Moja historia nieudanej przeprowadzki... - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » NIEŚMIAŁOŚĆ, NISKA SAMOOCENA, KOMPLEKSY » Moja historia nieudanej przeprowadzki...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 30 ]

Temat: Moja historia nieudanej przeprowadzki...

Chciałam podzelić się z wami moją historią, opowiedzieć komuś co mi leży na sercu. Zaczęło sie odkąd miałam 15 lat i rodzice pod przymusem wywieźli mnie za granice. Jestem osobą bardzo nieśmiałą, teraz już lekko z tym lepiej (im więcej ciężkich przeżyć tym bardziej zaczynam miec gdzieś co ludzie o mnie pomyślą) wtedy jednak miałam z tym straszne problemy. W Polsce w koncu zaczęło się wszystko układać - miałam tam te dwie przyjaciólki, po szkole było z kim wyjsc, gdzie iść. A tu nagle ta przeprowadzka - moi rodzice którzy maja taki sam charakter jak ja powinni liczyć się z tym że będzie mi trudno nawiązać nowe znajomości, zwłaszcza w innym języku, zwłaszcza w takim wieku. Prosiłam, błagałam żeby zaczekali z tą decyzją chociaż rok. Ale nie. Wiem że niby mieli dobre intencje, ale przymuszając kogoś do czegoś niewiele się zdziała. Ja ciągle słyszałam "w Polsce nic nie osiągniesz, masz zostać tutaj uczyć się jezyka i tu znaleźć sobie prace." A ja nie mogłam tego słuchać, nienawidziłam tego języka, nie chciałam się go uczyć, wciąż marzyłam o powrocie do Polski. Pragnełam znajomych, żeby miło spędzać czas. Z miasta przeprowadziłam się na wieś gdzie na ulicach nie było żywego ducha a jedynym dostępnym środkiem transportu był autobus który jeżdził raz na pół godziny. Musiałam dojeżdzać do szkoły codziennie autobusami godzine czasu w jedną strone. Nie raz autobus nie przyjeżdzał i przeciągało się do dwóch godzin. Nawet jak sie jacyś znajomi znaleźli to trzeba było do nich ponad godzine dojezdzać. W dodatku jak spóźniłam się na autobus to często nie było już po co jechać, bo rodzice marudzili że po nocy sie włócze. Jakby tego było mało wszyscy w klasie byli ode mnie młodsi - ja miałam 16 lat, oni 13, 14... wiecie jak w tym wieku ta różnica jest odczuwalna? W dodatku sami, hmm jakby to określic, ciapaci. Nie jestem rasistką, ale nie koniecznie chciałam muzułmanów jako znajomych... Skończyło się na tym że siedziałam całe dnie zamknięta w pokoju przed laptopem. Moi rodzice nie przejmowali się tym, nigdy nie zapytali, czy mam znajomych, czy czuje się szcześliwa... Bo po co, dopóki siedzi cicho to nie ma się czym martwić. Oni mieli pracę 10 minut od domu, ułożone już życie. Po tym jak chłopcy z klasy zaczęli mnie molestować zaczełam wagarować. Nie skończyłam szkoły bo już nie mogłam tam wytrzymać. Teraz jestem bez znajomych i bez wykształcenia. Często rozmyślam jak wyglądało by moje życie, gdybym poszła w Polsce do technikum, miała normalnych znajomych w swoim wieku... Osoby które są pewne siebie pewnie uznają że użalam się nad soba, ale ja jeszcze raz powtarzam - byłam osobą bardzo nieśmiałą i zamkniętą w sobie, ta przeprowadzka, szkoła w której się znalazłam jeszcze bardziej to pogłębiły. Mam żal do rodziców, że nie wzięli tego pod uwagę, jaką osobą jestem. Z moim młodszym bratem dzieje się to samo - nie ma znajomych, całe dnie siedzi sam przed komputerem, rodzice muszą chodzić z nim do psychologa bo wytworzył sobie w głowie jakby swój własny świat do którego bardzo często ucieka i nie potrafi tego opanować... Myślę że skonczy z depresja jak ja i nawet nie wiem jak mu pomóc... Ehh co za życie :/

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Moja historia nieudanej przeprowadzki...

To są właśnie efekty ludobójczych warunków życia stworzonych w naszym kraju przez okupantów. Od zaborów poprzez UB-komunę do dziś.

Odp: Moja historia nieudanej przeprowadzki...

Acha czyli przez tyle lat nie zdołałaś zdobyć żadnego wykształcenia? Nawet już jako dorosła osoba i zwalasz winę na rodziców... Grstuluję, ale to nie ich wina że jesteś niezaradna. Dali ci w życiu szansę. Zmarnowałaś ją. Wiń tylko siebie.

4 Ostatnio edytowany przez Lagrange (2019-02-25 08:47:46)

Odp: Moja historia nieudanej przeprowadzki...
czekoladazfigami napisał/a:

Acha czyli przez tyle lat nie zdołałaś zdobyć żadnego wykształcenia? Nawet już jako dorosła osoba i zwalasz winę na rodziców... Grstuluję, ale to nie ich wina że jesteś niezaradna. Dali ci w życiu szansę. Zmarnowałaś ją. Wiń tylko siebie.

Łatwo oceniać stojąc z boku. Co ty wiesz o życiu pszczół jak ty nigdy w ulu nie siedziałaś?
Nastolatka bez przyjaciół i znajomości języka gdzieś na wsi na końcu świata. Potem depresja, dalsze problemy psychiczne i życie zmarnowane.

5

Odp: Moja historia nieudanej przeprowadzki...

Jeżeli 85 to rok urodzenia to Autorka mogła już 10x wrócić do Polski i zacząć od nowa...

Autorko, ile masz lat teraz?

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.
Odp: Moja historia nieudanej przeprowadzki...
Lagrange napisał/a:
czekoladazfigami napisał/a:

Acha czyli przez tyle lat nie zdołałaś zdobyć żadnego wykształcenia? Nawet już jako dorosła osoba i zwalasz winę na rodziców... Grstuluję, ale to nie ich wina że jesteś niezaradna. Dali ci w życiu szansę. Zmarnowałaś ją. Wiń tylko siebie.

Łatwo oceniać stojąc z boku. Co ty wiesz o życiu pszczół jak ty nigdy w ulu nie siedziałaś?
Nastolatka bez przyjaciół i znajomości języka gdzieś na wsi na końcu świata. Potem depresja, dalsze problemy psychiczne i życie zmarnowane.

Nastolatka nieznająca angielskiego w dziwniejszych czasach? Serio??? :D

7

Odp: Moja historia nieudanej przeprowadzki...

Jeżeli 1985 to rok urodzenia, to znaczy, że masz 34 lata. Co Ty, kurna, więc robiłaś cały ten czas? Ktoś Cię łańcuchem na tej wsi przykuł czy co?

Wybacz, ale dzieckiem już dawno nie jesteś. Mogłaś się wyprowadzić, mogłaś skończyć szkołę wieczorowo, mogłaś się dalej kształcić. Przestań winić rodziców za swoją dorosłą inercję.

8

Odp: Moja historia nieudanej przeprowadzki...
czekoladazfigami napisał/a:

Acha czyli przez tyle lat nie zdołałaś zdobyć żadnego wykształcenia? Nawet już jako dorosła osoba i zwalasz winę na rodziców... Grstuluję, ale to nie ich wina że jesteś niezaradna. Dali ci w życiu szansę. Zmarnowałaś ją. Wiń tylko siebie.


Przez jakiś czas chodziłam do szkoły wieczorowej, głównie by uczyć się jezyka, potem zaszłam w ciąże i musiałam zająć się dzieckiem.

9

Odp: Moja historia nieudanej przeprowadzki...
Lady Loka napisał/a:

Jeżeli 85 to rok urodzenia to Autorka mogła już 10x wrócić do Polski i zacząć od nowa...

Autorko, ile masz lat teraz?

Rocznik 95

10

Odp: Moja historia nieudanej przeprowadzki...
czekoladazfigami napisał/a:
Lagrange napisał/a:
czekoladazfigami napisał/a:

Acha czyli przez tyle lat nie zdołałaś zdobyć żadnego wykształcenia? Nawet już jako dorosła osoba i zwalasz winę na rodziców... Grstuluję, ale to nie ich wina że jesteś niezaradna. Dali ci w życiu szansę. Zmarnowałaś ją. Wiń tylko siebie.

Łatwo oceniać stojąc z boku. Co ty wiesz o życiu pszczół jak ty nigdy w ulu nie siedziałaś?
Nastolatka bez przyjaciół i znajomości języka gdzieś na wsi na końcu świata. Potem depresja, dalsze problemy psychiczne i życie zmarnowane.

Nastolatka nieznająca angielskiego w dziwniejszych czasach? Serio??? :D


nie angielski tylko holenderski, język brzydki i wcale nie taki prosty

11

Odp: Moja historia nieudanej przeprowadzki...
Beyondblackie napisał/a:

Jeżeli 1985 to rok urodzenia, to znaczy, że masz 34 lata. Co Ty, kurna, więc robiłaś cały ten czas? Ktoś Cię łańcuchem na tej wsi przykuł czy co?

Wybacz, ale dzieckiem już dawno nie jesteś. Mogłaś się wyprowadzić, mogłaś skończyć szkołę wieczorowo, mogłaś się dalej kształcić. Przestań winić rodziców za swoją dorosłą inercję.


Jestem rocznik 1995, w grudniu skończę 24 lata. Miało być 1895 jak w moim mailu, ale pomyliłam cyferki :)

12

Odp: Moja historia nieudanej przeprowadzki...

Ale to nie rodziców winna, że zaszłaś w ciąże. Jak Ci się nie podobało, to po 18stce mogłaś wrócić do Polski i podjąć pracę, dałabyś radę.

13

Odp: Moja historia nieudanej przeprowadzki...
czekoladazfigami napisał/a:

Acha czyli przez tyle lat nie zdołałaś zdobyć żadnego wykształcenia? Nawet już jako dorosła osoba i zwalasz winę na rodziców... Grstuluję, ale to nie ich wina że jesteś niezaradna. Dali ci w życiu szansę. Zmarnowałaś ją. Wiń tylko siebie.

Nie widzisz co napisałam? Miałam depresje, złe doświadczenia ze szkołą tutaj. Człowiekowi z depresją nic sie nie chce, nawet żyć sie nie chce. Boli mnie po prostu to, że nikt się nie zainteresował moim stanem. Ja jako osoba niepełnoletnia nie mogłam sobie wrócić do kraju tak o. Była zdana na łaskę rodziców.

14

Odp: Moja historia nieudanej przeprowadzki...
Rising_Sun napisał/a:

Ale to nie rodziców winna, że zaszłaś w ciąże. Jak Ci się nie podobało, to po 18stce mogłaś wrócić do Polski i podjąć pracę, dałabyś radę.

To prawda, moja ciąża to nie ich wina, ale bądzmy realistami... Samotna 18-letnia matka bez przyjaciół (po tylu latach za granicą znajomości się urywają niestety) i bez wykształcenia... Kto by mi w ogóle mieszkanie wynajął? :)

15

Odp: Moja historia nieudanej przeprowadzki...

Miałaś depresję, nic Ci się nie chciało, ale jednak w ciążę zaszłaś.
Zgadzam się, że rodzice zawiedli, jednak teraz już nie czas na to rozpamiętywanie, tylko na działanie. Problem niezrozumienia przez rodziców ma z 70% nastolatków, nie jesteś jedyna.

16

Odp: Moja historia nieudanej przeprowadzki...

Lena1985 - nie pisz proszę postów, pod swoimi poprzednimi postami.
Jest to niezgodne z naszym regulaminem.
Jeśli chcesz coś dodać do opublikowanego wpisu, zawsze możesz to zrobić używając funkcji "edytuj"

The past cannot be changed,
forgotten, edited, or erased.
It can only be accepted.

17

Odp: Moja historia nieudanej przeprowadzki...

Coś mi się tutaj nie zgadza. Nam piszesz, że byłaś 18-nastoletnią matką, a gdzie indziej, że straciłaś dziewictwo w wieku 20 lat. Niepokalane poczęcie???

18

Odp: Moja historia nieudanej przeprowadzki...

Nawet w Holandii można dogadać się po angielsku... Trzeba wykazać minimum checi.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

19

Odp: Moja historia nieudanej przeprowadzki...
Beyondblackie napisał/a:

Coś mi się tutaj nie zgadza. Nam piszesz, że byłaś 18-nastoletnią matką, a gdzie indziej, że straciłaś dziewictwo w wieku 20 lat. Niepokalane poczęcie???

Nie byłam 18-letnią matką. Źle to ujełam po prostu. Czy 18-letnia, czy 20-letnia, czy nawet 23-letnia (jak ja) samotna matka bez szkoły nie ma szans by się urządzić w Polsce :). Dlatego m.in. zostałam tu gdzie jestem.

20

Odp: Moja historia nieudanej przeprowadzki...

Tam gdzie jesteś są świetne możliwości dla samotnej matki. Trzeba tylko chcieć, a nie siedzieć na doopie i obwiniać rodziców. Języka zawsze się można douczać i, jak najbardziej, wrócić do szkoły.

Poza tym, jeżeli nie byłaś gotowa na macierzyństwo, to nie musiałaś- aborcja jest dozwolona i bezpłatna.

21

Odp: Moja historia nieudanej przeprowadzki...

Ojej, ojejej, aż się wzruszyłam, jak czytałam Twój post, Autorko... godzinę do szkoły autobusem, ojejej... żadnych znajomych, bo autobus co pół godziny jeździł, ojejejej (w Polsce, wyobraź sobie, że niektórzy by chcieli, żeby do nich w ogóle jeździł :P), nie skończyłam szkoły, ale za to zrobiłam sobie dziecko, siedzę razem z nim na garnuszku rodziców i płaczę sobie w internecie, jak to mi przez nich źle, ojejejej...
Zrozumiałabym, jakby to rodzice na Ciebie narzekali, że żadnego z Ciebie pożytku. Ale Ty to nie przesadzaj.

Pomijając właściwości zdrowotne pietruszki, można stwierdzić, że jest ona po prostu smaczna.

22 Ostatnio edytowany przez czekoladazfigami (2019-02-26 14:15:17)

Odp: Moja historia nieudanej przeprowadzki...

Wiesz ile dzieciaków zostało porzuconych przez rodziców w domach dziecka, bo starzy wyjechali za kasą. A ty jesteś po prostu niewdzięczna. Siedzisz na tyłku i nic nie robisz. Nawet języka się nie nauczyłaś. Nie masz znajomych? Chyba jednak masz skoro zaszłaś w ciąże. Holandia ma dobry socjal, a jak nie chciałaś dziecka to trzeba było usunąć albo oddać do adopcji. Współczuję rodzicom. Chcieli dla was jak najlepiej, a ty tylko umiesz się użalać nad sobą  i wisieć im na karku. Gratuluję dorosłości.


Jeśli już to nie holenderski tylko flamandzki. Zresztą język w obcym kraju nie jest do lubienia, tylko po to żeby żyć normalnie.

23

Odp: Moja historia nieudanej przeprowadzki...
santapietruszka napisał/a:

Ojej, ojejej, aż się wzruszyłam, jak czytałam Twój post, Autorko... godzinę do szkoły autobusem, ojejej... żadnych znajomych, bo autobus co pół godziny jeździł, ojejejej (w Polsce, wyobraź sobie, że niektórzy by chcieli, żeby do nich w ogóle jeździł :P), nie skończyłam szkoły, ale za to zrobiłam sobie dziecko, siedzę razem z nim na garnuszku rodziców i płaczę sobie w internecie, jak to mi przez nich źle, ojejejej...
Zrozumiałabym, jakby to rodzice na Ciebie narzekali, że żadnego z Ciebie pożytku. Ale Ty to nie przesadzaj.

Ciekawe jak to jest, nie mieć przyjaciół, siedzieć w swoim pokoju, zajść w ciążę  ( zkim ? ) gdzieś pomiędzy 18 - 24 r.ż ( dłuższa ciąża jak u słonia ), a teraz trollować głupotami ludzi z neta.
Ta historia kupy się nie trzyma. :D

24

Odp: Moja historia nieudanej przeprowadzki...

Mieszkam w Krakowie :D z jednej strony miasta na drugą jedzie się 1-1.5h :D
na studia dojeżdżałam codziennie godzinę w jedną stronę i nie przyszło mi do głowy, żeby przez to twierdzić, że nie mam znajomych. Organizuje się wtedy życie tak, żeby nie wracać niepotrzebnie do domu w ciągu dnia.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.
Odp: Moja historia nieudanej przeprowadzki...

Mało kto w dzisiejszych czasach ma do pracy czy szkoły blisko. Także dojazdy to standard.

26 Ostatnio edytowany przez polis (2019-02-27 18:50:41)

Odp: Moja historia nieudanej przeprowadzki...

Jakbyś się flamandzkiego nauczyła, to spokojnie mogłabyś wrócić do Polski i znaleźć pracę w korpo. Mało popularny język, więc korpo by machnęło ręką na Twój brak wykształcenia.

27

Odp: Moja historia nieudanej przeprowadzki...
santapietruszka napisał/a:

Ojej, ojejej, aż się wzruszyłam, jak czytałam Twój post, Autorko... godzinę do szkoły autobusem, ojejej... żadnych znajomych, bo autobus co pół godziny jeździł, ojejejej (w Polsce, wyobraź sobie, że niektórzy by chcieli, żeby do nich w ogóle jeździł :P), nie skończyłam szkoły, ale za to zrobiłam sobie dziecko, siedzę razem z nim na garnuszku rodziców i płaczę sobie w internecie, jak to mi przez nich źle, ojejejej...
Zrozumiałabym, jakby to rodzice na Ciebie narzekali, że żadnego z Ciebie pożytku. Ale Ty to nie przesadzaj.

Nie siedzę na garnuszku u rodziców. Mieszkam z chłopakiem, ledwo wiążemy koniec z końcem bo wynajem mieszkania jest tu bardo drogi, a żadnego socjala wbrew pozorom nie chcą przyznać, wcale nie jest tak łatwo.

28

Odp: Moja historia nieudanej przeprowadzki...

Jak jest po holendersku troll?

29

Odp: Moja historia nieudanej przeprowadzki...
czekoladazfigami napisał/a:

Wiesz ile dzieciaków zostało porzuconych przez rodziców w domach dziecka, bo starzy wyjechali za kasą. A ty jesteś po prostu niewdzięczna. Siedzisz na tyłku i nic nie robisz. Nawet języka się nie nauczyłaś. Nie masz znajomych? Chyba jednak masz skoro zaszłaś w ciąże. Holandia ma dobry socjal, a jak nie chciałaś dziecka to trzeba było usunąć albo oddać do adopcji. Współczuję rodzicom. Chcieli dla was jak najlepiej, a ty tylko umiesz się użalać nad sobą  i wisieć im na karku. Gratuluję dorosłości.


Jeśli już to nie holenderski tylko flamandzki. Zresztą język w obcym kraju nie jest do lubienia, tylko po to żeby żyć normalnie.



Chyba wiem lepiej jakiego jezyka sie uczyłam :). I potrafie mówic i po holendersku i po angielsku. Nie pisałam nic o tym że nie umiem jezyka, tylko że nie skończyłam szkoły. A moi rodzice chcieli przede wszystkim dla siebie jak najlepiej, mnie wzieli ze sobą bo nie mieli co ze mną zrobić :) I skąd wywynioskowałaś że nie chciałam dziecka? I nie, nie siedze na tyłku. Nie wiem gdzie to wyczytałaś. Można mieć chłopaka i nie mieć znajomych, to sie zdarza, wiesz?

30

Odp: Moja historia nieudanej przeprowadzki...

Napiszę jeszcze jeden komentarz, bo wszyscy tu uważają że jestem niewdzięwczna, a rodzice dali mi taaaaką szanse. Jak już mówiłam, miałam depresje, dziś myślę że może i nawet fobie społeczną, bo to nie jest normalne bać się innych ludzi tak jak ja się bałam, i nikt się mną nie zainteresował. Nie zainteresowalibyście się swoim 15-letnim dzieckiem, które nie ma przyjaciół, siedzi całe dnie zamknięte samo w pokoju i wagaruje? O to mam po prostu żal, że te lata mogły wyglądać zupełni inaczej, gdybym dostała jakąkolwiek pomoc. Nawet teraz tej pomocy nie otrzymuje. Kiedy moje dziecko miało 2 miesiące, mój chłopak utknął w Polsce, a ja na pare dni zostałam sama. Ledwo wyrabiałam, chodziłam głodna bo mała nie chciała spać w dzień, a moja mama nawet mnie nie odwiedziła. Bo rzekomo po pracy musiała jechać szybko do domu bo mój brat i ojciec nie mieli co jeść. A jakoś trzy miesiące później dowiedziałam się że zostawiła ich samych i pojechała sobie na dwa tygodnie do Polski. Nawet mój chłopak uważa że mnie swoją decyzją skrzywdzili.

Posty [ 30 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » NIEŚMIAŁOŚĆ, NISKA SAMOOCENA, KOMPLEKSY » Moja historia nieudanej przeprowadzki...

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018