Potrzeba wsparcia, nie mam nikogo - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Potrzeba wsparcia, nie mam nikogo

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 35 ]

Temat: Potrzeba wsparcia, nie mam nikogo

Nie mam nikogo z kim mogłabym porozmawiać o tym, trochę mi wstyd, nie lubię też obarczać innych swoimi problemami. Chwila brakuje mi do 40-stki, 20 lat z jednym mężem, dorosły syn i właściwie poczucie, że chciałabym, aby moje życie już się skończyło. Nie mam już siły na życie, nie mam już prawie nadziei. Mąż znęca się nade mną psychicznie w taki sposób, że czuję się nikim, kontroluje, sprawdza pocztę, telefon. Dom a i wszystko w domu jest na niego, pracuję od 13 lat a on uważa, że zarabiam tylko na swoje jedzenie, że bez niego nic bym nie miała i byłabym nikim, że powinien mnie codziennie napierd.... żebym zmądrzała, że jestem szmaciarzem, pojeba.... babą, że jak mi się nie podoba coś to mogę wypier..... do mamusi itd. Znęca się też psychicznie nad dorosłym synem- ty pedale, szmaciarzu, gnoju pierdolo...., wylecisz na zbity ryj itd. Potem się tłumaczy, sprowokowałaś mnie i jest kilka dni spokoju, tzn.  chodzenia na palcach i nie drażnienia go. Nie mam komu  powiedzieć, że czuję się jak nikt, że gdybym miała chociaż mały kąt to wyszłabym jak stoję bez niczego, ale boję się też o syna. Nie mam koleżanek, bardzo skutecznie i stopniowo odseparował mnie od wszystkich, każdego dnia proszę, żeby coś się stało, żeby się nie obudzić.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Potrzeba wsparcia, nie mam nikogo

Skoro syn jest dorosły, to może pracować i zarabiać pieniądze. Ty też pracujesz. Możecie wspólnie wynająć pokój/mieszkanie.

3

Odp: Potrzeba wsparcia, nie mam nikogo

Syn pracuje, myślę o tym każdego dnia, ale paraliżuje mnie strach, tyle razy opowiadał co mi zrobi jak odejdę, potnie mi twarz, obleje kwasem, znajdzie mnie i przejedzie samochodem. Wiem, że nie żartuje. Nie raz mówił, że może iść nawet siedzieć, ale ja nie zaznam spokoju.

4

Odp: Potrzeba wsparcia, nie mam nikogo
dagmara.78 napisał/a:

Syn pracuje, myślę o tym każdego dnia, ale paraliżuje mnie strach, tyle razy opowiadał co mi zrobi jak odejdę, potnie mi twarz, obleje kwasem, znajdzie mnie i przejedzie samochodem. Wiem, że nie żartuje. Nie raz mówił, że może iść nawet siedzieć, ale ja nie zaznam spokoju.

W takiej sytuacji proponuję żebyś go nagrała, podczas rozmów z nim włącz dyktafon chociażby w telefonie komórkowym, a następnie udaj się na policję.

5

Odp: Potrzeba wsparcia, nie mam nikogo

A policja co zrobi? Co ja będę miała za piekło jak on się dowie. Potrafił zdemolować pół mieszkania, ciągnąć mnie za włosy z jednego pokoju do drugiego, rozbić mi telefon o ścianę, grozić mi nożem, próbował podtopić mnie w wannie, ostatnio jak próbowałam wysiąść z auta już na postoju ruszył z piskiem opon, że ledwo zdążyłam nogi wciągnąć do auta. Boję się go po prostu.

6

Odp: Potrzeba wsparcia, nie mam nikogo

Jesli chodzi o przemoc psychiczna- bardzo trudno to udowodnić. Najlepiej nagrywać. Nawet nie na telefon zeby nie podejrzewał. Sa rozne urządzenia np. Pendrive. Złożyć pozew z orzekaniem o winie. To zabezpieczy Pania. Mysle ze dobrze tez pojsc do psychologa. Wzmocnić sie. Podnieść samoocenę. To baaardzo wazne po tylu latach przemocy psychicznej. W razie pytan zapraszam. Zycze duuuzo sily

7

Odp: Potrzeba wsparcia, nie mam nikogo

Najgorsze dla mnie nie jest to, że nazywa mnie szmatą czy debilem, ale to, że ja nie mogę tego nikomu powiedzieć. Chciałabym, żeby ktoś po prostu wysłuchał mnie i powiedział, że mi wierzy, że będzie dobrze. Codziennie rano zakładam maskę, żeby jakoś było, maluję się, układam włosy, w pracy uśmiecham się, żartuję, mama dzwoni pyta co u ciebie- ok, super. A w środku zżera mnie, boli, nienawidzę siebie i swojego życia. Jestem dziesiąt kilometrów od mojego rodzinnego miasta, tu od niedawna, nie mam nikogo tylko praca, dom i on, mój pan. Czasami myślę, że jestem tylko dla syna, on jest  inny niż jego ojciec.

8

Odp: Potrzeba wsparcia, nie mam nikogo
dagmara.78 napisał/a:

Najgorsze dla mnie nie jest to, że nazywa mnie szmatą czy debilem, ale to, że ja nie mogę tego nikomu powiedzieć. Chciałabym, żeby ktoś po prostu wysłuchał mnie i powiedział, że mi wierzy, że będzie dobrze. Codziennie rano zakładam maskę, żeby jakoś było, maluję się, układam włosy, w pracy uśmiecham się, żartuję, mama dzwoni pyta co u ciebie- ok, super. A w środku zżera mnie, boli, nienawidzę siebie i swojego życia. Jestem dziesiąt kilometrów od mojego rodzinnego miasta, tu od niedawna, nie mam nikogo tylko praca, dom i on, mój pan. Czasami myślę, że jestem tylko dla syna, on jest  inny niż jego ojciec.

Współczuję sytuacji.
Żeby było dobrze musisz podjąć jakieś kroki, uratować siebie sama, a nie czekać aż ktoś uratuje Ciebie.

9

Odp: Potrzeba wsparcia, nie mam nikogo

Zacznij go nagrywać. Chodzi o to, żeby w odpowiednim momencie nie mógł się wyprzeć. Czy Twój mąż jest zawodowo kimś na wysokim stanowisku ? Czy jest czuły na punkcie swojego wizerunku ?

10

Odp: Potrzeba wsparcia, nie mam nikogo

Jest zwykłym pracownikiem fizycznym, ale zarabia powyżej średniej. Zanim kupiliśmy dom zrobił rozdzielność, żeby mieć większą zdolność, więc jestem u niego. Ma też zaburzone relacje ze swoją rodziną, jest skłócony z matką, bratem i dalszą rodzinę także ma za nic. Ma także przewlekłą chorobę, którą usprawiedliwia swoją nerwowość i szczerze ja też go cały czas usprawiedliwiałam. Prosiłam, żeby zwrócił się do lekarza po środki wyciszające, powiedział, żebym ja sobie brała i jak nie będziemy go wkórw..... to on będzie spokojny. Nie spotyka się ze znajomymi bo mówi, że ma dosyć debili w pracy, nie spotyka się z rodziną bo nikt mu nic nie dał i nie pomógł w życiu, matkę nazywa kurw...., syna pedałem albo szmaciarzem a mnie suką, ścierwem itp. Ciężko zdiagnozować...

Odp: Potrzeba wsparcia, nie mam nikogo

Zadzwoń na Niebieską Linię. Myślę, że tam są osoby, które Cię pokierują i lepiej niż my podpowiedzą, co zrobić w takiej sytuacji.

12

Odp: Potrzeba wsparcia, nie mam nikogo
dagmara.78 napisał/a:

Jest zwykłym pracownikiem fizycznym, ale zarabia powyżej średniej. Zanim kupiliśmy dom zrobił rozdzielność, żeby mieć większą zdolność, więc jestem u niego. Ma też zaburzone relacje ze swoją rodziną, jest skłócony z matką, bratem i dalszą rodzinę także ma za nic. Ma także przewlekłą chorobę, którą usprawiedliwia swoją nerwowość i szczerze ja też go cały czas usprawiedliwiałam. Prosiłam, żeby zwrócił się do lekarza po środki wyciszające, powiedział, żebym ja sobie brała i jak nie będziemy go wkórw..... to on będzie spokojny. Nie spotyka się ze znajomymi bo mówi, że ma dosyć debili w pracy, nie spotyka się z rodziną bo nikt mu nic nie dał i nie pomógł w życiu, matkę nazywa kurw...., syna pedałem albo szmaciarzem a mnie suką, ścierwem itp. Ciężko zdiagnozować...

To jest człowiek z problemami psychicznymi. On się nie zmieni. Jeśli chcesz mieć coś jeszcze z tego życia to musisz zacząć działać.

13

Odp: Potrzeba wsparcia, nie mam nikogo

Tylko jak mam uwierzyć, że sobie poradzę, że nie skrzywdzi mnie, że pozwoli mi po prostu spokojnie żyć. Wiele razy mówiłam mu, że nic nie chcę od niego, trochę osobistych rzeczy, bo te meble czy sprzęty nic dla mnie nie znaczą a on się śmiał tylko, mówi " kto ciebie weźmie?, co myślisz, że gdzieś będziesz miała lepiej? za dużo masz i wpier... nie dostajesz" Książkę mogłabym napisać. Wiem, że muszę się z tym zmierzyć bo to mnie wyniszcza, straciłam chęć do życia, nic mnie nie cieszy, przestałam normalnie sypiać. Czuję się jakbym miała 60 lat, zmęczona.Dziękuję za wszystkie odpowiedzi, jeszcze wierzę,  ale nie wiem na ile starczy mi sił.

14

Odp: Potrzeba wsparcia, nie mam nikogo

Tak naprawdę, to to, co on mówi - nie jest ważne.
Ważne jest to, czy Ty w to wierzysz Dagmaro.

Wcale nie musi Ciebie "ktoś brać", bo sama świetnie dasz sobie radę.
Nie chcesz przecież odejść od męża do kogoś, dlatego, że poznałaś kogoś nowego, tylko dlatego, że Twój mąż to tyran i potwór.

Jesteś niezależna finansowo i z pomocą syna spokojnie dacie sobie radę, aby wynająć niewielkie mieszkanie i zniknąć ze strefy bezpośredniego zasięgu Twojego męża.

The past cannot be changed,
forgotten, edited, or erased.
It can only be accepted.

15

Odp: Potrzeba wsparcia, nie mam nikogo

Znalazłam przed chwilą:

Centrum Praw Kobiet napisał/a:

Znęca się nad Tobą Twój mąż lub partner, zostałaś zgwałcona, jesteś nękana przez partnera, z którym się rozstałaś, nie ukrywaj tego. Zachęcamy kobiety doświadczające przemocy do kontaktu z funkcjonariuszami policji współpracującymi z Centrum Praw Kobiet. Możesz u nas złożyć zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa, ale także przyjść i porozmawiać z funkcjonariuszem policji o zabezpieczaniu dowodów, założyć Niebieską Kartę. Zachęcamy także świadków do kontaktu z nami. Świadek może również zożyć zawiadomienie, nie musi tego robić sama ofiara.
Jeśli potrzebujesz pomocy prawnej lub psychologicznej możesz w miarę naszych możliwości skorzystać z niej na miejscu lub zapisać się na spotkanie do naszej prawniczki lub psycholożki.
Sprawcy przemocy wobec kobiet często unikają odpowiedzialności karnej. Nie musi jednak tak być.
Dyżury funkcjonariuszy policji w każdy czwartek od 16.00 do 20.00. Chcesz więcej się dowiedzieć lub umówić, zadzwoń: 22 6222517

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

16

Odp: Potrzeba wsparcia, nie mam nikogo

czytam każdą kolejną odpowiedź i ryczę, tyle bym chciała zmienić, mieć przyjaciół, wrócić do mojego kochanego miasta rodzinnego, odnowić przyjaźnie, których on mi zakazał, bo moje wszystkie koleżanki to dziwki. Spróbuję na początek jakoś rozkminić dyktafon w telefonie o ile tam jest:-). Nie chce mi się z pracy dziś wracać do domu, ale jest młody, mam pieski, jest dla kogo:-)
Pozdrawiam.

17

Odp: Potrzeba wsparcia, nie mam nikogo

Poproś syna o to, na pewno Ci pomoże.
Bądź przygotowana na zbieranie dowodów, ale przede wszystkim - uwierz - że możesz i potrafisz żyć bez męża, o ile podejmiesz taką decyzję.
Masz prawo mówić o sytuacji w Waszym małżeństwie rodzinie, bliskim, bo już sama rozmowa z kimś o tym co Ci zagraża, co Cię rani - przyniesie Ci ulgę.

The past cannot be changed,
forgotten, edited, or erased.
It can only be accepted.

18

Odp: Potrzeba wsparcia, nie mam nikogo

Jeżeli będziesz sobie wbijała do głowy to co on  mówi o tobie to nigdy się nie zdecydujesz na odejście . Działaj i to szybko masz wsparcie syna i on ci pomoże zeznawać przeciwko niemu oczywiście jeśli się zdecydujesz. Na tyle dobrze jest że masz pracę.
Wynajmi pokryjomu mieszkanie lub wyprowadź się do matki, jeśli będzie cię nachodził dzwoń na policję skieruj sprawę do sądu o nietykalność , a jeśli chcesz z nim mieszkać nadal do podaj go o niebieską linię . Działaj kobieto i to już nie ma na co czekać a on i tak jest już stracony u wszystkich jak piszesz.

19

Odp: Potrzeba wsparcia, nie mam nikogo
dagmara.78 napisał/a:

czytam każdą kolejną odpowiedź i ryczę, tyle bym chciała zmienić, mieć przyjaciół, wrócić do mojego kochanego miasta rodzinnego, odnowić przyjaźnie, których on mi zakazał, bo moje wszystkie koleżanki to dziwki. Spróbuję na początek jakoś rozkminić dyktafon w telefonie o ile tam jest:-). Nie chce mi się z pracy dziś wracać do domu, ale jest młody, mam pieski, jest dla kogo:-)
Pozdrawiam.

Dacie sobie radę razem z synem. Twój mąż to nie jest jakaś niepokonana bestia.

20

Odp: Potrzeba wsparcia, nie mam nikogo

Jesteś w beznadziejnej sytuacj.A najgorsze jest, to, że pozbyłaś sama siebie, możliwości kierowania swoim życie.Twoje życie, to Twój wybór.Idź po pomoc do specjalisty.Napisałabym weź się w garść, ale jak mam, to zrobić?Przecież Ty nawet tej garści nie masz.Doprowadziłaś się, tą swoją postawą do takiego stanu....Chorobowego.Zacznij działać i pomoż sobie.Szanuj swój czas.Szanuj swoje życie.A kopnij Ty w d.....ę to chodzącego zero.....

https://youtu.be/W8EM0Cs9r1g

...z najlepszych muzyków sceny Polskiej.

21

Odp: Potrzeba wsparcia, nie mam nikogo

Zawsze byłam ustępliwa, ugodowa, on nawet nazywa mnie matką Teresą, bo wszystkich tłumaczę. Dzieciństwo miał ciężkie, jak się poznaliśmy jego rodzice byli świeżo po rozwodzie. Ojciec nie pił, na trzeźwo lał i żonę i dzieci. Jakieś średniowieczne metody: klękanie na grochu, bicie kablem, kijem od miotły do krwi- tak mi opowiadał. Jak był w podstawówce, matka najwyraźniej chcąc uciec trochę do normalności wyjechała za granicę na kilka lat zostawiając dzieci z sadystą bo tak trzeba nazwać mojego teścia.
My wpadliśmy szybko, on zaczął prace, ja kończyłam szkołę, potem kolejną a on pracował. Potrafił uderzyć, pastwić się psychicznie jak dziś, ale zawsze przepraszał, kupował prezenty i tak minęło ponad 20lat. Tłumaczę sobie, że to dzieciństwo "zrobiło" z niego takiego człowieka. Potem choroba. Ale czasami zastanawiam się gdzie jestem ja, ja dla siebie? Tłumaczę go bo chory, bo matka go zostawiła, bo ojciec bił, ale on nie widzi w sobie niczego złego. Unikam go jak jest zdenerwowany, staram się schodzić mu z oczu, nie dyskutuję, nie daję się wciągać w kłótnie, ale to nie wiele pomaga, bo chodzi za mną i po prostu szuka zaczepki, a wtedy dobre jest wszystko żeby znaleźć punkt zapalny. Nawet historie sprzed 15 lat.
Nie mamy znajomych, przyjaciół, nikt go nie zaprasza, bo zawsze się kłóci. Jak ktoś dzwoni do mnie to na wstępie pyta czy mogę rozmawiać i czy jest ...tu imię....
Mam o to żal do siebie, że pozwoliłam sobie na to wszystko  przez lata, że nie postawiłam żadnych granic, że nie zrobiłam nic, gdy pierwszy raz uderzył mnie jak miałam 17 lat i byłam w ciąży. Boże, gdyby można było cofnąć czas.....

22

Odp: Potrzeba wsparcia, nie mam nikogo
dagmara.78 napisał/a:

(...) wszystkich tłumaczę. (...)

Po co? Co dzięki temu osiągasz? Jakie masz, bo masz, z tego korzyści?


(...) Ale czasami zastanawiam się gdzie jestem ja, ja dla siebie? (...)

Tam, gdzie się ustawiłaś.


(...) Tłumaczę go bo chory, bo matka go zostawiła, bo ojciec bił (...)Unikam go jak jest zdenerwowany, staram się schodzić mu z oczu (...)

Doskonały sposób na trwanie w toksycznym związku.

(...) Mam o to żal do siebie, że pozwoliłam sobie na to wszystko  przez lata, że nie postawiłam żadnych granic, że nie zrobiłam nic, gdy pierwszy raz uderzył mnie jak miałam 17 lat i byłam w ciąży. Boże, gdyby można było cofnąć czas.....

Zamiast tracić energię na zajmowanie się przeszłością, na użalanie się, skieruj ją na zmianę sposobu myślenia i działanie, by zerwać z toksykiem.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

23

Odp: Potrzeba wsparcia, nie mam nikogo

W tym związku jesteś dobrowolnie i z własnego wyboru. W twoich postach jest tylko ja i ja. Ciekawa jestem jak bardzo musiał cierpieć twój syn mając ojca przemocowca i matkę która pozwalała się pastwić nad sobą i dzieckiem. Zastanawiam się też jak ważny był dla ciebie twój syn że nigdy mu nie pomogłaś.
Tak się tylko pytam bo miałam identyczną mamusię.

24

Odp: Potrzeba wsparcia, nie mam nikogo

Chciałabym spojrzeć na siebie tak z boku, z dystansem jak do obcej osoby. Co bym sobie powiedziała?
Ja też nie miałam "beztroskiego" dzieciństwa, ojciec alkoholik, matka całymi dniami w pracy żeby zarobić na jedzenie, bo ojciec raczej przepijał wszystko o ile pracował. Zajmowałam się domem odkąd pamiętam i młodszym bratem i oczywiście pijanym ojcem. Tata nie bił nas nigdy.  Potem przestał pić, wszystko najpierw kręciło się wokół jego picia a potem wokół niepicia. Poznałam mojego obecnego męża i chyba potrzebowaliśmy siebie wzajemnie by mieć kogoś i dom, rodzinę. Jak teraz to wspominam to żal mi go, szkoda, że on chce się zmienić, że nie rozumie tego, że zostanie sam kiedyś, bez żadnej rodziny.

25

Odp: Potrzeba wsparcia, nie mam nikogo
pannapanna napisał/a:

W tym związku jesteś dobrowolnie i z własnego wyboru. W twoich postach jest tylko ja i ja. Ciekawa jestem jak bardzo musiał cierpieć twój syn mając ojca przemocowca i matkę która pozwalała się pastwić nad sobą i dzieckiem. Zastanawiam się też jak ważny był dla ciebie twój syn że nigdy mu nie pomogłaś.
Tak się tylko pytam bo miałam identyczną mamusię.


Starałam się chronić go jak mogłam, ale masz rację zrobiłam mu krzywdę. Mówi, że go nienawidzi.

26

Odp: Potrzeba wsparcia, nie mam nikogo
wilczysko napisał/a:

Zacznij go nagrywać. Chodzi o to, żeby w odpowiednim momencie nie mógł się wyprzeć. Czy Twój mąż jest zawodowo kimś na wysokim stanowisku ? Czy jest czuły na punkcie swojego wizerunku ?

Myślicie, że tak łatwo nagrać ... to nie jest proste, taki człowiek wie kiedy może mówić, a kiedy przestać ... wiem co mówię

27

Odp: Potrzeba wsparcia, nie mam nikogo

Dagmaro , podpisałabym się pod tą radą:

MrówkaBigbitówka napisał/a:

Zadzwoń na Niebieską Linię.  Myślę, że tam są osoby, które Cię pokierują i lepiej niż my podpowiedzą, co zrobić w takiej sytuacji.

Umknęło mi, czy Ty pracujesz? Jeśli tak, to niezależność finansowa to połowa sukcesu w zrywaniu z przemocowcem.

Napisałaś co chcesz zrobić ze swoim życiem :

dagmara.78 napisał/a:

tyle bym chciała zmienić, mieć przyjaciół, wrócić do mojego kochanego miasta rodzinnego, odnowić przyjaźnie, których on mi zakazał

W pierwszej kolejności pomyśl o tym, gdzie możesz znaleźć schronienie. Jak będziesz bezpieczna, otrząśniesz się ze stresu wywołanego agresją męża, pomyślisz o uregulowaniu spraw majątkowych. To oburzające, wiem, że ofiara opuszcza dom - ale w pierwszej kolejności pomyślałabym o odcięciu się od źródła przemocy.

28

Odp: Potrzeba wsparcia, nie mam nikogo

Dlaczego nie wrócisz do swojego rodzinnego miasta? Masz tam rodzinę u której mogłabyś się tymczasem zatrzymać z synem. Może najpierw Twoi bliscy pomogliby Tobie i synowi znaleźć tam pracę? W Twoim przypadku najważniejsza jest ucieczka od niego, zdobycie dowodów jest drugorzędne, zresztą syn jako dorosły człowiek także może być świadkiem.
Zacznij planować tę ucieczkę, rusz z miejsca, może jak już zaczniesz, to nabierzesz wiary w to, że się uda.
Idź też do prawnika i dowiedz się, czy faktycznie nic z majątku nie należy Ci się.

29

Odp: Potrzeba wsparcia, nie mam nikogo
dagmara.78 napisał/a:

Zawsze byłam ustępliwa, ugodowa, on nawet nazywa mnie matką Teresą, bo wszystkich tłumaczę. Dzieciństwo miał ciężkie, jak się poznaliśmy jego rodzice byli świeżo po rozwodzie. Ojciec nie pił, na trzeźwo lał i żonę i dzieci. Jakieś średniowieczne metody: klękanie na grochu, bicie kablem, kijem od miotły do krwi- tak mi opowiadał. Jak był w podstawówce, matka najwyraźniej chcąc uciec trochę do normalności wyjechała za granicę na kilka lat zostawiając dzieci z sadystą bo tak trzeba nazwać mojego teścia.
My wpadliśmy szybko, on zaczął prace, ja kończyłam szkołę, potem kolejną a on pracował. Potrafił uderzyć, pastwić się psychicznie jak dziś, ale zawsze przepraszał, kupował prezenty i tak minęło ponad 20lat. Tłumaczę sobie, że to dzieciństwo "zrobiło" z niego takiego człowieka. Potem choroba. Ale czasami zastanawiam się gdzie jestem ja, ja dla siebie? Tłumaczę go bo chory, bo matka go zostawiła, bo ojciec bił, ale on nie widzi w sobie niczego złego. Unikam go jak jest zdenerwowany, staram się schodzić mu z oczu, nie dyskutuję, nie daję się wciągać w kłótnie, ale to nie wiele pomaga, bo chodzi za mną i po prostu szuka zaczepki, a wtedy dobre jest wszystko żeby znaleźć punkt zapalny. Nawet historie sprzed 15 lat.
Nie mamy znajomych, przyjaciół, nikt go nie zaprasza, bo zawsze się kłóci. Jak ktoś dzwoni do mnie to na wstępie pyta czy mogę rozmawiać i czy jest ...tu imię....
Mam o to żal do siebie, że pozwoliłam sobie na to wszystko  przez lata, że nie postawiłam żadnych granic, że nie zrobiłam nic, gdy pierwszy raz uderzył mnie jak miałam 17 lat i byłam w ciąży. Boże, gdyby można było cofnąć czas.....


Przestań wyć, zawodzić, łkać i szukać pocieszenia wśród obcego tłumu.Jedynie co dostrzegam w Tobie, to chęci przytulenia Ciebie i szlochania z Tobą, nad Twym bieeda tzw losem.Dojrzej!Nie wyszukuj z pośród całego swojego życiorysu epizodów, które tworzą Ciebie jako kryształową, biedną, pokrzywdzoną przez los istotkę.To Ty doprowadziłaś do tego stanu!Twój Facet jest jednym wielkim NIC!A Ty krążysz wokół tematu...Tkwisz w śmierdzącym związku i biadolujesz!!Wez sprawy w swoje ręce!I zacznij działać!Egoistka jesteś!Skupiasz się na swoich emocjach nie robiąc nic w kierunku ich poprawy, jednocześnie pozwoliłaś aby przez, to cierpieli inni!A Twoje dziecko ?Pomyslałaś o nim?Do czego, przez Twój beznadziejny wybór zostało zmuszone?..Zostało zmuszone do życia w stresie!Wez się za siebie i za swoje decyzje.TWOJE ŻYCIE JEST W TWOICH RĘKACH!Sobie zawdzięczsz obecną sytuację.

https://youtu.be/W8EM0Cs9r1g

...z najlepszych muzyków sceny Polskiej.

30

Odp: Potrzeba wsparcia, nie mam nikogo

Kobieto weź się za siebie i przestań biadolić tylko zacznij działać - samo się nic nie zmieni. Współczuję ci ale bardziej współczuję twojemu synowi. Przechodziłam przez taki związek, zmarnowałam kilka lat, było identycznie, bicie, poniżanie, groźby.. też nic nikomu nie mówiłam i to jest błąd, bo jakbyś była szczera z bliskimi znaleźli by się ludzie, którzy by pomogli, chociażby matka.. ja uciekłam z dwójką małych dzieci i to była najlepsza decyzja w moim życiu i chociaż było mi mega ciężko teraz jestem z siebie niesamowicie dumna.
Więc weź się w garść to wcale nie jest takie trudne, never give up! Powodzenia

"Trochę o Tobie myślałem, masz w sobie to coś - zachodzisz za skórę." - Druhny

31 Ostatnio edytowany przez pannapanna (2018-01-30 11:39:41)

Odp: Potrzeba wsparcia, nie mam nikogo
Maymayka napisał/a:

Kobieto weź się za siebie i przestań biadolić tylko zacznij działać - samo się nic nie zmieni. Współczuję ci ale bardziej współczuję twojemu synowi. Przechodziłam przez taki związek, zmarnowałam kilka lat, było identycznie, bicie, poniżanie, groźby.. też nic nikomu nie mówiłam i to jest błąd, bo jakbyś była szczera z bliskimi znaleźli by się ludzie, którzy by pomogli, chociażby matka.. ja uciekłam z dwójką małych dzieci i to była najlepsza decyzja w moim życiu i chociaż było mi mega ciężko teraz jestem z siebie niesamowicie dumna.
Więc weź się w garść to wcale nie jest takie trudne, never give up! Powodzenia

No własnie, ja też uciekłam z 2 małych dzieci od patola - da się!
Ale niektórym paniom jest dobrze jak jest i nawet krzywda dziecka na nie nie działa.

32

Odp: Potrzeba wsparcia, nie mam nikogo

Prawda jest taka, że aby ratować dziecko jest już za późno, bo dziecko doczekało dorosłości w patologicznym domu. Syn pewnie niedługo sam się wyprowadzi i matka zostanie sama, jak nic nie zrobi.

Kobieto, zacznij działać - póki masz wsparcie  syna, póki jeszcze trochę sił Ci zostało. MAsz pracę, masz rodzinę, nie jesteś sama, masz Niebieską Linię, działaj!

33

Odp: Potrzeba wsparcia, nie mam nikogo

Współczuję Ci , ale wierzę że przyjdzie ten dzień kiedy powiesz stop i zawalczysz o siebie . Tak Cię zdominował i zastraszył że nie wierzysz że mogłabyś go zostawić ale jest inaczej możesz tylko potrzebujesz czasu żeby dojrzeć do tej decyzji. Trzymam kciuki za Ciebie.

34

Odp: Potrzeba wsparcia, nie mam nikogo

Tak bez zmian minął kolejny rok. W grudniu pod namową mamy trafiłam na grupę wsparcia dla ofiar przemocy, byłam u psychiatry, na rozmowie z psychologiem. W tym tygodniu syn wyprowadza się z dziewczyną do wynajętego mieszkania, a ja do mamy. Podjęłam tą decyzję, ale bardzo ciężko mi. Boję się przyszłości, okazało się jednak , że wokół siebie mam wiele osób, które mnie wspierają. 22 lata ukrywałam wszystko, cieszę się, że się otworzyłam. Najpierw powiedziałam mamie, potem bratu. Wiem, że przede mną bardzo trudny czas, ale zaczynam wierzyć, że można żyć inaczej.

35

Odp: Potrzeba wsparcia, nie mam nikogo

No i super! Zrobiłaś pierwszy krok, teraz musisz mocno wierzyć, że się uda i się nie poddawać smile 3mam kciuki!

"Trochę o Tobie myślałem, masz w sobie to coś - zachodzisz za skórę." - Druhny

Posty [ 35 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Potrzeba wsparcia, nie mam nikogo

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018