Jak pokonałam kompleksy - wątek z poradami - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » NIEŚMIAŁOŚĆ, NISKA SAMOOCENA, KOMPLEKSY » Jak pokonałam kompleksy - wątek z poradami

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 30 ]

Temat: Jak pokonałam kompleksy - wątek z poradami

Witajcie.

Spróbujmy może założyć wątek zbiorczy na temat sposobów pokonywania kompleksów, podnoszenia swojej samooceny. Co wy na to?

Mi się udało (po wielu latach ciężkiej pracy, samozaparcia).

Nie będę się rozpisywać nad stanem wyjściowym - było tragicznie.

Zaczęłam od sportu. Najbardziej pomogły mi ćwiczenia w samotności, przed dużym lustrem. Zwłaszcza energetyczny  taniec. Do tego dodałam rower (w lesie, nad rzeką), ćwiczenia ogólne. Każdego rana sto pompek, sto brzuszków, sto przysiadów + szaleńczy taniec do utraty tchu.

Na rowerze właśnie poznałam mego obecnego partnera. Z nim udało mi się zaakceptować i rozwinąć moją kobiecość (tak, tak - chodzi o udany seks). Teraz całe nasze miasto jeździ rowerami (hi hi!).

Dzisiaj jestem pewną siebie osobą. Podobam się sobie szalenie. Kocham siebie, moje ciało.

Zmieniłam pracę. Mam teraz dużo kontaktu z ludźmi. Stałam się otwarta, wygadana, radosna.

Zerwałam też wszystkie toksyczne relacje. Co za ulga!

Pozdrawiam wszystkich.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Jak pokonałam kompleksy - wątek z poradami

Mnie się nigdy nie udało i pewnie w tym wcieleniu już się nie uda big_smile Ale może w następnym nie powielę błędów.

A Tobie bardzo gratuluję sukcesu.

3

Odp: Jak pokonałam kompleksy - wątek z poradami

serio? Czytając Twoje często w ogóle niesympatyczne (o radości  już nie wspominając) posty, można odnieść odwrotne wrażenie.

4

Odp: Jak pokonałam kompleksy - wątek z poradami
adiaphora napisał/a:

serio? Czytając Twoje często w ogóle niesympatyczne (o radości  już nie wspominając) posty, można odnieść odwrotne wrażenie.

Ale jesteś wredna! Jak dotąd pisałam o kobiecej seksualności. Udzielałam konkretnych porad.

Twoja wypowiedź nic nie wnosi do tematu. Nie bądź zgryźliwa dla samego sportu.

Odp: Jak pokonałam kompleksy - wątek z poradami
uzytkownik444 napisał/a:
adiaphora napisał/a:

serio? Czytając Twoje często w ogóle niesympatyczne (o radości  już nie wspominając) posty, można odnieść odwrotne wrażenie.

Ale jesteś wredna! Jak dotąd pisałam o kobiecej seksualności. Udzielałam konkretnych porad.

Twoja wypowiedź nic nie wnosi do tematu. Nie bądź zgryźliwa dla samego sportu.

Może i z kompleksów się wyleczyłaś, ale za to chyba przesadzasz w drugą stronę...

Pomijając właściwości zdrowotne pietruszki, można stwierdzić, że jest ona po prostu smaczna.

6

Odp: Jak pokonałam kompleksy - wątek z poradami
uzytkownik444 napisał/a:
adiaphora napisał/a:

serio? Czytając Twoje często w ogóle niesympatyczne (o radości  już nie wspominając) posty, można odnieść odwrotne wrażenie.

Ale jesteś wredna! Jak dotąd pisałam o kobiecej seksualności. Udzielałam konkretnych porad.

Twoja wypowiedź nic nie wnosi do tematu. Nie bądź zgryźliwa dla samego sportu.

zgryźliwa to byłabym, gdybym napisała Ci, żebyś zdjęła siodełko z roweru, wtedy miałabyś większą przyjemność z jazdy co przełożyłoby się na Twoją radość życiową wink
Chcesz być lepiej traktowana, to traktuj lepiej innych. Nad tym może popracuj smile

7 Ostatnio edytowany przez Burzowy (2019-01-18 13:44:52)

Odp: Jak pokonałam kompleksy - wątek z poradami

Faktycznie ten post trochę jak nie Ty, bo jesteś mega agresywna w wypowiedziach na forum. Chyba, że te wszystkie zmiany skumulowały się na ten moment akurat.

Z nim udało mi się zaakceptować i rozwinąć moją kobiecość (tak, tak - chodzi o udany seks).

Tak bardzo kojarzycie seks z kobiecością? Tak pytam, bo dla mnie to rzecz bezpłciowa, że tak powiem.

Na pewno "robienie" i "działanie" pomaga w osiągnięciu lepszego nastroju. To ja zadam takie pytanie pomocnicze, co spowodowało, że zaczęłaś te zmiany wprowadzać? Nie byłaś zadowolona z siebie, ale na pewno był jakiś zapalnik. Coś konkretnego się stało? Przeczytałaś coś mądrego?

Ten, który z demonami walczy, winien uważać, by samemu nie stać się jednym z nich. Kiedy spoglądasz w otchłań ona również patrzy na ciebie.
Idziesz do kobiet? Nie zapomnij bicza!

8

Odp: Jak pokonałam kompleksy - wątek z poradami
Burzowy napisał/a:

Faktycznie ten post trochę jak nie Ty, bo jesteś mega agresywna w wypowiedziach na forum. Chyba, że te wszystkie zmiany skumulowały się na ten moment akurat.

Z nim udało mi się zaakceptować i rozwinąć moją kobiecość (tak, tak - chodzi o udany seks).

Tak bardzo kojarzycie seks z kobiecością? Tak pytam, bo dla mnie to rzecz bezpłciowa, że tak powiem.

Na pewno "robienie" i "działanie" pomaga w osiągnięciu lepszego nastroju. To ja zadam takie pytanie pomocnicze, co spowodowało, że zaczęłaś te zmiany wprowadzać? Nie byłaś zadowolona z siebie, ale na pewno był jakiś zapalnik. Coś konkretnego się stało? Przeczytałaś coś mądrego?

Abstrahując od tematu seksu, bo to nie dział na to, wychowywałam się w bardzo toksycznej rodzinie. W wieku nastoletnim miałam już pełnoobjawową depresję. Zapalnikiem był wybór, z którego zdałam sobie sprawę: poradź sobie albo zgiń.

9

Odp: Jak pokonałam kompleksy - wątek z poradami

Hmm, ja bym tutaj ten temat rozdzieliła na dwie rzeczy.
Jedna to kompleksy i radzenie sobie z nimi.
Druga to depresja i radość życia.
Można być radosnym z kompleksami. Można nie mieć kompleksów a mieć depresję.
Można przepływać między jednym a drugim (tak jak np. ja). Nawet zdarzają się chwilę bez kompleksów i bez depresji smile

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

10

Odp: Jak pokonałam kompleksy - wątek z poradami
Lady Loka napisał/a:

Hmm, ja bym tutaj ten temat rozdzieliła na dwie rzeczy.
Jedna to kompleksy i radzenie sobie z nimi.
Druga to depresja i radość życia.
Można być radosnym z kompleksami. Można nie mieć kompleksów a mieć depresję.
Można przepływać między jednym a drugim (tak jak np. ja). Nawet zdarzają się chwilę bez kompleksów i bez depresji smile

Można mieć depresję bez kompleksów ? Tu mnie zaskoczyłaś.

11

Odp: Jak pokonałam kompleksy - wątek z poradami
Misinx napisał/a:

Mnie się nigdy nie udało i pewnie w tym wcieleniu już się nie uda big_smile Ale może w następnym nie powielę błędów.

A Tobie bardzo gratuluję sukcesu.

To podobnie jak mi.

A co do propozycji autorki. Jeżdżę na rowerze od lat (nigdy nikogo nie zapoznałam, mimo że spotykam wielu ludzi), na różnych zorganizowanych zajęciach sportowych też nic.
Z mojego punktu widzenia, trzeba mieć szczęście. Pozdrawiam

12

Odp: Jak pokonałam kompleksy - wątek z poradami
Lou71.71 napisał/a:
Misinx napisał/a:

Mnie się nigdy nie udało i pewnie w tym wcieleniu już się nie uda big_smile Ale może w następnym nie powielę błędów.

A Tobie bardzo gratuluję sukcesu.

To podobnie jak mi.

A co do propozycji autorki. Jeżdżę na rowerze od lat (nigdy nikogo nie zapoznałam, mimo że spotykam wielu ludzi), na różnych zorganizowanych zajęciach sportowych też nic.
Z mojego punktu widzenia, trzeba mieć szczęście. Pozdrawiam

Ale takim stacjonarnym, czy na kołach ? tongue

13

Odp: Jak pokonałam kompleksy - wątek z poradami

Do tematu dodam jeszcze, że bardzo ważną sprawą jest ufność we własną intuicję, w tak zwane "pierwsze wrażenie". Ja nauczyłam się tego dość późno. Intuicja ratuje przed wieloma złymi sytuacjami/ludźmi, którzy stają na naszej drodze.

Ważne jest też podążanie za własnymi pragnieniami. Robię coś, bo wiem, że to dla mnie dobre. Nie obchodzi mnie zdanie innych.

A dla wszystkich złośliwców powiem, że zadanie, które postawiłam sobie pisząc w dziale forum o seksie, wykonałam. Nie krzywdzi ono nikogo. Prawda nie krzywdzi tylko wyzwala.

Ktoś się dopisze ad meritum?

14

Odp: Jak pokonałam kompleksy - wątek z poradami
Misinx napisał/a:

Ale takim stacjonarnym, czy na kołach ? tongue

Haha, to faktycznie może mieć znaczenie. Może Lou71 tego nie dostrzegła? tongue

uzytkownik444 napisał/a:

A dla wszystkich złośliwców powiem, że zadanie, które postawiłam sobie pisząc w dziale forum o seksie, wykonałam.

Ja tam pamiętam tylko negowanie ekspresji kobiecego orgazmu big_smile. I ten mentorski ton...



Do tematu dodam jeszcze, że bardzo ważną sprawą jest ufność we własną intuicję, w tak zwane "pierwsze wrażenie". Ja nauczyłam się tego dość późno. Intuicja ratuje przed wieloma złymi sytuacjami/ludźmi, którzy stają na naszej drodze.

O zobacz, a ja będąc na zakręcie właśnie staram się postępować odwrotnie, bo do tej pory zbyt daleko mnie intuicja nie zaprowadziła, chociaż była na tyle trafna często, że proszono mnie o rady w wielu kwestiach, to jednak sam nie potrafiłem z tego skorzystać.

Lady Loka napisał/a:

Można być radosnym z kompleksami. Można nie mieć kompleksów a mieć depresję.

Nie, nie i nie! Postawmy sprawę jasno, kompleksy MA KAŻDY.

Ten, który z demonami walczy, winien uważać, by samemu nie stać się jednym z nich. Kiedy spoglądasz w otchłań ona również patrzy na ciebie.
Idziesz do kobiet? Nie zapomnij bicza!

15

Odp: Jak pokonałam kompleksy - wątek z poradami
uzytkownik444 napisał/a:

Witajcie.

Spróbujmy może założyć wątek zbiorczy na temat sposobów pokonywania kompleksów, podnoszenia swojej samooceny. Co wy na to?

Mi się udało (po wielu latach ciężkiej pracy, samozaparcia).

Nie będę się rozpisywać nad stanem wyjściowym - było tragicznie.

Zaczęłam od sportu. Najbardziej pomogły mi ćwiczenia w samotności, przed dużym lustrem. Zwłaszcza energetyczny  taniec. Do tego dodałam rower (w lesie, nad rzeką), ćwiczenia ogólne. Każdego rana sto pompek, sto brzuszków, sto przysiadów + szaleńczy taniec do utraty tchu.

Na rowerze właśnie poznałam mego obecnego partnera. Z nim udało mi się zaakceptować i rozwinąć moją kobiecość (tak, tak - chodzi o udany seks). Teraz całe nasze miasto jeździ rowerami (hi hi!).

Dzisiaj jestem pewną siebie osobą. Podobam się sobie szalenie. Kocham siebie, moje ciało.

Zmieniłam pracę. Mam teraz dużo kontaktu z ludźmi. Stałam się otwarta, wygadana, radosna.

Zerwałam też wszystkie toksyczne relacje. Co za ulga!

Pozdrawiam wszystkich.

Brawo, gratulacje!


Co prawda nie powinnam się chyba wypowiadać, bo raczej nie mam kompleksów (jakieś tam drobne, które nie komplikują mi życia), ale potwierdzić mogę, że sport jest dobry na wiele problemów smile

16

Odp: Jak pokonałam kompleksy - wątek z poradami
mallwusia napisał/a:
uzytkownik444 napisał/a:

Witajcie.

Spróbujmy może założyć wątek zbiorczy na temat sposobów pokonywania kompleksów, podnoszenia swojej samooceny. Co wy na to?

Mi się udało (po wielu latach ciężkiej pracy, samozaparcia).

Nie będę się rozpisywać nad stanem wyjściowym - było tragicznie.

Zaczęłam od sportu. Najbardziej pomogły mi ćwiczenia w samotności, przed dużym lustrem. Zwłaszcza energetyczny  taniec. Do tego dodałam rower (w lesie, nad rzeką), ćwiczenia ogólne. Każdego rana sto pompek, sto brzuszków, sto przysiadów + szaleńczy taniec do utraty tchu.

Na rowerze właśnie poznałam mego obecnego partnera. Z nim udało mi się zaakceptować i rozwinąć moją kobiecość (tak, tak - chodzi o udany seks). Teraz całe nasze miasto jeździ rowerami (hi hi!).

Dzisiaj jestem pewną siebie osobą. Podobam się sobie szalenie. Kocham siebie, moje ciało.

Zmieniłam pracę. Mam teraz dużo kontaktu z ludźmi. Stałam się otwarta, wygadana, radosna.

Zerwałam też wszystkie toksyczne relacje. Co za ulga!

Pozdrawiam wszystkich.

Brawo, gratulacje!


Co prawda nie powinnam się chyba wypowiadać, bo raczej nie mam kompleksów (jakieś tam drobne, które nie komplikują mi życia), ale potwierdzić mogę, że sport jest dobry na wiele problemów smile

No ja mimo prób nie potrafię znaleźć sportu, który by mnie wciągnął.

17

Odp: Jak pokonałam kompleksy - wątek z poradami
Misinx napisał/a:
mallwusia napisał/a:
uzytkownik444 napisał/a:

Witajcie.

Spróbujmy może założyć wątek zbiorczy na temat sposobów pokonywania kompleksów, podnoszenia swojej samooceny. Co wy na to?

Mi się udało (po wielu latach ciężkiej pracy, samozaparcia).

Nie będę się rozpisywać nad stanem wyjściowym - było tragicznie.

Zaczęłam od sportu. Najbardziej pomogły mi ćwiczenia w samotności, przed dużym lustrem. Zwłaszcza energetyczny  taniec. Do tego dodałam rower (w lesie, nad rzeką), ćwiczenia ogólne. Każdego rana sto pompek, sto brzuszków, sto przysiadów + szaleńczy taniec do utraty tchu.

Na rowerze właśnie poznałam mego obecnego partnera. Z nim udało mi się zaakceptować i rozwinąć moją kobiecość (tak, tak - chodzi o udany seks). Teraz całe nasze miasto jeździ rowerami (hi hi!).

Dzisiaj jestem pewną siebie osobą. Podobam się sobie szalenie. Kocham siebie, moje ciało.

Zmieniłam pracę. Mam teraz dużo kontaktu z ludźmi. Stałam się otwarta, wygadana, radosna.

Zerwałam też wszystkie toksyczne relacje. Co za ulga!

Pozdrawiam wszystkich.

Brawo, gratulacje!


Co prawda nie powinnam się chyba wypowiadać, bo raczej nie mam kompleksów (jakieś tam drobne, które nie komplikują mi życia), ale potwierdzić mogę, że sport jest dobry na wiele problemów smile

No ja mimo prób nie potrafię znaleźć sportu, który by mnie wciągnął.

Każdy sport wymaga innych predyspozycji.
Ja np. jestem wytrzymała, kocham się zmęczyć, spocić, zgodnie z dewizą dalej, dłużej, mocniej.. Mnie to kręci smile Uwielbiam dziką przyrodę, więc kocham także wszystkie te sporty, które pozwalają mi ją eksplorowac - pływanie, snurkowanie, kajak, rower itp. Nie jestem zbyt cierpliwa, nie dla mnie sporty stateczne, jak łucznictwo czy strzelnictwo, choć akurat na strzelnicę to bym się wybrała, bo tam jest fajna ekipa smile  Przejrzyj, co tam Twoje miasto oferuje pod tym kątem:)

18

Odp: Jak pokonałam kompleksy - wątek z poradami

Misinx, chodzi o to, żeby po treningu czuć się jak ten tygrys z filmu "Epoka lodowcowa", kiedy mówił: "chodzę na paluszkach, na paluszkach".

19 Ostatnio edytowany przez Lady Loka (2019-01-18 17:16:37)

Odp: Jak pokonałam kompleksy - wątek z poradami
Misinx napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

Hmm, ja bym tutaj ten temat rozdzieliła na dwie rzeczy.
Jedna to kompleksy i radzenie sobie z nimi.
Druga to depresja i radość życia.
Można być radosnym z kompleksami. Można nie mieć kompleksów a mieć depresję.
Można przepływać między jednym a drugim (tak jak np. ja). Nawet zdarzają się chwilę bez kompleksów i bez depresji smile

Można mieć depresję bez kompleksów ? Tu mnie zaskoczyłaś.

A czemu? Depresja to choroba i niekoniecznie musi wynikać z tego, że źle nam ze sobą.
Moja depresja wzięła się od śmierci w rodzinie i jasne, że w czasie terapii gdzieś tam o kompleksy się też ocierałam, ale zdecydowanie nie to było jej źródłem i napędem.

Burzowy Chodziło mi akurat o to, że u niektórych kompleksy nie wpływają aż tak bardzo na poczucie własnej wartości, a więc i na depresję.
I można mieć w życiu czas, kiedy kompleksów po prostu nie ma. Przeżyłam. Fakt, że często wracają, to co innego.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

20

Odp: Jak pokonałam kompleksy - wątek z poradami
Misinx napisał/a:
Lou71.71 napisał/a:
Misinx napisał/a:

Mnie się nigdy nie udało i pewnie w tym wcieleniu już się nie uda big_smile Ale może w następnym nie powielę błędów.

A Tobie bardzo gratuluję sukcesu.

To podobnie jak mi.

A co do propozycji autorki. Jeżdżę na rowerze od lat (nigdy nikogo nie zapoznałam, mimo że spotykam wielu ludzi), na różnych zorganizowanych zajęciach sportowych też nic.
Z mojego punktu widzenia, trzeba mieć szczęście. Pozdrawiam

Ale takim stacjonarnym, czy na kołach ? tongue

Na stacjonarnym, to chyba łatwiej ... mam na myśli internet tongue
Niestety posiadam tylko trekkingowy ...

21 Ostatnio edytowany przez Misinx (2019-01-19 01:33:42)

Odp: Jak pokonałam kompleksy - wątek z poradami
mallwusia napisał/a:
Misinx napisał/a:
mallwusia napisał/a:

Brawo, gratulacje!


Co prawda nie powinnam się chyba wypowiadać, bo raczej nie mam kompleksów (jakieś tam drobne, które nie komplikują mi życia), ale potwierdzić mogę, że sport jest dobry na wiele problemów smile

No ja mimo prób nie potrafię znaleźć sportu, który by mnie wciągnął.

Każdy sport wymaga innych predyspozycji.
Ja np. jestem wytrzymała, kocham się zmęczyć, spocić, zgodnie z dewizą dalej, dłużej, mocniej.. Mnie to kręci smile Uwielbiam dziką przyrodę, więc kocham także wszystkie te sporty, które pozwalają mi ją eksplorowac - pływanie, snurkowanie, kajak, rower itp. Nie jestem zbyt cierpliwa, nie dla mnie sporty stateczne, jak łucznictwo czy strzelnictwo, choć akurat na strzelnicę to bym się wybrała, bo tam jest fajna ekipa smile  Przejrzyj, co tam Twoje miasto oferuje pod tym kątem:)

No właśnie ja nigdy nie miałem predyspozycji do sportu. W na w-f w szkole to byłem jednym z tych, których wybierali na końcu do drużyny. Generalnie zawsze czułem się fizycznie cieńki. Chodziłem na siłownię, ale zawsze widziałem, że jestem słabszy od innych i to mnie mocno frustrowało. Próbowałem jogi, ale chyba musiałbym się operacyjnie ponacinać w paru miejscach, żeby coś z tego było. Przychodziły na zajęcia stare dziadki i sobie prawą nogą do lewej kieszeni sięgały big_smile Masakra. Pływać też nie umiem. Tzn. umiem ale w stylu "rozpaczliwym". W sumie to jedynej aktywności fizycznej za jaką tęsknię to chodzenie po górach. Ale nie jakiś "szpiczastych". Takie Beskidy, Gorce mi całkiem wystarczyły. Ale to było w czasach licealnych. Teraz to ja nie zdobędę nawet górki na sanki obok na osiedlu. Kondycji zero, a kilogramów do dźwigania znacznie więcej.

Lady Loka napisał/a:

A czemu? Depresja to choroba i niekoniecznie musi wynikać z tego, że źle nam ze sobą.
Moja depresja wzięła się od śmierci w rodzinie i jasne, że w czasie terapii gdzieś tam o kompleksy się też ocierałam, ale zdecydowanie nie to było jej źródłem i napędem.

Nie pomyślałem o tym, ale masz faktycznie rację. U mnie depresja to jednak całkowity brak samoakceptacji. No co tu mówić....Nie lubię siebie i tyle. I już chyba nie polubię.

22

Odp: Jak pokonałam kompleksy - wątek z poradami

Misinx

zawsze jest dobry moment, aby się zabrać za siebie. Może choć od spacerów zacznij albo marszów z kijkami smile Kondycja się nie pojawia na pstryknięcie palca, przychodzi z czasem smile
Góry to fantastyczna sprawa!

Odstaw RADYKALNIE cukier i proste węgle (biała mąka), a zobaczysz, jak zaczniesz się lepiej czuć i kilogramy zaczną znikać smile

23 Ostatnio edytowany przez justa_pl (2019-04-17 11:33:28)

Odp: Jak pokonałam kompleksy - wątek z poradami

Uprawianie sportu to super sprawa. Nie wiem czy podnosi samoocenę- chyba raczej nie- ale na pewno wpływa na dobry nastrój i zadowolenie.
Myślę, że " przyczyną " Twojego sukcesu jest to, że poznałeś odpowiedniego partnera/ partnerkę ( to obojętne). Funkcjonujesz w szczęśliwym związku i stąd ta pewność siebie, pozbycie się kompleksów  - jednym słowem cieszysz się życiem. To, że zerwałeś toksyczne relację wynika z tego, że już żadnych relacji  nie potrzebujesz, tym bardziej tych złych, bo to miejsce na relacje z innymi ludźmi zapełnia szcześliwy związek - który jest w stanie zapełnić nasze życie na maxa.
Oczywiście sport, to też fajna sprawa.

24

Odp: Jak pokonałam kompleksy - wątek z poradami
Misinx napisał/a:

U mnie depresja to jednak całkowity brak samoakceptacji. No co tu mówić....Nie lubię siebie i tyle. I już chyba nie polubię.

To błąd.
I tu masz klucz swoich "niepowodzeń".
Myślę, że  jednak da się To naprawić.

gg 48623644

25 Ostatnio edytowany przez SamotnaWilczycaa (2019-04-18 00:48:53)

Odp: Jak pokonałam kompleksy - wątek z poradami

Fajny temat.



Z wiekiem, z róznymi sytuacjami w życiu nauczyłam się tego a raczej zrozumiałam pewną rzecz- prawdę,
że człowiek który jest złośliwy do mnie, mówi żle o mnie, np wytyka mi jakąś niedoskonałość, bądz mnie wyśmiewa, obgaduje
on sam ma problem ze sobą,

bo człowiek który dobrze czuje sie sam z sobą, ma spokoją duszę, nie potrzebuje mnie wyśmiewać, wytykać mi moich niedoskonałośći,
bądz kompromitować mnie, jak to zrozumiałam to już Ci biedni ludzie złosliwi tak bardzo mnie nie bolą/nie boli mnie to co mówią o mnie.

Ten ktoś kto mówi żle o mnie, któremu nigdy w życiu złego nie zrobiłam robi to, czyli:obgaduje mnie, wytyka mi niedoskonalości, wysmiewa mnie, specjalnie chce skompromitować itd, robi to bo chce sie lepiej poczuć, dać sobie uczucie że jest lepszy/lepsza ode mnie, fajniejszy/fajniejsza.

"Seksapil to sprawa wnętrza kobiety. Gdyby chodziło o urodę, to wszystkie ładne kobiety byłyby seksowne,
a nie są"
"Wiem więcej niż powiem,
myślę więcej niż mówię, obserwuję więcej niż sądzisz"

26

Odp: Jak pokonałam kompleksy - wątek z poradami
rossanka napisał/a:
Misinx napisał/a:

U mnie depresja to jednak całkowity brak samoakceptacji. No co tu mówić....Nie lubię siebie i tyle. I już chyba nie polubię.

To błąd.
I tu masz klucz swoich "niepowodzeń".
Myślę, że  jednak da się To naprawić.

Ciężko. Kiedy masz wrażenie, że prawie wszystkie twoje życiowe wybory są "z dupy", kiedy nie czujesz się w niczym dobry...

27

Odp: Jak pokonałam kompleksy - wątek z poradami
Misinx napisał/a:
rossanka napisał/a:
Misinx napisał/a:

U mnie depresja to jednak całkowity brak samoakceptacji. No co tu mówić....Nie lubię siebie i tyle. I już chyba nie polubię.

To błąd.
I tu masz klucz swoich "niepowodzeń".
Myślę, że  jednak da się To naprawić.

Ciężko. Kiedy masz wrażenie, że prawie wszystkie twoje życiowe wybory są "z dupy", kiedy nie czujesz się w niczym dobry...

Miałam tak. Przez prawie całe życie do tej pory tongue moi rodzice na dodatek wiecznie utwierdzali mnie w przekonaniu, że to, co robię jest bzdurą. Że moja siostra ma lepsze studia, lepiej się uczy, lepiej wszystko robi, blablabla. Ja na studiach uczyłam się średnio, nic mi nie wychodziło, miałam depresję. Każda moja praca, którą podejmowałam była taka byle jaka, moich sukcesów nie komentowano, a jak chciałam coś powiedzieć to słyszałam o tym, że to nie jest ważne. Do momentu, aż zmieniłam pracę na taką, którą lubię i jak się okazało, jestem w niej jedną z osób z najlepszymi wynikami jeżeli chodzi o szybkość i efektywność. Nagle zaczęłam czuć, że potrafię, że się da i że wcale nie jestem najgorsza. A zaczynając pracę bałam się cokolwiek zrobić, bo żyłam w przeświadczeniu, że i tak nic odpowiedzialnego nie dostanę, bo przecież będą musieli po mnie poprawiać. Teraz to ja poprawiam po innych, moje pomysły są wdrażane w życie, bo są dobre.

Co do samoakceptacji to ciągle walczę, próbuję być taką wersją siebie, jaką chciałabym być. I powoli, bardzo powoli coś tam wychodzi.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

28

Odp: Jak pokonałam kompleksy - wątek z poradami
Lady Loka napisał/a:
Misinx napisał/a:
rossanka napisał/a:

To błąd.
I tu masz klucz swoich "niepowodzeń".
Myślę, że  jednak da się To naprawić.

Ciężko. Kiedy masz wrażenie, że prawie wszystkie twoje życiowe wybory są "z dupy", kiedy nie czujesz się w niczym dobry...

Miałam tak. Przez prawie całe życie do tej pory tongue moi rodzice na dodatek wiecznie utwierdzali mnie w przekonaniu, że to, co robię jest bzdurą. Że moja siostra ma lepsze studia, lepiej się uczy, lepiej wszystko robi, blablabla. Ja na studiach uczyłam się średnio, nic mi nie wychodziło, miałam depresję. Każda moja praca, którą podejmowałam była taka byle jaka, moich sukcesów nie komentowano, a jak chciałam coś powiedzieć to słyszałam o tym, że to nie jest ważne. Do momentu, aż zmieniłam pracę na taką, którą lubię i jak się okazało, jestem w niej jedną z osób z najlepszymi wynikami jeżeli chodzi o szybkość i efektywność. Nagle zaczęłam czuć, że potrafię, że się da i że wcale nie jestem najgorsza. A zaczynając pracę bałam się cokolwiek zrobić, bo żyłam w przeświadczeniu, że i tak nic odpowiedzialnego nie dostanę, bo przecież będą musieli po mnie poprawiać. Teraz to ja poprawiam po innych, moje pomysły są wdrażane w życie, bo są dobre.

Co do samoakceptacji to ciągle walczę, próbuję być taką wersją siebie, jaką chciałabym być. I powoli, bardzo powoli coś tam wychodzi.

A co jeśli tak naprawdę nie wiesz co lubisz, nie wiesz do czego się nadajesz, w jakieś pracy byłabyś naprawdę dobra ? Rynek pracy jest jaki jest. Zwłaszcza w wieku 40+ ciężko się przebranżowić i to jeszcze nie tracąc finansowo.

29

Odp: Jak pokonałam kompleksy - wątek z poradami
Misinx napisał/a:
Lady Loka napisał/a:
Misinx napisał/a:

Ciężko. Kiedy masz wrażenie, że prawie wszystkie twoje życiowe wybory są "z dupy", kiedy nie czujesz się w niczym dobry...

Miałam tak. Przez prawie całe życie do tej pory tongue moi rodzice na dodatek wiecznie utwierdzali mnie w przekonaniu, że to, co robię jest bzdurą. Że moja siostra ma lepsze studia, lepiej się uczy, lepiej wszystko robi, blablabla. Ja na studiach uczyłam się średnio, nic mi nie wychodziło, miałam depresję. Każda moja praca, którą podejmowałam była taka byle jaka, moich sukcesów nie komentowano, a jak chciałam coś powiedzieć to słyszałam o tym, że to nie jest ważne. Do momentu, aż zmieniłam pracę na taką, którą lubię i jak się okazało, jestem w niej jedną z osób z najlepszymi wynikami jeżeli chodzi o szybkość i efektywność. Nagle zaczęłam czuć, że potrafię, że się da i że wcale nie jestem najgorsza. A zaczynając pracę bałam się cokolwiek zrobić, bo żyłam w przeświadczeniu, że i tak nic odpowiedzialnego nie dostanę, bo przecież będą musieli po mnie poprawiać. Teraz to ja poprawiam po innych, moje pomysły są wdrażane w życie, bo są dobre.

Co do samoakceptacji to ciągle walczę, próbuję być taką wersją siebie, jaką chciałabym być. I powoli, bardzo powoli coś tam wychodzi.

A co jeśli tak naprawdę nie wiesz co lubisz, nie wiesz do czego się nadajesz, w jakieś pracy byłabyś naprawdę dobra ? Rynek pracy jest jaki jest. Zwłaszcza w wieku 40+ ciężko się przebranżowić i to jeszcze nie tracąc finansowo.

Probowalabym szukac. Wiem, ze jest ciezko.moja praca tez nie jest spelnieniem marzen. Ale wyzwolilam sie spod tej oceny mojej rodziny i uswiadomilam sobie ze jestem w czyms dobra. A to jest warte kazdej ceny smile

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

30

Odp: Jak pokonałam kompleksy - wątek z poradami
Lady Loka napisał/a:
Misinx napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

Miałam tak. Przez prawie całe życie do tej pory tongue moi rodzice na dodatek wiecznie utwierdzali mnie w przekonaniu, że to, co robię jest bzdurą. Że moja siostra ma lepsze studia, lepiej się uczy, lepiej wszystko robi, blablabla. Ja na studiach uczyłam się średnio, nic mi nie wychodziło, miałam depresję. Każda moja praca, którą podejmowałam była taka byle jaka, moich sukcesów nie komentowano, a jak chciałam coś powiedzieć to słyszałam o tym, że to nie jest ważne. Do momentu, aż zmieniłam pracę na taką, którą lubię i jak się okazało, jestem w niej jedną z osób z najlepszymi wynikami jeżeli chodzi o szybkość i efektywność. Nagle zaczęłam czuć, że potrafię, że się da i że wcale nie jestem najgorsza. A zaczynając pracę bałam się cokolwiek zrobić, bo żyłam w przeświadczeniu, że i tak nic odpowiedzialnego nie dostanę, bo przecież będą musieli po mnie poprawiać. Teraz to ja poprawiam po innych, moje pomysły są wdrażane w życie, bo są dobre.

Co do samoakceptacji to ciągle walczę, próbuję być taką wersją siebie, jaką chciałabym być. I powoli, bardzo powoli coś tam wychodzi.

A co jeśli tak naprawdę nie wiesz co lubisz, nie wiesz do czego się nadajesz, w jakieś pracy byłabyś naprawdę dobra ? Rynek pracy jest jaki jest. Zwłaszcza w wieku 40+ ciężko się przebranżowić i to jeszcze nie tracąc finansowo.

Probowalabym szukac. Wiem, ze jest ciezko.moja praca tez nie jest spelnieniem marzen. Ale wyzwolilam sie spod tej oceny mojej rodziny i uswiadomilam sobie ze jestem w czyms dobra. A to jest warte kazdej ceny smile

Mam rodzinę na utrzymaniu. Żyjemy głównie w oparciu o moją pensję. Nie mogę sobie pozwolić na eksperymenty.

Posty [ 30 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » NIEŚMIAŁOŚĆ, NISKA SAMOOCENA, KOMPLEKSY » Jak pokonałam kompleksy - wątek z poradami

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018