Nie potrafię żyć - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Nie potrafię żyć

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 21 ]

Temat: Nie potrafię żyć

Witam
Postanowiłam tutaj napisać, bo po raz kolejny straciłam sens życia i nie potrafie juz wierzyć, że kiedyś będzie lepiej, to jest dla mnie za trudne, nie mam już sił. Od 9 roku życia byłam wykorzystywana seksualnie przez pracownika rodziców i trwało to do momentu, aż nie opuściłam rodzinnego domu, wielokrotnie szukałam pomocy dla siebie i słyszałam tylko deklarację słowne po czym i tak byłam odrzucana. Gdy już tracilam nadzieję poznałam swoją lekarz prowadząca, która bardzo pomogła mi stanąć na nogi, a późnej załatwiła mi mieszkanie w Ośrodku Interwencji Kryzysowej. Rodzice od dziecka stosowali wobec mnie przemoc fizyczną i psychiczną i też dzięki wsparciu Pani doktor i terapeutce podczas interwencji policji postanowiłam założyć rodzica niebieska karte i wtedy w maju 2018 uwolnilam się z domu. W tym czasie chodziłam na terapie indywidualnie i oczekiwałam na termin terapii grupowej na oddziale, którą odbywałam od 19 lipca do 12 października. Po opuszczeniu oddzialu, dostałam zalecenie powrotu za 1,5 miesiąca na kolejną terapie, w czasie oczekiwania przyjęcia na oddział, wróciłam na terapie indywidualną, jednak w połowie listopada złamałam kontrakt, który zawarlam z terapeutka, że nie będę mieć zachowań autodestrukcyjnych, było mi na tyle głupio i nie poinformowałam jej o tym, że nie dotrzymalam słowa. Mój stan psychiczny od tamtej pory się pogorszyl, zaczęłam mieć omamy wzrokowe i słuchowe, czuje dużo strachu przed samą sobą, mam myśli i zamiary samobójcze. 2 stycznia tego roku trafiłam na oddział, ale tym razem ta terapia była dla mnie męcząca. Każdego dnia starałam się uciec przed swoimi myślami i samą sobą, opuszczalam oddział i przebywałam na terenie szpitala do późnego wieczora z dala od innych. Czułam lęk i napięcie, gdy ktoś się mnie zapytał jak się czuję, wtedy od razu musiałam uciekać, zeby się pociąć albo poddusić, po to, by się ukarać za swoje istnienie. Przebywając na oddziale, dowiedziałam się, że odbyła się grupa robocza i komisja postanowiła wycofać rodzica niebieska kartę, tylko dlatego że jestem od nich odizolowana. Załamałam się, bo znów się zawiodłam na ludziach i jak zwykle wszystko idzie pomysli moich rodziców. Poinformowałam o tym swoją lekarz, ale ona się do mnie nie odezwała, co wywołało u mnie ogromne poczucie winy, że tak naprawdę to ja jestem wszystkiemu winna i nie zasługuje na żadną pomoc. W piątek już nie wytrzymałam i wypisalam się na wlasne żądanie z oddzialu, uznałam że jestem dla każdego problemem i muszę zniknąć stąd raz na zawsze. O tym także poinformowałam swoją lekarz, która odezwała się do mnie, ale nie do końca uwierzyła w to, że opuścilam oddział na własne żądanie, napisałam jej wtedy, że naprawdę podjęłam taką decyzje i juz mnie tam nie ma i od tamtej pory znow się do mnie nie odezwala. Staram sie ją zrozumieć, bo przeciez to ja, ją w końcu zawiodłam i się wypisałam, a to było oczywiste że sobie nie poradzę nie mając żadnej pomocy i wsparcia. Nie oczekuje już pomocy innych i nawet jej nie chce. Chce tylko się dowiedzieć dlaczego, moje życie to pasmo kar i porażek? Dlaczego jestem nikim, bezwartosciowym nikomu niepotrzebnym balastem ? Jestem tylko problemem dla innych. Nie mam juz w swoim życiu nikogo, co tylko utwierdza mnie w tym że sama sobie jestem winna i nie zasługuje na to by żyć.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Nie potrafię żyć

Bardzo przykre. Na pewno nie jesteś bezwartościowa. Masz pecha w życiu :-(.  Ale wiesz co, nie zawsze musi tak być.

Wygląda na to, że w tej chwili potrzebujesz terapii, być może leków. Nie odrzucaj profesjonalnej pomocy, bo potrzebujesz jej.  Inaczej raczej sobie nie poradzisz i nikt pewnie nie będzie w stanie Ci pomóc. Nie poddawaj się tak łatwo. Jeśli sobie poradzisz z tą sytuacją, to doświadczenie wzmocni Cię to na przyszłość.

Też miałam przemoc w domu. Dwie moje siostry rozchorowały się psychicznie. Tylko jedna się leczy, bo w tamtym czasie została zmuszona do tego.  Wyszło jej to na dobre. Druga nie podjęła leczenia (tzn kiedyś zaczęła terapię, ale się wycofała). Od tego czasu jej sytuacja bardzo się pogorszyła (w każdym aspekcie). Żyje jakimiś fantazjami na temat tego czemu los się na nią uwziął, ma jakieś schizy, nie jest w stanie samodzielnie żyć i fantazjuje na temat śmierci. Nie idź tą drogą.

Sens życia znajdziesz w swoim czasie, ale nie trać nadziei, daj sobie pomóc i pracuj w terapii.

3

Odp: Nie potrafię żyć

Czy mówiłaś rodzicom o tym co robił ten pracownik? Dużo piszesz o poczuciu winy, ale przed wszystkim winni są ci którzy Cię krzywdzili. To oni zasługują na karę a nie Ty. Myślę, że najlepiej będzie jeśli napiszesz do swojej terapeutki o tym że nie udało Ci się dotrzymać danego słowa. Ludzką rzeczą jest upadać, ale trzeba powstać i iść dalej. Napisz jej o tym o czym tu napisałaś, że chcesz zacząć od nowa i że będziesz się starać ze wszystkich sił.

4

Odp: Nie potrafię żyć
Dzast0895 napisał/a:

Witam
Postanowiłam tutaj napisać, bo po raz kolejny straciłam sens życia i nie potrafie juz wierzyć, że kiedyś będzie lepiej, to jest dla mnie za trudne, nie mam już sił. Od 9 roku życia byłam wykorzystywana seksualnie przez pracownika rodziców i trwało to do momentu, aż nie opuściłam rodzinnego domu, wielokrotnie szukałam pomocy dla siebie i słyszałam tylko deklarację słowne po czym i tak byłam odrzucana. Gdy już tracilam nadzieję poznałam swoją lekarz prowadząca, która bardzo pomogła mi stanąć na nogi, a późnej załatwiła mi mieszkanie w Ośrodku Interwencji Kryzysowej. Rodzice od dziecka stosowali wobec mnie przemoc fizyczną i psychiczną i też dzięki wsparciu Pani doktor i terapeutce podczas interwencji policji postanowiłam założyć rodzica niebieska karte i wtedy w maju 2018 uwolnilam się z domu. W tym czasie chodziłam na terapie indywidualnie i oczekiwałam na termin terapii grupowej na oddziale, którą odbywałam od 19 lipca do 12 października. Po opuszczeniu oddzialu, dostałam zalecenie powrotu za 1,5 miesiąca na kolejną terapie, w czasie oczekiwania przyjęcia na oddział, wróciłam na terapie indywidualną, jednak w połowie listopada złamałam kontrakt, który zawarlam z terapeutka, że nie będę mieć zachowań autodestrukcyjnych, było mi na tyle głupio i nie poinformowałam jej o tym, że nie dotrzymalam słowa. Mój stan psychiczny od tamtej pory się pogorszyl, zaczęłam mieć omamy wzrokowe i słuchowe, czuje dużo strachu przed samą sobą, mam myśli i zamiary samobójcze. 2 stycznia tego roku trafiłam na oddział, ale tym razem ta terapia była dla mnie męcząca. Każdego dnia starałam się uciec przed swoimi myślami i samą sobą, opuszczalam oddział i przebywałam na terenie szpitala do późnego wieczora z dala od innych. Czułam lęk i napięcie, gdy ktoś się mnie zapytał jak się czuję, wtedy od razu musiałam uciekać, zeby się pociąć albo poddusić, po to, by się ukarać za swoje istnienie. Przebywając na oddziale, dowiedziałam się, że odbyła się grupa robocza i komisja postanowiła wycofać rodzica niebieska kartę, tylko dlatego że jestem od nich odizolowana. Załamałam się, bo znów się zawiodłam na ludziach i jak zwykle wszystko idzie pomysli moich rodziców. Poinformowałam o tym swoją lekarz, ale ona się do mnie nie odezwała, co wywołało u mnie ogromne poczucie winy, że tak naprawdę to ja jestem wszystkiemu winna i nie zasługuje na żadną pomoc. W piątek już nie wytrzymałam i wypisalam się na wlasne żądanie z oddzialu, uznałam że jestem dla każdego problemem i muszę zniknąć stąd raz na zawsze. O tym także poinformowałam swoją lekarz, która odezwała się do mnie, ale nie do końca uwierzyła w to, że opuścilam oddział na własne żądanie, napisałam jej wtedy, że naprawdę podjęłam taką decyzje i juz mnie tam nie ma i od tamtej pory znow się do mnie nie odezwala. Staram sie ją zrozumieć, bo przeciez to ja, ją w końcu zawiodłam i się wypisałam, a to było oczywiste że sobie nie poradzę nie mając żadnej pomocy i wsparcia. Nie oczekuje już pomocy innych i nawet jej nie chce. Chce tylko się dowiedzieć dlaczego, moje życie to pasmo kar i porażek? Dlaczego jestem nikim, bezwartosciowym nikomu niepotrzebnym balastem ? Jestem tylko problemem dla innych. Nie mam juz w swoim życiu nikogo, co tylko utwierdza mnie w tym że sama sobie jestem winna i nie zasługuje na to by żyć.

Uporządkujmy:
1. Rodzice stosowali wobec ciebie przemoc fizyczną i psychiczną... To znaczy co? Możesz wyjaśnić?
2. Byłaś wykorzystywana seksualnie przez kogos od 9- tego roku życia, ale jak? Wiem, że to bolesne, ale jednak trzeba powiedzieć. Wykorzystywanie seksualne to jest zarówno oglądanie filmów pornograficznych pod przymusem, jak i gwałt w pelnej wersjii.

5

Odp: Nie potrafię żyć

To gdzie teraz mieszkasz, masz gdzie się podziać, co jeść ?, Pracujesz, czy jeszcze się uczysz?

6

Odp: Nie potrafię żyć

Żyjesz jesteś na tym świecie po coś. Spotkały Cie złe rzeczy ale przetrwałaś. Za co się tak Ciągle karzesz ? Przecież nie zrobiłaś nikomu nic złego. Nie musisz się za nic karać masz prawo żyć jak chcesz. Złamałaś kontrakt z lekarką zdarza się ale jedyną krzywdę jaką tym wyrządziłaś to sobie. Czego od niej chcesz ? Masz jakiś pomysł na to aby twoje życie stało się bardziej znośne ? Co Ci przeszkadzało w tym że ktoś Cie pytał jak się czujesz ? Zwykle ludzie tak pytają aby Cie poznać zrozumieć .

7

Odp: Nie potrafię żyć
Dzast0895 napisał/a:

Chce tylko się dowiedzieć dlaczego, moje życie to pasmo kar i porażek? Dlaczego jestem nikim, bezwartosciowym nikomu niepotrzebnym balastem ? Jestem tylko problemem dla innych.

Nikt za nic Cię nie każe, tylko Ty to tak odbierasz, ale tak faktycznie nie jest!
Sądzę, ze nie spotykają Cie porażki, tylko życiowe lekcje, których być może nie odrabiasz jak należy i dlatego dostajesz kolejne.
Jesteś kimś ważnym, bo skoro jesteś tu na świecie, to jesteś komuś potrzebna i masz jakąś rolę do spełnienia, ale prawdo podobnie tego nie widzisz. Zaślepiona w swoim nieszczęściu, nie dostrzegasz jaka jesteś wartościowa. Problemem jesteś największym sama dla siebie, a inni jedynie próbują Ci pomóc.


Dzast0895 napisał/a:

  Nie mam juz w swoim życiu nikogo, co tylko utwierdza mnie w tym że sama sobie jestem winna i nie zasługuje na to by żyć.

Masz smile . Jezus Cię kocha. Kiedy ostatni raz rosiłaś Go o pomoc? Kiedy zaufałaś Mu i gorliwie się modliłaś o uzdrowienie duszy?

Jeśli się smucisz, to żyjesz przeszłością.
Jeśli się boisz, to żyjesz przyszłością.
Jeśli jesteś spokojny, żyjesz teraźniejszością. Lao Tzu

8

Odp: Nie potrafię żyć

Uporządkujmy:
1. Rodzice stosowali wobec ciebie przemoc fizyczną i psychiczną... To znaczy co? Możesz wyjaśnić?
2. Byłaś wykorzystywana seksualnie przez kogos od 9- tego roku życia, ale jak? Wiem, że to bolesne, ale jednak trzeba powiedzieć. Wykorzystywanie seksualne to jest zarówno oglądanie filmów pornograficznych pod przymusem, jak i gwałt w pelnej wersjii.

1. Odkąd tylko pamiętam rodzice traktowali mnie z pogardą. Ciągle mnie poniżali, szydzili ze mnie, rzadko kiedy zwracali się do mnie po imieniu, zazwyczaj używali wulgaryzmów w moją stronę np.( kurwa, szmata, dziwka itp.).
Jeśli chodzi o przemoc fizyczną, to głównie tata jej stosował. Bił mnie tym co akurat miał pod ręką, paskiem, wężem gumowym, kablem, raz roztrzaskal mi szklaną butelkę na głowie, uznał wtedy że w taki sposób nabije mi odrobinę rozmumu do głowy. Mamie czasem tylko zdarzyło się mnie uderzyć i ja naprawdę wolałam taką formę kary, bo niestety przykre słowa które rodzice kierowali do mnie od dziecka napietnowaly moja psychikę, tak bardzo że ja nie potrafię się pokochać, zawsze czułam się winna temu że rodzice mnie tak traktują.

2. Z początku ten człowiek (pracownik moich rodziców) rozbieral mnie, dotykal i całował po całym ciele, onanizujac się przy tym. Nie podobało mi się to bardzo i któregoś dnia już nie wytrzymałam i powiedziałam rodzicą o tym w jaki sposob ich pracownik mnie dotyka, on akurat był w domu gdy o tym mówiłam. Jednak rodzice mi nie uwierzyli byli wściekli na mnie że mówię takie klamstwa na kogoś dużo starszego od siebie, tata mnie wtedy pobił i razem z mamą zabronili mi mówić o tym innym osobą. On poczuł się wtedy bezkarny i zaczął pozwalać sobie na dużo więcej, gdy tylko stawiałam opór, zmuszal mnie sila i stawał się wobec mnie agresywny, bił mnie, dusil, wiązał, przypalal papierosami i grozil mi ze zabije cala moja rodzine jesli nie bede mu posluszna.
Zgwałcił mnie po raz pierwszy gdy miałam niecałe 14 lat, w momencie kiedy pojawiła się u mnie pierwsza miesiączka. Uznał wtedy, że w koncu powinnam stać się prawdziwą kobietą i w brutalny sposób pozbawił mnie dziewictwa. Przez ponad 2 lata upadlal mnie prawie codziennie, później znów wrócił jego zły dotyk i musiałam to znosić do momentu aż nie opuściłam rodzinnego domu. Dość często po spożyciu alkoholu zdarzało mu się dotykać mnie przy rodzicach i rodzenstwie, ale oni zamiast mnie ochronić woleli się ze mnie nasmiewac. Jak tylko wpadalam w panikę ponizali mnie i krytykowali za moje zachowanie, bo według nich przecież nic złego się nie działo i ja powinnam się cieszyć że jest ktoś kto mnie adoruje w taki sposób...

9

Odp: Nie potrafię żyć

Weź się za sport. To najlepsza terapia, kuracja i sposób na nowy start! U mnie się sprawdziło smile

10

Odp: Nie potrafię żyć

Za co się tak Ciągle karzesz ? Przecież nie zrobiłaś nikomu nic złego. Nie musisz się za nic karać masz prawo żyć jak chcesz. Złamałaś kontrakt z lekarką zdarza się ale jedyną krzywdę jaką tym wyrządziłaś to sobie. Czego od niej chcesz ? Masz jakiś pomysł na to aby twoje życie stało się bardziej znośne ? Co Ci przeszkadzało w tym że ktoś Cie pytał jak się czujesz ? 

Mocno zakorzenione jest we mnie to, że wiele ludzi obiecalo mi pomoc, jednak z czasem woleli uwierzyć moim rodzicą i przez to że czułam się odrzucona przez innych zaczęłam się karać, mając poczucie winy, że to, ze mną jest coś nie tak, że nikt mi nie wierzy. Niczego już nie oczekuje od swojej lekarki i terapeutki, wiem że obie je zawiodłam i wcale nie dziwi mnie to, że zostawiły mnie samą z problemami. Nie mam już żadnego pomysłu na siebie i tak zbyt długo czekałam aż w końcu coś się zmieni w moim życiu, pomimo starań i tak ciągle spotykały mnie porażki. Ile można próbować kochać swoje życie na siłę? Ja tak bardzo siebie nienawidzę, że nie potrafię żyć.
Nie przeszkadzało mi to, że ktoś sie mnie zapytał jak się czuję, tylko uznawalam że nie zasługuje na to, żeby ktoś się o mnie martwił i troszczył, bo jestem złym człowiekiem.

11

Odp: Nie potrafię żyć

Spróbuj zrozumieć, że komuś kto tego nie przeżył trudno sobie wyobrazić ogrom Twojej krzywdy. Może dlatego ktoś mógł Ci nie dowierzać. Czy opowiedziałaś o tym wszystkim lekarce i terapeutce? Nie jesteś złym człowiekiem! Wręcz przeciwnie! Ty nikogo nie skrzywdziłaś, Ty jesteś ofiarą. Nie rezygnuj z terapii, zacznij jeszcze raz.

12

Odp: Nie potrafię żyć
takiwiatr napisał/a:

Spróbuj zrozumieć, że komuś kto tego nie przeżył trudno sobie wyobrazić ogrom Twojej krzywdy. Może dlatego ktoś mógł Ci nie dowierzać. Czy opowiedziałaś o tym wszystkim lekarce i terapeutce? Nie jesteś złym człowiekiem! Wręcz przeciwnie! Ty nikogo nie skrzywdziłaś, Ty jesteś ofiarą. Nie rezygnuj z terapii, zacznij jeszcze raz.

Tak, moja terapeutka i lekarka wiedzą o wszystkim i to dzięki nim zaczęłam wprowadzać w swoim życiu zmiany, bo pewnie bez nich nigdy nie odwazylabym się opuścić rodzinnego domu.
Jednak złamałam ten kontrakt z terapeutką, mialam próbować inaczej rozladowywac swoje napięcie, a nie w autodestrukcyjny sposób.
Lekarka przestała się do mnie odzywać w momencie kiedy napisałam jej, że naprawdę wypisalam się na własne żądanie z oddziału. Nie zrobiłabym tego, gdyby nie chcieli mnie przenieść do grupy z mniejszą intensywnością oddziaływań psychologicznych, a w takiej już byłam na poprzedniej terapii i jak tylko terapeuci zaproponowali mi przeniesienie do tej grupy postanowiłam się wypisać, bo wtedy byłabym tylko na oddziale, a nie pracowalabym terapeutycznie. Niestety nie nadawałam się do terapii w grupie do której byłam przyjęta, ponieważ ciagle byłam wycofana, milczalam, informacji udzielałam jedynie w ramach obowiązkowych rundek otwarcia i zamknięcia. Mówiłam o swoich obawach lekarce jeszcze za nim zostalam przyjeta na oddział, tez jej wspominalam o pogorszeniu się mojego stanu psychicznego, ale ona zapewniała mnie że jak będę na oddziale to się to zmieni, jednak tak się nie stało, zaczęłam się czuć tylko gorzej.
Nadal nie jestem przystosowana do życia, w momencie kiedy opuściłam rodzinny dom, czuje się jak dzikie zwierzę, które było od zawsze więzione i nagle zostaje wypuszczone z klatki i nie wie co robić. W domu byłam traktowana jak intruz, kiedy przerwałam swoje milczenie i zaczęłam szukać pomocy dla siebie u innych, sprzeciwiłam się rodzicą i zostalam przez nich odrzucona, ukarali mnie za moje nieposłuszeństwo tym, że nie mogłam z nimi jeść wspólnych posiłków, spędzać świat i czasu razem z nimi. Nigdzie nie wolno było mi wychodzić z domu, ciągle musiałam wykonywać obowiązki domowe i na gospodarstwie, gdybym tego nie robiła, byłabym surowo ukarana. Zawsze czułam się gorsza od innych, dlatego się izolowalam i przez to nie mam w swoim życiu nikogo kto po prostu by był, źle się z tym czuję, bo ja nie potrafię żyć dla samej siebie.
Nie wiem jak miałabym znów zacząć terapie, nie chce się nikomu narzucać i obarczac kogoś swoimi problemami.

13

Odp: Nie potrafię żyć

Nie chodzi o narzucanie się i obarczanie. Lekarze i terapeuci są po to żeby leczyć. Twoja historia jest wyjątkowo bolesna i trudno oczekiwać że od razu będą efekty. Porozmawiaj z lekarzem i terapeutką, powiedz że chcesz spróbować jeszcze raz. I tak już dużo zrobiłaś dla siebie odchodząc z domu, zrób następne kroki, dobrze?

14

Odp: Nie potrafię żyć

To nie był pierwszy raz kiedy złamałam kontrakt, który podpisałam z terapeutką, wtedy to była moja ostatnia szansa i w momencie kiedy znów musiałam się pociąć wiedziałam, że nie będę mogła kontynuować u niej terapii, dlatego głupio było mi się nawet przyznać przed nią, że znów się ukaralam.
Jeśli chodzi o moją lekarz prowadzącą to wysłałam jej sms o takiej treści: "Tylko, że ja naprawdę wypisalam się z oddziału w piątek. Miałam podjąć decyzję czy zostaje na oddziale i przenoszą mnie do grupy A czy rezygnuje na tym etapie 4 tyg terapii z możliwością powrotu, jeśli przepracuje indywidualnie te problemy, z którymi mam największe trudności i przede wszystkim jeśli nie będę unikać innych osób i uciekać przed swoimi myślami i samą sobą robiąc sobie krzywdę.
Mam świadomość tego, że zrobiłam źle i też przez to czuje się dużo gorzej, nasilily mi sie lęki, myśli samobójcze i omamy wzrokowe. Moja dusza jest martwa i nie potrafię pokonać strachu przed wlasnym życiem. Coraz częściej dochodzę do wniosku, że ja tak naprawdę jestem tym największym złem, że żyje tylko, po to, żeby przyglądać się temu jak inni cierpią, a jeśli odbiorę sobie życie, to świat stanie się duzo lepszy.
Bardzo Panią przepraszam, wiem że zawiodłam."
Nie otrzymałam od lekarki żadnej odpowiedzi, co wpedzilo mnie w ogromne poczucie winy i nie wiem co mam myśleć o jej milczeniu. Najgorsze jest to, że kończą mi się leki i nie mam ich skąd załatwić, a na pewno nie pójdę do innego psychiatry, bo za bardzo przywiązuje sie do ludzi i ciężko mi zaufać komuś kogo dopiero poznaję. W dodatku kończą mi się świadczenia rehabilitacyjne z ZUS, które mam do marca i wiem że nie jestem na tyle stabilna, żeby iść do jakiejkolwiek pracy. Rzadko kiedy gdziekolwiek wychodzę, a jak już wyjdę, to zazwyczaj robię to w nocy żeby uniknąć większej ilości ludzi. Pojawiają się też u mnie głupie myśli powrotu do domu, okazania skruchy rodzicą i przeproszenia ich za swoje zachowanie, ale wiem że to mnie zniszczy i tak samo niszczy mnie to, że jestem sama i nie umiem zadbać o siebie, tak bardzo nienawidzę samej siebie, że uciekam cały czas w zachownia autodestrukcyjne.

15

Odp: Nie potrafię żyć

To już lepiej okaż skruchę terapeutce i lekarce a nie rodzicom. Napisz do lekarki jeszcze raz, błagaj o pomoc, chyba nie ma serca z kamienia. Listy czasem giną albo wpadają do spamu, a Ty powinnaś okazać że bardzo Ci zależy, że będziesz się starać. Pamiętaj że świat stanie się naprawdę lepszy jeśli Ty poczujesz się lepiej, nie poddawaj się.

16

Odp: Nie potrafię żyć

Ponownie napisałam do swojej lekarz prowadzącej, nawet przeslalam jej mms-a ze swoim wypisem z oddzialu, zeby chociaż trochę zrozumiała podjęcie mojej decyzji, ale niestety nie otrzymałam od niej żadnej odpowiedzi, jak zwykle sie tylko wygłupiłam i zrobiłam z siebie błazna. Jestem nieudacznikiem, bo nie potrafie sie nawet zabić, chcialam się powiesić ale i to mi nie wyszło, został mi tylko ślad na szyji i nadal tu jestem, naprawdę nie wiem już co robić.

17

Odp: Nie potrafię żyć

Nie wygłupiłaś się, to normalne że szukasz pomocy. Poczekaj jeszcze, może w końcu Ci odpowie, a jeśli nie to idź do innego psychiatry. Rozumiem, że trudno Ci zaufać komuś nowemu, ale nie masz wyjścia. Działaj! Potrzebujesz pilnie pomocy!

18

Odp: Nie potrafię żyć
justa_pl napisał/a:

To gdzie teraz mieszkasz, masz gdzie się podziać, co jeść ?, Pracujesz, czy jeszcze się uczysz?

Nie odpowiedziałaś na zadane pytania, jedynie,  że pobierasz zasiłek z ZUS. Ile masz lat?

"Ludzi poznajemy w momencie, kiedy sytuacja jest dla nich trudna, wtedy pokazują prawdziwą twarz" - przeczytane na forum

19

Odp: Nie potrafię żyć
żyworódka napisał/a:
justa_pl napisał/a:

To gdzie teraz mieszkasz, masz gdzie się podziać, co jeść ?, Pracujesz, czy jeszcze się uczysz?

Nie odpowiedziałaś na zadane pytania, jedynie,  że pobierasz zasiłek z ZUS. Ile masz lat?

Mam 23 lata.
Prawda jest taka, że pomieszkuje w miejscu gdzie nie powinno mnie być, bo niestety jest to dla mnie niszczące miejsce, ale po opuszczeniu oddziału, to było jedyne rozwiązanie.
Ktoś już jakiś czas temu zaoferował mi wynajem jednego z pokoi w swoim mieszkaniu za małą opłatą, z tym że nie do końca wiedziałam jakim on jest człowiekiem, a teraz niestety przekonałam się i on niszczy mnie psychicznie poniżając mnie, bo wie że nie potrafię sie obronić. Też co jakiś czas wyrzuca mnie z mieszkania najczęściej w nocy i gdyby nie to, że posiadam samochód, to pewnie musiałabym spać gdzieś na klatce w bloku.
Póki co nie stać mnie na wynajem czegoś innego i też przez to, że komisja z gminy wycofała rodziom niebieską kartę, nie przysługuje mi pomoc z Ośrodka Interwencji Kryzysowej, bo jestem odizolowana od rodziny i już nie jestem ich ofiarą.
Jeśli chodzi o jedzienie, to mam co jeść, ale dość często jest tak, że się po prostu głodze, uważam że nie zasłużyłam sobie, na to, żeby cokolwiek jeść.

20 Ostatnio edytowany przez adiaphora (2019-02-22 12:35:03)

Odp: Nie potrafię żyć

jprdl, aż się wierzyć nie chce, jak chu*owych można mieć rodziców. To zbrodnia, że takie egzemplarze się rozmnażają. Do pierdla  powinni wsadzać takich starych. Za niepłacenie alimentów wsadzają a za dręczenie dzieci nic. Porypany ten świat.
Szczere kondolencje, Autorko za tak ujowe dzieciństwo. Niestety, rodziców sobie nie wybieramy. Na przeszłość nie masz wpływu. Skup się na teraźniejszości. Nie jesteś już bezwolnym dzieckiem, masz wpływ na otaczającą Cię rzeczywistość. Uciekaj od ludzi, którzy Cię krzywdzą, ale nie uciekaj od życia. Nie siedź w kącie, czekając, aż Cię znajdą i ocalą. Tylko Ty sama możesz to zrobić. Przestań myśleć o sobie jak o ofierze. Zaopiekuj się sobą, jak ukochanym  dzieckiem.  Bo nosisz w sobie bezbronne, małe, skrzywdzone dziecko. Wybacz mu i spróbuj się z nim zaprzyjaznic. Wierze, że dacie radę.
Szukaj pomocy wszędzie. Jak jesteś wierząca, to może w jakieś wspólnocie znajdziesz przyjazne dusze?

21

Odp: Nie potrafię żyć

Doznałaś wiele zła od ludzi, przynajmniej Ty nie rób nic przeciwko sobie. Zasługujesz na jedzenie, na dach nad głową, na pomoc lekarzy i terapeutów, tak jak każdy człowiek. Szukaj pomocy, jeśli ta lekarka Ci nie odpowie to zwróć się do innej. Lekarze i terapeuci są właśnie dla takich osób jak Ty.

Posty [ 21 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Nie potrafię żyć

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018