Teściowa królowa - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 27 ]

Temat: Teściowa królowa

Witajcie.
Kilka lat wstecz zakończyłam swoją znajomość z teściami. Pozwoiło mi to odetchnąć psychicznie i posklejać malżeństwo. Jednak jest pewna kwestia, która nie daje mi spokoju. Może coś mądrego doradzicie?
Mam dwójkę dzieci. Starsze regularnie jeździ z ojcem do dziadków. Teść bywa u nas też często w odwiedzinach, czasami zostaje z chorymi młodymi.
Młodsze ma 1,5 roku i widziało swoją babcię (czyli moją teściowa) dwa razy w życiu - raz zaraz po narodzinach a później przypadkiem mimochodem. Nigdy nie zabiegała o to,aby ją zobaczyć. A winę za to ponoszę wg niej ja, bo to do niej trzeba zawozić dzieci. Babcia jest młoda, zdrowa, zmotoryzowana. Ba, robi ciągle rundy po schroniskach dla zwierząt i załatwia wszystkie inne sprawy w różnych województwach, ale jeśli o własną wnuczkę chodzi to musi ona być dowieziona do jaśnie pani. Była taka sytuacja, kiedy młodsza miala pół roku i została na miesiąc u moich rodziców, kiedy starsza była w szpitalu. Nie zjawiła się u nich ani raz, bo to oni powinni do niej ją zawieźć i pokazać. Czy ta sytuacja jest normalna? Ok, my mamy swoje za uszami i kochać się nie będziemy nigdy, ale czy to normalne że ona nie interesuje się wnuczką a robi do mojego męża z siebie cierpiętnicę i przerzuca winę na mnie? Jeśli o mnie chodzi, to naprawdę będąc na jej miejscu miałabym w nosie konwenanse i chciała nacieszyć się widokiem wnuczki, tak jak to robi jej mąż np. Mój małżonek nie zabiera młodszej do niej, bo się boi, że zacznie płakać i sobie z nią nie poradzi.
Czy wy też musicie zawozić swoje dzieci do teściów? Czy normalna wizyta raz na jakiś czas z ich strony nie jest praktykowana w dzisiejszych czasach? Nie wiem skąd ta hrabina z wybujałym ego wzięła swoje reguły wizyt, ale ta sytuacja powoduje tylko tyle, że mała jej nie zna a każdy kolejny miesiąc życia oddala te relacje.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Teściowa królowa
ogórkowa zupa napisał/a:

Witajcie.
Kilka lat wstecz zakończyłam swoją znajomość z teściami. Pozwoiło mi to odetchnąć psychicznie i posklejać malżeństwo. Jednak jest pewna kwestia, która nie daje mi spokoju. Może coś mądrego doradzicie?
Mam dwójkę dzieci. Starsze regularnie jeździ z ojcem do dziadków. Teść bywa u nas też często w odwiedzinach, czasami zostaje z chorymi młodymi.
Młodsze ma 1,5 roku i widziało swoją babcię (czyli moją teściowa) dwa razy w życiu - raz zaraz po narodzinach a później przypadkiem mimochodem. Nigdy nie zabiegała o to,aby ją zobaczyć. A winę za to ponoszę wg niej ja, bo to do niej trzeba zawozić dzieci. Babcia jest młoda, zdrowa, zmotoryzowana. Ba, robi ciągle rundy po schroniskach dla zwierząt i załatwia wszystkie inne sprawy w różnych województwach, ale jeśli o własną wnuczkę chodzi to musi ona być dowieziona do jaśnie pani. Była taka sytuacja, kiedy młodsza miala pół roku i została na miesiąc u moich rodziców, kiedy starsza była w szpitalu. Nie zjawiła się u nich ani raz, bo to oni powinni do niej ją zawieźć i pokazać. Czy ta sytuacja jest normalna? Ok, my mamy swoje za uszami i kochać się nie będziemy nigdy, ale czy to normalne że ona nie interesuje się wnuczką a robi do mojego męża z siebie cierpiętnicę i przerzuca winę na mnie? Jeśli o mnie chodzi, to naprawdę będąc na jej miejscu miałabym w nosie konwenanse i chciała nacieszyć się widokiem wnuczki, tak jak to robi jej mąż np. Mój małżonek nie zabiera młodszej do niej, bo się boi, że zacznie płakać i sobie z nią nie poradzi.
Czy wy też musicie zawozić swoje dzieci do teściów? Czy normalna wizyta raz na jakiś czas z ich strony nie jest praktykowana w dzisiejszych czasach? Nie wiem skąd ta hrabina z wybujałym ego wzięła swoje reguły wizyt, ale ta sytuacja powoduje tylko tyle, że mała jej nie zna a każdy kolejny miesiąc życia oddala te relacje.

Chciałabyś strącić koronę swojej teściowej, ale swoją chcesz pozostawić nienaruszoną ;) :P
Twoja teściowa nie widzi teraz wnuczki, ale będzie ją widziała za jakiś czas, gdy ta podrośnie. Od nich będzie zależało jak ułożą sobie relacje, podobnie jak to wygląda obecnie z Twoim starszym synem. Zdecydowałaś się na odcięcie od teściowej i to osiągnęłaś. Wkraczasz teraz jednak na niebezpieczne wody, bo wygląda na to, że gdzieś tam świta Ci pomysł wykorzystania dzieci w wojence z teściową. Nie sądzę aby od tego przybyło szczęścia w waszych rodzinach i aby Twoje małżeństwo od tego rozkwitło. Gryzie Cię jej korona, ale swoją trzymasz hardo.

3 Ostatnio edytowany przez ogórkowa zupa (2019-01-17 18:57:38)

Odp: Teściowa królowa

Chyba czegoś nie rozumiesz. To,że ja jej nie chcę widzieć nie oznacza,że nie chcę aby miała kontakt z moimi dziećmi, wręcz odwrotnie. Jej mąż a mój teść nie ma z tym problemu i mimo, że nie mamy dobrych relacji, bywa często. Mąż nie chce zabierać młodszej tam, więc mogłaby się chyba pofatygować do dzieci (nie musiałoby mnie być nawet w domu przy tych wizytach, naprawdę mam co robić w zyciu). I do jakiej wojny wykorzystuję swoje dzieci? Czy Ty się aby dobrze czujesz?

4

Odp: Teściowa królowa
ogórkowa zupa napisał/a:

Chyba czegoś nie rozumiesz. To,że ja jej nie chcę widzieć nie oznacza,że nie chcę aby miała kontakt z moimi dziećmi, wręcz odwrotnie. Jej mąż a mój teść nie ma z tym problemu i mimo, że nie mamy dobrych relacji, bywa często. Mąż nie chce zabierać młodszej tam, więc mogłaby się chyba pofatygować do dzieci (nie musiałoby mnie być nawet w domu przy tych wizytach, naprawdę mam co robić w zyciu). I do jakiej wojny wykorzystuję swoje dzieci? Czy Ty się aby dobrze czujesz?

Czuję się doskonale :) Dziękuję za troskę :)
Twoja teściowa nie chce przebywać w waszym domu i udawać, że nie ma konfliktu, bo jest. Ma do tego prawo. Z wnuczką zobaczy się za jakiś czas. Do tego czasu jak widać ma czym zapełnić swój dzień, prowadzi aktywne życie. To tyle.

5

Odp: Teściowa królowa
ogórkowa zupa napisał/a:

Witajcie.
Kilka lat wstecz zakończyłam swoją znajomość z teściami. Pozwoiło mi to odetchnąć psychicznie i posklejać malżeństwo. Jednak jest pewna kwestia, która nie daje mi spokoju. Może coś mądrego doradzicie?
Mam dwójkę dzieci. Starsze regularnie jeździ z ojcem do dziadków. Teść bywa u nas też często w odwiedzinach, czasami zostaje z chorymi młodymi.
Młodsze ma 1,5 roku i widziało swoją babcię (czyli moją teściowa) dwa razy w życiu - raz zaraz po narodzinach a później przypadkiem mimochodem. Nigdy nie zabiegała o to,aby ją zobaczyć. A winę za to ponoszę wg niej ja, bo to do niej trzeba zawozić dzieci. Babcia jest młoda, zdrowa, zmotoryzowana. Ba, robi ciągle rundy po schroniskach dla zwierząt i załatwia wszystkie inne sprawy w różnych województwach, ale jeśli o własną wnuczkę chodzi to musi ona być dowieziona do jaśnie pani. Była taka sytuacja, kiedy młodsza miala pół roku i została na miesiąc u moich rodziców, kiedy starsza była w szpitalu. Nie zjawiła się u nich ani raz, bo to oni powinni do niej ją zawieźć i pokazać. Czy ta sytuacja jest normalna? Ok, my mamy swoje za uszami i kochać się nie będziemy nigdy, ale czy to normalne że ona nie interesuje się wnuczką a robi do mojego męża z siebie cierpiętnicę i przerzuca winę na mnie? Jeśli o mnie chodzi, to naprawdę będąc na jej miejscu miałabym w nosie konwenanse i chciała nacieszyć się widokiem wnuczki, tak jak to robi jej mąż np. Mój małżonek nie zabiera młodszej do niej, bo się boi, że zacznie płakać i sobie z nią nie poradzi.
Czy wy też musicie zawozić swoje dzieci do teściów? Czy normalna wizyta raz na jakiś czas z ich strony nie jest praktykowana w dzisiejszych czasach? Nie wiem skąd ta hrabina z wybujałym ego wzięła swoje reguły wizyt, ale ta sytuacja powoduje tylko tyle, że mała jej nie zna a każdy kolejny miesiąc życia oddala te relacje.

Zaraz, czy ja dobrze rozumiem; Twoje młodsze ma 1,5 roku i widzialo swoja babcię dwa razy, bo ta nie zabiegała żeby je zobaczyć...

To żeby zobaczyc swoje wnuki trzeba jakoś specjalnie "zabiegać"? Nie można babci na uodziny/chrzciny/pierwszy ząbek/pierwszy nocniczek:) na kawę po prostu zaprosic? Cos miłego powiedzieć, zaproponować wspólny spacer? Na co ty liczysz, ze babcia na kolanach przyjdzie i przywdzieje wór pokutny, aby tylko wnuki zobaczyc? Sama napisałas, ze to konkretna i w miarę młoda jeszcze osoba. Obyś się nie zdziwiła za parę lat, jak dzieci ci tę paskudną dziś postawę wypomną i będą miały rację.

6

Odp: Teściowa królowa

Wzięłaś pod uwagę, że skoro teść nie ma problemu z tym, żeby Was odwiedzać po to tylko, aby widywać się z wnukami, to teściowej, skoro tego nie robi, może na tym po prostu nie zależeć? Nie wszystkie babcie wariują na punkcie wnuków i nie wszystkie zabiegają o ich miłość, ta widocznie taka jest.

Jeśli z kolei Ty uważasz, że ważne jest, aby dzieci miały kontakt z babcią, to inicjatywa stoi po Twojej stronie. Czy to dla Ciebie naprawdę jest aż tak duży problem, aby teściową do Was po prostu zaprosić?

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj, a będzie Ci z nami łatwiej smile 
Dobry zwyczaj mówi: wypowiadając się w nowym wątku jako pierwsza/y, zacytuj cały post opisujący problem.

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz."

7

Odp: Teściowa królowa

Macie rację, skoro ona nie chce do nas przyjść (zapraszałam hrabinę wielokrotnie, ale ma być albo u niej albo w ogóle), to sobie sam spokój. Wystarczy, że mlodsza ma jedną i dobrą babcię, która ją kocha.

8

Odp: Teściowa królowa
ogórkowa zupa napisał/a:

Macie rację, skoro ona nie chce do nas przyjść (zapraszałam hrabinę wielokrotnie, ale ma być albo u niej albo w ogóle), to sobie sam spokój. Wystarczy, że mlodsza ma jedną i dobrą babcię, która ją kocha.

Mąż może zabrać małą do babci i przestać się głupio wykręcać.

9

Odp: Teściowa królowa
mallwusia napisał/a:

Mąż może zabrać małą do babci i przestać się głupio wykręcać.

Zgadzam się.

Nie uważam, że proponowanie autorce zaproszenia teściowej do siebie celem poznania wnuczki przyniesie jakiekolwiek korzyści. Panie nie pałają do siebie sympatią, autorka odcięła się od toksycznej relacji, a zaciskanie zębów "dla dobra" kogoś innego i znoszenie siebie nawzajem zazwyczaj kończy się wrzodami żołądka - niejednokrotnie dla obydwu stron. A mąż /syn co się potem nasłucha od jednej i drugiej, to jego. ;)

Jak mała ma płakać u babki, to niech ją ta odwiedza w domu, ale wtedy, kiedy będzie tylko mąż. Jednak widocznie babce aż tak na tych spotkaniach nie zależy. Dziadkowi zaś tak.

Znam matki i babki, które nie dążą do podtrzymywania więzi z własnymi dziećmi i wnukami. Tak bywa.

Nie ma mocnych na silne antypatie teściowych i synowych.

10

Odp: Teściowa królowa
I_see_beyond napisał/a:
mallwusia napisał/a:

Mąż może zabrać małą do babci i przestać się głupio wykręcać.

Zgadzam się.

Nie uważam, że proponowanie autorce zaproszenia teściowej do siebie celem poznania wnuczki przyniesie jakiekolwiek korzyści. Panie nie pałają do siebie sympatią, autorka odcięła się od toksycznej relacji, a zaciskanie zębów "dla dobra" kogoś innego i znoszenie siebie nawzajem zazwyczaj kończy się wrzodami żołądka - niejednokrotnie dla obydwu stron. A mąż /syn co się potem nasłucha od jednej i drugiej, to jego. ;)

Jak mała ma płakać u babki, to niech ją ta odwiedza w domu, ale wtedy, kiedy będzie tylko mąż. Jednak widocznie babce aż tak na tych spotkaniach nie zależy. Dziadkowi zaś tak.

Znam matki i babki, które nie dążą do podtrzymywania więzi z własnymi dziećmi i wnukami. Tak bywa.

Nie ma mocnych na silne antypatie teściowych i synowych.

Jasne że nie ma, ale po co mieszac w to dzieci?

11 Ostatnio edytowany przez I_see_beyond (2019-01-17 20:43:43)

Odp: Teściowa królowa

@ Salomonka, ale przecież autorka nie nastawia dzieci przeciwko babce, to raz, a dwa nie zabrania kontaktu. Gdzie ty tu widzisz zagrania dziećmi?

Z postów autorki przebija ewidentnie niechęć do teściowej, ale nie wmawiaj i nie przypisuj rzeczy, których tu nie robi.

12 Ostatnio edytowany przez santapietruszka (2019-01-17 20:54:45)

Odp: Teściowa królowa

Ja też miałam taką teściową, która pierwszego wnuka widziała w ciągu 2 lat tylko 2 razy :) Czasem mąż mówił - mama mówiła, żebyśmy przyjechali w niedzielę, bo chce zobaczyć wnuki... dziadek-teść wpadał nawet bez okazji na przysłowiową kawę, jak tylko był gdzieś w pobliżu, teściowej "się nie chciało tak daleko", nie pracowała i w każdej chwili mogła się z nim zabrać. No, było trochę daleko i mi się też z reguły nie chciało tarabanić PKS-em z małymi dziećmi, więc tak jakoś zeszło... nie wiem, jakby to wyglądało w ogóle, jakby był jakiś otwarty miedzy nami konflikt...

A ja gupia ryję się do wnuczki tak często, że aż mi czasem głupio :D 2 tygodnie to małe jeszcze nie ma, a ja tam wiecznie siedzę :D W końcu mnie synowa wyrzuci :D

Pomijając właściwości zdrowotne pietruszki, można stwierdzić, że jest ona po prostu smaczna.

13 Ostatnio edytowany przez Salomonka (2019-01-17 20:57:08)

Odp: Teściowa królowa
I_see_beyond napisał/a:

@ Salomonka, ale przecież autorka nie nastawia dzieci przeciwko babce, to raz, a dwa nie zabrania kontaktu. Gdzie ty tu widzisz zagrania dziećmi?

Z postów autorki przebija ewidentnie niechęć do teściowej, ale nie wmawiaj i nie przypisuj rzeczy, których tu nie robi.

Rzeczywiscie, autorka nie traktuje dzieci instrumentalnie, nie uważa, że tesciowa powinna cyt:Nigdy nie zabiegała o to,aby ją zobaczyć. A winę za to ponoszę wg niej ja, bo to do niej trzeba zawozić dzieci.

Gdzie choć prze z moment widzisz sytuację, że to autorka proponuje tesciowej spotkanie z wnukami? Nie widzisz? Slusznie, bo ja tez nie widzę :(

następny cytat:

"Jeśli o mnie chodzi, to naprawdę będąc na jej miejscu miałabym w nosie konwenanse i chciała nacieszyć się widokiem wnuczki, tak jak to robi jej mąż np. '"

A dlaczego owa dama stawia się na miejscu teściowej? Tak dobrze się w nim czuje? Przeciez niedawno napisala że teściowa cyt;
Babcia jest młoda, zdrowa, zmotoryzowana. Ba, robi ciągle rundy po schroniskach dla zwierząt i załatwia wszystkie inne sprawy w różnych województwach, ale jeśli o własną wnuczkę chodzi to musi ona być dowieziona do jaśnie pani.


Naprawdę nie trzeba  byc idiotą, żeby zrozumieć iż owa Babcia nie chce widzieć synowej a nie o wnuki jej chodzi!
Dlatego jeszcze raz napiszę; Masz swoje porachunki z teściową to o nich napisz, może coś poradzimy. W tym temacie, który nakresliłas, jesteś mocno na straconej pozycji. Za dużo w tobie złości.

14

Odp: Teściowa królowa

Gdy się chce zobaczyć egzotyczne zwierzę, to się idzie do zoo w godzinach pracy, a nie zoo przychodzi do klienta, chyba że w zoo jest taka opcja. Ale oglądanie zwierząt to nie jest obowiązek i nie każdy musi oglądać egzotyczne zwierzęta.

15

Odp: Teściowa królowa
Salomonka napisał/a:

Gdzie choć prze z moment widzisz sytuację, że to autorka proponuje tesciowej spotkanie z wnukami? Nie widzisz? Slusznie, bo ja tez nie widzę :(

ogórkowa zupa napisał/a:

zapraszałam hrabinę wielokrotnie, ale ma być albo u niej albo w ogóle

Pomijając właściwości zdrowotne pietruszki, można stwierdzić, że jest ona po prostu smaczna.

16 Ostatnio edytowany przez Salomonka (2019-01-17 21:21:20)

Odp: Teściowa królowa
santapietruszka napisał/a:
Salomonka napisał/a:

Gdzie choć prze z moment widzisz sytuację, że to autorka proponuje tesciowej spotkanie z wnukami? Nie widzisz? Slusznie, bo ja tez nie widzę :(

ogórkowa zupa napisał/a:

zapraszałam hrabinę wielokrotnie, ale ma być albo u niej albo w ogóle

"chyba czegoś nie rozumiesz. To,że ja jej nie chcę widzieć nie oznacza,że nie chcę aby miała kontakt z moimi dziećmi, wręcz odwrotnie. Jej mąż a mój teść nie ma z tym problemu i mimo, że nie mamy dobrych relacji, bywa często. "


Nie ma to jak dobroć dla zwierząt. Teść się przełamał i łyka co mu dano. Teściowa nie chce żreć ochłapów.. I w tym cała jej wina? No to pogratulować Pietruszko.

17 Ostatnio edytowany przez santapietruszka (2019-01-17 21:22:59)

Odp: Teściowa królowa
Salomonka napisał/a:

Nie ma to jak dobroć dla zwierząt. Teść się przełamał i łyka co mu dano. Teściowa nie chce żreć ochłapów.. I w tym cała jej wina? No to pogratulować Pieteuszko.

Znowu zupełnie nie rozumiem, o co Ci chodzi. Jak teściowa nie odczuwa potrzeby widzieć wnuków, to jej sprawa. Skoro teść może przyjechać, to i ona może. A doczytałaś, że starsze dziecko jeździ do teściów, z młodszym jest tylko taki problem - w sumie niezbyt dziwny w tym wieku - że będzie płakać? Gdzie tu jakąś "grę dziećmi" widzisz? Jak już, to tatuś powinien się przełamać i zamiast cykać, że mu się małe rozpłacze, po prostu zabrać do dziadków obydwoje, Autorka nie ma nic przeciwko.

Pomijając właściwości zdrowotne pietruszki, można stwierdzić, że jest ona po prostu smaczna.

18

Odp: Teściowa królowa

Może ja zacznę od tego jak to u mnie wyglądało.Moja teściowa też nie kwapiła się do odwiedzania mnie.Jak my do niej nie poszliśmy to ona też nie przyszła.Twierdziła,że za daleko,a w autobusie się zgubi?Niby jak?Wysiadzie innymi drzwiami?Dodam,że mieszkamy w jednym małym mieście.Doszło w końcu do tego,że jak prosiłam o pomoc to słyszałam,że jak muszę to przypilnuje.Albo,że dzisiaj nie,bo ma już inne wnuki.Moje dzieci dorastaly,aż w końcu same stwierdziły,że nie chcą się czuć niepotrzebne.Nie widziały babci ponad 3 lata.Od jakiegoś czasu znów się widujemy.Ale przez ten czas moja teściowa nie zabiegala o względy moich dzieci.One o nią też nie.
Tym wpisem dążę do tego,że jeżeli teściowa nie chce widywac dzieci nie ma co nalegac.One czują najlepiej.
A konflikt nie ma tu nic do rzeczy.To nie matce powinno zależeć na kontaktach tylko babci.A ta nie wykazuje żadnej chęci.
Więc głowa do góry,dzieci same w końcu zdecydują czy chcą tam jeździć.

19 Ostatnio edytowany przez Salomonka (2019-01-17 21:24:51)

Odp: Teściowa królowa
santapietruszka napisał/a:
Salomonka napisał/a:

Nie ma to jak dobroć dla zwierząt. Teść się przełamał i łyka co mu dano. Teściowa nie chce żreć ochłapów.. I w tym cała jej wina? No to pogratulować Pieteuszko.

Znowu zupełnie nie rozumiem, o co Ci chodzi. Jak teściowa nie odczuwa potrzeby widzieć wnuków, to jej sprawa. Skoro teść może przyjechać, to i ona może. A doczytałaś, że starsze dziecko jeździ do teściów, z młodszym jest tylko taki problem - w sumie niezbyt dziwny w tym wieku - że będzie płakać? Gdzie tu jakąś "grę dziećmi" widzisz?

Skoro zupełnie mnie nie rozumiesz, to może przestań czytać moje wpisy? Ignoruj je i tyle :) Przynajmniej przestanę dostawać ostzrezenia za to, ze ci wyjasniam o co mi chodzi. Dla mnie to duży plus:)

20

Odp: Teściowa królowa

Ja również uważam, zresztą powtórzę co już wcześniej napisałam, że teściowa wyraźnie nie czuje potrzeby, by widywać swoje wnuki. Widocznie nie są one na tyle dla niej ważne, żeby chciała się tam fatygować, tym bardziej, że z synową nie pałają do siebie sympatią. Ona tak ma i nic na siłę. Mało tego, uważam, że ma do tego pełne prawo, nawet jeśli może nas to dziwić.
Jeśli Autorce zależy na relacji dzieci z babcią, to sama powinna o to zadbać. Padło w tym wątku kilka rad, jak choćby ta, żeby to ojciec zabierał maluchy na wizyty do babci i dziadka.

santapietruszka napisał/a:

A ja gupia ryję się do wnuczki tak często, że aż mi czasem głupio :D 2 tygodnie to małe jeszcze nie ma, a ja tam wiecznie siedzę :D W końcu mnie synowa wyrzuci :D

Wiesz, że Ci się wcale nie dziwię? :D

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj, a będzie Ci z nami łatwiej smile 
Dobry zwyczaj mówi: wypowiadając się w nowym wątku jako pierwsza/y, zacytuj cały post opisujący problem.

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz."

21

Odp: Teściowa królowa
Olinka napisał/a:

Ja również uważam, zresztą powtórzę co już wcześniej napisałam, że teściowa wyraźnie nie czuje potrzeby, by widywać swoje wnuki. Widocznie nie są one na tyle dla niej ważne, żeby chciała się tam fatygować, tym bardziej, że z synową nie pałają do siebie sympatią. Ona tak ma i nic na siłę. Mało tego, uważam, że ma do tego pełne prawo, nawet jeśli może nas to dziwić.
Jeśli Autorce zależy na relacji dzieci z babcią, to sama powinna o to zadbać. Padło w tym wątku kilka rad, jak choćby ta, żeby to ojciec zabierał maluchy na wizyty do babci i dziadka.

santapietruszka napisał/a:

A ja gupia ryję się do wnuczki tak często, że aż mi czasem głupio :D 2 tygodnie to małe jeszcze nie ma, a ja tam wiecznie siedzę :D W końcu mnie synowa wyrzuci :D

Wiesz, że Ci się wcale nie dziwię? :D

Ja się też nie dziwię, jesli synowa całkiem mila jest :)

22

Odp: Teściowa królowa

Nie jeżdżę do synowej, tylko do wnuczki :)

Pomijając właściwości zdrowotne pietruszki, można stwierdzić, że jest ona po prostu smaczna.

23

Odp: Teściowa królowa
Olinka napisał/a:

Ja również uważam, zresztą powtórzę co już wcześniej napisałam, że teściowa wyraźnie nie czuje potrzeby, by widywać swoje wnuki. Widocznie nie są one na tyle dla niej ważne, żeby chciała się tam fatygować, tym bardziej, że z synową nie pałają do siebie sympatią. Ona tak ma i nic na siłę. Mało tego, uważam, że ma do tego pełne prawo, nawet jeśli może nas to dziwić.
Jeśli Autorce zależy na relacji dzieci z babcią, to sama powinna o to zadbać. Padło w tym wątku kilka rad, jak choćby ta, żeby to ojciec zabierał maluchy na wizyty do babci i dziadka.

santapietruszka napisał/a:

A ja gupia ryję się do wnuczki tak często, że aż mi czasem głupio :D 2 tygodnie to małe jeszcze nie ma, a ja tam wiecznie siedzę :D W końcu mnie synowa wyrzuci :D

Wiesz, że Ci się wcale nie dziwię? :D

Może i nie ma takiej potrzeby, ale w rodzinie rozpowiada, że cierpi że nie zna wnuczki. Bo zawsze musi zrobić z siebie ofiarę, nawet jeśli to stek kłamstw. Nie zamierzam.o nic dbać w tej nie-relacji. Skoro dla niej każda opcja jest zła tylko dlatego, że wyszła ode mnie, to niech jedno dziecko jej nie zna,trudno.
Dlaczego nie chce przyjechać do nas? Myślę,że znam powód i nie jest to bynajmniej fakt że to moje terytorium. W skrócie- nie w smak jej było nasze małżeństwo. Na ślub przyjść nie chciała, bo jej królewicz żeni się z plebsem - tak nazwała mnie i moją rodzinę. Moim.rodzicom nigdy nawet nie podała ręki, bo ona wyszła z morskiej piany i zwyklym śmiertelnikom śmieje się w twarz. Jak sie dowiedziala o pierwszej ciąży to powiedziała, że to okropne że jej syn rozmnożył się z chlopstwem. Więc przyjazd do nas to jak wstąpienie do obory.
Dziękuję wam za rady, ale sama po przeczytaniu tego widzę, że robię z siebie klauna. Nic na siłę. Jakby co ona zna adres.

24

Odp: Teściowa królowa

Ale jak macie złe relacje i mąż jeździ z jednym dzieckiem to dla niej pewnie jest naturalne, że nie jest mile widziana i z dziećmi może się spotykać, ale za waszą wolą i u niej. Przynajmniej ja bym tak to zrozumiała. A właściwie to czemu mąż nie może wziąć też drugiego dziecka?

25

Odp: Teściowa królowa
morka napisał/a:

Ale jak macie złe relacje i mąż jeździ z jednym dzieckiem to dla niej pewnie jest naturalne, że nie jest mile widziana i z dziećmi może się spotykać, ale za waszą wolą i u niej. Przynajmniej ja bym tak to zrozumiała. A właściwie to czemu mąż nie może wziąć też drugiego dziecka?

Bo mała dostaje histerii w "gosciach", ostatnio byłam u koleżanki dosłownie 2 minuty bo chciała się z ryku zapowietrzyc. Poza tym babka to jest osoba obca, nie zna jej. W domu inaczej znosi wizyty. Zresztą, jej własny ojciec nie chce próbować jej tam zabrać więc chyba powiedział matce w czym jest rzecz.

26

Odp: Teściowa królowa
ogórkowa zupa napisał/a:

Dlaczego nie chce przyjechać do nas? Myślę,że znam powód i nie jest to bynajmniej fakt że to moje terytorium. W skrócie- nie w smak jej było nasze małżeństwo. Na ślub przyjść nie chciała, bo jej królewicz żeni się z plebsem - tak nazwała mnie i moją rodzinę. Moim.rodzicom nigdy nawet nie podała ręki, bo ona wyszła z morskiej piany i zwyklym śmiertelnikom śmieje się w twarz. Jak sie dowiedziala o pierwszej ciąży to powiedziała, że to okropne że jej syn rozmnożył się z chlopstwem. Więc przyjazd do nas to jak wstąpienie do obory.

Uuu... znaczy się synuś mezalians był popełnił ? Sacrebleu ! Nie wiem, która w kolejce do tronu jest Twoja teściowa, ale musisz mieć na uwadze, że stara arystokracja od zawsze nie uważała niższych warstw społecznych za godnych okazywania im manier... stąd zapewne ta niechęć do podania ręki Twoim rodzicom ;)
Ogórkowa, rozumiem Twoją awersję do teściowej. Nie ma to jak tłumaczyć swój rzeczywisty brak kultury opowiastkami o "lepszym" pochodzeniu... Słabe to to, ale co zrobić. Nie zabiegaj o jej relacje z młodszym dzieckiem, ale i nie przeszkadzaj. Z czasem mąż nabierze odwagi i zacznie zabierać do dziadków dwoje dzieci. Mała jest na razie na tyle mała, że póki co niewiele traci na braku spotkań z babcią. Oczywistym jest, że babcia w tym momencie traci więcej, ale to tylko przy założeniu, że bliska relacja z wnukami jest dla niej istotna... Myślisz, że jest ?

"Błogosławiony ten, co nie mając nic do powiedzenia,  nie obleka tego faktu w słowa"

27

Odp: Teściowa królowa

Volver,  myślę że relacja jest jej raczej obojętna, ale lubi się chwalić zdjęciami i robić z siebie super babcię. Taka nieustanna pokazówa. Ale mimo wszystko, to ich babcia, jaka by nie była (póki ich nie krzywdzi, również werbalnie).
Tak, jestem "wieśniarą", córką rolników. Gdyby nie fakt, że wygrałam indeks na uczelnię,  pewnie nie poszlabym na studia, nie poznała męża i nie zatruła życia teściowej swoim plebejskim wżenieniem;) Ale stało się, nie zmienię swojego drzewa genealogicznego. I nie wstydzę się go, może to też jest dla niej problem.
Mieszkanie jest nasze wspólne, nie tylko moje, więc ryzyko wkroczenia na wiejskie tereny istnieje tylko w 50%. Chętnie poszlabym z koleżanką do kina na kilka godzin, gdyby zechciała raz na jakiś czas wpaść z wizytą. Ale nie chce. I tak zgoni na mnie winę przy najbliższej okazji.

Posty [ 27 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018