Nie znam innego stanu - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » SAMOTNOŚĆ » Nie znam innego stanu

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 33 ]

1 Ostatnio edytowany przez IsaBella77 (2019-02-15 23:36:12)

Temat: Nie znam innego stanu

Hej

Nazywam się K ma 30 lat i kompletnie nie radze sobie z zyciem. Ciagłe spędzanie  czasu samemu, poczucie izolacji, poczucie zniszczonego zzycia nie daje mi spokoju. Od pół roku nie pracuje, ...w zzasadzie nie robie nic... nie wiem czy ja sam sobie zycie utrudniam, czy  tojednak duzo powazniejszy problem. Byłem chwile na psychoterapii ,  terapeutka stiwerdzila ze utknalem gdzies emocjalnie na  etapie nastolatka k torym nigdy tak do konca nie bylem. Przyczyną tego wszystkiego jest  wulgaryzm dom, a moze to ja nią jestem? może to ja szukam  wymowek, kompletnie nie mam  motywacji zeby cos zmienic. Jestemnalogowym graczem... kiedys sprawialo mi to frajde, zwlaszczy  gry sieciowe, bylo to tez jednoczesnie  nieswiadoma  forma ucieczki z domu w ktorym  psychicznie nigdy nie przebywalem, nigdy sie z nim nie identyfikowalem... wstydzilem sie chyba. Nawet nie wiem czy to wsystko co pisze to prawda.. moze sobie to wmawiam? Nie mam  po prostu obecnie punktu odniesienia bo zyje w izolacji, kiedys jak jeszcze studiowalem czy powiedzmy obraclem sie sila woli wwsrod ludzi bardziej  dostrzegalem  ta  domowa patologie .... Czasami sie zastanawiamco ja teraz zrobie, ludzie w moim wieku zakladaja rodziny, a ja? a ja sie czuje jakby zycia jeszcze nie zaczal nie wiem co to sa zwiazki... czy w ogole relacje z kobietami... zalosne. Sam robie z siebie ofiare losu a nienawdize  tej pozycji. Tylko jak mam przzestac nia byc jak ja  nie istnieje.... ehhh.  Od ładnych paru lat sie zbieram do tego zeby cos  na tym forum napisac... mialem  ochote opisac caleswoje zycie... a teraz siadlem mysle- wulgaryzm napisze cokolwiek.... Najgoorsze w tym wszystkim jest to ze nic nie robie, nie dzialam, no ale co  ja mam  robic? Nie wiem  po prostu kim jestem.... musialbym opisac chybacale zycie  w jaki sposob mysle odczuwam, a raczej myslalem odczuwalem  bo w tej chwili ogarnela mnie totalna nie wiem nie moc ? lenistwo ? bezradnosc? nie mam celu w yciu....
Przez ostatnie dwa lata pracowalem jako bosluga biura skelpu... ta praca nie wiedziec czemu wysysala ze mnie energie, 8*5h w tygodniu... niby  minimalna ilosc pracy w naszym kraju a jednak, nie zapomne tego dnia jak do nie pryszedlem - pelen optymizmu i takiego nie wiem  luzu? energii? i zobaczylem na scianie pierwsze co mi sie rucilo w oczy haselko w styylu "szanuj szefa  swego,  możesz miec gorszego"... i tak mysle a gdzie jest to samo odnoscnie pracownika? ( nie było ) ... i pierwsza mysl kolejna wulgaryzm stad. No ale prace zalatwila mi siostra, więc zostalem,  bo nie mailem nic innego. W pracy ciagle byl strresss, ja sie zajmowalem  obsluga biura i sprzedaza, nie wiem ani chyba nie bylem w tym dobry a ni tak strasznie wulgaryzm ... zreszta walilo to mnie co ktos o mnie mysli za sciana mialem ksiegowa ktora kazda sprzedaz czy rozmowe z klientem podsluchiwala, i ciagle sie o cos czepaila czego tego nie zaproponowalem czego to czego tamto i wulgaryzm tak ciagle... oczywiscie czepiala sie caigle mnie, kolezanka z ktora pracowalem praktycznie nigdy nic nie uslyszala, cialge mi  kobieta mi zarzucala cos typu ze mam slabe wyniki sprzedazy czy cos, oczywiscie, jak tylko spojrzalem w te wyniiki to mailem  blisko dwukrotnie wyzszy wynik niz kolezanka.. ale coz, to chyba nie o to w tym wszystkim chodzi. A raaczej o to jaki ja jestem, a jestem potwornie poblokwoana i pozamykana w sobie osoba. Ojciec cale zycie sie na mnie wyzywala ja nie umialem i nadal  nie umie uciec z domu. Kiedys gdy bylem mlodziakiem pewnie byloby to prostsze bo jednak zycie towarzyskie  otwiera ludzi i odcina  ich od patoli rodzinnych, a jednak ja   juz w tedy bylem poblokowany, nie wiem czy z wlasnej winy czy nie... A teraz jak  dwa lata temu sie wyptowadzilem zderzam  sie z rzeczywistoscia w ktorej nic nie  bylo. Praca osiem godzin powrot do swojej malej klatki... i siedzenie jak warzywo sam ze   soba. Przed ludzmi zawsze staram sie stwarzac pozry wesolego chlopaka,... ale jak to mowia - najsmutniejsi ludzie smeija sie najglosniej.:)
Najgorsze sa te kosekwencje, że etraz bede musial je poniesc  nie do konca z wlasnej winny, czemu ja msuze miec wulgaryzm ciagle pod gore? Chcialbym zyc na luzie a chyba nie potrafie. Nie chce dalej tak stac w miejscu, tylko nie wiem co mam robic...czego ja tak na prawde potrzebuje? Wczesniej  lubialem sport, ale czuje sie za stary na to, kontuzje zaczely mnie meczyc z ktorymi nie specjalnie da sie cos  zrobic, do tego zaczalem prowadzic  bardziej siedzacy tryb zycia i zaczelo pojawiac sie ciagle zamulenie, sennnosc, i jeszcze ten stresss + brak energii  no i lapia mnie jakeis nerwice, czy inne depresje, zainteresowania ktore jakeis tam  sladowe mialem przestaly mnie kompletnie  interesowac ... Sam nie wiem co sie ze mna dzieje, co ja mam zrobic, zeby odżyć? Musiałbym znacznie szczegolowiej i bardziej klarownie opsiac swoje  zycie, tymczasem to co napisalem to jakis taki  impuls i wyszedl z tego totalny chaos... no ale dobra na razie zakonczmy .

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Nie znam innego stanu

Może kontynuuj terapię? Psycholog jakiś, itp? Na problemy emocjonalne ale i terapia uzależnień na gry.
Rzeczywiście brzmisz trochę niedojrzale. Miałeś fajną pracę, rozwojową, to marudzisz, że takie straszne, że 8h dziennie i że plakat ze śmiesznym hasełkiem skłonił Cię do ucieczki... weź się trochę w garść.
Jeśli nie pracujesz, to z czego żyjesz? Czy może z kogo?

3 Ostatnio edytowany przez StereotypowyGracz (2019-02-15 22:47:26)

Odp: Nie znam innego stanu
CatLady napisał/a:

Może kontynuuj terapię? Psycholog jakiś, itp? Na problemy emocjonalne ale i terapia uzależnień na gry.
Rzeczywiście brzmisz trochę niedojrzale. Miałeś fajną pracę, rozwojową, to marudzisz, że takie straszne, że 8h dziennie i że plakat ze śmiesznym hasełkiem skłonił Cię do ucieczki... weź się trochę w garść.
Jeśli nie pracujesz, to z czego żyjesz? Czy może z kogo?

Fajną prace? Rozwojową? O czym Ty  mówisz..  ciagła presja, najniższa krajowa, firma która ma opinie wykorzystujacej ludzi, sami  pracownicy ktorzy tam pracuja mówia o tym - ze wszsytko fajnie ale za grosz zacunku do drugiego czlowieka. Możliwosci rozwoju?.. firma jedzie na dotacjach jakis z urzedu pracy  jak konczysz 30 lat to cie  zwalniaja? i tak postapiona ze mna najpierw zaproponowano mi podwyzke, miałem czekac na  cos nie wiem, na jakis proejkt.. i co przychodzi  kierownik, dzekujemy za wspolprace. Niespecjalnie sie tym przejalem, ale jakby nie bylo zostalem splukany jak w kiblu, no ale co z tego w sumie to nic... trudno.
To troche tak wyglada jakbym cale zycie praktycznie przesiedzial w wlasnej skorupie i teraz nie bardzo wiem co ja mam ze soba zrobic, problemy  rodzinne dostzrzegalem juz jako 4letnie dziecko ale jakos nigdy nic z tym nie zrobilem... na terapii bylem, kilka razy z niej po prostu ucieklem, jestem chyba pelen lękow i nalozoych na siebie masek... i nie umie tego nawet na terapii zdjac siedze i praktycznie nic nie mowie, albo  lzy mi sie  same leja z oczu. Zreszta terapia, co ona ma mi niby dac? To tak jakbys wpadl w gówno idziesz do kogos kto Ci tlumaczy dlaczego w to wpadles... ja potrzebuje jakeisgo wcyiagnieca z tych problemow... czuje z kazdym dniem jakbym cofal sie w rozwoju...

Co do niedojrzalosci... hmmm no chyba jestem niedojrzaly,  tylko co ja niby mam z tym zrobic? udawac dojrzalego czy stac sie nim na sile czy jak? Co to  wedlug Ciebie jest dojrzalosc?
Zyje z oszczednosci,i zasilku.... ehhh raczej "zyje"

Mówisz, że marudze o tej pracy. Takie byly fakty - praca mnie  wyapalała na tyle ze po rezygnowalem  z np sportu bo kompletnie  mi sie pozniej nic nie chcialo, ogarniala mnie coraz wieksza bezsilnosc. Przychodzilem  po pracy kladlem sie w lozku z lapkiem, juz nawet nie gralem tylko cos tam lecialo w tle, jakas  muzyka film czy cokolwiek innego, a ja sie dowracalem bo nawet tego mi sie nie chcialo ogladac a ni nic. Ja tu moge jedynie przedstawic  to jaki jestem ..

Odp: Nie znam innego stanu
StereotypowyGracz napisał/a:

Co do niedojrzalosci... hmmm no chyba jestem niedojrzaly,  tylko co ja niby mam z tym zrobic?

A to my mamy za Ciebie coś z tym zrobić?

Zyje z oszczednosci,i zasilku.... ehhh raczej "zyje"

Polecam przestać żyć z zasiłku zamiast jojczeć.

Pomijając właściwości zdrowotne pietruszki, można stwierdzić, że jest ona po prostu smaczna.
Odp: Nie znam innego stanu
santapietruszka napisał/a:
StereotypowyGracz napisał/a:

Co do niedojrzalosci... hmmm no chyba jestem niedojrzaly,  tylko co ja niby mam z tym zrobic?

A to my mamy za Ciebie coś z tym zrobić?

Zyje z oszczednosci,i zasilku.... ehhh raczej "zyje"

Polecam przestać żyć z zasiłku zamiast jojczeć.

A gdzie ja napisalem ze Wy macie cos z tym zrobic? Ja po prostu nie wiem czy mam na sile probowac udwac dojrzaleszego niz jestem, czy jednak sprobowac siebie zaakceptowac czy co...

Byelm na paru rozmowach kwalifikacyjnych, ale nie specjalnie mi to idzie, kompletie nie wiem kogo mam na takiej rozmowie pokazac.. siebie ? przeciez ja jestem zyciowym zerem... Mówisz, że jojcze, po prostu brakuje mi poztywnych odczuc z zycia, chyba nie wiem,, mama mi ze 2 dni temu powiedziala wlasnie gdzie sie  podziala ta moja pozytywna energia, po prostu robie sie jakis taki bezbarwny, zgorzknialy. Ostatnio zauwazylem, że alkochol na mnie pozytywnie wplywa - zaprosil mnie znajomy na jakas posaidowke, na ktorej totalnie  sie narabalem, troche zrobilem to nieswiadomie, ale jednak na drugi dzien bylem totalnie skacowany i jednoczesnie odprezony...

6 Ostatnio edytowany przez santapietruszka (2019-02-15 23:14:42)

Odp: Nie znam innego stanu
StereotypowyGracz napisał/a:

Zreszta terapia, co ona ma mi niby dac? To tak jakbys wpadl w gówno idziesz do kogos kto Ci tlumaczy dlaczego w to wpadles... ja potrzebuje jakeisgo wcyiagnieca z tych problemow...

No, przykro mi, jak sam nie chcesz, a oczekujesz, że ktoś to zrobi za Ciebie, to sobie siedź i jojcz dalej. Żadna terapia nie podziała bez Twojego udziału, takich cudów to nie ma i nie będzie. Twoja decyzja.

Pomijając właściwości zdrowotne pietruszki, można stwierdzić, że jest ona po prostu smaczna.

7

Odp: Nie znam innego stanu
StereotypowyGracz napisał/a:

Fajną prace? Rozwojową? O czym Ty  mówisz..  ciagła presja, najniższa krajowa, firma która ma opinie wykorzystujacej ludzi, sami  pracownicy ktorzy tam pracuja mówia o tym - ze wszsytko fajnie ale za grosz zacunku do drugiego czlowieka. Możliwosci rozwoju?.. firma jedzie na dotacjach jakis z urzedu pracy  jak konczysz 30 lat to cie  zwalniaja? i tak postapiona ze mna najpierw zaproponowano mi podwyzke, miałem czekac na  cos nie wiem, na jakis proejkt.. i co przychodzi  kierownik, dzekujemy za wspolprace. Niespecjalnie sie tym przejalem, ale jakby nie bylo zostalem splukany jak w kiblu, no ale co z tego w sumie to nic... trudno.
T

na terapii bylem, kilka razy z niej po prostu ucieklem, jestem chyba pelen lękow i nalozoych na siebie masek... i nie umie tego nawet na terapii zdjac siedze i praktycznie nic nie mowie, albo  lzy mi sie  same leja z oczu. Zreszta terapia, co ona ma mi niby dac? To tak jakbys wpadl w gówno idziesz do kogos kto Ci tlumaczy dlaczego w to wpadles... ja potrzebuje jakeisgo wcyiagnieca z tych problemow... czuje z kazdym dniem jakbym cofal sie w rozwoju...

Co do niedojrzalosci... hmmm no chyba jestem niedojrzaly,  tylko co ja niby mam z tym zrobic? udawac dojrzalego czy stac sie nim na sile czy jak? Co to  wedlug Ciebie jest dojrzalosc?

Mówisz, że marudze o tej pracy. Takie byly fakty - praca mnie  wyapalała na tyle ze po rezygnowalem  z np sportu bo kompletnie  mi sie pozniej nic nie chcialo, ogarniala mnie coraz wieksza bezsilnosc. Przychodzilem  po pracy kladlem sie w lozku z lapkiem, juz nawet nie gralem tylko cos tam lecialo w tle, jakas  muzyka film czy cokolwiek innego, a ja sie dowracalem bo nawet tego mi sie nie chcialo ogladac a ni nic. Ja tu moge jedynie przedstawic  to jaki jestem ..

No ok, nawet jak praca nie za fajna, to jest to doświadczenie, krok do innej lpszej pracy.

Z terapią jest trochę tak jak mówisz: wdepnąłeś w gówno raz, drugi, a oni Ci wyjaśnią mechanizm, dlaczego ciągle wdeptujesz w gówno, co takiego w Tobie jest, że Cię do tego gówna tak ciągnie, po to byś już więcej w to gówno nie wdepnął.

Dojrzałość to wg mnie wzięcie odpowiedzialności za swoje życie, wiedza, że nikt za Ciebie nic nie zrobi, umiejętność zatroszczenie się o siebie, rozumienie, że to Twoje decyzje kształtują Twoje zycie, nie zwalanie tego na innych.

Nikt Ciebie nie wyciągnie, nikt nie ma takiej możliwości nawet jakby chciał. Sam musisz chcieć - ale możesz nie dać rady, dlatego polecam terapię. Ale do tego potrzeba by dojrzałego zrozumienia, że bez Twojej decyzji nic się nie zmieni, że musisz do tego terapeuty pójść i wytrwać.

Czujesz, że cofasz się w rozwoju - i pewnie tak jest, bo jak to mówią, kto nie idzie naprzód ten się cofa. Sam zacząłeś zauważać, ze życie Twoich rówieśników wygląda inaczej, że zakładają rodziny i widać ten kontrast. A Ty w tym czasie grasz w gierki na laptopie. Dojrzałość to w tym momencie zrozumienie, że to jest Twoja decyzja.

Bo możesz zamiast tego iść na spacer albo na rower.
Możesz iść na terapię.
Możesz zapisać się na jakiś kurs, by w przyszłości znaleźć fajniejszą pracę.
Możesz też leżeć na kanapie z laptopem i grać.

Nawet nie jestem pewna, czy jesteś uzależniony od gier, czy grasz bo jesteś cholernie znudzony. Cały dzień w domu...

Radzę zacząć od terapii.

8

Odp: Nie znam innego stanu

Małe kroki, po kolei. Najpierw idź do jakiejkolwiek pracy.

Ten, który z demonami walczy, winien uważać, by samemu nie stać się jednym z nich. Kiedy spoglądasz w otchłań ona również patrzy na ciebie.
Idziesz do kobiet? Nie zapomnij bicza!

9 Ostatnio edytowany przez nudny.trudny (2019-02-15 23:34:35)

Odp: Nie znam innego stanu

nie podejmuję się diagnozowania Twojego stanu bo nie znam się na psychologii, poradnia mogłaby pomóc, a wsparcie innych w wyjściu z takiego stanu chyba niewiele zmieni jeśli sam nie podejmiesz działań i nie będziesz mieć chęci

możesz napisać skrótowo do jakiego stanu chciałbyś dojść? jak jest teraz - mieszkasz sam, zrezygnowałeś z pracy na umowę o pracę i masz zasiłek dla bezrobotnych z urzędu pracy? jakie masz kwalifikacje, studia, wykształcenie, jakie były te zainteresowania?

alkohol nie wpływa dobrze nawet jeśli przez chwilę tak czujesz. Chyba gry to mniejsze zło, alkohol wiąże się z dużymi wydatkami i konsekwencjami dla zdrowia

"Poznacie ich po ich owocach":D
Odp: Nie znam innego stanu
CatLady napisał/a:
StereotypowyGracz napisał/a:

Fajną prace? Rozwojową? O czym Ty  mówisz..  ciagła presja, najniższa krajowa, firma która ma opinie wykorzystujacej ludzi, sami  pracownicy ktorzy tam pracuja mówia o tym - ze wszsytko fajnie ale za grosz zacunku do drugiego czlowieka. Możliwosci rozwoju?.. firma jedzie na dotacjach jakis z urzedu pracy  jak konczysz 30 lat to cie  zwalniaja? i tak postapiona ze mna najpierw zaproponowano mi podwyzke, miałem czekac na  cos nie wiem, na jakis proejkt.. i co przychodzi  kierownik, dzekujemy za wspolprace. Niespecjalnie sie tym przejalem, ale jakby nie bylo zostalem splukany jak w kiblu, no ale co z tego w sumie to nic... trudno.
T

na terapii bylem, kilka razy z niej po prostu ucieklem, jestem chyba pelen lękow i nalozoych na siebie masek... i nie umie tego nawet na terapii zdjac siedze i praktycznie nic nie mowie, albo  lzy mi sie  same leja z oczu. Zreszta terapia, co ona ma mi niby dac? To tak jakbys wpadl w gówno idziesz do kogos kto Ci tlumaczy dlaczego w to wpadles... ja potrzebuje jakeisgo wcyiagnieca z tych problemow... czuje z kazdym dniem jakbym cofal sie w rozwoju...

Co do niedojrzalosci... hmmm no chyba jestem niedojrzaly,  tylko co ja niby mam z tym zrobic? udawac dojrzalego czy stac sie nim na sile czy jak? Co to  wedlug Ciebie jest dojrzalosc?

Mówisz, że marudze o tej pracy. Takie byly fakty - praca mnie  wyapalała na tyle ze po rezygnowalem  z np sportu bo kompletnie  mi sie pozniej nic nie chcialo, ogarniala mnie coraz wieksza bezsilnosc. Przychodzilem  po pracy kladlem sie w lozku z lapkiem, juz nawet nie gralem tylko cos tam lecialo w tle, jakas  muzyka film czy cokolwiek innego, a ja sie dowracalem bo nawet tego mi sie nie chcialo ogladac a ni nic. Ja tu moge jedynie przedstawic  to jaki jestem ..

No ok, nawet jak praca nie za fajna, to jest to doświadczenie, krok do innej lpszej pracy.

Z terapią jest trochę tak jak mówisz: wdepnąłeś w gówno raz, drugi, a oni Ci wyjaśnią mechanizm, dlaczego ciągle wdeptujesz w gówno, co takiego w Tobie jest, że Cię do tego gówna tak ciągnie, po to byś już więcej w to gówno nie wdepnął.

Dojrzałość to wg mnie wzięcie odpowiedzialności za swoje życie, wiedza, że nikt za Ciebie nic nie zrobi, umiejętność zatroszczenie się o siebie, rozumienie, że to Twoje decyzje kształtują Twoje zycie, nie zwalanie tego na innych.

Nikt Ciebie nie wyciągnie, nikt nie ma takiej możliwości nawet jakby chciał. Sam musisz chcieć - ale możesz nie dać rady, dlatego polecam terapię. Ale do tego potrzeba by dojrzałego zrozumienia, że bez Twojej decyzji nic się nie zmieni, że musisz do tego terapeuty pójść i wytrwać.

Czujesz, że cofasz się w rozwoju - i pewnie tak jest, bo jak to mówią, kto nie idzie naprzód ten się cofa. Sam zacząłeś zauważać, ze życie Twoich rówieśników wygląda inaczej, że zakładają rodziny i widać ten kontrast. A Ty w tym czasie grasz w gierki na laptopie. Dojrzałość to w tym momencie zrozumienie, że to jest Twoja decyzja.

Bo możesz zamiast tego iść na spacer albo na rower.
Możesz iść na terapię.
Możesz zapisać się na jakiś kurs, by w przyszłości znaleźć fajniejszą pracę.
Możesz też leżeć na kanapie z laptopem i grać.

Nawet nie jestem pewna, czy jesteś uzależniony od gier, czy grasz bo jesteś cholernie znudzony. Cały dzień w domu...

Radzę zacząć od terapii.

Też nie jestem pewien, że jestem uzależniony - kiedyś traktowalem to tylko i wylacznie  jako rozrywke, do tego gierki w ktore gralem mialy aspekt spoleczny - siedzisz sobie na komunikatorze i z kims tam rozmawiasz, masz sie do kogo odezwac, w jakis tam sposob poznajesz ludzi, spotkalem sie z sytuacja, ze jakis wykladowaca alkocholik sobie gra i tlumaczyl jak ocenia studentow smile, po prostu zastepowalo mi to zycie spoleczne ktoe mialem nijakie.  Zgadza sie jestem  znudzony i tak samo bylo z ta praca ktora w cudzyslowie polegala na przekladaniu sterty papierow z kupki na kupke... jak tylko ktos mi kazal jechac gdzies samochodem co zalatwic na maisto, to bylem  do tego pierwszy mimo ze  moje obowaizki na tym cierpialy, to jednak  sytuacja " ze jade i cos zalatwiam dawala mi duzo wiecej satysfakcji niz to siedzenie na 4 literach, samo to ze jade i za szybai jest kolorowy swiat a nie  4 sciany w robocie i 4 sciany w domu mnie dobijajaly i dobijaja. Tak samo kiedys szfagier wyciagnal mnie na boisko pograc w nozna - na poczatku mailem jakeis opory ale potem stwierdzilem dobra pojde... i co, na chwile odlozylem z glowy te czarne mysli i skupilem sie na graniu, czulem sie troche  zardzewaily ale jednoczesnie jak pies spuszczony  ze  smyczy,  inni mieli pretensje ze gram ostro....  a ja nie wiem czy ja sie po prostu chcialem wyzyc czy co? W tym momencie chyba prowadze tryb zycia kompletnie  nie pasujac y do moich natutalnych predyspozycji.... ale  jest we mnie masa lękow jaksi blokad, braki doswiaddczen na wielu polach i to wszystko razem daje taki efekt...
Kupilem sobie rower czasem go wyciagam i jezdze sobie po okolicy, ale nudzi mnie to bo robie to sam, brakuje mi interakcji.

11 Ostatnio edytowany przez nudny.trudny (2019-02-15 23:58:01)

Odp: Nie znam innego stanu

miałeś więc gry jako życie społeczne, pracę w celu zarabiania, teraz na pewien okres masz zasiłek dla bezrobotnych i oszczędności? i jaki stan chciałbyś osiągnąć - najpierw mieć nową pracę? popatrz na mój poprzedni post

"Poznacie ich po ich owocach":D
Odp: Nie znam innego stanu
nudny.trudny napisał/a:

nie podejmuję się diagnozowania Twojego stanu bo nie znam się na psychologii, poradnia mogłaby pomóc, a wsparcie innych w wyjściu z takiego stanu chyba niewiele zmieni jeśli sam nie podejmiesz działań i nie będziesz mieć chęci

możesz napisać skrótowo do jakiego stanu chciałbyś dojść? jak jest teraz - mieszkasz sam, zrezygnowałeś z pracy na umowę o pracę i masz zasiłek dla bezrobotnych z urzędu pracy? jakie masz kwalifikacje, studia, wykształcenie, jakie były te zainteresowania?

alkohol nie wpływa dobrze nawet jeśli przez chwilę tak czujesz. Chyba gry to mniejsze zło, alkohol wiąże się z dużymi wydatkami i konsekwencjami dla zdrowia

Terapeutka stwierdzila ze mam osobowosc unikajaca i ze jestem pelen lęków. mieszkam sam (tzn z wspolokatorami) ale coraz czesciej wracam do domu, a przeciez cale zycie z niego uciekalem.... moze mniej fizycznie, chociaz tez a glownie psychicznie wlasnie w ten wirtualny swiat. Chociaz wtedy tak na to  nie patrzylem... .Zasilek mam z urzedu, co do pracy to raczej firma ze mnie zrezygnowala a nie ja z niej. Studiowalem geodezje, mam wyzsze wyksztalcenie, kiedys kochalem siatkowke -zarowno grac jak i chodzic na mecze, lubilem tez czytac ksiazki - zwlaszcza biografie znanych sportowcow , po prostu ciekwilo mnie jak to ich zycie wyglada od kuchni, powiedzmy ze cos tam znam sie psychologii.. ale to juz wynika raczej z tego ze sytuacja mnie do tego zmusza.
No widzisz alkochol nie wplywa dobrze... i co - ostatnie swieta BN i jak siadlem przy stole zrobilem sobie drinka ( łycha z cola) i znowu pilem jednego za drugi... mama miala do mnie na drugi dzien pretensje czemu tak robiie, a ja rano poczulem sie jak nowonarodzony, i co ja mam powiedziec?

13 Ostatnio edytowany przez IsaBella77 (2019-02-16 08:06:19)

Odp: Nie znam innego stanu
nudny.trudny napisał/a:

miałeś więc gry jako życie społeczne, pracę w celu zarabiania, teraz na pewien okres masz zasiłek dla bezrobotnych i oszczędności? i jaki stan chciałbyś osiągnąć - najpierw mieć nową pracę? popatrz na mój poprzedni post

Tak probuje znalezc prace, otwieram przegladarke patrze na te wszsytkie ogloszenia i nie wiem  do czego ja mam pojsc, co ja potrafie?... a nic chyba? nie mam zadnych wielkich umiejetnosci, moze tylko to ze jestem w maire dobrym kierowca , a mzoe tylko ja tak twieerdze?.. domownicy nigdy nie lubili ze mna jezdzic ze jezdze  za ostro, a mzoe to oni sa  drogowymi zamulami?
Wlasnie siostra ktora... hehe  tez poszla na geodezje ( bo tez chyba nie wiedziala czego chce od zycia) teraz  probuje mi zalatwic  prace, tzn prace sam sobie zalatwaiam w takim biurze, ale  to ze jestem juz pare lat po studiach spowodowalo ze pozapominalem duzo i siostra  mi zalatwia u takiego znajomego zebym poszedl z nim w teren i troche  sobie poprzypominal.

A jaki stan chcialbym osiagnac ? Nuda, stagnacja siedzenie na dupie jest tym czego nie nawidze, a robie to... no bo co mam robic? Potrzebne mi jest otwarte dynamiczne zycie w takich sytuacja troszke odzywam. Nawet to patrzenie na znajomych ze rodziny zakladaja... a co mi to daje? tylko wpadam nie wiem w kompleksy? niepotrzebnie sie porownuje i po co?... czy ja bylbym szczesliwy majac rodziny? ... w ogole o czym ja mowie, ja sam jestem cale zycie.... kompletnie mi jest chyba potrzebne co innego...

Co do tego szukania pracy... heh, śmiesznie to zabrzmi ale dalem siostrze moje CV i mowie jej  wez mi wyslij te papiery gdziekolwiek..  no i teraz do mnie dzwonia  firmy i czasami ktos mnie na jakas rozmowe zaprosi, to ide... to nie tak ze ja w czyms wybrzydzam... Rodzice uwazaja ze ja marnuje swoj potencjal, tylko czy ja go faktycznie mama, moze oni we mnie  zbyt slepo wierzyli cale zycie, a ja wcale taki zajebisty nie bylem? A z drugiej stony ojciec mnie za wszystko w zyciu krytykowal, wszystko zawsze bylo zrobione zle, to i ja przestawalem sie starac, nawet jak siostra  miala wypadek i roztrzaskala samochod a ja akurat bylem  po sylwestrze  u  znajomego skacowany, to jak tylko  wrocilem  to mnie zaczal wulgaryzm  i wulgaryzm czego to ja telefonu nie odbieram.. takich sytuacji ze mna rzadzi, gnojii wrecz byla masa, ciagle sie na mnie wyzywal... i ja teraz nie potrafie wyjsc z tej roli i jestem tym wszystkim potwornie sfrustrowany. Nic go bardziej nie wulgaryzm niz to moje granie.. on w moim wieku to robil to i to... i ja powinienem byc taki jak on... i takie wiecznie  pierdolenia... czemu ja gdzies nie  wychodze? ... czemu ja dziewczyny nie mam? ... czemu zzadaje sie z tymi znajomymi, przeciez  to nei ta opcja polityczna?... ja po prostuu po tej drugiej stronie monitora czulem sie wolny, a teraz jak probuje  sie uwolnic od domu, to nie wiem co z ta wolnoscia mam zrobic. Swoja droga ja nigdy tego wszystkeigo nikomu nie mowilem, cale zycie robilem  dobra mine do zlej gry .

14 Ostatnio edytowany przez nudny.trudny (2019-02-16 00:17:43)

Odp: Nie znam innego stanu

chwilowa poprawa samopoczucia po alkoholu nie oznacza, że tak będzie zawsze, ewentualne uzależnienie może pogorszyć sytuację

masz wyższe kwalifikacje od moich, pewnie miałbyś szansę osiągnąć sukces na rynku pracy, to może zająć trochę czasu ale na pewien okres masz zasiłek, tak jak pisze Burzowy można zacząć od małych kroków

chęć powrotu do domu nie musi być niczym złym (z tego co czytam zachowanie mamy nie jest specjalnie złe, pretensja w związku z objawami alkoholizmu raczej sugeruje że jej zależy)

nadal widzę tu raczej że opisujesz sytuację, nie umiem zlokalizować do jakiego stanu chciałbyś dojść (może to przez to, że trudno mi się teraz skoncentrować) więc rozwiązanie sprawy z pracą widziałbym jako pierwszą rzecz możliwą do poprawy

edycja: widzę że dodałeś kolejny post, odniosę się niedługo

"Poznacie ich po ich owocach":D
Odp: Nie znam innego stanu
nudny.trudny napisał/a:

chęć powrotu do domu nie musi być niczym złym (z tego co czytam zachowanie mamy nie jest specjalnie złe, pretensja w związku z objawami alkoholizmu raczej sugeruje że jej zależy)

nadal widzę tu raczej że opisujesz sytuację, nie umiem zlokalizować do jakiego stanu chciałbyś dojść (może to przez to, że trudno mi się teraz skoncentrować) więc rozwiązanie sprawy z pracą widziałbym jako pierwszą rzecz możliwą do poprawy

Tylko widzisz, mnie dręczy poczucie winy ze do tego domu wracam, że nie potrafie sie odciac od nadopiekunczych rodzicow,  a to osamotnienie,  izolacja + wczesniej stress w pracy, a teraz  coraz wiekszy stress z braku pracy powoduja ze sie coraz bardziej pograzam i gubie. Ale o jaki stan pytasz bo nie rozumiem?..

16

Odp: Nie znam innego stanu

Kurczę, ja myślę, że samo to, ze rekruterzy oddzwaniają, to już jest sukces! Znaczy jest w CV coś, co przyciąga ich uwagę, nie jest tak źle. Teoretycznie mógłbyś pracę dostać, a faktycznie to Ci się nie chce. I podejrzewam, że właśnie wybrzydzasz. Kopniak by Ci się przydał w postaci skończenia się oszczędności - co nastąpi na pewno jeśli nie znajdziesz pracy.

Byłam kiedyś w takiej sytuacji, że nawet sprzątałam, pracowałam tymczasowo przez agencje pracy, rózne prace - bo nikt by mi nie dał. Ty na razie pieniądze masz, więc brak Ci motywacji. Radzę podobnie jak Burzowy: idź do jakiejkolwiek pracy. Jak lubisz jeździć, to zostań kierowcą. Wyjdziesz z marazmu, będziesz mial satysfakcję i pieniądze, pobędziesz wśród ludzi, dobrze Ci zrobi.

17

Odp: Nie znam innego stanu

Nałogowe granie w gry zabiera energie. Konkretnie niebieskie światło monitora w ciemnym pokoju utrudnia zasypianie przez to pewnie siedzisz po nocach i w dzień zamuła.

Wyznacz sobie konkretną godzinę o której zawsze będziesz wstawał potem pierwsze co robisz to porządne śniadanie jak to będziesz praktykował to będziesz miał energię.

Masz prawo jazdy to poszukiwana umiejętność . Nie pchaj się do biura jak Ci taka praca nie odpowiada. Uprawiałeś sport i Ci się to podobało to wróć do tego .

Do tej pory żyłeś tak że nic co robiłeś nie miało dla Ciebie znaczenia. Teraz spróbuj odmiennej strategii uznaj że wszystko co robisz ma znaczenie. Pomyśl co możesz zrobić aby twoje życie było odrobinę lepsze. Wyznacz sobie cel i go zrealizuj na własnych zasadach.

Jeśli nie chcesz skończyć z graniem to sobie zainstaluj program co liczy czas ile czasu grasz. Jak zobaczysz ile czasu na to poświęcasz to może zrozumiesz że możesz wtedy robić wiele innych rzeczy i to tylko od Ciebie zależy.

Sprawa dzieciństwa no przykro mi pewnie na to nie zasłużyłeś ale teraz mieszkasz sam i Ty decydujesz.

Masz w sobie chyba wiele złości musisz te emocje jakoś odreagować w zdrowy sposób czyli wysiłkiem fizycznym.

Odp: Nie znam innego stanu
CatLady napisał/a:

Kurczę, ja myślę, że samo to, ze rekruterzy oddzwaniają, to już jest sukces! Znaczy jest w CV coś, co przyciąga ich uwagę, nie jest tak źle. Teoretycznie mógłbyś pracę dostać, a faktycznie to Ci się nie chce. I podejrzewam, że właśnie wybrzydzasz. Kopniak by Ci się przydał w postaci skończenia się oszczędności - co nastąpi na pewno jeśli nie znajdziesz pracy.

Byłam kiedyś w takiej sytuacji, że nawet sprzątałam, pracowałam tymczasowo przez agencje pracy, rózne prace - bo nikt by mi nie dał. Ty na razie pieniądze masz, więc brak Ci motywacji. Radzę podobnie jak Burzowy: idź do jakiejkolwiek pracy. Jak lubisz jeździć, to zostań kierowcą. Wyjdziesz z marazmu, będziesz mial satysfakcję i pieniądze, pobędziesz wśród ludzi, dobrze Ci zrobi.

Wiesz co.. ja codziennie wieczoem sobie mówie, jutro wstane rano nie bede lezal caly dzien,,  i przychodzi to rano... no po co ja mam wstawac? i sie tak przzewalam rpzez pol dnia. Tuż po studiach moj promotor zaproponowal mi prace w swojej firmie, i na poczatku mialem straszna obawe jak ja wstane w pierwszy dzien na 6 do  pracy bo.. wczesniej codziennie o 9 wstawalem.. i co, ze stressu chyba obudzilem sie przed budzikiem, i tak jest ze wszystkim jak mam po co to mi nawet budzik nie jest potrzzebny, a jak nie ma po co, to  co mnie ma pchac do przodu?... nie mam wewnętrznej motywacji...
Mam kuzyna w norwegii i mysle czy nie jechac, nawet sprzatac te budowy co tam robia, ale z drugiej strony odczuwam potworny lęk, a jak sobie nie dam tam rady? Nie jestem  tzw "kawałem chłopa" + brak kondycji z zasiedzenia w domu... ehhh, ale mzoe  przynajmniej  odbilbym sie finansowo od dna?
Z drugiej strony jak mi pol roku temu podziekowali za wspolprace to przeciez jakies tam pieniadze mialem, to nie o to w tym wszystkim chodzi... ta moja izolacja, to pogubienie powoduje ze szukam tak pracy, jakby mi miala kompensowac innne potrzeby.... ehhh. Pewnie jakbym ktoregokolwiek z was poznal  twarza w twarz to nie wydusilbym slowa.

Odp: Nie znam innego stanu
uleshe napisał/a:

Nałogowe granie w gry zabiera energie. Konkretnie niebieskie światło monitora w ciemnym pokoju utrudnia zasypianie przez to pewnie siedzisz po nocach i w dzień zamuła.

Wyznacz sobie konkretną godzinę o której zawsze będziesz wstawał potem pierwsze co robisz to porządne śniadanie jak to będziesz praktykował to będziesz miał energię.

Masz prawo jazdy to poszukiwana umiejętność . Nie pchaj się do biura jak Ci taka praca nie odpowiada. Uprawiałeś sport i Ci się to podobało to wróć do tego .

Do tej pory żyłeś tak że nic co robiłeś nie miało dla Ciebie znaczenia. Teraz spróbuj odmiennej strategii uznaj że wszystko co robisz ma znaczenie. Pomyśl co możesz zrobić aby twoje życie było odrobinę lepsze. Wyznacz sobie cel i go zrealizuj na własnych zasadach.

Jeśli nie chcesz skończyć z graniem to sobie zainstaluj program co liczy czas ile czasu grasz. Jak zobaczysz ile czasu na to poświęcasz to może zrozumiesz że możesz wtedy robić wiele innych rzeczy i to tylko od Ciebie zależy.

Sprawa dzieciństwa no przykro mi pewnie na to nie zasłużyłeś ale teraz mieszkasz sam i Ty decydujesz.

Masz w sobie chyba wiele złości musisz te emocje jakoś odreagować w zdrowy sposób czyli wysiłkiem fizycznym.

Co do tego grania pare lat temu wyglądalo to tak ( powiedzmy od  gimnazjum do 25 roku zycia)ze szedlem do szkoly/uczelni po szkole cos tam zawsze kolo domu bylo do roboty a pozniej ojciec jechal na trening ( jest nauczycielem) a ja komp i ogien i tak do powiedzmy 2-3 rano i tak codziennie dzien w dzien, jak trzeba bylo sie uczyc to sie uczylem, jak mailem na studiach zagrozenie warunkiem  to doszlo do sytuacji, ze wraz z kumplem pisalismy kolejny juz raz   egzamin z bardzo ciezkiego przedmiotu - kartografii w pociagu bo wykaldowca  pracowal na 2ch uczelniach smile... tak smao jak mialem jakeis ciezzsze zaliczenia to potrafilem cala noc przesiedziec i clay dzien zeby cos tam zrobic, bo jak tego nie zrobie to czulem ze beda z gosciem problemy, bardzo czesto w zyciu  kieruja sie intuicją i tak samo łatwo wyczuwam ludzi. Oprocz tego mialem jakis tam  paru znajomych, ktorzy gdzies mnie z domu zawsze wydarli, ja mam wrazenie ze z jednej strony mialem za latwe zycie ale z drugiej  byla tez i nadal ejst potezna patologia psychiczna ciagle klotnie, brak swobody...


Co do tego czy chce z tym graniem skonczyc, no wlasnie czemu tak podchodzi  zero-jednykowo do temtu? Często zdarza mi sie ze ide do kuzyna rozkladamy 2 lapki, browarki, i w cos tam poldnia przegramy, przegadamy o rozny sprawach, takiego czegos mi wiecej brakuje, tylko wlasnei w tym momencie  widze ze za duzo czasu spedzam  przy kompie, wcale to granie mnie jzu tak nie jaara robie  to bardziej z nudow, albo po to zeby sobie z kims pogadac, posmaic sie ... mi potwornie brakuje ludzi wokol siebie, jednak wsrod nich czuje sie tak  wybrakowany, ze mnie  to blokuje... i sie wycofuje.

20

Odp: Nie znam innego stanu

głównie widzę tu Twój opis aktualnej sytuacji, mało jest pytań albo konkretnego wskazania gdzie masz problem, mimo najlepszych starań trudno mi pomóc, może to przez późną godzinę.
Zacznij od pracy, jeśli widzisz że to pozwoliłoby odbić się od dna? to już jest motywacja, szkoda tylko że zaraz znajdujesz kontrargument (pogubienie powoduje że czujesz jakby praca miała kompensować inne potrzeby? naprawdę trudno mi się odnieść, nie widziałem określenia tych potrzeb)
Albo może życie zgodnie ze standardowym schematem (praca, nauka, rodzina) nie odpowiada Ci, ale jednak z aktualnego stanu nie jesteś zadowolony, więc może rozwiązanie jest jeszcze gdzie indziej?
Też szukałem atrakcyjnych ofert przez wiele miesięcy, w tym czasie pracowałem zdalnie przy arkuszach Excel, płaca minimalna ale pozwalało to na rozwiązanie bieżących spraw finansowych. Mam symbol 12-C i niższe kwalifikacje od Twoich, więc myślę że będziesz mieć łatwiejszą sytuację. Niech sprawy finansowe będą pierwszą motywacją jeśli jeszcze nie ma innych

Z góry przepraszam za potencjalnie bezsensowne pisanie, nie śpię prawie od 24h ale liczę że jednak będzie tu coś pomocnego, powodzenia

"Poznacie ich po ich owocach":D

21 Ostatnio edytowany przez IsaBella77 (2019-02-16 08:09:11)

Odp: Nie znam innego stanu
nudny.trudny napisał/a:

głównie widzę tu Twój opis aktualnej sytuacji, mało jest pytań albo konkretnego wskazania gdzie masz problem, mimo najlepszych starań trudno mi pomóc, może to przez późną godzinę.
Zacznij od pracy, jeśli widzisz że to pozwoliłoby odbić się od dna? to już jest motywacja, szkoda tylko że zaraz znajdujesz kontrargument (pogubienie powoduje że czujesz jakby praca miała kompensować inne potrzeby? naprawdę trudno mi się odnieść, nie widziałem określenia tych potrzeb)
Albo może życie zgodnie ze standardowym schematem (praca, nauka, rodzina) nie odpowiada Ci, ale jednak z aktualnego stanu nie jesteś zadowolony, więc może rozwiązanie jest jeszcze gdzie indziej?
Też szukałem atrakcyjnych ofert przez wiele miesięcy, w tym czasie pracowałem zdalnie przy arkuszach Excel, płaca minimalna ale pozwalało to na rozwiązanie bieżących spraw finansowych. Mam symbol 12-C i niższe kwalifikacje od Twoich, więc myślę że będziesz mieć łatwiejszą sytuację. Niech sprawy finansowe będą pierwszą motywacją jeśli jeszcze nie ma innych

Z góry przepraszam za potencjalnie bezsensowne pisanie, nie śpię prawie od 24h ale liczę że jednak będzie tu coś pomocnego, powodzenia

Jakbyś całe zycie emocjonalnie był sam, wiedziałbyś jakie masz potrzeby? Na tych wakacjach jezdzilem sobie po miescie usiadlem na ławce w rynku i patrze tu jakis ludzie siedzą pod parasolem, tam jakis chlopak z dziewczyna, tam ktoś tam inny i sie dze taki,.... podszedl do mnie jakis gosciu,  siadl na lawce i sie mnie pyta czy mam jakis problem, czy coś sie stało, ja oczywiście skłamałem, że nie coś tam pogadaliśmy  tłumaczył mi ze ma zone 15 lat mlodsza ze w niemczech pracuje, że w Polsce za bezcen by nie robil i takie tam, troche mi to pomoglo... Tak samo na sylwestra, nie bylem nigdzie od ladnych paru lat, co roku jest mi strasznie przykro ze z tego zycia nie korzystam, że nie czerpie z neigo radosci, ze nie mam gdzie z kim wyjsc, ze zycie mnie omija.  to stwierdzilem pojade na sile do  miasta w ktorym studiowalem .... i pojechalem200km po to zeby stanac na 20-30 minut na rynku w kraku, zeby zobaczyc jak sie ludzie bawia. Stałem jak wulgaryzm w tłumie, postalem chwile i pojechalem z powrotem do domu. Ludzie mi sie pytają  czasami czy ja chce rodzine zakladac, ojciec sie wulgaryzm zeby przestal grac i zaczal myslec o rodzienie bo kiedy on sie wnukow doczeka... a ja sie czuje jak malolat który zycia nie zaczal, a jednoczesnie jak stary dziad.


Tylko no wlasnie rpaca to tylko praca a cala reszta,  tylko no własnie ja chyba czuje sie potwornie samotny nie wiem sam... Najgorsze ejst to ze zgasla we mnie jakas taka zyciowa nadzieja

PS : nie przepraszaj mnie za nic, czemu masz mnie przepraszac za to, że wyraziles swoje zdanie, chesz pisac bezsensownie to mozesz pisac bezsensownie, nie patrze na to w taki sposob.

22

Odp: Nie znam innego stanu

StereotypowyGracz - proszę zapoznaj się ponownie z regulaminem forum, bo najwidoczniej nie przyswoiles sobie naszych reguł.
Niedopuszczalne jest pisanie postów pod poprzednimi postami.
Również nie używamy w wypowiedziach wulgaryzmów.
Sytuacja w której moderator musi korygować każdą Twoją wypowiedź, jest niedopuszczalna.
IsaBella77

The past cannot be changed,
forgotten, edited, or erased.
It can only be accepted.

23 Ostatnio edytowany przez Esthere (2019-02-16 14:56:24)

Odp: Nie znam innego stanu

Wpadles w bledne kolo. Unikajac robienia czegos z braku sily/motywacji tracisz coraz wiecej energii. Paradoks tej sytuacji polega na tym ze im bardziej wycofujesz sie z dzialan tym gorzej sie czujesz i tym trudniej przerwac ten stan. Ale dobra wiadomosc jest taka, ze jesli tylko zaczniesz cos robic to ilosc energii wzrosnie co pomoze Ci zdobyc sie na kolejne dzialania.
Na pewno zauwazyles ze z energia tak jest przewrotnie - oszczedzana prowadzi do wyczerpania, wydatkowana produkuje jej wiecej. Kiedy sie izolujesz to caly czas tracisz i czujesz sie coraz gorzej.
Nie ma cudownego lekarstwa ktore sprawi ze zachce Ci sie cos robic. Jedynym wyjsciem jest ZACZĄĆ COS ROBIC.
Proponuje na poczatek malymi krokami. Duza zniana moze wywolywac awersje. Jesli unikasz ludzi to na razie sprobuj sie uaktywnic bez ich udzialu. Idz na spacer. Wyznacz sobie jakis cel - np iles tam krokow kazdego dnia. Albo znajdz miejsce w ktorym jeszcze nie byles. Wez kartke i rozpisz to. Od czegos trzeba zaczac. Najwazniejsze to wyjsc z domu. Na razie nic wiecej. Zaangazuj sie fizycznie. Moze basen. Jogging. Rower. Cokolwiek. Na tyle na pewno Cie stac.

Potrzebujesz tez okreslenia jakie posiadasz umiejetnosci, mocne strony, jaka sciezka zawodowa isc. Swietny w tym jest coaching. Jesli nie masz kasy - poszukaj na FB grupy o coachingu - moze ktos w trakcie czy zaraz po studiach w ramach praktyk albo zbierajac punkty do akredytacji zrobi Ci taką sesje np przez telefon. Coaching swietnie uklada w glowie takie rzeczy jak identyfikacja swoich mocnych stron, dazenie do celu, sposob realizacji planow. Bedziesz mial kogos kto monitoruje Twoje postepy. Ja polecam. Tylko upewnij sie ze ta osoba jest po studiach a nie jakims samozwanczym adeptem sztuki coachingowej po 3 dniowym kursie.

24

Odp: Nie znam innego stanu

Według mnie sam wywierasz na sobie presję, przez co się stresujesz, później zniechęcasz do podjęcia jakichkolwiek kroków. Spróbuj podejść do tego wszystkiego ze spokojem, świat się raczej zaraz nie skończy, więc zdążysz. Nie narzucaj sobie czegoś w stylu, że pracę musisz znaleźć na już, bo czas ucieka, bo odstajesz od reszty/jesteś niedojrzały. Tak samo, kiedy będziesz miał rozmowę kwalifikacyjną nie stresuj się nią, pomyśl - jak nie ta, to inna. Nie pali się, rozglądaj się za pracą, biorąc pod uwagę własny komfort, czyli to ile praca będzie generować stresu (w Twoim przypadku powinna jak najmniej), czy też to, co będziesz w niej robił, czy to nie będzie Cię przytłaczać - powinna być mało wymagająca, jak na początek. Nie wiem ile masz oszczędności, ale lepiej byłoby zacząć małymi kroczkami i wybrać sobie na rozkręcenie się np. pół etatu. Jak się z czasem oswoisz, to możesz zmienić na pełny wymiar godzin. Nikt nie zna Twoich uczuć lepiej niż Ty sam, dlatego słuchaj sam siebie i bądź dla siebie wyrozumiały. Narzucaniem sobie celu, który obecnie Cię przerasta robisz sobie tylko krzywdę i pogłębiasz stany lękowe oraz poczucie winy, spowodowane tym, że nie dałeś rady.

25 Ostatnio edytowany przez PaniA (2019-02-16 16:46:37)

Odp: Nie znam innego stanu

StereotypowyGracz nie wiem czy jeszcze zajrzysz do wątku ale mam dla Ciebie taki pomysł, jesteś młody, zdrowy, sprawny, a narzekasz że, siedzisz w czterech ścianach, nie masz znajomych, nie masz z kim pogadać ani wyjść. Wiedziesz życie bez celu i tu pomyśl o wolontariacie.
Jest cała masa ludzi niepełnosprawnych, którzy autentycznie nie mogą wyjść z domu przez bariery architektoniczne, są autentycznie odcięci od świata i ludzi i takim ludziom mógłbyś pomóc a Oni by wypełnili pustkę w Twoim życiu. Pomyśl o tym. smile

26

Odp: Nie znam innego stanu
PaniA napisał/a:

StereotypowyGracz nie wiem czy jeszcze zajrzysz do wątku ale mam dla Ciebie taki pomysł, jesteś młody, zdrowy, sprawny, a narzekasz że, siedzisz w czterech ścianach, nie masz znajomych, nie masz z kim pogadać ani wyjść. Wiedziesz życie bez celu i tu pomyśl o wolontariacie.
Jest cała masa ludzi niepełnosprawnych, którzy autentycznie nie mogą wyjść z domu przez bariery architektoniczne, są autentycznie odcięci od świata i ludzi i takim ludziom mógłbyś pomóc a Oni by wypełnili pustkę w Twoim życiu. Pomyśl o tym. smile


Problem autora też jest autentyczny i porównywanie go do niepełnosprawnych (bo chyba o to chodziło) nic mu nie pomoże. Jedynie wprowadzi w większe poczucie winy, bo oni jakoś żyją i nie marudzą... Człowiek jest złożony i do bycia szczęśliwym nie wystarczy mu zdrowie fizyczne.
Tak samo zdołujesz człowieka w depresji, któremu powiesz "Dzieci w Afryce mają gorzej i nie użalają się nad sobą tak jak ty", dlatego, że ta osoba wcale się nad sobą nie użala, ona po prostu czuje się źle i spotyka się z niezrozumieniem. Ma to jej uzmysłowić, że jest tak słaba i beznadziejna? W jaki sposób ma to pomóc komuś takiemu? Nie tędy droga.

27

Odp: Nie znam innego stanu
SamotnaWilczyca napisał/a:

Problem autora też jest autentyczny i porównywanie go do niepełnosprawnych (bo chyba o to chodziło) nic mu nie pomoże. Jedynie wprowadzi w większe poczucie winy, bo oni jakoś żyją i nie marudzą... Człowiek jest złożony i do bycia szczęśliwym nie wystarczy mu zdrowie fizyczne.
Tak samo zdołujesz człowieka w depresji, któremu powiesz "Dzieci w Afryce mają gorzej i nie użalają się nad sobą tak jak ty", dlatego, że ta osoba wcale się nad sobą nie użala, ona po prostu czuje się źle i spotyka się z niezrozumieniem. Ma to jej uzmysłowić, że jest tak słaba i beznadziejna? W jaki sposób ma to pomóc komuś takiemu? Nie tędy droga.

Nigdzie Autora nie porównałam do osoby niepełnosprawnej. Zaproponowałam aby zastał wolontariuszem i takim osobom pomagał. Jest wiele osób chorych ruchowo, którzy z otwartym sercem przyjmą pomoc zdrowego, młodego chłopaka. W zamian może otrzymać szczerą przyjaźń oraz poczucie że, jest dla kogoś ważny i potrzebny.

28 Ostatnio edytowany przez StereotypowyGracz (2019-02-16 21:55:59)

Odp: Nie znam innego stanu
SamotnaWilczyca napisał/a:
PaniA napisał/a:

StereotypowyGracz nie wiem czy jeszcze zajrzysz do wątku ale mam dla Ciebie taki pomysł, jesteś młody, zdrowy, sprawny, a narzekasz że, siedzisz w czterech ścianach, nie masz znajomych, nie masz z kim pogadać ani wyjść. Wiedziesz życie bez celu i tu pomyśl o wolontariacie.
Jest cała masa ludzi niepełnosprawnych, którzy autentycznie nie mogą wyjść z domu przez bariery architektoniczne, są autentycznie odcięci od świata i ludzi i takim ludziom mógłbyś pomóc a Oni by wypełnili pustkę w Twoim życiu. Pomyśl o tym. smile


Problem autora też jest autentyczny i porównywanie go do niepełnosprawnych (bo chyba o to chodziło) nic mu nie pomoże. Jedynie wprowadzi w większe poczucie winy, bo oni jakoś żyją i nie marudzą... Człowiek jest złożony i do bycia szczęśliwym nie wystarczy mu zdrowie fizyczne.
Tak samo zdołujesz człowieka w depresji, któremu powiesz "Dzieci w Afryce mają gorzej i nie użalają się nad sobą tak jak ty", dlatego, że ta osoba wcale się nad sobą nie użala, ona po prostu czuje się źle i spotyka się z niezrozumieniem. Ma to jej uzmysłowić, że jest tak słaba i beznadziejna? W jaki sposób ma to pomóc komuś takiemu? Nie tędy droga.

Wiesz co, tak sie skład ze mój ojciec  prowadzi cos ala wolontariat - jest nauczycielem a po godzinach prowadzi klub narciarski, zeby dzieciaki z  tzw. zadupia mogly cos  w zyciu zobaczyc. Nie raz byli w alpach i  innych krajowych czy zagranicznych wyjazdach. Cale zycie robi to za darmo, i co myslisz ze ktos go za to docenia?,,  bo on wlasnie tak mysli  chcialby, żeby inni go doceniali, zeby byl wyrozniony, zeby na koniec roku.... nie wiem wójt wreczyl mu nagrode za zaslugi... a ja go widze jako frajera, ktory zrobi wszystko zeby innni go chwalili, doceniali. Nie mam najmniejszej ochoty pomagac potrzebujacym, sooory... nie mam natury matki teresy,  nie zrozm mnie zle, wiem ze  Ci ludzie tej pomocy potrzebują, ale nie zamierzam sie stucznie dowartosciowywac. Ja potrzebuje poczuc ze zyje, jak mlody facet. Tak wiem ze dzieci w afryce mają p*****bane, i w sumie co ... no sorry to moja wina?, nigdy nie mailem zamairu byc zbawca świata. Mi po prostu brakuje wlasnego zycia. Wiekszoc poswiecilem na zapewnienie sobie psychicznego bezpieczenstwa zyjac w pewnym sensie w toksycznym domu, tylko jak teraz probuje z tego  wyjsc to nie mam dokad i do kogo.

SamotnaWilczyca napisał/a:

Według mnie sam wywierasz na sobie presję, przez co się stresujesz, później zniechęcasz do podjęcia jakichkolwiek kroków. Spróbuj podejść do tego wszystkiego ze spokojem, świat się raczej zaraz nie skończy, więc zdążysz. Nie narzucaj sobie czegoś w stylu, że pracę musisz znaleźć na już, bo czas ucieka, bo odstajesz od reszty/jesteś niedojrzały. Tak samo, kiedy będziesz miał rozmowę kwalifikacyjną nie stresuj się nią, pomyśl - jak nie ta, to inna. Nie pali się, rozglądaj się za pracą, biorąc pod uwagę własny komfort, czyli to ile praca będzie generować stresu (w Twoim przypadku powinna jak najmniej), czy też to, co będziesz w niej robił, czy to nie będzie Cię przytłaczać - powinna być mało wymagająca, jak na początek. Nie wiem ile masz oszczędności, ale lepiej byłoby zacząć małymi kroczkami i wybrać sobie na rozkręcenie się np. pół etatu. Jak się z czasem oswoisz, to możesz zmienić na pełny wymiar godzin. Nikt nie zna Twoich uczuć lepiej niż Ty sam, dlatego słuchaj sam siebie i bądź dla siebie wyrozumiały. Narzucaniem sobie celu, który obecnie Cię przerasta robisz sobie tylko krzywdę i pogłębiasz stany lękowe oraz poczucie winy, spowodowane tym, że nie dałeś rady.

Bylem na paru rozmowach ostatnio, wcale sie jakos nie specjalnie stresuje, ja po prostu nie wiem czego chce, sam tez nie chce nasciemniac  pracodawcy ze jara mnie jaks robota... a pozniej po miesiacu pol roku okaze sie ze jestem wypalony czy znudzony tym co robie. Tak wiem na dluzsza mete sttress mi kompletnie nie sluzy chociaz... ludzie z ostatniej firmy maja mnie za osobe ktora kompletnie sie niczym nie przejmuje, kierownik kiedys mi sie zapytal cos w stylu " czy mnie cokolwiek jest w stanie wyprowadzic z rownowagi"  a ja sie tylko usmiechnalem,  i powiedzialem  cos  typu : mnie trzeba umeic wyprowadzic z rownowagi... a tymczasem  ja w srodku wszystko przezywam. Tylko widzisz ta moja niedojrzalosc... cale  zycie jestem kompletnie sam. Terapeutkakiedys mi sie zapytala czy jak bylem malym dzieckiem, to jak tam mialem jakeigos kolege, to czy opowiadalem mu o problemach w domu... a mi w zyciu by to na mysl nie przyszlo. Co ja teraz bede przezywal?... pierwsze milostki? ... latał po imprezach?  czy może mam zaczne udawac, że chcialbym zalozyc rodzine? Najgorsze jest wlasnie to ze stoje w miejscu nie zbieram zadnych zyciowych doswiadczen... nienawidze sie nad  soba uzalac, a robie to ;/

29

Odp: Nie znam innego stanu

już teraz myślisz o tym, że za rok/pół roku będziesz wypalony? to nie przedłużysz umowy i znajdziesz nowe miejsce, czasem praca jest związana z zainteresowaniami, a czasem jest tylko w celach zarobkowych

"Poznacie ich po ich owocach":D
Odp: Nie znam innego stanu

Tak stracilem umiejetnosc, zycia chwila, doceniania tego co sie ma, zyje w ciaglym stressie... no wlasnie szukam  pracy tak jakbym mail sie z nia ozenic, nie potrafie jakos wziasc pieprznac robota o sciane  jak mi cos nie pasuje.. a chcialbym.

31

Odp: Nie znam innego stanu

Ja potrzebuje poczuc ze zyje, jak mlody facet.  nigdy nie mailem zamairu byc zbawca świata. Mi po prostu brakuje wlasnego zycia.

Mnie się powoli wydaje, że jesteś jedną z tych osób, którym nie da się pomóc. Otrzymałeś tu kilka dobrych rad. Terapia, praca, wolontariat.

A Ty na to, że terapia nie, bo co Ci psycholog pomoże i o czym miałbyś mówić.
Praca nie bo to o 6 rano trzeba wstać i 8h zasuwać, do tego nie wiesz, jak się zachować na rozmowie kwalifikacyjnej albo nie wiesz, czy Ci się spodoba. Idź, przyjmij ofertę, popracuj, przekonasz się, czy Ci się podoba. I nie zrażaj się plakatami typu "szanuj szefa swego", bo to jest wręcz żenujące.
Wolontariat nie, bo to dla frajerów, których nikt nie docenia. (a wierz mi, że osoby otrzymujące pomoc na pewno ją doceniają)

Wszystko na nie. MAsz problem na każde rozwiązanie.

Piszesz tylko że chcesz by ktoś Cię z tego wyciągnął, chcesz poczuć, ze zyjesz, że brakuje Ci życia - ale co robisz, by mieć to życie? Nawet z domu nie wychodzisz! Jak chcesz poczuć, że żyjesz jak tylko przed komputerem siedzisz?

Ludzie, którzy uparcie tkwią w jakiejś sytuacji, nawet jeśli jest ona trudna i beznadziejna, podświadomie mają z tego jakieś korzyści - i z Tobą jest tak samo. Ty sam sobie nie pozwalasz dojrzeć, nie pozwalasz sobie, by mieć jakieś życie. Korzyści są takie, że się wyśpisz do 9, że się możesz poużalać nad sobą, możesz obarczyć winą toksycznych rodziców (swoją drogą nie Ty jeden takich masz, wiele osób tego doświadcz), możesz winić cały świat, że nie jest taki jak Ty chcesz i że nikt Cię nie uratuje. Ciężko jest jednak walczyć z Tobą o Ciebie. Można sobie tu gadać na forum, ale tylko Ty możesz coś zmienić, tylko Ty mozesz zacząć działaś. Nikt Cię z łóżka za chabety nie wyciągnie i nie kopnie Cię w tyłek byś szedł do pracy. Tylko Ty sam możesz to zrobić.

32

Odp: Nie znam innego stanu

Ty chyba chcesz mieć wszystko od razu, poukładane na już (od razu idealna praca na x lat), a tak się nie da. Musisz stopniowo nadrobić stracony czas. Poza tym piszesz, że nie wiesz co chcesz robić, a jak chcesz się tego dowiedzieć bez poszukiwań? Sprawdź różne sensowne dla Ciebie opcje, poszukaj swojej drogi, czegoś co Cię zainteresuje lub chociaż będzie akceptowalne jako praca.

33 Ostatnio edytowany przez StereotypowyGracz (2019-02-18 21:58:01)

Odp: Nie znam innego stanu
CatLady napisał/a:

Ja potrzebuje poczuc ze zyje, jak mlody facet.  nigdy nie mailem zamairu byc zbawca świata. Mi po prostu brakuje wlasnego zycia.

Mnie się powoli wydaje, że jesteś jedną z tych osób, którym nie da się pomóc. Otrzymałeś tu kilka dobrych rad. Terapia, praca, wolontariat.

A Ty na to, że terapia nie, bo co Ci psycholog pomoże i o czym miałbyś mówić.
Praca nie bo to o 6 rano trzeba wstać i 8h zasuwać, do tego nie wiesz, jak się zachować na rozmowie kwalifikacyjnej albo nie wiesz, czy Ci się spodoba. Idź, przyjmij ofertę, popracuj, przekonasz się, czy Ci się podoba. I nie zrażaj się plakatami typu "szanuj szefa swego", bo to jest wręcz żenujące.
Wolontariat nie, bo to dla frajerów, których nikt nie docenia. (a wierz mi, że osoby otrzymujące pomoc na pewno ją doceniają)

Wszystko na nie. MAsz problem na każde rozwiązanie.

Piszesz tylko że chcesz by ktoś Cię z tego wyciągnął, chcesz poczuć, ze zyjesz, że brakuje Ci życia - ale co robisz, by mieć to życie? Nawet z domu nie wychodzisz! Jak chcesz poczuć, że żyjesz jak tylko przed komputerem siedzisz?

Ludzie, którzy uparcie tkwią w jakiejś sytuacji, nawet jeśli jest ona trudna i beznadziejna, podświadomie mają z tego jakieś korzyści - i z Tobą jest tak samo. Ty sam sobie nie pozwalasz dojrzeć, nie pozwalasz sobie, by mieć jakieś życie. Korzyści są takie, że się wyśpisz do 9, że się możesz poużalać nad sobą, możesz obarczyć winą toksycznych rodziców (swoją drogą nie Ty jeden takich masz, wiele osób tego doświadcz), możesz winić cały świat, że nie jest taki jak Ty chcesz i że nikt Cię nie uratuje. Ciężko jest jednak walczyć z Tobą o Ciebie. Można sobie tu gadać na forum, ale tylko Ty możesz coś zmienić, tylko Ty mozesz zacząć działaś. Nikt Cię z łóżka za chabety nie wyciągnie i nie kopnie Cię w tyłek byś szedł do pracy. Tylko Ty sam możesz to zrobić.


Ehhh .. Ty mnie nie rozumiesz. To nie jest tak, że ja nigdzie nie wychodze, w zeszlym tygodniu bylem na basenie zeby sobie w saunie posiedziec, czasem ide sobie na rower, czasem gdzies wyskocze na narty, ale kompletnie mi to nie sprawia przyjemności... czuje sie jak taka włóczęga, coraz częściej pojawiają sie u mnie jakieś lęki ze zostane nie wiem ... bezdomnym? bo tak sie w sumie czuje jakbym nie mial swojego miesjca. Poszedlem kiedys z kumplem na piwo, i sie mnie zaczal pytac co jest ze mna ,ze siedze taki nieobecny... a ja nie wiem co mam mu powiedziec. Poszedlem  za tydzzien z  tym samym kumlem i tym razem a stwieerdzilem nie ma sie czym przejmowac i lazilismy po knajpach jak samoloty.... a za tydzien znowu siedzialem taki przybity. Kumpel w pewnym momencie jak juz wyszlismy z  knajpy  zaproponowal "chodz pojdziemy" do clubu go go ... bo nigdy nie byl chcial ... nie wiem co chcial tak po prostu zaproponowal. Niewiele myslac poszlismy. No i co .. siedlismy  w lozy, przyszly jakies te panienki cos tam zamienilem ze dwa zdania,... dziewczyna poszla tanczyc na rurze, cos tam sie czasem do niej usmiechnal. Ale i tak pozniej do mnie podeszla i sie mnie pyta czego jestem taki smutny... ja sie na sile probuje usmiechnac i nie wychodzi. Nic jej nie powiedzialem... bo sam nie wiem czemu, posiedzialem jeszcze chwile i poszedlem w cholere. Nie wiem czy ja sie stalem jakis aseksualny?....czy to jakas depresja? W sumie biorecala garsc tabletek codziennie przepisanych od psychiatry.


Co do tych rozmów kwal. ... byłem ostatnio zapytac o prace w wyuczonym zawodziei tak to wygladalo, przyszedlem pod budynek firmy, i juz sie zaczyna jaksi taki strach.. obszedlem budynek z pięć razy posiedzialem z 15 min na lawce  w parku... pozniej poszdlem do kslepu... kupilem sobie setke jakeijs kolorowej wódki,... napilem się łyka i poszedlem na ta rozmowe.  Przezes mi sie pyta czy ogarniam temat... ( a ja w domniemaniu we łbie, mam zakodowane, ze skoro to studiowalem to powinienem byc w tym dobry, ... a ja kompletnie tego nie czuje, moje studiaa to był przypadek tak jak cale moje zycie, tak jak wiatr zawieje tak ja sie poruszam) ale poszzedlem zeby cos robic. Natomiast jak juz w czyms pracuje, to ja sie raczej w to angazuje, a prynajmiej probuje.


Co do tego smiesznego haselka o szefie... to nie jest tak ze ja sie zrazam, ja to tylko po prostu zauwazylem...a do firmy wszedlem z masa pozytywnej energii,  i to stopniowo gaslo we mnie,a haselko tylko sie zwyczajnie potwierdzilo, bo faktycznie firma ma opinie wyzyskiwaczy. Normalny czlowiek nie pozwoliby sobie na pomaitanie soba a tak tam sie ludzi traktuje. Nawet moja siostra keidys powiedziala - bo spotkala mojego prezesa na weselu, ze sie zrobil dumny jak paw, jakby nie wiadomo co osiagnął.
Wolontariat - tu faktycznie jestem na nie, bo mnie to zwyczajnie nie interesuje, sam mam ze soba zbyt duzo problemów (relanych, czy wyimaginowanych), zeby jeszcze sie czymis zajmowac.

Na terapii bylem u dwoch tereapeutek - jedna stwierdzila, ze nie wie jak mi pomoc, druga steirddzila u mnei mase  mechanizmow obronnych, takie jak wyparcia, tlumienia jakeis inne juz nie pamietam, poszedlem do niej nie tak dawno znowu i teraz  wyszlo ze mam jakeis zaburzenia tozsamosci. Pochodzilem chwile, i kobieta w koncu stwierdzila, ze ja musze jej jakis material przynosic zeby bylo o czym ze mna rozmawiac...a co ja mam jej przyniesc, jak ja nie mam zadnego kontaktu z ludzmi, po za  takim powierzchownym - czyli w pracy czy gdzies tam na ulicy, w sklepie itp.

Oprocz tego psychiatra stwierdzil ze jestem dda i mam syndrom niewidzialnego dziecka.... . Jak pierwszy raz pojechalem do psychiatry to kompletnie w to co mi powiedzial nie wierzylem, a teraz  jakos bardziej siebie w tej roli widze.

Co do szukania tej pracy jeszcze, to ja sie po prostu boje, ze będe niekompetentny.. nie umyslowo, ale bardziej tak jakby spolecznie, bo jestem osobą mocno wycofana z zycia. A nie chce ani zawieść siebie  ani kogoś... .

C o do toksyczny rodzicow to mialem combo ojca:  nadopiekunczo/kontrolujacy ojciec despota, przez większośc życia sie wstydzilem ze jest moim ojcem...a matka... szara mysz którą on poniewierał. Jak bylem mlodszy nie raz mi sie rodzice pytali, czemu ja nigdy nikogo do domu nie zapraszam, czemu ja nie chodze na zadne imprezy..., czemuja ciagle przed kompem siedze... czemu nie jestem taki jak inni, generalnie ciagle mnie krytykowali.

Ja nawet nie wiem czemu ja na tym forum zaczalem pisac,... z nudów?.... bo chce sie wyżalić?... bo chce zobaczyc jak będe odebrany?...sam juz kompletnie nic z tego wszystkiego nie wiem.

SamotnaWilczyca napisał/a:

Ty chyba chcesz mieć wszystko od razu, poukładane na już (od razu idealna praca na x lat), a tak się nie da. Musisz stopniowo nadrobić stracony czas. Poza tym piszesz, że nie wiesz co chcesz robić, a jak chcesz się tego dowiedzieć bez poszukiwań? Sprawdź różne sensowne dla Ciebie opcje, poszukaj swojej drogi, czegoś co Cię zainteresuje lub chociaż będzie akceptowalne jako praca.

Niee.. wewnętrznie chyba tak na prawde kompletnie niczego nie chce, probuje znalesc, ale tak jak powiedziala mi terapeutka, moje problemy wynikaja ze sfery emocjonalnej ide w srode na rozmowe o prace jako sprzedawca samochodow ciezarowych... ale juz sie zaczynaja mysli ... gdzie ja i sprzedaz, przeciez tto sa ogromne  kwoty sprzedawac takie samochody,... I wiesz cos 3-4  lata temu to ja bym skakal ze szcześcia jakbym taka propozycje dostal, ze moge w koncu  cos dac od siebie, a teraz niee wiem  obrocila mi sie osobowosc o 169 stopni... rodzicie jak wpadam czasem do domu, mi to mowia ze mnie nie poznają stale sie jakis taki,, inny... psychiatra stwierdzil ze moge miec jakas depersonalizacje, albo derealizacje aaaaaaaaaaaa....

Posty [ 33 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » SAMOTNOŚĆ » Nie znam innego stanu

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018