dyscyplinowanie nastolatków kiedyś i dziś - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » dyscyplinowanie nastolatków kiedyś i dziś

Strony Poprzednia 1 2 3

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 77 do 81 z 81 ]

77

Odp: dyscyplinowanie nastolatków kiedyś i dziś

Prawda jest taka, że nie ma nic gorszego niz dziecko ktore nie realizuje siebie tylko oczekiwania i ambicje swoich rodziców. Sama mialam mnostwo znajomych, ktorzy nie byli moze wybitnie zdolni, ale jako nastolatki byli naprawdę ogarnięci. Tylko co z tego, skoro byli na każde zawołanie i rozkaz rodzica, co szybko przerodzilo się w np. wręcz w chory pedantyzm czy bycie dorosłymi facetami, którzy może i maja super pracę (którą już przy narodzinach ustalili im rodzice), ale kompletnie nie radzą sobie gdy ktoś nimi nie dyryguje, niektórzy mimo bycia przed trzydziestką nawet nie mieli nigdy dziewczyny bo to wymagaloby posiadania wlasnej osobowosci a nie bycia robotem swojej mamusi i tatusia.

Zobacz podobne tematy :

78

Odp: dyscyplinowanie nastolatków kiedyś i dziś

Chyba się trochę zagalopowałaś. To nie temat w stylu "dlaczego faceci nie są tacy jak ja chcę". Pozdrawiam cieplutko i życzę miłego popołudnia.

Ten, który z demonami walczy, winien uważać, by samemu nie stać się jednym z nich. Kiedy spoglądasz w otchłań ona również patrzy na ciebie.
Idziesz do kobiet? Nie zapomnij bicza!

79

Odp: dyscyplinowanie nastolatków kiedyś i dziś

Czesc Burzowy:) Pisze z urzadzenia mobilnego, moze byc pelno bledow:) presja spoleczna na zarabianie duzo przez mezczyzne? jestem zdania ze kazdy z nas ma wybor z kim chce sie zwiazac, dla niektorych kobiet priorytetem moze byc rodzicielstwo i prowadzenie domu i w takim przypadku dobre zarobki mezczyzny moga sprzyjac udanemu zyciu (zreszta nie zalezy to od plci, sa tez zwiazki gdzie mezczyzna zajmuje sie domem a kobieta rozwija udana kariere), osoby majace podobne wyobrazenia moga dobrac sie w pare i zyc razem. Moj styl zycia jest sprecyzowany i odbiega od takiego schematu, dlatego podczas poznawania sie jest czas na rozmowy np. o wyobrazeniach na przyszlosc, warto znac wlasne ograniczenia i szczerze o nich rozmawiac, wtedy unikniemy wejscia w znajomosc ktora nas nie do konca satysfakcjonuje. Jesli nawet istnieje jakas presja spoleczna, i okreslony schemat jest popularny, i tak mamy wolnosc wyboru i mozemy pozostac sami albo zwiazac sie z kims kto mysli podobnie do nas:)

"Poznacie ich po ich owocach":D

80

Odp: dyscyplinowanie nastolatków kiedyś i dziś

Nie chcę nikogo pouczać ani zarzucać zaniedbań ale przeważnie sprawdza się, że większość problemów bierze się z zaniechania rodziców i wiary w cuda. To nawet nie mój wymysł. Usłyszałem to od pedagogów z przedszkola mojego starszego, a było to przedszkole specjalne. Jak mi powiedzieli większość rodziców woli udawać, że nic się z dzieckiem nie dzieje, że wystarczy tylko to i tamto i dziecko wyjdzie na prostą. Potem okazuje się, że nie wychodzi, zmarnowali rok, dwa lata i zdesperowani znów przychodzą z dzieckiem, żeby uczynić cuda.
Mój starszy poszedł do przedszkola publicznego i nie minęło pół roku jak dyrekcja poprosiła żeby go sobie zabrać w pi..... Bo dziecko się nie integruje, siedzi samo w kącie i zajmuje się swoimi sprawami, oczywisty problem dla pań przedszkolanek. Umówiliśmy się do wielkiej pani profesor. Półtorej godziny czekania na korytarzu, w końcu wchodzimy. Po pięciu minutach pani profesor wzburzona wydała z siebie szereg szokujących diagnoz, a za nim skierowań itp., bo dziecko śmiało kręcić się po  całym jej gabinecie i wszędzie zaglądać. Zrozpaczeni rozpytaliśmy rodzinę i wskazano nam inną starszą lekarkę, niestety zwykłą magister. Ta miła starsza pani słysząc naszą relację z ostatniej wizyty zdrowo się pośmiała - a bo Zosia, to więcej uwagi przykłada do swojej kariery naukowej i tytułów, a tu trzeba po prostu ileś tysięcy godzin z dziećmi spędzić na oddziale ha, ha, ha... Miła, starsza pani doktor powiedziała, że niestety nie da nam diagnozy w 5 minut, a ni w godzinę, za miesiąc. Prędzej za rok. Mamy przyjeżdżać do niej co kwartał żeby mogła przebadać dziecko i sprawdzać co się zmienia. Powiedziała żeby szczególnie olewać tzw. lekarzy rodzinnych, bo to nie tyle nawet głąby, nawet lekarz specjalista, który nie przebadał własnymi rękami paru setek pacjentów nie jest w stanie wychwycić pewnych drobiazgów. Pani doktor walnęła receptę na farmakologię i powiedziała żebyśmy sobie uświadomili, że dziecko będzie tą chemię łykać przez najbliższych kilkanaście lat. Korzystając z rodzinnych koneksji w trybie natychmiastowym załatwiliśmy dziecku przedszkole specjalne. Oprócz tego woziliśmy na dodatkowe zajęcia do specjalistycznej poradni. Większość rodziców nie ma na to szans. Do przedszkoli specjalnych są wielkie kolejki. Do takich poradni ludzie dojeżdżają po 100 km, bo w małych miejscowościach takich nie ma. W przedszkolu syn dostał opiekę odpowiednich fachowców. Kiedy zbliżał się czas pójścia do szkoły w przedszkolu zrobiono z nami naradę co dalej robić. Syn jest intelektualnie do szkoły gotowy, emocjonalnie zostawilibyśmy go jeszcze na rok pod naszą opieką ale decyzja należy do was. Zostaje jeszcze rok z wami odpowiedzieliśmy w zasadzie od razu. Po roku temat wrócił, bo do jakiej szkoły ma iść. Przedszkole namawia na zaprzyjaźnioną szkołę specjalną, gdzie chcą puścić całą jego klasę. W sumie nie widzimy przeszkód, bo już wiemy, że w tego rodzaju placówkach dziecko z różnymi dysfunkcjami nie mówiąc już o upośledzeniach dostaje opiekę specjalistów o jakiej w zwykłej szkole można sobie tylko pomarzyć. W poradni znajomi rodzice słysząc, że wybieramy się na dni otwarte mówią jednak - idźcie tam w normalny dzień, na przerwę na przykład. Dowiedzieliśmy się o co chodzi, szkoła prowadzi pewien autorski program, dość kontrowersyjny ale to jeszcze nas nie zniechęciło. Zdecydowało, że na koniec dnia otwartego pani dyrektor powiedziała parę zdań za dużo - "proszę państwa jak widzicie mamy świetną bazę i zrobimy wszystko co się da ale nie ma co się oszukiwać, wasze dzieci skończą przy robieniu mioteł, zmywaniu garów itp.". Może nie do końca precyzyjnie cytuję ale ducha wypowiedzi oddałem tongue To po jakiego ch.… to całe zawijanie jak pani dyrektor od razu określa horyzont możliwości mojego dziecka?! Nie to, że ja będę załamany jeśli tak się to skończy ale ja nie mogę mu nawet nie poprzeczki tylko grubego muru ustawiać. Znaleźliśmy prywatną szkołę, która specjalizuje się w dzieciach z dysfunkcjami i upośledzeniami. Syn jest już w niej siódmy rok. Do tego roku poza tym wciąż regularnie jeździł na zajęcia dodatkowe do tej samej poradni od 10 lat. Sam uznał, że biorąc pod uwagę nowe, niewygodne terminy już mu te wizyty niedużo dają.
Co mu dały lata pracy w przedszkolu i poradni? Świadomą kontrolę swoich emocji. Starszy miał (i ma) problem z nadpobudliwością, nadekspresją szczególnie negatywnych emocji. jak mi mówili pedagodzy w przedszkolu dzieci go jednocześnie uwielbiają i się go boją. Kiedy jest spokojny jest najlepszym przyjacielem i opiekunem. Kiedy się wkurzy latają krzesełka lol Do tego charakterologiczna żądza dominacji tongue Zawsze, wszędzie i w każdym środowisku próbuje przejąć kontrolę nad wszystkimi i wszystkich sobie podporządkować. Dwa lata temu jego nowa nauczycielka poprosiła mnie o rozmowę z powodu jego wybryku na lekcji. Opisała go w jego dzienniczku, dała mi do przeczytania zanim przyjdzie do mnie. Czytając popłakałem się ze śmiechu. Drugi raz omal się nie popłakałem ze śmiechu kiedy pani nauczycielka zaczęła od czegoś w rodzaju - wiem pan, ja odnoszę wrażenie, że on próbuje ciągle przejąć kontrolę w klasie nade mną. O matko! Pół roku potrzebowałaś żeby do tego dojść?! Jest zagrożeniem dla słabych pedagogicznie nauczycieli, bo nie uznaje ich autorytetu. Trzeba go złamać i sobie podporządkować. Wtedy przechodzi nad tym do porządku dziennego, uznaje prawo nauczyciela do bycia na pierwszym miejscu w klasie. Ustala wtedy hierarchę: nauczyciel, on, reszta klasy. Co nie znaczy, że staje się ślepym narzędziem w ręku nauczyciela wink Nie, on się mianuje rodzajem zwornika między nauczycielem i resztą klasy. Kiedy trzeba dyscyplinuje klasę żeby słuchała się nauczyciela. Kiedy uznaje, że nauczyciel krzywdzi klasę występuje w jej obronie i bezlitośnie krytykuje nauczyciela wink Pięć klas miał z zachowania zaledwie poprawne z obowiązkowym ustnym komentarzem, że to za uszy wyciągane. Dwa lata temu sam uznał, że wystarczy i teraz już drugi rok ma ocenę dobrą z zachowania. Aczkolwiek na ostatniej wywiadówce jego wychowawca jak zwykle powtórzył:
- żeby baczniej się rozglądał klnąc na szkolnym korytarzu czy w pobliżu nie ma jakiegoś nauczyciela,
- żeby się hamował w dyskusjach z nauczycielami na lekcjach.

Dwa tygodnie później sam go wyrzucił z lekcji matematyki. Otóż miał się odbyć sprawdzian i mój synek zgłosił protest, że zadania, które im pan dał wykraczają poza zakres jaki wcześniej w ramach tego sprawdzianu zapowiadał. Wdał się w dyskusję z nauczycielem i ten go w końcu wyrzucił za drzwi. Żona przywiozła go ze szkoły i staje w jego obronie. Ja mówię - o co cię prosił wychowawca? Żebyś nie dyskutował z nauczycielami. Dyskutowałeś? Wyleciałeś. Koniec rozmowy. Niestety wyrzucenie za drzwi nie było zbyt pedagogiczne. Klasa napisała sprawdzian, a synek napisał go dzień później mając jeden dzień więcej do nauki, szczególnie w zakresie, którego pan nauczyciel nie zapowiadał... wink
To co napisałem o chęci dominacji dotyczy oczywiście również domu. W toku codziennych doświadczeń synek wypracował sobie mniej więcej taką (jego) hierarchię obowiązującą w domu:
1. ojciec - głowa rodziny (znaczy ja).
2. synek starszy - prawa ręka ojca.
3. synek młodszy - prawa ręka synka starszego.
4. matka.
Matka czasem wymiennie z synkiem młodszym wskakuje na pudło. Na drugie miejsce nie ma szans głównie ze względu na swoje własne życzenie.
Oczywiście synek nie byłby sobą gdyby od czasu do czasu nie próbował wskoczyć na pierwsze miejsce ale piłka jest krótka... Natomiast świetnie się wywiązuje z roli prawej ręki. Mówię - synek poodkurzałbyś i on bierze odkurzacz i to robi. Dyscyplinuje młodszego ale też opiekuje się nim. Można ich zostawić samych w domu i nie strach. Zapisywaliśmy go na wiele różnych form aktywności ale nie przypadły mu raczej do gustu. 10 lat za to chodzi na basen i przyjemnie popatrzeć jak pływa. Uwielbiał wszelkiego rodzaju klocki, teraz już mu się trochę znudziły ale od niechcenia potrafi błysnąć przejawem świetnej pamięci fotograficznej i wyobraźni przestrzennej (to po ojcu). Właśnie parę dni temu po pewnym opeerze chcąc się ewidentnie podlizać wysłał mi na telefon świetną rzecz swojego autorstwa. No ale jak sam mówi przyszłość wiąże z byciem youtuberem i graniu lol

Kacie, kacie widzę uśmiech na twej twarzy, proszę powiedz, że mogę odjechać, Jechać wiele mil, mil, mil. O tak, masz wspaniałą siostrę, rozgrzała moją krew, doprowadziła ją do stanu wrzenia aby uratować cię od szubienicy, szubienicy, szubienicy, tak. Twój brat przywiózł mi srebro, twoja siostra ogrzała mą duszę, ale ja śmieję się teraz i ciągnę mocno
I widzę cię dyndającego na szubienicy.

81 Ostatnio edytowany przez santapietruszka (2019-02-06 22:42:33)

Odp: dyscyplinowanie nastolatków kiedyś i dziś

Brawo, Snake, zawsze w Ciebie wierzyłam big_smile

Mój syn też został w trybie natychmiastowym (albo nawet "bez żadnego trybu", tylko na kopach, które mama zadała systemowi edukacji) przeniesiony do przedszkola specjalnego, wiem, o czym mówisz smile
Teraz jestem w trakcie zastanawiania się, co dalej, miło poczytać doświadczenia innych smile Dziękuję za taką obszerną wypowiedź, chociaż nie była skierowana bezpośrednio do mnie, to i ja skorzystam smile

Pomijając właściwości zdrowotne pietruszki, można stwierdzić, że jest ona po prostu smaczna.

Posty [ 77 do 81 z 81 ]

Strony Poprzednia 1 2 3

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » dyscyplinowanie nastolatków kiedyś i dziś

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018