Czy mam szansę pokochać męża na nowo - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Czy mam szansę pokochać męża na nowo

Strony Poprzednia 1 2 3 4

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 115 do 134 z 134 ]

115

Odp: Czy mam szansę pokochać męża na nowo

A co konkretnie masz mi do zarzucenia w kwestii podejscia do problemu autorki??
Uwazam ze autorka ma kiepskiego meza. Zgorzknialego niedorajde, niezaradnego zyciowo, ktory nie potrafi nawet bawic sie z nia na koncercie z jej ulubiona muzyka. Podejrzewam, ze kochanek tez z niego zaden. Takim zgorzknialym facetom z reguly brakuje wyobrazni - rowniez w lozku.

Gdyby sie wydalo... to mysle, ze by mi wybaczyl. Mialam prawo popelnic do bledu. Ten kolega naprawde bardzo sie za mna nachodzil, osaczyl mnie i naklonil do zdrady. Mialam pecha ze zaszlam z nim w ciaze. Jestem dobra zona. Reprezentuje mojego meza godnie. Podczas spotkan z jego klientami zachowuje sie kulturalnie. Znam jezyki. obce Jestem matka jego dzieci. Mysle ze dobrze wywiazuje sie ze swoich obowiazkow zony. Poza tym kocham go. Jest dobrym dla mnie i dla dzieci. Oczywiscie mam pewne uwagi ale idealow nie ma.

Zobacz podobne tematy :

116

Odp: Czy mam szansę pokochać męża na nowo
Krystyna_Pas napisał/a:

A co konkretnie masz mi do zarzucenia w kwestii podejscia do problemu autorki??
Uwazam ze autorka ma kiepskiego meza. Zgorzknialego niedorajde, niezaradnego zyciowo, ktory nie potrafi nawet bawic sie z nia na koncercie z jej ulubiona muzyka. Podejrzewam, ze kochanek tez z niego zaden. Takim zgorzknialym facetom z reguly brakuje wyobrazni - rowniez w lozku.

Gdyby sie wydalo... to mysle, ze by mi wybaczyl. Mialam prawo popelnic do bledu. Ten kolega naprawde bardzo sie za mna nachodzil, osaczyl mnie i naklonil do zdrady. Mialam pecha ze zaszlam z nim w ciaze. Jestem dobra zona. Reprezentuje mojego meza godnie. Podczas spotkan z jego klientami zachowuje sie kulturalnie. Znam jezyki. obce Jestem matka jego dzieci. Mysle ze dobrze wywiazuje sie ze swoich obowiazkow zony. Poza tym kocham go. Jest dobrym dla mnie i dla dzieci. Oczywiscie mam pewne uwagi ale idealow nie ma.

Ideałów niie ma, mówisz?  Twój do takich chyba jednak należy, nieprawdaż? "Miłość wszystko wybaczy"?
Dosłownie - wszystko...

facet po przejściach

117

Odp: Czy mam szansę pokochać męża na nowo

Uwazam, ze bylam warta jego wybaczenia i najwidoczniej on tez tak uwaza a Tobie nic do tego. Jestem atrakcyjna i inteligentna kobieta. Mezczyzni sie za mna ogladaja.

Nie wiem, czemu mnie tak bardzo atakujesz. A moj maz jest wspanialym mezczyzna i kazdej kobiecie takiego zycze, chociaz nie kazda na takiego zasluguje.

Nie mam juz zamiaru odpisywac na Twoje zaczepki, bo szkoida mojego czasu.

Autorka wydaje sie byc ogarnieta zyciowo kobieta, ktora tkwi w relacji z mezczyzna, ktory na nia nie zasluguje. Autorko jesli to czytasz, to wiedz, ze powinnas czuc sie jak królowa przy swoim mezu. Tak masz byc traktowana i tak wychowuj swoje corki. Wtedy niczego nie beda w zyciu zalowac.

118 Ostatnio edytowany przez santapietruszka (2019-01-12 18:18:57)

Odp: Czy mam szansę pokochać męża na nowo

Excop, nie karm trolla. Przecież to wymyślona historyjka. Nie ma czym się pasjonować...

Pomijając właściwości zdrowotne pietruszki, można stwierdzić, że jest ona po prostu smaczna.

119

Odp: Czy mam szansę pokochać męża na nowo
santapietruszka napisał/a:

Excop, nie karm trolla. Przecież to wymyślona historyjka. Nie ma czym się pasjonować...

Przyznam, zaczęło mnie to bawić. Ale, doś na tym, Santa. smile

facet po przejściach

120 Ostatnio edytowany przez AloneWolf90 (2019-01-13 14:19:35)

Odp: Czy mam szansę pokochać męża na nowo

Droga autorko, przeczytanie Twojego tematu zajęło mi dwie godziny, ale to, że zamilkłaś, oznacza, że wreszcie zrozumiałaś, że problem jest w Tobie, a nie w mężu... Dla mnie po przeczytaniu całego wątku wyławia się obraz kobiety wyrachowanej, toksycznej i egoistycznej, która robi wszystko pod publiczkę (nie rozwiedziesz się z mężem, bo rodzice są religijni, nie rozwiedziesz się, bo boisz się, że nikt Cię nie pokocha i jesteś z opcją rezerwą (którą nikt nie chce być i nikomu nie życzę), bo Twój "ideał" wielbi inną) i ogólnie bardziej przejmujesz się zdaniem innych niż swojego męża, zarzucasz swojemu mężowi, że krytykuję i obraża innych, a sama robisz mu to samo porównując go do jego świadka i swojego "ideału"... Ze swoim mężem nie jesteś szczera, bo to co on robi na głos Ty robisz w swojej głowie jemu...

Tak jak już napisali inni Twój mąż musi na swoje nieszczęście bardzo Cię kochać, bo dla mnie we związku obie strony powinny się wspierać, tymczasem Ty go dobijasz i jeszcze masz pretensje, że jest marudą... Ciężko być wesołym, gdy w jedynym miejscu, które powinno być azylem (domu) jest dobijany i poniżany przez własną ukochaną... Gdzie on ma się odbudować, nabrać sił do walki z szarą codziennością?

Może i masz studia skończone i zarabiasz więcej od niego, ale jak to ktoś napisał masz mentalność przysłowiowej baby ze wsi, chciałaś awansować społecznie i być ustawiona jako żona lekarza, a tu bieda i jesteś zła... Wykształcony człowiek to nie to samo co mądry człowiek... Trzeba włożyć trochę wysiłku i poczekać i już jesteś marudna... Nie potrafisz zrozumieć, że Twój mąż ma prawo się tak czuć jak się czuje, bo studia medyczne to jedne z najtrudniejszych jakie są i przez cały okres stażu zarabia mniej niż ludzie, którzy włożyli mniejszy wysiłek w edukację... Stąd pewnie niczego nie planuję teraz, bo sorry, ale na stażu pensje są bardzo niskie ciężko, żeby coś teraz zrealizował...

Nie potrafisz zrozumieć, że ludzie są różni... Twój mąż to typowy introwertyk, który dobrze czuję się w małym gronie, mimo to poszedł z Tobą na koncert Twojego ulubionego zespołu, ale dla Ciebie to za mało, zawiódł Cię, bo nie chciał śpiewać głupiego na na na na koncercie... Czy to naprawdę ważne? Czy to Twój mąż jest marudą czy Ty? To, że spędziłaś czas ze swoim ukochanym, który poszedł z Tobą na koncert Twojego zespołu by sprawić Ci przyjemność czy to nie prawdziwa miłość z jego strony? Tak samo, z Twoimi rodzicami, Twój mąż po prostu jest małomównym człowiekiem, nie jest duszą towarzystwa, nie znaczy to, że jest złym człowiekiem niechętnym do pomocy jak go oceniłaś... Niestety Ty kochasz Twoje wyobrażenie Jego, a nie jego, zacznij doceniasz to co masz, cieszyć się chwilami, a z czasem wszystko przyjdzie. wink Z cierpliwszą i mądrzejszą kobietą Twój mąż ma być szansę szczęśliwym człowiekiem..

Co do pytania tytułowego, jeśli nie zmienisz swojego podejścia i nie zmienisz się, to nie ma szans byś pokochała nie tylko męża, ale wątpię, by jakikolwiek mężczyzna był dla Ciebie idealny...

"Dla ludu religia jest prawdą, dla mędrców fałszerstwem, a dla władców jest po prostu użyteczna"
https://www.youtube.com/watch?v=cJrqLV4yeiw

121 Ostatnio edytowany przez newlife (2019-01-13 18:36:51)

Odp: Czy mam szansę pokochać męża na nowo

Ale ci tu nawrzucali.... Kazdy oczywiscie pisze i ocenia cie ze swojego  wlasnego punktu i widzenia ciebie w tym zwiazku oraz na podstawie wlasnych zyciowych doswiadczen. Nikt natomiast nie siedzi w twojej skorze i za ciebie zycia nie przezyje.

Moim zdaniem z tej maki (waszego zwiazku) dobrego chleba nie bedzie, co najwyzej zakalec.
Wyszlas z rodziny dysfunkcyjnej wiec sama tez jestes dysfunkcyjma i takiego tez dobralas partnera. To nie twoja wina, na tym etapie w "normalnym" facecie jeszcze sie nie moglas zakochac. To jest twoj pierwszy zwiazek i nie masz prawidlowego wzorca zwiazku  z wlasnej rodziny. Odtworzylas poniekad schemat wlasnej matki, domagajacej sie doskonalosci od dziecka (twojego meza). Marzysz o tym by stal sie jak twoj ojciec - tylko bez picia.

Nie macie jeszcze dzieci wiec odejsc byloby w miare latwo, ale jestes na to psychicznie jeszcze za slaba.  Sytuacja poniekad moze sie zmienic jesli ty znajdziesz kogos w kim sie zakochasz tak naprawde lub twoj maz spotka kobiete, ktora bedzie go caly czas podziwiac i wspolnie beda narzekac na caly swiat.
Czy twoj maz jest hipochondrykiem? Zawsze tak narzekal na urojone choroby czy zaczal dopiero jak zaczelas go przyciskac o zmiany? Hipochodria jest jedna ze strategi radzenia sobie z rzeczywistoscia, sa tylko trzy wiec wyboru wielkiego nie mial.

Jestes mloda i cale zycie przed toba. Nie zachodz teraz w ciaze bo to bedzie duze utrudnienie. Czytaj wszystkie mozliwe ksiazki na temat rozwoju osobistego, znajdz dobrego terapeute - starszego , doswiadczonego zyciowo a nie kogos dopiero po studiach. Jak sie wzmocnisz psychicznie i sie sama zmienisz to  twoj zwiazek tez sie zmieni. Nie twierdze ze na lepsze, ale ty bedziesz juz wtedy na tyle silna by odejsc lub wybrac inne rozwiazania.
W tej chwili twoje emocje sa spotegowane bo masz tzw. "trigger reaction" na cos co osobom z zewnatrz moze sie wydawac male  i nieistotne (na..na...na...) a w tobie wywoluje lawine emocji bo dolaczaja sie do tego "malego wydarzenia" wszystkie poprzednie podobne sytuacje, gdzie bylas zawiedziona zachowaniem meza. Jestes w chwili obecnej uwarunkowana (conditioned) na takie wlasnie reakcje, dlatego tez wpadlas w depresje, bo nie widzisz drogi wyjscia z tego zwiazku i szukasz racjonalnych wyjasnien dlaczego tak sie dzieje.

Jestes za slaba i bojaca sie samotnosci i dlatego nie mozesz  go zostawic a podswiadomie wiesz ze to nie jest twoj partner na zycie.

Poza rozwojem osobistym to zajmij sie sportem , zwroc uwage na odzywianie, zrob badania hormonow – wyklucz czynniki niezalezne od emocji. Jesli wszytko w porzadku to wez sie za siebie i jak bedziesz widziec, ze sama sie zmieniasz to radosc zycia wroci i wierze ze podejmiesz wlasciwe decyzje...

NB. Bylam w podobnym zwiazku wiele lat i mialam z nim dziecko....

122 Ostatnio edytowany przez Esthere (2019-01-14 01:44:12)

Odp: Czy mam szansę pokochać męża na nowo

Są trzy rzeczy ktore unieszczesliwiaja Cie w mezu. Omowie je.
1. Nie jest Twojà bratnia duszą
2. Nie zachowuje sie w sytuacjach towarzyskich tak jak bys oczekiwała - odludek, introwertyk
3. Nie jest zaradny/inicjatywny

Komentarz:
1.  Chęć tego by miec w swoim zyciu takie " soul mate" nie jest przypadkowa. Wszyscy lubimy osoby podobne do nas. Jednak u niektorych ta potrzeba jest wyjątkowo silna, determinuje poczucie szczescia.
Bierze sie to jeszcze z okresu niemowlęctwa. Dziecko tworzy z matką cos na kształt fuzji - nie czuje swojej odrębnosci, w jego swiadomosci ja i mama to jedno. Oddalenie sie matki budzi strach. Dopiero pozniej powstaje faza indywidualizacji, o ile nie sa zaniedbane przez matke czynnosci opiekuncze wzgledem dziecka lub matka nie przesadzi w druga strone nadopiekunczoscia. Zaburzenie tego procesu ma ogromne reperkusje na dalsze zycie. Z dziecka wyrasta osoba ktora dazy wciaz do fuzji - połączenia z innym tzw obiektem ( tzn wazna dla siebie osobą) , najczesciej jest to partner. Fuzja oznacza ze czuc sie komfortowo mozna tylko w poczuciu jednakowosci, identycznosci, szuka sie w partnerze jakby przedluzenia swojej wlasnej osoby a kazda roznica odbierana jest jako zagrozenie i unicestwienie calej relacji. Jakby powiedzial terapeuta - to jest nieintegrowanie w sobie negatywnych cech drugiej osoby. Patrzysz na kogos jak w kawałkach - widzisz osobne elementy, wady zaburzaja Ci calosc. Nie integrujesz meza jako calosci.

W pewnej ksiazce bylo takie cwiczenie - pomaluj kartke a4 na 3 pasy - 2 w roznych kolorach i jeden czarny. Zagnij te pasy tak by widoczny byl tylko czarny kolor. Odpowiedz na pytanie. Jakiego koloru jest kartka?
Odpowiedz poprawna - kartka ma rozne kolory. Po prostu patrzysz w danej chwili na jeden jej fragment. Rozwin kartke. To wlasnie calosc. Twoja kartka.
Podobnie jest z Twoim mezem. On ma rozne cechy. Jest kim jest. To, ze nie spiewa z Toba " na -na -na" nie oznacza ze jest zlym czlowiekiem. Przezywasz to, ze jest inny niz Ty w sposob, ktory pokazuje, ze dla Ciebie to przekreslenie czegos dobrego miedzy Wami, zaprzeczenie wiezi. To chore. Jesli np moj partner skrzywi sie na cos co mi sie podoba (wczoraj stwierdzil ze film jest nudny)  - to nie traktuje tego jako zamach na nas i nasza relacje. To mnie nie sklania do mysli o niedopasowaniu i rozejsciu. Ja nie czuje tego jako "cios prosto w serce" a Ty tak. Bo dla Ciebie to jest zaprzeczenie fuzji - i cos na ksztalt smierci. Zupelnie jak dla noworodka. Podobno gdy dziecko nie widzi matki to przezywa to jako unicestwienie. Ono nie ma poczucia odrębnosci. Dla niego : nie ma matki = nie ma mnie.
U Ciebie ta faza jest zachwiana. Na skutek braku opiekunczosci we wczesnej fazie niemowlęctwa lub zaburzonego procesu indywidualizacji nie wyszlas z etapu fuzji. Potrzeba Ci uswiadomic ze roznice tego typu jak muzyczny gust czy stopien towarzyskosci to nie musi byc zaraz zagrozenie ani zaprzeczenie Waszych wiezi.
Tu przejde do sprawy nr 2. Introwertyzm Twojego partnera :
2.  Mam w rodzinie osobe po medycynie. Ci ludzie nie mieli normalnego zycia. Tam nie bylo miejsca na budowanie relacji spolecznych. Kiedy inni sie bawili, imprezowali, przezywali pierwsze milosci, studenci medycyny zakuwali od kolokwium do kolokwium, non stop. I tak czesto przez jakies 10 lat. To nie jest normalne zycie. To sa wyrzeczenia. To jest wszystko kosztem normalnosci, rozrywki, relacji. Tak ciezko Ci to zrozumiec??? Cos za cos. Po prostu. Zamiast dolowac meza i robic z niego na sile uposledzonego spolecznie, moze chwila refleksji najpierw? Czy chcesz byc jak Twoja matka która stala nad Toba i tylko wywierala presje kim masz byc i jak sie zachowywac i jakie oczekiwania spelnic? Tragiczne jest to ze powielasz schemat...robisz drugiemu czlowiekowi to co zgotowano Tobie....Masakra.

3. Zaradnosc meza.
Narzekasz na brak planow z nim. Jako stazysta to on moze miec guzik a nie plany. Jeszcze przez kolejne lata bedzie slabo, na rezydenturze. Twoj maz rozwinie skrzydla dopiero po specjalizacji. O ile go nie zamordujesz psychicznie do tego czasu.

Ja nie wiem ile egoizmu i egocentryzmu i roszczeniowosci trzeba miec zeby tak podchodzic do zwiazku jak Ty.

Powiem Ci wprost - to co Cie razi w mezu to po prostu LUSTRO - on jest odbiciem tego czego sama w sobie nie lubisz. Zarzuty ze on studiuje ale sie pomylil z zawodem - przeciez sama wybralas zle studia i to Cie boli. Zaradnosc i decyzyjnosc - sama jestes niezaradna i niedecyzyjna, nawet nie umiesz zdecydowac czy byc z nim czy nie. Baaa, nawet sie boisz byc sama. I to bardzo. Kto jest niezaradny???
Jestes jednym wielkim POZOREM siły, ktory swietnie Ci sie udawalo dotad maskowac przy mezu. Boisz sie odejsc bo jak odejdziesz to cala ta iluzja Twojej sily by runęla jak domek z kart.

Poza tym masz jeszcze jeden potezny problem - to jest zamaskowany lęk przed bliskoscia. Wybierasz partnera tak by sie moc od niego zdystansowac. Skonczysz jako kochanka zonatego - jestes idealną kandydatką. Bedziesz czula swoja upragnioną jednosc z facetem ktory bedzie odpowiedni moze mentalnie czy emocjonalnie ale niedostepny w inny sposob. Juz zreszta fantazjujesz o kims kto jest zajety.

Podsumowujac : masz mase problemow wlasnych. Zejdz z meza, nie probuj sie lepiej poczuc ciagle go naprawiajac, napraw sama siebie najpierw.

Swoją droga - niezle to wykombinowalas - najpierw wybierasz lekarza by sobie dodac splendoru...potem go ponizasz, - no skoro lekarz Ci nie dorasta do pięt - to w takim razie niezła z Ciebie sztuka. wink Sprytna jestes. Tak sobie kompensujesz zanizone poczucie wartosci. A ze jest takie - swiadczy o tym mysl ze odejdziesz od meza i bedziesz singielką.  A czegoż sie tak boisz? A moze dobrze wiesz jaka naprawde jestes? Wiesz...przy tym obecnym to wszystko jakos uchodzi...Bo on zapatrzony w Ciebie ( swojà drogą on tez powinien przemyslec jaka to siła destrukcyjna trzyma go w zwiazku z osobą tak niestabilną i labilną emocjonalnie jak Ty, oraz traktującą go przedmiotowo - wrocilas do niego bo nie mialas gdzie mieszkac, wybralas bo Ci imponowal, nie majac głębszych uczuc ).  Masz racje.  Sluszne Twoje obawy. Takiej niedojrzalosci inny facet nie musi tolerowac.

Masz mega problemy. I cechy narcystyczne. Masz tzw ranę narcystyczną co widac jak na dłoni.
Idz kobieto na terapie a porzadki malzenskie bedziesz robic pozniej.

123

Odp: Czy mam szansę pokochać męża na nowo

zgadzam się z każdym słowem wypowiedzi Esthere .Mogę tylko dodać,ze narzekasz ze mąż nie jest zaradny.A prawda o Tobie? Jesteś dwa lata po studiach tek? i co aplikacja zaczęta? nie.rozwijasz się zawodowo? masz plan na życie zawodowe?
Jak Michał zacznie rezydenturę dopiero będzie jazda bez trzymanki.Studia raczej są łatwiejsze do ogarnięcia.Widzę to po mojej córce.Wśród bliskich mi ludzi mam lekarzy w tym zony lekarzy nie - lekarki.Jedna tak marudziła ,ze jest samotna ,bo on albo sie uczy albo w szpitalu az wymarudziła koniec małżeństwa.Choc wcześniej pełną garscią korzystała z jego pensji.Druga to samo wieczne pretensje ,bo cieie nigdy nie ma.Obaj panowie są fajnymi specjalistami odnoszą sukcesy zawodowe. i żeby nie było : mam w rodzinie paru prawników .Dużo pracują na swoją pozycję zawodową pracowali relatywnie krcej niz lekarza.Krócej studiowali z marszu dostali sie na aplikacje lub jedna osoba zrobiła glejt na doradce podatkowego.A Ty gdzie jesteś? ja i ja .a co Ty dajesz fajnego swojemu mężowi?

124

Odp: Czy mam szansę pokochać męża na nowo

Ależ oni oboje się dobrali po jednych pieniądzach. Jedno i drugie "straciło" 5-6 lat studiów, jedno i drugie nie potrafi się zmobilizować do zmian, przy czym do tej pory to ona była tą bardziej ogarniętą życiowo i ewidentnie się tym zmęczyła.

125 Ostatnio edytowany przez newlife (2019-01-14 19:08:47)

Odp: Czy mam szansę pokochać męża na nowo

Przestancie dowalac dziewczynie.Jest mloda,  nie ma doswiadczenia zyciowego i jest w depresji. Ona tu napisala po pomoc czy jakies rozwiazania sytuacji w ktorej sie znajduje a nie po publiczne potepienie.
Jest wyksztalcona, ma studia, nie musiala wychodzic za doktora by poprawic sobie pozycje spoleczna. Nie musi tez pracowac jako prawnik, moze zmienic zawod, moze zalozyc swoj biznes, cale zycie przed nia.

W tym malzenstwie sie dusi i dusic sie bedzie nawet jak sie przymusi z uwagi na opinie rodzicow, wasza itp.

Dlaczego juz na poczatku drogi zyciowej ma postanowic ze bedzie do konca w ukladzie ktory jej wyraznie nie odpowiada. Moze jak odejdzie to bedzie samotna i moze  jej kolejne 5 zwiazkow nie bedzie udanych ale kazdy ja cos nauczy i jesli bedzie sie rozwijac to w koncu spotka tego mezczyne, ktory jej bedzie odpowiadac. Nikt sie nie rodzi z madrosciami, jak sie zachowywac w zyciu doroslym i jakich wybierac partnerow. Wzorujemy sie na rodzicach i jesli ten piewotny zwiazek byl zaburzony to nasz pierwszy zwiazek tez z reguly taki jest.

126 Ostatnio edytowany przez assassin (2019-01-14 19:45:16)

Odp: Czy mam szansę pokochać męża na nowo

"Czy mam szansę pokochać męża na nowo"

Z tego co tu da się wyczytać, to nie "na nowo" a "po raz pierwszy".

127

Odp: Czy mam szansę pokochać męża na nowo

Myślę, że kompletnie do siebie nie pasujecie z mężem. Chcesz na siłę zrobić z niego macho, wygadanego roześmianego od ucha do ucha faceta , który będzie przejmował inicjatywę.. podczas gdy w domu masz chyba domatora i do tego nieśmiałego. Albo zaakceptujesz go takim jakim jest, albo poszukaj szczęścia dalej. Wiesz co innego jest gdyby problem był taki, że mąż Ci w domu nie pomaga, wszystko na Twojej głowie , dziećmi się nie zajmuje.. ale tu w zasadzie no trudno coś mu zarzucić konkretnego. Nie śpiewał na koncercie?.. błagam, umarłabym ze wstydu gdyby ktoś mi kazał śpiewać trzymając się za ręce. Czego Ty oczekujesz w ogóle.. ? jednej kwestii nie rozumiem, być może nie doczytałam : Twój mąż nie pracuje? Ciągle się uczy? czy już ma jakiś staż a po prostu mniej zarabia?

Natura dała nam dwoje oczu, dwoje uszu, ale tylko jeden język - po to, abyśmy więcej patrzyli i słuchali, niż mówili.
Odp: Czy mam szansę pokochać męża na nowo

Autorka się ulotniła, szkoda.

Kobieta jest organizmem ultradoskonałym.
Potrafi się regenerować po ekstremalnie ciężkich doświadczeniach.
Przetrwa wszystko.

129

Odp: Czy mam szansę pokochać męża na nowo

Dlaczego szkoda? Bo nie ma już większości forumek nad kim się pastwić? A te głębokie analizy psychologiczne (na jakże bogatym materiale źródłowym)... Jakże rozbrajające. smile

130 Ostatnio edytowany przez Secondo1 (2019-01-16 00:10:27)

Odp: Czy mam szansę pokochać męża na nowo
Pokręcona Owieczka napisał/a:

Autorka się ulotniła, szkoda.

Bo szukała usprawiedliwienia dla swojej decyzji ale jej nie znalazła, wiec poszła szukać gdzie indziej.

Na jedno zwróciłam uwage :
- ojciec z problemem alkoholowym
i
- zdziwienie, że można kogoś kochać pomimo czegoś a nie za coś
Taka postawa „handlowa” w miłości - coś za coś , jak sobie zasłuży/żę - jest typowa dla osób o przebiegu DDxx np DDA.

131 Ostatnio edytowany przez Esthere (2019-01-16 00:33:48)

Odp: Czy mam szansę pokochać męża na nowo
pyszneSalami napisał/a:

Dlaczego szkoda? Bo nie ma już większości forumek nad kim się pastwić? A te głębokie analizy psychologiczne (na jakże bogatym materiale źródłowym)... Jakże rozbrajające. smile

   

Nikt się nie pastwi tylko raczej chce pomoc. Czasem ostrzej, zeby dotarło.

Dziewczyna pozornie zorganizowana, w rzeczywistosci to kolos na glinianych nogach. Nawet nie uniosła tej dyskusji więc się zmyła.

Mam nadzieje ze zajmie sie wreszcie SOBĄ i sprobuje rozwiazac SWOJE problemy.  Powinna skorzystac z profesjonalnej pomocy ze wzgledu na depresję, pogłębic wgląd w siebie. Jesli zechce odejsc od męża powinna zrozumieć co nią kieruje i jaki sama ma wpływ na swoje zycie poniewaz bez takiej refleksji wciaz będzie powielac schematy.

Napisala o sobie tyle ile trzeba zeby wyciagnac wnioski - nie chodzi o ilosc materialu zrodlowego - chodzi o charakterystycznie powiazane ze soba elementy i bardzo klarowne przeslanki. Np poczucie " ciosu prosto w serce" gdy maz nie zechcial z nią spiewac na koncercie mowi wiecej niz 90 % opisanej reszty podobnie jak zauroczenie zajętym przyjacielem oraz opis matki i fakt alkoholowego tła rodzinnego. Jesli Autorka pojdzie na terapię dowie sie tam o swojej sklonnosci do fuzji, lęku przed bliskością, ranie narcystycznej (jesli wybierze opcjè psychodynamiczną). Dowie sie tez ze wybor meza był KOLUZYJNY, od początku skazany na porazkę (nie chce mi sie juz tego wątku rozwijac). Nauczy sie tez lepiej komunikowac z wlasnymj emocjami.

Ambiwalentna, jesli tu zagladasz, polecam lekturę " Humanizowanie narcystycznego stylu" - ciezka pozycja, przeznaczona dla terapeutow, nie zastapi terapii, ale warto zajrzeć.

Nie poradzisz sobie bez wsparcia profesjonalisty. Nie podejmiesz decyzji samodzielnie czy zostac z mezem czy odejsc bo nie ufasz swoim emocjom, wyborom, racjonalizacjom. Kiedy tylko zrobisz maly krok w obojętnie która stronę - zaczniesz ten wybor podwazac. To Cie wykonczy. Komunikacje z wewnetrznym glosem ktory normalnie zawiaduje umiejetnoscia podejmowania decyzji odzyskasz na terapii; polecam nurt psychodynamiczny.

132

Odp: Czy mam szansę pokochać męża na nowo

Ale kim ty jesteś, by ją tak dogłębnie analizować na podstawie garści tekstu? Jesteś psychologiem klinicznym? ( Gdybyś była to tym gorzej, bo to skrajnie nieprofesjonalne tak jątrzyć kompletnie nie znając osoby i stawiając samozwańcze diagnozy w ciemno). "Narcystyczna rana","zamaskowany lęk przed bliskością"... Rotfl big_smile , a to dobre. Ogólnie było już mnóstwo podobnych watkow na tym forum i zauważyłam, że cała analiza problemu zależy od tego, "jak wiatr zawieje", jak pierwsze osoby wezmą stronę autorki, to już ta linia dominuje w wątku. A tutaj coś się w wypowiedzi autorki nie spodobało pierwszym komentującym (a może wywróżymy im jakieś nieuświadomione kompleksy, co?) i już poleciała fala hejtu, wyjątkowo nieprzyzwoita nawet jak na standardy tego forum...

133

Odp: Czy mam szansę pokochać męża na nowo
pyszneSalami napisał/a:

Ale kim ty jesteś, by ją tak dogłębnie analizować na podstawie garści tekstu? Jesteś psychologiem klinicznym? ( Gdybyś była to tym gorzej, bo to skrajnie nieprofesjonalne tak jątrzyć kompletnie nie znając osoby i stawiając samozwańcze diagnozy w ciemno). "Narcystyczna rana","zamaskowany lęk przed bliskością"... Rotfl big_smile , a to dobre. Ogólnie było już mnóstwo podobnych watkow na tym forum i zauważyłam, że cała analiza problemu zależy od tego, "jak wiatr zawieje", jak pierwsze osoby wezmą stronę autorki, to już ta linia dominuje w wątku. A tutaj coś się w wypowiedzi autorki nie spodobało pierwszym komentującym (a może wywróżymy im jakieś nieuświadomione kompleksy, co?) i już poleciała fala hejtu, wyjątkowo nieprzyzwoita nawet jak na standardy tego forum...

Salami, to nie jest forum na którym porad udzielają dyplomowani specjaliści. Chyba dla każdego jest to oczywiste. Autorka wątku zwróciła się z prośbą o ocenę swojej postawy i takową ocenę otrzymała. Ma  teraz doskonałą okazję  do zweryfikowania wyobrażenia o sobie z poglądami innych osób na ten temat. W realnym życiu z niemiłymi ocenami również przyjdzie się jej zmierzyć.
Z falą hejtu zdecydowanie przesadziłaś. Nie jest może w tym wątku "milutko", ale moim zdaniem to akurat dobrze.

"Błogosławiony ten, co nie mając nic do powiedzenia,  nie obleka tego faktu w słowa"

134

Odp: Czy mam szansę pokochać męża na nowo

jesteśmy w dziale, gdzie ktoś z założenia szuka pomocy- jakby głaskanie po głowie pomagało, to można do fryzjera pójść.
Nie, nie jak wiatr zawiej, tylko w miarę podawanych informacji wyrażamy swoją opinię.
Ty hejtujesz dla przyjemności? Nie? to dlaczego innych o to oskarżasz? wink
dzielimy się tu anonimowo i wiedzą i doświadczeniem i stoją za tym lata przerobionych doświadczeń.
Podziel się swoją wiedzą i doświadczeniem, może coś to wniesie
Myślisz że nikt tu nie współczuje autorce? Ja współczuję. I wiem, że jak nic  nie zrobi- samo się nie zmieni i nie znajdzie tego czego szuka w kolejnych  mężczyznach.

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach

Posty [ 115 do 134 z 134 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Czy mam szansę pokochać męża na nowo

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018