potrzeba wygadania się, samotność, zapętlanie się - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » potrzeba wygadania się, samotność, zapętlanie się

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 22 ]

Temat: potrzeba wygadania się, samotność, zapętlanie się

cześć dziewczyny,

muszę powiedzieć, że pierwszy raz piszę tutaj post, a nawet chyba to mój pierwszy post generalnie. zazwyczaj staram się rozmawiać ze znajomymi, ale uznawam że tutaj jest więcej osób, a zgodnie z tym -więcej opinii i doświadczeń. Od razu wybaczcie jeżeli będzie to napisane chaotycznie, nie mam wprawy, a emocje dziś poszargane tak, że brak ochoty nawet na życie

Zacznę od tego, że mieszkam w dużym mieście, daleko od swojej rodziny, od wielu lat doskwiera mi samotność, a ponieważ mało poznaję ludzi na co dzień, to postawoniłam zarejestrować się na portalu randkowym. Od kilku miesięcy pisałam z chłopakiem, który bardzo wpadł mi w oko, ja byłam badziej zdecydowana na spotkanie na żywo, on to odwlekał. Dodatkowo powiem, że mieszkamy w różnych miastach. Nawet starałam się to odpuścić, myśleć o nim, zagadywać czas od czas, bo czułam że mogę się zaangażować. Ale kilka dni temu zaskoczył mnie, napisał że może przyjechać i możemy w końcu się poznać. Przyjechał, dobrze namm się rozmawiało, podobnie myślimy, mamy podobne poczucie humoru, wszystko ok. Przespaliśmy się ze sobą następnego dnia. Jestem osobą uczuciową, wrażliwą, dodatkowo mi się spodobał fizycznie i jako osoba, myślałam że podobamy sie nawzajem i zostanie do wieczorea, tym bardziej, że nie miał kupionego biletu powrotnego, ale powiedział że umówił się ze znajomymi i za pół godziny musi iść..na cyzm stoimy, nie wiem. Jak zapytałam czy myśli że jeszcze się zobaczymy, to powiedział - że czemu nie.

wiem że to na pewno brzmi naiwnie, ale co ogólnie chcę powiedzieć. takie sytuacje u mnie się dosyć często się powtarzają. U mnie walczy potrzeba bycia w związku, znalezienie partnera, założenie rodziny, potrzeba miłości, z potrzebami miłości fizycznej, samotności. Przez to że przez 20 lat więcej jestem singelką niż mam faceta, ten ból samotności u mnie narasta i nie wiem co robię nie tak, że powtarzają się u mnie takie sytuację. Nawet jak nie dojdzie do łóżka, to facet po kilku randkach może zrezygnować, jak jestem mało uległa.
Chodzę do psychologa i wiem że to częściowo zwiazane z poczuciem właśnej wartości, ale nie mogę zabić w sobie potrzeby milosci, dotyku, bólu samotność i wpadam w podobne pułapki..
może któraś z Was miała podobnie, może coś mi pomoże wyjść w tej chwili z zupełnego mroku, bo siedzę zapłakana i żyć mi się nie chcę, a raczje jestem osobą pozytywną i żywą, po prostu czuję że porażka goni porażkę, a potem już mi niczego się nie chcę, ani pracy ani pasji..a tylko sie zamknąć w ciemnych pokoju i płakać, taki mam teraz stan

z góry dziękuję za wyrozumienie i komentarz oraz podzielenie się własnym doświadczeniem

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: potrzeba wygadania się, samotność, zapętlanie się

Cześć. Rozumiem, że samotność może być przytłaczająca, ale jeżeli będziesz z desperacji wpuszczać do wyrka facetów, którzy olewają Cię miesiącami i wychodzą po pół godzinie to nie poprawi to Twojego samopoczucia. Sama widzisz. Przecież większość chłopów na portalach tylko na to czeka. Tylko go przypadkiem więcej nie zapraszaj.
Uspokój się, zrób sobie ciepłą kąpiel i coś miłego dla siebie. 

kobiet_a37 napisał/a:

nie wiem co robię nie tak, że powtarzają się u mnie takie sytuację. Nawet jak nie dojdzie do łóżka, to facet po kilku randkach może zrezygnować, jak jestem mało uległa.
Chodzę do psychologa i wiem że to częściowo zwiazane z poczuciem właśnej wartości,

Jeżeli  związane jest to częściowo z poczuciem własnej wartości, to z czym Twoim zdaniem jest to związane w pozostałej części ? Jaki widzisz związek między poczuciem własnej wartości a tym co się dzieje ? Może napisz coś więcej na temat tego co ustaliliście z psychologiem, będzie łatwiej odnieść się do całokształtu.

Osobiście znam kobiety, które baaardzo długo były same nie licząc nieudanych zagrywek, aż trafiły na 'kompatybilny egzemplarz' i tworzą dziś wyjątkowo udane związki, tak że głowa do góry, świat się nie kończy.

There is nothing quite so tragic as a young cynic, because it means the person has gone from knowing nothing to believing nothing.

3

Odp: potrzeba wygadania się, samotność, zapętlanie się

Jest mnóstwo stron dla facetów z radami jak wyrwać laskę, bzykać dla rozrywki korzystając z portali randkowych. Więc jeśli naprawdę szukasz kogoś wartościowego zmień kanał poszukiwań. Spróbuj poprzez zainteresowania, pasje, może jakiś kurs, może uczestnictwo w jakiejś imprezie tematycznej, sport. Wszystko to będzie lepsze niż wchodzenie do portalu, w którym czeka tysiące facetów szukających zdesperowanych dziewczyn.
Poza tym odnoszę wrażenie, że ktokolwiek by to nie był to wywierasz pewną presję, rzucasz balast. To może wystraszyć. Tak samo jak szybki i łatwy seks.

4

Odp: potrzeba wygadania się, samotność, zapętlanie się

trx dziękuję przede wszystkim za odpowiedź..właśnie wieczorem napisałam do niego, że po spotkaniu na żywo jeszcze bardziej go polubiłam i byłabym wdzięczna co on też sądzi, żeby żadne z nas nie miało zbędnych oczekiwań..na co on mi napisał, że jestem otwartą i łatwą w rozmowię osobę, ale żeby sobie niczego nie oczekiwać, bo przecież o tym rozmawialiśmy kiedyś wcześniej..
jak teraz to czytam, to widzę że tak głupie i naiwne, że aż się w głowie nie mieści..ale pomimo tego, pomimo pprzykrych doświadczeń, pod wpływem emocji dalej powtarzam takie schematy, jakbym błagała...polub mnie..przecież jestem taka fajna i mądra i ładna...żałosne, lecz prawdziwe. Ale muszę powiedzieć, że na prawdę wczoraj byłam w tak fatalnym stanie, że nawet dzwoniłam na telefon kryzysowy, pierwszy raz coś mi sie takiego zdarzyło, tak emocję szargały moim umysłem że bałam się sama swoich myśli. Najgorsze dla mnie w tym wszystkim to, że wpuściłam do swojego domu, mieszkania, w prywatną przestrzeń, która powinna być dla mnie miejscem bezpiecznym, gdzie czuję się dobrze. Długo odzyskiwalam ten spokój po kilkuletnim rozstaniu, gdzie też każdy kąt mi przypominał o byłym, a teraz znów wpuściłam ale całkiem nową dla mnie osobę, czuję się w swoim mieszkaniu, nie mogę spać, nie mogę znaleźć miejsca, może coś poprzestawiać ?

trx napisał/a:

Jeżeli  związane jest to częściowo z poczuciem własnej wartości, to z czym Twoim zdaniem jest to związane w pozostałej części ? Jaki widzisz związek między poczuciem własnej wartości a tym co się dzieje ? Może napisz coś więcej na temat tego co ustaliliście z psychologiem, będzie łatwiej odnieść się do całokształtu.

częściowo jest związane z poczuciem właśnej wartości, bo szuakm potwierdzenia że jestem fajna i warta aby mnie pokochać i być ze mną na zewnątrz, dosyć często właście stąd takie nieudane sytuację z mężczyznami. Nie umiem mówić  o swoich potrzebach, wymagać, w dzieciństwie to wszystko było tłumione i teraz jako dorosła kobieta jestem bardzo zablokowana i nie rozumiem że to normalne aby mówić o potrzebach, ufać swojej intuicji, lubić siebie, umieć prosić, wymagać szacunku wobec siebie i swoich potrzeb i emocji. Często jak coś nie gra, to ja szukam winy u siebie, że to ze mną coś nie tak, że to ja nie jestem warta, że musze być bardziej a,,bc... a nie u partnera, złe zachowanie partnera często racjonalizuję. Sama teraz czytać co piszę, widzę że nie umiem wyciągać wniosków z żadnych ze swoich błędów bo znów w kółko mam te same sytuację.
Co jeszcze wpływa, myślę że poza samotnością i potrzebą drugiej osoby jest we mnie potrzeba założenia rodziny, a jako kobieta rozumiem że mój czas jest ograniczony, wtedy dodatkowo siebie gnębie, że mnie już nikt nie pokocha, bo nie wezmie za partnerkę, coz  tego ze fajna, jak są młodsze. Choć wiem że jestem wartościowa, ciekawa, mądra, ale dalej to potwierdzenie z zewnątrz...Mówię sobię, że mój czas ograniczony, że już zawsze będę sama, że nie spełnię sowjego marzenia o założeniu rodziny, a jak tak - to wolę wogólę nie żyć, wtedy mam chęć zasnąć i nigdy się nie obudzić. I te strachy nie dają mi żyć, cieszyć sie życiem. Choć jestem osobą, która ma sporo pasji - taniec, bieganie, siłownia, basen, podróże to moja głowa jeste sporo czasu zajęta że " będziesz sama, więc po co ci to wszystko, komu to jest potrzebne, będzie stara, sama i ze swoimi pasjami, ale pasja ci nie zastąpi miłości..i tak w kółko"..

nie wiem czy dobrze napisałam..ale i tak dziękuję za dobrnięcie do końca  ..

5

Odp: potrzeba wygadania się, samotność, zapętlanie się

Chyba się trochę zafiksowałaś na to szukanie związku - nie kochasz siebie, szukasz potwierdzenia własnej wartości w oczach innych a sama o sobie co myślisz co czujesz patrząc w lustro?
Wczoraj chciałam Ci wpisać tekst (strasznie długi) jaki wisi u mnie na ścianie ...
Zaczyna się : " trudno stworzyć szczęśliwy związek jeśli nie lubi się siebie ...."
a kończy: "Inni przyjdą sami. Kompletni i wartościowi"
Pomyśl i przegadaj to na swojej terapi - jak Twoje postrzeganie siebie determinuje Twoje relacje z innymi ludźmi, jak bardzo ta potrzeba akceptacji powoduje że robisz rzeczy, których potem żałujesz?
Masz fajne pasje, w ich realizacji możesz spotkać tą swoją jedyną miłość, tylko że Ty musisz być pewna siebie, swojej wartości, tego kim jesteś i tego czego potrzebujesz. Inni Ci tego nie powiedzą.
Mnie kiedyś najlepsza przyjaciółka (couch) poleciła codziennie przed lustrem wyznawać jak bardzo kocham siebie, jak bardzo cenię to jaka jestem, pomogło i pomaga w chwilach zwątpienia i smutku. Tylko że Ty musisz najpierw zrozumieć siebie i swoje problemy z samooceną aby taka afirmacja przyniosła efekty.

6

Odp: potrzeba wygadania się, samotność, zapętlanie się
Mar napisał/a:

Więc jeśli naprawdę szukasz kogoś wartościowego zmień kanał poszukiwań. Spróbuj poprzez zainteresowania, pasje, może jakiś kurs, może uczestnictwo w jakiejś imprezie tematycznej, sport. Wszystko to będzie lepsze niż wchodzenie do portalu, w którym czeka tysiące facetów szukających zdesperowanych dziewczyn. sport.

chciałabym wierzyć, że na takich portalach, nie każdy szuka tylko okazji na szybką rozrywkę, ale może to też jest tak, że na co pozwolimy to mamy, i nawe ten co nie szuka, skorzysta. Mogę tupać nogami, wkurzać się, ale ciężko się z Tobą nie zgodzić, sama widzę różnicę jaka jest w relacjach na żywo, a jaka poprzez internet. Kilka dni w tygodniu spędzam na siłowni, w strefie wolnych ciężarów, gdzie 99% to faceci, ale mimo tego że widzę jak mnie obserwują, to żaden nie zdobędzie się na taki tekst jak którykolwiek w internecie, typu: " sexy z ciebie laska, masz fajny tyłek, zjadłbym twoje usta  i t.d..." takie prostackie i bez polotu podrywy.
masz rację co do pasji,a mam ich kilka, ale też mam jakąś blokadę, na siłowni raczej każdy zajmuje się sobą, jak jest rozmowa, to raczej krótka, na zasadzie pomocy w asekuracji przy danym ćwiczeniu lub pomoc w korzystaniu z nowej maszyny. Jakoś mam wrażenie że to nie miejsce na flirt, a może nie umiem flirtować..bo czuję że ciągle w czymś mam za mało aby na mnie zwrócił uwagę ktoś kto na prawdę mi się podoba.. nie wiem. Jak chodziłam na zajęcia taneczne, to też pojawiały się nowe znajomości, ale albo stricte koleżeńskie albo faceci już byli zajęci i są w dwugoterminiwych związkach, jak biegałam to wtedy byłam zakręcona tylko na swoim byłym facecie.

Mar napisał/a:

Poza tym odnoszę wrażenie, że ktokolwiek by to nie był to wywierasz pewną presję, rzucasz balast. To może wystraszyć. Tak samo jak szybki i łatwy seks.

nie wydaję mi się, raczej jestem osobą, która dopiero uczy sie mówić o potrzebach, zadawać pytania. Oczekowania mam w głowie, ale może na poziomie podświadomości, po moim zachowaniu, mowie ciała, spojrzeniu, ta druga osoba, może czuć presję, wtedy mogę uwierzyć..

7

Odp: potrzeba wygadania się, samotność, zapętlanie się

cześć Johna! dziękuję za komentarz!

zgadzam się z tym co napisałaś, bo wiesz, jak mi opadną emocję, jak ta burza się uciszy i logicznie myślę, to wszystko to rozumiem, po prostu nie umiem ( jeszcze) naprawić tego zachowania, tej koncentracji na tym co inny mówią lub myślą o mnie, na budowaniu swojej tożsamości poprzez świat zewnętrzny.
Jak patrzę w lustro, to widzę piękną zgrabną kobietę, ale ze smutnym spojrzeniem..to da się wyczytać z mojej twarzy. Wiem że jestem ciekawa, dużo czytam, dużo obserwuję, ciężko ze mną się zanudzić. Ale to wszystko pęką, aż się trafi taka sytuacja jak opisałam powyżej. Po płaczu i wściękłości, że znów zafundowałam sobie taką sytuację, jak już opadną emocję, to pojawia się racjonalizacja zachowań faceta, a potem myśli i rozdrabnianie danej sytuacji, analiza wspomnień i wtedy się pojawiają takie gówniane myśli: a może byłam nie ciekawa dla niego, a może nie spodobało mu się coś fizycznie, a może źle się całuję, a może jakaś " nie taka" w łóżku, a może za male piersi..głupoty, ale tak to na prawdę u mnie wygląda. Głupoty, bo nie dopasuję się do całego świata, muszę być przede wszystkim sobą i się zgadzam z tym - " ciężko wejść w dobry związek, kiedy się nie kocha siebie, bo wtedy i ja i druga osoba ma przechlapane bo mi jej nie pomoże zbudować.

Johna napisał/a:

Pomyśl i przegadaj to na swojej terapi - jak Twoje postrzeganie siebie determinuje Twoje relacje z innymi ludźmi, jak bardzo ta potrzeba akceptacji powoduje że robisz rzeczy, których potem żałujesz?


tutaj muszę się zastanowić..bo nigdy sobie podobnego pytania, lub podobnie zbudowanego nie zadałam, więc dziękuję

Johna napisał/a:

Mnie kiedyś najlepsza przyjaciółka (couch) poleciła codziennie przed lustrem wyznawać jak bardzo kocham siebie, jak bardzo cenię to jaka jestem, pomogło i pomaga w chwilach zwątpienia i smutku. Tylko że Ty musisz najpierw zrozumieć siebie i swoje problemy z samooceną aby taka afirmacja przyniosła efekty.

wiem o czym piszesz, próbowałam wielokrotnie, ale mi to nie pomogło, bo ja to tylko mówię, a muszę to czuć, bo wystarczy że wyjdę do ludzi, i mała krytyka powoduje że wątpię w siebie..bo skoro świat zewnętrzny i moje doświadczenie dotychczasowe=moje niepowodzenia w życiu prywatym, moja obecna samotność pokazują mi że wcale nie jestem taka fajna, jak o sobie myślę, bo gdybym była, to byłabym teraz w innej sytuacji..to jak mogę stwierdzać że jestem warta być szczęśliwą i kochaną.. jak to czytam, to serio rozumiem jak to brzmi, jak użalanie się, ale nam tym teraz pracuję, idzie topornie, ale wierzę że kiedyś sie uda zmienic swój schemat myślenia, bo to tylko schemat, nawyk jak każdy inny..

8

Odp: potrzeba wygadania się, samotność, zapętlanie się
kobiet_a37 napisał/a:

wiem o czym piszesz, próbowałam wielokrotnie, ale mi to nie pomogło, bo ja to tylko mówię, a muszę to czuć, bo wystarczy że wyjdę do ludzi, i mała krytyka powoduje że wątpię w siebie..bo skoro świat zewnętrzny i moje doświadczenie dotychczasowe=moje niepowodzenia w życiu prywatym, moja obecna samotność pokazują mi że wcale nie jestem taka fajna, jak o sobie myślę, bo gdybym była, to byłabym teraz w innej sytuacji..to jak mogę stwierdzać że jestem warta być szczęśliwą i kochaną.. jak to czytam, to serio rozumiem jak to brzmi, jak użalanie się, ale nam tym teraz pracuję, idzie topornie, ale wierzę że kiedyś sie uda zmienic swój schemat myślenia, bo to tylko schemat, nawyk jak każdy inny..

To że myślisz i pracujesz nad tym to już bardzo dużo - wiele ludzi do końca życia nie wiedzą co tak naprawdę w nich samych uwiera.
Własnie to poczucie własnej wartości powoduje że nie postrzegamy siebie oczami innych - często takie postrzeganie jest mylne tzn jest tylko w naszej głowie i wyobrażeniach a nie w rzeczywistości. Mając pewność co do siebie żadna krytyka nie spowoduje wątpliwości co do oceny własnej osoby - może sprawić przykrość, może być pomocna, ale na pewno  nie zwątpisz w siebie i swoją wartość.
Ten nawyk poczucia bycia gorszą, nie wartą miłości mamy wpojony z dzieciństwa (kobiety bardziej bo taki jest/był stereotyp wychowania) i trudno go wykorzenić ale da się. Afirmacje są tylko dodatkiem do wewnętrzej akceptacji siebie samej i do akceptacji także własnych błędów bo także błędy nas kształtują i budują. Pomagają nam stworzyć siebie na tych lepszych, dojrzalszych, mądrzejszych. Kimże byłabyś bez nich?  A jesteś silną, mądrą, wrażliwą, ciekawą życia kobietą, która na pewno zasługuje na wszystko co najlepsze.
Każdy/a z nas jest bardzo wartościową jednostką, każdy/a warty/a jest najszczerszej miłości. I jeśli zmienisz swój sposób myślenia to najbardziej wdzięcznym człowiekiem za tą zmianę będzie osoba którą zobaczysz w lustrze.

9

Odp: potrzeba wygadania się, samotność, zapętlanie się
Johna napisał/a:

Każdy/a z nas jest bardzo wartościową jednostką, każdy/a warty/a jest najszczerszej miłości.

Niby tak, ale... zawsze jest jakieś ALE.

10

Odp: potrzeba wygadania się, samotność, zapętlanie się

Czy ty jesteś normalna?

Nie znasz faceta i seks z nim uprawiasz. Ręce opadają!

Jak sie nie bedziesz szanować to cie nikt nie bedzie szanował.

11

Odp: potrzeba wygadania się, samotność, zapętlanie się

themusik

tak, uważam że jestem normalna, jestem żywą istotą i mam swoje potrzeby. jedyne co mogę powiedzieć, to jak te potrzeby zaspokajam i czy dbam o swój komfort psychiczny. Z "tym" facetem przez 8 miesięcy byliśmy  w kontakcie, regularnie rozmawialiśmy na wideo. Iść na seks można, ale 2 osoby muszą na to się godzić. Ja z kolei nie posłuchałam swojej intuicji, która mi mówiła, że facet raczej nie szuka związku, a ja go szukam, chcę znaleźć partnera a nie jednorazową przygodę, ale naiwna brnęłam dalej. I znów dostałam po tyłku, znów nauczka. Aby tylko wykorzystałam ją przy następnych relacjach ..

12

Odp: potrzeba wygadania się, samotność, zapętlanie się

cześć Johna!

Johna napisał/a:

Ten nawyk poczucia bycia gorszą, nie wartą miłości mamy wpojony z dzieciństwa (kobiety bardziej bo taki jest/był stereotyp wychowania) i trudno go wykorzenić ale da się.

tak, też mam takie odczucie, ta skromność, posłuszeństwo, nie mówienie o potrzebach, cieszę się że piszesz, że się da, oby. Ale jak obserwuję to u siebie, to widzę ciężki i długi proces, bo całe swoje życie nauczyłam się i zakorzeniłam pewien sposób zachowania i myślenia

dziękuję za miłe słowa! Wszystkiego dobrego!

13

Odp: potrzeba wygadania się, samotność, zapętlanie się

Ja doszłam po latach do wniosku, że jako dziewczynki za dużo dostajemy przekazu, że to znalezienie miłości i rodzina są najważniejsze dla kobiety. Tak jakbyśmy były bez tego niekompletne. Może gdyby nie to, nie uzależniałybyśmy tak bardzo swojego poczucia wartości od tego, że ktoś nas kocha.
Wydaje się, że nie za bardzo lubisz swoje życie. Ja mam/ miałam trochę podobnie jak Ty. Muszę powiedzieć, że od kiedy postanowiłam trochę na nowo przeorganizować swoje życie, bardziej pielęgnować swoje przyjaźnie, znaleźć nową grupę znajomych, zaangażowanych ludzi z którymi łączy mnie wspólne hobby, trochę wrócić do dawnych zainteresowań.. jest lepiej (!) Jak nie znajdę miłości to trudno, nie na wszystko ma się wpływ. Jakiś romans od czasu do czasu też jest ok. A przynajmniej jestem ze swojego życia zadowolona i nie mam wrażenia, że zawsze na coś czy kogoś czekam...
Trzymaj się!

14

Odp: potrzeba wygadania się, samotność, zapętlanie się

cześć aniuu1

dziękuję za komentarz. Wiesz co muszę się z Tobą zgodzić z tą kwestią, że nam dziewczynom od dzicka dużo rzeczy się wpaja i narzuca, natomiast muszę przyznać, że moję marzenie o zbudowaniu zdrowej relacji, wejście w związek i założenie rodziny jest a tym momencie dojrzałą decyzją. Ale niestety faktycznie moja samoocena zależy w dużym stopniu, czy mnie ktoś kocha czy czy nie, straszne..

aniuu1 napisał/a:

Wydaje się, że nie za bardzo lubisz swoje życie.

tak, trafiłaś w sedno, ale nie dlatego że mam je złe, mam nawet dobrze ułożone, praca, mieszkanie, pasje, doskwiera mi tylko mi strasznie samotność i brak realizacji potrzeby rozmowy, podzielenia się dzien codziennym i nie oszukujmy się potrzebami fizycznymi oraz potrzeba przytulenia się. chodzą to psychologa dowiedziałam się o sobie, że pomimo wielu pasji i znajomych, nie mam obok osób z którymi mogłabym tym wszystkich się podzielić, a także przyjaciół podobnych do mnie, podobnie wrażliwych i emocjonalnych...więc mam do Ciebie pytanie

aniuu1 napisał/a:

postanowiłam trochę na nowo przeorganizować swoje życie, bardziej pielęgnować swoje przyjaźnie, znaleźć nową grupę znajomych, zaangażowanych ludzi z którymi łączy mnie wspólne hobby, trochę wrócić do dawnych zainteresowań.. jest lepiej (!)

możesz tak w skócie napisać jak dokładnie przeorganizowałaś swoje życie, jakie nowe kroki podjęłaś? co zmieniałaś i jakie sposoby znalazłaś na znalezienie nowej grupy znajomych oraz osób z którymy masz wspólne pasję ?

z góry dziękuję!

15

Odp: potrzeba wygadania się, samotność, zapętlanie się
kobiet_a37 napisał/a:

Ale niestety faktycznie moja samoocena zależy w dużym stopniu, czy mnie ktoś kocha czy czy nie, straszne..

Witaj ponownie smile Dobrze widzieć, że chyba czujesz się już lepiej.
Widzisz, napisałaś dużo pozytywnych rzeczy o sobie. To bardzo smutne, że widzisz to wszystko a jednak to ciągle za mało by... samą siebie po prostu pokochać. Czy rozmawiałaś z psychologiem o tym skąd bierze się w Tobie ten silny głód potwierdzania własnej wartości w oczach innych ?

kobiet_a37 napisał/a:

Co jeszcze wpływa, myślę że poza samotnością i potrzebą drugiej osoby jest we mnie potrzeba założenia rodziny, a jako kobieta rozumiem że mój czas jest ograniczony, wtedy dodatkowo siebie gnębie, że mnie już nikt nie pokocha, bo nie wezmie za partnerkę, coz  tego ze fajna, jak są młodsze. Choć wiem że jestem wartościowa, ciekawa, mądra, ale dalej to potwierdzenie z zewnątrz...Mówię sobię, że mój czas ograniczony, że już zawsze będę sama, że nie spełnię sowjego marzenia o założeniu rodziny, a jak tak - to wolę wogólę nie żyć, wtedy mam chęć zasnąć i nigdy się nie obudzić. I te strachy nie dają mi żyć, cieszyć sie życiem. Choć jestem osobą, która ma sporo pasji - taniec, bieganie, siłownia, basen, podróże to moja głowa jeste sporo czasu zajęta że " będziesz sama, więc po co ci to wszystko, komu to jest potrzebne, będzie stara, sama i ze swoimi pasjami, ale pasja ci nie zastąpi miłości..i tak w kółko"..

Nie umiesz cieszyć się tym co masz a masz tego naprawdę wiele (to nie zarzut tylko stwierdzenie). Z tego co piszesz jesteś bardzo atrakcyjną kobietą a nie potrafisz tego wykorzystać, bo "błagasz" o miłość. Robisz to wewnętrznie a to łatwo wyczuć po sposobie zachowania. I stajesz się świetnym łupem dla beznadziejnych kolesi.
Celowo zapytałam co jeszcze postrzegasz jako wpływające na Twoje "perypetie związkowe" poza poczuciem wartości własnej, bo wnioskując z tego co pisałaś wcześniej  - ja w tym widzę główny czynnik. Może fakt w jakim obracamy się środowisku albo czy poznajemy nowe osoby zwiększa lub zmniejsza prawdopodobieństwo poznania kogoś wartościowego (to też miałam na uwadze), ale bez dobrego stosunku do samej siebie trudno zbudować cokolwiek pozytywnego. Zresztą sama pisałaś o tym jak tłumaczysz partnerów a obwiniasz siebie. Ty bardzo dużo wiesz, nie potrafisz tylko jeszcze zrobić z tego właściwego użytku.

There is nothing quite so tragic as a young cynic, because it means the person has gone from knowing nothing to believing nothing.

16

Odp: potrzeba wygadania się, samotność, zapętlanie się
trx napisał/a:

Widzisz, napisałaś dużo pozytywnych rzeczy o sobie. To bardzo smutne, że widzisz to wszystko a jednak to ciągle za mało by... samą siebie po prostu pokochać. Czy rozmawiałaś z psychologiem o tym skąd bierze się w Tobie ten silny głód potwierdzania własnej wartości w oczach innych ?

witaj! tak, jest lepiej, zauważyłam, że po tym jak zaczęłam chodzić do terapeuty, to szybciej wracam do "normalności". Natomiast nie zmienia się moje myślenie, a mam świadomość że to ciągnie za sobą to jakich ludzi spotykam oraz jakie relacje z nimi mam, szczególnie z mężczyznami.
Z psychologiem aktualnie rozmawiamy właśnie o poczuciu własnej wartości, ale to nie jest tak, że on mi daje jakieś konkretne metody czy techniki jak nad tym pracować. Rozmawiam, opowiadam sytuację codziennie, opowiadam jakie mam myśli, emocje, jakie mechanizmy myśleniowe zachodzą przy konkretnych interakcjach i cały czas w sumie wracamy do tego samego, że moja wartość ciągle zależna od ludzi z zewnątrz. Duży wpływ myślę że miało dzieciństwo, mam fajnych rodziców, ale nie potrafią pochwalić, miłość okazują nie słowami lecz czynami, ale słowa krytyki mi wpoiły się od małego. Nie wiem skąd mam taką szczególną zależność od tego czy mam faceta czy nie, czy lubi mnie czy nie, czy widzi we mnie partnera czy nie widzi. Z tatą mam dobre relację, uwielbiam go. Mam żal jedynie że w dzieciństwie zawsze byłam mocniej krytykowana za to, że mam własne zdanie przez mamę, która czasami stosowała wobec mnie szantaż emocjonalny, a tata zawsze był po  stronie mamy i prosił żebym tyle nie gadała, no bo mamie znów smutno. Może to jest to, ale nie wiem. Staram się koncentorować na terażniejszoći, bo przeszłości nie zmienię, rodziców też, rozumiem też że ich nikt nie uczył jak być rodzicem, stąd błędy. Jedyne co pragnę, to wejść w zdrowy związek i nie popełniać tych błędów swoich rodziców, ale też chcę sama ze sobą zrobić porządek aby i druga osoba była ze mną szczęśliwa.

trx napisał/a:

Nie umiesz cieszyć się tym co masz a masz tego naprawdę wiele (to nie zarzut tylko stwierdzenie). Z tego co piszesz jesteś bardzo atrakcyjną kobietą a nie potrafisz tego wykorzystać, bo "błagasz" o miłość. Robisz to wewnętrznie a to łatwo wyczuć po sposobie zachowania. I stajesz się świetnym łupem dla beznadziejnych kolesi.

trudno Tobie nie przyznać racji. wiesz co pomyślałam, że ja nauczyłam się użalać się nad swoim życiem i weszło mi to w nawyk ...to też jakaś forma obrony. z drugiej strony muszę wprowadzić zmiany, bo są rzeczy które nie dają mi radości, jak np obecna praca, ale ja się skupiam na użalaniu niż na tym że trzeba pracować nad zmianą. wszystko to rozumiem, gorzej z decyzją o działaniu

trx napisał/a:

Zresztą sama pisałaś o tym jak tłumaczysz partnerów a obwiniasz siebie. Ty bardzo dużo wiesz, nie potrafisz tylko jeszcze zrobić z tego właściwego użytku.

jak to przeczytałam, to się wkurzyłam, ale tak pozytywnie, że wreszczie chciałabym  z tym wszystkich co mam w głowie zrobić dobry użytek..

17 Ostatnio edytowany przez madoja (2019-04-26 16:41:23)

Odp: potrzeba wygadania się, samotność, zapętlanie się

Przejrzałam jednym okiem odpowiedzi i widzę że wszyscy piszą Ci mniej więcej "musisz pokochać siebie, facet nie jest Ci potrzebny do szczęście, nie szukaj na siłę".

Ja napiszę Ci coś zupełnie innego.
Ty może i potakujesz głową czytając takie odpowiedzi jak te wszystkie wyżej, może i rozsądkowo je rozumiesz. Ale potem i tak będziesz płakać nocą do poduszki. Bo pragniesz związku.
Nie ma w tym nic złego! Jesteś tak długo samotna i jak najbardziej możesz czuć się sfrustrowana i niespełniona. Każdy ma cel w życiu i ma prawo chcieć go spełnić. Dla kobiet bardzo często jest to związek, miłość. Dla facetów częściej jest to praca / zarobki.

Moja odpowiedź dla Ciebie:
Bez sensu próbujesz na siłę zmienić swoją osobowość i potrzeby. Pragniesz miłości i związku i jest to dobre i normalne. Zaakceptuj to. Tupnij nogą i powiedz sobie: taka właśnie jestem. Uwierz mi, że prawie każda kobieta która byłaby samotna tak długo, czułaby się tak samo jak Ty (prawdopodobnie odpowiadają w tym wątku kobiety które są w związkach lub samotne od niedawna).
Jedyne co wręcz musisz zmienić, to nauczyć się odrzucać nieodpowiednich facetów!
Czy Ty ślepa byłaś, nie widząc od razu znaków ostrzegawczych od tego faceta? Nie chciał się spotkać, pisał tylko od czasu do czasu. Gdy facetowi zależy, nalega na spotkanie jak głupi, pisze wciąż bo boi się stracić kontakt!

Szukaj właśnie tego. Faceta przy którym nie będziesz miała najmniejszych wątpliwości czy jemu zależy.

Ale szukaj dalej i to intensywnie. Miłość Cię sama nie znajdzie, to tylko głupi slogan. Szukaj np. na tinderze (to nieprawda że to portal do ruc*ania, znam kilka par które się tam poznały). Podejdź jednak trochę inaczej do swojej osoby, dobrze oceń swoją wartość. Na portalach randkowych jest znacznie więcej mężczyzn niż kobiet. To Ty będziesz miała tam więcej par niż faceci. To Ty możesz przebierać jak w ulęgałkach. Jeśli któryś Ci nie odpowiada - usuwaj. Nie przyczepiaj się do pierwszego lepszego jak rzep do psiego ogona, choć np. rzadko odpisuje lub jest dziwny. Ceń się. To Ty jesteś cudowna i warta zachodu.

Nie rezygnuj z siebie i ze swojego marzenia tylko w imię pustych idei że musisz nauczyć się żyć sama, bo przecież żyłaś sama 20 lat i już sama się dowiedziałaś - to Ci nie dało szczęścia.

18

Odp: potrzeba wygadania się, samotność, zapętlanie się

Nie ma nic złego w pragnieniu miłości, a nawet w szukaniu jej, ale myślę, że jest to dla ludzi "zdrowych". Takich właśnie, którzy są ze sobą pogodzeni. W przeciwnym wypadku naraża się człowiek na mnóstwo bólu z powodu rozczarowań. Jeśli lubię i doceniam siebie, po ewentualnej porażce wstanę, otrzepię się i pójdę dalej, ale jeśli jest inaczej, to tylko mnie pogrąży, moja samoocena spadnie, bo takie mam tendencje. Można szukać, jasne, ale najpierw warto ogarnąć siebie.  Ja czasami podejmuję próbę nawiązania jakiejś znajomości, ale niezbyt często, bo moja odporność na porażki jest ograniczona, poza tym nudzą mnie i męczą panowie, którzy nie potrafią zwyczajnie, po ludzku porozmawiać, tylko od razu proponują spotkanie. Żeby się spotkać, potrzebuję poczuć chociaż cień sympatii, zaciekawienie. Nie mam już ochoty na randki w ciemno, bo zdarzało mi się spotkać napaleńców, a nawet zwykłych chamów - niestety.
Autorko, u Ciebie obserwuję to, na czym w życiu łapałam się nieraz - silny przekaz, że coś ze mną "nie tak", tendencja do szukania usterek w sobie. Niepotrzebnie, bo czasami to nie z nami jest coś nie w porządku, a czasami w porządku jesteśmy oboje tylko po prostu nie wyszło i nie ma co tego brać do siebie.
Mnie się jeszcze zdarza ulegać starym schematom, ale tropię je i staram się rozbrajać.
A poza tym - jeśli mi ze sobą samą dobrze, to czas poszukiwania zniosę lepiej i łatwiej. Inaczej się też obcuje z osobą, która przejawia jakiś pozytywny stosunek do życia.

Budowałem na piasku/ I zawaliło się./ Budowałem na skale/ I zawaliło się./ Teraz budując, zacznę/ Od dymu z komina. (Leopold Staff)

Navigare necesse est, vivere non est necesse.

19

Odp: potrzeba wygadania się, samotność, zapętlanie się
madoja napisał/a:

...tylko w imię pustych idei że musisz nauczyć się żyć sama, bo przecież żyłaś sama 20 lat i już sama się dowiedziałaś - to Ci nie dało szczęścia.

Właśnie o to chodzi, żeby to nie były "tylko puste idee". Nie, to ma być głębokie wewnętrzne przekonanie, że jestem o.k. i nie muszę łapać się pierwszych lepszych portek, by się poczuć kochaną. Niech to będą naprawdę fajne portki smile
Czasami zresztą naprawdę można portek nie znaleźć i co wtedy? Nie szkoda życia na depresję?
Mam koleżankę, wirtualną wprawdzie, ale ta nasza wirtualna znajomość liczy już sobie sporo lat, znamy się z blogów. Była nie puszysta, nie przy kości, tylko po prostu otyła. Ale przy tym zadbana i urocza z charakteru - pełna ciepła, pozytywnie nastawiona do świata, cudowny człowiek. Nie ukrywała, że marzy o miłości - któż nie marzy? Jednocześnie wiedziała: "Albo będę z kimś naprawdę fajnym, albo będę sama".  Dopiero w wieku trzydziestu lat spotkała swojego dzisiejszego męża i jest z nim bardzo szczęśliwa. Wzięli ślub po dość długim związku, pewni, że wiedzą, czego chcą i co robią. Zawsze jej mówię, a raczej piszę, że przywraca mi wiarę w miłość.

Budowałem na piasku/ I zawaliło się./ Budowałem na skale/ I zawaliło się./ Teraz budując, zacznę/ Od dymu z komina. (Leopold Staff)

Navigare necesse est, vivere non est necesse.

20 Ostatnio edytowany przez trx (2019-04-26 19:52:49)

Odp: potrzeba wygadania się, samotność, zapętlanie się
madoja napisał/a:

Przejrzałam jednym okiem odpowiedzi i widzę że wszyscy piszą Ci mniej więcej "musisz pokochać siebie, facet nie jest Ci potrzebny do szczęście, nie szukaj na siłę".

Ja napiszę Ci coś zupełnie innego.
Ty może i potakujesz głową czytając takie odpowiedzi jak te wszystkie wyżej, może i rozsądkowo je rozumiesz. Ale potem i tak będziesz płakać nocą do poduszki. Bo pragniesz związku.
Nie ma w tym nic złego! Jesteś tak długo samotna i jak najbardziej możesz czuć się sfrustrowana i niespełniona. Każdy ma cel w życiu i ma prawo chcieć go spełnić. Dla kobiet bardzo często jest to związek, miłość. Dla facetów częściej jest to praca / zarobki.

Moja odpowiedź dla Ciebie:
Bez sensu próbujesz na siłę zmienić swoją osobowość i potrzeby. Pragniesz miłości i związku i jest to dobre i normalne. Zaakceptuj to. Tupnij nogą i powiedz sobie: taka właśnie jestem. Uwierz mi, że prawie każda kobieta która byłaby samotna tak długo, czułaby się tak samo jak Ty (prawdopodobnie odpowiadają w tym wątku kobiety które są w związkach lub samotne od niedawna).
Jedyne co wręcz musisz zmienić, to nauczyć się odrzucać nieodpowiednich facetów!
Czy Ty ślepa byłaś, nie widząc od razu znaków ostrzegawczych od tego faceta? Nie chciał się spotkać, pisał tylko od czasu do czasu. Gdy facetowi zależy, nalega na spotkanie jak głupi, pisze wciąż bo boi się stracić kontakt!

Madoja, generalnie zgadzam się ze wszystkim co piszesz. Prawie wink Właśnie o to chodzi, że osoba niekochająca siebie zupełnie nie będzie widzieć znaków ostrzegawczych, bo jedyne co widzi to gorączkowa potrzeba zapełniania wewnętrznych deficytów. Potrzeba miłości drugiego człowieka jest naturalna, ale nie zmienia to faktu, że miłość własna to jednak kwestia fundamentalna a im mniej tej miłości tym bardziej błędne decyzje wynikające z frustracji. Włożenie wysiłku w większą akceptację siebie, poczucie się autonomiczną jednostką, praca nad tym nie wykluczają szukania szczęścia w partnerskim związku. Ba, uważam, że im pozytywniejszy stosunek do siebie niezależnie od opinii innych tym więcej szans na spełnienie się w partnerstwie. To nie sa dwa przeciwne bieguny, to powinno się uzupełniać.
Potrzeba miłości jest OK, chodzi o to by zachować w tym więcej równowagi.

kobiet_a37 napisał/a:

Z psychologiem aktualnie rozmawiamy właśnie o poczuciu własnej wartości, ale to nie jest tak, że on mi daje jakieś konkretne metody czy techniki jak nad tym pracować. Rozmawiam, opowiadam sytuację codziennie, opowiadam jakie mam myśli, emocje, jakie mechanizmy myśleniowe zachodzą przy konkretnych interakcjach i cały czas w sumie wracamy do tego samego, że moja wartość ciągle zależna od ludzi z zewnątrz. Duży wpływ myślę że miało dzieciństwo, mam fajnych rodziców, ale nie potrafią pochwalić, miłość okazują nie słowami lecz czynami, ale słowa krytyki mi wpoiły się od małego. Nie wiem skąd mam taką szczególną zależność od tego czy mam faceta czy nie, czy lubi mnie czy nie, czy widzi we mnie partnera czy nie widzi. Z tatą mam dobre relację, uwielbiam go. Mam żal jedynie że w dzieciństwie zawsze byłam mocniej krytykowana za to, że mam własne zdanie przez mamę, która czasami stosowała wobec mnie szantaż emocjonalny, a tata zawsze był po  stronie mamy i prosił żebym tyle nie gadała, no bo mamie znów smutno. Może to jest to, ale nie wiem. Staram się koncentorować na terażniejszoći, bo przeszłości nie zmienię, rodziców też, rozumiem też że ich nikt nie uczył jak być rodzicem, stąd błędy. Jedyne co pragnę, to wejść w zdrowy związek i nie popełniać tych błędów swoich rodziców, ale też chcę sama ze sobą zrobić porządek aby i druga osoba była ze mną szczęśliwa.

Mam za sobą bardzo podobne tło, kobiet_a37. To, że terapeuta nie daje Ci instrukcji a stanowi jedynie świadka przeżywanych przez Ciebie emocji to chyba naturalne. Widzisz, jednoznacznych przepisów na pracę nad sobą chyba nie ma (czego osobiście żałuję wink) Niemniej to, że poświęcasz swoim emocjom, swemu wnętrzu dużo uwagi to na pewno dobra droga. Wierzę, że z czasem sama odkryjesz sposób na to by być mniej surową dla siebie i troszeczkę ustabilizować obraz własnej osoby, żeby to potwierdzanie swojej wartości w oczach innych już nie było koniecznością.   

kobiet_a37 napisał/a:

wiesz co pomyślałam, że ja nauczyłam się użalać się nad swoim życiem i weszło mi to w nawyk ...to też jakaś forma obrony. z drugiej strony muszę wprowadzić zmiany, bo są rzeczy które nie dają mi radości, jak np obecna praca, ale ja się skupiam na użalaniu niż na tym że trzeba pracować nad zmianą. wszystko to rozumiem, gorzej z decyzją o działaniu

Nie uważam żebyś się nad sobą użalała. Ten żal i ból które czujesz są uzasadnione, w końcu nie spełnia się Twoje być może największe marzenie. Daj sobie prawo do przeżywania tego. Równocześnie dobrze, żebyś jednak umiała na samą siebie spojrzeć tak jak na to zasługujesz. Zobaczyć tę energiczną, pełną pasji kobietę, którą opisujesz. Wtedy łatwiej przyjąć na klatę te rzeczy, które nie idą (narazie wink) po Twojej myśli.

There is nothing quite so tragic as a young cynic, because it means the person has gone from knowing nothing to believing nothing.

21 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2019-04-27 12:03:56)

Odp: potrzeba wygadania się, samotność, zapętlanie się

Autorko, właśnie urządzam sobie internetową "prasówkę" przy kawie. Na Sympatii trafiłam na interesujący i myślę, że odpowiadający na niektóre Twoje pytania artykuł. Linkować nie wolno, więc podaję autora i tytuł:

Katarzyna Kucewicz: "Dlaczego on z dnia na dzień urwał kontakt? 'Reakcją na całkowite oddanie kobiety jest często drastyczne zerwanie więzi'"

Budowałem na piasku/ I zawaliło się./ Budowałem na skale/ I zawaliło się./ Teraz budując, zacznę/ Od dymu z komina. (Leopold Staff)

Navigare necesse est, vivere non est necesse.

22 Ostatnio edytowany przez Miłycham (2019-04-27 12:38:29)

Odp: potrzeba wygadania się, samotność, zapętlanie się
kobiet_a37 napisał/a:


Chodzę do psychologa i wiem że to częściowo zwiazane z poczuciem właśnej wartości

Ja pierniczę, jakie Ci ludzie banialuki innym przekazują. Domyślasz się, że to wnioski, których generalnie na niczym nie można podeprzeć? Uzależnienia czy samo działanie motywacyjne, podyktowane jest z jednej układem nagrody, a z drugiej dążeniem organizmu do równowagi. Stąd braki po określonych bodźcach czyt. przeżyciach i dążenie do kolejnych. Nie ważne czy to miłość, seks, branie narkotyków, przytulanie kota czy inne powody. Czymś wypełniasz te luki.

Posty [ 22 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » potrzeba wygadania się, samotność, zapętlanie się

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018