Kim jestem i czy mam szanse na dalsze zycie? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » STRES, LĘK, NERWICA, DEPRESJA » Kim jestem i czy mam szanse na dalsze zycie?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 35 ]

Temat: Kim jestem i czy mam szanse na dalsze zycie?

Witam. Odwazylam sie napisac na tym forum, gdyz juz sobie nie radze z moim zyciem, ale od poczatku. Jestem najmodsza z 5 rodzenstwa. Miedzy mna a rodzenstwem jest napawde spora roznica wieku. Dlatego tez wychowywalam sie bez rodznstwa. Oni mieli swoje rodziny. Przez wiele osob uwazana bylam za oczko w glowie rodzicow a tak naprawde przeywalam pieklo... Mama miala bardzo wygorowane wymagania co do mojej osoby. Zawsze musialam idealnie wygladac, byc grzeczna, ulozona i najlepsza w szkole. Mimo, ze nie jestem ponad przecietnie madra, to w szkole mialam bardzo wysokie wyniki. Osiagalam to poprzez ostre wkuwanie, nawet calymi nocami. Nie mialam kolezanek, gdyz mama sie na nie nie zgadzala. Uwazala, ze ona mi wystarczy i ze nauka powinna zajmowac moje zycie. Gdy dostalam slabsza ocene, od razu padaly pytania a co dostali inni? Gdy otrzymalam 4 lub nizsza ocene, to zaraz bylam straszona ze teraz bede dostawala coraz gorsze oceny i nie zdam... Dlatego staralam sie z calych sil miec super oceny. Z czasem mama stwala sie jeszcze gorsza. Czepiala sie o nawet drobne rzeczy np. ze cos nie bylo odlozone na miejsce, ze nie poscielilam lozka tak jak ona chciala, ze bylam za dlugo na dworzu albo za krotko. Zawsze znalazla cos rzeby zaczac awanture, mimo ze ja myslalam tylko czy wszystko zrobilam tak jakby ona tego chciala, ale nigdy nie bylo po jej mysli. I tych drobnstek powstawaly ogromne kilkudnowe klotnie. Polegalo to na tym, ze ona przesiadywala w moim pokoju w nocy i krzyczala na mnie wypominajac wszystko i tak bywalo przez kilka nocy. I tak np. bylo co kilka dni. Moja tata tez byl tak traktowany, tzn, tez wszystko robil zle (choc mi sie wydawalo ze bylo dobrze). Niestety moja tata w tamtym czasie mial tez problem z alkoholem. Bardzo duzo pil i z tego powodu rodzice tez bardzo sie klocili nie szczedzac sobie okropnych wyzwisk. Mama tez czesto czy to w klotni zemna czy tata straszyla bardzo realnie, ze je tabletki z apteczki, albo ze bierze noz i zaraz podetnie sobie gardlo. Czesto wychodzila na dwor i szla w strone ulicy z zamiarem rzucenia sie pod samochod. Bardzo wtedy sie balam. Bardzo to przezywalam jako dziecko. Nienawidzilam jej a kochalam i balam sie o nia. Jednak jakos ten czas przezylam, Chociaz tez nie raz chcialam uciec z domu, ale balam sie. Nie mowilam tez o moich problemach nikomu, bo myslalam ze nikt mi nie uwierzy. Bylam przeciez zadbana i zdolna. Co mogli mi zrobic tacy starsi rodzice? Tata z czasem zaczal chorowac i mniej pil. Bardzo sie z nim zzylam. On mnie nie krytykowal i czasami nawet bronil. Uczyl mnie wielu rzeczy, byl cierpliwy... Kochalam go mimo jego problemu z alkoholem. Mame tez kochalam, bo dbala o mnie zebym miala co jesc, zebym byla przegotowana do szkoly ale czesto mialam tez jej dosyc. Chcialam byc normalnym dzieckiem, ktore ma przyjaciol... ale to bylo niemozliwe. Nie mialam na to zgody mamy. Nauka i awantury, tak w skrocie moglam okreslic moje dziecinstwo. Jakoś udało mi sie skonczyc studia (niezbyt dobre) i wyszlam za maz. Wyprowadzilam sie 40 km od rodzicow i... odetchnelam. Mialam spokoj aczkolwiek mimo wszystko bylam bardzo związana z rodzicami. Byłam zawsze grzeczną, dobrą i ułożoną osobą i córką. dlatego też nie porzuciłam rodziców a bardzo im pomagałam. Co tydzien och odwiedzalam, albo oni przyjezdzali do mnie nawet na kilka miesiecy. Nasze stosunki sie poprawily. Z mama jakoś sie dogadywałam. Ona nie była tak bardzo zaborcza, a ja tez wiele spraw umialam przemilczec. Byliśmy szczesliwi. Tym bardziej, ze moj synek dostal od nich wiele milosci. Chociaz z czasem widzialam, ze mama chciala zeby byl taki idealny ja, ale nie naciskala az tak jak na mnie. Ogolnie to byl cudowny okres. Bardzo pomagalam rodzicom, zakupy, sprzatanie, remonty, lekarze, opieka w kazdym momencie mieli we mnie wsparcie. Moim celem stalo sie zeby ich uszczesliwic, zeby mieli radosne zycie. Robilam wszystko, by bylo im dobrze, by czuli moje wspracie i milosc. Bylismy szczesliwi. Niestety w rodzinie zaczela mieszac starsza siostra z zagranicy, ktora bez kilkuletnich odwiedzin mamy zaczeła ja (telefonicznie) nastawiac przeciwko mnie, reszcie rodziny, znajomym i sasiadom. Mama w krotkim czasie byla niemal z kazdym o cos poklocona. W kazdym widziala jakis zly cel w stosunku do niej, jakis podstep... Jedynie z siostra bardzo dobrze sie dogadywala (telefonicznie). Az w koncu mama wymyslala na moj temat wiele rzeczy, okutbnych rzeczy, ze opiekowalam sie nimi, ze wzgledu na ich majatek itd. Ublizajac mi bardzo, urwala zemna kontakt. Tata w tym czasie bardzo chorowal, a ja myslalam swiat mi sie zawalil. Nie umialam sie otrzasnac. Urywajac kontakt zabrali mi radosc zycia, bo ja pomagajac im sprawialam sobie radosc. Bylam szczesliwa ich radoscia, szczesciem i tym ze mieli dobrze zemna. Nagle to wszystko runelo. Tata chorowal a ja nie moglam mu pomoc, bylam bezradna. Bardzo to przezylam i nagle dowiedzialam sie, ze tata umarl. Nie pozegnalam sie z nim i przed smiercia nie mialam dlugo kontaktu. To byl szok, potezny cios, bo moze gdybym mogla mu pomoc, moze zyl by dluzej albo radosniej. Nie udalo mi sie...
Obecnie mam 35 lat i nie mam sily do zycia. Czuje sie zmeczona zyciem. Czuje pustke i smutek w sercu i zal, ze tak to wszystko sie potoczylo. Od urodzenia mam niska samoocene, w ogole uwazam ze jestem beznadziejna, ze nic nie umiem i mysle naprawde, ze to prawda. Bardzo slabo spie w nocy. Czasami nie przesypiam kilka nocy pod rzad... Mam problemy ze zdrowiem (czeste krwawienia i lyzeczkowania). Jestem osoba skryta, wrazliwa, bardzo poranioną, spokojna i bez checi dalszego zycia. Nie wiem jak to okreslic. Czuje jakby miala na sobie jakas powloke, ktora zakrywalaby moj sens zycia. Zyje głownie ze wzgledu na to, ze nie chce zniszczyc zycia synkowi, ale ostatnio dochodze do wniosku ze zycia z aka matka to tez nie jest piekne... Prawie nie wychodze z domu, boje sie kontaktu z ludzmi i pytan czemu nie pracujesz, czemu siedzisz na utrzymaniu meza... Cala rodzina mysli, ze jestem leniwa, ze nie chce isc do pracy. Niestety ja podejmowalam kilka prac, ale zadnej nie utrzymalam. Mimo, ze do wszystkiego, a zwlaszcza do pracy podchodze bardzo powaznie i sumiennie, to nie udalo mi sie zadnej utrzymac. Sama wiem, ze nie bylam dobrym pracownikiem. Staralam sie wykonywac obowiazki na 1000% ale mialam problem ze skupieniem sie i komunikacja. Bylam w innym swiecie i nie umialam tego zmienic. Niestety jestem osoba smutna, spokojna, nie wygadana, na wszystko sie zgadzajaca i mila... Nie radze sobie z nawet z malym stresem. Bardzo mocno przgotowywalam sie do pracy, a mimo to nic nie umialam zapamietac i ogarnac... wtedy bardziej sie stresowalam i trafialam z krwotokiem do szpitala. W domu czasami nie mam sily wstac z lozka mimo, ze nie potrafie w nim usnac. Jednak zawsze jakos zmuszam sie do wstania. Ogolnie bardzo dbam o rodzine i dom ale nie na takiej zasadzie jak w czasie, gdy bylo dobrze z rodzicami. Teraz wszystko robie przez sile, a nie z radosci. Zdarzaja sie w moim zyciu jakies dobre zmiany, ale one mnie w ogole nie ciesza... Czasami chcialabym przespac zycie i w nim nie uczestniczyc, ale nawet z zsypianiem mam problem. Moj maz wspiera mnie, ale zbytnio tez nie rozumie mojego problemu. Powiedzcie mi, czy jestem chora? Co to za choroba? Do kogo sie zwrocic? Czy jest dla mnie jeszcze szansa na normalne zycie? Czy probowac z praca dalej??? Nie wiem co mam zrobic a musze cos zrobic zeby nie stracic zycia... Jak Wy to moje zycie widzicie? Bardzo prosze w wrecz blagam o kazda porade, pomoc. Chcialabym zyc, ale jak poczuc chociaz odrobine radosci z zycia?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Kim jestem i czy mam szanse na dalsze zycie?

Zawsze przykro się czyta historie, takie jak Twoja.
Napiszę tutaj hasło, które bardzo źle się przyjmie, ale bardzo dobrze trafia - Praca czyni wolnym.
Musisz autorko zebrać siły, stanąć do walki i przepracować wszystko co złego miało miejsce w Twoim życiu i odbiło się negatywnie na Tobie. Z pewnością powinnaś odwiedzić psychologa, żeby pomógł Tobie wskazać drogę do stanięcia na nogi.

We all make choices. But in the end, our choices make us.
Odp: Kim jestem i czy mam szanse na dalsze zycie?

Jak poprzednia kolezanka napisala praca daje skrzydła. Tak to prawda. Ja też byłam najmłodsza z rodzeństwa ale rodzice widzieli że nie jestem orłem, wszystko sama osiagnelam studia. Teraz będę zmieniać pracę bardzo się cieszę, bo jest to praca w innym kierunku. Czytając pomyślałam czy uczyłaś się technik relaksacyjnych w momentach kryzysowych to one mnie uratowały?

Zaw­sze trze­ba po­dej­mo­wać ry­zyko. Tyl­ko wte­dy uda nam się pojąć, jak wiel­kim cu­dem jest życie,
gdy będziemy gotowi przyjąć nies­podzian­ki, ja­kie niesie nam los.

4

Odp: Kim jestem i czy mam szanse na dalsze zycie?

Wiktorio, miałaś trudne dzieciństwo, twoja mama dużo wymagała od Ciebie, kontrolowała Cię, szantażowała emocjonalnie, żyłaś w ciągłym stresie. To odbija się teraz na Twoim życiu. Jesteś dorosłym dzieckiem z rodziny dysfunkcyjnej (DDD), warto żebyś zgłosiła się do psychologa i podjęła terapię. Piszesz że mąż Cię wspiera ale Cię nie rozumie. Czy opowiadałaś mu o swoim dzieciństwie?

5

Odp: Kim jestem i czy mam szanse na dalsze zycie?

Czy psycholog na pewno mi pomoze? Czy takie rozmowy pomoga mi zapomniec o tym wszystkim? I nauczyc sie normalnosci? Denerwuje mnie tez bardzo i przeszkadza moja cecha obowiązkowość i przewidywalnosc. Musze miec wszystko zaplanowane, kazdy ruch do perfekcji np. nie umiem odnalezc sie w zwyklych niezapowiedzianych wizytach bliskich. A gdy sa one zapowiedziane to dlugo przed dopieszczam wszystko do przesady... Niestety niemalze kazda praca wiaze sie z czyms niezaplanowanym, a ja wtedy sie gubie, nie umiem tak zyc i funkcjonowac na "spontanie". Moja mama tez tak miala. Przejelam te cechce od niej i nie jest mi z tym dobrze...
Maz wie o wszystkim, ale widze ze czuje sie zmeczony tymi moimi nastrojami, problemami... Uwaza tez, ze musze sie wziasc w garsc i ze sa ludzie, ktorzy maja jeszcze gorsze problemy Chyba tak do konca nie rozumie jak wielkim problemem jest to wszystko dla mnie. Moze faktycznie nikt mnie nie wiem... nie zgwalcil, nie bil ale zycie w ciaglym strachu, w psychicznym upokarzaniu nie bylo latwe i mimo ze to nie jest jako takie zagrozenie zycia, to ja sobie z tym jako dorosla osoba nie radze... Czuje ze bylam 3 razy skrzywdzona... Pierwsze to ciezkie dziecinstwo, potem urwanie wiezi po tym jak sie mocno zaangazowalam w pomoc rodzicom i po raz trzeci smiersc taty. Dla mnie osoby bardzo wrazliwej, to za wiele. Moze inni maja jeszcze gorzej, ale ja jestem w pelni swiadomosci, ze mimo ze tak mam, to sobie nie radze i to nie jest moje widzimisie. Ten stan jest sliniejszy, ja nie mam na niego wplywu... Ja tez duzo trzymam w sobie i czesto inni mysla, ze wszystko zemna jest ok... Nie daje po sobie poznac, jak cierpie w srodku. Nie jestem osob, ktora afiszuje sie ze swoim cierpieniem...

6

Odp: Kim jestem i czy mam szanse na dalsze zycie?

Boje sie, ze Wy takze powiecie dziewczyno wez sie do roboty i nie narzekaj. Skup sie bardziej w pracy i bedzie dobrze... Przeciez to takie proste. Czemu ja na to wczesniej nie wpladlam... Jakby to bylo takie proste, to ja przeciez takie zdolne dziecko, chyba bym sobie poradzila z tym. Tez czasami sie zastanawiam, czemu mi takiej dziewczynie, ktora miala swietne wyniki nic w zyciu nie wyszlo. Przeciez tacy ludzie w moim wieku powinni miec dobra prace i sie w niej spelniac, a ja mam problem zeby w ogole miec prace i utrzymac najprostsza prace... Jak to mozliwe, ze kiedys umialam zadowolic rodzicow. Nie bylam orlem z matematyki i nauk scislych ale tak sie wykulam, ze jakos zdobywalam ze 5tki a teraz nic mi nie wychodzi, wszystkiego sie boje i przezywam na zapas. I co najgorsze nie wiem, nie umiem tego zmienic. Osoby, ktore kiedy slabo sie uczyly maja teraz swietne prace, swoje firmy a ja przed nimi sie wstydze...

7

Odp: Kim jestem i czy mam szanse na dalsze zycie?

Nie chodzi o to żeby zapomnieć, tylko żeby tego tak nie przeżywać i normalnie funkcjonować. Żebyś nauczyła się żyć dla siebie a nie po to by kogoś zadowolić. Dobrze by było gdybyś mogła komuś szczerze opowiedzieć o tym co czujesz, komuś życzliwemu, empatycznemu. Może masz jakąś bliską przyjaciółkę? Nie masz się czego wstydzić, nie jesteś winna temu jaką miałaś rodzinę i co w niej przeżywałaś. Na pewno jesteś wyczerpana ukrywaniem swoich emocji, duszeniem ich.

8

Odp: Kim jestem i czy mam szanse na dalsze zycie?

Moim zdaniem potrzebujesz terapii, jak każda osoba, która miała trudne dzieciństwo.

Daj sobie szansę na normalne życie. Zasługujesz na nią.

Wcale się nie boję, że mnie podepczą. Podeptana trawa staje się ścieżką. Błaga Dimitrowa

9

Odp: Kim jestem i czy mam szanse na dalsze zycie?

Ta normalność w Tobie jest, tylko musisz nauczyć się jak ją wydobyć. W tym pomoże terapeuta. Tylko trzeba trafić dobrego, od razu zakomunikować jaki masz problem i czego oczekujesz. I nie oczekiwać głaskania, bo tego on nie da.

-

10

Odp: Kim jestem i czy mam szanse na dalsze zycie?

Do psychologa musisz mieć skierowanie od lekarza pierwszego kontaktu, a do psychiatry nie potrzebujesz skierowania.
Myślę że powinnaś zacząć od psychologa.

11

Odp: Kim jestem i czy mam szanse na dalsze zycie?

Ja bym na Twoim miejscu poszukała terapeuty na własną rękę.

Wcale się nie boję, że mnie podepczą. Podeptana trawa staje się ścieżką. Błaga Dimitrowa

12

Odp: Kim jestem i czy mam szanse na dalsze zycie?

"I nie oczekiwać głaskania, bo tego on nie da."  Burzowy co to znaczy? Ja nie chce glaskania, ale zrozumienia i pokazania jak zaczac normalnie funkcjonowac bez strachu, akceptowac siebie i zyc na "luzie" . Na pewno nie pojde do terapeuty jesli ma mnie krytykowac... bo mialam to prawie cale zycie...
Czy wedlug Was powinnam dalej utrzymywac kontakt z mama i dalej jej pomagac. Z racji wieku pomoc bylaby jej potrzebna ale niestety jej klotliwy charakter i przedewszystkim podejrzliwosc i urojenia czasami sa nie do pokonania. Niestety mam do niej wiele zalu i jesli pomagam to tylko dlatego, ze tak wypada, ale wtedy tez wszystko wraca. Dalej slysze obelgi i wszystko co najgorsze... Nie jest to tak czeste jak kiedys, ale rozmawiam z nia dopiero kilka dni i mysle ze za kilka dni bedzie tak zle jak za czasow dziecinstwa... A to mi nie pomoze wrocic do normalnosci a z drugiej strony to moja mama... Jednak w srodku wiem, ze zawsze im pomagalam a potem i tak mnie ranili...

13

Odp: Kim jestem i czy mam szanse na dalsze zycie?

Nie wiem czemu, ale matki bardzo często takie są. Ile razy ja to słyszałem już. I sam nieraz też to przeżywałem. W każdym razie psychoterapeuta nie będzie Cię w ogóle oceniał. Ani dobrze, ani źle. Problem z mamą też pomoże rozwiązać. Same spotkania potrafią być zaskakująco fajne i nieraz się ich wyczekuje. Jedyny minus to kasa, bo minimum stówka za 50 minut. Naprawdę warto jednak spróbować.

-

14

Odp: Kim jestem i czy mam szanse na dalsze zycie?

Izabela Pietrzyk -,,Lepsza Połowa"- książka.  Dla mnie kompendium wiedzy o sobie samej. Jest adekwatna do wielu sytuacji życiowych. Daje możliwość zastanowienia się nad swoim życiem.  Bardzo polecam. W ciężkich chwilach zawsze po nią sięgam. Jest dla mnie remedium na ból duszy.

"Ninja nie może być miętka"

15

Odp: Kim jestem i czy mam szanse na dalsze zycie?

Moim zdaniem niezbędna będzie tutaj terapia indywidualna. Poszukaj sobie u siebie w mieście jakiegoś dobrego terapeuty i zasuwaj:) Leki to odstaw sobie na potem albo po prostu poproś o małe dawki by przystosować organizm. Inaczej skończysz w jakimś ośrodku uzależnień. Wiem co mowie bo moja znajoma przechodziła przez to samo. Powodzenia

To smutne, że głupcy są tacy pewni siebie, a ludzie rozsądni tacy pełni wątpliwości.

16

Odp: Kim jestem i czy mam szanse na dalsze zycie?
AmiaAmia napisał/a:

Izabela Pietrzyk -,,Lepsza Połowa"- książka.  Dla mnie kompendium wiedzy o sobie samej. Jest adekwatna do wielu sytuacji życiowych. Daje możliwość zastanowienia się nad swoim życiem.  Bardzo polecam. W ciężkich chwilach zawsze po nią sięgam. Jest dla mnie remedium na ból duszy.

Tak, nie ma to jak odrealniona głupkowata lektura sfrustrowanej babki, która nijak się ma do obecnych czasów. Takich rzeczy powinni zakazywać, bo rodzi się tylko coraz więcej narcyzów. Już sam opis tej książki jest taki, że nic tylko puścić pawia. Książka o babce, której się nie chciało rozwijać, więc została kurą domową, na którą pracuje mąż. A ona tylko i wyłącznie narzeka i użala się nad sobą. Zostawia ich, a potem narzeka dalej na nich, że ich nie ma (!). Tak, to jej pomoże.

Terapia, tutaj to jest bezdyskusyjnie jedyne wyjście.

-

17

Odp: Kim jestem i czy mam szanse na dalsze zycie?
ulle napisał/a:

Do psychologa musisz mieć skierowanie od lekarza pierwszego kontaktu, a do psychiatry nie potrzebujesz skierowania.
Myślę że powinnaś zacząć od psychologa.

Raczej od psyxhiatry

18

Odp: Kim jestem i czy mam szanse na dalsze zycie?

missnowegojorku czemu akurat do psychiatry?

19

Odp: Kim jestem i czy mam szanse na dalsze zycie?

Skierowanie na terapię najczęściej jest od psychiatry, o to mi chodziło.

20

Odp: Kim jestem i czy mam szanse na dalsze zycie?
missnowegojorku napisał/a:

Skierowanie na terapię najczęściej jest od psychiatry, o to mi chodziło.

Zgadza się. Najlepiej iść w pierwszej kolejności do lekarza psychiatry, do którego nie potrzeba skierowania.

Wcale się nie boję, że mnie podepczą. Podeptana trawa staje się ścieżką. Błaga Dimitrowa

21

Odp: Kim jestem i czy mam szanse na dalsze zycie?

Wiktorio masz 35 lat, założyłaś rodzinę, urodziłaś dziecko... a wciąż żyjesz z mamusią. Dlaczego zamiast zając się budowaniem dobrej relacji z własnym synem oraz mężem, skupiasz się na zachowaniu toksycznej matki ? Za wszelką cenę chcesz zapracować na jej miłość ? Usłyszeć choć raz w życiu, że jesteś dobrym dzieckiem ? Niestety szanse na to są praktycznie żadne, dlatego uważam, że szkoda czasu na te zabiegi. Ludzie pokroju Twojej matki muszą być nieszczęśliwi, bo tylko wtedy czują że żyją.
Przestań się zadręczać tym co sądzi o Tobie Twoja matka, czy rodzeństwo. Jeżeli Twoja matka nie potrafi docenić Twojej pomocy, to jej nie udzielaj zanim nie zostaniesz o to poproszona. Masz jeszcze rodzeństwo więc jest z kim opiekę dzielić. Owszem, dzieci powinny pomagać starszym rodzicom, ale bycie rodzicem nie zwalnia z obowiązku szacunku wobec dziecka i odrobiny wdzięczności za okazaną pomoc. Starość, czy niedołężność nie daje prawa obrzucania córki obelgami, tym bardziej kiedy ona matce pomaga. Nie zasługujesz na takie traktowanie i masz prawo wyraźnie to matce powiedzieć. Co Twoją matkę upoważnia do obrażania Ciebie ? Sam fakt, że Cię urodziła ? Nie musisz i nawet nie powinnaś się na to godzić.
W rodzinie chodzą jakieś głupie ploty na Twój temat ? Trudno. Miłe to nie jest, ale w życiu są naprawdę gorsze rzeczy niż tylko złe języki krewnych.  Skup się na sobie i swojej rodzinie. Jeżeli się postarasz, to stworzysz rodzinę w jakiej sama chciałbyś dorastać. Nie funduj swojemu dziecku toksycznej matki, a niestety w tym kierunku niebezpiecznie zmierzasz wałkując non stop swoja relację z matką. Postaraj się nie porzucić emocjonalnie własnego dziecka pogrążając się w żalu nad sobą.

"Błogosławiony ten, co nie mając nic do powiedzenia,  nie obleka tego faktu w słowa"

22

Odp: Kim jestem i czy mam szanse na dalsze zycie?
Volver napisał/a:

Wiktorio masz 35 lat, założyłaś rodzinę, urodziłaś dziecko... a wciąż żyjesz z mamusią. Dlaczego zamiast zając się budowaniem dobrej relacji z własnym synem oraz mężem, skupiasz się na zachowaniu toksycznej matki ? Za wszelką cenę chcesz zapracować na jej miłość ? Usłyszeć choć raz w życiu, że jesteś dobrym dzieckiem ? .

Moja mama jest z rodziny dysfunkcyjnej i widziałam w niej od zawsze to samo zachowanie. Też miała już swoją rodzinę, mieszkaliśmy na swoim a żyła ciągle bardziej tamtą rodziną, z której się "uwolniła" - jedynie w teorii - niż z mężem i dziećmi. My z Tatą szliśmy np na spacer, a do niej przychdziła jej matka i gadały o tym, co się dzieje w domu, o awanturach itd. I moja mama zawsze wybierała siedzenie i gadanie z babcia o złych rzeczach niż wyjście ze swoją rodziną.

To jest chyba taka cecha DDD.

23

Odp: Kim jestem i czy mam szanse na dalsze zycie?

Nie wszystkich CatLady.
Są osoby DDD,które odcieły się od tego i wiodły własne życie nie uwikłane w 'dawną' rodzinę.
Owszem ,są opiekuńcze i dużo z siebie dają - natomiast ich własna rodzina, ich bliscy są na pierwszym miejscu - dawna rodzina na dalekim miejscu.

"Niebo nie zna wściekłości takiej, jak miłość w nienawiść zmieniona, ni piekło nie zna furii takiej jak kobieta wzgardzona. "

24

Odp: Kim jestem i czy mam szanse na dalsze zycie?
Edmund Dantes napisał/a:

Nie wszystkich CatLady.
Są osoby DDD,które odcieły się od tego i wiodły własne życie nie uwikłane w 'dawną' rodzinę.
Owszem ,są opiekuńcze i dużo z siebie dają - natomiast ich własna rodzina, ich bliscy są na pierwszym miejscu - dawna rodzina na dalekim miejscu.

Rozumiem to, raczej chodziło mi o DDD, którzy nie potrafili się odciąć i ułożyć sobie życia - wtedy jest to jeden z objawów.

25

Odp: Kim jestem i czy mam szanse na dalsze zycie?

A nie myślałaś, żeby rozkręcić coś swojego (jeśli chodzi o pracę)?
Ja tak właśnie zrobiłam, i nie dość że pracuję sama (co uwielbiam, bo po prostu w samotności jestem najbardziej wydajna, nie umiem pracować w grupie, to mnie rozprasza), to do tego to podniosło moją samoocenę i pewność siebie, bo mam coś swojego, własną działalność, zarabiam na siebie, jestem niezależna.
A wcześniej też byłam kimś kto nie mógł znaleźć miejsca w świecie.

26

Odp: Kim jestem i czy mam szanse na dalsze zycie?

madoja trafilas w sedno z ta praca. Mam identycznie. Gdy jestem sama pracuje bez presji i bardzo wydajnie. Po prostu wtedy to nie jest praca a przyjemnosc. Tylko, ze niestety nie mam zadnego talentu, pomyslu na to aby moc pracowac samej...

27 Ostatnio edytowany przez IsaBella77 (2019-03-05 19:24:39)

Odp: Kim jestem i czy mam szanse na dalsze zycie?

Konfikt z mama niestety dalej trwa... Mama nadal mowi do wszystkich, znajomych, sasiadow i rodziny rozne zle i NIEPRAWDZIWE rzeczy na moj temat. Ogolnie to bardzo przekreca rzeczywistosc np. dajmy taka sytuacje, ze byla chora kiedys bo miala grype zoladkowa, to dalam jej tabetke Laremid (nam zawsze pomagaly), a ona po czasie mowi ze ona po niej czula sie jeszcze gorzej i to byla trucizna. Takich rzeczy jest pelno. Nie mam z nia kontaktu, a ona ciagle mowi o mnie zle rzeczy, ze chcialam ja zabic, zabrac jej majatek. Kiedys bardzo nia sie opiekowalam a teraz ona uwaza mnie za wroga. Ogolnie jest zdrowa osoba, tylko ma ciagle cos do mnie. I rodzenstwo pozostale, rodzina, znajomi nie wiedza zbytnio komu wierzyc. Ja wiem ze mam racje i to co mowi to nieprawda, ale boli mnie to, ze inni mogą miec mnie za taka osobe, jaka ona o mnie mowi. Powiedzcie co ja mam z tym zrobic? Isc do sadu? Czy zostawic to w spokoju i odciac sie, czy jeszcze jakos inaczej? Ja tez wiele moglabym na nia powiedziec, ale nie obgaduje jej a jej wszystkie hamulce puscily i brnie w to dalej. Tym bardziej, ze ja zbytnio nie moge podwazyc jej slowa, bo jak udowodlnic ze np. wtedy nie dalam jej trucizny albo ze nie chcialam zabrac jej majatku? Nie radze sobie z ta sytuacja, boli mnie to wszystko, ze jestem pomowiona jako zlodziejka, morderczyni itd. Najgorsze jest to, ze rodzina tak do konca nie wiem jaka jest prawda. Jak mam z nimi rozmawiac wiedzac, ze oni domniemuja racje mamy? I zastanawiaja sie czy mowi prawde (w ktorej nie ma ani odrobiny prawdy, bo nic takiego nigdy nawet nie pomyslalabym)...

Zaczynam podejrzewac ze moja mama  ma schizofrenie lub cos podobnego... ale kompletnie nie wiem jak to zbadac bo mama do lekarza nie pojdzie a rodzenstwo tez w to nie uwierzy. Tylko gdyby to okazalo sie prawda to uratowaloby mnie od tak okropnych oskarzen i uratowaloby nasza rodzine... mogloby byc jak dawniej... blagam Was, prosze pomozcie mi

28

Odp: Kim jestem i czy mam szanse na dalsze zycie?

Odciąć się, olać i zapomnieć. Jej nie pomożesz i nie możesz żyć jej życiem. Ratuj swoje 4 litery. Nie masz w obowiązku znosić wszystkiego, bo dana kobieta jest Twoją matką.

-

29 Ostatnio edytowany przez SenWiktorii (2019-03-05 23:13:17)

Odp: Kim jestem i czy mam szanse na dalsze zycie?

Mąż powiedział, że zgadza sie z Pana opinią w 100%, ale mnie gryzie to, że tylu ludzi uważa mnie za wyrodną corke, a ja od zawsze pracowalam i zdbalam o to by byc dobrym, uczciwym czlowiekiem... Zle mi z tym. Widze, ze rodzina mnie obserwuje, kazde moje slowo widze jak analizuja. Czy moze nie powiem coś, co bedzie pokrywalo sie z wersja mamy. Tak nie bedzie, ale nie jest to latwe. Czasami chcialabym sie wyprowadzic na drugi koniec Polski...
Dzisiaj czytalam sobie o schizofrenii i zauwazylam wiele cech wspolnych z zachowaniem mamy takie jak np. urojenia, przede wszystkim przekrecanie faktow i wymyslanie nowych, myslenia ze ktos chce ja okrasc, ze podsluchuje, ze straszy w nocy i ze ogolnie brak jakichkolwiek uczuc i zachamowac spolecznych... bardzo mi to przypomina ta chorobe albo jakos podobna... Czy nawet wiedzac, ze moze byc moze na to choruje, powinnam sie odciac?

30

Odp: Kim jestem i czy mam szanse na dalsze zycie?

To zapewne bardzo banalna rada, ale nie probowalas moze znalezc sobie jakiegos hobby? Czegos, co bedzie cie fascynowalo, rozwijalo itd.?

31

Odp: Kim jestem i czy mam szanse na dalsze zycie?

Moim zdaniem bezwzględnie powinnaś się odciąć. Utrzymując tak silny kontakt z mamą, bardzo ranisz męża. Pomyśl przez chwilę o nim. To jemu ślubowałaś, nie mamie. Może nie zauważasz tego, ale możesz również w podobny sposób traktować własne dziecko, jak Cię traktowano. Pomyśl o nim i o tym, że w Twojej hierarchii wartości to ono powinno być na drugim miejscu, po mężu. Nie mama.
O mamę zacznij troszczyć się dopiero wtedy, gdy nie będzie zdolna do samodzielnej egzystencji. Wystarczy już tego. Ona w tej chwili Cię rani. Koniecznie odetnij się.
I chyba najtrudniejsze, ale postaraj się mniej przejmować tym, co mówią inni.
Naprawdę skup się na mężu, dziecku, bo oni przez Twoje zachowanie bardzo cierpią. Odetnij się od mamy, nawet jeśli jest chora. Masz rodzeństwo, oni też mogą się nią zająć.

32

Odp: Kim jestem i czy mam szanse na dalsze zycie?

Burzowy i Arkadiusz _Ar potrzeba mi tak silnych i stanowczych opinii, gdyz sama nie potrafie ocenic w ktora strone isc.Moj maz ma identyczne zdanie, ale niestety wszyscy przedstawiacie silna i stanowcza plec meska, a ja niestety od zawsze kieruje sie uczuciami i dobrem innych, zwlaszcza mamy. Kiedys od kogos uslyszalam slowa:" Trzeba dbac o rodzicow pomimo wszystko", i niestety mocno wzielam sobie te slowa do serca. Moze wypowie sie w tej kwestii jakas kobieta?
Obecnie jestem na takim etapie, ze juz moge "zostawic" mame samej sobie, bo po prostu sie jej boje, jej pomyslow, oskarzen i klotni z nia. Widze tez, ze jakos daje sobie rade. No i tak jak piszesz jest inne rodzenstwo... Niestety kompletnie nie radze sobie z tymi jej oskarzeniami. Boje sie sporkac kogos z znajomych, sasiadow mamy i uslyszec, ze podobno chcialam mame otruc albo cos innego. Nie moge wytrzymac tego wzroku rodziny alanlizujacego kazda moja wypowiedz, by tylko zlapac mnie na klamstwie...Moze dlatego mam z tym taki problem, gdyz naprawde jestem dobra osoba, nie przeklinam, nie klamie, zawsze kieruje sie najpierw dobrem innych a nie swoim, ogolnie to lubie pomagac innym, a tu tak okrone oskarzenia sa wobec mnie... Ciezko mi z tym. Wiem, ze musze zyc dalej, ale czasami brakuje mi sil na dalsze zycie w tym obludnym i niesprawiedliwym swiecie.

33

Odp: Kim jestem i czy mam szanse na dalsze zycie?

Terapia kobieto ! Możesz wyjechać na konieć świata, ale emocjonalnie nie odetniesz się, siedzisz w tym po uszy. Przerażajace jest to co piszesz. Gdzie w tym wszystkim jesteś TY ??

34

Odp: Kim jestem i czy mam szanse na dalsze zycie?
Mahika napisał/a:

Terapia kobieto ! Możesz wyjechać na konieć świata, ale emocjonalnie nie odetniesz się, siedzisz w tym po uszy. Przerażajace jest to co piszesz. Gdzie w tym wszystkim jesteś TY ??

Czasami myślę, że mnie nie powinno tu być. Może wtedy wszystko wyjaśniłoby się i ulżyło kilku osobom, ale mam dziecko i nie mogę, bo wiem że ono mnie potrzebuje i nie chce mu zrobic wstydu i muszę żyć, albo bardziej egzystować... słabo sobie z tym wszystkim radze. Coraz bardziej mysle o teriapii, ale nie wiem jak sie do tego zabrac.

35

Odp: Kim jestem i czy mam szanse na dalsze zycie?
SenWiktorii napisał/a:
Mahika napisał/a:

Terapia kobieto ! Możesz wyjechać na konieć świata, ale emocjonalnie nie odetniesz się, siedzisz w tym po uszy. Przerażajace jest to co piszesz. Gdzie w tym wszystkim jesteś TY ??

Czasami myślę, że mnie nie powinno tu być. Może wtedy wszystko wyjaśniłoby się i ulżyło kilku osobom, ale mam dziecko i nie mogę, bo wiem że ono mnie potrzebuje i nie chce mu zrobic wstydu i muszę żyć, albo bardziej egzystować... słabo sobie z tym wszystkim radze. Coraz bardziej mysle o teriapii, ale nie wiem jak sie do tego zabrac.

Idź  jak najszybciej do psychologa,
naprawdę rozmowa dużo daje i pomaga.
Nie czekaj bo będzie gorzej a sama sobie nie radzisz.
Psycholog razem z Tobą pomoze Ci rozwiązać problem.
ZADZWOŃ!   ZAPISZ SIE!    IDŹ!

Posty [ 35 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » STRES, LĘK, NERWICA, DEPRESJA » Kim jestem i czy mam szanse na dalsze zycie?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018