Ukochana odeszła mam wyrzuty sumienia nadal ją kocham - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Ukochana odeszła mam wyrzuty sumienia nadal ją kocham

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 9 ]

Temat: Ukochana odeszła mam wyrzuty sumienia nadal ją kocham

Witam, dużo się oczytałem tego forum na podobne tematy i postanowiłem sam napisać o moim przypadku bo już sam nie daje sobie rady... ponad rok temu poznałem wspaniałą dziewczynę, fajnie nam się rozmawiało, mieliśmy dużo wspólnych tematów bardzo mi się podobała, marzyłem o tym, żeby ze mną była, ale wtedy nie wydawało mi się to realne, dzieli nas 12 lat różnicy ja 32 ona 20, a jednak udało! Byłem prze szczęśliwy! Obiecałem sobie, że nigdy jej nie skrzywdzę, będę dbał o nią jak tylko potrafię, po poprzednim nieudanym związku długo przeżywałem, gdyż jestem bardzo uczuciowy i mocno się angażuję, ale również jestem bardzo zazdrosny i wybuchowy co mi bardzo przeszkadza i wiem, że to mnie zgubiło... ale do rzeczy! Ona od ósmego roku życia mieszkała z rodzicami w Anglii, tutaj ma babcię do której przyjechała i tu się poznaliśmy, miała cały wolny rok zanim postanowiła pójść na studia, znalazła tu pracę w drogerii oczywiście cały czas ją w tym wspierałem odbierałem wieczorami z pracy odwoziłem bezpiecznie do domu co weekend gdzieś zabierałem ją do restauracji to już była taka nasza tradycja, nie miała nałogów, nie piła, nie paliła, nie lubiła imprez wszystko tak samo jak ja co mnie bardzo cieszyło, planowaliśmy przyszłość, idealnie dogadywaliśmy się w sexie, dostała tu mieszkanie po prababci do remontu, pożyczyłem jej mamie pieniądze na spłatę kredytu za remont, z jej rodzicami dogadywałem się idealnie, byliśmy dwa razy u nich w Anglii na weekend, wszytko jak w bajce, jacy wtedy byliśmy szczęśliwi! Postanowiła pójść tutaj w Polsce w naszym mieście na studia, zapytałem tylko czy między nami nic się nie zmieni jak tam pójdzie, czy nie zmieni mnie na młodszego itp ona zapewniała mnie, że nie ma takiej opcji! Że chce mieć tam tylko jedną szczerą przyjaciółkę i nikt jej więcej nie jest potrzebny do szczęścia bo przecież ma mnie, tak mówiła, Cieszyłem się bardzo, ale dalej miałem obawy... wstawiliśmy wspólne zdjęcia na portale społecznościowe jacy jesteśmy szczęśliwi itp, cały czas prawiłem jej komplementy jak ona mi się podoba jaka jest inteligentna i dojrzała, seksowna i, że chcę z nią spędzić resztę życia, ona to samo mi mówiła, że tylko ja do końca co by się nie stało, że nikt i nic nas nie rozdzieli! Zawsze pisaliśmy sobie gdzie idziemy, co robimy, żeby nikt się o nikogo nie musiał martwić. Niestety wszystko się zaczęło, gdy poszła na studia... wsiąkłą w grupkę, w której byli też chłopaki, zaczęły się z nimi wyjścia podczas przerw w zajęciach na kawę czy jedzenie co prawda były też tam jej koleżanki one trzy i ich trzech, nigdy nie było problemu, żeby mi odpisała czy odebrała telefon a przy nich oddzwaniała i odpisywała nie raz po godzinie, zaczęły się kłótnie między innymi o nich, zawsze miała nas na tapecie w telefonie i nagle gdy ją odebrałem z ich wspólnego wyjścia zauważyłem, że zmieniła tapetę na jakieś kwiatki, strasznie się zdenerwowałem i powiedziałem jej co o tym myślę, że mam podejrzenia, że coś jest nie tak skoro nie odbiera ode mnie, nie odpisuje gdy jest z nimi tylko po dłuższym czasie i zmienia nagle tapetę z dnia na dzień, ona odpowiedziała mi, że to jej sprawa, że ta jej się bardziej podoba itp niestety wtedy wybuchłem i powiedziałem kilka niecenzuralnych słów za dużo pod jej adresem... ona spanikowała, wystraszyła się, ja się opamiętałem co zrobiłem i zacząłem ją przepraszać a ona powiedziała, żebym dał jej spokój bo musi to sobie przemyśleć, nie odpuściłem, zatrzymałem ją, żeby się pogodzić jakoś ją udobruchałem odprowadziłem pod drzwi i przeprosiłem za swoje zachowanie, miałem ogromne wyrzuty sumienia za to co zrobiłem, nie mogłem spać, że tak ją skrzywdziłem, że się mnie przestraszyła... dodam, że od początku studiów zaczęła się leczyć na depresję, mówiła, że jest to spowodowane rozłąką z mamą, starałem się ja wspierać jak tylko mogłem, ale w jeden dzień miała dobry humor w drugi była oschła, oziębła a ja nie potrafiłem tego zrozumieć i się o to czepiałem... starałem się ją zrozumieć, być miły, nawet gdy ona była, agresywna pisząc, że się o wszystko czepiam i wypytuję, tłumaczyłem jej, że robię to z troski o nią bo się martwię, cały czas miałem przed oczami to jak ją zwyzywałem... nie panowałem nad tym... zrobiłem to pod wpływem emocji... ale to mnie nie tłumaczy... wiem, że i tak nie powinienem... dlatego od tamtej pory, gdy jej obiecałem, że to się nie powtórzy obchodziłem się z nią jak z jajkiem, żeby aby czegoś nie odpowiedniego jej nie powiedzieć. Kilka dni potem pojechaliśmy do niej do mieszkania, starałem się być miły, czuły i kochany ona naglę się rozpłakała i powiedziała mi, że ją chyba zabije... pierwsza moje zapytanie było w tym momencie czy mnie zdradziła, odparła, że nie tylko, że od miesiąca pali papierosy... załamałem się bo przecież wcześniej zapewniała, że nigdy tego świństwa do ust nie weźmie i wiedziała jaki mam do tego stosunek, dwa tygodnie wcześniej mówiła mi, że koleżanki namawiają ją, żeby zapaliła, ale ona im kategorycznie odmówiła a teraz przyznała się, że pali od miesiąca... i że to było spowodowane tym, że miała myśli samobójcze i dlatego musiała zapalić, zawsze jej mówiłem, że gdy ma takie myśli to niech do mnie dzwoni o każdej porze dnia i nocy a ja w kilka minut przyjadę do niej, powiedziałem jej, żeby to jak najszybciej rzuciła póki się jeszcze w to nie wciągnęła a ona na to, żebym dał jej czas i wtedy powiedziałem nie potrzebne słowa, że moje byłe dla mnie rzucały... ona wpadła w szał uderzyła mnie w twarz, złapałem ją za ręce i powiedziałem, że przepraszam i żeby się uspokoiła ona w tym momencie zaczęła mnie kopać i kazała wypie...... z jej domu! Oczywiście nie wyszedłem, zostałem bo chciałem załagodzić całą sytuację i bałem się o nią, uspokoiliśmy się we dwoje powiedziałem, że dam jej czas na rzucenie palenia ona na to, że ok ale, że będzie też palić przy mnie i żebym się nie czepiał jej o to, ja jej na to, że zna mój stosunek do tego i że nie lubię jak kobieta pali tym bardziej przy mnie, że mi to przeszkadza ona nagle wyszła z domu, że niby do sklepu i po chwili wróciła, kupiła mi kanapki i poszła na balkon a ja za nią zauważyłem, że otwiera nową paczkę i zaczyna palić, zezłościłem się bardzo wyrzuciłem jej tą paczkę przez balkon a ona wpadła w szał wysypała z torebki baletki chciała je zażyć ale jej wyrzuciłem pobiegła do kuchni chwyciła za nóż i zagroziła, że sobie zrobi krzywdę objąłem ją i zabrałem nóż po czym ona mi powiedziała, że z nami koniec, że wcale nie jestem taki dobry w łóżku jak zawsze mówiła itp strasznie mnie to zabolało nie wiem co mi odbiło skaleczyłem się tym nożem w brzuch gdy go jej odbierałem zaraz po tych słowach, które tak zabolały... ona się opamiętała, zaczęła płakać powiedziała jak bardzo mnie kocha, że powiedziała to tylko po to, żeby mnie zabolało w zemście i wezwała pogotowie zabrali mnie do szpitala, przyjechała policja wypytywali się mnie jak to było, czy to przez nią czy jak oczywiście ją broniłem powiedziałem, że ostrzyłem nóż i się skaleczyłem a ona zeznała, że sam się dźgnąłem przez moją chorobliwą zazdrość... potem przyjechała po mnie do szpitala zabrała, znowu powiedziała, że ona już tego nie chce bo są takie akcje itp. ja na to żebyśmy doszli do porozumienia, że szkoda tego związku i żebyśmy się oboje opamiętali, zgodziła się odwiozłem ją do domu i pożegnaliśmy się czule, na drugi dzień napisała jak się czuję, pisaliśmy w ciągu dnia normalnie jak zawsze na trzeci dzień przestała się odzywać, nie odpisywała nie odbierała, nie wiedziałem co się dzieje martwiłem się, poszedłem pod jej uczelnie, żeby porozmawiać ona wyszła z koleżankami i kolegami i przy koleżance powiedziała, że się mnie boi, że nie chce ze mną rozmawiać i poszły... dzwoniłem, pisałem i w nerwach i na spokojnie byle się spotkać i porozmawiać zablokowała mnie na fb instagramie snapchacie byłem w szoku... pisałem codziennie wieczorami, żebyśmy się spotkali, porozmawiali, wyjaśnili wszystko ona odpisała, żebym dał jej czas bo musi odpocząć od tego wszystkiego i sie odezwie gdy będzie na to gotowa ok zgodziłem się ale pisałem jej codziennie z tęsknoty jak bardzo ją kocham jak mi na niej zależy itp nie wydzwaniałem, prosiłem tylko, żeby mi obiecała, że przez ten czas nikt inny nie zajmie mojego miejsca obiecała mi to, po dwóch tyg nie wytrzymałem z tęsknoty, poszedłem pod uczelnie ona szła, wystrojona z papierosem z tymi kolesiami i koleżankami odciągnąłem ją na bok i ze łzami w oczach zapytałem czy nadal mnie kocha i kiedy się spotkamy porozmawiać odpowiedziała, że tak i żebym nie naciskał na rozmowę, że sama się odezwie, zgodziłem się, ale potem napisałem jej smsa, że mi się to nie podoba, że ja to tak przeżywam a ona się zachowuje jak gdyby nigdy nic i jakby to jeszcze jej na rękę było, że chodzi wystrojona z papierosem itp odpisała mi, że to koniec ja oczywiście pisałem, żeby mi to powiedziała w oczy, żebyśmy się spotkali i porozmawiali na spokojnie a ona przestała odpisywać... potem pisałem codziennie jak mi na niej zależy itp. nagle po tygodniu zauważyłem od kolegi z profilu, że jakiś typ dał jej serduszko pod zdjęciem na fb, napisałem do niego, że czego chce od mojej dziewczyny itp a on na to, że ona podobno jest wolna i nie ma chłopaka od roku czasu, że poznali się na tinderze i piszą od tygodnia! Dostałem cios w serce... wysłał mi jej profil,  ich rozmowy, buziaczki itp z tego czasu gdzie ja do niej pisałem, że tęsknię, ze chcę to naprawić a z nim buziaczki już sobie wysyłała... dowiedziałem się również, że w tym czasie zaczęła chodzić na imprezy domówki itp gdzie zawsze mi mówiła, że to nie jej świat... Znowu poszedłem pod uczelnie, wyszła po zajęciach sama zapytałem czemu to zrobiła a ona na to, że jest wolna, że jej wolno i żebym zniknął z jej życia i że ją nie obchodzi to, że przeżywam, że mogłem wcześniej pomyśleć i nie odwalać nie kłócić się z nią o głupoty, zdenerwowałem się i powiedziałem co o niej myślę wraz z wyzwiskami nie wytrzymałem... napisałem do jej mamy, że tak się zachowała, że ona tez mnie okłamała zamiast mi pomóc i żeby oddała mi pieniądze które jej pożyczyłem, odpisała, że odda w swoim czasie i że jej córka jest wolna i może robić co chce i nie ma zamiaru ze mną już dyskutować... co mnie bardzo zdziwiło bo zawsze mieliśmy z jej mamą super kontakt, targały mną emocje, nie mogłem sobie miejsca znaleźć, po tygodniu wysłałem jej kwiaty z przeprosinami za moje zachowanie nie odezwała się... wyleciała na święta do rodziców do UK,, chciałem zrobić jej niespodziankę i polecieć do niej na sylwestra z kwiatami jednak gdy na to wpadłem nie było już biletów i po jakiś dwóch tyg od tej akcji po jej powrocie do Polski pojechałem do niej osobiście z kwiatami jednak mi nie otworzyła... zostawiłem bukiet na wycieraczce, zero odzewu, po kilku dniach zobaczyłem od kolegi z profilu na instagramie, że ona już jest z innym! Wypisywałem jej, że jak mogła tak szybko wejść w drugi związek jak tak zapewniała mnie, że albo ja albo nikt mimo wszystko, że jak już wolałaby być sama ale zero odzewu... zabolało mnie to strasznie... nie mogłem spać po nocach, jeść, pracować, normalnie funkcjonować, cały czas o tym myślałem, miałem myśli samobójcze i ogromne wyrzuty sumienia, że to z mojej winy rozpadł się ten związek... teraz przyszło mi wezwanie do prokuratury, postawiono mi zarzuty, że przez cały nasz okres związku zmuszałem ją do seksu, gwałciłem, znęcałem się psychicznie i fizycznie, jestem załamany... bo nigdy nic takiego nie miało miejsca! Na szczęście mam wszystkie nasze smsy zdjęcia, świadków, że między nami się układało a przeciwko mnie zeznawali jej rodzice koleżanki z uczelni i ten jej nowy fagas! Ja nie mogę w mojej pracy być karany! Tym bardziej za coś czego nie zrobiłem! Nie rozumiem tego jak osoba, która zapewniała o swojej miłości może robić takie rzeczy! Nie wiem czy chodzi tu o te pieniądze które pożyczyłem jej mamie czy boi się, że rozwalę jej obecny związek, ale ja bardzo ją kocham i mam ogromne wyrzuty sumienia, że to przez moją chorobliwą zazdrość zniszczyłem ten związek... nie mogę sobie z tym poradzić, mam depresję, myśli samobójcze... przecież byliśmy taką kochającą się parą a teraz ona oskarża mnie o takie rzeczy....

Pomóżcie!

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Ukochana odeszła mam wyrzuty sumienia nadal ją kocham

Mi podczas czytania Twojego postu zaczęło szybciej bić serce ze strachu. Przypomniałes mi o moim ex, który robił mi podobne rzeczy. Kontrola - pod nazwą troski i zapewniania mi bezpieczeństwa. Wpadanie w zlosc, gdy nie odpisywalam przez dłuższy czas. Wysyłanie kwiatów pol roku po zerwaniu. Uderzenie na każdym możliwym portalu mimo blokad. Autoagresja, gdy sie klocilismy. Przyjezdzanie pod szkole, gdy nie chcialam miec kontaktu z nim. TO JEST TOKSYCZNE.
Nie wiem..Ty jesteś tak mocno nieświadomy swoich zachowań? Tego jak to wpływa na drugiego czlowieka? Moim zdaniem powinienes koniecznie skorzystac z terapii i zwrocic wolność swojej byłej dziewczynie. Niszczysz jej życie. Sobie tez.

"Byliśmy nazbyt pogrążeni w wizji tego, co nasza kultura miłością nazywa, z jej pieśniami i poematami - a co tak naprawdę miłością nie jest; co więcej: stanowi jej przeciwieństwo. Jest żądzą, kontrolą, posiadaniem. Jest manipulacją, strachem i niepokojem, a to na pewno nie jest miłość"

D. Opolski:
"I klęska może być zwycięstwem, jeśli przyjdzie w porę"

3

Odp: Ukochana odeszła mam wyrzuty sumienia nadal ją kocham

Wcale nie dziwię się Twojej byłej dziewczynie.
Zachowujesz się, jak świr.

Robisz awantury o jakieś błahostki i nie panujesz nad swoją agresją. Totalnie ją kontrolujesz na każdym kroku i nie pozwalasz mieć jakichkolwiek znajomych bo jesteś zazdrosny. Stosujesz szantaż emocjonalny a teraz dodatkowo nękanie. Narzucasz się jej, mimo, że jasno i wyraźnie zakomunikowała, że nie chce Cię już widzieć. Skarżysz się do mamusi na jej dorosłą córkę...

Wyciągnij wnioski z tego związku, popracuj nad sobą, idź na terapię i zostaw tę dziewczynę w spokoju. Ona ma prawo układać swoje życie po swojemu i bez Ciebie.
Przestań ją nękać. Przestań ją nachodzić. Przestań ją straszyć Twoim świrowatym zachowaniem.

4

Odp: Ukochana odeszła mam wyrzuty sumienia nadal ją kocham

Ale ja nadal ją kocham bardzo kocham nie potrafie bez niej żyć nie potrafie sobie z tym poradzic wiem jakie bledy popelnilem i wiem ze juz ich nie popelnie ona tez byla o mnie zazdrosna mielismy taki uklad ze wszystko sobie mowilismy najgorzej zabolalo ze zerwala kontakt kazala mi czekac a za plecami umawiala sie z innym a teraz podala mnie do prokuratury ze niby zmuszalem ja do seksu itp jak mam smsy gdzie sama pisala ze bylo jej cudownie i chce wiecej ze mnie tak kocha itp

5

Odp: Ukochana odeszła mam wyrzuty sumienia nadal ją kocham

Mezczyzna, 32lata robi awanture swojej dziewczynie, bo ustawila na telefonie tapete w kwiatki zamiast ich wspolnego zdjecia...

Powinienes isc na terapie. Zachowujesz sie jak nastolatek, nie jak dorosly i dojrzaly mezczyzna.
Ona moze spotykac sie z kim chce. A Ty zachowujesz sie jak psychol.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

6

Odp: Ukochana odeszła mam wyrzuty sumienia nadal ją kocham

Zrobiłeś jej bardzo dużą krzywdę .
Mówię Ci to jako ofiara ( tak, ofiara ) takiego mężczyzny .

Facet, z którym byłam robił to samo . Musiałam od razu odpisywać, od razu odbierać. Jak tylko nie zrobiłam tego to krzyk, wyzwiska, awantury , potem doszła też przemoc fizyczna.
Nie mogłam spotykać się z koleżankami , nie mogłam wejść na facebooka, nie mogłam wejść na instagrama - bo on jest zazdrosny .

Jeśli jesteś rozsądny to proszę Cię, daj tej dziewczynie spokój, a sam idź na terapię i ratuj siebie .

7

Odp: Ukochana odeszła mam wyrzuty sumienia nadal ją kocham
zakochanyyy napisał/a:

Ale ja nadal ją kocham bardzo kocham nie potrafie bez niej żyć nie potrafie sobie z tym poradzic wiem jakie bledy popelnilem i wiem ze juz ich nie popelnie ona tez byla o mnie zazdrosna mielismy taki uklad ze wszystko sobie mowilismy najgorzej zabolalo ze zerwala kontakt kazala mi czekac a za plecami umawiala sie z innym a teraz podala mnie do prokuratury ze niby zmuszalem ja do seksu itp jak mam smsy gdzie sama pisala ze bylo jej cudownie i chce wiecej ze mnie tak kocha itp

No trudno. Już koniec waszego związku. Układ o mówieniu sobie wszystkiego to jakiś niewolniczy układ. Po co mówić sobie wszystko? To zajmuje przecież strasznie dużo czasu, pomijając, że jest to zwyczajnie niezdrowe. Jesteście odrębnymi jednostkami, nie stapiacie się w jedność poprzez wejście w związek. Nie będziesz mieć udanego związku bez porządnej psychoterapii albo jakiejś totalnej rewolucji myślenia.
Jedyne co możesz zrobić to obronić siebie w sądzie. Choć prawdą jest, że ją nękałeś.

"Byliśmy nazbyt pogrążeni w wizji tego, co nasza kultura miłością nazywa, z jej pieśniami i poematami - a co tak naprawdę miłością nie jest; co więcej: stanowi jej przeciwieństwo. Jest żądzą, kontrolą, posiadaniem. Jest manipulacją, strachem i niepokojem, a to na pewno nie jest miłość"

D. Opolski:
"I klęska może być zwycięstwem, jeśli przyjdzie w porę"
Odp: Ukochana odeszła mam wyrzuty sumienia nadal ją kocham

Hm, tak czytam i tak kochasz jak kobieta pierwszy raz smile w taki totalnie odjechany sposób, całkiem niezdrowy ale ta wiedza zazwyczaj przychodzi z doświadczeniem. Mnóstwo złych ruchów wynikających prawdopodobnie ze sposobu myślenia a nie chęci znęcania się nad dziewczyną... aczkolwiek pod to to podchodzi. Może Twoja nieświadomość ma na to wpływ. Nie wiem. Trochę jak nastolatek.

Jedna rada: dać dziewczynie odetchnąć, dać jej spokój, dać się jej rozwijać, spełniać marzenia, poznawać różnych chłopaków, zdobywać doświadczenie.

9

Odp: Ukochana odeszła mam wyrzuty sumienia nadal ją kocham
zakochanyyy napisał/a:

powiedziała, że się mnie boi, że nie chce ze mną rozmawiać

Sądzę, że w tym zdaniu zawarte jest wszystko czego Ty uparcie nie przyjmujesz do wiadomości. Czy naprawdę tak trudno zrozumieć i uszanować, że ona NIE chce z Tobą rozmawiać, potrzebuje czasu, odpocząć, przypuszczalnie poukładać sobie myśli i zastanowić się co dalej?

Nie chce mi się Twojego posta rozkładać na czynniki pierwsze, napiszę tylko, że powinieneś zdać sobie sprawę, że to co robisz jest przemocą emocjonalną, na tym etapie podciągnęłabym to również pod stalking.

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj smile 
Dzieląc się swoją opinią zawsze pamiętaj, że po drugiej stronie siedzi drugi człowiek. Hejt może ranić!

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz."

Posty [ 9 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Ukochana odeszła mam wyrzuty sumienia nadal ją kocham

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018