Tragedia w łóżku prowadząca do rozwodu - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » SEKS, SEKSUALNOŚĆ, PSYCHOLOGIA » Tragedia w łóżku prowadząca do rozwodu

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 9 ]

1

Temat: Tragedia w łóżku prowadząca do rozwodu

Witam.
Mam 26 lat i jestem ok 8 miesięcy po ślubie. Ani ja ani moją żona nie uprawialismy seksu przed małżeństwem. Przez dłuższy czas że względu na problemy zdrowotne moje oraz małżonki nie dochodziło do stosunku. Uprawialismy seks oralny przez właściwie cały okres małżeństwa. Ok miesiąca temu w końcu udało się "skonsumowac malzenstwo". Nie będę ukrywał, będąc prawiczkiem nie byłem w stanie wytrzymać dość długo. Może około kilku minut, jednak po chwili byłem gotowy do kolejnego zbliżenia, które trwało troszeczkę "dłużej". I podczas drugiego zbliżenia żona osiągnęła orgazm. Wszystko było pięknie i ładnie. Oboje byliśmy bardzo zadowoleni, jednak żona zaczęła odczuwać ból i zdecydowaliśmy, że zrobimy kilkudniową przerwę żeby się lepiej poczuła. W międzyczasie dochodziło między nami do dość sporych kłótni i z tego względu kolejne próby były automatycznie przekładane. Nie będę też ukrywał, że byłem dość nieporadny i klasyczna pozycja sprawiała mi lekkie problemy na początku, tj było trochę nie wygodnie i czasami nie udawało się mówiąc kolokwialnie...włożyć...
Następnie po ok tygodniu trochę było między nami lepiej i doszło do kolejnego stosunku. Dwa zbliżenia i dwa razy doszedłem, żona także. Jednak ona chciała więcej i po jakiejś przerwie znów próbowaliśmy tej samej nocy. Niestety ja już nie byłem w stanie uzyskać erekcji i skończyło się poważna kłótnia, a to że nie jestem normalny, gdyż każdy facet mając na sobie kobietę powinien bez problemu być gotowy do akcji, że każdy normalny facet może kilka razy dziennie i jest zapalony przez większość dnia. Było bardzo źle. Później kolejne kłótnie, że nie domagam się seksu. Co prawda mieliśmy bardzo dużo na głowie. Zdrowie. Pieniądze. Praca. Problemy z moim ojcem. I ja nie czułem dużego pociągu seksualnego i to doprowadziło moją żonę do szału. Znów pojawiły się kłótnie, że żona nie czuje się jakby była z normalnym mężczyzną. Nie będę ukrywał, że po większości kłótni żona przepraszała, jednak to co się wydarzyło to trudno wymazać z pamięci. I z każdym kolejnym dniem starałem się jak mogę by moją żona była zadowolona, robiłem wszystko by czuła się jak najbardziej komfortowo. Jednak gdzieś tam w podświadomości zakorzeniona się myśl, że prawdziwi mężczyźni mogą "cały czas" uprawiać seks etc.
2 dni temu kolejna kłótnia o to samo. Wzięliśmy prysznic i poszliśmy do łóżka. Żona leżała z laptopem na fb i ja wszedłem do pokoju. Położyłem się obok niej i przytulilem. Było cholernie zimno. Po chwili usłyszałem od niej zdanie "kto już jest w pełni gotowy do działania, gdy nawet to nie dotknęłam". Niestety ja byłem w stanie spoczynku. Nie byłem jakoś strasznie napalony. Żona sięgnęła pod koc i zobaczyła że nie ma nawet najmniejszego wzwodu. I natychmiast przestała się do mnie odzywać. Były pogrozki o zdradzie, skoro ja nie mogę jej zaspokoić i nie jestem w stanie być gotowy do działania od tak na zawołanie to inni mężczyźni mogą być lepszym rozwiązaniem dla niej. I tak kłótnia się potoczyła od 23 do ok 6 rano. Trochę się przed snem pogodzilismy. Następny dzień nic prócz lekarzy się nie wydarzyło. Natomiast wczorajszy dzień myślę, że zakończył nasze szczęśliwe małżeństwo. Ok godziny 17 doszło do stosunku. Ja oczywiście nie wytrzymałem zbyt długo. Też bałem się dojść w niej gdyż mogłoby to zaskutkowac ciąża. Skończyłem. Usłyszałem od żony, że było wspaniale, że jestem niesamowity i same superlatywy. Żona nie doszła więc zdecydowała, żeby spróbować jeszcze raz praktycznie od razu gdyż ona chce dojść i za ok 15 minut wychodziła z domu. Ok więc sprobowalismy. Położyłem się na niej i chciałem jak najbardziej żeby wszystko się ładnie ułożyło, jednakże nie byłem w stanie. Nie miałem erekcji i żona znów dała mi spojrzenie jakbym zrujnować jej życie. Nie odzywają się do mnie wyszła na spotkanie. Oczywiście dalej mi do zrozumienia że nigdy nie była tak napalona i chce mieć orgazm za wszelką cenę. Wyszła i wróciła ok 20 wieczorem. Porozmawialismy, że potrzebuje trochę czasu na regenerację etc. I wszystko było ok. Ok 22 poszliśmy do łóżka i uprawialismy seks. Troszeczkę dłużej jednak żona nie doszła a ja tak. Próbowałem wytrzymać jak najdłużej jednak bez skutku. Tym razem zdecydowaliśmy się na przerwę aby jeszcze raz podejść do działania. Przez ok 30-40 min rozpoczęliśmy, zjedliśmy coś i fruu do sypialni. Jednak ja nie czułem się ani trochę napalony. Nawet troszeczkę. Czułem, że po dwóch orgazmach w tym dni jestem wycieńczony, jednak żona była niesamowicie napalona. Chwilę mnie podotykala i się na niej położyłem. Bez skutku. Nie było erekcji. Dostałem w twarz pytaniem "czy może jednak lubię mężczyzn?". Oczywiście pojawiły się wyzwiska, że pedał, że daleko mi do prawdziwego mężczyzny etc. Siedziałem chwilę na łóżku próbując sam doprowadzić do erekcji jednak bez skutku. Żona po ok 20 min przeprosiła i powiedziała, że mnie kocha i że czuje się niesamowicie winna tego co powiedziała(nie pierwszy raz zreszta). Nie ukrywam, że byłem niesamowicie podenerwowany. Nie tylko tym, że nie dałem rady, ale Też tym wszystkim co usłyszałem od mojej ukochanej żony.
Polezelismy przez chwilę, żoną przepraszała jednak ja czułem się okropnie. Żona chciała znów spróbować. Ok przez chwilę pralnie ja zaspokajalem, jednak to nie wystarczyło. Położyłem się na niej i troszeczkę erekcji się pojawiło. Jednak cały czas mamy problemy że stosunkiem. Nie jest łatwo wejść gdyż żona jest ciasna i ja też jest niedoswiadczony. Opadlem.  Nie czułem żadnego podniecenia tak szczerze mówiąc. Żona na mnie usiadła jednak też nic. I się zaczęło. Niesamowita złość się pojawiła. Wyzwiska i groźby że znajdzie sobie prawdziwego mężczyznę a nie pedała. Wcześniej już otwierał jakieś aplikacje i "rozmawiała" z innymi facetami jednak później jak mi pokazywała to były to tak naprawdę niewinne rozmowy. Wczoraj napisała ponownie do tego samego niewinnego wtedy gościa i umówiłam spotkania na ten sam moment. Dalaj mi cały czas do zrozumienia, że albo ja zadowole, albo ona pójdzie się przespać z gościem z Internetu. Po tym wszystkim nie było mowy abym był w stanie zrobić cokolwiek i ona o tym wiedziała. Dawała mi ultimatum, że albo za 20min będę gotowy do akcji i dam jej orgazm albo ona idzie...
I wyszła. Nie było jej przez ok 15 min. Wróciła i powiedziała , że gość był pijany i nie działa z nim do auta jednak całował się przez cały ten czas. Oczywiście wyzwiska od pedałów. Wyzwiska na moich rodziców. Na mamę która zmarła gdy byłem jeszcze dzieckiem. I tak do ok 3 w nocy. Przed snem nie pogodzilismy się. Usłyszałem z jej ust, że zniszczyła jej życie i że najgorszym błędem było czeka ie z utratą dziewictwa do małżeństwa. Że mogą stracić dziewictwo z prawdziwymi mężczyznami już dawno. Jest mną obrzydzona. Nawet nie myśli żebyśmy kiedykolwiek znów spróbowali. Powiedziała mi wprost że marzy o seksie z innymi facetami. I że jeżeli widzieć mnie w cierpieniu to jej serce się raduje. Czuje się okropnie. Straciłem miłość swojego życia. Po części obwiniać siebie, że nie jestem w stanie być "prawdziwym mężczyzną i demonem seksu" jakiego moją żona oczekuje. Przy obecnym stylu życia wraz z narastajacymi problemami zdrowotnymi i finansowymi, nie byłem w stanie mieć erekcji 3 raz i zaspokoić żonę. Kocham ja najbardziej na świecie i nie wyobrażam sobie życia bez niej. Zawsze myślałem i robiłem wszystko z myślą o niej jednak okazało się to niewystarczające. Nie wiem co robić. Jestem załamany jak nigdy wcześniej. Zrobiłem sobie nawet badanie testosteronu, jednak moją żona stwierdziła, iż nawet jeżeli T będzie ujemy to i tak to nie tłumaczy, że nie mogę uprawiać seksu częściej oraz tego nie nie jestem tak często napalony jak inni prawdziwi mężczyźni...
Teraz pewnie nastąpi wielki koniec krótkiego małżeństwa.
Dziękuję za poświęcony czas.
Pozdrawiam

Zobacz podobne tematy :
Odp: Tragedia w łóżku prowadząca do rozwodu

Jeszcze półtora roku temu byłeś samotnym nieszczęśliwym chłopakiem bez nadziei na związek, a dziś już jesteś 8 miesięcy po ślubie?

Pomijając właściwości zdrowotne pietruszki, można stwierdzić, że jest ona po prostu smaczna.

3

Odp: Tragedia w łóżku prowadząca do rozwodu

Ojej, dokładnie ten sam styl co gościa Opol97. Staraj się bardziej.

4

Odp: Tragedia w łóżku prowadząca do rozwodu

Współczuję  seks to delikatna święta szczególnie  dla początkujących  i na początku nie zawrze  jest przyjemnie śmiecie nie znamy swoich potrzeb rozbudza się człowiek  i to zależy od wyrozumiałości  partnera no ile będziemy  sprawni wyzwiska obwinianie nie służą przyjemności no i od tego na pewno  nie będzie  z wody. Nie przejmuj się  na pewno  jesteś  sprawny tylko z innym partnerem do tej partnerski będziesz  miał uraz i poczucie że jesteś do niczego po takich słowach  to i tak się dziwię  że podejmowała próbę  na współżycie .Glowa  do góry trochę  wiary w swoje  możliwości

5

Odp: Tragedia w łóżku prowadząca do rozwodu
Harv napisał/a:

Natomiast wczorajszy dzień myślę, że zakończył nasze szczęśliwe małżeństwo.

Sądzę, że bardzo dziwnie rozumiesz pojęcie 'szczęśliwe małżeństwo'. W zdrowo funkcjonującym związku nie dzieją się takie rzeczy, jak opisujesz - nie ma w nim wyzwisk, upokarzania, podkopywania poczucia własnej wartości, tak perfidnych szantaży emocjonalnych, jak choćby to straszenie zdradą.
Oboje powinniście zresztą zdać sobie sprawę, że słowa, które słyszysz pod swoim adresem i zachowanie małżonki wyłącznie potęgują problem. Za chwilę nabawisz się takiego urazu, spowodowanego presją i lękiem, że znów nie staniesz na wysokości zadania, że w ogóle nie będziesz w stanie osiągnąć wzwodu, a przynajmniej nie przy tej partnerce.
Warto też, abyś miał świadomość, że to, czemu jesteś poddawany, nie jest niczym innym, jak przemocą emocjonalną, a relacja, jaką tworzycie, jest toksyczna. Tak, Twoja żona jest toksyczną osobą i jeśli w porę nie zaczniesz reagować w sposób właściwy, a ona nad sobą pracować, najlepiej z pomocą psychoterapeuty, to naprawdę czarno widzę Waszą wspólną przyszłość.

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj smile 
Dzieląc się swoją opinią zawsze pamiętaj, że po drugiej stronie siedzi drugi człowiek. Hejt może ranić!

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz."

6

Odp: Tragedia w łóżku prowadząca do rozwodu

Nie rozumiem czemu się z taką osobą ożeniłeś chyba tylko ze strachu przed samotnością. Takie zachowanie twojej żony to największego buhaja by wykastrowało . Kochająca osoba w takiej sytuacji powinna Cie wspierać wymyślać kreatywne sposoby na rozluźnienie atmosfery. Zaproponować żel intymny co by zmniejszył twoje doznania abyś mógł dłużej. A gdy widzi że nie stoi to powinna rozpalić Cie swoimi rękoma i ustami. A jeśli i to by nie pomogło to jeśli tak bardzo jej zależy na orgazmie to poza przyrodzeniem masz ręce i język co mogą sprawić sporo radości.

Zamiast wsparcia dostajesz wyzwiska szantaże ja bym na twoim miejscu dążył do unieważnienia tego małżeństwa.

7

Odp: Tragedia w łóżku prowadząca do rozwodu

Ja tam sprawę seksu w ogóle bym pominęła, tylko zastanowiła się, czy chcę być z kimś, kto nie ma za grosz empatii. przecież ona nie widzi nic poza końcem swojego nosa, swoje potrzeby, i ŻĄDA od Ciebie niestworzonych rzeczy. I jeszcze do tego wyzywa cię i wymusza, obraża się. W sumie dobrze, że koniec małżeństwa, bo teraz może znajdziesz dziewczynę z normalnym podejściem do seksu, a nie spaczoną jakimiś wizjami z porno czy opowieści. Już był tu taki wątek sfochowanej dziewczyny, co żali się, że jej facetowi nie staje na sam jej widok (LOL), albo że facet nie może trzy razy pod rząd. Z takimi fantazjami to wracać do erotycznych opowiadań i porno, a nie do żywych ludzi.

people make mistakes
fathers mothers
people make mistakes
you are not alone

8

Odp: Tragedia w łóżku prowadząca do rozwodu

Oj tak! Autorze wątku, dopisz nam jak wygląda ciąg dalszy. Ze szczegółami jak się bzykaliście. Nie zapomnij kto był na górze i kto kogo ten tego.

Czytelnicy, dajecie się na to nabierać?

9

Odp: Tragedia w łóżku prowadząca do rozwodu

Abstrahując od tego czy ten post jest prawdziwy czy nie. To na pewno żona nie powinna się tak zachowywać wobec Ciebie, ewidentnie ma jakiś problem i nie zdaje sobie sprawy z funkcjonowania fizjologii. Myślę, że większość kwestii może wyjaśnić książka, którą ostatnio przeczytałam "Sztuka obsługi penisa". Jedyne co mi przychodzi do głowy czytając postępowanie Twojej partnerki to, to że możesz się nabawić zaburzeń erekcji.

Posty [ 9 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » SEKS, SEKSUALNOŚĆ, PSYCHOLOGIA » Tragedia w łóżku prowadząca do rozwodu

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018