Czy sama powinnam odejść? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Czy sama powinnam odejść?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 6 ]

1 Ostatnio edytowany przez pozioma27 (2019-05-10 05:43:30)

Temat: Czy sama powinnam odejść?

Ze 2 tyg. temu pisałam w poprzednim wątku, że chłopak, z którym jestem od 1,5 roku potrafił nie odzywać się do mnie słowem przez 3 tyg. (ok, wówczas poniekąd zawiniłam - przyniósł mi do domu kilka toreb jedzenia, kiedy miałam skręconą nogę, a ja w tym czasie byłam w kinie).
Odezwał się. Zadzwonił po 3 tyg. milczenia. Rozmawialiśmy chyba z 1,5h przez tel. Pojechałam do miasta, w którym oboje studiujemy. Tuż przed Majówką.
W dniu mojego przyjazdu napisał:
"Ty dzisiaj chcesz wracać? Bo ja nie wiem w sumie, ile będę miał czasu i czy nie pojadę do domu. Mam dużo roboty. Możemy pogadać wieczorem, ale później raczej będzie ciężko." Spytałam czy to jakaś gra z jego strony, na co odpisał: "Grą jest to, że uprzedzam Ci, że mam dużo pracy i nie będę miał czasu na codzienne siedzenie po kilka godzin, mogę się tylko spotkać dzisiaj wieczorem. I nie wiem czy jest sens, żebyś po to jechała, bo nie rozumiem?"
Przyjechałam. Wyszłam z założenia, że być może nadal chce pokazać, że czuje się urażony i zachowuje dystans. Spędziliśmy razem praktycznie całą Majówkę. Może z przerwą 2-dniową (na rzekomą jego pracę; później przyznał się, że "w sumie nic nie zrobił" i grał). Było naprawdę super dobrze. Potrafił nawet szykować dla mnie jedzenie o 5 nad ranem, kiedy był totalnie zmęczony.
Rozdzieliliśmy się w ten poniedziałek. Dzwonił dwukrotnie wieczorem, pytał, jak minął mi dzień itp. Później jeszcze graliśmy przez Internet (przyjść już nie chciał).
Nast. dnia spotkaliśmy się na uczelni i pojechaliśmy na obiad. Obejmował mnie przy ludziach, był czuły, miły. Miałam nadzieję, że być może przyjdę do niego chociaż na 2 godz., bo przejeżdżaliśmy obok jego domu (pamiętam, jak w zeszłym roku chciał spędzać ze mną każdą wolną chwilę, nawet wtedy, kiedy miał full roboty). Odwiózł mnie. Powiedział, że zdzwonimy się wieczorem, kiedy zrobi prezentacje, może skonsultuje ją ze mną itp., bo przez weekend majowy niczego nie ruszył. I że być może ten miesiąc będzie dla niego najcięższy pod względem pracy.
Napisałam sms'a o 21:30 z pytaniem: "Jak Ci idzie?" Cisza. Zadzwoniłam przed 1 w nocy. Nie odebrał (dodam, że był dostępny w Internecie).
Nie odzywał się słowem kolejnego dnia i przez cały dzisiejszy dzień. Zadzwoniłam po 22. Odebrał, nie odezwał się. Ponownie odebrał i powiedział, że wziął zlecenie ze znajomymi i dopiero skończył. Spytałam, dlaczego nie odzywał się i czemu nie powiedział wcześniej o tym projekcie (napomknąl przy obiedzie, że spotkał znajomych, ale nie powiedział, że będzie z nimi pracować, a na pewno juz wiedział). Dodam, że kolejnego projektu ze mną nie chce robić (bo deprymuje go, a jedna z tych dziewczyn będzie - on by chciał, by była, bo jest dobra i ma z nią "dobry kontakt")
Jego słowa przez tel. brzmiały jakoś:
"(...) Bo k*** nie jesteś moją mamusią. Nie muszę ci się tłumaczyć! Będziesz mnie tak przepytywać, k***? Nie odzywałem się, bo pracuję. Jestem zajęty, ja pier***! Ty dziś byłaś w pracy? No chyba nie, k*** No chyba raczej żyjesz, nie?! Żadnego sms'a od Ciebie nie dostałem, ogarnij się lepiej!"" i rozłączył się.
Zdębiałam. Zadawałam normalne pytania, spokojnie. Ten na mnie krzyczy i klnie.
Później zobaczyłam na fb, że pracował dziś m.in. z dziewczyną, której niegdyś podobał się i mówiła na mnie bardzo złe rzeczy (wymyślone, zresztą), z jeszcze inną dziewczyną, z którą planuje często pracować itd. Poczułam, że zachowuje sie również nielojalnie. Sam przy tym mówi, z kim mam współpracować, z kim nie. Jeśli nie lubi jakiegoś chłopaka, mam nie pomagać.
Napisałam mu dzisiejszej nocy kilka sms'ów, że im jestem lepsza, tym on zachowuje się gorzej, że rani mnie tego typu zachowaniem, że jestem potrzebna mu tylko do łóźka, a przy tym kompletnie mnie nie szanuje. "Lecz się. Najeba**ś się, to idź spać.
Przypomniało mi się jeszcze kilka sytuacji z tych dni.
1) Schował maskotkę, którą kupiłam mu ostatnio na przeprosiny głęboko do szafy (wytłumaczyłam sobie, że wcześniej był wściekły)
2) Mówił, żebym nie przytulała się do niego w nocy, bo wtedy może się wyspać (chociaż sam przytulał mnie całą noc)
3) Im dłużej byłam u niego, mowił "Jutro musisz iść do domku." (i tak zostawałam)
4) Powiedział, że muszę iśc do domu, bo prezentacje ma na wtorek (zdradził się później przez tel., że na piątek, ale mówiąc w ten sposób, chciał nas zmobilizować do szybszej pracy
5) Wciąż powtarzam mu, że go kocham. On mi tego nie powiedział od października zeszłego roku (?) Chociaż niby teraz coś powiedział: "Oj, chyba musiałbym cię wtedy przestać kochać."

Czy potraficie tylko i wyłącznie ocenić na podstawie tej sytuacji czy chłopakowi przeszły uczucia i dać sobie spokój?
Wydaje mi się, że jego samotność i może naprawdę brak seksu poczytywałam za tęsknotę? Nie raz już tak się zachowywał, że milknął, obraził się np. o coś, a później chciał się spotkać. I a piać to samo. Wiem, że nie robi tego wszystkiego z wyrachowania, kiedy jest ze mną, widzę uczucie, a może już sobie sama coś wmawiam...? Wykluczam inną dziewczynę. Raczej w żadnej się nie zakochał. Nie ten typ. Ze mną też nie szukał związku. Może nie chce go wcale tak naprawdę?
Jestem pierwszą naprawdę poważną dziewczyną w jego życiu, a on moim chłopakiem.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Czy sama powinnam odejść?

Myślę że wytrzymałbym z tobą zdecydowanie krócej niż on. Tak go osaczyłaś, grając w jakieś dziwne gierki, jakieś niepoważne manewry, że mu się nie dziwię. Wymęczyłaś chłopa. I w dodatku nawymyślałaś sobie jakieś durne historie zamiast skupić się tym co jest i przestać mieszać i szukać złego.

3 Ostatnio edytowany przez pozioma27 (2019-05-10 05:37:22)

Odp: Czy sama powinnam odejść?

W jakie teraz grałam gierki?

Osaczyłam? No nie wiem czy tj. normalne, że kiedy jest się z kimś w związku i wszystko na pozór było dobrze, nie możemy napisać w przeciągu 2 czy 3 dni nawet jednego sms'a o treści: "Co u Ciebie?"

Dodam, że kiedy ja nie odzywałabym się do niego przez 3 dni, on nie odbierałby ode mnie tel. przez kolejne 3 tyg. Zawsze się mści.

4

Odp: Czy sama powinnam odejść?

Jesteście ze sobą 1,5 roku, czyli etap budowania związku, a twój chłopak potrafi się do ciebie nie odzywać trzy tygodnie. Obiecuje zadzwonić, nie dzwoni, nie odpowiada na twoje telefony i smsy. Do tego kłamie.
Po co ci to? Widać że się w tym związku źle czujesz, ale w nim tkwisz. Liczysz że będzie lepiej? Nie będzie.

5

Odp: Czy sama powinnam odejść?

Jesteście ze sobą, a Ty go sprawdzasz co chwilę.
Piszesz, dzwonisz, sprawdzasz czy jest dostępny w internecie, dopytujesz co robi.
On Ci mówi, że już późno i chce, żebyś poszła, a Ty i tak zostajesz. On Cię odsuwa, a Ty jak rzep przysuwasz się coraz bardziej. Im bardziej będziesz tak robić, tym bardziej on się będzie odsuwał.

Z taką osobą jak Ty nie da się wytrzymać i on to widzi coraz wyraźniej. Jeszcze nie jest na etapie, żeby zerwać, ale widać już po nim, że ma coraz bardziej dość.

Ja osobiście nie pozwoliłabym komuś przy mnie i na mnie klnąć tak swoją drogą. Ale to też pokazuje, do jakiego etapu Ty go doprowadzasz dzwoniąc i pisząc. Może poczekaj? Będzie chciał to Ci odpisze.
I to sprawdzanie z kim jest w grupie, no matko. Będzie chciał mieć inną dziewczynę to Cię rzuci i pójdzie do innej. Ale skoro jest z Tobą z własnej decyzji, to może pozwól mu pracować przy projektach z kim chce? To dorosły facet, przestań go traktować jak 13 latka, którego trzeba na każdym kroku kontrolować czy zjadł śniadanie i ubrał szaliczek.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

6

Odp: Czy sama powinnam odejść?

Na forum obowiązuje zasada, że problemy jednego związku opisujemy w jednym wątku.
Ty raptem kilka dni temu założyłaś już temat dotyczący tej relacji: https://www.netkobiety.pl/t117964.html

Zapoznaj się ponownie z regulaminem i nie zaśmiecaj forum dublami.
Moderator IsaBella77

The past cannot be changed,
forgotten, edited, or erased.
It can only be accepted.

Posty [ 6 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Czy sama powinnam odejść?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018