Alkohol i trudny związek. - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Alkohol i trudny związek.

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 35 ]

Temat: Alkohol i trudny związek.

Hej. W sumie nie wiem co bym chciała. Może się wyżalić a może poradzić już sama nie wiem. W tym roku będzie 8 lat jak jestem z moim mężem. Na początku było wszystko super ja młoda zakochana i ślepa. Nie dostrzegałam problemu. Mąż pił weekendowo pare piw. Wydawało mi się to spoko w końcu był młody i w ogóle. Po ślubie nawet w sumie wcześniej zaczął pic tez w tygodniu. Mówiłam mu żeby ogarniczył i wtedy jakoś to skutkowało. Urodził nam się syn, ma prawie 3 latka. Gdy miał pół roku pochowałam z mojej najbliższej rodziny 3 osoby(w 2 miesiące) w tym moja mama która była dla mnie ogromnym wsparciem. Dodatkowo zachorował mój tata i do teraz trzeba się nim może nie tak mocno opiekować ale być przy nim. Jestem z rodziny w sumie sama z moja straszą siostra i jakoś dajemy radę. Przetrwaliśmy w miarę tą traumę. Po tym wszystkim co się działo bardzo potrzebowałam wsparcia ze strony męża a on pił, dodatkowo odkryłam ze gdy ja siedziałam w domu z dzieckiem i miałam tyle na głowie on flirtował i prawie zdradził mnie z laską która mieszkała dosłownie 2 km od nas. Wtedy powiedziałam ze albo skończy z piciem i ogarnie się albo z nami koniec. Zaszył się i był spokój na 7 miesięcy. Teraz przed świetami zaczął znowu pić. Pije codziennie minimum dwa piwa. Jestem teraz w ciąży za miesiąc rodzę drugiego syna. Zaczęłam dostrzegać jak wiele nas różni. On jest strasznie nerwowy, wulgarny i wybuchowy. Wstydzę się za niego przed znajomymi których i tak praktycznie nie mam. Zrobił się po prostu taki nie wiem jak to określić „cham”? Nic mu się nie podoba wszyscy są debilami, jest wiecznie zmęczony, cudem namówiłam go żeby w końcu wyremontował łazienkę która miała gołe tynki już chyba 5 lat. W domu średnio mi pomaga niby mówi że się stara ze ma w pracy ciężko ale gdy przychodzi co do czego to potrafi pójść so garażu i tam pic do 22.00 albo i dłużej, wtedy jakoś zmęczony nie jest. Są rzeczy które mnie po prostu już dobijają. Wydaje mi ze wszystko o co go poproszę robi z laską i takim zmęczeniem ze wole sama zrobić bo po prostu nie mam już ochoty prosić się o cokolwiek. W domu ma posprzątane ja praktycznie się tylko dzieckiem zajmuje. Teraz wiem ze będę miała ciężej bo będzie dwójka a z jego strony zamiast pocieszenia albo jakiejkolwiek nie wiem radości słyszę „ale będzie prze****ne” ze on się nie wysypia a teraz to już w ogóle nie będzie i że się wykończy. Żadnego miłego słowa. Na mnie zwala to ze ja się nie przytyłam ze jestem oschła i ze to ja powinnam dbać o uczucia w związku. Ale jak mam dbać jak w święta awantura bo mu wypomniałam ze pije w sylwestra poszedł pic do garażu i spał od 22 bo awantura o moich imieninach zapomniał i zrobił mi awanturę ze mu nie pozwoliłam na piwo które i tak wypił a w walentynki pił i grał na konsoli. Już nie wiem co mam robić.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Alkohol i trudny związek.

1. Rozwód, alimenty, układanie sobie życia na nowo.
2. Zycie z alkoholikiem  który niedługo zacznie cie bić, plus skazanie na wychowanie przez ojca alkoholika swoim dzieci = zgotowanie im piekła zamiast dzieciństwa.

Pewnym jest ze wybierzesz opcje nr 2 bo Ty to kochasz, bo jak jest trzeźwy to kochany, bo kiedyś kupił ci kwiatka. Miej jednak świadomość, ze od momentu kiedy zorientowałas się jaki jest to wszystko co Cię spotyka i ... Co najgorsze co spotka twoje dzieci to tylko i wyłącznie TWOJA wina.

3

Odp: Alkohol i trudny związek.

Wiem ze to moja wina po prostu zaczyna mi brakować sił. Strasznie chciałabym żeby wszystko było dobrze. Boje się odejścia kolejnej osoby z mojego życia a z drugiej strony wiem że jeśli pozostanę w tym związku to lepiej nie będzie. Mówią ze partnera wybieramy podobnego do naszego ojca i teraz widzę to ze każda z nas (ja i moje dwie siostry) nie potrafiłyśmy stworzyć normalnego związku. Mama moja zawsze była tą cierpiącą z ojcem dominującym który nią zawładnął. Widzę ze zaczynam postępować jak ona i mnie to przeraża. Czekam w sumie do porodu. Jeśli nnic kompletnie się nie zmieni a prawdopodobnie nie zmieni to odejdę od niego. Wiem ze zostanę wtedy kompletnie sama i to mnie przeraża najbardziej.

4

Odp: Alkohol i trudny związek.

On Ci robi więcej krzywdy, niż masz z niego pożytku.
Nie daje Ci wsparcia, nie okazuje uczuć.

Dodaj do tego wychowywanie dzieci przy tatusiu pijaku. Same minusy. Wiesz, co powinnaś zrobić, ale się boisz. Poszukaj więc pomocy, byś znalazła w sobie siłę do podjęcia dobrej decyzji.

Wcale się nie boję, że mnie podepczą. Podeptana trawa staje się ścieżką. Błaga Dimitrowa

5

Odp: Alkohol i trudny związek.

Skoro wiesz że chłop jest przerąbany to po co ci drugie dziecko?

6

Odp: Alkohol i trudny związek.

No może druga ciąża spowoduje jego zmiane skoro pierwsza nie zrobiła tego. To aż straszne hak bardzo instrumentalnie kobiety traktują swoje dzieci.

Tak samo widzisz co Twój ojciec zrobił tobie i siostrom a dokładnie to samo fundujesz swoim maluchom.

7

Odp: Alkohol i trudny związek.

Nie zaszłam w ciąże specjalnie. Dlaczego jestem w drugiej ciąży nie będę mówiła bo to skomplikowane. To wszystko co się dzieje i to że zaczęłam dostrzegać że mój ojciec miał wpływ na życie mojej mamy i nas dotarło do mnie niedawno, po jego chorobie gdy zaczęłyśmy to wszystko co się dzieje analizować z pomocą innych osób. I tak jest zawsze chcę się po prostu wygadać a słyszę tylko ze jestem beznadziejna. Dbam o wszystko jak tylko mogę, moje dziecko jest zadbane, mieszkanie mam swoje i dbam o nie jak tylko potrafię. Chciałam usłyszeć chyba tylko odrobine zrozumienia. Ja i tak mam poczucie ze wszystko to co mnie spotyka i to co się dzieje to moja wina wy mi dopierdzielacie jeszcze bardziej. Czytam posty innych osób które maja podobne problemy i tam jakoś widać zrozumienie jakaś chęć pomocy. Najbardziej dobija fakt ze staram się być osobą pomocną empatyczną, nigdy nikomu nie robię krzywdy ani problemu a i tak życie kopie mnie po zadzie. Chciałam to wszystko zmienić i dalej chce ale mam wrazenie jakby wszystko w co wkładam wysiłek gdzieś obraca się przeciwko mnie, jakbym na nic wpływu kompletnie nie miała.

8 Ostatnio edytowany przez paslawek (2019-02-23 22:30:38)

Odp: Alkohol i trudny związek.
Mamanaplusie napisał/a:

. Chciałam to wszystko zmienić i dalej chce ale mam wrazenie jakby wszystko w co wkładam wysiłek gdzieś obraca się przeciwko mnie, jakbym na nic wpływu kompletnie nie miała.

Jest tak ponieważ już od jakiegoś czasu najprawdopodobniej nie żyjesz Swoim życiem żyjesz piciem Swojego męża

Okrutna prawda jest taka że jesteś bezsilna i bezradna wobec tego że on nie chce przestać nie godzisz się z tym bo to bardzo trudne wymaga czasu.
To czy on przestanie czy nie jest po za Twoim zasięgiem.Jak on nie będzie się chciał leczyć nikt nie ma na to wpływu tylko on sam zrobiłaś prawie wszystko co robią kobiety w takiej sytuacji zabranianie awantury dyskusje  wydzielanie itp To bezskuteczne.
Skuteczne ale tylko w niektórych przypadkach bywa okazanie twardej miłości czyli najlepiej wystawienia walizek za drzwi.
Niektórzy idą się leczyć nie wszyscy inni pija nadal czasem do śmierci..
Najlepszym wyjściem jest to żebyś zajęła się Swoim zdrowiem i sprawami nie żyj za niego to dorosły facet niech ponosi konsekwencje swojego picia ale nie kosztem Twoim i dzieci.
Nie daj się nabrać na kolejną wszywkę .Ograniczanie picia jest pozorne widzisz tylko czubek wierzchołka góry lodowej i to to chcesz widzieć by się nie denerwować stale.Wymuszona niechciana abstynencja budzi u alkoholika gniew zazdrość że inni mogą a on nie samo życie daje nie raz w kość a alkoholik ukrywa i tłumi niektóre emocje on potem wybuchają i zaczyna odliczać lub jak Twój zaczął pić po 7 miesiącach .
Jeżeli pozostaniesz z nim pod jednym dachem a on nie przestanie to czeka Ciebie nerwica ,depresja problemy z ciśnieniem z rozwolnieniami napadami paniki i lęku bóle głowy dygot ciała pocenie się w nocy bezsenność (czy coś brzmi znajomo już )
Jednym słowem piekło wstyd awantury zdrada (y) być może przemoc .
tak to wygląda nie raz jest to rozłożone w długim czasie.
Alkoholizm to nie fanaberia to choroba bardzo ciężka przyczyną są chore niedojrzałe emocje gaszone alkoholem jest obsesja picia i nietypowa przemiana alkoholu inna niż u większości ludzi to choroba kontroli uzależnienie psychiczne i fizjologiczne silna wola nie ma tu zastosowania wiem o tym bo nim jestem znam setki takich jak ja znam żony alkoholików też czyli mnóstwo powtarzających się takich historii w jeden schemat.Prawie zawsze jest tak samo nie łudź się że u Ciebie jest wyjątkowo a Ty jesteś silniejsza to złudzenie nie jesteś to jest zaprzeczenie rzeczywistości.
Możesz iść na Al anon to kobiety w sytuacji takiej jak Twoja dostaniesz tam wsparcie jak sobie poradzić ale nikt Ci nie powie jak Twój mąż ma przestać pic i co ty masz zmienić w Sobie by go zadowolić .Ponieważ nie zmienisz swojego męża choćbyś stawała na głowie tak  ciężka to choroba a wielu przyzwyczajonym osobom w takim środowisku wydaje się to takie normalne i że mają na picie wpływ.
Na alkoholizm i z alkoholikiem choruje cała rodzina w pewnym sensie to współuzależnienie bardzo niszczące ludzi zjawisko .

Pomyśl o Sobie nie o nim .

Trzymaj się

9

Odp: Alkohol i trudny związek.

10 lat... tyle spędziłam z pijącym. Ba nawet zaczęłam z nim pić, żeby nie wychodził z domu. A i tak wychodził.  Pewnego razu bardzo dogłębnie zrozumiałam przemijalność życia. I stwierdziłam, że już nie chcę tak żyć.  Mam teraz spokojny, bezpieczny dom, kontroluję swoje wydatki, rzuciłam palenie, odżyłam.
On dalej pije...ale to już nie mój problem.

"Ninja nie może być miętka"

10

Odp: Alkohol i trudny związek.
AmiaAmia napisał/a:

10 lat... tyle spędziłam z pijącym. Ba nawet zaczęłam z nim pić, żeby nie wychodził z domu. A i tak wychodził.  Pewnego razu bardzo dogłębnie zrozumiałam przemijalność życia. I stwierdziłam, że już nie chcę tak żyć.  Mam teraz spokojny, bezpieczny dom, kontroluję swoje wydatki, rzuciłam palenie, odżyłam.
On dalej pije...ale to już nie mój problem.

AmiaAmia to co Tobie to też niestety często się zdarza . Moja matka nawet w pewnym momencie parę razy ze mną piła ale w porę jak Ty oprzytomniała.
Pozdrawiam.

11

Odp: Alkohol i trudny związek.
paslawek napisał/a:
Mamanaplusie napisał/a:

. Chciałam to wszystko zmienić i dalej chce ale mam wrazenie jakby wszystko w co wkładam wysiłek gdzieś obraca się przeciwko mnie, jakbym na nic wpływu kompletnie nie miała.

Jest tak ponieważ już od jakiegoś czasu najprawdopodobniej nie żyjesz Swoim życiem żyjesz piciem Swojego męża

Okrutna prawda jest taka że jesteś bezsilna i bezradna wobec tego że on nie chce przestać nie godzisz się z tym bo to bardzo trudne wymaga czasu.
To czy on przestanie czy nie jest po za Twoim zasięgiem.Jak on nie będzie się chciał leczyć nikt nie ma na to wpływu tylko on sam zrobiłaś prawie wszystko co robią kobiety w takiej sytuacji zabranianie awantury dyskusje  wydzielanie itp To bezskuteczne.
Skuteczne ale tylko w niektórych przypadkach bywa okazanie twardej miłości czyli najlepiej wystawienia walizek za drzwi.
Niektórzy idą się leczyć nie wszyscy inni pija nadal czasem do śmierci..
Najlepszym wyjściem jest to żebyś zajęła się Swoim zdrowiem i sprawami nie żyj za niego to dorosły facet niech ponosi konsekwencje swojego picia ale nie kosztem Twoim i dzieci.
Nie daj się nabrać na kolejną wszywkę .
Jeżeli pozostaniesz z nim pod jednym dachem a on nie przestanie to czeka Ciebie nerwica ,depresja problemy z ciśnieniem z rozwolnieniami napadami paniki i lęku bóle głowy dygot ciała pocenie się w nocy bezsenność (czy coś brzmi znajomo już )
Jednym słowem piekło wstyd awantury zdrada (y) być może przemoc .
tak to wygląda nie raz jest to rozłożone w długim czasie.
Alkoholizm to nie fanaberia to choroba bardzo ciężka przyczyną są chore niedojrzałe emocje gaszone alkoholem jest obsesja picia i nietypowa przemiana alkoholu inna niz u większości ludzi to choroba kontroli uzależnienie psychiczne i fizjologiczne silna wola nie ma tu zastosowania wiem o tym bo nim jestem znam setki takich jak ja znam żony alkoholików też czyli mnóstwo powtarzających się takich historii w jeden schemat.Prawie zawsze jest tak samo nie łudź się że u Ciebie jest wyjątkowo a Ty jesteś silniejsza to złudzenie nie jesteś to jest zaprzeczenie rzeczywistości.
Możesz iść na Al anon to kobiety w sytuacji takiej jak Twoja dostaniesz tam wsparcie jak sobie poradzić ale nikt Ci nie powie jak Twój mąż ma przestać pic i co ty masz zmienić w Sobie by go zadowolić .Ponieważ nie zmienisz swojego męża choćbyś stawała na głowie tak  ciężka to choroba a wielu przyzwyczajonym osobom w takim środowisku wydaje się to takie normalne i że mają na picie wpływ.
Na alkoholizm i z alkoholikiem choruje cała rodzina w pewnym sensie to współuzależnienie bardzo niszczące ludzi zjawisko .

Pomyśl o Sobie nie o nim .

Trzymaj się

Paslawek ma rację, a ja chcę uczulić cię szczególnie na te choroby, których na 100% nabawisz się w tym związku i to nie w starszym wieku, tylko teraz. A masz przecież małe dzieci i musisz być w formie.  Jeśli dopadnie cię np depresja wtedy przekonasz się, jak będzie ci szło opiekowanie się dziećmi. Nie dasz sobie rady, na pijaka też nie będziesz mogła liczyć.
Szkoda, że ten facet tak się wykoleił, ale niestety czasem tak bywa. Nic na to nie porządzić. Trwając przy nim, tak naprawdę będziesz utrwalała w nim nałóg, bo on nie będzie miał motywacji do pracy nad sobą. Jeśli go zostawisz, to szansa dla niego istnieje, albo osiągnie dno ostateczne, albo wypłynie i coś jeszcze z tego człowieka będzie.

12

Odp: Alkohol i trudny związek.

Ale czyja to.wina, że ciągle z tym osobnikiem  jesteś ? Przeanalizowaliscie to sobie, masz j7z pełną świadomość tego że twój partner jest złym człowiekiem. Masz już świadomość że marnuje Ci życie i zmarnuje życie twoich dzieci.
I co robusz ? Dalej z nim jesteś. Bo ? Bo jestem cholernym samolubem i zamiast zadbać faktycznie o dobro dzieci to ja wole dbac o to aby na zewnątrz wszystko wyglądało ladnie. Tworze iluzję  aby nikt.obcy nie mógł nic złego powiedzieć. A że faktycznie maluchy będą przeżywać piekło? Że w.dorosłym życiu nie będą w stanie stworzyć normalnych związków? Że będą nieszczęśliwe cale swoje życie ? To mnie nie obchodzi bo wymaga ode mnie jakiegoś wysiłku.
A na dodatek przyszłam tutaj być poklepana po główce jaka to ja biedna jestem a okazuje się, ze mnie krytykują.

Tak, to Ty jesteś.winna. To ty od 8 lat z nim jesteś mimo tego jaki jest. Ty z nim masz 2 dzieci mimo tego jaki jest. Ty dalej chcesz z nim być mimo tego jaki jest.

To twoja wina

13

Odp: Alkohol i trudny związek.
ja86 napisał/a:

Ale czyja to.wina, że ciągle z tym osobnikiem  jesteś ? Przeanalizowaliscie to sobie, masz j7z pełną świadomość tego że twój partner jest złym człowiekiem. Masz już świadomość że marnuje Ci życie i zmarnuje życie twoich dzieci.
I co robusz ? Dalej z nim jesteś. Bo ? Bo jestem cholernym samolubem i zamiast zadbać faktycznie o dobro dzieci to ja wole dbac o to aby na zewnątrz wszystko wyglądało ladnie. Tworze iluzję  aby nikt.obcy nie mógł nic złego powiedzieć. A że faktycznie maluchy będą przeżywać piekło? Że w.dorosłym życiu nie będą w stanie stworzyć normalnych związków? Że będą nieszczęśliwe cale swoje życie ? To mnie nie obchodzi bo wymaga ode mnie jakiegoś wysiłku.
A na dodatek przyszłam tutaj być poklepana po główce jaka to ja biedna jestem a okazuje się, ze mnie krytykują.

Tak, to Ty jesteś.winna. To ty od 8 lat z nim jesteś mimo tego jaki jest. Ty z nim masz 2 dzieci mimo tego jaki jest. Ty dalej chcesz z nim być mimo tego jaki jest.

To twoja wina

Bez takich tekstów do dziewczyny. Ona wie, że jest po części winna. Na pewno nie raz o tym myślała. Tu nie chodzi o głaskanie po główce, ale też nie o napadanie na kogoś. Oczywiście należy uświadomić konsekwencje i dobrze jest czasami dostać kubeł zimnej wody, ale nie w takiej barbarzynskiej postaci.
Ja w bardzo bliskiej rodzinie mam przykład gdzie udało się wygrać z nałogiem. Ludzie przecież to też nie jest tak, że pojawia się przeszkoda w związku i już trzeba zabierać manatki i uciekać. Nie na tym też polega miłość. Owszem jest to trudne, cholernie. Faktem jest też, że alkoholik musi uświadomić sobie sam swój problem, ale niektórzy tutaj na każdy problem w związku reagują od razu okrzykiem "uciekaj" (!) sika do umywalki (uciekaj) zdradził (uciekaj). Wiadomo są sytuacje nie do podwazenia typu związki przemocowe i tutaj nie mam nic do dodania, ale alkoholizm dotyka tak wielu ludzi, nikt nie wie czy kiedyś nie dotknie kogoś z nas. Często przecież udaje się z tego wyjść. Trzeba postawić ultimatum, odejść jak nic się nie zmienia i to jest ok, ale uważam że trzeba spróbować najpierw namówić na terapię, rozmawiać, ostatecznie dać czas sobie i wyprowadzić się do rodziny by alkoholik był sam z problemem i zobaczył powagę sytuacji. Jest tyle różnych sytuacji w życiu, rozumiem, że tu większość jest idealnych. To ja poproszę takiego net-faceta któremu w życiu na niczym się noga nie powinela.
Żeby było jasne to nie jestem za tym by się męczyć jeśli człowiek nie widzi nadzieji i jest strasznie źle, jest przemoc i różnice nie do pogodzenia, ale jeśli dwoje ludzi żyje razem wiele lat, łączą ich dzieci, miłość i szacunek to problem nawet takiego ciężkiego kalibru jak alkohol czy zdrada jest to pokonania. Nie ma ludzi idealnych ani takich małżeństw chyba że na instagramie czy fb.

14

Odp: Alkohol i trudny związek.
LullyMilly napisał/a:

Trzeba postawić ultimatum, odejść jak nic się nie zmienia i to jest ok, ale uważam że trzeba spróbować najpierw namówić na terapię, rozmawiać, ostatecznie dać czas sobie i wyprowadzić się do rodziny by alkoholik był sam z problemem i zobaczył powagę sytuacji. Jest tyle różnych sytuacji w życiu, rozumiem, że tu większość jest idealnych. To ja poproszę takiego net-faceta któremu w życiu na niczym się noga nie powinela.

Autorka już dała ultimatum, facet się zaszył i nic z tego nie wynikło. Nie dawaj jej kolejnej nadziei, czas na kopa, niestety - może nie w takich słowach, jak pisze ja86, ale niestety ma rację.

Kochana Autorko - czas na zderzenie się z rzeczywistością, tzw. baranek w ścianę i zmiana toku myślenia. Może i jesteś winna niektórych sytuacji, ale trudno, mleko się rozlało. Czas na powycieranie tego rozlanego mleka, żeby się dzieci na nim nie poślizgnęły. Trzymam kciuki za odpowiedzialne i mądre decyzje smile

Pomijając właściwości zdrowotne pietruszki, można stwierdzić, że jest ona po prostu smaczna.

15 Ostatnio edytowany przez paslawek (2019-02-24 00:40:51)

Odp: Alkohol i trudny związek.

Z tą winą to też nie jest tak do końca dziewczyna jak napisała to wyszła z dysfunkcyjnej rodziny to bardzo często zaciemnia obraz tego co jest poza tym alkoholicy nie od pierwszego piwa staja się źli ani wszyscy natychmiast pokazują ciemną stronę,ale faktem jest że przez lata picia robimy się coraz gorsi.Kwestia świadomości problemu jest bardzo istotna alkoholik to nie to samo co pijak.Wielu z nas marzyło żeby być pijakami.Nikt też zaczynając pić nie prosił się o taka chorobę nie ma w tym premedytacji.
Ja z pogodnego życzliwego młodego chłopaka  przez 10 lat stałem się podłą zgorzkniałą cyniczną zdradzającą mendą ale nie od razu to postępująca samolubna duchowa choroba Często nie rozumiałem tego co robię bo robiłem nawet rzeczy wbrew sobie kompletnie nieplanowane nie jest to usprawiedliwienie ale świadomy to nie byłem wtedy że to choroba emocji ani nawet nie pamiętałem co jak się stało prawie zerowy kontakt z sumieniem tylko jakieś przebłyski na kacu czy zejściu.Rodzina i moje partnerki stracili panowanie i kontrole nad swoimi emocjami i życiem to poważna sprawa nikt w takim układzie nie robi się lepszy .Ludzie też wykorzystują  i krzywdzą się nawzajem wszystko jest chore.Obie strony nie są trzeźwe przytomne i świadome na pewno nie po równo tylko to marne pocieszenie.Obie strony zaprzeczają długo że jest problem żony zaklinają rzeczywistość z chorego wtsydu i lęku o który się nie prosiły to odcina od świata taka samotność a czas mija.

LullyMilly też masz trochę racji.Spiętrzenie kryzysów i nie pomaganie w unikaniu konsekwencji często przyśpiesza sięgnąć dna ale nie jest to 100% pewna metoda niestety.

16

Odp: Alkohol i trudny związek.
themusik napisał/a:

Skoro wiesz że chłop jest przerąbany to po co ci drugie dziecko?

A co, ma teraz "odzajść"? Twoje pytanie jest mało pomocne.

17 Ostatnio edytowany przez LullyMilly (2019-02-24 00:40:33)

Odp: Alkohol i trudny związek.
paslawek napisał/a:

Z tą winą to też nie jest tak do końca dziewczyna jak napisała to wyszła z dysfunkcyjnej rodziny to bardzo często zaciemnia obraz tego co jest poza tym alkoholicy nie od pierwszego piwa staja się źli ,ale faktem jest że przez lata picia robimy się coraz gorsi.Kwestia świadomości problemu jest bardzo istotna alkoholik to nie to samo co pijak.Wielu z nas marzyło żeby być pijakami.Nikt też zaczynając pić nie prosił się o taka chorobę nie ma w tym premedytacji.
Ja z pogodnego życzliwego młodego chłopaka  przez 10 lat stałem się podłą zgorzkniałą cyniczną zdradzającą mendą ale nie od razu to postępująca samolubna duchowa choroba Często nie rozumiałem tego co robię bo robiłem nawet rzeczy wbrew sobie kompletnie nieplanowane nie jest to usprawiedliwienie ale świadomy to nie byłem wtedy że to choroba emocji ani nawet nie pamiętałem co jak się stało prawie zerowy kontakt z sumieniem tylko jakieś przebłyski na kacu czy zejściu.Rodzina i moje partnerki stracili panowanie i kontrole nad swoimi emocjami i życiem to poważna sprawa nikt w takim układzie nie robi się lepszy .Ludzie też wykorzystują  i krzywdzą się nawzajem wszystko jest chore.

LullyMilly też masz trochę racji.Spiętrzenie kryzysów i nie pomaganie w unikaniu konsekwencji często przyśpiesza sięgnąć dna ale nie jest to 100% pewna metoda niestety.

Jak to u Ciebie się ułożyło, że przestałes pić? Mój wujek bardzo mi bliski nie pije od 10 lat, cały czas jeździ na spotkania AA. Alkohol zrobił z niego okropnego człowieka i jego żona wiele lat była bezsilna. Zdobyła się na odwagę i pewnego dnia powiedziała że już dłużej nie da rady (mieli malutkiego synka) i chce żeby się wyprowadził. Wrócił do domu rodzinnego gdzie poszedl w ciąg który trwał około 2 tygodnie, doszło do tego że próbował wyskoczyć przez okno z 2 piętra, rodzina wezwała karetkę i zawiezli go na oddział. Na drugi dzień żona przyjechała z synem i on wtedy dostał olśnienia. Obiecała że będzie go wspierać jeśli skończy z nałogiem. Ukończył terapię i do dziś nie pije. Jest dumnym niepijacym alkoholikiem. Jego żona go bardzo kochała i kocha nadal. Tworzą bardzo silna parę. A nie było łatwo bo sam alkohol swoją drogą, ale on zrobił kupę długów które potem razem splacali długi czas, zrobił jej mnóstwo przykrości słowami i brakiem wsparcia. Teraz jest innym człowiekiem,  bardzo wrażliwym na pomoc innym. Dużo o tym gadaliśmy i on mi wiele rzeczy uświadomił.

18 Ostatnio edytowany przez paslawek (2019-02-24 00:57:10)

Odp: Alkohol i trudny związek.

Po kilkutygodniowym ciągu wylądowałem w szpitalu po wypadku straciłem przytomność jadąc samochodem na szczęście nikt oprócz mnie nie ucierpiał miałem wtedy 27 lat teraz mam 2 razy tyle 12 lat terapii i 27 lat udziału  w  AA i AN miałem też problem z narkotykami.Zacząłem się leczyć 2 lata wcześniej nie mając jakiś bardzo poważnych konsekwencji (ot taki imprezujący student) ale dla pozoru dla rodziców i dziewczyny po paru miesiącach zrezygnowałem i ruszyłem zaliczyłem przez ten czas prawie wszystko co można a to raptem tylko 2 lata.
Od tamtej pory jestem trzeźwy mam nadzieje .Mam żonę i córkę które nigdy nie widziały mnie pijanego to olbrzymie szczęście chociaż życie to nie romans.

19

Odp: Alkohol i trudny związek.

A mnie ciekawi czym różni się pijak od alkoholika? Pytam serio. Nie odbierajcie tego pytania jako retorycznego, w sensie „bez różnicy”, tylko to pytanie otwarte. Czym oni się różnią?

20

Odp: Alkohol i trudny związek.

Napisałem to w innym temacie https://www.netkobiety.pl/t112733.html myślę że coś Ci podpowie   

- Alkohol powoduje konwersje testosteronu do estradiolu w procesie aromatazy

Wszystko pięknie ,jest jedno ale to co napisałeś odnosi się do osób ,które nie są alkoholikami.
Zespół uzależnienia od alkoholu ma charakterystyczną cechę odróżniająca go od innych typów uzależnień/narkomani.
Oprócz uzależnienia psychicznego i fizjologicznego  (psychiczne uzależnienie nie jest w żadnym stopniu niegroźne)

Mianowicie

" badania wykazują, iż w miarę nadużywania alkoholu następują nieodwracalne zmiany w procesie jego przyswajania i chemicznego rozkładu. W konsekwencji w organizmie alkoholika pojawiają się substancje, których obecności nigdy nie stwierdzono w organizmach ludzi nie uzależnionych. Jedną z takich nietypowych substancji, której obecność w mózgu alkoholików została udokumentowana na podstawie badań, jest związek chemiczny zwany w skrócie THIQ, który powstaje właśnie na skutek nietypowego rozkładu alkoholu w organizmie alkoholików. Substancja ta ma działanie silnego narkotyku. Oznacza to, że po spożyciu choćby niewielkiej ilości alkoholu, pojawia się w mózgu osoby uzależnionej tego typu substancja narkotyczna i domaga się kolejnej porcji alkoholu do swej reprodukcji."


Wiele wskazuje że predyspozycja do wystąpienia tego zjawiska/anomalii ( występuje u ok 15% populacji )  jest genetycznie dziedziczona  ma różne fazy i typy.Tak jak są różne typy picia występujące u alkoholików.Tego żadna siła woli nie zmieni ,
bo jest to choroba utraty kontroli na poziomie organicznym i jest też nieodwracalna na obecnym poziomie medycyny.Jest jeszcze cześć nieoddzielna uzależnienia psychicznego bardzo groźna w skutkach.Do tego alkoholizm często powiązany jest z innymi uzależnieniami "chemicznymi " i tymi typu behawioralnego np hazard ,kompulsywny seks uzależnienie od "miłości" ,pracoholizm itp.
Trudno rozpoznać to  ponieważ alkoholizm ma swoje różne fazy i nie od razu pojawiają się destrukcyjne konsekwencje picia alkoholu.
Na alkoholizm często chorują osoby z różnymi depresjami i zaburzeniami psychicznymi to jeszcze trudniej nieraz rozpoznać.
U alkoholików proces rozkładu przebiega inaczej i nietypowo niż u osób nieuzależnionych a pijących często nawet duże ilości  tzw pijaków.Jest jeszcze zjawisko nazwane "ucieczką w alkohol "- okresowe nadużywanie spowodowane jakimiś przeżyciami to taki rodzaj pijaństwa.

21

Odp: Alkohol i trudny związek.

Hm, nadal mam problem ich rozróżnić. BTW już czytałam Twojego posta w tamtym temacie smile
Powiedzmy np, że ktoś jest pijakiem całe życie, pije często, dużo... np codziennie, upija się. to w prostych słowach... czym on się różni od alkoholika?
Czy zachowaniem? Np znam tzw wesołych alkoholików, nie robią krzywdy, tańczą i śpiewają jak piją... nie robią nic złego po alkoholu. Czy to jest właśnie pijak a nie alkoholik? Pomimo, że pije często i sporo? I nie tylko jak ma doła czy coś tylko taki ma sposób na życie? A mimo to nie ma w sobie agresji i nie ma urojeń?

22

Odp: Alkohol i trudny związek.

Zbyt często mam wrażenie, ze komentujący nie czytają tego co pisze autorka. Maja nakreslony temat pierwszymi zdaniami i rzucają pustymi frazesami jak leci. Jest z facetem 8 (osiem) lat. Były prośby, były groźby, ultimatum, terapia i ... Nie powiem ze nic. Bo była zdrada emocjonalna, prawie fizyczna, picie się poglebilo, w domu jaśnie pan nic nie robi.
Dziewczyna już zmarnowala 8 lat życia z pasozytem ma z nim dwójkę dzieci.
Ile wiec jeszcze musi cierpieć, ile musza zobaczyć jej dzieci abyś uznała ze to wystarczające aby zrezygnować ze związku ?

Problemem nie jest to ze za szybko ze związku rezygnujemy lecz to ze zbyt często tego nie robimy.

Wielokrotnie już powtarzałem i powtórzę znowu. Wy kobiety macie w sobie samodestrukcyjny gen pomagania za wszelka cenę dla misia pysia. I wbrew jakiejkolwiek logice mówicie upokazanie i cierpienia przez wiele wiele lat. Bo mój misio się zmieni. Gdy tego nie robi jesteście wrakiem człowieka, często nienadajacym się do życia w społeczeństwie, wasze dzieci mają już skrzywiona psychikę (dzieci traktujecie bezdusznie i instrumentalnie) a mimo to wy ciągle macie do siebie pretensje, ze to wasza wina bo nie udalo się wam to zmienić.



Teraz do drugiej osoby, która tez ma problemy z czytaniem ze zrozumieniem, autorka wyraźnie pisze ze ma świadomość tego ze przez swojego ojca wraz z siostrami wybrała to co wybrała. Ma wiec pełną świadomość tego co funduje swoim dzieciom

23

Odp: Alkohol i trudny związek.
paslawek napisał/a:

Napisałem to w innym temacie https://www.netkobiety.pl/t112733.html myślę że coś Ci podpowie   

- Alkohol powoduje konwersje testosteronu do estradiolu w procesie aromatazy

Wszystko pięknie ,jest jedno ale to co napisałeś odnosi się do osób ,które nie są alkoholikami.
Zespół uzależnienia od alkoholu ma charakterystyczną cechę odróżniająca go od innych typów uzależnień/narkomani.
Oprócz uzależnienia psychicznego i fizjologicznego  (psychiczne uzależnienie nie jest w żadnym stopniu niegroźne)

Mianowicie

" badania wykazują, iż w miarę nadużywania alkoholu następują nieodwracalne zmiany w procesie jego przyswajania i chemicznego rozkładu. W konsekwencji w organizmie alkoholika pojawiają się substancje, których obecności nigdy nie stwierdzono w organizmach ludzi nie uzależnionych. Jedną z takich nietypowych substancji, której obecność w mózgu alkoholików została udokumentowana na podstawie badań, jest związek chemiczny zwany w skrócie THIQ, który powstaje właśnie na skutek nietypowego rozkładu alkoholu w organizmie alkoholików. Substancja ta ma działanie silnego narkotyku. Oznacza to, że po spożyciu choćby niewielkiej ilości alkoholu, pojawia się w mózgu osoby uzależnionej tego typu substancja narkotyczna i domaga się kolejnej porcji alkoholu do swej reprodukcji."


Wiele wskazuje że predyspozycja do wystąpienia tego zjawiska/anomalii ( występuje u ok 15% populacji )  jest genetycznie dziedziczona  ma różne fazy i typy.Tak jak są różne typy picia występujące u alkoholików.Tego żadna siła woli nie zmieni ,
bo jest to choroba utraty kontroli na poziomie organicznym i jest też nieodwracalna na obecnym poziomie medycyny.Jest jeszcze cześć nieoddzielna uzależnienia psychicznego bardzo groźna w skutkach.Do tego alkoholizm często powiązany jest z innymi uzależnieniami "chemicznymi " i tymi typu behawioralnego np hazard ,kompulsywny seks uzależnienie od "miłości" ,pracoholizm itp.
Trudno rozpoznać to  ponieważ alkoholizm ma swoje różne fazy i nie od razu pojawiają się destrukcyjne konsekwencje picia alkoholu.
Na alkoholizm często chorują osoby z różnymi depresjami i zaburzeniami psychicznymi to jeszcze trudniej nieraz rozpoznać.
U alkoholików proces rozkładu przebiega inaczej i nietypowo niż u osób nieuzależnionych a pijących często nawet duże ilości  tzw pijaków.Jest jeszcze zjawisko nazwane "ucieczką w alkohol "- okresowe nadużywanie spowodowane jakimiś przeżyciami to taki rodzaj pijaństwa.

Czyli alkoholik to człowiek, który pije bo w jego mózgu wytworzyła się substancja silnie uzależniająca która stymuluje alkohol. Dlatego alkoholik który nie pije nie może nigdy nawet umoczyc ust w trunku, prowadzi to do uaktywnienia tej substancji i prowadzi do utraty kontroli. Jest to po części uwarunkowane genetycznie.
Pijak upija się dla chwili relaksu, zapomnienia, z powodu problemów w życiu, na imprezie. Często traci kontrolę, ale nie ma w sobie tej substancji, która powoduje alkoholizm?

24 Ostatnio edytowany przez paslawek (2019-02-24 11:09:40)

Odp: Alkohol i trudny związek.

#LullyMilly - tak w dużym skrócie smile Pozdrowienia dla wujka też smile

#JadziaNieMadzia to nic dziwnego że masz problem ich rozróżnić bo to naprawdę bardzo trudne nawet kiedyś psychiatrzy nie wierzyli że alkoholizm to choroba.
Najprościej chyba to :„pijak mógłby przestać pić, gdyby chciał – alkoholik chciałby przestać pić, gdyby mógł”. Granica między pijaństwem a alkoholizmem jest bardzo cienka i trudno ją dostrzec.Pijany to pijany.Pijacy są różni i alkoholicy są różni tzn i jedni drudzy mają swoje osobowości charaktery itp .Są np wredni pijacy a np alkoholik jest do rany przyłóż lub odwrotnie  Najlepiej to zdiagnozować na terapii.

"Odporność" to te chore emocje,predyspozycja/podatność,konsekwencje/skutki - utrata kontroli obsesja picia zespół odstawienia (np padaczka alkoholowa występuje już nawet u dwudziestoparolatków) wszystko należy brać pod uwagę- to  kwestia warunków indywidualnych osobniczych.

Pijaństwo często bywa szkodliwe a alkoholizm ma bardzo wiele postaci istnieje też wiele stereotypów nt alkoholizmu

np że alkoholik pije codziennie czy nawet upija się codziennie to nieprawda mało który tak pije dosłownie (upija się dzień w dzień  )i to raczej w zaawansowanej fazie.

25

Odp: Alkohol i trudny związek.
ja86 napisał/a:

Zbyt często mam wrażenie, ze komentujący nie czytają tego co pisze autorka. Maja nakreslony temat pierwszymi zdaniami i rzucają pustymi frazesami jak leci. Jest z facetem 8 (osiem) lat. Były prośby, były groźby, ultimatum, terapia i ... Nie powiem ze nic. Bo była zdrada emocjonalna, prawie fizyczna, picie się poglebilo, w domu jaśnie pan nic nie robi.
Dziewczyna już zmarnowala 8 lat życia z pasozytem ma z nim dwójkę dzieci.
Ile wiec jeszcze musi cierpieć, ile musza zobaczyć jej dzieci abyś uznała ze to wystarczające aby zrezygnować ze związku ?

Problemem nie jest to ze za szybko ze związku rezygnujemy lecz to ze zbyt często tego nie robimy.

Wielokrotnie już powtarzałem i powtórzę znowu. Wy kobiety macie w sobie samodestrukcyjny gen pomagania za wszelka cenę dla misia pysia. I wbrew jakiejkolwiek logice mówicie upokazanie i cierpienia przez wiele wiele lat. Bo mój misio się zmieni. Gdy tego nie robi jesteście wrakiem człowieka, często nienadajacym się do życia w społeczeństwie, wasze dzieci mają już skrzywiona psychikę (dzieci traktujecie bezdusznie i instrumentalnie) a mimo to wy ciągle macie do siebie pretensje, ze to wasza wina bo nie udalo się wam to zmienić.



Teraz do drugiej osoby, która tez ma problemy z czytaniem ze zrozumieniem, autorka wyraźnie pisze ze ma świadomość tego ze przez swojego ojca wraz z siostrami wybrała to co wybrała. Ma wiec pełną świadomość tego co funduje swoim dzieciom


Ja się zgadzam z wieloma zdaniami, które napisałeś, ale obarczanie winą autorki pogłębia tylko jej problem. Odnosząc się do naprawiania relacji miałam na myśli to co autorka zrobiła do tej pory w kierunku poprawy. Podejmowała działania by uratować małżeństwo i nie można jej za to winić. Pojawił się problem alkoholu i ona starała się temu zapobiec zamiast uciekać od razu.
Zauważyłam też, że jest grupa osób, które na każdym wątku radzą tylko uciekać niezależnie od problemu i głębszego zrozumienia sytuacji. Czytamy tylko mały fragment z czyjegoś życia, nie mamy możliwości poznać tematu od drugiej strony. Przydałoby się trochę rozważniej dobierac słowa i nie oceniać autorów, a tym bardziej obwiniac, że są w trudnej sytuacji.


Mam w sobie dużo empatii i wiem, że życie jest przewrotne, a ludzie nie są idealni. Zawsze każdego staram się zrozumieć i jestem daleka od oceny kogoś przez pryzmat kilku zdań na forum, a już tym bardziej po kilku początkowych zdaniach jak sugerujesz.

Ale z drugiej strony to w sumie o to chodzi, aby poznać wiele opinii. Czasami będą skrajne, trudne do przyjęcia czy niewygodne, ale to sens pisania tutaj smile

26

Odp: Alkohol i trudny związek.

Problem autorki pogłębia się z każdą kolejna minuta trwania w tym czymś. To już jest jej decyzja. Ona widzi ze to jest zle, ze to jest źle dla jej dzieci. Tu nie chodzi o to aby jej to wytłumaczyć. Ona sama zdaje sobie z tego sprawę. A jednak dalej w tym tkwi. To jest jej wina. Gdyby jeszcze była sama to nawet bym tu nie zaglądał po przeczytaniu pierwszego posta, problem w tym ze funduje takie życie swoim dzieciom. I jeszcze A nie twierdzić, ze o nie dba ... Żenada.


Ale z my musimy bazować tylko i wyłącznie na tym co nam autor przedstawia... Co dopytamy. Jak inaczej chcesz pomoc ? Sama wymyślisz sobie ze jest mi ze w związku lepiej a okazuje się ze jest dużo gorzej bo autor wstydzi się o wszystkim napisać albo na odwrót. Uznasz że jest gorzej a okazuje sie ze autor kłamie. Co nie raz się zdarzalo. Tak czy siak popełniają w ocenie błąd. Ponieważ sama postanowiłam wymyśleć sobie rzeczywistość

27

Odp: Alkohol i trudny związek.

Ja86, łatwo się mówi ale tak właśnie zaprogramowało kobiety społeczeństwo, poprzez kulturę i religie, bazując na ich poczuciu winy i świetego obowiązku. Przeprogramowania tego mocno zakorzenionego przekonania dopiero od niedawna nabrały na sile, więc miej łaskawie odrobinę świadomości o temacie.
A dziećmi to już tak autorki nie zastraszaj. Najłatwiej uderzać w najczulszy punkt, co nie? Tylko to gówno da. Prawda jest taka, że nie wszystkie dzieci alkoholików czy z dysfunkcyjnych domów mają z góry określone problemy. Znam takich ze „złych domów” co świetnie sobie w życiu radzą i cieszą się życiem, tworzą wesołe związki, są przyjaznymi ludźmi, trzymają się (jako rodzeństwo) razem. Normalnie cud. Cud? Znam ludzi z „dobrych domów” co spadli na dno, dorobili się chorób psychicznych typu dwubiegun czy borderline, czy popadli w nałogi a nawet popełnili samobójstwo. Niemożliwe? Środowisko jest również bardzo ważne. I inne rzeczy. Większość domów jest „złych” wg standardów (kultura picia w Pl). Te przypadki o których mowa, że dzieci są naprawdę mega pokrzywdzone to np tam gdzie dochodziło do większych spraw typu gwałt, znęcanie się fizyczne i psychiczne, narkotyki i takie tam. A i nawet z takimi przeżyciami ludzie sobie radzili. A są i tacy co strzelają samobója bo w SZKOLE byli nieakceptowani, a w domu niby wszystko w porządku, może nawet zbyt w porządku i dzieciak zmierzył się z brutalną rzeczywistością na zewnątrz. Nie bądźmy ignorantami! Całego świata nie da się ubrać w jednej regułce „zła matka, zła matka”. No jasne! Jak zwykle zła matka. Na dodatek te regułki są zmienne. Psychologia dzisiaj a dziesiąt lat temu? A jaka będzie za dziesiąt lat? Co jest dobre a co nie? Bez jaj, żeby komuś z takim impetem wchodzić w brudnych butach na teren nie tylko prywatny ale i intymny. To się nazywa kubeł zimnej wody? To zwykła manipulacja, żeby człowiek myślał tak jak ktoś inny chce a nie żeby myślał tak jak sam myśli. Nóż w kieszeni się otwiera.

28 Ostatnio edytowany przez ja86 (2019-02-24 21:15:25)

Odp: Alkohol i trudny związek.

No to teraz pocieszylas. Przecież sa dzieci które miały zasypane dzieciństwo ale wyszły na ludzi ... Tak. Sa. Tylko nie o to chodzi. Chodzi o to aby i miały przyszłość dobra ale i przeszłość. Ale jak już pisałem wiele kobiet dzieci traktuje instrumentalnie. Od przyczyn ciąży (a no może się wtedy zmieni, zostanie ze mną) poprzez wybieranie imienia (a to przecież taaaaakie słodkie) na maskowaniu swoich złych wyborów kończąc (pije, bije, nie robi nic ale ja musze z nim zostać bo dzieci muszą mieć ojca).

Druga kwestia. Ta osoba weszła na forum, opisała swoją sytuację i poprosiła o rady. I takowe dostała. Rady jak wyjsc na prosta, jak nie skrzywdzić swoich dzieci. Tylko w ten sposób sama jeszcze może mieć szczęśliwe życie a jej dzieci wcale nie muszą mieć zmarnowanego dzieciństwa w imię  ... Właśnie może madralinska moralizatorko powiedz nam wszystkim w imie czego ??? W imię  chwilowego parominutowego lepszego samopoczucia?

Czy Ty w ogóle zdajesz sobie sprawę że właśnie działasz jak ta zaprogramowana  przez społeczeństwo religie i kulturę kobieta ? Jeszcze atakujesz mnie i zabraniasz jej odprogramowac. Najlepiej wszyscy rozmawiajmy o miłości o książkach, problemu nie ma, sam się rozwiąże, trzeba czekać, kobieta ma być cierpliwa, niech nikt się nie wtrąca.
DO CHOLERY TOZ TO JEST WLASNIE TO JAK WAS ZAPROGRAMOWANO.

Ale czuć u Ciebie nutkę feminizmu a te niestety nie grzesza rozumem wiec mnie taka postawa nie dziwi. Parę chwytnych haseł z tv i nic więcej.

29

Odp: Alkohol i trudny związek.
JadziaNieMadzia napisał/a:

Ja86, łatwo się mówi ale tak właśnie zaprogramowało kobiety społeczeństwo, poprzez kulturę i religie, bazując na ich poczuciu winy i świetego obowiązku. Przeprogramowania tego mocno zakorzenionego przekonania dopiero od niedawna nabrały na sile, więc miej łaskawie odrobinę świadomości o temacie.
A dziećmi to już tak autorki nie zastraszaj. Najłatwiej uderzać w najczulszy punkt, co nie? Tylko to gówno da. Prawda jest taka, że nie wszystkie dzieci alkoholików czy z dysfunkcyjnych domów mają z góry określone problemy. Znam takich ze „złych domów” co świetnie sobie w życiu radzą i cieszą się życiem, tworzą wesołe związki, są przyjaznymi ludźmi, trzymają się (jako rodzeństwo) razem. Normalnie cud. Cud? Znam ludzi z „dobrych domów” co spadli na dno, dorobili się chorób psychicznych typu dwubiegun czy borderline, czy popadli w nałogi a nawet popełnili samobójstwo. Niemożliwe? Środowisko jest również bardzo ważne. I inne rzeczy. Większość domów jest „złych” wg standardów (kultura picia w Pl). Te przypadki o których mowa, że dzieci są naprawdę mega pokrzywdzone to np tam gdzie dochodziło do większych spraw typu gwałt, znęcanie się fizyczne i psychiczne, narkotyki i takie tam. A i nawet z takimi przeżyciami ludzie sobie radzili. A są i tacy co strzelają samobója bo w SZKOLE byli nieakceptowani, a w domu niby wszystko w porządku, może nawet zbyt w porządku i dzieciak zmierzył się z brutalną rzeczywistością na zewnątrz. Nie bądźmy ignorantami! Całego świata nie da się ubrać w jednej regułce „zła matka, zła matka”. No jasne! Jak zwykle zła matka. Na dodatek te regułki są zmienne. Psychologia dzisiaj a dziesiąt lat temu? A jaka będzie za dziesiąt lat? Co jest dobre a co nie? Bez jaj, żeby komuś z takim impetem wchodzić w brudnych butach na teren nie tylko prywatny ale i intymny. To się nazywa kubeł zimnej wody? To zwykła manipulacja, żeby człowiek myślał tak jak ktoś inny chce a nie żeby myślał tak jak sam myśli. Nóż w kieszeni się otwiera.


Podpisuje się pod każdym słowem. Mam wielu znajomych z bardzo dobrych domów, którzy przez rozpieszczanie i dobrobyt nie nauczyli się stawiać czoła żadnej trudnej sytuacji. Zalamuja się o pierdoly. Piją, cpaja i robią różne głupoty. Mam też wielu znajomych gdzie było bardzo źle bo i bieda i alkoholizm i przemoc. Faktycznie cud. Olsnilo mnie, że oni wcale nie są pokrzywieni. Wdrapali się pazurami do normalnego życia, właśnie szczególnie wśród rodzeństwa obserwuje jak bardzo są zrzyci i odpowiedzialni jeden za drugiego. Mam jeden przykład w głowie gdzie chłopak był w domu z ojczymem który go bił, ale to był dom bardzo destrukcyjny. Nic a nic tam nie było dobrego. Chłopak wychowywał się z potworem i niestety jest jakby opóźniony, pije i bije matkę z którą został sam bo ojczym nie żyje.
Nikt nie chce dla swoich dzieci źle. Sama jestem matka i ja też byłam wychowana w rodzinie z przemocą, a mój mąż w idealnej. I co? To on ma problemy ze sobą nie ja.
U nas na wsi 30 lat temu praktycznie większość dzieci dorastała w domach gdzie był alkohol czy przemoc, taka była niestety codzienność wielu kobiet i ich dzieci.
Oczywiście nie popieram żeby tkwić w takich relacjach ale świetnie to opisalas, że nie ma absolutnie żadnej reguły.

30

Odp: Alkohol i trudny związek.

Ja86, Hau hau hau. Śmieszysz mnie.

Zabraniam Ci odprogramować autorkę? A proszę bardzo... a pytałeś o zgodę? Autorkę, oczywiście. Bo wiesz... nie mnie o zgodę powinieneś pytać.

Coś się czepiałeś czytania ze zrozumieniem... to powiedz mi co to znaczy, gdy ktoś mówi/pisze „szukam zrozumienia”? No, śmiało, pochwał się swoimi pomysłami. Teraz to co odpisałeś na taką prośbę jest... czym? Tak, odwrotnością. Brawo. I mnie jeszcze od feministek wyzywa. Co za typ! A sio!!!

P.S. Ja tam w ogóle nie jestem za związkami, żadnymi. Ale to ja, teraz w tym momencie. Co potem będzie? Kto wie... problemy i tak murowane. Prawie każdy Polak pije ;( Anglicy nie lepsi... Ruscy, Czesi, nawet Azjaci.. wszyscy chleją. Co począć?

31

Odp: Alkohol i trudny związek.

Pierwsza pani problemy ze zrozumieniem czytanego postu mimo iż przed napisaniem posta zostało jej wszystko wyjaśnione.

Z druga Panią kończymy brak jakichkolwiek argumentów skutkują zwykłą chamowa prowadząca do.ifftopa i próba nakrycia problemu innym tematem.

32

Odp: Alkohol i trudny związek.

Dzięki Wam wszystkim za wiadomości. Poczytałam i na prawdę wzięłam do siebie wasze słowa. Mam większą motywacje żeby zadbać o siebie i o swoje dzieci. Nie chce żeby widziały że matka jest nieszczęśliwa. Cały czas gdzieś się wahałam tak jak mówicie „bo to ich tata, bo czasami jest ok, bo ogolnie to nie jest złym człowiekiem itd itp” . Jest mi teraz ciężko bo już postanowiłam że ciągnąć tego nie chce i wydaje mi się że on już też to dostrzegł tak przynajmniej wyglądało z dzisiejszej rozmowy. Tak jak mówiliście w ostatnich postach o wpływie dzieciństwa na przyszłość dzieci to właśnie on jest takim przykładem- z dobrego domu gdzie jego rodzice są przykładnym małżeństwem bez żadnych zawirowań i to mnie zawsze najbardziej dziwiło dlaczego tak bardzo się od nich różni nawet jeśli chodzi o poglądy w najprostszych jak i bardziej skomplikowanych sprawach. Myślałam jeszcze wczoraj bardziej intensywnie nad tą całą sytuacją i doszłam do jeszcze jednego wniosku. Odkad „weszłam w dorosłość” nigdy nie byłam zmuszona jakby sama decydować o sobie, bo zaczęłam się z nim spotykać, potem ślub, dziecko... i to mnie chyba cały czas blokowało a przecież jest tyle osób które żyją same, same wychowują dzieci, wiec dlaczego ja nie mogłabym dać rady? Tymbardziej ze mieszkanie mam swoje. Mam swoje dochody, prawo jazdy. Na dobra sprawę nie muszę być od nikogo uzależniona. Jest mi przykro bardzo to fakt ze tak się to wszystko potoczyło, nie takiego życia chciałam ale kurde starałam się mu i nam pomóc. Ogarnelam trochę swoje emocje na tą chwile i wiem że na niego wpływu już nie mam ale mam na moje przyszłe życie i przede wszystkim na życie moich dzieci. Na tym chce się skupić teraz. Nie chce już ciągłej walki. Mam ogromna nadzieje ze mi się uda. Dzięki Wam wszystkim za odpowiedzi.

33

Odp: Alkohol i trudny związek.

Mamanaplusie, to Twoja ogromna decyzja. Twoja i znacząca. Duży start do samodzielności. Dobrze, że masz zaplecze (pracę, rodzinę?, przyjaciół?). Znam wiele kobiet, które się zdecydowały na ten krok (niektóre od zera, bez zaplecza) i wszystkie sobie radzą. W niektórych przypadkach, niestety rzadkich, taki ruch pomógł również partnerowi się ogarnąć. Czasami nie ma innego wyjścia a o godne życie warto zawalczyć. Trzymam kciuki i pamiętaj, że nie taki diabeł straszny a czyny mówią więcej niż słowa. Dla partnera Twoje odejście powinno być jasnym komunikatem, że tak żyć z nim nie zamierzasz, że się na to po prostu nie zgadzasz. Powodzenia i dużo wiary w siebie!


Ja86, kilka rzeczy, krótko i NA TEMAT.
1). Różnica pomiędzy off-topem a dygresją. Zapoznaj się z tymi pojęciami na własną rękę
2). Moje posty dotyczą kolejno:
-zapytanie jak odróżnić alkoholika od pijaka (jeśli chce się człowiekowi pomóc warto się zapoznać z tematem szerzej). Odpowiedzi dostałam z pierwszej ręki (dzięki Paslawek)
-przykładów z życia DDA, którzy sobie świetnie radzą i rodziców nie obwiniają (a więc obalenie Twojej hipotezy, boli?). Całkowicie na temat, bo o dzieci się tu martwimy najbardziej
-przestrogi dla Ciebie związanej ze zjawiskiem <b> wtórnej wiktymizacji ofiary </b> co zauważyłam uprawiasz namiętnie. Bardzo ważne i bardzo na temat, skoro jesteśmy tu, żeby sobie POMAGAĆ, dać zrozumienie, pokazać alternatywne wyjścia itd a mamy przed sobą osłabioną psychicznie kobietę w trudnej sytuacji życiowej

3). Twoje zarzuty, że jestem feministką, nie umiem czytać ze zrozumieniem i oglądam tv itd to są bzdury zupełnie nie związane z tematem. Teraz wtrącę coś (dygresja). To co robisz nazywa się zasadą lustra. Dzieci mówią „kto się wyzywa sam się nazywa”. Tylko ja się nie łudzę, że to co piszę ogarniesz. Szkoda.

To są moje argumenty. Ty masz wściekliznę. Serio piszę, bez złośliwości, nazywam rzeczy po imieniu smile smile smile

34

Odp: Alkohol i trudny związek.
ja86 napisał/a:

Pierwsza pani problemy ze zrozumieniem czytanego postu mimo iż przed napisaniem posta zostało jej wszystko wyjaśnione.

Z druga Panią kończymy brak jakichkolwiek argumentów skutkują zwykłą chamowa prowadząca do.ifftopa i próba nakrycia problemu innym tematem.


Ależ się doczepiłes. ZWRÓCIŁAM tylko uwagę, że nie należy nikogo winić. Co do słuszności mojego wpisu nie mam wątpliwości. Ja mam obawy, że to Ty nie rozumiesz co czytasz i dorabiasz swoje teorie. Chciałbyś żeby wszyscy Ci wtórowali jakby nie można było mieć własnego zdania. Niektórzy ludzie mają to zacięcie i będą na siłę udowadniać, że mają rację. Czytam ze zrozumieniem i bez wątpienia mam go dużo więcej w sobie.

35

Odp: Alkohol i trudny związek.

Mamanaplusie  gratuluje bardzo trudnej decyzji na którą ma sile naprawdę niewiele kobiet. Życzę dużo wytrwałości w dążeniu do celu. Jest wiele instytucji pomocowych w takich sytuasytuacjach. I nie mowie tutaj o pomocy materialnej. Nie boj zająć do swojego dzielnicowego i z.nim porozmawiać. Zobaczys, że pomoże Ci. Mam też nadzieje że możesz liczyć na najbliższą rodzinę . Trzymaj sie.

Posty [ 35 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Alkohol i trudny związek.

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018