Czy osoby z syndromem DDD są skazane na samotność? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » SAMOTNOŚĆ » Czy osoby z syndromem DDD są skazane na samotność?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 13 ]

Temat: Czy osoby z syndromem DDD są skazane na samotność?

Cześć, jestem Tomek, mam 28lat i mieszkam w małej miejscowości niedaleko Krakowa. Piszę ten wątek, ponieważ od paru miesięcy dręczą mnie myśli, że takie osoby jak ja, czyli z syndromem DDD, skazane są na samotność. Nie potrafią nawiązywać relacji z innymi, a jeśli już to tylko potrafią je ranić. Niestety nie mam ani jednej bliskiej mi osoby, której mógłbym chodź trochę zaufać. Ani rodziny, ani przyjaciół ani nawet kolegów. Chociaż nie, po kilku głębszych wyżaliłem się niedawno barmanowi w pubie. W odpowiedzi otrzymałem banał „wszystko będzie dobrze”. To forum jest jak na razie jedynym kanałem otrzymania odpowiedzi od kobiet na której bądź co bądź mi zależy.
Jakieś 5 lat temu, kiedy byłem jeszcze na studiach miałem dość silny epizod depresyjny zakończony nieudaną próbą samobójczą. Po wszystkim trafiłem pierwszy raz w życiu do psychologa. Spotkania z tą panią zakończyłem po paru miesiącach, ponieważ wpędzały mnie w jeszcze większe poczucie winy. Parę miesięcy później, za namową i poleceniem kolegi, dałem sobie jeszcze jedną szansę i spróbowałem ponownie u polecanego psychoterapeuty. Te spotkania trwały długo. Ponad dwa lata. W trakcie tych spotkań pierwszy raz  spotkałem się z określeniem DDD. To wtedy dopiero zrozumiałem, że to co się działo w moim domu rodzinnym niebyło normalne. Dzięki tym spotkaniom zacząłem rozumieć swoje emocje, to co czuję, częściowo to co pragnę. Niestety, zmian w moim postępowaniu brak. Jak byłem osamotniony tak jestem nadal. Nie wiem czy to przez swoją przeszłość mam z tym problem, czy może ja po prostu jestem człowiekiem, który niczego nie oferuje i nie warto na mnie tracić czas.
Zawodowo zajmuje się programowaniem. Poza pracą interesuję się uczeniem maszynowym, big data czy sztuczną inteligencją. Tak wiem, są to zainteresowania związane z działalnością zawodową i  rozumiem, że mało kogo może interesować ta tematyka. Poza tym interesuję się jeszcze innymi rzeczami i w moim przekonaniu są one normalne i powszechne. Interesuję się historią sztuki. Uwielbiam malarstwo. Często czytam życiorysy malarzy, odwiedzam galerie sztuki wszędzie gdzie tylko się da. Bardzo lubię również muzykę. Zwłaszcza tę z epoki późnego średniowiecza oraz renesansu. W planach mam chęci chodź trochę nauczyć się grać na pianinie oraz wiolonczeli. Kiedyś studiowałem również książki związane z filozofią czy etyką ale samo czytanie bardzo szybko mnie zanudzało, a dyskusji prowadzić nie miałem z kim.
Staram się przebywać poza mieszkaniem najczęściej jak się da. Jedynie w takie dni jak dziś czy jutro pewnie będę na nie skazany, nie licząc jakiegoś spacerku. Większość lokali pozamyka. Cóż, nie mam co się dziwić, każdy normalny spędza ten czas z bliskimi. Ja dziś za to urządziłem sobie wigilię w pojedynkę, podobnie jak rok wcześniej.
Często wychodzę w do kina, teatru, opery czy na wernisaże. Nie stronię również od koncertów, zwłaszcza tych w klimatach punkowych. Nie zauważam tam osób samotnych. Zdecydowana większość przyszła z kimś i raczej nie jest zainteresowana rozmową ze mną. Owszem zagaduję. Chociaż strasznie się boję odrzucenia. Bardzo się stresuję bo czuję, że ta inicjacja rozmowy jest wymuszona a nie naturalna. Rozmowa kończy się gdy wyczerpie się temat związany z tym gdzie aktualnie jesteśmy. Pewnie ta druga osoba rozmawiała ze mną tylko z grzeczności…
Pewnie to dziwne co napiszę ale byłem również w kliku związkach.. Wszystkie się rozleciały jak domek z kart z większym bądź mniejszym dla mnie bólem. Ostatni półtora roku temu. Od tamtego czasu nie byłem nawet na kawie z kobietą. Uważam, że wszystkie ja zniszczyłem. To ja byłem chłodny, zamykałem się gdy partnerka zaczęła mówić o uczuciach, rodzinie, to ja bałem się, że ona mnie zostawi bo nie spełnię jej oczekiwań. Mój najdłuższy, ostatni związek trwał dwa lata, a ja nawet nie poznałem jej rodziców. Ja nie potrafię chyba kochać. Ale czy ja potrafię kogoś kochać jeśli własna matka i ojciec nigdy mnie nie przytulili, nigdy nie powiedzieli kocham Cię?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Czy osoby z syndromem DDD są skazane na samotność?

Uważam, że żadne osoby nie są "skazane" na samotność. Jesteś wolnym człowiekiem, od Ciebie zależy jak będzie wyglądała Twoja przyszłość, jeśli masz stwierdzony syndrom DDD, to na pewno bez Twojej ciężkiej pracy nad sobą i terapii się nie obejdzie, sam piszesz, że potrafisz ranić ludzi i brak zmian w Twoim zachowaniu, może to jeszcze nie Twój czas?

Po Twoim wpisie, stwierdziłabym, że możesz być inteligentną, ciekawą osobą, o szerokim wachlarzu zainteresowań i chęcią rozwoju w dziedzinach ścisłych, jak i artystycznych, to na wielki plus, ludzie uwielbiają takie osoby. Widać, że jesteś też świadomy swojego ekhm "defektu", ale wychodzisz do ludzi, nawet zagadujesz i próbujesz zmienić swoje położenie, a nie siedzisz, za przeproszeniem na tyłku marudzisz, jacy inni źli smile Z takim podejściem na pewno kogoś poznasz, tylko trochę więcej wiary w siebie, nie zakładaj od razu, że rozmowa z Tobą jest wymuszona, gdy są jest to pierwsza rozmowa z obcymi ludźmi, wiele osób nie czuje się stuprocentowo swobodnie w takich sytuacjach. Może postaraj się poznać znajomych na jakimś forum związanym z tematyką, która Cię interesuje? Wiem, że to banał, ale to jest bardzo proste wyjście, a i swój do swego ciągnie i rozmowy przez internet mogą lepiej się kleić i może nie odczujesz, tej swojej "wymuszoności"? Chyba nie ma takiego słowa, ale to nic smile A odrzucenia niestety czasem nie unikniemy, ale nie ma co się tym wcale a wcale przejmować, nie wszyscy do siebie pasują i nie wszyscy muszą się lubić, dobrze to zaakceptować.

Jednak piszesz też, że potrafisz tylko ranić ludzi, zamykasz się na ich uczucia, ze strachu... To przykre, pracuj nad tym dużo, bo nawet milion nowych znajomości nie sprawi, że przestaniesz czuć się samotny. Właściwie to, co dalej z Twoimi wizytami u psychoterapeuty, po dwóch latach zaprzestałeś chodzenia?

3 Ostatnio edytowany przez kwadrad (2018-12-26 00:32:17)

Odp: Czy osoby z syndromem DDD są skazane na samotność?

Moim zdaniem oczekuje pan od życia przesadnej idealności, która nigdy nie będzie miała miejsca.
No i trochę się pan na tym chyba rozsypuje , ze oczekuje pan idealnych sytuacji.
Odrzuca pan te stany pośrednie jako stany  niegodne z pańska idealna wersja i tworzy pan informacje zwrotną "moja wina".
Ale dzisiaj sypneło się tu , potem sypneło się tam , jeszcze chrupnęło , no i co z tego , świat się nie zawalił.
Im więcej kryzysów pan przeżyje tym mniej się pan będzie przejmował detalami.
To naturalny postęp który pan mozolnie dokonuje , to naturalna część życia -uczyć się na błędach.
Trzeba to umieć zobaczyć ale pan ma jedną perspektywę - lornetę.


Ta samotność, która może się panu przytrafić, ona nie będzie trwała wiecznie pewnie.
W okresie tej samotności może postarać się zrozumieć siebie , starać się zbudować osobowość na której możne pan mniej więcej polegać albo której reakcje może pan przewidzieć.
Tylko tak myślę, w jakimś sensie byłoby może dobrze przestać patrzeć przez tą etykietę pod którą pan się zaszył.
Jakby pan nałożył lornetę z tymi metkami i pan przez nie obserwuje świat i planuje.
No trochę utrudnienie ale też wygoda.
Trochę tej wygody przebija przez sposób w jaki pan napisał tego posta.
Bo pan się przykrył ta etykietą i czeka pan co dalej.
Co dalej, to się mało co same zrobi.

Póki pan działa i coś robi to coś ciągle się zmienia, tylko to patrzenie przez tą sama perspektywę i jakby do pewnego punktu.
To tym myśleniem sam pan działa na swoją szkodę.

Dla pana teraz ten stan obecny jest problemem.
Ale  podobną gradacje, do kogoś, ma problem z innej dziedziny.
Wszyscy mamy z czymś problem , to jest ta "sprawiedliwość" życiowa :]

Kiedyś to będzie pan może wracał do tego punktu , jak inne problemy zasłonią panu horyzont.
I jeszcze pan pomyśli , ależ wtedy to ja miałem dobrze , prawie idealnie , teraz to dopiero jest ciężko.

Jedną z nielicznych zalet głupoty jest to , że nie można nią się zarazić.

4

Odp: Czy osoby z syndromem DDD są skazane na samotność?

Coś mi właśnie uświadomiłeś...

"Ninja nie może być miętka"

5

Odp: Czy osoby z syndromem DDD są skazane na samotność?

Posłuchaj Tomku, zastanów się co jest dla ciebie ważniejsze ( nie czy dasz radę, ale co ważniejsze) Jeżeli chciałbyś stworzyć jakąś relację z kobietą to w momencie, kiedy zacznie się jakakolwiek zażyłość między wami MUSISZ jej wszystko powiedzieć, wszystko w sensie...brak okazywania uczuć,dlaczego reagujesz na pewne rzeczy właśnie w taki sposób. itd. Czyli musisz się wybebeszyć. Jednak nie będzie to jednorazowy proces. Kobiecie trzeba to co jakiś czas przypominać. Jeżeli stwierdzi, że to dźwignie, wejdź w to.
Gdybym dostała instrukcję obsługi faceta z DDD, rozumiejąc pewne rzeczy moje życie wyglądałoby teraz zupełnie inaczej.

"Ninja nie może być miętka"

6

Odp: Czy osoby z syndromem DDD są skazane na samotność?

Masz lipę ziomek, bo cierpisz prawdopodobnie na negatywny narcyzm. A żyjemy w takich czasach, że każdy myśli tylko "ja". Jako facet musisz dawać, a jako narcyz będziesz mieć z tym problem. Nie licz na to, że dostaniesz cokolwiek od kogokolwiek. Nie jesteś stracony, ale takie osoby jak Ty latami chodzą na terapię i uczą się żyć na nowo.

Ten, który z demonami walczy, winien uważać, by samemu nie stać się jednym z nich. Kiedy spoglądasz w otchłań ona również patrzy na ciebie.
Idziesz do kobiet? Nie zapomnij bicza!

7

Odp: Czy osoby z syndromem DDD są skazane na samotność?
Burzowy napisał/a:

Masz lipę ziomek, bo cierpisz prawdopodobnie na negatywny narcyzm. A żyjemy w takich czasach, że każdy myśli tylko "ja". Jako facet musisz dawać, a jako narcyz będziesz mieć z tym problem. Nie licz na to, że dostaniesz cokolwiek od kogokolwiek. Nie jesteś stracony, ale takie osoby jak Ty latami chodzą na terapię i uczą się żyć na nowo.

ddd różni się od narcyzmu. Narcysta ma zawyżone poczucie swojej indywidualności. ddd uważa, ze na nic dobrego nie zasługuje. Choć reakcje na pewne sytuacje są bardzo podobne, to kierowane różnymi pobudkami. Czy odczuciami. Zresztą  w tych czasach okazuje się, że każdy coś ma. Ja mam HSP a ty co masz ?:)

"Ninja nie może być miętka"

8

Odp: Czy osoby z syndromem DDD są skazane na samotność?
AmiaAmia napisał/a:

Posłuchaj Tomku, zastanów się co jest dla ciebie ważniejsze ( nie czy dasz radę, ale co ważniejsze) Jeżeli chciałbyś stworzyć jakąś relację z kobietą to w momencie, kiedy zacznie się jakakolwiek zażyłość między wami MUSISZ jej wszystko powiedzieć, wszystko w sensie...brak okazywania uczuć,dlaczego reagujesz na pewne rzeczy właśnie w taki sposób. itd. Czyli musisz się wybebeszyć. Jednak nie będzie to jednorazowy proces. Kobiecie trzeba to co jakiś czas przypominać. Jeżeli stwierdzi, że to dźwignie, wejdź w to.
Gdybym dostała instrukcję obsługi faceta z DDD, rozumiejąc pewne rzeczy moje życie wyglądałoby teraz zupełnie inaczej.

Myśle że to bardzo zły pomysł, żeby tak się uzewnętrznić z wszystkimi swoimi problemami. Lepiej żeby to dawkował powoli bo najpewniej taka kobieta szybko ucieknie.

9

Odp: Czy osoby z syndromem DDD są skazane na samotność?

Jak nie ucieknie to się zniechęci. Nie ważne szybki strzał czy dawkowanie , musi powoedzieć

"Ninja nie może być miętka"

10

Odp: Czy osoby z syndromem DDD są skazane na samotność?
tomek90 napisał/a:

Cześć, jestem Tomek, mam 28lat i mieszkam w małej miejscowości niedaleko Krakowa. Piszę ten wątek, ponieważ od paru miesięcy dręczą mnie myśli, że takie osoby jak ja, czyli z syndromem DDD, skazane są na samotność. Nie potrafią nawiązywać relacji z innymi, a jeśli już to tylko potrafią je ranić. Niestety nie mam ani jednej bliskiej mi osoby, której mógłbym chodź trochę zaufać. Ani rodziny, ani przyjaciół ani nawet kolegów. Chociaż nie, po kilku głębszych wyżaliłem się niedawno barmanowi w pubie. W odpowiedzi otrzymałem banał „wszystko będzie dobrze”. To forum jest jak na razie jedynym kanałem otrzymania odpowiedzi od kobiet na której bądź co bądź mi zależy.
Jakieś 5 lat temu, kiedy byłem jeszcze na studiach miałem dość silny epizod depresyjny zakończony nieudaną próbą samobójczą. Po wszystkim trafiłem pierwszy raz w życiu do psychologa. Spotkania z tą panią zakończyłem po paru miesiącach, ponieważ wpędzały mnie w jeszcze większe poczucie winy. Parę miesięcy później, za namową i poleceniem kolegi, dałem sobie jeszcze jedną szansę i spróbowałem ponownie u polecanego psychoterapeuty. Te spotkania trwały długo. Ponad dwa lata. W trakcie tych spotkań pierwszy raz  spotkałem się z określeniem DDD. To wtedy dopiero zrozumiałem, że to co się działo w moim domu rodzinnym niebyło normalne. Dzięki tym spotkaniom zacząłem rozumieć swoje emocje, to co czuję, częściowo to co pragnę. Niestety, zmian w moim postępowaniu brak. Jak byłem osamotniony tak jestem nadal. Nie wiem czy to przez swoją przeszłość mam z tym problem, czy może ja po prostu jestem człowiekiem, który niczego nie oferuje i nie warto na mnie tracić czas.
Zawodowo zajmuje się programowaniem. Poza pracą interesuję się uczeniem maszynowym, big data czy sztuczną inteligencją. Tak wiem, są to zainteresowania związane z działalnością zawodową i  rozumiem, że mało kogo może interesować ta tematyka. Poza tym interesuję się jeszcze innymi rzeczami i w moim przekonaniu są one normalne i powszechne. Interesuję się historią sztuki. Uwielbiam malarstwo. Często czytam życiorysy malarzy, odwiedzam galerie sztuki wszędzie gdzie tylko się da. Bardzo lubię również muzykę. Zwłaszcza tę z epoki późnego średniowiecza oraz renesansu. W planach mam chęci chodź trochę nauczyć się grać na pianinie oraz wiolonczeli. Kiedyś studiowałem również książki związane z filozofią czy etyką ale samo czytanie bardzo szybko mnie zanudzało, a dyskusji prowadzić nie miałem z kim.
Staram się przebywać poza mieszkaniem najczęściej jak się da. Jedynie w takie dni jak dziś czy jutro pewnie będę na nie skazany, nie licząc jakiegoś spacerku. Większość lokali pozamyka. Cóż, nie mam co się dziwić, każdy normalny spędza ten czas z bliskimi. Ja dziś za to urządziłem sobie wigilię w pojedynkę, podobnie jak rok wcześniej.
Często wychodzę w do kina, teatru, opery czy na wernisaże. Nie stronię również od koncertów, zwłaszcza tych w klimatach punkowych. Nie zauważam tam osób samotnych. Zdecydowana większość przyszła z kimś i raczej nie jest zainteresowana rozmową ze mną. Owszem zagaduję. Chociaż strasznie się boję odrzucenia. Bardzo się stresuję bo czuję, że ta inicjacja rozmowy jest wymuszona a nie naturalna. Rozmowa kończy się gdy wyczerpie się temat związany z tym gdzie aktualnie jesteśmy. Pewnie ta druga osoba rozmawiała ze mną tylko z grzeczności…
Pewnie to dziwne co napiszę ale byłem również w kliku związkach.. Wszystkie się rozleciały jak domek z kart z większym bądź mniejszym dla mnie bólem. Ostatni półtora roku temu. Od tamtego czasu nie byłem nawet na kawie z kobietą. Uważam, że wszystkie ja zniszczyłem. To ja byłem chłodny, zamykałem się gdy partnerka zaczęła mówić o uczuciach, rodzinie, to ja bałem się, że ona mnie zostawi bo nie spełnię jej oczekiwań. Mój najdłuższy, ostatni związek trwał dwa lata, a ja nawet nie poznałem jej rodziców. Ja nie potrafię chyba kochać. Ale czy ja potrafię kogoś kochać jeśli własna matka i ojciec nigdy mnie nie przytulili, nigdy nie powiedzieli kocham Cię?

Po przeczytaniu tego przypomniała mi się pewna historia, którą opowiadał Jacek Pulikowski w jednym z nagrań na yt o chłopaku z domu dziecka. Nie miał on nigdy rodziny, nie potrafił zbudować jakiejkolwiek więzi.
Ale jak opowiadał pan Jacek "spotkałem się z nim przypadkiem po paru latach, uśmiech od ucha do ucha, mówi że jest szczęśliwym mężem i ojcem czwórki dzieci.. itd"
Chciałem znaleźć ten filmik, ale nie wiem w którym to nagraniu, pooglądaj tego gościa, polecam.

11

Odp: Czy osoby z syndromem DDD są skazane na samotność?

1 plus- wiesz, że możesz mieć z czymś problem- a nie szukasz go w innych- więc jesteś na dobrej drodze.
2 .Nie skupiaj się na tym, czego nie możesz- lub boisz się dać innym- a skup na tym, co chcesz i możesz.
3. do narcyzmu daleko- ale ..naprawdę myślisz, że inni nie mają takich problemów?
4. może były jakieś inne powody, dla których nie zbliżyłeś się bardziej właśnie do tych kobiet, nie Twoje DDD-- szukaj dalej.
5. Kobieta przy boku mężczyzny nie ma zastąpić MATKI- to inna relacja- równie wspaniała. Jeśli będziesz szukał matki w kobiecie i chciał by coś Ci
  skompensowała- polegniecie w tej relacji.
6. Warto dalej pracować z terapeutą- przerobić związki.- może grupowa terapia byłaby pomocna?
7. Masz wystarczająco dużo zainteresowań, by kobieta się w tym świecie znalazła.

i tylko ! 28 lat..całe życie przed sobą.

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach

12

Odp: Czy osoby z syndromem DDD są skazane na samotność?

Masz 28 lat, nie jest źle. Może pochodź jeszcze do psychologa i jednocześnie działaj na polu nawiązywania relacji? Będziesz miał wsparcie w pojawiających się trudnościach. Tak, brak rozumienia i wyrażania uczuć to jest problem..
Raczej Cię to nie pocieszy, ale też jestem DDD, mam 37 lat i nigdy nie byłam w prawdziwym związku. Dopiero od zeszłego roku zaczęłam terapię.. Bardzo żałuję, że nie zrobiłam tego dużo wcześniej.

13 Ostatnio edytowany przez Marthe (2019-01-27 20:38:53)

Odp: Czy osoby z syndromem DDD są skazane na samotność?

"Pewnie to dziwne co napiszę ale byłem również w kliku związkach.. Wszystkie się rozleciały jak domek z kart z większym bądź mniejszym dla mnie bólem. Ostatni półtora roku temu. Od tamtego czasu nie byłem nawet na kawie z kobietą. Uważam, że wszystkie ja zniszczyłem. To ja byłem chłodny, zamykałem się gdy partnerka zaczęła mówić o uczuciach, rodzinie, to ja bałem się, że ona mnie zostawi bo nie spełnię jej oczekiwań. Mój najdłuższy, ostatni związek trwał dwa lata, a ja nawet nie poznałem jej rodziców. Ja nie potrafię chyba kochać. Ale czy ja potrafię kogoś kochać jeśli własna matka i ojciec nigdy mnie nie przytulili, nigdy nie powiedzieli kocham Cię?"

Wiesz co ja byłam w relacjach z dwoma informatykami i dokładnie to samo co ty tu opisujesz mnie od nich spotkało. A mogło być tak pięknie bo mieliśmy ten sam zawód i identyczne zainteresowania. To jest naprawdę niewyobrażalne cierpienie dla kobiety takie coś. Idź chłopie naprawdę na jakąś kurację bo niszczysz dziewczynom życia. Ja nie wiem kiedy i czy jeszcze się w życiu pozbieram po takim czymś. Próbuję ciągle to zrozumieć dlaczego. Być może geneza była taka jak u ciebie.

Posty [ 13 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » SAMOTNOŚĆ » Czy osoby z syndromem DDD są skazane na samotność?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018