Czy reagujemy na oznaki przemocy? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Czy reagujemy na oznaki przemocy?

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 38 z 51 ]

Temat: Czy reagujemy na oznaki przemocy?

Do tematu zainspirował mnie fakt, że od 5 miesięcy regularnie od 21 do 23 trwa koncert wycia malego (na ucho ma jakieś 4-5lat) dziecka gdzieś u sąsiadów w bloku, w którym mieszkam.

Pytanie do Was - jak reagujecie, o ile reagujecie na takie sytuacje?
Rozmowa z rodzicami? Może telefon do odpowiednich służb? Czy reagujemy tam, gdzie podejrzewamy lub wiemy, że dziecku dzieje się krzywda? Czy odwracamy wzrok, zakładamy słuchawki i udajemy, że nic się nie dzieje bo to nie nasza sprawa?
Czy warto reagować na potencjalną krzywdę? Czy byliście kiedyś w sytuacji, w której zareagowaliście?

Temat jest luźno związany z inspiracją i nie oczekuję konkretnych porad odnośnie wyjca zza ściany, chociaż przyznam, że nosi mnie, żeby zlokalizować mieszkanie, z którego dochodzi do nas hałas i zapytać rodziców o co chodzi.

Sama mam raczej podejście żyj i daj żyć chociaż też z jawną przemocą się nigdy nie spotkałam. Bardziej słyszałam krzyki sąsiadów na swoje dzieci, kiedy jeszcze mieszkałam w domu rodzinnym, ale tam to była norma i nikt na to nie zwracał uwagi.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.
Zobacz podobne tematy :

2 Ostatnio edytowany przez Medulla (2019-02-11 12:02:11)

Odp: Czy reagujemy na oznaki przemocy?

Wprowadziłam się do nowego bloku na stancję. Drugi dzień z rzędu słyszę krzyki przerażonej kobiety. Mówię do współlokatorek - idę sprawdzić co się dzieje.
Od drazu trafiłam w odpowiednie drzwi. Otwiera mi zapłakana babcia i płacze, że ją wnuczka maltretuje, krzyczy, bije. Córka wyskakuje z pokoju, przyciska twarzą w twarz babci i syczy, że stara kłamie. Widzę, że dziewcze konkretny psychiczny odlot ma. Pies na balkonie, przerażony, skulony leży. No to telefon na policje. Zaraz beda. Pytam babci, gdzie matka czy ojciec wnuczki. A, że mieszkają osobno, wnuczkę podrzucili bo ma babcia sporo miejsca w swoim domu. Dzonię do matki tej psycholki. Myślała, że z policją gada. Pytam czy zdaje sobie sprawę, że wnuczka a pani dziecko, maltretuje babcię? Ona wie, że źle było, no ale co ona ma zrobić skoro u babci tyle miejsca w mieszkaniu... Co za ludzie! Balast w postaci psychicznie chorej, agresywnej córki zrzucili na starszą kobietę z pieskiem. Mówię tej kobiecie, że córka ma natychmiast wynieść się z mieszkania tej starszej kobiety. I że jak jeszcze raz usłyszę, że coś się dzieje to inaczej się to skończy. W słuchawce przeprosiny, to tamto. Policja przyjechała, spisała sytuację.
Pomieszkałam tam jeszcze miesiąc i nie słyszałam żadnych krzyków. Chyba ta młoda agresorka wyprowadziła się. Nie pamiętam juz.
A co na to współlokatorki? Zwariowalas, po co tam szłaś?! Teraz sie bedzie dziewczyna na nas mscila, klamki gównem nam wysmaruje.

Kurna, ludzie to dno...

A i zawsze reaguje jak ktoś psa bije lub dziecko.

Po tym wydarzeniu, jakiś czas pózniej ja sama byłam katowana i nikt w bloku nie pomógł. A darłam się niemiłosiernie. Gdy uciekałam w szlafroku nad ranem, i prosiłam kobiete by dała mi zadzwonic na policje bo facet mnie katuje, to z niesmakiem i niechcecia rzucila tylko "byle szybko, bo sie spiesze!"
Zycie nie jest sprawiedliwe.

"Żadne drzewo nie wzrośnie do nieba, jeśli jego korzenie nie sięgają do piekła." Carl Gustav Jung

3

Odp: Czy reagujemy na oznaki przemocy?

Nie miałam jeszcze takiej sytuacji, ale udało mi się uratować życie jednego Pana, który zasłabł, przewrócił się i uderzył w głowę. Nikt inny nie pomógł, bo „na pewno pijany”. Pijany nie był.

Ale moją znajomą z ulicy zgłosili sąsiedzi, że maltretuje niemowlę. Oczywiście nie robiła tego, dziecko miało bolesne kolki. Znajoma do tej pory ma nieprzyjemności.

Wcale się nie boję, że mnie podepczą. Podeptana trawa staje się ścieżką. Błaga Dimitrowa

4 Ostatnio edytowany przez santapietruszka (2019-02-11 13:10:59)

Odp: Czy reagujemy na oznaki przemocy?
Lady Loka napisał/a:

Do tematu zainspirował mnie fakt, że od 5 miesięcy regularnie od 21 do 23 trwa koncert wycia malego (na ucho ma jakieś 4-5lat) dziecka gdzieś u sąsiadów w bloku, w którym mieszkam.

Tylko że to nie musi od razu być objaw przemocy, jeśli do tego nie słychać np. wrzeszczącego rodzica... godziny wskazują na to, że dziecko po prostu może nie chcieć iść spać smile Moja córa w podobnym wieku miała podobnie, codziennie wieczorem wrzask i tupanie, bo ona spać nie pójdzie, bo nie jest zmęczona, bo jej się w łóżku nudzi...

Nie mówię, żeby bagatelizować. Ale najpierw sprawdzić.

Pomijając właściwości zdrowotne pietruszki, można stwierdzić, że jest ona po prostu smaczna.

5

Odp: Czy reagujemy na oznaki przemocy?
santapietruszka napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

Do tematu zainspirował mnie fakt, że od 5 miesięcy regularnie od 21 do 23 trwa koncert wycia malego (na ucho ma jakieś 4-5lat) dziecka gdzieś u sąsiadów w bloku, w którym mieszkam.

Tylko że to nie musi od razu być objaw przemocy, jeśli do tego nie słychać np. wrzeszczącego rodzica... godziny wskazują na to, że dziecko po prostu może nie chcieć iść spać smile Moja córa w podobnym wieku miała podobnie, codziennie wieczorem wrzask i tupanie, bo ona spać nie pójdzie, bo nie jest zmęczona, bo jej się w łóżku nudzi...

Nie mówię, żeby bagatelizować. Ale najpierw sprawdzić.

Dokladnie. Nie kazde dziecko, ktore sie wydziera w nieboglosy jest bite lub maltretowane. Corka sasiadow placze regularnie z rana bo nie chce wstac do przedszkola a potem zaczyna koncert po 20stej bo nie chce isc spac. Ostatnio wyjatkowo się darła bo byla chora az wkoncu wylądowała w szpitalu z zapaleniem płuc.

6

Odp: Czy reagujemy na oznaki przemocy?

Dlatego napisałam, że to bardziej inspiracja niż prośba o radę.
Chociaż do sąsiadki i tak się wybiorę przynajmniej zapytać.

Przywracacie wiarę w ludzkość smile
ostatnio w Krakowie było głośno o tym, jak starszy dziadek zaatakował młodą dziewczynę w autobusie pełnym ludzi. Pomógł jedynie kierowca, który i tak został zrównany z błotem, bo na czas oczekiwania na policję nie chciał otworzyć ludziom drzwi do autobusu.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

7

Odp: Czy reagujemy na oznaki przemocy?

Ja staram się reagować, ale przyznam, że mam różnie. Wzywałam policję do bójki, czy karetkę do gościa leżącego na ulicy, którego ludzie mijali "bo pijany". Raz byłam kozakiem i wybiegłam na korytarz akademika, bo usłyszałam przeraźliwy krzyk dziewczyny. Na korytuarzu stało z 10 osób i dwóch chłopaków zamierzało się bić, jeden stał z nożem.. A ja między nich wlazłam... (co było głupie, ale ogarnęli się i wyszli każdy innym wyjściem). Ale są momenty, kiedy boję się reagować - boję się reakcji ludzi, że nie będę w stanie odpowiedzieć na ich słowa, albo że pogorszy to sytuację - tak też się zdarza. Nie wyobrażam sobie, jak bardzo mściła by się na mnie matka, gdyby do nas przez mój płacz (wywołany laniem) przyjechała policja albo wpadli sąsiedzi.

Nie lubię siebie w chwilach, gdy nie reaguję i odwracam wzrok, ale czasem czuję, że nie mam siły na konfrontację, boję się, nie jestem pewna, jak zareagować, jaka będzie reakcja, czy nie zrobię sobie nieprzyjemności, czy nie ośmieszę się, bo źle interpretuję sytuację.

Czuję, że dorastam do reagowania na przemoc fizyczną - w końcu jest prawny obowiązek zgłaszania przemocy wobec nieletnich, i nie zgłoszenie (np. jako nauczyciel w szkole) wiąże się z konsekwencjami prawnymi. Ale jak reagować na przemoc psychiczną, której jest tak dużo? Ostatnio ręcę mi opadły, wracałam pociągiem z matką z dzieckiem. Dziecko - 10 lat - przesiedziało jak anioł 6 godzin podróży, nie gadała, nie wierciła się, nie robila nic, patrzyła w okno. W ostatniej godzinie chciała wyjść na korytarz i naciskała, bo było jej niewygodnie, gorąco itd. I od matki dostała taką straszną burę, że ona nigdy jej nie słucha, że była strasznie niegrzeczna w czasie tej podróży, że nigdy więcej jej nie zabierze, jeszcze raz powie o wyjściu na korytarz, to ją wysadzi na następnej stacji samą, i że w ogóle to ojciec się dowie.
Nie wyobrażam sobie, jak miałabym zareagować, nie robiąc sceny.

people make mistakes
fathers mothers
people make mistakes
you are not alone

8

Odp: Czy reagujemy na oznaki przemocy?

Moja była profesja nakazuje mi reakcję w takim wypadku.Również przez fakt, że nie jestem anonimowy w moim grajdołku. A prestiż tego zawodu, obecnie deprecjonowany przeważnie, ważnym był i jest do tej pory.
Skrzywienie zawodowe, które leczone być powinno, w obecnej rzeczywistości?
Zdarzyło się wiele razy już, gdzie interwencja była natychmiast potrzebna. W tzw. "zaciszu domowym", jak i na ulicy.
Kilka razy okazało się jednakowoż,"...jakim prawem wtrącasz się pan w nasze życie, psie jeden!?". Tak,  obita przed chwilą i ratunku wzywająca pani, zrugała mnie, gdy damskiego boksera obezwładniłem i wezwałem na 997, patrol interwencyjny policji.
Gość spędził dobę w izbie zatrzymań, by wytrzeźwiał, a pani, gdy wytrzeźwiała, oskarżyła mnie - prywatnie, o pobicie jej męża w trakcie interwencji. Wyzwisk, też się nasłuchałem w podobnych sprawach.
Nie zraża mnie to, bo mogą być sytuacje, których zlekceważenie, tragedią mogą się skończyć.

facet po przejściach

9

Odp: Czy reagujemy na oznaki przemocy?

Kiedy moje pierwsze dziecko było dużo młodsze i wymagało aplikacji lekarstw wobec, której żywo i głośno protestowało nieraz śmiałem się, że w końcu ktoś do nas zapuka... No ale nikt nie zapukał wink

Kacie, kacie widzę uśmiech na twej twarzy, proszę powiedz, że mogę odjechać, Jechać wiele mil, mil, mil. O tak, masz wspaniałą siostrę, rozgrzała moją krew, doprowadziła ją do stanu wrzenia aby uratować cię od szubienicy, szubienicy, szubienicy, tak. Twój brat przywiózł mi srebro, twoja siostra ogrzała mą duszę, ale ja śmieję się teraz i ciągnę mocno
I widzę cię dyndającego na szubienicy.

10 Ostatnio edytowany przez santapietruszka (2019-02-13 10:03:59)

Odp: Czy reagujemy na oznaki przemocy?

No, u mnie też od poniedziałku codziennie rano i po południu koncert z tytułu przyjmowania antybiotyku big_smile Ale jeszcze nikt nie przyszedł sprawdzić, co się dzieje big_smile A młody tak się rzuca, że nawet talerz z kanapkami wczoraj niechcący zabił, podejrzewam, że na zewnątrz nie brzmi to za ciekawie big_smile

Pomijając właściwości zdrowotne pietruszki, można stwierdzić, że jest ona po prostu smaczna.

11

Odp: Czy reagujemy na oznaki przemocy?

A ja mam syna z ZA i przy każdym obcinaniu paznokci i włosów tak sie darł, że zaczęła mnie regularnie odwiedzać policja. Sąsiedzi byli chyba pewni, ze obdzieram go ze skóry.

12

Odp: Czy reagujemy na oznaki przemocy?

U mnie też jak mały jest chory to strasznie marudzi i płacze. Ostatnio miał wysoka gorączkę, prawie 40 st. to płakał non stop przez 2 godziny, a wył już na całe gardło jak robiłam mu zimne okłady. Także sąsiedzi pewnie myśleli że go biję albo coś w tym stylu.

"NIE KOCHAM GO. BRAKUJE MI TYLKO MIŁOŚCI, KTÓREJ NIE OTRZYMAŁAM JAKO DZIECKO"

13

Odp: Czy reagujemy na oznaki przemocy?
Marata napisał/a:

A ja mam syna z ZA i przy każdym obcinaniu paznokci i włosów tak sie darł, że zaczęła mnie regularnie odwiedzać policja. Sąsiedzi byli chyba pewni, ze obdzieram go ze skóry.

Znam to :-D

Wcale się nie boję, że mnie podepczą. Podeptana trawa staje się ścieżką. Błaga Dimitrowa

14

Odp: Czy reagujemy na oznaki przemocy?

Hm, ja w sumie tylko raz odpuściłam pomoc potrzebującemu... bo się przestraszyłam. leżał facet na chodniku i miał genitalia na wierzchu.

Chociaż przyznaję, że jeśli ktoś leży na ławce i cuchni od niego na kilometr to nie podchodzę. a tak zawsze reaguję na przemoc, ale też potrzebujących, np. starsze panie w upały bardzo potrzebują, żeby im podać rękę i pomóc dojść do domu...

15 Ostatnio edytowany przez gojka102 (2019-02-15 12:41:49)

Odp: Czy reagujemy na oznaki przemocy?

Zawsze reaguję na oznaki przemocy.Tak,wiem,mogę się mylić,dziecko czy dorosły może być chory i dlatego krzyczy.Ale przeciez nie można tak sobie tego tłumaczyć.Za pierwszym razem idę,grzecznie i raczej z wycofaniem pytam czy nie trzeba pomóc bo słyszę krzyki.Obserwuję sytuację,słucham co i jak odpowiada mi osoba,którą pytam.Jak mam wątpliwości,obserwuję.Czasem dzwonię od razu na policję-jak w sytuacji sąsiada,do którego przyjechał dorosły syn z zagranicy będący pod opieka matki.Syn ze schizofrenią,awanturujący się i puszczający mega głośno muzykę.Parę razy zgłosiłam,policja postraszyła kosztami i syn znowu do mamusi pojechał.
Zgłosiłam też osobę mająca dużą ilośc psów wyglądających na rasowe,które to psy jakoś tak regularnie "znikały" a na ich miejsce pojawiały się nowe.Psy były zaniedbane,głodne i bez wody.
Teraz mieszkam ma osiedlu domków więc kontaktu z sąsiadami nie mam za dużego.
Zawsze zgłaszam na policję osoby pijane leżące gdzieś na dworze zimą.

Końcówkę -om piszemy w celowniku liczby mnogiej rzeczowników wszystkich rodzajów, np.Wspomniałem o tym moim gościom.
Zwrócił się ku tamtym kobietom.
Przyjrzał się uważnie oknom i drzwiom.

16

Odp: Czy reagujemy na oznaki przemocy?

Tak sobie czytam ten temat i rozmyślam. Wychowywalam się w małej wsi gdzie w większości rodzin była przemoc. Jako dziecko byłam świadkiem przemocy w moim domu oraz u moich przyjaciółek. Jedna została na moich oczach bitą przez ojca druga miała ojca tyrana który bił ja i brata regularnie. Na wsi 30 lat temu było to akceptowalne. Gdy moja mama rozwiodla się z ojcem z powodu przemocy była wręcz uznana za wariatke... Jak to baby mówiły,, pacnac to se każdy pacnie" jak mąż baby nie bije to jej wątroba gnije" nikt tego nie rozumiał. Brudy pierze się we własnym domu.
Na szczęście czasy się zmieniły. Kobiety są silniejsze, ale w temacie przemocy mamy jeszcze bardzo wiele do zrobienia jako społeczeństwo. Wiele razy ogląda się program bo doszło do tragedii i nikt nie interweniował chociaż trudno mi uwierzyć że można nie słyszeć.
Obowiązkiem każdego z nas jest zgłaszać podejrzenie przemocy. W dorosłym życiu zwracam na to szczególną uwagę.

17

Odp: Czy reagujemy na oznaki przemocy?

Miałam taką sytuację, że coś się działo złego- ostry kryzys u sąsiadów, małe dzieci, sąsiad został z nimi sami ..i nie radził sobie..
Po 3 dniach tego co słyszałam- zareagowałam.. I najpierw żałowałąm- bo wiele osób miało do mnie pretensje, ale potem podziękowano mi, a układy mam lepsze niż wcześniej. Sama też chciałabym by ktoś zareagował, gdyby mi odwaliło..Oczywiście nie była to reakcja typu wygrażanie że zawoła się policję, tylko rozmowa.

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach

18

Odp: Czy reagujemy na oznaki przemocy?

Kiedyś jak mieszkałem w 10 pietrowcu to był A sytuacja taka że nagle było słychać krzyki talerze i meble wakacje się pietro niżej.  Bez zastanowienia wszedłem na dół  dzwoniąc na policję.okazalo się że ona by amant bił kobietę. Na szczęście sąsiadka przechwicila ja do siebie A ja przytrzymalem gogusia, w tym wszystkim straszne było to że na 40 parę mieszkań tylko dwie osoby zareagowały...

Udane małżeństwa nie są efektem znalezienia idealnej osoby, lecz kochania niedoskonałego człowieka, którego wybrało się na współmałżonka.
J.Evert

19 Ostatnio edytowany przez CatLady (2019-02-16 23:37:10)

Odp: Czy reagujemy na oznaki przemocy?
Monoceros napisał/a:

JWzywałam policję do bójki, czy karetkę do gościa leżącego na ulicy, którego ludzie mijali "bo pijany".

Raz mi i mojej koleżance zdarzyło się wezwać pogotowie do pana, który sprzedawał kwiatki - dosłownie dwa wiaderka jakichś tulipanów, biedny człowiek, który zasłabl, bo był upał. No więc wezwałyśmy karetkę. Wyszła z niej bardzo mądra pani doktór i przemądrzałym tonem pouczyła dwie gówniary, czyli mnie i koleżankę, że najpierw to się sprawdza czy nie pijany. Nic żeśmy nie odpowiedziały, bo za smarkate i nieco za dobrze ywchowane byłyśmy, ale pomyślałam wtedy, że gdyby nawet był pijany, to czy to znaczy, że może zdechnąć na ulicy jak pies? Koszmarne babsko, jak jej się praca w ambulansie nie podoba, to zawsze może zostać np krawcową albo fryzjerką. hmm

Z przemocą nie spotkałam się nigdy, nie byłam świadkiem i sama nie wiem jak bym się zachowała.

Jedyne, co pamiętam to jak jeszcze sama byłam dzieckiem, to piętro niżej mieszkała 2 lata starsza ode mnie dziewczynka i u niej w domu była przemoc, ona często chodziła posiniaczona, awantury było na pół bloku słychać. I wszyscy o tym wiedzieli i nikt nie reagował. Teraz częściej się o tym mówi, powoli wzrasta swiadomość ludzi, ale wtedy było na zasadzie "co za zamkniętymi drzwiami, to nie moja sprawa", czy "po co się mieszać w czyjeś sprawy rodzinne" albo lęk, że ktoś będzie się mścił - w końcu mieszka sie w jednaj klatce schodowej. Smutne, bo dziewczyna regularnie obrywała aż do późnych lat nastoletnich, potem chyba zaczęła oddawać... hmm

Ja kiedyś dostałam po gębie od mojej matki tak, że miałam siniaka pod okiem. Myślicie, że ktoś się w szkole zainteresował? Wychowawca, czy jakikolwiek nauczyciel?

20

Odp: Czy reagujemy na oznaki przemocy?
CatLady napisał/a:

Ja kiedyś dostałam po gębie od mojej matki tak, że miałam siniaka pod okiem. Myślicie, że ktoś się w szkole zainteresował? Wychowawca, czy jakikolwiek nauczyciel?

Kiedy ja chodziłem do szkoły było tak, że nauczyciele prali uczniów jak trzeba było smile I bój się Boga poskarżyć się w domu, że w szkole nauczyciel przyłożył po dupie wielką, drewnianą linijką, bo gwarantowana powtórka wychowawcza tym razem w wykonaniu rodzica... Mnie raz ojciec sprał tak, że przez tydzień miałem sine pręgi na dupie, plecach i udach. Ćwiczyć na w-f ćwiczyłem, a jakby nawet wuefista raczył zauważyć i zapytał za co to, to za szczerą odpowiedź dałby mi taki wycisk, że z sali gimnastycznej bym się chyba musiał wyczołgać lol W trakcie samego wymierzania kary nie mógłbym liczyć na żadną sąsiedzką interwencję, pomijając już ówczesne społeczne uwarunkowania, bo byłem dzieckiem zawziętym i przed aktem cielesnej kary nie uciekałem, ani nie darłem się w niebogłosy tylko przyjmowałem ją z milczącą wyższością lol

Kacie, kacie widzę uśmiech na twej twarzy, proszę powiedz, że mogę odjechać, Jechać wiele mil, mil, mil. O tak, masz wspaniałą siostrę, rozgrzała moją krew, doprowadziła ją do stanu wrzenia aby uratować cię od szubienicy, szubienicy, szubienicy, tak. Twój brat przywiózł mi srebro, twoja siostra ogrzała mą duszę, ale ja śmieję się teraz i ciągnę mocno
I widzę cię dyndającego na szubienicy.

21

Odp: Czy reagujemy na oznaki przemocy?
Snake napisał/a:
CatLady napisał/a:

Ja kiedyś dostałam po gębie od mojej matki tak, że miałam siniaka pod okiem. Myślicie, że ktoś się w szkole zainteresował? Wychowawca, czy jakikolwiek nauczyciel?

Kiedy ja chodziłem do szkoły było tak, że nauczyciele prali uczniów jak trzeba było
Mnie raz ojciec sprał tak, że przez tydzień miałem sine pręgi na dupie, plecach i udach.

Czyli wg Ciebie takie coś jest normalne? Nic wielkiego się nie stało?

22

Odp: Czy reagujemy na oznaki przemocy?
CatLady napisał/a:

Czyli wg Ciebie takie coś jest normalne? Nic wielkiego się nie stało?

W sensie tego, że ja wtedy oberwałem? Dokładnie tak, oberwałem, bo sobie na to baaardzo zasłużyłem. Co prawda wiem, że ojciec miał potem wyrzuty sumienia, to mi to po latach mama powiedziała ale odpowiedziałem, że niepotrzebnie. I tak miałem dobrze, bo dziadek w krytycznych sytuacjach wobec synów łapał za kij, nie chcę zgadywać co robił pradziad... tongue Ja do mojego ojca nie miałem pretensji już na drugi dzień po, a dziś sam mając dwóch synów zupełnie nie wiem co ja bym zrobił w takiej sytuacji jak on wtedy. Zależałoby to pewnie od momentu reakcji.

Kacie, kacie widzę uśmiech na twej twarzy, proszę powiedz, że mogę odjechać, Jechać wiele mil, mil, mil. O tak, masz wspaniałą siostrę, rozgrzała moją krew, doprowadziła ją do stanu wrzenia aby uratować cię od szubienicy, szubienicy, szubienicy, tak. Twój brat przywiózł mi srebro, twoja siostra ogrzała mą duszę, ale ja śmieję się teraz i ciągnę mocno
I widzę cię dyndającego na szubienicy.

23

Odp: Czy reagujemy na oznaki przemocy?

Nie dalej jak dziś jechaliśmy z mężem samochodem i zauważyliśmy leżącego na poboczu mężczyznę (samego zdarzenia nie widzieliśmy), a tuż obok przewrócony rower. W naturalnym odruchu kilka metrów dalej zatrzymaliśmy się, ale w tym czasie nie tylko mężczyzna sam się podniósł, usiadł na poboczu, ale też zatrzymał się drugi samochód, z którego wysiadło dwoje bardzo młodych ludzi. Facet okazał się lekko zawiany, wywrócił się na trawę, więc poza kilkoma siniakami nic mu się nie stało, za to ci młodzi mężczyźni (mieli może po 18-19 lat) pokazują, że znieczulica nie jest wcale tak wszechobecna, jak się mówi w odniesieniu do młodego pokolenia.

Zresztą ja sama też tego doświadczyłam, gdy kilka lat temu potrzebowałam pomocy - otrzymałam ją błyskawicznie i bez konieczności proszenia, bo reakcja była natychmiastowa. Chciałabym w tym miejscu podkreślić, że i wtedy (zdarzenie drogowe) zatrzymał się chłopak z dziewczyną, a choć wyraźnie byli już gdzieś spóźnieni, to nawet przez moment nie dali mi odczuć, że sprawiam kłopot.

Jeśli zaś chodzi o typową przemoc, to jakiś czas temu, też przejeżdżaliśmy samochodem, zauważyłam grupę podrostków kopiących swoją ofiarę. Wystarczyło zatrzymać się i krzyknąć (nie pamiętam już dokładnie co), żeby reakcja okazała się wystarczającą, bo odstąpili od kopanego. Do dziś żałuję, że nie wezwałam wówczas policji.

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj smile 
Dzieląc się swoją opinią zawsze pamiętaj, że po drugiej stronie siedzi drugi człowiek. Hejt może ranić!

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz."

24

Odp: Czy reagujemy na oznaki przemocy?
LullyMilly napisał/a:

Na szczęście czasy się zmieniły. Kobiety są silniejsze, ale w temacie przemocy mamy jeszcze bardzo wiele do zrobienia jako społeczeństwo. Wiele razy ogląda się program bo doszło do tragedii i nikt nie interweniował chociaż trudno mi uwierzyć że można nie słyszeć.
Obowiązkiem każdego z nas jest zgłaszać podejrzenie przemocy. W dorosłym życiu zwracam na to szczególną uwagę.

Mam nadzieję, że czasy się zmieniają!
Czas jakiś temu słyszałam historyjkę jak to "brzydko" żona się rozwodzi, bo oskarżyła męża o przemoc. Znajomy, który opowiadał stwierdził, że za tego gości rękę dałby sobie uciąć. Mi przyszła refleksja, że prawie wszystkie kobiety - ofiary przemocy opowiadają bardzo podobne historie, że mąż na zewnątrz był "do rany przyłóż", a koszmar zaczynał się dopiero w domu, właśnie dlatego nie miały nawet u kogo pożalić się, bo kto by uwierzył, że tak idealny facet, mógłby robić takie rzeczy!
Z drugiej strony czasem słyszy się nieprawdziwe takie historyjki, po to, by uzyskać więcej z rozwodu - wtedy "ofiarą" byłaby ta druga osoba w związku sad

"Myślę, że każdy inteligentny człowiek jeśli mówi, że nie jest feministą, to się kompromituje, bo feminizm jest za równouprawnieniem. Prawa kobiet to prawa człowieka, po prostu" Maja Ostaszewska

25

Odp: Czy reagujemy na oznaki przemocy?
Snake napisał/a:
CatLady napisał/a:

Czyli wg Ciebie takie coś jest normalne? Nic wielkiego się nie stało?

W sensie tego, że ja wtedy oberwałem?

W sensie obrywania tak, że ma się siniaki np twarzy, tak jak ja miałam raz, a moja koleżanka wiele razy.

Nie mówię, ze każde bicie jest złe, bo czasem trzeba, ale trzeba też znać umiar. Gdzieś się kończy wychowanie, a zaczyna zwykła przemoc.

26

Odp: Czy reagujemy na oznaki przemocy?
CatLady napisał/a:

Nie mówię, ze każde bicie jest złe, bo czasem trzeba, ale trzeba też znać umiar.

Możesz podać przykłady, kiedy trzeba? Poważnie pytam, bo przyznam, że chwilę się na tym zastanowiłam i nie przychodzi mi do głowy ani jeden.
Moim zdaniem bicie jest oznaką naszej, czyli dorosłych, bezsilności i nie ma żadnej wartości wychowawczej. Owszem, takie 'dyscypliny' zapamiętuje się, ale czy aby na pewno chodzi o wspomnienia, w których dziecko czuje się upokorzone?

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj smile 
Dzieląc się swoją opinią zawsze pamiętaj, że po drugiej stronie siedzi drugi człowiek. Hejt może ranić!

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz."

27

Odp: Czy reagujemy na oznaki przemocy?

Każde bicie jest przemocą i piszę ci to ja wink Nie ma zwykłej i niezwykłej przemocy. Jest po prostu przemoc. Zresztą jako dziecko wychowane w czasach, gdzie kara fizyczna była czymś normalnym mogę stwierdzić, że była to kara najzwyczajniej w świecie mało skuteczna wychowawczo. Ja nie dostawałem w dupę ot tak i z byle powodu. Dostawałem tylko za kłamstwa wobec rodziców (w sumie to akurat było rzadkie) i za bójki z braćmi (to akurat nader często). U mnie w domu za wymierzanie kar brała się z musu mama i choć ogólnie kara była bolesna, to zwyczajnie dawało się ją wkalkulować w ryzyko tongue Ot po prostu parę dni później się o niej nie pamiętało, a bracia byli pod ręką i można było się znów o coś pobić smile Nie dawało się skalkulować ryzyka kary z ręki ojca. To było jako wiszące nad światem ryzyko zagłady atomowej. Jeśli ojciec musiał wkroczyć, to oznaczało, że musieliśmy przegiąć i to było jak spoglądanie w niebo na spadającą bombę atomową. Mimo, że od mamy dostałem w dupę pewnie setki razy, to żaden konkretnie nie zapadł mi w pamięć. Za to zapamiętałem na całe życie ten jeden raz kiedy dała mi w twarz po tym jak zorientowała się, że wróciłem ze szkoły kompletnie pijany, mając lat 16 wink A to konkretne lanie od ojca, o którym napisałem nie wbiło mi się w pamięć tygodniem sinej dupy i pleców. To tylko siniaki. Wbiło mi się w zakamarki pamięci, bo było jednym z dwóch wydarzeń kiedy widziałem mojego ojca w kompletnej furii, gotowego zabijać, rzucać o ściany, miażdżyć czaszki itp. W obu przypadkach wystąpił w obronie swojej żony, a naszej matki, bo w tym akurat wydarzeniu w szaleńczym zapamiętaniu ja albo brat uderzyliśmy niechcąco mamę, która próbowała nas rozdzielić. Ona zszokowana tym i roztrzęsiona (głównie ze strachu, że ja z bratem się pozabijamy) pobiegła po ojca. Nie mogę sobie przypomnieć żebym słyszał jak ojciec mówi matce, że ją kocha. Dawał się jej prać po pysku kiedy pijany w sztok wracał do domu od kolegów, którzy do flaszki zawsze się znaleźli. Baliśmy się go i słuchaliśmy bez szemrania nie dlatego, że nas prał, bo zasadniczo tego praktycznie nie robił. Po prostu wystarczało jedno jego złośliwe zdanie, jedno miażdżące, milczące spojrzenie i nie było dyskusji. Ten dzień zapamiętałem, bo wtedy do mnie pierwszy raz dotarło, że ojciec dla matki zrobiłby wszystko, a kogoś kto zrobi jej krzywdę bez wahania zatłucze gołymi rękami. Na szczęście my byliśmy jego dziećmi wink ale też wtedy i niedługo potem zrozumiałem, że zadusiłby tymi samymi rękoma każdego kto chciałby zrobić krzywdę nam. A że tyle razy tego nie zrobił? Bo wychowywał nas na mężczyzn, a mężczyźni muszą umieć sobie radzić sami, a nie latać co chwilę na skargę i po pomoc. Wiele rzeczy zresztą zrozumiałem dopiero po latach, nawet teraz kiedy jestem w podobnym wieku co on wtedy. I tego mi żal, że nie mogę mu już tego powiedzieć...

Kacie, kacie widzę uśmiech na twej twarzy, proszę powiedz, że mogę odjechać, Jechać wiele mil, mil, mil. O tak, masz wspaniałą siostrę, rozgrzała moją krew, doprowadziła ją do stanu wrzenia aby uratować cię od szubienicy, szubienicy, szubienicy, tak. Twój brat przywiózł mi srebro, twoja siostra ogrzała mą duszę, ale ja śmieję się teraz i ciągnę mocno
I widzę cię dyndającego na szubienicy.

28

Odp: Czy reagujemy na oznaki przemocy?

Tak szczerze, to lanie od rodziców dostałam raz i - jak widać - zapamiętałam to zdarzenie, ale znacznie bardziej pamiętam, że czułam się z tym okropnie, a mój tata chyba jeszcze gorzej. Można powiedzieć, że nawaliłam, pomimo że nie na wszystkie okoliczności tamtego zdarzenia miałam wpływ. Mało tego, kiedy sytuację wyjaśniłam, to tata nawet mnie przeprosił. Mimo wszystko to była jego porażka, bo puściły mu nerwy, a pomimo że mało któremu rodzicowi nie puściłyby, to nawet po latach mogę ocenić, że nie wyniknęło z tego nic wychowawczego.

Ja sama mojego, dziś dorosłego już syna nie uderzyłam nigdy, a choć aniołem nie jestem, też nerwy mi puszczają oraz tracę cierpliwość, to znam inne, a przy tym o wiele skuteczniejsze metody wychowawcze. Junior jako dziecko był bardzo wszędobylskim i ogromnie żywym maluchem, bywały takie dni, kiedy naprawdę trudno było nam nim panować, a jednak okazuje się, że da się bez bicia wychować dziecko na fajnego, młodego człowieka, który z wysokim, ale zdrowym, poczuciem własnej wartości (bicie, upokarzanie tę wartość mocno podkopuje) naprawdę nieźle daje sobie w życiu radę.

Snake, kiedyś już opisywałeś tę historię, ale przyznam, że dziś patrzę na nią jakoś inaczej. Nie wiem w sumie dlaczego. Z kolei te ostatnie zdania... smutne jakieś.

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj smile 
Dzieląc się swoją opinią zawsze pamiętaj, że po drugiej stronie siedzi drugi człowiek. Hejt może ranić!

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz."
Odp: Czy reagujemy na oznaki przemocy?
Olinka napisał/a:

Moim zdaniem bicie jest oznaką naszej, czyli dorosłych, bezsilności i nie ma żadnej wartości wychowawczej.

Przepraszam, ale jak słyszę takie slogany to się we mnie burzy.
A jakie masz inne formy wychowawcze? Przemoc psychiczną? Dzieciaki są różne. Jednemu da się wytłumaczyć a do drugiego żadne argumenty nie trafiają. I niestety trzeba wtedy użyć cięższych argumentów.

Przykład: Idziesz z dzieckiem do przedszkola, spieszysz się bo późno i deszcz pada a w pracy szef z zegarkiem czeka by po premii......a tu milusiński nie chce iść.....marudzi, ryczy.....a ty już przemoknięta, autobus uciekł.....ryczysz z bezsilności.
To co robisz?

Dzisiejsze wychowanie bezstresowe widać w szkołach - chamstwo i bezczelność wobec nauczycieli przemoc wobec kolegów. Bo co mi zrobicie......a jeszcze zacznie rzucać paragrafami i grozić, że jak ojciec przyjdzie to nauczyciel popamięta......i niestety taki rodzić z ryjem przylatuje i robi awanturę. Za moich czasów coś takiego było NIE DO POMYŚLENIA.

30

Odp: Czy reagujemy na oznaki przemocy?
zwyczajny gość napisał/a:

Przepraszam, ale jak słyszę takie slogany to się we mnie burzy.
A jakie masz inne formy wychowawcze? Przemoc psychiczną?

Rozumiem, że Twoim zdaniem metody są dwie: przemoc fizyczna i psychiczna?

zwyczajny gość napisał/a:

Dzieciaki są różne. Jednemu da się wytłumaczyć a do drugiego żadne argumenty nie trafiają. I niestety trzeba wtedy użyć cięższych argumentów.

Wybacz, ale nie mogę się zgodzić. Wszystko zależy od tego, jakich użyjesz argumentów i w jakiej przedstawisz je formie.
Te cięższe, jeśli działają, to tylko na chwilę i tylko pozornie, a przy okazji niszczą Twój autorytet.
Raz jeszcze powtarzam - nigdy nie uderzyłam swojego dziecka, a na pewno do najłatwiejszych wychowawczo nie należało. Da się? Da się.

zwyczajny gość napisał/a:

Przykład: Idziesz z dzieckiem do przedszkola, spieszysz się bo późno i deszcz pada a w pracy szef z zegarkiem czeka by po premii......a tu milusiński nie chce iść.....marudzi, ryczy.....a ty już przemoknięta, autobus uciekł.....ryczysz z bezsilności.
To co robisz?

Na pewno nie leję!
Ciekawe, że odprowadzałam dziecko do przedszkola i nigdy nie zdarzyły mi się takie historie. Przypadek czy może umiejętne podejście do malucha? Zapewniam, że da się bez przemocy.

zwyczajny gość napisał/a:

Dzisiejsze wychowanie bezstresowe widać w szkołach - chamstwo i bezczelność wobec nauczycieli przemoc wobec kolegów. Bo co mi zrobicie......a jeszcze zacznie rzucać paragrafami i grozić, że jak ojciec przyjdzie to nauczyciel popamięta......i niestety taki rodzić z ryjem przylatuje i robi awanturę. Za moich czasów coś takiego było NIE DO POMYŚLENIA.

Mylisz pojęcia. Wychowanie bezstresowe i wychowanie bez przemocy to zdecydowanie NIE jest to samo.

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj smile 
Dzieląc się swoją opinią zawsze pamiętaj, że po drugiej stronie siedzi drugi człowiek. Hejt może ranić!

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz."
Odp: Czy reagujemy na oznaki przemocy?
Olinka napisał/a:

Wybacz, ale nie mogę się zgodzić. Wszystko zależy od tego, jakich użyjesz argumentów i w jakiej przedstawisz je formie.
Te cięższe, jeśli działają, to tylko na chwilę i tylko pozornie, a przy okazji niszczą Twój autorytet.
Raz jeszcze powtarzam - nigdy nie uderzyłam swojego dziecka, a na pewno do najłatwiejszych wychowawczo nie należało. Da się? Da się.

Nie generalizuj na podstawie wychowania jednego dziecka. Jakby ci się trafiło humorzaste i uparte to byś inaczej mówiła.
Mi zdarzyły się kilkukrotnie ostrzejsze klapsy......ale dzieciaki nigdy nie miały o to pretensji. Przyłożenie na tyłek załatwia sprawę szybko - wiem za co - ciągnięcie, smędzenie, ględzenie wychowawcze przynosi wręcz odwrotny skutek.
Nie jestem zwolennikiem bicia, ale przyłożenie na tyłek jest niekiedy konieczne.
Jedna z moich córek teraz zawodowo zajmuje się młodzieżą i dzieciakami i .....też podobnie twierdzi. A ma już sporo doświadczenia smile

Olinka napisał/a:

Na pewno nie leję!
Ciekawe, że odprowadzałam dziecko do przedszkola i nigdy nie zdarzyły mi się takie historie. Przypadek czy może umiejętne podejście do malucha? Zapewniam, że da się bez przemocy.

Ale powiedz co w takim przypadku robisz, konkretnie. Gdy żadne argumenty nie działają. Żadne.
To że miałaś szczęście to nie znaczy, że inne dzieci są takie same. A są różne, niezależnie od wychowania, bo to od charakteru dziecka zależy.
Już widziałem, jak dziewczyny przekonane do takich metod wychowawczych uciekały z płaczem bo nie potrafiły dzieciarni ogarnąć.

Olinka napisał/a:

Mylisz pojęcia. Wychowanie bezstresowe i wychowanie bez przemocy to zdecydowanie NIE jest to samo.

Nie mylę, brak przemocy jest częścią wychowania bezstresowego.

32 Ostatnio edytowany przez Benita72 (2019-02-20 14:54:56)

Odp: Czy reagujemy na oznaki przemocy?

O, widze, ze temat bicia dzieci powraca jak bumerang..
Uwielbiam te gadki o humorzastych dzieciach.. najlepsza wymowka nieudolnego rodzica.

zwyczajny gość, powiedz, jak bicie dziecka może pomoc w wychowaniu? Rozumiem, ze wg ciebie, ma to być kara fizyczna. Wiec powiedz mi, dlaczego nie można zamienic takiej kary (jeśli już widzisz konieczność ukarania) na inną, mniej przemocową?

33

Odp: Czy reagujemy na oznaki przemocy?
Olinka napisał/a:

Snake, kiedyś już opisywałeś tę historię, ale przyznam, że dziś patrzę na nią jakoś inaczej. Nie wiem w sumie dlaczego. Z kolei te ostatnie zdania... smutne jakieś.

Bo jak pisałem coraz więcej rozumiem ale tego się nie wyczyta, to trzeba przećwiczyć na sobie wink

zwyczajny gość napisał/a:

Nie generalizuj na podstawie wychowania jednego dziecka. Jakby ci się trafiło humorzaste i uparte to byś inaczej mówiła.
Mi zdarzyły się kilkukrotnie ostrzejsze klapsy......ale dzieciaki nigdy nie miały o to pretensji. Przyłożenie na tyłek załatwia sprawę szybko - wiem za co - ciągnięcie, smędzenie, ględzenie wychowawcze przynosi wręcz odwrotny skutek.

Mój starszy akurat ze względu na pewne uwarunkowania był i humorzasty, i uparty, i jeszcze wiele innych rzeczy wink Mimo wszystko po 14 latach mogę tylko powtórzyć za moim ojcem, tak na marginesie nauczycielu i wychowawcy wielu młodych ludzi w raczej he, he trudnej szkole - użycie siły, to porażka pedagogiczna. To zawsze i wszędzie oznacza, że nie umiałeś inaczej, nie chciało ci się, spieszyło ci się itp. Ja zostałem wychowany w systemie, gdzie kara cielesna była jedną z regularnych form kary. Jako taka była po prostu kalkulowana w ryzyko. Jak dorosłem kary fizycznej nigdy nie stosowałem jako reguły i kiedy mi się przytrafiało, to ewidentnie puszczały mi po prostu nerwy, bo w danej sytuacji nie udało mi się problemu załatwić inaczej. Była to więc tylko moja porażka ale co sobie pofolgowałem, to moje. Tak to niestety działa.
Z własnego dzieciństwa pamiętam, że były inne kary lub sposoby zdecydowanie bardziej przykre niż banalne wlanie w dupę. Nigdy nie dostałem w dupę za nieuctwo, a ile razy prosiłem w duchu żeby mama po prostu wlała mi w dupę (szybkie do odfajkowania) niż wygłaszała długie tyrady nade mną.
Wszystko jest kwestią znalezienia klucza do dziecka. Moje dzieci matki zdecydowanie się nie słuchają tak jak mnie. Od początku mówiłem jej co robi nie tak ale była mądrzejsza. Stąd musi wszystko powtarzać dzieciom po kilka razy zanim w ogóle zauważą, że do nich mówi. Ja nie mam tego problemu tongue Ostatnio wróciła wnerwiona ze szkoły młodszego - porozmawiaj z nim, bo nauczycielka mnie wezwała, pobił kolegę! Dziecko już przyjmuje postawę obronną, udaje że jest senny i zmęczony, kładzie się spać. Ja spokojnie jem obiad, potem idę się zdrzemnąć, kładąc się obok niego. Pytam - to o co poszło? No i dziecko mi wszystko wykłada, że kolega to, a on wcale go nie uderzył, tylko niechcąco popchnął itd. Udzieliłem mu pewnego porównania do sytuacji dla niego zrozumiałem, a potem porady, którą w adekwatnej sytuacji usłyszałem od swego ojca. Dziecko uradowane poleciało do mamy powiedzieć co tata mu powiedział. Tylko nie powtarzaj tego w szkole! - padło w odpowiedzi i słusznie wink
Z drugiej strony przywozi mi ze szkoły starszego i mówi - słuchaj, nauczyciel go wyrzucił z lekcji, bo się z nim kłócił ale słuchaj, miał rację! Nie - odpowiadam - 2 tygodnie temu wychowawca mówił do mnie przy nim żeby nie dyskutował z nauczycielami na lekcjach. Mówił? Mówił. Dyskutowałeś? Wyleciałeś. Koniec tematu.

Kacie, kacie widzę uśmiech na twej twarzy, proszę powiedz, że mogę odjechać, Jechać wiele mil, mil, mil. O tak, masz wspaniałą siostrę, rozgrzała moją krew, doprowadziła ją do stanu wrzenia aby uratować cię od szubienicy, szubienicy, szubienicy, tak. Twój brat przywiózł mi srebro, twoja siostra ogrzała mą duszę, ale ja śmieję się teraz i ciągnę mocno
I widzę cię dyndającego na szubienicy.

34

Odp: Czy reagujemy na oznaki przemocy?
zwyczajny gość napisał/a:

Nie generalizuj na podstawie wychowania jednego dziecka. Jakby ci się trafiło humorzaste i uparte to byś inaczej mówiła.

Ha, moje dziecko miało niezły charakterek, więc argument zupełnie nietrafiony. Ja po prostu postawiłam mu wyraźne granice, których nie wolno mu było przekraczać, a jeśli nawet próbował, to szybko swoje działania musiał zaniechać jako bezskuteczne. Wbrew pozorom dziecko takich granic bardzo potrzebuje dla poczucia własnego bezpieczeństwa. Co więcej, syn błyskawicznie zauważył, że w domu obowiązują inne granice niż u dziadków i doskonale potrafił się w tym odnajdywać, co znaczy, że respektował je w takim zakresie, w jakim tego od niego oczekiwano.

Poza tym to, czego NIE robiłam, to nie prawiłam kazań, nie wydzierałam się bez sensu, nie zrzędziłam, a kiedy emocje opadły brałam dzieciaka na kolana i z nim rozmawiałam. W ogóle dużo z nim rozmawiałam i tłumaczyłam na czym polega świat. To naprawdę bardzo pomaga w nawiązaniu relacji z dzieckiem, które rozumie więcej niż nam się wydaje, w tym, że jeśli go o coś prosisz, to ta prośba jest czymś uzasadniona, a jeśli czegoś zabraniasz, to również z jakiegoś konkretnego powodu, który nawet jeśli na dany moment jest dla niego niezrozumiały, to na pewno jest ważny. Świetnie sprawdzają się też wszelkiego rodzaju 'umowy', które pozwalają dziecku nie tylko poczuć się poważnie traktowanym, ale też zwyczajnie ważnym, a przecież każdy z nas chce się czuć dla bliskich ważny, prawda?

zwyczajny gość napisał/a:

Przyłożenie na tyłek załatwia sprawę szybko - wiem za co - ciągnięcie, smędzenie, ględzenie wychowawcze przynosi wręcz odwrotny skutek.

Ciągnięcie, smęcenie, ględzenie na pewno się NIE sprawdza, ale rozmowa i tłumaczenie, oczywiście na poziomie dostosowanym do wieku - jest genialnym narzędziem wychowawczo-dyscyplinującym smile.

zwyczajny gość napisał/a:

Jedna z moich córek teraz zawodowo zajmuje się młodzieżą i dzieciakami i .....też podobnie twierdzi. A ma już sporo doświadczenia smile

Taka drobna uwaga - to że ktoś pracuje z młodzieżą i dziećmi z automatu nie czyni go fachowcem.

zwyczajny gość napisał/a:

Ale powiedz co w takim przypadku robisz, konkretnie. Gdy żadne argumenty nie działają. Żadne.

Dziś już tylko spijam śmietankę smile, bo - jak wspomniałam - moje dziecko jest już dorosłe, ale w stosownym wieku po pierwsze wyraźnie postawiłam granice, a potem konsekwentnie respektowałam ich przestrzegania. Bardzo ważne jest także, żeby dziecko wiedziało dlaczego je o coś prosisz lub czegoś zabraniasz. Osobiście nigdy nie stosowałam 'argumentów' w typie "nie, bo nie" czy "bo ja tak chcę". To naprawdę działa, spróbuj.

zwyczajny gość napisał/a:

To że miałaś szczęście to nie znaczy, że inne dzieci są takie same. A są różne, niezależnie od wychowania, bo to od charakteru dziecka zależy.

To nie jest kwestia szczęścia, nawet jeśli dzieci istotnie są różne. W każdym razie wychodzę z założenia, że nic nie dzieje się bez przyczyny. Kiedy mój maluch czuł, że poświęcamy mu za mało czasu, to błyskawicznie zaczął zwracać na siebie uwagę właśnie poprzez nieznośne zachowanie. Kiedy sytuacja się zmieniła (inaczej ustawiłam priorytety), zachowanie dziecka także.

zwyczajny gość napisał/a:

Nie mylę, brak przemocy jest częścią wychowania bezstresowego.

Słusznie zauważyłeś - jest tylko częścią. Podstawowa różnica jest taka, że w wychowaniu bezstresowym brak tego wyraźnego wyznaczania wspomnianych przeze mnie granic, które w wychowaniu bez przemocy jest jego bardzo ważnym elementem.

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj smile 
Dzieląc się swoją opinią zawsze pamiętaj, że po drugiej stronie siedzi drugi człowiek. Hejt może ranić!

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz."

35 Ostatnio edytowany przez CatLady (2019-02-20 23:02:24)

Odp: Czy reagujemy na oznaki przemocy?
Olinka napisał/a:
CatLady napisał/a:

Nie mówię, ze każde bicie jest złe, bo czasem trzeba, ale trzeba też znać umiar.

Możesz podać przykłady, kiedy trzeba? Poważnie pytam, bo przyznam, że chwilę się na tym zastanowiłam i nie przychodzi mi do głowy ani jeden.
Moim zdaniem bicie jest oznaką naszej, czyli dorosłych, bezsilności i nie ma żadnej wartości wychowawczej. Owszem, takie 'dyscypliny' zapamiętuje się, ale czy aby na pewno chodzi o wspomnienia, w których dziecko czuje się upokorzone?

Nie każde bicie upokarza. Jak dostawałam klapsy w tyłek, to nie czułam się ni trochę upokorzona, a one najczęsciej wystarczały, bym zaprzestała danej czynności, gdy słowa nie docierały.

Upokarzające było jak dostałam w twarz na ulicy, czy w opisanej wyżej sytuacji, gdy miałam siniaki.

Umiem to rozróżnić.

To nie jest  tak, że ja twierdzę, że z dzieckiem się trzeba komunikować tylko i wyłącznie biciem. U mnie w domu to była ostateczność. Czasem jednak trzeba, np w takiej sytuacji, gdy dziecko wrzeszczy, nie słucha, gdy słowa do niego zwyczajnie nie dotrą, czy jak pisze zwyczajny gość powyżej.. Jeśli bicie oznacza, że dorosły jest bezsilny, to negocjacje z 3-latkiem świadczą, że jest śmieszny.

Widziałam sporo takich sytuacji, gdzie klaps w tyłek rozwiązałby problem natychmiast, np kiedyś w tramwaju, byłam z mamą. Jechała też jakaś nieudolna mamusia z rozwrzeczaną "dziewuszką", która darła się i miotała na siedzeniu, w pewnym momencie oberwało się nawet mojej mamie siedzącej przed owym rozkosznym aniołkiem. A co na to mamusia? Nic. Bo przecież klaps jest zły. Negocjacji z rzucającą się jak opętana nawet nie było sensu próbować. UWażasz ze lepiej pozwolić, by dzieciak bił i szarpał za włosy współpasażerów, czy lepiej dać klapsa, by oprzytomniała?

Albo inna sytuacja, gdzie dzieciak sporo już przerastający wózek spacerowy w którym się znajdował wymuszał na matce, co ma mu kupić - wrzaskiem. Nie wyobrażam sobie, by 3-latek decydował jak ja wydaję pieniądze, kiedy i na co. Nie muszę tego tłumaczyć tak małemu dziecku. W sytuacji, gdy ono mnie terroryzuje, chcę by przestało, nie wdawałabym się w 15-minutowe dyskusję, czemu nie chcę mu kupić słodyczy, ono jest za male by decydować o tym.

Takie dyscypliny są właśne po to, by się je zapamiętało raz na zawsze, by się wiedziało, co to jest autorytet.

Efekty bezstresowego wychowania widać coraz częściej i dotkliwiej. Za kilka lat strach będzie wyjść. Młodzież juz teraz jest poza kontrolą, przeklinają na nauczycieli, bo co nauczyciel może zrobić? nic, agresywni na ulicach, bo przecież uwagi nie wolno zwrócić, przykłady można mnożyć.

36 Ostatnio edytowany przez Snake (2019-02-20 23:12:05)

Odp: Czy reagujemy na oznaki przemocy?

Podstawowa sprawa jest taka, że jeśli rodzicowi zdarzy się porażka pedagogiczna tongue, to nie należy z tego robić tragedii. Natomiast będąc rodzicem nie można zamykać oczu na fakt, że świat się zmienia. Można zdyscyplinować krnąbrnego 6-latka klapsem w dupę i to nawet może odnieść skutek. Co jednak jeśli ma już lat 12 i wprost powie - a lej, zwisa mi to?! Będziesz lał mocniej żeby jednak odczuł? Co jednak jeśli ma już lat 16 i najzwyczajniej w świecie odda? To są właśnie pułapki bezrefleksyjnego lania w dupę. Pomijam fakt, że w tej chwili już 8-latek może rzucić tekst - a lej, zadzwonię na policję...
Co do terroryzowania przez 3-latków. Robiłem często zakupy mając bagaż w postaci ryczącego 3-latka "taaata, kuuuuup mi!!!" Jeździłem z nim w wózku nie zwracając uwagi na jego płacz, wrzaski, a tym bardziej spojrzenia ludzi. Popłakał i przestał. Opanował zasady na tyle, że potem w adekwatnej sytuacji dyscyplinował młodszego brata wink

Kacie, kacie widzę uśmiech na twej twarzy, proszę powiedz, że mogę odjechać, Jechać wiele mil, mil, mil. O tak, masz wspaniałą siostrę, rozgrzała moją krew, doprowadziła ją do stanu wrzenia aby uratować cię od szubienicy, szubienicy, szubienicy, tak. Twój brat przywiózł mi srebro, twoja siostra ogrzała mą duszę, ale ja śmieję się teraz i ciągnę mocno
I widzę cię dyndającego na szubienicy.

37 Ostatnio edytowany przez CatLady (2019-02-20 23:13:09)

Odp: Czy reagujemy na oznaki przemocy?

Ale ze starszym dzieckiem już można rozmawiać, wyjaśniać negocjować, z nastolatkiem tym bardziej. Natomiast z rzucającym się na podłogę w sklepie 3-latkiem raczej nie bardzo. W tym momencie chodzi o to, by on przestał wrzeszczeć się rzucać - objaśniać można potem.

PS. ja nie mówię o bezrefleksyjnym laniu w dupe ani o komunikacji za pomocą pasa. Mówię o klapsie, gdy trzeba.

38

Odp: Czy reagujemy na oznaki przemocy?
CatLady napisał/a:

Widziałam sporo takich sytuacji, gdzie klaps w tyłek rozwiązałby problem natychmiast, np kiedyś w tramwaju, byłam z mamą. Jechała też jakaś nieudolna mamusia z rozwrzeczaną "dziewuszką", która darła się i miotała na siedzeniu, w pewnym momencie oberwało się nawet mojej mamie siedzącej przed owym rozkosznym aniołkiem. A co na to mamusia? Nic. Bo przecież klaps jest zły. Negocjacji z rzucającą się jak opętana nawet nie było sensu próbować. UWażasz ze lepiej pozwolić, by dzieciak bił i szarpał za włosy współpasażerów, czy lepiej dać klapsa, by oprzytomniała?

Albo inna sytuacja, gdzie dzieciak sporo już przerastający wózek spacerowy w którym się znajdował wymuszał na matce, co ma mu kupić - wrzaskiem. Nie wyobrażam sobie, by 3-latek decydował jak ja wydaję pieniądze, kiedy i na co. Nie muszę tego tłumaczyć tak małemu dziecku. W sytuacji, gdy ono mnie terroryzuje, chcę by przestało, nie wdawałabym się w 15-minutowe dyskusję, czemu nie chcę mu kupić słodyczy, ono jest za male by decydować o tym.
.

1 przypadek - wystarczy dziecko przytrzymać, wyprowadzić z tramwaju, następnie ukarać za zle sprawowanie (jakkolwiek).
2. wrzaski ignorujemy,
Ludzie, gdzie tu konieczność dawania klapsów? No chyba ze klapsy sa dla samouspokojenia sie doroslych, hehe.

Posty [ 1 do 38 z 51 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Czy reagujemy na oznaki przemocy?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018