Kiedy nie musisz się zmuszać - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » SEKS, SEKSUALNOŚĆ, PSYCHOLOGIA » Kiedy nie musisz się zmuszać

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 28 ]

Temat: Kiedy nie musisz się zmuszać

Co sądzicie o tym, że często w życiu zmuszamy się do okazywania zainteresowania dla kogoś, chcemy dobrze wypaść w sytuacjach intymnych, ale jednak jest to sztuczne. Czy zdarzyło się komuś tak, że poznał osobę, która - wcale nawet nie okazując wielkiego zainteresowania, wcale nie wyzywająca i nie kusząca - tak bardzo zapanowała nad ciałem i duszą, że jej obecność kompletnie odmieniła myślenie o sobie samym/samej?

Zobacz podobne tematy :

2 Ostatnio edytowany przez nudny.trudny (2019-04-20 07:34:36)

Odp: Kiedy nie musisz się zmuszać
mmJUTnetPL napisał/a:

Kiedy nie musisz się zmuszać

wcale:D

mmJUTnetPL napisał/a:

Czy zdarzyło się komuś tak, że poznał osobę, która - wcale nawet nie okazując wielkiego zainteresowania, wcale nie wyzywająca i nie kusząca - tak bardzo zapanowała nad ciałem i duszą, że jej obecność kompletnie odmieniła myślenie o sobie samym/samej?

nie rozumiem pytania:) możesz napisać innymi słowami albo może inni zrozumieją i Ci odpowiedzą:)

"Poznacie ich po ich owocach":D

3

Odp: Kiedy nie musisz się zmuszać

O ile dobrze rozumiem to chodzi Ci o moment, kiedy ktoś swoją pewnością siebie sprawia, że zapominasz o swoich konpkeksach w czasie seksu?
Głupota smile seks to seks. W tych sytuacjach niespecjalnie da się udawać kogoś kim się nie jest. A jak ktoś Cię nie akceptuje to jego strata.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

4

Odp: Kiedy nie musisz się zmuszać
mmJUTnetPL napisał/a:

Co sądzicie o tym, że często w życiu zmuszamy się do okazywania zainteresowania dla kogoś, chcemy dobrze wypaść w sytuacjach intymnych, ale jednak jest to sztuczne.

Zmuszanie się do okazywania zainteresowania dla kogoś to dla mnie znaczy że coś jest ostro nie tak. Partner/Partnerka Cie nie kręci ale udajesz że jest inaczej bo masz z tego inne korzyści. Nie lepiej po prostu być sobą tak żeby mieć z tego frajdę bez udawania ?  Bo w dłuższym związku takie udawanie aby się podobać będzie po prostu bardzo męczące do tego osoba z którą jesteś w końcu się zorientuje że udajesz zainteresowanie.

5 Ostatnio edytowany przez mmJUTnetPL (2019-04-20 14:55:50)

Odp: Kiedy nie musisz się zmuszać

Nie chodzi o długie związki. Nie chodzi o seks. W pytaniu chodzi o to, czy komuś się przytrafiło, że kompletnie zmienił o sobie samym mniemanie poprzez spotkanie osoby, która swoją obecnością to sprawiła. Np. uważasz się za nieczułego bawidamka, a tu nagle okazuje się, że przy tej osobie wychodzi z ciebie zupełnie spoko gość. I dowiadujesz się o tym, bo właśnie spotykasz tę a nie inną osobę. Odkrywasz się dzięki komuś. Ktoś tak ma? Z czego to może wynikać mnie zastanawia.

6 Ostatnio edytowany przez Gary (2019-04-20 16:00:12)

Odp: Kiedy nie musisz się zmuszać
mmJUTnetPL napisał/a:

Czy zdarzyło się komuś tak, że poznał osobę, która - wcale nawet nie okazując wielkiego zainteresowania, wcale nie wyzywająca i nie kusząca - tak bardzo zapanowała nad ciałem i duszą, że jej obecność kompletnie odmieniła myślenie o sobie samym/samej?

Np. uważasz się za nieczułego bawidamka, a tu nagle okazuje się, że przy tej osobie wychodzi z ciebie zupełnie spoko gość.

Wg mnie maskujesz się i zadałeś pytanie na odwrót. Uważasz się za "spoko gościa", w twoim otoczeniu pojawiła się niewyzywająca dziewczyna, a Ciebie złapała dzika chuć i jej dramatycznie pożądasz.

Wypindrzonymi laskami gardzisz, uważasz je za niemoralne. "Zwykłe" naturalne dziewczyny uważałeś za skromne. A tutaj popatrz... złapało pożądanie jak obcęgi zęba...

No cóż... można nie wierzyć w siłę natury, dopóki sami nie dostaniemy po mordzie nawet nie wiadomo z którego kierunku.

Mam też złą wiadomość -- trudno Ci będzie odróżnić, czy to zwykłe pożądanie, czy zauroczenie duchowe. Dopóki nie rozładujecie napięcia seksualnego... można to zrobić tylko w jeden sposób -- przez wiele seksów razem, aż się znudzi, aż zadziała efekt Coolidge'a.

Zawsze mi się chce śmiać, jak kogoś pożądanie tak mocno trafi, że aż się sam dziwi jak to możliwe. Przypomina mi to dyskusję z osobami, które nie wierzą w prąd elektryczny... do czasu aż złapią się jakiegoś kabla... hihihi... smile

Nie wszystkie żyją z tymi, których kochają. Szczęśliwe, które kochają tych, z którymi żyją. Niektóre kochają dwóch. Mniejszą zdradą jest chwila seksu z nieznajomym niż wiele lat życia razem bez miłości. Życie jest czasami kolorowe, ale w większości szare i właśnie w tych odcieniach szarości powinniśmy odnajdować szczęście.

7

Odp: Kiedy nie musisz się zmuszać

Takie pożądanie to oznaka słabości.
Już lepiej się z takiego zauroczenia osobą wyleczyć, niż pozwolić, żeby natura dominowała nad całym tokiem myślenia.

We all make choices. But in the end, our choices make us.

8

Odp: Kiedy nie musisz się zmuszać

Eeee... dobrze jest się kiedyś w życiu zauroczyć..  choć raz...   i dobrze jest w życiu kogoś pożądać... choć raz... smile smile
Nie musimy zawsze nad tym panować.

Nie wszystkie żyją z tymi, których kochają. Szczęśliwe, które kochają tych, z którymi żyją. Niektóre kochają dwóch. Mniejszą zdradą jest chwila seksu z nieznajomym niż wiele lat życia razem bez miłości. Życie jest czasami kolorowe, ale w większości szare i właśnie w tych odcieniach szarości powinniśmy odnajdować szczęście.

9 Ostatnio edytowany przez Lucyfer666 (2019-04-20 16:36:07)

Odp: Kiedy nie musisz się zmuszać
Gary napisał/a:

Eeee... dobrze jest się kiedyś w życiu zauroczyć..  choć raz...   i dobrze jest w życiu kogoś pożądać... choć raz... smile smile
Nie musimy zawsze nad tym panować.

Nie o to mi chodzi, że to złe itp. (bo oczywiście, że nie jest to coś złego).
Tylko o to, że nic to nie przynosi, jeżeli obiekt naszego pożądania jest dla nas nieosiągalny. Wtedy to po prostu strata, bo myśli latają wokół kogoś, kto i tak ostatecznie jest nam odległy.
Dla mnie to mimo wszystko w ostateczności słabość.

We all make choices. But in the end, our choices make us.

10

Odp: Kiedy nie musisz się zmuszać

@LUcyfer -- jak osoba niedostępna to się cierpi, oczywiście. Cierpienie niekoniecznie jest warte tego uczucia.

Nie wszystkie żyją z tymi, których kochają. Szczęśliwe, które kochają tych, z którymi żyją. Niektóre kochają dwóch. Mniejszą zdradą jest chwila seksu z nieznajomym niż wiele lat życia razem bez miłości. Życie jest czasami kolorowe, ale w większości szare i właśnie w tych odcieniach szarości powinniśmy odnajdować szczęście.

11

Odp: Kiedy nie musisz się zmuszać

Samo pożądanie seksualne to pikuś, można to stłamsić. Gorzej jak pożądamy kobietę w sposób duchowy, wtedy wszystko się komplikuje i faktycznie można nazwać to słabością.

12 Ostatnio edytowany przez mmJUTnetPL (2019-04-20 20:06:20)

Odp: Kiedy nie musisz się zmuszać

Moja teza jest taka: niskie poczucie własnej wartości (mniejsza o źródło, ale trafia się to często z powodu patologii w rodzinie) i nagle ktoś, kogo poznajesz - okazuje się, że stawia Tobie granice, dzięki którym odkrywasz, że można mieć dobre mniemanie o sobie (szok). To moja teza, że szok w połączeniu z rozumem (zakładamy, że nie chodzi o świra) daje taki efekt. Mylę się? No ale pytanie jest: czy komuś się coś takiego trafiło? Że się dowartościował pomimo - powiedzmy - porażki?

(nie ma się co wstydzić poczucia niskiej wartości - pedagogika wstydu działa od dziesiątek lat w PL)

13

Odp: Kiedy nie musisz się zmuszać

Zauroczenie -> wydzielanie substancji chemicznych w mózgu -> reakcja na te substancje/tymczasowa zmiana myślenia o sobie.
Tak bym to widział. Taki sam efekt jak np. po narkotykach czy antydepresantach.

Zauroczenie przejdzie a wtedy z "wszystko się da/jest super" wracasz do "stanu podstawowego".

14

Odp: Kiedy nie musisz się zmuszać
mmJUTnetPL napisał/a:

Co sądzicie o tym, że często w życiu zmuszamy się do okazywania zainteresowania dla kogoś, chcemy dobrze wypaść w sytuacjach intymnych, ale jednak jest to sztuczne. Czy zdarzyło się komuś tak, że poznał osobę, która - wcale nawet nie okazując wielkiego zainteresowania, wcale nie wyzywająca i nie kusząca - tak bardzo zapanowała nad ciałem i duszą, że jej obecność kompletnie odmieniła myślenie o sobie samym/samej?

Najlepiej jest wtedy, gdy będąc sobą jest się najlepszą wersją siebie. Bez spiny. Bez wysiłku. Bez udawania czegokolwiek. Bez sztuczności.
W sumie to nawet nie wyobrażam sobie sytuacji intymnej, w której trzeba się do czegokolwiek zmuszać.
Jakbyś to rozwinęła?

15

Odp: Kiedy nie musisz się zmuszać
mmJUTnetPL napisał/a:

Moja teza jest taka: niskie poczucie własnej wartości (mniejsza o źródło, ale trafia się to często z powodu patologii w rodzinie) i nagle ktoś, kogo poznajesz - okazuje się, że stawia Tobie granice, dzięki którym odkrywasz, że można mieć dobre mniemanie o sobie (szok). To moja teza, że szok w połączeniu z rozumem (zakładamy, że nie chodzi o świra) daje taki efekt. Mylę się? No ale pytanie jest: czy komuś się coś takiego trafiło? Że się dowartościował pomimo - powiedzmy - porażki?

(nie ma się co wstydzić poczucia niskiej wartości - pedagogika wstydu działa od dziesiątek lat w PL)

hahahaha:D ok już trochę bardziej rozumiem:PP więc hmm wyobrażam sobie że mam niskie poczucie własnej wartości (a może mam i nie muszę sobie wyobrażać):D i jest to spowodowane patologią w rodzinie:D i nagle jak ktoś mi postawi granice, to zaczynam mieć lepsze mniemanie o sobie? hmm to ma sens!!!:D

dowartościowanie pomimo porażki hmm...

byłem na wycieczce z dziadkami i wokół może kilkadziesiąt osób, średnia wieku jakoś 60-70. wśród nich dziewczyna, z długimi brązowymi włosami, w czerwonej sukience. Wszedłem sobie na taki wysoki kamień (wtedy miałem lepszą sprawność fizyczną, teraz to bym poleciał z tego kamienia w krzaki) i zaczepiłem tę dziewczynę w taki sposób że wszyscy słyszeli. reakcji brak:D:D była porażka, ale innym podobało się, więc hmm poczucie własnej wartości chyba wzrosło:D

i to ma być hmm ten szok w połączeniu z rozumem? nie wiem:D czy to efekt tej pedagogiki wstydu, która działa od dziesiątek lat, cokolwiek to jest:PP

"Poznacie ich po ich owocach":D

16

Odp: Kiedy nie musisz się zmuszać
MagdaLena1111 napisał/a:
mmJUTnetPL napisał/a:

Co sądzicie o tym, że często w życiu zmuszamy się do okazywania zainteresowania dla kogoś, chcemy dobrze wypaść w sytuacjach intymnych, ale jednak jest to sztuczne. Czy zdarzyło się komuś tak, że poznał osobę, która - wcale nawet nie okazując wielkiego zainteresowania, wcale nie wyzywająca i nie kusząca - tak bardzo zapanowała nad ciałem i duszą, że jej obecność kompletnie odmieniła myślenie o sobie samym/samej?

Najlepiej jest wtedy, gdy będąc sobą jest się najlepszą wersją siebie. Bez spiny. Bez wysiłku. Bez udawania czegokolwiek. Bez sztuczności.
W sumie to nawet nie wyobrażam sobie sytuacji intymnej, w której trzeba się do czegokolwiek zmuszać.
Jakbyś to rozwinęła?

Może to kwestia tego, czy się jest bardziej emocjonalnym czy rozumnym?
Osoba rozumna na emocjonalną zadziała tak, że ta emocjonalna się dowartościuje... czy się mylę?

17

Odp: Kiedy nie musisz się zmuszać
Lucyfer666 napisał/a:

Takie pożądanie to oznaka słabości.
Już lepiej się z takiego zauroczenia osobą wyleczyć, niż pozwolić, żeby natura dominowała nad całym tokiem myślenia.

wyleczyć? nie ma sensu smile
To z takich rzeczy co albo samo przejdzie, albo będzie nad kimś wisieć smile
Co najwyżej można trochę liśćmi przysypać smile
Autorze- dedykacja dla Ciebie:
https://www.youtube.com/watch?v=_FosDfyBMvQ

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach

18 Ostatnio edytowany przez MagdaLena1111 (2019-04-25 18:03:45)

Odp: Kiedy nie musisz się zmuszać
mmJUTnetPL napisał/a:
MagdaLena1111 napisał/a:
mmJUTnetPL napisał/a:

Co sądzicie o tym, że często w życiu zmuszamy się do okazywania zainteresowania dla kogoś, chcemy dobrze wypaść w sytuacjach intymnych, ale jednak jest to sztuczne. Czy zdarzyło się komuś tak, że poznał osobę, która - wcale nawet nie okazując wielkiego zainteresowania, wcale nie wyzywająca i nie kusząca - tak bardzo zapanowała nad ciałem i duszą, że jej obecność kompletnie odmieniła myślenie o sobie samym/samej?

Najlepiej jest wtedy, gdy będąc sobą jest się najlepszą wersją siebie. Bez spiny. Bez wysiłku. Bez udawania czegokolwiek. Bez sztuczności.
W sumie to nawet nie wyobrażam sobie sytuacji intymnej, w której trzeba się do czegokolwiek zmuszać.
Jakbyś to rozwinęła?

Może to kwestia tego, czy się jest bardziej emocjonalnym czy rozumnym?
Osoba rozumna na emocjonalną zadziała tak, że ta emocjonalna się dowartościuje... czy się mylę?

Nie wiem, czy się mylisz, ale to widzę zupełnie inaczej.
Bo z tego, co piszesz wynikałoby, że emocjonalność = braki w poczuciu własnej wartości, które trzeba sobie uzupełnić poprzez działanie osoby rozumnej...czy się mylę?


PS W sumie dalej nie rozumiem, o co chodzi w tym wątku :-D
Czy tu chodzi o to, że ktoś niepozorny, spoza kręgu zainteresowania albo poniżej progu selekcji nagle staje się tym „jednym drzewem, w które jest się zapatrzonym w środku lasu”?

19 Ostatnio edytowany przez mmJUTnetPL (2019-04-26 03:51:11)

Odp: Kiedy nie musisz się zmuszać
MagdaLena1111 napisał/a:
mmJUTnetPL napisał/a:
MagdaLena1111 napisał/a:

Najlepiej jest wtedy, gdy będąc sobą jest się najlepszą wersją siebie. Bez spiny. Bez wysiłku. Bez udawania czegokolwiek. Bez sztuczności.
W sumie to nawet nie wyobrażam sobie sytuacji intymnej, w której trzeba się do czegokolwiek zmuszać.
Jakbyś to rozwinęła?

Może to kwestia tego, czy się jest bardziej emocjonalnym czy rozumnym?
Osoba rozumna na emocjonalną zadziała tak, że ta emocjonalna się dowartościuje... czy się mylę?

Nie wiem, czy się mylisz, ale to widzę zupełnie inaczej.
Bo z tego, co piszesz wynikałoby, że emocjonalność = braki w poczuciu własnej wartości, które trzeba sobie uzupełnić poprzez działanie osoby rozumnej...czy się mylę?


Brak poczucia własnej wartości oraz emocjonalne postrzeganie siebie/innych - może prowadzić do szoku w momencie, w którym osoba rozumna i świadoma siebie powie : STOP. Nie, że zupełnie 'pa', ale powiedzmy : hola-hola, zaraz zaraz, powoli. Ogień spotkał wodę. Coś w ten deseń. Podlegam emocjom i nagle... STOP. Ktoś pokazuje palcem na ROZUM i mówi: oj oj oj - świat Ciebie wkręcił w coś, co na mój rozum jest błędne, błędna ścieżka. Eureka... wow, jak teraz to pogodzić? Powiedzmy, że zafascynowanie jej rozumem przekracza dotychczasowe doznania emocjonalne.

MagdaLena1111 napisał/a:

PS W sumie dalej nie rozumiem, o co chodzi w tym wątku :-D
Czy tu chodzi o to, że ktoś niepozorny, spoza kręgu zainteresowania albo poniżej progu selekcji nagle staje się tym „jednym drzewem, w które jest się zapatrzonym w środku lasu”?

To jest dość trafne stwierdzenie. Na pewno coś takiego zaskakuje.
Pozornie bardzo niepozorny ktoś. A kolana się uginają same...
Może chodzi o skrywany i wyparty brak poczucia własnej wartości, zastąpiony pychą...i co? Pycha dostaje w nos, pojawia się pustka i momentalnie wraca świadomość, że jednak coś było nie tak, no i trzeba się ratować, ale jak? Emocjami nie idzie... pozostaje rozum, ale niestety, rozum nie używany sad zanika.... dno...

20 Ostatnio edytowany przez nudny.trudny (2019-04-26 06:28:27)

Odp: Kiedy nie musisz się zmuszać

Cel tego wątku to zagadka również dla mnie, ale fajnie się czyta;)

Nie wiem czy powinienem się tu wypowiadać, bo wcześniej nie zauważyłem najważniejszego

mmJUTnetPL napisał/a:

(zakładamy, że nie chodzi o świra)

big_smile:D ale spróbuję:PP

mmJUTnetPL napisał/a:

Brak poczucia własnej wartości oraz emocjonalne postrzeganie siebie/innych - może prowadzić do szoku w momencie, w którym osoba rozumna i świadoma siebie powie : STOP. Nie, że zupełnie 'pa', ale powiedzmy : hola-hola, zaraz zaraz, powoli. Ogień spotkał wodę. Coś w ten deseń. Podlegam emocjom i nagle... STOP. Ktoś pokazuje palcem na ROZUM i mówi: oj oj oj - świat Ciebie wkręcił w coś, co na mój rozum jest błędne, błędna ścieżka. Eureka... wow, jak teraz to pogodzić? Powiedzmy, że zafascynowanie jej rozumem przekracza dotychczasowe doznania emocjonalne

no i zaczynam mieć kompleksy na tle twórczości, bo ani sam bym nie wymyślił, ani nie umiem zrozumieć;)

mmJUTnetPL napisał/a:

To jest dość trafne stwierdzenie. Na pewno coś takiego zaskakuje.
Pozornie bardzo niepozorny ktoś. A kolana się uginają same...
Może chodzi o skrywany i wyparty brak poczucia własnej wartości, zastąpiony pychą...i co? Pycha dostaje w nos, pojawia się pustka i momentalnie wraca świadomość, że jednak coś było nie tak, no i trzeba się ratować, ale jak? Emocjami nie idzie... pozostaje rozum, ale niestety, rozum nie używany sad zanika.... dno...

czyli ktoś niepozorny odmawia Twojej próbie nawiązania kontaktu, ale posługuje się logicznymi argumentami, i to miałoby doprowadzić do powrotu wypartego poczucia własnej wartości? <głupek>

"Poznacie ich po ich owocach":D

21 Ostatnio edytowany przez mmJUTnetPL (2019-04-26 17:11:21)

Odp: Kiedy nie musisz się zmuszać
nudny.trudny napisał/a:

Cel tego wątku to zagadka również dla mnie, ale fajnie się czyta;)
czyli ktoś niepozorny odmawia Twojej próbie nawiązania kontaktu, ale posługuje się logicznymi argumentami, i to miałoby doprowadzić do powrotu wypartego poczucia własnej wartości? <głupek>

Nie jest to sytuacja aż tak prosta, że ktoś odmawia, ale powiedzmy bardzo mnie absorbuje jego/jej osobowość. Na pewno osoba na tyle wyjątkowa, że trudno przejść obojętnie.
Owszem, argumentuje bardzo logicznie, ale moja logika jest nieco inna. W wielu kwestiach argumentujemy dokładnie odwrotnie smile

Po co ktoś miałby wypierać poczucie własnej wartości? Pustka po pysze zostaje wypełniona na powrót wypartym brakiem!!! poczucia własnej wartości i to właśnie wywołuje szok... np. Gdybam. Np. pycha powoduje, że jesteś pewny siebie, ale jak ktoś upokorzy pychę, co wtedy? Przyczyny braku poczucia własnej wartości na razie może pomińmy, bo to osobny temat. Pytanie było: czy ktoś ma podobne doświadczenia z życia (jak w temacie)? Celem wątku jest odnalezienie osób na forum, które czują ten temat.

CYTAT(trop): "Człowiek zrównoważony emocjonalnie ofiaruje innym to, co służy ich rozwojowi. Natomiast człowiek niedojrzały w tej sferze „ofiaruje” innym to, co jemu samemu sprawia emocjonalną przyjemność." I teraz jest pytanie: czy osoba emocjonalna i bezrozumna to osoba niezrównoważona? A jednocześnie pyszałkowata? Bo pustkę trzeba czymś wypełnić, tak?

22

Odp: Kiedy nie musisz się zmuszać
mmJUTnetPL napisał/a:

Nie chodzi o długie związki. Nie chodzi o seks. W pytaniu chodzi o to, czy komuś się przytrafiło, że kompletnie zmienił o sobie samym mniemanie poprzez spotkanie osoby, która swoją obecnością to sprawiła. Np. uważasz się za nieczułego bawidamka, a tu nagle okazuje się, że przy tej osobie wychodzi z ciebie zupełnie spoko gość. I dowiadujesz się o tym, bo właśnie spotykasz tę a nie inną osobę. Odkrywasz się dzięki komuś. Ktoś tak ma? Z czego to może wynikać mnie zastanawia.

Ja tak miałam. Gdy miałam 17 lat poznałam bardzo fajnego gościa 2 lata starszego, który zupełnie mnie odmienił. Był (piszę był bo już nie jest) bardzo zaradny, na wszystko miał jakieś rozwiązanie, na każdy temat polityczny czy spłeczny miał zdanie, spotykaliśmy się w zasadzie co tydzień w weekendy bo w tygodniu każdy miał swoje zajęcia; był bardzo czuły. Spotykaliśmy się przez 4 lata, gdy nastąpił ten dzień w którym nastąpiło pierwsze sex-zbliżenie i po tym dniu zniknął i kontakt się urwał. Od 3 lat nie odezwał się. Adres nieaktualny, wynajmował mieszkanie, nr telefonu nie odpowiada, wspólni znajomi też nic o nim nie wiedzą.
Nie wiem, może przed 17tką byłam smarkata, a on zakręcił mną ale na prawdę poczułam się odmieniona.

23

Odp: Kiedy nie musisz się zmuszać
mmJUTnetPL napisał/a:

Powiedzmy, że zafascynowanie jej rozumem przekracza dotychczasowe doznania emocjonalne.

Dla mnie to słowo „zafascynowanie” - nawet jeśli TYLKO rozumem - niesie w sobie spory ładunek emocjonalny.
Ale w ogóle jeśli jest tak, jak mi się wydaje, że jest ;-), to wg mnie świetnie rokuje.

24

Odp: Kiedy nie musisz się zmuszać
MagdaLena1111 napisał/a:
mmJUTnetPL napisał/a:

Powiedzmy, że zafascynowanie jej rozumem przekracza dotychczasowe doznania emocjonalne.

Dla mnie to słowo „zafascynowanie” - nawet jeśli TYLKO rozumem - niesie w sobie spory ładunek emocjonalny.
Ale w ogóle jeśli jest tak, jak mi się wydaje, że jest ;-), to wg mnie świetnie rokuje.

Zgadzam się, że rokowania są dobre.
Człowiek zrównoważony emocjonalnie ofiaruje innym to, co służy ich rozwojowi.

25

Odp: Kiedy nie musisz się zmuszać
mafimowo napisał/a:
mmJUTnetPL napisał/a:

Nie chodzi o długie związki. Nie chodzi o seks. W pytaniu chodzi o to, czy komuś się przytrafiło, że kompletnie zmienił o sobie samym mniemanie poprzez spotkanie osoby, która swoją obecnością to sprawiła. Np. uważasz się za nieczułego bawidamka, a tu nagle okazuje się, że przy tej osobie wychodzi z ciebie zupełnie spoko gość. I dowiadujesz się o tym, bo właśnie spotykasz tę a nie inną osobę. Odkrywasz się dzięki komuś. Ktoś tak ma? Z czego to może wynikać mnie zastanawia.

Ja tak miałam. Gdy miałam 17 lat poznałam bardzo fajnego gościa 2 lata starszego, który zupełnie mnie odmienił. Był (piszę był bo już nie jest) bardzo zaradny, na wszystko miał jakieś rozwiązanie, na każdy temat polityczny czy spłeczny miał zdanie, spotykaliśmy się w zasadzie co tydzień w weekendy bo w tygodniu każdy miał swoje zajęcia; był bardzo czuły. Spotykaliśmy się przez 4 lata, gdy nastąpił ten dzień w którym nastąpiło pierwsze sex-zbliżenie i po tym dniu zniknął i kontakt się urwał. Od 3 lat nie odezwał się. Adres nieaktualny, wynajmował mieszkanie, nr telefonu nie odpowiada, wspólni znajomi też nic o nim nie wiedzą.
Nie wiem, może przed 17tką byłam smarkata, a on zakręcił mną ale na prawdę poczułam się odmieniona.

To zdecydowanie inny przypadek, bo miałaś 17 lat. Łatwo kimś wtedy "zakręcić" o ile się chce. Oczywiście, ja w wieku 17 lat raczej nie przeżywałem tak świadomej fascynacji kimś, bo nie miałem zupełnie porównania, jak się zakochałem, to zwyczajnie było fajnie. Tutaj chodzi o takie bardziej zobaczenie w sobie innej osoby dzięki spotkaniu kogoś, kto się nie narzuca i jest bezinteresowny gdy coś daje. Ja mam uprzedzenie do nawiązywania relacji, bo trudno spotkać dziś osoby bezinteresowne w miłości. Zakochanie to jedno, zafascynowanie to chyba coś innego... . Jest mi trudno dokładnie opisać sytuację, ale mogę napisać, że osoba miała około 36 lat, ja około 40. Przy czym nie jestem kimś, kto wiek uważa za jakiś wyznacznik do tłumaczenia się lub kogoś. Oboje mieliśmy świadomość powagi sytuacji. To nie był flirt. Była jakaś magia w eterze, ale można to uznać za normalne. Tutaj chodzi o fascynację rozumem smile nie ciałem w oderwaniu od rozumu.

26

Odp: Kiedy nie musisz się zmuszać
mmJUTnetPL napisał/a:

Nie chodzi o długie związki. Nie chodzi o seks. W pytaniu chodzi o to, czy komuś się przytrafiło, że kompletnie zmienił o sobie samym mniemanie poprzez spotkanie osoby, która swoją obecnością to sprawiła. Np. uważasz się za nieczułego bawidamka, a tu nagle okazuje się, że przy tej osobie wychodzi z ciebie zupełnie spoko gość. I dowiadujesz się o tym, bo właśnie spotykasz tę a nie inną osobę. Odkrywasz się dzięki komuś. Ktoś tak ma? Z czego to może wynikać mnie zastanawia.

Wciąż nie do końca jestem pewna czy dobrze rozumiem o co pytasz, głównie dlatego, że pomimo iż twierdzisz, że nie chodzi o seks, to jednak na wątek wybrałeś dział "Seks, seksualność, psychologia". Odnoszę wrażenie, że temat bardziej dotyka emocjonalności niż erotyki, nawet jeśli rzecz jasna jedno z drugim często się łączy - jeżeli tak, to chętnie zabiorę głos.

Jeśli więc mowa o emocjonalności, to tak, zdarzyło mi się spotkać co najmniej dwie osoby, które w sposób znaczący zmieniły moje postrzeganie siebie. To była fascynacja czyjąś osobowością, intelektem, mądrością  życiową, co w połączeniu z moją świadomością, że zadziałało to również w drugą stronę i okazałam się dla tych osób być kimś wyjątkowym, interesującym i wartościowym, przełożyło się na moje własne myślenie o sobie. Ba, z czasem okazało się, że nie doceniałam, a może w ogóle nie zauważałam faktu, że sama miałam wielki wpływ na zmianę w myśleniu tych osób na ich własny temat.

mmJUTnetPL napisał/a:

Np. pycha powoduje, że jesteś pewny siebie, ale jak ktoś upokorzy pychę, co wtedy?

Moim zdaniem pycha nie ma nic wspólnego z pewnością siebie, a tylko maskuje jej brak.

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj smile 
Dzieląc się swoją opinią zawsze pamiętaj, że po drugiej stronie siedzi drugi człowiek. Hejt może ranić!

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz."

27 Ostatnio edytowany przez mmJUTnetPL (2019-04-30 23:52:19)

Odp: Kiedy nie musisz się zmuszać
Olinka napisał/a:
mmJUTnetPL napisał/a:

Np. pycha powoduje, że jesteś pewny siebie, ale jak ktoś upokorzy pychę, co wtedy?

Moim zdaniem pycha nie ma nic wspólnego z pewnością siebie, a tylko maskuje jej brak.

Tak, zgoda, to samo miałem na myśli, że pycha "zapycha" brak poczucia własnej wartości, ale też! powoduje, że osoba czuje się pewniejsza siebie, co jest oczywiście tylko złudzeniem. Myślę, że mamy zgodność co do tego. Można oczywiście powiedzieć krótko: pycha maskuje braki (wszelkie).

28 Ostatnio edytowany przez mmJUTnetPL (2019-05-01 00:39:17)

Odp: Kiedy nie musisz się zmuszać
Olinka napisał/a:

Wciąż nie do końca jestem pewna czy dobrze rozumiem o co pytasz, głównie dlatego, że pomimo iż twierdzisz, że nie chodzi o seks, to jednak na wątek wybrałeś dział "Seks, seksualność, psychologia". Odnoszę wrażenie, że temat bardziej dotyka emocjonalności niż erotyki, nawet jeśli rzecz jasna jedno z drugim często się łączy(...)

Piszę odpowiedź w osobnym poście, bo nie mogłem edytować poprzedniego. Chodzi o wszystko to, co się dzieje podczas etapu budowania relacji i poznawania się wzajemnie. Na pewno są w tym też! emocje. Słowo seks trochę jest z obcego wzięte, po polsku mówimy płeć. Akt płciowy (potocznie akt seksualny (w skrócie seks - ale niekoniecznie, bo seks może być w oderwaniu od Miłości i wtedy jako sport - lub coś w stylu maratonu - nie pasuje zupełnie do tematu)) - sam akt płciowy też nie jest tutaj tematem. Zdecydowanie emocjonalność tak, równowaga emocjonalna też, rozum. Moim zdaniem do psychologii pasuje.

Słowo erotyka (słowo greckie) - i tu jest problem, bo mało kto zna filozofię i grekę/łacinę. Erotyka to słowo bardzo mocno naukowe, to greka. Znane z literatury, sztuki, historii. Temat ten nie wchodzi może aż tak bardzo w sztukę, by erotyka - pojmowana naukowo - miała tutaj mieć kluczowe znaczenie. Jakoś dziwnie erotyka wiąże mi się z emocjami, zatem skoro emocjonalność tak, to czemu nie erotyka? Ale, racja - temat nie ma służyć temu, by koncentrować się na napięciu erotycznym. Bardziej chodzi o działanie rozumne i panowanie nad emocjami, i że to fascynuje mocniej od samej erotyki, a zarazem erotyki nie wyklucza.

Posty [ 28 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » SEKS, SEKSUALNOŚĆ, PSYCHOLOGIA » Kiedy nie musisz się zmuszać

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018