Problem z rodzicami, już nie wiem co mam myśleć. - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Problem z rodzicami, już nie wiem co mam myśleć.

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 39 do 62 z 62 ]

39

Odp: Problem z rodzicami, już nie wiem co mam myśleć.
MATK napisał/a:

(....) Dokładnie, jakby to było moje na papierze to jakby trzeba było to bym ich na podwórko nie wpuścił gdyby zaczęli przesadzać. (...)

O czym marzysz? Przecież warunkiem sprzeciwu jest bycie niezależnym.
Widzisz tylko bieguny, albo podporządkowanie się im, albo zerwanie kontaktu. A przecież między jednym a drugim jest olbrzymi obszar.


Zamiast wymagać od rodziców innego Cię traktowania, stań się niezależny psychicznie. Wtedy będziesz mógł i ich wspierać, gdy tego będą potrzebowali, i utrzymywać z nimi przyjemne kontakty, i mieć i wyrażać swe zdanie, i postawić nieprzekraczalne granice (nie ma to nic wspólnego z niewpuszczaniem na podwórko czy do domu).

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski
Zobacz podobne tematy :

40

Odp: Problem z rodzicami, już nie wiem co mam myśleć.
Wielokropek napisał/a:
MATK napisał/a:

(....) Dokładnie, jakby to było moje na papierze to jakby trzeba było to bym ich na podwórko nie wpuścił gdyby zaczęli przesadzać. (...)

O czym marzysz? Przecież warunkiem sprzeciwu jest bycie niezależnym.
Widzisz tylko bieguny, albo podporządkowanie się im, albo zerwanie kontaktu. A przecież między jednym a drugim jest olbrzymi obszar.


Zamiast wymagać od rodziców innego Cię traktowania, stań się niezależny psychicznie. Wtedy będziesz mógł i ich wspierać, gdy tego będą potrzebowali, i utrzymywać z nimi przyjemne kontakty, i mieć i wyrażać swe zdanie, i postawić nieprzekraczalne granice (nie ma to nic wspólnego z niewpuszczaniem na podwórko czy do domu).

Tylko jak to zrobić żeby stać się niezależnym psychicznie?
Jak ja dalej zastanawiam się co z tym domem, czy zrobić tak jak mówią czyli dokończyć to i zamieszkać tam i dać im kilka miesięcy na przepis czy odpuścić.

Opcja była na początku taka że przepiszą mi to jak najszybciej i wtedy będę remontował, później zaczęli namawiać żebym zaczął remontować bo to dużo pracy itd... zacząłem, to teraz znów mówią że mam skończyć i zamieszkać to wtedy zapiszą jak tam będę mieszkał już i trochę pomieszkam. Cały czas kolejne warunki, że nawet doszło do tego że powiedzieli mi że jak się nie przeprowadzę do określonego czasu to oni to sprzedadzą lub wynajmą... A jak się upomniałem że przecież obiecali mi wcześniej zapisać to stwierdzili że mam wcześniej pomieszkać tam a oni za jakiś czas mi to zapiszą. Cały czas przesuwają ten termin przepisu tego mimo że spełniam kolejne warunki.


Oni są tacy że jak pójdę na swoje do bloku to się odzywać nie będą jakiś czas więc chwilowe zerwanie kontaktu na pewno będzie bo oni się raczej z mojego szczęścia cieszyć nie potrafią.
Ja chce mieć z nimi kontakt itp. ale tak jak piszesz powinny być pewne granice, a nie że oni cały czas mi dyktują warunki.

41 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2019-02-19 15:40:56)

Odp: Problem z rodzicami, już nie wiem co mam myśleć.
MATK napisał/a:

Tylko jak to zrobić żeby stać się niezależnym psychicznie? (...)

Uświadomić sobie (tylko tyle), że jedynie Ty jesteś odpowiedzialny za swe życie i swoje decyzje. Nie tatuś, nie mamusia, nie inne osoby. TY.
Innymi słowy być dojrzałym (nie tylko dorosłym) człowiekiem.
Ty zaś myślisz o tym, jak by mieć korzyści z obu postaw: zależnej i niezależnej. Dylemat trzylatka: jak zjeść ciastko i mieć ciastko?


Oni dyktują warunki, bo znają Cię i wiedzą, że chodzisz na smyczy. A że protestujesz czasem? Koszty uzyskania przychodu.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski
Odp: Problem z rodzicami, już nie wiem co mam myśleć.
MATK napisał/a:

Opcja była na początku taka że przepiszą mi to jak najszybciej i wtedy będę remontował, później zaczęli namawiać żebym zaczął remontować bo to dużo pracy itd... zacząłem, to teraz znów mówią że mam skończyć i zamieszkać to wtedy zapiszą jak tam będę mieszkał już i trochę pomieszkam. Cały czas kolejne warunki, że nawet doszło do tego że powiedzieli mi że jak się nie przeprowadzę do określonego czasu to oni to sprzedadzą lub wynajmą... A jak się upomniałem że przecież obiecali mi wcześniej zapisać to stwierdzili że mam wcześniej pomieszkać tam a oni za jakiś czas mi to zapiszą. Cały czas przesuwają ten termin przepisu tego mimo że spełniam kolejne warunki.

Zawsze możesz zaproponować umowę cywilno-prawną, że jak nie przepiszą domku do określonego czasu to zwrócą tobie nakłady (materiały+robocizna) poniesione na remont. Inaczej nie pchaj się z kasą bo będziesz zakładnikiem.

Nie ma co się kłócić, spokojnie (ale twardo) przedstaw swoje warunki. Niech sami decydują.

43 Ostatnio edytowany przez Beyondblackie (2019-02-19 17:18:04)

Odp: Problem z rodzicami, już nie wiem co mam myśleć.

Na Twoim miejscu przestałabym się łudzić co do tego, że jest możliwe posiadanie tego domu i dorosła niezależność. Pomijając fakt, że ja wątpię, że oni Ci go kiedykolwiek przepiszą- po prostu będą przesuwać daty i wymagania, tak, że będziesz latał jak darmowy robotnik na folwarku swoich rodziców.

Zresztą dla Ciebie samego była by dobra separacja, jakoże masz już własną rodzinę i bycie na swoim jest normalne. I niech się obrażą. Ty potrzebujesz postawić granice. Bo jak na razie, to oni Cię po prostu szantażują, a Ty tym szantażom ulegasz.

Zwyczajny, Ty mu proponujesz przepychanki, które skończą się wyłącznie awanturami. Dopóki Autor nie POKAŻE rodzicom, że ma w nosie ich gierki i się wynosi do własnego mieszkania (choćby i wynajętego), doputy będzie trwało przeciaganie liny i machanie marchewką, a on sobie tylko nerwy stera.

44

Odp: Problem z rodzicami, już nie wiem co mam myśleć.
MATK napisał/a:

Opcja była na początku taka że przepiszą mi to jak najszybciej i wtedy będę remontował, później zaczęli namawiać żebym zaczął remontować bo to dużo pracy itd... zacząłem, to teraz znów mówią że mam skończyć i zamieszkać to wtedy zapiszą jak tam będę mieszkał już i trochę pomieszkam. Cały czas kolejne warunki, że nawet doszło do tego że powiedzieli mi że jak się nie przeprowadzę do określonego czasu to oni to sprzedadzą lub wynajmą... A jak się upomniałem że przecież obiecali mi wcześniej zapisać to stwierdzili że mam wcześniej pomieszkać tam a oni za jakiś czas mi to zapiszą. Cały czas przesuwają ten termin przepisu tego mimo że spełniam kolejne warunki.


Oni są tacy że jak pójdę na swoje do bloku to się odzywać nie będą jakiś czas więc chwilowe zerwanie kontaktu na pewno będzie bo oni się raczej z mojego szczęścia cieszyć nie potrafią.

Co do urywania kontaktu, to tak naprawdę nie wiesz, jak będzie na pewno; na razie sam siebie tym straszysz. A nawet jeśli... nie poodzywaja się jakiś czas..i co z tego? Dlaczego Tobie ma zalezec na kontakcie z rodzicami bardziej niż im z Tobą? W tym momencie caly czas jesteś na etapie, ze oni ci mowia, namawiają, naciskają, a ty się temu poddajesz. To nie jest doroslosc i niezaleznosc. Uzywaja tego domu na razie do wywierania naciskow, a ty się emu poddajaesz. A niech sprzedadzą, albo wynajmą, no to co?

45

Odp: Problem z rodzicami, już nie wiem co mam myśleć.

Macie rację, muszę to zmienić i nie przejmować się aż tak nimi...
Postaram się myśleć o sobie i nie ulegać im, a co zrobią z domem to zrobią, ale postawię im jasno że do danego czasu mają się określić gdyż wtedy będę szukał sobie czegoś innego i przestanę brać ten dom pod uwagę.

46

Odp: Problem z rodzicami, już nie wiem co mam myśleć.

Nie. Nie musisz niczego zmieniać. Możesz. To istotna różnica, także w motywacji.
Ze starań zrezygnuj, bo to tylko mydlenie sobie oczu. Podejmij decyzję. To istotna różnicą, także w motywacji.

Postanowiłeś dać im kolejną ostatnią szansę i zagrozić, że albo przepiszą dom, albo... przestaniesz brać dom pod uwagę. Czyli... nic nie zmieniłeś w swoim myśleniu.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

47

Odp: Problem z rodzicami, już nie wiem co mam myśleć.
MATK napisał/a:

Macie rację, muszę to zmienić i nie przejmować się aż tak nimi...
Postaram się myśleć o sobie i nie ulegać im, a co zrobią z domem to zrobią, ale postawię im jasno że do danego czasu mają się określić gdyż wtedy będę szukał sobie czegoś innego i przestanę brać ten dom pod uwagę.

Jeżeli faktycznie chcesz być dorosły, to przestań uczestniczyć w gierkach swoich rodziców. Szantażując ich fochem ciągle im udowadniasz, że Twoje czyny są zależne od ich reakcji, i zaczyna się znowu machanie marchewką za którą latasz.

Ja tam bym zaczęła szukać mieszkania z żoną i postawiła ich przed faktem dokonanym: "Mamo, tato, chcemy być na swoim i wynajęlismy własne mieszkanie. Wyprowadzamy się dnia xyz i możecie nas odtąd odwiedzać pod takim a takim adresem. Dziękujemy wam za waszą gościnność."

Tylko mnie się wydaje, że Ty jesteś za bardzo zastrachany, żeby to zrobić.

48 Ostatnio edytowany przez santapietruszka (2019-02-21 14:09:56)

Odp: Problem z rodzicami, już nie wiem co mam myśleć.
Beyondblackie napisał/a:

Tylko mnie się wydaje, że Ty jesteś za bardzo zastrachany, żeby to zrobić.

Albo jednak bardzo chciałby mieć ten dom, bo zawsze to lepiej niż małe mieszkanie... takie wrażenie odnoszę. Zamiast się spiąć, kupić mieszkanie i pokazać, ile jest się wartym, to - a może jednak jeszcze raz im powiem, a może to, a może tamto... a może się poddadzą i jednak ten dom dostanę?

Pomijając właściwości zdrowotne pietruszki, można stwierdzić, że jest ona po prostu smaczna.

49

Odp: Problem z rodzicami, już nie wiem co mam myśleć.
santapietruszka napisał/a:

Albo jednak bardzo chciałby mieć ten dom, bo zawsze to lepiej niż małe mieszkanie... takie wrażenie odnoszę. Zamiast się spiąć, kupić mieszkanie i pokazać, ile jest się wartym, to - a może jednak jeszcze raz im powiem, a może to, a może tamto... a może się poddadzą i jednak ten dom dostanę?

No, niby lepszy dom niż mieszkanie, ale logicznie myśląc, nawet MAKT wie, że im sie nie opłaca mu go przepisać. Przecież jest jasnym jak na dłoni, że używają go jako kartę przetargową w wywieraniu nacisku na syna. Jakby z dobroci serca ten domek mu chcieli dać, to juz by to dawno temu zrobili, a nie urządzali jakieś gierki w skakaniu przez kolejne poprzeczki.

Dla zdrowia psychicznego siebie i swojej rodziny, przecięłabym ten taniec chochoła jednoznacznie, wynajmująć własne mieszkanie.

50

Odp: Problem z rodzicami, już nie wiem co mam myśleć.
Beyondblackie napisał/a:

Dla zdrowia psychicznego siebie i swojej rodziny, przecięłabym ten taniec chochoła jednoznacznie, wynajmująć własne mieszkanie.

No otóż to, ale Autor mimo że niby się z tym zgadza, to jednak kombinuje big_smile A powody mogą być różne big_smile

Pomijając właściwości zdrowotne pietruszki, można stwierdzić, że jest ona po prostu smaczna.

51

Odp: Problem z rodzicami, już nie wiem co mam myśleć.
santapietruszka napisał/a:
Beyondblackie napisał/a:

Tylko mnie się wydaje, że Ty jesteś za bardzo zastrachany, żeby to zrobić.

Albo jednak bardzo chciałby mieć ten dom, bo zawsze to lepiej niż małe mieszkanie... takie wrażenie odnoszę. Zamiast się spiąć, kupić mieszkanie i pokazać, ile jest się wartym, to - a może jednak jeszcze raz im powiem, a może to, a może tamto... a może się poddadzą i jednak ten dom dostanę?

Wiadomo że lepiej mieć dom, ale jednak wolę mieć święty spokój a w tym domu nie będę go miał.

Beyondblackie napisał/a:
santapietruszka napisał/a:

Albo jednak bardzo chciałby mieć ten dom, bo zawsze to lepiej niż małe mieszkanie... takie wrażenie odnoszę. Zamiast się spiąć, kupić mieszkanie i pokazać, ile jest się wartym, to - a może jednak jeszcze raz im powiem, a może to, a może tamto... a może się poddadzą i jednak ten dom dostanę?

No, niby lepszy dom niż mieszkanie, ale logicznie myśląc, nawet MAKT wie, że im sie nie opłaca mu go przepisać. Przecież jest jasnym jak na dłoni, że używają go jako kartę przetargową w wywieraniu nacisku na syna. Jakby z dobroci serca ten domek mu chcieli dać, to juz by to dawno temu zrobili, a nie urządzali jakieś gierki w skakaniu przez kolejne poprzeczki.

Dla zdrowia psychicznego siebie i swojej rodziny, przecięłabym ten taniec chochoła jednoznacznie, wynajmująć własne mieszkanie.

Też do takiego wniosku doszedłem że jakby chcieli to by to dawno zrobili...

santapietruszka napisał/a:
Beyondblackie napisał/a:

Dla zdrowia psychicznego siebie i swojej rodziny, przecięłabym ten taniec chochoła jednoznacznie, wynajmująć własne mieszkanie.

No otóż to, ale Autor mimo że niby się z tym zgadza, to jednak kombinuje big_smile A powody mogą być różne big_smile

Nie kombinuje, mam chyba lekko zepsutą psychikę że tak wyszło jak wyszło i bardzo się tym przejmuję.
Masz rację, tak będzie najlepiej zrobić.
Muszę zmienić nastawienie psychiczne do rodziców bo dotychczas przejmowałem się każdym ich słowem i najlepiej będzie jak przestanę tak robić i nie będę im wierzył w kolejne ich obietnice.

Wewnątrz doskonale wiem, że najlepiej dla mnie i dla żony będzie znaleźć sobie mieszkanie i żyć w spokoju a nie użerać się dalej z tą sytuacją która do niczego nie prowadzi tylko do dalszych nerwów i gierek, ale po co to nie wiem, nie rozumiem dlaczego oni nie potrafili zachować się fair i zrobić tak jak obiecali na początku.

Pozdrawiam i dziękuje za rady, poszukam mieszkania i postawię sprawę jasno...

Odp: Problem z rodzicami, już nie wiem co mam myśleć.
MATK napisał/a:

Tylko jak to zrobić żeby stać się niezależnym psychicznie? (...)

Zacząć od uniezależnienia się materialnego (przestać brać pod uwagę obiecany dom) i zdystansowania się fizycznego (wyprowadzić na tyle daleko, by toksycznym rodzicom nie chciało się nachodzić Ciebie i żony).

- Odżałuj wydane pieniądze, spokój i zdrowie są warte o wiele więcej.
- Przestań inwestować w ten dom. Postawa Twoich rodziców pozwala sądzić, że tylko wpędzą Cię w większe koszty i problemy (jeśli wprowadzisz się bez zapisu, a oni kiedyś każą Ci się wynieść albo sami z żoną będziecie mieli dość, dojdą Wam wydatki związane z kolejną przeprowadzką itd.).
- Nowego adresu nie ukrywaj przed nimi, ale też nie wyrywaj się z zapraszaniem ich (wbrew temu, co ktoś tu radzi). Odwiedzą Was raz czy drugi, wtedy przekonacie się, czy goszczenie ich dobrze Wam robi.
- Skup się na relacji z żoną, słuchaj jej sugestii. Z porównania Waszych rodzin wynika, że związek z Tobą w jakimś sensie ją unieszczęśliwił. Twoja żona raczej nie ma poczucia bezpieczeństwa i stabilizacji, skoro nie wiecie, na czym właściwie stoicie i jak to się potoczy dopóki „władzę” nad przyszłością mają Twoi niesłowni rodzice.
- Zajmij się wiciem gniazda rodzinnego bez oglądania się na nich. Nie odmawiaj koniecznej pomocy, lecz nie bądź na każde zawołanie. Jeśli masz problem z odmawianiem, nie odbieraj telefonów, w razie potrzeby mogą napisać sms-a, a Ty będziesz miał czas na rozważenie, czy naprawdę Cię potrzebują i jak ewentualnie odmówić lub na jakich warunkach zgodzić się.
- Jeśli będą odwracać kota ogonem i robić wymówki z powodu „porzuconego” domu, nie wahaj się ucinać takie wypowiedzi. Przygotuj się zawczasu, obmyślcie z żoną jak im zamykać usta w takich sytuacjach.

Podobnie nie przejmuj się przytykami, jakie pojawiły się tutaj w odpowiedziach. Nie wyważa się otwartych drzwi, więc skoro miałeś obiecany dom i to od własnych rodziców, niby dlaczego miałbyś z góry wypiąć się na taką okazję? Byłeś naiwny i nie od razu wyciągnąłeś naukę z przeszłości, ale to nie powód, żeby Ci dokopywać.

Alleluja i do przodu. Powodzenia.

Wyrażam swoje zdanie, nie wchodzę w czcze dyskusje.

53

Odp: Problem z rodzicami, już nie wiem co mam myśleć.

2_koniec_świata, nie sugerowałam, że ma ich zapraszać z otwartymi ramionami na pierwszą parapatówkę. Chodziło mi raczej o to, że dobrze jest dać adres i nowy telefon by nie tworzyć dodatkowych wontów i powodów do obrazy majestatu.

Odp: Problem z rodzicami, już nie wiem co mam myśleć.

Beyondblackie, ludzie pokroju rodziców Autora zwykle mają wonty w każdych okolicznościach. Dlatego jestem za stosowaniem rozwiązań, które mogą wydawać się bezduszne, ale na dłuższą metę przynoszą więcej pożytku niż szkody. Autor i jego żona mają prawo odpocząć psychicznie, a trzymanie jego rodziców na dystans może dać seniorom do myślenia i zmotywować do lepszego traktowania go, gdy już się wyfukają i stwierdzą, że to przestało robić na nim wrażenie.
Pozdrawiam.

Wyrażam swoje zdanie, nie wchodzę w czcze dyskusje.

55

Odp: Problem z rodzicami, już nie wiem co mam myśleć.
2_koniec_świata napisał/a:

Beyondblackie, ludzie pokroju rodziców Autora zwykle mają wonty w każdych okolicznościach. Dlatego jestem za stosowaniem rozwiązań, które mogą wydawać się bezduszne, ale na dłuższą metę przynoszą więcej pożytku niż szkody. Autor i jego żona mają prawo odpocząć psychicznie, a trzymanie jego rodziców na dystans może dać seniorom do myślenia i zmotywować do lepszego traktowania go, gdy już się wyfukają i stwierdzą, że to przestało robić na nim wrażenie.
Pozdrawiam.

Starsi ludzie tak maja, dom to dla nich forma zabezpieczenia na starosc. Dopóki go mają mogą go spienieżyc i miec na zabezpieczenie starosci. Obawiają sie sytuacji gdy podarują dom autorowi, on go wyremontuje i sprzeda, wyprowadzi sie daleko a oni zostana na starośc bez pieniedzy i bez opieki ze strony syna. Co zrobic? Porozmawiac, sprawic aby obie strony ujawniły swoje prawdziwe intencje.

Odp: Problem z rodzicami, już nie wiem co mam myśleć.

foggy, jak się ma takie obawy, to się nie obiecuje gruszek na wierzbie. Poza tym chyba Ci umknęło, że jest jeszcze córka tych rodziców. Której zresztą bez robienia problemów przepisali działkę budowlaną - no to w pierwszej kolejności powinni oczekiwać wsparcia z jej strony, niech się odwdzięcza :-) Jeśli będą takie roszczenia, Autor przynajmniej na jakiś czas może czuć się zwolniony z „powinności synowskich”, gdyż niejako spłacił je wydanymi tysiącami złotych oraz pracą własnych rąk, dzięki czemu ich chałupa zyskała na wartości i tym bardziej nie muszą bać się braku pieniędzy na starość.
Pozdrawiam.

Wyrażam swoje zdanie, nie wchodzę w czcze dyskusje.

57 Ostatnio edytowany przez Marata (2019-02-23 08:32:35)

Odp: Problem z rodzicami, już nie wiem co mam myśleć.

MATK, po pierwsze Twoi rodzice Cię wykorzystują i uważają, że dom jest świetnym narzędziem, dzięki któremu mogą wykorzystywać Ciebie i Twoją żonę dalej.
Jeżeli nie odpuścisz sobie tego domu, to dalej będą mieli wpływ na Ciebie i Twoją żonę, a dodatkowo Twój żal o stracone pieniądze będzie psuł atmosferę w Twojej rodzinie.

Oni Ci nie przepiszą tego domu. To jest ich własność i mogą zrobić z nią, co chcą a Ty nie masz do niej żadnych praw. Więc układaj sobie życie tak, jak by nie było tej opcji w ogóle. Kupcie sobie z żoną mieszkanie i urządzajcie się bez rodziców. Jeżeli na przyszłość doszło by do opcji przepisywania czegokolwiek na Ciebie, to nie rezygnuj z własnego mieszkania, bo znowu zostaniecie zrobieni w bambuko. Mieszkanie zawsze można komuś wynająć albo odsprzedać.

Ja bym tak zrobiła - układała bym sobie wszystko w ten sposób, jak by rodziców nie było.

58

Odp: Problem z rodzicami, już nie wiem co mam myśleć.

I tu widac brak stanowczosci autora. Jak juz rodzice poruszają temat to syn sie pyta: " kiedy mozemy pojsc do notariusza", na nastepny dzien mowi " umowilem nam natariusza na srode". Jesli rodzice sie wycofają to ma odpowiedz, obiecanki o domu to takie miłe słówka abu rozmowa byla przyjemna. Nie bez powodu jest powiedzonko " kuj zelazo póki gorące". Autor czeka ze to rodzice wezmą go za reke zaprowadzą do notariusza, do przepiszą, opłaty za notariusza popłacą i to wszystko z ich inicjatywy? Rodzicom na tym nie zalezy, autorowi zależy z takiej inicjatywy ja tu nie widziałem. Łatwiej mu zerwać kontakt z rodzicami niż sprobować wykazac włssną inicjatywy. Jak rodzice na umowione spotkanie do notariusza nie przyjdą to autor kasy nie straci a sytuację bedzie miał jasną.

59

Odp: Problem z rodzicami, już nie wiem co mam myśleć.

Foggy, Ty chyba nie czytasz ze zrozumieniem.

MAKT jest od lat przez rodziców kontrolowany i manipulowany, a ten dom wykorzystują po to by taki stan kontynuuować. Tu nie ma co wykazywać inicjatywy, bo siła jest tylko i wyłącznie po ich stronie- oni mogą mu machać tym domem przed nosem do us*anej śmierci by się nie wyłamywał z szeregu i robił za chłopa pańszczyźnianego.

Jedynym wyjściem jest opuszczenie tej sytuacji i pójście na swoje.

60 Ostatnio edytowany przez żyworódka (2019-02-23 10:46:51)

Odp: Problem z rodzicami, już nie wiem co mam myśleć.

Ja rozumiem, że wolałbyś mieszkać w domu,  a nie w bloku. Blok to "klatka", brak przestrzeni
,  tym bardziej,  że dotychczas ją miałeś. Rodzice nie traktują równo swoich dzieci, z oczywistą szkodą dla ciebie.
Uważam, że 10000 tys. wydanych na remont budynku, to nie jest mała kwota dla małżeństwa na dorobku. Powinieneś mieć  wszystkie rachunki za zakup materiałów i zrobić kalkulacje wykonanych prac. Jeżeli rodzice sprzedadzą ten budynek, to możesz źądać zwrotu poniesionych kosztów za materiały i za robociznę, ponieważ standard mieszkania się podniósł.            Jest takie przysłowie: kochajmy się  jak bracia,  a liczmy się  jak żydzi.

"Ludzi poznajemy w momencie, kiedy sytuacja jest dla nich trudna, wtedy pokazują prawdziwą twarz" - przeczytane na forum

61

Odp: Problem z rodzicami, już nie wiem co mam myśleć.

Moim zdaniem popełniłeś błąd na początku.Zainwestowaleś kasę ,czas,siły,i nie masz gwarancji czy to otrzymasz.I jeszcze szantaż.Trzeba było wszystkie szczegóły dogadać na początku.Teraz mają gotowy,wyremontowany domek,a Ty możesz mieć walizkę na wycieraczce.Nie chce być werdna,i stawiać sprawy na ostrzu noża,ale jak masz faktury-to  podliczaj koszty.W razie sytuacji podbramkowej-może spróbuj zarządać zwrotu poniesionych kosztów.
Dlaczego dokładać do nieswojego,ze swojej kieszeni.?

62

Odp: Problem z rodzicami, już nie wiem co mam myśleć.
olka6628 napisał/a:

Dlaczego dokładać do nieswojego,ze swojej kieszeni.?

Powiem ci, jak rodzice często to tlumaczą, - sugerują, ze przecież kiedyś (!) i tak to będzie twoje, wasze. No nieładnie jest nie wierzyc rodzicom..
I wiele dzieci ( i początkowo ich malzonkow) się na to nabiera.

Autor zamilkl, przez co odnoszę wrazenie, ze nic w tej sytuacji się nie zmienilo, jakos mało przekonujący był jego ostatni post - "no musze, sprubuje...", a  wieści o konkretnych działaniach brak.

Zaczynam wspolczuc zonie, nie będzie miała lekko w takiej sytuacji.

Posty [ 39 do 62 z 62 ]

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Problem z rodzicami, już nie wiem co mam myśleć.

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018