Rozstanie po 7 latach - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Rozstanie po 7 latach

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 29 ]

1 Ostatnio edytowany przez koksik2700 (2018-08-26 15:42:10)

Temat: Rozstanie po 7 latach

Witam

Jestem A, mam 27 lat i witam wszystkich forumowiczów. Chciałbym się podzielić moją historią.

7 lat temu poznalem wspaniałą kobiete. Łączyło nas naprawdę coś wielkiego. Byliśmy zaręczeni, jej rodzina bardzo mnie akceptowała. Kochaliśmy się, wspieraliśmy zawsze przez 6,5 lat, mieliśmy dużo wspólnych wizji odnośnie świata i róznych poglądów. Czasami sam przekazywałem jej swoje myśli, myślę, że wiele dobrego przy mnie się nauczyła. Mieszkaliśmy razem.  Jednak w ostatnim 7 roku zaczęło się między nami psuć. Ona straciła pracę, a raczej zrezygnowała (bo za mało czasu spędzaliśmy ze sobą) i załamała się. Znalazłem jej nową pracę w innym miejscu (jest barmanką). Niestety to była najgorsza decyzja w moim życiu. Odkąd zaczeła tam pracować nasze drogi totalnie się rozeszły, czasem mam wrażenie, że kolezanki z pracy ja zmienily na tamten moment. Samotne, zawiedzione na facetach, poszukujące przygód, ewentualnie stalego zwiazku. Ja przy niej nie bylem w tym czasie w pracy, bo nie mialem ochoty poznawac takich osob. U niej co raz wiecej imprez, troche sie chyba pogubila. Zdradzila mnie pocalunkiem. Zaczela mną pogardzać. My od siebie sie oddalilismy. W ramach naprawy i zblizenia, wzielismy sobie pieska z schroniska o ktorym zawsze marzyła. Trochę się poprawiło, jednak nie na tyle, żeby ten zwiazek dalej przetrwal. W miedzy czasie jakichs koles wyznal jej milosc i krazyl caly czas w poblizu. Ja pewny siebie olalem temat. Jednak tak naprawde moje zycie na tamten moment kulalo. W pierwszym momencie odrzuciła jego zaloty. My po jakims czasie sie rozstalismy, tamten gosc od razu przybiegl. Ona wyprowadziła się do dziadka, bo musiala przemyslec parę spraw. Nasze "przekonywanie się" wzajemne trwało miesiac. Czasem się spotkalismy, ja duzo pieskowalem. Prosiłem, błagałem jak ten facet bez jaj. Walczylem, chcialem wspierać nadal bo najwazniejsze były dla mnie jej obecne uczucia i zawachania. Moja byla to osoba wrazliwa i buduje swoje poczucie wartosci poprzez kogos. Przynajmniej zawsze mi sie tak wydawalo. Postanowila jednak wyjechac do pracy nad morze, odpoczac od naszego miasta i tej sytuacji. Ten gosc pojechal w jej okolice na urlop i wtedy zostali parą. Czasami mam z nią kontakt telefoniczny i nie mowi mi o tym, ze go kocha itp tylko, ze zaczelismy sie rozwijac i takie tam. Ja nie wspominam jej o tym, ze chcialbym ja odzyskac i mozemy tak do siebie czasem zadzwonic i rozmawiac nawet po 1h. Jest bardzo milo i w ogole, cieszymy sie swoim szczesciem. Ja w 3 miesiace zmienilem swoje zycie, ruszylem dupe z domu, uprawiam sport 3 x w tygodniu. Dodatkowo awansowalem, moge przeskoczyc z brygadzisty na szefa i kiedy to uslyszala, az troche sie zawiesila, ale mowila ze jest ze mnie dumna i cieszy sie, ze mi sie tak powodzi. Swoją drogą to pokazuje już, że zmieniłem niektóre cechy, których ona nie lubiła np. brak takiej stanowczosci, podejmowania decyzji. Nie chcialbym zostac jej przyjacielem, wiem, ze ruszylem dupe i wiem ze cos nas ku sobie jednak ciagnie, skoro tak dobrze nam sie rozmawia, smiejemy sie itp, jednak jej chlopak jest zazdrosny i na pewno to wplywa na duzo rzadszy nasz kontakt. A ona, chce być dla niego uczciwa, tak jak przez 7 lat była wierna mojej osobie mówiąc mi o każdej pierdółce. Mysle, czy powinienem byc w jej poblizu, czy sobie ja odpuscic, chociaz mimo zyciowych sukcesow, mysle o niej kazdego dnia. Nie wyobrazam sobie zycia z inna kobieta, mimo ze jestem pewny siebie i pewny swoich dobrych cech jak i zlych i tego, ze dla kobiety ktora kocham moglbym zrobic wszystko. Mija 3-4 miesiac jak nie jestesmy razem, a ja ciagle o niej mysle i nie chce porzucic mysli o niej. Chociaz z drugiej strony chcialbym byc wolny? W sumie to sam juz nie wiem, tutaj akurat nie jestem pewny. Przez 6 lat bylo naprawde miedzy nami pieknie. Odwiedziala mnie w szpitalu jak mialem problem, ja robilem jej sniadania i obiady. Dopiero niedawno zaczelo sie psuc, gdy pojawily sie te kolezanki i kolega. Stracilem w jej oczach widocznie atrakcyjnosc, bo tez mialem kryzys w zyciu itp. Nie wiem co mam robic w tej sytuacji. Dac jej budowac szczescie dalej? Przecież 6 lat dogadywaliśmy się na wielu płaszczyznach więdząc jak bardzo się kochamy i szanujemy. Nigdy się nie wyzwaliśmy, nigdy nie podnieśliśmy na siebie ręki. Ciesze sie, ze jest szczesliwa i mam dylemat. Chociaz z drugiej strony wiem, ze byle kto nie moze mnie zastapic i mam wrazenie, ze skoro ten gosciu pokazal sie w takim momencie, to ja nie odpuszcze mu ze wzgledu na swoja dume.  To bardzo egoistyczne myslenie, jednak pragne rowniez na nim sie odegrac i w sumie tylko zyskac, bo nadal kocham swoją była. Kiedy jestem w parku linowym, nad morzem na jakichs pokazach, czy gdziekolwiek i robię cokolwiek myślę o tym jak bardzo chcialbym jej cos pokazac i wiem jak bardzo jej by sie to spodobało. Brakuje mi jej obecnosci, jej uśmiechu, który potrafilem w niej wywolac poranną kawą, którą zrobiłem ze sniadaniem. Była ze mnie dumna i bez tych sukcesów które mam obecnie. Brakuje mi tego, że jest dumna jakiego ma faceta itp i dzieki temu co teraz osiągnąłem możemy podnieść swoj standard zycia itp i zapomnieć o niektórych rzeczach, które wynikały również z kwestii finansowych. Bardzo mnie boli, to że ona wie iz jestem odpowiedzialny, szukam zawsze rozwiązania dobrego dla Wszystkich, to wybrała jednak kogoś innego.

Co poradzicie? Opisalem wczesniej temat troche szerzej, ale mi usuneło. sad W razie potrzeby mogę dopisac więcej szczegółów. Poznaję oczywiście inne kobiety, jednak nie mają według mnie tego czegoś. A ja nie chcę się ładować w byle co. Jakoś nie podoba mi się perspektywa poznawania kogoś nowego, skoro jestem pewny swoich uczuc do mojej bylej. Nie chcę nikogo krzywdzić i dawać mu nadziei. Nie wiem co mam zrobić, żeby na nowo pojawić się w jej życiu jako ktoś ważny, jako ktoś kim mogła by się zainteresować? Ona nie chce ze mną większego kontaktu póki co, bo chce być uczciwa wobec swojego chłopaka i mówiła mu, że jednak tak długoletnie związki, zostawiają pewien ślad i chciałaby mnie właśnie znać, bo mimo wszystko byłem ważny. A jej facet nie wierzy w relację przyjaźni damsko - męskiej (i pod tym względem ma rację). Problemem jest to, że jeśli powiem jej o swoich dalszych uczuciach, ona może szybko się wystraszyć, a ja chciałbym żeby to ona sobie sama uświadomiła kogo straciła? Jednak z drugiej strony, ona pewnie czuje podświadomie, że może wrócić w każdej chwili, bo zapewniam ją o mojej pomocy w jej życiu w każdym momencie. Czy według Was kobiet, jest mozliwy powrót do ex, który na przestrzeni paru miesięcy tak bardzo przepracował dany okres, a Ty mowiłaś mu, że go już nie kochasz? To jest dla mnie zastanawiające. Czy możliwe jest znów się komuś spodobać, skoro ewidentnie ona lubi kontakt ze mną, a przez telefony czy na zywo rozmawiamy ze sobą jak bardzo dobrzy przyjaciele, śmiejąc się, a czasami wspominając różne pierdoły. Co może siedzieć w jej głowie? Wiem, że to pytanie bardzo dziwne, jednak czy nie chciała by zerwać definitywnie kontaktu skoro, jest tak "zakochana" w swoim obecnym partnerze? Nie wiem co o tym myśleć i czy sprobować walczyć o jej serce za jakichś czas. Wiem, że chce się wyprowadzić z mojego miasta. Jej obecny partner chciałby zamieszkać jeszcze w innym mieście i mówi mi, że nie wie jak to będzie. Że dla niej jej zdanie jest najważniejsze itp itd. Wiem, że jeśli opuści nasze miasto to może być juz za późno. Zawsze ją ciągneło w świat. W końcu ma 24 lata. A jej częśc rodziny mieszka za granicą. Zastanawiam się czy to ja pojawiłem się w złym czasie w jej życiu i czy może zmienić jeszcze priorytety? Martwi mnie to, że nie poczuję już do kogoś tego czegoś, ponieważ ta osoba, mimo że jestem mega świadomy jej wad, to odpowiadała mi właśnie pod względami które cenię najbardziej. Myslę, że na inne związki już spojrzę inaczej bo złamała mi na prawdę serce. Ciężki to temat.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Rozstanie po 7 latach

To teraz powiem ci tak... Teraz masz takie myśli ze bardzo bys chciał z nia byc, zrobil bys wszystko zeby do ciebie wrocila itp i okey zalozmy ze wrocila to zastanow sie czy nie miałbyś pozniej takich mysli ze skoro raz poddala sie wpływom kolezanek i juz raz wybrala innego to czy nie zrobi tego po raz drugi? Ja bym ci radzil o niej zapomniec. Mialem podobną sytuację tylko ze ona miala jedna kolezanke ktora miala na nią bardzo zly wpływ. Przez ową kolezanke oddalalismy sie od siebie i w pewnym momencie napisal do niej jej stary znajomy z ktorym kiedys krecila i co? Po półtora roku zwiazku zostalem kopniety w tylek. Po jakims czasie ja spotkałem sie z inna dziewczyna i włączył jej sie pies ogrodnika. Powiedziała ze z nim nie jest tak jak ze mna ze chce wrocic itp a ja glupi wrocilem do niej. Bylem tak przybity jak ty i o niczym innym nie marzyłem wiec skoro do mnie chce wrocic no to wtedy wydawalo mi sie ze jestem najszczesliwszy na swiece. To był cholerny blad bo 4 miesiace pozniej znowu pojawil sie ktos inny. I w twoim przypadku moze byc podobnie skoro raz tak zrobila moze zrobić tak drugi raz. Jeszcze jak mówisz ze moze dostaniesz awans to robi na nie wrazenie bo tamten to moze jakis nieudacznik... A jeszcze jak by sie dowiedziała ze spotykasz sie z inną to juz wogole moze wlaczyc jej sie pies ogrodnika. Radzę ci kolego zebys odpuscil bo kolejne rozstanie boli duzo bardziej uwierz mi

3 Ostatnio edytowany przez koksik2700 (2018-08-26 17:36:48)

Odp: Rozstanie po 7 latach

Witaj Kris.

Cóz, myślę że zawsze istnieje takie prawdopodobieństwo. Jednak tak jak wcześniej nie zastanawiałem się nad związkami itp. Tak dziś wiem, że są pewne sprawy, których nie można pozwolić robić kobiecie. To facet ma byc sterem, a u mnie było swego czasu odwrotnie. Dzis wiem, że moja atrakcyjność sama w sobie pozwala na posunięcie się dalej. Jej obecny nie wiem jakim jest facetem, wiem jednak, że podobno ma zostać marynarzem, który wolalby pracowac na lądzie. Także chyba coś tam potrafi. Mnie zastanawia tylko fakt, dlaczego o nim nie mówi w sposób "kocham go" itp.

Wiesz z drugiej strony, ja posiadam już też własny dom, a to na nią nie działało mimo, że w dzisiejszych czasach to wielki plus. Więc awans to tylko kolejne podniesienie statusu.

Czy zrobiłbym wszystko dla niej? To nie jest tak do końca. Kocham ją, to wiem i pewnie póżniej znow gotów byłbym rzucic dla niej wszystko. Chciałbym pokazać, że jednak ja jestem lepszą partią. Pytanie czy to możliwe? A do tego skoro dobrze nam szło przez tyle lat, to pytanie czy naprawdę potrzeba jej czegoś nowego? Stałem się pewniejszy siebie, dbam o swój rozwój cały czas. Wychodzę z przyjaciółmi. Ogólnie wszystko układa się doskonale, tylko jej mi brakuje. Wybaczyłbym jej gdyby mnie przeprosiła (a rzadko to robiła) i przetrzymałbym trochę. W takim razie odbudowałbym jej szacunek do mojej osoby. Może Twoja kobieta zostawiła Cię dlatego, że zbyt szybko jej pozwoliłeś wrócić? Prawda jest taka, że facet nie może pozwolić wrócić kobiecie, bo facet kopnął ją w dupę czy dlatego, że jest samotna. Jedyne wyjście to sytuacja w której ona wróci na Twoich warunkach. Czyt. odbudujesz w sobie atrakcyjność. Bo tak właśnie prędzej czy później może Cię zostawić. Wiem, że zarówno ja jak i ona popełniliśmy trochę błędów wynikających chyba z braku doświadczenia życiowego. Kryzys i wszystko jebło. Wiem, że teraz poprowadziłbym to auto inaczej.

Pozdrawiam. smile

4

Odp: Rozstanie po 7 latach

Ponosisz swoją klasę i liczysz żeby spojrzała na ciebie wow i przybiegla? Bo ja trochę tak to rozumiem. Chciałbyś żonę która urodzi ci dzieci i będzie z tobą tylko dla bezpieczeństwa materialnego czyli z czystej polityki nie uczucia?, uczucie wygasło poszła dalej nie patrząc na dom czy coś innego ty patrz dobrze by nie przyszła inna by tylko łatwo przy tobie żyć nie kochając cię.

5

Odp: Rozstanie po 7 latach

Krzysiek. Zanim kobieta do mnie się przebije, to musi przebić gruby mur. I nie chodzi o to, że ja jestem jakichś wyjątkowy i w ogóle, tylko że często, gęsto gaszę je swoim brakiem zaufania w stosunku do nich. Co dla mnie jest zrozumiałe, po krzywdzie jaką mam po tylu latach związku. Uważam że, to idzie moim zdaniem łatwo rozróżnić. Jestem facetem, któremu najpierw kobieta musi przypasować pod względem pewnej wrażliwości itp, a nie dlatego że ma fajną dupę i musi zaimponować koleżanką w jakichś sposób. Jak zwracasz uwagę na niektóre psychologiczne szczegóły, to idzie wyczuć moim zdaniem od razu. Dodatkowo była ze mną 7 lat, mimo że moje życie nie wyglądało zawsze kolorowo jak teraz, było bardziej zwyczajne.

Czego oczekuję od tej kobiety? Zestawienia sobie mnie kiedyś i mnie na chwilę obecną. To jak sobie poradziłem z problemem i jak się podniosłem. Że byle co mnie nie dobije w życiu, a wcześniej trochę to kulało. Teraz wszystko się układa. Liczę na to, że kontrast jaki powstał, pozwala na mnie spojrzeć jak na nowego faceta, który już kiedyś ją zainteresował, a teraz jest jeszcze lepszą wersją siebie. Zakładam że gdyby do mnie wróciła, to nie z powodu tego, jaki mam status, ale jak zareagowałem na rozstanie i jak je przepracowałem. Pytanie tylko, czy powinienem być w jej życiu. Ona wie, że może na mnie zawsze liczyć bo ją o tym zapewniłem. Ona wie, że jej obecny związek może rozpaść się za miesiąc, dwa, rok, może nigdy, ale mnie może być pewna, bo nie zostawiam ludzi w potrzebie i nie zostawiłem jej mimo ogromnej krzywdy jaką mi wyrządziła odchodząc i łamiąc moje pewne przekonania życiowe i serce.

Łatwo jest napisać idź dalej itp. Idę dalej w życiu osobistym, jednak to dalej jej mi brakuje. Nie chcę kobiety zbyt idealnej, tak samo jak nie chcę jakiejś pustej wydmuszki. Bo sam nie jestem idealny. A myślę, że ona łączyła w sobie dobre cechy, a ja mimo tego że idę dalej, nie potrafię o niej zapomnieć. O czymś to jednak świadczy.

Ciekawy jestem co myślą kobiety o tej sytuacji. Powinienem się o nią postarać na nowo mimo, że jest w związku? Czy mnie pocisną tutaj. smile

6 Ostatnio edytowany przez Krzysiek1922 (2018-08-26 14:59:59)

Odp: Rozstanie po 7 latach

Dobra poczekajmy na opinie kobiet. Ja ci powiem tak masz sporo uczuć w sobie i to się ceni. Pytasz czy powinieneś być w jej życiu w tej chwili jesteś i się zgadzasz a jesteś jako koło zapasowe alternatywa którą może wybrać i nie zniknie ryzyko że odejdzie ponownie jak w 90% przypadkach. Wybór jest twój

7

Odp: Rozstanie po 7 latach

Wiadomo, że ryzyko jest zawsze. Prawdą jest, że kto nie ryzykuje ten nie ma? Wiem, że mogę cierpieć, ale wiem też, że potrafiłbym tym związkiem teraz pokierować inaczej i kiedy trzeba przyspieszyć, a kiedy zwolnić. Najgorsze, że muszę czekac na rozwój sytuacji z tamtym facetem. A jest mi to bardzo nie na rękę.

8

Odp: Rozstanie po 7 latach

Bardzo Ci współczuję, tej emocjonalnej szarpaniny, z jeszcze wciąż żywymi uczuciami do byłej dziewczyny. W tej sytuacji jaka jest, biorąc pod uwagę, że ona od Ciebie odeszła do kogoś innego, i nie chce abyś był obecny zbyt często w jej życiu, w sytuacji w której ona mówi Ci że liczy się z uczuciami swojego obecnego partnera, ze chce być uczciwa wobec niego, Ty, dla swojego wlasnego dorba, powinieneś się od niej całkowicie odciąć, zerwać wszelki kontakt. Żyjąc ich życiem, znając i analizując ich plany robisz sobie jeszcze większą psychiczną krzywdę. Rozumiem, ze nie możesz o niej zapomnieć, że może masz nadzieję lub liczysz na to, ze im nie wyjdzie, co wcale nie jest wykluczone, to jeszcze nie oznacza, że ona będzie chciała wrócić do Ciebie. Bo być może, dla niej, niezależnie od tego czy jej wyjdzie z tym facetem czy nie, Was już nie ma. Dlatego moim zdaniem tracisz czas a to co robisz sobie jest rodzajem uczuciowego masochizmu. Mówię Ci, nie warto.

Oddam cnotę w dobre ręce.

9 Ostatnio edytowany przez koksik2700 (2018-08-26 20:46:35)

Odp: Rozstanie po 7 latach

Najgorsze w tym wszystkim jest to iż jestem bardzo świadomy tego wszystkiego. Że powinienem się odciąć, że nie powinienem tego analizować. Bywało tak, że myślałem iż jakoś sobie z tym poradziłem. Jednak to ciągle wraca do mnie robiąc mi właśnie gnój w głowie. Niektórzy mówią, że potrzeba czasu. Jednak jak się odciąć gdy mimo krzywd, człowiek nie chce jakoś specjalnie źle myśleć o tej drugiej osobie? Ciężko w ogóle podejść mi do tego tematu. Nie idealizuję jej, znam jej wady bardzo dobrze. Jednak kto ich nie ma? Myślę, że może być tak jak mówisz, a mimo to dalej w to brnę robiąc sobie właśnie nadzieję.  Jakoś ciężko mi zapomnieć 7 wspólnych lat, przezycia od początku jej szkoły średniej po wkroczenie w dorosłe życie i początki właśnie smakowania tych wybojów życiowych. Wiele pięknych wspomnień. Czy można to tak wyrzucić z głowy i przestac kochać? Bo ja wiem, że ona dobrze o mnie myśli i dobrze mnie wspomina, nie wiem tylko jak spróbować w niej rozbudzić uczucie na nowo. Zastanawiam się, czy skoro sama mówiła, że na tamten czas nie była sobą, czy nie jestem trochę ofiarą tej sytuacji, a raczej czy nas związek nie jest ofiarą tamtej sytuacji? Czy myślicie, że potrzeba tutaj psychologa? Pomijam to, że mam przyjaciółkę, której mówię już o tym co czuję od początku, ona to dzielnie dziewczyna znosi i jeszcze nie ma chyba dość. Pomogła mi też bardzo wstać, ale powroty byłej to coś na zasadzie migawek, które nie chcą odpuścić. Najgorsze jest też to, że człowiek przestaje wierzyć w miłość, tylko już teraz w tym momencie patrzę na każdy związek mój następny przez pryzmat oczekiwań i ich zaspokajania pod różnymi względami, a nie z powodu łączącej silnej więzi emocjonalnej.

10 Ostatnio edytowany przez SonyXperia (2018-08-26 21:28:04)

Odp: Rozstanie po 7 latach

Właśnie przeżywasz swój pierwszy prawdziwy zawód miłosny. Pewnie nie ostatni. No taki life.  A rozbudzanie uczucia na nowo odpuść sobie. Do tego tanga trzeba dwojga. Zaufana osoba w takiej sytuacji to skarb. Jeśli jeszcze ma ochotę Ciebie wysłuchać, to przegadaj to jeszcze, wyrzuć z siebie żal. Wiecznie trwać nie będzie. Bez przesady.

Oddam cnotę w dobre ręce.

11 Ostatnio edytowany przez koksik2700 (2018-08-26 21:37:28)

Odp: Rozstanie po 7 latach

Moja przyjaciółka? Ja sam bym miał siebie dość. wink Także staram się i tak już powoli jej nie marudzić tyle, tylko miło spędzać czas. smile Chwali mnie za to co udało mi się osiągnąć po rozstaniu i bardzo mnie wspiera. Ponieważ niektórzy faceci i kobiety nie myślą o tym co poszło nie tak w związku. Ja to przepracowałem tak myślę bardzo dobrze. No cóż szkoda, że takie właśnie jest życie. Liczyłem, że uda nam się zbudować coś trwałego, bo oboje mieliśmy bardzo poukładane w głowie jeśli chodzi  o związki. Ja już nie rozumiem kobiet, pragnąc wielkiego uczucia, czasami same skreślacie coś dobrego w momencie kryzysu. Bo być może przyjdzie taki dzień, gdy ktoś powróci jak to bywa z byłymi często, ale do tego momentu to pewnie się wyleczę znając życie? Trochę mi przykro, bo wiem że jeśli mojej byłej się nie uda, ona może się załamać. Przeszła z jednego związku w drugi bardzo płynnie i nie zdążyła chyba "pocierpieć". Niby to nie moja sprawa, ale czasami się o nią martwię. Gdyż miała problemy w dzieciństwie i to na pewno na nią wpływa, bo mimo że jest super laską, miała wiele kompleksów itp. Niby powinno mnie to gówno już obchodzić, no ale... smile Powiem Wam, że co by się nie działo w jej życiu, jeśli będzie potrzebować pomocy to jej pomoge. Nawet jeśli moje uczucia wygasną. Do teraz odwiedzam jej dziadka, ktory ma 86 lat już bo po prostu go polubilem, a on mnie. Patrzę co u niego i czy ma zakupy. Moja byla o tym wie i sie smieje, że bedzie miał problem z zaakceptowaniem nowego "zięcio - wnuka". Jednoczesnie oczywiscie zadeklarowałem, że jak przyjdzie moment to rozumiem iż będę musial odbić. No trudno. Mam nadzieję, że kobiety nie patrzycie tylko na bylech jak na gości, którzy są palantami. big_smile

12 Ostatnio edytowany przez Realista (2018-08-27 01:36:41)

Odp: Rozstanie po 7 latach

U niej co raz wiecej imprez, troche sie chyba pogubila. Zdradzila mnie pocalunkiem. Zaczela mną pogardzać. My od siebie sie oddalilismy.

I tak się zachowuje porządna wartościowa kobieta? Serio? To tylko świadczy o niej jaka z niej...

tak jak przez 7 lat była wierna mojej osobie mówiąc mi o każdej pierdółce.

Ty wiesz co to znaczy wierność czy się gubisz w tym co piszesz? Przeczytaj to jeszcze raz co napisałeś.



Tak szczerze myślę, że już dawno do ogarniętego faceta taka kobieta by była skreślona i nie chciałby mieć kontaktu z taką osobą, która zdradza i jeszcze nim gardzi. Zabawne w tym wszystkim jest to, że kobieta sobie jeszcze ułożyła życie z kimś innym, a autor cierpi istny paradoks. No cóż jak ktoś nie ma zasad i nie chce widzieć pewnych rzeczy to później cierpi zamiast się ogarnąć i w porę zorientować.


Nie można się za wszelką cenę poświęcać i dawać z siebie wszystkiego jak ktoś ma to tak naprawdę w dupie. Weźcie się faceci ogarnijcie serio, bo to aż boli jak niektóre kobiety wam kisiel z mózgu robią.

13

Odp: Rozstanie po 7 latach

Wypowiem sie jak wroce do domu. Moze ktos cos jeszcze ?

14

Odp: Rozstanie po 7 latach

4 miesiące to bardzo krótki okres od rozstania, dlatego najlepszym wyjściem jest się odciąć. Na siłę podtrzymujesz kontakt.... a była nie ma poczucia winy, bo przecież się "kumplujecie". Po czasie kontakt z jej strony zacznie zanikać i wtedy będziesz w czarnej du... Przy okazji nie użalaj się przyjaciółce bo to tylko pogarsza Twoją sytuację, bo jeżeli zna ex lub mają wspólnych znajomych to na pewno dojdzie do byłej info, że nadal szlochasz. Ucięciem kontaktu więcej zdziałasz niż takim zachowaniem jak obecnie.

15

Odp: Rozstanie po 7 latach

Moja przyjaciolke znam juz od 15 roku zycia. Takze jestem jej pewien. Nawet moja kobieta bywala o nia zazdrosna czasami. No coz, zeby wzbudzic w niej poczucie winy powinienem chyba najpierw miec do niej jakies "ale". Niz po prostu zerwac kontakt bez slowa.

16

Odp: Rozstanie po 7 latach
Markuss88 napisał/a:

4 miesiące to bardzo krótki okres od rozstania, dlatego najlepszym wyjściem jest się odciąć. Na siłę podtrzymujesz kontakt.... a była nie ma poczucia winy, bo przecież się "kumplujecie". Po czasie kontakt z jej strony zacznie zanikać i wtedy będziesz w czarnej du... Przy okazji nie użalaj się przyjaciółce bo to tylko pogarsza Twoją sytuację, bo jeżeli zna ex lub mają wspólnych znajomych to na pewno dojdzie do byłej info, że nadal szlochasz. Ucięciem kontaktu więcej zdziałasz niż takim zachowaniem jak obecnie.

Myslisz, że ile czasu od rozstania musi minąć? Dlaczego, niektórzy potrafią ogarnąć się w miesiąc, a inni po paru latach nadal mają jazdy?


Realista napisał/a:

Ty wiesz co to znaczy wierność czy się gubisz w tym co piszesz? Przeczytaj to jeszcze raz co napisałeś.

Wiem jak to brzmi. Odpowiednio wcześniej powinienem ją wyrzucić z domu, jednak wierzyłem w "miłość". Z drugiej strony wiem, że rzeczywiście ją to boli, bo mnie przepraszała nawet te 4 miesiące po rozstaniu, ponieważ podobno ma poczucie winy.

Doradzacie zerwanie kontaktu i szacunek do siebie, a nikt nie poradzi czy nie przerabiał czegoś podobnego i jak udało mu się odzyskać lub wrócić do partnera?

17

Odp: Rozstanie po 7 latach
koksik2700 napisał/a:
Markuss88 napisał/a:

4 miesiące to bardzo krótki okres od rozstania, dlatego najlepszym wyjściem jest się odciąć. Na siłę podtrzymujesz kontakt.... a była nie ma poczucia winy, bo przecież się "kumplujecie". Po czasie kontakt z jej strony zacznie zanikać i wtedy będziesz w czarnej du... Przy okazji nie użalaj się przyjaciółce bo to tylko pogarsza Twoją sytuację, bo jeżeli zna ex lub mają wspólnych znajomych to na pewno dojdzie do byłej info, że nadal szlochasz. Ucięciem kontaktu więcej zdziałasz niż takim zachowaniem jak obecnie.

Myslisz, że ile czasu od rozstania musi minąć? Dlaczego, niektórzy potrafią ogarnąć się w miesiąc, a inni po paru latach nadal mają jazdy?


Realista napisał/a:

Ty wiesz co to znaczy wierność czy się gubisz w tym co piszesz? Przeczytaj to jeszcze raz co napisałeś.

Wiem jak to brzmi. Odpowiednio wcześniej powinienem ją wyrzucić z domu, jednak wierzyłem w "miłość". Z drugiej strony wiem, że rzeczywiście ją to boli, bo mnie przepraszała nawet te 4 miesiące po rozstaniu, ponieważ podobno ma poczucie winy.

Doradzacie zerwanie kontaktu i szacunek do siebie, a nikt nie poradzi czy nie przerabiał czegoś podobnego i jak udało mu się odzyskać lub wrócić do partnera?



Ludzie którzy mają już jakiś bagaż doświadczeń szybciej sobie radzą z taką sytuacją. Co do powrotów to w sumie spotykam się czasem ze swoją jedna ex, z powodu wspólnych znajomych itp, spędzamy razem czas, sypiamy z sobą, wspólnie jeździmy na wycieczki ale jakoś nie chcemy do siebie wracać ( 2 lata od rozstania ). Od tego czasu też byłem w dłuższych lub krótszych relacjach. Nadal spotykam z innymi dziewczynami i ona nie ma z tym problemu. Jak już trochę czasu minie i ochłoniesz zrozumiesz pewne rzeczy. Ja po tych 2 latach od rozstania zrozumiałem, że to nie była moja bajka i dobrze się stało, że się rozeszliśmy w koleżeńskich relacjach smile

18

Odp: Rozstanie po 7 latach

Ile byles z nia w zwiazku ? Bo mi ciezko wyrzucic z glowy 7 lat. Kiedy czlowiek ma swiadomosc, ze pasowalismy do siebie, ale pozarl nas kryzys i rutyna z ktora latwo mozna bylo wygrac. Niestety pojawil sie ktos inny. Czy kobiety czasami zaluja takich decyzji? I dlaczego?

19

Odp: Rozstanie po 7 latach

Byliśmy prawie 3 lata razem ale znamy się prawie 20 lat smile została sympatia i miłe wspomnienia smile czy kobiety żałują ? hmmmm mi się zdarzyło, że niektóre byłe się odzywały inne natomiast dotąd milczą smile zależy od tego jak się rozstaliście i z jakiego powodu smile

20

Odp: Rozstanie po 7 latach

Rutyna i klotnie z niej wynikajace doprowadzily do konca. Oraz ktos trzeci. To bylo jednak do naprawy i na prawde bardzo sie szanujemy. Tylko mam wrazenie, ze nawet jesli zaluje to ciezko zawrocic by jej bylo.

21 Ostatnio edytowany przez Olinka (2019-03-12 20:02:55)

Odp: Rozstanie po 7 latach

Witajcie.

Chciałem napisać jak wygląda u mnie sytuacja już po dłuższym czasie. Może komuś się przyda. Otóż mam wrażenie, że jeśli chodzi o uczucia to nic się nie zmieniło. Poznaję kobiety, które szybko gaszę swoim podejściem i mówię od razu kogo kocham, mimo że te wkręcają sobie często iż mi przejdzie... Z byłą nie mam już kontaktu odkąd napisałem jej ostatnią wiadomość bodajże na początku sierpnia. Widzę, że jednak ułożyła sobie życie jakoś z tym gościem, podobno się "uspokoiła" już przestały jej się podobać imprezy i inne party. Dziwne jest dla mnie tylko to, że jej facet spędza za barem z nią bardzo dużo czasu. Nawet po parę godzin potrafi przesiedzieć w barze, a mi zarzucała rożne rzeczy. (a na pewno siedzenie za barem jest bardzo rozwojowe i satysfakcjonujące jeśli chodzi o jej faceta). Jakoś tak wyszło, że im się raczej układa, chociaż podobno facet jest nieogarnięty, nie tylko finansowo, ale i porzucił magisterkę, mając 29 lat już, nadal mieszka z mamą. Cóż, piszę to dlatego, żeby niektórzy faceci nie zarzucali sobie winy ciągle, kiedy kobieta mówi, że ktoś ma się zmienić, czasami sama nie wie czego chce, albo jest to coś na odczepne. Nie wiem jak to nazwać. Z swojej strony chcę powiedzieć, że nadal ją kocham, zalożyłem nawet konto na Instagramie na którym się udzielam i pisze tam co raz więcej ludzi. Wiem, że w ten sposób jakoś pielęgnuję ból, jednak czuję, że te uczucia, to jest część mnie. I jeśli mam zycie spędzić już samemu, to niestety widocznie tak musi być. [nieregulaminowy link]. Wiem, że ona zna informacje o istnieniu konta, często je odwiedzała. Ostatnio już przestała. W sylwestra o godz. 3 w nocy widziałem, że była jej aktywność i jeszcze pare razy dawała mi obserwację, zeby zaraz potem ją usunąć. Jednak to nie istotne, to tylko widocznie ciekawość, chociaż mnie to zastanawiało. Powiedzcie mi proszę, czy jest sens się z nią kontaktować w jakichś sposób, po takim czasie? Może powiedzieć jej o swoich uczuciach? Zaprosić na spotkanie? By porozmawiać chociaż o tym, co u niej? Mija co raz więcej czasu, a moje uczucia względem niej tak na prawdę nadal są takie same. Inne kobiety po prostu mnie szczerze nie interesują, nawet jesli mają ciekawą osobowość czy wrazliwość, to brak mi ciągle tej jednej. Nie wiem co mam robić, chyba faktycznie lepiej juz spedzic to zycie samemu.

Swoją drogą ostatnio nasz wspolny znajomy spotkal jej przyjaciolke w przejsciu do toalety w klubie. Ta pierwsze co wypalila "o czesc, bla bla, artur to był fajny chlopak" mowił, że go po prostu zatkało, a mnie trochę zastanowiła taka opinia...no, ale moze doszukuję się w tym jakiegoś drugiego dna.

Dziękuje jesli ktos odpowie i pozdrawiam. A jesli zamierza mnie ktoś "pocisnąć" trudno. Przyjmuje takie rzeczy na klatę już od dluzszego czasu od ludzi, którzy zachęcają mnie do stabilizacji.

22

Odp: Rozstanie po 7 latach

7 lat to masa czasu, jestem w związku co prawda prawie 1,5roku... ale nigdy w życiu nie wróciłbym do kogoś kto w taki sposób by mnie potraktował, jeśli człowiek zrobił cos raz, to zrobi to drugi i nie ma tutaj miejsca na wymówki że coś tam i cos tam, z jakiegos powodu to zrobila, cos miala w tej glowie ze zrobila tak a nie inaczej w ogole to ze o tym pomyslala a co dopiero zrobila, dla mnie to nie ma sensu, pracuj, staraj sie, zbieraj kase, zadbaj o siebie tymi treningami i szukaj nowej która jest normalna, bo z nią życia nigdy mieć nie będziesz i z tego co widzę nie miałeś jeśli "zdradzila pocałunkiem" bedac z tobą nie jestem pewien czy w ogole powinna z kims flirtować, a raczej jestem przekonany ze nie powinna a co dopiero "pocałunek"... gdyby moja zdradziła mnie "pocałunkiem" to w kilka minut załatwiłbym sprawe tak, że nic niemiałbym z nią wspólnego. Powodzenia w życiu i trzymaj sie życzę wszystkiego co najlepsze tobie i każdemu kto to czyta.

23 Ostatnio edytowany przez żyworódka (2019-03-16 18:08:37)

Odp: Rozstanie po 7 latach
koksik2700 napisał/a:

Witam

Jestem A, mam 27 lat i witam wszystkich forumowiczów. Chciałbym się podzielić moją historią.

7 lat temu poznalem wspaniałą kobiete. Łączyło nas naprawdę coś wielkiego. Byliśmy zaręczeni, jej rodzina bardzo mnie akceptowała. Kochaliśmy się, wspieraliśmy zawsze przez 6,5 lat, mieliśmy dużo wspólnych wizji odnośnie świata i róznych poglądów. Czasami sam przekazywałem jej swoje myśli, myślę, że wiele dobrego przy mnie się nauczyła. Mieszkaliśmy razem.  Jednak w ostatnim 7 roku zaczęło się między nami psuć. Ona straciła pracę, a raczej zrezygnowała (bo za mało czasu spędzaliśmy ze sobą) i załamała się. Znalazłem jej nową pracę w innym miejscu (jest barmanką). Niestety to była najgorsza decyzja w moim życiu. Odkąd zaczeła tam pracować nasze drogi totalnie się rozeszły, czasem mam wrażenie, że kolezanki z pracy ja zmienily na tamten moment. Samotne, zawiedzione na facetach, poszukujące przygód, ewentualnie stalego zwiazku. Ja przy niej nie bylem w tym czasie w pracy, bo nie mialem ochoty poznawac takich osob. U niej co raz wiecej imprez, troche sie chyba pogubila. Zdradzila mnie pocalunkiem. Zaczela mną pogardzać. My od siebie sie oddalilismy. W ramach naprawy i zblizenia, wzielismy sobie pieska z schroniska o ktorym zawsze marzyła. Trochę się poprawiło, jednak nie na tyle, żeby ten zwiazek dalej przetrwal. W miedzy czasie jakichs koles wyznal jej milosc i krazyl caly czas w poblizu. Ja pewny siebie olalem temat. Jednak tak naprawde moje zycie na tamten moment kulalo. W pierwszym momencie odrzuciła jego zaloty. My po jakims czasie sie rozstalismy, tamten gosc od razu przybiegl. Ona wyprowadziła się do dziadka, bo musiala przemyslec parę spraw. Nasze "przekonywanie się" wzajemne trwało miesiac. Czasem się spotkalismy, ja duzo pieskowalem. Prosiłem, błagałem jak ten facet bez jaj.

Autorze, opisany wasz siedmioletni związek jest z gatunku tych "przechodzonych" .
Byliście juz jak stare dobre małżeństwo , jednakże bez tego statusu. Odbieram cię jako takiego "bajarza", dużo och i ach w swoim temacie, a mało co o ukochanej.

"Ludzi poznajemy w momencie, kiedy sytuacja jest dla nich trudna, wtedy pokazują prawdziwą twarz" - przeczytane na forum
Odp: Rozstanie po 7 latach

Witaj Koksik.

Rezygnacja z pracy Twojej eks i późniejsza nowa praca były tak naprawdę próbą waszego związku. Wtedy jeszcze tego nie wiedzieliście, teraz jest to jasne. Twoja eks poczuła się jako barmanka bardziej atrakcyjna,  wiadomo ze w takich miejscach faceci często podrywaja i musiało jej się też to spodobać.

Ogólnie to zgadzam się ze zdaniem Sony. Zasługujesz na lepszą partnerkę, która będzie chciała tworzyć związek z normalnych pobudek i będzie przede wszystkim wierna. Odetnij się lepiej od eks. Pewnie jeszcze będzie mącić Ci w głowie, ale nie daj się zwieść. Cierpienie będzie dużo większe.

Trzymam kciuki.

25

Odp: Rozstanie po 7 latach

nie masz kompletnie żadnych szans na odzyskanie jej.  wreszcie szansę na swoją miłość już stracili. Pamiętaj o tym że seks przed ślubem jest grzechem ciężkim. Grzech ciężki jest toksyczny Niszczy miłość między dwojgiem ludzi.
Grzechu tak naprawdę nie czujesz dla ciebie go nie ma. Ale jego siła niszczycielska jest naprawdę wielka. Odpuść sobie bo twoja szansa na odzyskanie jej wynosi 0
Tak właśnie jest Tak właśnie działa grzech.
Nawet za bardzo nie kłóci liście się byliście zgodni a mimo to rozpad liście się.
Tak jakby jakaś niewidzialna siła To spowodowało.
Atom niewidzialną siłą jest właśnie grzech ciężki. Czyli seks pozamałżeński.

26

Odp: Rozstanie po 7 latach
themusik napisał/a:

....
Czyli seks pozamałżeński.

Oni nie byli małżeństwem. Mówią, że kota w worku się nie kupije

"Ludzi poznajemy w momencie, kiedy sytuacja jest dla nich trudna, wtedy pokazują prawdziwą twarz" - przeczytane na forum

27

Odp: Rozstanie po 7 latach
kobietka taka 123 napisał/a:

Witaj Koksik.

Rezygnacja z pracy Twojej eks i późniejsza nowa praca były tak naprawdę próbą waszego związku. Wtedy jeszcze tego nie wiedzieliście, teraz jest to jasne. Twoja eks poczuła się jako barmanka bardziej atrakcyjna,  wiadomo ze w takich miejscach faceci często podrywaja i musiało jej się też to spodobać.

Ogólnie to zgadzam się ze zdaniem Sony. Zasługujesz na lepszą partnerkę, która będzie chciała tworzyć związek z normalnych pobudek i będzie przede wszystkim wierna. Odetnij się lepiej od eks. Pewnie jeszcze będzie mącić Ci w głowie, ale nie daj się zwieść. Cierpienie będzie dużo większe.

Trzymam kciuki.

Dodam tylko, że jej obecny partner przesiaduje w jej pracy, kiedy tylko może. Nawet po parę h za barem obserwując ludzi dookoła. Nie wiem czy tak chciała, ale to dość dziwne z mojej perspektywy. Podobno jest bardzo zazdrosny, szczegolnie o bylych, ponieważ miał jakąś tam swoją historię wczesniej, a sam kręcił do jeszcze wtedy zajętej dziewczyny. Tak to była próba najwidoczniej. Jeśli chodzi o odcięcie się, jesteśmy odcięci jeśli chodzi o kontakty, którego nie mamy już parę dobrych miesięcy.

Co do wypowiedzi, Pani powyżej, że mało o mojej ukochanej...Ehh, to co opisuję w temacie nigdy nie odzwierciedli dokładnie każdej myśli i pragnienia. Faktem jest, że niedługo minie rok od naszego rozstania,a ja dalej żywię do niej mocne uczucia. Gdyby mnie Pani znała, wiedziałaby ile we mnie jest tego "bajarza". Mogę tylko napisać, że może mi Pani nie wierzyć, ale tu już nic na to nie poradzę.  Widocznie nie do końca dobrze sformułowałem swoje myśli. Jednak mam bardzo wielkie pragnienie kontaktu z nią. Bo mimo wszystko jakaś wiara się we mnie tli, chociaż to bardzo głupie. Jednak wolę iść przez życie sam, jak z kimś innym.

28

Odp: Rozstanie po 7 latach

Przeczytałem Twój wątek kolego żeby Ci coś doradzić i powiem Ci tak.
Znam to uczucie bo sam wbiłem sobie szpile utrzymując kontakt z byłą, ale to droga ku zatraceniu. Ogarnąłem się i miesiąc temu wywaliłem wszelki kontakt.
Byliście razem kupę czasu i to na pewno boli, ale ona zamknęła już was rozdział i nie jest już tą samą dziewczyną którą była z Tobą.
Obserwacja jej zachowania na instagramie czy różnych badziewiach to wkładanie sobie rozżarzonego gwoździa w tyłek - emocjonalny masochizm.
Myślaleś o przegadaniu sprawy u psychologa?

Say What You Mean, Mean What You Say

29 Ostatnio edytowany przez agazaga (2019-04-12 11:56:36)

Odp: Rozstanie po 7 latach

Nie martw sie lepiej ze się skonczyło niż zeby cos w życiu miało być źle, może jej po prostu coś nie pasowało. Lepiej być samemu niż w niedborym związku

Posty [ 29 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Rozstanie po 7 latach

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018