Dorosłe dziecko - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 34 ]

Temat: Dorosłe dziecko

Witam. Nie mogę sobie poradzić z faktem, że mój dorosły syn stracil pracę. Wiadomość ta spadła na niego niespodziewanie. Boje się jak on to zniesie. Obecnie jest w związku z dziewczyną, obawiam się jak wpłynie to na relacje pomiedzy nimi. On jest typem wrażliwca, łatwo się załamuje. Nie wiem czy powinnam coś robić, widzę, że drażni go moja nadmierna troska. Ja sama od tego zamartwiania się o syna jestem bliska depresji. Nie potrafię sobie pomóc, w pracy mnie pytają co się dzieje. Zastanawiam się , czy to normalne, że całe moje życie jest skupione na dziecku i jego problemach. Przeżywam wszystko dotyczące syna ze zdwojoną siła. Wiem , że to nie pomaga ani mnie ani jemu. Czy ktoś mi może coś doradzi?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Dorosłe dziecko

Nasze dzieci zawsze będą dla nas matek najważniejszymi osobami na świecie. I zawsze będziemy przeżywać ich porażki i kłopoty bardziej niż swoje własne. Ale jednak musimy się postarać, aby te dorosłe dzieci jednak ochronić przed nakładaniem zbyt grubego klosza naszej rodzicielskiej opieki i troski. Bo to jest - przynajmniej według mnie - dla nich dodatkowym ciężarem. Z Ty musisz się nauczyć nie przejmować się tak bardzo wszystkimi rzeczami które spotykają syna. Dla swojego własnego dobra. Strata pracy nie jest końcem świata. Szczególnie w obecnej sytuacji ekonomicznej. Na pewno znajdzie sobie inną pracę, może nawet lepszą. A Ty postaraj się żyć własnym życiem ograniczając życie życiem syna. Może poszukaj jakiś zainteresowań, przypomnij sobie co zawsze chciałaś może zrobić, ale odkładałaś nie później, bo trzeba było zająć się domem, dzieckiem. Zaczęła się wiosna, wyjdź na spacer, może spotkasz kogoś do pogadania, idź do kina, teatru, na koncert, wycieczkę (w zależności co lubisz). Ciesz się tym, że dziecko jest już dorosłe, samodzielne, że ma dziewczynę i to ona może zdjąć z Ciebie część troski o syna.

"W związku z tym, że wraca moda na rzeczy retro mam nadzieję, że zdrowy rozsądek i inteligencja znowu wrócą do łask."

3

Odp: Dorosłe dziecko
Maryellen napisał/a:

Witam. Nie mogę sobie poradzić z faktem, że mój dorosły syn stracil pracę. Wiadomość ta spadła na niego niespodziewanie. Boje się jak on to zniesie. Obecnie jest w związku z dziewczyną, obawiam się jak wpłynie to na relacje pomiedzy nimi. On jest typem wrażliwca, łatwo się załamuje. Nie wiem czy powinnam coś robić, widzę, że drażni go moja nadmierna troska. Ja sama od tego zamartwiania się o syna jestem bliska depresji. Nie potrafię sobie pomóc, w pracy mnie pytają co się dzieje. Zastanawiam się , czy to normalne, że całe moje życie jest skupione na dziecku i jego problemach. Przeżywam wszystko dotyczące syna ze zdwojoną siła. Wiem , że to nie pomaga ani mnie ani jemu. Czy ktoś mi może coś doradzi?

Po pierwsze, skoro drażni go Twoja nadmierna troska, to znaczy, ze okazując mu troskę mu nie pomagasz.
Po drugie, okazując mu troskę i swoje przerażenie, mówisz mu bardzo wiele rzeczy: "jesteś zbyt wrażliwy, nie poradzisz sobie, jesteś słaby, jesteś za mało zaradny, nie umiem sobie wyobrazić, że dasz sobie radę, nie zniesiesz tego, załamiesz się, jesteś jeszcze dzieckiem". On właśnie to słyszy. Nie słyszy wsparcia. ŻADNEGO.
Po trzecie, musi dźwigać nie tylko swoją trudność, ale twoje lęki - bo on wie, że się martwisz, to do tego być może jeszcze martwi się twoim stanem, dodatkowo może mu utrudniać pozbieranie się to poczucie, że własną matkę (która w niego nie wierzy) obciąża swoimi problemami.
Po czwarte, tak - to jest nienormalne, że całe twoje życie jest skupione na DOROSŁYM dziecku.
Wbrew  temu co myślisz i czujesz teraz, właśnie najbardziej wspierającą rzeczą, jaką możesz zrobić, to się odsunąć, dać mu dorosnąć i oferować wsparcie wtedy, kiedy o to poprosi. Traktowanie go jak dziecko nie dodaje mu sił.

people make mistakes
fathers mothers
people make mistakes
you are not alone

4

Odp: Dorosłe dziecko

Dziękuję za powyższe odpowiedzi. Problem jest jednak trochę bardziej złożony. Moje obawy o stan emocjonalny syna nie są bezpodstawne. Mam od dawna sygnaly, że syn w sytuacjach stresowych sięga po alkohol, czego oczywiście nie toleruje jego dziewczyna. Zagadnienie to jest mi dobrze znane gdyż mój mąż przez praktycznie cały okres małżeństwa pił, wieczorem po pracy piwo, może niewiele, ale codziennie. Syn obwinial mnie , że nic z tym nie zrobiłam, ojciec nigdy nie był dla niego autorytetem, właśnie przez ten nalog.  Od paru lat, po chorobie nowotworowej mąz nie pije wcale, ale syn dalej go nie akceptuje. Tym bardziej nie rozumiem, że zaczyna postępować podobnie jak ojciec. Wiem, że przydałaby się terapia DDA, ale nie potrafię syna do niej namowič. Temat bardzo trudny, chodzi o dziecko i jego przyszłość,

5

Odp: Dorosłe dziecko

Monoceres, Twój post jest najmądrzejszą rzeczą, jaką dzisiaj przeczytałam, mam nadzieję, że autorka tematu weźmie sobie treść do serca.

6 Ostatnio edytowany przez santapietruszka (2019-03-30 19:22:51)

Odp: Dorosłe dziecko
Maryellen napisał/a:

Dziękuję za powyższe odpowiedzi. Problem jest jednak trochę bardziej złożony. Moje obawy o stan emocjonalny syna nie są bezpodstawne. Mam od dawna sygnaly, że syn w sytuacjach stresowych sięga po alkohol, czego oczywiście nie toleruje jego dziewczyna. Zagadnienie to jest mi dobrze znane gdyż mój mąż przez praktycznie cały okres małżeństwa pił, wieczorem po pracy piwo, może niewiele, ale codziennie. Syn obwinial mnie , że nic z tym nie zrobiłam, ojciec nigdy nie był dla niego autorytetem, właśnie przez ten nalog.  Od paru lat, po chorobie nowotworowej mąz nie pije wcale, ale syn dalej go nie akceptuje. Tym bardziej nie rozumiem, że zaczyna postępować podobnie jak ojciec. Wiem, że przydałaby się terapia DDA, ale nie potrafię syna do niej namowič. Temat bardzo trudny, chodzi o dziecko i jego przyszłość,

Syn jest dorosły. Ty go możesz najwyżej wspierać w jego decyzjach, a nie podejmować je za niego. Wynika mi z Twojego postu, że jesteś wybitnie nadopiekuńcza. Z tego też może wynikać jego stan emocjonalny.

Pomijając właściwości zdrowotne pietruszki, można stwierdzić, że jest ona po prostu smaczna.

7

Odp: Dorosłe dziecko

Ja nie chcę podejmować żadnych decyzji za syna. Mieszkamy obecnie w innych miastach. Intencją mojego postu było przekazanie jak bardzo się martwię,, gdyż podłożem problemów jest zapewne brak właściwego fundamentu i wzorców postępowania, które powinien zapewnić dom rodzinny.

8 Ostatnio edytowany przez santapietruszka (2019-03-30 19:57:18)

Odp: Dorosłe dziecko
Maryellen napisał/a:

Ja nie chcę podejmować żadnych decyzji za syna. Mieszkamy obecnie w innych miastach. Intencją mojego postu było przekazanie jak bardzo się martwię,, gdyż podłożem problemów jest zapewne brak właściwego fundamentu i wzorców postępowania, które powinien zapewnić dom rodzinny.

Tyle że teraz nie ma to już znaczenia, jak syn jest dorosły. To już jest jego sprawa, a Ty powinnaś zając się sobą, a nie nim. Nie mówię, że nie należy się w ogóle przejmować, ale zamartwianie się po nocach to już nie jest troska, to jest nadopiekuńczość. Tamtych lat już nie nadrobisz. Zajmij się bardziej sobą - o to pytałaś w pierwszym poście. Być może nie syn potrzebuje terapii, tylko Ty?

Swoją drogą, wypicie jednego czy dwóch piw od czasu do czasu niekoniecznie musi świadczyć o problemie. Chyba że jest coś więcej, czego nam tu nie piszesz? Czy syn stracił pracę z powodu alkoholu, czy po prostu ot tak, zdarza się?

Pomijając właściwości zdrowotne pietruszki, można stwierdzić, że jest ona po prostu smaczna.

9

Odp: Dorosłe dziecko

Syn stracil pracę nie z powodu alkoholu, Był solidnym pracownikiem i to go tym bardziej zabolało. Syn jest zdolnym, wykształconym czlowiekiem, więc nie balabym się o niego, ale z powodów opisanych powyzej  po prostu drzę oraz martwię się o przyszłość związku.

10

Odp: Dorosłe dziecko
Maryellen napisał/a:

Syn stracil pracę nie z powodu alkoholu, Był solidnym pracownikiem i to go tym bardziej zabolało. Syn jest zdolnym, wykształconym czlowiekiem, więc nie balabym się o niego, ale z powodów opisanych powyzej  po prostu drzę oraz martwię się o przyszłość związku.

Ale to nie jest Twój związek, ze musisz się o niego martwić. To jest związek dwojga osobnych dorosłych ludzi. Coraz bardziej uważam, że to Ty potrzebujesz terapii bardziej niż syn.

Pomijając właściwości zdrowotne pietruszki, można stwierdzić, że jest ona po prostu smaczna.

11

Odp: Dorosłe dziecko

Moja Matka... dalej tak robi. Jeszcze gdyby umiała dać sensowne rady, gdyby była np w sprawach zawodowych jakimkolwiek autorytetem. Nie, ona chce podzielić się obawami i wprowadzić niepewność. Na zmianę uwierz w siebie i "ale czy ty się do tego nadajesz?" Jak dla mnie to jest samolubne i po prostu dzielisz się z synem obawami, by to Tobie było lżej. Nie rób tego, bo podcinasz mu skrzydła.  A najgorsze jest jeszcze podejście "jak jest dobrze to jest dobrze, jak jest źle to zrobię by było jeszcze gorzej" - czyli płacz nad rozlanym mlekiem. Nie wiem jak córki to znoszą, ale synowie na pewno źle.

-

12 Ostatnio edytowany przez Mordimer (2019-03-30 20:51:22)

Odp: Dorosłe dziecko

Nadopiekuńczość matki jest jedną z głównych przyczyn kastracji mężczyzny.

Jest dorosły więc powinien sam zadbać o swoje życie. Powinien być odpowiedzialny za swoje decyzje. Nie wyręczaj go. Strata pracy to przecież coś normalnego. Znajdzie inną. Może lepszą.

"Jesteśmy marionetkami tańczącymi na sznurkach tych, którzy żyli przed nami, a pewnego dnia nasze dzieci przejmą po nas sznurki i będą tańczyły zamiast nas."

13

Odp: Dorosłe dziecko
Burzowy napisał/a:

Moja Matka... dalej tak robi. Jeszcze gdyby umiała dać sensowne rady, gdyby była np w sprawach zawodowych jakimkolwiek autorytetem. Nie, ona chce podzielić się obawami i wprowadzić niepewność. Na zmianę uwierz w siebie i "ale czy ty się do tego nadajesz?" Jak dla mnie to jest samolubne i po prostu dzielisz się z synem obawami, by to Tobie było lżej. Nie rób tego, bo podcinasz mu skrzydła.  A najgorsze jest jeszcze podejście "jak jest dobrze to jest dobrze, jak jest źle to zrobię by było jeszcze gorzej" - czyli płacz nad rozlanym mlekiem. Nie wiem jak córki to znoszą, ale synowie na pewno źle.

Córki też to znoszą źle, zapewniam big_smile

Pomijając właściwości zdrowotne pietruszki, można stwierdzić, że jest ona po prostu smaczna.

14

Odp: Dorosłe dziecko
Maryellen napisał/a:

On jest typem wrażliwca, łatwo się załamuje.

Zdajesz sobie sprawę, że duża w tym Twoja zasługa? Lata podtrzymywania go w przekonaniu, że nie wierzysz w jego samodzielność, odpowiedzialność, siłę przebicia (patrz post Monoceros, bo to przecież nie zaczęło się teraz), w dorosłości objawia się w taki właśnie sposób.
To co teraz możesz zrobić, to odpuścić, dać mu samemu o sobie decydować, nie trząść się jak galareta z powodu każdego niepowodzenia. W zamian wlej w niego przekonanie, że to nie jest koniec świata, że powinien wyciągać doświadczenia i na nich bazować w przyszłości, a teraz wstać, strzepać z kolan piasek i iść do przodu. Przecież na tym polega dorosłość, że nie zawsze jest łatwo i nie zawsze jest tak, jak sobie to założyliśmy, ale trzeba sobie samodzielnie z tym radzić. Im szybciej i do niego, i do Ciebie to dotrze, tym dla Was obojga lepiej.

A związek? To jest JEGO i JEJ związek i tyle w tym temacie mojego komentarza.

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj smile 
Dzieląc się swoją opinią zawsze pamiętaj, że po drugiej stronie siedzi drugi człowiek. Hejt może ranić!

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz."

15

Odp: Dorosłe dziecko

Otworzyliscie mi oczy na niektóre sprawy. Wydawało mi się , że ja robię wszystko dobrze, winy dopatrywalam się gdzie indziej. Może faktycznie potrzebuje terapii.

16

Odp: Dorosłe dziecko
Maryellen napisał/a:

Witam. Nie mogę sobie poradzić z faktem, że mój dorosły syn stracil pracę. Wiadomość ta spadła na niego niespodziewanie. Boje się jak on to zniesie. Obecnie jest w związku z dziewczyną, obawiam się jak wpłynie to na relacje pomiedzy nimi. On jest typem wrażliwca, łatwo się załamuje. Nie wiem czy powinnam coś robić, widzę, że drażni go moja nadmierna troska. Ja sama od tego zamartwiania się o syna jestem bliska depresji. Nie potrafię sobie pomóc, w pracy mnie pytają co się dzieje. Zastanawiam się , czy to normalne, że całe moje życie jest skupione na dziecku i jego problemach. Przeżywam wszystko dotyczące syna ze zdwojoną siła. Wiem , że to nie pomaga ani mnie ani jemu. Czy ktoś mi może coś doradzi?

Z Twojej wypowiedzi wyniosłam "boję się" "obawiam się" "martwię się" . Jakbym moją matkę słyszała.

Jeśli drażni nadmierna troska to znaczy, że narzucasz się z pomocą. Pilnujesz go, często powtarzasz jedno i to samo czyli "boję się" "obawiam się" "martwię się", masz zatroskany głos, moze nawet smutny. Jest tak?

"Martwienie się nie zabierze ci jutrzejszego problemu, za to zabierze dzisiejszy spokój". Nie zdajesz sobie pewnie sprawy, że swoim zachowaniem możesz pogłębiać sprawę jego wrażliwości. Uważam, że zamiast namawiać syna na terapię, powinnaś sama się na nią zapisać jako osoba współuzależniona od alkoholika. Możesz chodzić na spotkania rodzin alkoholików (AL-Anon). Nauczą Cie tam odpowiedniego zachowania wobec syna. Wiesz, że zmiany zawsze należy zaczynać od siebie? Zapisz się i choć tam regularnie. Pokażesz synowi, że skoro Ty mogłaś to nie jest to nic strasznego i może z czasem on się przekona. Zwłaszcza wtedy gdy zobaczy w Twoim zachowaniu odmianę. Poza tym Tobie bardzo jest potrzebna terapia, bo nie żyjesz własnym życiem. Nie masz własnego życia, żyłaś najpierw mężem alkoholikiem, a teraz synem... a gdzie jest Twoje życie?

Natomiast obawa i lęk kończy się tak:
"Kiedy strach staje się niepokojem, pragnienie przeradza się w chciwość,
irytacja ustępuje złości, a złość nienawiści, przyjaźń zamienia się w zawiść,
miłość w obsesję, a przyjemność w uzależnienie,
to nasze emocje zaczynają obracać się przeciwko nam. "

Ja bym przypisała Tobie te pogrubione. Kochać trzeba mądrze. Moim zdaniem to nie troska tylko nadopiekuńczość, a może nawet już obsesja. Natomiast przebywanie z synem powinno być przyjemnością, a chyba stało się uzależnieniem od syna (martwienia się o niego).
Strach spętał Ci myśli.

Zacytuję Monoceros, bo to są bardzo mądre słowa. Dokładnie tak sie czuję jako córka nadopiekuńczej matki, takiej jaka wynika z tego tematu. Weź je sobie do serca jeśli chcesz pomóc sobie i jemu.

Monoceros napisał/a:

Po pierwsze, skoro drażni go Twoja nadmierna troska, to znaczy, ze okazując mu troskę mu nie pomagasz.
Po drugie, okazując mu troskę i swoje przerażenie, mówisz mu bardzo wiele rzeczy: "jesteś zbyt wrażliwy, nie poradzisz sobie, jesteś słaby, jesteś za mało zaradny, nie umiem sobie wyobrazić, że dasz sobie radę, nie zniesiesz tego, załamiesz się, jesteś jeszcze dzieckiem". On właśnie to słyszy. Nie słyszy wsparcia. ŻADNEGO.
Po trzecie, musi dźwigać nie tylko swoją trudność, ale twoje lęki - bo on wie, że się martwisz, to do tego być może jeszcze martwi się twoim stanem, dodatkowo może mu utrudniać pozbieranie się to poczucie, że własną matkę (która w niego nie wierzy) obciąża swoimi problemami.
Po czwarte, tak - to jest nienormalne, że całe twoje życie jest skupione na DOROSŁYM dziecku.
Wbrew  temu co myślisz i czujesz teraz, właśnie najbardziej wspierającą rzeczą, jaką możesz zrobić, to się odsunąć, dać mu dorosnąć i oferować wsparcie wtedy, kiedy o to poprosi. Traktowanie go jak dziecko nie dodaje mu sił.

Dodałabym do tego, że musisz się nauczyć wspierać. Ile przekazujesz mu słów zmartwienia, a ile wspierających?
Wiesz  w ogóle jak go wesprzeć?

Jeśli się smucisz, to żyjesz przeszłością.
Jeśli się boisz, to żyjesz przyszłością.
Jeśli jesteś spokojny, żyjesz teraźniejszością. Lao Tzu

17

Odp: Dorosłe dziecko
santapietruszka napisał/a:
Burzowy napisał/a:

Moja Matka... dalej tak robi. Jeszcze gdyby umiała dać sensowne rady, gdyby była np w sprawach zawodowych jakimkolwiek autorytetem. Nie, ona chce podzielić się obawami i wprowadzić niepewność. Na zmianę uwierz w siebie i "ale czy ty się do tego nadajesz?" Jak dla mnie to jest samolubne i po prostu dzielisz się z synem obawami, by to Tobie było lżej. Nie rób tego, bo podcinasz mu skrzydła.  A najgorsze jest jeszcze podejście "jak jest dobrze to jest dobrze, jak jest źle to zrobię by było jeszcze gorzej" - czyli płacz nad rozlanym mlekiem. Nie wiem jak córki to znoszą, ale synowie na pewno źle.

Córki też to znoszą źle, zapewniam big_smile

Na pewno tak jest potwierdzam .
Moja córeczka (21lat) ma uczulenie na "dobre rady" odkąd urosły jej zęby polemiczne smile i tak jej zostało nie wiem po kim to ma .

Choć to szaleństwo,
lecz jest w nim metoda

18

Odp: Dorosłe dziecko
paslawek napisał/a:
santapietruszka napisał/a:
Burzowy napisał/a:

Moja Matka... dalej tak robi. Jeszcze gdyby umiała dać sensowne rady, gdyby była np w sprawach zawodowych jakimkolwiek autorytetem. Nie, ona chce podzielić się obawami i wprowadzić niepewność. Na zmianę uwierz w siebie i "ale czy ty się do tego nadajesz?" Jak dla mnie to jest samolubne i po prostu dzielisz się z synem obawami, by to Tobie było lżej. Nie rób tego, bo podcinasz mu skrzydła.  A najgorsze jest jeszcze podejście "jak jest dobrze to jest dobrze, jak jest źle to zrobię by było jeszcze gorzej" - czyli płacz nad rozlanym mlekiem. Nie wiem jak córki to znoszą, ale synowie na pewno źle.

Córki też to znoszą źle, zapewniam big_smile

Na pewno tak jest potwierdzam .
Moja córeczka (21lat) ma uczulenie na "dobre rady" odkąd urosły jej zęby polemiczne smile i tak jej zostało nie wiem po kim to ma .

Piszesz "córeczka" celowo, by coś podkreślić, czy faktycznie traktujesz ją jak córeczkę http://emotikona.pl/emotikony/pic/0winked.gif?
Tego się nie ma po kimś, to jest reakcja na narzucanie się z "dobrą radą", która nią w istocie nie jest.

Burzowy ma rację. Stale to mojej mamie powtarzam, ale jest niereformowalna. Dzieli się obawami i niepewnością, podcina skrzydła i jeszcze oczekuje, że jej będziemy dziękować za troskę http://emotikona.pl/emotikony/pic/09icon_crazy.gif . Strach jej cokolwiek mówić, bo każdy drobiazg rośnie do rangi poważnego problemu. Potem ma pretensje, że nikt nie docenia jej troski i jacy my jesteśmy niewdzięczni. Nawet taka pozytywna rzecz jak wygrana w totka okazuje się mega problemem. To jest strasznie dołujące i antymotywacyjne.
Nie róbcie tego rodzice!

Jeśli się smucisz, to żyjesz przeszłością.
Jeśli się boisz, to żyjesz przyszłością.
Jeśli jesteś spokojny, żyjesz teraźniejszością. Lao Tzu

19

Odp: Dorosłe dziecko

Traktuję swoje dziecko jak córkę jak córeczkę i młodą kobietę szanuje a że część wad i zalet ma takich jak ja podobnych do moich- cóż takie życie.
Sama mnie sobie wychowała jest samodzielna mimo moich błędów może popełniać swoje nie jest źle.

Choć to szaleństwo,
lecz jest w nim metoda

20

Odp: Dorosłe dziecko
Maryellen napisał/a:

Otworzyliscie mi oczy na niektóre sprawy. Wydawało mi się , że ja robię wszystko dobrze, winy dopatrywalam się gdzie indziej. Może faktycznie potrzebuje terapii.

Które sprawy? I co z tym zrobisz?
Zastanawiam się, czy rzeczywiście widzisz, czy za chwilę wrócisz do tego, co robisz - schematy są w życiu bardzo silne. Moja matka taka była. Dopóki nie odcięłam jej zupełnie na wiele miesięcy - dzięki terapii miałam siłę odstawić "mamusię" na boczny tor i przestać do niej dzwonić. Bo jej słowa "czy aby na pewno sobie poradzisz?", "żeby być psychologiem trzeba być silnym", "no ale to trzeba się znać!", "ojej, i będziesz tak mało spała?" i wszystkie inne wyrazy troski zabijały wszelką motywację we mnie.
Dlatego Ty puścisz syna i dasz mu dorosnąć i wziąć odpowiedzialność za swoje życie, albo on za jakiś czas zrobi to samo, co ja - przestanie dzwonić, przestanie informować o czymkolwiek, więcej nie powie Ci nic o swojej pracy.

people make mistakes
fathers mothers
people make mistakes
you are not alone

21 Ostatnio edytowany przez CatLady (2019-03-31 17:44:48)

Odp: Dorosłe dziecko

Trochę jakbym czytała moją matkę - ale nie w stosunku do mnie, tylko do mojego brata.

Ciągłe obawy: jak miał problemy z pracą, teraz o jego związek, jaki on jest dla swojej partnerki, czy on jej pomaga, tak by chciala by im się udało... Jak jej mówię, że on jest dorosły, (człowiek w średnim wieku!), to ona mówi, że dla niej to zawsze będzie jej dziecko i ona się zawsze będzie martwić.

W dodatku ona to nadmierne zamartwianie się widzi jako bycie dobrą matką, lepszą niż inne, bo inne tak się dzećmi nie przejmują (jej słowa).

To jest emocjonalnie nie do zniesienia, te jej ciągłe obawy, narzekanie, zamęczanie mnie tymi obawami... Wręcz zarażanie strachem. Ja jestem o wiele bardziej niezależna niż brat, a mimo to był czas, gdy ciągle sie czegoś obawiałam, bałam się, że coś się może stać, bałam się próbować nowych rzeczy, bo "czy ja sie nadaję?" Jednak ja uciekłam, poszłam na swoje.

Jak ktoś wyżej napisał, to chodzi o ulżenie sobie, brak tu troski jak faktycznie czuje się syn, jak on odbiera tę troskę.

Autorko, to jest dorosły człowiek, pozwól mu zyć i popełniać błędy. Nie masz na to wpływu. Jeśli on będzie wolał się upijać zamiast szukać pracy i dziewczyna go przez to zostawi, to jest jego decyzja, jego życie. Nic na to nie poradzisz. Niech to będzie dla niego lekcja.

@Monoceros
Te same słowa - niemal słowo w słowo słyszłam od mojej matki. To odbiera odwagę i chęć by w ogóle czegokolwiek nowego próbować.
Ja miałaom od młodego wieku parcie na ucieczkę z domu. Na studia wyjechałam do innego miasta, mimo że mogłam ten kierunek studiować na miejscu. Potem wyjechałam do UK. Teraz rozumiem, że mimo, ze to nie były świadome decyzje, że cholernie się miotałam, że niejednokrotnie załowałam, że to był jakiś instynkt przetrwania, że musiałam się odciąć, stworzyć jakiś dystans, bo bym zwariowała.

@Tajemnicza75
Mam to samo zdanie o mojej mamie - nawet jakby ona - albo ja - w totka wygrała, to więcej by w tym dostrzegła kłopotów niż radości.

22 Ostatnio edytowany przez Oen_242 (2019-03-31 21:16:48)

Odp: Dorosłe dziecko
Maryellen napisał/a:

Syn stracil pracę nie z powodu alkoholu, Był solidnym pracownikiem i to go tym bardziej zabolało. Syn jest zdolnym, wykształconym czlowiekiem, więc nie balabym się o niego, ale z powodów opisanych powyzej  po prostu drzę oraz martwię się o przyszłość związku.

W swoim całym życiu Twój syn będzie jeszcze w kilkunastu związkach i kilkunastu innych pracach, więc wrzuć trochę na luz. Powiedzenie komuś, że "martwisz się" o niego, to chyba najgorsze co można wobec takiej osoby zrobić/powiedzieć. Działa to jak płachta na byka i działa dokładnie odwrotnie, niż zamierzone intencje. Zajmij się swoim, a nie cudzym życiem, wszyscy będą w o niebo w lepszych nastrojach.

23

Odp: Dorosłe dziecko

Nic dziwnego, że jest taki nadwrażliwy skoro tak się o niego trzęsiesz. Jest dorosły, ludzie zmieniają pracę z różnych powodów, większość związków się raczej przez to nie zawala, więc nie wiem skąd te obawy.

24

Odp: Dorosłe dziecko
Maryellen napisał/a:

Otworzyliscie mi oczy na niektóre sprawy. Wydawało mi się , że ja robię wszystko dobrze, winy dopatrywalam się gdzie indziej. Może faktycznie potrzebuje terapii.

Naszym zadaniem, jako rodziców, jest przygotować dzieci do życia. Przez dwa dziesięciolecia mamy dziecku doradzać którymi ścieżkami powinno kroczyć. Dziecko od najmłodszych lat próbuje różnych rzeczy, a my powinniśmy mu wskazywać dobre i złe strony pewnych decyzji które ono podejmie. Ale to ono ma tę decyzję podjąć. Czasem musimy ingerować, jak działa na swoją ewidentna zgubę, ale trzeba mu pozwolić na jak najdalej idącą samodzielność.
Jak dziecko staje się dorosłym człowiekiem, to jedyne co możemy zrobić, to zapewnić je o naszym wsparciu, ale jeśli nie zapyta, to nie powinniśmy narzucać się ze swoimi radami. Skoro syn stracił pracę, to zamiast mówić mu jak bardzo się martwisz, trzeba było powiedzieć, że to tylko chwilowe wahnięcie, ale z jego rozumem i zdolnościami szybko znajdzie inną.
Moja córka popełniła wiele błędów. Zawsze wiedziała że jak będzie naprawdę źle, to zawsze dam jej na bilet do domu i może u nas przeczekać kryzys. Ale wszystkie decyzje podejmowała samodzielnie i ze wszystkimi problemami sobie sama poradziła. Nawet jak postanowiła jechać do Hiszpanii, w nieznane, nie odradzałem jej tego. Powiedziałem, próbuj sił. Jesteś młoda, kiedy będziesz szukać szczęścia jak nie teraz. Zostaw tylko adres żebym w razie czego wiedział gdzie cię szukać. Pojechała, zawiodła się i wróciła. Ale nigdy nie będzie żałować że coś ją ominęło. Jak któreś z dzieci potrzebuje pomocy, to dzwoni do mnie. Bo wiedzą że nie będzie marudzenia, płaczu, co najwyżej "o k...a, daj mi chwilę pomyśleć" i rada, lub po prostu słuchacz. I jak dzwonią, to zawsze mówią "tylko nie mów nic mamie". Bo moja żona jest taka jak ty. Ona się martwi, zadaje pytania w stylu "i co ty teraz zrobisz?". To nie pomaga. Daj wsparcie w postaci wiary w swoje dziecko. Zapewnij o tym że jak będzie potrzebować pomocy, to ja dostanie, ale pozwól mu samemu rozwiązywać swoje problemy.
Ja straciłem pracę już z dziesięć razy. Każda kolejna była lepsza, lub nie gorsza od poprzedniej. Ważne żeby wiedzieć że jest wsparcie na którym się podeprzesz jak noga ci się powinie, a nie plecak z kamieniami którego jeszcze musisz targać na plecach. Bądź tym wsparciem. Uwierz w syna. Powiedz mu o tym. Powiedz że jak potrzebuje kasy to go trochę wesprzesz, ale ty wierzysz że taki mądry i zaradny facet da sobie radę. Popatrz na niego czasem jak na prawdziwego Macho. I na Boga nie dzwoń częściej niż raz w tygodniu. Niech poczuje że ty się o niego nie martwisz. To On, więc wiesz że da sobie radę.

25 Ostatnio edytowany przez tajemnicza75 (2019-04-02 18:46:56)

Odp: Dorosłe dziecko
CatLady napisał/a:

@Tajemnicza75
Mam to samo zdanie o mojej mamie - nawet jakby ona - albo ja - w totka wygrała, to więcej by w tym dostrzegła kłopotów niż radości.

Ale to jest z życia wzięte. Mama wygrała 20 zł w momencie gdy potrzebowała kasy, dla mnie to zrządzenie losu. Ja nawet z grosika na chodniku się uciesze, a mama mi pisze coś w tym stylu: martwię się... wygrałam tylko 20 zł http://emotikona.pl/emotikony/pic/0dash2.gif .
Moja córka wygra konkurs, a mama niby się ucieszy, ale zaraz potem ma 10 powodów do zmartwienia. To wszystko wynika niby z troski, ale ja nie jestem przekonana czy mama rozróżnia troskę od nadopiekuńczości. Sądzę, że nie. Czy nie myli zmartwienia ze wsparciem. Sądzę, że tak.

Jeśli się smucisz, to żyjesz przeszłością.
Jeśli się boisz, to żyjesz przyszłością.
Jeśli jesteś spokojny, żyjesz teraźniejszością. Lao Tzu

26

Odp: Dorosłe dziecko
tajemnicza75 napisał/a:

Ale to jest z życia wzięte. Mama wygrała 20 zł w momencie gdy potrzebowała kasy, dla mnie to zrządzenie losu. Ja nawet z grosika na chodniku się uciesze, a mama mi pisze coś w tym stylu: martwię się... wygrałam tylko 20 zł http://emotikona.pl/emotikony/pic/0dash2.gif .
Moja córka wygra konkurs, a mama niby się ucieszy, ale zaraz potem ma 10 powodów do zmartwienia. To wszystko wynika niby z troski, ale ja nie jestem przekonana czy mama rozróżnia troskę od nadopiekuńczości. Sądzę, że nie. Czy nie myli zmartwienia ze wsparciem. Sądzę, że tak.

Tajemnicza, Twoja emotka waląca głową w mur najlepiej oddaje moje myśli na temat reakcji na wygraną.

Zaleźć 20 zeta w takiej sytuacji, to jak wygrać milion!Podwójnie cieszy - a Twojej mamie jeszcze źle...

Wg mnie to nie jest ani troska ani nadopiekuńczość. To są zaburzenia lękowe.

Troska to pomoc w potrzebie, bycie dla kogoś, gdy nas potrzebuje - Lagrange fajnie to opisał, nadopiekuńczość to usuwanie wszystkich przeszkód z drogi - szkodliwa, bo uczy dziecko bezradności. W tym wypadku, jak moja czy Twoja mama, czy autorka, to jest lęk i tym lękiem zarażanie osób wokół. z angielskiego GAD - generalised anxiety disorder, to właśnie taki nieokreślony lęk odczuwany większosć czasu i nieodnoszący się do konkretnych sytuacji i konkretnych obaw, tylko wręcz oczekiwanie, że zaraz stanie się coś złego, nieustający strach przed tym czymś.

27

Odp: Dorosłe dziecko

Dla mnie to tez wyglada bardziej jak nadopiekunczosc.

28

Odp: Dorosłe dziecko
Amilyn napisał/a:

Dla mnie to tez wyglada bardziej jak nadopiekunczosc.

To co występuje u mnie to jest pewnie zlepek obu czynników.

29

Odp: Dorosłe dziecko
CatLady napisał/a:

Wg mnie to nie jest ani troska ani nadopiekuńczość. To są zaburzenia lękowe.

W tym wypadku, jak moja czy Twoja mama, czy autorka, to jest lęk i tym lękiem zarażanie osób wokół. z angielskiego GAD - generalised anxiety disorder, to właśnie taki nieokreślony lęk odczuwany większosć czasu i nieodnoszący się do konkretnych sytuacji i konkretnych obaw, tylko wręcz oczekiwanie, że zaraz stanie się coś złego, nieustający strach przed tym czymś.

Cos w tym jest.

Jeśli się smucisz, to żyjesz przeszłością.
Jeśli się boisz, to żyjesz przyszłością.
Jeśli jesteś spokojny, żyjesz teraźniejszością. Lao Tzu

30

Odp: Dorosłe dziecko

Nadmierna troska o syna to poważny błąd Jest dorosły i zapewne poradzi sobie z utratą pracy Nie powinnaś się w to zbytnio angażować bo życie jest brutalne i on cały czas nie może być pod twoim ochronnym parasolem Musi swoje problemy rozwiązywać sam Dziewczyna jeśli jest osobą empatyczną i wartościową na pewno wesprze syna i zmobilizuje go do poszukania nowej pracy Mam 24 letniego syna także wiem o czym pisze

31

Odp: Dorosłe dziecko
tajemnicza75 napisał/a:
CatLady napisał/a:

Wg mnie to nie jest ani troska ani nadopiekuńczość. To są zaburzenia lękowe.

W tym wypadku, jak moja czy Twoja mama, czy autorka, to jest lęk i tym lękiem zarażanie osób wokół. z angielskiego GAD - generalised anxiety disorder, to właśnie taki nieokreślony lęk odczuwany większosć czasu i nieodnoszący się do konkretnych sytuacji i konkretnych obaw, tylko wręcz oczekiwanie, że zaraz stanie się coś złego, nieustający strach przed tym czymś.

Cos w tym jest.


nie, nie, to nie są zaburzenia lękowe, ale czarnowidztwo,  fatalizm i panikarstwo.

32 Ostatnio edytowany przez tajemnicza75 (2019-05-03 15:46:00)

Odp: Dorosłe dziecko
mallwusia napisał/a:
tajemnicza75 napisał/a:
CatLady napisał/a:

Wg mnie to nie jest ani troska ani nadopiekuńczość. To są zaburzenia lękowe.

W tym wypadku, jak moja czy Twoja mama, czy autorka, to jest lęk i tym lękiem zarażanie osób wokół. z angielskiego GAD - generalised anxiety disorder, to właśnie taki nieokreślony lęk odczuwany większosć czasu i nieodnoszący się do konkretnych sytuacji i konkretnych obaw, tylko wręcz oczekiwanie, że zaraz stanie się coś złego, nieustający strach przed tym czymś.

Cos w tym jest.


nie, nie, to nie są zaburzenia lękowe, ale czarnowidztwo,  fatalizm i panikarstwo.

Owszem, ale z czego się to wszystko bierze? Z lęku. Ja co chwilę słyszę od mamy "boję się" "obawiam się". Prawie w każdy zdaniu są te dwa wyrazy. Powtarza, że stale ma wrażenie, że coś złego się wydarzy... jakby na to czekała. Dlatego ma czarne myśli, panikuje i uważa, że takie jest jej przeznaczenie (by cierpieć, zostać porzuconym, żyć w biedzie itp). To prawda, że podłoże jest w lęku.

Jeśli się smucisz, to żyjesz przeszłością.
Jeśli się boisz, to żyjesz przyszłością.
Jeśli jesteś spokojny, żyjesz teraźniejszością. Lao Tzu

33

Odp: Dorosłe dziecko
tajemnicza75 napisał/a:
mallwusia napisał/a:
tajemnicza75 napisał/a:

Cos w tym jest.


nie, nie, to nie są zaburzenia lękowe, ale czarnowidztwo,  fatalizm i panikarstwo.

Owszem, ale z czego się to wszystko bierze? Z lęku. Ja co chwilę słyszę od mamy "boję się" "obawiam się". Prawie w każdy zdaniu są te dwa wyrazy. Powtarza, że stale ma wrażenie, że coś złego się wydarzy... jakby na to czekała. Dlatego ma czarne myśli, panikuje i uważa, że takie jest jej przeznaczenie (by cierpieć, zostać porzuconym, żyć w biedzie itp). To prawda, że podłoże jest w lęku.

To jest lęk, bo skąd miałoby się brać takie czarnowidztwo, fatalizm i panikarstwo? To są wszystko oblicza lęku. Nawet jak diagnozuje nas terapeuta, to padną pytania takie jak: czy martwisz się ciągle i nie możesz przestać, czy boisz się, że cos złego się wydarzy, czy miewasz napady panicznego lęku. Tak się diagnozuje zaburzenia lękowe.

34 Ostatnio edytowany przez Doroya (2019-05-03 21:58:33)

Odp: Dorosłe dziecko

słowo "martwić" pochodzi od "czynić martwym".
i faktycznie zamartwianie zabija.

jeśli chcesz dobrze dla syna, lepiej go wspieraj.
i przepracuj swoje lęki, bo pod pretekstem miłości obarczasz go własnymi problemami.

Posty [ 34 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018