potem przyszły 30 ste urodziny, dosłownie było "polowanie" na faceta. W ciągu roku, ledwo go znając wyszła za mąż, szybko zaszła w ciążę.....ja czegoś takiego bym nie chciała a boję się, że tak właśnie skończę. Wiecie, co innego, jak się już miało chłopaka i się jest singlem nawet kilka lat. Jednak ja osobiście przyznaję, że mam błędne wyobrażeni o związkach. No bo skąd mam wiedzieć, jak wygląda związek? Ja znam tylko z filmów i z opowieści koleżanek, a koleżanki o swoich chłopakach mówią tak:"mój Filipek jest taki kochany, tak bardzo mi pomaga...." albo "Mój Adaś i ja jesteśmy tak zgraną parą..."- ja nie chcę a muszę tego słuchać, przy czym nie jest mi smutno, gdy to słyszę, ale czasem, jak mam doła to wtedy takie teksty mi się przypominają i bardzo we mnie uderzają
Czy ktoś miał też tak?


Znam faceta atrakcyjnego za którym szaleje mnóstwo dziewczyn i ma już 37 lat i nadal nikogo nie spotkał i wygląda na to że bedzie kawalerem. Więc nie panikuj.... 22 lata to młody wiek... a z tymi związkami to jest różnie i przeważnie to jest problem. Ciesz się póki jesteś wolna bo potem mając faceta już tak nie bedzie. Ciesz się że masz spokój bo potem czekają ci się sprzeczki i kłótnie.

4

Odp: Czy ktoś też miał kiedyś takiego pecha do facetów?

Czekać mozna długo, poczytaj wątki rossanki.

5

Odp: Czy ktoś też miał kiedyś takiego pecha do facetów?
Melasia napisał/a:

Wiem, po prostu wiem, ze to ten! Wiedzialam odkad go zobaczylam.

Spotkasz następnego i będziesz już wiedzieć, że to jednak tamten :-D

6

Odp: Czy ktoś też miał kiedyś takiego pecha do facetów?
szalonadora13 napisał/a:

przez co nie miałam partnera seksualnego. Generalnie jestem osobą szanującą się, ale w zeszłym roku, jeden mój kolega z uczelni chciał mnie tylko zaciągnąć do łóżka. Nie zależało mu na mnie tylko na moich kobiecych walorach. Normalnie bym odmówiła, ale było lato, ciepło, wypiłam kilka drinków, on mnie zaczął rozbierać. Co prawda nie udało mu się mnie zaliczyć, bo w odpowiednim momencie powiedziałam "stop"

Powiedziałaś stop bo ? wystraszyłaś się ? widocznie on nie był w stanie doprowadzić Ciebie do stanu abyś jednak uległa, czyli nie był Ciebie wart.
ja też uważałam się za strachliwą, a jednak już 5 partnerów miałam

Zarejestrowałam się na netkobiety gdyż badam zjawiska.
Wypowiedzi nakierunkowują mnie w temacie.

7

Odp: Czy ktoś też miał kiedyś takiego pecha do facetów?
karolinadd napisał/a:
szalonadora13 napisał/a:

przez co nie miałam partnera seksualnego. Generalnie jestem osobą szanującą się, ale w zeszłym roku, jeden mój kolega z uczelni chciał mnie tylko zaciągnąć do łóżka. Nie zależało mu na mnie tylko na moich kobiecych walorach. Normalnie bym odmówiła, ale było lato, ciepło, wypiłam kilka drinków, on mnie zaczął rozbierać. Co prawda nie udało mu się mnie zaliczyć, bo w odpowiednim momencie powiedziałam "stop"

Powiedziałaś stop bo ? wystraszyłaś się ? widocznie on nie był w stanie doprowadzić Ciebie do stanu abyś jednak uległa, czyli nie był Ciebie wart.
ja też uważałam się za strachliwą, a jednak już 5 partnerów miałam

To znaczy z tym chłopakiem to dziwna sytuacja była. On chciał mnie tylko zaciągnąć do łóżka. Co prawda ja też nie chciałam niczego więcej. On mnie pociągał, ale nic więcej. Wtedy mnie tylko rozebrał, podotykał i powiedział, że ma prezerwatywy. Wtedy uciekłam, bo to był kolega z grupy i bałam się, że rozgada na całą uczelnię, że mnie zaliczył i jaka jestem łatwa. No ale nago mnie widział, mimo wszystko nie rozgadał tego (wiedziałabym, jakby coś takiego miało miejsce, doszły by mnie słuchy). Jakiś miesiąc później jednak się odważyłam, chciałam tylko zbliżenia intymnego, ale on odpisał, że wyjeżdża częściej (czyli co tydzień) do domu na weekendy i nie ma jak się spotkać. Ja sądzę, że to była wymówka, tylko nie wiem dlaczego. Dziewczyny nie miał, więc to nie o to chodzi. Przeszło mi przez myśl, że może jak już widział mnie nago to już mu nie zależy. No ale sama do niego napisałam z pytaniem: "czy chcesz dokończyć nasze ostatnie spotkanie" i bardzo mnie to zdziwiło, że odmówił. No chyba że miał faktycznie ważne powody cotygodniowych powrotów do domu...
Mimo tego czasem jak się czyta określenie "swędzi cię [cenzura, więc nie napiszę]" to ja tak się czuję. Od wielu miesięcy przechodzi mi przez myśl, że gdyby trafił się ktoś, kto by mnie pociągał seksualnie (nie to że miłość, tylko sam pociąg) to bym się z nim przespała. Jestem w takim wieku, że roznoszą mnie hormony. Mam ochotę pokazać się komuś nago (taki mój fetysz), chciałabym, żeby mnie ktoś "tam" podotykał. W zeszłym roku byłam na fitnessie. Instruktor bardzo wymownie dał mi do zrozumienia, że chce się ze mną przespać. Wtedy mnie to obrzydziło, bo facet był 2 razy starszy. Jednak teraz, z perspektywy czasu zgodziłabym się na takie luźne zobowiązanie, bo facet mimo że dużo starszy to bardzo przystojny, tylko wtedy chciałam być "damą" i "dorosłą" i nie zgodziłam się (jakby damy i dorosłe nie uprawiały seksu).
Podsumowując: jestem niewyżyta. Nawet myślałam o relacji friends with benefits, bo nie jestem super emocjonalnym człowiekiem (ten chłopak, który mnie widział nago, nic do niego nie czułam, nie miałam za złe, że on chciał tylko jednego, bo ja od niego tak samo), ale nie bardzo jest z kim, a wprost to ciężko powiedzieć
Matko, przepraszam za ten wywód

8

Odp: Czy ktoś też miał kiedyś takiego pecha do facetów?
foggy napisał/a:

Czekać mozna długo, poczytaj wątki rossanki.

Ktos mnie widzę wywołał. .
Co do zwiazkow, jeden spotka kogoś prędzej,  inny pozniej , a jeszcze inny wcale.  Tak to już jest.

gg 48623644

9

Odp: Czy ktoś też miał kiedyś takiego pecha do facetów?

Kochani! Byłam ciekawa opinii innych osób, zadałam pytanie, ale administratorka pouczyła mnie, że to pytanie pasuje do tego wątku, więc chciałam je tutaj zadać i proszę o opinie (z czystej ciekawości pytam)
Chodzi mi o relację Friend With Benefits
Ostatnio na youtube widziałam wiele takich filmików, głownie nakręconych przez dziewczyny. Były negatywnie nastawione do takich relacji. Anna Szlęzak uznała, że wtedy facet jest w idealnej sytuacji bo dostaje seks a nie musi się angażować a biedna dziewczyna wcześniej czy później się zakocha- tak ja to zrozumiałam, oczywiście było to powiedziane bardziej subtelnie. Inna youtuberka powiedziała mniej więcej to samo. Trochę mnie to oburzyło, bo to robienie z facetów bezduszne kukły pozbawione uczuć i chcące tylko seksu, a przecież facet tak samo się może tylko zakochać i ma uczucia.
Zastanawiam się sama, czy w taką relację nie wejść, ale jedyne czego się obawiam to tego, że facet będzie myślał, że jest ą ę bo mnie zdobył- wiecie zrobi się zarozumiały, że wyrwał laskę
Kilka miesięcy temu miałam taką sytuację, że kolega próbował mnie zaciągnąć tylko do łóżka. Rozebrał mnie, zaczął dotykać. Podobało mi się to, ale miałam jakiegoś moralniaka, że nie wypada, że przecież to tylko ze stałym partnerem, że to robienie z siebie prostytutki, że to mój kolega z grupy i będę żałować. Ubrałam się i wyszłam od niego. Po miesiącu jednak nadal o tym myślałam, napisałam do chłopaka, czy "nie chciałby dokończyć spotkania", ale on niestety już nie mógł, bo jak twierdził- wyjeżdżał do domu ze studiów (czy to prawda to nie wnikam, ale po co miałby kłamać).
Teraz jednak cały czas myślę o tej sytuacji, bo to był ostatni taki intymny moment i miałam dużo do roboty i nie myślałam nawet o seksie za dużo, bo byłam jeszcze w pracy i nie miałam czasu, jednak mam ochotę po prostu się z kimś przespać, a jestem typem "wiecznego singla". Tamten chłopak nie podobał mi się, ale pociągał mnie na swój sposób tak, że chciałam się przed nim rozebrać (bo nie mam tak do wszystkich, musi mi się ktoś fizycznie podobać)
Jednak myślę o tym i sama robię sobie wyrzuty, że przecież to oznaka nieszanowania się itp. Jakieś moralne wyrzuty sumienia
A co wy o tym sądzicie? Czy to jest w jakiś sposób nieszanowanie siebie?

10

Odp: Czy ktoś też miał kiedyś takiego pecha do facetów?

Czy ktoś mi powie o co chodzi moderatorom? Bo mi zamknęły 2 moje wątki, pisząc, że to jest podobne do tego tutaj, więc okej, ale zadałam pytanie zupełnie inne niż to tutaj a te mi ładują ostrzeżenie, że się nie stosuję do regulaminu, mimo że wszystko było zgodnie z regulaminem, który mówi, że nie należy powtarzać wątków a nie że ładuje się wszystko w jeden wątek- ktoś coś kojarzy w tej sprawie?

11

Odp: Czy ktoś też miał kiedyś takiego pecha do facetów?

a nie możesz wszystkiego pisać tutaj?
Wszystkie Twoje problemy wynikają ciągle z tego samego.
Masz do przepracowania problem i tyle.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

12

Odp: Czy ktoś też miał kiedyś takiego pecha do facetów?
szalonadora13 napisał/a:

Czy ktoś mi powie o co chodzi moderatorom? Bo mi zamknęły 2 moje wątki, pisząc, że to jest podobne do tego tutaj, więc okej, ale zadałam pytanie zupełnie inne niż to tutaj a te mi ładują ostrzeżenie, że się nie stosuję do regulaminu, mimo że wszystko było zgodnie z regulaminem, który mówi, że nie należy powtarzać wątków a nie że ładuje się wszystko w jeden wątek- ktoś coś kojarzy w tej sprawie?

Moderatorom chodzi o to, że nagminnie łamiesz regulamin.
Odśwież sobie punkt nr 4, dla ułatwienia przybliżę Ci jego brzmienie:

"Zabronione jest również tworzenie przez jednego Użytkownika kilku tematów o zbieżnej, ściśle ze sobą związanej problematyce, co znaczy, że gdy Użytkownik w jednym wątku porusza problem np. swoich trudności w kontaktach międzyludzkich, to nie może już założyć drugiego, ściśle z nim powiązanego, np. dotyczącego samotności."

Natomiast jeśli chcesz zapytać o co chodzi moderatorom, to pytaj moderatorów w wiadomości mailowej, a nie użytkowników forum.

The past cannot be changed,
forgotten, edited, or erased.
It can only be accepted.

13

Odp: Czy ktoś też miał kiedyś takiego pecha do facetów?

Okej dobrze dziewczyny, będę grzeczna i będę pisać wszystko tutaj. To może pomyliłam sobie po prostu strony, bo na wielu jest różny regulamin

A tak nie w temacie
Jak się cytuje wypowiedzi tutaj na portalu? Wiem, że jest opcja "cytuj", ale wtedy cytuje się cała odpowiedź 1 osoby, a widziałam u innych użytkowników, że da się pojedyncze zdania wielu osób w 1 poście zacytować. Wiem z regulaminu (chyba tego tutaj), że nie wolno zaśmiecać serwisu wieloma postami pod danym tematem, dlatego pytam

14

Odp: Czy ktoś też miał kiedyś takiego pecha do facetów?

Ja jestem w relacji FwB właśnie z kobietą w Twoim wieku i z takim samym doświadczeniem co Ty wink Ja się nie zakocham, dziewczyna jak się we mnie zakocha to usłyszy miłe "papa".
Ja tam zadowolony jestem. Sama decyduj czego chcesz bo nikt życia za Ciebie nie przeżyje smile

Introduce a little anarchy. Upset the established order, and everything becomes chaos.
I'm an agent of chaos...
[gg: 4329923]

15

Odp: Czy ktoś też miał kiedyś takiego pecha do facetów?
Harvey napisał/a:

Ja jestem w relacji FwB właśnie z kobietą w Twoim wieku i z takim samym doświadczeniem co Ty wink Ja się nie zakocham, dziewczyna jak się we mnie zakocha to usłyszy miłe "papa".
Ja tam zadowolony jestem. Sama decyduj czego chcesz bo nikt życia za Ciebie nie przeżyje smile

Zgłaszam moderacji. Ukryte anonse towarzyskie oraz reklama na forum stanowi ewidentne złamanie regulaminu big_smile

Oddam cnotę w dobre ręce.

16

Odp: Czy ktoś też miał kiedyś takiego pecha do facetów?
szalonadora13 napisał/a:

Jak się cytuje wypowiedzi tutaj na portalu? Wiem, że jest opcja "cytuj", ale wtedy cytuje się cała odpowiedź 1 osoby, a widziałam u innych użytkowników, że da się pojedyncze zdania wielu osób w 1 poście zacytować. Wiem z regulaminu (chyba tego tutaj), że nie wolno zaśmiecać serwisu wieloma postami pod danym tematem, dlatego pytam

robię tak: przewijając temat klikam ctrl+lewy przycisk myszki na każdej wypowiedzi którą chcę zacytować, w ten sposób każdy cytat otwiera się w nowej karcie. po przeczytaniu wszystkich postów w temacie mam otwartych kilka takich kart, kopiuję i wklejam w jedno miejsce, później odpowiadam na każdy cytat.

szalonadora13 napisał/a:

Czy ktoś miał też tak?

z mężczyznami na szczęście nie:D i z dziewczynami też nie:D co mogę napisać - masz 22/23 lata więc wiek 30 lat do którego nawiązujesz to odległa perspektywa. Mimo to jednak nie musisz traktować tego momentu jako granica przy której na pewno trzeba mieć stałego partnera (może męża) i zachodzić w ciążę. Pewnie spotkasz kogoś kto spodoba Ci się i nie będzie zajęty, wtedy możesz postarać się o nawiązanie kontaktu. Jeśli odwzajemni albo nawet Cię wyprzedzi i jako pierwszy zainicjuje kontakt, powinno być ok:)

"Poznacie ich po ich owocach":D

17

Odp: Czy ktoś też miał kiedyś takiego pecha do facetów?
nudny.trudny napisał/a:
szalonadora13 napisał/a:

Jak się cytuje wypowiedzi tutaj na portalu? Wiem, że jest opcja "cytuj", ale wtedy cytuje się cała odpowiedź 1 osoby, a widziałam u innych użytkowników, że da się pojedyncze zdania wielu osób w 1 poście zacytować. Wiem z regulaminu (chyba tego tutaj), że nie wolno zaśmiecać serwisu wieloma postami pod danym tematem, dlatego pytam

robię tak: przewijając temat klikam ctrl+lewy przycisk myszki na każdej wypowiedzi którą chcę zacytować, w ten sposób każdy cytat otwiera się w nowej karcie. po przeczytaniu wszystkich postów w temacie mam otwartych kilka takich kart, kopiuję i wklejam w jedno miejsce, później odpowiadam na każdy cytat.

szalonadora13 napisał/a:

Czy ktoś miał też tak?

z mężczyznami na szczęście nie:D i z dziewczynami też nie:D co mogę napisać - masz 22/23 lata więc wiek 30 lat do którego nawiązujesz to odległa perspektywa. Mimo to jednak nie musisz traktować tego momentu jako granica przy której na pewno trzeba mieć stałego partnera (może męża) i zachodzić w ciążę. Pewnie spotkasz kogoś kto spodoba Ci się i nie będzie zajęty, wtedy możesz postarać się o nawiązanie kontaktu. Jeśli odwzajemni albo nawet Cię wyprzedzi i jako pierwszy zainicjuje kontakt, powinno być ok:)

O dzięki za instrukcje! big_smile

To znaczy ja wiem, że wiek 30 lat to odległa perspektywa, ale nie dla mnie. Byłam w gimnazjum i powtarzałam sobie, że na chłopaka jestem za młoda. Liceum uważam za odpowiedni wiek do pierwszych miłości, niestety u mnie w liceum nie było zbyt wielu chłopaków (zdecydowana przewaga dziewczyn). W liceum miałam trochę problemów, bardzo chciałam mieć wtedy kogoś, z kim mogłabym wyjść na tzw randkę, poprzytulać się, takie nastoletnie zakochanie, które często widzę nawet teraz wokół siebie. No ale nikogo nie było. Odkąd skończyłam 16 lat powtarzałam sobie, że mam dużo czasu, że jestem młoda, że chociażby do studiów brakuje mi kilku lat. I co? Jestem na 3 roku i jak było tak jest, czyli minęło 6 lat a sytuacja nic a nic się nie zmieniła. Mało tego, ja wtedy prowadziłam pamiętnik, więc bardzo dobrze pamiętam tamten czas. Mimo że trochę czasu minęło, ja tamten sposób myślenia, tamta sytuacja, wszystko to pamiętam. Dlatego dla mnie 30 lat to nie jest odległa perspektywa, bo wiem z doświadczenia, że szybko zleci a niekoniecznie coś się musi zmienić. Poza tym już nawet nie o to chodzi. Zdecydowana większość ludzi ma jednak jakieś tam miłości w okresie szkolnym. Ja nie chcę przeżywać tego po 30stce. Czytałam kiedyś artykuł "dlaczego nie warto się wiązać ze swoją pierwszą miłością" i dziewczyna podawała tam logiczne argumenty, że po prostu nie mamy porównania, jak się z kimś żyje, co nie zawsze dobrze na nas wpływa.
Sama znam też taki przypadek: moja sąsiadka, starsza ode mnie o kilkanaście lat. Ja miałam 10-12 lat i pamiętam, że ona była już w połowie studiów. Studiowała trudny kierunek uważany za prestiżowy, potem zaczęła robić doktorat. Tyle że cały ten okres czasu ja pamiętam ją, że była sama, żadnego chłopaka. Potem miała 30ste urodziny i nagle się ocknęła, że jest sama i na szybko jej rodzice (dosłownie) znaleźli faceta, było swatanie, w ciągu kilku miesięcy ślub a rok później dziecko.
Ja nie chcę takiego czegoś, dla mnie taka sytuacja byłaby trochę krępująca, jakby mnie rodzice chcieli swatać a mnie już podpytywali, czy kogoś nie mam.
Mam sporo koleżanek z roku, które np. wynajmują mieszkanie albo pokój z chłopakiem, takie, które mają już mężów. Męża mieć nie chcę, za wcześnie, ale fajnie by było mieć kogoś, z kim nawet na kawę można wyskoczyć, kto porozmawia, przytuli. Owszem, są znajomi, ale to jednak nie to samo.
W innych postach ktoś mi zarzucił, że mam nierealne wyobrażenie na temat związków. I ja się z tym zgadzam, bo skąd mam mieć realne, jak nigdy nie byłam w prawdziwym związku? Mam tylko wyobrażenie takie, jakie wyniosłam z domu od rodziców tzn moi rodzice jako młode małżeństwo miało mnóstwo kłód pod nogami, ciężka sytuacja, ale kochali się i związek przetrwał. Owszem kłócą się czasami, jak to ludzie, ale potrafią normalnie, szczerze o wszystkim porozmawiać. Kochają mnie i moje rodzeństwo, w rodzinie wszyscy się wspieramy. Rodzice też się często dopełniali, motywowali, wspierali. Nie zawsze było kolorowo, ale według mnie to zdrowa relacja ludzi. I moja mama zawsze powtarzała:"wybór partnera na życie jest jeszcze ważniejszy, niż wybór zawodu, trzeba się wspierać...."- coś w tym stylu. I ja właśnie takie mam wyobrażenie o związkach, bo w takim domu się wychowałam, a teraz ktoś mi napisze, że to nierealne oczekiwania. No dobrze zgadzam się, ale jakie są w takim razie realne i jak ja mam zdobyć na ten temat doświadczenie inaczej, niż wchodząc z kimś w związek?
Mam wiele koleżanek w tym większość w kilkuletnich związkach i owszem mówią, że widzą wady partnera po tym czasie, ale jednak są szczęśliwe, widać to po nich. Koleżanka ma chłopaka od 4 lat i opowiadali mi razem, jak się poznali, jak rozkwitał ich związek....jak widać czas nie zawsze zabija związki

18 Ostatnio edytowany przez nudny.trudny (2019-03-31 14:34:41)

Odp: Czy ktoś też miał kiedyś takiego pecha do facetów?

hmm mam rozwiązanie na wszystko:D

szalonadora13 napisał/a:

Liceum uważam za odpowiedni wiek do pierwszych miłości, niestety u mnie w liceum nie było zbyt wielu chłopaków (zdecydowana przewaga dziewczyn). W liceum miałam trochę problemów, bardzo chciałam mieć wtedy kogoś, z kim mogłabym wyjść na tzw randkę, poprzytulać się, takie nastoletnie zakochanie, które często widzę nawet teraz wokół siebie. No ale nikogo nie było

na pewno był ktoś fajny nawet wśród tak niewielu chłopaków:D

szalonadora13 napisał/a:

Jestem na 3 roku i jak było tak jest, czyli minęło 6 lat a sytuacja nic a nic się nie zmieniła

a może na studiach ktoś jest? wiesz ilu jest samotnych studentów, nawet tu na forum się zdarza?:) poczytaj sobie w dziale "samotność", czasem im doradzam żeby więcej czasu spędzali na aktywnościach gdzie można kogoś poznać - jakieś koła naukowe, wyjazdy, konferencje, oczywiście tak dobrane żeby przede wszystkim były zgodne z zainteresowaniami. Jeszcze nie trafił Ci się nikt nie będący w związku ale wszystko może się zmienić

szalonadora13 napisał/a:

Zdecydowana większość ludzi ma jednak jakieś tam miłości w okresie szkolnym. Ja nie chcę przeżywać tego po 30stce. Czytałam kiedyś artykuł "dlaczego nie warto się wiązać ze swoją pierwszą miłością" i dziewczyna podawała tam logiczne argumenty, że po prostu nie mamy porównania, jak się z kimś żyje, co nie zawsze dobrze na nas wpływa

uogólnienie które nie musi być prawdziwe, zależy czy jest wam dobrze razem, jeśli tak wtedy może być pierwsza miłość a porównania nie są potrzebne

szalonadora13 napisał/a:

Sama znam też taki przypadek: moja sąsiadka, starsza ode mnie o kilkanaście lat. Ja miałam 10-12 lat i pamiętam, że ona była już w połowie studiów. Studiowała trudny kierunek uważany za prestiżowy, potem zaczęła robić doktorat. Tyle że cały ten okres czasu ja pamiętam ją, że była sama, żadnego chłopaka. Potem miała 30ste urodziny i nagle się ocknęła, że jest sama i na szybko jej rodzice (dosłownie) znaleźli faceta, było swatanie, w ciągu kilku miesięcy ślub a rok później dziecko

a mój jedyny epizod związkowy a dokładniej chodzenie z dziewczyną po mieście:P był jakoś 7 lat temu;) może minie kolejne 7 lat i będę samotnym po 30, o nie!:D to już zupełnie będzie po mnie i nie znajdę nikogo kto chciałby zakładać rodzinę jak to pisał ktoś w innym dziale:D (a czy w ogóle chcę rodzinę z dziećmi to już nie pytał):D nie ma żadnych ram czasowych że do wieku 30 lat trzeba coś osiągnąć np. jeśli chodzi o związki i możesz żyć własnym życiem w swoim tempie, moim zdaniem nie warto przywiązywać się do takich ograniczeń

szalonadora13 napisał/a:

Ja nie chcę takiego czegoś, dla mnie taka sytuacja byłaby trochę krępująca, jakby mnie rodzice chcieli swatać a mnie już podpytywali, czy kogoś nie mam

nie chcesz, więc nie musisz:D

szalonadora13 napisał/a:

Mam sporo koleżanek z roku, które np. wynajmują mieszkanie albo pokój z chłopakiem, takie, które mają już mężów. Męża mieć nie chcę, za wcześnie, ale fajnie by było mieć kogoś, z kim nawet na kawę można wyskoczyć, kto porozmawia, przytuli. Owszem, są znajomi, ale to jednak nie to samo

i znowu porównywanie się ze światem zewnętrznym:D a to jest Twoje życie, nie koleżanek:P ale ok, rozumiem, chciałabyś tak samo i napisałaś dlaczego

szalonadora13 napisał/a:

W innych postach ktoś mi zarzucił, że mam nierealne wyobrażenie na temat związków. I ja się z tym zgadzam, bo skąd mam mieć realne, jak nigdy nie byłam w prawdziwym związku?

nie pamiętam tej wypowiedzi i w jakim kontekście była napisana, przypuszczam że Burzowy:D:D

szalonadora13 napisał/a:

Mam tylko wyobrażenie takie, jakie wyniosłam z domu od rodziców tzn moi rodzice jako młode małżeństwo miało mnóstwo kłód pod nogami, ciężka sytuacja, ale kochali się i związek przetrwał. Owszem kłócą się czasami, jak to ludzie, ale potrafią normalnie, szczerze o wszystkim porozmawiać

masz fajne wyobrażenie, dobry związek tak wyglądałby

szalonadora13 napisał/a:

Kochają mnie i moje rodzeństwo, w rodzinie wszyscy się wspieramy. Rodzice też się często dopełniali, motywowali, wspierali. Nie zawsze było kolorowo, ale według mnie to zdrowa relacja ludzi. I moja mama zawsze powtarzała:"wybór partnera na życie jest jeszcze ważniejszy, niż wybór zawodu, trzeba się wspierać...."- coś w tym stylu. I ja właśnie takie mam wyobrażenie o związkach, bo w takim domu się wychowałam, a teraz ktoś mi napisze, że to nierealne oczekiwania. No dobrze zgadzam się, ale jakie są w takim razie realne i jak ja mam zdobyć na ten temat doświadczenie inaczej, niż wchodząc z kimś w związek?

racja, to jest Twój wybór czy zwiążesz się z kimś żeby zobaczyć jak to jest, czy zaczekasz na kogoś kto bardziej by Ci odpowiadał

szalonadora13 napisał/a:

Mam wiele koleżanek w tym większość w kilkuletnich związkach i owszem mówią, że widzą wady partnera po tym czasie, ale jednak są szczęśliwe, widać to po nich. Koleżanka ma chłopaka od 4 lat i opowiadali mi razem, jak się poznali, jak rozkwitał ich związek....jak widać czas nie zawsze zabija związki

zgadza się, szczęśliwe małżeństwa mogą trwać 50 lat i więcej

"Poznacie ich po ich owocach":D

19

Odp: Czy ktoś też miał kiedyś takiego pecha do facetów?
nudny.trudny napisał/a:

hmm mam rozwiązanie na wszystko:D

szalonadora13 napisał/a:

Liceum uważam za odpowiedni wiek do pierwszych miłości, niestety u mnie w liceum nie było zbyt wielu chłopaków (zdecydowana przewaga dziewczyn). W liceum miałam trochę problemów, bardzo chciałam mieć wtedy kogoś, z kim mogłabym wyjść na tzw randkę, poprzytulać się, takie nastoletnie zakochanie, które często widzę nawet teraz wokół siebie. No ale nikogo nie było

na pewno był ktoś fajny nawet wśród tak niewielu chłopaków:D

szalonadora13 napisał/a:

Jestem na 3 roku i jak było tak jest, czyli minęło 6 lat a sytuacja nic a nic się nie zmieniła

a może na studiach ktoś jest? wiesz ilu jest samotnych studentów, nawet tu na forum się zdarza?:) poczytaj sobie w dziale "samotność", czasem im doradzam żeby więcej czasu spędzali na aktywnościach gdzie można kogoś poznać - jakieś koła naukowe, wyjazdy, konferencje, oczywiście tak dobrane żeby przede wszystkim były zgodne z zainteresowaniami. Jeszcze nie trafił Ci się nikt nie będący w związku ale wszystko może się zmienić

szalonadora13 napisał/a:

Zdecydowana większość ludzi ma jednak jakieś tam miłości w okresie szkolnym. Ja nie chcę przeżywać tego po 30stce. Czytałam kiedyś artykuł "dlaczego nie warto się wiązać ze swoją pierwszą miłością" i dziewczyna podawała tam logiczne argumenty, że po prostu nie mamy porównania, jak się z kimś żyje, co nie zawsze dobrze na nas wpływa

uogólnienie które nie musi być prawdziwe, zależy czy jest wam dobrze razem, jeśli tak wtedy może być pierwsza miłość a porównania nie są potrzebne

szalonadora13 napisał/a:

Sama znam też taki przypadek: moja sąsiadka, starsza ode mnie o kilkanaście lat. Ja miałam 10-12 lat i pamiętam, że ona była już w połowie studiów. Studiowała trudny kierunek uważany za prestiżowy, potem zaczęła robić doktorat. Tyle że cały ten okres czasu ja pamiętam ją, że była sama, żadnego chłopaka. Potem miała 30ste urodziny i nagle się ocknęła, że jest sama i na szybko jej rodzice (dosłownie) znaleźli faceta, było swatanie, w ciągu kilku miesięcy ślub a rok później dziecko

a mój jedyny epizod związkowy a dokładniej chodzenie z dziewczyną po mieście:P był jakoś 7 lat temu;) może minie kolejne 7 lat i będę samotnym po 30, o nie!:D to już zupełnie będzie po mnie i nie znajdę nikogo kto chciałby zakładać rodzinę jak to pisał ktoś w innym dziale:D (a czy w ogóle chcę rodzinę z dziećmi to już nie pytał):D nie ma żadnych ram czasowych że do wieku 30 lat trzeba coś osiągnąć np. jeśli chodzi o związki i możesz żyć własnym życiem w swoim tempie, moim zdaniem nie warto przywiązywać się do takich ograniczeń

szalonadora13 napisał/a:

Ja nie chcę takiego czegoś, dla mnie taka sytuacja byłaby trochę krępująca, jakby mnie rodzice chcieli swatać a mnie już podpytywali, czy kogoś nie mam

nie chcesz, więc nie musisz:D

szalonadora13 napisał/a:

Mam sporo koleżanek z roku, które np. wynajmują mieszkanie albo pokój z chłopakiem, takie, które mają już mężów. Męża mieć nie chcę, za wcześnie, ale fajnie by było mieć kogoś, z kim nawet na kawę można wyskoczyć, kto porozmawia, przytuli. Owszem, są znajomi, ale to jednak nie to samo

i znowu porównywanie się ze światem zewnętrznym:D a to jest Twoje życie, nie koleżanek:P ale ok, rozumiem, chciałabyś tak samo i napisałaś dlaczego

szalonadora13 napisał/a:

W innych postach ktoś mi zarzucił, że mam nierealne wyobrażenie na temat związków. I ja się z tym zgadzam, bo skąd mam mieć realne, jak nigdy nie byłam w prawdziwym związku?

nie pamiętam tej wypowiedzi i w jakim kontekście była napisana, przypuszczam że Burzowy:D:D

szalonadora13 napisał/a:

Mam tylko wyobrażenie takie, jakie wyniosłam z domu od rodziców tzn moi rodzice jako młode małżeństwo miało mnóstwo kłód pod nogami, ciężka sytuacja, ale kochali się i związek przetrwał. Owszem kłócą się czasami, jak to ludzie, ale potrafią normalnie, szczerze o wszystkim porozmawiać

masz fajne wyobrażenie, dobry związek tak wyglądałby

szalonadora13 napisał/a:

Kochają mnie i moje rodzeństwo, w rodzinie wszyscy się wspieramy. Rodzice też się często dopełniali, motywowali, wspierali. Nie zawsze było kolorowo, ale według mnie to zdrowa relacja ludzi. I moja mama zawsze powtarzała:"wybór partnera na życie jest jeszcze ważniejszy, niż wybór zawodu, trzeba się wspierać...."- coś w tym stylu. I ja właśnie takie mam wyobrażenie o związkach, bo w takim domu się wychowałam, a teraz ktoś mi napisze, że to nierealne oczekiwania. No dobrze zgadzam się, ale jakie są w takim razie realne i jak ja mam zdobyć na ten temat doświadczenie inaczej, niż wchodząc z kimś w związek?

racja, to jest Twój wybór czy zwiążesz się z kimś żeby zobaczyć jak to jest, czy zaczekasz na kogoś kto bardziej by Ci odpowiadał

szalonadora13 napisał/a:

Mam wiele koleżanek w tym większość w kilkuletnich związkach i owszem mówią, że widzą wady partnera po tym czasie, ale jednak są szczęśliwe, widać to po nich. Koleżanka ma chłopaka od 4 lat i opowiadali mi razem, jak się poznali, jak rozkwitał ich związek....jak widać czas nie zawsze zabija związki

zgadza się, szczęśliwe małżeństwa mogą trwać 50 lat i więcej

Jak miło, że ktoś przeczytał moje wypociny smile
To znaczy w klasach mat fiz było sporo chłopaków, ale niestety jakoś nie udało mi się wejść w jakieś bliższe relacje z nimi
Owszem, na studiach jest wielu chłopaków. Z wieloma chodziłam na randki, podobałam się im, ale niestety oni nie podobali mi się na tyle, żeby się z nimi wiązać, jednak żeby nie było, że jestem wybredna i każdego skreślam to umawiałam się na np kawę, żeby zobaczyć, czy coś z tego będzie, jednak na siłę to nie chcę nawet robić złudnych nadziei, więc dziękuję i odmawiam dalszych bliższych relacji, nie jestem desperatką, mimo że ten post tak brzmi. Wiele razy poznałam na studiach chłopaków, którymi się zainteresowałam, jest tu wielu fajnych chłopaków, jednak jeden mnie zlewał, więc odpuściłam, inny miał dziewczynę, wiec nawet nie próbowałam. Przy czym na prawdę nie jestem desperatką, nie brzmię desperacko, żeby przede mną uciekali, znam nawet kilku, którym się podobam, ale to idzie niestety w moim przypadku tylko w jedną stronę, albo ja do kogoś albo ktoś do mnie, nigdy się nie możemy zgrać.
Wiesz...na znalezienie kogoś nie ma ograniczeń, są jedynie ograniczenia biologiczne, ponieważ płodność kobiety spada wraz z wiekiem, a niestety w mojej bliskiej rodzinie mama i ciocia (jej siostra) miały duży problem z zajściem w ciążę, mama 6 lat, ciocia 9-10, to szmat czasu, ja się urodziłam, gdy mama była po 30stce, kuzynka się urodziła, gdy ciocia była przed 40stką, ale jak zacznie się kobieta przed 40stką dopiero starać o dziecko to szanse są na powodzenie, ale dużo mniejsze- mieliśmy to na zajęciach (studiuję na uczelni medycznej)
Tu nie chodzi nawet o porównywanie się. Nikt mnie nie wyśmiewa z tego powodu, nie wkurza, nie daje mi poczuć, ze jakaś gorsza jestem, więc to nie presja otoczenia. Ja chcąc nie chcąc widzę, jak np. razem z kilkoma koleżankami miałyśmy warunkowy bardzo trudny egzamin na studiach. Ja stałam w stresie sama a do 2 z nich przyszli ich chłopaki i wspierali je. Właśnie takie chwile są najgorsze, bo jak mi wszystko się w miarę dobrze układa to jestem szczęśliwa singielka, ale są trudne sytuacje w życiu, gdzie chciałabym jedynie, aby ktos mnie przytulił i to podobno nic dziwnego, bo jak czytałam w jakiś badaniach przytulanie się do osoby, która nam się podoba potrafi w znacznym stopniu zniwelować poziom stresu
To powiedzenie o życiu w swoim tempie jest jak najbardziej trafne, a właśnie to nie jest moje tempo, ponieważ ja tak od wielu lat czuję, że chciałabym spróbować się związać z kimś, kto mi się podoba, ale takie osoby są dla mnie niedostępne, więc to tak jakby moje tempo szło do przodu, a doświadczenie zostawało w tyle i najgorsze jest to, że ja nie znoszę takich sytuacji, bo o ile jak np mam za grube nogi, to idę biegać, nie zdałam egzaminu, to muszę się więcej uczyć; a ja nie mam wpływu na to, czy podobam się chłopakowi, który podoba się mi i akurat jest wolny. A związku komuś nie rozbiję, nie potrafię nawet.
No gdybym chciała się wiązać z kimkolwiek, to zawsze się ktoś znajdzie, ale może jestem dziwna, ale chciałabym coś jednak czuć do tej osoby, pociąg fizyczny i te sprawy. Nie wyobrażam sobie całować się z kimś, kto mi się nie podoba
Najgorsze jest to, że jak byłam nastolatką to w magazynach młodzieżowych czytałam artykuły typu "pierwszy raz z wyjątkową osobą, którą kochasz i której ufasz" i tego typu sprawy, że przekaz to wiązać się z kimś, kto nam się podoba itp a teraz na forach czytam opinie typu "nie ma miłości" albo "mało kto jest dzisiaj ze sobą z miłości, bardziej z desperacji albo zegar biologiczny zaczął tykać" i tego typu sprawy
I nie ukrywam, że bardzo mnie to zmartwiło

20

Odp: Czy ktoś też miał kiedyś takiego pecha do facetów?

Najgorsze jest to, że jak byłam nastolatką to w magazynach młodzieżowych czytałam artykuły typu "pierwszy raz z wyjątkową osobą, którą kochasz i której ufasz" i tego typu sprawy, że przekaz to wiązać się z kimś, kto nam się podoba itp a teraz na forach czytam opinie typu "nie ma miłości" albo "mało kto jest dzisiaj ze sobą z miłości, bardziej z desperacji albo zegar biologiczny zaczął tykać" i tego typu sprawy
I nie ukrywam, że bardzo mnie to zmartwiło

Pamiętaj, że ostatecznie Ty jesteś kowalem swojego losu. Tego typu duperelami co ludzie mówią/piszą nie ma się co przejmować, ponieważ najważniejsze jest to, jaki człowiek ma stosunek do wielu rzeczy. Jedni przed ustatkowaniem wolą się wyszumieć i będą preferowali związki oparte głównie na seksie, a inni będą szukali romantycznych relacji. Ostatecznie może się okazać, że i jedni i drudzy będą rozczarowani albo wpadną w typ relacji, jakiej nawet się nie spodziewali, ale okazała się dla nich pozytywną niespodzianką.

We all make choices. But in the end, our choices make us.
Odp: Czy ktoś też miał kiedyś takiego pecha do facetów?
Lucyfer666 napisał/a:

ostatecznie Ty jesteś kowalem swojego losu.
ego typu duperelami co ludzie mówią/piszą nie ma się co przejmować, ponieważ najważniejsze jest to,
jaki człowiek ma stosunek do wielu rzeczy.
Jedni przed ustatkowaniem wolą się wyszumieć i będą preferowali związki oparte głównie na seksie, a inni będą szukali romantycznych relacji. Ostatecznie może się okazać, że i jedni i drudzy będą rozczarowani albo wpadną w typ relacji, jakiej nawet się nie spodziewali, ale okazała się dla nich pozytywną niespodzianką.

Zgodzę sie z tym w pełni.

"Seksapil to sprawa wnętrza kobiety. Gdyby chodziło o urodę, to wszystkie ładne kobiety byłyby seksowne,
a nie są"
"Wiem więcej niż powiem,
myślę więcej niż mówię, obserwuję więcej niż sądzisz"

22

Odp: Czy ktoś też miał kiedyś takiego pecha do facetów?

aha rozumiem:)największą szansę widziałbym w nowych środowiskach, gdzie też są różni chłopacy mający ciekawe zainteresowania, możliwe że po skończeniu studiów też będzie lepiej:) z biegiem czasu na pewno pojawi się odwzajemnione uczucie

"Poznacie ich po ich owocach":D

23

Odp: Czy ktoś też miał kiedyś takiego pecha do facetów?

Kochani, a czy wiecie może jak zwiększyć pewność siebie?
Nie wiem, czy to jest dobry temat pod ten wątek, ale w życiu dosyć dużo dostałam po tyłku, próbowałam wielu nowych rzeczy, przez co i porażek było sporo. Przez to się zniechęciłam do robienia nowych rzeczy i jestem niepewna siebie.
Przykładowo od małego uczę się angielskiego, może nie mówię perfekcyjnie, ale jednak sporo umiem a i tak zawsze boję się, że nie zrozumiem czegoś, co dla kogoś z podstawową maturą wyda się proste
Tak samo jest też z chłopakami. Ja jestem przeciętną studentką, podkochuję się w chłopaku z mojego roku, który jest jednym z lepszych studentów na roku i mimo, że dbam o siebie, staram się być uśmiechnięta i z dystansem a i tak czuję się go jakby niegodna (?)
Wiem, że to głupio brzmi, bo to, jakie mamy oceny na studiach nie świadczy o naszej inteligencji czy tym, jakimi jesteśmy ludźmi, ale mimo wszystko czuję się jakaś gorsza....
Przez to też, że nie miałam nigdy chłopaka takiego na poważnie nawet nie potrafię się teraz związać. Zawsze było tak, że ja się podobałam wielu chłopakom, ale jak mi się jakiś jeden spodobał to albo zajęty albo niezainteresowany...jak na złość. Tak samo ten chłopak opisany wyżej. Mamy dobre relacje, on mnie na pewno lubi, ale po przyjacielsku z tego, co czuję
I przez takie incydenty moja pewność siebie spada
Czy ktoś ma jakiś pomysł, co z tym zrobić?

24

Odp: Czy ktoś też miał kiedyś takiego pecha do facetów?

Witaj, szalonadora13. Temat pod ten wątek raczej dobry, powiązany z poprzednio opisanymi rzeczami:) próby wielu nowych rzeczy - jakie to np. były? związane z zainteresowaniami, nauką, działalnością zarobkową, życiem uczuciowym? w języku angielskim jest różnie i np. mi zdarza się nie rozumieć najprostszych rzeczy, zwłaszcza ze słuchu, więc tutaj nie widziałbym problemu:) nie ma sensu żebyś czuła się niegodna, moim zdaniem warto celować wyżej, może będziesz szczęśliwa:) a może Ty jemu też się podobasz, ale nie jest pewien czy jego uczucia są odwzajemnione? bez spróbowania nie będziecie wiedzieć:) z tego też może wynikać uczucie bycia lubianym po przyjacielsku - ktoś może myśleć że sam jest w takiej sytuacji i nie wychodzi z żadną inicjatywą. Nie mam pomysłu na zwiększanie pewności siebie, może wpadnę na coś w międzyczasie.

"Poznacie ich po ich owocach":D

25

Odp: Czy ktoś też miał kiedyś takiego pecha do facetów?
nudny.trudny napisał/a:

Witaj, szalonadora13. Temat pod ten wątek raczej dobry, powiązany z poprzednio opisanymi rzeczami:) próby wielu nowych rzeczy - jakie to np. były? związane z zainteresowaniami, nauką, działalnością zarobkową, życiem uczuciowym? w języku angielskim jest różnie i np. mi zdarza się nie rozumieć najprostszych rzeczy, zwłaszcza ze słuchu, więc tutaj nie widziałbym problemu:) nie ma sensu żebyś czuła się niegodna, moim zdaniem warto celować wyżej, może będziesz szczęśliwa:) a może Ty jemu też się podobasz, ale nie jest pewien czy jego uczucia są odwzajemnione? bez spróbowania nie będziecie wiedzieć:) z tego też może wynikać uczucie bycia lubianym po przyjacielsku - ktoś może myśleć że sam jest w takiej sytuacji i nie wychodzi z żadną inicjatywą. Nie mam pomysłu na zwiększanie pewności siebie, może wpadnę na coś w międzyczasie.

Dziękuję za opinię

Posty [ 25 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Czy ktoś też miał kiedyś takiego pecha do facetów?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018