Odtrąca mnie przez depresję czy ma mnie dość? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Odtrąca mnie przez depresję czy ma mnie dość?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 36 ]

Temat: Odtrąca mnie przez depresję czy ma mnie dość?

Proszę o pomoc osoby, które były w podobnej sytuacji lub które same chorują/chorowały na depresję w celu spojrzenia na moją sytuację z dystansu gdyż ja straciłam całkowicie obiektywizm.

Poznaliśmy się w lipcu zeszłego roku. Więc na dzień dzisiejszy jesteśmy ze sobą 8 miesięcy. Między nami jest 15 lat różnicy, on jest starszy.
Początki były doskonałe, dzieliła nas odległość więc za jego namową się do niego przeprowadziłam i znalazłam pracę w jego mieście. Poznałam oczywiście jego rodzinę, znajomych, a on moich. Wspólnie spędzaliśmy czas w  sposób standardowy- wspólne gotowanie, jakiś spacer (on nie lubi), wycieczki, planszówki, filmy. taki chyba standard (jak mi się wydawało). Zmieliśmy wystrój mieszkania tak abym czuła się dobrze.

Fajny z niego facet, kocham go, on jest dla mnie dobry, myślę, że też mnie kocha bo to okazuje w codziennych czynnościach i jeszcze do niedawna o tym mówił. Ma za sobą ciężką przeszłość, 3 poważne kilkuletnie związki. Wszystkie 3 jego ex leczyły się psychiatrycznie, ale generalnie jest z nimi ok, układają sobie życie.

Od jakiegoś czasu (2-3 miesięcy, moze wczesniej) mój partner przestał być sobą.

Zaczęło się od foszków za to ze się czegos nie domyśliłam, był marudny, czepiał się o bzdury totalnie z kosmosu.
Któregoś razu chciał się rozstać - ok, pomyślałam, rzucił mnie to się spakowałam i wyprowadziłam do domu rodzinnego (nie trzymała mnie wtedy jeszcze praca). Następnego dnia kazał wracać bo on kocha i przeprasza. Trochę to niedojrzałe i niepoważne, pomyśłałam, ale wróciłam do niego. Niedługo po tym sytuacja się powtórzyła- jednak tym razem zmienił zdanie jeszcze w trakcie mojego pakowania. Zawsze po takiej akcji on wycofuje się z tego żebym się wyprowadziła i nie chce żebym go zostawiała, po czym robi wszystko zeby załagodzić sytuację (fuck logic). 
Do czego zmierzam - to że problem trwa do dziś - On raz na jakiś czas (co kilka tygodni, ostatnio częsciej) wpada w jakiś kryzys podczas którego każdorazowo słyszę, że on musi być sam, że dusi się mieszkając razem. Biorę więc głęboki oddech, przytulam go, on płacze i się żali, ja mu mówię, że go kocham i nie chcę się rozstawać i na tym się kończy. on łagodzi sytuację, godzimy się i cykl się zamyka, aż do następnego jego 'dołka'. 

Żeby nakreślić sytuację: ja chodzę do pracy od pon-pt, kilka razy w tyg idę na trening i wracam koło 17-18 do domu. koło 22 idziemy spać.
zwykle jemy obiad, gadamy, ogladamy tv. Weekendy albo znajomi albo rodzina, albo wycieczka, albo relaks. nie jestem zaborcza, zazdrosna, nie tłamsze go - nie wiem czemu on się tak czuje.
Dodam, że mój partner pracuje tylko 2 dni w tygodniu zawodowo, a reszte czasu spędza w domu sam. te kilka miesięcy temu bylismy razem bo nie pracowałam ale od kiedy pracuje to jest sam codziennie i myślę, że to też może mieć duże znaczenie.

Za to pojawiły się objawy świadczące o depresji. mój przyjaciel i jednoczesnie ex jest po depresji którą leczył za pomocą leków i psychoterapii i mozna powiedzieć ze z niej wszedł - dziś jest szczęsliwym facetem w związku, a jeszcze kilka lat temu zachowywał się równie dziwacznie co mój partner, a wręcz stał się wrakiem.
widzę masę podobieństw. teraz mój ex jest moim konsultantem i mi doradza w aktualnym związku. on też widzi że z moim partnerem jest coś nie tak (lęki, depresja?).

Wymienię co się zmieniło przez tez ostatnie miesiące:
-mój partner ma ogromne problemy ze snem , budzi się w nocy, nad ranem i nie może spać
-często miewa biegunki, ostatnio też częsciej go boli głowa
-stracił apetyt  choć nie całkiem bo je, ale zamiast 4 jajek zjada tylko 2, zwykle jadł 4 kromki a teraz tylko dwie itd.
-lubiliśmy seks, ale teraz on w ogóle nie ma ochoty ani na seks ani na przytulanie (ale lubi jak ja go przytulam i całuje, tylko on tego nie inicjuje)
-wiem, że czuje się źle z tym, że nie może dać mi seksu i czułości i próbuje mi to rekomendować (chyba) innymi rzeczami jak np drobnymi prezentami
-nie chce wychodzić z domu, zrobił się aspołeczny
-nie ma energii, czasem przez kilka dni nie wychodzi z domu, wieczorem potrafi być zmęczony siedzeniem cały dzień przed kompem i iść spać o 20
-stracił zapał do swoich pasji sportowych, w ogóle ich juz nie uprawia (twierdzi, że to moja wina bo ja ich nie robię z nim, a on sam się nie potrafi zmotywować. twierdzi przez to, że brak nam wspólnych pasji i powinnismy się rozstać )
-często strzelał focha, marudził, nie potrafił wyrażać swoich potrzeb, miał problem z komunikacją.

Kilka dni temu znowu ze mną zerwał twierdząc, że bycie w związku go dołuje. Ale zrobiłam się na to odporna bo nie rzucę pracy i nie dam się spławić tak łatwo.
Poza tym mam wrażenie, że on zrywając ze mną prowokuje mnie do rozmowy z nim na poważne tematy.

No to rozmawialiśmy, powiedział mi znowu, że czuje się źle, nie wie czemu, że życie w dwójkę go dobija ale sam nie potrafi określić czemu i że to go dołuje.
Zasugerowałam mu, że to co czuje to może być SKUTEK depresji, a nie PRZYCZYNA.
Gadaliśmy o tym kilka godzin, powiedziałam że mu pomogę, znajdziemy psychiatrę.
Początkowo twierdził, że nie potrzebuje bo on po prostu jest NORMALNY INACZEJ, a nie nienormalny.
Poprosiłam by chociaż spróbował bo rozstać się możemy zawsze, a ja czuję, że za tym wszystkim stoi depresja, że on nie jest sobą, tylko jakimś mega smutnym bytem, którym się stał.

I teraz pytanie do was- czy ja NADINTERPRETUJE, czy rzeczywiście on może mieć problemy przez które mnie odtraca i chce być sam.
Czy może jednak ja sobie to tłumacze jego depresją, a tak naprawdę może on faktycznie będzie szczęsliwy beze mnie?
Czy ludzie z depresją tak się zachowują jak opisałam, czy powinnam jednak odpuścić, zwolnić się z pracy, wyprowadzić i odejść.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Odtrąca mnie przez depresję czy ma mnie dość?

Trochę dziwne że, wszystkie poprzednie Jego partnerki leczyły się psychiatrycznie. Czy Twój partner przypadkiem nie ukrywa przed Tobą właśnie takiej choroby ? Huśtawki nastrojów, problemy ze snem i łaknieniem, zmęczenie, mogą wskazywać na inne zaburzenie niż depresja.
Gdybym mogła coś radzić, porozmawiaj o Jego zdrowiu z Jego rodzinom, może się czegoś dowiesz. I zastanów się czy chcesz żyć w związku w którym nie ma stabilności, gdzie będziesz musiała co raz walczyć z Jego " demonami ".

3

Odp: Odtrąca mnie przez depresję czy ma mnie dość?

PaniA
Tak, to dziwne. On na pewno na żadną psychiczną chorobę przewlekłą nie choruje, z racji swojego zawodu nie mógłby, do tej pory regularnie się też badał. Mówił tylko, że on tak ma, że się zamyka w sobie jak z kimś mieszka, że lepiej czuje się w związkach na odległość, myślał, że ze mną bedzie inaczej ale to uczucie wróciło.

4

Odp: Odtrąca mnie przez depresję czy ma mnie dość?

Autorko, na podstawie tego, co nam tu opisałaś wydaje się, że ten facet sabotuje wasz związek i w miarę upływu czasu robi to coraz bardziej energicznie.
Pewnie zależy mu na tobie, bo poszedł jednak na wiele ustępstw i nawet z tobą zamieszkał, ba on nawet zgodził się na to, byś głębiej zapuściła korzenie i znalazła pracę na miejscu. To naprawdę dużo. Chyba rzeczywiście cię kocha.

Niemniej jednak ten człowiek ma inny problem i żeby nie wiem jak mu na tobie zależało, pewnych rzeczy on po prostu nie przeskoczy.

Czy to kwestia depresji? Wątpię w to. Oczywiście depresja może być przyczyną różnych dziwnych zachowań, ale tu chyba nie z tym mamy do czynienia.

Są tacy ludzie, którzy najzwyczajniej w świecie nie lubią z kimś mieszkać.
Chyba nie powinnaś tworzyć mitów o depresji i za moment stać się jego terapeutką, tylko raczej słuchać uważnie tego, co on do ciebie mówi.
Jeśli on twierdzi, że wszystkie jego byle były chore psychicznie, to gdybym ja była na twoim miejscu, to od razu zaswiecilaby mi się czerwona lampka.
Bo cóż to za pecha ma ten człowiek? Rozumiem, jeśli jedna miała coś z głową, ale wszystkie?
Nie wierz w takie bzdury.
Prawdopodobnie było tak, że facet zwodził te kobiety latami, aż w końcu one rzeczywiście mogły stracić poczucie rzeczywistości, zaczęły robić mu jakieś sceny, czepiać się biedaka, aż na koniec on uznawał, że ma do czynienia z wariatką i kończył związek.
A te kobiety?
Może chciały ułożyc sobie z nim życie, żyć z nim na co dzień, a on raz je mamił, a za chwilę odpychał?
Te kobiety żyły więc latami w stresie i w oczekiwaniu.
Wiem o czym pisze, bo sama byłam w czymś takim. Niby z jednej strony miałam podstawy do tego, by sądzić że facetowi na mnie zależy, ale gdy przychodziło co do czego on wycofywał się rakiem i po prostu znikał. Jego siostra mówiła mi, żebym dała sobie z nim spokój, bo brat w życiu z nikim nie mieszkał na stałe, co najwyżej pomieszkiwał, a po kilku dniach spędzonych z kobietą pod jednym dachem nie wyrabiał psychicznie.
Nie chce mi się jednak o tym pisać, bo same te wspomnienia nie da dla mnie przyjemne. Tamten rozdział życia zamknęłam po prostu raz na zawsze.

Wolę wrócić do twojego problemu

Napisałaś, że jesteście razem jakieś osiem miesięcy, a ty już wiele razy zaliczyłas kopen w doopen, jednak on potem odkręcał sprawę i wabił cię z powrotem, ty wracałas, ale nie minęło dużo czasu i znowu miałaś powtórkę z rozrywki.
Nie pociesze cię, lecz wprost przeciwnie, powiem brutalnie- takich  jazd zaliczysz jeszcze bardzo wiele, jeśli oczywiście zostaniesz z nim.
Mogą upłynąć nawet lata zanim w końcu powiesz, że masz tego serdecznie dość, jednak do tej pory staniesz się wrakiem człowieka.
Na razie jesteś swiezynka i jako tako radzisz sobie psychicznie, ale przyjdzie taki czas, że się złamiesz, a potem pójdziesz już po rowni pochyłej. Nabawisz się nerwicy, depresji i Bóg wie czego jeszcze.
Można dostać hopla i to z przerzutka będąc z kim takim- zapewniam cię.

Opisałaś jak on czuje się teraz i na ja na podstawie tego, co napisałaś, jestem pewna, jest dla mnie  jasnym jak słońce, że ten facet doszedł już do takiego etapu, że nie wyrabia psychicznie, że z kimś mieszka. On ledwo już wytrzymuje to wszystko. Za chwilę pęknie.
Zależy mu na tobie i chce spotykać się z tobą, ale widzi, że utknął na dobre, bo dopuścił do tego, byś zakorzeniła się z pracą i co on ma ci teraz powiedzieć? Przecież facet zdaje sobie sprawę z tego, co się dzieje. Najwyraźniej przeliczył się. Myślał, że akurat z tobą uda się mu, ale niestety. Jest więc na skraju wytrzymałości nerwowej. On na pewno liczy się z tym, że cię straci.
Żadne prochy tu nie pomogą. On po prostu lubi mieszkać sam, bo taki jest, byl i takim pozostanie do końca. Uwierz w to- są tacy ludzie.
Jemu pasowałoby, żebyś przyjeżdżała do niego co jakiś czas i zostawała z nim pod wspólnym dachem może tydzień albo nawet dwa, ale potem żebyś po prostu wyjeżdżała i zostawiała go samego.

Zastanów się czy faktycznie jest to taki fajny człowiek, jak to tobie się wydaje.

5

Odp: Odtrąca mnie przez depresję czy ma mnie dość?

Mam takie pytanie, ale nie wiem czy można je traktować poważnie: czy te jego 3 ex leczyły się psychiatrycznie przed, w trakcie czy po związku z nim? Czy nie uważasz,że to może być niepokojący trend? Następną będziesz ty?

6 Ostatnio edytowany przez ulle (2019-02-10 21:37:41)

Odp: Odtrąca mnie przez depresję czy ma mnie dość?

Autorko, możesz zlekceważyć rady, które być może nie są po twojej myśli i dalej ciągnąć ten chory związek, jednak ja zapewniam cię, że skończysz tak, jak tamte trzy kobiety.
Nie przeczę, że na tobie mu zależy, może najbardziej z całej czwórki jego kobiet, a poza tym lata płyną i facet też pewnie chciałby się ustabilizować, by na stare lata miec kogoś przy sobie, ale to w niczym nie zmieni faktu, że ty z tym gościem życia sobie nie ułożysz.
Stracisz czas, zdrowie i poczucie własnej wartości.
Nawet jeśli jakimś cudem on zalegalizuje wasz związek, to wyobraź sobie życie z kimś takim na ci dzień. On będzie miał alergie na twój widok i albo będzie kierował agresję na samego siebie albo bezpośrednio na ciebie. Nie będziesz znała dnia ani godziny.

Spróbuj wczuc się w jego sytuacje.
Jesteś normalna ale inaczej, jak to on o sobie mówi, i nie uznajesz związków które polegałyby na wspólnym życiu pod jednym dachem, bo ty wolisz mieć faceta na dochodne, raz na jakiś czas i oto nagle poznajesz faceta, który bardzo ci się podoba i zależy ci na nim, nawet zakochałaś się w nim, on przeprowadza się do ciebie i bawicie się w dom, nagle on znajduje pracę w twojej miejscowości, ojej jaki fajny związek. Niestety ty masz jednak problem, bo nie takiego związku chciałaś i znasz siebie i wiesz doskonale, że długo w czymś takim nie wytrzymasz. I rzeczywiście nie wytrzymujesz. Wyganiasx faceta, on wyjeżdża, ale ty siedzisz w domu i żałujesz, że pogoniłas takiego fajnego gościa i że to błąd, więc dzwonisz do niego i wabisz go z powrotem, on wraca i znowu zaczynacie. Twój cykl jednak cały czas w tobie trwa i znowu nie wytrzymujesz nerwowo i znowu to samo.
Ja myślę, że lada moment on zacznie mieć problem z twoja pracą, bo nie może zdzierżyć tych korzeni, które zapuściłas. Ty zwolnisz sie z pracy, a on zacznie do ciebie wydzwaniać jak to on cię kocha itd i ty zaczniesz do niego jeździć, może na weekendy? I to byłby dla niego układ idealny.
Jeśli i tobie pasowałoby coś takiego, to znaczy że dobraliscie się jak dwa ziarenka w korncu maku.

Dla własnego dobra wycofaj się z tego, zanim nie doprowadzisz się do takiego stanu że facet będzie musiał wywozić cię z własnego domu na taczkach, a piątej kobiecie opowiafac, że wszystkie cztery byle chorowały psychicznie. Ta piąta od razu zainteresuje się nim i niczym dobre matczysko będzie chciała go wspierać i takie tam ble ble ble i historia znowu zatoczy koło.

7

Odp: Odtrąca mnie przez depresję czy ma mnie dość?

Autorko, może i faktycznie Twój parter nie ma choroby psychicznej ale ewidentnie ma poważne zaburzenia emocjonalne i wypieranie tego nic nie da. Podejrzewam że, kiedy miarka się przebierze i zaczniesz mieć dość Jego zachowania, będziesz sama potrzebować terapii. Na prawdę, porozmawiałabym z Jego rodzinom i znajomymi, jak faktycznie wyglądały Jego poprzednie związki. Trzy chore partnerki, albo są Jego wymysłem, albo sam je doprowadził do załamania nerwowego. Coś tu nie gra i lepiej dowiedz się o co chodzi, zanim staniesz się nr. 4.

8 Ostatnio edytowany przez ChristmasTree (2019-02-12 17:48:28)

Odp: Odtrąca mnie przez depresję czy ma mnie dość?

Dziękuję wszystkim za odpowiedzi.
Rozstaliśmy się, to rzeczywiście nie ma sensu. Nie ma sensu tego ciągnąć niezaleznie od przyczyny.

Ulle, bardzo dobrze rozpracowałaś mojego partnera.
Jest mi strasznie szkoda tego związku bo jeszcze do niedawna było po prostu cudownie.
Nie rozumiem skąd ta zmiana, skąd się biorą jego uczucia? skąd ta niechęć? ten lęk?
czuję jakby coś ze mną było nie tak.
jakby to się wydarzyło przeze mnie.

9

Odp: Odtrąca mnie przez depresję czy ma mnie dość?

Dobrze zrobiłaś zrywając ten chory związek i oczywiście współczuję ci bardzo, bo wiem jak się teraz czujesz. Jednak uwierz mi, że im dłużej byś to ciągnęła, tym trudniej byłoby ci się z tego wycofać. Uzaleznilabys się od tego faceta i nie chodzi mi o sprawy bytowe, byłoby jeszcze gorzej, bo uzaleznilabys się psychicznie i emocjonalnie, czyli mówiąc prościej stalabys się tzw nałogowcem kochania. To pierwszy krok do różnego rodzaju nerwic albo depresji, a to wszystko nadawałoby się do leczenia prochami psychiatrycznymi oraz terapią. Inaczej by nie było. Zylabys w stałym stresie, bo twój mózg nauczyłby się, że trzeba chwycac chwile szczęścia, kiedy on akurat miałby fazę na ciebie, ale jednocześnie twój mózg wiedziałby, że za moment możesz zaliczyć kopa i tak w kółko. To ciągłe czekanie w napięciu jest prosta droga do zaburzeń psychicznych.

Nie musisz czuć się gorsza albo że coś ci brakuje i że z tobą jest coś nie tak. Wiem, że mimo wszystko i tak będziesz się tak czuła. To i tak mała cena, jaka płacisz. Naprawdę mogłabyś skończyć znacznie gorzej.

Wiem, że jest ci szkoda tej znajomości, ale niestety nie byłaś w stanie nic zrobić. Facet mógł mieć przyjemne usposobienie i na pewno był fajnym facetem, ale problem jaki on ma uniemożliwia normalne bycie z nim. Są tacy ludzie, już o tym pisałam. Facet przybliża się i oddala- on tak po prostu ma.

Tak więc być może jest u niego jakaś depresja, ale ja jestem pewna, że nawet, jeśli złapał jakąś depresję, to właśnie dlatego, że zbliżał się już do pewnej granicy psychicznej, której w pewnym momencie po prostu by nie wytrzymał.
On nie mógł znieść tego, że ktoś pląta się po jego domu i na dodatek zapowiadało się, że pęta się nie przelotnie, tylko na stałe, bo zaczęłaś tam pracować

Nie chce się powtarzać, więc może na koniec poradzę ci tylko, żebyś pod żadnym pozorem nie utrzymywała z nim żadnych kontaktów. Tak będzie dla ciebie lepiej. Żadnych telefonów, żadnych odwiedzin, zero kontaktu. Inaczej ciężko ci będzie odciąć się psychicznie i emocjonalnie od tej znajomości i dłużej będziesz się męczyła i przede wszystkim będziesz psychicznie zablokowana na inne znajomości. Zerwij ten kontakt. On będzie wykonywał próby kontaktowania się z tobą i będzie starał się znowu przyciągnąc cię do siebie i on może to zrobić nawet po kilku tygodniach albo miesiącach. Uwierz mi, tak będzie. Dlatego teraz musisz wyciąć ten wrzód, raz a dobrze, jeśli chcesz żyć spokojnie i nie chodzić potem po psychiatrach bo psychologach.
Twój temat jest mi bardzo bliski. Cieszę się, naprawdę bardzo się cieszę, że postawiłaś na rozum i zakonczylas ten układ.

10

Odp: Odtrąca mnie przez depresję czy ma mnie dość?

Jest tu ktoś jeszcze? Ulle? Pania?

Mija prawie miesiąc od rozstania.
Wyprowadziłam się 3 dni po napisaniu ostatniego posta.
Jest ciężko, mieszkam z doskoku u znajomych, szukam pokoju i... skończyłam u psychiatry.
Nie radziłam sobie, pod wpływem stresu wymiotowałam, nie mogłam jeść, spać, schudłam kilka kg. W ryzach trzyma mnie praca, znajomi i rodzina. Dostałam hydroksyzynę i skierowanie do psychologa. Zaczynam terapię od przyszłego tygodnia.

Niestety zanim poszłam po pomoc byłam strasznie SŁABA psychicznie i spotkałam się z nim raz, a później kolejny...Chwile które z nim dzieliłam stawiały mnie na nogi, ale po nich następował dołek. I tak też jest dziś (ostatnie spotkanie było w tym tygodniu). W międzyczasie do tego niestety co kilka dni był kontakt smsowy.
Na początku naprawdę chciałam to uciąć, ale nie potrafiłam bo ciągle w głowie tkwiło (tkwi?) mi myśl, że on potrzebuje mojego wsparcia (wiem, że brzmi to absurdalnie w kontekście tego, że mnie rzucił).

Pisał, że tęskni, że mu źle. Na naszych spotkaniach płakał, mówił o swojej depresji, że udaje przed innymi, że jest ok, że nie ma z kim porozmawiać o problemach tak ja ze mną. Różne rzeczy mówił, ale w formie takiej, że zrobił z siebie ofiarę bo to on jest nieszczęsliwy. Twierdzi, że wie, że potrzebuje psychiatry ale nie chce iść.
Po czym jak gdyby nigdy nic wyjechał ze znajomymi i swoją ex na ten weekend (twierdząc oczywiście, że tak naprawdę nie chce (jasne) i że to tylko chwilowa ulga w jego cierpieniu (mhm).

Po tym drugim spotkaniu uznałam, że ta relacja ciągnie mnie w dół.
Wiem, że Ulle doradzała zerwanie kontaktu, właśnie aby tego uniknąć.
Byłam słaba, teraz mam nadzieję, że przy wsparciu psychologa i leków będę silniejsza i zerwę ten kontakt (choć boję się, że nie dam rady)
Chciałabym się odciąć, chciałabym skończyć myśleć o nim i zacząć o sobie, ale nie potrafię. Skrzywdził mnie - Powinnam być na niego wkurzona, a tymczasem się nad nim użalam.
Znajomi mi mówią, że to co on mi robi jest toksyczne.
Może to prawda, ja już nie wiem co jest prawdą a co kłamstwem. Mam wrażenie, że on ma wybiórczą depresję i to względem mojej osoby, albo nie ma jej wcale i to wszystko kłamstwo.

Nie wiem jak mogę sobie pomóc?

11 Ostatnio edytowany przez Saba88 (2019-03-09 11:05:28)

Odp: Odtrąca mnie przez depresję czy ma mnie dość?

Zostałaś jego ex nr 4 i jak widzisz też potrzebujesz pomocy psychiatry. To nie zbieg okoliczności że Twój były na takie osoby trafił. On jest destrukcyjny dla kobiet, z jednej strony cudowny z drugiej za chwilę dawał Ci kopa. Jedynym ratunkiem dla Ciebie jest ucieczka mentalna i fizyczna od niego. Zero kontaktu, zero myśli o nim. Ten facet nie dał Ci i nie da Ci szczęścia. Gdy to zrozumiesz będziesz wolna i zaczniesz walczyć o siebie.
Trzymam kciuki :)

12

Odp: Odtrąca mnie przez depresję czy ma mnie dość?

Dziewczyno co ty z nim jeszcze robisz. Nie dość że stary to jeszcze do niczego..
Zostaw go i ciesz się życiem.

13

Odp: Odtrąca mnie przez depresję czy ma mnie dość?

Seba88 nie jestem z tego dumna i nigdy mu się do tego nie przyznam. Nie tak łatwo nie myśleć. Na swój pokrętny sposób byłam z nim szczęsliwa, chyba.
themusik nie potrafię cieszyć się życiem.

14

Odp: Odtrąca mnie przez depresję czy ma mnie dość?

Najważniejsze że wiesz że związek nie ma przyszłości....Jak się kocha to się myśli .. każde rozstanie boli......Potrzebujesz czasu i jakichś nowych relacji towarzyskich. Pisz tutaj na forum , wszyscy jestesmy tutaj po przejściach i pomożemy chociaż dobrym słowem :)
Zasługujesz na normalny, zdrowy zwiazek z kochającym facetem :) Teraz wydaje Ci się to niemożliwe....ale mam nadzieję że za jakiś czas napiszesz właśnie w tym poście o swoim  nowym szczęściu czego serdecznie Ci życze :)

15

Odp: Odtrąca mnie przez depresję czy ma mnie dość?

Autorko, poczytaj o lęku przed bliskością.

16

Odp: Odtrąca mnie przez depresję czy ma mnie dość?

Saba88 dziękuję, po jakich przejściach Ty jesteś? Chciałabym normalnego zdrowego fajnego związku, myślałam, że ten taki będzie. na początku był idealny. nie potrafię zrozumieć co się tu wydarzyło.

Beckett, tak, czytałam, widzę wiele cech które występują przy lęku przed bliskością. Szkoda,że jemu jest z tym lękiem dobrze.

17

Odp: Odtrąca mnie przez depresję czy ma mnie dość?

Zupełnie sobie nie radzę, mam ochotę ciągle do niego napisać/zadzwonić... wiem, że to masochistyczne, wiem, że to nic nie zmieni, czuję się jak jakaś  psychofanka. Doradźcie coś proszę...

18

Odp: Odtrąca mnie przez depresję czy ma mnie dość?

Nie pisz do niego, nie dzwoń, nie kontaktuj się w żadnej sprawie, bo jeśli będziesz robiła inaczej, to w życiu się od tej znajomości nie uwolnisz.
Pamiętasz? On opowiadał ci o trzech byłych psychicznych. No to teraz ty jesteś czwartą psychiczną.
Nie jest to dla ciebie wystarczającym powodem do tego, by raz a dobrze zakończyć tę chora znajomość?
Oczywiście, ty póki co psychiczną jeszcze nie jesteś, tak więc spokojnie, ty przechodzisz ciężkie chwile z powodu rozstania, bylas u psychiatry, lecisz na hydroksyzynie,  a za chwilę będziesz na terapii u psychologa, jednak to ciągle nie jest choroba psychiczna. Po prostu nerwy troszkę ci zachorowały, podleczysz je i będzie dobrze. Ciągle jesteś "swiezynka".

Jednak jeśli chcesz całkowicie odzyskać spokoj musisz uciąć kontakt z tym niebezpiecznym starszym uroczym panem. Inaczej skończysz z nerwicą, z depresją i nie hydroksyzynka będziesz się leczyć, tylko psychiatrycznymi prochami i wtedy przekonasz się, jak to jest.
Chcesz czegoś takiego dla siebie?
To co dzieje się teraz z tobą, to norma przy układach tego typu, czyli jazdach jakie ktoś ci funduje, że raz kocha cię nad życie, a za chwilę wymierza kopen w doopen. Ten człowiek chociaż pozornie na takiego nie wygląda, to jest poważnie zaburzony i ma problem z bliskością i myślę, że on doskonale o tym wie, a nawet jeśli nie wie, to na pewno pika mu we głowie, że normalny nie jest. On powinien zrezygnować z prób wchodzenia z kimś w związek dla dobra potencjalnych swoich kobiet, ale on tego nie zrobi, bo jak większość ludzi ma potrzebę bycia z kimś, tyle tylko, że nie jest w stanie dać kobiecie tego, co może dać normalny mężczyzna. On może być z kimś, ale tylko na pół gwizdka, dlatego wykańcza psychicznie wszystkie kobiety, które go pokochały.
Jemu nie pomogą żadne prochy ani żadna terapia, bo to coś siedzi w nim tak mocno, że stało się częścią jego osobowości.

On płacze, wyznaje ci miłość i prosi o szansę, ale za chwilę jedzie sobie jak gdyby nigdy nic że znajomymi w góry i świetnie się bawi. To nie znaczy, że gdy spotyka się z tobą, to perfidnie kłamie. On może rzeczywiście za tobą tęskni, jednak pamiętaj że ty związku z nim nie zbudujesz.
To naprawdę nie ma przyszłości.

19 Ostatnio edytowany przez Anguished (2019-03-10 09:13:37)

Odp: Odtrąca mnie przez depresję czy ma mnie dość?
ChristmasTree napisał/a:

Zupełnie sobie nie radzę, mam ochotę ciągle do niego napisać/zadzwonić... wiem, że to masochistyczne, wiem, że to nic nie zmieni, czuję się jak jakaś  psychofanka. Doradźcie coś proszę...

Dzieje się tak, ponieważ się od niego uzależniłaś. To co do niego czujesz to uzależnienie a nie miłość. Dlatego jak z nim jesteś nawet moment, to unosisz się do góry, a potem masz doła - to jak po narkotykach. Żeby się wyleczyć, musisz zastosować odwyk - czyli zasadę zero kontaktu oraz terapię. Z biegiem czasu będzie lepiej. Zablokuj go wszędzie. Pasożyt będzie próbował do Ciebie wrócić. Będzie płakał, błagał, będzie urządzał różne cyrki, byle Cię odzyskać. Ale pamiętaj: to jest gra, tu tak na prawdę nie chodzi o Ciebie.

Twój były jest toksycznym manipulantem, który Tobą manipuluje, bawi się. Tak ustawił wszystko, że to ty za nim latasz i bardziej Ci zależy - i to pomimo tego, że jest starszy od ciebie aż o 15 lat i to jemu powinno bardzo zależeć. Generalnie 15 lat różnicy to jest już dużo, za dużo.

Teraz kolejna sprawa. Jeśli facet Ci mówi, że trafiał na same chore psychicznie kobiety, to zapewne sam jest psychiczny. Po tym, co on Ci powiedział, powinna włączyć Ci się mega duża czerwona lampka ostrzegawcza na Twojej tablicy rozdzielczej.


ChristmasTree napisał/a:

Pisał, że tęskni, że mu źle. Na naszych spotkaniach płakał, mówił o swojej depresji, że udaje przed innymi, że jest ok, że nie ma z kim porozmawiać o problemach tak ja ze mną. Różne rzeczy mówił, ale w formie takiej, że zrobił z siebie ofiarę bo to on jest nieszczęsliwy. Twierdzi, że wie, że potrzebuje psychiatry ale nie chce iść.
Po czym jak gdyby nigdy nic wyjechał ze znajomymi i swoją ex na ten weekend (twierdząc oczywiście, że tak naprawdę nie chce (jasne) i że to tylko chwilowa ulga w jego cierpieniu (mhm).

Odegrał dla Ciebie teatrzyk. Taki pokrzywdzony ''biedny miś''. Noo, muszę przyznać, że ten facet to pierwsza liga biednych misi. Poza tym wie, że ma problemy, ale leczyć się nie pójdzie, bo on taki biedny generalnie :-)

Najpierw teatrzyk, a potem pstryk i weekendowy wyjazd z ex i znajomymi. A on przecież wcale nie chce jechać. Jakie to proste xd Gościu jest mega xd

Trzymaj się od tego faceta z daleka, bo to jest pierwszoligowy toksyk. Facet ładnie Cię rozgrywa. Jeśli dalej będziesz to ciągnąc, to zniszczenia w Twojej psychice będą w większości nieodwracalne. Dlatego im szybciej nastąpi definitywne urwanie kontaktu, tym lepiej.

20 Ostatnio edytowany przez ChristmasTree (2019-03-10 09:24:00)

Odp: Odtrąca mnie przez depresję czy ma mnie dość?

Ulle, dziękuję, że jesteś i odpisałaś, Twoje posty do mnie trafiają, czuję, że mnie rozumiesz, dziękuję za to wsparcie.

"Ten człowiek chociaż pozornie na takiego nie wygląda, to jest poważnie zaburzony i ma problem z bliskością i myślę, że on doskonale o tym wie, a nawet jeśli nie wie, to na pewno pika mu we głowie, że normalny nie jest."

On twierdzi, że jest świadomy problemu z bliskością i że ma te swoje problemy emocjonalne, depresje. I tak, pozornie wygląda bardzo zachęcająco, jest czarujący, idealny wręcz.  Dlaczego tak jest, że dla innych potrafi taki być, a dla mnie nie?

"On powinien zrezygnować z prób wchodzenia z kimś w związek dla dobra potencjalnych swoich kobiet, ale on tego nie zrobi, bo jak większość ludzi ma potrzebę bycia z kimś, tyle tylko, że nie jest w stanie dać kobiecie tego, co może dać normalny mężczyzna. On może być z kimś, ale tylko na pół gwizdka, dlatego wykańcza psychicznie wszystkie kobiety, które go pokochały. "

Ale teraz jednak zdecydował się wrócić do ex więc jednak coś jej chce dać. Jestem o to cholernie zazdrosna. Wyobrażam sobie, że da jej swoje najlepsze cechy, te które tak w nim uwielbiałam. Że przy niej będzie inny, lepszy, lepszy niż był dla mnie.

Anguished, tak wiem, że się uzależniłam. To będzie pierwszy temat który podejmę z psychologiem. Może gdybym się nie uzależniła to inaczej by to wyglądało i by mnie nie zostawił? Chyba się o to obwiniam. Wątpię żeby chciał do mnie wrócić skoro zajął się ex.

"Twój były jest toksycznym manipulantem, który Tobą manipuluje, bawi się"

Ciężko mi uwierzyć, że to wszystko robił specjalnie, celowo? Było mnóstwo miłych chwil gdzie czułam jego miłość, właśnie dlatego nie potrafię się pogodzić, że to koniec.

Nie wiem już jak przekonwertować myślenie, mam wrażenie, że z każdym dniem jest gorzej, zamiast lepiej.
Nie zamierzam już się do niego odzywać... ale będzie to trudne :(

21

Odp: Odtrąca mnie przez depresję czy ma mnie dość?

Jest więc tego świadomy? No to nieźle. W takim razie to zwykły podlec niewarty niczego.
Z takimi ludźmi problem polega na tym, że oni jakby sami sobie na złość właśnie najbardziej odtrącają te kobietę, która w ich mniemaniu zagraża im najbardziej, bo jest albo ich ideałem, albo mocno zbliżona do ideału. Takich kobiet oni biją się najbardziej, bo czują, że musieliby oddać się jej w całości. Czasem wybieraja więc mniej zagrażającą im kobietę, nie tak doskonała i całkiem nieźle znoszą taki układ, bo wiedzą, że w każdej chwili będą mogli wycofać się z łatwością znajdując argumenty potwierdzające słuszność ich decyzji. Nie wiem czy dobrze ci to wyjaśniłam i czy zrozumiałaś o co chodzi.

Cieszę się, że udaje mi się trafić do ciebie.
Przeżyłam identyczna sytuację.

Jesteś wspoluzalezniona. Od czego? Od chorych emocji, które tobą targały i od życia w wiecznym oczekiwaniu w napięciu.

22 Ostatnio edytowany przez Anguished (2019-03-10 10:00:28)

Odp: Odtrąca mnie przez depresję czy ma mnie dość?
ChristmasTree napisał/a:

Anguished, tak wiem, że się uzależniłam. To będzie pierwszy temat który podejmę z psychologiem. Może gdybym się nie uzależniła to inaczej by to wyglądało i by mnie nie zostawił? Chyba się o to obwiniam. Wątpię żeby chciał do mnie wrócić skoro zajął się ex.

Nie. Toksyk zawsze będzie toksykiem. Gdybyś się nie uzależniła i potrafiła mu postawić granicę, to tego związku by już dawno nie było, gdyż nie pozwoliłabyś sobie na pewne rzeczy. On Cię wyczuł.

ChristmasTree napisał/a:

Ciężko mi uwierzyć, że to wszystko robił specjalnie, celowo? Było mnóstwo miłych chwil gdzie czułam jego miłość, właśnie dlatego nie potrafię się pogodzić, że to koniec.

Nie wiem już jak przekonwertować myślenie, mam wrażenie, że z każdym dniem jest gorzej, zamiast lepiej.
Nie zamierzam już się do niego odzywać... ale będzie to trudne :(

Ciężko Ci w to teraz jeszcze uwierzyć, bo jeszcze w tym emocjonalnie siedzisz. Ale przyjdzie czas, że zrozumiesz, o ile odetniesz od siebie pasożyta. Musisz zrozumieć, że na tym świecie są również ludzie źli. Ten facet Cię nie kocha. Mężczyzna, który kocha kobietę, nie zachowuje się tak, jak on się zachowuje. Przykro mi.

A że były również chwile dobre? To jest normalne. Toksyk nie może być od razu zły i nie może pokazać tylko swojej złej twarzy (lub pokazac jej za szybko), bo szybko mu uciekniesz. Te dobre chwile to przynęta, haczyk, na który masz się złapać. Tak to działa.

Toksyk zazwyczaj ma też swoje ''wyjścia awaryjne'', bo pasożyt nie może żyć bez żywiciela. Stąd ten powrót do jego eks. Jak nie Ty to będzie inna. Jakaś frajerka zawsze się znajdzie.

23 Ostatnio edytowany przez ChristmasTree (2019-03-10 10:08:03)

Odp: Odtrąca mnie przez depresję czy ma mnie dość?

Ulle, Jest świadomy, bo dwa związki mu się rozpadły z tych samych powodów co nasz.
Tylko twierdzi, że wszedł w to bo "myślał, że tym razem będzie inaczej" jednak zaczął widzieć, że "schemat się powtarza" i woli zakończyć to szybciej niż później.
Woli wrócić do układu z ex bo to relacja na odległość no i ona go traktuje z dużym dystansem emocjonalnym (więc jest pewnie tak jak piszesz, że i on i ona całkiem dobrze taki układ znosi, jak on od niej odszedł to nawet się tym zbytnio nie przejęła).

Dla mnie to niezrozumiałe dlaczego ktoś nie chce bliskości, rozmowy, wparcia, ciepła i miłości. Choć teoretycznie chce tego to w praktyce nie chce.
Nie da się dotrzeć do takiej osoby?

Jakim cudem się tak uzależniłam/współuzależniłam? Ja tylko chciałam żeby było ok, starałam się, poźniej prówałam mu pomóc. Zawsze myślałam, że na takim wsparciu polegają związki. Nie wiem kiedy to się stało, że sama się wyniszczylam.

24

Odp: Odtrąca mnie przez depresję czy ma mnie dość?
Anguished napisał/a:
ChristmasTree napisał/a:

Anguished, tak wiem, że się uzależniłam. To będzie pierwszy temat który podejmę z psychologiem. Może gdybym się nie uzależniła to inaczej by to wyglądało i by mnie nie zostawił? Chyba się o to obwiniam. Wątpię żeby chciał do mnie wrócić skoro zajął się ex.

Nie. Toksyk zawsze będzie toksykiem. Gdybyś się nie uzależniła i potrafiła mu postawić granicę, to tego związku by już dawno nie było, gdyż nie pozwoliłabyś sobie na pewne rzeczy. On Cię wyczuł.

ChristmasTree napisał/a:

Ciężko mi uwierzyć, że to wszystko robił specjalnie, celowo? Było mnóstwo miłych chwil gdzie czułam jego miłość, właśnie dlatego nie potrafię się pogodzić, że to koniec.

Nie wiem już jak przekonwertować myślenie, mam wrażenie, że z każdym dniem jest gorzej, zamiast lepiej.
Nie zamierzam już się do niego odzywać... ale będzie to trudne :(

Ciężko Ci w to teraz jeszcze uwierzyć, bo jeszcze w tym emocjonalnie siedzisz. Ale przyjdzie czas, że zrozumiesz, o ile odetniesz od siebie pasożyta. Musisz zrozumieć, że na tym świecie są również ludzie źli. Ten facet Cię nie kocha. Mężczyzna, który kocha kobietę, nie zachowuje się tak, jak on się zachowuje. Przykro mi.

A że były również chwile dobre? To jest normalne. Toksyk nie może być od razu zły i nie może pokazać tylko swojej złej twarzy (lub pokazac jej za szybko), bo szybko mu uciekniesz. Te dobre chwile to przynęta, haczyk, na który masz się złapać. Tak to działa.

Toksyk zazwyczaj ma też swoje ''wyjścia awaryjne'', bo pasożyt nie może żyć bez żywiciela. Stąd ten powrót do jego eks. Jak nie Ty to będzie inna. Jakaś frajerka zawsze się znajdzie.

Bardzo surowo go oceniasz. Dużo w tym racji, bo facet rzeczywiście jest podły, chociaż nie wygląda na takiego.

Jednak ja uważam, że autorka bardzo mu się podoba i on jednak coś do niej czuje.
Problem jaki on ma polega na czymś innym. Ty podciagnales go generalnie pod wszystkich toksycznych typów, a więc i pod przemocowcem, haremowych, dominantow, chłopaczków itd nie chce mi się wyliczać ich wszystkich, a ja staram się widziec tego faceta w sposób bardziej pod niego, pod jego problemy psychiczne.

Tak czy siak ten facet jest do odrzutu i współczuję kazfej kobiecie, która podda się jego chorym oczekiwaniom.

Autorko, jest w tobie coś, co ten toksyk wyczuł i na tym pojechał. Popracuj nad tym na terapii. Gdybyś była silna kobietą kopnelabys tego człowieka w odwłok już po pierwszym jego numerze. Ty tego nie zrobiłaś, a wręcz przeciwnie. W tobiebtez  jest więc problem.
Musisz "usunąć" to coś z ciebie, byś w przyszłości nigdy więcej nie wpadła w czyjeś brudne łapy i byś potrafiła rozpoznać normalnego faceta od świra.
Inaczej nie ułożysz sobie fajnego spokojnego życia osobistego.
Na sobie więc koncentruj się teraz, a nie na tym facecie, bo to tu jesteś najważniejsza dla siebie samej.

25

Odp: Odtrąca mnie przez depresję czy ma mnie dość?
Anguished napisał/a:

Nie. Toksyk zawsze będzie toksykiem. Gdybyś się nie uzależniła i potrafiła mu postawić granicę, to tego związku by już dawno nie było, gdyż nie pozwoliłabyś sobie na pewne rzeczy. On Cię wyczuł.

Chyba masz w tym dużo racji. Takie naginanie moich granic przychodziło stopniowo, czułam to, pamiętam to. ale je naginałam. dlaczego? bo nie sądziłam, że to doprowadzi do takiego finału, myślałam, że to były kompromisy i że jak na nie pójdę to będzie dobrze.


Anguished napisał/a:

Ciężko Ci w to teraz jeszcze uwierzyć, bo jeszcze w tym emocjonalnie siedzisz. Ale przyjdzie czas, że zrozumiesz, o ile odetniesz od siebie pasożyta. Musisz zrozumieć, że na tym świecie są również ludzie źli. Ten facet Cię nie kocha. Mężczyzna, który kocha kobietę, nie zachowuje się tak, jak on się zachowuje. Przykro mi.
A że były również chwile dobre? To jest normalne. Toksyk nie może być od razu zły i nie może pokazać tylko swojej złej twarzy (lub pokazac jej za szybko), bo szybko mu uciekniesz. Te dobre chwile to przynęta, haczyk, na który masz się złapać. Tak to działa.
Toksyk zazwyczaj ma też swoje ''wyjścia awaryjne'', bo pasożyt nie może żyć bez żywiciela. Stąd ten powrót do jego eks. Jak nie Ty to będzie inna. Jakaś frajerka zawsze się znajdzie.

To brzmi jakby wszystko co robi było strasznie podłe. Nigdy nie myślałam o tym w ten sposób, nigdy nie sądziłam, że może robić to celowo i z nastawieniem by mnie skrzywdzić oraz że ma jakieś wyjścia awaryjne.
Gdzie leży granica toksyczności? skąd wiadomo, ze ktoś już jest toksyczny, a może gdyby trafił na kogoś innego to by taki nie był?
Nigdy nie myślałam o tym w ten sposób że jestem w toksycznym związku. Wydawał się fajnym facetem tylko po prostu z załamaniem nerwowym/ depresją.

26 Ostatnio edytowany przez Anguished (2019-03-10 10:21:45)

Odp: Odtrąca mnie przez depresję czy ma mnie dość?
ChristmasTree napisał/a:

Ulle, Jest świadomy, bo dwa związki mu się rozpadły z tych samych powodów co nasz.
Tylko twierdzi, że wszedł w to bo "myślał, że tym razem będzie inaczej" jednak zaczął widzieć, że "schemat się powtarza" i woli zakończyć to szybciej niż później.
Woli wrócić do układu z ex bo to relacja na odległość no i ona go traktuje z dużym dystansem emocjonalnym (więc jest pewnie tak jak piszesz, że i on i ona całkiem dobrze taki układ znosi, jak on od niej odszedł to nawet się tym zbytnio nie przejęła).

Ale czy Ty na prawdę nie widzisz, że to jest niedorzeczne co piszesz? To znaczy co, on myślał, że związki go naprawią, zamiast samemu się wziąć za siebie? Ten facet ma problemy ze sobą i to poważne, do tego rozgrywa Cię jak chce. Z tego co tu piszesz, on tak na prawdę nie chce się zmienić. A to jest właśnie typowe dla prawdziwego toksyka.

ChristmasTree napisał/a:

Dla mnie to niezrozumiałe dlaczego ktoś nie chce bliskości, rozmowy, wparcia, ciepła i miłości. Choć teoretycznie chce tego to w praktyce nie chce.
Nie da się dotrzeć do takiej osoby?

No i raczej nie zrozumiesz tego. Pierwsze co powinnaś zrobić, to spróbować przestać go analizować.

ChristmasTree napisał/a:

Jakim cudem się tak uzależniłam/współuzależniłam? Ja tylko chciałam żeby było ok, starałam się, poźniej prówałam mu pomóc. Zawsze myślałam, że na takim wsparciu polegają związki. Nie wiem kiedy to się stało, że sama się wyniszczylam.

Ponieważ sama masz problemy i weszłaś w rolę ratowniczki. Tyle, że teraz to Ty ratunku wymagasz.

27 Ostatnio edytowany przez Anguished (2019-03-10 10:45:49)

Odp: Odtrąca mnie przez depresję czy ma mnie dość?
ChristmasTree napisał/a:

To brzmi jakby wszystko co robi było strasznie podłe. Nigdy nie myślałam o tym w ten sposób, nigdy nie sądziłam, że może robić to celowo i z nastawieniem by mnie skrzywdzić oraz że ma jakieś wyjścia awaryjne.
Gdzie leży granica toksyczności? skąd wiadomo, ze ktoś już jest toksyczny, a może gdyby trafił na kogoś innego to by taki nie był?
Nigdy nie myślałam o tym w ten sposób że jestem w toksycznym związku. Wydawał się fajnym facetem tylko po prostu z załamaniem nerwowym/ depresją.

Tak, byłaś w bardzo toksycznym związku.

Toksyk jest toksykiem, i nic, ani nikt, go nie zmieni. Taki ktoś musi się sam chcieć zmienić, a potem musi podjąć odpowiednie działania.

Toksyk jednak w praktyce rzadko się zmienia. Czasem dużo o tym mówi, jednak nie podejmuje żadnych działań. Czasem też potrafi udawać, że pracuje nad sobą i się zmienia. Znam historię dziewczyny, której toksyk kupił sobie audiobooka o samorozwoju i włączał go przy niej, udając, że pracuje nad sobą.

28

Odp: Odtrąca mnie przez depresję czy ma mnie dość?

Oczywiście, że jemu jest wygodnie tak, jak jest. To co tobie nie mieści się w głowie dla niego jest czymś zupełnie normalnym i według jego oceny dobrym dla niego.
Dla ciebie jest czymś nienormalnym, że ktoś ucieka od bliskości na co dzień, że tak nie może przecież być. Tymczasem dla niego może być czymś nienormalnym, że ktoś chciałby żyć z nim na stałe i mieć z nn im bliskość. On potrzebuje czegoś takiego, ale tylko od czasu do czasu. Taka ponura zabawa uczuciami drugiego człowieka, ale on nie będzie nad tym pracował, bo jest mu z tym dobrze, więc nie ma żadnej motywacji.
Nie bądź zazdrosna o tamta kobietę, raczej jej wspolczuj, chociaż może ona aż tak bardzo nie poturbuje się teraz, bo przez ten czas i w niej wykształciły się mechanizmy ochronne? Dlaczego więc ona w ogóle zawraca sobie nim głowę? Może po prostu dlatego, że jest kompletnie zielona w tych tematach i nie zdaje sobie sprawy z tego, że znowu stąpa po cienkiej linie nad przepaścią. Jest po prostu głupia i tyle. Nie ma sensu analizować jej jakoś szczególnie.

29 Ostatnio edytowany przez Anguished (2019-03-10 10:57:20)

Odp: Odtrąca mnie przez depresję czy ma mnie dość?
ulle napisał/a:

Bardzo surowo go oceniasz. Dużo w tym racji, bo facet rzeczywiście jest podły, chociaż nie wygląda na takiego.

Tak czy siak ten facet jest do odrzutu i współczuję kazfej kobiecie, która podda się jego chorym oczekiwaniom.

Ja po prostu piszę jak jest. Znam wiele takich historii.

ulle napisał/a:

Jednak ja uważam, że autorka bardzo mu się podoba i on jednak coś do niej czuje.

Jasne. Tak bardzo mu się podoba i coś do niej czuje, że wylądował u swojej eks. Daj spokój. On autorkę rozgrywa jak chce. Żadnego uczucia tam nie ma.

ulle napisał/a:

Problem jaki on ma polega na czymś innym. Ty podciagnales go generalnie pod wszystkich toksycznych typów, a więc i pod przemocowcem, haremowych, dominantow, chłopaczków itd nie chce mi się wyliczać ich wszystkich, a ja staram się widziec tego faceta w sposób bardziej pod niego, pod jego problemy psychiczne.

Bo ten facet jest typowym toksykiem. Wielu toksyków ma poważne problemy psychiczne, ale czasem po prostu są źli. Problemy psychiczne jednak nie mogą być usprawiedliwieniem dla krzywdzenia innych ludzi.

30 Ostatnio edytowany przez ulle (2019-03-10 11:49:33)

Odp: Odtrąca mnie przez depresję czy ma mnie dość?
Anguished napisał/a:
ulle napisał/a:

Bardzo surowo go oceniasz. Dużo w tym racji, bo facet rzeczywiście jest podły, chociaż nie wygląda na takiego.

Tak czy siak ten facet jest do odrzutu i współczuję kazfej kobiecie, która podda się jego chorym oczekiwaniom.

Ja po prostu piszę jak jest. Znam wiele takich historii.

ulle napisał/a:

Jednak ja uważam, że autorka bardzo mu się podoba i on jednak coś do niej czuje.

Jasne. Tak bardzo mu się podoba, że wylądował u swojej eks. Daj spokój. On autorkę rozgrywa jak chce.

ulle napisał/a:

Problem jaki on ma polega na czymś innym. Ty podciagnales go generalnie pod wszystkich toksycznych typów, a więc i pod przemocowcem, haremowych, dominantow, chłopaczków itd nie chce mi się wyliczać ich wszystkich, a ja staram się widziec tego faceta w sposób bardziej pod niego, pod jego problemy psychiczne.

Bo ten facet jest typowym toksykiem. Wielu toksyków ma poważne problemy psychiczne, ale czasem po prostu są źli. Problemy psychiczne jednak nie mogą być usprawiedliwieniem dla krzywdzenia innych ludzi.

Zgadzam się z tobą, masz racje.

Nie ma żadnego usprawiedliwienia dla toksykow. To są ludzie po prostu źli i należy od nich uciekać, a nie jeszcze im się podkładać.

Tylko że ja nie tylko o tym piszę. Ja staram się po prostu pisać bardziej pod tego konkretnego faceta i oczywiście bazuje na tym, co o samego początku opisała autorka. Doskonale pamiętam o czym pisała, nawet nie musiałam czytać tego na nowo, bo jej przypadek jest mi szczególnie bliski i chyba wyczuwam jej problem.
Nie uważam, żeby ten facet od samego początku i w każdym szczególe był perfidny, że funkcjonowalao to sobie tak, iż on celowo namierzył te dziewczynę, bo postanowił rozkochać ja w sobie tylko po to, by ją zniszczyć. On najprawdodobniej naprawdę chciał ułożyć sobie z nią życie i wierzył w to, że tym razem uda mu się.
Jak na takiego faceta, z takimi problemami on i tak poszedł na wielkie ustępstwa, bo zamieszkał z dziewczyną i dopuścil do tego, by ona znalazła sobie pracę w jego miejscowości.
On przestrzelił się po prostu, wziął na siebie coś, co dla niego było nie do udźwignięcia. On w początkowej fazie ich znajomości poleciał na endorfinach, na euforii, jednak gdy dziewczyna mu spowszedniała i za bardzo zagnieździła się w jego domu wtedy zaczął pokazywać pazury i zrywał z nią, a za chwilę błagał o powrót itd. On wymiekl, bo odezwało się jego prawdziwe ja.
Ja tak to widzę.
Natomiast autorka jest jeszcze zielona i naiwna gąską i dlatego nie poznała się na tym starym wyjadaczu.
Nie poznała się na tym, że on eksperymentował jej kosztem, jednak ona na pewno bardzo mu się podoba, bo inaczej w ogóle by się nią nie zainteresował.
Z jednej więc strony ona pociąga go jako kobieta, a z drugiej strony odrzuca go od niej, bo według niego ona zagraża mu najbardziej. Dlatego skontaktował się z którąś ze swoich byłych i wybrał najgłupszą i najmniej zagrażającą jemu.

Nie wiem, może się mylę, ale tak widzę te sprawę.

I jeszcze jedno autorki. To nie może być tak, że ty od teraz nigdy nie odezwiesz się od niego. To nie wystarczy. Jeśli naprawdę chcesz skończyć ten horror, to nie możesz też reagować na jego próby kontaktowania się z tobą. Zero kontaktu to podstawa. Jeśli tej naprawdę dobrej zasady nie będziesz przestrzegała, to nic z tego wszystkiego nie wyjdzie. Odpuść sobie terapię, nie faszeruj się hydroksyzynka, po prostu nie rób nic, bo szkoda twojego czasu na leczenie, skoro będziesz żyła w napięciu, w oczekiwaniu na telefon od niego albo siedziała w domu i kłóciła się sama ze sobą, zadzwonić do niego czy nie.
Nie to znaczy nie i tyle.
Wtedy masz nie tylko szansę ale i gwarancję na to, że szybko z tego wyjdziesz. Inaczej nie ma mowy, żeby ci się udało.

31 Ostatnio edytowany przez Anguished (2019-03-10 13:24:58)

Odp: Odtrąca mnie przez depresję czy ma mnie dość?
ulle napisał/a:

Nie wiem, może się mylę, ale tak widzę te sprawę.


Mylisz się moim zdaniem i to ewidentnie. Próbujesz rozkminiać partnera autorki tematu, w pewien sposób go tłumaczysz. Ty czymś takim tylko szkodzisz autorce. Nie wiesz co siedzi u tego faceta w głowie.

Teraz druga sprawa. Wielu toksyków ma pewną umiejętność. Potrafią oni namierzać słabe sztuki takie jak autorka i owijają je sobie wokół palca. Normalna, zdrowa kobieta, ze zdrowym poczuciem wartości i zdrowymi granicami, pogoniłaby tego typa po pierwszej krzywej akcji. 

Z tego co pisze autorka, ewidentnie widać, że facet nic do niej nie czuje. On ją rozgrywa. Mężczyzna, który kocha, a wie że ma problemy, to pracuje nad sobą, stara się. Tutaj tego nie ma. Jest za to manipulacja na biednego misia.  O przeskoczeniu do eks już nawet nie wspominam - bo tak na pewno nie robi osoba, która kocha i której zależy.

Autorka musi odciąć od siebie pasożyta i iść na terapię - i to jak najszybciej.

Odp: Odtrąca mnie przez depresję czy ma mnie dość?

Ulle i Anguished mają rację. Wejdź na mój wątek, też taka byłam. Dziś opiszę co się działo, bo znowu miałam pranie mózgu.  Ale radzę sobie dużo lepiej. Taka dygresja.

Dasz sobie radę. Trzeba się tylko odciąć, wykasuj jego numer, jakieś kontakty do mediów społecznościowych. Trzymam kciuki. Będzie dobrze, ale trzeba dużo samozaparcia. Wtedy na pewno Twoje życie się odmieni.

33

Odp: Odtrąca mnie przez depresję czy ma mnie dość?

Ulle, myślę, że się nie myslisz z tym, że na początku on naprawdę myślał, że się uda, inaczej nie meblowaliśmy pode mnie mieszkania, oraz nie namawiałby mnie do szukania pracy. Myślę, że nie było to na zasadzie szukania ofiary do znęcania się psychicznego. Na początku nie byłam słabą babeczką, wydawało mi się, że mam zdrowe podejście do tematu, jednak on szybko zaczął mnie urabiać, na początku subtelnie, a później czułam się jakbym ja zwariowała. Leki są mi potrzebne bo wraz z tym rozstaniem musiałam się wyprowadzić i szukać prowizorycznego mieszkania, a następnie kolejnego już normalniejszego. Brak stabilności mnie rozchwiał, nie spałam, nie jadłam, dużo schudłam i w pracy byłam rozkojarzona. Psycholog też nie zaszkodzi bo może przepracuje ze mną może jakieś moje problemy, widocznie jest coś nie tak skoro dałam się w to wmanewrować. Powoli dociera do mnie to, że "nie to nie", ale  nie przychodzi to wraz z pstryknięciem palcami. Nie bede kłamać. Rozum to jedno a emocje to drugie i one mnie szarpią. Chciałabym żeby było inaczej.

Anguished dziękuję Ci za męskie spojrzenie na sprawę, wierzę Ci w to że on mnie już nie kocha bo kochający facet nie potrzebowałby pocieszać się u ex. I tak-weszłam w rolę ratowniczki bo myślałam, że na tym związek polega żeby wspierać w "depresji" (którą twierdził że ma). O tym na pewno chcę podagać z psychologiem.

Kobieta taka zaraz siadam do Twojego wątku :) dziękuję

34 Ostatnio edytowany przez Anguished (2019-03-10 19:32:42)

Odp: Odtrąca mnie przez depresję czy ma mnie dość?
ChristmasTree napisał/a:

Ulle, myślę, że się nie myslisz z tym, że na początku on naprawdę myślał, że się uda, inaczej nie meblowaliśmy pode mnie mieszkania, oraz nie namawiałby mnie do szukania pracy.

Ja myślę, że Ty sama utrzymujesz się w fikcji na temat tej relacji. Jeśli już nie ma uczuć, to znaczy, że prawdopodobnie nigdy ich tam nie było. Twój związek trwał zbyt krótko, żeby uczucia mogły wyparować. U niego ich po prostu nie było. Na razie jeszcze nie jesteś gotowa przyjąć do siebie tę informację.  A to, że meblowaliście mieszkanie pod Ciebie, czy namawiał Cię do szukania pracy u siebie, to o niczym nie świadczy.

ChristmasTree napisał/a:

Myślę, że nie było to na zasadzie szukania ofiary do znęcania się psychicznego.

A kto powiedział, że on szukał ofiary do tego, by się potem nad nią znęcać? Ludzie toksyczni potrzebują drugiego człowieka z różnych przyczyn. Czasem potrzebują po prostu kogoś mieć, potrzebują czyjejś uwagi itd. Ale to nie jest miłość - i chyba nie trzeba Ci wyjaśniać dlaczego, bo to powinnaś wiedzieć już sama.

---------------------------------

A co do depresji. Ja nie wiem, czy Twój ex ją miał. Ale tę kwestię też warto wyjaśnić. Depresja jest poważną chorobą psychiczną. Jej nie wyleczy kochający partner, zabieranie na wycieczkę czy robienie tortu czekoladowego. W takim wypadku potrzebny jest psychiatra i leki.  Inaczej depresja nie minie. Czasem też potrzebna jest terapia, jeśli pacjent ma błędne schematy myślenia, które mogą depresję podbijać/wywoływać.

Nie wchodzi się w relacje z osobą, która jest chora na depresję, bo taki związek raczej nie rokuje. Osoby z depresją szukają podświadomie ratownika nie partnera. A to już krok do toksycznej relacji.

ChristmasTree napisał/a:

I tak-weszłam w rolę ratowniczki bo myślałam, że na tym związek polega żeby wspierać w "depresji" (którą twierdził że ma). O tym na pewno chcę podagać z psychologiem

W swoim pierwszym poście napisałaś, że jeden z Twoich ex tez miał depresję. Być może jest tak, że coś podświadomie ciągnie Cię do skrzywionych osób, osób z problemami. A to już jest poważna sprawa, i warto to przepracować na terapii.

35

Odp: Odtrąca mnie przez depresję czy ma mnie dość?

Anguished
"Nie wchodzi się w relacje z osobą, która jest chora na depresję, bo taki związek raczej nie rokuje. Osoby z depresją szukają podświadomie ratownika nie partnera. A to już krok do toksycznej relacji."

Nie weszlam w relacje z osobą z depresją bo na początku, przez pierwsze miesiące albo jej nie miał albo ją dobrzy ukrywał.
Ale tak, mozliwe ze on szukał podswiadomie ratownika i tak nastąpił krok do toksycznej relacji w której się znalazłam.
Ok, jestem skłonna się zgodzić, że on nie kochał.

36

Odp: Odtrąca mnie przez depresję czy ma mnie dość?
ChristmasTree napisał/a:

Nie weszlam w relacje z osobą z depresją bo na początku, przez pierwsze miesiące albo jej nie miał albo ją dobrzy ukrywał.
Ale tak, mozliwe ze on szukał podswiadomie ratownika i tak nastąpił krok do toksycznej relacji w której się znalazłam.

Napisałem wyraźnie, że nie wiem czy Twój ex ją miał. Pisząc o depresji nie miałem na myśli Twojego związku. Pisałem w sensie ogólnym, bo warto to wiedzieć.

Posty [ 36 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Odtrąca mnie przez depresję czy ma mnie dość?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018