koniec z misją, szukam pracy żeby zarabiać? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA KARIERY - MOJA KARIERA ZAWODOWA » koniec z misją, szukam pracy żeby zarabiać?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 22 ]

1 Ostatnio edytowany przez Monoceros (2018-02-11 23:23:27)

Temat: koniec z misją, szukam pracy żeby zarabiać?

Hej, pomogliście mi tu kilka razy, więc może tym razem też uzyskam ciekawe odpowiedzi, które mi dadzą do myślenia.

Przeszłam na przełomie tego roku jakiegoś rodzaju kryzys osobowości. Do tej pory przez całe moje życie święcie wierzyłam, że mam do wykonania jakąś misję. Odkąd pamiętam, pieniądze miały się nie liczyć, nie potrzebuję wygód, samochodu, fajnego mieszkania, super ciuchów... Nie muszę chodzić do restauracji, kawę można wypić w domu. Niewiele mi było potrzeba, materialne wartości zupełnie się nie liczyły - wiedziałam, jak się bez tego obejść. Swoją potrzebę "misji" realizowałam ucząc angielskiego, studiując też psychologię, działając w wolontariacie i dorywczo pracując w fundacji propagującej wartości demokratyczne, szacunek do dzieci, lepsze szkoły. Mimo że odeszłam z kościoła, to jakoś ciągle przyświeca(ł?) mi cel przede wszystkim być dobrym człowiekiem i robić coś "wartościowego". Żadne tam kariery bajery. Poczucia, że realizuję się jako dobry człowiek mi wystarczyło na 6 lat studiów i 3 lata pracy. Skończyło się.
Nagle, zupełnie z dnia na dzień zdałam sobie sprawę, że już mnie nie bawi uczenie ludzi, którzy nie chcą tak naprawdę się uczyć, ale muszą. Przestało mi odpowiadać, że szkoła, dla której pracuje, daje mi 41zł brutto za godzinę... w Warszawie... Zaczęłam mieć ochotę na to, żeby nie przejmować się tym, czy mogę w tym miesiącu jeszcze wyjść do kina i na kawę, czy tylko jedno. Mój nienormowany czas pracy też jakoś obrzydł po tych trzech latach - nie jestem w stanie zaplanować ani tego, jak będzie wyglądał tydzień, ani ile ostatecznie dostanę na koniec przyszłego miesiąca.
Jestem na ostatniej prostej do skończenia psychologii. Więc mój dyplom anglistki mogę odłożyć na bok i iść tam, gdzie zawsze chciałam - pracować wśród ludzi, pomagać, spełniać się... Ale przestało mnie to kręcić.
Być może zabrzmię na zimną, ale marzę o tym, żeby mieć normalne zarobki, a nie minimalne. I nie czuję już potrzeby realizowania misji, niesienia kaganka oświaty czy ulgi cierpiącym - co do tej pory było moim głównym motywatorem. Z jednej strony czuję się źle z tym, że już nie jestem taka "dobra" tylko stałam się bardziej materialistką. Ale tak jest.

I teraz pytanie - co dalej. Teoretycznie pracując jako lektorka angielskiego w Warszawie jestem w stanie w szkole wyciągnąć ok. 3k netto miesięcznie. Ale wiąże się to z całodniową pracą (łącznie z dojazdami i planowaniem). Dosłownie praca od 8 do 19. Wcześniej ani później nikt nie chce lekcji. Poza tym szkoła bierze połowę tego, co płaci uczeń. Mogę ostatecznie pracować bez szkoły, ale jakoś nie czułabym się chyba z tym bezpiecznie. Nie czuję się odpowiednią osobą do zakładania własnej działalności.
Teoretycznie po skończeniu magistra mogłabym szukać pracy jako psycholog. Ale tutaj jakoś przywiązana byłam do wizji bycia psychologiem szkolnym (skończyłam tę specjalizację) - a wiadomo, jak ci zarabiają.

To wszystko jakoś mi nie odpowiada, ale poczułam, że nie wiem, co chcę robić. Zbrzydła mi misja, ale nadal kocham psychologię i angielski. Nigdy nie pracowałam w systemie 8 godzin. Doświadczenie mam porozrzucane w różnych dziedzinach, ale krótkie, najdłużej pracowałam jako lektorka, bo 3 lata. W międzyczasie wolontariaty, warsztaty, kolonie, tłumaczenia.

Do podjęcia decyzji zostało mi sporo czasu - mam umowę do końca czerwca, potem już zaplanowałam kolonie. A  potem przyjdzie czas na szukanie pracy. Tylko czego ja mam szukać?

W sumie już nie wiem, do czego zmierzał ten post. Być może macie jakieś pomysły, gdzie warto szukać zatrudnienia, patrząc na to, co nawypisywałam. big_smile

Ps. jeszcze dodam, że motywacji mam sporo, głupia nie jestem, decyzje w przeszłości jakie podjęłam, takie podjęłam. Ale muszę chyba trafić na coś, co mnie interesuje. Jakiś czasu temu miałam szał na programowanie - w końcu mądry człowiek ze mnie, jestem się w stanie tego nauczyć... i nic z tego. Tak mnie to nudziło, że po ok. 100h nauki poddałam się.

people make mistakes
fathers mothers
people make mistakes
you are not alone
Zobacz podobne tematy :

2

Odp: koniec z misją, szukam pracy żeby zarabiać?

A może hr, w jakiejś korporacji. Praca z ludźmi, organizowanie "iventów" dla firmy, rozmowy kwalifikacyjne z potencjalnymi pracownikami. Przykładowo mój chłopak pracuje w branży IT- wiadomo programiści, emocjonalnie i psychologicznie dziwaki, firmy szukają do hr osób po psychologi, które w pierwszej rozmowie oceniają, czy jakiś psychopata do nich nie przyszedł.

Odrodziłam się na nowo, miałam duszę kryształową
Lecz znów, i znów i znów kolorów szukam

3

Odp: koniec z misją, szukam pracy żeby zarabiać?
Nirvanka87 napisał/a:

A może hr, w jakiejś korporacji. Praca z ludźmi, organizowanie "iventów" dla firmy, rozmowy kwalifikacyjne z potencjalnymi pracownikami. Przykładowo mój chłopak pracuje w branży IT- wiadomo programiści, emocjonalnie i psychologicznie dziwaki, firmy szukają do hr osób po psychologi, które w pierwszej rozmowie oceniają, czy jakiś psychopata do nich nie przyszedł.

Brzmi to całkiem nieźle, nawet przejrzałam trochę ofert z tej branży. Dzięki smile

people make mistakes
fathers mothers
people make mistakes
you are not alone

4

Odp: koniec z misją, szukam pracy żeby zarabiać?
Monoceros napisał/a:

Jakiś czasu temu miałam szał na programowanie - w końcu mądry człowiek ze mnie, jestem się w stanie tego nauczyć... i nic z tego. Tak mnie to nudziło, że po ok. 100h nauki poddałam się.

Oczywiście, że programowanie jest nudne. big_smile Nie programuje się dla samego programowania tak samo jak się nie liczy, nie dodaje, czy mnoży dla samego liczenia... Musi być w tym coś jeszcze. W sumie często są to po prostu pieniądze. tongue Po prostu niektórym motywacja pieniędzy starcza żeby nudno już nie było.

A tak w ogóle to cóż świat jest ciężko zmienić. Żeby to zrobić to trzeba na pewno mieć następców, czyli najlepiej dzieci. I w ogóle to trzeba być niezależnym: nie kupować od innych jedzenia chociażby. Lub być zależnym, ale od systemu, w którym dowolną rolę jest się gotowym przyjąć i ją przyjmować - czyli np. produkowania jedzenia. Jeśli jest się zależnym od ról, których się nie będzie chciało przejąć, to mimo jakichś tam wysiłków zmierzających do zmiany świata, będzie się jednocześnie płaciło ludziom, którzy do tej zmiany już nie będą dążyć. Czyli będzie się jednocześnie utrwalało ambiwalencję wobec swoich działań w stronę zmiany świata, jego bezwładność.
Idea żeby zmieniać ludzi, którzy będą za to sami płacili jest błędna. Duża część ludzi zmian nie potrzebuje - tak jak inne niż homo sapiens zwierzęta - inaczej by sami je wprowadzali. Zmieniać można, ale przede wszystkim siebie.

5

Odp: koniec z misją, szukam pracy żeby zarabiać?
hehheh napisał/a:
Monoceros napisał/a:

Jakiś czasu temu miałam szał na programowanie - w końcu mądry człowiek ze mnie, jestem się w stanie tego nauczyć... i nic z tego. Tak mnie to nudziło, że po ok. 100h nauki poddałam się.

Oczywiście, że programowanie jest nudne. big_smile Nie programuje się dla samego programowania tak samo jak się nie liczy, nie dodaje, czy mnoży dla samego liczenia... Musi być w tym coś jeszcze. W sumie często są to po prostu pieniądze. tongue Po prostu niektórym motywacja pieniędzy starcza żeby nudno już nie było.

Oczywiście że programowanie, podobnie jak matematyka, może być interesujące. A propos twojego przykładu z matematyką - nigdy nie interesowały mnie zastosowania praktyczne matematyki. Zawsze problem sam w sobie, a raczej zagadka która w nim się kryła, kręcił mnie najbardziej. A zastosowania praktyczne? To nudy dla fizyków, czy innych praktyków. Znam ludzi którzy programują z pasją. Nie dlatego że to daje im furmankę kasy, ale dlatego że to ich fascynuje. I tylko oni programują dobrze. Rzemieślnicy w każdej branży są potrzebni, ale świata nie zawojują.

6

Odp: koniec z misją, szukam pracy żeby zarabiać?

Ja aktualnie kończę anglistykę i mam podobny problem smile żywcem nie wiem gdzie szukać pracy tak, żeby potem nie doliczać do pierwszego.

Uczenie angielskiego prywatnie jest zdecydowanie bardziej opłacalne dla nauczyciela niż szkoła językowa, ale z drugiej strony to jest praca, w której masz dwa miesiące braku zarobku, bo wakacje. A jak jeszcze dojdą czasem ferie i święta to kaplica.

Mam zamiar próbować w wydawnictwach i pracować albo jako redaktor albo w jakichś działach książek obcojęzycznych.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

7

Odp: koniec z misją, szukam pracy żeby zarabiać?

@Lady Loka, a tłumaczenia szczególnie te specjalistyczne? Ponoć bardzo dobre pieniądze. Pewnie konieczność doszkolenia.

Nobody Is Born Gay - GOD

8

Odp: koniec z misją, szukam pracy żeby zarabiać?
marioosh666 napisał/a:

@Lady Loka, a tłumaczenia szczególnie te specjalistyczne? Ponoć bardzo dobre pieniądze. Pewnie konieczność doszkolenia.

Nudne smile Jak szłam na studiach to właśnie chciałam być tłumaczem, a jak już zaczęłam mieć zajęcia z tłumaczenia, to okazało się, że to jest zajęcie, przy którym pięć razy zasypiam tłumacząc pierwszą stronę.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

9

Odp: koniec z misją, szukam pracy żeby zarabiać?

Ja bym radził autorce trochę otrzeźwieć i spojrzeć realistycznie na świat. Jej dwa największe zamiłowania tj. angielski i psychologia to jednocześnie najbardziej popularne kierunki kształcenia w Polsce.
Liczba osób znających doskonale angielski, a nawet posiadających certyfikaty językowe jest naprawdę duża i nie sądzę by udało się z tymi umiejętnościami znaleźć jakąś super dochodową pracę. Co innego gdyby autorka znała jakiś mało popularny język, w szczególności język egzotyczny typu chiński, japoński czy arabski. No ale angielski? Serio?
Podobnie z psychologią. Każdego roku uczelnie produkują kolejnych magistrów psychologii, którzy w dużej części pracują poza zawodem. Bo nawet zważywszy na fakt, że w dzisiejszych czasach różnego rodzaju fobie, zaburzenia lękowe i społeczne zdarzają się coraz częściej to i tak liczba psychologów na rynku pracy jest zbyt duża.
Podsumowując - gdyby autorka miała na siebie jakiś konkretny pomysł, by robić to co lubi i dużo zarabiać to ok. Ale autorka pomysłu nie ma, po prostu chce zmian dla zmian. To chyba nie jest potrzebne ryzyko. Szczególnie że taka praca z pensją 41zł brutto za godzinę to wcale nie jest zła opcja i nie warto tego zmieniać na byle co.

10 Ostatnio edytowany przez hehheh (2018-02-19 12:26:37)

Odp: koniec z misją, szukam pracy żeby zarabiać?
troll napisał/a:

Oczywiście że programowanie, podobnie jak matematyka, może być interesujące. A propos twojego przykładu z matematyką - nigdy nie interesowały mnie zastosowania praktyczne matematyki. Zawsze problem sam w sobie, a raczej zagadka która w nim się kryła, kręcił mnie najbardziej. A zastosowania praktyczne? To nudy dla fizyków, czy innych praktyków. Znam ludzi którzy programują z pasją. Nie dlatego że to daje im furmankę kasy, ale dlatego że to ich fascynuje. I tylko oni programują dobrze. Rzemieślnicy w każdej branży są potrzebni, ale świata nie zawojują.

Więc napisałem, że "się nie liczy, nie dodaje, czy mnoży dla samego liczenia". Oczywiście w tworzeniu badaniu bardziej skomplikowanych struktur matematycznych można odnaleźć zainteresowanie, pewną sztukę. Tylko w programowaniu tego nie ma. tongue Programowanie jest prostsze. Oczywiście można zaprogramować cokolwiek, nawet przeliczanie teorii względności, ale przecież idąc tą drogą dochodzimy do twierdzenia, że programowanie nazwalibyśmy coś, co obejmuje cały świat, wszystkie dziedziny wiedzy. A przecież nie chcemy tego. Chcemy żeby określenie "programowanie" zachowało użyteczność. tongue Taki jego cel. smile
Generalnie na celu miałem pomoc Monoceros, żeby jednak się w tym odnalazła, żeby nie zrażała się tym początkowym znudzeniem. Bo ono jest przecież jak najbardziej zrozumiałe. Nie sądzisz? Chociaż obawiam się trochę, że czytając Ciebie mogłaby znów odnieść wrażenie, że coś robiła nie tak, skoro nudziła się - a powinna kontynuować. Po co tak ją nastawiać? Żeby sprowadzić ją do szeregu? Robiła coś nie tak, ale sęk w tym, żeby ją nakierować na cel a nie ignorować jej narzekania.
Mam nadzieję, że oprócz matematyki interesujesz się psychologią. tongue (jak np. ja i Monoceros)

11 Ostatnio edytowany przez SonyXperia (2018-02-25 23:32:32)

Odp: koniec z misją, szukam pracy żeby zarabiać?
Lady Loka napisał/a:
marioosh666 napisał/a:

@Lady Loka, a tłumaczenia szczególnie te specjalistyczne? Ponoć bardzo dobre pieniądze. Pewnie konieczność doszkolenia.

Nudne smile Jak szłam na studiach to właśnie chciałam być tłumaczem, a jak już zaczęłam mieć zajęcia z tłumaczenia, to okazało się, że to jest zajęcie, przy którym pięć razy zasypiam tłumacząc pierwszą stronę.

To koniec końców ma być ciekawie czy opłacalnie? tongue wink Skoro nie tlumaczenia specjalistyczne, to może lektor języka angielskiego dla specjalistów z danej branży? Nie wiem jednak jak wypada połączenie angielskiego z psychologią.
A podobno w większości przypadków duże pieniądze biorą się niejednokrotnie właśnie z pasji. A więc może na początek coś dodatkowego do pracy, co przyniesie radość tworzenia a potem zacznie na siebie zarabiać? Jakaś strona w internecie lub coś w ten deseń?

Pij kefir.

12

Odp: koniec z misją, szukam pracy żeby zarabiać?

Szukałabym w branży szkoleniowej. Gdybyś do swojego pakietu wykształcenia miała jeszcze kurs czy szkołę trenerską mogłabyś prowadzić szkolenia z umiejętności miękkich no w dziale HR. Rekrutacje, treningi dla kadry pracowniczej, w szerokim obszarze komunikacji interpersonalnej, motywacji, osobistej efektywności, psychologia sprzedaży.
Nie jest się łatwo przebić na tym rynku. Od czegoś jednak trzeba zacząć. Np od pracy w jakiejś korpo w sektorze szkoleniowym. Do tego znajomość angielskiego - bajka. Możliwość szkolenia po angielsku.
Jeśli chcesz, napisz priv, mamy coś wspólnego. smile

Ogólnie zachęcam też do własnej działalności. Oprócz pracy na etacie dałoby Ci to możliwość bycia takim freelancerem. Potem powoli można to rozwijać.

Czemu masz opory przed czymś własnym?

13 Ostatnio edytowany przez Iceni (2018-03-08 10:38:02)

Odp: koniec z misją, szukam pracy żeby zarabiać?

A moze zamiast angielskiego zacznij uczyc polskiego? W Wawie jest sporo studentow angielskojezycznych - wielu z nich chce sie uczyc polskiego.

Prywatne lekcje na skype?


Albo rzuć wszystko i wyjedź gdzieś na rok.. z dobrym angielskim pracę znajdziesz wszedzie. Zamiast uczyc dzieci w Polsce moze pouczysz w Nepalu, Tajlandii czy Wietnamie? Albo popracujesz jako kelnerka w Hiszpanii czy Argentynie?.. Tak, to znow nie da pieniedzy, za to doswiadczenie ogromne.
Jestes sama, nie masz obowiazkow rodzinnych - serio chcesz juz sie wkrecic w nudne zycie pani nauczycielki? tongue

I zacznij uczyć się kolejnego jezyka. Angielski w naszej czesci swiata nie jest juz językiem ekskluzywnym wink

14

Odp: koniec z misją, szukam pracy żeby zarabiać?

Albo założyć własną restauracje z wybornymi przysmakami smile

15

Odp: koniec z misją, szukam pracy żeby zarabiać?

Ja właśnie po 4 latach studiowania dochodzę do wniosku, że praca na etat za grosze to nie dla mnie. Dlatego próbuję z fajnym programem który może za kilka miesięcy zapewnić mi "emeryturę".
Polecam zobaczyć o co chodzi nawet nie w kwestii pracy tylko żeby oszczędzić trochę pieniędzy na zakupach. Jak coś to piszcie, wyjaśnię.

16

Odp: koniec z misją, szukam pracy żeby zarabiać?

O rany, nie wiem, jakim cudem przeoczyłam te wszystkie odpowiedzi, ale dzięki za udzielanie się.

Myśl o zmianie pracy nadal mi towarzyszy ale jak zwykle też lęk przed czymś nowym, nieznanym.

Chciałam być tłumaczem, nawet mam trochę w tym doświadczenia i wystarczająco jestem ogarnięta, żeby robić to dobrze, może to jest myśl, żeby do tego wrócić. Ale rynek nie jest łatwy - mnóstwo tłumaczy, głównie tych z niższej półki, którzy łapią co popadnie za strasznie niskie stawki, co powoduje, że klienci coraz mniej chcą płacić - (wiedząc, że mogą dostać taniej) - to już nie te same pieniądze co wcześniej, a jeszcze kwestia tego, że trzeba samemu zabiegać o klientów i działać zupełnie samodzielnie - to nie dla mnie. Ja zwierzę stadne jestem i potrzebuje na początku pomocy kogoś, kto mi się pomoże wdrożyć. Własna działalność mnie przeraża. (Wieeem okropne, chciałabym żeby ktoś mi podał na tacy dobrą pracę a ja już tą pracę doskonale wykonam, tylko mi powiedzcie co robić - to mój motyw przewodni najczęściej).


zmartwiony86 napisał/a:

Ja bym radził autorce trochę otrzeźwieć i spojrzeć realistycznie na świat. Jej dwa największe zamiłowania tj. angielski i psychologia to jednocześnie najbardziej popularne kierunki kształcenia w Polsce.
Liczba osób znających doskonale angielski, a nawet posiadających certyfikaty językowe jest naprawdę duża i nie sądzę by udało się z tymi umiejętnościami znaleźć jakąś super dochodową pracę. Co innego gdyby autorka znała jakiś mało popularny język, w szczególności język egzotyczny typu chiński, japoński czy arabski. No ale angielski? Serio?
Podobnie z psychologią. Każdego roku uczelnie produkują kolejnych magistrów psychologii, którzy w dużej części pracują poza zawodem. Bo nawet zważywszy na fakt, że w dzisiejszych czasach różnego rodzaju fobie, zaburzenia lękowe i społeczne zdarzają się coraz częściej to i tak liczba psychologów na rynku pracy jest zbyt duża.
Podsumowując - gdyby autorka miała na siebie jakiś konkretny pomysł, by robić to co lubi i dużo zarabiać to ok. Ale autorka pomysłu nie ma, po prostu chce zmian dla zmian. To chyba nie jest potrzebne ryzyko. Szczególnie że taka praca z pensją 41zł brutto za godzinę to wcale nie jest zła opcja i nie warto tego zmieniać na byle co.

Jakoś źle na mnie działa ten post, czuję się o coś oskarżona, że jakieś złe decyzje podjęłam to teraz mam.
No dobrze! Patrzę realistycznie - teraz. Szkoda, że nie powiedziałeś mi tego 9 lat temu jak zaczynałam studia, nie? Dla dzieciaka z niedużego lubelskiego miasteczka jednak dostać się na UW na psychologię to było osiągnięcie. A ty mi teraz mówisz "serio?" Skąd to miałam wiedzieć, że te kierunki się zrobią takie popularne i mało opłacalne? Myślisz, że dało się takie informacje od kogoś uzyskać, co warto a czego nie? Nawet doradca zawodowy w szkole polecał te kierunki xD łatwo jest powiedzieć "trzeba było zrobić inaczej".
Nie zrobiłam inaczej. No i tyle. Nie szczycę się tymi kierunkami ani nie uważam je za wyjątkowe. Zresztą też nie uważam, że ludzi znających naprawdę dobrze angielski jest aż tylu. Może im się tylko tak wydawać.

Nie chcę zmian dla zmian. Chcę zmian, bo teraz mi źle. Pracuję w nauczaniu od trzech lat, myślisz, że nie poznałam wystarczająco tego obszaru? Chcę zmian, bo praca na śmieciówce przestała mnie bawić, w każde wakacje ta sama zabawa z szukaniem tymczasowej pracy; ludzie poodwołują zajęcia bo święta, bo majówka i nagle dochód na miesiąc zmniejsza się o połowę, a nie daj borze rozchoruj się, skręć kostkę, to tracisz grunt pod nogami, bo szukają na ciebie zastępstwo, a potem szukaj uczniów od nowa... 41zł brutto niby nie jest złą opcją, ale jak to przeliczyć na godziny przeznaczone na dojazd, na przygotowanie zajęć i na wydrukowanie materiałów, to nie wychodzi tak ładnie jak gdyby siedzieć w jednym miejscu 8h i za to dostawać 41zł.

Wyjazd? To nie dla mnie, jestem takim cykorem...

Cóż, od wakacji zacznę szukać czegoś w korpo, kto wie, może znajdę tam powołanie. Rozmawiałam w międzyczasie z różnymi ludźmi, na czym ich praca polega i np. procurment mnie bardzo zaintrygował.

people make mistakes
fathers mothers
people make mistakes
you are not alone

17

Odp: koniec z misją, szukam pracy żeby zarabiać?
Monoceros napisał/a:

Hej, pomogliście mi tu kilka razy, więc może tym razem też uzyskam ciekawe odpowiedzi, które mi dadzą do myślenia.

Przeszłam na przełomie tego roku jakiegoś rodzaju kryzys osobowości. Do tej pory przez całe moje życie święcie wierzyłam, że mam do wykonania jakąś misję. Odkąd pamiętam, pieniądze miały się nie liczyć, nie potrzebuję wygód, samochodu, fajnego mieszkania, super ciuchów... Nie muszę chodzić do restauracji, kawę można wypić w domu. Niewiele mi było potrzeba, materialne wartości zupełnie się nie liczyły - wiedziałam, jak się bez tego obejść. Swoją potrzebę "misji" realizowałam ucząc angielskiego, studiując też psychologię, działając w wolontariacie i dorywczo pracując w fundacji propagującej wartości demokratyczne, szacunek do dzieci, lepsze szkoły. Mimo że odeszłam z kościoła, to jakoś ciągle przyświeca(ł?) mi cel przede wszystkim być dobrym człowiekiem i robić coś "wartościowego". Żadne tam kariery bajery. Poczucia, że realizuję się jako dobry człowiek mi wystarczyło na 6 lat studiów i 3 lata pracy. Skończyło się.
Nagle, zupełnie z dnia na dzień zdałam sobie sprawę, że już mnie nie bawi uczenie ludzi, którzy nie chcą tak naprawdę się uczyć, ale muszą. Przestało mi odpowiadać, że szkoła, dla której pracuje, daje mi 41zł brutto za godzinę... w Warszawie... Zaczęłam mieć ochotę na to, żeby nie przejmować się tym, czy mogę w tym miesiącu jeszcze wyjść do kina i na kawę, czy tylko jedno. Mój nienormowany czas pracy też jakoś obrzydł po tych trzech latach - nie jestem w stanie zaplanować ani tego, jak będzie wyglądał tydzień, ani ile ostatecznie dostanę na koniec przyszłego miesiąca.
Jestem na ostatniej prostej do skończenia psychologii. Więc mój dyplom anglistki mogę odłożyć na bok i iść tam, gdzie zawsze chciałam - pracować wśród ludzi, pomagać, spełniać się... Ale przestało mnie to kręcić.
Być może zabrzmię na zimną, ale marzę o tym, żeby mieć normalne zarobki, a nie minimalne. I nie czuję już potrzeby realizowania misji, niesienia kaganka oświaty czy ulgi cierpiącym - co do tej pory było moim głównym motywatorem. Z jednej strony czuję się źle z tym, że już nie jestem taka "dobra" tylko stałam się bardziej materialistką. Ale tak jest.

I teraz pytanie - co dalej. Teoretycznie pracując jako lektorka angielskiego w Warszawie jestem w stanie w szkole wyciągnąć ok. 3k netto miesięcznie. Ale wiąże się to z całodniową pracą (łącznie z dojazdami i planowaniem). Dosłownie praca od 8 do 19. Wcześniej ani później nikt nie chce lekcji. Poza tym szkoła bierze połowę tego, co płaci uczeń. Mogę ostatecznie pracować bez szkoły, ale jakoś nie czułabym się chyba z tym bezpiecznie. Nie czuję się odpowiednią osobą do zakładania własnej działalności.
Teoretycznie po skończeniu magistra mogłabym szukać pracy jako psycholog. Ale tutaj jakoś przywiązana byłam do wizji bycia psychologiem szkolnym (skończyłam tę specjalizację) - a wiadomo, jak ci zarabiają.

To wszystko jakoś mi nie odpowiada, ale poczułam, że nie wiem, co chcę robić. Zbrzydła mi misja, ale nadal kocham psychologię i angielski. Nigdy nie pracowałam w systemie 8 godzin. Doświadczenie mam porozrzucane w różnych dziedzinach, ale krótkie, najdłużej pracowałam jako lektorka, bo 3 lata. W międzyczasie wolontariaty, warsztaty, kolonie, tłumaczenia.

Do podjęcia decyzji zostało mi sporo czasu - mam umowę do końca czerwca, potem już zaplanowałam kolonie. A  potem przyjdzie czas na szukanie pracy. Tylko czego ja mam szukać?

W sumie już nie wiem, do czego zmierzał ten post. Być może macie jakieś pomysły, gdzie warto szukać zatrudnienia, patrząc na to, co nawypisywałam. big_smile

Ps. jeszcze dodam, że motywacji mam sporo, głupia nie jestem, decyzje w przeszłości jakie podjęłam, takie podjęłam. Ale muszę chyba trafić na coś, co mnie interesuje. Jakiś czasu temu miałam szał na programowanie - w końcu mądry człowiek ze mnie, jestem się w stanie tego nauczyć... i nic z tego. Tak mnie to nudziło, że po ok. 100h nauki poddałam się.


Przeczytałam z ciekawością. Ostatnio podobny dylemat miała moja koleżanka, też po anglistyce na UW. Po kilku latach niesienia kaganka oświaty biednym dzieciom w szkołach publicznych (wkładała w to dużo serca, organizowała nieodpłatne zajęcia dodatkowe), poczuła, że ma dość. Ani nikt specjalnie tego wysiłku nie doceniał (zwłaszcza uczniowie, którzy chcieli tylko wcześniej wyjść i nie bardzo czaili, po co im ten angielski), ani też nie zarabiała na tyle, żeby w ogóle wyprowadzić się  od rodziców. Poszła do korpo. Jak przejrzysz strony warszawskich korporacji, znajdziesz dużo ofert na różnych specjalistów, gdzie tak naprawdę wystarczy biegle znać angielski i mieć jakieś wykształcenie wyższe. Reszty Cię nauczą. Ona dostała dwa razy tyle  co w szkole i  zostawia teraz pracę w pracy. Ty jesteś dodatkowo psychologiem, co się może przydać w branżach kreatywnych i hr.

Jeśli myślisz o tłumaczeniach, to musiałabyś trochę nad tym popracować i się wyspecjalizować. Tłumaczy od wszystkiego i od niczego jest za dużo i oni przeważnie nie zarabiają dobrze. I też nie ma co tu być idealistą, bo za takie tłumaczenia literackie czy inne ambitne płacą najgorzej w branży. Opłacają się techniczne, medyczne, finansowe, ewentualnie przysięgłe.

18

Odp: koniec z misją, szukam pracy żeby zarabiać?
Entropia napisał/a:

Przeczytałam z ciekawością. Ostatnio podobny dylemat miała moja koleżanka, też po anglistyce na UW. Po kilku latach niesienia kaganka oświaty biednym dzieciom w szkołach publicznych (wkładała w to dużo serca, organizowała nieodpłatne zajęcia dodatkowe), poczuła, że ma dość. Ani nikt specjalnie tego wysiłku nie doceniał (zwłaszcza uczniowie, którzy chcieli tylko wcześniej wyjść i nie bardzo czaili, po co im ten angielski), ani też nie zarabiała na tyle, żeby w ogóle wyprowadzić się  od rodziców. Poszła do korpo. Jak przejrzysz strony warszawskich korporacji, znajdziesz dużo ofert na różnych specjalistów, gdzie tak naprawdę wystarczy biegle znać angielski i mieć jakieś wykształcenie wyższe. Reszty Cię nauczą. Ona dostała dwa razy tyle  co w szkole i  zostawia teraz pracę w pracy. Ty jesteś dodatkowo psychologiem, co się może przydać w branżach kreatywnych i hr.

Jeśli myślisz o tłumaczeniach, to musiałabyś trochę nad tym popracować i się wyspecjalizować. Tłumaczy od wszystkiego i od niczego jest za dużo i oni przeważnie nie zarabiają dobrze. I też nie ma co tu być idealistą, bo za takie tłumaczenia literackie czy inne ambitne płacą najgorzej w branży. Opłacają się techniczne, medyczne, finansowe, ewentualnie przysięgłe.

Dzięki!  Usłyszałam to co chciałam ;P
Zamierzam tak popróbować. Co prawda czeka mnie trochę wyzwań - byłam  kiedyś na rozmowie w RBSie, ze trzy lata temu i z perspektywy czasu nie dziwię się, że nie wzięli mnie do korpo, sama bym się nie wzięła. Nie jestem zbyt elegancka, preferuję sportowy styl, a jednak w takim korpo pewnie pozory są ważne, zadbane włosy, paznokcie, odpowiednie ubranie. Wyszłam do nich taka lekko bardziej formalna niż normalnie, ale pewnie czego innego oczekują, więc powoli przestawiam się na bardziej "dorosły" styl. W szkole jest im wszystko jedno.
Zachowaniem też się nie popisałam, bo poszłam zielona, i jestem pewna, że widać było po mnie podejście "dajcie mi pracę, plis, ja zrobię co chcecie". Zero decyzyjności, pewności siebie, przekonania, że wiem, po co przyszłam. Byłam zupełnie bierna, nie miałam pytań. Teraz zdecydowanie więcej wiem, o co pytać, czego dowiedzieć się o firmie, zanim do niej pójdę, wiem też jak o sobie mówić i jak się sprzedać, zyskałam dużo pewności siebie i znam swoje zalety.
Pomyślałam, że warto też stracić na wadze, podobno jakieś badania wykazały odwrotną korelację między zarobkami kobiet a ich tuszą (no ale to tylko korelacja, może po prostu kobiety z nadwagą są mniej pewne siebie?). I napisać tę magisterkę, żeby mieć to z głowy.

people make mistakes
fathers mothers
people make mistakes
you are not alone

19

Odp: koniec z misją, szukam pracy żeby zarabiać?

A jednak życie, los, przeznaczenie czy po prostu moje własne działania, trochę nieświadome, zepchnęły mnie w kierunku pracy z misją big_smile

Nie udało mi się znaleźć pracy w korpo, choć byłam na kilku rozmowach kwalifikacyjnych, które wyglądały bardzo obiecująco. Najwyraźniej albo mam słaby profil, albo sama za mało byłam przekonana, bo jednak wierzę, że mam jakąś tam misję, cel i sama sobie rzucałam kłody. No nie wiem. W każdym razie - ahoj przygodo, od jutra zaczynam pracę w edukacji alternatywnej big_smile

people make mistakes
fathers mothers
people make mistakes
you are not alone

20

Odp: koniec z misją, szukam pracy żeby zarabiać?

Znasz dobrze angielski. Są firmy (niekoniecznie korpo), które potrzebują mądrych ludzi z angielskim.
Etat, 8 godzin i do domu. Na początek na rękę pewnie 2500zł, po 2 latach pewnie 3 tys zł.
Potem do CV wpiszesz pracę w takiej firmie i pójdziesz oczko wyżej.
Gdybyś się chciała angażować w sprawy ludzkie to jeszcze wyżej i wyżej.

Najlepiej idź do firm produkcyjnych lub usługowych nie handlowych. Bo one robią prawdziwą misję i w nich jest dobra energia. Czyli do firm, które coś dają społeczeństwu.

Znam/znałem kilka osób, które jak weszły w świat angielskiego to poza ten świat nie chciały wyjść. Odnosiłem wrażenie, że oni z sali treningowej nie chcieli pójść na pole bitwy.

Nie wszystkie żyją z tymi, których kochają. Szczęśliwe, które kochają tych, z którymi żyją. Niektóre kochają dwóch. Mniejszą zdradą jest chwila seksu z nieznajomym niż wiele lat życia razem bez miłości. Życie jest czasami kolorowe, ale w większości szare i właśnie w tych odcieniach szarości powinniśmy odnajdować szczęście.

21

Odp: koniec z misją, szukam pracy żeby zarabiać?
Monoceros napisał/a:

A jednak życie, los, przeznaczenie czy po prostu moje własne działania, trochę nieświadome, zepchnęły mnie w kierunku pracy z misją big_smile

Nie udało mi się znaleźć pracy w korpo, choć byłam na kilku rozmowach kwalifikacyjnych, które wyglądały bardzo obiecująco. Najwyraźniej albo mam słaby profil, albo sama za mało byłam przekonana, bo jednak wierzę, że mam jakąś tam misję, cel i sama sobie rzucałam kłody. No nie wiem. W każdym razie - ahoj przygodo, od jutra zaczynam pracę w edukacji alternatywnej big_smile

O, wow, powodzenia!

22

Odp: koniec z misją, szukam pracy żeby zarabiać?

Brzmi świetnie! Gratulacje big_smile Ja ciąglę myślę o założeniu własnego biznesu, dużo czytałam ostatnio w tym temacie i coraz bardziej jestem przekonana big_smile nie wiem jak mi to wyjdzie, ale trzymajcie kciuki big_smile już nawet wytypowałam firmy do współpracy big_smile ciekawe czy w [spam] są na mnie gotowi

Posty [ 22 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA KARIERY - MOJA KARIERA ZAWODOWA » koniec z misją, szukam pracy żeby zarabiać?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018